cafeteriacafe
13.08.04, 10:58
dwu miesięczne dziecko,seks do poczecia udany i dość częsty..po urodzeniu -
jakiś raz,dwa razy na tydzień,co męża absolutnie nie zadowala,oczekuje
pieszczenia go kole północy przynajmniej i kochania się jakoś tak co drugi
dzień...dyskusja na ten temat-kłótnia -a na końcu ciche dni i jego
wcvzorajszy powrót koło 21.00 i...
.. oto mój maż,który wczoraj postawił sprawę w taki sposób - albo się ze mną
kochasz,kiedy ja tego chcę i potrzebuję..no -chyba,że padasz ze zmęczenia i
popierasz oczy zapałkami...albo ..żyjemy każde oddzielnie...
Czy jest ktoś,kto może mi to wytłumaczyć????
Chyba tylko prostytutka jest skłonna pójść na takie warunki...a zawsze
myślałam,że do tanga trzeba dwojga...