joanna29
25.03.14, 08:41
Z mojego doświadczenia piszę i o moich przemyśleniach.
Rodzice, którzy nie posyłają dzieci jako 6 letnie do szkoły, jako jeden z argumentów podają problemy emocjonalne, brak koncentracji przez np. 15 min, dziecko nie siedzi w ławce itd. Wątek jednak nie dotyczy bezpośrednio posyłania do szkoły 6 czy 7 latków.
W I klasie mojego syna z miesiąca na miesiąc pojawiało się coraz więcej problemów z dziećmi: przeszkadzają innym i sobie w czasie lekcji, biegają po korytarzu, nie skupiają się na zadaniach itd. nauczycielka zaczęła rozmawiać z rodzicami i kierować do ppp. W II klasie na 28 osobową klasą (3 uczniów została skierowana do powtarzania I klasy) 9 rodziców przedstawiło opinie o ADHD, autyzmie, nadpobudliwości, a należ dodać że jeszcze część dzieci była w trakcie diagnozowania. PPP wcale nie wystawia na wyrost opinie a też nie do końca jak się okazało to zbieg okoliczności tyle opinii w jednej klasie. Wychowawczyni długoletni pedagog, prowadząca zajęcia z socjoterapii, zajmująca się pedagogiką specjalną. Rodzice zapisywali swoje dzieci właśnie do niej z uwagi na ww specjalności, bo ..... ich dzieci mają problemy z koncentracją, są takie żywe, płaczą jak coś tam. Dzieci w klasie to głównie 7 latki (6 latków 3 uczniów). Zastanawia mnie czy te dzieci, które teraz otrzymają odroczenie z uwagi na problemy emocjonalne, brak koncentracji rozpoczną terapie i faktycznie przez rok coś się w nich zmieni, czy też rodzice uznają, że dzieci z tego wyrosną? Uważam, że każde dziecko powinno w wieku 5, a następnie 6 lat przejść rzetelne badania w ppp. Czy z Waszych obserwacji dzieci ot tak wyrastaja w ciągu roku z problemów?