krejzimama 23.02.14, 18:41 i wyrosałam/em na porządnego człowieka. To jest argument akceptujących bicie jako metodę wychowawczą. Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządnego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aka10 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:47 Absolutnie nie. Jak mozna bic kogos, kogo sie powinno kochac? Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:22 Mnie zawsze zastanawialy te ckliwe historyjki w mediach o "niewdziecznych bachorach" co starych i schorowanych rodzicow nie odwiedzaja ani nawet w swieta nie zadzwonia. W gruncie rzeczy co wlozysz to wyjmiesz wiec zakladam, ze procent "niewdziecznych bachorow" jest znikomy. Po prostu niektorzy rodzice maja tendencje do zapominania, ze maltretowali te dzieci wiec im sie zadne wizyty czy pamiec na starosc nie naleza. Nalezy im sie zgnicie w samotnosci. Dzieci otoczone opieka i miloscia wiele sa w stanie wybaczyc, w koncu prawie kazdy dostal kiedys klapsa a jednak w doroslym zyciu wiekszosc bez zadnego problemu utrzymuje kontakty z rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
quelquechose Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:55 A mnie sie wydaje, ze to dzieci chowane wlasnie bezstresowo i ktore mialy zaspokajana kazda zachcianke wlasnie nie odwiedzaja pozniej swoich rodzicow. I zeby nie bylo - nie bije swojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:53 No, ale co to znaczy bezstresowo? Nie znam osobiście dziecka, któremu wszystko wolno. Zdarzają się mniej lub bardziej konsekwentni rodzice. Już nie raz słyszałam, że stosuję bezstresowe wychowanie, bo... nie stosuję klapsa. Odpowiedz Link Zgłoś
1kozadowoza2 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:39 quelquechose napisała: > A mnie sie wydaje, ze to dzieci chowane wlasnie bezstresowo i ktore mialy zaspo > kajana kazda zachcianke wlasnie nie odwiedzaja pozniej swoich rodzicow. > > I zeby nie bylo - nie bije swojego dziecka Jest w tym dużo prawdy. Moim rodzicom zdarzało się wymierzyć mi klapsa, od mamy kilkakrotnie ścierą "przez łeb" zarobiłam a nawet raz czy dwa od ojca pasem dostałam. Kocham ich bardzo nie mam im za złe tego że karali mnie w ten a nie inny sposób. Mój mąż nigdy klapsa nie dostał, matka na wszystko mu pozwalała nie krzyczała na niego itd. Ja bez rodziców żyć nie potrafię, widujemy się co najmniej raz w tygodniu (czasami przez kilka dni z rzędu codziennie, codziennie rozmawiam telefonicznie z mamą i bardzo często z tatą. Mój mąż z rodzicami widuje się co 3-4 tygodnie, telefonicznie rozmawia matką 1-2 razy na miesiąc. (odległość dzieląca mnie i rodziców to około 10 km a nas i teściów jakieś 3-4 km) Dziecka mojego nie biję chociaż kilka razy klapsa dostała (podejrzewam że nawet jej nie zabolało) Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:51 No to musisz klapsowac swoje dziecko czesciej, bo z Twojego wywodu wynika, ze klapsy wplywają pozytywnie na zaciesnianie więzi rodzinnych. ;p Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 19:54 Aha, ale mówimy o pokoleniu żalących się 80-letnich emerytów, którzy mają niewdzięczne 60-letnie dzieci. To kiedy oni niby je chowali beztresowo i rozpieszczali spełniając każdą zachciankę- w powojennych latach 50? Wtedy, kiedy dzieci trzymało się twardą ręką i tłukło pasem po dupie za byle pierdołę? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:46 Moje dziecko weszlo w faze ze rozumie ze wrzaskiem mozna rozne rzeczy na mnie wymusic. Zmeczone wsciekle glodne wpada w szal. I kilka razy pomyslalam ze jakby go stuknac to moze by sie uspokoil i zrobil po mojemu. Nie wiem skad taka mysl - w sumie chyba dlatego ze i mnie sie obrywalo. Zabawne to jest w sumie nie dosc ze wsciekly glodny i zmaczony to jeszcze ja mam pokuse mu dowalic. Na 100% bylo by mu potym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:51 O rozwazan. Material drastyczny youtu.be/GKF15YxLMKk youtu.be/hR_2PCRkxfA youtu.be/vwZq0haMuYc Nie wiem jakie trzeba miec problemy ze soba zeby faktycznie dziecku przywalic Odpowiedz Link Zgłoś
basia_400 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 18:55 Mnie ojciec tłuk i traktował jak psa. Niczego dobrego to nie przyniosło. Osobę, która bije dzieci i uważa to za słuszną metodę wychowawczą raczej za porządnego człowieka uznać nie można. Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:11 > Osobę, która bije dzieci i uważa to za słuszną metodę wychowawczą raczej za por > ządnego człowieka uznać nie można. Bije - katuje, czy bije - daje klapsy okazjonalnie w obliczu totalnej bezsilności na wyczyny latorośli? Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 08:02 Ja mojemu tak usilnie wpajam, że nie wolno nikogo bić, że jakbym go uderzyła to cały mój autorytet runąłby na wieki Nieraz mnie to powstrzymuje... No ale on potrafi skomentować "mamo nie krzycz już" od kiedy skończył 2 lata, więc marny ten mój autorytet. Odpowiedz Link Zgłoś
bombastycznie Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 19:32 byłam w dzieciństwie bita przez matkę, moja matka przez swoją - wszystkie siostry matki też biły swoje dzieci, tłumaczę to sobie, że mają to w genach, chociaż wiem, że to nieprawda. sama nie mam dzieci, ale jeśli kiedyś bym miała to bardzo bym się bała tego że też zacznę je bić, choć bardzo bym tego nie chciała, bo uważam że to do niczego nie prowadzi i niczego nie zmieni w zachowaniu dziecka. nie zapomnę kiedy dostałam wpie***l za pierwszą jedynkę w szkole, to była 4 klasa, wcześniej i później też, rozbieranie się na wf-ie było wstydliwe żeby nie pokazywać siniaków, zdarzały się też gorsze momenty, ale myślę, że nie warto ich opisywać, bo teraz z perspektywy czasu są dla mnie drastyczne i sama się sobie dziwię, jak to przetrwałam. Odpowiedz Link Zgłoś
pamel-a1000 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:05 ktos siebie ocenia jako porzadnego czlowieka? no pewnie bije zone i dzieci, ale przeciez zarabiam i dbam o dom! jestem ok Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:11 Bardzo dobre pytanie. Podoba mi się. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:19 Akceptowałam bicie jako metodę wychowawczą i sama używałam tego argumentu ale to było zanim urodziłam dziecko. Teraz młoda ma prawie trzy lata i po raz kolejny sprawdza ile da się uzyskać wrzaskiem. Mimo, że nie ma łatwego charakteru nigdy nie podniosłam na nią ręki i psychicznie też się nie.znęcam. Po narodzinach dziecka całkowicie zmienił się mój punkt widzenia. Tak, klaps to też bicie. Odpowiedz Link Zgłoś
enatealie Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:24 Porządny człowiek ze zdrowym poczuciem własnej wartości i bez traumy z dzieciństwa wg. mnie uderzy dziecko tylko w ekstremalnej sytuacji. Lanie bez powodu/przez błahostki to jak dla mnie wynik chorej głowy i niepanowania nad sobą. Często życzę takim rodzicom-potworom, żeby dziecko im w końcu oddało. Zwłaszcza starsze i niejednokrotnie silniejsze od mamusi/tatusia sadysty. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:05 Raczej wydaje mi sie ze ludzie bija z bezsilnosci. Cos jak telewizor sniezy i podchodzis i pukasz. Choc wiesz ze to bez sensu... Jakis taki zwierzecy instynkt ;p Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:08 I na to mamy rozum, żeby z niego korzystać. Zawsze powtarzam, że przemoc jest oznaką braku myślenia i lenistwa intelektualnego. Empatię można mieć lub nie, ale rozumu każdy może użyć, nawet osoby z dość niską inteligencją (w typie IQ). Jeśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:34 hellulah napisała: > Zawsze powtarzam, że przemoc jest oznaką braku myślenia i lenistwa intelektualnego. Najbardziej bezmyślnymi i leniwymi intelektualnie państwami na świecie są zatem Stany Zjednoczone ze swoim budżetem wojskowym i zamiłowaniem do "operacji pokojowych" oraz Ujnia Europejska ze swoja pasją do regulowania najdrobniejszych spraw ukazami, czyli przemocą państwową. > Jeśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć. A skąd założenie, że przemoc jest zła? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:07 > Empatię można mieć lub nie, al > e rozumu każdy może użyć, nawet osoby z dość niską inteligencją (w typie IQ). J > eśli nie czujemy, dlaczego przemoc jest zła, możemy po prostu nad tym pomyśleć. Kiepskie rozumowanie, bo rozum to akurat mowi, ze przemoc moze byc przede wszystkim skuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:33 To chyba tylko bardzo maly rozumek moze wymyslic. Przemoc rodzi przemoc, bunt, nienawiść, wiec o jakiej skutecznosci mowa ? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:38 > Przemoc rodzi przemoc, bunt, nienawiść, wiec o jakiej skutecznosci mowa ? A co jest celem w tych rozwazaniach? W kontekscie w ktorym rozmawiamy jest to z reguly sprawienie, zeby dziecko zaniechalo danych zachowan. Mozna popierac badz nie bicie dzieci, ale chyba nie sposob odmowic mu skutecznosci? Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:53 Mowimy o przemocy w kontekscie wychowania dziecka - wychowania na zdrowego i silnego psychicznie czlowieka, takie sa zalozenia kazdego (mam nadzieję) rodzica. Czlowiek, ktory ma w pamieci bicie przez rzekomo kochajacych rodziców, poniżenie, upokorzenie, bo tym jest bicie, bedzie mial problem z poczuciem wlasnej wartosci wszczepiony juz na całe zycie. I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:18 antyideal napisała: I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ? No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandytę. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:51 > I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ? > > No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandyt > ę. Naprawde uwazasz, ze kazda osoba, ktora dostala w dziecinstwie kilka, tudziez kilkanascie klapsow, wyrosnie na bandyte? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:53 Nie, nie każda. Ale jest większe prawdopodobieństwo, że tak będzie, niż w przypadku kogoś, kto był wychowywany bez przemocy. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:26 > Nie, nie każda. Ale jest większe prawdopodobieństwo, że tak będzie, niż w przyp > adku kogoś, kto był wychowywany bez przemocy. Tego nie jestes w stanie udowodnic. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:30 To jest logiczne - przemoc rodzi przemoc. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:34 Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasciwie kazdy z nich wychowywal sie wsrod przemocy. Nic Ci to nie mówi ? A nasza swojska patologia, aktualnie przebywajaca w ZK, lub chwilowo na wolnosci, pochodzi zwykle z cieplych, pelnych milosci domów, gdzie duzo rozmawialo sie z dziecmi o szacunku do drugiego czlowieka ? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:36 > Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasc > iwie Dwa najgłośniej dyskutowane przypadki ostatnich lat to ofiary "wychowywania" biciem: Renata katechetka i Trynkiewicz. Odpowiedz Link Zgłoś
basia_400 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:42 No sorry, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Ja byłam tłuczona (w dosłownym tego słowa znaczeniu, nie bez powodu ojciec dla mnie teraz nie istnieje) przez ojca, a seryjnym mordercą nie jestem, także w każdym przypadku umiar należy zachować, i nie przesadzać z osądzaniem na zasadzie: był bity/a - pewnie przyszły przestępca. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:56 Nie kazdy bity wyrosnie na przestepce, ale niemal kazdy przestepca wywodzi sie z rodziny, w ktorej byla przemoc lub inne zaniedbywania emocjonalne, które wlasciwie do przemocy tez sie zaliczają. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:44 > Historie zycia znanych przestepców, seryjnych morderców itp. pokazuja, ze wlasc > iwie > kazdy z nich wychowywal sie wsrod przemocy. Nic Ci to nie mówi ? To z cala pewnoscia jest korelacja, natomiast to za malo, by stwierdzic istnienie konsekwencji. Trzeba by jeszcze sprawdzic, czy podobna korelacja wystepuje w druga strone, tzn czy wiekszosc uczciwych ludzi nie byla bita w dziecinstwie, a tego nie da sie sprawdzic. Tego co probujesz tutaj przekazac po prostu nie da sie udowodnic. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:53 Ta korelacja występuje tylko w takim przypadku, kiedy wrzuca się do jednego worka (to ulubiony chwyt lewicowej propagandy) przypadki katowania dziecka bez żadnego powodu z przypadkami wymierzania sprawiedliwej kary za faktyczne przewinienia. Przypadki znęcania się będącego wyrazem nienawiści, skutkiem upojenia alkoholowego i wyładowywania frustracji z przypadkami karcenia podyktowanego troską o właściwy kręgosłup moralny dziecka. To diametralna różnica, ale lewizna celowo ją zamazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:13 Ja dostałam kilka razy po tyłku i nawet nigdy niczego nie ukradłam w dorosłym życiu. I tym mniej dorosłym też nie. Przyznaję, zabijałam masowo mrówki gdy miałam 5-6 lat, ale to wszystko. Żadnych innych czynów uznawanych za niezgodne z prawem nie popełniłam. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:26 Dziecko bijesz, a to jest niezgodne z prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
gazdzinazdaleka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:50 A mnie nikt nigdy nie uderzył. I też niczego nigdy nie ukradłam. Mrówek nie zabijałam. Dzieci nie biję. To co, licytujemy się dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:06 Wszystko jeszcze widać przed tobą Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:50 > Czlowiek, ktory ma w pamieci bicie przez rzekomo kochajacych rodziców, poniżeni > e, upokorzenie, bo tym jest bicie, bedzie mial problem z poczuciem wlasnej wart > osci wszczepiony juz na całe zycie. Wysil troche wyobraznie i postaraj sie przyjac do wiadomosci, ze nie kazdy czlowiek, ktory dostal w dziecinstwie kilka klapsow wspomina dziecinstwo jako traume pelna upokorzen i ponizenia. > I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ? Twoja wypowiedz jest niczym nie poparta, autorytatywna opinia i niczego nie dowodzi. Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec na jezdnie na czerwonym swietle. Bez oceniania tej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:16 W dodatku do kitu, bo np.dziecko znajomych z placu zabaw klapsowane za tzw.niegrzeczne lub niebezpieczne zachowania po kwadransie robilo to samo, z jeszcze wieksza zacietością bym powiedziała Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:15 A córka mojej znajomej dostała klapsa i już więcej ponoć nie wspinała się w ryzykowny sposób na poręcz. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 19:59 Do czasu. Za chwilę nauczy się robić rzeczy zakazane tak, żeby mama nie widziała i tyłka nie zbiła. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:21 > Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na > ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec > na jezdnie na czerwonym swietle. No więc mój dwulatek, nawet gdybym go zatłukła nieomal na śmierć- związku z czerwonym światłem, ulicą i niebezpieczeństwem by nie pojął. On nie widzi różnicy czy biegnie po parkowej alejce czy po ruchliwej ulicy. Gdybym go zaczęła bić to jedynie odebrałabym mu poczucie bezpieczeństwa i pewność, że mama, to ktoś u kogo należy szukać oparcia i pomocy. Natomiast jestem przekonana, że jeżeli będę mu cierpliwie tłumaczyć czym jest ulica, gdzie się kończy i zaczyna, jak wygląda czerwony kolor i co oznacza, oraz jak niebezpiecznym jest zderzenie człowieka z rozpędzonym samochodem to jest w końcu możliwe, ze związek ten pojmie. Do tego czasu nie puszczam go samopas w okolicach ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:37 > Natomiast jestem przekonana, że jeżeli będę mu cierpliwie tłumaczyć czym jest u > lica, gdzie się kończy i zaczyna, jak wygląda czerwony kolor i co oznacza, oraz > jak niebezpiecznym jest zderzenie człowieka z rozpędzonym samochodem to jest w > końcu możliwe, ze związek ten pojmie. Do tego czasu nie puszczam go samopas w > okolicach ulicy Jak wiadomo na czas tlumaczenia czas zwalnia, a auta sie zatrzymuja, a dziecko ma szanse wbiec na jezdnie tylko wtedy, jak jest "puszczone samopas", no i oczywiscie dzieciom nigdy nic do glowy nie strzela i zachowuja sie zawsze racjonalnie i przewidywalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:42 > Jak wiadomo na czas tlumaczenia czas zwalnia, a auta sie zatrzymuja, a dziecko > ma szanse wbiec na jezdnie tylko wtedy, jak jest "puszczone samopas", no i oczy > wiscie dzieciom nigdy nic do glowy nie strzela i zachowuja sie zawsze racjonaln > ie i przewidywalnie. Małe dzieci zachowują się szalenie nieracjonalnie (w naszych kategoriach, bo w swoich własnych to pewnie ich zachowanie ma jako jedyne sens) dlatego skrajna głupotą i nieodpowiedzialnością jest konfrontowanie tak małego dziecka z sytuacjami niebezpiecznymi. Nie wyobrażam sobie jak trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby pozwolić na sytuację w której dwulatkowi może zagrażać jadący samochód? A potem jeszcze takie dziecko bić, za to, że się samemu było tak głupim i nieodpowiedzialnym? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:47 > Nie wyobrażam sobie jak trzeba być nieodpowiedzialnym, żeb > y pozwolić na sytuację w której dwulatkowi może zagrażać jadący samochód? Nie wszystkie dzieci na swiecie maja dwa lata. Skadzes wytrasnela tego dwulatka, naprawde chcesz mi wmowic, ze tlumaczysz racjonalnie dwulatkowi kwestie bezpieczenstwa na drodze i jestes pewna, ze rozumie i sie bedzie stosowal? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:52 > Nie wszystkie dzieci na swiecie maja dwa lata. > Skadzes wytrasnela tego dwulatka, No tak jak pisałam wcześniej- bo moje najmłodsze dziecko ma aktualnie dwa lata. Mam też ośmiolatka, który nie wskakuje pod samochód bo rozumie zagrożenie - jego też nie mam powodu bić. Mój starszy syn to zagrożenie pojął bez bicia. Wszystko mu wytłumaczyłam. Powoli, w tempie w jakim był w stanie przyswajać. Nie wiem w takim razie kiedy przychodzi ten właściwy moment, kiedy dziecko, w związku z zagrożeniem na drodze, powinno się bić. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:54 > No tak jak pisałam wcześniej- bo moje najmłodsze dziecko ma aktualnie dwa lata. > Mam też ośmiolatka, który nie wskakuje pod samochód bo rozumie zagrożenie - je > go też nie mam powodu bić. Mój starszy syn to zagrożenie pojął bez bicia. Wszys > tko mu wytłumaczyłam. Powoli, w tempie w jakim był w stanie przyswajać. Trudno dyskutowac z takimi argumentami, zatem pozwole sobie zakonczyc prostym stwierdzeniem: przyjmij do wiadomosci, ze dzieci sa rozne. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:04 Chyba chodzi bardziej o to, że rodzice są różni.. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:09 > twierdzeniem: przyjmij do wiadomosci, ze dzieci sa rozne. Wyjątkowo nietrafiona uwaga Z racji posiadania dzieci niepełnosprawnych, na co dzień spotykam się z dziećmi bardzo nisko funkcjonującymi i ich rodzinami. Moja najlepsza przyjaciółka ma dziesięciolatka funkcjonującego na poziomie roczniaka. Ona go również nie bije. Umiałbyś napisać jaki byłby sens jego bicia? Napisz mi w jakiej sytuacji bicie jakiego dziecka ma uzasadnienie z punktu widzenia wychowawczego? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:44 > Wyjątkowo nietrafiona uwaga Z racji posiadania dzieci niepełnosprawnych, na > co dzień spotykam się z dziećmi bardzo nisko funkcjonującymi i ich rodzinami. M > oja najlepsza przyjaciółka ma dziesięciolatka funkcjonującego na poziomie roczn > iaka. Ona go również nie bije. Umiałbyś napisać jaki byłby sens jego bicia? A czy ja gdzies napisalem, ze dzieci nalezy obowiazkowo bic? > Napisz mi w jakiej sytuacji bicie jakiego dziecka ma uzasadnienie z punktu widz > enia wychowawczego? Wszystko zalezy od okolicznosci, ale daleki bylbym od potepiania rodzica, ktory daje klapsa np w takich okolicznosciach: Condom Commercial I blagam, nie piszcie, ze to tylko reklama, jestem pewien, ze wasza inteligencja umozliwia wam wykonanie prostego eksperymentu myslowego i wyobrazenie sobie takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:22 A w jakim wieku zacząć dziecku tłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:24 > Wysil troche wyobraznie i postaraj sie przyjac do wiadomosci, ze nie kazdy czlo > wiek, ktory dostal w dziecinstwie kilka klapsow wspomina dziecinstwo jako traum > e pelna upokorzen i ponizenia. Ten wątek mowi przede wszystkim nie o klapsach, a o stosowaniu bicia=lania jako metody wychowawczej, a tę niewiele osób wspomina dobrze. Widac to w tym wątku choćby. Klapsów tez nie popieram, zeby nie bylo, sa glupie i bezsensowne i wynikaja z bezsilnosci, wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze slużą procesowi wychowania. Jak to ktos dobrze ujal to jak takie trzepnięcie w telewizor, który śnieży, a nie wiemy jak sobie doraznie poradzic. Na chwile może pomoże. > Mysle, ze wiekszosc osob zgodzilaby sie, gdyby stwierdzic, ze wyrywajace sie na > ulicy dziecko po dostaniu klapsa nie bedzie juz sie wyrywalo i probowalo wbiec > na jezdnie na czerwonym swietle. Bez oceniania tej sytuacji. Bzdura, o czym napisalam wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:36 > Ten wątek mowi przede wszystkim nie o klapsach, a o stosowaniu bicia=lania jako > metody wychowawczej, a tę niewiele osób wspomina dobrze. Nie bede sie wypowiadal za caly watek, moge mowic za siebie i wlasnie to robie. I skad wiesz co maja na mysli ludzie piszacy o biciu, skoro dla wiekszosci klapsy==bicie? > Klapsów tez nie popieram, zeby nie bylo, sa glupie i bezsensowne i wynikaja z b > ezsilnosci, > wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze slużą procesowi wychowania. "Ja uwazam ze cos jest glupie i bezsensowne, wiec nie ma co dorabiac ideologii, ze to czemus sluzy." No paradne, stawianie tezy, ktorej nie da sie udowodnic, a potem wnioskowanie na podstawie tej tezy > Bzdura, o czym napisalam wyzej. No tak, bo wszystkie dzieci zachowuja sie dokladnie tak, jak twoje, zatem faktycznie bzdura, jeden przyklad (na dodatek nieweryfikowalny) jest dowodem na "bzdurnosc". Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:53 Po pierwsze nie moje dziecko, moje nigdy nie bylo bite. A co do dorabiania ideologii- tak,wg.mnie, klapsy to tylko rozladowanie emocji wiec jedyną korzysc przynoszą osobom, ktore biją, a tlumaczenie tego koniecznoscią wystawia im nienajlepsze swiadectwo, skoro wykorzystywanie przewagi siłowej w relacji dorosły-dziecko to jedyna metoda działania, jaka w stanie sa wykoncypować, by osiagnac cel. I nie wmówisz mi, ze to tylko moja osobista fiksacja, bo prawo, które zabrania bic dzieci nie spadło nagle z kosmosu. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:07 >skoro wykorzystywanie przewagi siłowe > j w relacji dorosły-dziecko to > jedyna metoda działania, jaka w stanie sa wykoncypować, by osiagnac cel. No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie stosuja innych metod wychowawczych, tylko klapsy Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska. > I nie wmówisz mi, ze to tylko moja osobista fiksacja, bo prawo, które zabrania > bic dzieci nie spadło nagle z kosmosu. Litosci, co to w ogole za argument? Gwarantuje ci, ze jest mnostwo spraw, ktore reguluje prawo, a ktore uznalabys za zupelnie bezsensowne. Wystarczy, ze sie chwile nad tym zastanowisz i znajdziesz mnostwo takich przykladow. Prawo jest uchwalane przez sejm, waska grupe ludzi, od laty wybierany w tym kraju mniejszoscia glosow. Ci ludzie od prawa naprawde nie sa nieomylni, sama dobrze o tym wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:30 > No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie sto > suja innych metod wychowawczych, tylko klapsy > Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska. Czesto tak jest. A nawet jesli nie - o kant tyłka potłuc jest wbijanie do dziecku w ramach wychowywania wartosci typu: szanuj drugiego czlowieka, nie bij słabszych itd. gdy za chwile samemu depcze sie je depcze. Chyba, ze wychowanie to wg.Ciebie pilnowanie by dziecko nie wpadlo pod samochod tylko > Litosci, co to w ogole za argument? Gwarantuje ci, ze jest mnostwo spraw, ktore > reguluje prawo, a ktore uznalabys za zupelnie bezsensowne. Wystarczy, ze sie c > hwile nad tym zastanowisz i znajdziesz mnostwo takich przykladow. Prawo jest uc > hwalane przez sejm, waska grupe ludzi, od laty wybierany w tym kraju mniejszosc > ia glosow. Ci ludzie od prawa naprawde nie sa nieomylni, sama dobrze o tym wiesz Trudno wykorzenic z dnia na dzien wielowiekową tradycję, nie dziwie sie Twojemu oburzeniu poniekąd Tu akurat przepisy wyprzedzają zmiany w swiadomosci spolecznej, stad żal niektórych za czasami swobodnego przetrzepywania tyłków, oj żal. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:43 > Czesto tak jest. Genialny argument. A ja powiem, ze czesto tak nie jest i co z tego wynika? > Trudno wykorzenic z dnia na dzien wielowiekową tradycję, nie dziwie sie Twojemu > oburzeniu poniekąd Tu akurat przepisy wyprzedzają zmiany w swiadomosci spol > ecznej, stad żal niektórych za czasami swobodnego przetrzepywania tyłków, oj ża > l. No i czego dowodzi to stwierdzenie? Mylisz sie zreszta, wcale nie jestem oburzony, wprowadzenie prawa zakazujacego bicia dzieci jest mi doskonale obojetne, lubie jednakowoz podyskutowac na argumenty, ale widze, ze takowych brak. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:52 To luzna dyskusja na forum, wymiana przemyslen, doświadczeń, a nie naukowa debata. Twoje żądanie na wszystko żelaznych dowodow, wyliczen, statystyk zaczyna byc nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:01 ruda_owca napisał: > No tak, bo osoby dajace dzieciom klapsy w ogole z nimi nie rozmawiaja i nie sto > suja innych metod wychowawczych, tylko klapsy > Trudno dyskutowac z tak czarno-bialym postrzeganiem zjawiska. Tak, najpierw tłumacza ze nie mozna bic a jak dziecko walni ełopatka brata to dostaje klapsa - n bo tłumaczenieni epomogło. Dlaczego jak tesciowa nie robi tego co chcesz nie walniesz jej w tyłek, dlaczego gdy mąz po 1000 prosbie zeby wrzucał brudne skarpetki do kosza zapomina o jego isnieniu nie walniesz go w tyłek. Wychowawczo byłoby. Dlaczego stosowanie siły na słabszym jest wg ciebie ok? W imie wychowania? To kolezanke z pracy jak za duzo zwala roboty na ciebie tez walnił w łeb bo tłumaczenie nie pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:18 nowi-jka napisała: > Dlaczego jak tesciowa nie robi tego co chcesz nie walniesz jej w tyłek, dlaczeg > o gdy mąz po 1000 prosbie zeby wrzucał brudne skarpetki do kosza zapomina o jeg > o isnieniu nie walniesz go w tyłek. Wychowawczo byłoby. Dlaczego stosowanie sił > y na słabszym jest wg ciebie ok? W imie wychowania? To kolezanke z pracy jak za > duzo zwala roboty na ciebie tez walnił w łeb bo tłumaczenie nie pomaga. Czasami są przypadki że jednak walną i nie tylko w tyłek a tak na poważnie to po prostu dlatego że klaps u młodej osoby może jej pomóc wyrobić odpowiedni nawyk itp. teściowej już sie nie zmieni no chyba że w dosłownym znaczeniu. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:59 wyrobić odpowiedni nawyk? boje sie pytac co to za nawyk sie wykrztałca podczas bicia Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:25 Ot choćby taki że jak następnym razem będę usiłował włożyć gwóźdź do gniazdka elektrycznego, to najpierw się pogłaskam po pupie, a potem ocenię czy warto znowu próbować Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 21:23 Nie jestem fanatyczką niedawania klapsow, ale powtarzający się przyklad z dzieckiem wbiegajacym pod auto przyprawia mnie o mdlości. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 10:28 nangaparbat3 napisała: > Nie jestem fanatyczką niedawania klapsow, ale powtarzający się przyklad z dziec > kiem wbiegajacym pod auto przyprawia mnie o mdlości. mnie też, tak jakby danie klapsa było gwarancją zapewnienia dziecku bezpieczeństwa na ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 13:26 Taką gwarancją byłoby tylko noszenie dziecka na ulicy w klatce, albo prowadzenie na smyczy. Ponieważ jednak takie sposoby naruszają godność dziecka, sprowadzając je do poziomu zwierzęcia, moim skromnym zdaniem są niedopuszczalne. A na mdłości polecam aviomarin. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 17:39 misiu-1 napisał: > Taką gwarancją byłoby tylko noszenie dziecka na ulicy w klatce, albo prowadzeni > e na smyczy. Sa takie smycze dla maluchów ale zamiast smyczy wystarczy trzymanie za rękę. Dużo większe zabezpieczenie niż przylanie w pupę. Takie przylanie w pupe zresztą nie jest żadnym środkiem ostroności. Przecież nastepuje zawsze po fakcie, chyba że lejesz dzieciaka zanim wyjdziesz na ulicę. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 27.02.14, 22:30 zofijkamyjka napisała: > Sa takie smycze dla maluchów ale zamiast smyczy wystarczy trzymanie za rękę. Nie zawsze wystarczy. Dziecko z łatwością wyrwie rękę, jeśli jest trzymane ot, tak po prostu, bez użycia siły. A silny uścisk jest nie do utrzymania na dłuższą metę, bo ręka się męczy, w dodatku jest tendencja do samoistnego zwiększania uścisku. > Dużo większe zabezpieczenie niż przylanie w pupę. Mylisz się. Samokontrola dziecka, indukowana realną groźbą natychmiastowego klapsa, jest daleko lepsza od bezustannego pilnowania. Zwłaszcza, że wiele rzeczy dziejących się na ulicy może uwagę rodzica rozpraszać. A już na pewno lepsze jest jedno i drugie łącznie. > Takie przylanie w pupe zresztą nie jest żadnym środkiem ostroności. Przecież nastepuje > zawsze po fakcie, chyba że lejesz dzieciaka zanim wyjdziesz na ulicę. Fakty mają to do siebie, że nie muszą być odosobnione. Zresztą w ogóle nie należy używać klapsa przy pierwszym przewinieniu. Za pierwszym razem musi iść ostrzeżenie werbalne. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:17 ruda_owca napisał: Mozna popierac badz nie bicie dzieci, ale chyba nie sposob odmowic mu skutecznosci? Nie tylko można mu odmówić skuteczności, ale też wskazać na zgubne skutki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:42 Te "zgubne skutki" istnieją tylko w lewicowej propagandzie, a przeczy im naga rzeczywistość. Brak autorytetów, gwałtowny wzrost przestępczości nieletnich, niedojrzałość społeczna i emocjonalna formalnie dorosłych ludzi - to wszystko jest owocem lewicowego wychowania. I to wcale nie jest jakiś niezamierzony efekt uboczny. Wręcz przeciwnie - taki stan jest wywołany celowo i z rozmysłem. Bo zniszczenie więzi społecznych i rodzinnych, tradycyjnej obyczajowości i moralności zostało uznane za niezbędne dla zwycięstwa rewolucji. Na karach cielesnych wychowały się setki pokoleń i wychowały się lepiej niż pokolenie obecne. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:49 > Te "zgubne skutki" istnieją tylko w lewicowej propagandzie, a przeczy im naga r > zeczywistość. Ty jesteś chodzącą antyreklamą takiego sposobu tresowania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:54 Z tak debilnym założeniem nie da się dyskutować, więc nie będę. Powiem tylko, że brniesz mieszając polityczne poglądy z metodami wychowawczymi. Podnieść rękę na słabszego może tylko jednostka słaba i głupia, nieznająca innych, pozytywnych metod. I jest to niezależne od opcji politycznej jaką prezentuje, a od indywidualnych cech. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:02 misterni napisała: Podnieść rękę > na słabszego może tylko jednostka słaba i głupia, nieznająca innych, pozytywnyc > h metod. Powidz to Milicjantom wysłanym przez kochający rząd i używających przemocy wobec obywateli Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:07 Bardzo dobry przykład, zreszta wydarzenia ostatnich dni za nasza wschodnią granicą wlasnie pokazały czym konczy sie wiara w skuteczność przemocy heh Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:46 antyideal napisała: > Bardzo dobry przykład, zreszta wydarzenia ostatnich dni za nasza wschodnią granicą wlasnie > pokazały czym konczy sie wiara w skuteczność przemocy heh Wydarzenia za wschodnią granicą są właśnie jaskrawym dowodem, że w polityce liczy się tylko i wyłącznie przemoc. Gdyby Ukraińcy pozostawili przemoc w wyłącznej dyspozycji państwa i słaliby uprzejme prośby, nie doszłoby do żadnych zmian. Dopiero jak się zbuntowali i pokazali, że dysponują większą siłą niż władza, coś się zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:09 Jasne. U nas wladza, moze tez nie święta, ale poszla swego czasu na ustepstwa, dzieki czemu obylo sie bez takich scen jak na Majdanie a i ona sama nie musiala potem uciekac w panice i chowac sie po schronach. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:15 LOL Jakie ustępstwa? Wobec bankructwa moskiewskich mocodawców, bezpieka dogadała się z bandą swoich konfidentów i zagwarantowała nietykalność sobie i swoim zagrabionym pod osłoną stanu wojennego łupom. Odegrali teatrzyk dla gawiedzi pt. "transformacja ustrojowa" i dziś mogą się śmiać ludziom w nos. Przemocy uniknięto, ale co z tego? Kiedyś Piłsudski kpił z tych, którzy chcieliby, żeby niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi. Za taką cenę można kupić tylko erzatz wolności w opakowaniu zastępczym. No to go mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:31 Powymachuj sobie szabelką przed lustrem na drewnianym koniu w walce o wolność, bo widze, ze brak Ci emocji i pretekstów do patriotycznych uniesień Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:40 No to pochwal się misiu czym okupiłeś niepodległość albo co aktualnie poświęcasz w imię wolności. Tylko wiesz, tak jak prawdziwy mężczyzna i patriota. Poza bełkotaniem na emamie oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:44 elle.hivernale napisała: Tylko wiesz, tak jak prawdziwy mężczyzna i patriota. Kiedyś sama napisałaś, że nie należy szturchać niepełnosprawnego Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:36 Za późno skojarzyłam towarzystwo. Faktycznie lepiej nie szturchać, tego świata już się nie da uratować Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:53 Bardzo często się nie udaje ale zawsze istnieje prawdopodobieństwo że jakaś osoba przeczytawszy niektóre wypowiedzi, zmieni swoje chore stanowisko Trzeba wierzyć w Ludzi!! bo tylko krowa nie zmienia zdania. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:15 Chciałoby się wierzyć, ale jak się czyta faceta, który opisując chorobę swojej żony reklamuje jakieś solarium, to ręce opadają. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:17 elle.hivernale napisała: > Chciałoby się wierzyć, ale jak się czyta faceta, który opisując chorobę swojej > żony reklamuje jakieś solarium, to ręce opadają. Czegoś nie rozumiem możesz przybliżyć ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:20 Po co mam niszczyć manicure, dobrze wiesz o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:27 Właśnie nie wiem. Piszesz coś pozbawionego sensu ( według mojej wiedzy o żonie ) więc albo mnie z kimś mylisz albo pokićkałaś posty na które chciałaś odpowiedzieć. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:45 No i właśnie był to jednostki słabe i głupie. Silne potrafiły się wyłamać. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:52 misterni napisała: > No i właśnie był to jednostki słabe i głupie. Silne potrafiły się wyłamać. Czyli widzisz że działają tu Prawa Natury jeżeli starzy przesadzą z biciem, to za jakiś czas dostaną po głowie od własnych pociech a jakoś nie słychać żeby większość rodziców zbierała na stare lata cęgi od swojego potomstwa!!! ba ja nawet dość często słyszę że sami z rozrzewnieniem wspominają to lanie i twierdzą że na dobre im to wyszło Po co więc wtryniać się z brudnymi łapami w obce rodziny ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:31 misterni napisała: > Z tak debilnym założeniem nie da się dyskutować, więc nie będę. Powiem tylko, że brniesz > mieszając polityczne poglądy z metodami wychowawczymi ROTFL. Ty lepiej w ogóle za dyskusję się nie bierz, jeśli stać cię tylko na takie komentarze i nie potrafisz dostrzec elementarnych związków przyczynowych. Powtarzanie lewicowych, idiotycznych zaklęć nie wystarczy za argumentację. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:49 To tobie jak widać argumentów ciągle brakuje, skoro nadal tą lewicą wachlujesz. Błędnie zresztą całkiem, bo ja lewicowa nie jestem w najmniejszym stopniu. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:59 misterni napisała: > bo ja lewicowa nie jestem w najmniejszym stopniu. Ale że prozą piszesz to wiesz ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:11 Czyli bicie to jest jedyny sposób okazywania miłości i bez tego nie tworzą się więzi społeczne? Życie pokazuje coś innego. Autorytetu nie da się narzucić przemocą. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:30 sko.wrona napisała: > Czyli bicie to jest jedyny sposób okazywania miłości i bez tego nie tworzą się > więzi społeczne? Bicie nie jest sposobem okazywania miłości, tylko sposobem wymierzania sprawiedliwości. A "Sprawiedliwość jest ostoją potęgi i mocy Rzeczpospolitej". To zresztą tłumaczy, dlaczego Rzeczpospolita jest dziś tak słaba. > Życie pokazuje coś innego. Jeśli patrzy się przez jakieś lewe okulary. > Autorytetu nie da się narzucić przemocą. Pomijając oczywistą bzdurność tego twierdzenia (zaprzeczenie można znaleźć od autorytetu najsilniejszego łobuza na podwórku poczynając, na autorytecie mocarstw światowych kończąc), to nie kary cielesne same z siebie tworzą autorytet rodzicielski, ale sprawiedliwość w ich stosowaniu. Dziecko doskonale zdaje sobie sprawę, kiedy kara jest słuszna. Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:16 Jakie zgubne skutki przynosi strzelony raz na pół roku, wymierzony w szczególnych okolicznościach? Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:04 To zaniechanie jest ze strachu przed rodzicem. Rodzica obok nie ma/nie ma szans, że rodzic się dowie, zaniechania nie ma. Syndrom tzw. Zerwania ze smyczy. Zresztą nie dotyczy bicia Odpowiedz Link Zgłoś
zuwka Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 21:59 Mnie ojciec uderzył dwa razy z tego co pamiętam. Raz kiedy mając 5 lat postanowiłam się schować i nie reagowałam na rozpaczliwie nawoływanie mamy, drugi raz kiedy miałam lat 17 przywaliłam mi z pięści w głowę. Wtedy już pił. Moje starsze siostry i mamę tlukł regularnie. Ja sama dałam klapsa córce. I po tym sama plakalam razem z nią. Nigdy więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:08 krejzimama napisał: > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządnego > człowieka. To zależy od tego, jak i z jakiego powodu je bije. Na logikę biorąc, bicie dzieci było od wieków powszechną metodą wychowawczą i dopiero współczesny, lewicowy reżim, wrogi wobec wszelkiej władzy innej niż własna, z tego właśnie i żadnego innego powodu zdelegalizował kary cielesne. Nie sposób chyba twierdzić, że dawniej nie było porządnych ludzi? Zresztą "po owocach ich poznacie" - poziom zdemoralizowania młodego pokolenia, wychowanego na sposób lewicowy, mówi sam za siebie. Mój nieżyjący już szwagier (lewicowiec, a jakże) był zawsze wrogiem kar cielesnych i w życiu nie wymierzył nawet najlżejszego klapsa swojej córce. Kiedyś był świadkiem, jak wymierzyła solidnego klapsa jednemu ze swoich synów, wówczas kilkuletniemu. Kiedy stanowczo przeciwko temu zaprotestował, usłyszał: "ty mnie nie biłeś i jak ja dziś wyglądam?". [i]"Kto żałuje rózgi, nienawidzi syna swego, lecz kto go kocha, w porę go karci."[i] (Prz.13:24) Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:30 Bije czy klapsuje? To jest różnica... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:04 wioskowy_glupek napisała: > Bije czy klapsuje? To jest różnica... Owszem. Ale dla lewicowej doktryny nie ma żadnej różnicy. Z prostego powodu - lekkie czy ciężkie, bicie jest wyrazem władzy rodzicielskiej, a jej właśnie nienawidzi i chce zlikwidować lewica. Doskonałą ilustracją jej stanowiska jest, całkiem zresztą przypadkowo, tekst wygłoszony przez Emila Karewicza, w niezapomnianej roli Hermanna Brunnera, w jednym z odcinków "Stawki większej niż życie": "Nie mogę patrzeć na bitego człowieka, nie mogę! Jeżeli bije ktoś inny." Bo przecież nie jest tak, że lewica nienawidzi przemocy, jako takiej. Wręcz przeciwnie - przemoc jest jej podstawowym instrumentem. Ona tylko chce mieć na tę przemoc absolutny monopol. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:42 O jakim lewicowym reżimie piszesz? Za komuny kary cielesne były jak najbardziej akceptowane. Nawet w szkołach. Więc nie pitol. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:21 Widzę, że dziś wcale nie edukacji seksualnej brak, tylko politycznej. Za pierwszej komuny faktycznie, kary cielesne były akceptowane. Ale dziś rządzi druga - młodsze pokolenie komuchów. Po "długim marszu przez instytucje". Stare komuchy już tylko posłusznie wykonują jej polecenia, przepuszczając przez własne kiszki owoce tzw. "transformacji ustrojowej". A trzeba Ci wiedzieć, że lewica dzieli się na rozmaite frakcje, różniące się w szczegółach. Na przykład zwolennicy Lenina uważali, że najpierw należy zbudować komunizm w jednym kraju, natomiast zwolennicy Trockiego przeciwnie - że rewolucja musi objąć od razu cały świat. Te pozornie niewielkie różnice taktyczne (bo przecież co do zasadniczego celu była pełna zgoda) były wszakże zupełnie wystarczające, aby odsunąć Trockiego, a potem nawet go utrupić. Cóż więc dziwnego, jeśli występują także w sprawach tak drobnych, jak kary cielesne? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:08 Czytanie tego bełkotu jest najlepszą antyreklamą bicia dzieci, jakie można sobie wyobrazić patrzcie, potem rosną takie misie, które bełkoczą o Trockim i klapsowaniu dzieci w jednym zdaniu Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:25 "Kropka – w interpunkcji to najczęściej używany znak przestankowy oddzielający, stawiany na końcu wypowiedzenia.[...] Najczęstszym zastosowaniem kropki w piśmie jest zakończenie zdania lub równoważnika zdania." pl.wikipedia.org/wiki/Kropka To tak tytułem przypomnienia. Na wypadek, gdyby ignorancja językowa chciała się bić o palmę pierwszeństwa z głupotą światopoglądową i polityczną. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:33 Misiu sam o sobie myśli, że jest porządnym człowiekiem lejąc swoje córki. Myśli też tak o swoim ojcu, który go lał. Teraz jego córki mają problemy neurologiczne bo jak sam misiu pisał, nie są zdolne do ukończenia dobrej uczelni ani merytorycznego głosowania. Misiu sobie tą sytuację wytłumaczył rzekoma "kobieca budową mózgu" a to po prostu uszkodzenia po przemocy fizycznej. O swojej żonie tez misiu pisze, że jest intelektualnie mocno poniżej średniej. Strach pomyśleć, co tam się musi dziać w ramach akcji edukacyjnych... Teraz misiu się w rozczulający sposób chwalił narodzinami wnuczki. Kolejna do tłuczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:20 Sugerujesz ze klapsy powoduja uszkodzenia mozgu? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:46 > Sugerujesz ze klapsy powoduja uszkodzenia mozgu? Bicie powoduje różnorakie uszkodzenia, również neurologiczne. Klaps to takie bicie, które bijącemu wydaje się niezbyt mocne. Ale nie ma ścisłej definicji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a powyżej niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz? Jako, ze misiu sprawia wrażenie zaburzonego i przyznaje, ze jego ojciec go bił, można założyć, ze doszło w jego przypadku do zaburzeń neurologicznych, wynikających z maltretowania w dzieciństwie. Misiu również opisuje kobiety ze swego otoczenia, rodziny jako niezdolne do podejmowania samodzielnych decyzji, poniżej średniej inteligentne, nadające się do ubezwłasnowolnienia (będące niezdolne do ukończenia dobrej szkoły, niedolne do merytorycznego głosowania). Jednocześnie deklaruje, że tłucze córki. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:19 > Ale nie ma ścisłej definic > ji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a powyżej > niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz? Nie badz smieszna. Podobniez nie ma scislej definicji jak mocno mozna wygiac dziecku reke w stawie barkowym i lokciowym a mimo to potrafisz dziecku ubrac kurtke bez lamania mu jej, prawda? ba, da sie to nawet zrobic dziecku, ktore przy tym placze, a zatem mozna by po tym sadzic, ze ma ta reke lamana. > Misiu również opisuje kobiety ze swego otoczenia, rodziny jako niezdolne do pod > ejmowania samodzielnych decyzji, poniżej średniej inteligentne, nadające się do > ubezwłasnowolnienia (będące niezdolne do ukończenia dobrej szkoły, niedolne do > merytorycznego głosowania). Jednocześnie deklaruje, że tłucze córki. Nie znam misia ani zadnych szczegolow z jego zycia, odnosilem sie tylko do jego wypowiedzi z tego watku. Jakie te szczegoly maja znaczenie w kontekscie oceny sposobu, w jaki formuluje mysli? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:31 > > Ale nie ma ścisłej definic > > ji, określającej siłę przyłożenia do której jest to jeszcze "klaps", a po > wyżej > > niebezpieczne dla zdrowia i życia bicie. No chyba, że ty taką znasz? > > Nie badz smieszna. Podobniez nie ma scislej definicji jak mocno mozna wygiac dz > iecku reke w stawie barkowym i lokciowym a mimo to potrafisz dziecku ubrac kurt > ke bez lamania mu jej, prawda? ba, da sie to nawet zrobic dziecku, ktore przy t > ym placze, a zatem mozna by po tym sadzic, ze ma ta reke lamana. Czy słyszałeś kiedykolwiek tłumaczenie jakiegokolwiek rodzica zatrzymanego za pobicie śmiertelne lub doprowadzające do trwałego kalectwa swoje dziecko ( w tym niemowlęta), że bił bo chciał zabić/okaleczyć? Ja nigdy. Zawsze tłumaczą: biłem bo był niegrzeczny, nie słuchał, był nieposłuszny, nie uczył się. Oni wszyscy, w swoim mniemaniu, karcą by dobrze wychować. Nie istnieje granica bezpiecznego bicia. Powtarzam- chyba, ze potrafisz ją zdefiniować. Oczywiście, ze jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsze zło, niż jak się komuś ukradnie 500 tysięcy. Ale kradzież i tak zawsze pozostaje kradzieżą. Nie ma sensu dla kradzieży małych kwot wymyślać eufemizmów, żeby złodziejaszek mniejszych sum poczuł się lepiej. I co ważne- czasami ta kradzież 500 zł, może wyrządzić więcej zła niż zabranie 500 tysięcy. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:52 > Nie istnieje granica bezpieczneg > o bicia. Powtarzam- chyba, ze potrafisz ją zdefiniować. Czy istnieje granica bezpiecznego wygiecia reki dziecka? > Oczywiście, ze jak się komuś ukradnie 500 zł to jest to mniejsze zło, niż jak > się komuś ukradnie 500 tysięcy. Ale kradzież i tak zawsze pozostaje kradzieżą. > Nie ma sensu dla kradzieży małych kwot wymyślać eufemizmów, żeby złodziejaszek > mniejszych sum poczuł się lepiej. Przyklad wyjatkowo od czapy, to w sredniowieczu obcinano lapy za kradziez bochenka chleba, teraz mamy cos takiego jak podzial na przestepstwo, wykroczenie, pojecie pt. niska szkodliwosc spoleczna czynu, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:56 > Czy istnieje granica bezpiecznego wygiecia reki dziecka? W celach wychowawczo-karcących, w celu sprawienia bólu, żeby "dziecko się nauczyło"? Nie znam takich granic i nie zaryzykowałabym takich metod wychowawczych. Ci którzy biją, żeby wychować, też szarpią i wykręcają ręce. Pewnie im się wydaje, ze ta granice świetnie znają. > Przyklad wyjatkowo od czapy, Nie do czapy tylko pokazujący absurdalność wyszukiwania eufemizmów dla ewidentnie złych czynów. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:09 > W celach wychowawczo-karcących, w celu sprawienia bólu, żeby "dziecko się naucz > yło"? Nie znam takich granic i nie zaryzykowałabym takich metod wychowawczych. > Ci którzy biją, żeby wychować, też szarpią i wykręcają ręce. Pewnie im się wyda > je, ze ta granice świetnie znają. A jestes w stanie odpowiedziec na proste pytanie, bez dopowiadania sobie kontekstu? Czy mozna zdefiniowac jak bardzo mozna wykrecic dzieciece ramie, zeby go trwale nie uszkodzic? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:10 > Czy mozna zdefiniowac jak bardzo mozna wykrecic dzieciece ramie, zeby go trwale > nie uszkodzic? Ja nie potrafię tego zdefiniować więc moim dzieciom rąk nie wykręcam przy żadnej okazji. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:32 > Ja nie potrafię tego zdefiniować więc moim dzieciom rąk nie wykręcam przy żadne > j okazji. Chcesz zatem powiedziec, ze odkad twoje dzieci sie urodzily zakladaly kurtki, bluzy, swetry itp, same, bez twojej pomocy i nigdy nie musialas brac ich rak i wkladac ich w rekawy? No to w takim razie juz rozumiem skad twoje niezrozumienie, bez zlosliwosci przyznam, ze nie widzialem jeszcze tak uzdolnionych motorycznie dzieci, ktore od swoich najmlodszych lat wkladaly rece w rekawy bez niczyjej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:46 Ruda_owco, czy ty posiadasz dzieci? albo inaczej- czy miałes okazje opiekowac się jakimis dziećmi? W ogóle nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji, w której, zeby ubrac dziecko to trzeba mu wykręcić ręce... Ubrania są elastyczne, naciągają się. Ręce się zginają - w ramionach, łokciach, dłoniach. Przy zakładaniu czego niby trzeba dziecku ręce wykręcać? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:42 marychna31 napisała: > Ruda_owco, czy ty posiadasz dzieci? albo inaczej- czy miałes okazje opiekowac s > ię jakimis dziećmi? W ogóle nie potrafie sobie wyobrazic sytuacji, w której, ze > by ubrac dziecko to trzeba mu wykręcić ręce... > Ubrania są elastyczne, naciągają się. Ręce się zginają - w ramionach, łokciach, > dłoniach. Przy zakładaniu czego niby trzeba dziecku ręce wykręcać? Kurcze żeby trza było takie proste rzeczy tłumoczyć więc teraz skup się, bede sie starał tłumoczyć obrazowo: wszelaka garderoba ma to do siebie że zwykle jest mało rozciągliwa a czasami prawie wcale się nie wyciąga czy to w prawo czy w lewo, ani w żadną inną stronę. Najczęściej zaopatrzona jest w jakoweś guziki suwoki czy inne rzepy ułatwiające wyrychtowanie się w nie. Jednakowoż nie zawsze wystarczająco wpasowane w całość żeby dało się np. owinąć niom dzieciaka (wyjątek stanowi odzież po starszym rodzeństwie w rozmiarze odpowiednio większym) który w danej chwili zamiast się ubierać nabrał ochoty na klocki i to nie te w toalecie co byłoby usprawiedliwione, ale na te co zostały na środku sali w przedszkolu i bawią się nimi inni pozostali pensjonariusze domu wczesnindoktrynacyjnego. Ty masz dylemat bo jesteś po 8 h pracy, pal licho jak pracujesz w jakimkolwiek urzędzie na stanowisku jakiejś biurwy starszej młodszej wszystko jedno i tak nic tam nie robisz pożytecznego, ale jeżeli gdzieś wykonujesz prawdziwa prace i np. musisz być na tych przysłowiowych nogach przez prawie całą zmiane to sytuacja robi się nieciekawa zwłaszcza że za 10 minut odjeżdża jakiś zbiorkom a ty z racji tego że mieszkasz na drugim końcu miasta nie możesz dojść do domu na piechotę a na taxi już kasy przed 10 nie starczy następny zbiorkom dopiero za pół godziny, a tobie kiszki marsza grają. Ponieważ jesteś oświecona i nie tolerujesz przemocy pod żadną postacią więc nie krzykniesz nie dasz klapsa itp. a dziecko ubrac trza bo inaczej się przeziębi a jak pójdziesz na opieke 2 raz w tym roku to z roboty moga cię wyciepać , dlatego ewentualne zwolnienie będzie musiał wziąć ON ale wtedy twój stary tak się wnerwi na gó...arza że gotów na niego nakrzyczeć podczas twojej nieobecności w domowym zaciszu, albo co gorsza przylać bachorowi jak będzie mu za bardzo podskakiwał a już szczególnie na jakimś meczu którego nie oglądał no więc łapiesz rozbrykanego pełnego chęci do zabawy no samo srebro bajtla sadzasz siłą na kolanach ale bardzo delikatnie oczywiście, przytrzymujesz w razie czego łokciem, zakładasz mu spodnie buty potem sweterek, bluze czy inny polar, w zależności od płci, porannego nastroju na ubieranie, twojego widzimisię na dzisiejszy poranek i co tam jeszcze może mieć wpływ na dobór porannego imagu kolejność ubierania bardzo ważna bo trudno np. załozyc spodnie jeżeli już są buty na stópkach a i ciasna bluzka słabo przechodzi gdy czapa na główce już usadowiona. I teraz dochodzimy do punktu kulminacyjnego!!!! bo jedną rękę do kurtki włożyć to pikuś ale z drugą zwykle bywa mały problem w zależności od stopnia rozpuszczenia gó...arstwa czy kolokwialnie mówiąc zdyscyplinowania, w tym właśnie momencie musisz trzymając tego małego smroda na jednym kolanie i ściskając druga nogą jego malutkie zgrabniutkie, przeurocze no takie jak serdelki łydeczki echh serce mi się kraje jak sobie przypomnę te czasy gdy moje dzieciaszki były małe a cha ale wracając do punktu kulminacyjnego do pełnego sukcesu brakuje nam jeszcze ta jedna ręka w rękawie kurtki, tak tak ta którą rezolutny młodzieniec macha i utrudnia na maksa włożenie jej do rękawa no więc łapiesz tą rękę i UWAGA! WYKRĘCASZ DO TYŁU!!! bo inaczej po prostu nie da się założyć kurtki i właśnie tutaj musi ci matczyna intuicja podpowiedzieć jakiej siły można użyć oraz pod jakim kątem można WYKRĘCIĆ RĘKĘ DO TYŁU aby znalazła się dokładnie tam gdzie powinna a jednocześnie żeby nie było siniaka (opieka społeczna może się doczepić) a co jeszcze ważniejsze żeby nie uszkodzić stawu, kości ani innego wiązadła bo inaczej kicha i stary będzie robił to o czym pisałem wcześniej Pamiętam to do dzisiaj jak zabierałem dzieciaki z przedszkola i naoglądałem się jak Matki to sprawnie robiły, no szacun wielki! Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty P.S. 24.02.14, 23:49 Oczywiście to mówiłem ja slawekopty żeby nie było że ruch robię na forum tak tylko ci chciałem pomóc zrozumieć pewne zagadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:56 To jest niesamowite, jak ty ciagle widzisz tylko to, co chcesz widziec. Ja nie wiem ile zlej woli trzeba miec w sobie, zeby nie zrozumiec prostych slow. Zapytam wiec jeszcze raz, uzywajac twoich slow i mam nadzieje, ze tym razem sie zrozumiemy. Doszlismy juz do tego, ze zeby wlozyc dziecki ubranie trzeba mu zgiac rece. W ramionach. I teraz uwaga - czy jestes w stanie zdefiniowac do jakiego stopnia mozna zgiac te dzieciece rece, w ramionach, zeby nie zrobic dziecku krzywdy? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 00:19 ruda_owca napisał: > To jest niesamowite, jak ty ciagle widzisz tylko to, co chcesz widziec. > Ja nie wiem ile zlej woli trzeba miec w sobie, zeby nie zrozumiec prostych slow Ciekawe czy to z przekory, czy już podpada pod (uwaga modne słowo) "niepełnosprawność" ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:16 Ojp, ze tez Wam sie chce brnac w jakies absurdy i co ma do tematu wątku ubieranie dziecka ? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 09:48 Czasami przy ubieraniu trzeba użyć "przemocy" i ułatwić sobie tę czynność wykręcając dziecku rękę do tyłu. Z wypowiedzi niektórych emam wychodzi że może to robić tylko osoba nieporządna. A potem jak zwykle na osoby które próbują uświadomić niektórym rozhisteryzowanym białogłowom że w niektórych uzasadnionych przypadkach rodzic może a nawet powinien zastosować wobec dziecka niewielki przymus kierowane są inwektywy no i wychodzi jak zawsze Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:02 Nadal nie widze najmniejszego zwiazku z tematem. Rodzic musi stosowac rozne srodki przymusu, chocby przytrzymanie silą dwulatka, zeby nie wybiegl na jezdnie - niestety niedawno w mojej okolicy rodzic nie byl na tyle czujny i... Zmienianie pieluchy tez odbywa sie w pewnym sensie na siłę, bo bez wspolpracy dziecka. Ma tego nie robic ? Ubieranie na silę, bo dziecko jest na nie, to nie zimne lanie dziecka po tyłku, bo rodzic sobie ubzdurał, ze ma do tego prawo. Nie wiem jakim cudem mozna dopatrzec sie tu jakichkolwiek zbieznosci z tematem. Rodzic manipulujac konczynami dziecka robi to tak, zeby nie poczulo bólu, podobnie przytrzymywanie dziecka przed wbiegnieciem na jezdnie nie wiąże sie z dostarczaniem mu bólu, a bicie ma zalozenie odwrotne, ze tak łopatologicznie juz rzecz ujmę. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:20 antyideal napisała: > Rodzic manipulujac konczynami dziecka robi to tak, zeby nie poczulo bólu, podob > nie przytrzymywanie dziecka przed wbiegnieciem na jezdnie nie wiąże sie z dosta > rczaniem mu bólu, a bicie ma zalozenie odwrotne, ze tak łopatologicznie juz rze > cz ujmę. Jak łopatologicznie to proszę bardzo czasami zdarzy się ze rodzic zrobi to powiedzmy spontanicznie i jednak dziecko ból poczuje, niekiedy zrobi to świadomie bo z kilkulatkiem w pewnych sytuacjach nie da sie "negocjować" chodzi tylko o rozróżnienie że nie każda przemoc użyta w stosunku do dziecka jest zła, nie mówimy o patologicznym laniu własnego dziecka bo tego tutaj nikt nie kwestionuje i zgadzamy się że jest to złe. I właśnie o to chodzi że dla niektórych nie ma rozróżnienia i każda "przemoc" jest dla nich nie do zaakceptowania. a ponieważ nie trafiają do nich żadne argumenty więc dla próby uzmysłowienia przytacza się coraz bardziej błahe. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 10:32 Nie sadze, zeby ktos zdrowo myslacy mial problem z odrożnieniem uzycia sily w celu koniecznym, np. ubraniu dziecku kurtki przed wyjsciem na mróz, zeby nie zachorowalo, od lania dla celów rzekomo wychowawczych, ktore de facto sa zwykle tylko upuszczeniem emocji bijacego, co nawet osoby klapsujace przyznaly w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:03 Przeczytaj wobec tego cały temat i zobaczysz że jednak emamy mają takie trudności Niektóre w ogóle działają w systemie dwójkowym Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:26 Mam raczej wrażenie, ze kilku panów bardzo chce te trudności zobaczyc Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 11:34 antyideal napisała: > Mam raczej wrażenie, ze kilku panów bardzo chce te trudności zobaczyc " Re: a mnie rodzice bili... misterni 24.02.14, 17:18 Odpowiedz antyideal napisała: I gdzie tu ta skutecznosc stosowania przemocy w procesie wychowania ? No chyba, że ruda owca mówi o skuteczności w wychowaniu na potencjalnego bandytę. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 12:03 Juz wypowiedzialam sie wczoraj na tamten temat. Dziecko wychowywane w przemocy czesto stosuje przemoc, chyba ze jest na tyle mądre i wrażliwe iż potrafi wyciagnac wnioski z błedów rodziców i ich nie powtarza. Wiekszosc przestepców wywodzi sie z domow, gdzie przemoc byla na porzadku dziennym i nie chodzi o wkladanie na siłę kurteczki. Przemoc to nie wkładanie na siłę czapeczki przy -20 stopniowym mrozie, tylko bicie, upokarzanie słowne itp. Dżizas. My mowimy o wychowaniu jako dlugotrwalym żmudnym procesie nastawionym na efekt w postaci zdrowego, psychicznie silnego czlowieka a Wy wyjezdzacie z dooperelami typu zakładanie dziecku bluzki. Nie pamietam ani jednej sytuacji z dziecinstwa z ubieraniem mnie na siłę, choc zapewne zdarzylo sie nie raz, natomiast pamietam dokladnie klapsy i toksyczne słowa, nawet te z okresu bardzo małoletniego. Reasumując - przemoc niszczy, a przynajmniej rani, uff, jasniej juz nie potrafię ;p Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 12:39 antyideal napisała: > Dziecko wychowywane w przemocy czesto stosuje przemoc Da, nu i szto? Rozbierzmy z uwagą taką tezę: "Dziecko wychowywane w [jedzeniu kotletów schabowych] często [jada kotlety schabowe]." Co miałoby z tego wynikać? W zależności od tego, jakie poczynimy założenie (czy jedzenie schabowych jest dobre, czy złe), taki otrzymamy wynik: "Jedzenie kotletów schabowych jest złe, bo jest złe" albo: "Jedzenie kotletów schabowych jest dobre, bo jest dobre" Innymi słowy wartość argumentu zależy tylko i wyłącznie od założenia. A założenie nie może być argumentem na swoją rzecz. Krzyżowa odmiana takiej "argumentacji" funkcjonuje w humorystycznej formie: "Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie" Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:11 Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mnie jest to oczywiste. Ty, jako, domyslam się, ofiara wychowywania rózeczką połączonego z praniem mózgu, ze to dla Twojego dobra, jak widac skutecznym, rozumiem, ze masz inne zdanie. Masz prawo. Tzn.masz prawo myslec co chcesz, na szczescie prawo stoi po stronie ewentualnych ofiar Twojego rozumowania. Mam nadzieję, ze skorzystaja niego. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:31 > Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mn > ie > jest to oczywiste. Nie, ty po prostu nie rozumiesz definicji slowa "przemoc", a raczej zawlaszczylas sobie te definicje dla wlasnych potrzeb. Tak, ubranie dziecka "na sile" bez uszkadzania tego dziecka i bez sprawiania mu bolu w momencie, w ktorym to dziecko nie ma ochoty sie ubrac, to jest przemoc. Nawet jesli robisz to dla jego dobra, to wciaz przemoc. Ale jak sie domyslam twoja odpowiedzia bedzie "co to ma wspolnego z ta dyskusja". I najlepsze jest to, ze ty pewnie caly czas uwazasz, ze np ja jestem zwolennikiem bicia dzieci. Niech i tak bedzie. Glowa muru sie nie przebije. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 13:46 „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste członków rodziny [*], w szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”. Masz tu definicje przemocy z ustawy o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie, a w tym kontekscie, a nie ogólnoswiatowym, problem poruszamy. Jest tu cos o niestosownosci zakładania bluzeczki siłą ? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:21 antyideal napisała: > Nie mam zamiaru wchodzic w rozwaąania czy przemoc jest dobra czy zła, bo dla mnie Ależ właśnie usiłujesz robisz. Niestety, popełniając elementarny błąd logiczny. > Ty, jako, domyslam się, ofiara wychowywania rózeczką połączonego z praniem mózg > u Argumentum ad personam to też błąd logiczny. Ja mogę być sobie ofiarą wychowania rózeczkowego, lub też nie, ale nie ma to żadnego wpływu na to, czy przemoc jest dobra, czy zła. > Tzn.masz prawo myslec co chcesz, na szczescie prawo stoi po stronie ewentualnych ofiar > Twojego rozumowania. Mam nadzieję, ze skorzystaja niego. Prawo jest ewidentnym antyargumentem w rozważaniach o złym charakterze przemocy, ponieważ samo jest zinstytucjonalizowaną przemocą. Jeśli przemoc jest zła sama w sobie, to prawo zakazujące jej stosowania pod groźbą zastosowania przemocy, jest także złe. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:33 misiu-1 napisał: Argumentum ad personam[/i] to też błąd logiczny. Ja mogę być sobie ofiarą wy > chowania rózeczkowego, lub też nie, ale nie ma to żadnego wpływu na to, czy prz > emoc jest dobra, czy zła. > Moze miec to wplyw na Twoje postrzeganie przemocy. A dlaczego - juz napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:38 Ale my tu dyskutujemy nie nad tym, jak ja postrzegam przemoc, tylko czy jest dobra, czy zła. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:14 Już rozumiem, ty albo nie chcesz zrozumieć różnicy, albo nie potrafisz. W obydwu przypadkach to impas nie do przejścia Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:26 Chyba tak, bo z kolei ja zaczynam rozumiec, ze dla Was, juz chyba trzech sie naliczylam ;p wychowanie to kwestia wywiazania z obowiazku zapewnienia fizycznego bezpieczenstwa, podstawienia miseczki i przyodziania, stad to ciagle nawiazywanie do sposobu w jaki to zrobic, a dla mnie wychowanie to proces zwiazany ze sferą ducha a czynnosci opiekunczo-higieniczne to margines w tym kontekscie. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:39 antyideal napisała: > Chyba tak, bo z kolei ja zaczynam rozumiec, ze dla Was, juz chyba trzech sie na > liczylam ;p wychowanie to kwestia wywiazania z obowiazku zapewnienia fizycznego > bezpieczenstwa, podstawienia miseczki i przyodziania, stad to ciagle nawiazywa > nie do sposobu w jaki to zrobic, a dla mnie wychowanie to proces zwiazany ze sf > erą ducha a czynnosci opiekunczo-higieniczne to margines w tym kontekscie. No i właśnie tym optymistycznym akcentem osiągnęliśmy konsensus Do prawidłowego wychowania dziecka jest potrzebna Matka z podejściem duchowym i Ojciec który w razie czego przerwie to uduchowione bujanie w obłokach i swoim czynem i postawą sprowadzi towarzystwo na ziemie. Amen Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:55 slawekopty napisał: > No i właśnie tym optymistycznym akcentem osiągnęliśmy konsensus Do prawidłow > ego wychowania dziecka jest potrzebna Matka z podejściem duchowym i Ojciec k > tóry w razie czego przerwie to uduchowione bujanie w obłokach i swoim czynem i > postawą sprowadzi towarzystwo na ziemie. Amen > Owszem, idealem jest zgodna wspolpraca rodziców, a pewne róznice postaw nawet wskazane, byle dziecko nie bylo ofiarą tarć miedzy nimi. Jesli jednak przez czyn rozumiesz bicie to tu nasze poglady sie zdecydowanie rozjeżdżaja. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:40 Skąd taki dziwaczny wniosek? Wychowanie to przede wszystkim proces przekazywania dziecku zasad, jakimi ma się kierować w życiu. Czynności opiekuńczo-higieniczne, nakarmienie itp. to utrzymanie, a nie wychowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:45 No to zapytaj kolegów dlaczego przez pól wątku ciagną temat techniki wkladania ręki dziecka do bluzeczki, mimo prób przekazania im, ze wątek dotyczy czegos zupełnie innego Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:56 Ja rozumiem, dlaczego. I jest to jak najbardziej związane z zasadniczym tematem. To Ty powinnaś postarać się to zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:03 > No to zapytaj kolegów dlaczego przez pól wątku ciagną temat techniki wkladania > ręki dziecka do bluzeczki, mimo prób przekazania im, ze wątek dotyczy czegos z > upełnie innego Nie bede nikogo o to pytal, bo sam zaczalem ten temat, ale widze po raz kolejny ze szkoda slow. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:23 Jaki temat, taka konkluzja, heh. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 16:11 PO jest partią centro - prawicową, a nie komunistyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:26 misterni napisała: > PO jest partią centro - prawicową, a nie komunistyczną. Nie. PO jest partią całkowicie bezideową, składającą się wyłącznie z miękkiego goowna i posłusznie wykonującą polecenia lewicowej międzynarodówki. Jej celem jest sprawowanie władzy samo w sobie. Dla wiążących się z tym konfitur. Nie mają nic wspólnego z prawicą. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:41 Jasne, jasne Nie, żebym jakoś specjalnie kochała PO, ale wobec takich farmazonów jakie głosisz, można się tylko uśmiechnąć z pobłażaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:50 Ależ uśmiechaj się do woli. Uśmiech na Twojej twarzy zrównoważy całą polityczną ignorancję. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 17:57 Takie słowa z ust ignoranta to pochlebstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 18:33 To nie jest kwestia moich słów. Ty swoją ignorancję polityczną udowodniłaś ponad wszelką wątpliwość sama osobiście. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 18:51 Jeśli dla takiego faszysty jak ty, moje poglądy są ignoranckie, to tym lepiej dla mnie. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Pasz paranoje, co mnie zresztą nie dziwi. 24.02.14, 22:36 LOL. Kolejny dowód ignorancji politycznej. Ty nawet tego nie wiesz, że faszyzm to ideologia lewicowa? Współczuję. Jak mawiał doktor Strosmajer: "gdyby głupota umiała fruwać..." itd. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:00 > To zależy od tego, jak i z jakiego powodu je bije. Na logikę biorąc, bicie dzie > ci było od wieków powszechną metodą wychowawczą i dopiero współczesny, lewicowy > reżim, wrogi wobec wszelkiej władzy innej niż własna, z tego właśnie i żadnego > innego powodu zdelegalizował kary cielesne. Nie sposób chyba twierdzić, że daw > niej nie było porządnych ludzi? Zresztą "po owocach ich poznacie" - poziom zdem > oralizowania młodego pokolenia, wychowanego na sposób lewicowy, mówi sam za sie > bie. Kompletna bzdura. Ludzie tłukli się na wiele różnych sposobów przez dziesiątki tysięcy lat i bicie dzieci nie tylko nie czyniło ich lepszymi, ale było składnikiem owej szalejącej przemocy jednych ludzi wobec innych. Żyjemy w czasach i miejscu, które skorzystało najbardziej z globalnego trendu spadku przemocy. Fakt, że trend ten objął także tortury o rzekomo wychowawczej funkcji jakim poddawano małych ludzi nie tylko nie jest przejawem dekadencji, zepsucia czy rozpadu tradycyjnych wartości (no dobra, to ostatnie może tak, ale to tylko pokazuje, jak odrażającą rzeczą są tradycyjne wartości), ale jest jednym z najfajniejszych aspektów tych zmian dzięki którym od dziesiątek lat, być może pierwszy raz w historii ludzkości, ludzkie dzieciństwo jest najlepszym, najprzyjemniejszym okresem życia. Polecam cały tekst i odsyłacze. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:08 > [i]"Kto żałuje rózgi, nienawidzi syna swego, lecz kto go kocha, w porę go karci > ."[i] (Prz.13:24) Uff, no co całe szczęście misiu, że biblia nie każe ci bić facetów dwa razy większych od siebie, bo co byś biedny zrobił. Całe szczęście, że możesz realizować swoje sadystyczne zapędy ze słowem pana na ustach. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:57 elle.hivernale napisała: > Uff, no co całe szczęście misiu, że biblia nie każe ci bić facetów dwa razy większych od > siebie, bo co byś biedny zrobił. Całe szczęście, że możesz realizować > swoje sadystyczne zapędy ze słowem pana na ustach. Prostackie lewicowe myślenie "kto kogo" jest nieprzystające do sytuacji. Wychowanie realizowane jest zawsze w sytuacji wieloaspektowej przewagi nad dzieckiem - fizycznej, intelektualnej i ekonomicznej. Wykorzystanie dowolnej z nich mogłoby być skomentowane tak samo głupkowato. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:20 Mam nadzieję, że nie jesteś katolikiem. Wstyd słuchać. Biblia nie kończy się na Starym Testamencie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:40 sko.wrona napisała: > Mam nadzieję, że nie jesteś katolikiem. Wstyd słuchać. > Biblia nie kończy się na Starym Testamencie. Nie jestem. To prawda, że Biblia nie kończy się na ST, ale w NT nie ma ani słowa dezawuującego to, co zacytowałem ze ST. Wręcz przeciwnie: "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości." (2Tm3:16) Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:11 Wykorzystanie dowolnej z nich mogło > by być skomentowane tak samo głupkowato. ...jak twoje cytowanie biblii? Ktoś cię tu nieźle misiu podsumował. Obsesja lewaków, cytat z biblii i przykład szwagra na dokładkę - merytoryczna dyskusja a la miś. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:43 Nie. Tak samo głupkowato, jak odwołanie się do bicia silniejszego. Bo np. karę polegającą na postawieniu "szlabanu" na komputer czy telewizję ktoś dorównujący Ci głupotą mógłby skomentować: "spróbuj zabronić komuś, kto ma pieniądze na własny komputer czy telewizor". Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:37 A w jakich sytuacjach szlaban zamiast bicia? Powiesz komu durnemu, kto nie potrafi myśleć samodzielnie i sypie cytatami z książki o niewidzialnych przyjaciołach, że bicie i szlaban na komputer to tak samo uprawniona kara, a nie będzie umiał przestać. Przecież za niego myśli klecha. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:42 krejzimama napisał: > i wyrosałam/em na porządnego człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 23.02.14, 23:43 NO ale ona to pisze nie o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:10 oj wiem ale tak fajnie mi się zgrało że nie mogłam się powstrzymać Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:00 Bardzo ciekawe, dlaczego usunięto moje posty Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:10 widocznie nie jesteś dobrym człowiekiem Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:37 Spisek masonów? A może były jak zwykle durne, ale to by było za proste. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 07:51 Ja kliknęłam w kosz. Mogę Ci napisać dlaczego. Żebyś - jak ochłoniesz - nie musiała się wstydzić za to co napisałaś. Komentarz był nie na temat, bardzo nieelegancki, wręcz ....... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:42 Akurat baska jest wulgarnym trollem, który tylko szuka zaczepki do ubliżenia swoim rozmówcom. m_incubo, jak menodo i jeszcze kilka nicków za to wykazuje nadmierną aktywnością w łażeniu za mną po wątkach i dopisywania się w obraźliwy sposób. Racz to zauważyć. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:58 Ja też mam swoje psychofanki! A co! Kto ich nie ma, nic niewart. Pokaż mi swoje psychofanki, a powiem ci, kim jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:12 Psychofanki?? Nie pochlebiaj sobie, ja po prostu z ciebie polewam pacz pani, co za czasy, kiedyś byłeś po prostu pośmiewiskiem, a teraz to się ma "psychofanów", jaka nobilitacja. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:37 Ty polewasz? Polewkę mają ci, którzy twoje wysiłki obserwują. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:42 To znaczy kto? Nie wiedziałam, że jesteś rzecznikiem forumowym, ja pisze tylko za siebie, więc powściągnij nieco swoją prawicową manię wielkości. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:46 To znaczy ludzie rozumni. To nie mania wielkości, tylko wiara w człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:02 aha aha jest śmieszniej niż myślałam Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:08 morgen_stern napisała: > aha aha jest śmieszniej niż myślałam Ach nawet sobie nie wyobrażasz jak śmiesznie Żaden ale to żaden facet z takim namaszczeniem nie robiłby z siebie kretyna, przez tyle czasu co niestety większość kobiet pisujących np. tutaj a często tryumfujących z miną upośledzonej blondynki na zgliszczach własnej godności. Najgorsze że do końca nie rozumiejąc własnego poniżenia co skutecznie uniemożliwia wyciągnięcie wniosków i jakikolwiek rozwój. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:51 Ojej, kolejny intelektualista przyszedł się ogrzać dziewczyny, jeśli szukacie faceta to wiedzcie jedno - żadnego normalnego tu nie ma i nigdy nie będzie Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:06 morgen_stern napisała: > dziewczyny, jeśli szukacie faceta Od kiedy tu jestem, wydaje mi się, że to forum w zamyśle nie służy znajdowaniu facetów i że przychodzą tu kobiety pozbawione tej przemożnej ciągłej chęci podrywu, nadawaniu każdemu kontaktowi damsko-męskiemu od razu kontekstu seksualnego (w szerokim sensie). Od kiedy kobiety zamieniły się rolami z mężczyznami i przejęły tendencje do agresywnego zdobywania, mężczyzna nie ma się gdzie schować. Nie ma gdzie zwyczajnie pogadać, bez tej presji, że przyjdzie agresywna samica, która widzi w tobie tylko samca, tylko swoją potencjalną zdobycz. Chciałbym żyć w czasach, gdy szczytem odwagi ze strony kobiety było upuszczenie chusteczki. W czasach pozbawionych tej bezczelnej jednoznaczności. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:12 A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet? Nawet w czasach tej twojej chusteczki (nota bene masz mocno wyidealizowaną wizję tamtych czasów) istniały miejsca, gdzie mężczyźni nie mają wstępu. Z tego punktu widzenia ja też tęsknię za "tamtymi czasami", ale tylko przez chwilę. Napisz jeszcze coś o agresywnych samicach, przed którymi nie masz gdzie uciec, chcę się jeszcze trochę pośmiać Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:37 morgen_stern napisała: > A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet? Nie odniosłem wrażenia, żeby było to forum zamknięte. Ja tu przychodzę pogadać z kobietami. Pogadać na jakimś minimalnym poziomie oczywiście. > Nawet w czasach tej twojej chusteczki (nota bene masz mocno > wyidealizowaną wizję tamtych czasów) Czy byłoby grzeczne, gdybym teraz spytał, czy naprawdę taka stara jesteś, czyli gdybym zaczął cię traktować z tą bezczelną złośliwością, z jaką ty traktujesz rozmówców? > istniały miejsca, gdzie mężczyźni nie mają wstępu Raczej miejsca, gdzie wstępu nie mają kobiety. Bardzo się to kobietom nie podobało, więc wszczęły emancypacyjne rozruchy. No i teraz mężczyzna może wejść na forum internetowe takie jak to - normalnie skandal. > chcę się jeszcze trochę pośmiać Stosujesz oklepane chwyty erystyczne. Zaczynam przypuszczać, że naprawdę masz tak wąski i zgrany repertuar. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:52 >a tu przychodzę pogadać z kobietami. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:09 Twoje wypowiedzi sher kojarzę od jakiegoś czasu, bo mi kogoś przypominasz. Trudno powiedzieć żeby były one zachętą do rozmowy. Ja myślałam, że w Twoim przypadku to misja ewangelizacyjna Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:21 morgen_stern napisała: > A to nie zajarzyłeś jeszcze, że to miejsce dla kobiet? Napalona samiczko dla kobiet to są inne miejsca ;P to akurat forum dyskusyjne pod nazwą "emama" jakby ci coś umkło ;P Slawek P.S. w życiu bym tutaj nie szukał ......... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:29 A ty, tępy samcze, jesteś emamą? A emama nie jest kobietą? Chyba ci coś "umkło". Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:33 Chyba umkło szczególnie to, jakie emamy potrafią być chamskie ciekawe tylko czy trzeba cie traktować z wyrozumiałością licząc że gdy te wszystkie hormony laktacyjne itp. zaczną zanikać to znormalniejesz, czy tak już masz od urodzenia Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:45 Hormony laktacyjne to chyba bardziej u ciebie działają niż u mnie hehehehe Jak to się dzieje, że wszyscy prawicowcy tak się lubią lizać po tyłeczkach? "ale dogadałeś tym babom, ale je załatwiłeś, ale z ciebie kozak, ale jesteś ekstra, ojej, jak się uśmiałem", no przednie macie rozrywki chłopcy, chwaliliście się kolegom? Na pewno będą pod wrażeniem Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:53 No tak zapomniałem że jesteś nowoczesną emamą i piersia nie karmiłaś co by ci nie oklapło co nieco ;P Teraz rozumiem z braku ujścia poszło nie tam gdzie trzeba Teraz rozumiem i przepraszam jeżeli uraziłem. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:58 Pudło, ale wytężaj swój prawicowy umysł dalej Czemu nie odpowiadasz na pytania? To niegrzeczne. Chwalisz się kolegom ze swoich rozrywek na forach? Że chodzisz za niejakim misiem i z wypiekami śledzisz jego wpisy i bijesz mu brawo? Aaaa chyba że nie masz kolegów... to by wiele tłumaczyło... Ci mężczyźni, których ja znam popukaliby się w czoło na takie "męskie rozrywki" (ale dogadałeś tej babie, aż im majtki pospadały), ale może w prawicowych kręgach jest inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:04 morgen_stern napisała: > Czemu nie odpowiadasz na pytania? To niegrzeczne. Zadaj normalne pytanie to zapewne doczekasz się normalnej odpowiedzi. Co do reszty to mogę cipo radzić żebyś wyłączyła samo projekcje, życie to nie forum, przynajmniej dla mnie. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:07 Zadałam normalne pytanie - czy chwalisz sie kolegom, że masz takie forowo-kobiece rozrywki? Co jest nienormalnego w tym pytaniu? A co tej sprytnej "literówki", to spróbuj następnym razem choćby pisnąć o kulturze na forum i atakowaniu, biedny, pusty człowieczku. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:27 morgen_stern napisała: > Zadałam normalne pytanie - czy chwalisz sie kolegom, że masz takie forowo-kobie > ce rozrywki? Co jest nienormalnego w tym pytaniu? to pytanie z cyklu "retoryczne z zamiarem obrażenia" ja też mógłbym się ciebie w podobny sposób o coś zapytać tylko poco ?? A co tej sprytnej "literówki" > , to spróbuj następnym razem choćby pisnąć o kulturze na forum i atakowaniu, bi > edny, pusty człowieczku. > no wiesz staram się dopasować w jakiś kurturalny sposób do poziomu jaki prezentujesz, a ponieważ bezpośrednie obelgi na które zasługujesz, jakoś nie przechodzą mi przez klawiaturę to powiedzmy że tak jakoś mi się wymckło ;P Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:33 Aha, i to jest ta twoja "kultura wypowiedzi"? Własnie widać, ile jest warta. Wystarczy lekko poskrobać i cały brud wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:53 Ależ widać że wypowiadam się "kulturalnie" nawet twoja postawa wobec mnie nieco złagodniała!! Czyli wszystko wskazuje że: "Żądasz czystości? zachowaj ją sam!" Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:56 Taktak, sam się pochwal, skoro nie ma nikogo innego, kto by to zrobił... obleśny jesteś. I ci twoi koledzy też. Dziękuje losowi, że takich na co dzień nie spotykam, rozmnażacie się chyba tylko w necie. Przez pączkowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:35 morgen_stern napisała: > Taktak, sam się pochwal, skoro nie ma nikogo innego, kto by to zrobił... obleśn > y jesteś. I ci twoi koledzy też. Dziękuje losowi, że takich na co dzień nie spo > tykam, rozmnażacie się chyba tylko w necie. Przez pączkowanie. > Musimy jeszcze tylko dopracować szczegóły, mianowicie nie powinnaś się wypowiadać o tych "moich kolegach" bo to przecież mogą być zacni Ludzie więc po co ich obrażasz ?? ale jak zacni to pewnie wybaczą "słabszej" istocie Co do rozmnażania to robimy to tradycyjnie poprzez wprowadzenie fallusa do waginy i stymulację aż do osiągnięcia ejakulacji (bardzo przyjemna czynność jakbyś nie wiedziała i to nie zawsze tylko dla jednej strony tego aktu) czasem może wyjdzie z tego jakaś narwana emama, ale musimy się liczyć z: "nieprzewidzianymi skutkami, zamierzonych działań" jak mówił Ś.P Profesor Aleksandrowicz więc przyznaję że ponosimy w jakiejś części winę za poziom tego forum ale właśnie po to tutaj jesteśmy żeby naprostować krzywe ścieżki niektórych owoców, bo jak mówią to właśnie po nich się poznaje prawdziwego Mężczyznę! Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 sławku 24.02.14, 15:31 A jak to sie stało, że zawitałeś dziś na emamę- przecież ty tu nie bywasz, prawda? Tak przypadkiem przechodziłeś z tragarzami i akurat wpadłeś do wątku gdzie misia biją? Hmmm...niezależenie od tego jak kiepskie mam mniemanie o misiu to scenariusz, w którym to misiu biegnie ze szlochem i błaga cie o pomoc wydaje mi się nieco naciągany.... A może sławku, ty się zapomniałeś przelogować, co? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: sławku 24.02.14, 15:42 Nie trudno się chyba domyślić że wszystko co się napisze w necie jest łatwe do odnalezienia ?? więc sobie wklepałem w wyszukiwarkę "misiu-1" i pociągnęło mnie tutaj ) Natomiast co do "bicia misia" to odnoszę wrażenie że raczej to on "sklepał tyłki" tutejszym "oszołomkom" i teraz rozpoczęła się ujadanka sfory kundelków zza płota ;P a że "chciałem się pośmiać" to poczytałem. Przednia zabawa!! Slawek P.S. po co miałbym się przelogowywać ?? Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: sławku 24.02.14, 15:47 A w jaki sposób misiu niby komuś sklepał tyłek w temacie nomen omen klepania tyłka? W temacie to misiu rzucił cytatem z biblii, co mocno ogranicza traktowanie go jako poważnego dyskutanta. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:49 elle.hivernale napisała: > A w jaki sposób misiu niby komuś sklepał tyłek w temacie nomen omen klepania ty > łka? W temacie to misiu rzucił cytatem z biblii, co mocno ogranicza traktowanie > go jako poważnego dyskutanta. No tak sobie z zewnątrz patrzę i tak to oceniam, że sklepał oczywiście a co masz do Biblii ? że cytowanie jej dyskredytuje interlokutora ? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: sławku 24.02.14, 15:52 > odnalezienia ?? więc sobie wklepałem w wyszukiwarkę "misiu-1" Często sprawiasz sobie taką przyjemność podążania śladami misia? Mało się znam na prawicowych rozrywkach ale to wyjaśnienie wydaje mi się mało wiarygodne. > e tutaj ) Natomiast co do "bicia misia" to odnoszę wrażenie że raczej to on " > sklepał tyłki" W tajemnicy (poliszynela zresztą) ci powiem, że misiu nie ma okazji do klepania żadnego tyłka stąd ta damska bokserka na forum (niestety, jak się przyznaje w tym wątku- w realu też ). > po co miałbym się przelogowywać ?? spytaj basię400 a tak serio...nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Może, żeby "było was więcej"? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:00 Czasami człowiek w przypływie wolnego czasu robi sobie różne takie ale chyba to nie jest dla ciebie interesujące ?? no wiesz takie prawicowe rozrywki ;PPPP > W tajemnicy (poliszynela zresztą) ci powiem, że misiu nie ma okazji do klepania > żadnego tyłka stąd ta damska bokserka na forum (niestety, jak się przyznaje w > tym wątku- w realu też ). a skąd masz takie precyzyjne informacje ?? o tyłkach do klepania dla misia ?? no skoro mu się wnuczka urodziła to może choćby ją ?? na razie nie odpyskuje > spytaj basię400 a tak serio...nie wiem, nie mam takich doświadczeń. Może, że > by "było was więcej"? żadnej basi nie kojarzę, a po co miałoby być nas więcej tez nie mam pojęcia misiu w zupełności sobie daje rade )))) Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: sławku 24.02.14, 15:43 A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: sławku 24.02.14, 15:59 > A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ?? Nówka sztuka. Dopiero dziewięć i pół tysiąca postów. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: sławku 24.02.14, 16:13 marychna31 napisała: > > A z kim mam przyjemność ?? jakiś nowy nick ?? > Nówka sztuka. Dopiero dziewięć i pół tysiąca postów. Odniosłem wrażenie że powinienem cię kojarzyć więc zapytałem o nick. Slawek P.S. no niezła "sraczka legislacyjna" Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:49 Wielu mężczyzn chciałoby powrotu tamtych czasów. Ale jest dla Ciebie nadzieja, zawsze możesz przejść na, pogardzany przez Was, islam. Skoro tak pogardzasz kobietami, to co robisz na kobiecym forum? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 o, krystynaopty też wpadnie? 24.02.14, 15:03 z odsieczą misiowi? Taka fajna z niej babka, pewnie dużo merytorycznie wniesie. Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: o, krystynaopty też wpadnie? 25.02.14, 01:51 No Krysia to już raczej nigdzie nie wpadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:39 morgen_stern napisała: > jest śmieszniej niż myślałam To nowe zjawisko kulturowe: rechot. Wszystko jest rzekomo śmieszne. Najczęściej to, czego współczesny ignorant z powodu niedostatków wiedzy ogólnej i nieumiejętności logicznego wnioskowania nie jest w stanie zrozumieć. Wtedy zarechotanie wydaje się najlepszą strategią, głównie z powodu łatwości znalezienia do tego kompanów (wszak idiotów nie sieją) i upajającego, choć nieprawdziwego poczucia znalezienia się w doborowym towarzystwie. Mądrość wymaga namysłu, wysiłku, samotności - rechot wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:46 A twój kolega, którego tak bronisz, przychodzi tu po to, żeby się pośmiać, sam to wyżej napisał. Ale rozumiem, pan misio jak rechocze to jest ok, bo on rechocze intelektualnie, a my to tak głupio, po babsku oj miśki, miśki, do roboty się jakiejś weźcie, zamiast wylewać intelektualną sraczkę na babskim forum, bo to żałosne jest. Nara. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:48 To ty jego zaatakowałaś, to ty byłaś od początku stroną agresywną. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:50 Ojejejej i co, popłakał się i przybiegłeś z łopatką? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:55 morgen_stern napisała: > Ojejejej i co, popłakał się i przybiegłeś z łopatką? Nie infantylizuj dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:58 Infa co? Wy chłopcy takich mądrych słów używacie, ja nie wszystko rozumiem, czy możecie czasem używać prostszego języka, wiesz, takiego zrozumiałego dla kobiet, bo inaczej niczego, ale to niczego się od was, intelektualistów, nie nauczymy! Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:00 Swoja drogą, przywaliłeś mi ta infantylizacją, ale na pytanie nie odpowiedziałeś merytorycznie, ty mnie chcesz dyskusji uczyć? Misio rechocze - dobrze, ja rechoczę - źle, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 17:23 Szukał zaczepki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:03 Fakt. Zdradzanie prawicowych poglądów wobec lewicowych interlokutorów to nie tylko szukanie zaczepki, a wręcz proszenie się o gilotynę lub kulę w tył głowy. Nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:10 Odpowiedź na zaczepkę to np. ironiczny wpis. I takie dostałeś. Bardzo się na forum emama starałeś o etykietę idioty-mizogina, któremu sie nigdy merytorycznie nie odpowiada. W zasadzie jesteś jedynym takim przykładem na ematce, choć innych głupków tu nie brakuje a na ematke przychodzą kobiety z poglądami od prawa do lewa. Inną kwestią jest, że to naprawdę znamienne, że z adekwatna odpowiedzią na zaczepkę kojarzy ci się gilotyna albo kula w łeb. Myślę, ze to pokłosie wychowania w domu, w którym królowała przemoc. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 12:30 marychna31 napisała: W zasadzie jesteś jedynym takim przykładem na ematce, choć innyc > h głupków tu nie brakuje No nieźle nieźle tylko dlaczego pisze to osoba która nawet nie potrafi........ a na ematke przychodzą kobiety z poglądami od prawa do > lewa. prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe mniej lub bardziej oczywiście a niektóre to kompletna lewizna Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 12:47 > prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe mniej lub bardziej oczywiście > a niektóre to kompletna lewizna Twoja zona i matka? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 26.02.14, 13:42 marychna31 napisała: > > prawdę mówiąc kobiety są tylko lewicowe mniej lub bardziej oczywiście > > > a niektóre to kompletna lewizna > Twoja zona i matka? Oczywiście !! lewicowo roszczeniowe A twoja ? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 18:57 Nie jestem lewicowa i nigdy nie byłam. To już prędzej ty jesteś prawicowym fundamentalistą i oszołomem z faszystowskim zacięciem. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 19:05 > Nie jestem lewicowa i nigdy nie byłam. A to już jest zwykłe świństwo! Misiu ma taki prosty czarno-biały świat a ty mu wszystko tak lewacko komplikujesz! Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 19:32 Nic mu nie komplikuję, bo przecież jemu się to w głowie nie zmieści, więc będzie musiał tę myśl odrzucić Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 20:08 Żeby lewacy. Każdy, kto ma zdanie inne niż misiek jest bolszewikiem Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Od pierwszej wypowiedzi w tym wątku Misio 24.02.14, 22:52 Ależ owszem, jesteś cały czas i jasno to wynika z wyrażanych tu na forum poglądów. A przy okazji także kompletną ignorantką polityczną, nie zdającą sobie sprawy z rzeczy tak oczywistych, jak to, że faszyzm jest lewicowy. Co zresztą tłumaczy, dlaczego nie wiesz, żeś sama lewus. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:38 > A twój kolega, którego tak bronisz, przychodzi tu po to, żeby się pośmiać, sam > to wyżej napisał. Ale rozumiem, pan misio jak rechocze to jest ok, bo on rechoc > ze intelektualnie, Zaraz tam intelektualnie. On rechocze narodowo-katolicko. No ma męską budowę mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:21 Nie no Ty nigdy nie rechoczesz, nie szydzisz i obrażasz tylko prowadzisz merytorycznàmą dyskusję. Misiu nie podał żadnych argumentów za biciem. Stwierdził tylko, że teraz jest źle bo dzieci są nie bite. Ktoś inny napisał, że za komuny były bite. On przedstawił kontekst historyczny, który się nijak ma do tego, że "młoda lewica" bita była bo wychowała się za komuny. Do tego zacytował Stary Testament. Podał jeszcze przykład szwagra. Trudno to wszystko nazwać dyskusją. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:22 Tematem dyskusji było przede wszystkim pytanie, czy ktoś, kto bije dzieci, może być porządnym człowiekiem. Zwrócenie uwagi na powszechność stosowania kar cielesnych w przeszłości jest tu ważkim argumentem, ponieważ gdyby przyjąć twierdzenie, że nie można być porządnym człowiekiem bijąc dzieci, trzeba byłoby odmówić "porządności" całym minionym pokoleniom, a to oczywisty absurd. Doświadczenie osobiste wypływające z dostrzegania negatywnych skutków własnej niskiej dyscypliny, jest z kolei doskonałym argumentem za samą słusznością kar cielesnych. Z kolei cytat z Biblii - księgi stanowiącej fundament łacińskiej cywilizacji, sięgającej całego świata, jest istotnym argumentem dla każdego, kto jest z tej cywilizacji. Na początek tyle w zupełności wystarczy. To, że "dyskusja" poszła w stronę kpin, złośliwości i wycieczek osobistych, gdzieniegdzie tylko przeplatanych lewicowymi zaklęciami, to już nie moja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:40 > Z kolei cytat z Biblii - księgi stanowiącej fundament łacińskiej cyw > ilizacji, sięgającej całego świata, jest istotnym argumentem dla każdego, kto j > est z tej cywilizacji. Serio? A ten fragment Księgi Wyjścia (21, 20-21) tez jest dla ciebie taki fundamentalny? 20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:30 Nie, pytanie nie było czy ktoś kto był bity, może wyrosnąć na porządnego człowieka, tylko UWAGA, czy ktoś, kto pochwala kary cielesne, jest porządnym człowiekiem. Pisałam wyżej, Bibia nie kończy się na ST. Mamy czytać ST w świetle Nowego, a nie na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:50 Nie mówiąc już o tym, że współczesny kościół nie popiera kar cielesnych. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:58 sko.wrona napisała: > Nie, pytanie nie było czy ktoś kto był bity, może wyrosnąć na porządnego człowieka, tylko > UWAGA, czy ktoś, kto pochwala kary cielesne, jest porządnym człowiekiem. Umiesz czytać? To przeczytaj jeszcze raz, bo odpowiadasz bez sensu. > Pisałam wyżej, Bibia nie kończy się na ST. Mamy czytać ST w świetle Nowego, a nie na > odwrót. Odpowiedziałem wyżej. Argument, że Biblia nie kończy się na ST, byłby trafny, gdyby w NT było coś, co zaprzecza temu, co o tym mówi ST. A tak to tylko pustosłowie, które można przypiąć do każdego cytatu. Bo "Biblia nie kończy się na tym cytacie". Co z tego, że się nie kończy? Przytocz cytat, który mówi coś przeciwnego, wówczas dopiero będziesz miała argument. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:09 rosapulchra-0 napisała: > w łażeniu za mną po wątkach Pewnie tez laze, bo dopisalem sie po Twoim postem i tez wywalili, ale zalu nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 00:39 > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządn > ego człowieka. To pytanie jest oczywiście retoryczne. A czy ktoś kto szarpie matkę, leje żonę, kopie psa jest porządnym człowiekiem? Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 09:53 > Nasuwa się pytanie. Czy kogoś kto akceptuje bicie dzieci można uznać za porządn > ego człowieka. Nie, nie można. Mnie ojciec tłukł, regularnie dostawałam manto, pasem najczęściej, jak naskrobałam mocno to koniecznie sprzączka musiała na dupsku lądować... Swoich dzieci nie biję, najstarszy raz dostał lanie - jakieś 15 lat temu i natychmiast przypomniało mi się jak czułam sie ja... Wiem jedno, bez kar cielesnych da się wychować fajne dzieciaki, wcale nie rozpuszczone jak dziadowski bicz. Owszem, kosztuje to wiele nerwów czasem i bywa ciężko, ale jest to możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:23 O, o to właśnie. Jest dużo trudniej, bo samemu trzeba dawać dobry przykład niepotrzebna żelaznej konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:12 Misiu wpadł w popłoch bo w słowach krejzi odnalazł siebie. Teraz w panice sobie "racjonalizuje" i stąd te trociny, w które nawet Trocki się zaplątał. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:34 Ale musisz przyznać, że wplecenie Trockiego w dyskusję o biciu dzieci to już wymaga niezłej sieczki w łepetynie. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:52 Widać, dziecko, że Ty w ogóle nie rozumiesz, co czytasz. Wzmianka o Trockim służyła tylko obrazowemu pokazaniu istnienia różnic poglądów między frakcjami ruchu lewicowego. Dlatego, że z akceptowania kar cielesnych przez komunę w Polsce przed tzw. "transformacją ustrojową", Misterni wyciągnęła wniosek, że lewica, jako taka, je akceptuje. A jest to wniosek fałszywy, wypływający z błędnego założenia, że lewica jest ruchem jednolitym. Bo nie ma sprzeczności w przynależności do lewicy i sprzeciwie wobec kar cielesnych. Nadążasz, czy pisać wolniej? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:56 Nie nadążam, wyjaśnij jeszcze ten myk z transformacją ustrojową i złożonością lewicy. Powiedz mi jeszcze, masz wzwód, jak się tak wymądrzasz na ematce? Dla czegoś tu musisz siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:21 morgen_stern napisała: > Nie nadążam, wyjaśnij jeszcze ten myk z transformacją ustrojową i złożonością lewicy. No widzę przecież. Ale jeśli do tej pory nie zrozumiałaś, to już się więcej nie przemęczaj. > Powiedz mi jeszcze, masz wzwód, jak się tak wymądrzasz na ematce? Dla czegoś tu > musisz siedzieć. A Ty masz mokro w majtkach, jak się wygłupiasz? Wpadam tu od czasu do czasu, bo wbrew Twoim wyobrażeniom, mężczyzna jest w stanie z kobietą także podyskutować. Poczytywanie tego mężczyźnie za dyshonor jest dyskredytujące wcale nie w stosunku do niego, tylko do kobiet. Nie dostrzegasz? Poza tym, w opisie forum jest wyraźnie (i słusznie) zaznaczone "tu się możesz [...] pośmiać". A ja lubię się pośmiać. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:18 Ty dyskutujesz? Ty tu się tylko wymądrzasz i wszystkich obrażasz, o jakiej dyskusji ty mówisz, biedny człowieku? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:15 Mozesz sie z twoim rozmowca zgadzac lub nie, ale to ty pierwsza zaczelas go obrazac i czynisz to nieustannie, nie wyglaszajac przy tym zadnej merytorycznej uwagi, natomiast twoj interlokutor bardzo czytelnie i skladnie przedstawia swoje poglady. I pomimo, iz nie podoba mi sie, ze zaczal cie w odpowiedzi rowniez obrazac, to jednak blado przy nim wypadasz w tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:19 Ależ on robi dokładnie to samo, ale w białych rękawiczkach, szczerze mówiąc już wolę, jak mnie ktoś wyzwie od głąbów, niż tak cedzi okrągłe, pogardliwe słówka. Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet i dziwi mnie, jak inna kobieta może go bronić. Merytorycznie, z misiem? Przecież on bredzi jakieś prawicowe farmazony w każdym wątku, o czym mam dyskutować z oszołomem? Sama sobie z nim "dyskutuj", skoro tak jesteś nim zachwycona. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:22 Oj sorry, to przecież kolejny kolega przyszedł z odsieczą dużo was tu jeszcze przyleci? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:21 morgen_stern napisała: > Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet Fałszywy wniosek, wypływający z błędnego utożsamienia się z ogółem kobiet. Ja nie odczuwam pogardy w stosunku do kobiet, a jedynie politowanie w stosunku do tych z nich, które równie głęboko, co bezpodstawnie, przekonane są o swojej wyjątkowej inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:44 > . Facet jest jedną wielka chodząca pogardą do kobiet i dziwi mnie, jak inna kob > ieta może go bronić. Merytorycznie, z misiem? Przecież on bredzi jakieś prawico > we farmazony w każdym wątku, o czym mam dyskutować z oszołomem Obydwoje jestescie dla mnie oszolomami z tymi waszymi prawicami lewicami, zwroc uwage, ze wcale nie popieram jego tez, jedynie forme wypowiedzi, tez zreszta nie do konca, bo napisalem, ze nie podobalo mi sie, ze jego odpowiedzia na inwektywy byly wlasnie one. Aczkolwiek w twoich wypowiedziach byly tylko i wylacznie one, w jego nie. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:57 Prawica natomiast wykazuje daleko idącą jedność w jednym aspekcie. Każdy prawicowiec to cymbał. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 10:57 Choć jakby się zastanowić to są jeszcze matoły. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:03 krejzimama napisał: > Prawica natomiast wykazuje daleko idącą jedność w jednym aspekcie. > Każdy prawicowiec to cymbał. No tak. Wśród lewicowców, prócz idiotów, występują jeszcze kanalie, którym inteligencji odmówić nie sposób. Ale tu ich nie zauważyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:06 Od inteligencji nie staje, więc pewnie dlatego wciąż tu jesteś. Ponauczasz matołów, postukasz pytongiem w stolik od spodu i żona od razu wydaje się jakaś ładniejsza Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:34 Twoje zainteresowania, ograniczające się do wzwodów i pytongów, świadczą niezbyt dobrze o Twoich horyzontach myślowych. O inteligencji w ogóle nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:37 No widzisz, tak to już jest w tych lewackich kręgach... Wolimy seks od lania dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:49 Ja rozumiem, że lubisz seks. Ale żeby tak pi***lić bez przerwy? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:11 Jakbyś sobie trochę poużywał, to umysł by ci wywietrzał od tych Trockich i lewaków, byłbyś szczęśliwszy, spokojniejszy, dzieci byś nie lał... polecam. Frustracja seksualna niszczy ludzi, popatrz na Kaczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:04 Krejzi, no coś w tym jest Znam kilku i każdy ma coś nie tak pod kopułą. Moja teoria jest taka, że żeby być takim pełną gębą prawicowcem, trzeba posiadać specyficzną konstrukcję psychiczną. To taki błąd w DNA czy coś w tym rodzaju. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:08 Ja stawiam jednak na uszkodzenia neurologiczne, wynikające z działań edukacyjnych prawicowych ojców. Całe pokolenia potem takich "porządnych ludzi"... Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:14 morgen_stern napisała: > wplecenie Trockiego w dyskusję o biciu dzieci to już wymaga niezłej sieczki > w łepetynie. Przeciwnie. Wywód logicznie uporządkowany, zdradzający niezłą orientację w kwestiach historycznych. Historia idei jest widać dziedziną, o której nigdy nie słyszałaś, więc postanowiłaś rzecz, dla mnie nieudolnie, obśmiać. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:19 Niezła orientacja w kwestiach historycznych to trochę za mało, żeby być porządnym człowiekiem. Najwyraźniej niektórym wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:41 morgen_stern napisała: > Niezła orientacja w kwestiach historycznych to trochę za mało, żeby być > porządnym człowiekiem. Banał na poziomie merytorycznym, banał na poziomie erystycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:59 I że ty też musisz się męczyć na tym banalnym forum, uczestniczyć w banalnych dyskusjach o banałach, biedny misio, no aż mi cię żal, przecież ty się tu marnujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:07 morgen_stern napisała: > biedny misio Gdybym chciał zniżyć się do tego poziomu, musiałbym ci mówić per biedna cizia czy jakoś inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:14 Jak sobie chcesz, ale cizię odradzam, przestarzałe, masz 60 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:15 Poza tym on ma takiego nicka, czy to moja wina, że sobie taki właśnie wymyślił? Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:29 morgen_stern napisała: > Poza tym on ma takiego nicka, czy to moja wina, że sobie taki właśnie > wymyślił? Ale zwracałaś się w ten sposób do mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:32 Aaa sorry, zlewacie mi się w jedno Odpowiedz Link Zgłoś
scher Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 14:40 morgen_stern napisała: > Aaa sorry, zlewacie mi się w jedno Jak Murzyni białemu, oświeconemu człowiekowi? Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:22 Sher i misiu zasanawiam się zawsze czy Wy macie dzieci. Nic logicznego w tym wywowodzie nie było. Półkolonie obecnych trzydziestolatków było bite, gimbusy również. Klaps zszedł do podziemia i jest nadal "trendi". I cóż z tego wynika? A no nic. Według tych Waszych mądrych inaczej zasad, klaps trzeba wymierzyć bez emocji, prawda? W każdym razie tak tłumaczą znajomi zwolennicy klapsa. Chciałabym zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Klaps ZAWSZE ale to zawsze jest w gniewie. Czyli jest to oznaka słabości rodzica i ich nieumiejętność zapanowania nad gniewem. Przymuszanie do posłuszeństwa biciem to TRESURA, a nie wychowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:19 > Przymuszanie do posłuszeństwa biciem to TRESURA, a nie wychowanie. Caly system kar i nagrod to tresura. Natomiast najlepszym dowodem na to, ze bicie nie oznacza automatycznego zniszczenia psychiki dziecka jest to, ze wsrod osob bitych w dziecinstwie jest mnostwo takich, ktore swoich dzieci nie bija. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:21 A no tak, to już rozumiem zachwyt "merytorycznym misiem", wszystko jasne tak jakoś cię kojarzyłam z dziwnych wypowiedzi. No i jesteś facetem, to tez wiele wyjaśnia Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:13 > A no tak, to już rozumiem zachwyt "merytorycznym misiem", wszystko jasne tak > jakoś cię kojarzyłam z dziwnych wypowiedzi. Alez oczywiscie, ze kojarzylas i wlasnie dlatego najpierw normalnie mi odpowiedzialas, ale potem zobaczylas, ze jestem facetem i nagle zaczelas kojarzyc bardziej. Troche to smieszne, no ale co kto lubi. A juz na pewno teraz jestes w stanie przypomniec sobie jakas moja dziwna wypowiedz :] A najlepsze jest to, ze ja nigdzie nie napisalem, ze popieram bicie dzieci, ja po prostu nie zgadzam sie na demagogie i tyle. Tak jak uwazam katowanie dzieci za karygodne, tak nie uwazam klapsow (reka, w posladki) za katowanie. A nawet pomimo tego nie jestem zupelnie pewny, ze klapsy to dobra metoda wychowawcza, no ale ja w przeciwienstwie do niektorych nie mam monopolu na prawde. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 19:17 Oprócz dzieci mam w domu psa. Różnicę między tresurą, a wychowaniem widzę znaczną. Odpowiedz Link Zgłoś
zoja.anna Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:01 Bo osoby bite, nie biją swoich dzieci, bo wiedzą jakie to upokarzające i zle. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 11:38 Nie jestem w stanie wyobrazic sobie,jak można podnieść reke na wlasne dziecko...noszone w łonie, rodzone w bólach, karmione, lulane i co?w łeb? całkowicie eliminuje mnie to , w moich własnych oczach, jako człowieka a co dopiero matkę. Jak można uderzyć istote słabszą?bezbronną? to oznacza utratę wszystkich wartości, obezwładniający brak elementarnych zasad współżycia społecznego. Upadek.Moralny, etyczny. I co jeszcze-oznacza moją porażke jako rodzica,to wyłacznie MOJA wina by była.Ja źle wychowalam dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:07 > lulane i co?w łeb? Jesli już to w tyłek. Dyskutujemy o klapsach czy o katowaniu? Mylą się wam te dwa pojęcia. > I co jeszcze-oznacza moją porażke jako rodzica,to wyłacznie MOJA wina by była.J > a źle wychowalam dziecko. Uważasz, że 5-latek dający popis swoich niekoniecznie pożądanych możliwości, którego nie można w żaden sposób uspokoić, albo przerwać jego działania w sposób, jak to ujmujesz, etyczny, które może doprowadzić do tego, że coś złego mu się stanie, jest już istotą WYCHOWANĄ? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 ot 24.02.14, 21:54 > Jesli już to w tyłek. Trochę ot ale mnie to zastanowiło. A dlaczego akceptowane jest akurat bicie w pośladki? Chodzi o to, że mniej na nich ślady widać, czy też, że jak już się pojawią, to łatwiej je ukryć, pod majtkami? A może chodzi o dodatkowe upokorzenie? Obnażenie stref intymnych, czy tez dotykanie stref intymnych jako dodatkowa kara? O co chodzi akurat z tymi pośladkami? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: ot 24.02.14, 22:14 marychna31 napisała: > > Jesli już to w tyłek. > > Trochę ot ale mnie to zastanowiło. A dlaczego akceptowane jest akurat bicie w p > ośladki? Chodzi o to, że mniej na nich ślady widać, czy też, że jak już się poj > awią, to łatwiej je ukryć, pod majtkami? Pewnie chodzi o to żeby ukarane dziecko nie było narażone na późniejszy ostracyzm społeczny, ooo pewnie coś nabroił bo znowu ma sińce pod oczami, na przykład A może chodzi o dodatkowe upokorzenie? > Obnażenie stref intymnych, czy tez dotykanie stref intymnych jako dodatkowa ka > ra? O co chodzi akurat z tymi pośladkami? oj widzę że ty tylko o jednym ale czy to zaraz musi być upokorzenie ?? są tacy co to nawet gotowi są za takie "pieszczoty" słono płacic ;P Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: ot 24.02.14, 22:42 OJP inaczej nie da się tego skomentować misio-sławku Nie wyobrażam sobie sytacji, w której bez ucielekania się do przemocy nie mogła uspokoić mojego pięciolatka. Dla mnie najtrudniejsze są dwulatki, bo samodzielne, ale jak to ktoś kiedyś napisał, głupie jak kilo gwoździ. Niemniej i w tym wypadku można obyć się bez bicia. Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby się dziecko autystyczne... Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: ot 24.02.14, 22:47 sko.wrona napisała: Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby się dziecko autystyczne... Oddałby to przytułku przykościelnego Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: ot 25.02.14, 00:03 misterni napisała: > sko.wrona napisała: > > Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodził > oby się dziecko autystyczne... > > Oddałby to przytułku przykościelnego > Kolejna fobia ??? miałaś takze do czynienia z jakimiś niecnymi kościelnymi ....?? Slawek > Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: ot 25.02.14, 00:01 sko.wrona napisała: > OJP inaczej nie da się tego skomentować misio-sławku To jakaś choroba dwubiegunowa ?? czy tylko zwykła rozdwojenie jaźni ? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: ot 25.02.14, 01:19 sko.wrona napisała: > Swoją drogą nie chcę sobie wyobrażać, coby było gdyby misio-sławkowi urodziłoby > się dziecko autystyczne... Bardzo mi przykro że masz dziecko autystyczne, wiem ze to bardzo trudna sytuacja i szczerze współczuje, oraz podziwiam że dajesz sobie z tym rade. Moje dzieci na szczęście są zdrowe i teraz raczej czeka mnie wnuk lub wnuczka oczywiście więc raczej sam tego nie doświadczę, ale mimo wszystko dziękuję za chęć pomocy? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 09:01 Jakiś czas temu misiu (na forum kobiecym) zapisał się złotymi zgłoskami "udowadniając" jakie to wszystkie kobiety są głupie, niezdolne do ukończenia dobrej uczelni, do merytorycznego głosowania (kierują się jedynie błękitem koszuli) etc. Rozumiem, że misiu pisał o kobietach, które zna, ze swojego otoczenia bo trudno, żeby opisywał kogoś, kogo nie zna. Zakładam również (może błędnie), że jego zona to bądź co bądź kobieta, jak również córka i wnuczka. Teza, nawet jak na misia , wydawała mi się wyjątkowo idiotyczna więc około dwudziestu razy usiłowałam sie u misia upewnić, czy aby na pewno jego żona, córka i potencjalnie wnuczka to takie skończone idiotki i misiu nigdy nie zaprzeczył, nie podejmował zresztą tematu. Pewnie to temat bolesny. Nie wiem czy misiu zna twoja żonę i dzieci (płci żeńskiej) i czy je również uważa za zwyczajnie głupie ale ciekawa jestem czy ty również swoja żonę masz za kompletna idiotkę? Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować? Dała by rade skończyć studia na dobrej uczelni? Czy krystynaopty według ciebie tez jest taką kretynką? Czy twoja matka to była taka idiotka, jak misiu uważa. Czy może misiu się myli? Jeśli to temat dla ciebie również bolesny to oczywiście możesz nie odpisywać... wszyscy zrozumiemy... Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Nawet dwie ;) 26.02.14, 11:07 marychna31 napisała: > Jakiś czas temu misiu (na forum kobiecym) zapisał się złotymi zgłoskami "udowad > niając" jakie to wszystkie kobiety są głupie, niezdolne do ukończenia dobrej uc > zelni, do merytorycznego głosowania (kierują się jedynie błękitem koszuli) etc. > Rozumiem, że misiu pisał o kobietach, które zna, ze swojego otoczenia bo trudn > o, żeby opisywał kogoś, kogo nie zna. Zakładam również (może błędnie), że jego > zona to bądź co bądź kobieta, jak również córka i wnuczka. > > Teza, nawet jak na misia , wydawała mi się wyjątkowo idiotyczna więc około dwud > ziestu razy usiłowałam sie u misia upewnić, czy aby na pewno jego żona, córka i > potencjalnie wnuczka to takie skończone idiotki i misiu nigdy nie zaprzeczył, > nie podejmował zresztą tematu. Pewnie to temat bolesny. Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? ale już widzę po twoim komentarzu że mógł mieć racje )) > Nie wiem czy misiu zna twoja żonę i dzieci (płci żeńskiej) Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??) i czy je również uwa > ża za zwyczajnie głupie jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania ale ciekawa jestem czy ty również swoja żonę masz za ko > mpletna idiotkę? wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną idiotką ? > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować? nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja Dała by > rade skończyć studia na dobrej uczelni? skończyła w Poznaniu, chyba dobre były ? Czy krystynaopty według ciebie tez jes > t taką kretynką? ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ?? Czy twoja matka to była taka idiotka, jak misiu uważa. Czy moż > e misiu się myli? moja Matka jeszcze żyje i wciąż nie wiem o co ci chodzi z tą "idiotką jak misiu uważa" masz z tym jakiś problem ?? chcesz o tym porozmawiać ? może na priv a co do mojej Matki to w kwestii studiów nie skończyła skończyła 7 klas podstawówki wiesz takie czasy ale czy szkoła czyni ludzi mądrzejszych ?? obserwując naszą codzienność widzę tutaj raczej odwrotną korelacje dzisiaj po prostu mamy więcej uczonych idiotów z papierami np. wyższej uczelni Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o polityce więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej > Jeśli to temat dla ciebie również bolesny to oczywiście możesz nie odpisywać... > wszyscy zrozumiemy.. nie ma tematów trudnych i podobno głupich pytań, ale co do tego drugiego to moja w to wiara została przez ciebie nadszarpnięta Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 11:25 slawekopty napisał: > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? ale już widzę po twoim komentarzu że > mógł mieć racje )) Sam Ci podam, na wypadek, gdyby wielce czcigodna przedmówczyni nie potrafiła znaleźć: forum.gazeta.pl/forum/w,567,148160755,148162442,Re_Mamusiu_jutro_ide_do_przedszkola_w_sukience_.html Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 12:46 > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? Sam nie dał byś rady znaleźć? Oj przeceniam cię.... > Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??) No nie wiem- misiu ostatnie 20 lat siedział w jak (jako?) Trynkiewicz więzieniu, że nie był w stanie poznawać kobiet? > i czy je również uwa > > ża za zwyczajnie głupie > > jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania To spytaj go, co sądzi o ich inteligencji > wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną idiotką > ? No nie wiem. A jest idiotką? > > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować? > > nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja Nie jest w stanie z jakiego powodu? Jest za głupia, czy np. za gruba i nawet dieta optymalna nie pomogła i nie może unieść długopisu? > skończyła w Poznaniu, chyba dobre były ? No ale jest kobietą i dała radę skończyć (powiedzmy) dobre studia? To jak to zrobiła? Jest inteligentna, mimo, że kobieta czy np. puszczała się za zaliczenia? > Czy krystynaopty według ciebie tez jes > > t taką kretynką? > > ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ?? No zakładam, że krystynaopty jest kobietą. Czy krystynaopty jest w stanie merytorycznie głosować? Czy tez jest kretynką? Krystynaopty wie, jakie masz o niej zdanie? > Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o polityce > więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej Dlaczego twoja matka nie ma pojęcia o polityce? Jest na to za głupia? Czy twoja matka wie, ze uważasz ją za głupią na samodzielne głosowanie? Czy twoja żona o tym wie? No i najciekawsze w tym wszystkim- tak razem pojawiliście się na forum... jesteście sobie bardzo bliscy? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 14:26 marychna31 napisała: > > > Nie znam tego wątku, możesz podać linka ?? > Sam nie dał byś rady znaleźć? Oj przeceniam cię.... wydawało mi się że lepiej będzie jak sama podasz, uniknie się wtedy nieporozumień poza tym to obowiązek podania materiału na który się powołuje ciąży na stawiającym teze > > > Misiu ich nie zna, skąd wogóle takie podejrzenie ??) > No nie wiem- misiu ostatnie 20 lat siedział w jak (jako?) Trynkiewicz więzieniu > , że nie był w stanie poznawać kobiet? masz jakąś obsesje na punkcie misia ?? poza tym nie musi siedzieć w więzieniu, wystarczy że mieszka 200km ode mnie, więc ani ja nie znam "kobiet misia" ani on moich > > i czy je również uwa > > > ża za zwyczajnie głupie > > > > jak nie zna to chyba nie może wyrobić sobie o nich zdania > To spytaj go, co sądzi o ich inteligencji zaraz się spytam > > > wybacz ale za kogo ty mnie masz?? myślisz że ożeniłbym się z kompletną id > iotką > > ? > No nie wiem. A jest idiotką? nie nie jest, ma swoje wady jak każdy człowiek, poza tym kocham ją więc nie są na tyle duże żeby mnie do niej zniechęciły > > > Czy twoja żona byłaby w stanie merytorycznie głosować? > > > > nie jest w stanie wiec zawsze głosuje tak jak ja > Nie jest w stanie z jakiego powodu? Jest za głupia, czy np. za gruba i nawet di > eta optymalna nie pomogła i nie może unieść długopisu? z powodu o którym mówiłem, po prostu nie interesuje się polityką, natomiast reszta twojej sugestii jest po prostu chamska i infantylna, ale i tak ci odpowiem 171cm wzrostu waga 64kg 94/72/93 chyba jakoś tak, a pracuje jako księgowa więc do długopisu nawyknięta. > > skończyła w Poznaniu, chyba dobre były ? > No ale jest kobietą i dała radę skończyć (powiedzmy) dobre studia? To jak to zr > obiła? pozaliczała sesje i obroniła prace > Jest inteligentna, mimo, że kobieta czy np. puszczała się za zaliczenia? > masz jakieś doświadczenia w dawaniu du.y za zaliczenia ? > > Czy krystynaopty według ciebie tez jes > > > t taką kretynką? > > > > ale o jaki poziom kretynizmu ci chodzi ? i co do tego ma krystynaopty ?? > No zakładam, że krystynaopty jest kobietą. Czy krystynaopty jest w stanie meryt > orycznie głosować? Czy tez jest kretynką? Krystynaopty wie, jakie masz o niej z > danie? > o krystynieopty mam dobre zdanie, jest błyskotliwą Kobietą inteligentną i sympatyczną i pewnie ona zna moje zdanie a jak nie to może sobie przeczyta, nigdy nie dane nam było rozmawiać o polityce więc nie wiem czy się nią interesuje i czy "może głosować" > > Co do głosowania, to oczywiście jak większość kobiet nie ma pojęcia o pol > ityce > > więc nie powinna głosować, samodzielnie przynajmniej > > Dlaczego twoja matka nie ma pojęcia o polityce? Jest na to za głupia? Czy twoja > matka wie, ze uważasz ją za głupią na samodzielne głosowanie? Czy twoja żona o > tym wie? > Tak moja Matka nie ma pojęcia o polityce ale czy to sprawa głupoty zaraz ?? i wie że ja wiem iż ona nie wie jak głosować natomiast małżonka skoro pyta się mnie na kogo głosuje i idzie zagłosować tak samo, to chyba wie ??? ale może mi wyjaśnisz bo ja jestem tylko zwykłym głupkiem i mogę czegoś nie rozumieć w twoim toku "rozumowania" > No i najciekawsze w tym wszystkim- tak razem pojawiliście się na forum... jeste > ście sobie bardzo bliscy? mówiłem że mamy do siebie 200km co skutecznie zniechęca do zbliżeń ;P poza tym pisujemy na niektórych forach od dawna, ba zaczynaliśmy chyba z 14 lat temu od "usenetu" mam nadzieję że jesteś wystarczająco mądra żeby wiedzieć co to usenet Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
elle.hivernale Re: Nawet dwie ;) 26.02.14, 17:37 Marychno, na kilku forach, pisano, że krystynaopty się wymeldowała z tego padołu. Białaczka czy coś. Leczona, a jakżeby, alternatywnie Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 12:05 To co podał misiu, stawia twoje zrozumienie słowa czytanego pod znakiem zapytania no chyba że chodziło ci o coś innego ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 13:07 Nie wiem, czemu uparcie chodzi mi po głowie jedno zdanie ze skeczu kabaretu Ani Mru-Mru pt. "Chiński fast-food": Pan mówic' powoli, ja sję dużo domys'lac' Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 14:31 Ja też się domyślać ale chodziło mi żeby to wyartykułowała sama jedna nieboraczka Slawek P.S. co sądzisz o mojej: Matce, Żonie, Córce ?? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: O sławku masz dzieci i jakąś żonę? 26.02.14, 16:38 slawekopty napisał: > Slawek > P.S. > co sądzisz o mojej: Matce, Żonie, Córce ?? A co mam sądzić, skoro nic o Nich nie wiem? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 No nasza forumowa partio emerytów i rencistów:) 26.02.14, 16:46 Pod postacią dwóch dziatkersów, dzielnie inspirujących się innym staruszkiem z demencją starczą- Korwinem-Mikke -pożartowałam sobie z was a teraz zmykam pofantazjujcie sobie dalej o boskich żonach, co to nawet glosować nie potrafią i bitych dzieciach. Dziwna rozrywka ale zważywszy na podeszły wiek już na szczęście nieszkodliwa. Żegnam niniejszym oficjalnie wasz oddział psychiatryczno-geriatryczny Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 16:55 marychna31 napisała: > > Pod postacią dwóch dziatkersów, dzielnie inspirujących się innym staruszkiem z > demencją starczą- Korwinem-Mikke -pożartowałam sobie z was a teraz zmykam pof > antazjujcie sobie dalej o boskich żonach, co to nawet glosować nie potrafią i b > itych dzieciach. Dziwna rozrywka ale zważywszy na podeszły wiek już na szczęści > e nieszkodliwa. > > Żegnam niniejszym oficjalnie wasz oddział psychiatryczno-geriatryczny: Żegnaj !! nam się przynajmniej udało zrobić coś co ma ręce i nogi a ty ?? no sama widzisz Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 17:25 Jej się wydaje, że ona sobie z nas pożartowała? Aż korci, żeby jej zacytować Gogola: "z samych siebie się śmiejecie". Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 17:39 Powiedziałbym raczej że zgodnie z damską budową mózgu naczelny imperatyw nakazuje jej brnąć do końca... bo mędrca szkiełko .... itp. )))))) typowe Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: No nasza forumowa partio emerytów i rencistów 26.02.14, 19:41 slawekopty napisał: Żegnaj !! nam się przynajmniej udało zrobić coś co ma ręce i nogi a ty ?? no sama widzisz > Marychna ma dwóch wspaniałych synów, jest świetną matką i żoną, nie chcę myśleć natomiast kim ty jesteś, że z czyjejś choroby czynisz przedmiot żartów. > Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 12:06 Kto nie widział niech obejrzy "Białą wstążeczkę". Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:53 w takim razie jakies 90% z pokolenia naszych dziadkow i rodziców trzeba uznac za patologię Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 13:56 No, jeśli chodzi o mnie, to pochodzę z rodziny (ojca), gdzie nie żałowano pasa i normalni to oni nie byli i nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
oteczka Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 15:00 Właśnie tak,w moich czasach było normalne bicie w domu ,bicie w szkole ,mama potrafiła ścierką przyłożyć, ojciec miotłą po nogach, w szkole szarpanie za uszy, za ubranie ,bicie linijką taką grubą drewnianą po rękach ,raz jeden dostałam na PO i potem ręce ze dwa dni chowałam żeby rodzice nie zobaczyli niestety w tych moich czasach wychodziło się z założenia że jak nauczyciel uderzył to miał rację i rodzice raczej jeszcze potrafili poprawić,nigdy żaden rodzić nie poleciał do szkoły z awanturą a naprawdę mieliśmy kilku sadystów w szkole ,którzy fizycznie i psychicznie znęcali się nad dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: NIE n/t 24.02.14, 14:42 padło kiedys tutaj pytanie: czy rodzice was bili? zapadła mi w pamięc bardzo krótka i tresciwa odpowiedź-nie bili, ale moi rodzice to cywwilizowani ludzie tłuczenie słabszych i nazwyanie tego (o zgrozo) wychowaniem plasuje się mniej wiecej na poziomie zwierzecego prymitywizmu pojawiajacy sie gdzieś wyżej aspekt lewactwa jako istotnego elementu problemu, nie jest niczym więcej jak nieudolną i raczej nieuświadomioną próbą zastosowania w dyskusji toposu gwałtownego zakonczenia istotę dwa razy mniejsza, słabszą i całkowicie zależną od nas moze uderzyc tylko prostak Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: NIE n/t 24.02.14, 14:52 Masz rację i dodam jeszcze, że jestem w stanie zrozumieć uderzenie w nerwach, niestety, stało się, ale usprawiedliwianie bicia dzieci i dorabianie do tego pseudo-intelektualnej ideologii może tylko zwyrodnialec. Bo to już jest na zimno. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Prawicowość 24.02.14, 14:44 Prawicowość to stan pozostawania ciągle dzieckiem. Prawicowy stan umysł oscyluje pomiędzy przelęknionym, zahukanym dzieckiem, bojącym się Wielkiego Innego, a rozkapryszonym bachorem, któremu się wszytko należy. To co spaja obie postawy, to niemożliwość dorośnięcia, wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Przelękniony prawicowiec, rzucony na kolana przed Bogiem, Ojcem, Partią, Narodem jest równie nieodpowiedzialny jak jego drugie wcielenie – zadufany, pełen hipokryzji człowiek władzy, koleś płynący na tratwie o nazwie “Moralna Większość”. Prawicowiec boi się dorosłości, tego, że jest sam, że to od niego zależy, to co się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: Prawicowość 24.02.14, 14:49 To nie tu mialo być Ale nie tego zlego... Zobaczcie jak ten opis pasuje to wymądrzających sie tutaj prawakow. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Prawicowość 24.02.14, 15:10 Coś Ci się chyba pomyliło. Opisałaś przecież dokładnie lewicowość. Wszak właśnie lewicowość to dziecięcy bunt wobec zastanego porządku świata, który czasem, w wyniku zatrzymania w rozwoju, pozostaje do wieku dojrzałego. Prawicowiec rozumie naturę człowieka, mechanizmy rządzące światem i nie próbuje odwracać Wisły kijem. To wszak lewicowość związana jest z brakiem odpowiedzialności (którą zastępować musi opieka państwa) i postawami roszczeniowymi. Prawicowiec postrzega człowieka jako istotę rozumną i odpowiedzialną za swoje postępowanie, a nie za głupie bydlę, które musi być prowadzone na postronku, żeby nie lazło w szkodę. To lewicowość wynosi na piedestał większość. Prawicowiec jest przekonany, że prawa moralne są niewzruszone i żadna większość nie ma na nie wpływu. Nieporozumienie może się brać z braku świadomości politycznej i brania lewicy pobożnej za prawicę. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Prawicowość 24.02.14, 16:17 Jaki jest wg ciebie zastany porządek świata? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Prawicowość 24.02.14, 18:00 cosmetic.wipes napisał(a): > Jaki jest wg ciebie zastany porządek świata? Taki, jaki się zastaje, przychodząc na świat. Taki mały Jaś, który "wie wszystko, przecież jest już duży", rozglądając się wokoło, zaczyna dochodzić do wniosku, że świat jest źle urządzony i on urządziłby go lepiej. Ot, na przykład wielkie dynie rosną na malutkich krzaczkach, a dla odmiany wielkie dęby rodzą małe żołędzie. Czasem takiemu małemu Jasiowi żołądź spadnie na głowę, a czasem nie spadnie. Jak spadnie, albo przynajmniej zobaczy, że komuś spadł, to zrozumie, że jego pomysły były głupie i myśli o beztroskim poprawianiu świata po uważaniu mu przechodzą. Jeśli nie spadnie, to czasem do starości pozostaje lewicowym durniem. Odpowiedz Link Zgłoś
sko.wrona Re: Prawicowość 24.02.14, 22:47 Zastany porządek świata to dzieci umierające na szkarlatynę (akurat przerabiamy), bo nie ma antybiotyków, kobiety umierające przy porodzie, bo nie można wykonać cesarki i rodzice jako jedyną metodę wychowania uznający kary fizycznej, bo nie znają podstaw psychologii Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 16:41 BYłam bita jako dziecko, dostawam klapy, kilka razy szmatą i pasem też się oberwało. Nie uważam, że znęcano się nade mną czy mnie maltretowano, ot matka prosta kobieta innych metod nie znała, wiec korzystała z najprostszych i najbardziej prymitywnych. Nie przeszkadzało mi to w tym aby wiedzieć bardzo mnie kocha. Nie wiem czy wyrosłam na porządnego człowieka ale raczej za takiego uchodzę. Nie biję dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 17:53 Dostałam kilka razy. Rodzice byli porządnymi ludźmi. Starszą uderzyłam kilka razy-na daną chwilę nie umiałam inaczej sobie poradzić, młodsze nigdy nie dostały- nie było sytuacji która by mnie do tego zmusiła.Jestem porządnym człowiekiem. Może słabym, popełniającym błędy-ale porządnym. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:19 A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki lekki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 20:38 > A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki le > kki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić? Abstrahujac od tego, czy uwaza sie bicie dzieci za zasadne, czy tez nie, to ten argument jest zupelnie chybiony, z kilku powodow: 1. za dorosla osobe nie jest sie odpowiedzialnym 2. dorosla osobe mozna pociagnac do odpowiedzialnosci za cos 3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa, ale w kwestii obyczajowych i spolecznych rowniez Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:49 > 3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa, akurat w świetle prawa nie wolno bić ani dzieci ani dorosłych Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:25 No dokładnie. Ale gdyby mój maż uderzył którąś z córek, dostałby po łbie ode mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:29 marychna31 napisała: > > 3. nie traktujemy jednakowo dzieci i doroslych, chociazby w swietle prawa > , > akurat w świetle prawa nie wolno bić ani dzieci ani dorosłych Ale w świetle którego prawa ?? tego ?? www.youtube.com/watch?v=Zx081lOg5Ko Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 00:07 Ale dlaczego sądzisz że muszę się uspokajać ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 23:59 W swietle prawa niepelnoletnie dziecko nie ma takich samych praw, jak pelnoletni czlowiek, choc pewien zbior jest wspolny. Naprawde trzeba to tlumaczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:04 > A gdyby mąż parę razy cię trzepnął w twarz, nie mocno oczywiście, tylko taki le > kki liść, to co? Może akurat inaczej nie mógł sobie poradzić? Relacje rodzic - dziecko, a mąż - żona ( czy tam chopak - dziewczyna itp) jednak trochę się różnią między sobą i są oparte na różnych fundamentach. Dlaczego większość tu wrzeszczących stawia znak równości między tymi dwoma, różnymi związkami? „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy, przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy" Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:19 Bardzo to ciekawe dlaczego dziecko możesz uderzyc z rodzicielskiej bezsilnosci - co przyznalas w innym wpisie, a małzonek Ciebie nie moze ? Tak z małżenskiej bezsilnosci.. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:39 > Bardzo to ciekawe dlaczego dziecko możesz uderzyc z rodzicielskiej bezsilnosci > - co przyznalas w innym wpisie, a małzonek Ciebie nie moze ? Tak z małżenskiej > bezsilnosci.. Moglbym napisac, ze malzonek jest dorosly i odpowiada sam za siebie, ze nie wychowuje sie malzonkow, ze doroslych traktujemy inaczej niz dzieci, ale po co, ty i tak napiszesz, ze to nie ma nic wspolnego z dyskusja Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:02 Sadze, ze faktycznie nie masz sie co rozpisywac, bo chodzi tylko o to, ze małzonek moze Ci oddac i to z nawiązką, zadzwonic na policje, zepsuc Ci opinie wsrod znajomych, zlozyc pozew o rozwód i zrobic wiele innych rzeczy a dziecko poza płaczem nic nie zrobi ;p Czujesz sie bezkarny. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:10 > Sadze, ze faktycznie nie masz sie co rozpisywac, bo chodzi tylko o to, ze małzo > nek moze Ci > oddac i to z nawiązką, zadzwonic na policje, zepsuc Ci opinie wsrod znajomych, > zlozyc pozew o rozwód i zrobic wiele innych rzeczy a dziecko poza płaczem nic n > ie zrobi ;p > Czujesz sie bezkarny. Chcesz powiedziec, ze wg ciebie jedynym powodem, dla ktorego dorosli ludzie nie bija sie nawzajem, jest strach przed tym co im za to grozi? Coraz bardziej czuje sie jak Marceli Szpak. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:17 Ludzie rozumni nie. Ci którzy pochwalaja przemoc wobec dzieci podejrzewam, ze tak. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:28 Czyli cały misterny obraz swojego "świata" budujesz na podejrzeniach ?? bardzo nierozsądne. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:33 A Ty wszystkiego jestes pewien ? To dopiero nieciekawa przypadłość takie zasklepienie sie w swiecie swoich poglądów, jedynych i slusznych. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:35 Jestem pewien tego co jest oczywiste i co samemu sprawdziłem, reszte traktuję z pewną nieśmiałością Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:12 Dziecko może z domu uciec, zawiadomić odpowiednie służby.......... a w późniejszym wieku oddać z nawiązką. Zacznij myśleć "dwubiegunowo" Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:20 To juz dziecko nastoletnie ewentualnie. Jesli nie zostanie mu do tego czasu zniszczona psychika i znajdzie w sobie siłę na bunt. Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:33 Masz sfiksowany ogląd świata nikt żadnemu dziecku nie zrujnował psychiki jeżeli go skarcił ( nie mylić z katowaniem) przy pomocy kilku klapsów. Małe dzieci to mali Ludzie, doskonale zdają sobie sprawe że robią coś źle, niekiedy muszą poczuć że już przesadzili. Moja córka potrzebowała kilku, synowi wystarczył 1 raz. Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:42 To Tobie sie wydaje ze potrzebowali takiego skarcenia. Wcale nie potrzebowali bicia. Skoro piszesz: male dzieci to mali Ludzie, dlaczego malych Ludzi bijesz a duzych Ludzi nie ? Bo duzi Ludzie potrafią zawalczyc o prawo do nietykalnosci cielesnej a mali nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:48 Bo to moi mali Ludzie i za nich odpowiadam, jeżeli nie skutkowały inne metody wytłumaczenia to użyłem adekwatnych środków. Właśnie po to żeby z nich wyrośli ODPOWIEDZIALNI LUDZIE. Teraz jak są już prawie dorośli i będą odpowiadali sami za swoje czyny to w razie gdy coś zrobią źle to oni poniosą odpowiedzialność a nie ja. Teraz rozumiesz ?? Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 15:59 Czyli biłes z bezsilności, wspólczuje ograniczonych srodków....cyt."jeżeli nie skutkowały inne metody wytłumaczenia to użyłem adekwatnych środków." "Właśnie po to żeby z nich wyrośli ODPOWIEDZIALNI LUDZIE". Pierwsze slysze, ze lanie w tyłek skutkuje wyrosnieciem na odpowiedzialnego czlowieka.. Moze cos zle zrozumiales, moze to w głowe trzeba ? co ma tylek do myslenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
slawekopty Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 16:15 antyideal napisała: > Moze cos zle zrozumiales, moze to w głowe trzeba ? co ma tylek do myslenia ? Niektóre osobniczki używają w przewadze tyłka, bicie wtedy w głowę przynosi mizerny skutek, dlatego trzeba używać odpowiednich środków do osiągnięcia zamierzonego celu, przy minimalnym wysiłku. Optymalizacja taka lub logistyka jak wolisz Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 22:27 Bardziej wybaczalne IMO jest użycie siły wobec współmałżonka, jako że relacje są bardziej wyrównane, niż wobec dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 00:25 > Relacje rodzic - dziecko, a mąż - żona ( czy tam chopak - dziewczyna itp) jedna > k trochę się różnią między sobą i są oparte na różnych fundamentach. Dlaczego w > iększość tu wrzeszczących stawia znak równości między tymi dwoma, różnymi związ > kami? > > Widzisz tam gdzieś jakieś znaki? Pytam, co by zrobiła, bo ciekawa jestem odpowiedzi. Też możesz się wypowiedzieć, dawaj. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 08:44 Załóż o tym wątek to Ci odpowiem Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: a mnie rodzice bili... 26.02.14, 20:22 Może twoja córka założy kiedyś wątek Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:07 I tak prawackie gnoje zasmrodziły wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 18:25 I tym komentarzem wystawiłaś sobie najtrafniejsze świadectwo. Odpowiedz Link Zgłoś
ina_nova Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:00 Bicie, czyli katowanie, tłuczenie głową o ścianę, kopanie, czy strzelenie lekkiego klapsa w tyłek, bo to chyba różnica jest, nie? Moja mama strzelała mi klapsa w tyłek, kiedy byłam na maksa złośliwa i robiłam po raz setny coś, przez co sama sobie mogłam zaszkodzić. Wyrosłam na porządnego człowieka, kocham zwierzęta, opiekowałam się chorą babcią do ostatniej godziny jej życia, potrafię odróżniać dobro od zła. Akceptuję KLAPSY i jestem dobrym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
moonshana Re: a mnie rodzice bili... 24.02.14, 21:42 nie czytałam całości. ale krótko. nie ma różnicy między biciem i klapsowaniem ( co to za paskudny neologizm popatrzmy. rozmawiasz z Żelaznym Mikiem Tysonem. dyskutujecie. nagle on wali cię w gębę. a potem poprawia. możesz płakać i zrozumieć "swój błąd" tak mniej więcej wygląda bicie dzieci. wychowawcze. ty jesteś Tysonem, a twoje dziecko tobą. możesz przywalić, to walisz. w konflikcie z osobą o tej samej sile fizycznej nie byłabyś tak skłonna do używania przemocy, ze strachu że ci odda. ale dziecko nie odda, to można walić. wychowawczo. parszywe rozumowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_owca Re: a mnie rodzice bili... 25.02.14, 14:35 > nie ma różnicy między biciem i klapsowaniem ( co to za paskudny neologizm > popatrzmy. > rozmawiasz z Żelaznym Mikiem Tysonem. dyskutujecie. nagle on wali cię w gębę. > a potem poprawia. możesz płakać i zrozumieć "swój błąd" Przecietny czlowiek po dostaniu raz w gebe od Mike'a Tysona pada nieprzytomny na ziemie i lezy tak od kilku do kilkunastu minut. Po dojsciu do siebie boli go glowa, dzwoni mu w uszach, ma siniaka i byc moze zlamany nos lub szczeke, byc moze krwawi. Przecietne dziecko po dostaniu klapsa, reka, w posladki, zazwyczaj przez ubranie, ma byc moze te posladki zaczerwienione, byc moze odczuwa szczypanie tych posladkow, ktore przechodzi po paru minutach. I co, nie ma zadnej roznicy miedzy jednym i drugim? Odpowiedz Link Zgłoś