Dodaj do ulubionych

Problem z "bratową "

01.12.13, 06:49
Hej smile Szukałam podobnego wątku,ale nie znalazłam. Chciałam się Was poradzić wink
Brat znalazł sobie dziewczynę starszą od siebie o jakieś 5lat. Są ze sobą może z 3lata z tym,że w lipcu urodził im się syn (podobno wpadka wink ) Ciężka sytuacja zmusiła go do powrotu do domu z mieszkania wynajmowanego. ( zaznaczę,że to było jeszcze jak "bratowa " była w ciąży ) i zaczęły się problemy...w ciąży bolał ją często i gęsto brzuch,plecy itd. Pomagało się ile się dało bo wtedy było mi jej szkoda. Na zakupy chodziłyśmy we dwie,mieszkanie ogarniałam tylko ja tak samo obiady. Teraz gdy dziecko jest na świecie ( 4m-ce ) ona przestała kompletnie zajmować się domem. Sprząta na odpierdziel, gotuje tak samo. Chodzi z wysoko podniesioną głową i uważa,że wiele jej tu można. Zakupy do domu zrobią w miesiącu za 100 w porywach do 200zł. Resztę niestety muszę płacić ja ;/ Przeważnie pieniądze kończą im się 5 dni po wypłacie brata. Wychodzi na to,że sponsoruje ich ja a dokładnie mój mąż,który pracuje zagranicą. Szczerze cała ta sytuacja zaczęła mnie mocno denerwować i z chęcią pozbyła bym się "bratowej " z domu. (ma gdzie wrócić ) i wtedy może Nasze relacje rodzinne by się zmieniły. Pomóżcie mi może z innego punktu widzenia będzie Wam lepiej to podsumować. smile
Obserwuj wątek
    • lea_223 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:06
      Trochę mało danych w Twoim poście. Czy to Twój dom czy waszych rodziców?
      Jak widać z sygnaturki sama jesteś w ciąży i Twoja sytuacja za chwilę się zmieni. Uprzytomnij to bratu. Pogadaj z nim jak Ty to widzisz. Najgorsze są niedomówienia.
      • asienka28035 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:20
        To jest mieszkanie. Mieszkam w nim ja z córką i mężem,Nasz tato i oni . Brat jest niestety z tych którzy wiedzą,ale nic z tym nie robią. Tato w tej całej sytuacji jest bezstronny. Widzi,ale co on może zrobić - jego słowa . Nadszedł czas,że ja się w końcu za to wezmę.
        • lea_223 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:42
          I Ty sama, będąc w ciąży, tyle ludzi obsługujesz??? Kobieto, działaj!
          Z otwartym, zdecydowanym tekstem do brata i bratowej.
          Ale też do ojca. Bo rozumiem, że to jego mieszkanie a wy jako jego dzieci macie niejako równe "prawa" do mieszkania tamże. A jak prawa to i obowiązki.
          (Swoją drogą, wasz tata chyba ma najgorzej, współczuję mu)
    • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:30
      Pogadaj z nim wprost. W czym problem?
      • asienka28035 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:36
        Próbowałam właśnie. Na chwilę jest poprawa a później znów zaczyna się to samo sad
        • lea_223 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:45
          A czy Ty sama aby za szybko nie zabierasz się za "odgruzowywanie" mieszkania jak bratowa opóźnia się w swojej części obowiązków? Jeśli tak jest to bratowa dobrze kombinuje, poczeka aż Ty, zniecierpliwiona, za nią zrobisz co trzeba.
          • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:56
            Ze bratowa nie sprzata to ja sie nawet nie dziwie - przeciez to pierwsza rada jaka forum niemowle ma dla zmeczonej matki - odpusc sprzatanie suspicious
    • 3-mamuska Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 07:47
      pozbyc sie nie mozez,to dom taty I skoro o im pozwala mieszkac to trudno.
      o sprzataniu tez sie chyba nic nie da.
      natomiast po co ich karmisz? kup proszek swoj schowaj w pokoju, objad kup tyle zebys ty I tato sie najedli ,ona nich gotuje swoje.

      posadz ch razem ty I tato I powiedz ze od dzis daja tyle na rachunki I srodki czstosci (paper,plyn do naczyn,plyni do kuchni I lazienki ,mycia podlog)
      I ze od 1 grudnia kazdy gotuje dla siebe (a ty mozesz dogadac sie z tata) garnki tez rozdzielic ,naczynia .
      to moze byc trudne ,ale gdy a mieszkalam z siostrami to tak bylo kazda z nas gotowala dla siebie,jedna samotna, druga z synem,ja z mezem I dziecmi,kazdy co innego lubil.
      tylko na rachunki sie skladalismy.

      wywies grafik co do sprzatania,jesli nie ona to nich brat sprzata.
      -----------------
      ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
      • asienka28035 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 08:03
        Boje się właśnie,że jak przejdziemy każdy na swój garnek to długo nie pociągnę. Nie jestem przyzwyczajona do tego. Dla mnie dom był zawsze wspólny i każdy wiedział co ma robić. Teraz brat wysługuje się nią i jemu to chyba na rękę. Szkoda bo cierpię na tym ja i póki co córka. Może rozmowa z bratem bardzo szczera da jakiś skutek sad powiem szczerze,że myślałam nad wynajem dla siebie. Atmosfera w domu jest ciężka a ja tego strasznie nie lubię sad
        • 77kunda Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 08:17
          Jesteś w ciąży więc to wykorzystaj powiedz bratu i bratowej że źle się czujesz i prosisz aby zrobili obiad, a do brata oj teraz mnie brzuch bili czy możesz odkurzyć i powiesić pranie bo wiesz ja nie mogę.
        • lily-evans01 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:19
          Ale jak nie pociągniesz, skoro wkład brata i bratowej to 100-200 zł miesięcznie na zakupy czy tam rachunki? Taniej byłoby Ci zapłacić rachunki w wys. 1/3 i zrobić zakupy wyłącznie dla swojej rodzinki.
          No chyba, że wszyscy żerujecie na ojcu, wtedy inna sprawa wink.
          • babunia_wygodka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:52
            lily-evans01 napisała:

            > Ale jak nie pociągniesz, skoro wkład brata i bratowej to 100-200 zł miesięcznie

            Przede wszystkim to jak oni to niby robią, że dorzucają się dwie stówy i piątego są już bez pieniędzy? To na co oni tę kasę wydają? Coś tu się kupy nie trzyma.
        • alexa0000 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:17
          > Boje się właśnie,że jak przejdziemy każdy na swój garnek to długo nie pociągnę.

          Ale w jakim sensie " nie pociągniesz"? Mogłabys wyjasnic?
        • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:50
          asienka28035 napisała:

          > Teraz brat wysługuje się nią i jemu to chyba na rękę. Szkoda
          > bo cierpię na tym ja i póki co córka.

          Freudian slip????
          Bo się pogubilam - kto kim sie wysluguje?
    • kol.3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 08:36
      A nie możecie usiąść razem i ustalić wspólny budżet, skladać się proporcjonalnie do liczby osób w rodzinie i potem rozliczać ten budżet razem. W ogóle uważam że sytuacja kiedy wszyscy siedzą na kupie jest niezdrowa.
    • owianka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 08:39
      A dlaczego masz tylko do bratowej żal, a do brata nie? Obowiązki domowe go nie dotyczą?
      • asienka28035 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 08:55
        Żal mam do dwójki. On też nic nie robi w domu. A bratowa jest osobą która uważa się za nie wiadomo kogo. Nie lubimy się od początku i chyba się to nie zmieni.
        • jagienka75 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:15
          asienka28035 napisała:

          > Żal mam do dwójki. On też nic nie robi w domu. A bratowa jest osobą która uważa
          > się za nie wiadomo kogo. Nie lubimy się od początku i chyba się to nie zmieni.

          masz żal do obojga, ale to bratowej chcesz się pozbyć i obwiniasz od wszystko.
          czy to według Ciebie jest ok?
          z braciszka robisz bidulka/ofiarę pokrzywdzonego przez los i do niego jakoś nie masz pretensji?

          takie mieszkanie na kupie to najgorsze, co może być. prędzej czy pozniej dochodzi do walki o mieszkanie i ktoś kogoś będzie chciał wykurzyć.
      • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:05
        Tez mnie to zastanowilo - ciezarna i zona z dzieckiem pzry piersi maja sprzatac a gdzie pan jest?
        • jagienka75 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:16
          chi51e napisała:

          > Tez mnie to zastanowilo - ciezarna i zona z dzieckiem pzry piersi maja sprzatac
          > a gdzie pan jest?

          męża autorki i jej brata to przecież nie dotyczysmile
          • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:04
            No maz jak rozumiem za granica i utrzymuje towarzycho - wiec trudno sie czepiac...
    • moofka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:06
      wspolny dom, ale rodziny 3
      i na dobra sprawe nie mozesz wymagac od doroslej kobiety zeby utrzymywala twoje standardy
      a widze ze to cie najbardziej boli
      gdyby ten sam pie...ik miala we wlasnym mieszkaniu kazdy by ci powiedzial ze nic ci do tego
      ja nie widze innego wyjcia niz grafik
      a w kuchni - tak jak w akademiku
      osobne polki i osobne gotowanie
      we wlasnych garnkach - prosisz zeby ich nie ruszala skoro nie myje bo potrzebujez miec czyste rachunki na 3 dzielicie
      to ty jestes jeleniem
    • lukrrecja Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 09:12
      Wyprowadź się od tego towarzystwa, to nie będziesz musiała ich sponsorować i opierać. Rozwiązania pośrednie będą raczej nieskuteczne.
    • babunia_wygodka A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 09:30
      asienka28035 napisała:

      > Hej smile Szukałam podobnego wątku,ale nie znalazłam. Chciałam się Was poradzić wink
      >
      > Brat znalazł sobie dziewczynę starszą od siebie o jakieś 5lat. Są ze sobą może
      > z 3lata z tym,że w lipcu urodził im się syn (podobno wpadka wink ) Ciężka sytuacj
      > a zmusiła go do powrotu do domu z mieszkania wynajmowanego. ( zaznaczę,że to by
      > ło jeszcze jak "bratowa " była w ciąży ) i zaczęły się problemy...w ciąży bolał

      No tak. Skandal. Mezalians. Nie dość że starsza od brata (kto to widział?) to jeszcze bezbożnie ślubu nie mają. A to suka, nie? Każda prawdziwa kobieta ma przecież marzenie żeby być panną młodą w sukni-bezie, a jak która tego nie chce to nieprawdziwa jest, lesba jakaś albo pedałka.
      I wiadomo, takie co nie mają ślubu, a już zwłaszcza jak są starsze od niewinnego, usidlonego chłopaka, to nie umieją gotować i sprzątać. Wcale. Tylko prawdziwa kobieta, która ma prawdziwego męża, gotuje i sprząta prawidłowo.

      Ech. Już z samego tytułu widać co Ci w głowie siedzi. A im dalej się czyta - tym jaskrawiej.
      • asienka28035 Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 09:59
        Źle mnie zrozumiałaś. Chciałam tylko dobrze naświetlić całą sytuację !! Nie chodziło mi o to żeby wypominać,że są bez ślubu i ona jest starsza od niego !! To jest ich sprawa jak żyją i jeśli jest im z tym dobrze to ma to w d....
        Uważasz,że ugotowanie zupy na ziemniakach możemy nazwać gotowaniem ? I nie mówię tutaj o jednej zupie! takich przykładów było by mnóstwo! Dziewczyna mieszkała wcześniej z matką która ją wykorzystywała . Od wypłaty po wiele,wiele innych rzeczy. Przyszła tu i co ? I nic. Rozumiem,że w tych czasach jak ktoś ma dziecko zwolniony jest z większości obowiązków domowych... szkoda,że musi to się odbijać na innych domownikach.
        • jagienka75 Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 10:15
          Dziewczyna mieszkał
          > a wcześniej z matką która ją wykorzystywała . Od wypłaty po wiele,wiele innych
          > rzeczy. Przyszła tu i co ? I nic.

          a ja nie rozumiem, czemu wciąż piszesz o bratowej.
          brat Was nie wykorzystuje?
          myślisz, że czyj to był pomysł, żeby się tu wprowadzili?
          brata czy bratowej?
          przede wszystkim miej pretensję do brata.
          oboje dobrali się, jak w korcu maku i jeśli prawdą jest to, co tutaj piszesz, on jest taki sam, jak ona.
          tak się kończy, kiedy wszyscy zwalają się do jednej chałupy. rozpoczyna się bezparodonowa walka o teran i ktoś prędzej czy pózniej musi odejść.
          i w dalszymn ciągu nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego to jej chcesz się pozbyć, nie obojga?
          dlaczego to ona ma sobie iść, nie on razem z nią?
        • babunia_wygodka Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 10:28
          asienka28035 napisała:

          > Źle mnie zrozumiałaś. Chciałam tylko dobrze naświetlić całą sytuację !! Nie cho

          No jasne, bo informacja o różnicy wieku i stanie cywilnym diametralnie zmienia tejże sytuacji obraz.
          W Twoich oczach.

          > dziło mi o to żeby wypominać,że są bez ślubu i ona jest starsza od niego !! To
          > jest ich sprawa jak żyją i jeśli jest im z tym dobrze to ma to w d....

          Tak masz w d*pie że aż musiałaś o tym detalicznie wspomnieć.

          > Uważasz,że ugotowanie zupy na ziemniakach możemy nazwać gotowaniem ? I nie mów

          Oczywiście. Nie słyszałaś nigdy o kartoflance? Dla Ciebie zupa to koniecznie krem z borowików zbieranych przez dziewice przy pełni Księżyca, inkrustowany reprodukcją Mony Lizy ze śmietany i z grzankami z puszystego pieczywa importowanego z Prowansji?

          > ię tutaj o jednej zupie! takich przykładów było by mnóstwo! Dziewczyna mieszkał
          > a wcześniej z matką która ją wykorzystywała . Od wypłaty po wiele,wiele innych
          > rzeczy. Przyszła tu i co ? I nic. Rozumiem,że w tych czasach jak ktoś ma dzieck
          > o zwolniony jest z większości obowiązków domowych... szkoda,że musi to się odbi
          > jać na innych domownikach.

          Tak, tak. Podpompuj się jeszcze trochę poczuciem pokrzywdzenia.
        • rhaenyra Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 10:28
          > Uważasz,że ugotowanie zupy na ziemniakach możemy nazwać gotowaniem ? I nie mów
          > ię tutaj o jednej zupie! takich przykładów było by mnóstwo!

          kazdy gotuje co lubi i co mu odpowiada
          • iuscogens Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:02
            a co w ogóle jest nie tak z zupą na ziemniakach?? Tylko rosół ociekający tłuszczem zasługuje na miano zupy??
            • rhaenyra Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:30
              bo ziemniaki sa dla proletariuszy bez futra big_grin
              krajski.wordpress.com/proletaryzacja-plaszcze-i-futra/
              krajski.wordpress.com/2013/09/16/zupy-savoir-vivre/
              • iuscogens Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:33
                OJP.....
                • iuscogens Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:36
                  A pod tekstem o zupie jest reklama z pupą w czarnych majtkach. Nie są one futrzane. Nie wiem co na to savoir-vivre...
                  Zupa - pupa big_grin
              • ichi51e Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:47
                Piekne smile))
        • aka10 Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 11:30
          asienka28035 napisała:


          > Uważasz,że ugotowanie zupy na ziemniakach możemy nazwać gotowaniem ? I nie mów
          > ię tutaj o jednej zupie! takich przykładów było by mnóstwo!

          Przestan dla nich gotowac. Gotuj dla siebie i dziecka, ew. ojca, jesli tak sie umowiliscie. Prowadzcie po prostu dwie kuchnie i juz.
          • iuscogens Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 14:03
            Z tego co ona pisze to bratowa gotuje, tylko nie tak jak autorce pasuje, więc się piekli.
      • szpil1 Re: A co tu robi ten cudzysłów? 01.12.13, 11:16
        babunia_wygodka napisała:

        No tak. Skandal. Mezalians. Nie dość że starsza od brata (kto to widział?) to j
        > eszcze bezbożnie ślubu nie mają. A to suka, nie? Każda prawdziwa kobieta ma prz
        > ecież marzenie żeby być panną młodą w sukni-bezie, a jak która tego nie chce to
        > nieprawdziwa jest, lesba jakaś albo pedałka.
        > I wiadomo, takie co nie mają ślubu, a już zwłaszcza jak są starsze od niewinneg
        > o, usidlonego chłopaka, to nie umieją gotować i sprzątać. Wcale. Tylko prawdziw
        > a kobieta, która ma prawdziwego męża, gotuje i sprząta prawidłowo.
        >
        > Ech. Już z samego tytułu widać co Ci w głowie siedzi. A im dalej się czyta - ty
        > m jaskrawiej.

        Nie zapominaj, że ich dziecko to "podobno" wpadka. "Podobno" - jestem pewna, że autorka wątku słusznie w to wątpi, na pewno tamta cwaniara zaszła specjalnie co by niewinnego chłopca pogrążyc i związac ze sobą na wieki. Nawet i bez ślubu.
    • helufpi Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:00
      A o co chodzi z tym, że jest 5 lat starsza? To ma jakieś znaczenie czy tylko dodaje kolorytu historii? Że zdesperowana zastawiła pułapkę biologiczną na niewinnego misia, tak? Misiu z rodziną wrócił do domu rodziców. Pechowo, że córka z zięciem się jeszcze nie usamodzielnili, więc 2 rodziny się nie dogadują.
      Najprostszym rozwiązaniem twoich problemów jest usamodzielnienie się. Wiesz, bierze się kredyt i kupuje swoje mieszkanie. Chyba nie liczysz na to, że zrobi to brat, któremu pieniądze kończą się w 5. dniu miesiąca? No i chyba nie sądzisz, że brat z bratową wprowadziliby się do TWOJEGO domu, prawda?
    • petuniasta Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:14
      Szczerze? Czas iść na swoje. Wprowadź się i będziesz miała spokój. Ich z mieszkania nie wyrzucisz bo mają do niego takie same prawa jak ty
    • delecta Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:42
      Cudzysłów przy "bratowej" jest akurat w porządku, bo formalnie dziewczyna bratową jeszcze nie jest.
      Wszelkie pretensje (słuszne!) najpierw do brata.
      I rozmowa z ojcem, jak dalej widzi wspólne mieszkanie dzieci z przyległościami we WŁASNYM lokalu. Coś mi się zresztą wydaje, że młodzi liczą na przetrzymanie, że Twój mąż zarobi na własne mieszkanie, a do tej pory nikt ich nie wyrzuci, bo jak to - z dzieckiem?
      Na początek ustalenie zasad i OSOBNE gospodarstwa (i tak dopłacisz, ale mniej),
      Czy Twój mąż wie, że sponsoruje także inne osoby?
      • babunia_wygodka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 10:54
        delecta napisała:

        > Cudzysłów przy "bratowej" jest akurat w porządku, bo formalnie dziewczyna brato
        > wą jeszcze nie jest.

        Bzdura. To nie jest pismo urzędowe tylko normalna relacja, językiem potocznym. W normalnym życiu nikt się nie pitoli z odróżnianiem "prawdziwej bratowej" po ślubie od takiej na niby, bo bez ślubu. No chyba że komuś właśnie żal d*pę ściska że związek niesakramentalny. Kobieta żyje z bratem i ma z nim dziecko? No to jest bratową i tyle. Opakowywanie tego w cudzysłowy świadczy tylko i wyłącznie o stosunku autorki do tej kobiety.

        • carmita80 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 12:21
          babunia_wygodka napisała:

          > delecta napisała:
          >
          > > Cudzysłów przy "bratowej" jest akurat w porządku, bo formalnie dziewczyna
          > brato
          > > wą jeszcze nie jest.
          >
          > Bzdura. To nie jest pismo urzędowe tylko normalna relacja, językiem potocznym.
          > W normalnym życiu nikt się nie pitoli z odróżnianiem "prawdziwej bratowej" po ś
          > lubie od takiej na niby, bo bez ślubu.

          To, ze nikt sie nie pitoli nie zmienia faktu, ze prawnie taka osoba nie jest bratowa. Nie ma to nic spolnego z sakramentem a z prawem, bo tak dlugo jak istenieje prawna legalizacja zwiazkow tak dlugo maja one odniesienie do sytuacji w zyciu.
          Tak jak maz nie jest mezem bez rejestracji malzenstwa przed urzednikiem tak tesciowie nie sa tesciami i bratowa bratowa oczywiscie od strony prawnej.
          • babunia_wygodka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 12:43
            carmita80 napisała:

            > babunia_wygodka napisała:
            >
            > > delecta napisała:
            > >
            > > > Cudzysłów przy "bratowej" jest akurat w porządku, bo formalnie dzie
            > wczyna
            > > brato
            > > > wą jeszcze nie jest.
            > >
            > > Bzdura. To nie jest pismo urzędowe tylko normalna relacja, językiem potoc
            > znym.
            > > W normalnym życiu nikt się nie pitoli z odróżnianiem "prawdziwej bratowej
            > " po ś
            > > lubie od takiej na niby, bo bez ślubu.
            >
            > To, ze nikt sie nie pitoli nie zmienia faktu, ze prawnie taka osoba nie jest br
            > atowa. Nie ma to nic spolnego z sakramentem a z prawem, bo tak dlugo jak isteni
            > eje prawna legalizacja zwiazkow tak dlugo maja one odniesienie do sytuacji w zy
            > ciu.

            A w ogóle istnieje w prawie jakieś odwołanie do "bratowej"? Już nawet nie mówię o definicji. Ale nie krępuj się, przytocz odpowiednie zapisy, pewnie z kodeksu cywilnego albo rodzinnego suspicious

            > Tak jak maz nie jest mezem bez rejestracji malzenstwa przed urzednikiem tak tes
            > ciowie nie sa tesciami i bratowa bratowa oczywiscie od strony prawnej.

            Co nie zmienia faktu że normalny człowiek na konkubenta mówi "mąż", bo tak jest wygodniej.
            • carmita80 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 13:12
              babunia_wygodka napisała:

              > A w ogóle istnieje w prawie jakieś odwołanie do "bratowej"? Już nawet nie mówię
              > o definicji. Ale nie krępuj się, przytocz odpowiednie zapisy, pewnie z kodeksu
              > cywilnego albo rodzinnego suspicious

              Oczywiscie ze jest. A definicja jest prosta bratowa to zona brata i wynika to wlasnie z prawa. Nazewnictwo wynika z konkretnego jezyka ale ma zwiazek z sytuacjami wynikajacymi chocby ze statusu prawnego.


              > Co nie zmienia faktu że normalny człowiek na konkubenta mówi "mąż", bo tak jest
              > wygodniej.

              Nie wiem co rozumiesz przez okreslenie normalny czlowiek ale osobiscie nie spotykam sie z nazywaniem mezem/zona osob, ktore nie zalegalizowaly prawnie zwiazkow, takie osoby mowia "partner/ka".
              • babunia_wygodka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:11
                carmita80 napisała:

                > babunia_wygodka napisała:
                >
                > > A w ogóle istnieje w prawie jakieś odwołanie do "bratowej"? Już nawet nie
                > mówię
                > > o definicji. Ale nie krępuj się, przytocz odpowiednie zapisy, pewnie z k
                > odeksu
                > > cywilnego albo rodzinnego suspicious
                >
                > Oczywiscie ze jest. A definicja jest prosta bratowa to zona brata i wynika to

                No to nie krępuj się, przytocz. Zwłaszcza prawną definicję bratowej.

                > wlasnie z prawa. Nazewnictwo wynika z konkretnego jezyka ale ma zwiazek z sytua
                > cjami wynikajacymi chocby ze statusu prawnego.

                Albo faktycznego.

                > > Co nie zmienia faktu że normalny człowiek na konkubenta mówi "mąż", bo ta
                > k jest
                > > wygodniej.
                >
                > Nie wiem co rozumiesz przez okreslenie normalny czlowiek ale osobiscie nie spot
                > ykam sie z nazywaniem mezem/zona osob, ktore nie zalegalizowaly prawnie zwiazko
                > w, takie osoby mowia "partner/ka".

                Musi u nas ludzie nie takie światowe i mówio "żona" i "mąż", bo tak po prostu wygodniej. "Partner" to ino hipstery jakoweś.

            • yuka12 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:25
              Moze tak jest w Twojej rodzinie, ale jak znam wiele sytuacji i osob (a znam), na partnerke brata, takze wieloletnia, mowi sie "dziewczyna brata" lub "partnerka", lub "towarzyszka" albo "konkubina", a ewentualny termin "bratowa" uzywa sie raczej z lekka zartobliwym tonem. Podobnie jest z mezem i zona u osob bez slubu. Zreszta Brytyjczycy, Ci ktorych znam, nazywaja te zjawiska podobnie (tzn. okreslanie dziewczyny brata jego partnerka a nie zona i dlugoletniego towarzysza danej osoby bez formalnej ceremonii partnerka, partnerem ew. chlopakiem/dziewczyna), wiec nazewnictwo wynikajace z prawnej sytuacji (slub-brak slubu) nie jest tylko jakas polska specyfika smile.
              • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:29
                yuka12 napisała:

                > Moze tak jest w Twojej rodzinie, ale jak znam wiele sytuacji i osob (a znam), n
                > a partnerke brata, takze wieloletnia, mowi sie "dziewczyna brata" lub "partnerk
                > a", lub "towarzyszka" albo "konkubina", a ewentualny termin "bratowa" uzywa sie
                > raczej z lekka zartobliwym tonem. Podobnie jest z mezem i zona u osob bez slub
                > u. Zreszta Brytyjczycy, Ci ktorych znam, nazywaja te zjawiska podobnie (tzn. ok
                > reslanie dziewczyny brata jego partnerka a nie zona i dlugoletniego towarzysza
                > danej osoby bez formalnej ceremonii partnerka, partnerem ew. chlopakiem/dziewcz
                > yna), wiec nazewnictwo wynikajace z prawnej sytuacji (slub-brak slubu) nie jest
                > tylko jakas polska specyfika smile.

                Oczywiscie ze na swiecie nie uzywa sie nazewnictwa ktore nie wynika z sytuacji prawnej. To chyba raczej jakas polska specyfika - moda na uzywanie nazewnictwa nie wynikajacego z prawa wiec i nieuzasadnionego. Skoro slubu nie bylo to jest sie w zwiazku partnerskim ma sie partnera/partnerke a nie meza/zone. Idzie sie do rodzicow partnera a nie tesciow albo idzie sie do "tesciow" wink itd.
              • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:36
                yuka12 napisała:

                > Moze tak jest w Twojej rodzinie, ale jak znam wiele sytuacji i osob (a znam), n
                > a partnerke brata, takze wieloletnia, mowi sie "dziewczyna brata" lub "partnerk
                > a", lub "towarzyszka" albo "konkubina", a ewentualny termin "bratowa" uzywa sie
                > raczej z lekka zartobliwym tonem. Podobnie jest z mezem i zona u osob bez slub
                > u. Zreszta Brytyjczycy, Ci ktorych znam, nazywaja te zjawiska podobnie (tzn. ok
                > reslanie dziewczyny brata jego partnerka a nie zona i dlugoletniego towarzysza
                > danej osoby bez formalnej ceremonii partnerka, partnerem ew. chlopakiem/dziewcz
                > yna), wiec nazewnictwo wynikajace z prawnej sytuacji (slub-brak slubu) nie jest
                > tylko jakas polska specyfika smile.

                No być może tylko Polsca specyfika ale co z tego wynika? Że nie wolno bo inni tak nie robią?
                Ja się z tym często spotykam-nie trzeba mieć ślubu, żeby mówić 'żona, mąż, teściowie' itd. A jak ktoś ma dzieci adoptowane to co? Musi koniecznie wytłumaczyć, że to dziecko ale z adopcji albo, że jest rodziną zastępczą? Nie. Mówi normalnie-syn, córka, moje dzieci.
                • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:43
                  blond_suflerka napisała:

                  > No być może tylko Polsca specyfika ale co z tego wynika? Że nie wolno bo inni t
                  > ak nie robią?
                  > Ja się z tym często spotykam-nie trzeba mieć ślubu, żeby mówić 'żona, mąż, teśc
                  > iowie' itd.

                  A nie mozna wziac slubu, zeby moc meza nazywac mezem a tesciow tesciami?


                  A jak ktoś ma dzieci adoptowane to co? Musi koniecznie wytłumaczyć,
                  > że to dziecko ale z adopcji albo, że jest rodziną zastępczą? Nie. Mówi normaln
                  > ie-syn, córka, moje dzieci.

                  Ale adopcja to jest stan wynikajacy z odpowiedniej procedury prawnej wiec rodzice jak nakbardziej maja prawo mowic do dzieci ktore zaadoptowali "corko" i "synu".
                  Zupelnie nie trafiony przyklad.
                  • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:50
                    najma78 napisała:

                    > A nie mozna wziac slubu, zeby moc meza nazywac mezem a tesciow tesciami?

                    No pewnie nie można bo nie tylko po to się bierze ślub, żeby tak się nazywaćwink Więc jak już ktoś jest w relacji, która w niczym poza aktem prawnym nie różni się od małżeństwa to czasem po prostu tego skrótu myślowego używa. Szybciej i łatwiej czasem powiedzieć-'jade do teściów' aniżeli 'jadę do rodziców partnera', prawda?

                    > A jak ktoś ma dzieci adoptowane to co? Musi koniecznie wytłumaczyć,
                    > > że to dziecko ale z adopcji albo, że jest rodziną zastępczą? Nie. Mówi n
                    > ormaln
                    > > ie-syn, córka, moje dzieci.
                    >
                    > Ale adopcja to jest stan wynikajacy z odpowiedniej procedury prawnej wiec rodzi
                    > ce jak nakbardziej maja prawo mowic do dzieci ktore zaadoptowali "corko" i "syn
                    > u".
                    > Zupelnie nie trafiony przyklad.

                    No racja, mało trafiony przykład. No ale może lepszy będzie taki jeśli ktoś kto nie jest biologicznym rodzicem jednak jest dla dziecka 'tatą' czy 'mamą'. Na przykład taki partner mamy, który zna i wychowuje dziecko od maleńkości( a owo dziecko nie zna, nie utrzymuje kontaktu ze swoim biologicznym ojcem).
                    W każdym razie chodzi o to, że wielu ludzi używa wymiennie określeń-dziewczyna brata, partnerka brata, bratowa, Asia(na przykład), itd. I robienie rabanu, że ona wcale prawnie bratową nie jest, jest jakieś takie małostkowe.
                    • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:32
                      blond_suflerka napisała:

                      >
                      > No pewnie nie można bo nie tylko po to się bierze ślub, żeby tak się nazywaćwink
                      > Więc jak już ktoś jest w relacji, która w niczym poza aktem prawnym nie różni s
                      > ię od małżeństwa to czasem po prostu tego skrótu myślowego używa. Szybciej i ła
                      > twiej czasem powiedzieć-'jade do teściów' aniżeli 'jadę do rodziców partnera',
                      > prawda?

                      A to o to chodzi aby cos szybciej i latwiej powiedziec? To smieszne i glupie bo uzywa sie okreslen do ktorych sie nie ma uprawnien, bo wynikaka one jednak z czegos innego, a poza tym wprowadza sie w blad. Akceptowalne jest tylko uzywanie takiego nazdwnictwa zartobliwie, gdy osoby wokol wiedza ze taki mi ten "maz" czy "tesciowie" wydzwiek. Natomiast w sytuacjach innych nazywa sie tak jak jest naprawde. W czym przeszkadza mowienie parner/ka itd jesli zyje sie w zwiazku niezalegalizowanym?

                      > No racja, mało trafiony przykład. No ale może lepszy będzie taki jeśli ktoś kto
                      > nie jest biologicznym rodzicem jednak jest dla dziecka 'tatą' czy 'mamą'.

                      Ale to jedynie w nazewnictwie potocznym, poza tym jesli chodzi i dzieci i nazywanie osob w ich otoczeniu zasady sa nieco inne bo i same dzieci nie funkcjonuja jak dorosli. Choc wielu doroslych stara sie jednak w stosunku do dzieci uzywac nazw faktycznych. Dla przykladu do nowego meza czy partnera dzieci kobiety mowia po imieniu, inny przyklad moje dzieci ani najblizszych przyjaciol nie zwracaja sie ciociu/wujku tylko po imoeniu itd. tak jest naturalniej.


                      Na p
                      > rzykład taki partner mamy, który zna i wychowuje dziecko od maleńkości( a owo d
                      > ziecko nie zna, nie utrzymuje kontaktu ze swoim biologicznym ojcem).

                      A co gdy taki zwiazem sie rozpadnie, a dziecko prawnie zaadoptowane nie bylo? Partner mamy -"tata" znika i go nie ma ale zostaje dziecko ktore moze miec kolejnych "tatusiow".

                      > W każdym razie chodzi o to, że wielu ludzi używa wymiennie określeń-dziewczyna
                      > brata, partnerka brata, bratowa, Asia(na przykład), itd. I robienie rabanu, że
                      > ona wcale prawnie bratową nie jest, jest jakieś takie małostkowe.

                      Osobiscie nie spotykam sie z tym, uzywa sie okreslen zgodnych ze stanem prawnym.
                      • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:00
                        najma78 napisała:


                        > A to o to chodzi aby cos szybciej i latwiej powiedziec? To smieszne i glupie bo
                        > uzywa sie okreslen do ktorych sie nie ma uprawnien, bo wynikaka one jednak z c
                        > zegos innego, a poza tym wprowadza sie w blad.

                        A to o to chodzi, żeby sobie utrudniać? Albo, żeby nie korzystać z dostępnych słów i nie bawić się językiem? O to chodzi?wink
                        Nie chodzi o żadne wprowadzanie w błąd bo nie ma większego znaczenia czy przyjaciółka mówi mi, że jedzie to bratowej czy dziewczyny brata. Jak się tego nie wie to się jakoś przy okazji dowie, że ona nie jest formalnie żoną. Ale tak naprawdę co to zmienia?
                        Dla Ciebie to głupie i śmieszne, dla wielu ludzi nie. To się nazywa różnorodnośćwink


                        > A co gdy taki zwiazem sie rozpadnie, a dziecko prawnie zaadoptowane nie bylo? P
                        > artner mamy -"tata" znika i go nie ma ale zostaje dziecko ktore moze miec kolej
                        > nych "tatusiow".

                        Pisałam o sytuacji kiedy normalny człowiek wychowuje dziecko od maleńkości. Raz, że jest to sytuacja nie do powtórzenia, dwa-Ty chyba piszesz o patologii bo tak rozumiem sytuację w której taki 'tata' znika z życia dziecka po rozstaniu z jego mamą a mama z kolei przyprowadza innego faceta i on jest 'tatą' z nazewnictwa.

                        > Osobiscie nie spotykam sie z tym, uzywa sie okreslen zgodnych ze stanem prawnym
                        > .

                        A ja spotykam się bardzo często.
                        • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:20
                          blond_suflerka napisała:


                          > A to o to chodzi, żeby sobie utrudniać? Albo, żeby nie korzystać z dostępnych s
                          > łów i nie bawić się językiem? O to chodzi?wink

                          A to nazywanie partnera mezem gdy sie nie jest prawnie malzenstwem jest zabawa jezykiem? Dla mnie jest to dziecinada i klamstwem, udawaniem (po co?) wprowadzaniem celowym w blad. A z jezyka jak najabardziej nalezy korzystac mowiac: "ja i partner jedziemy odwiedzic jego rodzicow" albo "jade do rodzicow mojego partnera" albo "jade do dziadkow mojego dziecka" itd.

                          > Nie chodzi o żadne wprowadzanie w błąd bo nie ma większego znaczenia czy przyja
                          > ciółka mówi mi, że jedzie to bratowej czy dziewczyny brata. Jak się tego nie wi
                          > e to się jakoś przy okazji dowie, że ona nie jest formalnie żoną. Ale tak napra
                          > wdę co to zmienia?

                          Jakos przy okazji? To jakas zabawa w ukrywanie statusu czy jak? Jak np idziesz do nowej pracy a jestes w zwiazku nieformalnym to mowisz np "moj maz zrobil...", czy "moj partner zrobil..."? Nie ma to dla ciebie znaczenia? Wprowadzasz innych celowo w blad? Po co?

                          > Dla Ciebie to głupie i śmieszne, dla wielu ludzi nie. To się nazywa różnorodnoś
                          > ćwink

                          Nie, to sie nazywa bezsens wprowadzania innych w blad i uzywania nazw niezgodnie z ich znaczeniem.

                          > Pisałam o sytuacji kiedy normalny człowiek wychowuje dziecko od maleńkości. Raz
                          > , że jest to sytuacja nie do powtórzenia, dwa-Ty chyba piszesz o patologii bo t
                          > ak rozumiem sytuację w której taki 'tata' znika z życia dziecka po rozstaniu z
                          > jego mamą a mama z kolei przyprowadza innego faceta i on jest 'tatą' z nazewnic
                          > twa.

                          Nie, ja pisze o zyciu a ty wymyslasz sytuacje na potrzeby dyskusji. Nie ma znaczenia czy dziecko wychowuje od malenskosci czy nie, zwiazek moze sie rozpasc i "tata" pojsc w dluga a dziecko zostanie poinformowane ze "to i tak nie byl twoj prawdziwy tata" wiec dlatego normalni ludzie powinni ostrznie podchodzic do nazdwnictwa zwlaszcza jesli chodzi o dzieci.

                          > A ja spotykam się bardzo często.

                          Domyslam sie big_grin
                          • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:27
                            Dalsza dyskusja nie ma sensu. Ty wyraziłaś swoje zdanie, ja wyraziłam swoje. Każda z nas podała argumenty niezrozumiałe dla drugiej strony. Zdarza się. To żaden wielki problem przecież. Każdy mówi jak chce lub też zwraca uwagę innym lub nie. Oby tylko takie problemy na świecie byływink Pozdrawiam!
                            • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:37
                              blond_suflerka napisała:

                              . Każdy mówi jak chce lub też zwraca uwagę innym lub nie.

                              Jezyka uzywa sie po to aby byl on zrozumialy dla innych, nie widze powodow aby wprowadzac innych w blad lub uzywac nazw niezgodni e z ich znaczeniem np nazywajac partnera mezem a jego rodzicow tesciami gdy sie w zwiazku zalegalizowanym nie jest. Nie wiem czemu to ma sluzyc, watpie tez aby pojawily sie sensowne argumenty ktore wyjasnilyby te kwestie.
                              Tez pozdrawiam.
                              • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:43
                                To jeszcze dopiszęwink
                                Argumenty, które podałam dla mnie są wystarczające. Oczywiście dla Ciebie nie muszą być. Jesli para moich przyjaciół żyje jak mąż i żona to naprawdę nie to dla mnie znaczenia, że ona czasem mówi 'mąż' a czasem 'partner'. I nie chodzi o wprowadzanie kogokolwiek w błąd bo takie określenia pojawiają się wtedy kiedy nie ma większego znaczenia czy chodzi o męża czy partnera. Na przykład przy umawianiu hydraulika do domu 'mąż będzie po 18-tej'. Szybciej, łatwiej, tylko tyle. Albo po prostu wymiennie bez zastanawiania się. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś tak to czuje a nie że się popisuje czy coś(to kiedyś zaobserwowałam u licealistówwink.
                                Nie szukając daleko-na forum też jest dużo zabawy jezykiem i słowem. I nikt nikomu nie wypomina, że pisze inaczej niż się powinno, prawda?
                                • najma78 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 20:10
                                  blond_suflerka napisała:

                                  > Nie szukając daleko-na forum też jest dużo zabawy jezykiem i słowem. I nikt nik
                                  > omu nie wypomina, że pisze inaczej niż się powinno, prawda?

                                  Nie wiem czy prawda, mysle ze to czy jest zwracana na to uwaga czy nie zalezy od sytuacji. Dla mnie takie stosowanie wymienne jak to nazywasz jest dopuszczalne jedynie w gronie ludzi ktorzy sie dobrze znaja i wiadomo ze jest to zartobliwe i nie za czesto.
        • kotobala Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 23:43
          babunia_wygodka napisała:

          > delecta napisała:
          >
          > > Cudzysłów przy "bratowej" jest akurat w porządku, bo formalnie dziewczyna
          > brato
          > > wą jeszcze nie jest.
          >
          > Bzdura. To nie jest pismo urzędowe tylko normalna relacja, językiem potocznym.
          > W normalnym życiu nikt się nie pitoli z odróżnianiem "prawdziwej bratowej" po ś
          > lubie od takiej na niby, bo bez ślubu. No chyba że komuś właśnie żal d*pę ścisk
          > a że związek niesakramentalny. Kobieta żyje z bratem i ma z nim dziecko? No to
          > jest bratową i tyle. Opakowywanie tego w cudzysłowy świadczy tylko i wyłącznie
          > o stosunku autorki do tej kobiety.
          >


          Babuńka KOCHAM CIĘ!!!
    • gazeta_mi_placi Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 11:04
      Skoro mąż pracuje za granicą to czemu autorka musi mieszkać w mieszkaniu ojca? Przecież za granicą (nie to co w zaplutej Polsce) można kupić skromne mieszkanie w Polsce już po roku pracy za najniższą tamtejszą stawkę, a już na pewno wynająć żonie i dziecku w Polsce kawalerkę.
      • babunia_wygodka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 11:06
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Skoro mąż pracuje za granicą to czemu autorka musi mieszkać w mieszkaniu ojca?
        > Przecież za granicą (nie to co w zaplutej Polsce) można kupić skromne mieszkani
        > e w Polsce już po roku pracy za najniższą tamtejszą stawkę, a już na pewno wyna
        > jąć żonie i dziecku w Polsce kawalerkę.
        >

        O, słuszne spostrzeżenie. I socjal dla młodej matki lepszy.
    • lauren6 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 11:53
      Tworzysz sztuczny problem. Wyprowadź się do męża, a jeśli nie ma takiej możliwości to wynajmij co. Na prawdę musisz mieszkać w tym kołchozie i robić za służącą własnego brata i jego rodziny?
      • carmita80 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 12:27
        Autorko watku mieszkanie ze wspollokatorami jest dobre dla studentow, kiedy dzieli sie koszty wynajmu itd, ludzi mlodych, be zobowiazan, partnerow i dzieci. Zarowno brat jak i ty macie swoje zwiazki i dzieci a w tym wszystkim jest jeszcze wasz ojciec. Takie uklady sie nie sprawdzaja i to nie mit to fakt. Wynajmij wlasne lokum albo przenies sie do meza jesli planuje tam zostac. Brat i jego partnerka musza podjac wlasne decyzje.
      • marzeka1 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 12:28
        NIC, nic nie musisz- jeśli mieszkanie Twoje, dajesz bratu i pannie czas na wyprowadzkę, przestajesz ich utrzymywać i dajesz dorosnąć. Bo tu nie tylko panna winna, ale i brat. A Ty "kwocząc" brata nie wspierasz, a na dłuższą metę- krzywdzisz, bo ubezwłasnowolniasz.
        • kropkacom Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 12:36
          Dlaczego ona chce się pozbyć bratowej z domu, a nie brata, jej i dziecka? Rozumiem irytacje, rozumiem żale, ale... Wtchodzi mi, ze znowu kobieta kobiecie wilkiem, a brat cacy.
          • aqua48 Re: Problem z wspólnym mieszkaniem 01.12.13, 13:00
            W trzy de facto rodziny.
            Ja bym radziła autorce jak najszybciej się wyprowadzić. Przestanie wtedy utrzymywać brata z rodziną, sprzątać po nich i denerwować się niepotrzebnie. Najzdrowsze rozwiązanie dla wszystkich.
          • marzeka1 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 13:05
            Brat tak samo winny, jako dobra siostra powinna z kolie dać mu dorosnąć.
            • wioskowy_glupek Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 13:07
              Zgadzam się problem z dupy, sorry ale kompletnie nie rozumiem takich ludzi jak ty.
              Po pierwsze skoro jak mówisz gotujesz tylko ty to ugotuj 3 porcje dla siebie, córki i ojca, bratowa będzie musiała sama się brać do roboty. Ty nie masz z nią problemu tylko ze sobą po co w ogóle dla nich gotujesz?
              Po drugie bierzesz brata i bratową i mówisz jest brudna lazienka w zeszłym tygodniu ja sprzątałam w tym tygodniu wy sprzątacie, jak nie sprzątną trudno, bądź konsekwentna.
              Brata na osobności zapytaj kiedy zamierza się dołożyć do życia.
          • wioskowy_glupek Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 13:09
            Bo to obca osoba żyjąca na koszt jej i męża a brat to brat w dodatku mieszkanie chyba ojca?
          • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:11
            Bo jej nie cierpi. Przecież ta niechęć wylewa się jej uszami z każdego posta. Brat to rodzina, więc przeżyje, że nie daje kasy i nic nie robi. Ale już obca starsza baba z małym dzieckiem, która gotuje zupę na ziemniakach jest nie do zniesienia. Okropieństwo powiem szczerze.
            • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:13
              No i ten argument, że chodzi z wysoko podniesioną głową. Powinna przemykać chyłkiem jak Kopciuszek i przepraszać, że żyje, jako że śmiała jako starsza uwieść brata, na dziecko go złapać i do mieszkania się wtrynić.
              • wioskowy_glupek Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:22
                Ogarnijsię dziewczyno. Ta laska to dla niej żadna rodzina, obca osoba, której ona nie ma obowiązku utrzymywać. Skoro jednak już to robi to dziunia powinna chociaż po sobie sprzątać i własnemu facetowi i dziecku ugotować.

                "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
                • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:40
                  ale ona gotuje, czytaj, tylko nie tak, jak autorce pasuje. Sprząta też, tylko tak że autorce nie pasuje. To że autorka stroi fochy, że jej nie pasuje, nie znaczy że ona nic nie robi. Autorce nic by nie pasowała w niej, bo od początku jest na anty. A najgorsze jest to, że śmie głowę nosić wysoko.
                  utrzymywać oczywiście nie ma, ale niech to załatwi z bratem, a nie z kobietą, która pewnie nie pracuje, bo zajmuje się malutkim dzieckiem. Kto jej każe utrzymywać?? Niech gotuje dla siebie. Niech z bratem porozmawia, bo dla brata ta pani i to dziecko to jak najbardziej jest rodzina.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:53
                    Zgadzam się, że wątkodawczyni powinna porozmawiać z bratem. Niemniej jednak uważam, że dokładanie się do życia/żywności zawrotną sumą 100-200 zł (w 3 osoby!) jest gorzej niż żenujące.
                    No i nadal nie wiemy, czyje jest mieszkanie, jeśli wątkodajki, to całkowicie zmienia to postać rzeczy. No i co ojciec na to (jeśli mieszkanie jest jego).
                    • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:24
                      No błagam Cię, jakby to było jej mieszkanie to by to napisała w pierwszej linijce tekstu. Myślisz, że miałaby jakieś obiekcje, żeby wywalić bratową której nie cierpi ze swojego mieszkania??? I by się zastanawiała jak ją usunąć?? Mogę sobie głowę dać uciąć, że obie rodziny siedzą ojcu na głowie, a autorka uważa, że siedzi dłużej więc ma większe prawa.
                      • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:37
                        jeśli matka była współwłaścicielką mieszkania, to autorce należy się część, co prawda mała ale jednak, co nie oznacza, że miałaby decydujący głos w sprawie kto ma tam mieszkać a kto nie
                        poza tym mieszkać w mieszkaniu rodziców a mieszkać w mieszkaniu rodziców swojego faceta to jednak nie to samo suspicious
                        • iwoniaw Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:31
                          Cytatattiya napisała:

                          > jeśli matka była współwłaścicielką mieszkania, to autorce należy się część, co
                          > prawda mała ale jednak, co nie oznacza, że miałaby decydujący głos w sprawie kt
                          > o ma tam mieszkać a kto nie


                          Sądzę, że była to matka również i brata autorki, więc miałby on dokładnie tyle samo do powiedzenia w kwestii zamieszkania tam swego dziecka i jego matki, co autorka w kwestii ulokowania tam swojego potomstwa i męża.

                          Jedynym sensownym rozwiązaniem jest w opisanej sytuacji rozdzielenie gospodarstw, nie gotowanie dla rodziny brata przez autorkę (i vice versa), ustalenie grafiku sprzątania części wspólnych - no i jak najszybsze usamodzielnienie się i nie siedzenie ojcu na głowie.
                    • szpil1 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:30
                      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                      > Zgadzam się, że wątkodawczyni powinna porozmawiać z bratem. Niemniej jednak uwa
                      > żam, że dokładanie się do życia/żywności zawrotną sumą 100-200 zł (w 3 osoby!)
                      > jest gorzej niż żenujące.

                      No, powinna. Tym bardziej, że napisała, że dziewczyna w lipcu urodziła dziecko. Może jest na macierzyńskim, nie pracuje? To chyba brat powinien wziąc za nich odpowiedzialnośc?


                      > No i nadal nie wiemy, czyje jest mieszkanie, jeśli wątkodajki, to całkowicie zm
                      > ienia to postać rzeczy. No i co ojciec na to (jeśli mieszkanie jest jego).

                      Przecież napisane - ojciec nie chce się wtrącac. "Tato w tej całej sytuacji jest bezstronny. Widzi,ale co on może zrobić - jego słowa . " - to słowa autorki wątku. Może jednak z jego punktu widzenia partnerka brata nie jest taka zła tylko nie chce się o to kłócic z zacietrzewioną córką?
        • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:00
          Mieszkanie jest chyba ojca, ona z rodziną mieszka u ojca, tak samo brat. Żadne z nich nie jest na swoim, tyle że autorka uważa, że ma więcej praw, bo mieszkała tam cały czas a brat najpierw wynajmował i teraz wrócił. Dlatego kombinuje jak bratową wysiudać, równie dobrze mógłby brat kombinować jak tu wysiudać jej męża.
          • wioskowy_glupek Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:26
            Mógłby ale zrobił brzuch leniwej dziuni która nawet po sobie nie sprząta, razem objadają autorkę i są na jej utrzymaniu. Także niestety bratu bardzo to pasuje a autorka ma prawo więcej wymagać od osób które utrzymuje.
            • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:42
              A niech przestanie utrzymywać. A kobieta sprząta i gotuje, tylko tak, że autorce nie pasuje. Niech zacznie wymagać od brata a nie od kobiety z malutkim dzieckiem.
    • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 13:13
      To nie jest problem z bratową tylko z rodziną brata czy bratem i jego partnerką a jeszcz większy problem z brakiem asertywności u Ciebie. Ludzie mogą mieć różne pomysły co do tego jak Cię wykorzystać ale od Ciebie zależy czy im na to pozwolisz czy nie. Tutaj zabrakło Ci tych umiejętności.
      Za cenę iluzji wspólnego rodzinnego mieszkania robisz wszystko za rodzinę brata, łącznie z utrzymywaniem ich.
      Ustal więc grafik-co robisz Ty a co oni(i to już ich sprawa jak się tym podzielą) ile oni dają kasy a ile Ty i trzymaj się tego. Jak to nie wyjdzie to jeśli jest możliwość to się wyprowadź.
    • m_incubo Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:38
      Współczuję waszemu ojcu.
      Proponuję odchrzanić się od "bratowej", sprawczyni całego zła na świecie, a porozmawiać stanowczo z bratem. Bo to z nim jest główny problem. Polecam również przyjrzeć się samej sobie.
    • kochamruskieileniwe Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:56
      Dziewczyno, pisząc post - zastanów się dobrze co chcesz napisać, bowiem w tym wątku - "sama się podłożyłaś"
      Dlaczego? Dlatego, że przedstwiając dane, Twoim zdaniem istotne dla sprawy - dałaś szerokie pole do sądzenia co myślisz o "bratowej"
      "Bratowa"
      Z punktu widzenia prawa ok. Ale podkreślając to możesz dać do zrozumienia, Twoim zdaniem to drugi sort,ktoś mniej ważny bo żyje w związku niezalegalizowanym.
      "5lat starsza"
      To źle? A może po prostu z racji wieku boisz się jej? Lub, ze bojąc się samotności "poleciała" na młodszego?
      "Dziecko z wpadki"
      Co ma tu do rzeczy w tej sytuacji? Ten fakt nie jest istotny, chyba że chciałaś zabezpieczyć się przed tekstami typu, że Twój brat, mająć niepewną sytuację życiową zdecydował sie na dziecko...

      W tej sprawie istotne ssą:
      -Czyje to mieszkanie.
      Ojca - mają takie same prawa tam mieszkać za zgodą właściciela, jak Twoja rodzina.
      Jezeli Twoje -inna sprawa

      Kto pokrywa oplaty za mieszknie. Tylko Ty, Ty i ojciec, tylko ojciec?

      Co to znaczy "nie sprzątają"
      Moze Ty masz zbyt zawyzone standardy czystości - np mycie okien raz w tygodniu, jak to robią porządne śląskie i wielkopolskie gospodynie wink


      Co do gotowania - są tacy, co nie lubią zup na mięsie - im wystarczy bulion warzywny. Moze czasami należy otworzyc sie na inne smaki...

      Co to znaczy, ze ich utrzymujesz? Kupujesz im wszytko - zywność, chemie typu proszki, szampony? Czy oni korzystają z Twoich, bez zapytania Cieie.

      To są ważne sprawy.
      I nie ma bata - trzeba porozmawiac i przedstawic swój punkt widzenia. I być konsekwentnym.


      A swoją drogą, ciekawe jak wyglądałby analogiczny post na forum Twojej bratowej smile


      • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:04
        jeśli matka autorki nie żyje a został przeprowadzony podział, to część mieszkania należy do autorki. Więc ma prawo jako córka właściciela i właścicielka jego części wypowiedzieć się. Co do określenia "bratowa" i ileś tam lat starsza - odebrałam to jako przedstawienie sytuacji, nie obraźliwe inwektywy.
        co do gotowania - domyślam się, że autorka gotuje, wszyscy jedzą, bratowa gotuje - autorka nie je, bo jej nie smakuje - może i faktycznie nie do jedzenia ;P więc jak napisałam wcześniej - autorka gotuje dla siebie i ojca i wystarczy. "Bratowa" czy jej brat też ma dwie łapki, niech się obsłużą.
        • kochamruskieileniwe Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:17

          no wiesz, jezeli nastąpił podział - to równie dobrze część moze należec do brata, o ile nie została spłacony...
          Jezeli nie nastąpił podział - tym bardziej, czesc nalezy sie bratu.
          No chyba, ze mieszkanie nie wchodziło w skład masy spadkowej jest tylko ojca (majątek przedmałżenski)

          Mozna gdybac....

          Podtrzymuję:
          Do oceny sytuacji za mało danych.
          • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:22
            przecież pisałam wyżej, że część po matce należy się w równych częściach i bratu i autorce, więc to nie jest tak, że jak jej się nie podoba - jak wyżej niektóre napisały - to niech się wyprowadzi - to mieszkanie jej rodziców, więc jakby nie patrzeć ma więcej do powiedzenia niż kobieta brata.
            • kochamruskieileniwe Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:28

              tak
              Ty napisałaś. A skąd to wiesz?

              Dla autorki były istotne inne dane...

              Czyli cały czas gdybamy big_grin
            • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:29
              Bratowa jest tam z bratem więc ma tyle samo do powiedzenia. Ona nie jest tam lokatorką tylko rodziną brata.
              • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:42
                nic nie ma do powiedzenia, bo nawet gdyby zmarł ojciec jej konkubenta, to dziedziczyłby jej konkubent, ona nie. To samo byłoby gdyby zmarł jej konkubent - dziedziczyłoby ich dziecko, ona nie.
                • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:46
                  Nie wyraziłam się chyba jasno. Siostra ma tyle samo do powiedzenia co brat.
                  • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:47
                    Chyba mi drzewko zwariowało smile
                • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:47
                  Ale ja nie mówię o kwestiach prawnych tylko normalnym podejściu. Połowa mieszkania siostry, połowa brata. Siostra mieszka z dzieckiem, brat ma partnerkę i dziecko. I w takich normalnych codziennych sytuacjach owa bratowa nie jest nikim gorszym w kwestii ustalania zasad panujących w domu. O to mi chodziło.
                  • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 16:03
                    Chyba polowa ojca i 1/3 z tej pozostalej polowy brata druga siostry trzecia ojca...
                    • blond_suflerka Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 16:08
                      big_grin
                      No tak, to sa już szczegóły. Chodzi mi o to, że Autorka trochę traktuje bratową jak obcą(bo nawet pisząc o tym, że najbardziej chce, żeby bratowa się wyprowadziła nie napisała, żeby brat zamieszkał z rodziną oddzielnie tylko bratowa. czyli co? mają się rozstać, żeby Autorce znowu się dobrze mieszkało?) I odpowiadałam tutaj Attiy'i, która w podobnym tonie się wypowiedziała, że Autorka może zarządzić coś tam a bratowa nie ma nic do gadania.
            • iuscogens Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:40
              ale tyle samo ma do powiedzenia co brat.
              • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:43
                przecież napisałam to wyżej tongue_out
            • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 16:01
              A do dziecka brata potencjalnie tez nalezy to 1/3 z 50% wiec nie bratowa ktora jest jednym z prawnych opiekunow dziecka ma tez w tym swoj interes.
    • attiya Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 14:59
      gotuj dla siebie i ojca, jak przychodzą r-ki, od razu proś o 1/3 aby się dołożyli, w zasadzie nawet połowę, bo brat, jego kobieta i dziecko to troje ludzi, pozostałą połowę płacisz z ojcem ty.
      Zakupy - też, tyle ile trzeba na dzień czy dwa dla ciebie i ojca. O ile ojciec sam sobie nie gotuje ale pewnie raczej nie. Sprzątanie - głośno - wczoraj ja sprzątałam łazienkę, dziś robisz to ty. Zero pomocy - ma od tego swoich rodziców i ojca dziecka. Domyślam się, że część mieszkania po mamie jest w połowie twoja, część brata czyli pomijając durnowate wypowiedzi kilku forumek w tym wątku - jeśli już - to możesz tupnąć nogą, kobieta brata nie będąc jego żoną może co najwyżej grzecznie się zgodzić - jeśli nie, to sama napisałaś, ma gdzie iść, nikt królewny siłą w waszym mieszkaniu nie trzyma.
      Powodzenia i tego się trzymaj smile
    • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 15:05
      Jesli nie ma pelnej jasności co do finansow, obie stroby wyobrażają sobie, są dają wiecej. Zapewniam Cie, że tak jest.
      Proponuje wspolny fundusz na wydatki bieżące: jedzenie, środki czystości. Na poczatku miesiąca wrzucacie do wspolnej kasy (w sposob jak najbardziej fizyczny) po stowce na doroslego i polowe tego na dziecko. Z tej kasy finansujecie wszystkie jedzeniowe zakupy, robicie staranne notatki i gromadzicie paragony, żeby nie bylo najmniejszych niedomowień i glupich domysłow. Kasa się kończy, robicie następną zrzutkę - wszyscy po rowno.
      Zachecam też do nienarzekania i niekrytykowania tego, co robi bratowa. Ugotuje Ci tę kartoflankę, to zjedz i bądź zadowolona, jesli nie jestes w stanie powiedzieć, że Ci smakuje. Nikt nie lubi pracować, jesli nie jest to doceniane, na odwrot, jej prace traktujesz z - delikatnie mówiąc - lekceważeniem.
      Na koniec:
      Szczerze cała ta sytuacja zacz
      > ęła mnie mocno denerwować i z chęcią pozbyła bym się "bratowej " z domu. (ma gd
      > zie wrócić ) i wtedy może Nasze relacje rodzinne by się zmieniły.

      Przemyśl to. Jesli napisalaś dokladnie to o czym myślisz, to znaczy że chcesz rozbić rodzinę brata. Niestety pasuje to do cudzysłowu i wypominania bratowej wieku.
      Niektóre kobiety bedąc w ciązy nie czują się najlepiej, na szczęście zamieniaja się w anioły jak już urodzą (mam taką w bliskiej rodzinie i tego Ci z calego serca życzę).
      • czar_bajry Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 16:05
        nie bardzo rozumiem problem..
        wydziel półki w lodówce wypisz dyżury sprzątania części wspólnej a obsługuj tylko siebie i ew ojca...
        proste...
        i jeszcze jedno czy rozmawiałaś na ten temat z bratową?
    • fomica Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 17:27
      Prawdopodobieństwo, żeby w domu w ktorym na wspolnej powierzchni mieszkają dwie (a nawet trzy, licząc tatę) rodziny panowały pełna zgoda, miłośc i zrozumienie jest bliskie zeru.
      Każdy ma swoje przyzwyczajenia, standardy, poziom tolerancji na bałagan itd. Musicie zamieszkać osobno, nie ma innej opcji.
      Natomiast nie bardzo widze jakie masz legalne i przyzwoite sposoby na "pozbycie się z domu" partnerki brata; możesz ją poprosić, przekonac, wytłumaczyć, ale to jednak decyzja jej i brata czy chca tu nadal mieszkać.
      Może to jednak ty powinnaś się wyprowadzić, dla własnego świętego spokoju.
    • lady-z-gaga Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:09
      Mogę sobie wyobrazic wspólne mieszkanie dwóch albo i trzech rodzin w jednym mieszkaniu, ale wspólne gospodarstwo? to się nie ma prawa udać
      Ty możesz gotowac dla siebie i ojca, brat z bratową osobno, podstawowe środki czystości do spółki, reszta - kazdy sobie wg potrzeb i możliwości.W jednym pokoju chyba nie spicie wszyscy? ustalic sprawiedliwe sprzątanie kuchni i łazienki, a co mają u siebie - nie Twoja sprawa.
      Tak rozwiązują to tysiące ludzi, ktorym przyszło mieszkac w dwa pokolenia w jednym domu.
      Tekstów o tym jak bratowa nosi głowę w ogóle nie rozumiem. Jak i tego "uważa,że wiele jej tu można". Kim ona jest dla Ciebie? niemile widzianym gosciem? jesli nawet, to nie Twoim, bo mieszkanie pewnie ojca
      • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:37
        Rożnie była - dla mnie mieszkanie pod jednym dachem i prowadzenie odrębnych gospodarstw to jakiś kosmos, brak podstawowych umiejętności spolecznych i rozrzutność.
        • ichi51e Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:45
          A osoby mieszkajace w jednym bloku prowadzace osobne gospodarstwa tez sa rozrzutne?
        • lady-z-gaga Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:46
          To mniej okazji do konfliktów, a wspólne mieszkanie i tak łatwe nie jest
          • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:52
            Nie jest. Natomiast zdecydowanie latwiej i w sumie mniej konfliktowo można żyć razem - myślę tu o ludziach oczywiście spokrewnionych - jako rozszerzona rodzina, niż jako dwie odrebne. Mozna dzielić się obowiązkami, wspierać, pomagać sobie. Stan "każdy sobie", dzielenie na "my" i "wy", "wasze" i "nasze" to siedzenie na polu minowym, bo tylko pogłebia niechęc i rywalizację.
        • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:47
          ale to jedyne rozsadne wyjscie
          szczegolnie jesli sie mieszka z kims takim jak autorkatongue_out
          • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:54
            Tyż prawda sad

            Choc w bardziej sprzyjajacych warunkach opłacalne - konflikty i tak bedą, lepiej się pokłócić będąc bliżej siebie, niż obchodząc się z daleka jak dwa tygrysy.
            • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:23
              oplacalne zwykle tylko dla jednej strony
              ]nie wyobrazam sobie z kims innym niz wlasny facet miec wspolnego budzetu czy gospodarstwa
              • lady-z-gaga Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:29
                Dwie osoby to i tak często dwa różne gusty kulinarne, dwie opinie na temat koniecznych lub zbędnych wydatków itp. Po co mnożyć różnice poglądów i ewentualne kompromisy tam, gdzie one nie są konieczne?
                • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 23:35
                  Jak ładujesz energię w kompromisy i uda Ci się te kompromisy osiągnąc, to nie tracisz energii na mieszkanie z wrogiem. Co więcej, mozecie wspołpracowac, pomagac sobie, a utrzymanie pojedynczej osoby jest tym tańsze, im wiecej osob masz na wykarmieniu. dalej - dla dzieci zdecydowanie lepiej, by dorośli, z ktorymi mieszkają, lubili sie i wspierali. Chcę powiedzieć, że oplaca się zainwestować energie w porozumienie.
                  Ale oczywiście można osobno, jak matka mojej znajomej, która prowadzila dla siebie i męza wlasną kuchnie, corka dla siebie, męża i dziecka z bardzo poważną niepelnosprawnością wlasną.
                  • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 23:40
                    kompromis to taki układ w ktorym zadna ze stron nie jest szczesliwasuspicious

                    > Ale oczywiście można osobno, jak matka mojej znajomej, która prowadzila dla sie
                    > bie i męza wlasną kuchnie, corka dla siebie, męża i dziecka z bardzo poważną ni
                    > epelnosprawnością wlasną.

                    no i co w tym złego ?
                    i jakie ma znaczenie niepelnosprawnosc dziecka w tym ukladzie?
                    • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 00:00
                      To że dziecko wymagalo bezustannej opieki, dziewczyna padala ze zmęczenia. I żeby nie było: jej mąż bardzo się troszczył (i troszczy) o dziecko, ale też musi pracować. Babunia - niepracujaca zawodowo - odmowiła jakiejkolwiek pomocy przy dziecku, gotowała, ale tylko dla siebie i męża. Nie pojmuję tego w ogóle.
                      A co do kompromisu - moze lepiej, żeby nie być w pelni zadowolonym, niz żeby żreć się latami lub traktować jak powietrze.
                      • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 00:08
                        nana po raz kolejny czy ty tylko czarno bialo widzisz ?
                        albo wspolna kuchnia i dobre stosunki albo osobne kuchnie i wrogowie
                        wynajmowalam mieszkanie z roznymi ludzmi, na raz najwiecej nas 4 mieszkalo i nigdy nawet papieru nie mialam z nikim wspolnego
                        a stosunki bardzo dobre

                        wiec po cholere sie meczyc jakimis kompromisami i byc niezadowolonym skoro mozna byc zaodwolonym , jesc co sie lubi i sie razem w jednym mieszkaniu dobrze czuc ???
                  • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 23:49
                    nie bardzo rozumiem czemu utozsamiasz wspolna kuchnie czy prowadzenie razem domu z dobrymi stosunkami
                    • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 00:00
                      Bo zeby prowadzić razem dom, trzeba się dogadać i mieć w miarę chociaż dobre stosunki.
                      • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 00:05
                        ale mozna miec dobre stosunki bez prowadzenia razem kuchni
                        wspolne gotowanie nie jest niezbedne
          • jowita771 Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 09:13
            > ale to jedyne rozsadne wyjscie
            > szczegolnie jesli sie mieszka z kims takim jak autorkatongue_out

            Za to mieszkanie z kimś takim, jak jej "bratowa", to sam miód i orzeszki. Jakoś pomijacie milczeniem to, że jak tamta była w ciąży, to nie miała siły na sprzątanie, więc za nią i za siebie sprzątała autorka. Całe szczęście, że miała siłę chodzić na zakupy suspicious
            Teraz w ciąży jest autorka wątku, ale według "bratowej" teraz chyba przywileje nie dotyczą ciężarnych, tylko matek małych dzieci.
            Robienie raz w miesiącu zakupów za stówę czy dwie pominę litościwym milczeniem.
            Autorko! jeśli chcesz, żeby się wyprowadzili, musisz im stworzyć normalne warunki, bo te, które mają teraz są idealne do tego, żebyś ich obsługiwała jeszcze długo.Weź brata na stronę i powiedz, że od dziś dzielicie rachunki na osoby (nie rodziny, bo wtedy ojciec sponsoruje całą resztę, to niesprawiedliwe), jedzenie każdy ma swoje, gotujesz Ty dla siebie i ojca, ona dla brata, dziecka i siebie. Garnki osobne, bo będziesz zmywała po nich. Trudno. Jak dasz radę, to może się wyprowadzą.
            Dlaczego uważam, że autorka ma większe prawo do mieszkania z ojcem? Bo jak ojciec zachoruje i trzeba go będzie obsługiwać, to ani na brata ani na jego partnerkę nie będzie można liczyć. Ktoś się ze mną założy?
            • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 11:52
              > Teraz w ciąży jest autorka wątku, ale według "bratowej" teraz chyba przywileje
              > nie dotyczą ciężarnych, tylko matek małych dzieci.

              ale nigdzie nie jest napisane ze bratowa zada od autorki sprzatania czy gotowanie
              raczej to autorka ma skrzywienie perfekcyjnej pani domu i uwaza ze tylko ona najlepiej posprzata i ugotuje
              i sie umartwia na wlasne zyczenie

              a rozdzielenie budzetow juz jej tu pare proponowalo, ale nie spotkalo sie to z entuzjazmem :

              asienka28035 napisała:

              > Boje się właśnie,że jak przejdziemy każdy na swój garnek to długo nie pociągnę.
              > Nie jestem przyzwyczajona do tego. Dla mnie dom był zawsze wspólny i każdy wie
              > dział co ma robić.

              i cos czuje ze to "kazde wie co ma robic" oznaczalo ze autorka przejela role matki i zarzadzania chlopami w domu, a tu przyszla obca starsza i drygowac soba nie da.
              • attiya Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 13:10
                nie moja droga, to raczej normalne i ludzkie zachowanie - ja dziś pomagam tobie, ty jutro mi. Aby dobrze współżyć na raczej nie dużej powierzchni, należy coś z siebie więcej dać, niż li i jedynie własną obecność
                • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 13:17
                  trudno dawac cokolwiek osobie ktora ma do ciebie z gory negatywne nastawienie i cie nie lubi
            • attiya Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 13:08
              podpisuję się
              poza tym z samego założenia, jak ktoś się do kogoś wprowadza i mieszka tam więcej osób, niż tylko konkubent, to wypadałoby się dostosować, w miarę możliwości ułożyć jak najlepiej stosunki itd itd
              w końcu owa "bratowa" jest bardziej u kogoś, niż u siebie
              jak wprowadziłam się do teściów i szwagierki, to dostosowałam się do panujących tam zwyczajów, trudno, żeby mieszkające tam od zawsze osoby dostosowały się do mnie
              • rhaenyra Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 13:12
                ale o jakim ty dostosowywaniu sie musisz?
                autorka nie musi sie dostosowywac
                wystarczy zeby zrozumiala ze nie moze rzadzic innymi osobami tak jak sie do tego przyzwyczaila
    • rosapulchra-0 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 18:46
      CytatCiężka sytuacja zmusiła go do powrotu do domu z mieszkania wynajmowanego.
      Do domu brata? Do domu rodziców brata? Do twojego domu?
      Czemu oni są na twoim utrzymaniu? A wasi rodzice? A jej rodzice?
      Czemu nie pogadasz z bratem? Kup sobie osobną lodówkę i trzymaj pod kluczem. Gotuj tylko dla siebie i swoich dzieci, żarcie wynoś do zamkniętego pokoju. Oddziel się od nich po prostu.
    • anorektycznazdzira Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:05
      Pozbyć się jak najbardziej, bo nie jesteś ich sponsorem, ale pozbyć się ICH. Zarówno bratowej jak i nieogarniętego braciszka, który żyje z Twojej kasy i nie widzę, żeby jakoś specjalnie się udzielał przy gotowaniu i sprzątaniu.
      Ciekawie to wygląda, że piszesz o pozbyciu się "bratowej". Czyli co: wywalisz babę i niemowlę a braciszka przytulisz, opierzesz i wykarmisz? big_grinbig_grin
      • nangaparbat3 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:12
        anorektycznazdzira napisała:

        Czyli co: wywalisz b
        > abę i niemowlę a braciszka przytulisz, opierzesz i wykarmisz? big_grinbig_grin
        >

        Noooo:


        z chęcią pozbyła bym się "bratowej " z domu. (ma gdzie wrócić ) i wtedy może Nasze relacje rodzinne by się zmieniły. Pomóżcie mi może z innego punktu widzenia będzie Wam lepiej to podsumować.
      • asienka28035 Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 19:23
        Nie mieszkam z matką. Od 20 lat tato wychowuje Nas sam. Mieszkanie jest póki co na ojca,ale ma to się zmienić po spłacie zadłużenia. Sama byłam na wynajmowanym mieszkaniu bo nie potrafiłam dogadać się z bratem. Wróciłam na prośbę ojca. Rachunki płacimy na pół z tym,że oni dają mi wtedy kiedy mają ( terminy są różne ). Oczywiście winie także brata za to jak to teraz wszystko wygląda. Nie odpuszczę tego mieszkania bo za dużo pieniędzy tutaj włożyliśmy z mężem chodzi mi o remont mieszkania i spłatę zadłużenia. Tato nie chce się wpierdzielać w ten układ. Wiem od niego,że ma dość ich ale nie na tyle by wyrzucić z domu...
        Myślimy nad budową domu dla siebie i póki co to jest chyba najlepszy pomysł.
        • anorektycznazdzira Re: Problem z "bratową " 01.12.13, 23:24
          Wiesz co, inwestowanie w mieszkanie, które nie jest Twoje i Tobie prawnie na razie nie należy nie jest najlepszym pomysłem. Póki co, nie ma znaczenia ile kasy władowałaś w chałupę, bo spadkobiercami jesteście z bratem oboje. Patrząc na to, jak bez skrupułów brat Cię wkręca w "obrabianie" i sponsorowanie swojej rodziny, przewidywałabym, że nie będzie miało dla niego ŻADNEGO znaczenia, ile i czego tam władowaliście. Bierz to pod uwagę.
          A ojciec czemu Cię "wezwał" tam, miał już dosyć dopłacania do nich czy sprzątania po Twoim bracie? Sorry, bo może to złoty człowiek, ale w razie czego, zasłanianie się Tobą w takim wypadku nieszczególnie jest fair.
        • 77kunda Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 06:46
          powiem ci remontować nie swoje mieszkanie i spłacić zadłużenie jest głupotą jak się nie ma kasy ...wyremontowałaś mieszkanie w połowie bratu.
          Zacznijcie budowę tutaj nie ładuj pieniędzy a jak coś zrobisz to bierz fakturę na siebie.
          • zuzanna56 Re: Problem z "bratową " 02.12.13, 13:25
            Zacznij żyć jak osoba dorosła. Wyprowadź się z mieszkania ojca. Daj sobie spokój z bratem i bratową, nie denerwuj się, jesteś w ciąży. Zacznij wkładać w swoje własne mieszkanie czy dom. Brat ma swoje życie. Trzy rodziny w jednym mieszkaniu w bloku? Chcesz tam dziecko wychowywać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka