Dodaj do ulubionych

Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawodowo

12.12.13, 17:29
podzielcie się, proszę. Sporządźcie zestawienie z godzinami pobudki, śniadaniami, odwożeniem, kawką, internetem, bazarkiem, sprzątaniem itp.

Wczoraj miałam dzień urlopu. Zrobiłam o wiele mniej niż zaplanowałam. Ale o wiele więcej niż w jakikolwiek chyba pracujący dzień.


Obserwuj wątek
    • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 17:36
      Czasem pracuję, czasem nie, to Ci napiszę jak dziś.

      8 wstanie, śniadanie, wyprawienie do przedszkola/pracy
      9 kawka przy necie do 11, w międzyczasie zakupy na święta (w drugiej karcie) smile
      Potem do 12 spacer z psem.
      W międzyczasie chodzi sobie pralka, rozwieszam co upierze (dziś 3).
      Do 13.30 ogarnianie domu (już pod kątem świąt, więc nieco dokładniejsze - tak po jednym pomieszczeniu, bo nie mam zapału, dziś padło na wiatrołap).
      A potem trochę książka, trochę net.
      Z pół godziny gadałam przez tel.
      Obiad właśnie wstawiony (dziś późno towarzystwo wraca).
      Przyjdą, to zjemy, będzie po 18.
      Z godzinę z córką się pobawię (gra, ozdoby świateczne?), potem ją wykąpię (właściwie ona sama, ale ktoś jej asystuje, gada, wygłupia się... dziś moja kolej), poczytam. Uśnie pewnie ok. 21.
      To zrobię herbatę dla siebie i męża i pewnie film obejrzymy.
      Gdzieś do 1 potem poczytam.
      No nie przemęczyłam się dziś smile
    • mai-ra3 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 17:49
      7.00 - pobudka
      szykowanie do szkoły dziecka nr1
      7.50 odwiezienie do szkoły jak wyżejwink
      powrót do domu, szykowanie do dziecka nr 2 (obudzenie go, śniadanie itp)
      9.30 odwiezienie na basen dziecka jak wyżejwink
      wizyta w sklepie (chleb itp), w domu kawa
      11.15 odwiezienie dziecka nr 2 z basenu do szkoły
      duże zakupy w Tesco
      12.30 odebranie ze szkoły dziecka nr 1
      szykowanie obiadu, sprzątanie kuchni
      15.00 odebranie dziecka nr 2 ze szkoły
      o 15.30 padłam i spałam do 16.30
      17.00 podwieczorek dla dzieci, wstawienie zmywania
      teraz bedzie odrabianie lekcji, wstawienie kolejnego zmywania (jakos się nazbieralo z wczoraj, ale jestem przeziębiona i mniej mam wieczorami energii niż w lecie)
      pozniej zobaczymy, pewnie jeszcze trzeba puścić pranie i ogólnie ogarnąć, kąpiele, ćwiczenia logopedyczne i to by było na tyle
      jutro znów pobudka o 7 smile
    • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 17:58
      Wstaję o szóstej, a potem mam tak samo jak ty. Oczywiście poza wyjściem do fabryki. smile
    • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 17:59
      7.00 wstaję, piję w łóżku kawę, karmię niemowlaka i robię poranną prasowkę na smartfonie
      7.30 biorę prysznic, suszę i ukladam włosy, robię makijaż
      8.00 jemy śniadanie
      8.15-8.30 mąż i najstarszy syn wychodzą (mąż odprowadza syna do szkoly na 8.55)
      8.30 scielę łóżka i ogarniam sypialnie, ogarniam kuchnię po śniadaniu)
      9.00 zasiadam na kanapie z niemowlakiem przy piersi i smartfonem w łapie (czytam, forumuję, rozmawiam na hangoucie lub skypie), trzylatek w tym czasie bawi się obok mnie w salonie lub sam w dziecięcym pokoju, ewentualnie w ogródku
      10.00 składam pranie, przeglądam pocztę (papierową), robię zkupy inline jeśli trzeba, szykuję rzeczy potrzebne na spacer
      12.00 jemy drugie sniadanie i karmię niemowlaka, ogarniam kuchnię po jedzeniu, pakuję torbę i ubieram siebie i dzieci
      13.00 idziemy na spacer, mamy do wyboru kółko wokół jeziora (ja jadę wózkiem syn na nogach) spacer po osiedlu (syn na hulajnodze) lub pakuję starszaka do wózka (mam podwojny) i idziemy na plac zabaw, w trakcie spaceru zwykle co najmniej raz karmię najmłodszego
      15.15 odbieram najstarszego ze szkoły i idziemy spacerkiem do domu
      16.00 jesteśmy w domu, dzieci jedzą coś na szybko (zupę/kanapki/tosty/jajecznicę/omlety/etc)
      16.30 znowu zalegam na kanapie z niemowlakiem i smartfonem
      18.00 mąż wraca z pracy, jemy obiad
      19.00 kąpię, karmię i usypiam najmłodszego, mąż w tym czasie kąpie i kladzie spać starsze dzieci
      20.00 rozwieszam pranie, ogarniam kuchnię
      21.00 biorę kąpiel i mam święty spokój - ogladamy wieczorem film, czasem ja czytam a mąż w coś gra albo na odwrót
      23.00-0.00 idziemy spać

      Godziny są orientacyjne (zwlaszcza godziny karmienia niemowlaka, hehehe tongue_out)
      -
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
      • aguar Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 18:17
        7.00 Budzę się budzona przez mojego 4,5 - latka gotowego do zabawy.
        Staram się umyć, ubrać, uczesać, pomalować, pościelić łóżka, napić wody a on już czeka niecierpliwie aż będziemy się bawić albo w coś zagramy
        8.30 Zarządzam przerwę w zabawie, pozwalam oglądać bajki, szykuję śniadanie, jemy śniadanie, zaglądam do kompa
        9.30 Młodemu znudziły się bajki więc się bawimy, gramy itd
        11.30 Spacer, czasem jakieś drobne zakupy
        13.30 Szykuję obiad (wtedy pozwalam oglądać bajki), potem jemy, zmywam.
        14.30 Bawimy się, gramy. Czasem przez chwilę bawi się sam, wtedy zaglądam do kompa albo robię pranie. Czasem nas ktoś odwiedza. Czasem rozmawiamy z kimś przez skypa.
        Jakieś przekąski jemy. (W innych porach roku jest też drugi spacer.)
        18.30 Wraca mąż. Robię kolację, jemy, tata bawi się z synkiem, a ja zmywam, sprzątam, zaglądam do kompa itd.
        21.00 Usypianie młodego, a potem ćwiczę (rehabilitacja), puszczam sobie wtedy jakąś muzykę albo jakieś programy z tvn style itp.
        23.00 Idę spać.
      • kosc_ksiezyca Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:23
        > 7.30 biorę prysznic, suszę i ukladam włosy, robię makijaż

        Marzę o tym, żeby kiedyś ogarniać te 4 czynności w mniej niż 1h15min big_grin
        • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:45
          Mam króciutkie włosy (tzw. pixie cut), wysuszenie i ułożenie ich zajmuje mi dosłownie pięć minut. Makijaż też coś koło tego - krem bb, korektor pod oczy, odrobina pudru sypkuego, odrobina cielistych cieni na powieki i mascara. A co do ubrań, to mam swój uniform - dwadzieścia identycznych topów i tiszertów we wszystkich kolorach tęczy, z których tworzę szalone kompozycje kolorystyczne, uzupełniam dużymi kolczykami i apaszką (tego też mam pokaźną kolekcję) - dzięki temu unikam porannych dylematów "co na siebie włożyć?" wink
          • kosc_ksiezyca Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 15.12.13, 19:02
            To są momenty, w których mam ochotę pie...ąć o glebę moje włosy - aktualnie tylko do połowy pleców, w planach do dupy big_grin
    • 18lipcowa3 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 18:03
      Do niedawna u mnie wyglądało to tak:
      pobudka o 7 czy chce czy nie, ogarnięcie- ubranie dzieci,
      jedno do przeszkola ( w wariancie gdy ja prowadziłam to wózek na dól i jedziemy razem, wariancie gdy ktoś prowadził starszą zostawałam w domu )
      jak byłam w domu z jedną to
      sprzątanie, ale takie szybkie ogarniecie,
      najczęsciej młoda szła na drzemke wiec siedziałam w necie, albo czytalam ksiązki
      porem spacer, albo spotania z kolezanka, jakies zalatwiania spraw, zakupy, robienie obiadu
      wypad po starszą
      w opcji- ładna pogoda- spacer, plac zabaw jak najdłużej
      w opcji brzydka pogoda- do domu i zabawa w domu
      czekanie na męża
      jak wracał to mogłam zająć sie swoimi sprawami, wyjsc itp
      albo zostawalismy wszyscy razem
      o 20 kąpanie, kładzenie spać

      KOSZMARNE DOBIJAJĄCE MONOTONNE DNI ,UWIEZIENIE, UDUPIENIE, MASAKRA DEPRESYJNA ZE HEJ, JAK DLA MNIE OPCJA ''NIE DO POWTÓRZENA'' ,POSZŁABYM DO STOCZNI NA ŚLUSARZA JAKBY TRZEBA BYŁO BYLEBY NIE SPEDZAC 24H W DOMU Z DZIECMI

      O wiele lepiej sie czuje jak pracuje.
    • ewcia1980 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 18:25
      Ja nie jestem typową mamą niepracującą zawodowo ale od ponad pół roku jestem na urlopie i u mnie wygląda to tak:
      ok 6.45 wstaję - szybki prysznic i lekki makijaż
      ok 7 - budzę dzieci, poranna toaleta, ubieranie, sniadanie
      o 7.45 wychodzimy z domu - córka idzie do szkoły, syn do przedszkola
      o 8.15 jestem w domu i wtedy sama zasiadam do sniadania, ogarniam kuchnię , piję herbatkę i zerkam co w telewizji sniadaniowej

      dzieci z placówek odbieram ok 13 - 13.30

      od 9 do 13 .... różnie..... najczęściej zakupy i szykowanie obiadu
      od czasu do czasu kosmetyczka, fryzjerka lub spotkanie towarzyskie z kolezankami - mlodymi mamami
      ze 3-4 razy w tygodniu chodzę do mojej mamy do zakładu troche w celach towarzyskich a troche aby poobserwować jak prowadzi własna działalność.

      13.30- 14.00 jemy obiad

      miedzy 14 a 17 .... jeśli rano byłam u mamy w pracy to jedziemy na zakupy
      jeśli rano byłam na zakupach to albo zajecia dodatkowe dzieci, albo jesteśmy w domu (ja siedzę przy necie, czytam, ogladam Tv lub piorę/prasuję . dzieci się bawią

      ok 17 zaczynam szykować kolacje

      ok 18.00 kolacja

      potem ogólne ogarnięcie domu i szykowanie dzieci do spania

      o 20 dzieci leżą w łózkach a ja z mężem mamy czas dla siebie


      generalnie jak pracuję robie to samo co teraz ale jest to wieksza gonitwa, wiekszy stres i najczęściej kosztem mojego wolnego czasu i snu.

    • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 18:38
      Dzisiaj
      Pobudka 6:45 - mi kawa i śniadanie,mleko młodemu, śniadanie młodej, -to pod nos i do szkoły, ubieranie się ubierani młodego dopilnowanie młodej. Wyjście z domu 7:40
      Szkoła-8:00-wychodzę, rozmawiam z koleżanką, robię zakupy wracam do domu jest 8:35
      rozbieram siebie, młodego, wstawiam wodę na pokrzywę (mój rytuał poranny)
      8:45 - myję naczynia, w międzyczasie młody chce się bawić, myję naczynia dalej, włączam kompa biorę pokrzywę sprawdzam forum , piję, w międzyczasie bawiąc się z młodym
      ok. 10- wstawiam ryż do gotowania, sprawdzam Starsza, chwilę z nią rozmawiam (chora), myję sznycle z indyka , panieruję, bawię się z młodym-w międzyczasie zabawiam młodego
      ok. 11- budzę Starszą, pomagam jej się umyć, robię jej herbatę, odcedzam ryż (ok. 10.30), wstawiam sznycle, robię młodemu jedzenie-siadam do kompa, jak zjada uspiam małego
      ogarniam chałupę, wstawiam pranie, dolewam wody do mieśa, siadam do kompa i robię kupony na mężowski prezent, szykuję się pomału do wyjścia
      ok. 12: 30 -młody wstaje, Starsza go karmi, ubieram siebie, potem jego wychodzę do szkoły
      13;15 młoda po lekacjach idziemy na łyżwy
      13.30-14;30-łyżwy, zajmuję się Młodym, spacerujemy, oglądamy
      jesteśmy w domu przed 15-karmię młodego , robię jedzenie starszym, przebieram młodego, bawimy się itp.
      16: jem obiad z Mężem, chwilę gadamy, młody dobiera nam się do talerzy
      16:30 wyrzucam smieci i idę do fryzjera
      17 :00- jestem w domu-kawa, cukierki, bawimy się z młodym, sprawdzam lekcje młodej, klócę się ze Starsza tongue_out
      18 : 00-Klan ale nie oglądam-rozmawiam z teściową przez telefon 20 minut
      18:20 siadam do kompa żeby napisać ten post, dziewczyny bawią się w berka (kuźźźźźwa)-M kąpie młodego, zaraz ja go przejmuję, ubieram po kąpieli, robię mleko
      Potem kompa przejmie Starsza, potem M-ja pewnie siądę jutro rano przy pokrzywie -ale tylko na chwilę bo Młodsza kończy lekcje o 10:30 i idziemy potem na łyżwy wink-potem obiad, ogarnianie chałupy i po południu jak M przyjdzie z pracy może siłownia.
    • mamusia1999 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 18:51
      ja mailam dzisiaj domowy dzien, prezentuje:
      pobudka 6.30, sniadania dla Mlodego (I+II), dopilnowanie mycia, ubierania, obsluzenia kuwety, kawa
      7.30 Mlody do szkoly, wstaje Mloda, dzisiaj pozniej bo ma ortodonte, telefon do szkoly, ze jej nie bedzie, moje sniadanie, ogarniecie kuchni i siebie
      8.15 wyjazd do ortodonty
      8.30 podpisanie kosztorysu zlotych retrainer'ow, powrot do domu (bo jej dzisiejsza wizyta bedzie 2h), po drodze zakupy w piekarni, wejscie do mojego gina : Mloda ma uplawy, ta gin nie przyjmuje jednka zadnych nowych pacjentow
      wiszenie na telefonie, zeby jakiegos gina dla Mlodej "na juz" znalezc. JEST! tylko facet, wszytskie kobiety w okolicy tez nie przyjmuja nowych pacjentow.
      obgadanie z malzem przed kompem duzych prezentow (na zwolnieniu)
      pukniecie z malzem, 15min, prysznic
      10.15 wyjazd po Mloda do orto
      11-12.15 gin, czekamy, zeby nas wcisnal miedzy inne umowione wizyty, apteka
      dojazd do domu,po drodze oprozniam do kontenerow wg kolorow szkla butelki i sloiki wyjasnienie Mlodej, co moze mi do obiadu przygotowac
      12.30-13.00 odbior "spoldzielniowych" nastolatkow ze szkoly (taka umowa, kazdy jezdzi nawet jesli jego dzieciak akurat w domu)
      13.00 dogotowanie obiadu, powrot Mlodego, obiad
      14.00 malz ogarnia kuchnie, ja ogarniam pranie i instruuje Mlodego
      14.15 ponowny wyjazd z Mloda do orto, rano zdjeli stala szyne, teraz dopasuja ruchoma
      15.00 male zakupy spozywcze, wizyta w sklepie z weln po zakupy prezentowe
      16.00 ogarniecie zakupow, powitanie goscia malza, kawa i ksiazka (owa do momentu az mnie kawa kopnie)
      17.00 pozegnanie goscia, kontrola zadan d. Mlodego, omowienie robotek z ww welny, ponowne pranie, pogaduszki z dziecmi, wspolna zabawa z kotem, dyskretny raport dla malza od gina, odkurzanie. kuchnie ponownie ogarnia malz. zamiast dyskutowac z nim o perspektywicznych projektach remontowych poswiecam malzowi uwage sklaniajac go do ograniecia suchego prania
      18.15 siadam do kompa, glownie, zeby dogadac Swieta ze szwagrami, Mlody gra na saksofonie

      niby nic szczegolnego nie zdzialalam, ale i tak mi zeszlo.
      kolacje robi Mloda, o 20.15 mam jeszcze jedna spoldzielniowa jazde (balet)
    • mruwa9 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 19:13
      przyklad z zeszlego tygodnia, w moj jedyny wolny od pracy dzien:
      pobudka o 5.50. Wyekspediowac dziecko do szkoly, taksowka przyjezdza po nie o 6.30 (ubieranie, leki, higiena, takie tam). W miedzyczasie ubieram sie, maluje, na kawe i sniadanie nie mam czasu, bo po wsadzeniu dziecka do taksowki jade z autem do serwisu, na 7.00. Po przegladzie auta jade na blyskawiczna wizyte lekarska z sama soba, zaraz po niej pedze do szkoly, odbieram dziecko, jade z dzieckiem na jego wizyte lekarska. Po tej wizycie odstawiam dziecko z powrotem do szkoly, pedze na szybkie zakupy (ziemniaki, mleko, owoce, nabial, podstawowe produkty), z zakuami szybko do domu, wrzucam torby do srodka i mam czas na szybkie siku i wrucenie zakupow zimnolubnych do lodowki/zamrazarki. Pakuje do auta instrument muzyczny dziecka i jade je odebrac ze szkoly. Po odebraniu ze szkoly, a przed szkola muzyczna mamy z dzieckiem poltora godziny na basen, idziemy poplywac. Potem z mokrymi wlosami pedzimy na lekcje gry, wracamy do domu..uff.. jest po 17.00 i wreszcie moge zjesc sniadanie oraz napic sie kawy.
      Mniej wiecej tak wyglada moj jedyny wolny od pracy dzien: wychodze o 7.00 rano, wracam po 17.00. Jesli nie przeglad samochodu to cos innego, zawsze cos sie trafi.
    • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 19:33
      8.00 -zaprowadzam mlodsza do przedszkola, czasem jedna i druga. Zasuwam samochodem jak maly samochodzik, bo to sa dwa przeciwne konce miasta, a po drodze korki i jeszcze nie ma gdzie zaparkowac, bo wszyscy o tej samej porze zaczynaja.

      przed 9.00 jestem z powrotem, w tym czasie ogarniam chalupe, gotuje, albo wychodze na francuski (nauki nigdy za wiele)

      po 11.00 wychodze po dziecko do przedszkola

      przed 12.00 jestem z powrotem, maz zaraz przychodzi na obiad, jemy razem.

      Po 13.00 odprowadzam dziecko do przedszkola, maz wraca do pracy.

      do ok. 16.15 mam wolne, wychodze na nordic walking, szykuje obiad na nastepny dzien, prasuje, wymyslam zycie rodzinne, ide po ksiazki dla dzieci, siedze nad francuskim, ide do lekarza ze soba, zalatwiam rozne sprawy, robie zakupy. Zalezy od dnia.

      o 16.45 odbieram jedno dziecko z przedszkola, potem ide po drugie, ktore musze odebrac do 17.15.

      przed 18.00 jestem w domu, zajmuje sie dziecmi domem, szykuje kolecje.

      19.00 kolacja

      Potem jeszcze dzieci szaleja, potem mycie, pizamy, ksiazeczki, usypiam mlodsza, czesta z nia zasne.

      Srody, ferie, weekendy, to calodzienna opieka nad dziecmi, zawozenie do biblioteki, na warsztaty kulinarne, na tance, na gimnastyke. W tym czasie mam zarezerwowane wyjscie na nordic walking
    • daga_j Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 19:35
      6:40 - wstaję, robię herbatę sobie i dzieciom, budzę dzieci. Daję im coś do zjedzenia, oglądają bajkę, ubierają się. Przed 8 córka wychodzi do szkoły, ja ścielę łóżka i koło 8:20 zaprowadzam synka do przedszkola, wracam do domu. Normalnie bym od razu szła na zakupy ale przestawili godzinę emisji mojego ulubionego programu tv i chcę go obejrzeć to do 10 siedzę w domu, oglądam, ale w tym czasie coś tam porządkuję, czy prasuję, jem coś, wiadomo.
      10 - zakupy
      11 - w domu, zwykle odpoczynek przy kawce i książce
      koło 12 zabieram są do domowej roboty, sprzątanie, pranie, wstawianie obiadu.
      koło 13 najczęściej przychodzi córka, zajmuje się sobą, rozmawiamy;
      14:30 odbieram syna z przedszkola
      15 - jemy obiad w trójkę
      Po obiedzie kto chce to idzie na dwór, albo siedzimy w domu, albo córka idzie na swoje zajęcia popołudniowe (w niektóre dni)
      16 i później - jak jest ciemno to wychodzę po córkę by ją odebrać z tych zajęć, spacerujemy, wracamy do domu
      17 - pomagam córce przy lekcjach, albo i nie.
      Po 17 wraca mąż, ja podaję mu obiad pod nos smile potem sprzątam w kuchni, albo on sprząta, bawimy się z dziećmi (zwykle gramy w gry planszowe).
      Albo każdy spędza resztę dnia jak lubi, dzieci się bawią, my rozmawiamy, a czasem jeszcze jakieś pranie wstawię lub prasuję.
      A jak mam mało roboty rano, tylko obiad zrobić albo i mam gotowy to mam więcej czasu na książkę czy internet.
      Dzieci mają kolację o 19, potem myją się, ociągają się trochę więc w łóżkach są po 20, zasypiają o 21.
      Gdy dzieci w łóżkach to my sobie oglądamy tv, albo gramy w Scrabble, albo każdy sobie coś klika czy to w internecie czy w telewizji, no i o 23 spać.
      • baba-baba Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 20:08
        W skrócie więc:
        wstaję z młodym kole 6-7
        do 11 jest DDTVN a w międzyczasie sniadanie,gotuję zupę,piorę,piekę mięso jak dziś w jadłospisie
        11-13 spacer plus zakupy
        13 jemy zupę
        bawimy się ale net jednym okiem
        gotuję pyry,ryż czy co tam,jemy kole 15 drugie danie
        tak bimbamy do 1830-19 ale znowu spacer, wraca mąż,wyłączam się po podaniu obiadu a podłączam do netu do wieczora
        o 21 młody lulu
        ja lulu z m kole 0:00-1:00
        do zrzygania
      • andaba Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 20:33
        00.00 idę spać.

        01.00 babcia budzi, bo jej słabo.
        Mierzę, uspokajam, faszeruje kroplami i hydroxyzyną.
        Przekonuję, że ani ksiądz, ani pogotowie nie sa konieczne. Przynajmniej dla niej, bo mnie może szlag trafic lada chwila.

        02.30 idę spać.

        4.30 Budze się. Zasypiam lub nie.

        5.20 - Dzwoni budzik
        Nastawiam wodę na herbatę i mleko na owsiankę, robie kanapki dla dzieca nr 1.
        Budzę dziecko nr 1, w wersji adwentowej równiez dzieci nr 3, 4 i 5. Ale tylko w tej wersji, więc się nią nie będe zajmować.
        Myje sie, ubieram, czeszę
        Po doprawieniu dwóch dzbanków herbaty i ugotowaniu gara owsianki, sprzątam, robie kanapki do szkoły dla wszystkich dzieci, karmię i dopieszczam koty.

        6.10 - zamykam drzwi za dzieckiem nr 1
        W zalezności od potrzeb sprzatam, zmywam, myje głowę, czytam ksiązkę.

        6. 40 - budze resztę.
        Nakładam owsiankę, nalewam przestygnietą herbatę do szkolnych butelek,
        Pilnuje, zeby sie nie pozabijali pod drzwiami łazienki, ubrali w miarę czysto , spakowali śniadania, poscielili łóżka.

        7.15 - wychodzi dziecko nr 2.

        7. 25 wychodzi dziecko nr 3 i 5

        7. 30 wychodzi dziecko 4 i 5 (opcjonalnie)
        Ewentualnie o 7.35 wychodzę ja z dzieckiem nr 5 jeżeli dziecko nr 3 i nr 4 ma na później lub nie idzie z jakiegos powodu.
        Ale ta opcja jest najrzadsza, więc pomijam.

        7.10 babcia wstaje, każe sie mierzyć, marudzi, ze po co ja mam iść zarowadzac dziecko nr 5, jezeli moga to zrobić inne. Zajmuje łazienkę, dzieckaki sie złoszcza pod drzwiami, bo nie maja się jak umyć.
        Dzielę uwagę między wychodzące dzieci i babcię, jezeli jest to opcja z zaprowadzaniem przeze mnie, to przeważnie sie spóźniamy, bo nie ma siły wyjśc wtedy, kiedy się powinno.

        7.30 zamykam drzwi za ostatnim dzieckiem.
        Sprzątam po śniadaniu, nastawiam pranie, składam pranie, prasuje pranie.
        Daje śniadanie i leki babci.

        8.00 babcia idzie spać
        Jak jest mąż to ijemy herbatę i gadamy, jemy sniadanie, jak męża nie ma jem sniadanie i czytam

        9.00 Włączam komputer lub czytam, lub robie na drutach, lub robie coś innego wiosną i jesienia przeważnie grzebię w ogródku,poza tym robie druga turę prania.

        11.00 przygotowuje obiad (nastawiam mięso, zupe, obieram ziemniaki, smażę naleśniki, robie farsz do pierogów itp).

        12.10 - wychodze po dziecko nr 5, o drodze robie zakupy. jak pogoda dopisuje idziemy na plac zabaw. Przychodzę, kończe obiad, zagladam na forum, pilnuje dziecko, zeby odrobiło zadanie.

        13.50 - obiad przwaznie przynajmniej częściowo jest gotowy, zanoszę babci, daje najmłodszej, mała idzie na pole.

        14.40 - zaczynają schodzic sie dzieci
        daję obiad.

        15.30 przewaznie jest juz po obiedzie, zmywam.
        Zaganiam do odrabiania zadań dzieci 3 i 4, siedzę z dzieckiem 3 i pilnuję, pomagam, tłumacze zadania. W międzyczasie wyrabiam ciasto robie na drutach, składam pranie. Gram z młodszą w memo lub odpowiadam na powtarzajace się co 10 sekund pytania "mama, ładnie rysuję?"
        Wysłuchuję szkolnych plotek.

        17.30 kolacja dla babci, leki, babcia idzie spać

        18.00 kolacja, ciasto, zmywanie, gadanie z dzieciakami,

        21.00 zaganiam do mycia, pilnuję kuchni, zeby nie łazili i nie jedli.

        22.00 - mam swięty spokój, spędzam czas przy komuterze, książce lub drutach.

        23.20 idę sie myć, potem jeszcze ksiązka lub komputer

        00.00 idę spać


        • amy.28 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 22:16
          jezuuu
          • upartamama Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:25
            to samo pomyślałam. Kierat.
    • aguar Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 12.12.13, 20:21
      smile
      • kamelia04.08.2007 Re: Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 12.12.13, 20:29
        i nawet nikt nie ma ochoty tego czytac i analizowac
        • amoreska Re: Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 12.12.13, 20:41
          Eee tam, ja czytam i analizuję wink
          • mamusia1999 Re: Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 12.12.13, 22:10
            i cos ci z tego wynika? ze w domu to jest luz, blues i zielona trawka albo na odwrot jednostajny kierat?
      • 3-mamuska Re: Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 12.12.13, 20:50
        U mnie:
        Pobudka o 7.40,
        Szykowanie śniadania, pomoc w ubraniu najmlodszego.
        O 8.00 wychodzi starszy syn (on wstaje wczesniej) o 8.20 wychodzi corka o 8.20-25 przyjeżdża bus po młodszego.
        O 8.30 ( mniej wiecej zamykam drzwi za dzieckiem ostatnim)
        Wtedy na spokojnie kawa, telefon ( forum, gra, fb)
        Około 9 ogarniam siebie (mycie, włosy)
        Około 9.30 śniadanie, ograbiania domu po wyjściu dzieci , ogarniam kuchnie ,łóżeka.
        Potem w zależności zakupy spacer z psem, pranie, czasem sex z mężemsmile
        O 15 biorę sie za objad . O 15.40 przyjeżdża najmłodszy, o 15.50 corka o 16.15 starszy syn.


        Dzis np. Było inaczej bo byliśmy rano w szkole na świątecznych występach.
        Odebranie ciuchów zamówionych dla córki, byliśmy tez po choinke.
        Wczoraj był szpital.
        We wtorek wizyta kontrolna z aparatem zębowym strszego o 11.
        W piatek po południu byliśmy na świątecznym party u syna w szkole od 19-21.
        Czasem tez śpię od 10-14. Od czasu do czasu po prostu musze bo jestem nieprzytomna.
        W poprzednim tygodniu w środę byłam na paznokciach ( malowanie) w czwartek zlot koleżanek ( co tydzień u innej ) kawa ,luch ,ciasto.
      • amoreska Re: Najnudniejszy wątek świata z tego wyszedł! 14.12.13, 19:24
        Czyżby? big_grin
    • alkamamma Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 20:32
      Dzień domowy :
      ok. 6 pobudka, synek podśpiewuje w swojej sypialni, biorę go na 15 min. przytulania do naszego łóżka i wszyscy wstajemy, mąż idzie szykować się do łazienki, synek mu asystuje a ja szykuję dla wszystkich śniadanie, dla siebie i męża ważę wszystko i odmierzam (bo dieta) a dla synka cuduję aby coś zjadł (kolorowe kanapeczki, jajeczko na parze, serek schowany w chałce i takie różne)
      6.30 do mniej więcej 7.00 jemy razem śniadanie, ok. 7 mąż wychodzi z domu
      do 8.00 sprzątam po śniadaniu, ogarniam naszą i synka sypialnię - moje dziecko jest na etapie jęczącego-uwieszenia więc muszę stosować masę trików aby nie eksplodować (jak myję coś w zlewie to mały stoi na krześle obok i na blacie ma własną miseczkę z wodą, jak ściele to on ścieli miśkom w wózku...ale dajemy radę
      o 8.00 zmieniamy pieluszkę i przebieramy się z piżamki w strój dzienny (ja nadal w powijakach nocnych
      od 8.00 do 9.30, czasem 10.00 non stop dywanowanie, ćwieranie, patrzenie w oczy, profesjonalne połączenie domowego przedszkola-rybki mini mini-Marry Poppins i domowej nauczycielki. Jakakolwiek próba opuszczenia pokoju dziecka i zaprzestania stymulacji kończy się wrzaskiem, jęczeniem, waleniem głową w podłogę, tak sobie wychowałam i mam.
      9.30-10.00 mleko, idzie spać na 45 minut, mój czas na prysznic, makijaż, ogarnięcie planu dnia i odpalenie kompa i sprawdzenie maila, odpisanie na najpilniejsze
      11.00 - ubieramy się na dwór i zaczynamy od stałej rundki: piekarnia, mięsny, warzywniak a potem w zależności od pogody pokręcimy się jeszcze trochę albo wracamy (latem mamy za sobą wszystko i po odwiezieniu zakupów siedzimy na dworze do bólu)
      12.00 - podaję synowi zupę ugotowaną poprzedniego dnia i szykuję drugie danie na ten i następny dzień dla wszystkich
      12.30 - 15.00 zabawa albo u nas (zapraszamy zaprzyjaźnione dzieci) albo idziemy na zabawową rewizytę, 2 dni w tygodniu lubimy pojechać do sali zabaw albo innego kinder-gardena
      15.00 drugie danie, potem spanie synka ok. 1,5 godz., które w całości przeznaczam na pracę zawodową, w tle uruchamiam pralkę
      16.30 zazwyczaj wraca mąż i przejmuje syna, ja rozwieszam pranie i zamykam się na godzinę w bezbodźcowej ciszy, po tej godzinie włączam się z nowym zastrzykiem energii do domowego życia
      o 18.30 kolacja dla młodego, bajeczka, kąpie mąż a ja na 19.30 idę na siłownię albo na aerobic na ok. 2 godz. , jak nie idę ćwiczyć to planuję spotkanie z koleżankami singielkami bezdzietnymi aby dowiedzieć się co słychać w świecie i nie chodzi o promocje na pieluszki albo konsystencje kupki dziecka.
      21.00 siadam znów do pracy, ale jak nie muszę to czytam książki, które uważam że mnie zaciekawią i coś mi dadzą i idę spać
      • stacie_o Andabo... 12.12.13, 22:31
        masz strasznie nie wiem jak to opisać dołujące życie. Nic tylko babcia, dzieci, kuchnia. A gdzie Ty?
        • andaba Re: Andabo... 12.12.13, 22:59
          A doczytałaś, ile ja mam czasu na przyjemności - książki, komputer, ogródek, robótki?
          Pewnie znacznie więcej niż inne. No i spedzanie popołudni z dziećmi jest raczej przyjemnością, nie ciężka karą.
          • kremciapciulkowy Re: Andabo... 13.12.13, 04:41
            Ogródek to nie przyjemność - to ciężka harówa, pielenie odrastających bez przerwy chwastów, nawożenie, przycinanie, koszenie trawnika, podlewanie.
            • guderianka Re: Andabo... 13.12.13, 07:27
              taaaak, andabo- dzieci to też nie jest przyjemność i się nie liczy suspicious
              p.s. a mój plan dnia dzisiejszy się zmodyfikował-Młodszą boli kolano więc odwołałam szkołę, dziecko dłużej śpi, mały je śniadanie i ogląda Pogodusie (zgroza) ja spijam kawę i forumuję wink
              • upartamama Re: Andabo... 13.12.13, 12:31
                w opisanym przez ciebie dniu jest bardzo mało czasu z niepełnosprawną córką....
                • guderianka Re: Andabo... 13.12.13, 12:32
                  to do mnie ? wink
                  no bardzo mało- tak to jest w tym wieku, za rok będzie go jeszcze mniej wink
    • kanna Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 20:53
      Najbardziej porażające dla mnie jest, ze wstajecie 6 - 7... Koszmar jakiś uncertain
      Ja wstaje tak wcześnie tylko wtedy, jak idę do pracy na rano.
      • meresanch Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 21:15
        7.15 pobudka i prysznic makijaż itp
        potem ide z dzieckiem do sklepu po świeże bułeczki
        robię kanapki pije kawę razem z mężem
        ok 11 spacer teraz wracam po jakiejś godzinie, czasem spotkam sie z jakąś sąsiadką i jej dzieckiem/dziećmi lub wpada babcia
        po 13 młody ogląda bajki a ja mam czas na internet
        potem zabawa i robienie obiadu
        17 wraca mąż i jemy obiad
        potem różnie albo spacer wspólny, albo zabawa czasem zakupy czy jeszcze coś innego
        mały pada po 21.30 i do północy mam czas na inne rzeczy
        w ciągu dnia wpadają porządki, inne prace domowe jak jest babcia często prasuję
        czasem uda mi się komórce wpaśc na internet lub poczytac książkę
      • triss_merigold6 Jak sądzisz, dlaczego? 12.12.13, 21:35
        No jak sądzisz, dlaczego matki dzieci w żłobkowych/przedszkolnych/szkolnych nawet jesli mają wolny dzien w tygodniu wstają tuż po 6?
        Tak, muszą odstawić dzieci do placówek na 8 rano. Brawo Sherlocku!
        • iwoniaw No dokładnie, o której może wstawać matka dzieci w 13.12.13, 09:51
          wieku przedszkolno-szkolnym, które zaczynają od 8.00 zajęcia? A zakładając, że placówka edukacyjna nie mieści się bezpośrednio za płotem, a dzieci jeszcze jadają śniadania i takowe zabierają ze sobą do szkoły?
          • triss_merigold6 Re: No dokładnie, o której może wstawać matka dzi 13.12.13, 12:15
            Taaak... teraz rozumiem dlaczego w klasie syna spóźniają się dzieci niepracujących mamuś. Skoro jedna z drugą wstają łaskwie po 7, to trudno się dziwić.
            • iwoniaw Re: No dokładnie, o której może wstawać matka dzi 13.12.13, 12:36
              No właśnie nie wiesz - w tym wątku niepracujące z dziećmi wszak wstają wcześnie. Co dziwi niektóre pracujące, bo jakoś nie wpadły na to, że gdyby nie pracowały, to wstawać by i tak musiały. Ja obstawiam, że szkoła twojego dziecka ma jakiś specyficzny rejon, skoro matki nie dość, że nie pracują, to się spóźniają, bo u mojego nie widziałam tego nigdy - spóźniają się wyłącznie dzieci (nie wszystkie oczywiście) rodziców pracujących i na tyle duże, że nie zostają rano odtransportowane do świetlicy na 6.30, lecz same się z domu wybierają. Młodsze są przyprowadzane do szkoły wcześniej bez względu na status zawodowy matek, a starsze z rodzicem w domu są przez niego odpowiednio wcześnie wykopywane z domowych pieleszy.
        • kanna Re: Jak sądzisz, dlaczego? 14.12.13, 18:42
          No jak sądzisz, dlaczego matki dzieci w żłobkowych/przedszkolnych/szkolnych nawet jesli mają wolny dzien w tygodniu wstają tuż po 6?
          Tak, muszą odstawić dzieci do placówek na 8 rano. Brawo Sherlocku!


          To do mnie?
          Miałam dzieci przedszkolne/szkolne, wstawałam na 15 minut oporządzić po wierzchu, potem mąż wiózł/same szły. Ja wracał do łóżka, żeby sobie dospać do 9.
      • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 22:10
        no to blysnelas, podobnie jak moja matka, ktora wyglaszala podobne zlote mysli o swojej kolezance czy o sasiadce (niepracujace), ze jak to one dobrze maja, bo w nocy sie wyspia, bo matka prace przywozila do domu, jak to im dobrze, bo jak je glowa boli, to sie poloza i w ogole do pracy wstawac nie musza, w domu sobie posprzataja itp.

        No coz, tym co sie tak strasznie w pracy natyraja przy herbatce, to sie wydaje, ze w domu, to sie siedzi i nic nie robi
    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 21:28
      Stwierdziłam, że jest w uprzywilejowanym gronie, bo nie wstajemy przed 8 rano, nawet kiedy młody był mały (2-3 miesiące), to też spał rano długo. Z przerażeniem myślę o początku szkoły (lekcje startują jakoś o 7:45), chyba będziemy robić z mężem rano dyżury, żeby chociaż to drugie mogło pospać.
    • amy.28 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 22:19
      o proszę - a dzień kobiety pracującej :

      6.00 - pobudka
      8.00 - jestem w pracy
      ---
      17.00 - jestem w domu i pichcę obiad
      do 19.00 dzieci, dzieci, dzieci, wszystko od zakupów przez zabawę, spacery, wyjścia itd byleby razem
      19-20 sprzątnięcie i ogarnięcie
      po 20.00 czas tylko we dwoje

      i tak jest cudownie.
      • ichi51e Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 16:52
        A jaki to ma zwiazek z tematem? big_grin
    • vocativa Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 22:39
      ok. 7.00 pobudka- daję mleko synkowi, przewijam go i ubieram, puszczam na dywan, bawi się a w tym czasie ja się ubieram (koniecznie w tym samym pokoju bo wybucha płaczem jak wychodzę) ścielę łóżko, ogólnie ogarniam itd. później na przemian bawię się z nim na dywanie na przemian przeglądam internet i jem jakieś śniadanie
      10.30 synek je drugie śniadanie, później ogarniam po jego jedzeniu, czasami "po drodze" rozwieszam pranie, czy wyładowuję zmywarkę
      ok.12.00 usypiam dziecko, następnie siadam, jem jakiś większy posiłek na spokojnie, szykuję synkowi "trzecie śniadanie", rozmrażam coś na obiad i robię coś ze sprzątania większego.
      ok.14.00-14.30 synek wstaje, je ogarniam po jego jedzeniu i idziemy się bawić
      16.00 synek obiad(karmię go), ogarniam(bo wszystko jest zazwyczaj wysmarowane zupkąwink
      16.40 -mąż wraca z pracy, jemy obiad (synek w tym czasie w krzesełku je jakaś przekąskę).
      dalej alternatywnie
      17.30-19.00 idziemy razem na spacer.
      19.00-20.30 mąż się bawi z synkiem na dywanie, karmi go, usypia a ja mam wolne(sprzątam/prasuję/ ogarniam/ lub się lenię)
      lub
      17.30-20.30-mąż się bawi z synkiem na dywanie, karmi go, usypia a ja mam wolne(sprzątam/prasuję/ ogarniam/ lub się lenię)
      21.00-22.30-oglądamy z mężem jakiś film lub gramy na komputerze, przeglądamy internet, ja prasuję).
      22.30-23.00 kładę się do łóżka z laptopem i jak się zmęczę to usypiamsmile
    • srubokretka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 22:55
      W moim przypadku opisywanie nie ma sensu, bo szkielet dnia niby jest taki sam, ale jednak kazdy dzien jest inny. Tylko 3 w tygodniu mam bardzo podobne.

      7-8 pobudka. Maz stasza szykuje do szkoly.... Do ok 11 mam czas dla siebie, bo maz zajmuje sie mlodszym. Od 11 przejmuje mlodego. Gotuje obiad, pranie. 2:30 odbieramy starsza. Krotki spacer zima. Latem duzo dluzszy. Odrabianie lekcji. Ucze ja polskiego prawie codzinnie troszeczke. Gimnastyka, podstawy siatkowki zalatwiam tez w domu.
      W okresie znosnych temp. remontuje, robie meble. Np 3 tygodnie temu skonczylam budowac loftbed corce. Synowi zaczne pewnie wiosna. Dom mam pieknie w koncu ocieplony huraaaa na rachunkach widac. Rok temu ulozylam ze znajomym nowe pokrycie dachowe. 2 lata temu ulozylam plytki w piwnicy. 5 lat temu jesionowa podloge.
      Nie nudze sie. No moze cutke zima.
      Aaa w soboty jezdze z corka na lekcje do Metropolitan Museum... Doksztalcamy sie we dwie.
      Robie tez zdjecia pro, ale coraz mniej odkad corka poszla do szkoly.
    • paul_ina Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 23:11
      W połowie odpuściłam. Każdy dzień jest taki sam, mniej lub bardziej, wiem, bo właśnie jestem po 10 miesiącach macierzyńskiego i rodzicielskiego, a przede mną następny - jak wszystko będzie ok, to wrócę do pracy pod koniec 2015 roku.

      Od kilku tygodni czasem mówię na moje dzieci 'potwory' - pieszczotliwie, ale jednak. Taka esencja macierzyństwa rozkwitającego li i wyłącznie w domowym zaciszu.
    • kropkaa Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 12.12.13, 23:12
      O matko, to straszne, że niepracując trzeba wstawać bladym świtemuncertain Myślałam, że jest tak, jak na wychowawczym - 9. w kierunku 10. A tu trzeba przecież dzieci wyprawić. Dobrze, że pracuję...
    • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 01:08
      Po tygodniu takiego zycia strzelilabym sobie w leb. Z nudow, of course.
      • srubokretka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 02:17
        dlaczego? Nie umialabys swoich umiejetnosci wykorzystac w domu, zeby dzialaly na twoja korzysc?
        • ceide.fields wychodzi na to 13.12.13, 07:49
          Że dzień ematki niepracującej składa się z zawożenia/przywożenia dzieci i codziennej wizyty u lekarza lub tajemniczego orto(?)

          Aż strach pomyśleć, jak te dzieci dotarłyby do szkoły i na jakie choroby by zapadały, gdyby ematka pracowała big_grin
          • kropkacom Re: wychodzi na to 13.12.13, 08:24
            Tak, nasze dzieci są leczone w kilku poradniach. Niestety. Nie jest to jednak nic śmiesznego. Do szkoły jeżdżą same. Dodam, ze dwa-trzy razy w tygodniu wychodzę w miasto i robię zdjęcia. W wakacje dużo jeździmy za miasto.
            • kropkacom Re: wychodzi na to 13.12.13, 08:25
              Do przystanku jednak dzieciaki codziennie odprowadzam, bo zazwyczaj idę wtedy po zakupy.
          • ewcia1980 Re: wychodzi na to 13.12.13, 08:40
            ceide.fields napisała:
            > Że dzień ematki niepracującej składa się z zawożenia/przywożenia dzieci i codzi
            > ennej wizyty u lekarza lub tajemniczego orto(?)

            No ale to takie zaskakujące dla ciebie, że ematki zostaja w domu właśnie po to by zajmowac sie dziećmi i prowadzić dom??


            > Aż strach pomyśleć, jak te dzieci dotarłyby do szkoły i na jakie choroby by zap
            > adały, gdyby ematka pracowała big_grin

            No też zawiezliby je rodzice tyle, że nie na 8 a na świetlicę już o 6.30 czy 7.00.
            I też odbiorą je rodzice tyle, że ze świetlicy jako ostatnie o 16-17.
            (względnie do pomocy są dziadkowie)
            Naprawdę nie wpadłeś/wpadłaś na to??

            A co do chorób - to chorują tak samo i na te same choroby dzieci mam i pracujących i nie pracujacych.
            Tyle, że te drugie na spokojnie mogą chodzić po lekarzach z dziećmi.
            Pracujace moszą sie sporo nagimnastykować aby wyrwać sie do lekarza w czasie pracy albo z "jęzorem na wierzchu" pędza po pracy.

          • 18lipcowa3 Re: wychodzi na to 13.12.13, 08:53
            ceide.fields napisała:

            > Że dzień ematki niepracującej składa się z zawożenia/przywożenia dzieci i


            No skoro dzieci są zawożone i przywożone znaczy że są w placówkach, to co wtedy ematka robi w domu?
            • kropkacom Re: wychodzi na to 13.12.13, 08:56
              A robi ci to róznice co robi? Teraz weszłaś na forum i ja tez siedzę przed monitorem.
            • kamelia04.08.2007 Re: wychodzi na to 13.12.13, 09:19
              18lipcowa3 napisała:

              > ceide.fields napisała:
              >
              > > Że dzień ematki niepracującej składa się z zawożenia/przywożenia dzieci i
              >
              >
              > No skoro dzieci są zawożone i przywożone znaczy że są w placówkach, to co wtedy
              > ematka robi w domu?


              rozgrzewa sie herbatka z kora cynamonu u siebie za swoje, odpowaiadajac na twoje glupie pytanie.
              Ty to chyba siedzisz w necie w godzinach pracy, co? O 8.53 to sie pracuje. Zaraz tu nasciemnasz, ze akurat ty masz dzisiaj wolne, pracujesz 9/10 etatu, ze zaczynasz o 9.30, idziesz na druga zmiane itp.
              Wystarczy zobaczyc daty wyslania postow i wyjdzie szydlo z worka.
              • guderianka Re: wychodzi na to 13.12.13, 09:26
                wszystkie dzieci w domu
                ja po wypiciu pokrzywy, umyciu kuchenki, rozwieszeniu prania, ogarnięcia garów-wink-dzieciaki się bawią (młodsze) Starsze okupuje łazienkę bo dopiero wstało wink
            • jagienka75 Re: wychodzi na to 13.12.13, 09:29
              > No skoro dzieci są zawożone i przywożone znaczy że są w placówkach, to co wtedy
              > ematka robi w domu?


              a co robiłaś w domu na L4, po zaprowadzeniu córki do przedszkola???
              trzeba było iść do pracy, zamiast na zwolnieniu się byczyć lipcowa.
              mogłaś chociaż przewalać papierki.
              • kamelia04.08.2007 Re: wychodzi na to 13.12.13, 09:49
                jak to co robila?
                dorobila sie w ciazy mega nadwagi, ktorej do tej pory nie zrzucila jeszcze. Cala lipcowa, gdyby mogla, to by nie pracowala, a ze musi chodzic do pracy, by na jedzenia starczylo, to dogryza tym, ktore nie musza.
                • jagienka75 Re: wychodzi na to 13.12.13, 09:57
                  też prawdasmile
              • 18lipcowa3 Re: wychodzi na to 14.12.13, 12:25

                > a co robiłaś w domu na L4, po zaprowadzeniu córki do przedszkola???

                pielęgnowałam ciążę
                • rosapulchra-0 Re: wychodzi na to 14.12.13, 12:34
                  18lipcowa3 napisała:

                  >
                  > > a co robiłaś w domu na L4, po zaprowadzeniu córki do przedszkola???
                  >
                  > pielęgnowałam ciążę
                  >
                  >
                  Bardzo twórcze i pouczające zajęcie. Szkoda, że w twoim przypadku zupełnie nie ma przełożenia na twoje IQ sad
                • kosheen4 Re: wychodzi na to 15.12.13, 21:42
                  18lipcowa3 napisała:

                  >
                  > > a co robiłaś w domu na L4, po zaprowadzeniu córki do przedszkola???
                  >
                  > pielęgnowałam ciążę

                  chyba spożywczą
        • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:40
          > dlaczego? Nie umialabys swoich umiejetnosci wykorzystac w domu, zeby dzialaly n
          > a twoja korzysc?

          Nie znosze monotonii, powtarzajacych sie czynnosci, a zwlaszcza pustki intelektualnej. Musze miec poczucie, ze sie jakos rozwijam. Ze wszystkich pan, ktore sie wypowiedzialy, zadna nie napisala o jakiejs stymulacji mozgu, nauce, nie wiem. Jakies to wszystko takie monotonne, bez celu.
          • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:45
            d.o.s.i.a , to ja Ci napisze o stymulacji mózgu big_grin
            Teraz to raczej symuluję sprzątanie, i zakupy robię (opinie zbieram w necie itp - nie symuluje, bo lubię big_grin), wiadomo - święta, ale... Normalnie podczytuję nie tylko romanse i sensację, ale też - oprócz uznanej beletrystyki - na przykład filozofów, podręczniki akademickie z interesujących mnie dziedzin, rysuję, uczę się rzadkiego języka... Myślisz, że pracując zawodowo i ogarniając dom, miałabym na to czas?
            • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:51
              > - nie symuluje, bo lubię big_grin), wiadomo - święta, ale... Normalnie podczytuję ni
              > e tylko romanse i sensację, ale też - oprócz uznanej beletrystyki - na przykład
              > filozofów, podręczniki akademickie z interesujących mnie dziedzin, rysuję, ucz
              > ę się rzadkiego języka...

              Milo mi to slyszec. Po prostu zadna z pan opisujaca swoj dzien nie zajaknela sie o takich czynnosciach. Wymienily pranie, sprzatanie, odwozenie dzieci, gotowanie i tak w kolko. Ciarki mnie przeszly po prostu.
              • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:54
                Gdyby napisały, ze przedpołudnie spędzają z książką to tez by oberwały. Kij zawsze się znajdzie, prawda?
                • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:00
                  a to fakt wink
                  ja nie napisałam ale to dlatego że opisywałam bieżący dzień do bieżącej godziny
                  a czytam zazwyczaj do poduszki, ok 5 książek miesięcznie-to dużo czy mało ? wink
                  czasem w ramach stymulacji napiszę jakiś artykulik ale ostatnio mnie to zmęczyło i zrobiłam sobie urlop wink
          • srubokretka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:18
            Nie badz beszczelna smile przecztalas , co wyzej napisalam.
            Jak ktos nie lubi sie nudzic I potrzebuje stymulacji, to jest masa sposobow, zeby to robic opiekujac sie dziecmi. Ja wlasnietak robie. Nie mam wyrzutow, ze siebie albo dzieci zaniedbuje. Wprost przeciwnie jestem z siebie nawet dumna. Zawsze lubilam multitasking ; P
      • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:29
        d.o.s.i.a napisała:

        > Po tygodniu takiego zycia strzelilabym sobie w leb. Z nudow, of course.


        po pierwsze, człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi.
        po drugie, nie masz dzieci, więc skąd możesz to wiedzieć, że przy dzieciach jest co robić i nie ma nudy.

        żeby się nudzić nawet we własnym domu, to już trzeba być leniem śmierdzącym.
        nie mieć nic do roboty, nie mieć żądnych zainteresowań ani żądnych przyjaciół/znajomych, to rzeczywiście porażka na całej linii.
        to już faktycznie lepiej sobie strzelić w łeb.
        • paul_ina Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:49
          Wszystko prawda, tylko że praca zawodowa jest fajna i najlepiej jest umiejętnie łączyć dającą satysfakcję pracę - i opiekę nad dziećmi.
          Posada house-wife ma swoje plusy, jest więcej czasu na głupoty jak forum (jakaś forma - żeby nie powiedzieć: substytut życia towarzyskiego), jest mniej spinki z logistyką i chorobami dziecięcymi, w domu jest wszystko lepiej dopilnowane - ale za cenę braku samodzielności finansowej i codziennego, stałego kontaktu ze światem.
          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:52
            braku samodzielności finansowej i codziennego, stałego kontaktu ze
            > światem.


            jesssu, serio?
            tylko praca zawodowa zapewnia stały kontakt ze światem ?
            a samodzielność finansowa w związku partnerskim jest priorytetem ?
          • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:54
            No ale każdy (przynajmniej w teorii) ma wybór. Trudno tutaj o jakieś zdecydowane plusy i minusy, bo każdy ma własne, prawda? Niezależność finansowa kobiety pracującej to mit. Najczęściej.
            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:10
              Tak? Ciekawe... ja jakos znam zdecydowanie wiecej przypadkow, kiedy kobieta ma przynajmniej zadowalajaca pensje, niz glodowa i nie warta ruszenia tylka z domu.
              • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:22
                ja jakos znam zdecydowanie wiecej przypadkow, kiedy kobieta ma
                > przynajmniej zadowalajaca pensje, niz glodowa i nie warta ruszenia tylka z domu


                gdzie?
                w Szwajcarii, gdzie mieszkasz?
                czy w PL, gdzie kobiety często zapitalają za te głodowe pensje?
                według dosi ( która również mieszka za granicą), za pensję 1000 zł da się spokojnie przeżyć cały miesiąc i to nie jest pensja głodowabig_grin
                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:25
                  W obu krajach. Przy czym jezeli pensje sa glodowe, to chyba dotyczy to i zony i meza? W takiej sytuacji tym bardziej drugi dochod jest niezbedny. Bo raczej w takie cuda, ze maz zarabia 10 k, a zona z wyksztalceniem dostalaby 1 k nie wierze. Raczej chodzi o wybor - wole siedziec w domu. Mowienie, ze "moja praca i tak nie dalaby mi niezaleznosci finansowej" to takie dorabianie d...e uszu.
                  • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:29
                    Mowienie, ze "moja praca i ta
                    > k nie dalaby mi niezaleznosci finansowej" to takie dorabianie d...e uszu


                    Zgadzam się-ale nie wiem czy w tym sensie co Ty- ja uważam takie za stwierdzenie za nieprawdziwe (w moim przypadku) bo w małżeństwie jest wspólnota a nie niezależność finansowa

                    Raczej chodzi o wybor - wole siedziec w domu

                    Wybór-100% racji
                    Ale też są rożne przypadki : siedzieć w domu bo się nie chce pracować, siedzieć w domu żeby odchować dziecko, siedzieć w domu bo jest chore dziecko, itd
                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:36
                      Oczywiscie, ze jest wspolnota majatkowa, ale w zyciu roznie bywa - nie mam na mysli tylko rozwodu, ale wypadek, chorobe, utrate pracy... trzeba miec jakies zabezpieczenie. No i wlasne pieniadze to tez innego rodzaju komfort - mozna kupic sobie cos, co mezowi/zonie nie wydaje sie potrzebne (np. moj maz wymyslil sobie teraz kolekcje plyt), mozna kupic malzonkowi prezent - niespodzianke za dowolna kwote (dopoki starcza na oplaty i oszczednosci) itd.
                      Co do roznych wyborow, to jasnym jest dla mnie, ze nie mozna porownywac pozostajacej w domu matki niepelnosprawnego dziecka czy matki wielodzietnej z matka 1-2 dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym, ktora po prostu woli piec 17 sernik, prasowac skarpety albo pic kawe i ogladac tv sniadaniowa i dorabia sobie do tego ideologie.
                      • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:42
                        ale w zyciu roznie bywa - nie mam na m
                        > ysli tylko rozwodu, ale wypadek, chorobe, utrate pracy... trzeba miec jakies za
                        > bezpieczenie.


                        nadal nie bardzo rozumiem. W przypadkach opisanych niżej-poza pensją -jest jeszcze zabezpieczenie w postaci ubezpieczenia, renty dla dzieci, oszczędności itd.

                        No i wlasne pieniadze to tez innego rodzaju komfort - mozna kupic
                        > sobie cos, co mezowi/zonie nie wydaje sie potrzebne


                        czy dobrze rozumiem, że nie pracując zawodowo nie można ? -przecież-chyba!-nie jest tak, że osoba niepracująca (kobieta) jest odcięta od pieniędzy, konta i ma przez Męża zostawione codzienne 50zł za które ma zrobić zakupy do domu wink (chociaż może czasami tak jest ale to wyjątki)


                        ktora po prostu woli piec 17 sernik, pr
                        > asowac skarpety albo pic kawe i ogladac tv sniadaniowa i dorabia sobie do tego
                        > ideologie.


                        nie znam ANI JEDNEJ kobiety w realu i na forum , która robi to co napisałaś wyżej i dorabia jakąś bzdurną ideologię wink a Ty znasz ?
                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:51
                          Jezeli sa zabezpieczenia, to ok, ale znam tylko jeden taki przypadek. Pozostale panie zyja w przekonaniu, ze jakos to bedzie.
                          Co do zakupow, to ja np. prowadze dosyc dokladna domowa ksiegowosc i zauwazylabym, ze z konta zniknela wieksza suma. Poza tym co to za przyjemnosc kupowac prezenty za pieniadze obdarowywanego?
                          I owszem, znam sporo kobiet, ktore pozostaja w domu (nie obarczone licznym/chorym potomstwem) i opowiadaja, ze musza (bo maz jest taaaaki zapracowany i nie ma czasu zajac sie domem), ze to taka ciezka praca (niemal jak w watku o przetargu), ze dzieci, ze duzy dom itd. Ze po co, ze za malo zarobia, ze potem czeka je w domu drugi etat (bo pan maz nie ma zamiaru przejac czesci obowiazkow)... Tylko jedna przyznaje wprost, ze nie chce jej sie isc do pracy i cenie ja za szczerosc.
                          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:53
                            Poza tym co to za przyjemnosc kupowac pre
                            > zenty za pieniadze obdarowywanego?


                            chyba nadal się nie rozumiemy i chyba nie zrozumiemy wink-a to dlatego, że w naszym przypadku nie ma pieniędzy moich i pieniędzy M-są pieniądze NASZE i NASZ jest budżet

                            a tych sporo kobiet to znasz w Polsce czy tam u siebie ?
                            i jeśli w Polsce-to się nie dziwię że emigrowałaś mając takie osoby w otoczeniu wink
                            p.s. zajmowanie się domem to cieżka praca- dlaczego deprecjonujesz ?
                            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:03
                              Sa pieniadze wspolne (na wspolne sprawy) i pieniadze wlasne, na osobiste wydatki, prezenty itd. I nie oznacza to bynajmniej, ze wszystko musi byc dzielone po rowno, ale ze kazdy ma swoj wklad. Kobiety bedace z wyboru w domu mieszkaja tak w Polsce jak i w Szwajcarii wink Tutaj tez takie znam... i najciekawsze jest to, ze najczesciej tlumacza sie wlasnie brakiem czasu, nieoplacalnoscia itd., a chodzi o zwykly brak organizacji. Co widac na przykladzie Kamelii, ktorej w glowie sie nie miesci, ze mozna studiowac i pracowac. Nie deprecjonuje pracy w domu, po prostu uwazam, ze przy 1-2 zdrowych, nie bedacych noworodkami dzieci nie ma jej az tak duzo, zeby nie dalo sie jej pogodzic z praca (nawet w niepelnym wymiarze). chyba ze ktos sam sobie szuka dodatkowej (niepotrzebnej) roboty typu prasowanie poscieli. I od razu zaznaczam, ze osoby w twojej sytuacji (3 dzieci, w tym jedno niepelnosprawne) to zupelnie inna kategoria i nie o takich mowie. Zauwaz, ze w rodzinach, gdzie 2 osoby pracuja tez trzeba ugotowac obiad, wyprasowac czy posprzatac i jakos sie to udaje i nie oznacza zasuwania od 4 do 24.
                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:17
                                Od 4 do 24 to nie -ale od 6 do 23 jak najbardziej-praktykowanewink Wiesz ja to miałam dziecko, pracowałam i studiowałam -ha, to mi się jakiś medal chyba należy co ? wink
                                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:22
                                  Ja tez, robilam drugie studia w trakcie ciazy (pracowalam do konca 8 mca), pisalam prace dyplomowa zaraz po porodzie, po 4.5 mies. wrocilam do pracy. Wiem, ze jak sie chce, to sie da, ale nie o to mi w tym momencie chodzi, tylko o zaprzestanie robienia kolo prac domowych takiego szumu... ze niby zajmuja caly dzien i ze sa nie do pogodzenia z praca, albo ze wtedy to juz na nic nie ma czasu. Powtarzam - kwestia organizacji.
                                  • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:28
                                    ashraf napisała:

                                    > o zaprze
                                    > stanie robienia kolo prac domowych takiego szumu... ze niby zajmuja caly dzien
                                    > i ze sa nie do pogodzenia z praca, albo ze wtedy to juz na nic nie ma czasu. Po
                                    > wtarzam - kwestia organizacji.

                                    A to muszę się zgodzić. Wg mnie niepracowanie w pracy ma właśnie ten plus, że można wszystko ogarnąć na spokojnie, nacieszyć się życiem, czas na hobby znaleźć i w efekcie mieć więcej cierpliwości np. kiedy młode ma odpały. Oczywiście, że nie twierdzę, że jestem urobiona po pachy, bo nie jestem. Jednak uważam, że trzeba znacznie więcej energii włożyć w fajne zaapiekowanie rodziny, kiedy się pracuje zawodowo. Jak się udaje, to super. Ale jak kobitka nie wyrabia i płaci za taki tryb życia wieczną nerwówką (oby tylko), to szkoda... A taka pani też może racjonalizować swoją sytuację. Nie tylko kury domowe racjonalizują smile , co doskonale widać w watkach dotyczących tych tematów.
                                  • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:31
                                    tylko o zaprze
                                    > stanie robienia kolo prac domowych takiego szumu... ze niby zajmuja caly dzien
                                    > i ze sa nie do pogodzenia z praca, albo ze wtedy to juz na nic nie ma czasu. Po
                                    > wtarzam - kwestia organizacji.


                                    mam wrażenie...że ...tego szumu nie ma
                                    powstał wątek opisujący dzień mamy niepracującej
                                    i pojawiły się od razu wypowiedzi naśmiewajace i deprecjonujące-zupełnie niepotrzebnie
                                    Logiczne jest, że pracując zawodowo nie ma się tyle czasu na czynności domowe i okołodomowe co nie pracując zawodowo. Zarazem jednak ten fakt sprawia, że niepracujące mają zrobione więcej/częściej/dokładniej-bo jest na to czas. I to nie kwestia organizacji tylko prawa przyrody zwanego czasem-który nie chce się rozciągnąć wink
                                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:04
                                      Hmmm, ja sie ani nie nasmiewam, ani nie deprecjonuje, rozmowe zaczelam od niezaleznosci finansowej. Po prostu zauwazam pewna prawidlowosc dotyczaca dorabiania ideologii do wlasnego wyboru (i zaznaczylam, ze znam takie kobiety w realu), czego najlepszym przykladem byl watek o przetargu, ew. biadolenie, ze maz nie docenia tego ogrooooomu pracy. Natomiast jesli ktos uczciwie mowi, ze woli byc w domu, zeby miec mniej stresu i moc odpoczac/poczytac ksiazke itd w ciagu dnia, to nic mi do tego.
                              • aneta-skarpeta Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:39
                                u nas są tylko pieniądze wspólne, które mozemy wydawać także na własne wydatki
                  • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:34
                    takiej sytuacji tym bardziej drugi dochod jest niezbedny. Bo raczej w
                    > takie cuda, ze maz zarabia 10 k, a zona z wyksztalceniem dostalaby 1 k nie wier
                    > ze.


                    ależ w PL jest to jak najbardziej możliwe i sama mam takie przykłady w swoim otoczeniu.
                    zwróć też uwagę, że wypowiadają się tutaj niepracująco zawodowo matki małych dzieci, które prędzej czy pozniej wrócą na rynek pracy.
                    naprawdę uważasz, że kobieta zarabiająća najniższą krajową, jest niezależna od męża?
                    chyba dawno już w PL nie byłaś, ale w sumie co mnie to obchodzi.
                    mogę Ci tylko życzyć miłego dniasmile
                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:39
                      I rozumiem, ze sytuacja matki majacej dochod 0 zl jest lepsza niz tej majacej dochod 1300 zl? Juz nie mowiac o tym, ze w takim razie trzeba pracowac nad przekwalifikowaniem sie/uczyc jezyka/praktycznej umiejetnosci itd., a nie uciekac w bigosy i dzien dobry tvn. Skoro maz zarabia 10 k, to chyba stac go na doksztalcenie zony?
                      • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:43
                        ashraf napisała:

                        Juz nie mowiac o tym, ze w takim razie trzeba pracowac nad przek
                        > walifikowaniem sie/uczyc jezyka/praktycznej umiejetnosci itd., a nie uciekac w
                        > bigosy i dzien dobry tvn.

                        A Ty wiesz najlepiej co "trzeba" i diagnozę też stawiasz bezbłędnie (jako psycholog, czy kto?)... tongue_out
                        • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:46
                          Ja nie oglądam Dzień Dobry Tvn. I nie przypominam sobie kiedy ostatnio oglądałam coś podobnego tongue_out
                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:53
                          Czyli twoim zdaniem nie trzeba probowac zmienic swojej sytuacji?
                          • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:17
                            Jeśli to do mnie.
                            Nie , o ile nie pracujesz z wyboru. Jeżeli musisz(lub chcesz) pracować a tej pracy znaleźć nie możesz to owszem należy aktywnie szukać, dokształcać się itd.
                            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:24
                              Mowa byla o sytuacji, kiedy ktos zarabia najnizsza krajowa i twierdzi, ze nie oplaca mu sie isc do pracy. Nie o kims, kto nie pracuje, bo mu sie nie chce. To sa dwie rozne sytuacje.
                              • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:58
                                ashraf napisała:

                                > Mowa byla o sytuacji, kiedy ktos zarabia najnizsza krajowa i twierdzi, ze nie o
                                > placa mu sie isc do pracy. Nie o kims, kto nie pracuje, bo mu sie nie chce. To
                                > sa dwie rozne sytuacje.
                                A to tak, masz rację smile
                              • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:14
                                ashraf napisała:

                                > Mowa byla o sytuacji, kiedy ktos zarabia najnizsza krajowa i twierdzi, ze nie o
                                > placa mu sie isc do pracy.
                                Myślę, że osoba, która chce iść do pracy, to się będzie dokształcać. Natomiast bywa, że ktoś po prostu nie ma ochoty się tłumaczyć ze swojego wyboru, więc mówi o tej (nie)opłacalności... Nie traktowałabym tego tak 100% serio.
                      • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:47
                        ashraf napisała:

                        > I rozumiem, ze sytuacja matki majacej dochod 0 zl jest lepsza niz tej majacej d
                        > ochod 1300 zl? Juz nie mowiac o tym, ze w takim razie trzeba pracowac nad przek
                        > walifikowaniem sie/uczyc jezyka/praktycznej umiejetnosci itd., a nie uciekac w
                        > bigosy i dzien dobry tvn. Skoro maz zarabia 10 k, to chyba stac go na doksztalc
                        > enie zony?


                        ashraf, wróc do PL i pogadamy.
                        na dzień dzisiejszy jesteś mocno oderwana od rzeczywistości, jak dośka.
                        gdyby rzeczywiście było Ci tutaj tak dobrze, nie pracowałabyś ani nie mieszkała za granicą.
                        z mojej strony to tyle i kończę dyskusję, bo to jak gadka ze ślepym o kolorach.
                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:56
                          Tak sie dziwnie sklada, ze nie pochodze z bogatej rodziny, wyksztalcilam sie za wlasne pieniadze, w trakcie i po studiach pracowalam w Polsce, wiec raczej wiem jak to wyglada. I wiem tez, ze moglam wyjechac, bo zamiast lazic po imprezach uczylam sie jezykow i zdobylam dobry zawod... nie pojechalabym za granice na tasme. Mozna zmienic swoje zycie, ale trzeba tez chciec, a nie stwierdzac, ze mam pensje 1300 zl i nic juz nigdy sie nie zmieni.
                          • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:33
                            wzruszaja mnie te opowiesci, jak to wyprowadzialam sie z domu zaraz po maturze, sama wszystko zdobylam, od rodzicow nie dostzlam ani grosza, ani sloika.

                            No to z czego zylas, ze udalo ci sie skonczyc studia? Mialas "sponsora", czy te twoje studia to lipa? Przepraszam cie bardzo, ale albo nauka albo praca, mozna sobie dorabiac na studiach, ale pracowanie na full, oplacenie studiow i jeszcze hoho, to bajka z amerykanskich filmow
                            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:38
                              Domyslam sie, ze z twojej perspektywy pogodzenie czegokolwiek z praca jest niemozliwe... (nawet mycia garnkow i gotowania obiadu). Nie bede dyskutowac z toba na takim poziomie.
                              • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:29
                                jezeli ty studia zestawiasz z myciem garnkow, to rzeczywiscie nie jest to moj poziom.

                                Nie uzyskalam odpowiedzi na pytanie, to tak swoja droga.
                                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:56
                                  Rzeczywiscie, twoj poziom to zestawianie osob lepiej zorganizowanych niz ty z utrzymankami sponsorow. Szkoda czasu na tlumaczenie jak sie godzi studia z praca, przeciez ty i tak z gory wiesz, ze to niemozliwe.
                            • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:05
                              kamelia04.08.2007 napisała:

                              ale pracowanie na full, oplacenie studiow i jeszcz
                              > e hoho, to bajka z amerykanskich filmow

                              Może zanim wydasz osąd zastanowisz się, że są różne kierunki studiów, dające różne możliwości - studiując dziennie na filologii obcej, zarabiałam ok.2,5 tys/m-c, a w weekendy robiłam podyplomówkę. Tego faktu nic nie zmieni - nawet to, że napiszesz, jakoby tak było wyłącznie na amerykańskich filmach wink
                            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:36
                              kamelia04.08.2007 napisała:
                              > No to z czego zylas, ze udalo ci sie skonczyc studia? Mialas "sponsora", czy te
                              > twoje studia to lipa? Przepraszam cie bardzo, ale albo nauka albo praca, mozna
                              > sobie dorabiac na studiach, ale pracowanie na full, oplacenie studiow i jeszcz
                              > e hoho, to bajka z amerykanskich filmow

                              Studiów dziennych nie trzeba opłacać a jak się studiuje zaocznie to masz cały tydzień na pracę na pełen etat. Studiując dziennie można pracować popołudniami i w weekendy, stypendia i kredyty studenckie też są.
                            • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:42
                              > No to z czego zylas, ze udalo ci sie skonczyc studia? Mialas "sponsora", czy te
                              > twoje studia to lipa? Przepraszam cie bardzo, ale albo nauka albo praca, mozna
                              > sobie dorabiac na studiach, ale pracowanie na full, oplacenie studiow i jeszcz
                              > e hoho, to bajka z amerykanskich filmow

                              Bajki opowiadasz. Ja studia skonczylam co prawda 10 lat temu, ale tez skonczylam je dziennie, pracujac popoludniami po 5 godzin dziennie, zarabialam na utrzymanie sama, przez 5 lat i grosza od rodzicow nie wzielam. Latwo nie bylo, na pewno nie mialo to nic wspolnego z bajka...
                              • kamelia04.08.2007 To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 16:00
                                dobra, wyloze wam drogie panie jak chlop krowie na rowie.
                                Kiedy studiowalyscie, czytaj chodzilyscie na uczelnie, to jest jedno.
                                Pytanie brzmi: KIEDY SIE UCZYLYSCIE?

                                nie wiem jak bylo na wasych studiach, ale na moich bylo tak, ze poza odbyciem wykladow i cwiczen, to jeszcze trzeba bylo sie UCZYC, czyli siedziec nad ksiazkzmi i zakuwac po prostu. Bez nauczenia sie mozna bylo zapomniec o zdaniu egzaminu, z takiej biochemi np. materialu do opanowania byly tony, tak samo z inzynierii genetycznej. Nie wspominam juz o tym, ze napisanie pracy magisterskiej bylo poprzedzone przeprowadzeniem wielu eksperymentow.
                                Ja robotem nie jestem, bo czas spedzony w pracy byl czasem zabranym nauce.


                                I co teraz powiecie drogie ematki? U was nie trzeba sie bylo uczyc, do egzaminu wystarczylo posiedziec troche na wykladach, potem bieglyscie do pracy, a praca magisterska zrobila sie sama, a moze zarabialyscie tak genialnie, ze jedno popoludnie pracy w tygodniu wystarczylo na utrzymanie sie i zaplacenie czesnego?

                                Ematka zawsze jak cyborg, nie meczy sie, czesci sie jej tez nie zuzywaja.
                                • ashraf Re: To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 16:11
                                  No wiec wyobraz sobie, ze niektore studia wymagaja jednoczesnie praktyki. Chyba, ze studia to dla ciebie tylko medycyna czy astronomia. Ja nie musialam robic eksperymentow, ale musialam miec praktyczne doswiadczenie w zarzadzaniu projektami czy przygotowywaniu i wdrazaniu planow marketingowych. Pracowalam w ciagu dnia, popoludniami i wieczorami mialam zajecia, w weekend moglam sie uczyc. Nie twierdze, ze bylo latwo, ale moj zawod wymaga dobrej organizacji, umiejetnosci selekcji i delegacji zadan, no i dobrego budzetowania. Nie znam dobrych managerow ani marketingowcow, ktorzy do 25 rz pierdzieliby w stolek i ograniczali sie tylko do uczelni. Juz nie mowiac o tym, ze o ile np. na medycynie nie da sie rownoczesnie pracowac na pelny etat, o tyle dorabiac juz mozna, chyba ze ktos jest takim kolkiem, ze musi siedziec w ksiazkach po 10 h na dobe (ale co robi w takim razie na medycynie???) Moj ojciec jest lekarzem i nie mial nigdy problemow z szybka i efektywna nauka.
                                • d.o.s.i.a Re: To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 16:15
                                  > dobra, wyloze wam drogie panie jak chlop krowie na rowie.
                                  > Kiedy studiowalyscie, czytaj chodzilyscie na uczelnie, to jest jedno.
                                  > Pytanie brzmi: KIEDY SIE UCZYLYSCIE?

                                  W pracy, wieczorami i w weekendy. Nie konczylam kierunku na ktorym musialam robic eksperymenty. Owszem, w bibliotekach musialam swoje przesiedziec, ale studia, nawet dzienne mialy okienka miedzy zajeciami, czasem trafil sie dzien wolny, zwlaszcza na ostatnim roku itp. A w dodatku mieszkalam w akademiku, wiec musialam jeszcze czas na balangi znalezc smile I jakos studia skonczylam, w pracy sie utrzymalam i jeszcze mile wspomnienia ze studiow mam. To sie naprawde da zorganizowac, jak sie chce.

                                  Obecnie studiuje dziennie (i musze robic eksperymenty, inzynierie genetyczne i biochemie), jednoczesnie latam do pracy na pol etatu i tez eksperymentuje choc troche inaczej. Jestem zajeta od rana do wieczora, zagoniona, w miedzyczasie umawiam sie do lekarza, bo zdrowie mi sie posypalo, do tego dojezdzam do pracy/szkoly godzine w jedna strone, ale daje rade i to jest czas gdy musze wcisnac troche nauki. Bo kluczem jest organizacja i samodyscyplina. Codziennie wieczorem wykrajam jeszcze dwie godzinki nauki - dzieki temu nie mam zaleglosci i do egzaminow naucze sie z palcem w d...

                                  Mecze sie, nawet bardzo, czesci mi sie zuzywaja. Nie marnuje czasu na polerowanie lazienki szczoteczka do zebow i gotowanie pieciodaniowych obiadow. Naprawde da sie.
                                • eo_n Re: To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 16:50
                                  kamelia04.08.2007 napisała:

                                  >
                                  > Pytanie brzmi: KIEDY SIE UCZYLYSCIE?
                                  >
                                  Wieczorami, w okienkach, w weekendy (zjazdy na zaocznych nie są w każdy weekend) to do kolokwiów ... Kiedy się dało. Bo w sesję to chyba czas na naukę jest przewidziany, prawda? Bo zajęć nie ma.
                                  A prace to akurat pisałam z przyjemnością - ciekawe tematy sobie wybierałam.
                                • apfelstrudel Re: To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 20:12
                                  Zdaje się, że jesteśmy z podobnej branży. Kierunek zdecydowanie eksperymentalny, ale dorabiałam przez całe studia. Dawałam korki, pilnowałam dzieci, robiłam ankiety. Nawet pracowałam na nocki w drukarni, przy sitodruku. I czas na imprezy był (oj, był wink), i na naukę - bo stypendium miałam. Fakt, że najniższe i dopiero na 3 roku (bo się kolegami założyłam o kratę piwa, że będzie). Żeby było śmieszniej oficjalnie miałam przez całe studia jeden drugi termin (nieoficjalnie ze trzy razy były nieoficjalne poprawki), żadnego warunku i żadnej repety, więc mi tu nie opowiadaj o strasznych kierunkach eksperymentalnych. A, to oczywiście były dzienne studia.
                                • guderianka Re: To Kiedy Sie Uczylyscie? 13.12.13, 20:22
                                  Ja przyznaję Ci rację- uważam, ze moje studia były łatwe- Ale to dlatego, że lubiłam się uczyc i chłonęłam wiedzę, inni uważali je za trudny.(politologia-integracja europejska) Gdy było kolokwium czy egzamin-trzeba było się nauczyć, nikt na piękne oczy oceny nie stawiał. Zdałam jeden przedmiot "na brzuch"- dosłownie, poszłam i poprosiłam by mi zaliczyła na podstawie oceny z kolokwium bo mam termin porodu na maj i nie przyjadę w czerwcu na egzaminy. W lipcu podeszłam do obrony pracy licencjackiej -pisałam o radiu Maryja, sama się nie napisała wink Gorzej było na studiach magisterskich-bo wtedy córka miała największe problemy ze zdrowiem a życie osobiste mi się posypalo- studiowałam historię i trzeba było mieć wiedzę-stety niestety-też to lubiłam wink- ale uczyłam się w szpitalach, przy gabinecie lekarskim-tam było dobre światło, na egzaminy leciałam jak najszybciej by koleżanki nie musiały zbyt długo siedzieć w szpitalu z córą. Magisterkę napisałam nowatorską- pewnie wobec Twojej też łatwa, żadna tam biochemia czy coś- o działalności Michała Sokolnickiego i jego wkładzie w budowę Związków Strzeleckich-pisałam na podsatwie pamiętników, biografii, wielu materiałów źródłowych- fascynujące i niezbyt trudne, klawiatura sama niemalże układała słowa
                                  Tak, było mi ciężko-okresowo bardziej, okresowo mniej-ale przecież-takie jest życie wink
                            • nanuk24 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 17:51
                              Ale co Ty opowiadasz? Tak to wyglada.
                              Pracuje sie w ciagu dnia, po pracy idzie sie na uczelnie, uczy sie kiedy powinno sie juz spac albo w wolne od szkoly dni. nikt nie mowil, ze to bulka z maslem.
                          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:57
                            Wierzę. I brawa dla Ciebie za pracowitość, dyscyplinę wewnętrzną, upór i wiarę we własne możliwości.
                            Ale Ty -to nie wszystkie kobiety, zrozum to wink
                            No i-z całym szacunkiem-nic naprawdę nic nie wpienia mnie tak bardzo jak mówienie z przekonaniem o Polsce, sytuacji kobiet, zarobkach, mentalności -gdy się mieszka tam i żyje się w calkiem innym świecie. No kurde wpienia mnie to jak nic innegowink
                            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:38
                              guderianka napisała:
                              > No i-z całym szacunkiem-nic naprawdę nic nie wpienia mnie tak bardzo jak mówien
                              > ie z przekonaniem o Polsce, sytuacji kobiet, zarobkach, mentalności -gdy się mi
                              > eszka tam i żyje się w calkiem innym świecie. No kurde wpienia mnie to jak nic
                              > innegowink

                              Ja mieszkam w Polsce, jestem kobitą i pod poprzedniczką się podpisuję. Co konkretnie masz jej do zarzucenia? Kobiety w Polsce są głupsze, że co drugi związek jest obrotnego, dobrze zarabiającego pana z panią, co to żadnych perspektyw nie ma?
                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:21
                                Ty masz większe podstawy do krytyki-bo znasz rzeczywistość a której zyjesz

                                Kobiety w Polsce są głupsze, że co drugi związek
                                > jest obrotnego, dobrze zarabiającego pana z panią, co to żadnych perspektyw nie
                                > ma?

                                mój taki nie jest-więc wychodzi,ze Twój ?
                                wink
                                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:24
                                  guderianka napisała:
                                  > mój taki nie jest-więc wychodzi,ze Twój ?

                                  Odnosiłam się do głosów że paniom nie opłaca się iść do pracy bo w Polsce zarabiają grosze. Paniom oczywiście bo panom zawsze się opłaca jakoś.
                                  • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:27
                                    Niestety w tym kraju tak jest, że pracodawacy chętnie zapłacą więcej mężczyźnie niż kobiecie. I boją się, że ona zaraz poleci na L4, zajdzie w ciążę itd. Aby uniknąć tego zatrudniają faceta. W ciążę nie zajdzie, na L4 zwykle chodzi rzadziej. Ot, cała filozofia.
                                    • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:30
                                      heca7 napisała:
                                      > Niestety w tym kraju tak jest, że pracodawacy chętnie zapłacą więcej mężczyźnie
                                      > niż kobiecie. I boją się, że ona zaraz poleci na L4, zajdzie w ciążę itd. Aby
                                      > uniknąć tego zatrudniają faceta. W ciążę nie zajdzie, na L4 zwykle chodzi rzadz
                                      > iej. Ot, cała filozofia.

                                      Gdyby w innym kraju kobiety traktowały pracę i rozwój tak jak Polki to pracodawcy też by woleli facetów.
                                  • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:29
                                    Odnosiłam się do głosów że paniom nie opłaca się iść do pracy bo w Polsce zarab
                                    > iają grosze. Paniom oczywiście bo panom zawsze się opłaca jakoś.


                                    ale czemu odnosisz się z tekstem, który nie padł z moich klawiszowych ust wink?
                                    • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:33
                                      guderianka napisała:

                                      > Odnosiłam się do głosów że paniom nie opłaca się iść do pracy bo w Polsce za
                                      > rab
                                      > > iają grosze. Paniom oczywiście bo panom zawsze się opłaca jakoś.

                                      >
                                      > ale czemu odnosisz się z tekstem, który nie padł z moich klawiszowych ust wink?


                                      bo chyba taki tekst nie padł spod klawiszy pań niepracujących...
                                      to ashraf dała do zrozumienia ( jeśli dobrze kojarzę), że paniom niepracującym nie opłaca się iść do pracy, gdyż zarabiają grosze.
                                      żadna inna tego nie napisała.
                                      • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:43
                                        jagienka75 napisała:
                                        > bo chyba taki tekst nie padł spod klawiszy pań niepracujących...
                                        > to ashraf dała do zrozumienia ( jeśli dobrze kojarzę), że paniom niepracującym
                                        > nie opłaca się iść do pracy, gdyż zarabiają grosze.
                                        > żadna inna tego nie napisała.

                                        Kłamczuszka kłamczuszka big_grin

                                        jagienka75 napisała:
                                        > takiej sytuacji tym bardziej drugi dochod jest niezbedny. Bo raczej w
                                        > > takie cuda, ze maz zarabia 10 k, a zona z wyksztalceniem dostalaby 1 k ni
                                        > e wier
                                        > > ze.
                                        > ależ w PL jest to jak najbardziej możliwe i sama mam takie przykłady w swoim ot
                                        > oczeniu.
                                        > zwróć też uwagę, że wypowiadają się tutaj niepracująco zawodowo matki małych dz
                                        > ieci, które prędzej czy pozniej wrócą na rynek pracy.
                                        > naprawdę uważasz, że kobieta zarabiająća najniższą krajową, jest niezależna od
                                        > męża?
                                        forum.gazeta.pl/forum/s,567,148513869.html?t=1&a=148522546&rep=1&from=6
                                        • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:48
                                          nie wiem, czego nie rozumiesz.
                                          w SP czytać ze zrozumieniem nie nauczyli?
                                          przeczytaj powoli jeszcze raz a może zaskoczysz, o co mi chodziło.

                                          chyba odpuszczę sobie dyskusję z kimś pokroju dośki.
                                          obie chyba jesteście po szkołach specjalnych.
                                          nie widzę sensu w dalszej dyskusji a teraz wybacz, ale za 4 minuty zaczynają się WIADOMOŚCI, które muszę obejrzećwink

                                          owocnych batalii w wątku życzę, gdzie zapewne spędzisz czas do póznych godzin nocnych.
                                          ( gorzej, niż przekupa).
                                      • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:48
                                        He? Ja wlasnie napisalam, ze paniom niepracujacym nie chce sie isc do pracy, bo im sie nie chce, a pieniadze sa tylko wymowka. Dodalam tez, ze jezeli maz zarabia dobrze, to najnizsza pensja zony jest jej "zasluga", bo chyba stac meza na jej doksztalcanie/poszukanie innej posady. Jezeli natomiast pensja meza jest g...a, to drugi dochod jest jak najbardziej pozadany. Na co zarzucilas mi brak znajomosci realiow.
                                    • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:39
                                      guderianka napisała:
                                      > ale czemu odnosisz się z tekstem, który nie padł z moich klawiszowych ust wink?

                                      Ponieważ Ty (i Jagienka) wypomniałaś Ashraf, że 'nie zna realiów'. A omawiane realia były takie, że Polkom do pracy iść się nie opłaca, kobiety w Polsce mają gorzej itd.
                                      • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:44
                                        > Ponieważ Ty (i Jagienka) wypomniałaś Ashraf, że 'nie zna realiów'. A omawiane r
                                        > ealia były takie, że Polkom do pracy iść się nie opłaca, kobiety w Polsce mają
                                        > gorzej itd.
                                        >


                                        przeczytaj jeszcze raz, powoli.
                                        (no chyba że też jesteś absolwentką SZKOŁY SPECJALNEJ).
                                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:49
                                          Wow, pelna kultura.
                                          • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:58
                                            ashraf napisała:
                                            > Wow, pelna kultura.

                                            Ech no niestety - to pewnie ten osławiony 'rozwój' matek niepracujących tongue_out
                                      • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 17:46
                                        przeczytaj całość dyskusji-ja się z ashraf jak zauważysz w wielu kwestiach zgadzam
                                        napisałam tylko , że mnie wpienia jak ktoś kto nie zna polskich realiów-o nich dyskutuje-(bo może znać ogólną sytuację ale nie zna pewnych niuansów)
                                        skoro ja się z nią zgadzam, Ty przypisujesz mi słowa, których nie padły a tylko dlatego, że wpieniają mnie dywagację emigrantek i krytyka Polski w ich wykonaniu- na siłę chcesz się czepić czy co ? wink
                                        • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:13
                                          guderianka napisała:

                                          > przeczytaj całość dyskusji-ja się z ashraf jak zauważysz w wielu kwestiach zgad
                                          > zam
                                          > napisałam tylko , że mnie wpienia jak ktoś kto nie zna polskich realiów-o nich
                                          > dyskutuje-(bo może znać ogólną sytuację ale nie zna pewnych niuansów)
                                          > skoro ja się z nią zgadzam, Ty przypisujesz mi słowa, których nie padły a tylko
                                          > dlatego, że wpieniają mnie dywagację emigrantek i krytyka Polski w ich wykonan
                                          > iu- na siłę chcesz się czepić czy co ? wink

                                          Wpisałam się pod ostatnim postem w tej odnodze dyskusji i na początku napisałam, że jako kobieta, Polka się z Ashraf zgadzam bo tu żyję i jej obserwacje w tym temacie są dobre.

                                          Mnie też wkurza wymądrzanie się emigrantów ale sorki - tutaj dziewczyna ma rację. Jakichże to 'niuansów' nie zna? Konkretnie...
                                          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:25
                                            a ja nie napisałam że jej obserwacje- i Twoje-są złe-tylko że mnie wpienia, że.....itd. wink Wkurza mnie to i boli jak ktoś krytykuje , kto w tym piekiełku nie siedzi, nie uważam takich osob za "uprawnione"-bo ich krytyka brzmi jak krytykanctwo i wywyższanie się. Przy czym nie przeczę że mogę być przeczulona.
                                            Niuanse -czyli masa osób spotykanych na co dzień-a nie tylko kilka Polek i osoby na forum- sąsiadki, koleżanki z fitness, koleżanki ze studiów/szkoły, fryzjerka, pani z warzywniaka, pani na placu zabaw- całe mnóstwo ludzkich historii , które dają większy pogląd statyczny na dany problem niż wąskie otoczenie rodziny i znajomych
                                            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:42
                                              guderianka napisała:
                                              > a ja nie napisałam że jej obserwacje- i Twoje-są złe-tylko że mnie wpienia, że.
                                              > ....itd. wink Wkurza mnie to i boli jak ktoś krytykuje , kto w tym piekiełku nie
                                              > siedzi, nie uważam takich osob za "uprawnione"-bo ich krytyka brzmi jak krytyka
                                              > nctwo i wywyższanie się. Przy czym nie przeczę że mogę być przeczulona.

                                              A w czym Ty konkretnie jakąś krytykę widzisz?

                                              > Niuanse -czyli masa osób spotykanych na co dzień-a nie tylko kilka Polek i osob
                                              > y na forum- sąsiadki, koleżanki z fitness, koleżanki ze studiów/szkoły, fryzjer
                                              > ka, pani z warzywniaka, pani na placu zabaw- całe mnóstwo ludzkich historii , k
                                              > tóre dają większy pogląd statyczny na dany problem niż wąskie otoczenie rodziny
                                              > i znajomych

                                              A czy Ty naprawdę sądzisz, że kobiety pracujące nie mają sąsiadek, koleżanek, fryzjerek, pań z warzywniaka itd??????? OJP!
                                              • guderianka Re:geniuszu 14.12.13, 08:27
                                                A czy Ty naprawdę sądzisz, że kobiety pracujące nie mają sąsiadek, koleżanek, fryzjerek, pań z warzywniaka itd??????? OJP!

                                                geniuszu araceli-w myśl porzekadła-chcesz uderzyć to kij się zawsze znajdzie ?
                                                PRZECIEŻ TEN WĄTEK JEST O NIEPRACUJĄCYCH A NIE PRACUJĄCYCH A JA PISZĄC POWYŻSZE PISAŁAM O EMIGRANTKACH I DLACZEGO UWAZAM ZE NIE ZNAJA SYTUACJI W POLSCE TAK DOBRZE JAK POLKI
                                                NIE KOMPROMITUJ SIE JUŻ
                                                • araceli Re:geniuszu 14.12.13, 10:47
                                                  guderianka napisała:
                                                  > PISAŁAM O EMIGRANTKACH I DLACZEGO UWAZAM ZE NIE ZNAJA
                                                  > SYTUACJI W POLSCE TAK DOBRZE JAK POLKI

                                                  Ależ emocje! Akurat to co napisała Ashraf jest prawdą o sytuacji w Polsce więc Twoje plucie się jest co najmniej komicznie żenujące smile
                                                  • guderianka Re:geniuszu 14.12.13, 16:18
                                                    Ale ja nie pluję-Ty usiłujesz to wmówić i sobie i mi wink
                                                    Przecież NIGDZIE nie napisałam, że ashraf nie ma racji
                                                    Weź już skończ..
                            • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:45
                              > No i-z całym szacunkiem-nic naprawdę nic nie wpienia mnie tak bardzo jak mówien
                              > ie z przekonaniem o Polsce, sytuacji kobiet, zarobkach, mentalności -gdy się mi
                              > eszka tam i żyje się w calkiem innym świecie. No kurde wpienia mnie to jak nic
                              > innegowink

                              A Tobie sie wydaje, ze "SIE" samo zamieszkalo w tym innym swiecie? Ze z zagranicy przyslali limuzyne, dali mieszkanie i prace, a "SIE" przyszlo na gotowe? Z calym szacunkiem, ale kobiety piszace z tego "calkiem innego swiata" same sobie na ten "inny swiat" zapracowaly, nierzadko w sposob okupiony wyrzeczeniami, o ktorych Tobie sie nie snilo.
                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:22
                                ale co to ma do rzeczy ze wpienia mnie madrowanie się na temat kraju, z którym ma się niewiele wspólnego ? wink
                            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:51
                              A ty myslisz, ze ja mieszkam w CH od 30 lat, spadlam z ksiezyca, nie mam w Polsce rodziny, przyjaciol, kolezanek, albo mam, ale wszyscy sa krezusami? Ze nikt nie mial problemow z praca czy z pieniedzmi? Ze po przeprowadzce dostaje sie amnezji? uncertain
                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 17:47
                                No co Ty-ja wiem, że znasz ogólną sytuację-z rozmów z innymi-mnie wpienia, że ktoś w tym nie żyje, nie boryka się z tym na co dzień a krytykuje-no wkurza mnie to jak nie wiem co wink
                                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:05
                                  ???? czyli jak się już nie mieszka w Polsce, to traci się prawo głosu? Nawet w wyborach mogę wziąć udział, a na emamie mam milczeć wink
                                  • lajente Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:17
                                    ashraf napisała:

                                    > ???? czyli jak się już nie mieszka w Polsce, to traci się prawo głosu?

                                    Głosu się nie traci, na ogół traci się jednak znajomość tematu z pierwszej ręki, pozostają
                                    znajomi, rodzina, gazety, internet, wspomnienia i krótkie urlopy, a to jednak zupełnie coś innego niż życie na co dzień.
                                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:22
                                      Ale jak to się ma do tematu kobiet niepracujących, skoro zamieszkują one zarówno Polskę, jak i Szwajcarię?
                                  • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:27
                                    nie, ja buk broń nie wypowiadam się za całą emamę, no co Ty, nie śmiałabym-piszę o swoich osobistych odczuciach, nie zabieram prawa do mówienia ale wymagam większego wglądu w sytuację o której się pisze i krytykuje.winktakie osobiste przeczulenie-boli mnie jak emigranci źle piszą o tej biednej Polsce, biednych Polkach, chamach Polakach itp..
                                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:31
                                      A gdzie piszę o biednych Polkach i chamach Polakach? Dorabianie d...e uszu przez niepracujące z wyboru występuje chyba w każdym kraju.
                                      • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:36
                                        Piszę ogolnie o emigrantach w tej chwili -a nie emigrantce ashraf
                                        do emigrantki ashraf napiszę- że zna sytuację wąskiego swojego otoczenia. Z iloma osobiście Polakami z POlski masz do czynienia. Z 10 ? 20 ? A ja dla przykładu mam tylko w swojej klatce 13 rodzin-zawsze kogoś spotkam, w bloku jest 13 klatek po 13 rodzin-i tez zawsze kogoś spotkam. Do tego w szkole jednej córki, w szkole drugiej corki, koleżanki poza szkolne, koleżanki i koledzy z b. pracy, osoby z którymi rozmawiam i mam konatakt w sklepach, fryzjerki, obsługa siłowni, w kinie, w autobusie -bezcenne źródło wiedzy. Zawsze z kimś się rozmawia i są to relacje w jakiś sposób opiniotwórcze-z szerszego niż Twój kręgu. Ty jesteś ograniczona do swojego wąskiego grona z którym rozmawiasz sporadycznie, do internetu -ja tych środków mam więcej-przez to wiedzę inną i głębszą
                                        Ty w swoim wąskim otoczeniu znasz kobiety dorabiające ideologie do siedzenia w domu-ja w swoim nie. Albo masz więc otoczenie specyficzne albo wybiórcze podejście do tematu albo ślepy traf (?)
                                        • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:38
                                          guderianka napisała:
                                          > przez to wiedzę inną i głębszą

                                          Wybacz ale nie mogę przestać się śmiać z głębokich rozmów z panią w mięsnym big_grin
                                          • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 23:04
                                            A ty z kim prowadzisz głębokie rozmowy? Dawaj, pośmiejemy się i z ciebie. big_grin
                                          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 08:28
                                            nie muszą być głębokie-jak zwykle czytasz to , czego nie ma-typowe
                                            wystarczy że podzieli się swoimi frustracjami/radościami- to częste-bo ludzie ze sobą rozmawiają. przynajmniej u mnie i ze mną-rozumiem , że Tobie może to być obce wink
                                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:39
                                          Napiszę jeszcze raz - w Szwajcarii, podobnie jak w Polsce, spotykam kobiety niepracujące i robiące koło tego dużo szumu + wrażenie, że są tak ogromnie zapracowane w domu, że nie miałyby absolutnie czasu na pracę. Co ciekawe, tutaj (ze względu na lepszy status majątkowy) matki 2-3 dzieci biorą jeszcze au-pair/nianię, bo i tak sobie nie radzą uncertain
                                          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 08:31
                                            ashraf- OK, nie podważam tego co piszesz, nie neguję i nie dyskutuje
                                            napisałam tylko, ze wpienia mnie że emigrantki na podstawie węższej niż tubylcy wiedzy dyskutują i są pewne, że tak właśnie wygląda sytuacja. Podczas gdy ja znając więcej Polek niż Ty nie znam ANI JEDNEJ ściemniajcej-czyli takiej która sprawia wrażenie, ze ciężko pracuje w domu i nie ma czasu na pracę zawodową. NIE ZNAM. I NA FORUM TEŻ TAKIEJ NIE ZNAM.
                                            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 10:52
                                              guderianka napisała:
                                              > znając więcej Polek niż Ty nie znam ANI JEDNEJ ściemniajcej-czyli takiej która
                                              > sprawia wrażenie, ze ciężko pracuje w domu i nie ma czasu na pracę zawodową.

                                              Ależ znasz tylko Ty oceniasz, że to co mówią jest prawdą a nie ściemnianiem.
                                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 16:20
                                                Chyba takie założenia się robi rozmawiając z ludźmi
                                                Pardon
                                                Ja robię-zakładam że ludzie mówią prawdę i nie ściemniają
                                                I zakładam również- ze ashraf też tak zakłada
                                                tylko Ty zakładasz co innego wink
                                                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 16:28
                                                  guderianka napisała:
                                                  > zakładam że ludzie mówią prawdę i nie ściemniają

                                                  Ależ oni są święcie przekonani, że mówią prawdę big_grin Jak pani z wątku obok (też o niepracujących), która rzuciła pracę po 3 tygodniach bo 'się nie da' - na nic nie ma czasu. Albo ta z tego wątku, która nie wyobraża sobie jak można studiować i pracować. Oni święcie w to wierzą big_grin

                                                  Mam taką koleżankę, która wszelkie choroby i alergie (żadne nie potwierdzone przez lekarza) u swojego dziecka znajdowała, żeby tylko uzasadnić siedzenie w domu. No i oczywiście, przy tym jednym dziecku na nic czasu nie miała, no na nic!
                                            • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 13:21
                                              A ja po raz kolejny piszę, że wątek jest o niepracujących matkach (nie tylko Polkach). I podobnie ja ty mogę stwierdzić, że masz zawężony krąg znajomych i w dodatku skrzywione spojrzenie na sprawę, bo sama nie pracujesz. Tylko co daje takie wartościowanie?
                                              • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 16:22
                                                Nie pracuję okresowo-a nie stale wink
                                                Również dobrze mogę stwierdzić, że Twój krąg jest jeszcze węższy bo pracujesz
                                                Bezsensu nie ?

                                                To nie jest wartościowanie-nie wiem dlaczego użyłaś takiego słowa. To logiczne wyciąganie wniosków, że lepiej zna sytuację w kraju ten, kto w kraju mieszka, a nie bywa. Dlaczego nie możesz tego przyznać i chcesz udowodnić że jest inaczej ?
                                                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 16:31
                                                  A w którym miejscu próbuję ci to udowodnić? To ty cały czas uparcie wmawiasz mi, że istnieje związek pomiędzy moją opinią na temat niepracujących matek, a miejscem zamieszkania.
                      • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:28
                        ashraf napisała:

                        > I rozumiem, ze sytuacja matki majacej dochod 0 zl jest lepsza niz tej majacej d
                        > ochod 1300 zl?


                        obie jada na tym samym wozku. Jedna i druga nie ma tej magicznej niezaleznosci finansowej i kazda z nich jest zalezna od meza. Za 1300 zl to ty Ameryki nie podbijesz.
                        • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:55
                          Za 1300 zl to ty Ameryki nie po
                          > dbijesz.


                          ale za "swoje" możesz kupić z przyjemnością prezent mężowi big_grin
                          • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:05
                            Chyba, ze nie może, bo musi za to opłacić czynsz, opłaty licznikowe i kupić jedzenie. To już tez było na tym forum.
                          • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:33
                            dobrze, ze w cudzyslow wzielas to "swoje".
                            Nie wiem jaku niektorych, ale w moim malzenstwie pieniadze sa wspolne i nie ma znaczenia za czyje to, wazne, ze jedno druguemu chcialo sprawic przyjemnosc
              • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:34
                Co to znaczy zadowalającą? A zresztą, jak znasz to dobrze. Ja życzę kobietom jak najlepiej. Każdym.

                > Tak? Ciekawe... ja jakos znam zdecydowanie wiecej przypadkow, kiedy kobieta ma
                > przynajmniej zadowalajaca pensje, niz glodowa i nie warta ruszenia tylka z domu
            • maugorzata2008 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 16.12.13, 18:02
              Każdy ma wybór poza mężem niepracującej mamy. No chyba, że on sobie też może też wybrać zajmowanie się domem.
              • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 16.12.13, 18:36
                Chyba nie myślisz, że tak same, bez porozumienia nagle zostalysmy w domu!? Taka decyzję podejmuje sie wyłącznie razem. Mój mąż się za biednego misia nie uważa. smile
                • lajente Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 16.12.13, 18:47
                  heca7 napisała:

                  > Chyba nie myślisz, że tak same, bez porozumienia nagle zostalysmy w domu!? Tak
                  > a decyzję podejmuje sie wyłącznie razem.

                  Mnie tylko zastanawia ten przedziwny zbieg okoliczności że w 98% przypadków, w wyniku porozumień, osobą rezygnującą z pracy zawodowej jest kobieta. Pomijam oczywiste sprawy typu okres karmienia maluchów, bo to można starać się zrozumieć.
                  Jest to ciekawe zagadnienie zważywszy na to, że świat w większości jest tak skonstruowany, by to mężczyznom żyło się lepiej.
                  • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 16.12.13, 19:13
                    Nam tak odpowiadało. Decyzja była przemyślana i przeliczona wink
                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 16.12.13, 23:19
                  heca7 napisała:

                  > Chyba nie myślisz, że tak same, bez porozumienia nagle zostalysmy w domu!? Tak
                  > a decyzję podejmuje sie wyłącznie razem. Mój mąż się za biednego misia nie uważ
                  > a. smile

                  Jak mąż będzie chciał zostać w domu to pójdziesz i zarobisz na wszystko? Masz na to jakiekolwiek szanse?
                  • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 17.12.13, 10:27
                    Tak smile Mamy firmę, wspólną . On do niej chodzi codziennie. Ja nie. Proszę bardzo, możemy się zamienić. Usiądę na jego fotelu. Choć to zupełnie nierealne bo on nie chce odwrotnie...Raczej jakbym chciała to mogłabym przyjść do pracy ot, tak. Co z kolei wywołałoby popłoch wśród księgowych i sekretarki, które nie wiem czemu ale się mnie boją...
                    • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 17.12.13, 15:01
                      heca7 napisała:
                      > o, możemy się zamienić. Usiądę na jego fotelu.

                      I firma poleci na autopilocie?

                      > Choć to zupełnie nierealne bo on nie chce odwrotnie..

                      No ja mu się wcale nie dziwię big_grin
                      • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 17.12.13, 15:09
                        Mamy jeszcze dwóch wspólników. Pytałaś o to gdzie mogę pracować, odpowiedziałam.
                        Nie bardzo wiem o co chodzi z autopilotem. Nikt nie zamierza zostawiać firmy samej sobie...
                        • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 17.12.13, 15:38
                          heca7 napisała:
                          > Mamy jeszcze dwóch wspólników. Pytałaś o to gdzie mogę pracować, odpowiedziałam.
                          > Nie bardzo wiem o co chodzi z autopilotem. Nikt nie zamierza zostawiać firmy sa
                          > mej sobie...

                          Odpowiedziałaś, że możesz 'usiąść na jego fotelu'. Firma nie poprowadzi się od siedzenia na fotelu - coś trzeba umieć jednak robić, mieć jakieś zdolności i doświadczenie. Może je masz a może nie. Były szef mojego partnera ma firmę IT - mimo, że jest ona wspólna z żoną, żona tylko na papierze - jakby ona prowadziła biznes splajtowaliby ekspresowo big_grin
          • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:59
            paul_ina napisała:

            > Wszystko prawda, tylko że praca zawodowa jest fajna i najlepiej jest umiejętnie
            > łączyć dającą satysfakcję pracę - i opiekę nad dziećmi.



            jak się ma taką pracę, która pozwala między godz 7:30-15:30 na forumowanie, to można powiedzieć, że taka praca jest fajna, ale nie wszyscy tak mają.
            dośka akurat wypowiada się na tematy o których ma blade pojęcie.
          • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:31
            paul_ina napisała:


            > ale za cenę braku samodzielności finansowej i codziennego, stałego kontaktu ze
            > światem.
            >



            no to pierdyknelas madroscia.
            To trzeba bylo sobie takiego meza wybierac, ktory ci nie wydziela pieniedzy i nie musis gonic do roboty, by miec na podpaski.

            A tobie sie wydaje, ze kontakt ze swiagem, to tylko w pracy i poza praca nie ma zycia? O ty uboga w duchu i uboga w relacje miedzyludzkie.
            • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:38
              > To trzeba bylo sobie takiego meza wybierac, ktory ci nie wydziela pieniedzy i n
              > ie musis gonic do roboty, by miec na podpaski.


              no dokładnie kamelia.
              pani ma chore relacje z małżonkiem, które prędzej czy pozniej odbiją jej się czkawką.

              > A tobie sie wydaje, ze kontakt ze swiagem, to tylko w pracy i poza praca nie ma
              > zycia? O ty uboga w duchu i uboga w relacje miedzyludzkie.


              z jakim światem?big_grin
              praca-dom, w domu gary/dzieci/mąż, w niedziele obowiązkowe obiadki u rodziców/teściół a rano kościółek a na wyjścia z domu szlaban.
              dlatego jak idzie do pracy, to jej się wydaje, że ma kontakt ze "światem"wink
              no i internet pewnie tylko w godzinach pracy, bo w domu to mąż kompa blokuje i paulinka może o forumowaniu zapomnieć.
              • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:56
                jagienka75 napisała:

                > > To trzeba bylo sobie takiego meza wybierac, ktory ci nie wydziela pienied
                > zy i n
                > > ie musis gonic do roboty, by miec na podpaski.

                >
                >
                > z jakim światem?big_grin
                > praca-dom, w domu gary/dzieci/mąż, w niedziele obowiązkowe obiadki u rodziców/t
                > eściół a rano kościółek a na wyjścia z domu szlaban.
                > dlatego jak idzie do pracy, to jej się wydaje, że ma kontakt ze "światem"wink
                > no i internet pewnie tylko w godzinach pracy, bo w domu to mąż kompa blokuje i
                > paulinka może o forumowaniu zapomnieć.



                dobra kobieto, oplulam przez ciebie tablet, ktory to mi calkowicie zaleznej finansowo sprawil pan maz.

                Niech wyschnie, a ja ide sie wysmiac do konca przy nastawianiu pralki.

                big_grin


                A kontakt ze swkatem mam 5 razy wiekszy niz ona, bo mam moj sport, naleze do stowarzyszen, rozmawizm z matkami innych dzieci. No, ale co ona moze o tym wiedziec
                >
                • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:02
                  kamelio, co niektóre muszą się w jakiś sposób dowartościować. prawda?wink

                  ja tam się nie wpierniczam w wybory innych i nic mi do tego, jakie są ustalenia między innymi forumkami i ich mężami.
                  • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:19
                    pierdzielnela tym tekstem o zaleznosci finansowej oraz o braku kontaktu ze swiatem, ze nie wiedzialam jak sie z tego smiac.

                    Po pierwsze niezaleznosc finansowa jest dla wiekszosci mitem. Trzeba zarabiac tyle, co Tomasz Lis, by miec niezaleznosc finansowa, reszta jest zalezna finansowo. Moj maz jest zalezny ode mnie, a ja jestem zalezna od meza. Wartosc mojej pracy mozna latwo policzyc, tyle ile zaplaci opiekunce i tyle ile go by kosztowala dodatkowo szkola. A i tak, by nie mogl sobie pozwolic na wyjazdy sluzbowe. Nie wszystko da sie zalatwic opiekunka, szkola czy sprzataczka. Ja mam podobnie: bez pracy mojego meza cienko spiewamy.


                    Po drugie, co do tego zycia spolecznego, to jej biedaczce sie wydaje, ze siedzi taka kura domowa zamknieta w 4 scianach i tylko mysli o gotowaniu i sprzataniu. Moze ona tak ma, .oze lipcowa tez tak ma, ale przeciez czlowiek zyje miedzy ludzmi, ma sie swoj sport, ma ske swoje zajevia, ma sie spotkania z innymi matkami i nawet jest przyjemnkej, bo w pracy to jest zazdrosc, a tu gadka szmatka i kawka.
                    • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:36
                      > Po drugie, co do tego zycia spolecznego, to jej biedaczce sie wydaje, ze siedzi
                      > taka kura domowa zamknieta w 4 scianach i tylko mysli o gotowaniu i sprzataniu
                      > . Moze ona tak ma, .oze lipcowa tez tak ma, ale przeciez czlowiek zyje miedzy l
                      > udzmi, ma sie swoj sport, ma ske swoje zajevia, ma sie spotkania z innymi matka
                      > mi i nawet jest przyjemnkej, bo w pracy to jest zazdrosc, a tu gadka szmatka i
                      > kawka.



                      bo piszą to obie ze swojej perspektywy.
                      brak zainteresowań, szlaban na wyjścia z domu poza linią praca-dom ,w domu szmata/ściera/mop, żeby nie daj boże mąż/teściowa/matka nie wytkneli, że brudasy i kurzy nie ścierają, brak znajomych/przyjaciół, co mnie zresztą nie dziwi, bo z tak ograniczonymi istotami to i ja nie chciałabym się zadawać i na efekty nie trzeba dłużej czekać.
                      rzeczywiście, jakbym miała tak żyć, wolałabym się chyba nigdy nie urodzić.

                      > Po pierwsze niezaleznosc finansowa jest dla wiekszosci mitem. Trzeba zarabiac t
                      > yle, co Tomasz Lis, by miec niezaleznosc finansowa, reszta jest zalezna finanso
                      > wo.


                      na ematce wszystko jest możliwe.
                      toż tu żony szejków przesiadują, one same trzepią po kilkanaście tysięcy złotych a mężowie po kilkadziesiąt, jeśli nie miliony/miliardy (euro)big_grin
                      czego by nie mówić, temat rzeka.

                      ja dziś wyjątkowo mam dosyć życia towarzyskiego, nigdzie nie idę, przyprowadzę starszego syna ze szkoły i zaszywam się wyjątkowo w domusmile
                      chyba że ktoś się przywlecze do mnie.
                    • 18lipcowa3 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 16:21


                      Moj maz jest zalezny ode mnie,



                      Nie wiem czy sie śmiać czy płakać.


                      Aha a bez pracy twojego męża to nie cienko spiewasz a z głodu zdychasz.
            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:49
              kamelia04.08.2007 napisała:
              > A tobie sie wydaje, ze kontakt ze swiagem, to tylko w pracy i poza praca nie ma
              > zycia? O ty uboga w duchu i uboga w relacje miedzyludzkie.

              A opisach przytoczonych w tym wątku najwięcej jest kontaktu z pralką i samochodem przy wożeniu dzieci niż światem big_grin
              • aneta-skarpeta Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:50
                jako matke pracującą najbardziej mnie bawi ten kontakt ze światem w pracy, gdzie wiekszość kobit jest albo zagrzebana w papierach, fakturach, albo ma prace na poziomie okienka na poczcie, mięsnego etc

                moim zdaniem najwiekszy rozwój mają matki, które nie muszą pracować, ale mają komfort finansowy i chęci do robienia czegos wiecej niz opieka nad domem i dzieckiem- jakies warsztaty, spotkania, nauka etc nawet jesli z niemowlakiem przy cycku
                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:57
                  aaneta-skarpeta napisała:
                  > jakies warsztaty, spotkania, nauka etc nawet jesli z niemowlakiem przy cycku

                  Ten wątek aż kipi od opisów tych 'warsztatów, spotkań, nauki' itd big_grin
                  • ichi51e Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 17:19
                    No nie kipi bo glupio mi bylo pisac ze chodzimy do muzeow (polecam wystawe zapachowa jak ktos nie byl) klubu malucha teatru i kina - zwlaszcza ze znana jestem z ciaglego forumowania jednoczesnie.
                    I lasu suspicious
                    I to z dzieckiem nie wozkowym - wszedzie go nosze na plecach...
                • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:59
                  >>moim zdaniem najwiekszy rozwój mają matki, które nie muszą pracować, ale mają komfort >>finansowy i chęci do robienia czegos wiecej niz opieka nad domem i dzieckiem- jakies >>warsztaty, spotkania, nauka etc nawet jesli z niemowlakiem przy cycku moim zdaniem >>najwiekszy rozwój mają matki, które nie muszą pracować, ale mają komfort finansowy i chęci >>do robienia czegos wiecej niz opieka nad domem i dzieckiem- jakies warsztaty, spotkania, >>nauka etc nawet jesli z niemowlakiem przy cycku

                  Dokladnie. Nawet z moja praca, ktora jest fajna i rozwojowa i tworcza, mimo wszystko wolalabym nie pracowac w ogole. Ale mam nadzieje, ze wtedy moj dzien nie bedzie wypelniony tylko obowiazkami domowymi, tylko, ze bede robic rozne fajne rzeczy. Dlatego osobiscie dziwie sie kobietom, ktore wybraly taki model siedzenia w domu jak opisany w tym watku, bo mi sie wydaje to bardzo nudne i zrobilabym cos, zeby to zmienic. Ale to ja.
                • puza_666 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 16:10
                  A ja jako matka pracujaca widze kolosalną rożnice miedzy kontaktem z ludzmi i otoczeniem podczas macierzynskiego i teraz kiedy pracuje.
                  Teraz - in plus
                  Jakbym miala kiblowac na placu zabaw i słuchac peplania mamusiek o kubkach niekpakach, pampersach i skokach rozwojowych to bym oszalała.
                  Teraz dziecko chodzi do przedzkola ja do pracy i odżyłam smile smile
                  No ale ja nie mam roboty na poziomie pani z miesnego czy z okienka pocztowego.
              • kamelia04.08.2007 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 16:19
                bo ty masz tak zakuty leb, ze nawet jak masz przed soba tekst, ze ktos ma zycie towarzyskie, hobby, czy swoje zajecia, to ty tego nie widzisz.

                Na pewno twoje zycie wie toczy wokol warsztatow, studiow i hobby, ty po tej wielce rozwijajacej pracy zawodowej, po ogarnieciu zycia rodzinnego, rzucasz sie w wir teatru, wystaw, warsztatow. Wez mnie nie bierz za glupka big_grin

                Jakos watki kraza tutaj wokol tematu tesciowych, nauczycielek, mezow, swiat, wakacji. Malo tu o teatrze, o doksztalcaniu, o zwiedzaniu. Takie sa glebokie i rozwiniete sa ematki.
                Ciekawe ktora ostatni raz w kinie byla, ktora poszla do opery, i jak czesto.

                Zgadzam sie z aneta skarpeta, wiekszosc z was ma takie prace, jakie opisala, a chcecie udawac, ze wy tu wyzsze cele realizujecie, ktore zbawia swiat.
                • moofka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 16:34
                  >
                  > Zgadzam sie z aneta skarpeta, wiekszosc z was ma takie prace, jakie opisala, a
                  > chcecie udawac, ze wy tu wyzsze cele realizujecie, ktore zbawia swiat.

                  jezeli jest wybor kasa w biedronce, albo dopieszczanie rodziny w domu to jakby doraznie wiadomo ze lepsze jest to drugie
                  i jesli ktos tak ma, to smutne, to troche porazka, bo to oznacza ze stracil sporo czasu
                  ja oczywiscie jestem zwolenniczka urlopow macierzynskich i wychowawczych
                  oby jak najdluzej
                  ale przychodzi czas, ze warto dzieci puscic miedzy ludzi i samemu zajac sie soba
                  jesli ktos siedzi z roczniakiem w domu i mu zycie organizuje, to jakby jasne
                  jesli z 5-10-15 latkiem
                  nie zazdroszcze
                  bo trzeba miec cos swojego - swoja sciezke zawodowa, swoje umiejetnosci, swoje dokonania
                  dzieci z domu pojda bardzo szybko i nikt za ten czysty dywan nie bedzie dziekowal
                  zycie jest jedno a czas mija szybko
                  nie chcialabym sie obudzic nagle po maturze dzieci i stwierdzic ze nic pozadomowego nie umiem i w cv mam pusto
                  bo rozne 'fantastyczne' i 'pasjonujace' hobby w rodzaju dekupazu, drutow i robienia zdjec drzewom to nie jest cos co mozna przekuc w zawod
                  tym bardziej, jesli ktos ma ten komfort ze nie musi chodzic do roboty ktora go nie interesuje moze znalezc cos co kocha i z tego zrobic sposob na zycie
                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 20:04
                  kamelia04.08.2007 napisała:
                  > bo ty masz tak zakuty leb, ze nawet jak masz przed soba tekst, ze ktos ma zycie
                  > towarzyskie, hobby, czy swoje zajecia, to ty tego nie widzisz.

                  Ach ta agresja - no ulżyj sobie, ulżyj smile

                  >Takie sa glebokie i rozwiniete sa ematki.

                  Przecież właśnie to napisałam - niepracujące ematki wbrew kreowanemu wizerunkowi nie poświęcają się swojemu rozwojowi więcej czasu niż kobiety pracujące.
        • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:44
          > po pierwsze, człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi.

          Bla, bla, bla. Czlowiek inteligenty potrzebuje pewnych bodzcow, ktorych siedzenie w domu nie zapewnia.

          > po drugie, nie masz dzieci, więc skąd możesz to wiedzieć, że przy dzieciach jes
          > t co robić i nie ma nudy.

          OK. Dla mnie zabawa z dziecmi jest nudna, dla zdrowia psychicznego potrzebuje bardziej rozwiajajacych rzeczy.

          >
          > żeby się nudzić nawet we własnym domu, to już trzeba być leniem śmierdzącym.

          Ale co ma lenistwo z tym, ze wole isc np. na studia, na wyklady, niz siedziec w domu i pucowac? Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu dla idei, po prostu. Nie widze jakie rozwijajace zajecia, z wyjatkiem czytania, mozna miec w domu.

          > nie mieć nic do roboty, nie mieć żądnych zainteresowań ani żądnych przyjaciół/z
          > najomych, to rzeczywiście porażka na całej linii.

          Ale gdzie cos takiego napisalam????!!! Omamy masz wzrokowe?


          > to już faktycznie lepiej sobie strzelić w łeb.
          • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:50
            d.o.s.i.a napisała:

            > > po pierwsze, człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi.
            >
            > Bla, bla, bla. Czlowiek inteligenty potrzebuje pewnych bodzcow, ktorych siedzen
            > ie w domu nie zapewnia.
            A jakie zapewnia przeciętna praca?
            >
            >
            > OK. Dla mnie zabawa z dziecmi jest nudna, dla zdrowia psychicznego potrzebuje b
            > ardziej rozwiajajacych rzeczy.
            Zapewniam Cię, że swoje się traktuje jednak inaczej ;P Co nie zmienia faktu, że przesadnia długa zabawa jest nudna. Dlatego ja odżyłam, gdy mała poszła do p-kola.

            >
            >
            Co do studiów... Jesteś w stanie zrozumieć, że np po skończeniu 4 kierunków (w różnych trybach) już wiedza akademicka podawana w formie zajęć na uczelni, gdzie nie zawsze masz możliwość uczestniczyć wyłącznie w tych, które cię kręcą, przestaje sprawiać tyle frajdy, a człowiek docenia zwykłe przyjemności (kawa z dobrą koleżanką, spacer w piękny dzień itp)?



            • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:57
              > A jakie zapewnia przeciętna praca?

              Przecietna nie wiem, ale ja mam nieprzecietna i sie nie nudze. Jakbym miala przecietna prace to tez strzelilabym sobie w leb smile

              > Co do studiów... Jesteś w stanie zrozumieć, że np po skończeniu 4 kierunków (w
              > różnych trybach) już wiedza akademicka podawana w formie zajęć na uczelni, gdzi
              > e nie zawsze masz możliwość uczestniczyć wyłącznie w tych, które cię kręcą, prz
              > estaje sprawiać tyle frajdy, a człowiek docenia zwykłe przyjemności (kawa z dob
              > rą koleżanką, spacer w piękny dzień itp)?

              Ja to rozumiem. Przez dwa tygodnie, a potem jednak czlowiek powinien sie chyba czyms zajac, a te kawki z dobra kolezanka, dobra ksiazka, spacer w piekny dzien (strasznie wkurza mnie ta maniera podkreslania, ze ksiazka to wylacznie dobra, kino dobre, kolezanka dobra, inteligentna i w ogole) to sie nudne robia po pewnym czasie.

              Wg. mnie zawsze jest jakies kolejne, fajne zajecie, ktorym mozna sie zajac. Picie kawki, przegladania internetu i szykowanie dzieci do szkoly zapelniajace cale dni, tygodnie, miesiace, lata, bylyby dla mnie nie do wytrzymania.
              • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:04
                d.o.s.i.a napisała:

                a te kawki z dobra kolezanka, dobra ksiazka, spacer
                > w piekny dzien (strasznie wkurza mnie ta maniera podkreslania, ze ksiazk
                > a to wylacznie dobra, kino dobre, kolezanka dobra, inteligentna i w ogole) to s
                > ie nudne robia po pewnym czasie.
                >
                Masz rację big_grin Kawałki banalne. Życie bywa banalne, co nie znaczy złe. Moje chyba właśnie jest na etapie banalności i modlę się, aby tak było jak najdłużej wink Jak było cholernie ciekawe, to się umordowałam big_grin
                Mimo wszystko - przyznasz chyba, że dobra książka jest lepsza niż niedobra, a spacer w piękny dzień przyjemniejszy niż w mżawkę? O fałszywych koleżankach (w pracy częściej się zdarza ten typ) nie wspominając... tongue_out
                • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:10
                  > Masz rację big_grin Kawałki banalne. Życie bywa banalne, co nie znaczy złe. Moje chyb
                  > a właśnie jest na etapie banalności i modlę się, aby tak było jak najdłużej wink
                  > Jak było cholernie ciekawe, to się umordowałam big_grin

                  Ja w sumie troche zazdroszcze ludziom, ktorzy potrafia tak nic nie robic i prowadzic takie spokojne zycie smile Mi sie zawsze wydawalo, ze leniwa jestem, bo nie zajmuje sie tym okolodomowym pie...ikiem w postaci prania i prasowania (robie totalne minimum, coby w brudnych gaciach nie latac), ale jak tak przeanalizowac moje zycie przez ostatnie 20 lat to sie okazuje, ze wcale taka leniwa nie jestem. Ja nie potrafie usiedziec w miejscu, dlatego takie siedzenie w domu by mnie meczylo. Albo cos w pracy robie ciekawego i to mnie pochlania, albo gdzies jezdze, jakichs jezykow sie ucze, na drutach robie. A jak to nie wystarczalo, to na studia poszlam na stare lata i teraz chwile na odsapniecie mam praktycznie tylko w pracy smile Pare lat temu przez rok nic szczegolnego nie robilam i prawie, ze po scianach zaczynalam chodzic, remonty jakies robilam, cuda na kiju. Nie wiem, moze musze zaadoptowac trojaczki to mi sie zmieni.
              • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:09
                W pracy masz codziennie wyzwania? Codziennie robisz coś innego? A teraz co robisz?
                • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:12
                  Obecnie nic bo odpoczywam po ciezkim tygodniu, poza tym w piatki to u mnie juz nikt nie pracuje smile
                  Ale tak, w pracy mam codziennie co innego, co chwila nowy projekt, takze prace mam fajna, kreatywna.
                  • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:16
                    To super. Bez ironii. Jednak zdajesz sobie sprawę, że są prace monotonne i bez wyzwań? Czy nie?
                    • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:18
                      Oczywiscie ze zdaje sobie sprawe, dlatego nigdy takiej nie chcialam i zrobilam tak, zeby takiej nie miec smile
                      • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:21
                        To nadal super, ale (wybacz) nie jesteś całym światem pracujących kobiet i nie tylko.
                        • d.o.s.i.a Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:34
                          > To nadal super, ale (wybacz) nie jesteś całym światem pracujących kobiet i nie
                          > tylko.

                          Ja tylko napisalam, ze nie moglabym zyc tak jak panie wypowiadajace sie w tym watku. Kazdy jest kowalem swojego losu, nieprawdaz?
                          • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:42
                            Prawda.
          • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:41
            > Bla, bla, bla. Czlowiek inteligenty potrzebuje pewnych bodzcow, ktorych siedzen
            > ie w domu nie zapewnia.


            pisałaś coś o stymulacji mógu? jakiego mózgu???
            najpierw trzeba go mieć a czytając twoje wypowiedzi, śmiem wątpić, że go w ogóle masz.
            piszesz o rzeczach,k otórych nie masz zielonego pojęcia. nie pierwszy raz zresztą.

            znajdz sobie chłopa, strzelcie sobie dzieciaka, zobacz, jak to jest i potem możemy podyskutować.
            póki co, nie masz żadnego doświadczenia jeśli chodzi o "zabawy" z dziećmi oraz "siedzenie" w domu.

            dośka taka inteligentna i wykształcona a ma problem z tym, co kto robi w wolnym czasie.
            siedzi czy pierdzi w stołek, nie twój interes.
            czy takie zachowanie przystoi inteligentnej kobiecie? chyba powinnaś być ponad to.
            • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:45
              jagienka75 napisała:
              > dośka taka inteligentna i wykształcona a ma problem z tym, co kto robi w
              > wolnym czasie. siedzi czy pierdzi w stołek, nie twój interes.

              Problem nie jest w tym co kto robi tylko z tym co twierdzi, że robi. Bo z opisów rozjazd jest dość spory i nie ma co reagować agresją na to, że inni ludzie to zauważają.
              • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:54
                nie wiem, co kto robi. nie moja sprawa.
                mnie tam nic do tego, jak kto żyje.
                a dośka jak zwykle bredzi trzy po trzysmile
                agresywna nie jestem. prawdę piszę, bo komuś, kto ma się za człowieka wykształconego/inteligentnego, nie przystoi zachowanie targowej przekupy.
                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:55
                  jagienka75 napisała:
                  > nie wiem, co kto robi. nie moja sprawa.

                  Skoro nie Twoja sprawa to po co tak emocjonalnie reagujesz w tym waŧku, który właśnie jest o tym co ktoś robi?
                  • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:02
                    emocjonalnie?
                    a co? prawda w oczy kole?
                    inteligentna kobieta taka jak dosia, powinna sobą coś reprezentować a tymczasem kobiecina jest oderwana od rzeczywistości.
                    pamiętam wąek, gdzie wypowiadała się, że tysiąc złotych to nie pensja głodowa i można spokojnie przeżyć za to cały miesiąc.
                    tyle zje, co z miski zje.
                    • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:06
                      jagienka75 napisała:
                      > emocjonalnie?
                      > a co? prawda w oczy kole?

                      No najwyraźniej coś Cię w słowach Dosi zakuło skoro pozwoliłaś sobie na tak personalny atak na nią.
                      • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:15
                        > No najwyraźniej coś Cię w słowach Dosi zakuło skoro pozwoliłaś sobie na tak per
                        > sonalny atak na nią.


                        tylko dlatego odnoszę się do jej wpisów, bo wiem, co pisze i często wypowiadała się i robi to nadal w tematach, w których nie ma jakiegokolwiek doświadczenia.
                        może ona tak tylko na forach, bo na jej miejscu w realu to ja bym się wstydziła gadać takie głupoty.

                        no chyba że jest absolwentką szkoły specjalnej, to i nie dziwota, że nie rozumie oczywistych rzeczy.
                        z mojej strony to już chyba wszystkosmile
                        • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:17
                          jagienka75 napisała:
                          > tylko dlatego odnoszę się do jej wpisów, bo wiem, co pisze i często wypowiadała
                          > się i robi to nadal w tematach, w których nie ma jakiegokolwiek doświadczenia.
                          > może ona tak tylko na forach, bo na jej miejscu w realu to ja bym się wstydziła
                          > gadać takie głupoty.

                          Akurat jej słowa, do których tak agresywnie się odniosłaś były bardzo prawdziwe. Czyli po prostu atakowałaś na ślepo byle walić.
                          • jagienka75 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:22
                            ooo, dośka ma adwokatasmile
        • nenia1 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 17:01
          jagienka75 napisała:

          > po pierwsze, człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi.

          Co za bzdura bezrefleksyjnie powtarzana, oczywiście, że człowiek inteligenty się nudzi,
          wystarczy popatrzeć na odbiegające wyższą inteligencją dzieci w szkole, które często się nudzą bo poruszane tematy dla nich zbyt proste i znane.
          Monotonia nudzi zwłaszcza inteligentnych.
    • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 08:56
      Nie dam rady opisać swojego wink Po prostu każdy jest inny. Dziś nadal leżę w łóżku i zamierzam do dziewiątej. Wstałam o 7.20 i wyekspediowałam dwójkę dzieci do szkoły=zawiózł mąż , trzecie poszło samo. Zrobiłam sobie śniadanie i herbatę i wróciłam do łóżka. To są najgorsze dni w roku. Za krótkie, za ciemne z moim ciśnieniem cierpię i nie mogę głowy podnieść.
      W środku dnia piorę, nastawiam zmywarkę, robię zakupy,dorzucam do kominka idę po dzieci do szkoły, odkurzam, podlewam kwiaty, karmię zwierzęta, gotuję obiad. Zawożę na zajęcia (plastyka, logopeda, gotowanie) albo czekam na "pana od angielskiego" , który przychodzi dwa razy w tygodniu. W między czasie rozmawiam przez telefon z rodziną lub znajomymi, dorzucam do kominka. Wieczorem pilnuję dzieci aby odrobiły lekcje, siedzę w necie, oglądam History, CI, lub Top Gear, dorzucam do kominka. Raz w tygodniu zaglądam do brata mieszkającego za ścianą aby pogadać. Raz w tygodniu jestem u teściowej bo fajnie się z nią rozmawia. Zwykle wieczorem mój ojciec wpada na herbatę, posiedzi godzinę, przeczyta Angorę i wraca z psem do domu, nie zachowuje się jak gość tylko jak domownik, sam sobie robi herbatę, czasem dorzuca do kominka wink
      Mąż wraca między 20.00 a 22.00 wtedy je obiad.
      Generalnie staram się pójść spać o 12.00.
    • aagnes Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:00
      po tygodniu takiego zycia po prostu padlabym trupem z nudow, ale to ja, wiem, ze jest masa dziewczyn czujaca sie jak ryba w wodzie prowadzac taki malo produktywny tryb zycia. zastanawiajace jest to, ze te wszystkie wymienione czynnosci potrafie wykonac bedac jeszcze w ciagu dnia 7-8 godzin w pracy. moze jkabym miala czworke dzieci bardzo wymagajacych, ale przy jednym czy dwojce?
      • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:14
        aagnes napisał:

        >zastanawiajace jest to, ze te wszystkie wymienione czynnosci p
        > otrafie wykonac bedac jeszcze w ciagu dnia 7-8 godzin w pracy.

        I naprawdę się nie musisz z niczym spieszyć, ani przygotowywać posiłków w jakichś chorych godzinach (przed pracą, czy późno wieczorem)?
        Jeśli tak, to jesteś cyborgiem smile Gratuluję!

        >
        >
        >
        >
        • aagnes Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:28
          Na milosc boska, przeciez nie robie wszystkich rzeczy jednego dnia, gotowac tez nie trzeba codziennie - jak corka je w przedszkolu to wcale nie gotuje, czasem na dwa dni.
          • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:39
            Moje jedzą w szkole. I co? I nic! Oni muszą zjeść w domu drugi obiad, jak nie zrobię jest rozpacz. I nie ma mowy o jedzeniu dwa razy pod rząd tego samego wink Są bardzo szczupli. Syn np ma 142cm a waży 26kg. Córka 156cm i 37 kg- ważona w zeszłym tygodniu.
            A więc tak, ja gotuję codziennie tongue_out
          • iwoniaw Nie no, zakładając, że nie trzeba codziennie jeść 13.12.13, 09:59
            a ostatecznie można jeść nieświeże (typu "z wczoraj"), to faktycznie obowiązki domowe się gwałtownie kurczą big_grin
            Moja rodzina niezależnie od ilości godzin przepracowanych przeze mnie zawodowo jednak odmawia jedzenia co 2 dni big_grin Tak, wiem, że mamy rozciągnięte żołądki i jemy bez umiaru aż kilka posiłków dziennie (i nawiązując do szeroko tu kiedyś rozwijanego wątku o rozciągniętych żołądkach - nie, dwie fasolki szparagowe nie wystarczają mężowi na obiad, choć wcale na budowie ciężarów nie dźwiga, taki łakomy!)
          • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:18
            Moje najstarsze dziecko je w szkole... zabrany z domu posilek przygotowany przeze mnie. Średnie jeszcze nie uczęszcza do placówek... muszęu powiedzieć, że od tej pory kedzenia w domu niet, naje się jak pójdzie do przedszkola... a niemowlak to już w ogole bezczelny jest i co chwilę domaga się żarcia u ja go co chwilę tak bezproduktywnie karmię big_grin

            Piorę też codziennie - mam siedmiolatka, ktory chodzi do szkoly w mundurku a po szkole szaleje w ogrodzie lub na placu zabaw, trzylatka ktory potrafi uświnić się żarciem i niemowlę któremu się zdarza ulać mleko, przesikać tudzież obsr.... Albo obsikać mnie tongue_out Codziennie pralka leci przynajmniej raz, często dwa; na stałe m rozstawione cztwry suszarki. Jak mam jednodniową zaleglość w praniu to się robi mało śmiesznie; dwu-albo trzydniowa obsuwa grozi tragiczną smiercią poprzez zasypanie lawiną brudnych ubrań. Że już nie wspomnę jak cuchną brudne niemowlęce ciuszki, które kiszą się w koszu z praniem kilka dni... bleeeeee

            Ahha - mam kilka koleżanek, które z powodzeniem łączą karierę zawodową z macierzynstwem, wszystkie mają po jednym dziecku i wszystkie, jak jeden mąż, dziwią się co też ja całymi dniami robię w domu (ani chybi leżę i pachnę, hehe), bo przecież oporządzić, oprać i nakarmić i upilnować trojkę dzieci (w tym megaruchliwego trzylatka i hiperabsorbującego niemowlaka) to tak samo jak oporządzić i nakarmić jedno, które dziesięć godzin dziennie spędza w przedszkolu tongue_out
            • apfelstrudel Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 13:50
              Naprawdę nie znasz takiej co ma więcej niż jedno i pracuje? Żeby nie było - też mam trójkę i pracuję (najmłodsze trochę ponad 1,5 roku, a dwa starsze to 6 i 8).
              • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:07
                Znam takie co pracują i mają dwojkę lub trojke... ale o żadnej z nich bym nie powiedziała że lączą karierę i macierzyństwo z powodzeniem. Wszystko robią na pół gwizdka i to nie dlatego że mało się starają,ale dlatego że doba ma 24 godziny a tydzień 7 dni i ni uja nie da się tego zmienić. Latają z wywieszonymi ozorami, żeby ze wszystkim zdążyć, wiecznie narzekają jakie są zmęczone, w pracy cienko przędą, nie mają szans na awans, podwyżki je omijają (bo tu zwolnienie bo dziecko chore, tu trzeba wczesniej wyjsć bo wizyta u logopedy czy innego ortodonty i pracodawca krzywo się patrzy), po odebraniu dzieci z placowek lecą do domu na ostatnich nogach i żonglują praniem, sprzątaniem i przygotowaniem posiłku ze stęsknionymi dziecmi uwieszoni na nodze. Ich domy często przywodzą na myśl krajobraz po przejsciu huraganu. Zapytane, jaką książkę ostatnio przeczytały, odpowiadają "Czerwonego Kapturka".

                Podziwiam je i ogromnie im współczuję.
                • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:09
                  A te dzieci to przepraszam, w kapuscie znalezione? Zawsze zadziwia mnie zalozenie, ze kobieta pracujaca ma przypisane wszystkie obowiazki domowe... wizyty lekarskie dzieci, prasowanie czy gotowanie moze byc z powodzeniem zadaniem meza.
                  • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:24
                    Ahha... a jak kobieta zarabia grosze (z powodów ktore przytoczyłam powyżej) i facet haruje od rna do wieczora żeby utrzymać rodzinę? Albo ma pracę wyjazdową?

                    Nie trzeba być samotną matką, żeby przez większość czasu mieć cały dom na głowie.

                    My się zdecydowaliśmy na drugie dziecko tylko dlatego, że my tak komfortową sytuację finansową, że żyjemy sobie wygodnie z jednej pensji. Trzecie dziecko (które jest kinder-niespodzianką big_grin) utrwaliło matriarchalny model naszej rodziny wink
                    • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:36
                      run_away83 napisała:
                      > Nie trzeba być samotną matką, żeby przez większość czasu mieć
                      > cały dom na głowie.

                      Nie - nawet wiele kobiet preferuje taki model co nie znaczy, że nie kończy się to dokładnie tak jak to opisałaś.
                    • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:52
                      I wszystkie twoje pracujace kolezanki, co do jednej, maja mezow, ktorych nie ma w domu po 14 h + weekendy? Bo jakos mi sie dziwnie wydaje, ze przynajmniej polowa ma mezow pracujacych w normalnym wymiarze czasu + silne przekonanie, ze dom to babska sprawa.
                      I nie - nie jest to dla mnie optymalna sytuacja. Ani dla pozbawionej mozliwosci rozwoju zawodowego matki, ani dla odsunietego od rodziny i dzieci ojca, ktory jest w domu gosciem. Nigdy swiadomie bym sie na cos takiego nie zdecydowala.
                      • run_away83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:01
                        Ashraf,ja nigdzie nie napisałam że to jest optymlna sytuacja. Tylko z moich obserwacji wynika, że tak to często wygląda. I znam jedną rodzinę, gdzie to matka robi kariwrę i w zasadzie jest w życiu rodzinnym nieobecna, a ojciec (też pracujący, ale mniej "prestiżowo") wziął na swoje barki rolę kury domowej i to on lata z wywieszonym ozorem, pierze sprząta, gotuje, rozwozi dzieci po placówkach i odbiera, szyje kostiumy na szkolne przedstawienia i piecze ciasteczka. Efekt koncowy też średnio korzystny dla całej rodziny i dla każdego z osobna.

                        Ale przy kilkorgu dzieciach często tak wychodzi - żeby jeden z rodziców mógł rozwijać się zawodowo i zarabiać porządne pieniądze, drugi musi wziąć na siebie zwolnienia, okołodziecięcą logistykę i ogólne upupienie. Problem pojawia się, jeżeli taka decyzja nie jest podjęta świadomie i dobrowolnie.
                        • ashraf Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 15:11
                          Jezeli to tylko przesuniecie srodka ciezkosci (ktos pracuje mniej i robi wiecej w domu), to ok, ale wersja w ktorej ojciec zapitala od rana do nocy, a matka tonie w garach i pieluchach bez szans na wykorzystanie swojego wyksztalcenia, zdolnosci itd. i decyzja o kolejnym dziecku jest dla mnie niezrozumiala i nieuczciwa wobec dzieci (ktore maja prawo do ojca aktywnie obecnego w ich zyciu). Poza tym w wielu przypadkach daloby sie pogodzic dzieci, dom i prace obojga rodzicow, gdyby oczywistoscia bylo, ze kobieta wraca do pracy, a dziecko i obowiazki z nim zwiazane sa wspolne. Tymczasem wiele kobiet zachowuje sie tak, jakby np. znalezienie opieki nad dzieckiem bylo ich problemem, zwolnienia czy przedstawienia w przedszkolu wylacznie ich sprawa, do tego dochodzi presja, bo jak w domu jest brudno, to kolezanki powiedza, ze to ona jest fleja (a nie maz).
                • araceli Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:11
                  run_away83 napisała:
                  > Podziwiam je i ogromnie im współczuję.

                  Tak- życie samotnych matek jest bardzo ciężkie.
      • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:24
        czy to Ty ostatnio pisałaś że nie masz radości z życia i córki, która choruje ?
        może mniej by chorowała gdybyś prowadząc mało produktywny tryb życia zadbała o jej odporność, żywienie itp. zamiast osłabiać organizm poprzez bytność w placówkach podczas gdy Ty produktywnie zapitalasz w pracy- nie mając radości z życia ? suspicious
        • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:35
          Guderianko, ładnie smile

          Pewnie, że można wszystko można... Z tym że wg mnie to bez sensu. Obiad lubię zjeść codziennie świeży z całą rodziną przy stole (nawet jeśli córka nie zje wszystkiego, tylko coś tam sobie wybierze, bo z przedszkola nie przychodzi specjalnie głodna). Poza tym mam organiczną awersję do pośpiechu smile

          A w ogóle wygląda na to, że mamy klasyczną forumową dyskusję tongue_out

          Każdy wybiera co chce i może. Tyle. Z mojej perspektywy życie pracującej normalnie mamy nie wygląda zachęcająco. Sama mam to szczęście, że mogę realizować się zawodowo poświęcając na to naprawdę mało czasu w miesiącu. Jednak gdybym tej opcji nie miała i wybierała między tzw. normalna pracą, a "siedzeniem" w domu (przy założeniu, że wybór jest) z całą pewnością wybrałabym to drugie.

          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:49
            Z mojej perspektywy życie pracującej normal
            > nie mamy nie wygląda zachęcająco.


            Zaczekaj-żeby się nie zapędzić w kozi róg. Trzeba ustalić definicję-o jakiej mamie mówimy. Czy mamie dziecka 6 m-c, 12 m-cy, 2 lata- czy mamie dziecka 5 letniego czy 12 letniego. Bo to ma ogromne znaczenie. Mając małe dziecko i pracując zawodowo świadomie skazuje się na spędzanie mniejszej ilości czasu z dzieckiem, a obowiązki domowe które same się nie zrobią powodują wysiłek fizyczny i zmęczenie. To ciężka harówka ogarnąć małe dziecko, dom i pracę zawodową. Jednak mama dziecka 5 letniego czy 12 letniego ma już łatwiej- dziecko jej nie potrzebuje tak bardzo, ma swoje sprawy, jest samodzielne i pomoże w domu-wracając ze szkoły i zaczynając robić obiad (u nas tak było)
            Czym innym jest siedzenie w domu przez 2 lata-czym innym przez kilkanaście lat- ja tak nie dałabym rady. Już teraz zaczyna mnie nosić, mam mniejszą cierpliwość i potrzebuję więcej czasu dla siebie poza domem-mimo że mój smyk ma dopiero 17 m-cy
            • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:57
              guderianka napisała:

              > Z mojej perspektywy życie pracującej normal
              > > nie mamy nie wygląda zachęcająco.

              >
              > Zaczekaj-żeby się nie zapędzić w kozi róg. Trzeba ustalić definicję-o jakiej ma
              > mie mówimy.
              Masz rację. Napisałam z mojej perspektywy. Czyli mamy przedszkolaka smile Teraz normalnie żyję, bo przy maluszku to faktycznie - pracy więcej niż w pracy big_grin
              Podobnie przy ogarnianiu bardziej wymagających dzieci lub ich większej liczby. Ale chyba mimo wszystko wolałabym dom.
        • aagnes Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:08
          Moja corka w koncu sie wychoruje, pojdzie do szkoly, bedzie miala swoje sprawy.
          w tamtym watku ladnie wyszlo, ze wiele dziewczyn czuje sie podobnie, ale zapytaj ile z nich rzuciloby w ogole prace (praktycznie bez mozliwosci powrotu) w imie obiadow, dziecka nie w placówce (coz to za ladna nazwa, rozumiem, ze twoje dzieci nie uczeszczaja do placowek typu szkola, maja tzw home schooling?).
          moja mama nie pracowala bardzo dlugo z roznych powodow i pamietam jak dzis - nie docenia sie obiadow, mamy z domu, posprzatanego na blysk mieszkania, natomiast jest : wstyd, ze co robi mama? odpowiedz: NIC, zazdrosc, ze dzieci w "placówkach" maja odrobine jednak fajniej, cos sie dzieje, kolegow, kolezanki, swoje sprawy niz non stop z mama w domu.
          z tego co wiem, masz chore dzieci, czy niepelnosprawne, nie pamietam - rozumiem, ze w towim wypadku siedzenie w domu jest koniecznoscia, dla mnie byloby porazka zyciową (i gwarantuje - dla mojego dziecka tez, przyklad matki siedzacej w domu, jest na dluzsza mete FATALNY).
          • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 11:58
            aagnes napisał:

            dla mnie byloby poraz
            > ka zyciową (i gwarantuje - dla mojego dziecka tez, przyklad matki siedzacej w d
            > omu, jest na dluzsza mete FATALNY).
            >
            Zupełnie inaczej to widzę smile
            I chociaż moje dziecko, może się mamą pochwalić, w razie potrzeby wink i wiem, że nie doceni "obiadków" itp. (nie ma doceniać, ma zdrowo jeść po prostu, przynajmniej w miarę możliwości), to wg mnie ważniejsze jest, aby wpoić dziecku szacunek do ludzi niezależnie od tego, czy pracują, czy nie, gdzie i za ile...
          • guderianka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:02
            Napisałam placówka-bo to ogólne stwierdzenie na żłobek/przedszkole/szkołę-uwłacza Ci ta nazwa ? big_grin

            Wiesz, nie skomentuję tego co napisałaś o swojej mamie. To smutne i...żenujące

            Ja nie "siedzę w domu" z konieczności ale z wyboru. Nie ze względu na niepełnosprawne dziecko ale na maluszka, który ma 17 m-cy. Jestem na urlopie wychowawczym -bo tak chcieliśmy. "Dobrze" się złożylo że akurat w tym czasie córka miała dwie poważne operacje i mogłam sobie pozwolić bez szkody dla pracy -być w nią w domu i opiekować się. Moje dzieci-lubią jak jestem w domu i doceniają mnie-chwalą, mowią jak fajnie, już teraz "boją się" co będzie jak wrócę do pracy bo nie będzie obiadków na czas, rozmów na bieżąco gdy jst problem a nie wieczorem i czasu dla każdego z nich. Dostałam informację o stanowisku pracy-w fajnym miejscu-postanowiłam wysłać z glupia frant cv- i widziałam "przerażone" miny dzieciaków hehe wink
          • ewcia1980 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:22
            > rozumiem
            > , ze w towim wypadku siedzenie w domu jest koniecznoscia, dla mnie byloby poraz
            > ka zyciową

            a ciagle chore dziecko i matka, która wpadła przez to w depresyjny nastrój to niby sukces życiowy???

            uwierz mi nawet chorowanie dziecka gdy jesteś w domu i masz na to czas nie jest tak stersujące. jak pracuję każde kichnięcie dziecka jest dla mnie frustrujące bo już zastanawiam sie czy nie rozwinie się jakies choróbsko a ja bedę musiała iśc na l4.
            teraz jak jestem w domu nie rusza mnie to bo najwyżej dziecko bedzie ze mna w domu , wyzdrowieje i luzik.

            > moja mama nie pracowala bardzo dlugo z roznych powodow i pamietam jak dzis - ni
            > e docenia sie obiadow, mamy z domu, posprzatanego na blysk mieszkania,

            no widzisz a ja mam odwrotnie.
            moja mama pracowała w szkole więc dośc wcześnie wracała z pracy (w porownaniu do mam pracujacych 8h poza domem) a poza tym każde wakacje, ferie i świeta była w domu. i ja zawsze to doceniałam - że nie muszę siedziec godzinami po lekcjach w pustym domu, że obiad jest zawsze w porze obiadowej a nie na kolajcę, że w wakacje nie jestem upychana po babciach czy półkoloniach.
            Pamietam sąsiadkę, której rodziców nigdy nie bylo w domu i ona praktycznie w wakacje to mieszkala u nas - i pamietam, że strasznie mi jej szkoda bylo.

            I wiesz co? - moje dzieci tez są zadowolona, że jestem w domu.
            A porównanie mają bo pamietają czas jak pracowałam i widzą jak jest teraz.
            i wcale nie są zachwycone, że w czerwcu wracam do pracy.
            dziwne co?
            • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:33
              Akurat dzieci biorą co dają i akceptują co jest. W większości...
              • ewcia1980 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:36
                kropkacom napisała:
                > Akurat dzieci biorą co dają i akceptują co jest. W większości...

                Biorą - bo nie mają wyboru.
                A czy akceptują i są z tym szczęśliwe - niekoniecznie.
              • srubokretka Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 22:25
                Tak sobie codziennie wmawiasz?
                • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 23:02
                  Nie.
          • noname2002 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 14.12.13, 18:42
            moja mama nie pracowala bardzo dlugo z roznych powodow i pamietam jak dzis - ni
            > e docenia sie obiadow, mamy z domu, posprzatanego na blysk mieszkania, natomias
            > t jest : wstyd, ze co robi mama? odpowiedz: NIC, zazdrosc, ze dzieci w "placówk
            > ach" maja odrobine jednak fajniej, cos sie dzieje, kolegow, kolezanki, swoje sp
            > rawy niz non stop z mama w domu.

            A ja odwrotnie, z wczesnego dzieciństwa pamiętam tęsknotę za mamą i wyczekiwanie kiedy wreszcie wróci z pracy(byłam w domu z babcią) a z późniejszych lat zabieganą, zmęczoną i nie mającą do nas cierpliwości z tego zmęczenia mamę. I jakoś nie bardzo chciało mi się chwalić awansującą i dobrze zarabiającą mamą.
        • puza_666 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:56
          Nie ma to jak dowalic pracujacej wzbudzajac klasyczne poczucie winy big_grin
          Zyj i daj żyć innym.
          Nie mam nic do nieparcujacych znam nawet jedna której plan dnia nie przypomina w niczym opisywanych tutaj monotonnych dni co nie oznacza ze bym sie z nia zamienila - nigdy w zyciusmile Kazdy wybiera co dla niego najlepsze no ale ematki tego nie ogarniaja...
        • paul_ina Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 18:30
          guderianka napisała:

          > czy to Ty ostatnio pisałaś że nie masz radości z życia i córki, która choruje ?
          > może mniej by chorowała gdybyś prowadząc mało produktywny tryb życia zadbała o
          > jej odporność, żywienie itp. zamiast osłabiać organizm poprzez bytność w placó
          > wkach podczas gdy Ty produktywnie zapitalasz w pracy- nie mając radości z życia
          > ? suspicious

          To było do mnie?
          Siedzisz w domu, nic nie robisz i nie masz czasu czytać ze zrozumieniem?
          Napisałam, że siedzę już w rok na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim i posiedzę tak jeszcze co najmniej do połowy 2015 roku.

          Oj garkotłuki, do roboty byście się wzięły, zamiast dowartościowywać na forum.
      • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 09:36
        Ja mam trójkę wink W tym jedno , z którym muszę codziennie robić ćwiczenia logopedyczne. I jestem sama z dziećmi do nocy. Zwierzęta też są na mojej głowie. Ostatnio jeden mój kot pogryzł dotkliwie drugiego. Pogryzionemu zrobił się paskudny wrzód na głowie. Nie ma mowy o zawiezieniu kota do weta- lekarz musiał przyjeżdżać. A wizyty domowe ma między 11.00 a 13.00. Przez 5 dni zostałam podrapana i pogryziona przy zastrzykach.
        Zawiezienie szopek na konkurs także przypadło mnie.
        Zebrania (3 na raz), kiermasze świąteczne, robienie bombek itd jest na mojej głowie.
        Wszelkie spotkania towarzyskie dzieci też ja obsługuję.
        Wyjścia do lekarzy, na bilanse, do alergologa, dentysty, pulmonologa itd.
        Teraz pakowanie i pranie rzeczy na wyjazd na narty.
        • joaaa83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:45
          Rozwaliły mnie te ćwiczenia logopedyczne i bilanse. I jeszcze te wizyty weterynarza. Ty tak poważnie? Jak na kobietę niepracującą, to nie masz za wiele obowiązków. Nie przesadzaj. Nie chcesz - nie pracuj, ale nie wmawiaj sobie jaka Ty straszliwie zajęta jesteś, bo ja nie widzę nic poza tym, co robią z reguły wszyscy posiadający dzieci, a często i same kobiety, jeśli ich mężowie dużo pracują.

          Może powinien powstać wątek o pracujących, żeby te niepracujące zobaczyły co znaczy wypełniony obowiązkami dzień.
          • eo_n Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:00
            joaaa83 napisała:
            >
            > Może powinien powstać wątek o pracujących, żeby te niepracujące zobaczyły co zn
            > aczy wypełniony obowiązkami dzień.

            No był...
            • kropkacom Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:03
              O tak, o niczym innym nie marzymy niż tylko czytać o wąskich specjalistkach z emamy big_grin
              Ja nie mam potrzeby sprowadzać kogoś do poziomu, bo w pracy puszcza bąki z nudów. A dom jawi mu się jako więzienie. Żyjcie jak chcecie.
          • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:05
            A to zapraszam do mnie. Poćwiczysz trochę z dzieckiem, które nie jest w stanie powiedzieć wielu wyrazów- w ogóle. Które aby nauczyć się wierszyka musi spędzić nad nim 2 tygodnie a wierszyk ma ...8 wersów.
            I możesz też przyjechać w celu przytrzymania wierzgającego, drącego się kota, któremu z ucha płynie śmierdząca w kolorze malinowym ropa. Skoro możesz wyjść z pracy między 11 a 13.
            Przy okazji wyprowadzisz głuchą jak pień, niedowidzącą , kulejącą 13-letnią yorkę tongue_out
            Nigdzie nie napisałam, że jestem straszliwie zajęta. Nie muszę być straszliwie zajęta. Czy jest jakiś obowiązek bycia zapracowaną??? Nie.
            Co mnie obchodzi co Ty robisz jak pracujesz? Załóż sobie wątek i napisz.
            • joaaa83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:20
              No i znowu to robisz. Piszesz o uczeniu dziecka wierszyka i trzymaniu wyrywającego się kota jakby to był nadludzki wyczyn. Dla mnie to są zwykłe, normalne sytuacje, jakie zdarzają się w każdym domu, rodzinie.

              Właśnie do Ciebie się "przyczepiłam", bo mimo że nie piszesz wprost jaka to zajęta jesteś, chcesz sprawiać takie wrażenie. Nie wiem po co w ogóle.

              I nie chcę pisać tu o jakiś "specjalistkach", bo kobiety równie często pracują jako sklepowe, sprzątaczki, na kuchni, jako salowe czy pomoc w przedszkolu.

              • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:30
                Cóż ... ja też myślałam, że przytrzymanie małej kotki to żadna trudność uncertain Wet też tak myślał. Ale jak pogryzła mnie i musiałam tak przez tydzień dzień w dzień z nią walczyć przy zastrzyku to mi się odechciało. Żeby było "weselej" jakieś dwa tygodnie wcześniej ten "gryzący" kot sam został pogryziony przez obcego w to samo ucho (prawe). I tu też był problem. Bo to kot nowy, bezdomny, który miał opiekunkę (gmina daje na to kasę) i akurat ja go przejęłam. Niestety mnie nie pozwalał nic zrobić. I codziennie przychodziła ta opiekunka- ktoś musiał ją wpuścić- podawać mu antybiotyk, smarować itd. Spędzała przy nim godzinę dziennie bo był strasznie podejrzliwy.
                Nie jestem zapracowana. Mam dużo wolnego czasu, który pożytkuję na swoje przyjemności i hobby wink Ale jednocześnie nie muszę wszystkiego robić po południu lub z samego rana. Nie muszę się śpieszyć , wypijam herbatę w spokoju.
                A teraz kończę bo wychodzę po dzieci do szkoły.
                • joaaa83 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 12:49
                  A teraz spójrz jak brzmi ten ostatni post, a ten z 9.36. Tutaj przyznajesz, że masz sporo wolnego czasu, a w tamtym wypisujesz szereg zwykłych, bardzo przyziemnych czynności, jakby z obawy że ktoś Ci może zarzucić, że nic nie robisz.

                  Ja nie widzę nic złego w odpoczynku i posiadaniu czasu wyłącznie dla siebie, ale Ty chyba za dużo odebrałaś przytyków na swój temat, że od razu chcesz podkreślić jak wiele obowiązków wykonujesz.
                  • heca7 Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 14:56
                    Szczerze mówiąc wiele z tych rzeczy robię bo trzeba wink Naprawdę nie przepadam za codziennym odkurzaniem ale przy trójce dzieci w domu i zwierzętach i jeszcze dziecku z alergią na kurz inaczej się nie da. W domu wykonuje mnóstwo dupereli ale nie śpieszę się. O teraz piję herbatę przy kominku (uwielbiam ciepło, powinnam być kotem) bo jak rozwieszałam pranie to mi zmarzły ręce. Raz obowiązek , raz przyjemność wink
                    "Kazali" napisać co się robi , ogólnie wink To napisałam.
    • jematkajakichmalo Re: Przykładowy dzień kobiety niepracującej zawod 13.12.13, 10:38
      A co tam, to tez sie dopisze do tego jak ktos okreslil: najnudniejszego watku swiata smile

      Moj wolny dzien w tygodniu wyglada tak:

      7:15 pobudka, do ok 7:50 siedze w lazience, kapie sie, myje glowe, robie makijaz i takie tam
      7:50 zajecia w kuchni, robie sniadanie mlodej do przedszkola, sobie, wypijam herbatke
      8:15 budze mloda (czasami sama sie wczesniej obudzi)
      ubieranie, czesanie, mycie itp.
      8:45 wychodzimy z domu, bo do 9 musimy dotrzec do przedszkola

      Potem albo wracam do domu, albo jade jeszcze na zakupy
      W domu troche siedze przy kompei, zalatwiam papierkowe sprawy, w miedzyczasie wstawiam i rozwieszam pranie, ogarniam dom, szykuje obiad.
      Jak sie ze wszystkim wczesnie ogarne to corke odbieram juz o 14 i przyjezdzamy na obiad do domu, jak nie to ok 16.
      Popoludnie spedzamy czas na grach, zabawach, corka troche oglada jakies bajki itp.
      Ok 19 kolacja (tzn corka je, bo my rzadko kolacje wspolnie jadamy), mycie i przebieranie w pizamke.
      Ona bawi sie jeszcze potem do 21-21:30 i sama sie kladzie, ja ogarniam kuchnie, robie znowu jakas papierkowa robote, posiedze w necie i takie tam.

      Spac chodzimy bardzo pozno, nigdy nie wczesniej jak o 00:00.

      W zaleznosci od pory roku dochodza jeszcze prace w ogrodku.

      Ogolnie to o wiele bardziej lubie dni, w ktore pracuje. Juz kiedys nawet zakladalam taki watek, ze w dni wolne to ja calkiem niezorganizowana jestem, ze malo zrobie itp. Jak pracuje to czas na wszystko mam.
      Jak jest weekend to juz w ogole tragedia, bo spie do 11 i potem ciagne sie do popoludnia w pizamie big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka