podkocem
17.10.13, 23:55
Na poczatku mnie wkurzało gdy M szufladkował kierowców, teraz juz sama się bawię w zgadywanie.
Jedziemy sobie z M. Rondo. Auto przed nami zatrzymuje się niespodziewanie na rondzie, chyba zgasł silnik. M stwierdził, że to na pewno kobieta za kółkiem. Mijamy to auto - patrzę - no faktycznie kobieta. Jedziemy dalej. Przed nami kierowca w waskiej uliczce wykonuje dośc niefajny manewr między zaparkowanymi samochodami blokując mozliwość ruchu zarówno sobie jak i jadacym za nim i z naprzeciwka (w UK parkuje się na ulicy a nie chodniku i czesto jeździ się slalomem uważając na samochody z naprzeciwka). Troche trwało zanim sie kierowcy nagimnastykowali i się odetkało. M stwierdził, że to na 100% Hindus. Złapalismy go dalej na światłach. Oczywiście, że Hindus. Innego dnia cięzarówka przejechała na przejsciu nie ustępując pierwszeństwa pieszym: polska rejestracja... Podobnie z jazdą na suwak - rzadko się zdarza by ktoś nie wpuścił, ale jeśli juz to ludzie o typowych rysach z Europy środkowo-wschodniej. A trąbią buraki bez względu na rasę, płeć i wiek (nie zauważyłam w kazdym razie żadnego schematu). Na londyńskich uliacach w wiekszości przypadkow uzycie klaksonu jest bezcelowe i jest trąbieniem dla trąbienia.
Stereotypy? Może. Tylko kurcze, dlaczego w 90% przypadków sie jednak potwierdzają?