Mam kolezanke, ktora wlasnie po maturze zrobila sobie rok przerwy i zwiedzała swiat, nie pracujac, a uczac sie przy okazji jezyków. Wszystko pokrywali rodzice. Ematki dostalyby palpitacji serca, ze jej dziecko nie pracuje niewolnicza prace za 5zl/godzine i nie oddaje im praktycznie calej wyplaty i jeszcze smie naciagac rodzicow na podroze, co to za 19letni len

. Tak z watku ponizej. Emamcie zakasac rekawy i same do roboty zeby pomoc dziecku osiagnac jakis start w zyciu, a wy w wiekszosci widze chcialybyscie zeby 18latek juz, od razu uniezaleznil sie od was finansowo, bo co to za truten i pasozyt, ktory nie pracuje, on juz jest przekreslony- do konca zycia pozostanie leniem i nierobem

A juz najbardziej mnie smieszy, ze czesto wypowiadaja sie niepracujace matki, ze praca ma o taaaka wielka wartosc edukacyjna