Dodaj do ulubionych

Sytuacja do oceny.

05.03.14, 22:44
Bo emocje silne i pewnie nieobiektywne, a każdy czuje się ofiarą tej drugiej strony.
Mam niepełnosprawne dziecko lat 3 i zdrowe, to pięciolatek.
Dziecko chore wymaga stałej opieki i ze względu na chorobę i wiek. Bardzo źle też znosi rozstania ze mną i opiekę kogoś innego niż ja. Na szczęście moja mama ma z córką dobry kontakt, wie też jak o nią dbać i co robić w razie czego. Mąż oczywiście też, ale, tak szczerze, nie ogarnia opieki nad dwójką, kiedy jest sam.
Raz na 3 miesiące muszę wyjeżdżać na 2 dni do centrali mojej firmy. I wtedy mama bierze do siebie córeczkę, a syn jest z tatą. Co ważne w mojej opowieści, mama sama wyszła z tą inicjatywą, sama zaproponowała tą pomoc, my nigdy jej o to nie prosiliśmy.
Córka akceptuje moją nieobecność kiedy jest z babcią. Inaczej ma ataki szału i takie różne, mało ciekawe objawy, które też źle wpływają na jej niepełnosprawność.
Za tydzień znowu jadę, mama tym wiedziała, bo ma to wpisane do kalendarza.
I wczoraj mi powiedziała, że nie weźmie małej, bo jej koleżanka zaproponowała jej wyjazd na weekend i ona jedzie.
Mówię wiec, że przecież mała bardzo źle to zniesie itd i czy jest możliwość przełożyć ten wyjazd na za tydzień.
I mama strasznie się na mnie obraziła, że jej nie szanuję i że ją wykorzystuję.
Czuję się oszukana i zaatakowana.
Bo to trochę tak wygląda, jakby ta propozycja mamy co do opieki była fanaberią lub porywem chwili, a nie umową między dorosłymi ludźmi.
Gdybym też wiedziała wcześniej o planach mamy, mogłabym coś pokombinować z terminem swojego wyjazdu, a teraz za późno.
Oczywiście, ogarniemy sytuację, maż się postara, ale wiem, że dziecko bardzo to przeżyje.
Obserwuj wątek
    • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 22:48
      > Bo to trochę tak wygląda, jakby ta propozycja mamy co do opieki była fanaberią
      > lub porywem chwili, a nie umową między dorosłymi ludźmi.

      A była umową? Umawiałaś się z mamą, że będzie się zajmowała córką ZAWSZE podczas Twoich wyjazdów?
      • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 22:53
        Dodatkowo - nie bardzo rozumiem, dlaczego babcia zajmuje się dzieckiem lepiej niż jego własny ojciec?? Coś tu jest bardzo nie w porządku.
        • cherry.coke Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:05
          Chyba chodzi o to, ze wtedy ojciec i babcia maja po jednym dziecku do opieki. Pytanie powinno wiec ewentualnie brzmiec dlaczego ojciec nie potrafi poradzic sobie z dwojka, skoro matka jak rozumiem potrafi.
          • nangaparbat3 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:19
            Moja mama (pediatra od noworodków) opowiadala mi, ze kiedy ja jako niemowle darlam sie jak opetana, ona nie mogla mnie uspokoić, a wystarczalo, ze wziela mnie na ręce gosposia mojej babci, uspokajalam sie natychmiast.
            Moja mama zawsze lepiej sie dogadywala z moją corką ode mnie, a ja świetnie radzilam sobie z siostrzeńcami i bratankami.
            Nie ma nad czym deliberować.
            • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:37
              Ale tu nie chodzi tylko o kontakt corka-ojciec, ale o to, ze on NIE OGARNIA dwojki dzieci... to smutne.

              Co do samej sytuacjo to trudno cos powiedziec, bo znamy oczywiscie zdanie jednej strony. Nie wiemy co to byla za "umowa", na poczatku autorka pisze, ze mama sama to zaproponowala wiec nie bardzo wiem w czym problem. Robi to z wlasnej nieprzymuszonej woli, to naprawde super pomoc i jak raz na jakis czas nie moze, albo po prostu nie chce to ni mozna miec do niej pretensji.
              To nie jest tak, ze zalozycielka watku stoi nagle dzien przed wyjazdem z 2 dzieci, musi szybko kombinowac nianie czy kogokolwiek innego do opieki (mysle, ze mama nigdy by jej w takiej sytuacji nie postawila). W domu jest OJCIEC, a to ze on sobie z wlasnym dzieckiem nie radzi to juz inna sprawa.
              • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:25
                jematkajakichmalo napisała:

                > Ale tu nie chodzi tylko o kontakt corka-ojciec, ale o to, ze on NIE OGARNIA dwo
                > jki dzieci... to smutne.
                >
                A może nie tyle nie ogarnia, co w odczuci autorki wątku robi to gorzej (a w rzeczywistości po prostu inaczej) niż ona sama? Przykład: moja przyjaciółka wciąż się dziwi, że mój mąż zajmuje się córką często i mają jakieś tajemnice, mąż ją czesze, pomaga w pewnych rzeczach, ale bywa, że córka włosy ma uczesane, ale nie związane w kucyk np. i przyjaciółka pyta czy mi to nie przeszkadza. Albo to, że córka cały dzień w piżamie w sobotę chodzi i nawet zębów nie umyje (odkąd córka kumata i samodzielna już się to nie zdarza). W naszej sytuacji, będąc zdanym tylko na siebie samych, nie miałam innego wyjścia, jak podzielić opieki nad córką na nas dwoje. Czasem denerwuję się o takie pierdoły, ale w gruncie rzeczy to tylko drobiazgi - córka jest najedzona, zaopiekowana, często uczy się od męża super rzeczy. Prawdopodobnie mąż autorki wątku da radę z dwójką, to, że córka za pierwszym razem będzie miała atak szału, imo, to nieduża cena za niepoleganie na innych i nieobarczanie ich swoimi obowiązkami. Córka inaczej się do ojca nie przyzwyczai tak jak do babci. Czytając takie posty cieszę się, że mieszkam prawie 500 km od babć, wujków i cioć córki - sama organizuję wszystko i nie zastanawiam się komu dzisiaj zwalić małą na głowę.
              • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:02
                nie ogarnia,bo pewnie jest mu tak wygodniej - bo czemu by nie - po co ma wysilać się nad dwójką jak może tylko jednym się zająć
                • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:41
                  Popieram. Autorka zawsze sama zajmuje się dwójką a jak wyjeżdża jedno sprzedaje babci. Nic dziwnego, że jak przychodzi co do czego to chłop nie wie co i jak.
            • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:44
              nangaparbat3 napisała:

              > Moja mama zawsze lepiej sie dogadywala z moją corką ode mnie, a ja świetnie rad
              > zilam sobie z siostrzeńcami i bratankami.

              czy to znaczy, że oddałaś córkę matce, czy jednak udało ci się ją ogarnąć?
          • sueellen Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:08
            dlaczego ojciec nie potrafi poradzic so
            > bie z dwojka, skoro matka jak rozumiem potrafi.


            Nie najezdżałabym tak na tego ojca. Po pierwsze nie wszyscy mają predyspozycje. Opieka nad dwójką małych dzieci, do tego jednym niepełnosprawnym wymaga oczy dookoła głowy i umiejętności ogarnięcia kilku rzeczy jednocześnie. Nie raz czytałam, ze kobiety mają większą podzielność uwagi - obserwuję to u siebie. Faceci takiej zdolności często nie mają, mają inne np orientację w terenie. Mój M potrafi przejść ulicami obecego miasta raz i po tygodniu bezbłędnie się odnaleźć, ja nawet z mapą się gubię. I co? Czy to dlatego że nie chcę? Nie, po prostu nie mam takiej zdolności i mimo najlepszych checi zawsze przegram z nim w tej konkurencji.

            Autorka napisała, że ojciec sobie poradzi, ale gorzej i będą problemy. Dzieci jednak przezyją smile
            • mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:22
              Ależ sue, na ematce zasady są proste:
              1. najpierw winny jest zawsze mąż/ojciec
              2. długa przerwa
              3. kolej na winę idiotki, ktora tak sobie życie ustawiła
              4.babcia nigdy nie ponosi za nic odpowiedzialności.

              Ciekawe, że często te, które tak skaczą z pazurami na obcych mężów swoich widują wieczorami lub co jakiś czas i w relacji dzieckiem tatuś taki ledwo wie ile dzieciak ma lat.
              • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:22
                Nie nie moja droga, sprawa wyglada troche inaczej i sklada sie tylko z punktow nr:

                1. ematka wie wszystko zawsze najlepiej a potem ewentualnie JEJ matka
                2. maz, a juz na pewno tesciowa sa odwiecznymi nieudacznikami, ktorymi pod zadnym pozorem dziecka nie wolno zostawic...

                Ja zostawialam mloda od samego poczatku z mezem, jego doroslymi dziecmi czy z moimi rodzicami. Nigdy nie bylo histerii, placzu itp.

                A co do Twojego ostatniego punktu - to z jakiej paki i za co babciam a ponosic odpowiedzialnosc? Ze sie z wlasnej nieprzymuszonej woli zajmie dzieckiem ULATWIAJAC zycie matce?
              • lauren6 10/10 06.03.14, 18:42
                Dodajmy do tego, że takimi genialnymi poglądami najczęściej świecą bezdzietne forumowiczki, w tym przypadku szczególnie takie, które niepełnosprawne dziecko ostatnio widziały w telewizji, w słodziutkim serialiku typu Dzień za dniem.

                Takiej a1ma radziłabym udać się do ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych i przez 15 minut posiedzieć np. z dzieckiem autystycznym, które akurat ma atak szału. Jak wytrzyma te 15 minut to niech weźmie sobie jeszcze drugie dziecko pod opiekę, bo w końcu całodzienna opieka nad takimi dziećmi to nic trudnego. Obawiam się, że po takim doświadczeniu zrobi jej się trochę wstyd głupot jakie wypisywała na forum.
                • a1ma Re: 10/10 06.03.14, 19:58
                  Nigdy w życiu nie twierdzilam, ze taka opieka to nic trudnego.
                  TYM BARDZIEJ twierdze, ze pierwsza osoba, ktora zajmuje sie dzieckiem niepełnosprawnym w tym momencie powinien byc ojciec, zwłaszcza, ze na co dzien zajmuje sie nim tylko matka. Jesli potrzeba pomocy, bo z dwójka jest cieżko, to mozna poprosić babcie o zajęcie sie synem, na miarę jej możliwości.
                  • claudel6 Re: 10/10 08.03.14, 00:19
                    ale Ty teoretyzujesz. tak,, w teorii mozna i powinno się każde dziecko zostawiać z ojcem. a w praktyce jest tak, że dziecko np. upośledzone lub autystyczne może na jakąs osobe reagować źle - i nie jest to w żadnym stopniu ZALEŻNE od tej osoby (na tym polega myk z upośledzeniami - ze reakcje dzieci z problemami nie są racjonalne ani przewidywalne). po prostu tak jest. tak wyglada życie, a nie ksiązki.
              • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:15
                to ja się wyłamię - moim zdaniem to jest również babci sprawa, nie tylko rodziców. ja rodząc córkę od samego początku zakładam, że ona bedzie miała dziecko/dzieci i że w związku z tym bedzie potrzebowała mojej matczynej pomocy. mam nadzieję, ze jak do tego dojdzie, będę jeszcze w takiej formie, by móc jej pomagać.
                • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 08:21
                  claudel6 napisała:

                  > to ja się wyłamię - moim zdaniem to jest również babci sprawa, nie tylko rodzic
                  > ów. ja rodząc córkę od samego początku zakładam, że ona bedzie miała dziecko/dz
                  > ieci i że w związku z tym bedzie potrzebowała mojej matczynej pomocy. mam nadzi
                  > eję, ze jak do tego dojdzie, będę jeszcze w takiej formie, by móc jej pomagać.


                  no tak, przecież ta wredna babcia w ogóle nie pomaga. nic a nic.
                  • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:44
                    nie, wyjeżdżając akurat w ten jeden termin przypadający raz na 2 mies. ma ją w dupie, nie pomaga.
                • jak_matrioszka Re: Sytuacja do oceny. 11.03.14, 17:50
                  [quote="claudel6 napisała:"]to ja się wyłamię - moim zdaniem to jest również babci sprawa, nie tylko rodziców. ja rodząc córkę od samego początku zakładam, że ona bedzie miała dziecko/dzieci i że w związku z tym bedzie potrzebowała mojej matczynej pomocy. mam nadzieję, ze jak do tego dojdzie, będę jeszcze w takiej formie, by móc jej pomagać.[/uote]

                  A jakie zalozenie robi sie rodzac synow?
                  • zofijkamyjka Re: Sytuacja do oceny. 11.03.14, 20:50
                    jak_matrioszka napisała:

                    > A jakie zalozenie robi sie rodzac synow?

                    pewnie że będa pierdo..... życiowymi, którym będzie potrzebna pomoc teściowej w ogarnieciu własnej rodziny.
    • cherry.coke Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 22:50
      Zalezy od tego, jak wtedy sformulowana zostala propozycja opieki....
    • nangaparbat3 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:16
      Cóż, babcia dziecinnieje. Nawet jeśli czuje sie wykorzystywana, nie powinna sprawy zalatwiac w ten sposob (wycofywać sie z konkretnej umowy). Podejrzewam podkrecenie emocji babcinych przez kolezankę. Wspolczujębardzo i jako osobie w babcinym wieku wstyd mi za nią.
      • bi_scotti Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:39
        Wspolczuje ale tez mysle, ze jak juz obie wrocicie ze swoich wyjazdow to musicie sobie z Twoja mama usiasc i na spokojnie pewne rzeczy ustalic. To, ze mama ma wpisany do kalendarza Twoj wyjazd sluzbowy to nie musi byc dla niej rownoznaczne z tym, ze w tym momencie ona jest na bacznosc. Moze jednak ona oczekuje, ze z nia pogadasz, ze ja jednak za kazdym (!) razem poprosisz o przysluge? Bo wlasciwie czemu nie? Moze ona ma poczucie, ze traktujesz jej wsparcie jako cos tak oczywistego, ze nie warto nawet o tym mowic, wystarczy wpisac w kalendarz ... hmmm. Nie wiem jak jest miedzy Wami ale jej reakcja sugeruje, ze jakiejs komunikacji gdzies zabraklo. A poniewaz, brutalnie rzecz ujmujac, to Ty masz "interes" w tym zeby babcia byla dyspozycyjna, nie masz innego wyjscia - musisz sie z babcia dogadac a przede wszystkim dowiedziec czemu akurat teraz az tak sie zbuntowala. Czy to akurat przypadkowo jakis wysmienity wyjazd z kolezanka, bo i tak moze byc. Czy raczej glebsze poczucie bycia traktowana jako oczywista babysitter bez docenienia jej wysilkow i tego, ze we wszystkich wczesniejszych razach byla na zawolanie, co sugerowalaby jest skarga, ze czuje sie nieszanowana. Zapewne faktycznie tak sie czuje i Twoja w tym glowa zeby sie tak czuc przestala. A swoja droga, babcie bywaja zmeczone, chore, w zlym nastroju - to moze i dobrze, ze tym razem tata po prostu musi sie zajac dziecmi. Skoro Ty mozesz dwojka to i on tez powinien sie nauczyc. Jego sa smile
    • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:42
      Miło ze strony twojej matki, że wam regularnie pomaga, ale chyba za bardzo się przyzwyczailiście i traktujecie jak coś należnego.
      Dziecku stanie się krzywda, jak jeden raz z ojcem zostanie?

      Rozumiem trochę matkę której się zrobiło przykro, bo ją zwyczajnie szantażujesz emocjonalnie ("mała to mocno przeżyje").
      • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:50
        x.i.007 napisał(a):


        > Dziecku stanie się krzywda, jak jeden raz z ojcem zostanie?
        >

        Mozna jeszcze spytac - co zrobisz jak sie babci pomoc odwidzi w ogole. Jak sobie znajdzie kolezanki, klub seniora, wycieczki itp. i powie, ze moze (jak jej akurat bedzie pasowalo) mloda wezmie, ale tak to nie...
        Bedziesz szukala opiekunki? Moze pielegniarki? No bo skoro tata sobie nie radzi...
        • nangaparbat3 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:55
          Taa to jest odrębna kwestia, nie o to pyta autorka. Babcia sie - rozumiem - umowiła na ten konkretny wyjazd i wycofuje sie w ostatniej chwili - tak sie nie robi i tyle.
          Pozostale kwestie można sobie omawiać, ale juz niezaleznie od tej konkretnej sprawy.
          • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 00:04
            Babcia byla po prostu szczera i jej sie dostalo. Nastepnym razem powie, ze sie zle czuje - i co wtedy na to autorka watku?
            Powtorze, ze mama nie postawila jej w sytuacji bez wyjscia.
          • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 00:11
            Nie, nie jest powiedziane, że umówiła się na ten konkretny wyjazd. Pomogła córce kilka razy wcześniej przy podobnych sytuacjach, a ten wyjazd ma wpisany w kalendarz i jest o nim poinformowana. Ale nikt jej juz nie prosi o pomoc, nagle jest to babci obowiązek, z którego nie można się wykręcać, no bo jak to! Przecież to dla dobra dziecka! Babcia musi, ojciec może ewentualnie w zastępstwie babci. Coś tu stoi na głowie.
            • iksa_igrekowska Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:15
              Chyba autorka nie zakradła się nocą, nie ukradła mamie kalendarza i nie wpisała tej daty w tajemnicy? Skoro babcia wpisała tę konkretną datę do kalendarza i powiedziała, że dzieckiem się zaopiekuje, to była umówiona. Nie ma znaczenia, czy sama zaproponowała, czy to pomoc bezpłatna i takie tam. Umówiła się, zna sytuację, a teraz odwołuje w ostatniej chwili. Jeśli dziecko jest niepełnosprawne - zależy jeszcze co za niepełnosprawność - to może być tak, że należy je długo przygotowywać do każdej zmiany, którą i tak źle zniesie. Ale jeśli nie będzie przygotowane, to zniesie bardzo źle. Być może autorka od miesiąca przygotowywała dziecko do tego, że zostanie z babcią, a zmiana na tydzień przed będzie dla dziecka trudna.
          • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:04
            gdyby zachorowała, to też mogłaby w końcu w innym terminie chorować ta wstrętna babcia, nieprawdaż?
            babcia nie jest uwiązana na siłę do wnuków, naprawdę jest wolnym człowiekiem i może zmienić zdanie, powiadomiła wcześniej, nie godzinę przed wyjazdem, więc nie widzę problemu a w domu jest tatuś owego dziecka, to jego, nie babci obowiązek
        • 3-mamuska Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 00:05
          Pytanie 1- co powiedziała mama gdy proponowała wam pomoc? Ze bedzie robić to stałe za każdym razem?
          Jesli nie to ona ma racje, jesli ty to masz prawo czuć sie oszukana.
          Pytanie 2- czy rozmawiałas z nia 1-2 tygodnie temu mamo tego dnia jadę zostaniesz z młoda?
          Jesli nie to racje ma twoja mama jesli z nia rozmawiałas to racje masz ty.


          Niestety nie zmienia to faktu ze to ty potrzebujesz pomocy, nie zmienia to tez faktu ze twoja mama moze od czasu do czasu mieć wolne i skorzystać z zycia , wszak to nie jej dziecko.

          Fakt jest taki ze zostawisz dzieci z ojcem i bedzie musiał sobie poradzić.
          Jak w każdej kryzysowej sytuacji.

          Moze czas przemyśleć czy przypadkiem nie odsunelas męża od dziecka na tyle skutecznie ze przestał sobie radzić i nie zna swojego dziecka.
          Zamiast nauczyc ojca jak sobie radzić poszliście na skruty i zepchneliscie obowiązek na babcie.

          Smutne sad ni chyba ze facet nie chce sam zajmować sie chorym dzieckiem.
          -----------------
          ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • k1k2 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:57
      Tak to jest z przyslugami. Wyswiadczysz bez szemrania cztery razy, to za piatym bedzie uznane ze POWINNAS i obraza jesli odmowisz.

      Jak czesto mama miewa takie zaproszenia? Moze to dla niej duza atrakcja? Dlaczego ona ma zrezygnowac z czegos waznego, bo ty tez masz cos waznego - moze przeloz wyjazd albo powiedz ze z powodu braku opieki nad dzieckiem nie mozesz?
      • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 00:00
        k1k2 napisała:

        > Tak to jest z przyslugami. Wyswiadczysz bez szemrania cztery razy, to za piatym
        > bedzie uznane ze POWINNAS i obraza jesli odmowisz.

        Mam dokładnie to samo wrażenie.
        Mama kilka razy chciała być pomocna i nagle okazało się, że to jest jej OBOWIĄZEK już na stałe. Też by mi się odechciało pomagać.
        • mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 08:51
          Ejże, a byłaś kiedyś w takiej sytuacji, że ktoś coś dla ciebie robi, powiedzmy regularnie.
          I nagle, w ostatniej chwili odmawia i się obraża?
          Sądzisz, że to w porządku?
          Z wątku zrozumiałam, że babcia sama to zaproponowała. Mogła powiedzieć, że ewentualnie, jak nie będzie innego wyjścia itd. Skoro wpisała sobie to w kalendarz to chyba jakąś decyzję podjęła.
          • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:36
            Ja byłam w takiej sytuacji uprzednio upewniając się, że w tej chwili to na 10000% żaden problem dla pomagającego. Odmowy nie przyjmowałam z obrazą, bo nigdy też nie uważałam, że ktokolwiek ma obowiązek zawsze w danej sytuacji mi pomagać. Co więcej, najpierw opracowywałam plan awaryjny na wypadek, gdyby właśnie osoba wyświadczająca mi przysługę, nawet z powodu własnego lenistwa czy widzimisię, nie mogła/chciała mi pomóc.
          • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 14:07
            W jakiej ostatniej chwili??
      • wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 08:28
        Dokładnie o tym samym pomyślałam; pomagasz, pożyczasz, wspierasz setki razy - odmówisz raz, wszystkie poprzednie sytuacje idą w zapomnienie.
    • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 05.03.14, 23:59
      nie kupuje tekstu, ze ojciec nie ogarnia opieki nad wlasnymi dziecmi. To jego psi obowiazek Babcia moze pomoc, jesli ma ochote, ojciec MUSI sobie poradzic, innej opcji nie przewiduje sie.
      Swoje zale kierujesz pod zly adres. Mezem potrzasnij.
      A zreszta moze sobie swietnie radzi lub radzilby, gdybys mu na to pozwolila.
      • marychna31 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 08:59

        > nie kupuje tekstu, ze ojciec nie ogarnia opieki nad wlasnymi dziecmi.

        No właśnie, tym bardziej, ze to drugie to zdrowe pięcioletnie dziecko, które znakomita większość czasu potrafi się samo sobą zająć i jeszcze przy młodszym pomóc.

        Proponowała bym autorce wątku popracować nad relacjami z matką - zaprosić ją do kina, do kawiarni, na spacer - tak, żeby nie czuła się tylko bezpłatna opiekunką do dziecka a ojca w tym czasie zostawiać z dwójką. Nauczy sie wtedy "ogarniać swoje dzieci" a młodsze dziecko będzie miało okazję zapoznać się z własnym ojcem bo najwyraźniej jeszcze nie miało ku temu okazji.
      • aurita Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:42
        "nie kupuje tekstu, ze ojciec nie ogarnia opieki nad wlasnymi dziecmi."

        a ja kupuje: znam pana , ktory ma problem z ogranieciem dwojki zdrowych dzieci 3 i 8 letniego i 8 latka zazwyczaj wtedy laduje u mnie...(ale ja sie ciesze bo sie z moim dzieckiem wspolnie fajnie bawia). Mezczyzni sa delikatni wink
        • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 17:38
          a to juz problem faceta, nie jego tesciowej.
          Jesli umial zrobic dzieci, to musi umiec je wychowac, To jego rodzicielski obowiazek, a nie z laski swiadczona uprzejmosc w miare naplywu dobrych checi.
          Jesli sobie nie radzi , to niech sie nauczy. W czym problem?
    • mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 08:31
      Znowu mogę napisać, że moja jest taka sama.
      Deklaracji mnóstwo, obietnic, planów, a kiedy przychodzi do ich realizowania - foch, że ją wykorzystuję.
      Przy pierwszym dziecku łapałam się na te obiecanki-cacanki, teraz już nie, ale nie ma lekko! Mama ma focha, że odmawiam skorzystania z jej "pomocy".
      Jak ktoś jest niedojrzały, mimo kilku dziesiątek lat na karku, to trzeba traktować obietnice takich osób jak obietnice dziecka, że "więcej nie będę, obiecuję".
    • default Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:01
      Jeśli propozycja Twoja mamy, o której piszesz, brzmiała: "Będę zajmować się wnuczką we wszystkie bez wyjątku dni, kiedy Ty jedziesz do firmy, daj mi kalendarz wyjazdów, to zarezerwuję sobie odpowiednio czas, by być wtedy do dyspozycji" - no to zachowała się niepoważnie. Powinna brać pod uwagę termin Twojego wyjazdu i swój wyjazd umówić kiedy indziej lub - jeśli byłoby to niemożliwe - przynajmniej odpowiednio wcześnie Cię uprzedzić, że będzie zajęta.
      Chyba że takiej umowy w ogóle nie było, matka od przypadku do przypadku brała wnuczkę do siebie i nie przyszło jej do głowy, że jest to już jej psi obowiązek, od którego nie ma odwołania. Trudno z Twojego postu dojść, jak było naprawdę.
    • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:08
      Wspolczuje sytuacji. Moja znajomosc zycia podpowiada mi, ze kolezanka babci chciala miec towarzystwo na wyjazd, wiec ja silnie namawia i podburza, a babcia, osoba zapewne latwo ulegajaca wplywom, daje sie wkrecac.

      Osoby komentujace ten watek chyba nie zauwazyly jednej istotnej informacji - chodzi o dziecko z niepelnosprawnoscia, domniemywam ze chodzi o jakies problemy psychologiczno-behavioralne. W takiej sytuacji oczekiwanie wziecia pod uwage potrzeb osoby szczegolnej troski nie wydaje sie nadmierna roszczeniowoscia - dziecko zapewne zakodowalo sobie juz w glowie - mamy nie ma - jestem u babci i odstepstwo od takiej rutyny moze ja sporo kosztowac emocjonalnie.

      No ale nie zmusisz nikogo do bycia odpowiedzialnym czlowiekiem i niestety, trzeba chyba jednak dziecko przstawic na pozostawanie z ojcem, bo na babci nie mozna polegac.
      • slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:17

        > Osoby komentujace ten watek chyba nie zauwazyly jednej istotnej informacji - ch
        > odzi o dziecko z niepelnosprawnoscia, domniemywam ze chodzi o jakies problemy p
        > sychologiczno-behavioralne. W takiej sytuacji oczekiwanie wziecia pod uwage pot
        > rzeb osoby szczegolnej troski nie wydaje sie nadmierna roszczeniowoscia - dziec
        > ko zapewne zakodowalo sobie juz w glowie - mamy nie ma - jestem u babci i odste
        > pstwo od takiej rutyny moze ja sporo kosztowac emocjonalnie.

        ja właśnie zauważyłam i dlatego tak bardzo mnie to dziwi, że to babcia jest tą rutyną .....
      • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:33
        > No ale nie zmusisz nikogo do bycia odpowiedzialnym czlowiekiem i niestety, trze
        > ba chyba jednak dziecko przstawic na pozostawanie z ojcem, bo na babci nie mozn
        > a polegac.

        przepiękne smile
        • fin-dus Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:57
          Straszne, prawda? big_grin
          Dziecko z ojcem! A fuj!
          • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:01
            Udajecie glupie?
            Dziecko z niepełnosprawnością, przywiazane do okreslonych rytualow, zostalo postawione w sytuacji, kiedy najpierw pewien rytual zostal wypracowany ( na zyczenie babci), a nastepnie bez uprzedzenia sie go porzuca. To jest sytuacja trudna nawet dla zdrowego, ale wrazliwego malucha, a co dopiero dla dziecka specjalnej troski.
            W takiej sytuacji babcia zachowala sie nieospowiedzialnie i tyle - jelsi chciala zaprzestac opieki nad dzieckiem, trzeba bylo uprzedzic z wyprzedzeniem, opracowac plan wypracowania z dzieckiem nowego rytualu, a nie wrzucac je z dnia na dzien na gleboka wode.
            • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:04
              tully.makker napisała:

              > Udajecie glupie?
              > Dziecko z niepełnosprawnością, przywiazane do okreslonych rytualow, zostalo po
              > stawione w sytuacji, kiedy najpierw pewien rytual zostal wypracowany ( na zycze
              > nie babci), a nastepnie bez uprzedzenia sie go porzuca. To jest sytuacja trudna
              > nawet dla zdrowego, ale wrazliwego malucha, a co dopiero dla dziecka specjalne
              > j troski.
              > W takiej sytuacji babcia zachowala sie nieospowiedzialnie i tyle - jelsi chcial
              > a zaprzestac opieki nad dzieckiem, trzeba bylo uprzedzic z wyprzedzeniem, oprac
              > owac plan wypracowania z dzieckiem nowego rytualu, a nie wrzucac je z dnia na d
              > zien na gleboka wode.
              >

              ta głęboka woda to ojciec rodzony, głupią udajesz?
              • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:09
                Nie, nie udaje glupiej. Moje dziecko najmlodsze np zrobi z ojcem rodzonym wszystko, oprocz kapieli. Bedzie wyl tak, ze w koncy rzygnie.
                Kiedy wyjezdzam, w porze kapieli wpada moja matka lub ciotka, zeby dziecko wykapac, bo nie chcemy go narazac na stres.

                Nawet zdrowe dzieci maja swoje dziwactwa i nie warto ich narazac na niepotrzebny stres. no chyba ze metoda wychowawcza jest pokazywanie dziecku, ze jego uczucia sie nie licza.
                • slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:14
                  > Kiedy wyjezdzam, w porze kapieli wpada moja matka lub ciotka, zeby dziecko wyka
                  > pac, bo nie chcemy go narazac na stres.
                  aaaa i jak matka i ciotka na wczasy wyjadą akurat to będzie ich wstrętnych wina, że nie przyszły na tą kąpiel i dzieciak w stresie?
                  • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:26
                    Nie no co Ty... najwyzej nie wykapie sie dzieciaka ze tygodnie... w koncu czeste mycie skraca zycie big_grin
                    • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:27
                      mialo byc: ze 2 tygodnie
                • fin-dus Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:17
                  A teraz odwróćmy sytuację.

                  " Moje dziecko najmlodsze np zrobi z matką rodzoną wszys
                  > tko, oprocz kapieli. Bedzie wyl tak, ze w koncy rzygnie.
                  > Kiedy wyjezdzam, w porze kapieli wpada moja matka (teściowa żony) lub ciotka, zeby dziecko wyka
                  > pac, bo nie chcemy go narazac na stres.

                  • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:46
                    Bylaabym dozgonnie wdzieczna, gdyby ktos chcial sie zajac kapiela mojego dziecka. Moze bym w tym czasie np - poczytala?
                • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:22
                  czyli jak nie będzie przez miesiąc tych co kąpią, to dziecko będzie chodziło brudne i śmierdzące?
                  no proszę....
                  • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:41
                    Raczej nie zostawie dziecka na miesiac - moje wyjazdy sluzbowe trwaja 2 - 3 dni . A;e dzieki za troske.
            • fin-dus Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:05
              Ja to całkowicie rozumiem, że dziecko przyzwyczajone do rytuałów, dziecko z niepełnosprawnością itp.
              Ale totalnie nie rozumiem, dlaczego te rytuały ma ogarniać babcia, a nie ojciec dziecka.
              A co to będzie, jak babcia zachoruje i wyląduje w szpitalu? Też będzie do niej pretensja?
              • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:42
                > Ja to całkowicie rozumiem, że dziecko przyzwyczajone do rytuałów, dziecko z nie
                > pełnosprawnością itp.
                > Ale totalnie nie rozumiem, dlaczego te rytuały ma ogarniać babcia, a nie ojciec
                > dziecka.

                Hmm, jak by ci tu wyjasnic? Sprobuje... Bo rytual polega na tym, ze jak matki nie ma, to dziecko nocuje u babci?
                • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:12
                  strach pomyśleć, co będzie z owym rytuałem, jak babci zabraknie
                  rytuały to mogą być ale w rodzinnym domu i z rodzicami, bo z osobami mniej bliskimi to jednak może różnie bywać
                • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:44
                  A jak babcia zachoruje, wyląduje w szpitalu a matka dziecka będzie musiała wyjechać, to córkę do szpitala do babci zaprowadzi?
            • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:10
              co ty piszesz? jakich rytuałów - przecież to odbywa się raz na kilka m-cy, dziecko ma obydwoje rodziców, więc niech tatuś ogranie się i nauczy się zajmować własnym dzieckiem
            • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 14:09
              No tez wlasnie uprzedza! Jaki okres wypowiedzenia powinien ja obowiązywać Twoim zdaniem?
      • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:08
        Tully, a miałam cię za osobę rozsądną a tu proszę uncertain
        to na ojcu dzieci autorka powinna polegać, babcia może, nie musi, poinformowała tydzień wcześniej, że ma inne plany a smutne jest to, że tatuś może nie umieć się opiekować ale babcia to już MUSI
      • crises Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:15
        I ta babcia jest wieczna i niezniszczalna, żeby zawsze tak było? To przecież oczywiste, że kiedyś ten moment musi nastąpić.
        • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:46
          Zapewne bledem bylo zgodzenie sie od poczatku na nocowanie dziecka u babci. Ale ten blad - na zyczenie babci - zostal juz popelniony i teraz w moim przekonaniu, babcia powinna powinna wspolpracowac z rodzicami w odwroceniu tej sytuacji. A nie z nagla oswiadczac - teraz nie bo nie.
          Taka praca nad powrotem do normalnosci powinna IMHO obejmowac achowanie takie jak : za pierwszym razem - dziecko zostaje zw domu, ale w ciagu dnia jest z nim ojciec i babcia. za 2 wyjazdem - dziecko zostaje w domu z ojcem - babcia przychodzi w odwiedziny na 2 godziny kazdego dnia. Za 3 razem - ojciec zostaje - z dziecmi - babcia przychodzi jednego dnia na godzine.
          Tak bym widziala swoje zobowiazania, gdybym byla na miejscu babci.
          • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:58
            ale to nie jest nie bo nie.
            wbrew temu jak to przedstawiasz babcia nie odmawia bo jej się pomoc znudziła. babcia odmawia bo chce raz na wycieczkę pojechać. to naprawdę nie jest powód do darcia szat i wytykania jej nieodpowiedzialności i braku pomocy (o wszystkich poprzednich razach od razu zapomniano?)
            • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:48
              Bo nie ważne teraz, że babcia z wnuczką była 30 razy wcześniej, ważne, że ten jeden raz pomyślała o sobie!
          • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:47
            tully.makker napisała:

            > Ale
            > ten blad - na zyczenie babci - zostal juz popelniony

            Chyba matki dziecka a nie babci! To matka decyduje o tym, kto dzieckiem się zajmuje, ale może ja mam spaczone pojęcie bycia matką.
          • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:43
            > Zapewne bledem bylo zgodzenie sie od poczatku na nocowanie dziecka u babci. Ale
            > ten blad - na zyczenie babci - zostal juz popelniony i teraz w moim przekonani
            > u, babcia powinna powinna wspolpracowac z rodzicami w odwroceniu tej sytuacji.
            > A nie z nagla oswiadczac - teraz nie bo nie.
            > Taka praca nad powrotem do normalnosci powinna IMHO obejmowac achowanie takie j
            > ak : za pierwszym razem - dziecko zostaje zw domu, ale w ciagu dnia jest z nim
            > ojciec i babcia. za 2 wyjazdem - dziecko zostaje w domu z ojcem - babcia przych
            > odzi w odwiedziny na 2 godziny kazdego dnia. Za 3 razem - ojciec zostaje - z dz
            > iecmi - babcia przychodzi jednego dnia na godzine.

            Dlaczego dziecko nie jest przyzwyczajone do własnego ojca chocby ta metoda, niezależnie od babci? Skoro mozna? Nie moze matka wychodzić najpierw na godzinę raz w tygodniu, potem na 2, itd? Choćby zabierając ze sobą starsze, zdrowe dziecko, zeby dać ojcu szanse skupienia sie na córce. Nie mówię, ze babcia nie ma sie czasem zając wnuczka, ale nie moze byc tak, ze przyzwyczajamy dziecko do babci kosztem braku kontaktu z ojcem.
            Dlaczego doprowadzono do sytuacji, kiedy opieka babci jest JEDYNA alternatywa?
            To nie jest wina babci, to jest wyłącznie wina rodziców (nie matki).
    • slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:12
      Gdybym też wiedziała wcześniej o planach mamy, mogłabym coś pokombinować z term
      > inem swojego wyjazdu, a teraz za późno.

      Jak to za późno? jest cały tydzień na przygotowania i mama nie zostawia Cię w sytuacji bez wyjścia bo dzieci mają ojca, który czas najwyższy żeby się ogarnął-w końcu to tylko dwa dni...Smutne jest to, że przy problemach i trudnościach z jakimi się borykasz tak po prostu stwierdzasz, że tata nie ogarnia podczas gdy to on powinien być dla Ciebie największym wsparciem.
      Doceń pomoc mamy i pamiętaj, ze to nie jest jej obowiązek.
      Zwróciłabym też uwagę na kontakty męża z córką bo coś jest nie halo....w trakcie takich wyjazdów babcia powinna "dostać" jeśli już to zdrowsze łatwiejsze w obsłudze dziecko żeby trochę odciążyć ewentualnie męża a nie go wyręczać......nie tłumacz więc, że dziecko bardzo przeżyje sytuację przez złą babcie-nie, nie przez babcię-pora to sobie uświadomić......
    • helufpi Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:46
      A kto się dzieckiem zajmuje w czasie, kiedy wy z mężem jesteście w pracy?
      Jeśli babcia - tzn. babcia jest główną osobą wychowującą dziecko przez cały czas to moim zdaniem nie powinno się już jej obciążać przez cały weekend, sorry. Zajedzie się kobieta. To jest 12 dni pod rząd opieki 1:1, dla starszej osoby po prostu fizycznie mało wykonalne.
      Ale jeśli pomoc babci sprowadza się do wzięcia wnuczki RAZ NA 3 MIESIĄCE to babcia jest po prostu niemądra. Kolejną okazję do pomocy będzie mieć w odstępie półrocznym.
    • ivonadrozd Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 09:54
      Odpowiadam szybko. Pracuję w domu i mam czas tylko kiedy mała śpi.
      Dziękuję za wszystko odpowiedzi.
      Powoli już się uspokajam, choć mama nadal się nie odzywa.
      I tak: to mama wyszła z inicjatywą bycia z córką 2 dni raz na 3 miesiące. Sama powiedziała, że wie co się dzieje, że umie i chce się nią zająć.
      Wiem, że nawet prawne umowy się zrywa, ale są tego konsekwencje, a tu, widzę, ja je muszę ponieść i moja córka.
      Mąż nie jest nieogarnięty, leniwy czy gorszy, ale faktycznie, kiedy ma się zająć córką z porażeniem i upośledzeniem plus pięciolatkiem - wychodzi mu to różnie. Mi też samej byłoby trudno. Może oboje jesteśmy słabi i beznadziejni, ale naprawdę jest to ciężka opieka w pojedynkę.
      Ale ok, to moja wina, mojej roszczeniowości i głupiego męża.
      • fin-dus Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:03
        Chciałaś wiedzieć, jak to wygląda z boku, bez emocji.
        No to się od niektórych dowiedziałaś - zdrowy pięciolatek jest już dzieckiem samoogarniającym się, a nawet pomocnym. I z boku wygląda to tak, że twoja matka musi sobie sama dać radę z twoją chorą córką, a mąż nie da sobie rady z chorą córką i zdrowym pięciolatkiem. To nie są dwa tygodnie. Mąż naprawdę nie da sobie rady przez dwa dni z dwojgiem własnych dzieci?
        • nowi-jka Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:33
          dokładnie, najwyzej któres z dzieci bedzie niewykapane przez ten jeden wieczór alabo zje pizze na obiad zamiast zdrowej zupki

          czy babcia czesto jezdzi na takie wyjazdy czy dla niej to nei lada atrakcja?
          nawet jesli babcia powiedziała ZAWsZE to zawsze mozna zrobić wyjatek
        • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 16:47
          Otoz to, pieciolatek jest (powinien moim zdaniem) w 100% samoobslugowy.

          Moja corka, jak przychodzi weekend i ja chce sobie pospac, wstaje rano, ubiera sie imyje, idzie do kuchni robi i zjada sniadanie i potem sie bawi, rysuje, maluje czy oglada bajki.
          Podobnie wieczorem sama potrafi wziac prysznic, ubrac sie w pizame i isc do lozka.
          Maz moglby wlasciwie caliem zajac sie Twoja corka a syn zrobilby wszystko wokol siebie sam, a jeszcze by sie cieszyl jakby raz na kwartal na kolacje tata zamowil pizze. Na pewno by sie przejal i zarazem cieszyl jakby wiedzial, ze zostaje z tata i mlodsza siostra w domu i musi tacie pomoc w opiece.
          Syn kolezanki tak sie zajmuje mlodsza (roczna) siostra ze mi galy wychodzily jak ich obserwowalam.
          No chyba, ze syna za chwile wychowasz na wzor taty... ze tez nie bedzie umial wszystkiego ogarnac.
          Aha, wiesz dlaczego dziecko krzyczy i histeryzuje u taty? Bo tata sie jej po prostu boi, jej niepelnosprawnosci itp. a dziecko to czuje.
      • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:07
        ivonadrozd napisała:

        > Odpowiadam szybko. Pracuję w domu i mam czas tylko kiedy mała śpi.
        > Dziękuję za wszystko odpowiedzi.
        > Powoli już się uspokajam, choć mama nadal się nie odzywa.

        czyli co, zapytałaś mamę czy zostanie za tydzień z twoją córką, ona powiedziała że nie bo chce jechać na wycieczkę i w tym momencie obraziła się i przestała odzywać?

        może napisz dokładniej co jej powiedziałaś?



        > I tak: to mama wyszła z inicjatywą bycia z córką 2 dni raz na 3 miesiące. Sama
        > powiedziała, że wie co się dzieje, że umie i chce się nią zająć.
        > Wiem, że nawet prawne umowy się zrywa, ale są tego konsekwencje, a tu, widzę, j
        > a je muszę ponieść i moja córka.
        > Mąż nie jest nieogarnięty, leniwy czy gorszy, ale faktycznie, kiedy ma się zają
        > ć córką z porażeniem i upośledzeniem plus pięciolatkiem - wychodzi mu to różnie
        > . Mi też samej byłoby trudno. Może oboje jesteśmy słabi i beznadziejni, ale nap
        > rawdę jest to ciężka opieka w pojedynkę.

        dlatego doceń pomoc matki zamiast traktować ją jak coś oczywistego.
      • mayaalex Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:05
        Widocznie z jakiegos powodu ta umowa byla jednak bledem. Szkoda, bo teraz dziecko sie przyzwyczailo i rzeczywiscie to jej bedzie trudniej, nie tylko mezowi. Rozumiem Cie, tez bym miala zal do matki w takiej sytuacji. No coz, nauczka na przyszlosc, szkoda ze kosztem malego i niepelnosprawnego dziecka.
        Moi rodzice tez rozne rzeczy obiecuja, potem niewiele z tego wychodzi no ale ja po pierwsze od razu wiem, ze tak bedzie, a po drugie mam jedno zdrowe dziecko i niepracujacego meza wiec latwo mi z ich pomocy nie korzystac.
        A to, czy maz sie wystaczajaco angazuje i czy ogarnia to wg mnie w tej chwili kwesta zupelnie odrebna - owszem, mozna to przemyslec swoja droga ale w tej chwili nie o meza tu chodzi.
      • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 17:46
        no i co z tego , ze wychodzi mu roznie?
        ma prawo wychodzic mu inaczej, niz wychodzi tobie. Ale inaczej nie musi znaczyc gorzej. Po prostu inaczej. Nawet, jesli dziecko bedzie mialo majtki zalozone na lewa strone i ciuchy zestawione w dziwnej kolorystyce, a na obiad zjedza chinska zupke zamiast recznie lepionych pierogow.
        Byle przezyli i byle nikomu nie stala sie krzywda.
        Ciagle uwazam , ze pretensje kierujesz pod niewlasciwy adres i ze to ojciec w pierwszym rzedzie ma obowiazek zajac sie dziecmi. Jest dorosly, jest ojcem i na pewno sobie poradzi. Tylko mu to umozliw i nie traktuj jak nieodpowidzialnego , uposledzonego dzieciucha.
    • attiya Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:00
      i chcesz, żebyśmy napisały, że matka jest zła i niedobra? i że jak mogła mieć jakieś inne plany?
      nie odwołała przecież tego godzinę przed a poza tym niech mąż bierze tyłek w troki i w końcu nauczy się zajmowac własnym dzieckiem - taaa, biedny miś, nie ogarnia, nie radzi sobie, prawie się wzruszyłam nad jego nieszczęśliwym losem, ze własnym dzieckiem musi się zająć
      • quilte Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:17
        To ja Ci napiszę, że matka jest zła i niedobra. Świat stanął na głowie: nie jestem zwolenniczką zajeżdżania jakiejkolwiek babci, ale nie wiem, w jaki sposób pozostawienie jej z wnuczką na DWA DNI JEDEN RAZ NA TRZY MIESIĄCE można nazwać zajeżdżaniem. Babcia sama zaproponowała? Zaproponowała. Wpisała w kalendarz? Wpisała. No i po co w sumie wpisała? Nie dotrzymała umowy? Nie dotrzymała. Wydaje mi się, że autorce nie chodzi o komfort męża, tylko o komfort chorej córki. Co tu gadać, babcia dała ciała.
        • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:29
          quilte napisała:

          > To ja Ci napiszę, że matka jest zła i niedobra. Świat stanął na głowie: nie jes
          > tem zwolenniczką zajeżdżania jakiejkolwiek babci, ale nie wiem, w jaki sposób p
          > ozostawienie jej z wnuczką na DWA DNI JEDEN RAZ NA TRZY MIESIĄCE można nazwać z
          > ajeżdżaniem. Babcia sama zaproponowała? Zaproponowała. Wpisała w kalendarz? Wpi
          > sała. No i po co w sumie wpisała? Nie dotrzymała umowy? Nie dotrzymała. Wydaje
          > mi się, że autorce nie chodzi o komfort męża, tylko o komfort chorej córki. Co
          > tu gadać, babcia dała ciała.

          babcia jest taka biegła w opiece, że nawet ojca przebija? jeśli tak jest, to znaczy że pomoc nie jest raz na 3 miesiące.

          a o kalendarzu wiemy tylko tyle, że miała wpisane big_grin
          • missmiriam1 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:45
            Miała. Pewnie między innymi po to, żeby w razie czego uprzedzić wcześniej, że nie może - co zrobiła.
            Swoją drogą szkoda mi tej babci. Pomaga regularnie, raz chce skorzystać z atrakcyjnej i wyjątkowej chyba okazji wyjazdu i nagle cała jej poprzednia pomoc się nie liczy...
        • klamkas Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:37
          Zadbać o komfort córki to zakichany obowiązek rodziców, nie babć.

          I sorry, nie wierzę w tą "umowę". Podejrzewam, że było zwyczajnie "wiesz, jak będziesz wyjeżdżać, to ja chętnie pomogę" (no fakt, deklaracja niczym przysięga wojskowa), ale tym razem akurat babcia nie może, bo ma w planach coś ważnego dla niej (skandal, dla babci nie są najważniejsze wnuki). Powiedziała wcześniej, dziecko ma rodziców, może zostać z ojcem.

          Ja rozumiem - dziecko chore, z wymaganiami. Ale czemu poświęcać ma się babcia a nie ojciec? Bo jemu trudno? A babci nie jest trudno? I czemu sytuacja nie jest odwrotna - babcia dostaje zdrowe dziecko (mniejsze obciążenie), a ojciec pielęgnuje chorego malucha? Bo dla ojca to za ciężkie, a dla babci już nie...

          Daj palec, a ogryzą rękę, a i głową nie pogardzą.
          • wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:57
            Trafnie wypunktowane...
          • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 14:16
            O, to jest ciekawe.
            Dlaczego babcia nie dostaje w tym czasie łatwego w obsłudze zdrowego pieciolatka? Którego rytuały łatwiej jest zmienić w razie czego i którego można nawet zabrać ze sobą na te wycieczkę?
    • nowi-jka Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:15
      moim zdaniem nie masz racji ty, babcia RAZ WYJATKOWO ma inne plany, nawet jesli wyskoczyły jej za pózno to poniewaz jej na tym zalezy przestawia wczesniejsze plany czyli wnuczke. Wnuczka ma ojca inajwyzszy czas zeby tatus nauczył sie ogarniac dwójke skoro na dwoje dzieci sie zdecydował.
    • edelstein Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:22

      Babcia na racje.
      Nie jestes samotna matka,tylko masz meza,ktory powinien bez problemu przez dwa dni zajac sie dziecmi.
      Babcia na prawo do swojego zycia.Odmowila ci tydzien wczesniej,wiec masz czas na zorganizowanie opieki jesli uwazasz,ze maz to tuman i nie podola.
      Ciekawa jestem co zrobisz Jak babci zabraknie.
      Bledem bylo przyzwyczajanie dziecka do babci zamiast do ojca.

      Helau!Helau!Helau!
      Jeck,lohss Jegge lahns!
    • aurita Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 10:56
      najwyrazniej jednak sie nie dogadalyscie co do tej opieki.
      Rozumiem twoje rozzalenie: chore dziecko nie lubi zmian, moze jednak ty zostaniesz a z babcia umowisz sie na inny termin?
    • skarolina Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 11:25
      To ja Cię zapytam, tak jak Ty swoją mamę - "czy nie możesz pokombinować z terminem wyjazdu do centrali"? W końcu nie dowiedziałaś się z dnia na dzień, tylko tydzień wcześniej.
      No i też nie kupuję tłumaczenia, że mąż nie daje rady z dwójką własnych dzieci.
      • bergamotka77 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:49
        A ja uwazam ze przesadzacie jadac tak po tym ojcu. Niektore ematki tu nie radza sobie nawet z jednym zdrowym co przyznaja w roznych watkach a tu jest dwoje w tym jedno bardzo wymagajace! To moze byc ciezkie nawet dla ogarnietego faceta.
        Ja niebawem mam wyjazd sluzbowy i moje dzieci beda spaly u dziadkow bo maz wraca pozno z pracy, poza tym lubia dziadkow i dla nich to frajda i odmiana (rodzicow maja na co dzien) a i ja czuje sie lepiej wiedzac ze babcia jakos przekona mojego niejadka do zjedzenia czegos konkretnego a tata nie potrafi tego dopilnowac, odpuszcza mu i synek bedzie chodzil glodny albo zapychal sie byle czym. I tak wole zostawic dzieci pod opieka mamy niz meza jesli chodzi o ogarniecie przez 2-3 dni - z roznych wzgledow. Co nie znaczy ze nie zostaje z dziecmi sam, nawet chetnie ale nie na kilka dni. Po prostu slabiej ogarnia, nie potrafi wyegzekwowac pewnych rzeczy.
        • kolteta Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:56
          A gdyby dziadkowie nie mogli, obraziłabyś się na nich, czy powiedziała "nie ma sprawy" i dalibyście sobie radę?
    • damajah Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:34
      moim zdaniem racja jest po Twojej stronie. Jeśli się na coś z kimś umawiasz, ktoś się na to godzi i jest jakis konkretny układ, to wycofywanie się z niego w takiej sytuacji moim zdaniem jest nie fair. Jeśli babci nie pasuje układ powinna przyjść i powiedzieć: mam dość, musicie sobie znaleźć kogoś innego do opieki albo ojciec dzieci musi się bardziej postarać (obojętne - to już od Was zależy) i dać wam jakiś sensowny czas na dostosowanie się. Wycofanie się "bo tak" z układu tydzień przed wyjazdem o którym się od dawna wiedziało jest moim zdaniem nieco nieodpowiedzialne - mogę się założyć że babcię jakaś koleżanka przekonała że daje się wykorzystywać i podbuntowała "a pokaż że nie będziesz"
      I ok, trudno - tylko nie w taki sposób!
      Skoro dobrowolnie i chętnie przystaje się na jakiś układ - umówmy się, jest to naprawdę chyba niezbyt kłopotliwe zająć się wnuczką raz na 3 miesiące przez dwa dni i raczej logiczne że jeśli zdrowie pozwala można tak pomóc własnemu dziecku i wnuczce. ale jeśli i to za dużo to cholera wypadałoby jakoś poważniej i normalniej to załatwić.

      Ojca rozumiem że nie ogarnia dwójki małych dzieci w tym jednego niepełnosprawnego. Nie każdy ma taką zdolność. Śmiem twierdzić że grę odgrywają tu predyspozycje płciowe również. Pewnie jest wspaniałym tatą ale nie ogarnia tego tak jak mama bo po prostu nie ma takich możliwości. Za to inne rzeczy pewnie ogarnia lepiej - nic w tym dziwnego.

      Szkoda dzieciaka, babcia moim zdaniem pojechała ostro i nieładnie.
      • damajah Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:38
        Myślę że w Twojej sytuacji gdyby tylko finanse mi na to pozwalały, znalazłabym kogoś do opieki kto będzie przychodził do dziecka regularnie raz na kilka dni, tak żeby się dziecko przyzwyczaiło i polubiło z taką osobą i na te wyjazdy zostawiałabym męża z kimś dodatkowym do opieki przynajmniej na dzień.
        Z mamą bym się już nie umawiała (choć trudno mi sobie wyobrazić że mama wywinęła by mi coś takiego)
      • nowi-jka Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:54
        damajah alez babcia nie ma DOSC tylko ten jeden raz jej nie pasuje
        uwazasz ze wynajety ktos nie moze prosic o wolne, zmienic pracy, byc chory itd
        Przeciez ten jeden wyjatkowy raz moze sie zdarzyc zawsze i kazdemu. Babcia i tak jest pomocna ten jeden raz nalezałoby ja zrozumiec a nie widziec tylko własny czubek nosa. Jesli to sie bedzi epowtarzac to inna inszosc
        • verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 16:49
          Tak, bo oczywiście najważniejsze jest, ze babci nie pasuje. Też zupełnie nie rozumiem, dlaczego babcia miałaby wybierać pomoc dla pracującej córki, matki niepełnosprawnego dziecka, a nie wycieczkę z kolezanką , która wypada akurat w tym terminie, gdy jej pomoc - raz na dwa miesiące - byłaby potrzebna.
          Córka ma niepełnosprawne dziecko - cóż, to jej sprawa. Trudno wymagać, aby matka zatroszczyła sie o dorosłą córkę, kosztem własnej rozrywki. Ma niepełnosprawne dziecko i bezczelnie OCZEKUJE pomocy raz na dwa miesiące? Zgroza.
          • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 18:58
            no fakt, to wręcz przerażające, że babcia może mieć jakieś inne rozrywki niż zajmowanie się wnukami, to wręcz oburzające!
            taka babcia powinna żyć li i jedynie wnukami, córką i niczym innym - rozrywki? tylko wtedy, gdy wnuki korzystają - w innym przypadku never
            • verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:37
              No tak, rzeczywiście, babcia zajmująca sie dzieckiem ok. 12 dni w roku naprawdę nie bardzo ma czas na rozrywki i własne życie. Tyle czasu poświęcone wnukom nie zostawia na rozrywki ani chwili, bo przecież te 12 dni to ciągła, nieustająca pomoc i życie życiem wnuczki.
              J
              • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:52
                no własnie, typowa ematkowa histeria. wszytskie tutaj takie są niezwykłe siłaczki.
          • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:49
            uf, myślalam, ze jestem jakaś nienormalna.
            ja tam uważam, ze posiadanie dziecka nie konczy sie z momentem, gdy to dziecko kończy 18 lat albo kiedy zaczyna mieć własną rodzinę. nigdy nie przedłożę wycieczki z kuleżanką nad pomoc własnemu dziecku, które i tak ma przerąbane (niepełnosprawne dziecko!). taki mam wzór w domu, bogu dzieki.
    • daga_j Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:40
      Może to nie po Twojej myśli, ale ja "stoję po stronie Twojej mamy". W tej sytuacji nie widzę powodu byś się na nią obrażała. Jej zaproponowanie pomocy (branie tego dziecka) nie było "stałą umową" tylko każdorazowo miłą pomocą, miała wpisane w kalendarz twoje wyjazdy najpewniej dlatego, żeby zawsze być gotową do pomocy. Ale to "zawsze" oznacza weekendy, kiedy też ona ma czas. A tu nagle wypadło jej coś ciekawego, coś na co na pewno ma wielką ochotę, a zwykle weekendy spędza mniej ciekawie (tak zgaduję) i zdecydowała się wyjechać z tamtą znajomą. Dobrze, że praktycznie cały tydzień przed tym faktem Cię poinformowała, i Ty jako matka masz obowiązek zapewnić swojemu dziecku inną opiekę - najbardziej oczywistą jest opieka taty. Wyjdzie to Wam na dobre tak myślę, bo tata powinien mieć ambicję by poradzić sobie sam z dwójką dzieci (jeśli Ty możesz) i to ważne dla przyszłości tego dziecka młodszego aby akceptował większe grono "opiekunów", prawda.
    • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 12:42
      Napisz jak to robisz, że na stałe zajmujesz się chorym dzieckiem i masz pracę wymagającą wyjazdów do centrali firmy. tongue_out
      • kowalka33 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 18:18
        Może pracuje w ubezpieczeniach ? A tak swoją drogą co się dzieje na tym forum , to już przechodzi jakiekolwiek pojęcie , tyle podłości , jadu na każdego kto zwraca się z jakąkolwiek sprawę. Jesteście niesolidarne, wręcz podłe...Dziewczyna ma dwoje małych dzieci z tego jedno tak strasznie chore , nie jesteście nawet w stanie sobie wyobrazić jak trudno jest jest mieć dziecko w takim stanie , o jakiej pomocy instytucjonalnej możemy mówić. Jak bardzo taka opieka obciąża rodziców , psychicznie i finansowo. Może jest tak że dziewczyna na wyjeżdzie służbowym chce odetchnąć a mąż chce spędzić 2 dni z synem , poświęcić mu chwilkę , przecież zdrowe dziecko ma przerąbane w takim układzie , a już o tym że że na przyszłość raczej też sprawy siostry też będzie miał na głowie. Może rodzice po prostu chcą odpocząć ale u nas po prostu nie wypada....I te insynuacje i wypytywania gdzie pracuje ...po to chyba żeby wyciągnąć wnioski że w domu leń siedzi i żyje z zasiłków kradzionych z podatków ematek. To forum to jakieś szambo
        • mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 18:48
          Za to ja zwróciłam uwagę, że nikt nie wspomniał o tym, że to mama zaatakowała wątkotwóczynię i to mama się obraziła. Oraz to, że nigdzie nie napisała, że nie docenia mamy za poprzednią pomoc i że tak ma być, tyle, że szkoda, że mama odmówiła w ostatnim momencie, strzelając fochem.
          Słynne czytanie ze zrozumieniem...
        • wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 19:35
          Znalazłaś pretekst , żeby wylać swoje zadawnione żale... zapewniam cię, że twoja surowa ocena forum nie jest adekwatna i ogólnie mówiąc , nie przystaje, bo takim językiem zdecydowanie podnosisz poziom...ale agresji.
        • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 20:25
          I te insynuacje i wypyty
          > wania gdzie pracuje ...po to chyba żeby wyciągnąć wnioski że w domu leń siedzi
          > i żyje z zasiłków kradzionych z podatków ematek. To forum to jakieś szambo

          ja bym chciała wiedzieć gdzie tak jest -bo też chciałaby, STALE zajmować się chorym dzieckiem i mieć jednocześnie fajną pracę. Żyć nie umierać-może koleżanka podzieli się pomysłem jak to zrobić. Bo ja kochana w ubezpieczeniach pracowałam i mimo że pracowałam mało nie mogłam sobie pozwolić na STAŁE zajmowanie się dzieckiem-bo jednak klientów trzeba znaleźć, obsłużyć, na rozmowy chodzic i jeździć-to ciężka i wymagająca praca.
        • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 23:43
          Mnie ciężko ten wątek zaszokował szczerze mówiąc. Zaszokowało mnie to że babcia jest tu traktowania niemalże jak obca osoba z łapanki która robi niewiadomo jaką przysługę. Jak rany, babcia jest rodziną, najbliższą rodziną. Ona nie robi przysług ona spędza czas z własną wnuczką. To tak jakby napisac że matka robi przysługę dziecku bi mu pieluchę zmienia.
          Z wątku wybika że babcia spędza w ten sposób kilka dni w roku - zgroza - toż to jest uciesnienie, niewolnictwo niemalże. Gdyby babcie mojej córki spędzały z nią tyle czasu obie byłby głęboko nieszczęśliwe i pokrzywdzone - i miały by racje.
          Dlaczego babcie - jedną z najbliższych osób dla dziecka traktuje się jako obcą osobę. To nie niania wynajmowana na godziny.
          I tak oczekuje od babć mojego dziecka że jej dobro będzie dla nich najważniejsze. Tak samo jak dla mnie. I tak się dzieje. Mogę się z nimi nie zgadzać ale mam ABSOLUTNĄ pewność że nie zrobią nic co może je skrzywdzić. I w tej sytuacja uważam że babcia dała ciala - skoro taki uklad jakoś powstał i dziecko sobie wdrukowało że podczas nieobecności mamy dziecko jest z babcią to babcia ma obowiązek tego się trzymać. Nie obowiązek wobec matki - tylko obowiązek wobec dziecka specjalnej troski (własnej wnuczki).
          Kwestia ojca i opieki nad małą może wynikać z miliona powodów - mogło być tak że babcia sama zaproponowała opiekę nad małą bo to była dla niej szansa na spokojne spędzenie czasu z wnuczką a dla ojca na spędzenie czasu z drugim dzieckiem. Albo bo ojciec faktycznie nie daje sobie rady tak dobrze jak babcia i dla dobra dziecka woli by to babcia przejela opiekę na te parę dni. To nie zbrodnia. Nie podrzucili dziecka do schroniska tylko zawieźli do jednej z najbliższych mu osób. Nie chciałabym życ w rodzinie w której pomoc wzajemna jest traktowana jako obciążenie. Zawsze z radością pomagam bliskim często rezygnując z własnej wygody. I takie same traktowanie spotyka mnie od nich - często pomagali mi pomimo tego że wygodniej i fajniej byłoby im zrobić coś innego. I nigdy nie mieliśmy do siebie pretensji bo po to jesteśmy rodziną by nieść sobie pomoc.
          • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 23:53
            dlaczego uwazasz, ze to babcia dala ciala, bo zaplanowala swoj wlasny, prywatny czas, a nie uznajesz, ze to ojciec dal ciala ze swoja bezradnoscia w zajmowaniu sie wlasnym potomstwem?
            Ojca usprawiedliwiasz, on ma prawo nie umiec opiekowac sie wlasnymi dziecmi, a babcia ma zamknac dziob, zrezygnowac z wlasnych planow i cierpliwie, do smierci, zmieniac wnuczce pieluchy..

            Bosz... z kim wy dzieci plodzicie?...
            Jesli tak wyglada traktowanie ojcow dzieci, rownie dorze mozna bylo sie poddac inseminacji sperma z banku spermy. Przynajmniej sytuacja bylaby klarowna: facet nadaje sie wylacznie na reproduktora. Absolutnie nie mozna od niego oczekiwac czy wymagac umiejetnosci sprawowania opieki nad wlasnym potomstwem.
            • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:07
              Jestem w stanie zrozumiec że ojciec się w czyms nie sprawdza. Tak po prostu czegos nie umie. Ja np nie umiem gotowac dobrych zup. Nie umiem i już. Zawsze mi wychodzą jakby ktoś szmate od podłogi ugotował. I a chęcią i wdzięcznością przyjmuje pomoc babć które gotuja takie zupki dla młodej że aż jej sie uszy trzęsą jak je je. Nie uważam że jestem gorszą matką bo nie sprawdzam się na tym polu. Rozumiem że ojciec z jakiś względów może sie gorzej sprawdzac niz babcia. A na milionach innych pół sprawdza się lepiej. Mój facet lepiej odemnie bawi się na placu zabaw z małą - i jak tylko mogę to on przejmuje ten obowiązek a ja tego nie robie. Po co mam na siłę kosztem dziecka udawać że ja też mogę być równie fajna. Jak trzeba to pójde z nia na ten plac zabaw ale to nie jest to samo.
              Dlaczego wszyscy muszą byc od wszystkiego? Po co?
              Co do babci. Dla mnie ta konkretna sytuacja jest poza ojcem. Bo mamy tu kwestie tego że stowżył sie na przestrzeni czasu pewien rytuał - mamy nie ma dziecko idzie do babci (i nie koniecznie bo ojciec kiepski - może dlatego że babcia chciała mieć kilka dni sam na sam z dzieckiem - babcie tak mają). Czyli mamy tu obietnice daną dziecku. Dziecku które źle znosi zmiany - o czym babcia wie. I babcia nie robi przykrości matce, ona sobie z tym poradzi., Babcia robi przykrośc dziecku - własnej wnuczce. Babcia łamie obietnice daną własnej wnuczce - tak po prostu. I tu uważam że dała ciała.
              Ale dla mnie babcie i dziadkowie są prawie tak bliską rodziną jak rodzice, Nie są ludźmi którzy robią przysługi, są osobami które z radością zajmują się własnymi wnukami (i mam problem jak wykroić czas w weekendy dla nas bo babcie są zawsze chętne na spędzanie czas z małą).
              • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:13
                Ok, ojciec moze nie umieć plesc warkoczy czy rysować, moze byc kiepski w tłumaczeniu matematyki, ale zeby w ogóle nie umiał zając sie dzieckiem? Do tego stopnia, ze dla dziecka to jest dramat i trauma, jelsi musi zostać z ojcem bez matki? Wybacz, ale nie, tak byc nie moze. Nie musi byc we wszystkim dobry, jasne, ale MUSI umieć zapewnić swojemu dziecku komfort przez 2 dni nieobecności matki.
                • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:25
                  Ale przecież nie było nigdzie napisane że nie umie. Było tylko powiedziane że radzi sobie gorzej od babci. I ze babcia zaproponowała że ona przejmie opieke na te dwa dni nad dzieckiem. Mogłobyc tak że faktycznie zaplótł nierówne warkoczyki a babcia załamała ręce że dziecko zaniedbane - wiadomo jakie są babcie pewnie każda z nas wysłuchała że za zimno za ciepło za mało za duzo itd. A ojciec wykorzystal czas by poświęcić ten czas drugiemu dziecku w całości.
                  Przecież ojciec opiekuje sie drugim dzieckiem więc nie jest ostatnim idiotą.
                  Czemu robicie z niego jakiegoś ułomka. Powodów naprawdę może być tysiące. I nie wszystkimi autorka się musi dzielić tu na forum.
                  • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:31
                    Jest napisane, ze dziecko bardzo zle znosi opiekę kogoś innego niz matka. Czyli zle znosi opiekę własnego ojca? Czy nie należałoby tego stanu zmienić?
                    Oczywiscie, zgadzam sie, fajnie, ze babcia pomaga i nie jest to z jej strony jakaś wielka łaska, tylko normalna rzecz w rodzinie, ale nie rozumiem, jak mozna było dopuścić do sytuacji, kiedy niedyspozycja babci w jeden weekend powoduje jakaś traume dla dziecka.
                    • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:42
                      Wiesz tu sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana niż normalnie. Mamy dziecko niepełnosprawne, mamy matkę która jest z dzieckiem 24h na dobę. I ojca który zakładam że pracuje. Czyli matka jest zawsze a ojciec jest wieczorami (jeśli wraca na tyle wcześnie by mieć kontakt z dziecmi) i w weekendy (ale wtedy też jest matka w pobliżu). Jeśli matki braknie to brakuje centralnego punktu wokół którego zbudowane jest poczucie bezpieczeństwa dziecka bo dziecko nauczone jest że mama jest zawsze.
                      Oczywiście tak być nie powinno ale nie jest wcale takie rzadkie jakby sie wydawało (statystyki mówią jasno - ojcowie średnio spędzają z dziećmi około 15 minut dziennie - zakładając że mężowie ematek podbijają ta statystyke to w resztach rodzin musi być prawdziwy dramat). I myślę że ta sytuacja jest czytelnym dla nich sygnałem że trzeba popracować na tym. Ale to za chwilę.
                      Natomiast tu i teraz babcia sie nie popisala. Bo skoro wypracowali jakis schemat to złamanie go dla dziecka będzie bardzo trudne. A dorosły jest od tego by być mądrzejszy.
                      • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:46
                        Rozumiem oczywiscie, ze niepełnosprawnym dzieckiem zajmuje sie bardziej jeden rodzic, bo ktos musi pracować. To jest oczywiste i nic w tym złego. Ale skoro był czas na wprowadzenie w życie dziecka dodatkowej osoby (babci), skoro dziecko przyzwyczaiło sie do opieki babci (kilka razy w roku), to jak to jest możliwe, ze nie mogło zostać przyzwyczajone do opieki ojca? Czy ojciec nie moze spędzić sam na sam ze swoja corka CZTERECH WEEKENDÓW W ROKU?
                        • aneta-skarpeta Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:40
                          tak sobie czytam i zastanawiam sie jakie to ja mam szczęście- choc babcia i dziadek nie sa mega wyrywni dl opieki nad wnukami, bo mają własne zycie to jak trzeba pomóc to trzeba

                          mieszkamy z rodzicami na jednym podwórku. moj syn jest duzy, nie trzeba się nim opiekować, ale rodzice moi ( syn ma 3 km do szkoły) poczuwaja sie tak po ludzku, zeby tak zorganizować dzień, żeby móc go odebrac- szczegolnie wzime czy w okresie deszczowym

                          i jak chcą gdzies pojechać, cos zrobic to tak to organizują, zeby można było to połączyc

                          jak moja bratanica ma przerwę w przedszkolu, a jej rodzice pracują, to rodzice pomagają, bo ja mówią- DZIECIOM TRZEBA POMAGAC, bo kiedys dzieci bedą pomagać nam

                          i szkoda, że babcia nie uprzedziła- sluchaj- wiem, że mialam sie zaopiekowac Zosią, ale wypadł mi wyjazd- jest szansa, żeby to jakos tym razem inaczej zorganizować?

                          a biorąc pod uwagę, że jej córka ma niepełnosprawne dziecko i zdrowe na głowie do tego w wolnych chwilach pracuje i musi wyjeżdzac do centrali ( a wiadomo z pracą teraz trudno etc) to mogła sama ( babcia) dopilnować tematu i wcześniej z córką ( nie obcą osoba, ale z własną córką) ustalić zmiany
                      • jematkajakichmalo Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:57
                        Ale co to za schemat weekend co 3 miesiace? To tego ojca przynajmniej widzi codziennie i tez moglby wypracowac taki sam schemat.
                        • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 01:04
                          Schemat może polegać na tym: Nie ma mamy dłużej - jestem u babci. I częstotliwość nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o fakt braku mamy w domu. Przecież jak ojciec spędza czas z dziećmi to matka też zwykle bywa w pobliżu (bo nie pracuje).
                          Oczywiście jest to jakaś informacja dla rodziców - że nie mogą w 100% polegać na babci i że trzeba wypracować metodę która sprawi że ojciec będzie zajmował się córką w tym czasie.
                • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:42
                  Podejmując tę część wątku-ja również nie ogarniam, że ojciec może nie ogarniać dzieciaków. Nie wyobrażam sobie, że w czasie mojej nieobecności ojciec zajmuje się jednym dzieckiem, jedna babcia drugim a trzecie może dać trzeciej ?
                • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:03
                  ciągle umyka Ci fakt, ze to jest dziecko upośledzone/niepełnosprawne i może reagowac kompletnie od czapy i bez związku z umiejetnosciami opiekuna.
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:27
                    No właśnie. Pomyśl. Czy Ty zostawiłabyś takie dziecko z opiekunem nie znającym jego obsługi-technicznych kwestii ale też znajomości zachowań ?Nie, prawda ? A skoro babcia zna to wszystko, radzi sobie ogarnia może to wskazywać na fakt, że zajmuje się tym dzieckiem częściej niż przez jeden weekend raz na trzy miesiące, może nawet pomaga codziennie. Ergo-w zupełnie innym świetle stawia to calą sytuację-nie sadzisz ?
                    • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:46
                      nie, to są zupelnie nieuprawnione wnioski. nie wiemy tego. takie dziecko może zachowywać się nieprzewidywalnie i moze woleć babcię wcale niekoniecznie dlatego, że ją czesto widzi.
                      • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 06:58
                        każde wnioski w takim razie są nieuprawnione-bo informacje niepełne
              • klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 07:44
                "i mam problem jak wykroić czas w weekendy dla nas bo babcie są zaw
                > sze chętne na spędzanie czas z małą)."

                Ale robią to dobrowolnie, kiedy nie mają swoich planów (a może nie miewają ich wcale), prawda? A nie z kalendarzem w łapie?
              • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:30
                Beataj, sory ale nie rozumiem, porównujesz zupę do obowiązku opieki ojca nad własnym potomstwem? zupę zastąpisz drugim daniem a ojca czym/kim zastąpisz?
                to w was siedzi, takie przekonanie, że ojciec to tylko od keszu jest a dziećmi zajmują się kobiety
                otrząśnijcie się, bo mam wrażenie, że widzicie półgłówków w tych facetach i tłumaczycie ich nieumiejętności zajmowania się dziećmi
                takie biedne misie, rozumiem, no nie może, trzeba wykazać się cierpliwością, zrozumieniem a babcia? niech zapier.la i nie jęknie nawet w końcu to jej psi obowiązek
                • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:48
                  Ale to np do mnie? Moj partner byl na wychowawczym z najmlodszym 6 miesiecy, jak wrocilam do pracy, wiec z cala pewnoscia nie uwazam ojca za niezdolnego do opieki nad dzieckiem. Trezeba jednak przyznac, ze sa tatusiowie, ktorym bym nie powierzyla chomika, a coz dopiero dziecka.

                  Sek w tym, ze nie o tatusia sie tu rozchodzi, tylko o dziecko.
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:54
                    skoro tacy tatusiowe są, to po jaką cholerę robić sobie z takimi tatusiami dzieci?
                    trzeba wtedy zacisnąć zęby i zapitalać, skoro się takiego pana na tatusia wybrało
                    i nie obarczać winą babci, jakby to ona to dziecko zrobiła uncertain
                    • tully.makker Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:33
                      Na tatusia swoich dwojga mlodszych dzieci wybralam faceta, ktory juz dziecko mial i co za tym idzie, mialam okazje ocenic, jak sobie z tym radzi.
                      Ale wiekszosci kobiet, wiazac sie z bezdzietnym mezczyzna, takiej opcji nie ma. Wiec o czym w ogle mowa? Moze za 2 razem sa wieksze szanse na przewidzenia jak bedzie, ale tez nie do konca, bo ludzie sie zmieniaja, bo ojciec mogl sobie radzic z chlopcem, ale nie z dziewczynak, bo to, bo tamto.
                      matki, zauewaz, tez roznie sobie radza i z macierzynstwem, i z rownym traktowaniem swoich dzieci i z ogarnieciem wiekszej ich ilosci.
                      • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:46
                        no pacz pani, ja też z bezdzietnym się związałam ale jak przyszło mi dwa m-ce po porodzie znowu na operację trafić do szpitala, to jednak tatuś bez zmrużenia okiem zajął się kilka dni dzieckiem i to z powodzeniem, o innych przykładach pisać nie będę, bo to byłaby prawdziwa powieść
                        czyli jednak można ale to trzeba chcieć a nie chrzanić coś o braku więzi, niemożności, o dwóch lewych łapkach i inne tego typu cuda
                • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:29
                  Nic we mnie nie siedzi. Na zupełnie spokojnie uważam że mój partner jest lepszą matką odemnie. Lepiej się opiekuje dzieckiem i ma więcej cierpliwości. Gdy wychodzę gdziekolwiek przekazanie mu opieki polega na powiedzeniu "czesć" wie co gdzie i jak, nie muszę dzwonić sprawdzać i się niepokoić. Mała została po raz pierwszy sama na noc z nim jak miała 3 miesiące, a jak miał 5 to pojechałam do SPA na 4 dni. I nawet sekundy się nie zawahałam że może sobie nie dać rady. .
                  Ale rozumiem że ktoś w czymś się nie sprawdza. Nawet jak to dotyczy własnego dziecka. I jesli można poprosic o pomoc to dlaczego tego nie zrobić. Bo coś NALEŻY? Bo to psi obowiązek.
                  Dla mnie i mojego partnera nasze dziecko nie jest psim obowiązkiem. I jeśli ktoś chce nam pomóc to tą pomoc przyjmujemy. I samy pomagamy w rodzinie w innych sprawach. I naprawdę to fajnie działa...
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:31
                    Dla mnie i mojego partnera nasze dziecko nie jest psim obowiązkiem. I jeśli kto
                    > ś chce nam pomóc to tą pomoc przyjmujemy. I samy pomagamy w rodzinie w innych s
                    > prawach. I naprawdę to fajnie działa


                    jest-czy tego chcesz czy nie, bez względu jak to nazwiesz-Wy za nie odpowiadacie
                    Poza tym slowo klucz "chce-pomóc "- przyjmujesz że są sytuacje w których z jakichś powodów nie chce się pomóc ?Bo pomoc powinna być naturalna i dobrowolna-a nie zasadzie stałego trwałego zobowiązania i umowy ?
                    • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:45
                      No ale babcia chciała pomóc. Nikt jej pod bronią nie zaciągnął do tej pomocy. Sama się zadeklarowała. I skoro zna dziecko wiedziała że ma do czynienia z nieco bardziej wymagająca sytuacją niż przy zdrowym dziecku.
                      I zapewne też wiedziała że nagła zmiana planów wywoła w dziecku określoną reakcję.
                      Pewnie że babcia ma prawo zmienić zdanie. Nic tu nie jest wykute w skale. Ale mając na uwadze dobro dziecka nie powinna tego robić nagle i na ostatnią chwilę. Myslę że gdyby autorka wątku miała więcej czasu jakoś by sie ogarnęła i nie była by tak rozżalona.
                      • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:59
                        No chciała , chciała. Dużo osób chce. Ale czasami pojawia się konieczność wyboru. Może babcia -skoro zna tak dziecko-uznała , że nie będzie tej określonej reakcji ? A może wizja spędzenia weekendu w opiece nad chorym dzieckiem (trudna praca !) i własnego odpoczynku- sprawiła, że wybrała swoje dobro. To cos złego ? Przeciez była do dyspozycji , pomagała, wspierała- i tak ma być za przeproszeniem aż do u.srania a babcia ma swoje wszelkie plany układać pod to dziecko-bo jego ojciec nie potrafi ogarnąć ?
                        No sory-DLA MNIE- między innymi dbałość o relacje w rodzinie to również dbałość o dobro babci, czyż nie ?
                        • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:12
                          yyy... a nie można wyjazdu ze swoja koleżanką zaplanowac tak, by nie kolidował ze zobowiązaniami rodzinnymi? a moze koleżanka miała zobowiązanie wobec swoich wnuków, ze ciagnęła akurat na TEN termin?
                          • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:30
                            No właśnie-wszystko MOŻE
                            MOŻE babcia na co dzień pomaga przy dziecku i miała po prostu dość
                            MOŻE ten wyjazd to okazja bo przyjeżdża jej przyjaciółka zza granicy której nie widziała kilkadziesiąt lat
                            MOŻE zorganizowany został wyjazd wyjątkowo okazyjny cenowo
                            MOŻE MOŻE MOŻE

                            Może warto też spojrzeć na obowiązki córki wobec matki skoro tak wszyscy martwią się obowiązki wobec dziecka ? Według mnie relacje rodzinne polegać powinny na WZAJEMNEJ trosce, pomocy, wsparciu a nie na jednostronnym. Sytuacja mimo że trudna-to jednak do rozwiązania bez obrażania się jeśli pochyli się głowę nad potrzebami i racjami drugiej strony i zatroszczy się o własna mamę.
                            • lauren6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 16:54
                              > Według mnie relacje rodzinne polegać powinny na
                              > WZAJEMNEJ trosce, pomocy, wsparciu a nie na jednostronnym. Sytuacja mimo że tr
                              > udna-to jednak do rozwiązania bez obrażania się jeśli pochyli się głowę nad pot
                              > rzebami i racjami drugiej strony i zatroszczy się o własna mamę.

                              Ciężko o sprawiedliwość w przypadku pomocy w rodzinie. Bo co to znaczy sprawiedliwie? Po równo? A co jeśli babcia jest sprawna, w pełni zdrowia i oferowanie jej np. pomocy w zakupach zwyczajnie na świecie ją obraża?

                              Dla mnie pomoc w rodzinie powinna przede wszystkim iść dla najsłabszego ogniwa. Tak, żeby poziom życia całej rodziny równał w górę. W tym konkretnym przypadku najsłabszym ogniwem rodziny jest niepełnosprawna wnuczka i w interesie całej rodziny leży takie ułożenie życia, by dziewczynkę doprowadzić do jako takiej samodzielności. Jeśli autorka wątku straci pracę z powodu problemów z podróżami służbowymi, mąż uzna, że jest zbyt obciążony i odejdzie to nie ma żadnej szansy, by ubóstwo córki i wnuczek nie uderzyło w babcię.

                              Rodzina, w której jedna osoba pławi się w luksusach, bo może, a krewni w najbliższej linii żyją z dnia na dzień w problemach to imo patologia. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego i cieszę się, że w mojej rodzinie stosunki układają się zupełnie inaczej.
                      • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:10
                        ale co w tym trudnego do zrozumienia, że raz możesz a raz nie?
                        deklaracja pomocy, to deklaracja pomocy, która oznacza, że mogę ci pomóc o ile nie mam innych planów
                        zawsze dotrzymujesz bezwzględnie słowa? każdy zawsze może liczyć na ciebie?
                        obiecałaś zająć się 10 i 11 lipca dzieckiem siostry, mąż miesiąc później wykupił super ofertę wakacji, które trwają od 5 do 15 lipca? rezygnujesz z wakacji i zostajesz sama w domu, żeby tylko pomóc koleżance?
                        i tak na marginesie - tydzień wcześniej poinformowała owa babcia, że nie będzie mogła - to jest na "ostatnią chwilę"??
                        • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:16
                          nie wiem, co bym zrobiła chłopowi, gdyby bez porozumienia ze mną i ustalenia, jaki jest mój grafik przeróznych zobowiązań, wykupił wakacje. no ale w naszym układzie nie jestem traktowana jako ozdoba faceta, tylko ktos kto ma własne życie i różne dorosłe obowiązki w tym życiu.
                        • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:35
                          jeżeli podjęłam się opieki 10 i 11 lipca, to nie jadę wtedy na wakacje. Oczywiste.
                          Nie mam obowiązku zajmować się czyimś dzieckiem 24/24, ale jeśli się podjęłam w określonym terminie, to powinnam dotrzymać.
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:04
                    aha...
                    czyli dla ciebie i twojego konkubenta opieka nad waszymi dziećmi to nie jest psi obowiązek ale jeśli chodzi o babcię, to ona już musi na wezwanie jeśli chodzi o wnuków być nawet gotowa o 3 nad ranem?
                    ciekawe....
            • attiya Mruwa 07.03.14, 08:28
              10/10
              nie można było lepiej tego napisać smile
              choć i tak do pewnych głów to nie dojdzie niestety sad
          • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:09
            Uważam, ze czym innym halny sytuacja jednorazowa - babcia poproszona o opiekę nad wnuczka w konkretny dzien najpierw sie zgodziła, a potem odwołała - to byłoby nie fair. Ale inna jest sytuacja, kiedy deklaracja pomocy przekształciła sie w regularny obowiązek, a babcia RAZ nie mogła sie z tejże deklaracji wywiązać, coś jej wypadło. Gdyby moja mama zaproponowała mi taka pomoc, to na pewno nie uznalabym, ze musi to robić juz zawsze i za każdym razem upewnialabym sie, czy aby jej pasuje i za każdym razem byłabym wdzięczna za pomoc. I na pewno nie robiłabym jej wyrzutów gdyby RAZ nie mogła mi pomoc.

            Argumentu, ze dziecko nie moze zostać z ojcem nie kupuje, wybacz. To dla mnie absurd. Rozumiem, ze ojciec chce czasem tez spędzić czas tylko z synem, ze mu łatwiej, ale naprawdę nie stanie sie NIC jesli TEN JEDEN RAZ bedzie musiał zając sie rownież corka. I to jest jego obowiązek zając sie własnym dzieckiem tak, zeby nie było to dla tego dziecka stresujące czy traumatyczne. Do babci corka mogła sie przyzwyczaić, a do własnego ojca juz nie? Pomyslmy, co jest kluczem do PRZYZWYCZAJENIA SIE dziecka...?
            • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 00:20
              To dla mnie a
              > bsurd. Rozumiem, ze ojciec chce czasem tez spędzić czas tylko z synem, ze mu ła
              > twiej, ale naprawdę nie stanie sie NIC jesli TEN JEDEN RAZ bedzie musiał zając
              > sie rownież corka. I to jest jego obowiązek zając sie własnym dzieckiem tak, ze
              > by nie było to dla tego dziecka stresujące czy traumatyczne. Do babci corka mog
              > ła sie przyzwyczaić, a do własnego ojca juz nie? Pomyslmy, co jest kluczem do P
              > RZYZWYCZAJENIA SIE dziecka...?

              Wiesz przy pelno sprawnym dziecku masz rację. Ale tu mamy dziecko z jakąś niepełnosprawnością. Nie znamy natury tej niepełnosprawności. Może być tak że dziecko naprawdę wypracowało rytuał który oznacza - jak mamy nie ma w zasięgu wzroku ja jestem u babci. Jak nie to histeria albo jakies inne destrukcyjne zachowania. Może być tak że ten sam ojciec świetnie zajmuje sie dziećmi jak mama jest w zasięgu wzroku, w pokoju obok albo nawet jak wyjdzie na moment ale jak juz mamy nie ma długo to musi wkroczyć babcia bo dziecko ma tak ułożone w głowie ze mamę zastępuje babcia a tata to tata.
              I znowu ten jeden raz przy pełnosprawnym dziecku nie byłby problemem nawet jakby ojciec nie wiedział którym końcem widelca podać obiad dziecku. Przez pare dni nic strasznego by sie stać nie mogło. Ale tu mamy dziecko specjalnej troski. I trzeba zadbać o to by zapewnić mu maksimum komfortu bo zmiany często przez takie dzieci sa traktowane gorzej niż koniec świata.

              Tak rodzice są pierwsi w opiece nad dziećmi ale po to sie ma rodzinę by nie być samotną skałą i by móc liczyć na wsparcie i pomoc - zwłaszcza przy chorym dziecku. A mówimy tu o kilku dniach w roku (wedle słów autorki wątku)
              • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:45
                Wiesz przy pelno sprawnym dziecku masz rację. Ale tu mamy dziecko z jakąś niepe
                > łnosprawnością. Nie znamy natury tej niepełnosprawności. Może być tak że dzieck
                > o naprawdę wypracowało rytuał który oznacza - jak mamy nie ma w zasięgu wzroku
                > ja jestem u babci


                Tysiące polskich rodzin są w takiej sytuacji..
                • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:19
                  No i co z tego. Skoro tysiącom polskich rodzin jest trudno to akurat ta też ma miec trudno?
                  Życie jest po to by je ułatwiać a nie utrudniać. Ta sytuacja jest czytelnym komunikatem że trzeba coś zmienić bo byc może cos nie funkcjonuje tak jak powinno. Może babcia się zadeklarowała i teraz jej uwiera. Ok wszystko jest do załatwienia ale nie na tydzień przed wyjazdem. Co można zmienić:
                  Może ojciec z niepełnosprawnym dzieckiem a babcia ze zdrowym, ojciec z obydwojgiem dzieci, matka inaczej wyjeżdżająca. Babcia inaczej zaangażowana.
                  jest tysiące scenariuszy które tylko ta rodzina może wypracować. Ale to że babcia jest blisko wnuków jest bardzo ważne nie tylko z uwagi na pomoc doraźną a na wagę tej relacji. Dla mnie nie do przecenienia.
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:23
                    Jasne, ale jakim ułatwieniem jest uzależnienie dziecka od konkretnego opiekuna w dodatku nie oszukujmy się- starszego wiekiem i w naturalny sposób nie mającego raczej szans na sprawowanie takiej opieki nad dzieckiem w życiu dalszym ?

                    Ja nie deprecjonuję wagi relacji na linii babcia-dziecko. Zastanawiam się nad samą babcią, którą może przerosła taka forma pomocy, która ma swoje lata i swoje potrzeby i nad ojcem-który do końca swoich dni (albo dni dziecka bo może i tak być) jest za nie odpowiedzialny. Przed dzieckiem przedszkole-szkoła, życie- nie można go uzależniać od jednej-dwóch osób a zarazem 'autować' z jego życia ojca-który jest tylko do zarabiania kasy i opieki nad zdrowym dzieckiem..
                    • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:40
                      Masz racje. Tylko zastanawiam się czy my tu nie przesadzamy. Autorka nawet słowem nie zająknęła się na temat tego jak ojciec opiekuje się dzieckiem przez pozostałe 360 dni w roku. Mówiła tylko o tym że w te kilka dni jakoś wygodniej im było przekazać dziecko babci z różnych względów których tez nie znamy. Może wynika to z tego że mam w domu partnera który po prostu zajmuje się dzieckiem jak jest w domu ale ja po prostu nie wyobrażam sobie jak te 8-10 dni w roku miałyby doprowadzić do wyautowania ojca z opieki nad dzieckiem.
                      • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:46
                        Przesadzamy- historia zaczyna żyć własnym życiem. A autorka nie pisze o tym, że jest wygodniej-tylko ze Dziecko chore wymaga stałej opieki i ze względu na chorobę i wiek. Bardzo źle też znosi rozstania ze mną i opiekę kogoś innego niż ja. Na szczęście moja mama ma z córką dobry kontakt, wie też jak o nią dbać i co robić w razie czego. Mąż oczywiście też, ale, tak szczerze, nie ogarnia opieki nad dwójką, kiedy jest sam
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:59
                    a może babcia - wyobraź sobie - zaczyna nie nadążać zwyczajnie, nie ma zapewne 30 lat, może mieć problemy zdrowotne, może jej nawalać kręgosłup, może zwyczajnie już być za stara i tyle
                    dziś średnia wieku babć to nie 50 lat ale 60 i więcej i nie każda 60 latka to zdrowa i w pełni sił 30 latka
                    matka może być zmęczona, ojciec też ale babcia ma sobie żyły wypruwać?
                    • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:06
                      Może, ale przecież to należy inaczej powiedzieć.
            • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:17
              > Z wątku wybika że babcia spędza w ten sposób kilka dni w roku - zgroza - toż to
              > jest uciesnienie, niewolnictwo niemalże. Gdyby babcie mojej córki spędzały z n
              > ią tyle czasu obie byłby głęboko nieszczęśliwe i pokrzywdzone - i miały by racj
              > e.

              ale to nie o ojca chodzi! jeszcze tego nie zrozumiałaś???
          • klamkas Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 07:42
            "Spędzanie czasu" jest wtedy, gdy jest obopólna dobrowolność - tu jej brak, bo matka "nie ma" innego wyjścia, a babcia "musi", bo się "umówiły".

            Przysługa jest wtedy jak tydzień przez wyjazdem dzwonię do babcia i mówię "mamo, jakie masz plany na weekend? bo muszę wyjechać i byłoby fajnie, jak zajmiesz się małą".

            Natomiast wymaganie, że babcia zawsze poświęci weekend jest czymś więcej niż oba powyższe.
          • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:26
            a dlaczego uważasz, że dla babć dobro twojego dziecka stoi ponad wszystko inne? nie przesadzaj
            każdy ma swoje życie, zapewne dla swoich dzieci, wnuków da wiele ale nie będzie zawsze się poświęcać, bo to wnuki
            ty powinnaś dobro swojego dziecka niemal stawiać zawsze na pierwszym miejscu a mogę się założyć, że i nie zawsze bo to różnie w życiu jest
            a że babci coś wypadło? że chce gdzieś z koleżanką pojechać? cieszyłabym się gdyby moja matka nie żyła li i jedynie sprawami swoich wnuków i dzieci i miała koleżanki, własne zainteresowania, życie....bo to coś nie teges zaczyna się robić, gdy każe się dziadkom żyć życiem własnych wnuków a swoje mieć w poważaniu.
            niektórzy z dziadków robią niewolników, proponuję terapię, bo to nie jest normalne
            • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:12
              Nie, ja uważam że babcia dba o dobro SWOJEGO WNUKA ponad wszystko inne. Nie obchodzi mi o to że ojciec nie powinien czy powinien bo to jest sprawa poboczna. Chodzi mi o traktowanie babci jako niemalże obcej osoby która nic nie musi. Babcia jest najbliższą rodziną dziecka nie jest wynajętą opiekunka (ja wiem tu na forum wszyscy płacą babciom bo to przecież obce osoby są i trzeba im zapłacić). Ja jest wychowana inaczej. W przekonaniu że rodzina jest po to by sobie pomagać i na siebie nawzajem liczyć. Nawet jeśli to niewygodne. Czasem ja potrzebuje pomocy od kogoś czasem ktoś potrzebuje pomocy odemnie.
              I jeśli babcia zobowiązała się do czegos to może zrezygnować z wyjadu. Jeśli ja zobowiązałabym się do czegoś babci to też rezygnuje z wyjazdu. I wiem o czym mówię bo opiekowaliśmy się moją babcią i też niejednokrotnie z czegoś rezygnowaliśmy. I nie było problemu bo to ktoś najbliższy. Komu pomagać i dla kogo rezygnowac jak nie dla własnej rodzonej babci.
              • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:20
                Beata, przechodzisz ze skrajności w skrajność.
                Przesadzasz pisząc o traktowanie babci jako niemalże obcej osoby która nic nie musi
                i przesadzasz pisząc babcia dba o dobro SWOJEGO WNUKA ponad wszystko inne
                Przekładasz ponadto swoją wizję i realizowane przez Ciebie od niedługiego czasu (masz małe dziecko) wizje na ogół. Tak nie można-bo ile rodzin, tyle sytuacji, tyle emocji. Pierwszym podstawowym środowiskiem dziecka jest rodzina -rodzice- , są oni również opiekunami prawnymi i odpowiadają za dziecko nawet karnie. Więc to oni MUSZĄ -a nie babcia. Babcia może- jako istota odrębna, indywidualna ma prawo do SWOJEGO zycia. Fajnie, jak łączy je z dziećmi i wnukami-niefajnie-jeśli robi to za bardzo, KOSZTEM siebie-swoich planów i przyjemności.

                Babcia się NIE ZOBOWIĄZAŁA-sama piszesz o naturalności w rodzinie, kierowania się dobrem dzieci itd.- nie ma wiec obowiązku, nie ma przymusu, zwłaszcza kosztem siebie
                • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:58
                  Widzisz ja nie patrze tylko przez pryzmat siebie - ja też pracuje w domu dlatego nie mam jakiejś usilnej potrzeby korzystać z pomocy babci. Jak muszę jechać do firmy mogę jechać wtedy kiedy mi pasuje i mogę sie dostosować do babci. A jak babcia nie może biorę małą ze sobą i tez nikt nie ma z tym problemu. Patrze jak układa się współpraca mojej mamy z opieką nad dziećmi mojego brata. Brat i jego żona pracują. Moja mama opiekuje sie na codzień ich dziecmi (10 i 6 lat). Minęło już pare lat i widzę że moja mama traktuje to poważnie. Skoro się zadeklarowała to to robi. I owszem czasem musiała z czegoś rezygnować bo dzieciaki a czasem mówiła po prostu za 2-3 tygodnie nie ma mnie wyjeżdżam proszę sobie organizować urlop w pracy. Ale zawsze to było z wyprzedzeniem bo mama rozumie że to nie jest takie proste. A mogła by któregoś dnia przyjśc i powiedzieć - mnie to nie interesuje ja mam swoje zycie.
                  Oczywiście są zgrzyty bo takie jest zycie ale przez lata naprawdę nieźle to funkcjonuje.

                  I wiem ze to rodzice sa najważniejsi. Ale jeśli babcia sie do czegoś zobowiązała mimo że nie miała takiego obowiązku oznacza że w jakiś sposób weszła w życie tej rodziny. A to wiąże się z obowiązkami. Gdyby pytanie bylo czy babcia musi zacząć pomagać odpisałabym że nie musi. Ale skoro zaczęła (i to na własne życzenie ) to już zmienia postać rzeczy bo to stworzyło pewien układ. I by zmienić ten układ potrzeba triche czasu i dobrej woli z obu stron.
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:02
                    Super, że tak jest u Ciebie. Zaręczam, ze mając chore dziecko raczej nie mogłabyś tak po prostu jechać z nim do firmy-nie mówiąc już o podejmowaniu pracy zawodowej.(ale to moje doświadczenie może ja jestem cienki bolek i nie dałam rady)

                    Ale skoro zaczęła (i to na własne życzen
                    > ie ) to już zmienia postać rzeczy bo to stworzyło pewien układ. I by zmienić te
                    > n układ potrzeba triche czasu i dobrej woli z obu stron.


                    A ile czasu?
                    • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:18
                      Nie wiem to zależy od dziecka. W normalnej sytuacji nawet tydzień byłoby już za dużo - wystarczyło by poeiwdzieć - do babci nie jedziesz zostajesz z tatą. Ale tu trzeba się dostosować do rytmu dziecka. Ja nie odmawiam babci prawa do zmiany planów. Tylko brakuje mi tu wzięcia pod uwagę dziecka. Tego że ono tak łatwo się nie przestawi. I tyle.
                      • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:06
                        Może wzięła pod uwagę i dlatego uprzedziła-żeby każdy mógł się przygotować. Gdyby uprzedziła miesiąc wcześniej dziecko 3letnie nie znającego perspektywy czasowej nie zrozumiałoby pewnie o czym mowa.
              • skarolina Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:29
                beataj1 napisała:

                > Nie, ja uważam że babcia dba o dobro SWOJEGO WNUKA ponad wszystko inne.

                A nie sądzisz, że po latach pracy i dbania o własne dzieci babcia jednak w pierwszej kolejności ma prawo zadbać o siebie?

                No i przesadzasz mocno pisząc, że poinformowanie tydzień wcześniej to już za późno. Po pierwsze zostaje sporo czasu na przeorganizowanie, po drugie, tu nie ma większego problemu - jest na jednej szali komfort ojca i dziecka, na drugiej - komfort babci. Biorąc pod uwagę, że babcia do tej pory służyła pomocą, nie ma niczego zdrożnego w tym, że raz chce zadbać o siebie.

                Pomijając już fakt, że w całym tym pierwszym poście grubo zgrzyta mi fakt, że dziecko toleruje tylko matkę, a matka jednocześnie pracuje. Bo nawet jak pracuje w domu, to w czasie jej pracy pewnie ktoś się tym dzieckiem zajmuje. I teraz pytanie kto? Jeśli ojciec (bo matka pracuje po jego powrocie z pracy) - to gdzie problem w pozostawieniu dziecka z nim, jeśli nie ojciec, to można podejrzewać, że babcia (wniosek na podstawie tego, że tak dobrze zna problem opieki nad dzieckiem, tego się człowiek nie uczy raz na 3 m-ce przez 2 dni), wtedy w innym świetle widzę kwestię chęci wyjazdu babci. Ale to tylko moje dywagacje. Może istnieje jeszcze jedna osoba, która opiekuje się dzieckiem na co dzień i do której dziecko jest przyzwyczajone, wtedy też problem pozostawienia dziecka bez matki nie powinien być aż taki duży.
                • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:32

                  > Pomijając już fakt, że w całym tym pierwszym poście grubo zgrzyta mi fakt, że d
                  > ziecko toleruje tylko matkę, a matka jednocześnie pracuje


                  No mi też, pytałam o to ale bez echa-też bym chciała tak umieć.
              • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:57
                na szczęście nie wszyscy tak myślą i traktują swoje matki/teściowe jako przedłużenie darmowego niewolnika
                o ponad wszystko inne to ty masz dbać, bo ona już dbała o swoje dzieci - teraz twoja kolej
                ale oczywiście takie osoby jak ty nie załapią tego, bo w końcu inaczej niewolnictwo miałoby się źle a jak widać kwitnie i to cudnie
                • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:21
                  To czas spędzony z własnym wnukiem jest niewolnictwem. Jezu.
                  • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:07
                    a czas spedzony przez ojca z WLASNA corka czym jest?
                    • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:14
                      Ale czy gdzieś jest napisane że poza tymi 8-10 dniami w roku ojciec nie spędza czasu z dzieckiem?
                      • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:49
                        to dlaczego nie jest dramatem pozostawienie dziecka pod opieka babci, ktora niby zajmuje sie dzieckiem zaledwie 8 dni w roku, a az tak wielkim problemem jest pozostawienie go pod opieka ojca , ktorego rzekomo widuje 365 dni w roku?
                        Nie widzisz tu paradoksu?
                    • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:44
                      Mruwa tongue_out bo to dwie różne sprawy - nasza miła przedmówczyni broni tego misia jak lis młode ale babcia, babcia to inna para kaloszy, ona MUSI, tatuś może big_grin
                      • beataj1 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:53
                        Nie bronie ojca, po prostu uważam że w tej konkretnej sytuacji on jest tematem pobocznym.
                        Ważną kwestią jest to co babcia obiecała córce i wnuczce. To jak oni sobie organizują czas i funkcjonowanie na linii mąż-zona jest ich sprawą. I zdaje się że autorka wątku nie zgłasza uwag i nie czuje się nieszczęśliwa.
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:08
                    Tak-jeśli odbywa się to WBREW woli, kosztem własnego czasu. No fajna mi opieka rozgoryczonej babci/cioci/etc, która odmówiła świetny wyjazd w weekend i siedzi z dzieciakiem. To powoduje frustracje u rodziców -a u babci nie może ?
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:42
                    nie widzisz różnicy między odwiedzeniem wnuków i pobawieniem się z nimi, pójściem na spacer itd a wychowywaniem ich, bycia pełnoetatową niańką, zastępowaniem rodziców?
          • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 00:57
            > Z wątku wybika że babcia spędza w ten sposób kilka dni w roku - zgroza - toż to
            > jest uciesnienie, niewolnictwo niemalże. Gdyby babcie mojej córki spędzały z n
            > ią tyle czasu obie byłby głęboko nieszczęśliwe i pokrzywdzone - i miały by racj
            > e.

            no dokładnie, do cholery! moja matka spędza ze swoją wnuczka 1,5 dnia na tydzień i juz po 1 dniu zaczyna do niej tęsknić! ja o tę opieke w ogóle nie musiałam prosić, moi rodzice sami narzucili rutynę, ze dziecko do nich przyjeżdża raz na tydzień. wyglada na to, że mam ogromne szczęście, bo wszystkie e-matki maja skopane relacje ze swoimi rodzicami.
            • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:23
              Nie bierzesz pod uwagę innej opcji- że żeby zając się dobrze tak wymagającym dzieckiem przez kilka dni z rzędu trzeba je dobrze znać i być z nim w zażyłości. Co wskazuje, że babcia spędza z nim więcej czasu niż sugeruje autorka-bo nie chce mi się wierzyć żeby babcia potrafił zając się niepełnosprawnym dzieckiem widując je raz na trzy miesiąca. Nie ma takiej możliwości by nauczyć się pewnych technicznych rzeczy i zasad postępowania. Jeśli babcia spędza więcej czasu-być może codziennie-bo autorka napisuje że ona zajmuje się STALE dzieckiem a jednocześnie pracuje (ja widzę rozbieżność lub genialność-tez bym tak chciała ), to w nowym świetle jawi się jej obecność w zyciu tego dziecka-wychodzi na to, że babcia bardzo często się nim zajmuje a gdy chce zrezygnować z opieki weekendowej (pierwszy raz, względów może być kilka choć autorka podała tylko jeden) to jest problem
              • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:41
                wątkodawczyni napisała, że pracuje, kiedy dziecko śpi.
                Oczywiste, że babcia widuje wnuczkę częściej, niż raz na 3 miesiące, ale odwiedzanie córki z chorym dzieckiem to chyba nie jest pomoc, obowiązek i wykorzystywanie, tylko normalne relacje rodzinne?
                • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:00
                  jasne
                  raczej miałam na myśli czestszą pomoc niż tylko w te weekendy
                  • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:08
                    nie mamy żadnych przesłanek, by sądzić, że pomoc babci jest częstsza, niż w te weekendy. Matka napisała, że opiekuje się dzieckiem głównie ona, bo pracuje w domu, gdy dziecko śpi, oraz ojciec wtedy, kiedy nie jest w pracy. Czyli wtedy są za dziecko odpowiedzialni, co nie znaczy, że jeśli przyjdzie z wizytą babcią i zacznie bawić się z wnuczką, co ona akurat zaakceptuje, natychmiast odbierają jej dziecko, bo babcia nie m przecież obowiązku się nim opiekować, ani też, że nie mogą takiego momentu wykorzystać, że babcia przyjdzie i bawi się z wnuczką, to wtedy mama zapakuje pralkę. Ale jakby babcia nie przyszła, zrobiłaby to inaczej.
                    • klamkas Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:12
                      Sorry, ale z którego zdania w poście założycielskim wywnioskowałaś coś o obietnicy? Bo ja tam widzę tylko, że babcia zaoferowała pomoc dawno temu (nie wiemy w jakiej formie i czy była to obietnica, że ZAWSZE będzie do dyspozycji, czy powiedzenie "jak będę mogła to pomogę") i do tej pory tej pomocy udzielała i że miała to wpisane w kalendarzu (nawet nie wiemy czy sama wpisała, czy zostało jej wpisane). Nie wiemy czy babcia coś deklarowała, czy dla matki było oczywiste, to że babcia się zajmie bo do tej pory się zajmowała, bo kiedyś coś zostało powiedziane mniej lub bardziej zobowiązująco. Ja tam nie widzę nic o obietnicach i zobowiązaniach. Widzę propozycję pomocy, a nie cyrograf.
                      • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:36
                        A dla mnie jest jasne, że skoro zaproponowała, wiedząc, że ta propozycja umożliwia córce pojęcie innego zobowiązania, wobec pracodawcy, to się zobowiązała. Kwestia słów użytych nie ma znaczenia. Istotne jest, że uzgodniły ze sobą, że w czasie wyjazdów córki babcia zajmuje się wnuczką i wobec tego córka miała prawo na to liczyć.
                        Kwestie czy to obietnica, obowiązek, powinność, zobowiązanie czy propozycja przypominają rozważania o tym, ile diabłów zmieści się na łebku szpilki.
                    • x.i.007 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:15
                      W swojej dedukcji dotarłyście do zupełnie nowej historii smile najbardziej podoba mi się fragment o wykształceniu babci i częstotliwości jej wyjazdów w związku z tym smile

                      Autorka wątku podała kilka faktów, które każdy wykorzystuje na poparcie tezy, która istniała zanim wątek w ogóle powstał. Co ciekawe, sama autorka nie wykazuje już zainteresowania.. czyżby rozruch forum?
                      • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:38
                        jeżeli już, to PRAWDOPODOBIEŃSTWIE wykształcenia, a nie o samym wykształceniu. Ponieważ guderianka zasugerowała, że kobieta zapewne nieco po 60tce, jeżdżąca na wycieczki, jest niedołężną staruszką, prawdopodobnie wyniszczoną ciężką pracą fizyczną, zasugerowałam, że jest to mało prawdopodobne, chociaż oczywiście nie jest niemożliwe.
              • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:51
                jeśli babcia zjamuje się dzieckiem bardzo często, to znaczy, że autorka wątku nas wprowadza w błąd. ale w ten sposób możemy sobie gdybać w dowolną strone i wymślać dowolne wersje wydarzeń. może jednak skupimy sie na tym, by podyskutowac wyłącznie o faktach, które zostały nam podane.
                • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 07:03
                  może jednak skupimy sie na tym, by podyskutowac
                  > wyłącznie o faktach, które zostały nam podane


                  w swietle tych faktów babcia, która tak swietnie opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem to wyrachowana oszustka i egoistka-sama oferuje pomoc, zajmuje się dzieckiem aż pewnego razu dla fanaberii informuje że nie da rady bo wyjeżdża sobie z koleżanką (jakoś brak mi logiki między obrazem pomocnej i empatycznej babci na początku z nieodpowiedzialną babcią na końcu. No nie gra mi)
                  • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:10
                    babcia nie jest wyrachowaną oszustką, tylko osobą nie do końca odpowiedzialną. Podjęła się opieki pewnie z dobrą wolą i nie licząc na korzyści, a potem nie oparła się pokusie wyjazdu na tę wycieczkę. Jakby nie miała propozycji nie byłoby problemu.
                    • klamkas Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:14
                      No skandal, nie oparła się pokusie. I jeszcze większy, że ktoś śmiał jej wyjazd zaproponować. Poważnie - jak żyć z taką babcią i z takimi koleżankami babci?
                      • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 15:32
                        No skandal, nie oparła się pokusie.

                        Owszem, skandal, bo jak obiecała, to powinna była dotrzymać i pokusie się oprzeć.
    • ketra_a Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 18:11
      Nie dogadałyście się moim zdaniem, ale też i różne sytuacje w zyciu się zdarzają.
      A co będzie gdy babci " zabraknie" , albo będzie chora ?
      Powinnaś przyzwyczajać dziecko, wiadomo, że swoje przeżyje, ale może i ono nauczy się, że w życiu zdarzają się zmiany .
    • lauren6 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 18:46
      Uważam, że racja jest po Twojej stronie i babcia zachowała się po świńsku, skoro byłyście wcześniej umówione.
      Poza tym na Twoim miejscu zmieniłabym pracę na taką, która nie wymaga regularnych wyjazdów służbowych. Nawet jeśli to będzie się wiązało z mniejszą kasą. W takim wypadku niech mąż poszuka lepszej pracy, skoro Ty musisz zrezygnować z tej pracy, bo zajmowanie się dwójką dzieci na raz go przerasta.
      • atoness Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 19:11
        Ja bym pocałowała matkę w piętę za to, że parę razy się moim dzieckiem zajmowała, i życzyła dobrej zabawy. I wyciągnęła wnioski. Pewnie różnie tę swoją umowę zrozumiałyście, a nauka z tego taka, że jak ktoś proponuje pomoc, to należy być wdzięcznym i tyle, nie przyjmować, że to wieczyste zobowiązanie. Kto tu ma obowiązki, jest chyba jasne. Powtórzę się: odpowiedzią na pomoc powinna być wdzięczność. Jeśli nie odczuwamy wdzięczności, tylko złość i rozczarowanie, to znaczy, że dla nas to był tego kogoś obowiązek, nie żadna pomoc.
        Do rytuałów bym się tak bardzo nie przywiązywała. Raz na trzy miesiące - co to za rytuał? Trzylatek raczej nie jest w stanie takiego rytuału zauważyć.
        • lily-evans01 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 20:06
          Zdrowy trzylatek zapewne nawet nie zauważy jakiegoś rytuału.
          Trzylatek autystyczny dostanie szału w wypadku jego braku...
          • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 21:00
            gdyby trzylatek autystyczny dostawal szalu na wiesc o pozostaniu pod opieka WLASNEGO rodzonego ojca, to calej rodzinie powinna sie zapalic lampka alarmowa. Bo to nie swiadczy dobrze o funkcjonowaniu rodziny.
            • lauren6 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 21:25
              Gdzie masz informację, że dziecko dostaje szału na wieść o pozostaniu z ojcem?
              Jedyne co wynika z pierwszego postu to to, że dziecko miewa ataki, z którymi lepiej radzi sobie babcia mając pod opieką tylko jedno dziecko. Resztę sobie dopowiedziałaś.
              • wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:23
                Acha. Babcia, która rzekomo widzi dziecko raz na 3 miesiące, radzi sobie lepiej niż ojciec? I to z babcią dziecko czuje się bardziej komfortowo? Otóż moje panie; babcia jest częstym i pomocnym gościem, uczynnym i kochanym przez dziecko i zdarzyło się, że raz odmówiła... no rozpacz po prostu.
                • quilte Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 08:34
                  No rozpacz, rozpacz. Bo to nie było tak, że córka prosi o pomoc, matka mówi: "sorry, mam już plany". Wtedy byłoby ok. Matka zaoferowała pomoc, córka przyjęła ofertę, matka ofertę wycofała i to nie jest ok.

                  wies-baden napisała:

                  > Acha. Babcia, która rzekomo widzi dziecko raz na 3 miesiące, radzi sobie lepiej
                  > niż ojciec? I to z babcią dziecko czuje się bardziej komfortowo? Otóż moje pan
                  > ie; babcia jest częstym i pomocnym gościem, uczynnym i kochanym przez dziecko i
                  > zdarzyło się, że raz odmówiła... no rozpacz po prostu.
                  • wies-baden Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:05
                    Jednakowoż, na miejscu córki nie obrażałabym się na babcię, bo przed nią długa droga i obecność kochanej i wspierającej a na dodatek pomocnej babci bardzo się przyda.
                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:10
                    córka przyjęła
                    > ofertę, matka ofertę wycofała i to nie jest ok.


                    dlaczego ? życie jest zmienne, a babcia nie jest niewolnicą
                    • quilte Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:36
                      Nie no, jasne. Nikt z nas nie jest niewolnikiem. Życie jest zmienne. Tylko gdzie nas to zaprowadzi? Do świata, w którym nikt nie będzie mógł liczyć na nikogo prócz siebie? To ja wysiadam. Myślę, że porozumienie w tej dyskusji jest niemożliwe, każdy czerpie ze swoich doświadczeń, wzorców rodzinnych etc. Moi dziadkowie bardzo pomagali mojej matce (samotnej matce, tatuś istniał, bardzo blisko nawet, ale się do opieki nie palił) w opiece nade mną. Moja matka bardzo chętnie spędza czas z moim dzieckiem (nasze relacje nie są idealne, ale babcią jest świetną. O pomoc proszę sporadycznie, jeśli już - x razy się asekuruję "tylko jeśli możesz". Moja matka zajmuje się wnukiem z własnej inicjatywy.) Dla mnie, tak jak dla beataj, babcia i dziadek to ktoś, kto jest bardzo blisko, ale różni są ludzie i rodziny.

                      guderianka napisała:

                      > córka przyjęła
                      > > ofertę, matka ofertę wycofała i to nie jest ok.

                      >
                      > dlaczego ? życie jest zmienne, a babcia nie jest niewolnicą
                      • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 09:44
                        Nie no, w opisanej sytuacji powinna chyba liczyć na męża ?
                        A babcia przecież zajmowała się już nie raz dzieckiem, bo nie kolidowało to w żaden sposób z jej planami. Gdy ja proszę teściową by zajęła się dziećmi bo mam wyjście/wyjazd to pytam czy nie ma żadnych planów-czasem zdarza się, że jest w stanie je przełożyć (jak ostatnio gdy przekładała dentystę) a czasami nie bardzo może/chce to zrobić i proponuje inne rozwiązanie-i jak najbardziej to rozumiem.
                        Ja tez proponowałam znajomym że jeśli nie będą mieli co zrobić z dziećmi-to dopóki nie pracuję i nie mam zajęć, mogę im pomóc. I zadzwonili z prosbą o pomoc- tyle że pilnowanie dziecka miało odbyć się w godzinach 19-21. Musiałam odmówić, bo moje dziecko zasypia o tej porze a ich 5latek jest bardzo aktywny i głośny (sorry , w lutym nawet nie mogłabyś wyjść z nim na dwor). Czy zatem dałam powód do obrazy-bo jednak okazało się że nie jestem w stanie BEZWZGLĘDNIE zająć się ich dzieckiem ?
                        • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:44
                          > Czy zatem dałam powód do obrazy-bo jednak okazało się że nie jestem w stanie BEZWZGLĘDNIE zająć się ich dzieckiem ?
                          Moze nie do obrazy, ale na pewno wiecej cie o pomoc nie poprosza. Obiecanki cacanki, a glupiemu radosc. Po co obiecywac, skoro nie masz zamiaru sie z tego wywiazac? Moglac zaznaczyc przy obiecywaniu, w jakich godzinach, dniach tygodnia i w jakich porach roku jestes w stanie pomoc.
                          • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:04
                            Jasne, jeszcze dać pełny grafik i przewidzieć na kilka miesięcy wcześniej swoje plany i nieprzewidziane wypadki, rozwój dzieci, ich choroby i rozkład dnia na daną chwilę tongue_out
                            • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:29
                              Nie dodawaj teraz nieprzewidzianych wypadkow i chorob na swoje usprawiedliwienie. Odmowilas opieki bo "pieciolatek jest glosny, a miedzy 19 a 21 usypiam dzieci". Nie jest to choroba ani nieprzewidziany wypadek i wiedzialas o tym juz od poczatku. Moglas wiec juz na poczatku zapowiedziec kolezance, ze zajmiesz sie jej dziecmi ale NIE wieczorem, NIE jesli jej 5-latek bedzie glosny i stanowczo NIE w lutym. Albo moglas w ogole nic nie obiecywac. Po co robisz z geby cholewe? A pewnie masz sie za osobe, na ktora zawsze mozna liczyc, no chyba ze: "........................................"
                              • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:43
                                Nie dzieci-przeczytaj
                                Dziecko, najmłodsze,( 20 m-c które akurat się przestawiło i nie ma drzemek dziennych)-proponując pomoc dzieć miał drzemki dziennie. Nie mam daru jasnowidzenia by przewidzieć, jak zmieni mu się rytm dnia


                                Moglas wiec juz na poczatku zapowiedziec kolezance, ze zajmiesz sie je
                                > j dziecmi ale NIE wieczorem, NIE jesli jej 5-latek bedzie glosny i stanowczo NI
                                > E w lutym. Albo moglas w ogole nic nie obiecywac


                                hehe. Nie OBIECYWAŁAm tylko w czasie jakiegoś tam spotkania w trakcie rozmowy powiedziałam że jakby mieli kiedyś problem że nie mają z kim zostawić dzieci jak idą do pracy-to mogę zostać. Fakt-mogłam powiedzieć że rzecz nie dotyczy godzin wieczornych i nocnych zwłaszcza zimą. mea culpa

                                Ja nie mam geby ani tym bardziej cholewy- może Ty..
                                • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:51
                                  > Nie OBIECYWAŁAm tylko w czasie jakiegoś tam spotkania w trakcie rozmowy powiedziałam że...
                                  No i to jest wlasnie robienie z geby cholewy lub rzucanie slow na wiatr. Nastepnym razem, zanim cos komus obiecasz - ot tak sobie - zastanow sie czy naprawde masz zamiar sie z tej obietnicy wywiazac. Twoi znajomi maja zas calkowite prawo uznac cie za osobe nieslowna, na ktora nie mozna liczyc.
                                  • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:02
                                    Hhhaha, rozumiesz guderianka, teraz chocbys była na Sri Lance albo miała zapalenie oskrzeli oraz zawał serca i własne wesele na raz, to masz zostać z dzieckiem koleżanki, bo przecież nie mówiłas, ze w trakcie wczasów / choroby / wesela nie zostaniesz! OBIECALAS!!! big_grin
                                    • aneta-skarpeta Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:45
                                      ja nie wiem, jakie macie relacje z własnymi matkami, ale ja przede wszystkim ze swoimi rodzicami staramy się sobie pomagać

                                      i są rzeczy ważne i ważniejsze- i nie raz sama np z czegos rezygnowałam, żeby pomóc bratu czy mami

                                      a np przez kilka miesiecy regularnie pomagałam bratu i bratowej w opiece weekendowej nad malutkim dzieckiem- choc bylo mi ciezko, ale wiedzialam że musimy sobie pomagac i kiedys to do mnie wroci- i wiele wyjazdów, imprez, łażenia spokojnego po sklepach przepadło- trudno

                                      zresztą oboje z bratem działamy na zasadzie wymiany

                                      rodzina, to nie są obce osoby
                                      • aneta-skarpeta Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:47
                                        aha pomagając bratu nie podpisywałam cyrografu

                                        po prostu była trudna sytuacja- trzeba było sie zając dzieckiem w weekend- powiedziałam- jasne, pomogę i wiedzieli, że mogą na mnie liczyc, a ja wiedzialam, że na mnie liczą i sie zdeklarowałam

                                        oczywiscie jakbym w którys weekend dostala zawału to bym nie pomogła, ale to cos innego niz wypad z koleżanką
                                        • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:41
                                          no nie wiem aneta. wygląda na to, że większośc e-matek pochodzi z dysfukcyjnych domów i wyniosły z nich przekonanie, ze babcia/ciocia zajmujaca sie dzieckiem z rodziny wyświadcza nieprawdopodobną przysługę. u mnie jest tak - że rodzina - nie tylko moje dziecko i facet, ale równiez rodzice, siostra i jej dziecko są priorytetem. tak po prostu, bez umów, ustnych zobowiązań i wzajemnych żalów.
                                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 16:45
                                    Każdy mierzy swoją miarą -to tak apropos Twojej oceny
                                    a o moich znajomych się nie martw- znają mnie dobrze, bo nieraz pilnowałam ich dzieci tongue_out
                                • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:54
                                  > Dziecko, najmłodsze,( 20 m-c które akurat się przestawiło i nie ma drzemek dzie
                                  > nnych)-proponując pomoc dzieć miał drzemki dziennie.
                                  I wtedy glosny 5-latek by ci nie przeszkadzal w dzien, kiedy bys usypiala niemowle? Cos widac, ze od poczatku nie traktowalas tej obietnicy powaznie. sad
                                  • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 17:00
                                    jasne, że nie-bo w dzień można z dziećmi wyjść na dwór -do lasu, na plac zabaw, na kulki -dzieciak w chustę i nie ma żadnego problemu , niech se kima wink-albo w wózku
                                    nie rozliczaj mnie-bo nie jesteś osobą uprawnioną-za to jednostronną i z góry założoną tezą-zakładasz że ludzie mają złe intencje a nie dopuszczasz , że życie nie jest według planu i kartki z kalendarza
                                    Ale -fajnie mieć kogos takiego jak Ty koło siebie-bo jak coś powiesz to już powiesz, choćbyś trupem padła z obietnicy się nie wycofasz. Pozazdrościć!
                        • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:36
                          yyy.. a jakby raz Twoje dziecko poszło spać po 21 to świat by się skończył? podobno rutynę dziecka, szczególnie zdrowego, można bez problemu zmienić.
                          • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 07:25
                            Nie wiem, nie mam serca trzymać 20 m-c dziecka przez 14 godzin bez snu. Sorry wybieram dobro mojego dziecka w tym momencie. M zaproponował, że w związku z powyższymi faktami pojedzie do nich pilnować małego- ale nie wyrażono chęci na takie rozwiązanie.(nie wnikam dlaczego)
                            • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:38
                              To są dwie różne sytuacje. Czym innym jest ogólna deklaracja, że jestem gotowa pomóc przy waszym dziecku od czasu do czasu przez najbliższy rok, kiedy jestem na wychowawczym, bez określania godzin etc. i wtedy znajomi wiedzą, że w razie konkretnej potrzeby mogą w ogóle zwrócić się do Ciebie i negocjować, a czym innym konkretna umowa, że będę zajmowała się dzieckiem w konkretnej sytuacji wyjazdu służbowego, który odbyć się musi. Ostatecznie znajomi z kina mogą zrezygnować, jeśli nie znajdą opieki, wątkodawczyni nie może zrezygnować z wyjazdu.
            • atoness Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 21:26
              Chodziło mi raczej o to, że coś, co się zdarza raz na trzy miesiące, nie jest rytuałem. Jest czymś wyjątkowym.
            • mindtriper Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 21:30
              Gdzie masz informację, że dziecko jest autystyczne?
              Odpowiedzi w tym wątku zaczynają żyć własnym życiem. tongue_out
              • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 06.03.14, 22:03
                nie bylo takiej informacji, byla informacja, ze dziecko ma porazenie mozgowe.
                To jematki zaczely dywagowac na temat autyzmu.
                To wszystko nie ma znaczenia- sytuacja, ze dzieckiem, sprawnym czy niepelnosprawnym, zdrowym czy chorym, zajmuje sie ojciec, powinna byc oczywista i naturalna.
                • kobieta_z_polnocy Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:09
                  Z takim podejsciem, to wiele spraw jest jasnych. Bylo sobie znalesc lepszego ojca dzieci, bylo sobie znalesc lepsza prace, bylo sie lepiej przykladac do nauki... Niby to wszystko jest takie proste, co nie? smile

                  A do rzeczy, wciaz nie moge pojac jednego w tej dyskusji. Przewija sie watek nieszczesnego meza, ktory "powinien", "dlaczego nie umie", itd. A przeciez nie o to chodzi. W tej konkretnej sytuacji chodzi o dziecko, ktore jest chore i ktore powinno jak najlzej przejsc przez te kilka dni rozlaki z matka. Najwyrazniej babcia jest w stanie zapewnic najlepsza pomoc w takiej sytuacji. Niewykluczone ze dlatego, iz nie majac drugiego dziecka pod opieka, moze calkowicie poswiecic sie wnuczce.
                  Tak naprawde w tej sytuacji kwestia tego, dlaczego tata nie moze jest moim zdaniem drugorzedna. Na pewno moze, ale z pomoca babci byloby znacznie latwiej. I rozumiem autorke, ktora jest takim obrotem spraw zmartwiona.
                  W ogole cala ta historia przypomina mi wszelkie rady w stylu: wyjdz z domu i zostaw dziecko z tata/babcia/ciocia, niech sie przyzwyczaja. Niby to takie latwe, ale wiecie przeciez same, ze nie zawsze tak jest - nie z kazdym dzieckiem, nie w kazdym okresie, nie z kazdym opiekunem. Tu chodzi przede wszystkim o dobro dziecka i naskakiwanie na autorke w sprawie jej meza jest nie w porzadku.
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 10:17
                    ale to nie jest XIX w. gdy tatuś wybierał męża córce a co potem to już bóg raczył wiedzieć....
                    ale jak się patrzy dziś na przystojną buźkę i nic ponadto, to potem tak jest, że tylko i tylko babcia może z dzieckiem zostać
                  • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:13
                    dziecko ma 3.5 roku,. jak podala autorka.
                    3.5 roku na nawiazanie relacji miedzy corka a ojcem, tak, aby pozostawienie dziecka pod opieka taty nie stanowilo dramatu i konca swiata.
                    Co zrobiono przez te 3.5 roku w tym kierunku?
                    Dlatego uwazam, ze uklady w tej rodzinie stoja na glowie, jesli po ponad 3 latach od pojawienia sie dziecka ojciec jest traktowany jak obcy corce czlowiek, niezdolny do sprawowania nad nia opieki.
                    • kruche_ciacho Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:53
                      mruwa to dziecko jest NIEPELNOSPRAWNE kumasz?
                      nie przekladaj wiec wzorcow budowania wiezi zdrowego dziecka z rodzicami bo jak widac nie ogarniasz tematu
                      i nie pitol pouczajacych bzdur w stylu "co zrobiono w tym kierunku"
                      madra taka jestes choc nawet nie wiesz jaka niepelnosprawnosc ma dziecko

                      uklady w rodzinie gdzie dziecko jest chore zawsze beda staly na glowie
                      ugyz sie w palce zanim napiszesz kolejna bezmyslna glupote
                      • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:33
                        a dlaczego babcia , widujaca NIEPELNOSPRAWNE dziecko od czasu do czasu jest zdolna do opieki nad nim, a ojciec, majacy teoretycznie codzienny kontakt z potomstwem, nie jest do tego zdolny?
                        Twoje argumenty sa do czapy. Nie kupuje.
                        Sama mam niepelnosprawne, wymagajace calodobowej opieki dziecko BTW.
                        • kruche_ciacho Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:29
                          przytocz stwierdzenie ze ojciec jest niezdolny
                          nie wiesz jakie schorzenie ma dziecko moze ma ono wplyw na to z kim nawiazuje wiez latwiej z kim trudniej, akurat trafilo na babcie ze jej to latwiej wychodzi

                          no ale najwazniejsza akcja w watku jest teraz ojciec, ba, OJCIEC NIEZDLONY, osadzilas, ocenilas latke przykleilas i sru

                          a bo moje,a bo ja tez mam, a bo u mnie...... wiec jak u Ciebie tak to i u calej reszty swiata byc powinno tak samo

                          naprawde zenujace jest jak baby sa wredne w swoich najprawdziwszych prawdach

                          ps. calkwicie zgadzam sie z wypowiedziami beaty, jedyny rozsadny glos w tej dyskusji
                          • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:52
                            dalej brniesz w bezsensowne argumenty, uciekajac sie do obrazania, gdy owych argumentow nie da sie obronic. Bo sie nie da. Bo najwazniejszymi osobami w zyciu dziecka, z ktorymi powinno ono nawiazac wiez i ktore powinny umiec nawiazac wiez z dzieckiem, sa jego rodzice. babcia-moze, przedszkolanka-moze, ciocia-moze, ale rodzice MUSZA. Bo na tym polega ich rodzicielska rola i rodzicielski obowiazek. Jesli splodzili dzieci, wzieli na siebie obowiazek stworzenia i podtrzymywania owych wiezi. Z dzieckiem zdrowym czy niepelnosprawnym.
                            Dlaczego wiec nakladasz ow obowiazek nawiazania bliskich wiezi babci, a zwalniasz z niego ojca?
                            • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:23
                              oj, no bo ojciec, mężczyzna - jak czytam tu niektóre wypowiedzi - to coś lepszego niż kobieta, stworzony do wyższych celów, niż opieka nad potomstwem, od tego są baby, nie on tongue_out
                              • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 11:32
                                Ojciec ma taki obowiązek, ale NIEPEŁNOSPRAWNE, UPOŚLEDZONE dziecko, po którym nie można spodziewać się racjonalnych reakcji, reaguje gorzej na ojca, niż na babcię. Dlaczego w imię słusznego egzekwowania obowiązku od ojca ma ucierpieć dziecko? Ważniejsza jest sprawiedliwość, niż dobro dziecka?
                                • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 19:05
                                  a dlaczego doszlo do sytuacji ze dziecko zle znosi towarzystwo ojca?
                                  TO jest dla mnie prawdziwy problem. Bo to jest nienormalna sytuacja , ktora nalezy zmienic w trybie pilnym. A rzeczona rodzina miala na to ponad 3 lata. I co z tym zrobila? Zamiast zajac sie istota problemu, przypudrowala syfa, przerzucajac ciezar opieki nad dzieckiem na babcie.
                                  • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 21:55
                                    Jaki ciężar opieki - 4 weekendy w roku?
                                    I cały czas przypominam, że to dziecko upośledzone, które reaguje inaczej, niż zdrowe.
                                    • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 22:36
                                      alez to sie kupy nie trzyma- dziecko swietnie akceptuje babcie, ktora widuje raz na kwartal,a nie toleruje ojca, ktorego widzi codziennie, od urodzenia?
                                      Zwlaszcza odwolujac sie do niepelnosprawnosci dziecka i nieakceptacji zmian?
                                      Grubo naciagany argument.
                                      • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 23:32
                                        Nigdzie nie jest napisane, że dziecko widuje babcię raz na kwartał, tylko, że babcia nim się opiekuje raz na kwartał, a to istotna różnica. Natomiast zapewne częściej babcia odwiedza rodzinę i dlatego zna wnuczkę.
                                        • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 01:16
                                          tak czy owak ojciec powinien dziecko widywac czesciej i znac lepiej, niz babcia, ktora ma mniej lub bardziej regularny kontakt z wnukami,?
                                          Tak na logike.
                                          • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 01:32
                                            Zapewne widuje częściej, ale to nie przeszkadza, by UPOŚLEDZONE dziecko źle reagowało na zostawanie z ojcem.
                                            • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 01:34
                                              ile było tu wątków zrozpaczonych matek, że zdrowe dziecko nie chce się bawić z matką, bo ma fazę "na tatę". Czy takiej fazy na babcię nie może mieć tym bardziej dziecko upośledzone?
                                              A poza tym nie ma znaczenia, co powinien ojciec. Babcia powinna, bo się zobowiązała i tyle, a skoro się zobowiązała, to powinna spełnić niezależnie od tego, jaki jest ojciec.
                                    • attiya Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 06:45
                                      tę emocjonalną bliskość z wnuczką babcia nabyła wg ciebie w ciągu tych 4 weekendów w roku?
                                      skoro tak a nie inaczej reaguje na babcię i jest problem z zostawieniem jej z kimś innym, to jak wyżej - babcia pewnie kilka razy w tygodniu przebywa z wnuczką, nie 4 razy w roku
                                      • srebrnarybka Re: Sytuacja do oceny. 09.03.14, 09:59
                                        Oczywiste, że babcia i wnuczka przebywają ze sobą częściej. To chyba normalne, że krewni się odwiedzają. Ale odwiedziny babci wtedy, kiedy jest matka, nie oznaczają pomocy. I to jest zasadnicza różnica.
                          • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 16:27
                            no właśnie baby to są jednak wredna ale głównie dla siebie, bo jakoś panów bardzo szybko tłumaczą ....
                          • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:43
                            10/10, późno, bo późno, ale podpisałam sie tez pod beatą.
                      • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:48
                        więzi buduje się z dzieckiem, nie z pełnosprawnym bądź niepełnosprawnym - dla rodzica, który chce, to i z kamieniem więź nabędzie, więc to tylko jest pretekst owa niepełnosprawność i tyle
    • to_ja_tola Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 07:57
      Wiesz? Obawiam sie ze mama chciala ci pomic ale nie na dluzsza mete.Przekonała sie ze to ciezka praca z takim dzieckiem i dlatego rezygnuje.Choc i ciebie rozumiem i wspolczuje.
      • komyszka Bingo 07.03.14, 12:43
        Pomijając wszelkie dywagacje dotychczasowe- babcia powinna, babcia nic nie musi, ojciec powinien, ojciec musi, gdzie jest ojciec itp- rezygnowanie z opieki świadczonej raz na 3 m-ce na rzecz weekendowego wyjazdu z kolezanką jest imho BARDZO wyraźnym dowodem niecheci babci. ja majac córkę w podobnej sytuacji, w zyciu nie wyartykuowałabym jej że mimo wczesniejszej umowy zapragnełam wyjechac akurat w tym czasie z kims obcym aby odpocząć. tym bardziej, że mam do dyspozycji 357 dni w roku- pomijając 8 dni do dyspozycji niepełnosprawnej wnuczki. czytam ten watek i utwierdzam sie w przekonaniu (a to forum potrafi przekonac jak nic) że swiat schodzi na... nie, nie na psy. nie bedę ich obrażać.
        autorko wątku- współczuje ci. trzymaj się.
    • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:39
      4 razy w roku babcia ma zajac sie wnuczka - no tragedia!
      Babci sie po prostu znudzilo i woli wyjazd z kolezanka niz zajmowanie sie autystycznym dzieckiem.
      • nowi-jka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:42
        to dziecko nie ma autyzmu
        • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 12:55
          Wszystko jedno. Jest niepelnosprawne i ma ataki szalu.
          • mruwa9 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:36
            i co zrobili przez ostatnie 3 lata rodzice dziecka, zeby oswoic te ataki szalu, aby oboje rodzice sobie z nimi radzili i byli rownorzednymi opiekunami swojego potomstwa?
            Dlaczego babcia sobie radzi, a ojciec nie?
            • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:41
              Ale watek jest zupelnie nie o tym. Watek jest o pomocy. Babcia obiecala pomoc CZTERY RAZY DO ROKU. Ale jej sie odwidzialo/znudzilo/odechcialo i majac zaznaczone w kalendarzu te CZTERY DATY W ROKU postanowila powiadomic corke tydzien przed jej wyjazdem, ze nie bedzie mogla zajac sie wnuczka. Cios ponizej pasa i tak sie nie robi.
              • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 13:53
                co się nie robi? babcia jest na siłę przypisana do wnuków?
                i wczytaj się w tekst, że więź między babcią a wnukiem została nawiązana nie z powodu owych kilku weekendów w roku, gdy babcia zajmuje się wnukiem, tylko obawiam się, że to może być nawet kilka popołudni w tygodniu i tak tydzień w tydzień, bo więzi się nie nawiązuje raz na 90 dni
                autorka ślicznie pewnie pominęła ową pomoc może nawet dzień w dzień i wyszło - haha - że zła babcia ma super kontakt z wnukiem widząc się 4 razy w roku big_grin
                • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:02
                  Ale nie chodzi nawet o wnuczke, tylko o NIEDOTRZYMANIE OBIETNICY. Babcia zamiast po ostatnim wyjezdzie porozmawiac z corka i powiedziec, ze juz jej sie nie chce nia opiekowac, bo ja to przeroslo, czeka do ostatniej chwili i informuje tydzien przed wyjazdem. TAK sie nie robi.
                  • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:08
                    Skad wiesz, ze jej sie nie chce albo ja przeroslo? Na razie RAZ jej coś wypadło. No chyba ze jeździ z ta koleżanka co tydzien, to wtedy rzeczywiście mogłaby sobie odpuścić. Ale jesli to wyjazd z serii raz na 3 lata, to nie widzę problemu w tym, ze RAZ podczas nieobecności matki dziećmi zajmie sie ojciec. Przecież babcia nie wspominała, ze juz koniec, nie bedzie pomagać nigdy wiecej.
                    • mnb0 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:34
                      > Przecież babcia nie wspominała, ze juz koniec, nie bedzie pomagać nigdy wiecej.
                      Ja na pewno nigdy wiecej nie oczekiwalabym pomocy i nie umawiala sie na konkretna date z kims tak nieslownym, kto tydzien przed mi powie, ze jednak cos mu wypadlo.
                      • a1ma Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:39
                        ???

                        A ile wcześniej należałoby uprzedzić?
                        Tydzien to za mało, zeby ojciec sie nastawil psychicznie, ze zostanie z dziećmi?
                      • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 16:25
                        nigdy więcej to już Henryk VIII nie weźmie sobie kolejnej żony suspicious
                        jak ktoś tak mówi, to bardzo szybko życie prostuje jego poglądy
                        a tak na marginesie, to strach być twoją matką, bo nie daj boże jakieś potknięcie i już córeczka wali focha ciężko obrażona na matkę, która śmie mieć jakieś inne plany życiowe niż jej córka i wnuki
                  • attiya Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 15:18
                    ale o jakie niedotrzymanie obietnicy chodzi? babcia nie zrezygnowała w ogóle, tylko nie mogła akurat tym razem
                    żeby ematki tak obietnic dotrzymywały jak w tym wątku dokopują bogu ducha winnej babci
              • guderianka Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 14:07
                majac zaznaczo
                > ne w kalendarzu te CZTERY DATY W ROKU p


                a gdzie to wyczytałaś big_grin
                • verdana Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 22:57
                  "Za tydzień znowu jadę, mama tym wiedziała, bo ma to wpisane do kalendarza. " Innymi słowy - wyjazdy co 2-3 miesiące to 4-6 dat w roku. Najwyraźniej babcia je sobie zapisała, chyba nie bez powodu.
                  • slonko1335 Re: Sytuacja do oceny. 07.03.14, 23:03
                    Najwyraźniej babcia je
                    > sobie zapisała, chyba nie bez powodu.


                    "Za tydzień znowu jadę, mama tym wiedziała, bo ma to wpisane do kalendarza. "
                    hmmm. tutaj nie jest napisane, że to babcia sobie zapisała...ja akurat odbieram to zdanie zupełnie inaczej....
            • claudel6 Re: Sytuacja do oceny. 08.03.14, 01:47
              czasami "oswajanie" ataków szału nie jest mozliwe, albo odbywa sie takim kosztem dziecka, ze kochający rodzice robią wszystko, by temu juz i tak nieszczęśliwemu dziecku zaoszczędzić jeszcze więcej cierpienia. mówi Ci to coś czy nie bardzo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka