whitney85
22.12.13, 17:38
Chyba jestem aspołeczna, kolejny raz się przekonuję. Pracuję z grupą kobiet. Nie przepadam za ich towarzystwem, plotkami, obgadywaniem (u nas to standard, każdego muszą objechać, mi pewnie też się dostaje i to nierzadko). Siadam sobie za swoim biurkiem, staram się zająć pracą, do dyskusji raczej się nie włączam. Nie jestem więc zapraszana na herbatkę do kuchni ani wspólne wyjścia i OK, nie zależy mi na tym. Niestety ma to też inny skutek - nie lubią mnie i zaczynają się czepiać i docinać, włącznie z przełożonymi. Czy na prawdę nie można trzymać dystansu i po prostu dobrze wykonywać swoją pracę, trzeba się "funflować" ze wszystkimi?