Dodaj do ulubionych

Sprzataczka - szkody

30.03.14, 20:05
Potracacie sprzataczce za szkody (wzglednie uwazacie ze powinno sie potracic)?
Sytuacja a. Zbila porcelanowego kotka (a1 z misni powiedzmy i po babci i tak jej nie stac a2 kotek z bazaru 30zeta - stac ja)
sytuacja b macie zwyczaj rozrzucac ubrania po lazience - babka sprzatajac napchala do pralki i maz nie sprawdziwszy nastawil pralke - sweterek corki jest na lalke.
Sprzataczka ma placone ok 100 zloty ddziennie dwie prace twierdzi ze w rok odklada kosztem ogromnych wyzeczen 30k
Obserwuj wątek
    • klamkas Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:19
      Zależy jak często zdarzają się wpadki: mojej zdarza się bardzo rzadko, nie potrącam, bo wypadki zdarzają się każdemu. Gdyby tłukła/niszczyła co tydzień, to bym znalazła inną.

      Odpowiadając na konkretne przypadki:
      - porcelanowy kotek po babci - nie potrącam, bo za pieniądze pamiątki po babci nie odkupię (nieważne, czy miśnia czy kupione od ruskich)
      - kotek z bazaru - nie potrącam, bo 30 zł nie majątek
      - sweterek - zawalił mąż, bo nie sprawdził/nie spytał, więc jeśli już to rozważam wysłanie go po nowy sweterek (kasa wspólna, ale ja nie lubię sklepów, więc czemu mam cierpieć, skoro on zniszczył?)
    • paliwodaj Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:20
      a. Zbila porcelanowego kotka (a1 z misni powiedzmy i po babci i tak je
      > j nie stac a2 kotek z bazaru 30zeta - stac ja)

      jak przetlumaczysz na polski to moze ktos ci napisze

      > sytuacja b macie zwyczaj rozrzucac ubrania po lazience
      zacznij corke uczyc ze ciuchow po domu sie nie rozrzuca, a jak masz jakies specjalne zyczenia co do prania to sprzataczke poinstruuj
      Powinnas miec wiecej szacunku do tej osoby bez wzgledu na to jakie jest je zajecie. Piszesz o nie j jak o czlowieku gorszej kategorii
      Co do strat, powinnas to ustalic indywidualnie z osoba sprzatajaca przed rozpoczeciem pracy, a nie na forum rozprawiasz jakby to od nas zalezalo czy sie jakos dogadacie
      • erin7 Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:24
        A już zupełnie nie kumam czemu pije do oszczędności pani sprzątającej.
        • 3-mamuska Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:33
          Wypadki sie zdarzają i za figurkę bym nie chciała kasy.
          Za sweterek tez nie, bo po 1. To wy wywalacie rzeczy na podłogę,
          Po 2- musiała je sprzątając zeby posprzątać łazienkę,
          Po 3-maz pierdoła ze nie sprawdził, mogła tambyc czerwona skarpetka razem z białymi koszulami.
          No chyba ze macie kosz na pranie i zebrać te ciuchy mogła do kosza, to wtedy koszty po połowie bo maz wstawił bez sprawdzenia.
        • anaspa Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:34
          Ja jeszcze jak mieszkałam z moim mężem wynajmowałam sprzątaczkę przez firmę sprzątającą z ubezpieczeniem. Jak jedna zniszczyła koszule męża, mieliśmy im zeskanować po prostu rachunek za nowe. Jak jedna zniszczyła moją bluzkę też wystarczył rachunek. Mieliśmy różne sprzątaczki, aż trafiliśmy na tę "jedyną" smile
          • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:46
            No wlasnie! Ja osobiscie tez uwazam ze dprzataczka albo jest oficjalna i ubezpieczona albo nieoficjalna i zniszczenia sie bierze na klate jako wypadki przy pracy (tym bardziej ze wlasnie czesto sa niezawinione nie do oplacenia itp) ale z opowiesci mojej pani wynika ze raczej ludzie chca zwrotu kasy lub odpracowania w darmowym sprzataniu (historia ze sweterkiem np - facet zadzwonil wieczorem z pytaniem czy nie widziala takiego to a takiego sweterka. Ona mpwi ze wlozyla do pralki z innymi brudami (kosza niet)a on wlasnie wtedy wyskoczyl ze on nie wiedzial i wypral i sweter do wyrzucenia na koniec dodal "i co pani na to...?"
            Ludzie sa dziwni.
            • pederastwa Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 15:49
              Jak można nie mieć kosza na pranie?
              • ksionzka Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:29
                No dokładnie. Ale kosz to jeszcze pół biedy. Porozpierdzielają pranie na pół łazienki i mają pretensje. I jeszcze kwitek na drogę: ludzie są dziwni. A mąż: I co pani na to...
                Wypadki się zdarzają, autorce pewnie też w pracy.
                Jak można posprzątać łazienkę gdzie są bety, których nie ma gdzie włożyć. Miała je pozbierać na kupkę i umieścić w pokoju gościnnym, wysprzątać i te bety z powrotem do łazienki wnieść na to samo miejsce gdzie były? Tego chciała autorka, to trzeba było jej to powiedzieć! Ale nie wiem co to za sprzątanie.
                Skoro wiem, że nie mam kosza to gdzie mogą być bety, które były na podłodze w łazience? Zagadka roku nie? chyba logiczne że w pralce. A skoro w pralce się trzyma rzeczy to chyba logicznym jest aby przed jej włączeniem przesegregować rzeczy. Córka urośnie i jak nauczy się nie rozrzucać brudnych rzeczy będzie je wkładać gdzie? Pewnie do pralki i znów mężuś będzie jęczał że on nie wiedział i co ona na to, a autorka doda dzieci są dziwne/
                • pederastwa Re: Sprzataczka - szkody 01.04.14, 10:26
                  Ale autorka nie opisuje tu historii z życia swojej rodziny.
        • 3-mamuska Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:34
          erin7 napisała:

          > A już zupełnie nie kumam czemu pije do oszczędności pani sprzątającej.

          Czemu bo skoro odkłada to albo "za duzo jej płace ", albo to stac na odkupienie rzeczy.
        • bei Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:35
          Kotka po babci skleiłabym bazarkowa skorupa wylatuje do kosza.
          Rzadkie wypadki toleruję, kazdemu mogą się zdarzyć, gdyby byly częste poszukałabym chyba mniej niezdarnej pani smile

          Sama kiedyś dorabialam sprzątając, stluklam wowczas porcelanową popielniczkę. Corka właścicielki domu wzięła winę na siebie. W innym domu przypaliłam bluzkę żelazkiem.
          Napisałam kartkę, ze bardzo przepraszam, ze odpracuję stratę sprzątając.
          Przy następnym sprzątaniu dostalam taką, nową bluzkę w prezencie. Byla bardzo droga.
          Bluzka dluuuuugo była moją ulubioną smile
        • najma78 Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:38
          Ciezko zrozumiec post autorki watku (jak wiekszosc zreszta) ale kwestie zniszczen nalezy ustalic przed wynajecim uslug. Poza tym skoro stac na usluge sprzatania to tym bardziej na kosz na brudne ubrania. Co to wogole za zwyczaj upychania ubran do pralki? Nie wiem tez co tu do rzeczy maja czyjes oszczednosci.
          • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:49
            O oszczednosciach wiecie bo pani czesto wspomina ze pracuje 7 dni w tygodniu po dwa sprzatania bo odklada na mieszkanie. Nawet w nocy sni jej sie ze sprzata.
            Jak trzeba byc bezczelnym zeby od kogos takiego wyludzac darmowe sprzatania sie zastanawiam...
            • awidyna Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:54
              ichi51e napisała:

