Dodaj do ulubionych

a mnie rodzice bili...

23.02.14, 18:41
i wyrosałam/em na porządnego człowieka.
To jest argument akceptujących bicie jako metodę wychowawczą.

Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządnego człowieka.
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:45
      Zdecydowanie nie.
      • aka10 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:47
        Absolutnie nie. Jak mozna bic kogos, kogo sie powinno kochac?
        • black_halo Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:22
          Mnie zawsze zastanawialy te ckliwe historyjki w mediach o "niewdziecznych bachorach" co starych i schorowanych rodzicow nie odwiedzaja ani nawet w swieta nie zadzwonia. W gruncie rzeczy co wlozysz to wyjmiesz wiec zakladam, ze procent "niewdziecznych bachorow" jest znikomy. Po prostu niektorzy rodzice maja tendencje do zapominania, ze maltretowali te dzieci wiec im sie zadne wizyty czy pamiec na starosc nie naleza. Nalezy im sie zgnicie w samotnosci. Dzieci otoczone opieka i miloscia wiele sa w stanie wybaczyc, w koncu prawie kazdy dostal kiedys klapsa a jednak w doroslym zyciu wiekszosc bez zadnego problemu utrzymuje kontakty z rodzicami.
          • quelquechose Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:55
            A mnie sie wydaje, ze to dzieci chowane wlasnie bezstresowo i ktore mialy zaspokajana kazda zachcianke wlasnie nie odwiedzaja pozniej swoich rodzicow.

            I zeby nie bylo - nie bije swojego dziecka smile
            • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:53
              No, ale co to znaczy bezstresowo? Nie znam osobiście dziecka, któremu wszystko wolno. Zdarzają się mniej lub bardziej konsekwentni rodzice.
              Już nie raz słyszałam, że stosuję bezstresowe wychowanie, bo... nie stosuję klapsa.
            • 1kozadowoza2 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:39
              quelquechose napisała:

              > A mnie sie wydaje, ze to dzieci chowane wlasnie bezstresowo i ktore mialy zaspo
              > kajana kazda zachcianke wlasnie nie odwiedzaja pozniej swoich rodzicow.
              >
              > I zeby nie bylo - nie bije swojego dziecka smile

              Jest w tym dużo prawdy. Moim rodzicom zdarzało się wymierzyć mi klapsa, od mamy kilkakrotnie ścierą "przez łeb" zarobiłam a nawet raz czy dwa od ojca pasem dostałam. Kocham ich bardzo nie mam im za złe tego że karali mnie w ten a nie inny sposób. Mój mąż nigdy klapsa nie dostał, matka na wszystko mu pozwalała nie krzyczała na niego itd.
              Ja bez rodziców żyć nie potrafię, widujemy się co najmniej raz w tygodniu (czasami przez kilka dni z rzędu codziennie, codziennie rozmawiam telefonicznie z mamą i bardzo często z tatą. Mój mąż z rodzicami widuje się co 3-4 tygodnie, telefonicznie rozmawia matką 1-2 razy na miesiąc. (odległość dzieląca mnie i rodziców to około 10 km a nas i teściów jakieś 3-4 km)

              Dziecka mojego nie biję chociaż kilka razy klapsa dostała (podejrzewam że nawet jej nie zabolało)
              • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:51
                No to musisz klapsowac swoje dziecko czesciej, bo z Twojego wywodu wynika, ze
                klapsy wplywają pozytywnie na zaciesnianie więzi rodzinnych. ;p
            • memphis90 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 19:54
              Aha, ale mówimy o pokoleniu żalących się 80-letnich emerytów, którzy mają niewdzięczne 60-letnie dzieci. To kiedy oni niby je chowali beztresowo i rozpieszczali spełniając każdą zachciankę- w powojennych latach 50? Wtedy, kiedy dzieci trzymało się twardą ręką i tłukło pasem po dupie za byle pierdołę?
    • ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:46
      Moje dziecko weszlo w faze ze rozumie ze wrzaskiem mozna rozne rzeczy na mnie wymusic. Zmeczone wsciekle glodne wpada w szal. I kilka razy pomyslalam ze jakby go stuknac to moze by sie uspokoil i zrobil po mojemu. Nie wiem skad taka mysl - w sumie chyba dlatego ze i mnie sie obrywalo. Zabawne to jest w sumie nie dosc ze wsciekly glodny i zmaczony to jeszcze ja mam pokuse mu dowalic. Na 100% bylo by mu potym lepiej.
      • ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:51
        O rozwazan. Material drastyczny
        youtu.be/GKF15YxLMKk
        youtu.be/hR_2PCRkxfA
        youtu.be/vwZq0haMuYc
        Nie wiem jakie trzeba miec problemy ze soba zeby faktycznie dziecku przywalic
        • basia_400 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:55
          Mnie ojciec tłuk i traktował jak psa. Niczego dobrego to nie przyniosło.
          Osobę, która bije dzieci i uważa to za słuszną metodę wychowawczą raczej za porządnego człowieka uznać nie można.
          • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:11
            > Osobę, która bije dzieci i uważa to za słuszną metodę wychowawczą raczej za por
            > ządnego człowieka uznać nie można.

            Bije - katuje, czy bije - daje klapsy okazjonalnie w obliczu totalnej bezsilności na wyczyny latorośli?
      • mia_siochi Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 08:02
        Ja mojemu tak usilnie wpajam, że nie wolno nikogo bić, że jakbym go uderzyła to cały mój autorytet runąłby na wieki wink Nieraz mnie to powstrzymuje...
        No ale on potrafi skomentować "mamo nie krzycz już" od kiedy skończył 2 lata, więc marny ten mój autorytet.
    • bombastycznie Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 19:32
      byłam w dzieciństwie bita przez matkę, moja matka przez swoją - wszystkie siostry matki też biły swoje dzieci, tłumaczę to sobie, że mają to w genach, chociaż wiem, że to nieprawda. sama nie mam dzieci, ale jeśli kiedyś bym miała to bardzo bym się bała tego że też zacznę je bić, choć bardzo bym tego nie chciała, bo uważam że to do niczego nie prowadzi i niczego nie zmieni w zachowaniu dziecka. nie zapomnę kiedy dostałam wpie***l za pierwszą jedynkę w szkole, to była 4 klasa, wcześniej i później też, rozbieranie się na wf-ie było wstydliwe żeby nie pokazywać siniaków, zdarzały się też gorsze momenty, ale myślę, że nie warto ich opisywać, bo teraz z perspektywy czasu są dla mnie drastyczne i sama się sobie dziwię, jak to przetrwałam.
      • pamel-a1000 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:05
        ktos siebie ocenia jako porzadnego czlowieka? no pewnie bije zone i dzieci, ale przeciez zarabiam i dbam o dom! jestem ok
    • mid.week Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:11
      Bardzo dobre pytanie. Podoba mi się.
    • mag1982 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:19
      Akceptowałam bicie jako metodę wychowawczą i sama używałam tego argumentu ale to było zanim urodziłam dziecko. Teraz młoda ma prawie trzy lata i po raz kolejny sprawdza ile da się uzyskać wrzaskiem. Mimo, że nie ma łatwego charakteru nigdy nie podniosłam na nią ręki i psychicznie też się nie.znęcam. Po narodzinach dziecka całkowicie zmienił się mój punkt widzenia. Tak, klaps to też bicie.
    • enatealie Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:24
      Porządny człowiek ze zdrowym poczuciem własnej wartości i bez traumy z dzieciństwa wg. mnie uderzy dziecko tylko w ekstremalnej sytuacji. Lanie bez powodu/przez błahostki to jak dla mnie wynik chorej głowy i niepanowania nad sobą. Często życzę takim rodzicom-potworom, żeby dziecko im w końcu oddało. Zwłaszcza starsze i niejednokrotnie silniejsze od mamusi/tatusia sadysty.
      • ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:05
        Raczej wydaje mi sie ze ludzie bija z bezsilnosci. Cos jak telewizor sniezy i podchodzis i pukasz. Choc wiesz ze to bez sensu... Jakis taki zwierzecy instynkt ;p
        • hellulah Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:08
          I na to mamy rozum, żeby z niego korzystać. Zawsze powtarzam, że przemoc jest oznaką braku myślenia i lenistwa intelektualnego. Empatię można mieć lub nie, ale rozumu każdy może użyć, nawet osoby z dość niską inteligencją (w typie IQ). Jeśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć.
          • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:34
            hellulah napisała:

            > Zawsze powtarzam, że przemoc jest oznaką braku myślenia i lenistwa intelektualnego.

            Najbardziej bezmyślnymi i leniwymi intelektualnie państwami na świecie są zatem Stany Zjednoczone ze swoim budżetem wojskowym i zamiłowaniem do "operacji pokojowych" oraz Ujnia Europejska ze swoja pasją do regulowania najdrobniejszych spraw ukazami, czyli przemocą państwową.

            > Jeśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć.

            A skąd założenie, że przemoc jest zła?
          • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:07
            > Empatię można mieć lub nie, al
            > e rozumu każdy może użyć, nawet osoby z dość niską inteligencją (w typie IQ). J
            > eśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć.

            Kiepskie rozumowanie, bo rozum to akurat mowi, ze przemoc moze byc przede wszystkim skuteczna.
            • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:33
              To chyba tylko bardzo maly rozumek moze wymyslic.
              Przemoc rodzi przemoc, bunt, nienawiść, wiec o jakiej skutecznosci mowa ?
              • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:38
                > Przemoc rodzi przemoc, bunt, nienawiść, wiec o jakiej skutecznosci mowa ?

                A co jest celem w tych rozwazaniach? W kontekscie w ktorym rozmawiamy jest to z reguly sprawienie, zeby dziecko zaniechalo danych zachowan. Mozna popierac badz nie bicie dzieci, ale chyba nie sposob odmowic mu skutecznosci?
                • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:53
                  Mowimy o przemocy w kontekscie wychowania dziecka - wychowania na zdrowego i
                  silnego psychicznie czlowieka, takie sa zalozenia kazdego (mam nadzieję) rodzica.
                  Czlowiek, ktory ma w pamieci bicie przez rzekomo kochajacych rodziców, poniżenie, upokorzenie, bo tym jest bicie, bedzie mial problem z poczuciem wlasnej wartosci wszczepiony juz na całe zycie.
                  I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ?
                  • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:18
                    antyideal napisała:

                    I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ?

                    No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandytę.
                    • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:51
                      > I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ?
                      >
                      > No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandyt
                      > ę.

                      Naprawde uwazasz, ze kazda osoba, ktora dostala w dziecinstwie kilka, tudziez kilkanascie klapsow, wyrosnie na bandyte?
                      • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:53
                        Nie, nie każda. Ale jest większe prawdopodobieństwo, że tak będzie, niż w przypadku kogoś, kto był wychowywany bez przemocy.
                        • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:26
                          > Nie, nie każda. Ale jest większe prawdopodobieństwo, że tak będzie, niż w przyp
                          > adku kogoś, kto był wychowywany bez przemocy.

                          Tego nie jestes w stanie udowodnic.
                          • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:30
                            To jest logiczne - przemoc rodzi przemoc.
                          • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:34
                            Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasciwie
                            kazdy z nich wychowywal sie wsrod przemocy. Nic Ci to nie mówi ?
                            A nasza swojska patologia, aktualnie przebywajaca w ZK, lub chwilowo na wolnosci,
                            pochodzi zwykle z cieplych, pelnych milosci domów, gdzie duzo rozmawialo sie
                            z dziecmi o szacunku do drugiego czlowieka ?
                            • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:36

                              > Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasc
                              > iwie
                              Dwa najgłośniej dyskutowane przypadki ostatnich lat to ofiary "wychowywania" biciem: Renata katechetka i Trynkiewicz.
                              • basia_400 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:42
                                No sorry, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Ja byłam tłuczona (w dosłownym tego słowa znaczeniu, nie bez powodu ojciec dla mnie teraz nie istnieje) przez ojca, a seryjnym mordercą nie jestem, także w każdym przypadku umiar należy zachować, i nie przesadzać z osądzaniem na zasadzie: był bity/a - pewnie przyszły przestępca.
                                • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:56
                                  Nie kazdy bity wyrosnie na przestepce, ale niemal kazdy przestepca wywodzi sie
                                  z rodziny, w ktorej byla przemoc lub inne zaniedbywania emocjonalne, które wlasciwie
                                  do przemocy tez sie zaliczają.
                            • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:44
                              > Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasc
                              > iwie
                              > kazdy z nich wychowywal sie wsrod przemocy. Nic Ci to nie mówi ?

                              To z cala pewnoscia jest korelacja, natomiast to za malo, by stwierdzic istnienie konsekwencji.
                              Trzeba by jeszcze sprawdzic, czy podobna korelacja wystepuje w druga strone, tzn czy wiekszosc uczciwych ludzi nie byla bita w dziecinstwie, a tego nie da sie sprawdzic. Tego co probujesz tutaj przekazac po prostu nie da sie udowodnic.
                              • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:53
                                Ta korelacja występuje tylko w takim przypadku, kiedy wrzuca się do jednego worka (to ulubiony chwyt lewicowej propagandy) przypadki katowania dziecka bez żadnego powodu z przypadkami wymierzania sprawiedliwej kary za faktyczne przewinienia. Przypadki znęcania się będącego wyrazem nienawiści, skutkiem upojenia alkoholowego i wyładowywania frustracji z przypadkami karcenia podyktowanego troską o właściwy kręgosłup moralny dziecka. To diametralna różnica, ale lewizna celowo ją zamazuje.
                        • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:13
                          Ja dostałam kilka razy po tyłku i nawet nigdy niczego nie ukradłam w dorosłym życiu. I tym mniej dorosłym też nie. Przyznaję, zabijałam masowo mrówki gdy miałam 5-6 lat, ale to wszystko. Żadnych innych czynów uznawanych za niezgodne z prawem nie popełniłam.
                          • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:26
                            Dziecko bijesz, a to jest niezgodne z prawem.
                          • gazdzinazdaleka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:50
                            A mnie nikt nigdy nie uderzył. I też niczego nigdy nie ukradłam. Mrówek nie zabijałam. Dzieci nie biję. To co, licytujemy się dalej?
                            • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:06
                              Wszystko jeszcze widać przed tobą wink
                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:50
                    > Czlowiek, ktory ma w pamieci bicie przez rzekomo kochajacych rodziców, poniżeni
                    > e, upokorzenie, bo tym jest bicie, bedzie mial problem z poczuciem wlasnej wart
                    > osci wszczepiony juz na całe zycie.

                    Wysil troche wyobraznie i postaraj sie przyjac do wiadomosci, ze nie kazdy czlowiek, ktory dostal w dziecinstwie kilka klapsow wspomina dziecinstwo jako traume pelna upokorzen i ponizenia.


                    > I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ?

                    Twoja wypowiedz jest niczym nie poparta, autorytatywna opinia i niczego nie dowodzi.
                    Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec na jezdnie na czerwonym swietle. Bez oceniania tej sytuacji.
                    • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:06
                      Zawsze ten sam przykład smile
                      • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:16
                        W dodatku do kitu, bo np.dziecko znajomych z placu zabaw klapsowane za tzw.niegrzeczne
                        lub niebezpieczne zachowania po kwadransie robilo to samo, z jeszcze wieksza zacietością bym powiedziała smile
                        • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:15
                          A córka mojej znajomej dostała klapsa i już więcej ponoć nie wspinała się w ryzykowny sposób na poręcz.
                          • memphis90 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 19:59
                            Do czasu. Za chwilę nauczy się robić rzeczy zakazane tak, żeby mama nie widziała i tyłka nie zbiła.
                    • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:21

                      > Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na
                      > ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec
                      > na jezdnie na czerwonym swietle.
                      No więc mój dwulatek, nawet gdybym go zatłukła nieomal na śmierć- związku z czerwonym światłem, ulicą i niebezpieczeństwem by nie pojął. On nie widzi różnicy czy biegnie po parkowej alejce czy po ruchliwej ulicy. Gdybym go zaczęła bić to jedynie odebrałabym mu poczucie bezpieczeństwa i pewność, że mama, to ktoś u kogo należy szukać oparcia i pomocy.

                      Natomiast jestem przekonana, że jeżeli będę mu cierpliwie tłumaczyć czym jest ulica, gdzie się kończy i zaczyna, jak wygląda czerwony kolor i co oznacza, oraz jak niebezpiecznym jest zderzenie człowieka z rozpędzonym samochodem to jest w końcu możliwe, ze związek ten pojmie. Do tego czasu nie puszczam go samopas w okolicach ulicy.
                      • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:37
                        > Natomiast jestem przekonana, że jeżeli będę mu cierpliwie tłumaczyć czym jest u
                        > lica, gdzie się kończy i zaczyna, jak wygląda czerwony kolor i co oznacza, oraz
                        > jak niebezpiecznym jest zderzenie człowieka z rozpędzonym samochodem to jest w
                        > końcu możliwe, ze związek ten pojmie. Do tego czasu nie puszczam go samopas w
                        > okolicach ulicy

                        Jak wiadomo na czas tlumaczenia czas zwalnia, a auta sie zatrzymuja, a dziecko ma szanse wbiec na jezdnie tylko wtedy, jak jest "puszczone samopas", no i oczywiscie dzieciom nigdy nic do glowy nie strzela i zachowuja sie zawsze racjonalnie i przewidywalnie.
                        • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:42
                          > Jak wiadomo na czas tlumaczenia czas zwalnia, a auta sie zatrzymuja, a dziecko
                          > ma szanse wbiec na jezdnie tylko wtedy, jak jest "puszczone samopas", no i oczy
                          > wiscie dzieciom nigdy nic do glowy nie strzela i zachowuja sie zawsze racjonaln
                          > ie i przewidywalnie.


                          Małe dzieci zachowują się szalenie nieracjonalnie (w naszych kategoriach, bo w swoich własnych to pewnie ich zachowanie ma jako jedyne sens) dlatego skrajna głupotą i nieodpowiedzialnością jest konfrontowanie tak małego dziecka z sytuacjami niebezpiecznymi. Nie wyobrażam sobie jak trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby pozwolić na sytuację w której dwulatkowi może zagrażać jadący samochód? A potem jeszcze takie dziecko bić, za to, że się samemu było tak głupim i nieodpowiedzialnym?
                          • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:47
                            > Nie wyobrażam sobie jak trzeba być nieodpowiedzialnym, żeb
                            > y pozwolić na sytuację w której dwulatkowi może zagrażać jadący samochód?

                            Nie wszystkie dzieci na swiecie maja dwa lata.
                            Skadzes wytrasnela tego dwulatka, naprawde chcesz mi wmowic, ze tlumaczysz racjonalnie dwulatkowi kwestie bezpieczenstwa na drodze i jestes pewna, ze rozumie i sie bedzie stosowal? smile
                            • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:52

                              > Nie wszystkie dzieci na swiecie maja dwa lata.
                              > Skadzes wytrasnela tego dwulatka,
                              No tak jak pisałam wcześniej- bo moje najmłodsze dziecko ma aktualnie dwa lata. Mam też ośmiolatka, który nie wskakuje pod samochód bo rozumie zagrożenie - jego też nie mam powodu bić. Mój starszy syn to zagrożenie pojął bez bicia. Wszystko mu wytłumaczyłam. Powoli, w tempie w jakim był w stanie przyswajać. Nie wiem w takim razie kiedy przychodzi ten właściwy moment, kiedy dziecko, w związku z zagrożeniem na drodze, powinno się bić.
                              • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:54
                                > No tak jak pisałam wcześniej- bo moje najmłodsze dziecko ma aktualnie dwa lata.
                                > Mam też ośmiolatka, który nie wskakuje pod samochód bo rozumie zagrożenie - je
                                > go też nie mam powodu bić. Mój starszy syn to zagrożenie pojął bez bicia. Wszys
                                > tko mu wytłumaczyłam. Powoli, w tempie w jakim był w stanie przyswajać.

                                Trudno dyskutowac z takimi argumentami, zatem pozwole sobie zakonczyc prostym stwierdzeniem: przyjmij do wiadomosci, ze dzieci sa rozne.
                                • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:04
                                  Chyba chodzi bardziej o to, że rodzice są różni..
                                • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:09
                                  > twierdzeniem: przyjmij do wiadomosci, ze dzieci sa rozne.

                                  Wyjątkowo nietrafiona uwaga wink Z racji posiadania dzieci niepełnosprawnych, na co dzień spotykam się z dziećmi bardzo nisko funkcjonującymi i ich rodzinami. Moja najlepsza przyjaciółka ma dziesięciolatka funkcjonującego na poziomie roczniaka. Ona go również nie bije. Umiałbyś napisać jaki byłby sens jego bicia?

                                  Napisz mi w jakiej sytuacji bicie jakiego dziecka ma uzasadnienie z punktu widzenia wychowawczego?
                                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:44
                                    > Wyjątkowo nietrafiona uwaga wink Z racji posiadania dzieci niepełnosprawnych, na
                                    > co dzień spotykam się z dziećmi bardzo nisko funkcjonującymi i ich rodzinami. M
                                    > oja najlepsza przyjaciółka ma dziesięciolatka funkcjonującego na poziomie roczn
                                    > iaka. Ona go również nie bije. Umiałbyś napisać jaki byłby sens jego bicia?

                                    A czy ja gdzies napisalem, ze dzieci nalezy obowiazkowo bic?


                                    > Napisz mi w jakiej sytuacji bicie jakiego dziecka ma uzasadnienie z punktu widz
                                    > enia wychowawczego?

                                    Wszystko zalezy od okolicznosci, ale daleki bylbym od potepiania rodzica, ktory daje klapsa np w takich okolicznosciach:
                                    I blagam, nie piszcie, ze to tylko reklama, jestem pewien, ze wasza inteligencja umozliwia wam wykonanie prostego eksperymentu myslowego i wyobrazenie sobie takiej sytuacji.
                            • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:22
                              A w jakim wieku zacząć dziecku tłumaczyć?
                    • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:24
                      > Wysil troche wyobraznie i postaraj sie przyjac do wiadomosci, ze nie kazdy czlo
                      > wiek, ktory dostal w dziecinstwie kilka klapsow wspomina dziecinstwo jako traum
                      > e pelna upokorzen i ponizenia.

                      Ten wątek mowi przede wszystkim nie o klapsach, a o stosowaniu bicia=lania jako metody wychowawczej, a tę niewiele osób wspomina dobrze. Widac to w tym wątku choćby.
                      Klapsów tez nie popieram, zeby nie bylo, sa glupie i bezsensowne i wynikaja z bezsilnosci,
                      wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze slużą procesowi wychowania.
                      Jak to ktos dobrze ujal to jak takie trzepnięcie w telewizor, który śnieży, a nie wiemy
                      jak sobie doraznie poradzic. Na chwile może pomoże.


                      > Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na
                      > ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec
                      > na jezdnie na czerwonym swietle. Bez oceniania tej sytuacji.

                      Bzdura, o czym napisalam wyzej.
                      • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:36
                        > Ten wątek mowi przede wszystkim nie o klapsach, a o stosowaniu bicia=lania jako
                        > metody wychowawczej, a tę niewiele osób wspomina dobrze.

                        Nie bede sie wypowiadal za caly watek, moge mowic za siebie i wlasnie to robie. I skad wiesz co maja na mysli ludzie piszacy o biciu, skoro dla wiekszosci klapsy==bicie?


                        > Klapsów tez nie popieram, zeby nie bylo, sa glupie i bezsensowne i wynikaja z b
                        > ezsilnosci,
                        > wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze slużą procesowi wychowania.

                        "Ja uwazam ze cos jest glupie i bezsensowne, wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze to czemus sluzy." No paradne, stawianie tezy, ktorej nie da sie udowodnic, a potem wnioskowanie na podstawie tej tezy smile


                        > Bzdura, o czym napisalam wyzej.

                        No tak, bo wszystkie dzieci zachowuja sie dokladnie tak, jak twoje, zatem faktycznie bzdura, jeden przyklad (na dodatek nieweryfikowalny) jest dowodem na "bzdurnosc".
                        • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:53
                          Po pierwsze nie moje dziecko, moje nigdy nie bylo bite.

                          A co do dorabiania ideologii- tak,wg.mnie, klapsy to tylko rozladowanie emocji wiec jedyną korzysc przynoszą osobom, ktore biją, a tlumaczenie tego koniecznoscią wystawia im nienajlepsze swiadectwo, skoro wykorzystywanie przewagi siłowej w relacji dorosły-dziecko to
                          jedyna metoda działania, jaka w stanie sa wykoncypować, by osiagnac cel.
                          I nie wmówisz mi, ze to tylko moja osobista fiksacja, bo prawo, które zabrania bic dzieci
                          nie spadło nagle z kosmosu.
                          • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:07
                            >skoro wykorzystywanie przewagi siłowe
                            > j w relacji dorosły-dziecko to
                            > jedyna metoda działania, jaka w stanie sa wykoncypować, by osiagnac cel.

                            No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie stosuja innych metod wychowawczych, tylko klapsy smile
                            Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska.

                            > I nie wmówisz mi, ze to tylko moja osobista fiksacja, bo prawo, które zabrania
                            > bic dzieci nie spadło nagle z kosmosu.

                            Litosci, co to w ogole za argument? Gwarantuje ci, ze jest mnostwo spraw, ktore reguluje prawo, a ktore uznalabys za zupelnie bezsensowne. Wystarczy, ze sie chwile nad tym zastanowisz i znajdziesz mnostwo takich przykladow. Prawo jest uchwalane przez sejm, waska grupe ludzi, od laty wybierany w tym kraju mniejszoscia glosow. Ci ludzie od prawa naprawde nie sa nieomylni, sama dobrze o tym wiesz.
                            • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:30
                              > No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie sto
                              > suja innych metod wychowawczych, tylko klapsy smile
                              > Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska.

                              Czesto tak jest.
                              A nawet jesli nie - o kant tyłka potłuc jest wbijanie do dziecku w ramach wychowywania wartosci typu: szanuj drugiego czlowieka, nie bij słabszych itd. gdy za chwile samemu depcze sie je depcze.
                              Chyba, ze wychowanie to wg.Ciebie pilnowanie by dziecko nie wpadlo pod samochod tylko suspicious

                              > Litosci, co to w ogole za argument? Gwarantuje ci, ze jest mnostwo spraw, ktore
                              > reguluje prawo, a ktore uznalabys za zupelnie bezsensowne. Wystarczy, ze sie c
                              > hwile nad tym zastanowisz i znajdziesz mnostwo takich przykladow. Prawo jest uc
                              > hwalane przez sejm, waska grupe ludzi, od laty wybierany w tym kraju mniejszosc
                              > ia glosow. Ci ludzie od prawa naprawde nie sa nieomylni, sama dobrze o tym wiesz

                              Trudno wykorzenic z dnia na dzien wielowiekową tradycję, nie dziwie sie Twojemu oburzeniu poniekąd wink Tu akurat przepisy wyprzedzają zmiany w swiadomosci spolecznej, stad żal niektórych za czasami swobodnego przetrzepywania tyłków, oj żal.
                              • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:43
                                > Czesto tak jest.

                                Genialny argument. A ja powiem, ze czesto tak nie jest i co z tego wynika?

                                > Trudno wykorzenic z dnia na dzien wielowiekową tradycję, nie dziwie sie Twojemu
                                > oburzeniu poniekąd wink Tu akurat przepisy wyprzedzają zmiany w swiadomosci spol
                                > ecznej, stad żal niektórych za czasami swobodnego przetrzepywania tyłków, oj ża
                                > l.

                                No i czego dowodzi to stwierdzenie? Mylisz sie zreszta, wcale nie jestem oburzony, wprowadzenie prawa zakazujacego bicia dzieci jest mi doskonale obojetne, lubie jednakowoz podyskutowac na argumenty, ale widze, ze takowych brak.
                                • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:52
                                  To luzna dyskusja na forum, wymiana przemyslen, doświadczeń, a nie naukowa debata. Twoje żądanie na wszystko żelaznych dowodow, wyliczen, statystyk zaczyna byc nudne.
                            • nowi-jka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:01
                              ruda_owca napisał:

                              > No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie sto
                              > suja innych metod wychowawczych, tylko klapsy smile
                              > Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska.

                              Tak, najpierw tłumacza ze nie mozna bic a jak dziecko walni ełopatka brata to dostaje klapsa - n bo tłumaczenieni epomogło.
                              big_grinbig_grinbig_grin
                              Dlaczego jak tesciowa nie robi tego co chcesz nie walniesz jej w tyłek, dlaczego gdy mąz po 1000 prosbie zeby wrzucał brudne skarpetki do kosza zapomina o jego isnieniu nie walniesz go w tyłek. Wychowawczo byłoby. Dlaczego stosowanie siły na słabszym jest wg ciebie ok? W imie wychowania? To kolezanke z pracy jak za duzo zwala roboty na ciebie tez walnił w łeb bo tłumaczenie nie pomaga.
                              • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:18
                                nowi-jka napisała:


                                > Dlaczego jak tesciowa nie robi tego co chcesz nie walniesz jej w tyłek, dlaczeg
                                > o gdy mąz po 1000 prosbie zeby wrzucał brudne skarpetki do kosza zapomina o jeg
                                > o isnieniu nie walniesz go w tyłek. Wychowawczo byłoby. Dlaczego stosowanie sił
                                > y na słabszym jest wg ciebie ok? W imie wychowania? To kolezanke z pracy jak za
                                > duzo zwala roboty na ciebie tez walnił w łeb bo tłumaczenie nie pomaga.

                                Czasami są przypadki że jednak walną i nie tylko w tyłek wink
                                a tak na poważnie to po prostu dlatego że klaps u młodej osoby może jej pomóc wyrobić odpowiedni nawyk itp. teściowej już sie nie zmieni wink no chyba że w dosłownym znaczeniu.

                                Slawek
                                • nowi-jka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:59
                                  wyrobić odpowiedni nawyk?

                                  boje sie pytac co to za nawyk sie wykrztałca podczas bicia
                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:25
                                    Ot choćby taki że jak następnym razem będę usiłował włożyć gwóźdź do gniazdka elektrycznego, to najpierw się pogłaskam po pupie, a potem ocenię czy warto znowu próbować wink

                                    Slawek
                    • nangaparbat3 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 21:23
                      Nie jestem fanatyczką niedawania klapsow, ale powtarzający się przyklad z dzieckiem wbiegajacym pod auto przyprawia mnie o mdlości.
                      • zofijkamyjka Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 10:28
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Nie jestem fanatyczką niedawania klapsow, ale powtarzający się przyklad z dziec
                        > kiem wbiegajacym pod auto przyprawia mnie o mdlości.

                        mnie też, tak jakby danie klapsa było gwarancją zapewnienia dziecku bezpieczeństwa na ulicy.
                        • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 13:26
                          Taką gwarancją byłoby tylko noszenie dziecka na ulicy w klatce, albo prowadzenie na smyczy. Ponieważ jednak takie sposoby naruszają godność dziecka, sprowadzając je do poziomu zwierzęcia, moim skromnym zdaniem są niedopuszczalne. A na mdłości polecam aviomarin.
                          • zofijkamyjka Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 17:39
                            misiu-1 napisał:

                            > Taką gwarancją byłoby tylko noszenie dziecka na ulicy w klatce, albo prowadzeni
                            > e na smyczy.

                            Sa takie smycze dla maluchów ale zamiast smyczy wystarczy trzymanie za rękę. Dużo większe zabezpieczenie niż przylanie w pupę. Takie przylanie w pupe zresztą nie jest żadnym środkiem ostroności. Przecież nastepuje zawsze po fakcie, chyba że lejesz dzieciaka zanim wyjdziesz na ulicę.
                            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 22:30
                              zofijkamyjka napisała:

                              > Sa takie smycze dla maluchów ale zamiast smyczy wystarczy trzymanie za rękę.

                              Nie zawsze wystarczy. Dziecko z łatwością wyrwie rękę, jeśli jest trzymane ot, tak po prostu, bez użycia siły. A silny uścisk jest nie do utrzymania na dłuższą metę, bo ręka się męczy, w dodatku jest tendencja do samoistnego zwiększania uścisku.

                              > Dużo większe zabezpieczenie niż przylanie w pupę.

                              Mylisz się. Samokontrola dziecka, indukowana realną groźbą natychmiastowego klapsa, jest daleko lepsza od bezustannego pilnowania. Zwłaszcza, że wiele rzeczy dziejących się na ulicy może uwagę rodzica rozpraszać. A już na pewno lepsze jest jedno i drugie łącznie.

                              > Takie przylanie w pupe zresztą nie jest żadnym środkiem ostroności. Przecież nastepuje
                              > zawsze po fakcie, chyba że lejesz dzieciaka zanim wyjdziesz na ulicę.

                              Fakty mają to do siebie, że nie muszą być odosobnione. Zresztą w ogóle nie należy używać klapsa przy pierwszym przewinieniu. Za pierwszym razem musi iść ostrzeżenie werbalne.
                • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:17
                  ruda_owca napisał:

                  Mozna popierac badz nie bicie dzieci, ale chyba nie sposob odmowic mu skutecznosci?

                  Nie tylko można mu odmówić skuteczności, ale też wskazać na zgubne skutki.
                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:42
                    Te "zgubne skutki" istnieją tylko w lewicowej propagandzie, a przeczy im naga rzeczywistość. Brak autorytetów, gwałtowny wzrost przestępczości nieletnich, niedojrzałość społeczna i emocjonalna formalnie dorosłych ludzi - to wszystko jest owocem lewicowego wychowania. I to wcale nie jest jakiś niezamierzony efekt uboczny. Wręcz przeciwnie - taki stan jest wywołany celowo i z rozmysłem. Bo zniszczenie więzi społecznych i rodzinnych, tradycyjnej obyczajowości i moralności zostało uznane za niezbędne dla zwycięstwa rewolucji.
                    Na karach cielesnych wychowały się setki pokoleń i wychowały się lepiej niż pokolenie obecne.
                    • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:49
                      > Te "zgubne skutki" istnieją tylko w lewicowej propagandzie, a przeczy im naga r
                      > zeczywistość.
                      Ty jesteś chodzącą antyreklamą takiego sposobu tresowania dziecka.
                    • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:54
                      Z tak debilnym założeniem nie da się dyskutować, więc nie będę. Powiem tylko, że brniesz mieszając polityczne poglądy z metodami wychowawczymi. Podnieść rękę na słabszego może tylko jednostka słaba i głupia, nieznająca innych, pozytywnych metod.
                      I jest to niezależne od opcji politycznej jaką prezentuje, a od indywidualnych cech.
                      • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:02
                        misterni napisała:

                        Podnieść rękę
                        > na słabszego może tylko jednostka słaba i głupia, nieznająca innych, pozytywnyc
                        > h metod.

                        Powidz to Milicjantom wysłanym przez kochający rząd i używających przemocy wobec obywateli wink

                        Slawek
                        • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:07
                          Bardzo dobry przykład, zreszta wydarzenia ostatnich dni za nasza wschodnią granicą wlasnie
                          pokazały czym konczy sie wiara w skuteczność przemocy heh
                          • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:46
                            antyideal napisała:

                            > Bardzo dobry przykład, zreszta wydarzenia ostatnich dni za nasza wschodnią granicą wlasnie
                            > pokazały czym konczy sie wiara w skuteczność przemocy heh

                            Wydarzenia za wschodnią granicą są właśnie jaskrawym dowodem, że w polityce liczy się tylko i wyłącznie przemoc. Gdyby Ukraińcy pozostawili przemoc w wyłącznej dyspozycji państwa i słaliby uprzejme prośby, nie doszłoby do żadnych zmian. Dopiero jak się zbuntowali i pokazali, że dysponują większą siłą niż władza, coś się zmieniło.
                            • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:09
                              Jasne. U nas wladza, moze tez nie święta, ale poszla swego czasu na ustepstwa, dzieki czemu
                              obylo sie bez takich scen jak na Majdanie a i ona sama nie musiala potem uciekac w panice
                              i chowac sie po schronach.
                              • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:15
                                LOL
                                Jakie ustępstwa? Wobec bankructwa moskiewskich mocodawców, bezpieka dogadała się z bandą swoich konfidentów i zagwarantowała nietykalność sobie i swoim zagrabionym pod osłoną stanu wojennego łupom. Odegrali teatrzyk dla gawiedzi pt. "transformacja ustrojowa" i dziś mogą się śmiać ludziom w nos. Przemocy uniknięto, ale co z tego? Kiedyś Piłsudski kpił z tych, którzy chcieliby, żeby niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi. Za taką cenę można kupić tylko erzatz wolności w opakowaniu zastępczym. No to go mamy.
                                • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:31
                                  Powymachuj sobie szabelką przed lustrem na drewnianym koniu w walce o wolność,
                                  bo widze, ze brak Ci emocji i pretekstów do patriotycznych uniesień wink
                                • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:40
                                  No to pochwal się misiu czym okupiłeś niepodległość albo co aktualnie poświęcasz w imię wolności. Tylko wiesz, tak jak prawdziwy mężczyzna i patriota. Poza bełkotaniem na emamie oczywiście.
                                  • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:44
                                    elle.hivernale napisała:

                                    Tylko wiesz, tak jak prawdziwy mężczyzna i patriota.

                                    big_grin big_grin big_grin
                                    Kiedyś sama napisałaś, że nie należy szturchać niepełnosprawnego wink
                                    • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:36
                                      Za późno skojarzyłam towarzystwo. Faktycznie lepiej nie szturchać, tego świata już się nie da uratować suspicious
                                      • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:53
                                        Bardzo często się nie udaje sad ale zawsze istnieje prawdopodobieństwo że jakaś osoba przeczytawszy niektóre wypowiedzi, zmieni swoje chore stanowisko wink Trzeba wierzyć w Ludzi!! bo tylko krowa nie zmienia zdania.

                                        Slawek
                                        • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:15
                                          Chciałoby się wierzyć, ale jak się czyta faceta, który opisując chorobę swojej żony reklamuje jakieś solarium, to ręce opadają.
                                          • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:17
                                            elle.hivernale napisała:

                                            > Chciałoby się wierzyć, ale jak się czyta faceta, który opisując chorobę swojej
                                            > żony reklamuje jakieś solarium, to ręce opadają.

                                            Czegoś nie rozumiem wink możesz przybliżyć ??

                                            Slawek
                                            • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:20
                                              Po co mam niszczyć manicure, dobrze wiesz o co chodzi.
                                              • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:27
                                                Właśnie nie wiem. Piszesz coś pozbawionego sensu ( według mojej wiedzy o żonie ) więc albo mnie z kimś mylisz albo pokićkałaś posty na które chciałaś odpowiedzieć.


                                                Slawek
                        • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:45
                          No i właśnie był to jednostki słabe i głupie. Silne potrafiły się wyłamać.
                          • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:52
                            misterni napisała:

                            > No i właśnie był to jednostki słabe i głupie. Silne potrafiły się wyłamać.

                            Czyli widzisz że działają tu Prawa Natury wink jeżeli starzy przesadzą z biciem, to za jakiś czas dostaną po głowie od własnych pociech wink a jakoś nie słychać żeby większość rodziców zbierała na stare lata cęgi od swojego potomstwa!!! ba ja nawet dość często słyszę że sami z rozrzewnieniem wspominają to lanie i twierdzą że na dobre im to wyszło wink Po co więc wtryniać się z brudnymi łapami w obce rodziny ??


                            Slawek
                      • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:31
                        misterni napisała:

                        > Z tak debilnym założeniem nie da się dyskutować, więc nie będę. Powiem tylko, że brniesz
                        > mieszając polityczne poglądy z metodami wychowawczymi

                        ROTFL.
                        Ty lepiej w ogóle za dyskusję się nie bierz, jeśli stać cię tylko na takie komentarze i nie potrafisz dostrzec elementarnych związków przyczynowych. Powtarzanie lewicowych, idiotycznych zaklęć nie wystarczy za argumentację.
                        • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:49
                          To tobie jak widać argumentów ciągle brakuje, skoro nadal tą lewicą wachlujesz.
                          Błędnie zresztą całkiem, bo ja lewicowa nie jestem w najmniejszym stopniu.
                          • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:59
                            misterni napisała:

                            > bo ja lewicowa nie jestem w najmniejszym stopniu.


                            Ale że prozą piszesz to wiesz ??


                            Slawek
                    • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:11
                      Czyli bicie to jest jedyny sposób okazywania miłości i bez tego nie tworzą się więzi społeczne?
                      Życie pokazuje coś innego.
                      Autorytetu nie da się narzucić przemocą.
                      • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:30
                        sko.wrona napisała:

                        > Czyli bicie to jest jedyny sposób okazywania miłości i bez tego nie tworzą się
                        > więzi społeczne?

                        Bicie nie jest sposobem okazywania miłości, tylko sposobem wymierzania sprawiedliwości. A "Sprawiedliwość jest ostoją potęgi i mocy Rzeczpospolitej". To zresztą tłumaczy, dlaczego Rzeczpospolita jest dziś tak słaba.

                        > Życie pokazuje coś innego.

                        Jeśli patrzy się przez jakieś lewe okulary.

                        > Autorytetu nie da się narzucić przemocą.

                        Pomijając oczywistą bzdurność tego twierdzenia (zaprzeczenie można znaleźć od autorytetu najsilniejszego łobuza na podwórku poczynając, na autorytecie mocarstw światowych kończąc), to nie kary cielesne same z siebie tworzą autorytet rodzicielski, ale sprawiedliwość w ich stosowaniu. Dziecko doskonale zdaje sobie sprawę, kiedy kara jest słuszna.
                  • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:16
                    Jakie zgubne skutki przynosi strzelony raz na pół roku, wymierzony w szczególnych okolicznościach?
                • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:04
                  To zaniechanie jest ze strachu przed rodzicem. Rodzica obok nie ma/nie ma szans, że rodzic się dowie, zaniechania nie ma. Syndrom tzw. Zerwania ze smyczy.
                  Zresztą nie dotyczy bicia
    • zuwka Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:59
      Mnie ojciec uderzył dwa razy z tego co pamiętam. Raz kiedy mając 5 lat postanowiłam się schować i nie reagowałam na rozpaczliwie nawoływanie mamy, drugi raz kiedy miałam lat 17 przywaliłam mi z pięści w głowę. Wtedy już pił. Moje starsze siostry i mamę tlukł regularnie. Ja sama dałam klapsa córce. I po tym sama plakalam razem z nią. Nigdy więcej.
    • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:08
      krejzimama napisał:

      > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządnego
      > człowieka.

      To zależy od tego, jak i z jakiego powodu je bije. Na logikę biorąc, bicie dzieci było od wieków powszechną metodą wychowawczą i dopiero współczesny, lewicowy reżim, wrogi wobec wszelkiej władzy innej niż własna, z tego właśnie i żadnego innego powodu zdelegalizował kary cielesne. Nie sposób chyba twierdzić, że dawniej nie było porządnych ludzi? Zresztą "po owocach ich poznacie" - poziom zdemoralizowania młodego pokolenia, wychowanego na sposób lewicowy, mówi sam za siebie.
      Mój nieżyjący już szwagier (lewicowiec, a jakże) był zawsze wrogiem kar cielesnych i w życiu nie wymierzył nawet najlżejszego klapsa swojej córce. Kiedyś był świadkiem, jak wymierzyła solidnego klapsa jednemu ze swoich synów, wówczas kilkuletniemu. Kiedy stanowczo przeciwko temu zaprotestował, usłyszał: "ty mnie nie biłeś i jak ja dziś wyglądam?".
      [i]"Kto żałuje rózgi, nienawidzi syna swego, lecz kto go kocha, w porę go karci."[i] (Prz.13:24)
      • wioskowy_glupek Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:30
        Bije czy klapsuje? To jest różnica...
        • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:04
          wioskowy_glupek napisała:

          > Bije czy klapsuje? To jest różnica...

          Owszem. Ale dla lewicowej doktryny nie ma żadnej różnicy. Z prostego powodu - lekkie czy ciężkie, bicie jest wyrazem władzy rodzicielskiej, a jej właśnie nienawidzi i chce zlikwidować lewica. Doskonałą ilustracją jej stanowiska jest, całkiem zresztą przypadkowo, tekst wygłoszony przez Emila Karewicza, w niezapomnianej roli Hermanna Brunnera, w jednym z odcinków "Stawki większej niż życie": "Nie mogę patrzeć na bitego człowieka, nie mogę! Jeżeli bije ktoś inny."
          Bo przecież nie jest tak, że lewica nienawidzi przemocy, jako takiej. Wręcz przeciwnie - przemoc jest jej podstawowym instrumentem. Ona tylko chce mieć na tę przemoc absolutny monopol.
      • misterni Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:42
        O jakim lewicowym reżimie piszesz? Za komuny kary cielesne były jak najbardziej akceptowane. Nawet w szkołach. Więc nie pitol.
        • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:21
          Widzę, że dziś wcale nie edukacji seksualnej brak, tylko politycznej. Za pierwszej komuny faktycznie, kary cielesne były akceptowane. Ale dziś rządzi druga - młodsze pokolenie komuchów. Po "długim marszu przez instytucje". Stare komuchy już tylko posłusznie wykonują jej polecenia, przepuszczając przez własne kiszki owoce tzw. "transformacji ustrojowej". A trzeba Ci wiedzieć, że lewica dzieli się na rozmaite frakcje, różniące się w szczegółach. Na przykład zwolennicy Lenina uważali, że najpierw należy zbudować komunizm w jednym kraju, natomiast zwolennicy Trockiego przeciwnie - że rewolucja musi objąć od razu cały świat. Te pozornie niewielkie różnice taktyczne (bo przecież co do zasadniczego celu była pełna zgoda) były wszakże zupełnie wystarczające, aby odsunąć Trockiego, a potem nawet go utrupić. Cóż więc dziwnego, jeśli występują także w sprawach tak drobnych, jak kary cielesne?
          • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:08
            Czytanie tego bełkotu jest najlepszą antyreklamą bicia dzieci, jakie można sobie wyobrazić big_grin patrzcie, potem rosną takie misie, które bełkoczą o Trockim i klapsowaniu dzieci w jednym zdaniu big_grin
            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:25
              "Kropka – w interpunkcji to najczęściej używany znak przestankowy oddzielający, stawiany na końcu wypowiedzenia.[...]
              Najczęstszym zastosowaniem kropki w piśmie jest zakończenie zdania lub równoważnika zdania."

              pl.wikipedia.org/wiki/Kropka
              To tak tytułem przypomnienia. Na wypadek, gdyby ignorancja językowa chciała się bić o palmę pierwszeństwa z głupotą światopoglądową i polityczną.
            • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:33
              Misiu sam o sobie myśli, że jest porządnym człowiekiem lejąc swoje córki. Myśli też tak o swoim ojcu, który go lał. Teraz jego córki mają problemy neurologiczne bo jak sam misiu pisał, nie są zdolne do ukończenia dobrej uczelni ani merytorycznego głosowania. Misiu sobie tą sytuację wytłumaczył rzekoma "kobieca budową mózgu" a to po prostu uszkodzenia po przemocy fizycznej. O swojej żonie tez misiu pisze, że jest intelektualnie mocno poniżej średniej. Strach pomyśleć, co tam się musi dziać w ramach akcji edukacyjnych...
              Teraz misiu się w rozczulający sposób chwalił narodzinami wnuczki. Kolejna do tłuczenia?
              • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:20
                Sugerujesz ze klapsy powoduja uszkodzenia mozgu?
                • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:46
                  > Sugerujesz ze klapsy powoduja uszkodzenia mozgu?
                  Bicie powoduje różnorakie uszkodzenia, również neurologiczne. Klaps to takie bicie, które bijącemu wydaje się niezbyt mocne. Ale nie ma ścisłej definicji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a powyżej niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz? Jako, ze misiu sprawia wrażenie zaburzonego i przyznaje, ze jego ojciec go bił, można założyć, ze doszło w jego przypadku do zaburzeń neurologicznych, wynikających z maltretowania w dzieciństwie.

                  Misiu również opisuje kobiety ze swego otoczenia, rodziny jako niezdolne do podejmowania samodzielnych decyzji, poniżej średniej inteligentne, nadające się do ubezwłasnowolnienia (będące niezdolne do ukończenia dobrej szkoły, niedolne do merytorycznego głosowania). Jednocześnie deklaruje, że tłucze córki.
                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:19
                    > Ale nie ma ścisłej definic
                    > ji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a powyżej
                    > niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz?

                    Nie badz smieszna. Podobniez nie ma scislej definicji jak mocno mozna wygiac dziecku reke w stawie barkowym i lokciowym a mimo to potrafisz dziecku ubrac kurtke bez lamania mu jej, prawda? ba, da sie to nawet zrobic dziecku, ktore przy tym placze, a zatem mozna by po tym sadzic, ze ma ta reke lamana.


                    > Misiu również opisuje kobiety ze swego otoczenia, rodziny jako niezdolne do pod
                    > ejmowania samodzielnych decyzji, poniżej średniej inteligentne, nadające się do
                    > ubezwłasnowolnienia (będące niezdolne do ukończenia dobrej szkoły, niedolne do
                    > merytorycznego głosowania). Jednocześnie deklaruje, że tłucze córki.

                    Nie znam misia ani zadnych szczegolow z jego zycia, odnosilem sie tylko do jego wypowiedzi z tego watku. Jakie te szczegoly maja znaczenie w kontekscie oceny sposobu, w jaki formuluje mysli?
                    • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:31

                      > > Ale nie ma ścisłej definic
                      > > ji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a po
                      > wyżej
                      > > niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz?
                      >
                      > Nie badz smieszna. Podobniez nie ma scislej definicji jak mocno mozna wygiac dz
                      > iecku reke w stawie barkowym i lokciowym a mimo to potrafisz dziecku ubrac kurt
                      > ke bez lamania mu jej, prawda? ba, da sie to nawet zrobic dziecku, ktore przy t
                      > ym placze, a zatem mozna by po tym sadzic, ze ma ta reke lamana.

                      Czy słyszałeś kiedykolwiek tłumaczenie jakiegokolwiek rodzica zatrzymanego za pobicie śmiertelne lub doprowadzające do trwałego kalectwa swoje dziecko ( w tym niemowlęta), że bił bo chciał zabić/okaleczyć? Ja nigdy. Zawsze tłumaczą: biłem bo był niegrzeczny, nie słuchał, był nieposłuszny, nie uczył się. Oni wszyscy, w swoim mniemaniu, karcą by dobrze wychować. Nie istnieje granica bezpiecznego bicia. Powtarzam- chyba, ze potrafisz ją zdefiniować.

                      Oczywiście, ze jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsze zło, niż jak się komuś ukradnie 500 tysięcy. Ale kradzież i tak zawsze pozostaje kradzieżą. Nie ma sensu dla kradzieży małych kwot wymyślać eufemizmów, żeby złodziejaszek mniejszych sum poczuł się lepiej. I co ważne- czasami ta kradzież 500 zł, może wyrządzić więcej zła niż zabranie 500 tysięcy.
                      • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:52
                        > Nie istnieje granica bezpieczneg
                        > o bicia. Powtarzam- chyba, ze potrafisz ją zdefiniować.

                        Czy istnieje granica bezpiecznego wygiecia reki dziecka?

                        > Oczywiście, ze jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsze zło, niż jak
                        > się komuś ukradnie 500 tysięcy. Ale kradzież i tak zawsze pozostaje kradzieżą.
                        > Nie ma sensu dla kradzieży małych kwot wymyślać eufemizmów, żeby złodziejaszek
                        > mniejszych sum poczuł się lepiej.

                        Przyklad wyjatkowo od czapy, to w sredniowieczu obcinano lapy za kradziez bochenka chleba, teraz mamy cos takiego jak podzial na przestepstwo, wykroczenie, pojecie pt. niska szkodliwosc spoleczna czynu, itp.
                        • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:56
                          > Czy istnieje granica bezpiecznego wygiecia reki dziecka?
                          W celach wychowawczo-karcących, w celu sprawienia bólu, żeby "dziecko się nauczyło"? Nie znam takich granic i nie zaryzykowałabym takich metod wychowawczych. Ci którzy biją, żeby wychować, też szarpią i wykręcają ręce. Pewnie im się wydaje, ze ta granice świetnie znają.

                          > Przyklad wyjatkowo od czapy,
                          Nie do czapy tylko pokazujący absurdalność wyszukiwania eufemizmów dla ewidentnie złych czynów.
                          • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:09
                            > W celach wychowawczo-karcących, w celu sprawienia bólu, żeby "dziecko się naucz
                            > yło"? Nie znam takich granic i nie zaryzykowałabym takich metod wychowawczych.
                            > Ci którzy biją, żeby wychować, też szarpią i wykręcają ręce. Pewnie im się wyda
                            > je, ze ta granice świetnie znają.

                            A jestes w stanie odpowiedziec na proste pytanie, bez dopowiadania sobie kontekstu?
                            Czy mozna zdefiniowac jak bardzo mozna wykrecic dzieciece ramie, zeby go trwale nie uszkodzic?
                            • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:10
                              > Czy mozna zdefiniowac jak bardzo mozna wykrecic dzieciece ramie, zeby go trwale
                              > nie uszkodzic?
                              Ja nie potrafię tego zdefiniować więc moim dzieciom rąk nie wykręcam przy żadnej okazji.
                              • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:32
                                > Ja nie potrafię tego zdefiniować więc moim dzieciom rąk nie wykręcam przy żadne
                                > j okazji.

                                Chcesz zatem powiedziec, ze odkad twoje dzieci sie urodzily zakladaly kurtki, bluzy, swetry itp, same, bez twojej pomocy i nigdy nie musialas brac ich rak i wkladac ich w rekawy? No to w takim razie juz rozumiem skad twoje niezrozumienie, bez zlosliwosci przyznam, ze nie widzialem jeszcze tak uzdolnionych motorycznie dzieci, ktore od swoich najmlodszych lat wkladaly rece w rekawy bez niczyjej pomocy.
                                • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:46
                                  Ruda_owco, czy ty posiadasz dzieci? albo inaczej- czy miałes okazje opiekowac się jakimis dziećmi? W ogóle nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji, w której, zeby ubrac dziecko to trzeba mu wykręcić ręce...
                                  Ubrania są elastyczne, naciągają się. Ręce się zginają - w ramionach, łokciach, dłoniach. Przy zakładaniu czego niby trzeba dziecku ręce wykręcać?
                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:42
                                    marychna31 napisała:

                                    > Ruda_owco, czy ty posiadasz dzieci? albo inaczej- czy miałes okazje opiekowac s
                                    > ię jakimis dziećmi? W ogóle nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji, w której, ze
                                    > by ubrac dziecko to trzeba mu wykręcić ręce...
                                    > Ubrania są elastyczne, naciągają się. Ręce się zginają - w ramionach, łokciach,
                                    > dłoniach. Przy zakładaniu czego niby trzeba dziecku ręce wykręcać?

                                    Kurcze żeby trza było takie proste rzeczy tłumoczyć wink więc teraz skup się, bede sie starał tłumoczyć obrazowo: wszelaka garderoba ma to do siebie że zwykle jest mało rozciągliwa a czasami prawie wcale się nie wyciąga czy to w prawo czy w lewo, ani w żadną inną stronę. Najczęściej zaopatrzona jest w jakoweś guziki suwoki czy inne rzepy ułatwiające wyrychtowanie się w nie. Jednakowoż nie zawsze wystarczająco wpasowane w całość żeby dało się np. owinąć niom dzieciaka (wyjątek stanowi odzież po starszym rodzeństwie w rozmiarze odpowiednio większym) który w danej chwili zamiast się ubierać nabrał ochoty na klocki i to nie te w toalecie co byłoby usprawiedliwione, ale na te co zostały na środku sali w przedszkolu i bawią się nimi inni pozostali pensjonariusze domu wczesnindoktrynacyjnego. Ty masz dylemat bo jesteś po 8 h pracy, pal licho jak pracujesz w jakimkolwiek urzędzie na stanowisku jakiejś biurwy starszej młodszej wszystko jedno i tak nic tam nie robisz pożytecznego, ale jeżeli gdzieś wykonujesz prawdziwa prace i np. musisz być na tych przysłowiowych nogach przez prawie całą zmiane to sytuacja robi się nieciekawa sad zwłaszcza że za 10 minut odjeżdża jakiś zbiorkom a ty z racji tego że mieszkasz na drugim końcu miasta nie możesz dojść do domu na piechotę a na taxi już kasy przed 10 nie starczy sad następny zbiorkom dopiero za pół godziny, a tobie kiszki marsza grają. Ponieważ jesteś oświecona i nie tolerujesz przemocy pod żadną postacią więc nie krzykniesz nie dasz klapsa itp. a dziecko ubrac trza bo inaczej się przeziębi a jak pójdziesz na opieke 2 raz w tym roku to z roboty moga cię wyciepać , dlatego ewentualne zwolnienie będzie musiał wziąć ON ale wtedy twój stary tak się wnerwi na gó...arza że gotów na niego nakrzyczeć podczas twojej nieobecności w domowym zaciszu, albo co gorsza przylać bachorowi jak będzie mu za bardzo podskakiwał a już szczególnie na jakimś meczu którego nie oglądał wink no więc łapiesz rozbrykanego pełnego chęci do zabawy no samo srebro wink bajtla sadzasz siłą na kolanach ale bardzo delikatnie oczywiście, przytrzymujesz w razie czego łokciem, zakładasz mu spodnie buty potem sweterek, bluze czy inny polar, w zależności od płci, porannego nastroju na ubieranie, twojego widzimisię na dzisiejszy poranek i co tam jeszcze może mieć wpływ na dobór porannego imagu wink kolejność ubierania bardzo ważna bo trudno np. załozyc spodnie jeżeli już są buty na stópkach a i ciasna bluzka słabo przechodzi gdy czapa na główce już usadowiona. I teraz dochodzimy do punktu kulminacyjnego!!!! bo jedną rękę do kurtki włożyć to pikuś wink ale z drugą zwykle bywa mały problem w zależności od stopnia rozpuszczenia gó...arstwa czy kolokwialnie mówiąc zdyscyplinowania, w tym właśnie momencie musisz trzymając tego małego smroda na jednym kolanie i ściskając druga nogą jego malutkie zgrabniutkie, przeurocze no takie jak serdelki łydeczki echh serce mi się kraje jak sobie przypomnę te czasy gdy moje dzieciaszki były małe wink a cha ale wracając do punktu kulminacyjnego do pełnego sukcesu brakuje nam jeszcze ta jedna ręka w rękawie kurtki, tak tak ta którą rezolutny młodzieniec macha i utrudnia na maksa włożenie jej do rękawa no więc łapiesz tą rękę i UWAGA! WYKRĘCASZ DO TYŁU!!! bo inaczej po prostu nie da się założyć kurtki smile i właśnie tutaj musi ci matczyna intuicja podpowiedzieć jakiej siły można użyć oraz pod jakim kątem można WYKRĘCIĆ RĘKĘ DO TYŁU aby znalazła się dokładnie tam gdzie powinna a jednocześnie żeby nie było siniaka (opieka społeczna może się doczepić) a co jeszcze ważniejsze żeby nie uszkodzić stawu, kości ani innego wiązadła bo inaczej kicha i stary będzie robił to o czym pisałem wcześniej sad Pamiętam to do dzisiaj jak zabierałem dzieciaki z przedszkola i naoglądałem się jak Matki to sprawnie robiły, no szacun wielki!
                                    • slawekopty P.S. 24.02.14, 23:49
                                      Oczywiście to mówiłem ja slawekopty wink żeby nie było że ruch robię na forum wink tak tylko ci chciałem pomóc zrozumieć pewne zagadnienia.
                                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:56
                                    To jest niesamowite, jak ty ciagle widzisz tylko to, co chcesz widziec.
                                    Ja nie wiem ile zlej woli trzeba miec w sobie, zeby nie zrozumiec prostych slow.
                                    Zapytam wiec jeszcze raz, uzywajac twoich slow i mam nadzieje, ze tym razem sie zrozumiemy.
                                    Doszlismy juz do tego, ze zeby wlozyc dziecki ubranie trzeba mu zgiac rece. W ramionach.
                                    I teraz uwaga - czy jestes w stanie zdefiniowac do jakiego stopnia mozna zgiac te dzieciece rece, w ramionach, zeby nie zrobic dziecku krzywdy?
                                    • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 00:19
                                      ruda_owca napisał:

                                      > To jest niesamowite, jak ty ciagle widzisz tylko to, co chcesz widziec.
                                      > Ja nie wiem ile zlej woli trzeba miec w sobie, zeby nie zrozumiec prostych slow

                                      Ciekawe czy to z przekory, czy już podpada pod (uwaga modne słowo) "niepełnosprawność" ??

                                      Slawek
                                      • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:16
                                        Ojp, ze tez Wam sie chce brnac w jakies absurdy uncertain i co ma do tematu wątku ubieranie dziecka ?
                                        • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:48
                                          Czasami przy ubieraniu trzeba użyć "przemocy" i ułatwić sobie tę czynność wykręcając dziecku rękę do tyłu. Z wypowiedzi niektórych emam wychodzi że może to robić tylko osoba nieporządna.
                                          A potem jak zwykle wink na osoby które próbują uświadomić niektórym rozhisteryzowanym białogłowom że w niektórych uzasadnionych przypadkach rodzic może a nawet powinien zastosować wobec dziecka niewielki przymus kierowane są inwektywy no i wychodzi jak zawsze wink

                                          Slawek
                                          • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:02
                                            Nadal nie widze najmniejszego zwiazku z tematem.
                                            Rodzic musi stosowac rozne srodki przymusu, chocby przytrzymanie silą dwulatka,
                                            zeby nie wybiegl na jezdnie - niestety niedawno w mojej okolicy rodzic nie byl na tyle czujny i...sad
                                            Zmienianie pieluchy tez odbywa sie w pewnym sensie na siłę, bo bez wspolpracy dziecka.
                                            Ma tego nie robic ?
                                            Ubieranie na silę, bo dziecko jest na nie, to nie zimne lanie dziecka po tyłku, bo rodzic sobie ubzdurał, ze ma do tego prawo. Nie wiem jakim cudem mozna dopatrzec sie tu jakichkolwiek
                                            zbieznosci z tematem.
                                            Rodzic manipulujac konczynami dziecka robi to tak, zeby nie poczulo bólu, podobnie przytrzymywanie dziecka przed wbiegnieciem na jezdnie nie wiąże sie z dostarczaniem mu bólu, a bicie ma zalozenie odwrotne, ze tak łopatologicznie juz rzecz ujmę.
                                            • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:20
                                              antyideal napisała:

                                              > Rodzic manipulujac konczynami dziecka robi to tak, zeby nie poczulo bólu, podob
                                              > nie przytrzymywanie dziecka przed wbiegnieciem na jezdnie nie wiąże sie z dosta
                                              > rczaniem mu bólu, a bicie ma zalozenie odwrotne, ze tak łopatologicznie juz rze
                                              > cz ujmę.

                                              Jak łopatologicznie to proszę bardzo wink czasami zdarzy się ze rodzic zrobi to powiedzmy spontanicznie i jednak dziecko ból poczuje, niekiedy zrobi to świadomie bo z kilkulatkiem w pewnych sytuacjach nie da sie "negocjować" chodzi tylko o rozróżnienie że nie każda przemoc użyta w stosunku do dziecka jest zła, nie mówimy o patologicznym laniu własnego dziecka bo tego tutaj nikt nie kwestionuje i zgadzamy się że jest to złe. I właśnie o to chodzi że dla niektórych nie ma rozróżnienia i każda "przemoc" jest dla nich nie do zaakceptowania. a ponieważ nie trafiają do nich żadne argumenty więc dla próby uzmysłowienia przytacza się coraz bardziej błahe.


                                              Slawek
                                              • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:32
                                                Nie sadze, zeby ktos zdrowo myslacy mial problem z odrożnieniem uzycia sily w celu koniecznym,
                                                np. ubraniu dziecku kurtki przed wyjsciem na mróz, zeby nie zachorowalo, od lania dla celów rzekomo wychowawczych, ktore de facto sa zwykle tylko upuszczeniem emocji bijacego, co nawet osoby klapsujace przyznaly w tym wątku.
                                                • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:03
                                                  Przeczytaj wobec tego cały temat i zobaczysz że jednak emamy mają takie trudności sad Niektóre w ogóle działają w systemie dwójkowym wink

                                                  Slawek
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:26
                                                    Mam raczej wrażenie, ze kilku panów bardzo chce te trudności zobaczyc wink
                                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:34
                                                    antyideal napisała:

                                                    > Mam raczej wrażenie, ze kilku panów bardzo chce te trudności zobaczyc wink

                                                    " Re: a mnie rodzice bili...
                                                    misterni 24.02.14, 17:18 Odpowiedz
                                                    antyideal napisała:

                                                    I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ?

                                                    No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandytę.
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 12:03
                                                    Juz wypowiedzialam sie wczoraj na tamten temat.
                                                    Dziecko wychowywane w przemocy czesto stosuje przemoc, chyba ze jest na tyle mądre
                                                    i wrażliwe iż potrafi wyciagnac wnioski z błedów rodziców i ich nie powtarza.
                                                    Wiekszosc przestepców wywodzi sie z domow, gdzie przemoc byla na porzadku dziennym
                                                    i nie chodzi o wkladanie na siłę kurteczki.

                                                    Przemoc to nie wkładanie na siłę czapeczki przy -20 stopniowym mrozie, tylko bicie,
                                                    upokarzanie słowne itp. Dżizas.
                                                    My mowimy o wychowaniu jako dlugotrwalym żmudnym procesie nastawionym na efekt w postaci zdrowego, psychicznie silnego czlowieka a Wy wyjezdzacie z dooperelami typu zakładanie dziecku bluzki.
                                                    Nie pamietam ani jednej sytuacji z dziecinstwa z ubieraniem mnie na siłę, choc zapewne zdarzylo sie nie raz, natomiast pamietam dokladnie klapsy i toksyczne słowa, nawet te z okresu bardzo małoletniego.
                                                    Reasumując - przemoc niszczy, a przynajmniej rani, uff, jasniej juz nie potrafię ;p
                                                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 12:39
                                                    antyideal napisała:

                                                    > Dziecko wychowywane w przemocy czesto stosuje przemoc

                                                    Da, nu i szto?
                                                    Rozbierzmy z uwagą taką tezę:
                                                    "Dziecko wychowywane w [jedzeniu kotletów schabowych] często [jada kotlety schabowe]."
                                                    Co miałoby z tego wynikać? W zależności od tego, jakie poczynimy założenie (czy jedzenie schabowych jest dobre, czy złe), taki otrzymamy wynik:
                                                    "Jedzenie kotletów schabowych jest złe, bo jest złe"
                                                    albo:
                                                    "Jedzenie kotletów schabowych jest dobre, bo jest dobre"
                                                    Innymi słowy wartość argumentu zależy tylko i wyłącznie od założenia. A założenie nie może być argumentem na swoją rzecz. Krzyżowa odmiana takiej "argumentacji" funkcjonuje w humorystycznej formie:
                                                    "Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie"
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:11
                                                    Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mnie
                                                    jest to oczywiste.
                                                    Ty, jako, domyslam się, ofiara wychowywania rózeczką połączonego z praniem mózgu, ze to dla Twojego dobra, jak widac skutecznym, rozumiem, ze masz inne zdanie. Masz prawo.
                                                    Tzn.masz prawo myslec co chcesz, na szczescie prawo stoi po stronie ewentualnych ofiar Twojego rozumowania. Mam nadzieję, ze skorzystaja niego.

                                                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:31
                                                    > Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mn
                                                    > ie
                                                    > jest to oczywiste.

                                                    Nie, ty po prostu nie rozumiesz definicji slowa "przemoc", a raczej zawlaszczylas sobie te definicje dla wlasnych potrzeb.
                                                    Tak, ubranie dziecka "na sile" bez uszkadzania tego dziecka i bez sprawiania mu bolu w momencie, w ktorym to dziecko nie ma ochoty sie ubrac, to jest przemoc. Nawet jesli robisz to dla jego dobra, to wciaz przemoc.
                                                    Ale jak sie domyslam twoja odpowiedzia bedzie "co to ma wspolnego z ta dyskusja".
                                                    I najlepsze jest to, ze ty pewnie caly czas uwazasz, ze np ja jestem zwolennikiem bicia dzieci. Niech i tak bedzie. Glowa muru sie nie przebije.
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:46
                                                    „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny [*], w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”.

                                                    Masz tu definicje przemocy z ustawy o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie, a w tym kontekscie, a nie ogólnoswiatowym, problem poruszamy.
                                                    Jest tu cos o niestosownosci zakładania bluzeczki siłą ?
                                                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:21
                                                    antyideal napisała:

                                                    > Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mnie

                                                    Ależ właśnie usiłujesz robisz. Niestety, popełniając elementarny błąd logiczny.

                                                    > Ty, jako, domyslam się, ofiara wychowywania rózeczką połączonego z praniem mózg
                                                    > u

                                                    Argumentum ad personam to też błąd logiczny. Ja mogę być sobie ofiarą wychowania rózeczkowego, lub też nie, ale nie ma to żadnego wpływu na to, czy przemoc jest dobra, czy zła.

                                                    > Tzn.masz prawo myslec co chcesz, na szczescie prawo stoi po stronie ewentualnych ofiar
                                                    > Twojego rozumowania. Mam nadzieję, ze skorzystaja niego.

                                                    Prawo jest ewidentnym antyargumentem w rozważaniach o złym charakterze przemocy, ponieważ samo jest zinstytucjonalizowaną przemocą. Jeśli przemoc jest zła sama w sobie, to prawo zakazujące jej stosowania pod groźbą zastosowania przemocy, jest także złe.
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:33
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    Argumentum ad personam[/i] to też błąd logiczny. Ja mogę być sobie ofiarą wy
                                                    > chowania rózeczkowego, lub też nie, ale nie ma to żadnego wpływu na to, czy prz
                                                    > emoc jest dobra, czy zła.
                                                    >

                                                    Moze miec to wplyw na Twoje postrzeganie przemocy. A dlaczego - juz napisałam.
                                                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:38
                                                    Ale my tu dyskutujemy nie nad tym, jak ja postrzegam przemoc, tylko czy jest dobra, czy zła.
                                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:14
                                                    Już rozumiem, ty albo nie chcesz zrozumieć różnicy, albo nie potrafisz. W obydwu przypadkach to impas nie do przejścia wink

                                                    Slawek
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:26
                                                    Chyba tak, bo z kolei ja zaczynam rozumiec, ze dla Was, juz chyba trzech sie naliczylam ;p wychowanie to kwestia wywiazania z obowiazku zapewnienia fizycznego bezpieczenstwa, podstawienia miseczki i przyodziania, stad to ciagle nawiazywanie do sposobu w jaki to zrobic, a dla mnie wychowanie to proces zwiazany ze sferą ducha a czynnosci opiekunczo-higieniczne to margines w tym kontekscie.
                                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:39
                                                    antyideal napisała:

                                                    > Chyba tak, bo z kolei ja zaczynam rozumiec, ze dla Was, juz chyba trzech sie na
                                                    > liczylam ;p wychowanie to kwestia wywiazania z obowiazku zapewnienia fizycznego
                                                    > bezpieczenstwa, podstawienia miseczki i przyodziania, stad to ciagle nawiazywa
                                                    > nie do sposobu w jaki to zrobic, a dla mnie wychowanie to proces zwiazany ze sf
                                                    > erą ducha a czynnosci opiekunczo-higieniczne to margines w tym kontekscie.

                                                    No i właśnie tym optymistycznym akcentem osiągnęliśmy konsensus wink Do prawidłowego wychowania dziecka jest potrzebna Matka z podejściem duchowym wink i Ojciec który w razie czego przerwie to uduchowione bujanie w obłokach i swoim czynem i postawą sprowadzi towarzystwo na ziemie. Amen wink


                                                    Slawek
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:55
                                                    slawekopty napisał:

                                                    > No i właśnie tym optymistycznym akcentem osiągnęliśmy konsensus wink Do prawidłow
                                                    > ego wychowania dziecka jest potrzebna Matka z podejściem duchowym wink i Ojciec k
                                                    > tóry w razie czego przerwie to uduchowione bujanie w obłokach i swoim czynem i
                                                    > postawą sprowadzi towarzystwo na ziemie. Amen wink
                                                    >

                                                    Owszem, idealem jest zgodna wspolpraca rodziców, a pewne róznice postaw nawet wskazane, byle dziecko nie bylo ofiarą tarć miedzy nimi.
                                                    Jesli jednak przez czyn rozumiesz bicie to tu nasze poglady sie zdecydowanie rozjeżdżaja.
                                                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:40
                                                    Skąd taki dziwaczny wniosek? Wychowanie to przede wszystkim proces przekazywania dziecku zasad, jakimi ma się kierować w życiu. Czynności opiekuńczo-higieniczne, nakarmienie itp. to utrzymanie, a nie wychowanie.
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:45
                                                    No to zapytaj kolegów dlaczego przez pól wątku ciagną temat techniki wkladania
                                                    ręki dziecka do bluzeczki, mimo prób przekazania im, ze wątek dotyczy czegos zupełnie innego wink
                                                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:56
                                                    Ja rozumiem, dlaczego. I jest to jak najbardziej związane z zasadniczym tematem. To Ty powinnaś postarać się to zrozumieć.
                                                  • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:03
                                                    > No to zapytaj kolegów dlaczego przez pól wątku ciagną temat techniki wkladania
                                                    > ręki dziecka do bluzeczki, mimo prób przekazania im, ze wątek dotyczy czegos z
                                                    > upełnie innego wink

                                                    Nie bede nikogo o to pytal, bo sam zaczalem ten temat, ale widze po raz kolejny ze szkoda slow.
                                                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:23
                                                    Jaki temat, taka konkluzja, heh.
          • misterni Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 16:11

            PO jest partią centro - prawicową, a nie komunistyczną.
            • misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:26
              misterni napisała:

              > PO jest partią centro - prawicową, a nie komunistyczną.

              Nie. PO jest partią całkowicie bezideową, składającą się wyłącznie z miękkiego goowna i posłusznie wykonującą polecenia lewicowej międzynarodówki. Jej celem jest sprawowanie władzy samo w sobie. Dla wiążących się z tym konfitur. Nie mają nic wspólnego z prawicą.
              • misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:41
                Jasne, jasne smile
                Nie, żebym jakoś specjalnie kochała PO, ale wobec takich farmazonów jakie głosisz, można się tylko uśmiechnąć z pobłażaniem. smile
                • misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:50
                  Ależ uśmiechaj się do woli. Uśmiech na Twojej twarzy zrównoważy całą polityczną ignorancję.
                  • misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:57
                    Takie słowa z ust ignoranta to pochlebstwo.
                    • misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 18:33
                      To nie jest kwestia moich słów. Ty swoją ignorancję polityczną udowodniłaś ponad wszelką wątpliwość sama osobiście.
                      • misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 18:51
                        Jeśli dla takiego faszysty jak ty, moje poglądy są ignoranckie, to tym lepiej dla mnie. Pa
                        • misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 22:36
                          LOL.
                          Kolejny dowód ignorancji politycznej. Ty nawet tego nie wiesz, że faszyzm to ideologia lewicowa?
                          Współczuję. Jak mawiał doktor Strosmajer: "gdyby głupota umiała fruwać..." itd.
      • sanciasancia Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:00
        > To zależy od tego, jak i z jakiego powodu je bije. Na logikę biorąc, bicie dzie
        > ci było od wieków powszechną metodą wychowawczą i dopiero współczesny, lewicowy
        > reżim, wrogi wobec wszelkiej władzy innej niż własna, z tego właśnie i żadnego
        > innego powodu zdelegalizował kary cielesne. Nie sposób chyba twierdzić, że daw
        > niej nie było porządnych ludzi? Zresztą "po owocach ich poznacie" - poziom zdem
        > oralizowania młodego pokolenia, wychowanego na sposób lewicowy, mówi sam za sie
        > bie.
        Kompletna bzdura. Ludzie tłukli się na wiele różnych sposobów przez dziesiątki tysięcy lat i bicie dzieci nie tylko nie czyniło ich lepszymi, ale było składnikiem owej szalejącej przemocy jednych ludzi wobec innych. Żyjemy w czasach i miejscu, które skorzystało najbardziej z globalnego trendu spadku przemocy. Fakt, że trend ten objął także tortury o rzekomo wychowawczej funkcji jakim poddawano małych ludzi nie tylko nie jest przejawem dekadencji, zepsucia czy rozpadu tradycyjnych wartości (no dobra, to ostatnie może tak, ale to tylko pokazuje, jak odrażającą rzeczą są tradycyjne wartości), ale jest jednym z najfajniejszych aspektów tych zmian dzięki którym od dziesiątek lat, być może pierwszy raz w historii ludzkości, ludzkie dzieciństwo jest najlepszym, najprzyjemniejszym okresem życia. Polecam cały tekst i odsyłacze.
      • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:08
        > [i]"Kto żałuje rózgi, nienawidzi syna swego, lecz kto go kocha, w porę go karci
        > ."[i] (Prz.13:24)

        Uff, no co całe szczęście misiu, że biblia nie każe ci bić facetów dwa razy większych od siebie, bo co byś biedny zrobił. Całe szczęście, że możesz realizować swoje sadystyczne zapędy ze słowem pana na ustach.
        • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:57
          elle.hivernale napisała:

          > Uff, no co całe szczęście misiu, że biblia nie każe ci bić facetów dwa razy większych od
          > siebie, bo co byś biedny zrobił. Całe szczęście, że możesz realizować
          > swoje sadystyczne zapędy ze słowem pana na ustach.

          Prostackie lewicowe myślenie "kto kogo" jest nieprzystające do sytuacji. Wychowanie realizowane jest zawsze w sytuacji wieloaspektowej przewagi nad dzieckiem - fizycznej, intelektualnej i ekonomicznej. Wykorzystanie dowolnej z nich mogłoby być skomentowane tak samo głupkowato.
          • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:20
            Mam nadzieję, że nie jesteś katolikiem. Wstyd słuchać.
            Biblia nie kończy się na Starym Testamencie.
            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:40
              sko.wrona napisała:

              > Mam nadzieję, że nie jesteś katolikiem. Wstyd słuchać.
              > Biblia nie kończy się na Starym Testamencie.

              Nie jestem. To prawda, że Biblia nie kończy się na ST, ale w NT nie ma ani słowa dezawuującego to, co zacytowałem ze ST. Wręcz przeciwnie:
              "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości." (2Tm3:16)
          • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:11
            Wykorzystanie dowolnej z nich mogło
            > by być skomentowane tak samo głupkowato.

            ...jak twoje cytowanie biblii? Ktoś cię tu nieźle misiu podsumował. Obsesja lewaków, cytat z biblii i przykład szwagra na dokładkę - merytoryczna dyskusja a la miś.
            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:43
              Nie. Tak samo głupkowato, jak odwołanie się do bicia silniejszego. Bo np. karę polegającą na postawieniu "szlabanu" na komputer czy telewizję ktoś dorównujący Ci głupotą mógłby skomentować: "spróbuj zabronić komuś, kto ma pieniądze na własny komputer czy telewizor".
              • elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:37
                A w jakich sytuacjach szlaban zamiast bicia? Powiesz komu durnemu, kto nie potrafi myśleć samodzielnie i sypie cytatami z książki o niewidzialnych przyjaciołach, że bicie i szlaban na komputer to tak samo uprawniona kara, a nie będzie umiał przestać. Przecież za niego myśli klecha.
    • czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:42
      krejzimama napisał:

      > i wyrosałam/em na porządnego człowieka

      big_grinbig_grinbig_grin
      • misterni Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:43
        NO ale ona to pisze nie o sobie.
        • czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:10
          oj wiem ale tak fajnie mi się zgrało że nie mogłam się powstrzymaćtongue_out
    • rosapulchra-0 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:00
      Bardzo ciekawe, dlaczego usunięto moje posty sciana
      • czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:10
        widocznie nie jesteś dobrym człowiekiemtongue_out
      • m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:37
        Spisek masonów? A może były jak zwykle durne, ale to by było za proste.
      • mid.week Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:51
        Ja kliknęłam w kosz. Mogę Ci napisać dlaczego. Żebyś - jak ochłoniesz - nie musiała się wstydzić za to co napisałaś. Komentarz był nie na temat, bardzo nieelegancki, wręcz .......
        • rosapulchra-0 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:42
          Akurat baska jest wulgarnym trollem, który tylko szuka zaczepki do ubliżenia swoim rozmówcom. m_incubo, jak menodo i jeszcze kilka nicków za to wykazuje nadmierną aktywnością w łażeniu za mną po wątkach i dopisywania się w obraźliwy sposób. Racz to zauważyć.
          • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:58
            Ja też mam swoje psychofanki! A co! Kto ich nie ma, nic niewart.
            Pokaż mi swoje psychofanki, a powiem ci, kim jesteś. big_grin
            • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:12
              Psychofanki?? Nie pochlebiaj sobie, ja po prostu z ciebie polewam smile pacz pani, co za czasy, kiedyś byłeś po prostu pośmiewiskiem, a teraz to się ma "psychofanów", jaka nobilitacja.
              • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:37
                Ty polewasz? Polewkę mają ci, którzy twoje wysiłki obserwują. big_grin
                • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:42
                  To znaczy kto? Nie wiedziałam, że jesteś rzecznikiem forumowym, ja pisze tylko za siebie, więc powściągnij nieco swoją prawicową manię wielkości.
                  • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:46
                    To znaczy ludzie rozumni. To nie mania wielkości, tylko wiara w człowieka. smile
                    • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:02
                      aha aha smile jest śmieszniej niż myślałam
                      • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:08
                        morgen_stern napisała:

                        > aha aha smile jest śmieszniej niż myślałam

                        Ach wink nawet sobie nie wyobrażasz jak śmiesznie wink Żaden ale to żaden facet z takim namaszczeniem nie robiłby z siebie kretyna, przez tyle czasu co niestety większość kobiet pisujących np. tutaj sad a często tryumfujących z miną upośledzonej blondynki na zgliszczach własnej godności. Najgorsze że do końca nie rozumiejąc własnego poniżenia wink co skutecznie uniemożliwia wyciągnięcie wniosków i jakikolwiek rozwój.

                        Slawek

                        • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:51
                          Ojej, kolejny intelektualista przyszedł się ogrzać smile dziewczyny, jeśli szukacie faceta to wiedzcie jedno - żadnego normalnego tu nie ma i nigdy nie będzie big_grin
                          • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:06
                            morgen_stern napisała:

                            > dziewczyny, jeśli szukacie faceta

                            Od kiedy tu jestem, wydaje mi się, że to forum w zamyśle nie służy znajdowaniu facetów i że przychodzą tu kobiety pozbawione tej przemożnej ciągłej chęci podrywu, nadawaniu każdemu kontaktowi damsko-męskiemu od razu kontekstu seksualnego (w szerokim sensie).

                            Od kiedy kobiety zamieniły się rolami z mężczyznami i przejęły tendencje do agresywnego zdobywania, mężczyzna nie ma się gdzie schować. Nie ma gdzie zwyczajnie pogadać, bez tej presji, że przyjdzie agresywna samica, która widzi w tobie tylko samca, tylko swoją potencjalną zdobycz.

                            Chciałbym żyć w czasach, gdy szczytem odwagi ze strony kobiety było upuszczenie chusteczki. W czasach pozbawionych tej bezczelnej jednoznaczności.
                            • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:12
                              A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet? Nawet w czasach tej twojej chusteczki (nota bene masz mocno wyidealizowaną wizję tamtych czasów) istniały miejsca, gdzie mężczyźni nie mają wstępu. Z tego punktu widzenia ja też tęsknię za "tamtymi czasami", ale tylko przez chwilę. Napisz jeszcze coś o agresywnych samicach, przed którymi nie masz gdzie uciec, chcę się jeszcze trochę pośmiać big_grin
                              • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:37
                                morgen_stern napisała:

                                > A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet?

                                Nie odniosłem wrażenia, żeby było to forum zamknięte. Ja tu przychodzę pogadać z kobietami. Pogadać na jakimś minimalnym poziomie oczywiście.

                                > Nawet w czasach tej twojej chusteczki (nota bene masz mocno
                                > wyidealizowaną wizję tamtych czasów)

                                Czy byłoby grzeczne, gdybym teraz spytał, czy naprawdę taka stara jesteś, czyli gdybym zaczął cię traktować z tą bezczelną złośliwością, z jaką ty traktujesz rozmówców?

                                > istniały miejsca, gdzie mężczyźni nie mają wstępu

                                Raczej miejsca, gdzie wstępu nie mają kobiety. Bardzo się to kobietom nie podobało, więc wszczęły emancypacyjne rozruchy.

                                No i teraz mężczyzna może wejść na forum internetowe takie jak to - normalnie skandal.

                                > chcę się jeszcze trochę pośmiać big_grin

                                Stosujesz oklepane chwyty erystyczne. Zaczynam przypuszczać, że naprawdę masz tak wąski i zgrany repertuar.
                                • krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:52
                                  >a tu przychodzę pogadać z kobietami.

                                  smile
                                • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:09
                                  Twoje wypowiedzi sher kojarzę od jakiegoś czasu, bo mi kogoś przypominasz. Trudno powiedzieć żeby były one zachętą do rozmowy. Ja myślałam, że w Twoim przypadku to misja ewangelizacyjna big_grin
                              • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:21
                                morgen_stern napisała:

                                > A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet?

                                Napalona samiczko wink dla kobiet to są inne miejsca ;P to akurat forum dyskusyjne pod nazwą "emama" jakby ci coś umkło ;P

                                Slawek

                                P.S.
                                w życiu bym tutaj nie szukał .........
                                • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:29
                                  A ty, tępy samcze, jesteś emamą? A emama nie jest kobietą? Chyba ci coś "umkło".
                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:33
                                    Chyba umkło wink szczególnie to, jakie emamy potrafią być chamskie sad ciekawe tylko czy trzeba cie traktować z wyrozumiałością licząc że gdy te wszystkie hormony laktacyjne itp. zaczną zanikać to znormalniejesz, czy tak już masz od urodzenia wink

                                    Slawek
                                    • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:45
                                      Hormony laktacyjne to chyba bardziej u ciebie działają niż u mnie hehehehe
                                      Jak to się dzieje, że wszyscy prawicowcy tak się lubią lizać po tyłeczkach? "ale dogadałeś tym babom, ale je załatwiłeś, ale z ciebie kozak, ale jesteś ekstra, ojej, jak się uśmiałem", no przednie macie rozrywki chłopcy, chwaliliście się kolegom? Na pewno będą pod wrażeniem big_grin
                                      • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:53
                                        No tak zapomniałem że jesteś nowoczesną emamą i piersia nie karmiłaś co by ci nie oklapło co nieco ;P Teraz rozumiem z braku ujścia poszło nie tam gdzie trzeba sad Teraz rozumiem i przepraszam jeżeli uraziłem.

                                        Slawek
                                        • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:58
                                          Pudło, ale wytężaj swój prawicowy umysł dalej big_grin
                                          Czemu nie odpowiadasz na pytania? To niegrzeczne. Chwalisz się kolegom ze swoich rozrywek na forach? Że chodzisz za niejakim misiem i z wypiekami śledzisz jego wpisy i bijesz mu brawo? Aaaa chyba że nie masz kolegów... to by wiele tłumaczyło... Ci mężczyźni, których ja znam popukaliby się w czoło na takie "męskie rozrywki" (ale dogadałeś tej babie, aż im majtki pospadały), ale może w prawicowych kręgach jest inaczej...
                                          • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:04
                                            morgen_stern napisała:


                                            > Czemu nie odpowiadasz na pytania? To niegrzeczne.

                                            Zadaj normalne pytanie to zapewne doczekasz się normalnej odpowiedzi.
                                            Co do reszty to mogę cipo radzić żebyś wyłączyła samo projekcje, życie to nie forum, przynajmniej dla mnie.

                                            Slawek
                                            • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:07
                                              Zadałam normalne pytanie - czy chwalisz sie kolegom, że masz takie forowo-kobiece rozrywki? Co jest nienormalnego w tym pytaniu? A co tej sprytnej "literówki", to spróbuj następnym razem choćby pisnąć o kulturze na forum i atakowaniu, biedny, pusty człowieczku.
                                              • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:27
                                                morgen_stern napisała:

                                                > Zadałam normalne pytanie - czy chwalisz sie kolegom, że masz takie forowo-kobie
                                                > ce rozrywki? Co jest nienormalnego w tym pytaniu?

                                                to pytanie z cyklu "retoryczne z zamiarem obrażenia" ja też mógłbym się ciebie w podobny sposób o coś zapytać tylko poco ??

                                                A co tej sprytnej "literówki"
                                                > , to spróbuj następnym razem choćby pisnąć o kulturze na forum i atakowaniu, bi
                                                > edny, pusty człowieczku.
                                                >

                                                no wiesz staram się dopasować w jakiś kurturalny sposób do poziomu jaki prezentujesz, a ponieważ bezpośrednie obelgi na które zasługujesz, jakoś nie przechodzą mi przez klawiaturę wink to powiedzmy że tak jakoś mi się wymckło ;P

                                                Slawek
                                                • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:33
                                                  Aha, i to jest ta twoja "kultura wypowiedzi"? Własnie widać, ile jest warta. Wystarczy lekko poskrobać i cały brud wychodzi.
                                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:53
                                                    Ależ widać że wypowiadam się "kulturalnie" wink nawet twoja postawa wobec mnie nieco złagodniała!! Czyli wszystko wskazuje że: "Żądasz czystości? zachowaj ją sam!"

                                                    Slawek
                                                  • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:56
                                                    Taktak, sam się pochwal, skoro nie ma nikogo innego, kto by to zrobił... obleśny jesteś. I ci twoi koledzy też. Dziękuje losowi, że takich na co dzień nie spotykam, rozmnażacie się chyba tylko w necie. Przez pączkowanie.
                                                  • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:35
                                                    morgen_stern napisała:

                                                    > Taktak, sam się pochwal, skoro nie ma nikogo innego, kto by to zrobił... obleśn
                                                    > y jesteś. I ci twoi koledzy też. Dziękuje losowi, że takich na co dzień nie spo
                                                    > tykam, rozmnażacie się chyba tylko w necie. Przez pączkowanie.
                                                    >

                                                    Musimy jeszcze tylko dopracować szczegóły, mianowicie nie powinnaś się wypowiadać o tych "moich kolegach" bo to przecież mogą być zacni Ludzie wink więc po co ich obrażasz ?? ale jak zacni to pewnie wybaczą "słabszej" istocie wink Co do rozmnażania to robimy to tradycyjnie poprzez wprowadzenie fallusa do waginy i stymulację aż do osiągnięcia ejakulacji (bardzo przyjemna czynność jakbyś nie wiedziała i to nie zawsze tylko dla jednej strony tego aktu) czasem może wyjdzie z tego jakaś narwana emama, ale musimy się liczyć z: "nieprzewidzianymi skutkami, zamierzonych działań" jak mówił Ś.P Profesor Aleksandrowicz więc przyznaję że ponosimy w jakiejś części winę za poziom tego forum sad ale właśnie po to tutaj jesteśmy żeby naprostować krzywe ścieżki niektórych owoców, bo jak mówią to właśnie po nich się poznaje prawdziwego Mężczyznę!

                                                    Slawek
                                • marychna31 sławku 24.02.14, 15:31
                                  A jak to sie stało, że zawitałeś dziś na emamę- przecież ty tu nie bywasz, prawda? Tak przypadkiem przechodziłeś z tragarzami i akurat wpadłeś do wątku gdzie misia biją? Hmmm...niezależenie od tego jak kiepskie mam mniemanie o misiu to scenariusz, w którym to misiu biegnie ze szlochem i błaga cie o pomoc wydaje mi się nieco naciągany....
                                  A może sławku, ty się zapomniałeś przelogować, co? smile
                                  • slawekopty Re: sławku 24.02.14, 15:42
                                    Nie trudno się chyba domyślić że wszystko co się napisze w necie jest łatwe do odnalezienia ?? więc sobie wklepałem w wyszukiwarkę "misiu-1" i pociągnęło mnie tutaj wink) Natomiast co do "bicia misia" to odnoszę wrażenie że raczej to on "sklepał tyłki" tutejszym "oszołomkom" i teraz rozpoczęła się ujadanka sfory kundelków zza płota ;P a że "chciałem się pośmiać" to poczytałem. Przednia zabawa!!

                                    Slawek
                                    P.S.
                                    po co miałbym się przelogowywać ??
                                    • elle.hivernale Re: sławku 24.02.14, 15:47
                                      A w jaki sposób misiu niby komuś sklepał tyłek w temacie nomen omen klepania tyłka? W temacie to misiu rzucił cytatem z biblii, co mocno ogranicza traktowanie go jako poważnego dyskutanta.
                                      • slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:49
                                        elle.hivernale napisała:

                                        > A w jaki sposób misiu niby komuś sklepał tyłek w temacie nomen omen klepania ty
                                        > łka? W temacie to misiu rzucił cytatem z biblii, co mocno ogranicza traktowanie
                                        > go jako poważnego dyskutanta.

                                        No tak sobie z zewnątrz patrzę i tak to oceniam, że sklepał oczywiście wink a co masz do Biblii ? że cytowanie jej dyskredytuje interlokutora ?

                                        Slawek
                                    • marychna31 Re: sławku 24.02.14, 15:52
                                      > odnalezienia ?? więc sobie wklepałem w wyszukiwarkę "misiu-1"

                                      Często sprawiasz sobie taką przyjemność podążania śladami misia? Mało się znam na prawicowych rozrywkach ale to wyjaśnienie wydaje mi się mało wiarygodne.

                                      > e tutaj wink) Natomiast co do "bicia misia" to odnoszę wrażenie że raczej to on "
                                      > sklepał tyłki"
                                      W tajemnicy (poliszynela zresztą) ci powiem, że misiu nie ma okazji do klepania żadnego tyłka stąd ta damska bokserka na forum (niestety, jak się przyznaje w tym wątku- w realu też ).
                                      > po co miałbym się przelogowywać ??
                                      spytaj basię400 wink a tak serio...nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Może, żeby "było was więcej"?
                                      • slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:00
                                        Czasami człowiek w przypływie wolnego czasu robi sobie różne takie wink ale chyba to nie jest dla ciebie interesujące ?? no wiesz takie prawicowe rozrywki ;PPPP

                                        > W tajemnicy (poliszynela zresztą) ci powiem, że misiu nie ma okazji do klepania
                                        > żadnego tyłka stąd ta damska bokserka na forum (niestety, jak się przyznaje w
                                        > tym wątku- w realu też ).

                                        a skąd masz takie precyzyjne informacje ?? o tyłkach do klepania dla misia ?? no skoro mu się wnuczka urodziła to może choćby ją ?? na razie nie odpyskuje wink

                                        > spytaj basię400 wink a tak serio...nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Może, że
                                        > by "było was więcej"?

                                        żadnej basi nie kojarzę, a po co miałoby być nas więcej tez nie mam pojęcia wink misiu w zupełności sobie daje rade wink))))


                                        Slawek
                                  • slawekopty Re: sławku 24.02.14, 15:43
                                    A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ??

                                    Slawek
                                    • marychna31 Re: sławku 24.02.14, 15:59
                                      > A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ??
                                      Nówka sztuka. Dopiero dziewięć i pół tysiąca postów.
                                      • slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:13
                                        marychna31 napisała:

                                        > > A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ??
                                        > Nówka sztuka. Dopiero dziewięć i pół tysiąca postów.

                                        Odniosłem wrażenie że powinienem cię kojarzyć więc zapytałem o nick.

                                        Slawek
                                        P.S.
                                        no niezła "sraczka legislacyjna" wink
                            • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:49
                              Wielu mężczyzn chciałoby powrotu tamtych czasów. Ale jest dla Ciebie nadzieja, zawsze możesz przejść na, pogardzany przez Was, islam.
                              Skoro tak pogardzasz kobietami, to co robisz na kobiecym forum?
                        • marychna31 o, krystynaopty też wpadnie? 24.02.14, 15:03
                          z odsieczą misiowi?


                          Taka fajna z niej babka, pewnie dużo merytorycznie wniesie.
                          • slawekopty Re: o, krystynaopty też wpadnie? 24.02.14, 15:29
                            Napisz do niej wink
                          • elle.hivernale Re: o, krystynaopty też wpadnie? 25.02.14, 01:51
                            No Krysia to już raczej nigdzie nie wpadnie.
                      • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:39
                        morgen_stern napisała:

                        > jest śmieszniej niż myślałam

                        To nowe zjawisko kulturowe: rechot. Wszystko jest rzekomo śmieszne. Najczęściej to, czego współczesny ignorant z powodu niedostatków wiedzy ogólnej i nieumiejętności logicznego wnioskowania nie jest w stanie zrozumieć. Wtedy zarechotanie wydaje się najlepszą strategią, głównie z powodu łatwości znalezienia do tego kompanów (wszak idiotów nie sieją) i upajającego, choć nieprawdziwego poczucia znalezienia się w doborowym towarzystwie. Mądrość wymaga namysłu, wysiłku, samotności - rechot wręcz przeciwnie.
                        • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:46
                          A twój kolega, którego tak bronisz, przychodzi tu po to, żeby się pośmiać, sam to wyżej napisał. Ale rozumiem, pan misio jak rechocze to jest ok, bo on rechocze intelektualnie, a my to tak głupio, po babsku big_grin oj miśki, miśki, do roboty się jakiejś weźcie, zamiast wylewać intelektualną sraczkę na babskim forum, bo to żałosne jest. Nara.
                          • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:48
                            To ty jego zaatakowałaś, to ty byłaś od początku stroną agresywną.
                            • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:50
                              Ojejejej i co, popłakał się i przybiegłeś z łopatką?
                              • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:55
                                morgen_stern napisała:

                                > Ojejejej i co, popłakał się i przybiegłeś z łopatką?

                                Nie infantylizuj dyskusji.
                                • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:58
                                  Infa co? big_grin Wy chłopcy takich mądrych słów używacie, ja nie wszystko rozumiem, czy możecie czasem używać prostszego języka, wiesz, takiego zrozumiałego dla kobiet, bo inaczej niczego, ale to niczego się od was, intelektualistów, nie nauczymy!
                                • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:00
                                  Swoja drogą, przywaliłeś mi ta infantylizacją, ale na pytanie nie odpowiedziałeś merytorycznie, ty mnie chcesz dyskusji uczyć? Misio rechocze - dobrze, ja rechoczę - źle, tak?
                            • misterni Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 17:23
                              Szukał zaczepki.
                              • misiu-1 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:03
                                Fakt. Zdradzanie prawicowych poglądów wobec lewicowych interlokutorów to nie tylko szukanie zaczepki, a wręcz proszenie się o gilotynę lub kulę w tył głowy. Nieprawdaż?
                                • marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:10
                                  Odpowiedź na zaczepkę to np. ironiczny wpis. I takie dostałeś. Bardzo się na forum emama starałeś o etykietę idioty-mizogina, któremu sie nigdy merytorycznie nie odpowiada. W zasadzie jesteś jedynym takim przykładem na ematce, choć innych głupków tu nie brakuje a na ematke przychodzą kobiety z poglądami od prawa do lewa. Inną kwestią jest, że to naprawdę znamienne, że z adekwatna odpowiedzią na zaczepkę kojarzy ci się gilotyna albo kula w łeb. Myślę, ze to pokłosie wychowania w domu, w którym królowała przemoc.
                                  • slawekopty Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 12:30
                                    marychna31 napisała:

                                    W zasadzie jesteś jedynym takim przykładem na ematce, choć innyc
                                    > h głupków tu nie brakuje

                                    No nieźle nieźle wink tylko dlaczego pisze to osoba która nawet nie potrafi........

                                    a na ematke przychodzą kobiety z poglądami od prawa do
                                    > lewa.

                                    prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe wink mniej lub bardziej oczywiście wink
                                    a niektóre to kompletna lewizna sad

                                    Slawek
                                    • marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 12:47
                                      > prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe wink mniej lub bardziej oczywiście wink
                                      > a niektóre to kompletna lewizna sad
                                      Twoja zona i matka?
                                      • slawekopty Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 13:42
                                        marychna31 napisała:

                                        > > prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe wink mniej lub bardziej oczywiście
                                        > wink
                                        > > a niektóre to kompletna lewizna sad
                                        > Twoja zona i matka?

                                        Oczywiście !! lewicowo roszczeniowe wink
                                        A twoja ?

                                        Slawek
                                • misterni Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:57
                                  Nie jestem lewicowa i nigdy nie byłam. To już prędzej ty jesteś prawicowym fundamentalistą i oszołomem z faszystowskim zacięciem.
                                  • marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 19:05

                                    > Nie jestem lewicowa i nigdy nie byłam.
                                    A to już jest zwykłe świństwo! Misiu ma taki prosty czarno-biały świat a ty mu wszystko tak lewacko komplikujesz!
                                    • misterni Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 19:32
                                      Nic mu nie komplikuję, bo przecież jemu się to w głowie nie zmieści, więc będzie musiał tę myśl odrzucić wink
                                    • elle.hivernale Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 20:08
                                      Żeby lewacy. Każdy, kto ma zdanie inne niż misiek jest bolszewikiem big_grin
                                  • misiu-1 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 22:52
                                    Ależ owszem, jesteś cały czas i jasno to wynika z wyrażanych tu na forum poglądów. A przy okazji także kompletną ignorantką polityczną, nie zdającą sobie sprawy z rzeczy tak oczywistych, jak to, że faszyzm jest lewicowy. Co zresztą tłumaczy, dlaczego nie wiesz, żeś sama lewus. smile
                          • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:38

                            > A twój kolega, którego tak bronisz, przychodzi tu po to, żeby się pośmiać, sam
                            > to wyżej napisał. Ale rozumiem, pan misio jak rechocze to jest ok, bo on rechoc
                            > ze intelektualnie,
                            Zaraz tam intelektualnie. On rechocze narodowo-katolicko. No ma męską budowę mózgu.
                        • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:21
                          Nie no Ty nigdy nie rechoczesz, nie szydzisz i obrażasz tylko prowadzisz merytorycznàmą dyskusję.
                          Misiu nie podał żadnych argumentów za biciem. Stwierdził tylko, że teraz jest źle bo dzieci są nie bite. Ktoś inny napisał, że za komuny były bite. On przedstawił kontekst historyczny, który się nijak ma do tego, że "młoda lewica" bita była bo wychowała się za komuny.
                          Do tego zacytował Stary Testament. Podał jeszcze przykład szwagra.
                          Trudno to wszystko nazwać dyskusją.
                          • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:22
                            Tematem dyskusji było przede wszystkim pytanie, czy ktoś, kto bije dzieci, może być porządnym człowiekiem. Zwrócenie uwagi na powszechność stosowania kar cielesnych w przeszłości jest tu ważkim argumentem, ponieważ gdyby przyjąć twierdzenie, że nie można być porządnym człowiekiem bijąc dzieci, trzeba byłoby odmówić "porządności" całym minionym pokoleniom, a to oczywisty absurd.
                            Doświadczenie osobiste wypływające z dostrzegania negatywnych skutków własnej niskiej dyscypliny, jest z kolei doskonałym argumentem za samą słusznością kar cielesnych. Z kolei cytat z Biblii - księgi stanowiącej fundament łacińskiej cywilizacji, sięgającej całego świata, jest istotnym argumentem dla każdego, kto jest z tej cywilizacji. Na początek tyle w zupełności wystarczy. To, że "dyskusja" poszła w stronę kpin, złośliwości i wycieczek osobistych, gdzieniegdzie tylko przeplatanych lewicowymi zaklęciami, to już nie moja wina.
                            • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:40
                              > Z kolei cytat z Biblii - księgi stanowiącej fundament łacińskiej cyw
                              > ilizacji, sięgającej całego świata, jest istotnym argumentem dla każdego, kto j
                              > est z tej cywilizacji.

                              Serio?

                              A ten fragment Księgi Wyjścia (21, 20-21) tez jest dla ciebie taki fundamentalny?

                              20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością.
                            • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:30
                              Nie, pytanie nie było czy ktoś kto był bity, może wyrosnąć na porządnego człowieka, tylko UWAGA, czy ktoś, kto pochwala kary cielesne, jest porządnym człowiekiem.
                              Pisałam wyżej, Bibia nie kończy się na ST. Mamy czytać ST w świetle Nowego, a nie na odwrót.
                              • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:50
                                Nie mówiąc już o tym, że współczesny kościół nie popiera kar cielesnych.
                              • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:58
                                sko.wrona napisała:

                                > Nie, pytanie nie było czy ktoś kto był bity, może wyrosnąć na porządnego człowieka, tylko
                                > UWAGA, czy ktoś, kto pochwala kary cielesne, jest porządnym człowiekiem.

                                Umiesz czytać? To przeczytaj jeszcze raz, bo odpowiadasz bez sensu.

                                > Pisałam wyżej, Bibia nie kończy się na ST. Mamy czytać ST w świetle Nowego, a nie na
                                > odwrót.

                                Odpowiedziałem wyżej. Argument, że Biblia nie kończy się na ST, byłby trafny, gdyby w NT było coś, co zaprzecza temu, co o tym mówi ST. A tak to tylko pustosłowie, które można przypiąć do każdego cytatu. Bo "Biblia nie kończy się na tym cytacie". Co z tego, że się nie kończy? Przytocz cytat, który mówi coś przeciwnego, wówczas dopiero będziesz miała argument.
          • baltycki Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:09
            rosapulchra-0 napisała:

            > w łażeniu za mną po wątkach
            Pewnie tez laze, bo dopisalem sie po Twoim postem i tez wywalili, ale zalu nie mam.
    • m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:39
      > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządn
      > ego człowieka.

      To pytanie jest oczywiście retoryczne. A czy ktoś kto szarpie matkę, leje żonę, kopie psa jest porządnym człowiekiem?
    • koza_w_rajtuzach Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:48
      Wg mnie nie.
    • demonii.larua Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:53
      > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządn
      > ego człowieka.
      Nie, nie można.
      Mnie ojciec tłukł, regularnie dostawałam manto, pasem najczęściej, jak naskrobałam mocno to koniecznie sprzączka musiała na dupsku lądować...
      Swoich dzieci nie biję, najstarszy raz dostał lanie - jakieś 15 lat temu i natychmiast przypomniało mi się jak czułam sie ja...
      Wiem jedno, bez kar cielesnych da się wychować fajne dzieciaki, wcale nie rozpuszczone jak dziadowski bicz. Owszem, kosztuje to wiele nerwów czasem i bywa ciężko, ale jest to możliwe.
      • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:23
        O, o to właśnie. Jest dużo trudniej, bo samemu trzeba dawać dobry przykład niepotrzebna żelaznej konsekwencji.
    • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:12
      Misiu wpadł w popłoch bo w słowach krejzi odnalazł siebie. Teraz w panice sobie "racjonalizuje" i stąd te trociny, w które nawet Trocki się zaplątał.
      • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:34
        Ale musisz przyznać, że wplecenie Trockiego w dyskusję o biciu dzieci to już wymaga niezłej sieczki w łepetynie.
        • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:52
          Widać, dziecko, że Ty w ogóle nie rozumiesz, co czytasz. Wzmianka o Trockim służyła tylko obrazowemu pokazaniu istnienia różnic poglądów między frakcjami ruchu lewicowego. Dlatego, że z akceptowania kar cielesnych przez komunę w Polsce przed tzw. "transformacją ustrojową", Misterni wyciągnęła wniosek, że lewica, jako taka, je akceptuje. A jest to wniosek fałszywy, wypływający z błędnego założenia, że lewica jest ruchem jednolitym. Bo nie ma sprzeczności w przynależności do lewicy i sprzeciwie wobec kar cielesnych. Nadążasz, czy pisać wolniej?
          • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:56
            Nie nadążam, wyjaśnij jeszcze ten myk z transformacją ustrojową i złożonością lewicy.
            Powiedz mi jeszcze, masz wzwód, jak się tak wymądrzasz na ematce? Dla czegoś tu musisz siedzieć.
            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:21
              morgen_stern napisała:

              > Nie nadążam, wyjaśnij jeszcze ten myk z transformacją ustrojową i złożonością lewicy.

              No widzę przecież. Ale jeśli do tej pory nie zrozumiałaś, to już się więcej nie przemęczaj.

              > Powiedz mi jeszcze, masz wzwód, jak się tak wymądrzasz na ematce? Dla czegoś tu
              > musisz siedzieć.

              A Ty masz mokro w majtkach, jak się wygłupiasz? Wpadam tu od czasu do czasu, bo wbrew Twoim wyobrażeniom, mężczyzna jest w stanie z kobietą także podyskutować. Poczytywanie tego mężczyźnie za dyshonor jest dyskredytujące wcale nie w stosunku do niego, tylko do kobiet. Nie dostrzegasz?
              Poza tym, w opisie forum jest wyraźnie (i słusznie) zaznaczone "tu się możesz [...] pośmiać". A ja lubię się pośmiać.
              • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:18
                Ty dyskutujesz? Ty tu się tylko wymądrzasz i wszystkich obrażasz, o jakiej dyskusji ty mówisz, biedny człowieku?
                • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:15
                  Mozesz sie z twoim rozmowca zgadzac lub nie, ale to ty pierwsza zaczelas go obrazac i czynisz to nieustannie, nie wyglaszajac przy tym zadnej merytorycznej uwagi, natomiast twoj interlokutor bardzo czytelnie i skladnie przedstawia swoje poglady. I pomimo, iz nie podoba mi sie, ze zaczal cie w odpowiedzi rowniez obrazac, to jednak blado przy nim wypadasz w tej dyskusji.
                  • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:19
                    Ależ on robi dokładnie to samo, ale w białych rękawiczkach, szczerze mówiąc już wolę, jak mnie ktoś wyzwie od głąbów, niż tak cedzi okrągłe, pogardliwe słówka. Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet i dziwi mnie, jak inna kobieta może go bronić. Merytorycznie, z misiem? Przecież on bredzi jakieś prawicowe farmazony w każdym wątku, o czym mam dyskutować z oszołomem? Sama sobie z nim "dyskutuj", skoro tak jesteś nim zachwycona.
                    • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:22
                      Oj sorry, to przecież kolejny kolega przyszedł z odsieczą big_grin dużo was tu jeszcze przyleci?
                    • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:21
                      morgen_stern napisała:

                      > Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet

                      Fałszywy wniosek, wypływający z błędnego utożsamienia się z ogółem kobiet. Ja nie odczuwam pogardy w stosunku do kobiet, a jedynie politowanie w stosunku do tych z nich, które równie głęboko, co bezpodstawnie, przekonane są o swojej wyjątkowej inteligencji. big_grin
                    • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:44
                      > . Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet i dziwi mnie, jak inna kob
                      > ieta może go bronić. Merytorycznie, z misiem? Przecież on bredzi jakieś prawico
                      > we farmazony w każdym wątku, o czym mam dyskutować z oszołomem

                      Obydwoje jestescie dla mnie oszolomami z tymi waszymi prawicami lewicami, zwroc uwage, ze wcale nie popieram jego tez, jedynie forme wypowiedzi, tez zreszta nie do konca, bo napisalem, ze nie podobalo mi sie, ze jego odpowiedzia na inwektywy byly wlasnie one. Aczkolwiek w twoich wypowiedziach byly tylko i wylacznie one, w jego nie.
          • krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:57
            Prawica natomiast wykazuje daleko idącą jedność w jednym aspekcie.
            Każdy prawicowiec to cymbał.
            • krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:57
              Choć jakby się zastanowić to są jeszcze matoły.
            • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:03
              krejzimama napisał:

              > Prawica natomiast wykazuje daleko idącą jedność w jednym aspekcie.
              > Każdy prawicowiec to cymbał.

              No tak. Wśród lewicowców, prócz idiotów, występują jeszcze kanalie, którym inteligencji odmówić nie sposób. Ale tu ich nie zauważyłem. smile
              • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:06
                Od inteligencji nie staje, więc pewnie dlatego wciąż tu jesteś. Ponauczasz matołów, postukasz pytongiem w stolik od spodu i żona od razu wydaje się jakaś ładniejsza big_grin
                • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:34
                  Twoje zainteresowania, ograniczające się do wzwodów i pytongów, świadczą niezbyt dobrze o Twoich horyzontach myślowych. O inteligencji w ogóle nie wspominając.
                  • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:37
                    No widzisz, tak to już jest w tych lewackich kręgach... Wolimy seks od lania dzieci...
                    • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:49
                      Ja rozumiem, że lubisz seks. Ale żeby tak pi***lić bez przerwy?
                      • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:11
                        Jakbyś sobie trochę poużywał, to umysł by ci wywietrzał od tych Trockich i lewaków, byłbyś szczęśliwszy, spokojniejszy, dzieci byś nie lał... polecam. Frustracja seksualna niszczy ludzi, popatrz na Kaczyńskiego.
            • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:04
              Krejzi, no coś w tym jest wink Znam kilku i każdy ma coś nie tak pod kopułą. Moja teoria jest taka, że żeby być takim pełną gębą prawicowcem, trzeba posiadać specyficzną konstrukcję psychiczną. To taki błąd w DNA czy coś w tym rodzaju.
              • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:08
                Ja stawiam jednak na uszkodzenia neurologiczne, wynikające z działań edukacyjnych prawicowych ojców. Całe pokolenia potem takich "porządnych ludzi"...
        • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:14
          morgen_stern napisała:

          > wplecenie Trockiego w dyskusję o biciu dzieci to już wymaga niezłej sieczki
          > w łepetynie.

          Przeciwnie. Wywód logicznie uporządkowany, zdradzający niezłą orientację w kwestiach historycznych. Historia idei jest widać dziedziną, o której nigdy nie słyszałaś, więc postanowiłaś rzecz, dla mnie nieudolnie, obśmiać.
          • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:19
            Niezła orientacja w kwestiach historycznych to trochę za mało, żeby być porządnym człowiekiem. Najwyraźniej niektórym wystarczy.
            • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:41
              morgen_stern napisała:

              > Niezła orientacja w kwestiach historycznych to trochę za mało, żeby być
              > porządnym człowiekiem.

              Banał na poziomie merytorycznym, banał na poziomie erystycznym.
              • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:59
                I że ty też musisz się męczyć na tym banalnym forum, uczestniczyć w banalnych dyskusjach o banałach, biedny misio, no aż mi cię żal, przecież ty się tu marnujesz.
                • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:07
                  morgen_stern napisała:

                  > biedny misio

                  Gdybym chciał zniżyć się do tego poziomu, musiałbym ci mówić per biedna cizia czy jakoś inaczej?
                  • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:14
                    Jak sobie chcesz, ale cizię odradzam, przestarzałe, masz 60 lat?
                    • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:28
                      Dziunia będzie ok?
                  • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:15
                    Poza tym on ma takiego nicka, czy to moja wina, że sobie taki właśnie wymyślił?
                    • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:29
                      morgen_stern napisała:

                      > Poza tym on ma takiego nicka, czy to moja wina, że sobie taki właśnie
                      > wymyślił?

                      Ale zwracałaś się w ten sposób do mnie.
                      • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:32
                        Aaa sorry, zlewacie mi się w jedno big_grin
                        • scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:40
                          morgen_stern napisała:

                          > Aaa sorry, zlewacie mi się w jedno big_grin

                          Jak Murzyni białemu, oświeconemu człowiekowi?
          • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:22
            Sher i misiu zasanawiam się zawsze czy Wy macie dzieci.
            Nic logicznego w tym wywowodzie nie było. Półkolonie obecnych trzydziestolatków było bite, gimbusy również. Klaps zszedł do podziemia i jest nadal "trendi". I cóż z tego wynika? A no nic.
            Według tych Waszych mądrych inaczej zasad, klaps trzeba wymierzyć bez emocji, prawda? W każdym razie tak tłumaczą znajomi zwolennicy klapsa. Chciałabym zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Klaps ZAWSZE ale to zawsze jest w gniewie. Czyli jest to oznaka słabości rodzica i ich nieumiejętność zapanowania nad gniewem.
            Przymuszanie do posłuszeństwa biciem to TRESURA, a nie wychowanie.
            • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:01
              *pokolenie miało być
            • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:19
              > Przymuszanie do posłuszeństwa biciem to TRESURA, a nie wychowanie.

              Caly system kar i nagrod to tresura.
              Natomiast najlepszym dowodem na to, ze bicie nie oznacza automatycznego zniszczenia psychiki dziecka jest to, ze wsrod osob bitych w dziecinstwie jest mnostwo takich, ktore swoich dzieci nie bija.
              • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:21
                A no tak, to już rozumiem zachwyt "merytorycznym misiem", wszystko jasne smile tak jakoś cię kojarzyłam z dziwnych wypowiedzi. No i jesteś facetem, to tez wiele wyjaśnia smile
                • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:13
                  > A no tak, to już rozumiem zachwyt "merytorycznym misiem", wszystko jasne smile tak
                  > jakoś cię kojarzyłam z dziwnych wypowiedzi.

                  Alez oczywiscie, ze kojarzylas i wlasnie dlatego najpierw normalnie mi odpowiedzialas, ale potem zobaczylas, ze jestem facetem i nagle zaczelas kojarzyc bardziej. Troche to smieszne, no ale co kto lubi. A juz na pewno teraz jestes w stanie przypomniec sobie jakas moja dziwna wypowiedz :]
                  A najlepsze jest to, ze ja nigdzie nie napisalem, ze popieram bicie dzieci, ja po prostu nie zgadzam sie na demagogie i tyle.
                  Tak jak uwazam katowanie dzieci za karygodne, tak nie uwazam klapsow (reka, w posladki) za katowanie. A nawet pomimo tego nie jestem zupelnie pewny, ze klapsy to dobra metoda wychowawcza, no ale ja w przeciwienstwie do niektorych nie mam monopolu na prawde.
              • sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:17
                Oprócz dzieci mam w domu psa.
                Różnicę między tresurą, a wychowaniem widzę znaczną.
              • zoja.anna Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:01
                Bo osoby bite, nie biją swoich dzieci, bo wiedzą jakie to upokarzające i zle.
    • babsee Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:38
      Nie jestem w stanie wyobrazic sobie,jak można podnieść reke na wlasne dziecko...noszone w łonie, rodzone w bólach, karmione, lulane i co?w łeb?
      całkowicie eliminuje mnie to , w moich własnych oczach, jako człowieka a co dopiero matkę. Jak można uderzyć istote słabszą?bezbronną?
      to oznacza utratę wszystkich wartości, obezwładniający brak elementarnych zasad współżycia społecznego.
      Upadek.Moralny, etyczny.
      I co jeszcze-oznacza moją porażke jako rodzica,to wyłacznie MOJA wina by była.Ja źle wychowalam dziecko.
      • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:07
        > lulane i co?w łeb?

        Jesli już to w tyłek. Dyskutujemy o klapsach czy o katowaniu? Mylą się wam te dwa pojęcia.

        > I co jeszcze-oznacza moją porażke jako rodzica,to wyłacznie MOJA wina by była.J
        > a źle wychowalam dziecko.

        Uważasz, że 5-latek dający popis swoich niekoniecznie pożądanych możliwości, którego nie można w żaden sposób uspokoić, albo przerwać jego działania w sposób, jak to ujmujesz, etyczny, które może doprowadzić do tego, że coś złego mu się stanie, jest już istotą WYCHOWANĄ?
        • marychna31 ot 24.02.14, 21:54
          > Jesli już to w tyłek.

          Trochę ot ale mnie to zastanowiło. A dlaczego akceptowane jest akurat bicie w pośladki? Chodzi o to, że mniej na nich ślady widać, czy też, że jak już się pojawią, to łatwiej je ukryć, pod majtkami? A może chodzi o dodatkowe upokorzenie? Obnażenie stref intymnych, czy tez dotykanie stref intymnych jako dodatkowa kara? O co chodzi akurat z tymi pośladkami?
          • slawekopty Re: ot 24.02.14, 22:14
            marychna31 napisała:

            > > Jesli już to w tyłek.
            >
            > Trochę ot ale mnie to zastanowiło. A dlaczego akceptowane jest akurat bicie w p
            > ośladki? Chodzi o to, że mniej na nich ślady widać, czy też, że jak już się poj
            > awią, to łatwiej je ukryć, pod majtkami?

            Pewnie chodzi o to żeby ukarane dziecko nie było narażone na późniejszy ostracyzm społeczny, ooo pewnie coś nabroił bo znowu ma sińce pod oczami, na przykład wink

            A może chodzi o dodatkowe upokorzenie?
            > Obnażenie stref intymnych, czy tez dotykanie stref intymnych jako dodatkowa ka
            > ra? O co chodzi akurat z tymi pośladkami?

            oj widzę że ty tylko o jednym wink ale czy to zaraz musi być upokorzenie ?? są tacy co to nawet gotowi są za takie "pieszczoty" słono płacic ;P


            Slawek
            • sko.wrona Re: ot 24.02.14, 22:42
              OJP inaczej nie da się tego skomentować misio-sławku
              Nie wyobrażam sobie sytacji, w której bez ucielekania się do przemocy nie mogła uspokoić mojego pięciolatka.
              Dla mnie najtrudniejsze są dwulatki, bo samodzielne, ale jak to ktoś kiedyś napisał, głupie jak kilo gwoździ. Niemniej i w tym wypadku można obyć się bez bicia.
              Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby się dziecko autystyczne...
              • misterni Re: ot 24.02.14, 22:47
                sko.wrona napisała:

                Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby się dziecko autystyczne...

                Oddałby to przytułku przykościelnego
                • slawekopty Re: ot 25.02.14, 00:03
                  misterni napisała:

                  > sko.wrona napisała:
                  >
                  > Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodził
                  > oby się dziecko autystyczne...

                  >
                  > Oddałby to przytułku przykościelnego
                  >

                  Kolejna fobia ??? miałaś takze do czynienia z jakimiś niecnymi kościelnymi ....??


                  Slawek
                  >
              • slawekopty Re: ot 25.02.14, 00:01
                sko.wrona napisała:

                > OJP inaczej nie da się tego skomentować misio-sławku

                To jakaś choroba dwubiegunowa ?? czy tylko zwykła rozdwojenie jaźni ?

                Slawek
              • slawekopty Re: ot 25.02.14, 01:19
                sko.wrona napisała:


                > Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby
                > się dziecko autystyczne...

                Bardzo mi przykro że masz dziecko autystyczne, wiem ze to bardzo trudna sytuacja i szczerze współczuje, oraz podziwiam że dajesz sobie z tym rade. Moje dzieci na szczęście są zdrowe i teraz raczej czeka mnie wnuk wink lub wnuczka oczywiście wink więc raczej sam tego nie doświadczę, ale mimo wszystko dziękuję za chęć pomocy?

                Slawek
                • marychna31 O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 09:01
                  Jakiś czas temu misiu (na forum kobiecym) zapisał się złotymi zgłoskami "udowadniając" jakie to wszystkie kobiety są głupie, niezdolne do ukończenia dobrej uczelni, do merytorycznego głosowania (kierują się jedynie błękitem koszuli) etc. Rozumiem, że misiu pisał o kobietach, które zna, ze swojego otoczenia bo trudno, żeby opisywał kogoś, kogo nie zna. Zakładam również (może błędnie), że jego zona to bądź co bądź kobieta, jak również córka i wnuczka.


                  Teza, nawet jak na misia , wydawała mi się wyjątkowo idiotyczna więc około dwudziestu razy usiłowałam sie u misia upewnić, czy aby na pewno jego żona, córka i potencjalnie wnuczka to takie skończone idiotki i misiu nigdy nie zaprzeczył, nie podejmował zresztą tematu. Pewnie to temat bolesny.
                  Nie wiem czy misiu zna twoja żonę i dzieci (płci żeńskiej) i czy je również uważa za zwyczajnie głupie ale ciekawa jestem czy ty również swoja żonę masz za kompletna idiotkę? Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować? Dała by rade skończyć studia na dobrej uczelni? Czy krystynaopty według ciebie tez jest taką kretynką? Czy twoja matka to była taka idiotka, jak misiu uważa. Czy może misiu się myli?
                  Jeśli to temat dla ciebie również bolesny to oczywiście możesz nie odpisywać... wszyscy zrozumiemy...
                  • slawekopty Nawet dwie ;) 26.02.14, 11:07
                    marychna31 napisała:

                    > Jakiś czas temu misiu (na forum kobiecym) zapisał się złotymi zgłoskami "udowad
                    > niając" jakie to wszystkie kobiety są głupie, niezdolne do ukończenia dobrej uc
                    > zelni, do merytorycznego głosowania (kierują się jedynie błękitem koszuli) etc.
                    > Rozumiem, że misiu pisał o kobietach, które zna, ze swojego otoczenia bo trudn
                    > o, żeby opisywał kogoś, kogo nie zna. Zakładam również (może błędnie), że jego
                    > zona to bądź co bądź kobieta, jak również córka i wnuczka.
                    >
                    > Teza, nawet jak na misia , wydawała mi się wyjątkowo idiotyczna więc około dwud
                    > ziestu razy usiłowałam sie u misia upewnić, czy aby na pewno jego żona, córka i
                    > potencjalnie wnuczka to takie skończone idiotki i misiu nigdy nie zaprzeczył,
                    > nie podejmował zresztą tematu. Pewnie to temat bolesny.

                    Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? ale już widzę po twoim komentarzu że mógł mieć racje wink))

                    > Nie wiem czy misiu zna twoja żonę i dzieci (płci żeńskiej)

                    Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??wink)

                    i czy je również uwa
                    > ża za zwyczajnie głupie

                    jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania

                    ale ciekawa jestem czy ty również swoja żonę masz za ko
                    > mpletna idiotkę?

                    wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną idiotką ? wink

                    > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować?

                    nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja wink

                    Dała by
                    > rade skończyć studia na dobrej uczelni?

                    skończyła w Poznaniu, chyba dobre były wink ?

                    Czy krystynaopty według ciebie tez jes
                    > t taką kretynką?

                    ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ??

                    Czy twoja matka to była taka idiotka, jak misiu uważa. Czy moż
                    > e misiu się myli?

                    moja Matka jeszcze żyje wink i wciąż nie wiem o co ci chodzi z tą "idiotką jak misiu uważa"
                    masz z tym jakiś problem ?? chcesz o tym porozmawiać ? może na priv wink a co do mojej Matki to w kwestii studiów nie skończyła wink skończyła 7 klas podstawówki wiesz takie czasy ale czy szkoła czyni ludzi mądrzejszych ?? obserwując naszą codzienność widzę tutaj raczej odwrotną korelacje sad dzisiaj po prostu mamy więcej uczonych idiotów z papierami np. wyższej uczelni wink
                    Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o polityce więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej wink

                    > Jeśli to temat dla ciebie również bolesny to oczywiście możesz nie odpisywać...
                    > wszyscy zrozumiemy..

                    nie ma tematów trudnych i podobno głupich pytań, ale co do tego drugiego to moja w to wiara została przez ciebie nadszarpnięta sad


                    Slawek
                    • misiu-1 Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 11:25
                      slawekopty napisał:

                      > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? ale już widzę po twoim komentarzu że
                      > mógł mieć racje wink))

                      Sam Ci podam, na wypadek, gdyby wielce czcigodna przedmówczyni nie potrafiła znaleźć:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,148160755,148162442,Re_Mamusiu_jutro_ide_do_przedszkola_w_sukience_.html
                      smile
                    • marychna31 Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 12:46

                      > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ??
                      Sam nie dał byś rady znaleźć? Oj przeceniam cię....

                      > Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??wink)
                      No nie wiem- misiu ostatnie 20 lat siedział w jak (jako?) Trynkiewicz więzieniu, że nie był w stanie poznawać kobiet?
                      > i czy je również uwa
                      > > ża za zwyczajnie głupie
                      >
                      > jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania
                      To spytaj go, co sądzi o ich inteligencjismile

                      > wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną idiotką
                      > ? wink
                      No nie wiem. A jest idiotką?
                      > > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować?
                      >
                      > nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja wink
                      Nie jest w stanie z jakiego powodu? Jest za głupia, czy np. za gruba i nawet dieta optymalna nie pomogła i nie może unieść długopisu?

                      > skończyła w Poznaniu, chyba dobre były wink ?
                      No ale jest kobietą i dała radę skończyć (powiedzmy) dobre studia? To jak to zrobiła? Jest inteligentna, mimo, że kobieta czy np. puszczała się za zaliczenia?

                      > Czy krystynaopty według ciebie tez jes
                      > > t taką kretynką?
                      >
                      > ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ??
                      No zakładam, że krystynaopty jest kobietą. Czy krystynaopty jest w stanie merytorycznie głosować? Czy tez jest kretynką? Krystynaopty wie, jakie masz o niej zdanie?

                      > Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o polityce
                      > więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej wink

                      Dlaczego twoja matka nie ma pojęcia o polityce? Jest na to za głupia? Czy twoja matka wie, ze uważasz ją za głupią na samodzielne głosowanie? Czy twoja żona o tym wie?

                      No i najciekawsze w tym wszystkim- tak razem pojawiliście się na forum... jesteście sobie bardzo bliscy?
                      • slawekopty Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 14:26
                        marychna31 napisała:

                        >
                        > > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ??
                        > Sam nie dał byś rady znaleźć? Oj przeceniam cię....

                        wydawało mi się że lepiej będzie jak sama podasz, uniknie się wtedy nieporozumień wink poza tym to obowiązek podania materiału na który się powołuje ciąży na stawiającym teze

                        >
                        > > Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??wink)
                        > No nie wiem- misiu ostatnie 20 lat siedział w jak (jako?) Trynkiewicz więzieniu
                        > , że nie był w stanie poznawać kobiet?

                        masz jakąś obsesje na punkcie misia ?? poza tym nie musi siedzieć w więzieniu, wystarczy że mieszka 200km ode mnie, więc ani ja nie znam "kobiet misia" ani on moich wink

                        > > i czy je również uwa
                        > > > ża za zwyczajnie głupie
                        > >
                        > > jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania
                        > To spytaj go, co sądzi o ich inteligencjismile

                        zaraz się spytam wink

                        >
                        > > wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną id
                        > iotką
                        > > ? wink
                        > No nie wiem. A jest idiotką?

                        nie nie jest, ma swoje wady jak każdy człowiek, poza tym kocham ją więc nie są na tyle duże żeby mnie do niej zniechęciły wink

                        > > > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować?
                        > >
                        > > nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja wink
                        > Nie jest w stanie z jakiego powodu? Jest za głupia, czy np. za gruba i nawet di
                        > eta optymalna nie pomogła i nie może unieść długopisu?

                        z powodu o którym mówiłem, po prostu nie interesuje się polityką, natomiast reszta twojej sugestii jest po prostu chamska i infantylna, ale i tak ci odpowiem wink 171cm wzrostu waga 64kg 94/72/93 chyba jakoś tak, a pracuje jako księgowa więc do długopisu nawyknięta.

                        > > skończyła w Poznaniu, chyba dobre były wink ?
                        > No ale jest kobietą i dała radę skończyć (powiedzmy) dobre studia? To jak to zr
                        > obiła?

                        pozaliczała sesje wink i obroniła prace wink

                        > Jest inteligentna, mimo, że kobieta czy np. puszczała się za zaliczenia?
                        >

                        masz jakieś doświadczenia w dawaniu du.y za zaliczenia ?

                        > > Czy krystynaopty według ciebie tez jes
                        > > > t taką kretynką?
                        > >
                        > > ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ??
                        > No zakładam, że krystynaopty jest kobietą. Czy krystynaopty jest w stanie meryt
                        > orycznie głosować? Czy tez jest kretynką? Krystynaopty wie, jakie masz o niej z
                        > danie?
                        >

                        o krystynieopty mam dobre zdanie, jest błyskotliwą Kobietą inteligentną i sympatyczną i pewnie ona zna moje zdanie wink a jak nie to może sobie przeczyta, nigdy nie dane nam było rozmawiać o polityce więc nie wiem czy się nią interesuje i czy "może głosować" wink

                        > > Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o pol
                        > ityce
                        > > więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej wink
                        >
                        > Dlaczego twoja matka nie ma pojęcia o polityce? Jest na to za głupia? Czy twoja
                        > matka wie, ze uważasz ją za głupią na samodzielne głosowanie? Czy twoja żona o
                        > tym wie?
                        >

                        Tak moja Matka nie ma pojęcia o polityce ale czy to sprawa głupoty zaraz ?? i wie że ja wiem iż ona nie wie jak głosować wink natomiast małżonka skoro pyta się mnie na kogo głosuje i idzie zagłosować tak samo, to chyba wie ??? ale może mi wyjaśnisz bo ja jestem tylko zwykłym głupkiem i mogę czegoś nie rozumieć w twoim toku "rozumowania"

                        > No i najciekawsze w tym wszystkim- tak razem pojawiliście się na forum... jeste
                        > ście sobie bardzo bliscy?

                        mówiłem że mamy do siebie 200km co skutecznie zniechęca do zbliżeń ;P poza tym pisujemy na niektórych forach od dawna, ba zaczynaliśmy chyba z 14 lat temu od "usenetu" mam nadzieję że jesteś wystarczająco mądra żeby wiedzieć co to usenet wink

                        Slawek
                      • elle.hivernale Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 17:37
                        Marychno, na kilku forach, pisano, że krystynaopty się wymeldowała z tego padołu. Białaczka czy coś. Leczona, a jakżeby, alternatywnie suspicious
                  • slawekopty Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 12:05
                    To co podał misiu, stawia twoje zrozumienie słowa czytanego pod znakiem zapytania sad no chyba że chodziło ci o coś innego ??

                    Slawek
                    • misiu-1 Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 13:07
                      Nie wiem, czemu uparcie chodzi mi po głowie jedno zdanie ze skeczu kabaretu Ani Mru-Mru pt. "Chiński fast-food":

                      Pan mówic' powoli, ja sję dużo domys'lac'
                      • slawekopty Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 14:31
                        Ja też się domyślać wink ale chodziło mi żeby to wyartykułowała sama jedna nieboraczka wink

                        Slawek
                        P.S.
                        co sądzisz o mojej: Matce, Żonie, Córce ??
                        • misiu-1 Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 16:38
                          slawekopty napisał:

                          > Slawek
                          > P.S.
                          > co sądzisz o mojej: Matce, Żonie, Córce ??

                          A co mam sądzić, skoro nic o Nich nie wiem?
                          • marychna31 No nasza forumowa partio emerytów i rencistów:) 26.02.14, 16:46

                            Pod postacią dwóch dziatkersów, dzielnie inspirujących się innym staruszkiem z demencją starczą- Korwinem-Mikke -pożartowałam sobie z was a teraz zmykamsmile pofantazjujcie sobie dalej o boskich żonach, co to nawet glosować nie potrafią i bitych dzieciach. Dziwna rozrywka ale zważywszy na podeszły wiek już na szczęście nieszkodliwa.

                            Żegnam niniejszym oficjalnie wasz oddział psychiatryczno-geriatrycznysmile
                            • slawekopty Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 16:55
                              marychna31 napisała:

                              >
                              > Pod postacią dwóch dziatkersów, dzielnie inspirujących się innym staruszkiem z
                              > demencją starczą- Korwinem-Mikke -pożartowałam sobie z was a teraz zmykamsmile pof
                              > antazjujcie sobie dalej o boskich żonach, co to nawet glosować nie potrafią i b
                              > itych dzieciach. Dziwna rozrywka ale zważywszy na podeszły wiek już na szczęści
                              > e nieszkodliwa.
                              >
                              > Żegnam niniejszym oficjalnie wasz oddział psychiatryczno-geriatryczny:

                              Żegnaj !! nam się przynajmniej udało zrobić coś co ma ręce i nogi wink a ty ?? no sama widzisz sad

                              Slawek
                              • misiu-1 Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 17:25
                                Jej się wydaje, że ona sobie z nas pożartowała? Aż korci, żeby jej zacytować Gogola: "z samych siebie się śmiejecie". big_grin
                                • slawekopty Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 17:39
                                  Powiedziałbym raczej że zgodnie z damską budową mózgu naczelny imperatyw nakazuje jej brnąć do końca... bo mędrca szkiełko .... itp. wink)))))) typowe sad
                              • misterni Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 19:41
                                slawekopty napisał:

                                Żegnaj !! nam się przynajmniej udało zrobić coś co ma ręce i nogi wink a ty ?? no
                                sama widzisz sad
                                >


                                Marychna ma dwóch wspaniałych synów, jest świetną matką i żoną, nie chcę myśleć natomiast kim ty jesteś, że z czyjejś choroby czynisz przedmiot żartów.


                                > Slawek
    • krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:06
      Kto nie widział niech obejrzy "Białą wstążeczkę".
    • sueellen Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:53
      w takim razie jakies 90% z pokolenia naszych dziadkow i rodziców trzeba uznac za patologię tongue_out
      • morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:56
        No, jeśli chodzi o mnie, to pochodzę z rodziny (ojca), gdzie nie żałowano pasa i normalni to oni nie byli i nie są.
      • oteczka Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:00
        Właśnie tak,w moich czasach było normalne bicie w domu ,bicie w szkole ,mama potrafiła ścierką przyłożyć, ojciec miotłą po nogach, w szkole szarpanie za uszy, za ubranie ,bicie linijką taką grubą drewnianą po rękach ,raz jeden dostałam na PO i potem ręce ze dwa dni chowałam żeby rodzice nie zobaczyli niestety w tych moich czasach wychodziło się z założenia że jak nauczyciel uderzył to miał rację i rodzice raczej jeszcze potrafili poprawić,nigdy żaden rodzić nie poleciał do szkoły z awanturą a naprawdę mieliśmy kilku sadystów w szkole ,którzy fizycznie i psychicznie znęcali się nad dziećmi.
    • hellulah NIE n/t 24.02.14, 14:04
      • konwalka Re: NIE n/t 24.02.14, 14:42
        padło kiedys tutaj pytanie: czy rodzice was bili?
        zapadła mi w pamięc bardzo krótka i tresciwa odpowiedź-nie bili, ale moi rodzice to cywwilizowani ludzie

        tłuczenie słabszych i nazwyanie tego (o zgrozo) wychowaniem plasuje się mniej wiecej na poziomie zwierzecego prymitywizmu
        pojawiajacy sie gdzieś wyżej aspekt lewactwa jako istotnego elementu problemu, nie jest niczym więcej jak nieudolną i raczej nieuświadomioną próbą zastosowania w dyskusji toposu gwałtownego zakonczenia

        istotę dwa razy mniejsza, słabszą i całkowicie zależną od nas moze uderzyc tylko prostak
        • morgen_stern Re: NIE n/t 24.02.14, 14:52
          Masz rację i dodam jeszcze, że jestem w stanie zrozumieć uderzenie w nerwach, niestety, stało się, ale usprawiedliwianie bicia dzieci i dorabianie do tego pseudo-intelektualnej ideologii może tylko zwyrodnialec. Bo to już jest na zimno.
    • krejzimama Prawicowość 24.02.14, 14:44
      Prawicowość to stan pozostawania ciągle dzieckiem. Prawicowy stan umysł oscyluje pomiędzy przelęknionym, zahukanym dzieckiem, bojącym się Wielkiego Innego, a rozkapryszonym bachorem, któremu się wszytko należy. To co spaja obie postawy, to niemożliwość dorośnięcia, wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Przelękniony prawicowiec, rzucony na kolana przed Bogiem, Ojcem, Partią, Narodem jest równie nieodpowiedzialny jak jego drugie wcielenie – zadufany, pełen hipokryzji człowiek władzy, koleś płynący na tratwie o nazwie “Moralna Większość”. Prawicowiec boi się dorosłości, tego, że jest sam, że to od niego zależy, to co się dzieje.
      • krejzimama Re: Prawicowość 24.02.14, 14:49
        To nie tu mialo byćsmile
        Ale nie tego zlego...
        Zobaczcie jak ten opis pasuje to wymądrzających sie tutaj prawakow.
      • misiu-1 Re: Prawicowość 24.02.14, 15:10
        Coś Ci się chyba pomyliło. Opisałaś przecież dokładnie lewicowość. Wszak właśnie lewicowość to dziecięcy bunt wobec zastanego porządku świata, który czasem, w wyniku zatrzymania w rozwoju, pozostaje do wieku dojrzałego. Prawicowiec rozumie naturę człowieka, mechanizmy rządzące światem i nie próbuje odwracać Wisły kijem. To wszak lewicowość związana jest z brakiem odpowiedzialności (którą zastępować musi opieka państwa) i postawami roszczeniowymi. Prawicowiec postrzega człowieka jako istotę rozumną i odpowiedzialną za swoje postępowanie, a nie za głupie bydlę, które musi być prowadzone na postronku, żeby nie lazło w szkodę. To lewicowość wynosi na piedestał większość. Prawicowiec jest przekonany, że prawa moralne są niewzruszone i żadna większość nie ma na nie wpływu.
        Nieporozumienie może się brać z braku świadomości politycznej i brania lewicy pobożnej za prawicę.
        • cosmetic.wipes Re: Prawicowość 24.02.14, 16:17
          Jaki jest wg ciebie zastany porządek świata?
          • misiu-1 Re: Prawicowość 24.02.14, 18:00
            cosmetic.wipes napisał(a):

            > Jaki jest wg ciebie zastany porządek świata?

            Taki, jaki się zastaje, przychodząc na świat. Taki mały Jaś, który "wie wszystko, przecież jest już duży", rozglądając się wokoło, zaczyna dochodzić do wniosku, że świat jest źle urządzony i on urządziłby go lepiej. Ot, na przykład wielkie dynie rosną na malutkich krzaczkach, a dla odmiany wielkie dęby rodzą małe żołędzie. Czasem takiemu małemu Jasiowi żołądź spadnie na głowę, a czasem nie spadnie. Jak spadnie, albo przynajmniej zobaczy, że komuś spadł, to zrozumie, że jego pomysły były głupie i myśli o beztroskim poprawianiu świata po uważaniu mu przechodzą. Jeśli nie spadnie, to czasem do starości pozostaje lewicowym durniem.
          • sko.wrona Re: Prawicowość 24.02.14, 22:47
            Zastany porządek świata to dzieci umierające na szkarlatynę (akurat przerabiamy), bo nie ma antybiotyków, kobiety umierające przy porodzie, bo nie można wykonać cesarki i rodzice jako jedyną metodę wychowania uznający kary fizycznej, bo nie znają podstaw psychologii smile
        • sko.wrona Re: Prawicowość 24.02.14, 16:26
          Bydle leje się kijem żeby słuchało.
    • slonko1335 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:41
      BYłam bita jako dziecko, dostawam klapy, kilka razy szmatą i pasem też się oberwało. Nie uważam, że znęcano się nade mną czy mnie maltretowano, ot matka prosta kobieta innych metod nie znała, wiec korzystała z najprostszych i najbardziej prymitywnych. Nie przeszkadzało mi to w tym aby wiedzieć bardzo mnie kocha. Nie wiem czy wyrosłam na porządnego człowieka ale raczej za takiego uchodzę. Nie biję dzieci.
    • guderianka Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:53
      Dostałam kilka razy. Rodzice byli porządnymi ludźmi.
      Starszą uderzyłam kilka razy-na daną chwilę nie umiałam inaczej sobie poradzić, młodsze nigdy nie dostały- nie było sytuacji która by mnie do tego zmusiła.Jestem porządnym człowiekiem. Może słabym, popełniającym błędy-ale porządnym.
      • m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:19
        A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki lekki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić?
        • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:38
          > A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki le
          > kki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić?

          Abstrahujac od tego, czy uwaza sie bicie dzieci za zasadne, czy tez nie, to ten argument jest zupelnie chybiony, z kilku powodow:
          1. za dorosla osobe nie jest sie odpowiedzialnym
          2. dorosla osobe mozna pociagnac do odpowiedzialnosci za cos
          3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa, ale w kwestii obyczajowych i spolecznych rowniez
          • marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:49
            > 3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa,
            akurat w świetle prawa nie wolno bić ani dzieci ani dorosłych
            • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:25
              No dokładnie. Ale gdyby mój maż uderzył którąś z córek, dostałby po łbie ode mnie.
            • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:29
              marychna31 napisała:

              > > 3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa
              > ,
              > akurat w świetle prawa nie wolno bić ani dzieci ani dorosłych

              Ale w świetle którego prawa ?? tego ??
              www.youtube.com/watch?v=Zx081lOg5Ko

              Slawek
              • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:33
                Uspokój się.
                • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 00:07
                  Ale dlaczego sądzisz że muszę się uspokajać ??


                  Slawek
            • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:59
              W swietle prawa niepelnoletnie dziecko nie ma takich samych praw, jak pelnoletni czlowiek, choc pewien zbior jest wspolny. Naprawde trzeba to tlumaczyc?
              • misterni Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 00:00
                Wątek jest o biciu.
        • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:04
          > A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki le
          > kki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić?

          Relacje rodzic - dziecko, a mąż - żona ( czy tam chopak - dziewczyna itp) jednak trochę się różnią między sobą i są oparte na różnych fundamentach. Dlaczego większość tu wrzeszczących stawia znak równości między tymi dwoma, różnymi związkami?


          „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
          przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
          • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:19
            Bardzo to ciekawe dlaczego dziecko możesz uderzyc z rodzicielskiej bezsilnosci - co przyznalas w innym wpisie, a małzonek Ciebie nie moze ? Tak z małżenskiej bezsilnosci..
            • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:39
              > Bardzo to ciekawe dlaczego dziecko możesz uderzyc z rodzicielskiej bezsilnosci
              > - co przyznalas w innym wpisie, a małzonek Ciebie nie moze ? Tak z małżenskiej
              > bezsilnosci..

              Moglbym napisac, ze malzonek jest dorosly i odpowiada sam za siebie, ze nie wychowuje sie malzonkow, ze doroslych traktujemy inaczej niz dzieci, ale po co, ty i tak napiszesz, ze to nie ma nic wspolnego z dyskusja smile
              • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:02
                Sadze, ze faktycznie nie masz sie co rozpisywac, bo chodzi tylko o to, ze małzonek moze Ci
                oddac i to z nawiązką, zadzwonic na policje, zepsuc Ci opinie wsrod znajomych, zlozyc pozew o rozwód i zrobic wiele innych rzeczy a dziecko poza płaczem nic nie zrobi ;p
                Czujesz sie bezkarny.
                • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:10
                  > Sadze, ze faktycznie nie masz sie co rozpisywac, bo chodzi tylko o to, ze małzo
                  > nek moze Ci
                  > oddac i to z nawiązką, zadzwonic na policje, zepsuc Ci opinie wsrod znajomych,
                  > zlozyc pozew o rozwód i zrobic wiele innych rzeczy a dziecko poza płaczem nic n
                  > ie zrobi ;p
                  > Czujesz sie bezkarny.

                  Chcesz powiedziec, ze wg ciebie jedynym powodem, dla ktorego dorosli ludzie nie bija sie nawzajem, jest strach przed tym co im za to grozi?
                  Coraz bardziej czuje sie jak Marceli Szpak.
                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:17
                    Ludzie rozumni nie. Ci którzy pochwalaja przemoc wobec dzieci podejrzewam, ze tak.
                    • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:28
                      Czyli cały misterny obraz swojego "świata" budujesz na podejrzeniach ?? bardzo nierozsądne.

                      Slawek
                      • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:33
                        A Ty wszystkiego jestes pewien ? To dopiero nieciekawa przypadłość takie zasklepienie sie w swiecie swoich poglądów, jedynych i slusznych.
                        • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:35
                          Jestem pewien tego co jest oczywiste i co samemu sprawdziłem, reszte traktuję z pewną nieśmiałością wink


                          Slawek
                • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:12
                  Dziecko może z domu uciec, zawiadomić odpowiednie służby.......... a w późniejszym wieku oddać z nawiązką. Zacznij myśleć "dwubiegunowo" wink

                  Slawek
                  • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:20
                    To juz dziecko nastoletnie ewentualnie. Jesli nie zostanie mu do tego czasu zniszczona psychika i znajdzie w sobie siłę na bunt.
                    • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:33
                      Masz sfiksowany ogląd świata sad nikt żadnemu dziecku nie zrujnował psychiki jeżeli go skarcił ( nie mylić z katowaniem) przy pomocy kilku klapsów. Małe dzieci to mali Ludzie, doskonale zdają sobie sprawe że robią coś źle, niekiedy muszą poczuć że już przesadzili. Moja córka potrzebowała kilku, synowi wystarczył 1 raz.

                      Slawek
                      • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:42
                        To Tobie sie wydaje ze potrzebowali takiego skarcenia. Wcale nie potrzebowali bicia.
                        Skoro piszesz: male dzieci to mali Ludzie, dlaczego malych Ludzi bijesz a duzych Ludzi nie ?
                        Bo duzi Ludzie potrafią zawalczyc o prawo do nietykalnosci cielesnej a mali nie ?
                        • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:48
                          Bo to moi mali Ludzie i za nich odpowiadam, jeżeli nie skutkowały inne metody wytłumaczenia to użyłem adekwatnych środków. Właśnie po to żeby z nich wyrośli ODPOWIEDZIALNI LUDZIE. Teraz jak są już prawie dorośli i będą odpowiadali sami za swoje czyny to w razie gdy coś zrobią źle to oni poniosą odpowiedzialność a nie ja. Teraz rozumiesz ??

                          Slawek
                          • antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:59
                            Czyli biłes z bezsilności, wspólczuje ograniczonych srodków....cyt."jeżeli nie skutkowały inne metody wytłumaczenia to użyłem adekwatnych środków."

                            "Właśnie po to żeby z nich wyrośli ODPOWIEDZIALNI LUDZIE".
                            Pierwsze slysze, ze lanie w tyłek skutkuje wyrosnieciem na odpowiedzialnego czlowieka..
                            Moze cos zle zrozumiales, moze to w głowe trzeba ? co ma tylek do myslenia ?tongue_out
                            • slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:15
                              antyideal napisała:


                              > Moze cos zle zrozumiales, moze to w głowe trzeba ? co ma tylek do myslenia ?tongue_out

                              Niektóre osobniczki używają w przewadze tyłka, bicie wtedy w głowę przynosi mizerny skutek, dlatego trzeba używać odpowiednich środków do osiągnięcia zamierzonego celu, przy minimalnym wysiłku. Optymalizacja taka lub logistyka jak wolisz wink


                              Slawek
          • misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:27
            Bardziej wybaczalne IMO jest użycie siły wobec współmałżonka, jako że relacje są bardziej wyrównane, niż wobec dziecka.
          • m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 00:25
            > Relacje rodzic - dziecko, a mąż - żona ( czy tam chopak - dziewczyna itp) jedna
            > k trochę się różnią między sobą i są oparte na różnych fundamentach. Dlaczego w
            > iększość tu wrzeszczących stawia znak równości między tymi dwoma, różnymi związ
            > kami?
            >
            >

            Widzisz tam gdzieś jakieś znaki? Pytam, co by zrobiła, bo ciekawa jestem odpowiedzi. Też możesz się wypowiedzieć, dawaj.
        • guderianka Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 08:44
          Załóż o tym wątek to Ci odpowiem wink
          • m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 20:22
            Może twoja córka założy kiedyś wątek wink
    • krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:07
      I tak prawackie gnoje zasmrodziły wątek.
      • misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:25
        I tym komentarzem wystawiłaś sobie najtrafniejsze świadectwo.
    • ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:00
      Bicie, czyli katowanie, tłuczenie głową o ścianę, kopanie, czy strzelenie lekkiego klapsa w tyłek, bo to chyba różnica jest, nie?

      Moja mama strzelała mi klapsa w tyłek, kiedy byłam na maksa złośliwa i robiłam po raz setny coś, przez co sama sobie mogłam zaszkodzić. Wyrosłam na porządnego człowieka, kocham zwierzęta, opiekowałam się chorą babcią do ostatniej godziny jej życia, potrafię odróżniać dobro od zła. Akceptuję KLAPSY i jestem dobrym człowiekiem.
    • moonshana Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:42
      nie czytałam całości.
      ale krótko.
      nie ma różnicy między biciem i klapsowaniem ( co to za paskudny neologizmsmile
      popatrzmy.
      rozmawiasz z Żelaznym Mikiem Tysonem. dyskutujecie. nagle on wali cię w gębę. a potem poprawia. możesz płakać i zrozumieć "swój błąd"
      tak mniej więcej wygląda bicie dzieci. wychowawcze. ty jesteś Tysonem, a twoje dziecko tobą. możesz przywalić, to walisz. w konflikcie z osobą o tej samej sile fizycznej nie byłabyś tak skłonna do używania przemocy, ze strachu że ci odda. ale dziecko nie odda, to można walić. wychowawczo.
      parszywe rozumowanie.
      • ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:35
        > nie ma różnicy między biciem i klapsowaniem ( co to za paskudny neologizmsmile
        > popatrzmy.
        > rozmawiasz z Żelaznym Mikiem Tysonem. dyskutujecie. nagle on wali cię w gębę.
        > a potem poprawia. możesz płakać i zrozumieć "swój błąd"

        Przecietny czlowiek po dostaniu raz w gebe od Mike'a Tysona pada nieprzytomny na ziemie i lezy tak od kilku do kilkunastu minut. Po dojsciu do siebie boli go glowa, dzwoni mu w uszach, ma siniaka i byc moze zlamany nos lub szczeke, byc moze krwawi.
        Przecietne dziecko po dostaniu klapsa, reka, w posladki, zazwyczaj przez ubranie, ma byc moze te posladki zaczerwienione, byc moze odczuwa szczypanie tych posladkow, ktore przechodzi po paru minutach.
        I co, nie ma zadnej roznicy miedzy jednym i drugim?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka