Dodaj do ulubionych

mąż alkoholik - porażka żony?

10.03.14, 17:17
czy uważacie, że mąż alkoholik jest porażką żony? W sensie, że nie dopilnowała, nie zareagowała w porę kiedy zaczynał więcej pić, że dała ciche przyzwolenie, nie wystawiła na czas walizek lub nie odesłała na terapię?
Czy taka żona, która godzi się aby mąż się staczał, żeby pił przy niej, kupował codziennie nowy alkohol za jej pieniądze (podkradane), żeby szlajał się po melinach - jest współwinna?
Przy założeniu, że maż przez wiele lat był zdrowy, nie "widziały gały co brały" a także zmarł w efekcie na marskość wątroby.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Pytasz serio? 10.03.14, 17:20
      Naprawdę postało ci w głowie, że ktokolwiek ma wpływ na uzależnienie (i terapię) innej, dorosłej osoby?
      • aquella Re: Pytasz serio? 10.03.14, 17:29
        > Naprawdę postało ci w głowie, że ktokolwiek ma wpływ na uzależnienie (i terapię
        > ) innej, dorosłej osoby?

        i jeszcze jest za to odpowiedzialny ??

        >>czy uważacie, że mąż alkoholik jest porażką żony? W sensie, że nie dopilnowała, nie zareagowała
    • marzeka1 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:21
      Nie , nie jest porażką żony, za to tak myśląca żona idealnie już pasuje do bycia osobą współuzależnioną.
    • ichi51e Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:23
      Nie. Alkoholizm moze tez miec podloze genetyczne to jeden. Dwa to on wybieral - nie chcialo sie wziac w garsc pomyslec o zonie tylko wolalo sie meliny i uciekanie przed problemami. Co ona miala zrobic?
      • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:27
        wystawić wlizki za drzwi? rozwieśc się. dać jasno znać ze nie ma przywzolenia na picie.
        nie ma tu co rozmatrywac w kategorii winy, bo winnego nie znajdziesz, zreszta jaki to ma sens. ale dawanie idealnych warunków do picia jest co najmniej szkodliwe dla samej zony. o dzieciach juz nawet nie wspomne.
        • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:30
          Acha
          Bo gdyby to zrobila, to facet predziutko wzialby sie za siebie i przestal pic?
          A ze tak, nie zrobila, to jest odpowiedzialna za jego smierc?
          Naprawde dobrze sie czujesz?
          • rosapulchra-0 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:36
            Raczej zachlałby się na śmierć z rozpaczy, że został wyautowany ze swojej rodziny.
            • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:59
              I tak by się zachlal więc - pragmatycznie - im szybciej, tym lepiej, krócej się będzie rodzina męczyć.
              Potraktowany jak zalecaj
            • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:08
              a może być jak u boudelaira:
              Jam wolny, żona ma zabita!
              Teraz już mogę pić bez przerwy.
              Jej krzyk mi rozszarpywał nerwy,
              Kiedy wracałem bez grosika.
          • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:37
            czuje sie swietnie a moj stary wlasnie jest na aa.
            nigdy nie powiedzialam ze jest winna/odpowiedzialna. mowie tylko o towrzeniu warunków dla pijaka do picia. Cieplo, czysto, wygodnie. Czemu nie pic?
            • ichi51e Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:42
              Moze dlatego ze cieplo czysto i wygodnie?
              • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:51
                cieplo czysto i wygodnie najszybciej sie docenia kiedy sie starci.
                Nie chce gdybac ale mysle ze byloby wiecej leczacych sie alkoholików gdyby nie to cieche przyzwolenie na picie ich rodzin.
                bardzo czesto trzeba zaryc nosem po betonie zeby zechciec przestac pic. niestety na tym polega ta choroba.
                • nutka07 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:55
                  Spoleczenstwo ogolnie kryje alkoholikow, 'ratuje', pomaga.
                  Nie tylko rodzina ale i znajomi, wspolpracownicy.
                • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:58
                  Decyzje o swoim zyciu dorosly czlowiek podejmuje sam.
                  Drugie dorosle osoby moga tylko wspierac.
                  Dlatego nikt nie ma prawa mowic o wspolodpowiedzialnosci za picie i wbijaniu w poczucie winy, bo o tym jest watek.
                  • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:04
                    zgadzam sie. ale skoro pan sam nie zamierza podjac leczenia, zycie z nim jest tylko pdtrzymywaniem jego nalogu i jak wczesniej pisalam szkodliwe jest dla dzieci i zony.
                    • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:40
                      best_bej napisała:

                      > zgadzam sie. ale skoro pan sam nie zamierza podjac leczenia, zycie z nim jest t
                      > ylko pdtrzymywaniem jego nalogu i jak wczesniej pisalam szkodliwe jest dla dzie
                      > ci i zony.
                      Ale szarpanie się z takim może tez drugą osobe wykończyc psychicznie.
                    • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:03

                      Dlatego, cokolwiek żona zrobi, powinna przede wszystkim myslec o sobie i dzieciach, a nie robić z myślą o probowaniu wyrwania męża z nalogu.
                • krecik Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:19
                  > bardzo czesto trzeba zaryc nosem po betonie zeby zechciec przestac pic.

                  Niektorzy moga zaryc nosem i reszta twarzoczaszki a i tak beda pic az do zachlania sie na smierc. Nie ma zadnej pewnosci, ze czlowiek sie otrzasnie, jak straci rodzine. Bo moze mu to dac dodatkowy powod do picia.

                  > niestety na tym polega ta choroba.

                  Nie, ta choroba polega na tym, ze czlowiek pije i sie uzaleznia od alkoholu przy rownoczesnym oszukiwaniu sie i otoczenia, ze pic przestac moze.

                  Ag
                  • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:45
                    toteż piszę bardzo często. nie zawsze. ilu ludzi tyle historii. najbardziej mi szkoda w tych historiach dzieci, bo sama takim dzieckiem jestem. kiedys mialam zal do matki ze nie odeszla, teraz jestem w stanie w jakims niklym stopniu ja zrozumiec.
          • jowita771 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 12.03.14, 09:38
            Co do tej odpowiedzialności, to ja to widzę tak: jeśli z nim była, to jest odpowiedzialna za zmarnowanie sobie życia i dzieciom, jeżeli są. Alkoholik jak chciał chlać, to by chlał z nią czy bez niej. Na miejscu takiej zony miałabym poczucie straconego czasu. A najbardziej szkoda dzieci, bo one nie miały wyboru, czy żyć w jednym domu z żulem czy nie.
            • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 12.03.14, 18:02
              jowita771 napisał:

              > A najbardziej szkoda dzieci, bo one nie miały wyboru, czy
              > żyć w jednym domu z żulem czy nie.

              nie każdy alkoholik jest tez żulem. To stereotyp. Mam takiego delikwenta w rodzinie, przemiły gość, bardzo dobry dla dzieci, dzieci go kochają... Towarzyski bardzo.....
        • nutka07 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:59
          Jak wyrzucic legalnie kogos z mieszkania?
          Taka procedura trwa, cos takiego jest w ogole mozliwe teraz?
          Nie kazdy przypadek jest az tak skrajny, czy przekracza punkt krytyczny u bliskiej osoby alkoholika.
          • best_bej Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:05
            niestety to jest badzo trudne, choc do zrobienia. Ja mam wymeldownego i brata i ojca. Obie sprawy załatwiane sądownie.
            • nutka07 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:12
              Ano wlasnie.
              Jeszcze gdyby mozna bylo otrzymac konkretna pomoca od panstwa, a tak oprocz wspoluzalenienia dochodzi jeszcze czynnik ekonomiczy uncertain
            • turzyca Re: mąż alkoholik - porażka żony? 12.03.14, 10:54
              A co jesli maz ma wspolwlasnosc? Splacic go? Przymusowo?
    • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:29
      Współwinna nie, ale na pewno w jakiś sposób wspołodpowiedzialna.
      • naomi19 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:43
        ciekawe za co...
        • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:52
          Za swoje decyzje lub ich brak, za zaniechania i chowanie głowy w piasek, za brak działań z powodu wygodnictwa i chęci korzystania z układu bez próby zmiany. Za to ponosi odpowiedzialność.
          • naomi19 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:39
            nijak ma się to do picia innej osoby,więc nadal nie rozumiem
            • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:47
              To ma bardzo wiele wspolnego z piciem drugiej osoby.
          • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:47
            Chyba nie wiesz o czym piszesz, Rodzina jest bardzo często także chora i bardzo zmanipulowana. Takim ludziom potrzebna jest pomoc a nie wpędzanie w poczucie winy.
            • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:51
              Tak, zmanipulowana. I doskonale potrafi manipulowac pijącym równiez..
              Współuzależniony jest rownież uczestnikiem tej gry, nie jest bezwolna lalką i jedynym poszkodowanym, chociaz lubi sie poużalać nad sobą i widziec jako jedynego biednego w tym układzie.
              • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:36
                alexa0000 napisała:

                > Współuzależniony jest rownież uczestnikiem tej gry
                No jest, to czyja to z kolei porażka? dzieci? rodziców?
                • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:40
                  Porażka? W jakim sensie "porażka"? Wspóluzalezniony jest wspouzalezniony i uczestniczy w grze ( układzie)z uzaleznionym. Czemu piszesz o czyjes "porazce"?
                  • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:43
                    alexa0000 napisała:

                    > Porażka? W jakim sensie "porażka"? Wspóluzalezniony jest wspouzalezniony i ucze
                    > stniczy w grze ( układzie)z uzaleznionym. Czemu piszesz o czyjes "porazce"?
                    bo o porażce jest wątek...jakbys nie zauważyła.
                    • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 22:11
                      E tam, w ogole nie odnosilam sie do tytulu, to byloby jedno wielkie splycenie problemu.
    • jagienka75 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:30
      ale dlaczego żona ma być współwinna?
      często rodzice/rodzeństwo/krewni wiedzą, że ten człowiek lubi sobie wypić i przymykają na to oczy. zresztą często można spotkać się ze stwierdzeniem, że co to za chłop, jak nie wypije?
      i cóż żona może? oprócz spakowania swoich albo jego walizek chyba nic.
    • beataj1 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:41
      Nie jest współwinna. Nie podaje mu podstepnie alkoholu ani nie namawia.
      Ale jest odpowiedzialna za rodzinę w której rosną dzieci. A ojciec/matka alkoholik to duże obciążenie dla rodziny i dzieci. I w takiej sytuacji lepiej nie mieć ojca na miejscu niż mieć pijącego alkoholika.
    • peggy_su Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:43
      Nie wiem jak można tak myśleć.
    • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:45
      Jak się godzi, to krzyż na drogę i niech nie narzeka ludziom.
      Może się nie godzić i podjąć stosowne kroki.
    • nutka07 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 17:52
      Krew mnie zalewa jak cos takiego slysze.
      Na szczescie mnie to nie rusza w sposob, ktory by wywolywal poczucie winy.

      Zaczyna sie od kalibru prasownaia koszuli, bo przeciez jak maz zle wyglada to zona jest za to odpowiedzialna i idzie dalej az do czegos takiego.
      Wspolczuje kobietom ktore wierza w to i czuja sie winne i odpowiedzialne.
      Takie myslenie to kanal.
    • 3-mamuska Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:03
      sanrio napisała:

      > czy uważacie, że mąż alkoholik jest porażką żony? W sensie, że nie dopilnowała,
      > nie zareagowała w porę kiedy zaczynał więcej pić, że dała ciche przyzwolenie,
      > nie wystawiła na czas walizek lub nie odesłała na terapię?
      > Czy taka żona, która godzi się aby mąż się staczał, żeby pił przy niej, kupował
      > codziennie nowy alkohol za jej pieniądze (podkradane), żeby szlajał się po mel
      > inach - jest współwinna?
      > Przy założeniu, że maż przez wiele lat był zdrowy, nie "widziały gały co brały"
      > a także zmarł w efekcie na marskość wątroby.
      >


      Nie jest wina zony.

      Wina moze byc tylko to ze trwa przy nim...
    • neuro-tyczka1 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:04
      sanrio napisała:

      > czy uważacie, że mąż alkoholik jest porażką żony?
      Oczywiście , że tak. Zupełnie tak samo, jak porażką żony jest mąż, który użył pięści, "bo zupa była za słona". Mogła przecież użyć mniej soli smile i mogła go nie prowokować smile.
      Oj sanrio, powtarzaj sobie: "Jedyną osobą, na którą mam wpływ jestem ja sam". Powtarzaj i odmieniaj przez osoby. Może pomoże ale gwarancji nie dam.
      • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:07
        No więc żona ma wpływ na to czy z pijacym zostaje, czy odejdzie. Jeśli zostanie to na pewno w trzezwieniu mu nie pomoże.
        • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:28
          Jezeli odejdzie, tez mu nie pomoze.
          Wniosek?
          Zona nie ma zadnego wplywu na decyzje o piciu/nie piciu alkoholika.
          Wiec nie ma mowy o wspolwinie.
          • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:33
            Jest szansa, że pomoże. Szansa, a nie gwarancja. Wspoluzaleznienie podtrzymuje nałóg.
            • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:14
              Nie, nie pomoze
              A wzbudzanie w kobiecie poczucia winy, ze gdyby postapila inaczej, to dalaby tym samym szanse alkoholikowi na wyleczenie, a tak, to go tej szansy pozbawila, jest po prostu swinstwem.
              • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:21
                > Nie, nie pomoze

                Tego akurat nie wiesz. Może tak,może nie, ale tego nie wiemy i tyle. Bez zmiany siebie i zachowanie, choćby i odejścia, nie pomoże na pewno.
                • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:31
                  Omawiana sytuacja dotyczy, kiedy maz juz umarl, i chodzi o to, czy jest to takze odpowiedzialnosc zony.
                  Rozwazanie teraz, ze mogla pomoc, gdyby inaczej postapila, a poniewaz nie postapila, to on umarl i ona jest wspolwinna, jest wg mnie swinstwem.
                  Nie na miejscu jest teraz gdybanie, co by bylo gdyby i obarczanie wina kobiety.
                  Nie wiesz, co ona robila i co zdazyla zrobic, zanum umarl.
                  • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:45
                    Podstaw wobec tego zamiast meża dorosłe dziecko do tego równania.
                    Czy jesli matka nie kiwnie palcem, a dziecko sie zachleje, to jest winna smierci? Nie jest. Czy jest odpowiedzialna za to,że nie szukała pomocy i nie próbowała próbował zrobic czegokolwiek? Tak. Czy próba jakiejkolwiek pomocy/reakcji gwarantowałaby sukces? Nie. Czy brak jakiegokolwiek działania/zdystansowanie/sankcjonowanie układu jest pomocne? Nie. Ja nie mam pojęcia, czy zona nie robiła nic, opieram się tym, co pisze autorka.
                    Czy ta zona jest winna śmierci męża? Nie. czy zrobiła wszystko/cokolwiek,żeby pomóc mu w chorobie? Również nie.

                  • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:04
                    > Rozwazanie teraz, ze mogla pomoc, gdyby inaczej postapila, a poniewaz nie posta
                    > pila, to on umarl i ona jest wspolwinna, jest wg mnie swinstwem.
                    > Nie na miejscu jest teraz gdybanie, co by bylo gdyby i obarczanie wina kobiety.
                    > Nie wiesz, co ona robila i co zdazyla zrobic, zanum umarl.

                    ale to już jest twoja nadinterpretacja! nie dodawaj.
                    • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:11

                      ???
                      przeciez dokładnie to napisalas w pierwszym poście,
                      że facet pije, a żona nie wystawia mu walizek za drzwi.
                      konsewencją jest smierć męża. I czy żona jest współwinna.

                      Przecież to sa twoje slowa, co ja nadinterpretuję ?
                • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:47
                  alexa0000 napisała:

                  > Tego akurat nie wiesz. Może tak,może nie, ale tego nie wiemy i tyle. Bez zmiany
                  > siebie i zachowanie, choćby i odejścia, nie pomoże na pewno.

                  Ale zmiana siebie i odejscie tez może nie pomóc a wręcz zaszkodzić. To poprostu nie zależy od drugiego człowieka.
                  • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 22:17
                    Nie wiemy,czy pomoze, ale nie mozemy orzec,ze na pewno nie pomoze.
                    • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 20:58
                      alexa0000 napisała:

                      > Nie wiemy,czy pomoze, ale nie mozemy orzec,ze na pewno nie pomoze.

                      chodzi o to, że nie wiemy co pomoże....a co zaszkodzi.
        • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:42
          triss_merigold6 napisała:

          > No więc żona ma wpływ na to czy z pijacym zostaje, czy odejdzie. Jeśli zostanie
          > to na pewno w trzezwieniu mu nie pomoże.

          Róznie bywa. Czasem pomoże mu w większym piciu jak odejdzie. Tak czy siak jedyne wyjście to przestać mysleć że ma się na to wpływ.
    • tender-love Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:06
      tak, oczywiście, jak mąż ma nieuprasowane ubranie - żony wina, jak mu się oderwał guzik - żony wina, jak obiadu nie ma - zony wina, jak zakupy niezrobione - żony wina, lodówka pusta - żony wina, dziecko dostało dwóję - żony wina, mąż zdradza - żony wina, mąz pije - zony wina


      życie tak dalej
    • nanuk24 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:43
      Oczywiscie. Nie od dzisiaj wiadomo, ze wszystko, co mezczyzna w zyciu spartoli, to wina kobiety.
    • lauren6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:45
      Wina żony polega na współuzależnieniu i też powinna się leczyć. Zaraz po tym jak kopnie w 4 litery takiego gościa.
      • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 18:46
        Wcześniej. B. często właśnie w trakcie terapii kobiety podejmują decyzje i potrafią je przeprowadzić.
        • roks30 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:17
          Wy to jednak nie macie zielonego pojęcia o alkoholizmie. Myślicie, że kobiecie łatwo jest przyznać, że mąż jest alkoholikiem. Dzieje się tak właśnie przez takie przeświadczenie jak w tytule wątku. Gdyby to wszytko było takie proste nie byłoby tylu żon będących w związkach z alkoholikami. Wiele kobiet nie chodzi na terapię, bo nie uważają, że to one są chore. Alkoholik też nie jest sam sobie winien, że jest chory.
    • naomi19 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:44
      Alkoholizm to choroba, nie na własne życzenie. Zona alkoholika jest w takim samym stopniu odpowiedzialna jak ta, której mąż zachorował na gruźlicę.
      • jowita771 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 12.03.14, 09:58
        Pieprzenie, ale nie wątpię, że alkoholikom bardzo pasuje ta wersja. Tak to mogli się tłumaczyć Indianie, którzy dostawali od bladych twarzy ognista wodę, pili i nie wiedzieli, że to uzależnia.
    • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 19:56
      a czy żona/partnerka może wpływać na swojego faceta, kiedy widzi, że ten zbyt dużo i zbyt często popija? Np. zwracając mu uwagę czy też robiąc awantury tudzież wylewając alkohol do wc? Mam na myśli ten czas kiedy pan jeszcze łudzi się, że nie jest uzależniony. A czy nie robiąc tego, tylko patrząc z miną cierpiętnicy jak mąż obala czwarte tego dnia piwo, daje mu przyzwolenie na picie i przyczynia się do jego choroby?
      Myślicie, że można nie zauważyć, że facet wpada w nałóg? Że te 2-3 piwka codziennie nie powodują, że zapala się lampka?
      • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:07
        Robienie awantury czy wylewanie jest niepotrzebne, bo nieskuteczne, ale o tym przekonuja się zony po jakimś czasie. Generalnie wiekszość zon przechodzi ten etap, wiele z nich do konca wylewa/suszy głowę/płacze/wyprowadza sie demonstracyjnie, to taki alkoholowy taniec .
        To sie załatwia inaczej, ale po 1 sze tu potrzebna jest terapia dla wspóluzaleznionych, a po 2gie nawet terapia nie gwarantuje sukcesu..

        • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:15
          Ok, ale ja mówię o początkach - zaczyna pić więcej niż kiedyś, najpierw co weekend, potem codziennie.
          • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:26
            To mu mówi,że widzi,że ąż pije więcej. I co? i pstro.Wylewanie, grożenie bez pokrycia, awanturowanie nie wpłynie na pijącego, bo on nie jest w stanie kontrolować swojego picia.
            Wychodzenie z wspóluzaleznienia, nauczenie się zycia z pijącym lub decyzja o odejściu to jest cały proces, godzi rozmów, treningu, pracy nad sobą, trudno to opisac w 1 poście.
            • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:12
              > To mu mówi,że widzi,że ąż pije więcej. I co? i pstro.

              a właśnie niekoniecznie pstro.
              Wątek powstał, gdyż znam 2 różne kobiety, w różnym wieku, żyjące:

              - pierwsza z mężem alkoholikiem, postawa żony bierna (ten mąż zmarł, ale to było ponad 10 lat temu i nikt jej za nic nie obwinia), współuzależniona koncertowo, wręcz do tej pory mówi o mężu że był biednym misiem (a był regularnym żulem)

              - druga z partnerem zaczynającym się wkręcać w alkoholizm - postawa maxymalnie aktywna: odkąd spowodował wypadek po pijaku (oczywiście swej winy w tym nie widział) poruszyła niebo i ziemię, żeby chłopaka wyprowadzić z nałogu. Powiedziała wszystkim naokoło jak jest, że ma on problem alkoholowy, powiedziała to również u niego w pracy, wspólnie z jego szefem wysłali go na terapię i spotkania AA grożąc wyrzuceniem z pracy. Człowiek od ponad roku nie miał alkoholu w ustach, zmienił się o 180 stopni.

              więc jednak można, a postawa bierna niczego dobrego nie wróży.
              • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:18

                Upraszczacz, i to bardzo.
                Po prostu byc może są to dwaj diametralnie rożni faceci - jeden,cokolwiek byś zrobila, albo nie zrobila, w zyciu nie podjąlby sie leczenia, nawet po sprawie w sądzie.
                A drugi, no coz, byc może rozsądniejszy, byc może inaczej myślący, a byc może... rok to bardzo krotko, jeszcze nigdy nic nie wiadomo, chociaz zycze tej kolezance, by było dobrze.
              • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:22
                Pstro w takim sensie,że jeśli kończy się gadaniu, to niewiele się zadziała. Ta druga kobieta postapiła książkowo- pewnie była na terapii? Nie wylewala alkoholu, nie truła mu, lecz działała- rozmową interwencyjną itp. Miała jednak szczęście, bo niekoniecznie musiało to zadzialać- współuzaleznieni nie powinni tez wpadac w druga manke, czyli syndrom boga, bo nim nie nie są. Gdyby nie zadziałało,mogłaby powiedzieć sobie: starałam się, dowiedziała się, na czym polega ta choroba, zrobiłam, co mogłam, żeby mu pomóc.
                • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:28
                  Gdyby nie zadziałał
                  > o,mogłaby powiedzieć sobie: starałam się, dowiedziała się, na czym polega ta c
                  > horoba, zrobiłam, co mogłam, żeby mu pomóc.

                  no i otóż to. Bierna postawa to nie jest najlepsze wyjście z sytuacji. Nawet gdyby się nie udało, to zawsze pozostaje ta myśl z tylu głowy, że zrobiło się wszystko by pomóc takiej osobie. A co pozostaje z tyłu głowy kobiety biernej to już tylko sama ona wie, z pewnością nic przyjemnego.
                  • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:34
                    Tak, ona sam wie, dobre podsumowanie. Są takie, które sie samobiczuja,że nie zostały z nim do konca. Sa takie, które nie robią nic i uważają się za poszkodowane, manipulując wszystkimi dookola, a jednoczesnie wcale nie chca,żeby maż przestał pic. Sa takie, które same nie wiedz a, czego chca i takie, które zrobiły wiele,ale maz pije nadal i przestac nie zamierza. Wszystkie mają problem z tzw zyciem własnem zyciem i zajęciem sie soba. To jest najtrudniejsze. Różnie jest. Nasłuchalam sie tego na terapii troche, fajnie, jak ktos z boku posłucha i wyłapuje cały fałsz i manipulacje sasiadki. A potem ona w twojej.
                    • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:37
                      *"W twojej opowiesci" miało być.
              • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:34
                > - druga z partnerem zaczynającym się wkręcać w alkoholizm - postawa maxymalnie
                > aktywna:

                Bardzo ładne złudzenie. Alkoholicy potrafią być niezwykle pomysłowi, jeśli chodzi o zdobywanie alkoholu, niedotrzymywanie obietnic, omijanie zakazów i nakazów, więc gdyby partner nie chciał, ona mogłaby sobie nawet i do Boga napisać, i gó... z piachem by z tego było.
                • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 05:40
                  no z pewnością. Ale wiesz, ten co zmarł też początkowo chciał przestać pić. Esperal był. Może zabrakło tam tej aktywnej postawy żony, rodziny? Córka miała wy...ane (jak na wszystko w życiu) a syn popadł w narkotyczną balangę.
                  Cały czas mówię o początkach, kiedy to wszystko się zaczyna.
                  • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:25
                    >Ale wiesz, ten co zmarł też początkowo chciał przestać pić.

                    Oni wszyscy chcą. Jeden chce przez pięć minut, inny do kolejnego spotkania z kolegami, jeszcze inny - przez wiele lat. Postawa rodziny nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ w przypadku alkoholika nadzwyczaj trafne jest powiedzenie: kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu, zwłaszcza w początkach picia.

                    Córka miała wy.
                    > ..ane (jak na wszystko w życiu) a syn popadł w narkotyczną balangę.

                    Nie chcesz chyba powiedzieć, że pan zaczął pić, bo nie radził sobie z własnymi dziećmi?
                    • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:31
                      Czyżby sugestia, że dzieci powinny były ratować tatusia? IMO jeden z bardziej upiornych pomysłów.
                      • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:44
                        Błagam, nie.
                        Na samą myśl robi mi się słabo.
                        • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:57
                          ale dlaczego? Dzieci były dorosłe.
                          • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:15
                            I dlatego właśnie współuzależnieni mają tak ciężko - bo powinni 'pomagać'. Nie, Sanrio, powinni spier...ć najdalej, jak się da, jeśli uzależniony sam z siebie nie wykazuje żadnej woli leczenia, nie przyznaje, że jest uzależniony, albo pięćdziesiąta piąta próba kończy się takim samym fiaskiem, jak poprzednie. Dotyczy to dzieci, żony/męża i wszystkich istot żywych, które znajdują się w polu rażenia alkoholika.
                            • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:32
                              I dlatego właśnie współuzależnieni mają tak ciężko - bo powinni 'pomagać'. Nie,
                              > Sanrio, powinni spier...ć najdalej, jak się da

                              oczywiście - dla mnie to jest forma pomocy, a może raczej walki. Spierd..ć. Na pewno nijak nie pomaga ani sobie ani alkoholikowi żona (matka, córka, syn), która trwa przy nim patrząc jak się stacza.
                              • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:38
                                > oczywiście - dla mnie to jest forma pomocy, a może raczej walki.

                                Ale spie...nie ma za zadanie pomóc spie...jacemu w pierwszym rzędzie, nie pijacemu.Pijącemu jedynie przy okazji. Problem polega na tym,żeby podejmować decyzje dobre dla siebie, skupic sie na sobie i zająć sie sobą. Pomóc pijacemu mozna własnie nie skupiając sie na nim. czyli nie pomagacaktywnie mu pomagając, lecz nie pomagac mu, paradoksalnie byc moze mu pomagając własnie w ten sposób.
                              • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 10:03
                                Ale to nie chodzi o pomaganie pijącemu, tylko sobie. On niech sobie robi, co chce.
                    • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:56
                      > Nie chcesz chyba powiedzieć, że pan zaczął pić, bo nie radził sobie z własnymi
                      > dziećmi?

                      no co Ty! Nie o to chodzi - w sensie, że te dzieci nic a nic nie były zaangażowane w walkę z jego piciem, znaczy cała rodzina się temu w sumie poddała.
                      • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:07
                        A te dzieci to były już zupełnie dorosłe jak on rozpoczął picie?
                        • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:15
                          tak
                          • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:27
                            A wiedziały, że on pije? Były jakieś sygnały?
                            • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:39
                              wiesz, do końca nie wiem. W tej rodzinie jest to temat tabu. Wiem, że do około 1996-98 roku był jeszcze zdrowy, pijał okazjonalnie. Zmarł w 2002. W ostatnich latach było już ostro - wyprawy do melin, próby zabójstwa (tego faceta przez kompanów) - żona ściągała go z drzewa, na którym go powiesili, wypadki samochodowe etc. Potoczyło się szybko i spektakularnie.
                              • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:50
                                Skoro to temat tabu i nie wiesz , to nie gniewaj sie, ale jakie Ty masz pojecie na temat tego, co sie tam działo, czy któs coś próbował zobic?
                                • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:34
                                  mam bo to moja najbliższa rodzinawink
                                • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:36
                                  no mam, rzecz tyczy mojego teścia niestety. Oni o tym w ogóle nie rozmawiają i nie rozmawiali, totalna ściana.
                                  • kk345 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 20:56
                                    Czyli ten kawałek:

                                    > a syn popadł w narkotyczną balangę.

                                    jest o twoim mężu?
                                    • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 12.03.14, 12:54
                                      pudło, aczkolwiek o szwagrze.
                      • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:18
                        Sanrio, na wszystkich bogów Egiptu - nie ma czegoś takiego, jak walka z uzależnieniem w wykonaniu rodziny uzależnionego! Nie ma!
                        Alkoholik musi stoczyć swoją walkę sam, sam musi ją rozpocząć i sam przeprowadzić. Rodzina może mu w tym towarzyszyć, ale nie stoczy tej batalii za niego.
                        • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:22
                          W zasadzie jedyne co rodzina może zrobić, to pozwolić panu ponieść konsekwencje do końca.
      • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:31
        > a czy żona/partnerka może wpływać na swojego faceta, kiedy widzi, że ten zbyt d
        > użo i zbyt często popija?

        Nie, bo

        Mam na myśli ten czas kiedy pan jeszcze łudzi się, ż
        > e nie jest uzależniony.

        Pan łudzi się, że nie jest uzależniony, pani łudzi się, że może mieć na to jakiś wpływ. Jedno i drugie nie jest prawdą. Pan jest uzależniony, więc niezależnie od tego, co zrobi albo czego nie zrobi partnerka, będzie pił - czy będzie robiła sycylijskie awantury, czy będzie miała minę cierpiętnicy, czy będzie się malowniczo drapała po tyłku.
      • zofijkamyjka Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 21:56
        sanrio napisała:

        > Myślicie, że można nie zauważyć, że facet wpada w nałóg? Że te 2-3 piwka codzie
        > nnie nie powodują, że zapala się lampka?

        Kochana jesli jemu samemu lampka sie nie zapala i on sama siebie potrafi oszukac to tym bardziej doskonale oszuka żonę! Alkoholicy sa w tym świetni.
      • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 22:04

        > Myślicie, że można nie zauważyć, że facet wpada w nałóg? Że te 2-3 piwka codzie
        > nnie nie powodują, że zapala się lampka?

        po lekturze tylko tego forum można stwierdzic, jak duże jest przyzwolenie na picie "tylko dwoch piwek" czy "tylko dwoch lampek wina" wieczorkiem, na rozluźnienie, na stres, dla relaksu, bo lubię itp.
        osoby tu na forum, ktore probowały spowodowac zapalenie sie lampki, że cos może byc nie tak, były wysmiewane.
        A dziewczyny, wydawaloby się, należaly do tych rozsądniejszych, a jednak problemu nie widziały (u siebie czy u męża).
        • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 05:43
          właśnie! To m.in. jest sednem mojego wątku. Bo IMO można zauważyć, że ktoś przekracza granicę, zadziałać w porę. Jednak, tak jak piszesz, przyzwolenie społeczne jest ogromne a potem rodziny budzą się z ręką w nocniku kiedy człowiek jest już regularnym alkoholikiem. Bardzo smutne.
          • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:37
            IMO można zauważyć, że ktoś prze
            > kracza granicę, zadziałać w porę.

            Czyli jak? Co konkretnie zrobić?
            • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:43
              BTW Ty (i nie tylko) reprezentujesz dość powszechne myślenie - ludzie sądzą, że przyczyny alkoholizmu pochodzą z zewnątrz i że rodzina (czytaj: żona) ma na te przyczyny jakiś wpływ.
              Ile razy się słyszy, że gdyby nie ona, gdyby pomogła, gdyby była inna, gdyby była taka sama, jak dawniej, gdyby mieli dzieci, gdyby nie mieli dzieci, gdyby chodzili na imieniny, gdyby nie chodzili na imieniny, gdyby pięćdziesiąt lat temu matka zmieniła mu pieluchę wcześniej, a nie później, gdyby babcia miała wąsy - i tak dalej, i tak dalej. To bardzo popularny sposób postrzegania choroby alkoholowej, ale sposób fałszywy i krzywdzący.
              • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:00
                nie chcesz chyba przez to powiedzieć, że przyczyny alkoholizmu to tylko wina genów? Oczywiście, że pochodzą z zewnątrz - tak jak pisaliśmy w wielu wątkach nt pijanych kierowców - jest przyzwolenie społeczne na chlanie i przekonanie, że prawdziwy mężczyzna za kołnierz nie wylewa.
                • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:11
                  Mylisz różne rzeczy, przyczyny są różne, ale rozwiązanie jedno - dorosły człowiek sam podejmuje decyzję czy chce się leczyć, czy nie. Rodzina, otoczenie itd. ma na tę decyzję w sumie niewielki wpływ, o ile w ogóle ma jakiś.
                • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:11
                  jest przyzwolenie społeczne na chlanie i przekonanie, że p
                  > rawdziwy mężczyzna za kołnierz nie wylewa.

                  I to nie pomaga na pewno, ale nie jest przyczyną. Inaczej wszyscy faceci byliby alkoholikami, a wśród kobiet alkoholiczek by nie było wcale, bo dla kobiet społecznego przyzwolenia na chlanie nie ma.
            • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 08:44
              Tupnąć. Krzyknąć. Zabronić (o, to najlepiej!) albo wylewać alko do zlewu. Zabrać psp. Naskarżyć teściowej. Pewnie Sanario ma na myśli jakieś genialne pomysły w tym stylu.
              • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:03
                Tirss Megirold mało wie co ktokolwiek może mieć na myśli, dodatkowo lubi budować pełne napięcia insynuacje.
                • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:09
                  To napisz co konkretnie - poza odcięciem się - mogłaby zrobić rodzina w wypadku dojrzałego mężczyzny.
                  • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:30
                    OK. Podając za przykład drugą bohaterkę - ja nie twierdzę, że to zadziała w przypadku każdego alkoholika, absolutnie! Jednak co można zrobić, mając do czynienia z osobą, która nie jest opóźniona w rozwoju i nie pochodzi z patologicznego półświatka (oczywiście cały czas mówię o początkach, pierwszych symptomach, zdaję sobie sprawę, że w przypadku zaawansowanej choroby nie można zrobić nic):
                    - nie dawać tego cichego przyzwolenia na picie
                    - rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać
                    - w momencie kiedy już dzieje się na całego - absolutnie nie kryć pijącego, nie wypierać ze świadomości, że ma problem, otwarcie mówić wszystkim naokoło, że ten problem jest

                    myślę, że to można zrobić, można zapobiec rozwojowi pijaństwa. A spychanie do kąta jakiejkolwiek odpowiedzialności za drugą, bliską, kochaną osobę jest bardzo nie w porządku.
                    • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:38
                      Mylisz zadbanie o siebie (słuszne!) z braniem odpowiedzialności i ratowaniem (destrukcyjne i nieskuteczne).
                      Żyję z alkoholikiem trzeźwym od ponad 12 lat, zeszliśmy się jak już od kilku lat nie pił. Znałam go w czasach the best of. Nie miałam żadnego wpływu na jego picie, nie miałam żadnego na trzeźwienie, nie mam wpływu na to, że trzeźwy pozostaje. Szczerze mówiąc, mam to gdzieś, jego problem nie mój i zawsze prezentowałam taką postawę. Ja pijam piwo, w domu się nie kryję, na spotkaniach ze znajomymi z alkoholem czasem bywamy i nie ma problemów.
                      • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:41
                        ale ktoś pewnie miał wpływ na to, że jest trzeźwy od 12 lat? Czy sam pewnego dnia się ocknął, że hmm - może za dużo piję ostatnio?
                        • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:49
                          On nie pił za dużo. On pił nałogowo, ostro. Sam się ocknął, na szczęście w młodym wieku, że albo się zachla, albo zacznie trzeźwieć. To w ogóle nie jest kwestia za dużo, to kwestia całokształtu myślenia, postrzegania rzeczywistości, planowania, emocji etc. która jest skutkiem uzależnienia.
                        • kk345 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 21:01
                          sanrio napisała:

                          > ale ktoś pewnie miał wpływ na to, że jest trzeźwy od 12 lat?

                          Zrozumże jedną podstawową rzecz- alkoholik nie trzeźwieje dla kogoś- tylko i wyłącznie dla siebie. Jesli sam na to nie wpadnie i nie podejmie decyzji- nici z terapii, tu nawet papież nie pomoze.
                    • noname2002 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 16:43
                      Jestem córką alkoholika, nigdy nie kryliśmy przed nikim że pije,nigdy nie było to tematem tabu, rozmawialiśmy itd, wszystko to o czym Ty piszesz a on i tak pił. Przestał po pierwszym zawale.
                      Mam wrażenie, że Cię teściowa drażni i usiłujesz udowodnić, że była odpowiedzialna za picie męża-nie, nie była.
    • rhodesian_ridgeback Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:07
      Żona nie jest winna, że mąż pije i się nie leczy - to jego decyzje.
      Żona jest winna, że nic nie robi ze swoim współuzależnieniem - to jej decyzja.

      Ponieważ w wyżej przytoczonej historii rzeczony mąż wykorkował, to roztrząsanie winy czy niewiny jest kompletnie bez sensu.
    • semihora Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:22
      Jednym słowem, bo więcej nie potrzeba: NIE.
    • to_ja_tola Re: mąż alkoholik - porażka żony? 10.03.14, 20:49
      sanrio napisała:

      > czy uważacie, że mąż alkoholik jest porażką żony? W sensie, że nie dopilnowała,
      > nie zareagowała w porę kiedy zaczynał więcej pić, że dała ciche przyzwolenie,
      > nie wystawiła na czas walizek lub nie odesłała na terapię?


      Kompletne bzdury!!!
    • na_pustyni Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 05:47
      żona jest winna jednego - że nie odchodząc od męża pijaka marnuje życie dzieciom
      jeśli nie mają dzieci - nie ma w tym układzie słowa "wina", dwojka doroslych, odpowiedzialnych osob robi sobie i żyje jak chce
      • motyllica Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:55
        też mam dwa przykłady:
        - po kilku piwach z kolegami rozwalił auto, na szczęście nikomu nic się nie stało.
        żona wzięła dziecko i wyprowadziła się na chwilę do rodziców. teraz od kilku lat ani piwa bezalkoholowego się nie tyka, żona stała się jednak ważniejsza niż koledzy. wszystko jest na razie ok.
        - mój tata, pochodzący z rodziny w której jest dwóch alkoholików, wszyscy lubili się napić i dziadek też twierdził, że co to za chłop, co się nie napije. podobno na początku małżeństwa moja mama była nieugięta, postawiła sprawę na ostrzu noża i tata wybrał nas, nie kieliszek.

        może to nie był jeszcze alkoholizm, ale pewnie jakby wtedy nic nie zrobiły to byłoby gorzej.

        pewnie to zależy od ludzi, czy im zależy, czy widzą problem, od ogólnej sytuacji w jakiej się znajdują, jaki wpływ żona ma na swojego męża itd.

        i mówienie, że mamy wpływ tylko na siebie nie jest prawdą - każdy nasz czyn, każde słowo ma jakiś wpływ na innych
        • triss_merigold6 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:58
          I widzisz, te kobiety zadbały o siebie. Uznały, że problem ich dotyczy, wpływa destrukcyjnie na ich życie i że takiego problemu nie chcą, więc albo pan się ogarnia albo won. Natomiast wyboru dokonali i decyzję podjęli sami zainteresowani tj. mężczyźni.
          • motyllica Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:17
            " I widzisz, te kobiety zadbały o siebie. Uznały, że problem ich dotycz
            > y
            , wpływa destrukcyjnie na ich życie i że takiego problemu nie chcą,
            > więc albo pan się ogarnia albo won. Natomiast wyboru dokonali i decyzję podjęl
            > i sami zainteresowani tj. mężczyźni."

            tak, gdyby zainteresowani nie chcieli, mieli rodzinę w doopie, przedkładali koleżków nad żonę to nikt by ich nie zmusił.

            ale gdyby ONE nic nie zrobiły, w porę nie zareagowały to pewnie byłoby tylko gorzej
            • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:24

              gorzej dla kogo?
              Chyba tylko dla niej i dla dzieci.
              • motyllica Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:55
                byłoby gorzej dla wszystkich, dla całej rodziny
                • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 12:17

                  rodziny, jako rodziny, to tak.
                  Natomiast czy gorzej dla alkoholika, w celu ratowania go z nałogu ? Wątpię.
    • tully.makker Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:08
      Osobiscie nie czuje sie odpowiedzialna za jakiekolwiek dzialania doroslych ludzi w moim otoczeniu. Podejmuja oni swoje wlasne decyzje i smai za nie odpowiadaja, podobnie jak ja odpowiadam za siebie. ba, nawet za starsze dzieci trudno brac pelna odpowiedzialnosc, biorac pod uwage badanie wskazujace jak nikly wplyw maja rodzice na formacje swojego starszego potomstwa.
    • morgen_stern Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 09:34
      hehehe niedawno pisałam tu o "opin ii" mojego ojca, który opowiadał o członkach rodziny - facet się zapił na śmierć, ale to żony trochę wina, bo "nie zadbała", nie zmusiła do leczenia etc. Obwinianie o wszystkie męskie nieszczęścia żony okrutnie, ale to okrutnie mnie wk... i jest bardzo powszechne, mojego osobistego na tym często łapię, moja koleżanka z pracy też się na to skarży. facet ma zawsze winowajcę - jest to BABA.
      • triss_merigold6 Chcesz horror story? 11.03.14, 09:44
        Horror story z cyklu to ona winna i napiętnuję ją do końca życia. Kolega mojego partnera spotykał się kiedyś z wdową po policjancie. Pan policjant, co typowe dla tej grupy zawodowej, był uprzejmy pić i bić, więc po paru latach kobieta odeszła z dzieckiem i złożyła pozew o rozwód. Facet do niej wydzwaniał na przemian smutno i agresywnie, aż któregoś razu - jeszcze nie było rozwodu - podczas rozmowy via telefon strzelił sobie w łeb z broni służbowej.
        Popełnił regularne samobójstwo, żeby ją ukarać. Kobieta został z ciężką rysą na psyche, z poczuciem winy i byciem obwinianą przez rodzinę gliniarza.
        Normalnie mnie telepie nawet jak o tym piszę, na jej miejscu chodziłabym codziennie pluć mu na grób.
        • tully.makker Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 09:50
          Hehe, niestety nie kazdy idiota jest tak uprzejmy i realizuje swoje grozby samobojcze.
          Wspolczuje kobiecie, ze miala traume, ale patrzac na sprawe obiektywnie, facet ulatwil jej sprawe - rozwoz z agresywnym psycholem bywa trudny, no i rente z ZUSu jednak placa terminowo, a z alimentami roznie bywa.
          • triss_merigold6 Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 09:52
            Mógł to zrobić dyskretnie.uncertain A zrobił w taki sposób, żeby możliwie najbardziej ją obwinić.
            • tully.makker Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 09:57
              No zgadzam sie, ze powinien dyskretnie, ale wszak mowimy o agresywnym psycholu, wiec czego sie spodziewalas?

              Tym bardziej jednak, dziadu z wozu, koniom lzej. Pomysl, jakie mialaby z nim uzeranie przez lata, gdyby przychodzil do dziecka regularnie i byl wobec niej agresywny. To dopiero bylaby trauma.
              • triss_merigold6 Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 10:14
                Jasne, w ogóle z tego co kojarzę z opowieści, to rozwody z policjantami należą do najgorszych i najbardziej traumatycznych.
                Zresztą nie tylko rozwody. Parę razy pisałam o dawnym znajomym, który popełnił samobójstwo w sposób, nakazujący rozważyć nominowanie do Nagrody Darwina - ów policjant na balandze z pannami, w domu kolegi, chciał zaimponować nowo poznanej d..ie i bawił się bronią służbową. Właściwie to ta panna go zastrzelił, bo włożył jej pistolet do ręki, przyłożył sobie do czoła i pomógł nacisnąć spust, zdaniem patologa nawet nie zauważył, że umarł.
                Zostawił żonę, pięciomiesięczne dziecko i kolegów z komendy z problemem kontroli procedur zdawania broni służbowej. Ta żona nawet odszkodowania za gnoja nie dostała, bo nie był to wypadek na służbie (broń powinien zdać zamiast dawać flaszkę dyżurnemu dyspozytorowi).
        • morgen_stern Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 09:52
          Skąd się bierze ta mania obwiniania o wszystko kobiet? Kompleksy, buta, pycha (przecież ja jestem ideałem i to nie może być moja wina), wieloletnia tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie czy po prostu "bo mogę i kto mi zabroni"?
          • triss_merigold6 Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 09:53
            Normalna klasyczna spychotechnika, ktoś musi być winny, a przecież nie ja (facet). Zrzucanie odpowiedzialności jest łatwe.
            • nolus Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 10:07
              Przecież to normalne i tak myślę czy typowe w polskiej rzeczywistości,że to baba jest wszystkiemu WINNA.Przykład żony alkoholika jest chyba sztandarowy w naszej Polandii - żona jest współodpowiedzialna za pijaństwo męża,więc wina rozkłada się na oboje... Mąż narobił wstydu przy ludziach - upił się,odwalił wiochę na spotkaniu towarzyskim/imprezie,plótł bzdury? Winna partnerka/żona,bo chłopa nie umiała upilnować.Nie umie się ubrać,wygląda jak pajac? Też baby wina,bo jest odpowiedzialna za wizerunek swojego chłopa - przecież on jak to facet kolory myli i nie wie co to żelazko. I tak przykłady można mnożyć...Facet to biedny nieporadny miś, który często sie w życiu gubi, dlatego nie ma co go winić,kiedy przypadkiem zajrzy do butelki albo majtek innej pani. To inne kobiety są wszystkiemu WINNE i na nie zrzuca się odpowiedzialność za nieporadność płci męskiej.
            • default Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 10:10
              triss_merigold6 napisała:

              > Normalna klasyczna spychotechnika, ktoś musi być winny, a przecież nie ja (face
              > t). Zrzucanie odpowiedzialności jest łatwe.

              Dlatego w odwrotnym przypadku (żona alkoholiczka) mąż na pewno nie ma rozterek typu "czy to moja wina/porażka". I nikt z otoczenia też tego nie zasugeruje, raczej będą się nad nim użalać (co w przypadku żony alkoholika nie jest już takie oczywiste).
              • triss_merigold6 Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 10:18
                Bo faceci się szybciej ewakuują i rzadziej włącza im się program ratownik, pod tym względem są dużo zdrowsi psychicznie.
                • nolus Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 10:37
                  Wiadomo. Przeciwieństwa się przyciągają - kobieta bardzo często jest skrzyżowaniem robota kuchennego,pielęgniarki-opiekunki oraz pocieszycielki,a wygodni z natury mężczyźni po prostu z tego korzystają - generalnie nic w tym dziwnego. Odwrotną sytuację trudną mi sobie wyobrazić - oni faktycznie pomimo częstego braku intuicji,akurat w tych kwestiach mają po prostu skaner pozwalający na natychmiastowy podział kobiet na : "Biorę/odrzucam". I tak bez problemu odrzucają problemowe czy zaburzone laski. Aczkolwiek ja i parę moich koleżanek również nie mamy problemu z oceną facetów - czasem wystarczy spojrzeć na gościa i od razu wiadomo,że : "Oj chłopie,z kobietami to Ty masz raczej problem" i ten osobnik nie musi wcale byc anemicznym okularnikiem. Kobiety czasem też mają dobre oko i potrafią robić odsiew -jeśli nie czują przymusu bycia miłą i wyrozumiała idiotką,która po imprezie zapłaci za taksówkę,zaprosi do swojego łóżka i będzie pocieszać po rozstania z "kobietą życia",co stało się udziałem mojej znajomej...
        • guderianka Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 14:12
          Pan policjant, co typowe dla tej grupy zawodowej, był uprzejmy pić i bić
          typowe?
          • kk345 Re: Chcesz horror story? 11.03.14, 21:04
            Nie zaburzaj triss jej czarno-białego światabig_grin
    • wuika Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 10:47
      Były mój szwagier na rozprawie rozwodowej próbował udowadniać, że tenże rozwód powinien być z winy żony, gdyż ona go nie powstrzymała przed tym, że pił, tłukł ją i dzieci oraz po pijaku powodował wypadki (z których zwiewał). To zła kobieta była, bo jakby ONA się szybciej ogarnęła i go w dupę kopnęła, to on np. może by się aż tak nie rozpił i tych biednych ludzi nie przejechał.
      • nisar Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:37
        Z jednej strony, aby być mężem trzeba być jednak osobnikiem dorosłym, odpowiadającym za swoje czyny.
        Z drugiej strony - małżeństwo polega na tym, żeby się sobą nawzajem opiekować. I nie tylko wtedy, kiedy druga osoba połamie nogi czy ma 40 stopni gorączki, ale także wtedy gdy: ma problemy emocjonalne, problemy w pracy, problemy z chorą matką czy też właśnie problem z tym, że zaczyna za dużo popijać.
        Z jednej strony nie przeżyje się życia za drugą osobę, z drugiej najgorsze co można zrobić, to dawac milczące przyzwolenie na staczanie się.

        Nie nazywałabym tego czyjąś winą, ale uważam, że będąc w związku jest się za siebie nawzajem w pewnym sensie odpowiedzialnym. I jeśli przymyka się oczy na coś, co w sposób oczywisty staje się problemem, bo tak wygodniej, to oznacza, że nie nadaje się do bycia w związku.
        • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:51


          Ale skąd wiesz, że nie robi nic, tylko w milczeniu aprobuje i przyklaskuje temu, co robi mąż ?
          • nisar Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 12:49
            Nie wiem, ale zakładam że jeśli mowa o potencjalnej winie / współwinie / współodpowiedzialności to tylko "przez zaniechanie" podejmowania działań. Wydaje mi się, że przy ogólnospołecznym przyzwoleniu na obecnośc alkoholu w naszym życiu łatwo jest przegapić moment, w którym sytuacja się zmienia z okazjonalnego wypicia (czy nawet upicia się) tak że daleka jestem od potępiania kogokolwiek. Natomiast jeśli już wiadomo, że sytuacja wymknęła się spod kontroli to obowiązkiem współmałżonka jest podjąc działania.
            • tully.makker Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 12:52
              A jakie konkretnie dzialania proponowalalbys podjac?
            • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 13:37

              > obowiązkiem w
              > spółmałżonka jest podjąc działania.

              a konkretnie ?
            • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:03
              I na 'zaproponowaniu konkretnych działań' dla współmałżonka się kończy.
              Trzeba podjąć, ale nikt nie wie, jakie.
              • alexa0000 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:07
                Zgłosic sie do najbliższej poradni leczenia wspóuzaleznienia.
                • nisar Działania 11.03.14, 14:40
                  Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji kiedy widzę że mąż zaczyna mieć problem alkoholowy, po prostu bym z nim rozmawiała. Że nie akceptuję ani nie toleruję i nigdy nie będę. Że oczekuję zgłoszenia się na leczenie, że to jest mój warunek dalszego trwania naszego małżeństwa. I że jeśli zacznie leczenie, będę stała za nim murem i go wspierała, ale jeśli tego nie zrobi, to nie może liczyc na: usprawiedliwianie go przed kimkolwiek, ukrywanie przed pracodawcą/teściową/dziecmi, tego że pije; gotowanie obiadków i kupowanie kefirków; pranie obrzyganych ciuchów tudzież taszczenie z przedpokoju i układanie w łóżeczku. Jednym słowem, albo nie pije i jesteśmy razem, albo pije sobie sam.
                  W ilu przypadkach to faktycznie zmieni postępowanie pana - nie wiem, ale wychodzę z założenia, że należy zrobić tyle, ile można, a co więcej - to już w rękach pana.
                  • kawka74 Re: Działania 11.03.14, 14:53
                    Jednym słowem, al
                    > bo nie pije i jesteśmy razem, albo pije sobie sam.

                    I super, ale to nie jest wspieranie leczenia alkoholika, tylko dbanie o własny tyłek. Chyba że całe to gadanie o nieusprawiedliwianiu i porzuceniu to tylko słowa, no ale wtedy można to sobie zwinąć w rulonik i rozważyć znaczenie słowa 'czopek'.
                  • tully.makker Re: Działania 11.03.14, 16:29
                    > Wyobrażam sobie, że w takiej sytuacji kiedy widzę że mąż zaczyna mieć problem a
                    > lkoholowy, po prostu bym z nim rozmawiała. Że nie akceptuję ani nie toleruję i
                    > nigdy nie będę. Że oczekuję zgłoszenia się na leczenie, że to jest mój warunek
                    > dalszego trwania naszego małżeństwa. I że jeśli zacznie leczenie, będę stała za
                    > nim murem i go wspierała, ale jeśli tego nie zrobi, to nie może liczyc na: usp
                    > rawiedliwianie go przed kimkolwiek, ukrywanie przed pracodawcą/teściową/dziecmi
                    > , tego że pije; gotowanie obiadków i kupowanie kefirków; pranie obrzyganych ciu
                    > chów tudzież taszczenie z przedpokoju i układanie w łóżeczku. Jednym słowem, al
                    > bo nie pije i jesteśmy razem, albo pije sobie sam.
                    > W ilu przypadkach to faktycznie zmieni postępowanie pana - nie wiem, ale wychod
                    > zę z założenia, że należy zrobić tyle, ile można, a co więcej - to już w rękach
                    > pana.

                    No co ty? Niemozliwe? Rozmawialabys?
                    Pewnie myslisz, ze te wszystkie zony alkoholikow z nimi NIE ROZMAWIALY? Rozmawialy do zesrania, zapewniam cie. Tylko ze w 99% przypadkow to nie pomaga.
                  • jowita771 Re: Działania 12.03.14, 11:07
                    Ty byś rozmawiała, a pan by twierdził, że pije, bo trujesz i to nie do zniesienia na trzeźwo. A kiedy byś przestawała gadać, to by pił, bo nie miałby żadnego dyskomfortu. Przeceniasz możliwości zony, decyzje podejmuje sam pijący, chce przestać pić i podejmuje wysiłek albo ma to w dupie i cokolwiek Ty zrobisz, on zrobi to, co sam będzie chciał. On myśli o sobie, Ty dla równowagi powinnaś o sobie, to jest ta sytuacja właśnie.
                    • morekac Re: Działania 12.03.14, 18:55
                      O, a jak żona odejdzie/wywali za drzwi, to dopiero jest powód do picia.
                      IMO: alkoholik pije, bo tak ma i nie odczuwa potrzeby zrobienia czegoś z tym problemem. Nikt. poza nim samym, nie jest w stanie odstawić mu alkoholu.
                • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:51
                  To tak, oczywiście, ale jest to działanie na własną korzyść przede wszystkim (albo i wyłącznie) i leczenie SIEBIE bez oglądania się na alkoholika.
              • sanrio Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:43
                ja pisałam wyżej, nie będę się powtarzać
                • nisar Sanrio 11.03.14, 14:48
                  W sumie mogłam się nie produkować, tylko skopiować Twój wpis smile
                  • sanrio Re: Sanrio 11.03.14, 14:52
                    smile w sumie tak, ale dobrze zrobiłaś, bo widocznie nie wszystkim się chce czytać całość dyskusji.
    • lelija05 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 11:06
      No tak, czyli faceci to jednak inny gorszy gatunek, bo sami nic nie potrafią zrobić, nawet w nałóg wpaść i samemu z niego wyjść.
      Co by bez nas bab zrobili, sczeźli by z kretesem.
      Znałam paru alkoholików i każdy o swój nałóg obwiniał wszystkich, tylko nie siebie.
      • kawka74 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 14:04
        > Znałam paru alkoholików i każdy o swój nałóg obwiniał wszystkich, tylko nie sie
        > bie.

        I, jak widać, mają na to, nie tylko na picie, 'społeczne przyzwolenie'.
        • lelija05 Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 16:19
          Społeczne przyzwolenie? A niby gdzie? Chyba tylko wśród kumpli od kielicha.
          • iwles Re: mąż alkoholik - porażka żony? 11.03.14, 16:37

            A tutaj na forum, nie zauważyłaś ?
            Ileż to wątków było o piciu wieczorem, na koniec dnia, na rozluźnienie, na stres, dla relaksu itp. 2-3 piw, czy 2-3 lampek wina. Ileż to osób mówiło, że to prosta droga do uzaleznienia, bądź nawet już uzaleznienie?
            Ale nie.... przecież alkoholizm nie w ten sposób się objawia, 2 lampki wina, czy 3 piwa codziennie wieczorem to "coś nomalnego", a jeśli ktoś myśli inaczej, ten ma ze sobą problem, nie ten, który pije.
            I nie sądzę, by tu na ematce siedzieli kumple od kielicha. ( a może?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka