Dodaj do ulubionych

Powariowali

10.01.14, 23:36
Od jakiegoś czasu pracuje jako firma robiąca pewne usługi dla dużej korpo - wiecie centrala gdzieś w świecie mnóstwo wytycznych, zasad, szkoleń i innych wodotrysków.
I muszę przyznać że jestem w szoku. Ci ludzie tam pracują całą dobę. Jak szaleni.
Jest piątek 23.30 a ja właśnie dostałam maila od jednej z dziewczyn z korpo. Od takie tam podsumowanie tygodnia i trochę zadań na następny. I to nie jest wyjątek. Dostawałam już maile wysłane o 1.30 w nocy a następne rano o 6 00.
Nigdy nie pracowałam w korporacji zawsze w małych firmach ale naprawdę miałam wizję że tam owszem zostaje się po godzinach ale jak już się wyjdzie z pracy to się z tej pracy wyszło. A tu taki zonk.

Ta moja (nie moja) korpo i jej pracownicy to jakiś wyjątek czy tak wszędzie jest?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Powariowali 10.01.14, 23:40
      Moi koledzy (szkola publiczna) tez pisują maile sluzbowe w nocy lub nad ranem.
      • beataj1 Re: Powariowali 10.01.14, 23:47
        Ale to jest smutne. Zawsze (no teraz nie bo mam inny tryb pracy) dbałam o rozdzielenie pracy od czasu prywatnego. Miałam takich klientów którzy nie brali nawet pod uwagę kontaktów po 17. Jak się już do tego przyzwyczaiłam nagle się okazało że da rade tak zorganizować prace że nie trzeba sie niepokoić po pracy. Taka praca cały czas musi byc strasznie męcząca.
        • nangaparbat3 Re: Powariowali 10.01.14, 23:56
          To prawda. Ale akurat nauczyciele nigdy nie mieli tego szczęścia, zawsze dużą część pracy wykonywali w domu, w najdziwniejszych porach. Więc dla mnie nic dziwnego.
          • klubgogo Re: Powariowali 11.01.14, 09:40
            Tylko nauczyciele pracują w szkole ile? 18 godzin? Więc w domu wykonują swoja pracę, by dorównać tym wszystkim, którzy mają teoretycznie 40-godzinny tydzień roboczy.
        • k1k2 Re: Powariowali 11.01.14, 01:09
          > Taka praca cały czas musi byc strasznie męcząca.

          Nue musi. Jesli projkt jest ciekawy to nawet fajnie sie pogazyc 24/7. Za odpowiednia kase oczywiscie.
          • feleedia Re: Powariowali 11.01.14, 10:25
            "Projekt" czyli korponowomowa, czyt. "ustawienie towaru na półce w hipermarkecie, bardziej eksponowanej niż półka konkurencji" big_grin

            No i produkowanie tabelek w excelu oraz raportów wyjaśniających tabelki excelu big_grin
        • asia_i_p Re: Powariowali 11.01.14, 10:32
          Zależy, co kto lubi. Jeśli wracam ze szkoły o 15-16, to mogę do 21 pożyć życiem domowym, a kiedy rodzina pójdzie spać (mąż w tygodniu też chodzi bardzo wcześnie, bo bardzo wcześnie wstaje), jeszcze pokonferować na Skypie z greckim nauczycielem, z którym pracujemy razem nad projektem. Wolę to od powrotu o 17-18.

          Tylko to musi być obustronna zgoda, tę wieczorną porę proponowałam mu naprawdę nieśmiało, skłonna wycofać się, gdy tylko zaprotestuje.

          Więc może oni piszą o 1, bo od ósmej do północy byli na dzikiej imprezie i taki mają rytm.
    • japanunieprzerywalempanieposle Re: Powariowali 10.01.14, 23:41
      pisza z domu zeby miec mniej roboty potem
    • mayaalex Re: Powariowali 11.01.14, 00:01
      Ja pracuje w duzej instytucji miedzynarodowej i zasada (niepisana ale na szczescie przestrzegana) jest taka: maile (poza jakimis superwyjatkami) wysylasz w czasie pracy, bo to oznacza, ze jestes dobrze zorganizowana i zmiescisz sie z wyrobieniem swojej normy w czasie pracy a wiec nie musisz nadganiac po godzinach. Plus szanujesz rozdzial zycia zawodowego i prywatnego, swojego i wspolpracownikow. Maile nocne nie sa wiec postrzegane jako swiadectwo pracowitosci i poswiecenia dla firmy tylko jako zlej organizacji badz braku porzadku ("aaaa... bo wlasnie mi sie cos o 1 w nocy przypomnialo, to napisze"). Bardzo mi sie to podejscie podoba smile
      • mag1982 Re: Powariowali 11.01.14, 08:17
        Też podoba mi się takie podejście. Jeden gość ode mnie z pracy właśnie celował w takim nocnym wysyłaniu maili, szczególnie do wiadomości szefostwa. Dziwne, że w godzinach pracy aż takiego poświęcenia i oddania firmie nie było widać.
      • sanrio Re: Powariowali 11.01.14, 09:38
        dokładnie! To jest kwestia organizacji czasu pracy, jak ktoś pisze w nocy tzn., że u niego coś szwankuje i nie oznacza absolutnie, że mamy się temu podporządkowywać.
      • gris_gris Re: Powariowali 11.01.14, 11:00
        Hm, to zalezy. Ja pracuje w tej samej organizacji (badz pokrewnej), wnioskujac z Twoich postow, i u nas na porzadku dziennym jest wysylanie maili wieczorami i w weekendy. Taki styl narzuca oczywiscie szefowa, a czesc osob nie umie/nie chce sie zdystansowac. Ja nigdy nie sprawdzam poczty ani nie wysylam po wyjsciu z pracy i nie mam oficjalnie z tego powodu problemow, ale tez nie jestem przez nia najbardziej cenionym pracownikiem smile
    • joxanna Re: Powariowali 11.01.14, 00:05
      Mnie się zdarza odpisywać na maile nawet późnym wieczorem, bo o 16 wychodzę z pracy. I jeśli mam robotę to kończę jak dzieci położę spać. Za to nie ma ze mną kontaktu między 16.01 a jakąś 21.30. Albo ograniczony.
    • anka_z_lasu Re: Powariowali 11.01.14, 00:19
      a strefa czasowa ta sama co Twoja skoro korpo międzynarodowa? ewentualnie niektórzy mogą pracować na drugą zmianę na przykład (operacje, obsługa klienta, itp.)
    • yeerba działają w myśl zasady 11.01.14, 00:27
      zrób dziś co masz zrobić jutro

      Akurat pisania maili nie uznaję za jakąś agresywną formę, która narusza dobre obyczaje.
      Skoro nie siedzisz przy komputerze to co ci to przeszkadza, że ktoś do ciebie napisał o północy?
      Dla ciebie ta wiadomość będzie aktualna kolejnego dnia w godzinach 9-17, dla autora temat jest załatwiony i kolejnego dnia ma to z głowy.

      I to nie jest tak, że te osoby nie mają prywatnego życia. Po prostu inaczej się organizują.
    • princy-mincy Re: Powariowali 11.01.14, 00:43
      Moja korporacja to międzynarodowa firma, ma oddziały na wszystkich kontynentach, chyba w większości krajów.
      Jesli projekt jest międzynarodowy, to owszem, na managerskich szczeblach mejle przychodzą o każdej godzinie, ale wyńika to z różnicy stref czasowych, rzadko z pracy po nocy.
    • kalia-kalia Re: Powariowali 11.01.14, 01:01
      Różnica czasu?
      • beataj1 Re: Powariowali 11.01.14, 10:35
        Nie to nie różnica czasu. Dziewczyna mieszka w moim mieście. A sprawa nie wymagała akceptacji centrali.
    • ioanna80 Re: Powariowali 11.01.14, 07:42
      To ze ktoś pisze maila o 23:30, nie oznacza ze siedzi w biurze od 8-9 rano do tej godziny tongue_out Akurat mozliwosc wdzwonienia sie z domu i zalatwienia paru spraw jest fajna, jeśli potrzebujesz np wyjsc z roboty trochę wcześniej. Albo wiesz ze ktoś potrzebuje informacji od ciebie następnego dnia rano. Niemniej osobiście staram sie przestrzegać rozdzialu pracy od domu wink
    • heca7 Re: Powariowali 11.01.14, 08:03
      Co sobie muszą myśleć klienci mojego męża? wink Czasem dostają odpowiedzi na swoje maile o 4 nad ranem bo spać nie może to odpowiada. Albo właśnie koło 24.00 przed snem.
    • guderianka Re: Powariowali 11.01.14, 08:24
      W mojej korpo nie było nadgodzin. Były zakazane. Kończyłam pracę o danej godzinie i miałam w nosie resztę. Nieważne, że klient przyszedł o 15.30- machałam ręką i mnie nie było. Kierownik zostawał dłużej, fakt, podobnie dyrektor-ale kadry, hr, informatycy kończyli pracę równiutko o swoim czasie.
    • vilez Re: Powariowali 11.01.14, 08:27
      Mój eks mąż prawie całe życie zawodowe w korpo- od ich startu w Polsce. I tak, to jest horror. Podczas naszego małżeństwa nigdy nie wiedziałam, czy za chwile nie zadzwoni telefon (do drugiej w nocy), lub kiedy wróci mąż./ Pełna dyspozycyjność, coś od czego dostawałam wścieklizny (dla mnie nie do przyjęcia).
    • kropkacom Re: Powariowali 11.01.14, 08:32
      Może pracują na zmiany.
      • kozica111 Re: Powariowali 11.01.14, 08:46
        Jest to zazwyczaj świadoma pokazówka "patrz jaki jestem zaangażowany".
    • lauren6 Re: Powariowali 11.01.14, 08:47
      W mojej poprzedniej korpo bylo to samo, z tym ze firma polska i nijak nie dalo sie tego wytlumaczyc roznica sfer czasowych. Duzo zalezy od szefostwa, ktore albo naciska na wyscig szczurow i darmowe nadgodziny z wlasnej inicjatywy pracownika, albo wrecz odwrotnie: sprowadza do parteru tych co sie chca wybic praca za darmo. Przykladem jest choroba w pracy: w jednej korpo bedzie zle widziane branie L4, w drugiej cie wygonia z kaszlem do domu, zebys nie zarazala innych.
    • podkocem Re: Powariowali 11.01.14, 08:53
      Pracuję w korpo od 6 lat. Tylko w wyjątkowych okolicznościach zostaję dłuzej w pracy. Najczęściej 30 min, czasem godzinę. Z politowaniem patrzę na tych co siedzą do nocy a wcale nie robią ani lepiej ani wiecej niz ja. Po prostu - zarzadzanie czasem i planowanie zadan się klania. Nie rozpocznę dnia bez szczególowego planu dnia i jakoś niemal zawsze udaje mi się go zrealizować smile
    • mid.week Re: Powariowali 11.01.14, 09:11
      Widać koleżanka zna odpowiedź na pytanie "dlaczego kobiety mają tyle pracy?" - bo śpią, to im się w nocy nazbiera wink
      • nisar Re: Powariowali 11.01.14, 09:18
        Pracuję w korporacji na kierowniczym stanowisku. Ze względu na posiadanie przedszkolaka staram się wychodzić maksymalnie o 17, w miarę możliwości wcześniej (pracuję od 9). Po pracy potrzebuję czasu dla domu i dziecka i wtedy - poza absolutnymi pożarami - nie ma mnie dla nikogo z kręgu zawodowego.
        O 20:30 dziecko idzie spać, a ja siadam do komputera i załatwiam to, co mogę. Bardzo sobie chwalę taką możliwość - po południu każdy kwadrans wcześniej w domu jest dla mnie na wagę złota, wieczorem spokojnie mogę poświęcić czas na sprawy zawodowe.
    • neokawa Re: Powariowali 11.01.14, 09:15
      Korpo ma to do siebie, że czasem (nie zawsze) można sobie ustalić indywidualne godziny pracy. Mój mąż tak miał w dwóch korporacjach. Dzięki temu ja mogłam wrócić do pracy po macierzyńskim - obydwoje mieliśmy zmienione godziny pracy. Ja chodziłam na poranki i pisałam maile już o 6 rano, a mąż na popołudnia i pisał maile o 23-24. Nie każdego dnia tak chodziliśmy, żeby trochę się widywać w tygodniu(tutaj też byli elastyczni w pracy). W te dni pomagała nam teściowa (własna działalność - też pracowała, ale w te dni popołudniami) - dzięki temu dziecko poszło do żłobka, jak miało półtora roku, a nie pół.
      Mąż miał wtedy stanowisko kierownicze i zarządzał sporym zespołem. Podsumowania tygodnia i zadania na następny wysyłał naprawdę w dziwnych godzinach.
    • edelstein Re: Powariowali 11.01.14, 09:37

      Rozne strefy czasowe,albo ludziki jak ja,ktore najbardziej aktywne sa w godzinach wieczorno-nocnych.
      Jak sie daje to ja przekladam zajecia na wieczor.
    • klubgogo Re: Powariowali 11.01.14, 09:45
      A ja mam właśnie taką znajomą niedużą firmę, w której normalne jest, że jak trzeba - zawodowo porozumiewa się wieczorami i w weekendy. A trzeba często. Dotyczy to wprawdzie kadry wyższego szczebla, nie raz na imprezie w sobotni wieczór, dyskusja schodzi na tematy zawodowe, 3-4 osoby opuszczają nawet wspólne pomieszczenie, by coś ważnego przedyskutować. Czasami bywa tak, że coś do głowy wpada właśnie w taki wieczór i pomysł na gorąco trzeba omówić. Znajomych w korporacjach nie znam, więc nie wiem jak to jest.
      Ja pracuję w administracji państwowej, czasami zabieram coś do domu i piszę wieczorem, żeby drugi dzień mieć luźniejszy, wysyłamy tez do siebie emaile, czasami też na urlopie. Ot, budżetówka, nie płaci za siedzenie i picie kawy.
    • zazou1980 Re: Powariowali 11.01.14, 09:49
      Niekoniecznie trzeba siedzieć w biurze, żeby wysyłać firmowe maile. Moja firma działa na różnych kontynentach, klientów obsługujemy 24h na dobę. Jak ktoś mi zadaje pytanie, które może rzutować na jego pracę, a ja jestem już po mojej robocie, to staram się odpisywać, nawet jak jest późno. Do firmowej skrzynki mam dostęp wszędzie gdzie jest net, tak więc odpisanie z wyrka na tablecie, czy telefonie nie jest wyzwaniem...
      • verdana Re: Powariowali 11.01.14, 10:23
        Ja nie w korporacji, a maile zawodowe - do studentów, współpracowników itd wysyłam wieczorem i w nocy. I zaczynam zazdrościć pracownikom korpo, jeśli mogą oddzielić czas w domu od czasu pracysmile
        • zazou1980 Re: Powariowali 11.01.14, 10:38
          Ja przestrzegam moich godzin pracy w 90% przypadków wychodzę w ciągu 10 min. od jej zakończenia.
          Maile to osobna sprawa, czasami sprawdzam jak jadę do domu (w tramwaju, metrze, autobusie) czy coś się nie urodziło - jeśli to pilne, to odpowiadam. Podobnie wieczorem, sprawdzam czy nie pojawiły się jakieś sprawy o których warto wiedzieć przed następnym dniem. Sprawdzenie służbowej skrzynki nie jest żadnym wyzwaniem, trwa 1-2 min. Robię tak też dlatego, że mam niestandardowe godziny pracy. Ze względu na dziecko zaczynam i kończę o 1,5h wcześniej niż reszta ludzi w PL i o 2,5h wcześniej niż w UK, a to dla nich bezpośrednio tyram...
    • nenia1 Re: Powariowali 11.01.14, 10:38
      beataj1 napisała:

      > I muszę przyznać że jestem w szoku. Ci ludzie tam pracują całą dobę. Jak szalen
      > i.
      > Jest piątek 23.30 a ja właśnie dostałam maila od jednej z dziewczyn z korpo. Od
      > takie tam podsumowanie tygodnia i trochę zadań na następny. I to nie jest wyją
      > tek. Dostawałam już maile wysłane o 1.30 w nocy a następne rano o 6 00.

      No jeśli faktycznie non stop siedzą w biurze to problem, ale są ludzie tacy jak ja, którzy pracują w domu i wtedy to może wyglądać zupełnie inaczej - po prostu pracują gdy mają ochotę, czasem o 23 a czasem o 7 rano - ale to wcale nie znaczy, że pracuję całą dobę smile

      Po prostu czasem jak mi się chce rano, a czasem wieczorem - moja sprawa, mój wybór, ze sporymi przerwami na robienie innych rzeczy lub leniwy wypoczynek.
      W konsekwencji mając porównanie 8 godzinnej pracy na etacie od do widzę, że akurat dla mnie taki sposób pracy jest bezsprzecznie dużo bardziej efektywny i poprawiający moje samopoczucie. Np. rano boli mnie głowa - to stwierdzam, ok, dziś popracuję później, a teraz sobie pośpię. Innym razem budzę się o 6 rano rześka jak skowronek, siadam od razu do pracy a o 8-mej robię sobie śniadanie, idę na spacer albo jadę na zakupy (długa przerwa).
      Efekty jak dla mnie są piorunujące, nigdzie się nie spieszę, pracuję zgodnie z własnym samopoczuciem, nie odczuwam zmęczenia, mam o wiele mniej stresów. Nie lubię sztywnego podziału: od 7 do 15 praca na etacie z dojazdem i staniem w korkach, potem gonitwa z zakupami i obiadem a wieczorem ze zmęczenia padam na twarz, wolę pracę rozłożoną w czasie a pozwalającą na odpoczynek gdy czuję zmęczenie, sen gdy jestem niewyspana, gorący posiłek, mycie włosów i prysznic bez pośpiechu i gdy mam na to ochotę, zrobienie sobie przerwy na spacer nad jeziorko o 12 w południe, zakupy gdy 3/4 ludzi jest w pracy, wizytę rano u kosmetyczki lub fryzjera (zachwyceni po większość chce po południu) itd. itd.
    • babcia.stefa Re: Powariowali 11.01.14, 11:02
      Współpracuję jako freelancer z kilkoma dużymi firmami z branży i jest tak samo - mnóstwo niepilnych maili (jakieś wystawienie zlecenia w systemie, podsumowanie itp.) dostaję w godzinach mocno nocnych.

      Ponieważ jedną z tych firm jest moje eks-korpo - wiem, jak to naprawdę wygląda. Tak, ci ludzie rzeczywiście tyle pracują, tzn. może nie siedzą w nocy w biurze, ale siedzą 9-18, potem jadą do domu, wciągają pizzę z mikrofalówki i znowu siedzą 21-1 w nocy, ogarnąć na spokojnie to, na co im nie starczyło czasu w ciągu dnia.
    • beverly1985 Re: Powariowali 11.01.14, 13:28
      Pracuje od zawsze w korporacjach i one maja jedna dobrą cechę: elastyczne godziny pracy. Zawsze mialam sluzbowego laptopa, i mogłam wyjść wczesniej a potem pracę dokonczyc w domu. Moja szefowa wychodziła o 16.30 (pracowalismy do 17.30), ale potem wlasnie koło 23, po polozeniu dzieci spać, odpisywała na maile.

      Także nie wszyscy pracuja 9-18 i potem 21-24. Są tacy, którzy wybierają 9-15 i potem "dosiadują" wieczorami. Sama pracuję 7-8 godzin a nadgodziny zdarzają się sporadycznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka