...gdy troll dochodzi do punktu, gdy sam ujawnia własną trollową naturę?
Wiadomo, są trolle oczywiste od pierwszego posta typu 25cm_ogóra z tekstami o namawianiu e-matek na seks na Skypie czy różne juleczki_95 z opisami jak to nakryły męża w czasie orgii z listonoszem i iguaną, ale mam na myśli te rezydentne trolle, które przez lata budują sobie image na forum. One co jakiś czas między wątki trollowe wplatają wątki 'zwykłe', o bluzce, o jedzeniu, o meblach, cokolwiek co pomoże im udawać ot kolejną forumkę. I nawet wątki trollowe starają się jakoś 'wypośrodkować', udając, że 'zostały źle zrozumiane' czy że 'ktoś tam się ich czepia'. Znacie ten typ
I pewnego dnia taki rezydentny troll już nie daje rady. Nie wiem, zmęczenie materiału? Nuda, bo ostatnio było za spokojnie? Ambicja 'wyższego poziomu' trollowania?

I zaczynają zakładać wątki w tak oczywisty sposób nastawione tylko na trolling i na wzbudzanie kontrowersji i 'ataków' na trolla, że to aż smutne. Choć jednocześnie zabawne, takie wrzucenie przez trolla samego siebie na patelnię

Coś jak policjant-tajniak, który na spotkaniu mafijnym zaczyna bawić się odznaką