Dodaj do ulubionych

Codzienne ważenie się

28.09.13, 09:12
Podczytuję Was od jakiegoś czasu. Lubie tu być wink
Myślę, że tu poznam inne opinie na temat, który mnie fascynuje od jakiegoś czasu.
Chodzi mianowicie o fenomen wink codziennego ważenia się.
Popieram dbanie o siebie, racjonalne odżywianie, ruch itp. Jednak za cholerę nie mogę pojąć ważenia się codziennie.
Pogrzebałam trochę, nie spotkałam dietetyka, trenera który by coś takiego zalecał. Jeśli już to raz w tygodniu, raz na 2 tygodnie.
Chodakowską lubię za to, że propaguje mierzenie obwodów, tłumaczy, obrazuje (waga i objętość tłuszczu i mięśni np), zachęca do mierzenia i WYRZUCENIA wagi.
Natomiast odchudzaczki obsesyjnie się ważące (czasem kilka razy z rzędu lub w ciągu dnia) twardo bronią swojego "hobby"- to je motywuje (te codzienna różnica kilku gramów w kichach ma kluczowe znaczenie), bez tego nie kontrolują swojego odchudzania.... Wyczerpanie się baterii w wadze urasta do rangi małego życiowego dramatu.
Teraz pytanie- odchudzają się, ważą codziennie- i tak całe życie??? Czy kiedyś stwierdzą, że już nie muszą???
Jak można sobie to robić?
Z objadania w inną "pasję"? Takie klasyczne zastępowanie jednego uzależnienia innym?
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 09:17
      A co w tym dziwnego, jak np. ktoś się odchudza albo walczy z opuchliznami. Dobrze jest wiedzieć, po czym np. zatrzymujemy wodę w organizmie, jak wpływa na wagę (nie tylko na tkankę tłuszczową), ma rozkład diety, pory jedzenia itp. tego wszystkiego nie wychwycisz inaczej, niż codziennie się ważąc i mierząc obwody.
      • anonimowa-internautka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 09:26
        Obwody też codziennie???
        No właśnie ja tego nie pojmuję- PO CO?
        Odchudzanie, dbanie o siebie w sensowny sposób to dla mnie długotrwały proces, nie wchodzą tu w grę w "diety cud" pozwalające "schudnąć" 7 kg/tydz big_grin
        A normalne, trwałe zmiany potrzebują czasu.
        I co z tego, ze ktoś ma jednego dnia "minus 1 kg", jeśli to woda? Co daje taka wiedza?
        Po co to sprawdzać codziennie? I dumać- ten jeden kęs spoza rozpiski mi się odłożył?

        Wiem, pewnie jestem ufoludkiem i niczego nie rozumiem.
        Ma być szybko, efektownie, efekt jojo przemilczymy.
        • marianna72 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 09:33
          Kobieto wez na luz po co sie nad tym zastanawiac ,czyzby jakies uzaleznienie.Waza sie bo lubia i tyle czy wszystko trzeba rozpatrywac i sie zastanawiam .Ja np myje ciagle lustro w laziece bo mnie wkurzaja krople i co tez mi jakas diagnoze postawisz.Nigdy sie nie odchudzalam a jak mi kiedys waga stala w sypialnie to przechodzac czasami sie wazylam, teraz nie bo mam ja pod szafka w laziece i niechce mi sie wyciagac. Na nastepnym spotkaniu z terapeta nie omieszam wspomniec moze to jakies traumy z dziecinstwa, ty za to powinnas przeanalizowac ilosc znakow zapytania w jednym posciewink)))
          • anonimowa-internautka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 09:42
            Kobieto, weź na luz, co ci przeszkadza, że ktoś chce wiedzieć?
            Zrozumieć dziwne dla niego zjawisko?

            >Ja np
            > myje ciagle lustro w laziece bo mnie wkurzaja krople i co tez mi jakas diagnoz
            > e postawisz.

            Pogięło cie? A co mnie twoje lustro obchodzi?

            Na nastepnym spotkaniu z terapeta nie omieszam wspomniec
            > moze to jakies traumy z dziecinstwa, ty za to powinnas przeanalizowac ilosc zn
            > akow zapytania w jednym posciewink)))

            miłej i owocnej terapii big_grin
            • quilte Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:03
              U mnie to działa prosto: przestają się ważyć codziennie - przestaję kontrolować co i ile jem - zaczynam tyć. Ważę się codziennie - kontroluję co i ile jem - nie tyję, albo chudnę - w zależności od potrzeby. Uwielbiam jeść, potrafię zjeść bardzo dużo, kocham słodycze. Dzięki codziennemu ważeniu się nie wyglądam jak hipopotam. Po co rezygnować z tak prostego sposobu?
            • dziennik-niecodziennik Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:13
              > >Ja np
              > > myje ciagle lustro w laziece bo mnie wkurzaja krople i co tez mi jakas di
              > agnoz
              > > e postawisz.
              >
              > Pogięło cie? A co mnie twoje lustro obchodzi?

              na tej samej zasadzie mozna by zapytać co Cie obchodzi czyjes ważenie sie codziennie big_grin

              niektórzy po prostu tak mają. kontrolują wagę i figure niemal obsesyjnie. pomaga im to utrzymac samodyscyplinę. jeśli im z tym dobrze, to niech sie tam ważą i mierzą nawet kilka razy dziennie, krzywdy sobie tym nie robią.
            • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:14
              No toż dostałaś racjonalną odpowiedź, ale nie pomogła Ci w zrozumieniu zjawiska. Zapytaj może, dlaczego niektóre ciężarne na patologii ciąży codzienne mierzą ilość wydalonego moczu. Po to wykryć pewne zależności. Jakie? A np. takie, że jak wpieprzysz dwa gofry z bitą śmietaną, to zatrzymasz wody więcej niż po pół kilogramie chudej kiełbasy. Itp.
              • anonimowa-internautka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 14:55
                vilez napisała:

                > No toż dostałaś racjonalną odpowiedź, ale nie pomogła Ci w zrozumieniu zjawiska

                No dla mnie ona nie jest racjonalna. Jesli fachowcy zalecają się nie ważyć, a niektórzy wciąż to robią...

                > Zapytaj może, dlaczego niektóre ciężarne na patologii ciąży codzienne mierzą
                > ilość wydalonego moczu.

                Cóż, ciężarne i obsesyjnie się ważące to dla mnie jednak inny kaliber.

                Po to wykryć pewne zależności. Jakie? A np. takie, że j
                > ak wpieprzysz dwa gofry z bitą śmietaną, to zatrzymasz wody więcej niż po pół k
                > ilogramie chudej kiełbasy. Itp.

                Jak ja mogę żyć bez tego, no jak wink?
                • marianna72 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 16:05
                  > No dla mnie ona nie jest racjonalna. Jesli fachowcy zalecają się nie ważyć, a n
                  > iektórzy wciąż to robią...
                  No i? ty zawsze robisz to co ci radza jacys tam fachowcy, waza sie komu to przeszkadza.
                  >

                  > Jak ja mogę żyć bez tego, no jak wink?
                  no ale czy ktos cie do czegos zmusza albo sie dziwi ,ze sie nie wazysz.Mnie zawsze za to interesowal fenomen ludzi , ktorzy wiecznie interesuja sie cudzym zachowaniem i sie dziwia ,ze ktos zyje mysli czy robi cos innego niz oni. I tu pytanie do ciebie, dlaczego to robia?
        • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:17
          A tak- obwody. Bo istnieją ciekawe zależności między obwodami, wagą a jedzeniem. Czasem dobrze je znać. Wiedzą o tym choćby sportowcy.
    • jak_matrioszka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:14
      Nie odchudzam sie, a mimo to jestem w grupie wazacych sie codziennie. W moim przypadku chodzi o zbadanie zaleznosci pomiedzy tym jak sie czuje (w sensie obzarlam sie wczoraj i mam wrazenie ze waze 10kg wiecej, albo bylam na jednodniowej diecie z jakiegos powodu i czuje sie jakbym utracila polowe wagi) w stosunku do tego ile naprawde waze. Zazwyczaj waze tyle samo w obu przypadkach, z wachnieciem 0,5kg niezaleznym od tego jakie mam odczucia (po obzarstwie moge wazyc te pol kilo mniej niz moja "norma"). Poza tym zauwazylam ze jak mi waga wskazuje +0,5kg wiecej przez trzy dni rzedem, to potem wchodze na 1kg wiecej i tak az do konca miesiaczki - to mi sie zrobilo dopiero w tym roku i wciaz jest dla mnie nowoscia godna przesledzenia.
      Kiedys sprawdzalam wplyw czarnego kota na pecha, ale kotu sasiada sie zmarlo, wiec musialam zmienic kierunek badan.
      • ola33333 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 10:24
        ja kupilam wage corce (bo chudziaszek z niej). Waga stoi w sypialni i ja sie na niej waze, czesto codziennie, bo lubie, a corka rzadko smile.
        Ja sie nie odchudzam i nie pamietam ile waze big_grin
    • antyideal Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 11:08
      Masz racje, obsesją to trąca i nie ma wielkiego znaczenia dla utrzymywania
      prawidlowej wagi, a nawet szkodzi, bo mozna sobie wypielegnowac
      zaburzenia odzywiania nadmiernym przywiazaniem do kontrolowania wagi i
      obserwacji ciała pod kątem "tyje? nie tyje?", co zjesc, zeby jutro bylo lepiej...
      No ale nie interesują mnie zbytnio cudze obsesje wink
      • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 11:34
        Yyyy ... a co jest obsesyjnego w obserwacji ciała pod tym kątem? Ludzie popadają w obsesje na różnym tle.
        • antyideal Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 11:42
          No popadają, zgadzam sie, wiec napisalam: ich sprawa.
          • ala_bama1 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 12:21
            Tak, ważę się codziennie, to moja kontrola nad wagą i to działa!!! nie odchudzam się obsesyjnie, ale pilnuję wagi i to jest właśnie moja metoda. Niestety gdybym sobie odpuściła a tym samym zaczęła więcej jeść mogłabym obudzić się z ręką w nocniku i mieć do schudnięcia 10,20 kg a nie 1 kg czy 2. W lipcu byłam na tygodniowym urlopie . Po przyjeździe było + 2,5, pewnie gdybym to olała poszłoby dalej (niestety mam 39 lat i metabolizm już nie ten) Zrzuciłam bardzo szybko i w chwili obecnej ważę SWOJE 57 KG. Tak będę się ważyć i nikomu nic do tego. Tak na marginesie wszystkie te z e sporą nadwagą chyba dawno się nie ważyły a potem płacz jak ona ma schudnąć...
    • thorgalla Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 13:16
      A co Cię to obchodzi,że ktoś się wazy codziennie albo parę razy dziennie? Ubywa Ci coś?
      • verdana Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 13:36
        Ważyłam sie codziennie lub prawie codziennie przez ok. 40 lat. To nie jest dobre przyzwyczajenie. Nie jest dobre - bo gdy waga choć trochę sie zmienia, człowiek wpada w panikę, zaczyna sie odchudzać, waga wraca do normy, a organizm wariuje - nigdy nie wie, ile jedzenia dostanie następnego dnia.
        Od 1,5 roku nie zwazyłam się ani razu. Patrzę ytylko, czy zeszłoroczne ubrania psaują Pasują. Czyli wazenie nie było konieczne.
        Jest konieczne - i to raz na tydzień, nie codziennie - gdy sie odchudzamy.
        • antyideal Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 13:57
          Mam podobna obserwacje, od kiedy przestalam sprawdzac ciezar ciala, obwiniac sie,
          ze przyroslo 200g.,kombinowac jak to zrzucic, itd., waga stoi w miejscu.
          Mam wrazenie, ze obciazenie psychiczne robi wiele zlego i bardziej wplywa na
          przemiane materii niz nam sie wydaje.
        • bei Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 14:01
          Waga stoi blisko umywalki, wazenie nie kosztuje straty czasu więc czasami wazę się, ot tak, by spojrzec na wyświetlacz i zdziwic się kolejny raz jakie są wahania wagi w ciągu dnia.
          Nie stresuję się wskazaniem wagi.
          Ot, takie dziwactwo.
          • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 18:10
            Tak jak ja- po prostu i rejestruję i przetwarzam info.
        • marianna72 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 14:30
          no to faktycznie skoro u ciebie tak to dzialalo lepiej ,ze skonczylas sie wazyc. U mnie nigdy moje codzienna wazenie nie doprowadzilo mnie do podobnych zachowan dlatego traktowalam je jak nieistotne dziwactwo , nigy sie nie odchudzalam i specjalnych problemow z waga nie mialam chociaz na forumowe standarty pewnie uwazana bym byla za otyla wink)))
        • anonimowa-internautka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 15:05
          antyideal napisała:
          > Mam wrazenie, ze obciazenie psychiczne robi wiele zlego i bardziej wplywa na
          > przemiane materii niz nam sie wydaje.

          verdana napisała:
          > To nie jest dobr
          > e przyzwyczajenie. Nie jest dobre - bo gdy waga choć trochę sie zmienia, człowi
          > ek wpada w panikę, zaczyna sie odchudzać, waga wraca do normy, a organizm wariu
          > je - nigdy nie wie, ile jedzenia dostanie następnego dnia.

          Verdana, Antyideal, cieszę się, że ktoś ma podobne przemyślenia do moich.

          To dla mnie fascynujące, że ktoś może się katować różnymi restrykcyjnymi dietami, czyli stosować wyrzeczenia, jednak takich zaleceń jak "mierz się co miesiąc", "waż się najczęściej raz na tydzień, 2 tygodnie" już nie słucha. A przecież to część terapii, uzasadniona, ważna, a nie złośliwość dietetyków, trenerów itp
          Oczywiście, to jego sprawa, mnie interesuje ZJAWISKO.
          • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 18:11
            Akurat dietetycy czy specjaliści od odchudzania mają rózne zalecenia- czytałam takich, co jednak zalecają codzienną kontrolę, zarówmno ze względu na dyscyplinę, jak i poznawczo.
        • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 18:09
          Al ludzie, nie każdy się wazy po to, by wpaść w panikę, jak ma ileś tam deko na plus czy w szaloną radość, jak ma na minus. To jest informacja- w różnych celach. Można w różnycb cyklach coś tam sobie powyznaczać- jakieś info się do tego przydaje. Co, jak przyswajam, jak mi się cos tam odkłada w różnych fazach cyklu miesiączkowego itd.
          Nie każdy wazy się, bo ma juz obsesję. To jest mylenie skutków z przyczynami.
      • anonimowa-internautka Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 14:58
        thorgalla napisała:

        > A co Cię to obchodzi,że ktoś się wazy codziennie albo parę razy dziennie? Ubywa
        > Ci coś?

        Ależ nie ubywa.
        Na tym forum są różne dyskusje, często ktoś stawia pytanie, po to są fora. Nie piszę do nikogo konkretnego, nawet nie znam ematkowych obsesyjnych odchudzaczek.
        Po prostu temat mnie ineteresuje i tyle- bardzo ci (i niektórym innym) to przeszkadza?

        Chcę zrozumieć, niektóre osoby tu widzą o co mi chodzi, ty nie i ok.
    • doral2 Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 15:57
      dobiję cię szpadlem.
      bo ja się ważę CODZIENNIE.
      i na dokładkę CODZIENNIE zapisuje wyniki.
      i na dokładkę te wyniki przepisuję do excela.
      i robię sobie wykres.
      a potem go studiuję.
      mam nadzieje, że teraz ze zdumienia przez tydziń nie zbierzesz kopary z podłogi.
      miłego dnia big_grin
      • vilez Re: Codzienne ważenie się 28.09.13, 18:13
        W ciaży też tak robiłam. I teraz uwaga- bo nie przybierałam wystarczająco na wadze.
    • gazeta_mi_placi Re: Codzienne ważenie się 29.09.13, 12:11
      Ważę się raz w tygodniu bądź rzadziej.
    • latarnia_umarlych Re: Codzienne ważenie się 29.09.13, 16:40
      Ważę się codziennie, bo lubię. Mam wagę przy lustrze w łazience i obserwuję jak zmienia się masa w ciągu dnia/nocy/po treningach/rajdach/bieganiu. Obwody też codziennie kontroluję i śledzę zależności między centymetrami a kilogramami. Pouczające.

      > Jak można sobie to robić?

      Co "sobie robić"? W jaki sposób sobie szkodzę?


      > Z objadania w inną "pasję"? Takie klasyczne zastępowanie jednego uzależnienia i
      > nnym?
      Bzdury.
      Nie objadam się ani nie odchudzam. Za to dużo ćwiczę plus mam pracę "w ruchu".
    • madzioreck Ja Ci wyjaśnię 29.09.13, 17:00
      Wyjaśnię Ci, czemu służy codzienne stawanie na wadze (raz, bo po co kilka, to też nie wiem).

      Kiedy ważysz się raz na dwa tygodnie albo raz w miesiącu, to widząc na wadze 3kg więcej niż poprzednio, można się wystraszyć, że się utyło. Dla osoby, która dużo pracy włożyła w odchudzanie, to jest sygnał alarmowy.

      Kiedy się odchudzałam i stawałam na wadze codziennie, nauczyłam się odróżniać, kiedy to zdarza się, że waga gwałtownie i sporo podskakuje, choć teoretycznie nie ma po czym. Odkryłam, że w okolicach owulacji z dnia na dzień wbijam 3kg, po których 2 dni później nie ma już śladu. Zaczęłam więc zwracać uwagę na to, że waga owszem, wyższa, ale i ja napuchnięta, zatrzymuję wodę, i nie utyłam, nie muszę zaostrzać diety, korygować. Jeśli człowiek waży się rzadko, nie ma szans tego wychwycić. I albo szok, że się przytyło, albo zdradliwy spokój, że "to pewnie woda" kiedy faktycznie się utyło. A o to po odchudzaniu bardzo łatwo.
      Nie przeżywam dramatu, kiedy padnie bateria, bo mam starą, dobrą wagę ze sprężynką i wskazówką, nie robię dramatu, kiedy któregoś dnia nie mogę się zważyć, ale generalnie staję na wadze codziennie.

      > Z objadania w inną "pasję"? Takie klasyczne zastępowanie jednego uzależnienia i
      > nnym?

      Nie. To pilnowanie tego, co się z wielkim trudem osiągnęło. Choć u niektórych pewnie przeradza się w obsesję, ale nie u wszystkich.
      • majuszka77 Re: Ja Ci wyjaśnię 29.09.13, 18:34
        dokładnie tak....smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka