ichi51e 28.11.13, 08:59 Baby niezle... Skad sie takie ludzie biora? m.zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,130332,15009596,Niespotykanie_spokojny_dyzur__czyli_24_godziny_na.html?utm_source=m.gazeta.pl&utm_medium=testbox&utm_campaign=maintopic Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gretchen184 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 09:06 no jak to? przecież lekarze to same niedouczone konowały, na dyżurach tylko śpią, kawki popijają albo zabawiają się z pielęgniarkami przynajmniej taka opinia panuje Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 09:45 Przypomniał mi się niejaki Michszyb z innego forum... Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 09:12 Czytałam, faktycznie lightowy SOR. Brat mojego partnera jest ratownikiem medycznym i na SOR-ach też miewa dyżury, akcje jak z horrorów. Bardzo dobry tekst, nareszcie opisane jak to wygląda z perspektywy dyżurujących lekarzy i jak strasznie dużo czasu i energii zabiera narzucona papierkologia. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 09:37 Wymagania NFZ co do papierków są chore. Współczuję lekarzom, którzy zamiast leczyć muszą się w to bawić. Chyba w NFZ, jak i w innych niektórych urzędach, jest za dużo darmozjadów i muszą naprodukować papierków, żeby nie było widać, ile etatów jest niepotrzebnych. Gdyby zwolnić 1/3 urzędników, to raz dwa sami by doszli do tego, że połowa "dokumentacji" jest zupełnie zbędna. W artykule rozbroił mnie jeszcze opis tatusiów okupujących krzesła w poczekalni dla ciężarnych, których trzeba straszyć ochroną, żeby ustąpili. Założę się, że to ci sami, którzy gardłują, gdy ktoś nie ustąpi ich partnerce, która w łonie nosi następcę tronu i nosiciela cennych genów. Spaliłabym się ze wstydu, gdybym z takim przyszła na porodówkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 10:58 Dyżury na izbie przyjęć to NAJGORSZA, najgorsza, najgorsza praca na świecie. 120 pacjentów w ciągu doby, zero snu, sikanie 2 x dobę, strach że się coś przeoczy bo pośpiech, krew się leje, papierologia, wszawica, ludzie w stanie upojenia, świerzb, brudne skarpety. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 11:06 la wielu pacjentek internet to najlepsze źródło >wiedzy<. Można tam wyczytać na przykład, że profilaktyczne podanie sterydów, które w sumie okaże się niepotrzebne, bo ciąża będzie donoszona, zwiększa w bardzo niewielkim stopniu ryzyko wystąpienia zaburzeń psychicznych w przyszłości. Pacjentka czyta, nie chce >ryzykować<, realnie ryzykując bardziej. Oczywiście, to lekarz powinien decydować i wielu miałoby w nosie obiekcje ciężarnej. Są jednak i tacy, co mają dość oskarżeń o błąd w sztuce, o brak empatii, wiedzy. Dla świętego spokoju odpuszczają O, to są ŚWIĘTE SŁOWA Teraz każdy chce być leczony jak w internecie napisali albo w Lesnej Górze Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 11:16 Zgadzam się, że połonicy mają przesrane, bo odpowiedzialność za płód, ale chirurgia jest jeszcze gorsza, bo weź udrażniaj stent naczyniowy o 3 w nocy albo operuj pękniętego tętniaka aorty (do 10 godzin zabieg), nie mówiąc o rękoczynach zasikanych pijanych panów z rozbitymi łbami... Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 16:34 Jak babcia mojego męża wspominała, że po ostrym dyżurze (chirurg ortopeda), miała jeszcze ośmiogodzinny dzień pracy, nierzadko z operacją planową, to nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Z drugiej strony zachowanie wobec pacjenta jest dokładnie takie, jakie dyrekcja toleruje. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 16:43 No ja mam normalny 8h dzień pracy po nocce w pomocy doraźnej Albo po weekendzie w pomocy doraźnej. Życie... Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 11:21 Dokładnie tak to wygląda. W drugiej ciąży przeleżałam w szpitalu dwa miesiące i jak patrzyłam jak lekarze i położne zapierdzielają to mi ich było szczerze żal. Do tego stopnia, że jak zaczęłam rodzić w środku nocy to moja pierwsza myśl była taka, że poczekam do rana, bo akurat spokojna noc była i położne spały, a mnie było żal kogokolwiek budzić. Ale młody miał gdzieś kimające położne i wylazł o 3.40. Mogłabym elaboraty napisać na temat fatalnych warunków w szpitalach (biednie, brudno, brzydko). Ale personel w większosci jest do rany przyłóż i staje na rzęsach żeby ogarnąć cały chaos i zamotę. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 16:55 Wystarczy poczytać sobie fora (niekoniecznie to), by dowiedzieć się co powiedzieć dyspozytorowi pogotowia, żeby przyjechali (i to koniecznie S-ką, czyli z lekarzem), żeby iść na SOR w środku nocy bo oni wtedy MUSZĄ zrobić badania, na które normalnie trzeba by poczekać. A że nie ma zagrożenia życia? Kogo to obchodzi? Niestety, od tego roku nie ma już kar za bezpodstawne wezwanie pogotowia. Co gorsza, zespół, który już do pacjenta przyjechał, ma - UWAGA - obowiązek zabrać go do szpitala. Nawet, gdy jest to: - dziecko CHYBA boli nóżka i nie chce założyć bucika (yup) - biegunka od 5 dni i "ostatnio pojawiła się krew" - pani mieszkała na przeciwko przychodni rejonowej, - "bo ja muszę do szpitala XYZ (na drugim końcu miasta), to państwo mnie zawiozą, bo nie mam na taksówkę" (torba już ładnie spakowana, "umierający" pacjent siedzi ubrany na łóżku i grzecznie czeka), - "żona rodzi" - tzn. pół godziny wcześniej poczuła pierwsze skurcze, torba spakowana jak wyżej, mąż wsiada do własnego samochodu i jedzie za karetką, - "leki mi się skończyły" - "umieram" (przeżarcie + przepicie po imieninach) - "ma drgawki" (trzęsie go na kacu) Powyższe przykłady to, według szacunków mojego przyjaciela, który ma szczęście pracować w pogotowiu ratunkowym, ok. 90% przypadków, do których wzywana jest karetka... Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 17:22 A efekt jest taki, że jak ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, to nie zawsze może w porę ją otrzymać. Kilka miesięcy temu mój ojciec źle się poczuł, podejrzewaliśmy zawał, na szczęście okazało się, że to był "tylko" mikroudar. Na pogotowie (999) udało nam się dodzwonić dopiero po 20 minutach, pod uniwersalnym numerem alarmowym (112) przez ten czas zgłaszał się tylko automat. Dyspozytorka rozmawiając z moją matką (przyznaję że nieźle już spanikowaną w tym momencie) próbowała ją spławić proponując aby ojciec wybrał się nazajutrz do lekarza rodzinnego. Dopiero jak przejęłam słuchawkę i oświadczyłam że to wygląda na zawał, a ojciec jeden już miał (dwadziescia lat temu) to zdecydowała, że z tym lekarzem rodzinnym nazajutrz to może jednak nie był najlepszy pomysł. Na karetkę czekaliśmy kolejne 40 minut. Jakby to był faktycznie zawał, to z dużym prawdopodobieństwem przyjechaliby akurat na czas aby stwierdzić zgon. Na lekarzy nie powiem złego słowa, byli super profesjonalni, ojciec trafił na sor, potem na obserwację kardiologiczną, po kilku godzinach była trafna diagnoza i natychmiast trafił na oddział wczesnej rehabilitacji neurologicznej. Dzięki temu wyszedł z tego w zasadzie bez szwanku. Ale system ratownictwa medycznego jest tak dziurawy i kulawy, że przerażenie mnie ogarnia na samą myśl, że prędzej czy później ktoś z moich bliskich znowu będzie potrzebował pomocy Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 17:43 > Ale system ratownictwa medycznego jest tak dziurawy i kulawy, że przerażenie mn > ie ogarnia na samą myśl, że prędzej czy później ktoś z moich bliskich znowu będ > zie potrzebował pomocy Niestety. Cała sytuacja w tzw. służbie zdrowia to błędne koło wielu patologii: kosmiczna biurokracja, brak zintegrowanego systemu informatycznego pozwalającego na sprawną komunikację (żeby chociażby ludzie nie mogli rezerwować zabiegów w pięciu szpitalach równolegle), w związku z tym często wielomiesięczne, a nawet wieloletnie kolejki, a co za tym idzie - rosnąca frustracja pacjentów, brak zaufania do lekarzy i stąd też takie, jak opisane w artykule wizyty pań krwawiących od 3 miesięcy i 40-minutowy czas oczekiwania na karetkę, bo pan żul rozbił sobie głowę po wypiciu płynu do spryskiwaczy i trzeba ratować Odpowiedz Link Zgłoś
ella_nl Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 17:26 redheadfreaq napisała: > Co go > rsza, zespół, który już do pacjenta przyjechał, ma - UWAGA - obowiązek zabrać g > o do szpitala. Nie ma obowiązku zabrać jeśli stan zdrowia nie zagraża życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 17:50 Znam ten SOR osobiście, w Bielańskim roniłam, rodziłam (miałam bardzo dobrą opiekę przed porodem, ale oddział noworodków to kanał) i potem byłam jeszcze raz, ale burdel był tak nieprzeciętny, że głowa mała; czekałam cztery godziny na informację, czy jest wolne miejsce, a potem okazało się, że zgubili moje skierowanie. Wierzę, że mają niezły zapieprz, ale dokumentów mogliby nie gubić, no i mogliby brać odpowiedzialność za udzielone informacje. Ze spraw porządkowych - o wiele lżej by mieli, gdyby nie było pacjentek na planowe KTG, gdyby można było robić je w innym miejscu, w przychodni chociażby. A tak - pacjentki do planowego przyjęcia, kobiety właśnie rodzące, roniące, krwawiące, wokół których kłębi się dziki tłum ciężarnych na planowe KTG. Planowe ciężarne się wpieniają, bo czeka kilkanaście ciężarnych, aparaty są dwa, każde KTG to minimum 20 minut, a kolejka puchnie, bo w międzyczasie wchodzą ciężarne ze skurczami. Burdel na kółkach. SOR po przeciwnej stronie też jest niezły, moi przyjaciele tam pracują i czasem ich opowieści włos jeżą na głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 17:57 zeby w takis sposob skomplikowac zycie wszystkim na kupe to trzeba byc na prawde zdolnym. osoba odpowiedzialna za organizacje sluzby zdrowia powinna dostac specjalny order z ziemniaka za najwieksza bzdure swiata. ciekawe jak dlugo trzeba bylo myslec zeby taki organizacyjny burdel wyprodukowac? i jak niezwykle trzeba byc utalentowanym? Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 18:01 Potrzeba było wielu, wielu lat ciężkiej pracy, nakładania na siebie kolejnych reform i braku jednej odważnej kadencji, która rozpieprzyłaby istniejący koszmar w drobny mak i postawiła od zera, jak trzeba. Tyle, że odważnych brak, liczy się populizm, agent Tomek, Smoleńsk i głosy w kolejnych wyborach. Odpowiedz Link Zgłoś
samawsnach Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 18:43 Jak się ma te 400 zł. brutto za dyżur do przykładowego 1900 zł. brutto w Nowym Sączu i barku chętnych za tę kwotę za dyżur? Prawdopodobne te różnice? Nie wydaje mi się. wyborcza.pl/1,75248,14712315,Lekarz_po_kilku_dyzurach_z_rzedu_przyjal_samego_siebie.html Odpowiedz Link Zgłoś
ga-ti Re: Sor gin-polozniczy 28.11.13, 21:14 Papierologia.... mój gin na wizycie przez 2/3 czasu wypełnia papierki. Najpierw wszelakie wyniki wpisuje w kartę pacjenta, później to samo w moją kartę ciąży, plus do tego odnotowuje wszelki moje spostrzeżenia, skierowania, leki... no paranoja. Twierdzi, że powinna to robić sekretarka, pielęgniarka, ale na takową pieniędzy z nfz-u brak. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 05:54 Mam wrażenie, że to artykuł o mojej koleżance.. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 10:04 A czy tylko mi się wydaje, że przebywanie i uczestniczenie Pani dziennikarki w intymnych badaniach i zabiegach u kobiet to jest lekko nie halo? To nie borowanie zęba, choć i przy borowaniu nie chciałabym aby oprócz dentysty był jeszcze ktoś inny. I "naburmuszona" nastolatka... Dziewczynka z krwotokiem, w takim wieku gdzie człowiek często się wstydzi intymnych rzeczy, pewnie pierwszy raz w takiej sytuacji i śmiała być "naburmuszona"... Empatii i głaskania po główce nie wymagam, ale jak można tak kogoś w takiej sytuacji nazwać? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 13:24 Nie tylko. To mnie pierwsze w artykule uderzylo - czy oni sie zapytali czy pani dziennikarka stojaca przy kaliryferku komus nie przeszkadza... Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 13:39 Myślisz ze widok cipki ja zszokował? Ma swoją, wie jak wygląda Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 14:17 To nie o samopoczucie pani dziennikarki chodzi tylko badanych kobiet. Zawsze mnie wpienia, że w takich przypadkach (w tym tłumów studentów) to ich samopoczucie jest brane pod uwagę. Tak jakby kobiety na codzień przypadkowym osobom się gołe pokazywały i nie odczuwały żadnego dyskomfortu z tego względu. To o nasz komfort jako pacjentów chodzi, a nie lekarza, pielęgniarki czy w tym przypadku dziennikarki. Swoją drogą ciekawe jak się czują pacjentki jeśli teraz czytają, że bez ich zgody była tam osoba trzecia? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 15:09 No właśnie, co innego personel, co innego Pańcia z Gazety. Niech sama wystawi gołą pipę na widok innych dziennikarzy oraz przedstawicieli innych zawodów niż "szpitalne". Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 15:14 Nie sądzę żeby dziennikarka zaglądała pacjentkom w cipki. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 15:37 Na czas badań wychodziła? Nie doczytałam tego najwyraźniej. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 15:41 Ale byla tam co jest srednio przyjemne. Lezysz niepokoisz sie krwawisz moze a tu kolo doniczki z kaktusem stoi babka czerwona jak burak i jeszcze cie wypytuje... Slabe slabe Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 19:00 Jest coś takiego jak tajemnica lekarska. W Polsce słabo przestrzegana ale jest i w komentarzach ktoś nawet odpowiednie artykuły przytoczył. Odpowiedz Link Zgłoś
1monia4 Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 13:46 Sa jeszcze lekarze zatrudnieni na kontrakty(nie odnosze sie konkretnie do tego artykulu) Oni jednak sa zadowoleni tylko z większych pensji-obowiązków z tym związanych nie widzą. Narzekają na brak wszystkiego-pielęgniarki(bo duzo papierów),książek(bo nie mozna czegos sprawdzić).Niestety będąc na kontrakcie-pracodawca oczekuje wyników-więc on SAMI muszą o barkujące pomoce sie postarać.Nikt tego nie robi Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 15:54 Jak ktoś miał przyjemność lub nieprzyjemność być na położniczym doskonale wie że można być obecnym podczas badania i niewiele widzieć. Co do komfortu, powiem tak, rodziłam w szpitalu klinicznym, miałam zakładany i zdejmowany cewnik foleya i robionych kilka innych rzeczy.Ja minę i samopoczucie miałam normalne / jako osoba dojrzała emocjonalnie/ , podobnie pani doktor, natomiast miny studentów bezcenne.....Tak, to o ich komfort trzeba się troszczyć, o komfort obserwatorów. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Sor gin-polozniczy 29.11.13, 18:07 znam osobiście lekarkę opisaną w artykule, bardzo kompetentny i dobry lekarz. Młoda jest ale przed nią wielka kariera. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Sor gin-polozniczy 30.11.13, 05:04 kozica111 napisała: > Jak ktoś miał przyjemność lub nieprzyjemność być na położniczym doskonale wie ż > e można być obecnym podczas badania i niewiele widzieć. > Co do komfortu, powiem tak, rodziłam w szpitalu klinicznym, miałam zakładany i > zdejmowany cewnik foleya i robionych kilka innych rzeczy.Ja minę i samopoczucie > miałam normalne / jako osoba dojrzała emocjonalnie/ , podobnie pani doktor, na > tomiast miny studentów bezcenne.....Tak, to o ich komfort trzeba się troszczyć, > o komfort obserwatorów. 100/100 Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Sor gin-polozniczy 02.12.13, 10:47 Mnie też to nie krępuje, ale jednak nie zgodziłabym się na obecność DZIENNIKARKI podczas badania ginekologicznego. Cholera wie, jakie informacje i do czego pańcia planuje wykorzystać. Studenci medycyny to zupełnie inna sprawa, wiadomo, po co tam są, można się zgodzić lub nie, wszystko jest jasne. Odpowiedz Link Zgłoś