Dodaj do ulubionych

sytuacja z sexem w roli głównej...

13.08.04, 10:58
dwu miesięczne dziecko,seks do poczecia udany i dość częsty..po urodzeniu -
jakiś raz,dwa razy na tydzień,co męża absolutnie nie zadowala,oczekuje
pieszczenia go kole północy przynajmniej i kochania się jakoś tak co drugi
dzień...dyskusja na ten temat-kłótnia -a na końcu ciche dni i jego
wcvzorajszy powrót koło 21.00 i...

.. oto mój maż,który wczoraj postawił sprawę w taki sposób - albo się ze mną
kochasz,kiedy ja tego chcę i potrzebuję..no -chyba,że padasz ze zmęczenia i
popierasz oczy zapałkami...albo ..żyjemy każde oddzielnie...

Czy jest ktoś,kto może mi to wytłumaczyć????

Chyba tylko prostytutka jest skłonna pójść na takie warunki...a zawsze
myślałam,że do tanga trzeba dwojga...
Obserwuj wątek
    • elasz4 Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:02
      Wiesz co w takiej sytuacji to najchętniej zostawiłabym mężowi dziecko na całą
      noc plus na następny dzień i po takich intensywnych 24 godzinach
      zaproponowałabym sex. Ciekawa jestem czy chciałby ?
    • oyate Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:03
      Witaj w klubie. Dzisiaj w nocy miałam ogromną kłótnię z moim mężem właśnie w
      tym temacie. W końcu wygarnęłam mu wszystko (powiedziałam mu nawet, że jak jest
      taki to go czasami nie nawidzę), burknęłam coś że jest głupi a on uderzył moją
      rękę. Więc wstałam zapaliłam światło i kazałam mu się wynosić!że to koniec
      naszego małżeństwa i już. Z tego co wiem od 4 rano siedział w kuchni i jak
      szłam do pracy też. Nie wiem sama co mam zrobić jak wrócę do domu.
      A co do twojej sprawy absolutnie się nie zgadzaj na jego rządania. Małżeństwo
      jest partnerstwem i albo szanuje twoje poglądy i pragnienia albo wek...
      • miniakoz Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:13
        zgadzam sie z poprzedniczką, przesadził, co to za mąż!!! mój wytrzymał długo po
        porodzie bez sexu pare miesiecy ale to tez dlatego, ze nam obojgu sie nie
        chciało no i to zmeczenie... ale to niebezpieczna sytuacja bo niektórzy męzowie
        jak nie znajda w domu to szukaja gdzie indziej, trzeba wiec poważnie
        porozmawiać. Pozdrawiam
        • cafeteriacafe Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:28
          ..tak..wiem,że taka sytuacja prowadzi do szukania sobie zastęczej kochanki...
          tylko - czy w tej sytuacji mam na to wpływ????
          Nie.
          Moge się zgodzić bądź nie zgodzić na warunki.
          Ja się nie zgadzam!
          Znów o godnośc muszę walczyć siłą...

          Dziękuję wszystkim...
          ..jeszcze moment a udąłoby mu sie wmówić mi,że jestem nienormalna..
          Ciepło pozdrawiam
          • 18lipiec Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:31
            To może nieśmiało wspomnę że są INNE sposoby zaspokojenia męża oprócz zwykłego
            stosunku seksualnego.
            • cafeteriacafe Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:38
              o tym też napisałam...trudno mi zaspokajac meża o północy dzień w dzień...czuję
              się jak prostytutka i o tym pisałam..wykonywanie czynności manualnych też
              wymaga mojej chceci i sił...
              • renik.w Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:43
                Trafiłaś na wyjątkowo niewyrozumiałego faceta - napewno bym nie poszła na takie
                ultimatum - jak on może stawiać wogóle warunki - ewidentnie grozi Ci , że jak
                nie zrobisz tak jak on chce to znajdzie sobie kochankę ??? !!! szok - sad
                • cafeteriacafe Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:54
                  też tak odbieram taka groźbę...

                  a że facet jest niewyrozumiały...masz rację..
                  Jemu się wydaje,ze ja tu w domu "leżę i pachnę".
                  Dziecko samo się karmi,przewija,zabawia,samo wychodzi na spacerki,samo
                  spolegliwie zasypia i śpi 20 godzin!!!!!

                  Tyle że...absolutnie żadne argumenty nie trafiają...
              • 18lipiec Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:43
                No to rzeczywiście przykro.
                A do jego wybuchów złości bądź bardziej wyrozumiała i nie kłóć się.
                Uwierz że brak seksu u osoby o dużym temperamencie naprawde powoduje sporo
                sporo nerwów.Po prostu po długim czasie abstynencji czasem odbija i róznie to
                się objawia.
      • cafeteriacafe Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:35
        ..no to faktycznie..klub możemy zakładać...
        Ja tez nie wiem,co robić.
        Mijanie się w korytarzu plus wieczorne powroty do domu...taka mnie czeka
        przyszłość,jak sądzę..
        Jestem wykończona..i psychicznie i fizycznie..dzidzia daja się ostatnio we
        znaki..
        Czuję się jakbym była za szybą..
        Smutne to jest...
    • mascarbone Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:09
      cafeteriacafe napisała:

      "Chyba tylko prostytutka jest skłonna pójść na takie warunki"

      Otóż to! Egoista do potęgi ten Twój mąż! On chyba nie zdaje sobie sprawy czym
      jest macierzyństwo, ile energii pochłania zajmowanie się tak małym dzieckiem
      oraz tego co się dzieje w Twojej psychice...Nie rozumie,że możesz zwyczjnie nie
      mieć ochoty??? Faceta musisz uświadomić co i jak, bo widać w ogóle nie wie co
      czuje świezo upieczona matka...a swoją drogą jak on sypie takie teksty, to ile
      dla niego znaczą słowa przysięgi, którą Ci składał? na dobre i na zle, w
      zdrowiu i chorobie itd?
      • karu.zella Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:32
        Przykre to, obie strony mają rozmijające się potrzeby i oczekiwania, i nie mogą
        sie porozumieć... Jedna rozmowa wszystkiego nie załatwi, mogłaby pomóc, ale jak
        ktoś sprawy stawia na ostrzu noża, albo albo, to żadna rozmowa nie jest. Ile z
        nas ma mężów pracujących baardzo długo? I co? 'Albo przestaniesz tyle pracowac,
        albo odchodze?' sad Można pewnie jakoś go troszke wytłumaczyć, ze zdołowany
        brakiem sexu, ze mu nerwy pusciły, ze to jakis głębszy problem tam siedzi...
        Mimo to, tak po prostu nie można!
        Ale ja tylko chciałabym poruszyć druga strone medalu. Odkąd urodzily nam sie
        dzieci spadła nam czestotliwość, zmęczenie obopólne, raz w tygodniu nas
        zadowalało w zupełności. Teraz dzieci juz spore, ale nadal róznie z tym bywa -
        staramy się rozmawiać, jesli sie w ogóle widzimy sad Pare miesięcy temu mąż
        zaczął miec w firmie problemy. Wspierałam go jak sie dało, ale nawet w domu był
        zdenerwowany i spięty. No i odsunął się ode mnie. Przepraszał, że nie ma siły.
        Miesiąc minął, dwa. Zaczęłam też popadac w zwątpienie. Robiłam co mogłam, ale
        go przecież nie zgwałcę. Mówił, ze to nie dlatego, ze przestałam go pociągać,
        tylko ze w ogole przestał czuć cokolwiek na widok kazdej kobiety, cze cos sie w
        nim przepaliło... Było mi cholernie cieżko, bo w głębi serca mnie drążyło, ze
        moze jednak kogoś ma... Trwało to trochę, frustracja sięgnęła szczytu, ale z
        chwila gdy skończyły się problkemy w pracy - niecheć do seksu minęła mu jak
        ręką odjął. A gdybym mu stawiała ultimatum, jak mąż cafeterii? Jak czuje sie
        partner wiedzac, ze druga strona bierze udział w seksie pod przymusem, pod
        groźbą???
        Pamiętam raz dawno temu byłam strasznie zmęczona, a moj mąz napalony jak
        diabli. Nie mialam nawet sily go odpychac. Zasnęłam w trakcie smile To na niego
        tak podziałało, ze od tej pory juz nigdy nie próbował mnie 'przymuszać', choćby
        pieszczotami.
        Cafeterio - ochłoń, porozmawiajcie, nie mów 'jesteś głupi' tylko 'bardzo mnie
        zraniły twoje słowa', nie daj sie sprowokować do kłótni... Na pweno po jakims
        czasie się to ułoży. Pomysł, zeby go zostawic z dzieckiem na dłużej uwazam za
        doskonały smile 3mam za was kciuki!

        • cafeteriacafe karuzelllo.. 13.08.04, 11:44
          rozmawiałam i tłumaczyłam...uwierz mi...
          nie ja powiedziałam do męza jesteś głupi...to wypowiedz innej forumowiczki..

          ja to widze na swój sposób..ciekawa byłam obiektywnego spojżenia na
          sprawę..dlatego napisałam dość rzeczowo i któtko..

          a o pozostawieniu dziecka myślałam...tyle,ze..nie wiem czy dałabym radę..pewnie
          szwędałabym się pod blokiem i nadsłuchiwała...
          Jego średnio martwi płacz i marudzenie...no i to nieszczęsne karmienie...
          • karu.zella Re: karuzelllo.. 13.08.04, 11:52
            Wybacz, musiałam cos pokręcić smile Z tego co piszesz wnioskuję, ze on jeszcze
            nie zostawał sam z dzieckiem? Fakt, cały dzień byłoby trudno z różnych powodów,
            karmienie przede wszystkim, ale pare godzin dałoby sie moze jakos wykonać? Jest
            ojcem w końcu do licha... Jak sobie malucha ponosi, poziuzia, pomęczy sie zeby
            mu z łyzeczki czy smoczka dac co tam sciągniesz, o przewijaniu nie wspomne, to
            powinno mu dobrze zrobić. Tak jakbys między wierszami czuła, ze między nim a
            dzieckiem są jakby za małe więzi? To by ich zblizyło, rzeczywiście, jak facet
            całymi dniami pracuje to powiniem mieć szanse sie dzieckiem zajać.. smile))
            Spróbuj na dwie godzinki, zawsze przeciez możesz musiec isc do lekarza (jesli
            czujesz ze bedzie Ci potrzebny pretekst) A sytuacje skontrolowac przez
            telefon...
            • cafeteriacafe Re: karuzelllo.. 13.08.04, 12:12
              a no nie zostawał...
              i faktycznie czuję,że więzi są nikłe..
              Czasami myślę,ze sprawił mi zabawke w postaci naszej córki..sama chciałam,to
              mam i nie powinnam narzekać.

              Ktoś tu poruszył ważny temat - czy mu nie przeszkadza fakt,ze ja bedę wykonywać
              czynność a nie dawać siebie(jesli bym poszła na te warunki)-zadałam to samo
              pytanie - wiecie jaka jest odpowiedź - nie,bo wiedziałbym że robisz coś dla
              mnie...
              I tego nie pojmuję - bo jeśli wiedziałbym,że facet mnie pieści bez żadnej
              satysfakcji z owej czynności -nie chciałbym takiej "miłości"!
              • zlymaz Re: karuzelllo.. 13.08.04, 15:43
                BRAWOOOOOOO!!!!! WŁAŚNIE!!!!!!!

                JA bym tak nie chciała, JA sobie tak nie wybrażam, więc cały świat ma się
                dostosować!!!!! Królowa Słońce, Ludwika XIV!!!! Państwo to JA, nasz związek to
                JA!!!!!!!!!!! Ciesz się chamie, że jestem, jak powiedziałas wczoraj - ciesz
                się, że pozwalam Ci leżeć obok mnie!!!!!!!!! Że Ciebie wybrałam!!!!! Toż to
                choreeeeee! Ja się nie zgadzam na traktowanie przedmiotowe, ammswoje obowiązki,
                ale i prawa!!!! mam swoje potrzeby, ale Ciebie to nie obchodzi!!!! Ty wiesz
                jedno - JA! JA! JA! A reszta świata to prostaki, głupki, nic nie warci
                ludzie!!!!! ja jestem genialna, a jak nie , to patrz na punkt pierwszy!!!!!

                WYLUZUJ!!!! Spójrz obok - tak też są ludzie - wrażliwi, czujący, cierpiący!!!!!
                Nie jesteś jedyna, nie jesteś pępkiem świata. Nie jesteś Edytka
                Górniak!!!!!!!!!
          • miniakoz Re: a może to depresja poporodowa... 13.08.04, 11:53
            może meżczyźni mają coś w tym rodzaju, czuja sie zaniedbani, mniej ważni odkąd
            pojawiło sie dziecko....może pomógł by jakiś extra wieczór sam na sam w miare
            możliwości, coś tylko dla was? znam dwa przypadki kiedy mąż odchodził od żony
            gdy ta była w ciaży, może to taki stres zwiazany z odpowiedzialnoscia.....życze
            pomyślnego rozwiazania sytuacji a jak ktoś ma pomysł jak mieć ochote to
            chetnie... mi jakoś ta ochota nadal nie przychodzi choć już dawno po porodzie.
    • libra.alicja Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 11:52
      cafeteriacafe napisała:
      > oczekuje
      > pieszczenia go kole północy przynajmniej i kochania się jakoś tak co drugi
      > dzień...

      Powiedz, że ty oczekujesz codziennie rano świeżych bułek na śniadanie,
      przynajmniej raz dziennie masażu karku, przynajmniej co drugi dzień ma
      posprzątać całe mieszkanie i ugotować obiad i raz w tygodniu zabrać cię do
      restauracji na kolację. A jak nie, to...
      • cafeteriacafe Genialne!!!! 13.08.04, 11:57
        Alicja- naprawdę - genialne...że sama na to nie wpadłam!
        serdeczności!
        ps
        dzis nie dotnełam chałupy
        zaplute majty i skotłowane wyrko czekają na właściciela..
        • karu.zella Re: Genialne!!!! 13.08.04, 12:09
          Faktycznie, proste postawienie sprawy: Twoje potrzeby=jego potrzeby, pełne
          równouprawnienie smile))) To mu powinno dać do myślenia, chyba,że jest z gatunku
          chłopców, co to nie ruszą sie spod sklepu wrzeszcząc : 'Mama kup!' dopóki nie
          dostaną... Oby nie. Napisz, jak sie sprawa skończyła smile pozdrawiam
          • ewa2233 Genialne ? 13.08.04, 12:36
            codziennie rano świeżych bułek na śniadanie,
            przynajmniej raz dziennie masażu karku,
            przynajmniej co drugi dzień ma posprzątać całe mieszkanie i ugotować obiad
            i raz w tygodniu zabrać cię do restauracji na kolację.
            A jak nie, to...


            smile)) A jak TAK ? !
            Weź to pod uwagę ! smile
            Trzymam kciuki !
            • joasiiik25 Re: ten typ tak ma... 13.08.04, 12:48
              z facetami tak jest...mimo,iz moj maz byl dosc cierpliwy jezeli chodzi o seks
              po porodzie to czasami czulam jakby nie wierzyl mi,ze mnie boli itp...no ale
              teraz jest ok

              co do sprawy to strasznie bym sie wkurzyla na meza i powiedziala "wolna
              droga...idz"
            • cafeteriacafe Re: Genialne ? 13.08.04, 13:18
              ha..
              jak tak..to ..

              Związek według mnie to jednak transakcja wymienna..jakkolwiek to
              brzmi.....jeśli widziałabym,że ktos mi pomaga i o mnie dba-jestem pewna,ze
              chiałabym tego sexu jak cholera!Dawałbym siebie z przyjemnością i brała to,co
              ofiarowane...
              A ja się w tym zwiazku czuje jak automat,do którego nie potrzeba wrzucać
              monet,aby cos kupic...

              pozdrawiam
              • 197575a Re: Genialne ? 13.08.04, 14:22
                No nareszcie sobie odpowiedziałaś. Pisałam odpowiedź do Ciebie trzy razy w
                ciągu dzisiejszego dnia i za każdym razem kasowałam , ponieważ dochodziłąm do
                wniosku , ze w tak intymnym temacie musisz sama dojść do jakiegoś rozwiązania.
                Teraz te wszystkie odpowiedzi wydrukuj i pokaż meżowi i bardzo szczerze
                porozmawiajcie.
                Ja już jestem po takich rozmowach i czuję się teraz o niebo
                lepiej !!!!!!!!!!!!!!
                Pozdrawiam
                Ada
                • cafeteriacafe Re: Genialne ? 13.08.04, 14:27
                  Dziękuję Ci Ado,wink
              • zlymaz Re: Genialne ? 13.08.04, 16:23
                HAHHAHAHHAHAHHAHHAHAHHAHAHHAHAHHAHAHHAHAHHAHAHAHHAHAHAHHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHHA
                HAHAHHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHA
      • zlymaz Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 15:27
        Brawo Alicja!!!!
        A może poza restauracja tak już ma?????? Nie zastanowiłas się nad tym???? Tylko
        zawsze będzie źle!!!!! Bo ten typ - moja żona - tak ma! Jest chora, gdy jest
        spokój, gdy jest dobrze! Szuka zwyczajnie kłopotów i się czepia!!!!
    • bebejot Re: trudny temat. 13.08.04, 13:38
      Znam to, co prawda dogadywaliśmy się z mężem, czasem się dawałam namówić i
      nawet nie żałowałam, czasem odmawiałam i również spotykałam z gwałtowną
      reakcją. Jakoś dobrnęliśmy do 8-mego miesiąca po porodzie, kiedy zaczęłam
      rzadziej karmić i powrócił naturalny cukl i normalne potrzeby.

      Ale wiecie co usłyszałam ostatnio przy okazji rozmowy na temat kryzysu
      pierwszego dziecka? Że mój luby nigdy nie zapomni jak go "odstawiłam" po
      narodzinach synka! I bądź tu mądrym - można się starać, dogadywać, tłumaczyć,
      że to taki naturalny czas w życiu kobiety, kiedy właśnie dziecko jest w centrum
      jej zinteresowania, że wynika to z gry hormonów itp., a oni i tak odbiorą to po
      swojemu...

      Dużo racji jest w tym,że "nabuzowany" facet myśli innymi kategoriami...

      Trzymaj się i spróbuj pogadać z mężem "jak facet z facetem"wink

      Beciek
    • mama_wiktora Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 14:57
      Myślę sobie, że po pierwsze każda z nas to w jakimś stopniu przerabiała. Po
      drugie w tym co napisała libra.alicja jest dużo prawdy. Choć może w rozmowie z
      mężem należałoby to trochę zmodernizowaćsmile Po trzecie faceci ośrodek
      uczuciowości i emocji mają chyba tam właśnie, więc sprawę należy traktować
      delikatniesmile

      Radzić coś trudno, bo piszesz bardzo konkretnie i skrótowo, ale sądzę, że mąż
      zrozumie, gdy wyjawisz mu, że ty też tęsknisz za extra sexem, a nie za paroma
      ruchami o północy, że ty też masz potrzeby i chętnie co wieczór niczym lwica
      Elza.... niemniej aby tak mogło być to musicie troszkę zmodyfikować podział
      obowiązków abyć tą "lwicą" się mogła poczuć, co nieczęsto ci się ostatnio
      zdarza będąc zmęczoną, w ubraniach poplamionych ulanym mlekiem, po całym dniu
      noszenia na rękach i sprzątania z podłogi mężowskich skarpetek, bo średnio to
      wszystko romantyczne (mam wyobraźnię, nie??).

      Faceci bez seksu czują się niekochani i odrzuceni i pomimo absurdalności żądań
      twojego męża, myślę sobie że po prostu czuje się zraniony.

      Życzę powodzenia
    • zlymaz Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:08
      Brawo, brawo, brawo. Odpowiadam na zarzuty.
      1. Od roku słyszę jedno - jesteś zły, nie potrafisz spełniać moich oczekiwać,
      jesteś z innego świata, wszytko, co robie jest złe. A jeśli już coś dobrze
      zrobie, to np. zły akcent, złe słowo użyte, zła mnia. Każdy powód jest dobry,
      aby pokazać kto tu rządzi.
      2. Sex - to JA będe zawsze decydowała kiedy i jak. Mąż nie ma nic do gadania,
      powinien czekać, aż Królewna łaskawie pozwoli. Cyt.:"Powinienies się cieszyć,
      gdy wogóle pozwolę Ci się zbliżyć i próbować do czegos doprowadzić".
      3. Cyt: "Masz ochote na sex? To twój problem. Ja NIGDY nie sprawię Ci
      przyjemności, gdy sama nie będę miała na to ochoty" Bez komentarza.
      4. Cyt. "Mnie mężczyźni zawsze adorowali, zawsze prosili. Nie wyobrażam sobie
      inaczej" Bez komentarza.
      5. Kwestia oddzielnego życia - to JA usłyszałem, że albo sie dostosuje do mojej
      Pani, albo koniec. Drobna, ale typowa dla mojej manipulacja.
      6. Problem zrodził się wtedy, gdy powiedziałem: dość! Koniec proszenia, koniec
      łaski, koniec ciągłego pouczania i opieprzania. Wtedy, gdy spełniłem Jej prośby
      i nie chcę więcej sexu pojawił sie problem - Jak to?????? nie chce???? nie
      będzie prosił???? więc ma inną!!!
      Boże, jakie to głupie i prymitywne!!!!! I typowe dla kobiet. Robicie wszystko,
      abyśmy dali wam spokój, a jak to sie stanie jest afera. KONSEKWENCJI!!!!!!!
      7. Prostytutka???? Hmmm. Mnie sprawia wielką przyjemność dawanie, sprawianie
      radości mojej kobiecie. Jestem szczęśliwy, gdy zrobie jej dobrze, gdy jest
      zaspokojona. nawet gdy patam na nos, z zapałkami w oczach. A w zamian słyszę -
      ja dla Ciebie nigdy nie zrobię nic!!!! Bo poczuje sie prostytutką. Z własnym
      mężem, którego podobno bardzo kocha?????????? I nic dla niego nie zrobi! Bez
      komentarza.

      Tak, do tanga trzeba dwojga. A od wczoraj nie ma ani jednego .....
      • joasiiik25 Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:14
        fajna lektura.....dobrze ze ja mam oki z mezem w tych sprawach
      • cafeteriacafe Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:26
        ..hmmm..
        pomijam rozbieżnosci w odbiorze zdarzeń,słow czy wytworów wyobrazni...

        ileż tu niechęci,wrogości..nienawiści..

        jeszcze bardziej smutno..
      • yenna_m Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:44
        zly męzu, masz bardzo powazny problem

        mi wychodzi na to, że jakos tak sie zapetliliscie w tym kryzysie, ze
        przestaliscie rozmawiac, a wysuwacie (oboje) żądania.

        Malzenstwo (czy zwiazek w ogole) opiera sie na milosci. Opiera sie na
        BEZINTERESAOWNEJ trosce o innego czlowieka, na szacunku i paru innych sprawach.

        Do tego, żeby malzenstwo funkcjonowalo - trzeba i sluchac i byc wysluchanym.

        Jesli tego nie zmienicie i nie pojdziecie na kompromis, to bedzie gorzej i
        gorzej.

        Zmiana postaw, zachowan, przewartosciowanie priorytetow są trudne, ale mozliwe
        do przeprowadzenia. Jak to zrobic? Albo sami poszukancie jakiegos rozwiazania,
        albo tez skorzystajcie z pomocy jakiegos fachowca.

        Moze warto?
        • zlymaz Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:49
          Doskonale, ale co zrobić gdy jedno tylko próbuje, jedno sie stara??? A drugi
          tylko wymaga, ciągle narzeka, ciagle mało???? Zwyczajnie nie zna słowa
          kompromis lecz zawsze chce postawic na swoim??? To już jest infantylne - na
          każdym kroku pretensja, sprzeciw, atak. I stwierdzenie - to ja jestem naj ....
          (tu wpisz co chcesz, a nie pomylisz się smile))), a TY??? Kim Ty jestes dla
          mnie???
          • yenna_m Re: odpowiedz meza 13.08.04, 15:56
            zly mezu, a ja sobie mysle (patrzac z perspektywy 11 lat malzenstwa i kilku
            przerobionych totalnych kryzysow - w tym jednego przedrozwodowego wink ), że nie
            ma jednego winnego.

            Zwykle winne sa obie strony

            Moim zdaniem najgorsza rzecza, jaka oboje mozecie zrobic to eskalowac konflikt
            na forum.

            Forum to nie miejsce na zalatwianie spraw intymnych. Przeciez w gosciach, przy
            obcych ludziach (szczegolnie!) nie wywlekalbys realnie intymnych historii? wink
            • zlymaz Re: odpowiedz meza 13.08.04, 16:00
              Nie ja zaczynam, ja sie bronię. TAK!!!! Nie ma jednego winnego!!! Ale w naszym
              związku jest - JA nim jestm. ZAWSZE. I zdaje sobie sprawę z własnych wad. Ale
              tylko ja, druga strona jest IDEALNA!!!!
              • aborka Re: odpowiedz meza 18.08.04, 11:40
                wiecz co, nawet jestem skłonna cie bronic bo rozumiem co czujesz, sama wiem jak było u mnie po porodzie i jak zachowuja sie moi rodzice po latach małzenstwa. oczywiscie twoja zona pewnie niepotrzebnie cie o wszystko wini i nie zawsze ma racje ale czy wiesz z czego to wynika...
                ja ani w ciązy ani po porodzie nie miałam kompletnie ochoty na sex. samo dotkniecie ciała wydawało mi sie okropne i nieprzyjemni. tez mi było ciezko bo kocham swojego meza i nie chce sie zmuszac. on nie nalegał ale wiedziałam ze sie meczy. czasem sie kochalismy jak miałam ochote ale temu daleko było do miłosci. ot takie zaspokajanie ciała. u nie sie podniecał jakis 5 cm kawałek ciała. cała reszta wolała isc spac. czasem sie piescilismy. zupełnie machinalnie i bez zaangazowania. bo nie da sie zaangazowac na siłe. to wszystko wina hormonów.
                rozumiem ze tobie z tym zle. ale pomysc co czuje kobieta. ty dalej mozesz odczuwac podniecenie, super orgazmy. a ona? zostałą na tych pare miesiecy zupełnie tego pozbawiona. jak ja sie bałam ze juz nigdy sex nie bedzie przyjemny. przeciez pamietałam jak było wczesniej. to tak jakbys juz nigdy w zyciu nie miała poczuc słodkiego smaku albo zobaczyc kolorów. ja bałam sie ze juz nigdy nie podniece sie na samą mysl o czyms. ze wcale sie nie podniece sama z siebie. okropnosc. to jak inwalidztwo.
                no a w takiej sytuacji facet któy codziennie domaga sie zainteresowania to tak jakby przypominał o tym inwalidztwie. nie dziwne ze jest zdenerwowana cału dzien i sie kłócicie. moze podwsiadomie wini cie za to (jako sprawce ciązy) albo sądzi ze po kłótni grzecznie pójdziesz spac. i wcale nie znaczy ze robi to calowo. porostu jakos sie broni. a łątwiej tak niz odmówic po raz 100 w łózku.
                myle ze jest jeden sposób na podniecenie takiej wymęczonej matki karmiącej- trzeba podniecic jakos jej umysł, nie ciało. zacząc sex od rana ale od miłych słów i pomocy. a nie dopiero jak znuzona przyłozy głowe do poduszki.
                na koniec tylko dodam ze jestem 8 mies po porodzie i chyba mi przeszło. czuje sie jakby ktos rozwiał mgłe..... zaczynam cosik czuc. moze dojdziecie do porozumienia. naprawde daj jej troche czsu. nie licz ze to sie zmieni z dnia na dzien. ona tak reaguje bo jest jej z tym zle. i pewnie kazdego dnia wie ze bedzie sie z tym zmagac. nie am sensu stawiac wszystkiego na ostrzu noza. w
      • cytrynka3 Re: odpowiedz meza 14.08.04, 02:48
        Bardzo mi przykro.
        Cytrynka
    • 197575a Re: pytanie! 13.08.04, 15:43
      Czy złymąż jest mężem cafe...
      Pogubiłam się

      Ps. Ja doszłam do porozumienia w wiadomej sprawie, ale zabrało nam to dużo
      czasu. Problem jest prosty, tylko trudno go rozwiązać. Bo powoduje niepotrzebne
      żale i wrogość, ale można.
      Pozdrawiam autorkę postu. Aha to mój mąż zajmuje się dzieckiem i on niestety
      doskonale wie, jak bardzo można być zmęczonym po całym dniu takiej pracy. Jest
      jak to mówi pełnoetatowym nianiem. nasza córka skończy niedługo roczek.
      Pozdr. ada
      • zlymaz Re: pytanie! 13.08.04, 15:46
        Tak, jestem mezem cafe
        • 197575a Re: pytanie! 13.08.04, 15:49
          O rany!!!!
          Życzę żebyście doszli do porozumienia. Najlepiej by było , gdybyście po prostu
          wyłączyli komputer i umówili się na randkę !!!!!!!!!!!!
          nich sex Was połączy na nowo. I żadnych kłótni.
          Pozdrawiam
          A
        • yenna_m Re: pytanie! 13.08.04, 15:51
          zly mezu,
          wiesz, wydaje mi sie, że jesli chcesz osiagnac porozumienie, to nie powinienes
          wywlekac intymnych spraw na forum.
          Bo zrobi sie z tego niepotrzeba przepychanka malzonkow, ktora naprawde tylko i
          wylacznie zaszkodzi Waszym wzajemnym relacjom.

          Moze te wymiane zdan na forum potraktujcie jako wstep do POKOJOWEJ rozmowy i do
          wyjasnienia tego, co wyjasnienia wymaga?

          Moze zrobcie to na spokojnie? Przy kawie, herbacie?

          Przenoszac malzenski spor na forum ponizycie sie wzajemnie. Tylko i wylacznie
          ponizycie, osmieszycie.
          A to Wam wcale nie pomoze.
          Wbrew pozorom.

          • cafeteriacafe ..własnie dlatego MILCZĘ.. 13.08.04, 15:54
            dziękuję za wszystko
            nie bedę odpierała zarzutów ani czegokolwiek zarzucała...

            liczyłam na to,że taka forma przedstawienia problemu coś da...

            myliłam się

            pozdrawiam
          • zlymaz Re: pytanie! 13.08.04, 15:58
            Nareszcie rozsądny głos. Jednak to nie ja zacząłem, ba, nawet dostałem do pracy
            e-mail z linkiem. Czyli zaproszenie od żony do dyskusji. To nie ja się
            kompromituję. Może dzięku temu Ona zrozumie, że jest dużym, rozpieszczonym
            dzieciakiem (jedynaczka). Ale ona jest gotowa ośmieszyc się, skompromitować,
            byle znaleźć poparcie dla swoich chorych teorii !!!!!!!!! Bo wie, że tutaj je
            znajdzie - bez urazy - solidarność jajników.
    • triss_merigold6 Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 16:46
      Naprawdę cafeteriacafe była do tego stopnia głupia żeby podsyłać mężowi do
      pracy link z babską dyskusją i własnymi żalami????
      O cokolwiek by nie poszło - idiotka. Już widzę tę kulturalną rozmowę w domu...
      na miejscu faceta bym się chyba wściekła.
      To przypomina wołanie teściowych żeby rozstrzygnęły spór które z dzieci w
      kłotni na rację a które powinno ustąpić.
      • yenna_m Re: Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 16:53
        wyzalic sie mozna na forum - owszem
        ale tak, zeby facet sie nie dowiedzial
        anonimowo nawet - najlepiej.

        ale posylac linka facetowi z taką dyskusja?
        gorzej niz zbrodnia.
        Bląd zwyczajny

        Kazdego faceta szlag by trail na miejscu, gdyby poczytal sobie taki fajowe
        rzeczy na swoj temat. W dodatku wywleczone publicznie wink W dodatku podetkniete
        pod nos ze slowami: poczytaj sobie i zobacz palancie, kto ma racje wink

        Oj, juz sobie wyobrazam zachowanie mojego faceta w takij sytuacji.
        Nie-nie.
        W sumie wole go sobie jednak nie wyobrazac wink
        • cafeteriacafe no.. 13.08.04, 17:00
          jestem idiotką..
          chciałam pokazać człowiekowi,że wbrew jego opinii -nie jestem jedyną kobietą na
          świecie,która nie ma takich potrzeb po porodzie,jak przed..

          z resztą..jaka jest różnica pomiedzy drukowaniem wątku a przesłaniem go na mail?
          jakoś wtedy nikt się nie oburzył..

          ale..idiotką jestem jak cholera
          • triss_merigold6 Re: no.. 13.08.04, 17:08
            Na ten temat było milion dyskusji, na e-tacie również, mogłaś mu pokazać inne
            wypowiedzi ale nie własne żale. Na litość boską żeby tak sobie samodzielnie
            strzelić w stopę. Na miejscu faceta bym Ci wtłukła. Za nielojalność przede
            wszystkim.
            • cafeteriacafe Re: no.. 13.08.04, 17:11
              wiesz...nie zdziwiłabym się,gdyby twoich rad posłuchał...naprawdę nie...
              • zlymaz Re: no.. 13.08.04, 17:24
                HAHAHAHAHAHAH. nawet o rekoczyny mnie posądzi. Gotowa zarzucić, że ja biję!!
                HAHAHHAAHAHAHHAAH Dziewczyno!! OPANUJ SIĘ!!!! Nie brnij dalej, bo nawet
                koleżanki mowią do Ciebie IDIOTKA!
        • triss_merigold6 Re: Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 17:12
          Wiesz co, ja mam nieraz różne "ale" do mojego chłopa. Czasem się nie rozumiemy,
          czasem się pokłócimy ale do łba by mi nie przyszło wywylekać to na forum i
          dawać pod publiczny osąd.
          Mogę być ekshibicjonistyczna, pisać o byłych, o doświadczeniach rozmaitych ale
          związek w którym aktualnie jestem jest dla mnie na tyle ważny i intymny, że w
          rozmowach forumowych osobistych spraw nie poruszam.
          Ja na miejscu faceta chybabym jej dała po pysku natychmiast po powrocie do domu
          i poszła do agencji rzecz jasna. Z chęci czystej zemsty.
          • cafeteriacafe Re: Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 17:14
            mówiłaś to już
            rozumiem Twój punkt widzenia
            • triss_merigold6 Re: Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 17:21
              Sorry, że tak najechałam. Miałam dawno temu (w innym układzie i bez dzieci)
              podobny problem tylko patrzyłam z pozycji tej drugiej - olewanej - strony.
              Skończyło się na kochankach. Moich.
              Współczuję Ci bo trudno jest pogodzić sprzeczne oczekiwania i wyjść poza
              wzajemne pretensje ale najlepiej jakbyście o tej forumowej dyskusji obydwoje
              zapomnieli a nie machali sobie tekstami obcych ludzi przed oczami. Trzymam
              kciuki żebyście się dogadali.
              • cafeteriacafe dziękuję 13.08.04, 17:22
                ...
        • aga_rn Re: Żarty sobie stroicie?! 13.08.04, 17:43
          yenna_m napisała:

          >
          > Oj, juz sobie wyobrazam zachowanie mojego faceta w takij sytuacji.
          > Nie-nie.
          > W sumie wole go sobie jednak nie wyobrazac wink

          Ja tez nie. Mojego oczywiscie wink
          Widze za to pewien ewenement - latajacy komputer.
          Dla obu zainteresowanych podaje linka do forum ktore zajmuje sie odpowiednia
          tematyka (chociaz tutaj chyba problem nie ogranicza sie tylko do seksu) -
          ciekawej lektury:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
          Jest piatek, przed Wami weekend, zycze dojscia do ladu i skladu. Pamietajcie
          oboje o jednym - dziecko ma 2 miesiace, czyli ostatnie 11 miesiecy w Waszym
          zyciu to totalny kolowrot hormonalny, socjalny, zmiany fizjologiczne,
          emocjonalne i cholera wie co jeszcze. Ciaza/porod/polog to nie jest "normalny"
          okres w zyciu malzenstwa, szczegolnie jezeli jest to pierwsze dziecko. Wezcie
          na to poprawke i dajcie sobie troche wiecej czasu. Ja uwazam ze czesto caly
          rok po urodzeniu dziecka jest totalnie porabany co zreszta potwierdzilo sie w
          moim zyciu.

          Trzymajcie sie,
          AgaRN
    • mamamarka Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 17:10
      Fajny Ci się trafił....Życzę mu żeby urodził kamień żółciowy. Ciekawe jak
      będzie jęczał nad swoją fujarką.
      • aga_rn Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 17:23
        mamamarka napisała:

        > Fajny Ci się trafił....Życzę mu żeby urodził kamień żółciowy. Ciekawe jak
        > będzie jęczał nad swoją fujarką.

        Ouch ! Nie jestem pewna czy to jest fizjologicznie mozliwe ...
        • zlymaz Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 17:26
          A czytałas moje posty??????
          • aga_rn Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 17:46
            zlymaz napisał:

            > A czytałas moje posty??????
            To do mnie ? Czy do mamymarka ?
            Bo jak do mnie to sie nie poczuwam. Nie zlozylabym Ci takich "zyczen".
            Pozdrowienia,
            AgaRN
    • cafeteriacafe popełniłam bład 13.08.04, 17:51
      sadziłam,ze powinnam mówic o nim,przy nim...

      teraz podobno sie skompromitowałam..

      być może,chociaz tego nie czuje

      sadziłam,ze terapie,gdzie siedzimy w kóleczku i wyłuszczamy problem są
      skuteczne..radzimy,słuchamy..łatwiej mówić obcym..

      nie mozemy takiej odbyc ze wzgledu na prace i dziecko
      nie miałam juz nic do stracenia..

      mogłam tylko zyskać...
      zyskałam pełny obraz wrogości i niechęci..

      ..i poczucie,ze zrobiłam co mogłam



      • yenna_m Re: popełniłam bład 13.08.04, 21:09
        cafe, zrobilas zasadniczy błąd
        terapię przeprowadza osoba do tego odpowiednio przygotowana
        szczegoly terapii objęte są tajemnicą zawodową - nie wychodzą poza drzwi
        gabinetu psychologa

        Ty probowalas, w dobrej wierze, zrobic terapie malzenska na forum publicznym,
        ogolnodostępnym

        błąd - to nie jest dobre miejsce do takiej terapii

        raz - widownia raczej nie z tych zyczliwych, a jesli zainteresowana, to często
        jest to zainteresowanie z tych, ktore towarzyszy widowni reality-szołów wink

        mysle, ze takim posunięciem nie poprawilas relacji z malzonkiem - wbrew pozorom
        pogorszylas je.

        pal szesc - czy wychodzisz na idiotke, czy nie. To nieistotne.
        Dla mnie nie wychodzisz. Choc uwazam, że popelnilas wielki blad. Kto bez
        winy... jak mawiają.

        Gorzej, że w tej chwili doprowadzilas nie do konstruktywnego DIALOGU, tylko do
        wzajmnego przekrzykiwania się (wiesz, co to urazona duma u czlowieka? pewnie
        wiesz).
        A to nie ma nic wspolnego z wypracowaniem kompromisu.

        Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.
    • nocula Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 18:17
      Nie bardzo rozumiem, Wy jesteście dorośli czy nie...Mam już duze dziecko i te
      problemy poza mną, ale 13 lat temu nie. Nie rozumiem dlaczego w ogóle braliście
      ślub tak się nie lubiąc. Czy Twój mąż jest jakimś bezdusznym draniem, który nie
      zrozumiałby zdania "sory kochanie, ale dzisiaj padam, jutro posiedzisz chwilę z
      małą, ja wezmę kompiel a potem..." A poza tym dlaczego robiąc przyjemność
      kochanemu Ty czujesz się jak prostytutka.Też nie zawsze mam chęć na sex, ale
      jeśli on ma taką potrzebę, to staram się ją zrealizować. Do łba by mi nie
      przyszło, że to prostytuowanie się, ja głupia myślałam, że to miłość. Wysłanie
      linka było błędem, ale kto z nas jest bez błędów
    • batunia Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 13.08.04, 18:48
      wiesz cafeteriacafe na gdybym byla na Twoim miejscu
      1-sprobowalabym szczerej rozmowy o wzajemnych potrzebach, ale jesl to nie
      pomoze lub zauwazysz brak wspołpracy
      2-torby za drzwi!!!
      milos bezwarunkowa jest....
      Wierze ze przetrwacie ten trudny okres... Głowa do góry!
      • donatta do złego męża i cafeterii 18.08.04, 11:56
        Zrobiliście najgorszą rzecz z możliwych: przenieśliście prywatny konflit na
        publiczne forum. Słów wypowiedzianych już się cofnąć nie da, ale mozecie zrobić
        jedno: skasować ten wątek i kontynuować rozmowy w cztery oczy. Nie Wy jedni
        macie problemy małżeńskie, ale nie trezba robić z nich cyrku. I wina jest po
        obu stronach: żony, że przesłała mężowi link, męża że wdał się w dyskusję. To
        żenująca dyskusja. Weszłam tu przypadkiem i czuję się zniesmaczona. Sama miewam
        w życiu gorsze problemy, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy rozwiązywać ich w
        taki sposób. Wrzućcie na luz, bo jak to zwykle bywa wina leży po obu stronach,
        a desperacja podsuwa niezbyt mądre rozwiązania.
    • xena_music Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 18.08.04, 20:10
      wiecie, co ..to u mnie jest odwrotnie...ja mam potrzeby spore, a
      niejednokrotnie chcę się chociaz przytulic a mój maż ma albo dużo spraw przy
      kompie, albo przy samochodzie, albo jest zmeczony.....albo, albo...a gdyby w
      tym samym momencie ktoś zadzwonił z kolegów, że kom mu sie popsuł, to juz byłby
      w drzwiach by lecieć, a ja...cóż zona w domu to poczeka..Ale ile do cholery
      mozna czkac????całą ciaże potrafiliśmy sie kochać 3-5x w tyg, po ciązy też było
      super, a teraz??raz na tydzień od wielkiego swieta 2x, gdzie jeden to na
      szybkiego, rano..czasem mu, jak ja już padam i spie jak zabita , to sie
      przypomina koło północy, ale ja czekałam wcześniej 2 godz, az sie położy i
      usnęłam!!!a ja tak już nie wytrzymuje, ile mozna...nie chodzi mi o sex
      codziennie, ale jakiś taki spontaniczny, chociaz te 2-3x w tyg...najbardziej
      mnie zabolała ostatnio rozmowa..zasłonki wieszał w pokoju 3 tyg, az sama
      powiesiłam, powiedziałam ze jak go o coś proszę to nigdy nie ma czasu,
      obojetnie czy chodzi o coś w domu czy o sex, a koledzy..cóz wystarczy jeden
      telefon o 11 w nocy!!i on jest na miejscu..itd, a on na to że musi z nimi dobrz
      zyć bo czasem garaz mu potrzebny od nich..no ok, rozumiem, ale jak ja o coś
      proszę to ty to olewasz i lekcewarzysz mnie, to koledzy aż tak sie liczą??
      owszem..wyszło na to ze mnie faktycznie lekcewazy i koledzy ważniejsi..myślałam
      ze sie porycze...to boli, i nie wiem co juz mam zrobic..takze to działa w obie
      strony.....
    • edytkus Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 19.08.04, 07:05
      Czyzby Zly Maz bylt erotomanem?!
      • dzindzinka Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 19.08.04, 11:43
        Chyba jest erotomanem. Dwa razy w tygodniu dla kobiety mającej małe dziecko, to
        znowu nie tak mało. Byłam już o krok od współczucia mężowi, bo sama niestety
        mam większy temperament od męża (nawet po porodach), ale jak przeczytałam jego
        agresywne posty przeszło mi. Zwłaszcza powaliło mnie obrzydliwe wyrażenie
        zaczerpnięte z antyfeministycznego filmu "solidarność jajników". Chyba na
        miejscu autorki postu nie miałabym ochotę na seks z takim mężem.
        • donatta dziewczyny przesadzacie 19.08.04, 11:56
          Seks dwa razy w tygodniu to już erotomania? Nie mierzmy wszystkich swoją
          miarąsmile Ludzie mają różne temperamenty, dla mnie erotomania to dwa razy
          dziennie albo częściej. A znajdą sie i tacy, dla których to standard. Chodzi o
          to, żeby w przypadku rozbieżności oczekiwań dojść do jakiegoś konsensusu, na
          tym się przeciez opiera związek. Raz ja ustępuję tobie, drugi raz - ty mnie.
          • edytkus Re: dziewczyny przesadzacie 19.08.04, 19:07
            donatta napisała:

            > Seks dwa razy w tygodniu to już erotomania?

            Zdaje sie ze on WYMAGA od zony gotowosci najrzadziej co drugi dzien i chcialby byc zaspokajany co
            noc (wczesniej pewnie jest w pracy)?! Przy tym kompletnie mu nie zalezy na jej odczuciach! Ona pisze
            ze jest zmeczona i dlatego nie ma ochoty a on na to ze sprawia mu satysfakcje zaspokajanie zony
            nawet gdy sam pada na nos. Wstretny egoistyczny maniak seksualny wink))) Niech sie raz i drugi zajmie
            dzieckiem i zobaczymy co sie stanie z jego popedem smile)
            • edytkus Re: dziewczyny przesadzacie 20.08.04, 07:51
              A moze Zly Maz probuje sie dowartosciowac?:
              www.ivillage.co.uk/health/whealth/repro/articles/0,,180663_625984-10,00.html
              Na pewno przestalas sie nim interesowac na rzecz dziecka wiec on czuje sie odrzucony i stad jego
              frustracje. Moze powinniscie sie nawzajem przeprosic, pogodzic i wypasc gdzies razem zostawiajac
              dziecko pod opieka kogos zaufanego? Wiecej wyrozumialosci dla drugiej strony smile
    • ewalewi Re: sytuacja z sexem w roli głównej... 20.08.04, 08:25
      Pomijając zlegomeza ( z facetami na tym forum dla zasady nie gadam smile)) i jego
      potrzeby ( na chwilkę tylko )bo ma takie jak większość facetów na świecie,
      pamiętacie jak to było 8 tygodni po porodzie. Bo ja tak, miałam poród naturalny
      i pomijając całą traumę psychiczną, ledwo stałam na nogach. Krocze bolało, szwy
      ciągnęły niemiłosiernie, piersi obolałe...Jak tu uprawiać seks? Nawet "inne "
      metody , stanowiły nielada problem. Zrozumiałaby pretensje męża 8 miesięcy po
      porodzie i nawet zaproponowałbym terapię, ale 8 tygodni...to chyba lekka
      przesada.
      Pozdrawiam małżonków - Ewa z niemężem który poświęca NASZEJ córce tyle samo
      czasu co i ja i zamiast miewać pretensje, podziwia, że jeszcze się uśmiecham i
      chodzę czysto ubranasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka