Dodaj do ulubionych

Bardzo, bardzo, bardzo mocne

17.03.14, 14:45
Prawie zeszłam ze strachu, do teraz serce mi wali. Za pierwszym razem chyba się pomyliłam crying
Zobaczcie, bo warto.
kartkowka.fdn.pl/
Obserwuj wątek
    • priszczilla Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 14:47
      Ale czemu mamy się narażać na takie ciężkie przeżycia?
    • rhaenyra Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 14:50
      ???
      • mx3_sp Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 14:56
        dobry dzieciak jest, ładnie to zagrał.
    • misiowamama-2 Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 14:57
      dobre smile
      rozwiązałam bezbłędnie tongue_out
    • iwoniaw Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 14:58
      I niby jaki związek z fundacją "dzieci niczyje" ma dziecko ewidentnie posiadające rodziców - w tym niezbyt wyrozumiałego ojca?
      • kroliczyca80 Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:03
        Niezbyt wyrozumiałego... Widać, że miałaś szczęśliwe dzieciństwo. A ja prawie zeszłam, bo rozwiązując na czas te równania poczułam się jak 20 lat temu.
        • iwoniaw Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:09
          Miałam, ale to nie dlatego dziwi mnie zestawienie filmu z resztą reklamy.
          A ten filmik byłby niezły jako kampania przeciw pewnym zachowaniom rodzicielskim - nadal jednak nie wiem, co ma wspólnego z fundacją "dzieci niczyje". Przecież problemem dzieci w ten sposób traktowanych (czego sama jesteś dowodem przecież) nie jest brak domu, "wiktu i opierunku" czy nawet troski(!) rodziców, tylko sposób wyrażania pewnych rzeczy przez tychże rodziców. Adaś z filmiku nie jest dzieckiem, które ma szansę stać się podopiecznym fundacji, to jest inny problem (nie mówię, że nie warto, by nie zwracać nań uwagi).
          • kroliczyca80 Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:12
            Zbyt dosłownie traktujesz przymiotnik niczyje. One są niczyje, bo samotne w swoim nieszczęściu, bez pomocy ze strony niby-bliskich. Tutaj info ze strony fundacji:

            Misja Fundacji

            Fundacja Dzieci Niczyje istnieje po to, aby zapewnić każdemu dziecku bezpieczne dzieciństwo. Chronimy dzieci przed krzywdzeniem i pomagamy tym, które doświadczyły przemocy.

            Realizując naszą misję:
            Uczymy dorosłych, jak traktować dzieci, żeby ich nie krzywdzić
            Pokazujemy im, jak reagować, gdy podejrzewają, że dziecku dzieje się krzywda
            Uczymy dzieci, jak mogą uniknąć przemocy i wykorzystywania
            Oferujemy krzywdzonym dzieciom i ich opiekunom pomoc psychologiczną i prawną
            Wpływamy na polskie prawo, by jak najlepiej chroniło interes dziecka
        • rhaenyra Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:10
          ale dlaczego cos takiego polecasz?
          i czemu uwazasz ze warto skoro jak mowisz malo nie zeszlas ze strachu ?
          • kroliczyca80 Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:14
            Bo mój strach przekuł się na coś istotnego, uświadomił mi to i owo, pozwolił na własnej skórze poczuć, o co walczy fundacja? To więcej, niż miałam przed obejrzeniem.
            • mx3_sp Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:17
              to nie wiedziałaś, że istnieje przemoc?
            • rhaenyra Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:18
              istotnego ?
              czyli co dasz teraz kase na fundacje bo cie skutecznie postraszyla ???

              a za ta kae fundacja zrobi kolejna straszaca reklame ?

              nie kumam
      • tully.makker Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:11
        Fundacja Dzieci Niczyje zajmu sie dziecmi -ofiarami przemocy, nie dziecmi osieroconymi.
      • totorotot Re: Dlaczego zeszłaś ze strachu? 17.03.14, 15:37
        Iwonia ta fundacja zajmuje się problemem przemocy wobec dzieci.
    • minimikro Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:06
      A mógłby ktoś napisać, o co chodzi? Nie otwiera mi się. sad
    • adwarp Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:16
      za pierwszym razem, nie wiedziałam, że trzeba wpisać ...sad
    • ilonka001988 Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:28
      Rozwiązałam dobrze, aczkolwiek musiałam się spiąć mocno. Wolę nie sprawdzać wersji z zadaniem źle rozwiązanym.

      • jak_matrioszka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:48
        A ja spradzilam. Maja kilka wersji, na nierozwiazanie w czasie tez, jak nie dajesz rade pierwszemu zestawowi, to dostajesz drugi o tych samych wynikach, a potem trzeci, wiecej nie ciagnelam. W miedzyczasie oczywiscie wiecej wyzwisk i zapowiedz przemocy fizycznej, matce oberwalo sie (slownie) za drugim podejsciem. Nie jestem pewna w jakim wieku powinno byc dziecko, aby miec realna szanse na rozwiazanie tych zadan w wymaganym czasie (przyjmujac srednia znajomosc matematyki, a nie dziecko ematki).
        • rhaenyra Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:55
          przeciez tam nie chodzi o zadne dziecko tylko o to zeby sie ludzie nauczyli numeru krs fundacji ...
          • jak_matrioszka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:06
            Ja to rozumiem, ja sie po prostu zastanawiam nad tym ze ludzie robia w tych zadaniach bledy. A skoro dorosli robia, to ile wlasciwie lat mogloby miec dziecko w tej reklamie/kampanii?
            • rhaenyra Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:15
              ale przeciez tu wlasnie nie chodzi o to zeby jakiekolwiek dziecko mialo szanse rozwiazac to zadanie
              tylko o to zeby maksymalnie nakrecic emocje u ogladajacych
              • jak_matrioszka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:25
                To sie nie moge dziwic ze dorosli ludzie takich zadan nie potrafia rozwiazac? Ani pozastanawiac w jakim wieku sie tego uczy, skoro w doroslosci zapomina?
    • zeldaf Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:44
      Dobrze zagrane, łezka mi się zakręciła. Dzieciak wzruszający, a ojca ma się ochotę udusić. Wersja ze złym rozwiązaniem bardzo ciężka?
      • jak_matrioszka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:49
        Po wersji ze zlym rozwiazaniem dochodzisz do wniosku ze jak ojca udusisz, to kazdy sad Cie nie tylko uniewinni, ale jeszcze medal za odwage da.
    • rhaenyra Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:51
      Już dziś rusza interaktywna aplikacja Fundacji Dzieci Niczyje, która ma na celu ułatwienie zapamiętania jej numeru KRS, a tym samym przekazanie 1% na rzecz organizacji. Akcja uświadamia jak może wyglądać codzienność dzieci doświadczających przemocy i wskazuje co możemy zrobić, aby przerwać ich dramat.

      Aby nauczyć odbiorcę numeru KRS organizacji (20 44 26), w aplikacji wykorzystano interaktywne narzędzia. Przez demonstrację sytuacji dziecka krzywdzonego, Fundacja nakłania odbiorców do zaangażowania w przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci i wsparcia działań, których celem jest walka z problemem.
    • owianka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 15:53
      Mocne to jest. Nie doświadczyłam w dzieciństwie tego typu przemocy, a i tak gubiłam się w obliczeniach i wpadłam w panikę. Wyobrażam sobie, jak ciężko to oglądać osobom, którym ten człowiek przypomina własnego ojca.

      Za drugim razem wpisałam złe rozwiązanie i było jeszcze mocniejsze.

      Bardzo dobra kampania, choć nie tyle społeczna, co zbierająca 1%.

    • maja.london888 Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:06
      Straszne, ale bardzo dobre jednocześnie. "Zrobiłam" wszystkie wersje (poprawną, z błędem i nie na czas) i ta z błędem jest najstraszniejsza. Niestety prawdziwa.
    • zeldaf Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:22
      Kopnąć w twarz to może za ostro powiedziane, ale wcale nie wzbudza we mnie o wiele cieplejszych uczuć niż "papcio". Obejrzałam wszystkie trzy wersje, przez chwilę dziwnie się czułam, wpisując wynik z błędem.
      • konwalka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 16:28
        wiesz, pamietam jak sie zachowywała moja suka jak miała maluchy
        suka uwielbiająca mnie bezgranicznie
        zwyczajnie zasłoniła małe w kojcu i spojrzała jakos tak...
        a ja chcialam tylko je poprawić zeby sie nie podusiły
        dlaczego ludzie nie maja zwierzecych uczuc wobec małych? sad

        moj na szczescie były mąż raz podniósł łape na naszego synka
        usłyszałam płacz i spontanicznie huknełam starym o sciane
        dodałam jeszcze, ze nastepnym razem go zayebie
        szeptem powiedziałam, ale głosno
        chryste panie, to jest- to powinien byc- odruch
        dodam tylko, ze absolutnie nie wyniosłam z domu zwanego rodzinnym przesłania, ze dzieci nalezy chronić
        • everna Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 17:29
          Taki jest zdrowy odruch osoby, ktora wychowala sie w normalnej rodzinie. Ktos, kto sam mial takiego ojca, odruchowo sam wchodzi w role ofiary, czytaj "siedz cicho i modl sie, by tym razem udalo sie oblaskawic bestie".
          • konwalka Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 17:44
            nie, wychowałam sie w bardzo, bardzo złej rodzinie
            i mam odruch bronienia młodych za wszelką cene
            • kroliczyca80 Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 22:12
              Ja również. Moim zdaniem bezradnie patrzą na krzywdę dzieci głównie kobiety, dla których przemoc męża jest właśnie zaskoczeniem, pierwszą agresją jakiej doświadczają w życiu. Ale tu zapewne nie ma reguł, choć powinna być jedna - matka broni dziecka przed każdym, kto chce je skrzywdzić.
    • adwarp Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 17.03.14, 22:22
      a wysłała któraś z was ten film swojemu mężowi? ciekawa jestem reakcji panów
      • ilonka001988 Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 18.03.14, 05:08
        Mój powiedział, że on by urozmaicił ten filmik dając Adasiowi M16 (karabin taki, chyba popularny w grach tongue_out ) i wtedy by było zarówno ciekawie, jak i sprawiedliwie.
        Ogólnie to tą wypowiedzią zwiększył przesłanie tego filmu, że w przypadku przemocy rodzicielskiej dziecko jest same i tak cholernie bezbronne, że aż boli serce jak się o tym pomyśli.

    • atteilow Re: Bardzo, bardzo, bardzo mocne 18.03.14, 08:19
      A czy nie jest tez tak, ze na taki stres dziecko narażone jest codziennie w szkole? Rownie dobrze scenę mozna by przeniesć do budynku szkolnego, a zamiast rodzica wystepowałby zniecierpliwony nauczyciel.
      Wlasciwie co film sugeruję, że powinno się bardziej pobłażliwie podchodzić do kwestii odrabiania lekcji? Rodzic ma być dobrym wykladowcą, ktory potrafi cierpliwie tlumaczyć? A jesli nie jest, jesli nie potrafi tlumaczyc, to ma odpuścić kwestię odrabiania lekcji? Jak w ogóle mozna nauczyć liczenia dziecka z dyskalkulią?

      Niestety szkoła funkcjonuje na takiej zasadzie, że tylko rozlicza i sprawdza wiedze ucznia. A cięzar nauczenia, przypilnowania, sprawdzenia spada glównie na rodziców. Jesli rodzic nie nauczy, to jest zlym rodzicem, jesli uczy pod presją jest jeszcze gorszym. Skoro fachowcy nie potrafia uczyć miło, sympatycznie, bezstresowo i skutecznie, jak niewykształcony w tym temacie rodzic ma to zrobić? Jako matka dyslektyka w pewnym momencie zwyczajnie odpusciłam, własnie po to, zeby nie byc takim rodzicem z filmu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka