Pamiętam, że był tu już kiedyś taki fajny wątek o nieporozumieniach językowych - tak mi się przypomniało apropos jasełek w przedszkolu, gdy już po występie jedno z dzieci spytało się co to jest "nacudja nasza"

Czyli niektóre zlepki są wiecznie żywe, bo i ja kiedyś tez o to samo się pytałam.
Tak dla poprawienia humorów przed świętami dla tych, którzy myją okna i lepią tony pierogów
