3!
Ma na imię Matthew, ma osiem tygodni i jest przesłodki:
Matthew jest prezentem urodzinowym dla mojej średniej córki. Zamieszkał z nami wczoraj.
Innymi słowy stałam się kociarą pełną gębą.
Bandyta bardzo spokojnie przyjął nowego kolegę, obwąchał, polizał za uszami, zero strachu i agresji. Charlie za to zareagował skrajnie odwrotnie niż Bandyta. Fukał, prychał, próbował łapką zaczepiać, biegał za nim - no normalnie nie mógł znieść obecności nowego. A co na to Matthew? Miał całkowicie pod ogonem zabiegi Charliego, obejrzał sobie dom, sprawdził, gdzie są kuwety, gdzie miski z jedzeniem, pobiegał po schodach, poprzytulał się do Bandyty i bardzo naturalnie kocio się zachowywał

Dziś Charlie uparciuch nadal próbował pokazać Matthew, że to on jest ważniejszy, aż w końcu ośmiotygodniowy kociak sprał trzynastotygodniowego agresorka i.. nastąpił względny rozejm.
Bandyta widząc kocie zapasy, od czasu do czasu reagował swoją dorosłą łapą, gdy słyszał, że jeden z nich piszczy z bólu.
Tak, wiem, jestem wariatką. Ale nie jestem nią od dziś, więc nikogo to nie powinno dziwić..