              > O oszczednosciach wiecie bo pani czesto wspomina ze pracuje 7 dni w tygodniu po
              > dwa sprzatania bo odklada na mieszkanie. Nawet w nocy sni jej sie ze sprzata.
              > Jak trzeba byc bezczelnym zeby od kogos takiego wyludzac darmowe sprzatania sie
              > zastanawiam...
              yyyy??? Ty masz na pewno równo pod sufitem? Grzecznie pytam wink
              • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:55
                Serio nie mialabys oporow? O_o mnie bu chyba ta kasa w gardle stanela uncertain
                • awidyna Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:58
                  ichi51e napisała:

                  > Serio nie mialabys oporow? O_o mnie bu chyba ta kasa w gardle stanela uncertain
                  Ale przed czym? Ja nie do tego piję. Dopiero co chcesz aby kobita odkupiła Ci kotka, czy oddała kasę za sweterek a tu pytasz jak trzeba być bezczelnym. No takim jak Ty, proste.
                  • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 21:03
                    Trzeba czytac caly watek :p to nie ja mam problem tylko moja pani sprzatajaca ktora sprzata po ludziach i co chwile przynosi rozne dziwne opowiesci nadajace sie na reportaze o pomiataniu drugim czlowiekiem.
                    Ludzie maja prace na umowe regularna pewna na emeryture odkladaja mieszkanie kupione (albo w kredycie) stac ich na pania i robia afery ze sweterek sami zniszczyli? I kaza zaplacic? Skad sie tacy biora? Przeciez z tym swetrem wina faceta byla czarno na bialym. Jalas spychologia? Ktos musi byc winny i nie bede to ja?
                    • awidyna Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 21:08
                      wink ok to przepraszam, ale strasznie chaotycznie to piszesz. Pisz pod postem, na który odpowiadasz a nie który aktualnie czytasz, będzie jaśniej.
            • jagienka75 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:33
              tak nie owijając w bawełnę, to gó... cię powinny obchodzić oszczędności tej pani.
              rozumiem, że sprzątaczka broń boże nie powinna myśleć o mieszkaniu?
              nie podoba ci się jej praca? zwolnij ją i sama sprzątaj swoje brudy.
              serdecznie współczuję ludziom, którzy są zatrudniani przez takie buractwo.
              • pederastwa Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 15:56
                Rany. Jak można aż tak nie rozumieć słowa pisanego?
          • kol.3 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:23
            Osobiście uważam że kosz na brudną bieliznę to absolutnie zbędny i najczęściej antyestetyczny mebel. Trudny do zmieszczenia w blokowych łazienkach. Rzeczy do prania zawsze wkładam do pralki, potem sortuję, piorę i do szafy. Piorę wszystko na bieżąco, 4-5 razy w tygodniu.
            • lady-z-gaga Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 10:21
              Mając w domu 3 komplety pościeli do zmainy, trzy osoby z zestawem ręczników i masę brudnych ciuchów ( w tym treningowe minimum 5 razy w tygodniu x 3 osoby) nie dałabys rady prac tego na bieżąco smile.
              Nawet w mniej brudzącej rodzinie jest przeciez sortowanie kolorami, osobne pranie dla odzieży delikatnej, pościel, jakieś obrusy od czasu do czasu. Jak to wszystko upchac do pralki? a na czas prania to, co zostaje, gdzie ma leżeć? na podłodze?
              • noname2002 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 10:49
                Dokładnie, poza tym nie każdy chce i ma miejsce, żeby pranie rozwiesić w domu a na dworze nie zawsze jest pogoda odpowiednia do wysuszenia ubrań. Ja tam wybrałam estetyczną szafkę na brudy zamiast nieestetycznej suszarki w łazience wink
              • kol.3 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:28
                To jest kwestia organizacji domu. W jednym tygodniu zmieniam pościel w naszej sypialni i piorę od razu. W następnym tygodniu w pokoju syna. W ten sposób nie mam takich spiętrzeń, że nagle muszę uprać kupę prania. Poza tym jeśli trzeba robię 2 prania dziennie. Bielizna pościelowa wymaga prania w 60 stopniach, ubrania codzienne - prania w krótkim programie przepierkowym. Pralka daje radę.
    • awidyna Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:35
      ichi51e napisała:

      > Potracacie sprzataczce za szkody (wzglednie uwazacie ze powinno sie potracic)?
      Nie mam sprzątaczki.
      > Sytuacja a. Zbila porcelanowego kotka (a1 z misni powiedzmy i po babci i tak je
      > j nie stac a2 kotek z bazaru 30zeta - stac ja)
      ad a) co to jest "misni"? po babci czyli chodzi o pamiątkę, jakiś sentyment wzbudza? hmm.. da sie to gdzieś kupić? za 30 zł to sory ale takich badziewi to szkoda trzymać i może dobrze, ze rozbiła, mniej kurzu będzie
      > sytuacja b macie zwyczaj rozrzucac ubrania po lazience - babka sprzatajac napch
      > ala do pralki i maz nie sprawdziwszy nastawil pralke - sweterek corki jest na l
      > alke.
      ad b) nie macie zwyczaju. Jasny gwint, jaki z Ciebie musi być flejtuch, że z podłogi nie chce Ci się wrzucić ubrań do kosza. Ja bym się nawet niezręcznie czułą w takiej sytuacji, ze ktoś moje majtki zbiera z podłogi.
      Wogóle co za zwyczaj że jeden wrzuca a drugi włącza pralkę? Teraz są takie pralki gdzie jest funkcja "opóźniony start" może warto zainwestować.
      > Sprzataczka ma placone ok 100 zloty ddziennie dwie prace twierdzi ze w rok odkl
      > ada kosztem ogromnych wyzeczen 30k
      Und? A co Cię interesują jej pieniądze? Przecież nie kradnie tylko pracuje uczciwie, jeszcze w takich warunkach to powinnaś jej 13 wypłacać.
      • klamkas Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:49
        Z misni - porcelana miśnieńska jest z tych cennych, a że po babci, to jeszcze cenniejsza smile.
    • bachtin Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:39
      Jakby stłukła porcelanowego kotka, to dostałaby serdeczne uściski - nienawidzę akich kiczowatych durnostojek.

      W przypadku z praniem wina ewidentnie jest po stronie męża, więc z jakiej racji ma płacić sprzątaczka?

      Co mają do tego oszczędności tej pani?

      Jakichś drobnych rzeczy bym nie liczyła, bo to się zdarza. Inaczej by było w przypadku ewidentnych "błędów w sztuce" np. umycia podłogi z desek wodą tak, że by spuchła.
      • aurita Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 17:36
        > Jakby stłukła porcelanowego kotka, to dostałaby serdeczne uściski - nienawidzę
        > akich kiczowatych durnostojek.

        dokladnie to samo pomyslalam! smile a kotka po babci staralabym sie skleic...


        Pani, ktora sprzata nasz dom raz stlukla salaterke i ja odkupila zanim ja sie zorientowalam.... mam mnostwo "szkla" poutykanego po szafkach (szkoda wyrzucic a malo uzywam), wiec nie wymagalabym odkupienia. I juz to sobie wyjasnilysmy, ze jak cos stlucze to ma najpierw powiedziec a nie od razu leciec do sklepu.
        Jednak widac tu inna klase, niz opisanej pani sprzatajacej w pierwszym poscie: nie dosc, ze nie poczuwa sie aby zadoscuczynic to jeszcze doope obrabia? zenada!!!!
    • rosapulchra-0 Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:41
      ichi51e napisała:

      > Sprzataczka ma placone ok 100 zloty ddziennie dwie prace twierdzi ze w rok odkl
      > ada kosztem ogromnych wyzeczen 30k

      Możesz jaśniej?
    • a1ma Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:43
      Nie potracam.
    • stacie_o Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:49
      Dorabiałam sprzątając. Nigdy nikt się nie upomniał o drobne szkody. Miałam chyba szczęście.
      • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:54
        Albo moja pani trafia na jakis bucow uncertain czasem historie ma jak z kosmosu! Ostatnio podzla na sprzatanie do nowej babki - przebrala sie i wyciera kurZe a babka (ok 60+) nagle jej wykezdza ze przez cala ta Ukraine trzecia wojna swiatowa wybuchnie i ze trzeba bylo cicho siedziec. Skonczylo sie tak ze spakowala sie i poszla odnoszac wrazenie ze babka chciala sie podzielic przekonaniami politycznymi...
    • wilowka Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 20:53
      Nie mam sprzątaczki ale tak na prosty rozum.

      Zbity kotek - sama powinna zaproponować odkupienie - zapłatę lub eakiś upominek w zamian

      Akcja z pralką - wina męża - sprzątaczka nie odpowiada, ze nie sprawdził co w pralce - mógł tam byc kot.


      I jakie ma znaczenie ile rocznie odkłada sąsiadka? Kogo to boli?
      • 3-mamuska Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 21:03
        Mam znajoma ktora ma około 20 pan sprzątających , maja formę i duzo klientów.
        Ale oni sa ubezpieczenie, zgubienie kluczy (dorabiają oni) kiedy u kogos w domu sprzątaczka przewróciła żyrafę i kłamali jej sie ucho, taka ozdobna duza i kupę kasy kosztowała chyba ja w koncu naprawili.
        Najgorsze ci babka wysunęła to ukradła paszporty dokumeny, książeczkę czeków.
        Mieli kłopoty policję ale na szczescie dzieki ubezpieczeniu mogli pokryć koszty .
        Czasami dziewczyny takie cuda robią ze masakra.
        • thea19 polska jezyk - trudna jezyk 30.03.14, 23:13
    • valtho Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 21:06
      Nie, nie potrącam. Bardzo rzadko zdarzają się jakieś szkody.
      Jak zniszczyła mi jakieś rzeczy piorąc na złym programie, poprosiłam, żeby sama nie włączała pralki (zostawiam posegregowane ubrania na podłodze przy pralce i wyjaśniam co na jaki program). Nie mam pojęcia czy i jakie ma oszczędności, to nie moja sprawa, więc mnie to nie interesuje.
      • niktmadry Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 21:10
        Nie mam pojęcia czy i jakie ma oszczędności, to
        > nie moja sprawa, więc mnie to nie interesuje.

        Jak można tego nie wiedzieć??? Przecież jeśli ma oszczędności to należy jej mniej płacić lub nie płacić wcale!!
    • anorektycznazdzira Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 23:06
      Nie bardzo rozumiem chyba ten opis.
      Ogólnie raczej nie potrącam, bo nie sądzę, żebym pani fundowała szkolenia specjalistyczne, BHP, i tak dalej, a to działa w obie strony. I gdybym sama sprzątała, to też mogłabym stłuc kotka, nie ważne czy z Miśni czy z Tesco. Gdybym uznała, że pani przegięła, to bym się z nią rozstała.
    • mikams75 Re: Sprzataczka - szkody 30.03.14, 23:43
      nie, ja bym nawet nie ochrzanila, choc duzo zalezy od postawy samej sprzataczki po fakcie.
      W biurze raz sprzataczka stlukla donice i choc sprzata pod wieczor to na drugi dien byla rano o 7.00 w biurze, zeby mnie dorwac i zapewne zanm podniose krzyk, kto stlukl. Babka skulona przepraszala bardzo a ja stwierdzilam, ze nic sie nie stalo, trudno, nie zrobila tego specjalnie i tyle. Nic nikomu o ty nie powiedzialam.
      Jak w domu niania stlula kubek i zaczela przepraszac i obiecywac, ze odkupie, tez powiedzialam, ze nic sie nie stalo, ma nie odkupywac, bo bedzie o jedna rzecz mniej do przeprowadzki.
      Obie osoby wykazywaly skuche, nie wiem jak bym zareagowala jakby przyjely wojownicza postawe probujac zwalac wine na kogos innego.
      Natomiast jesli sprzataczka bylaby naprawde niezgrabna i ciagle cos niszczyla to bym ja zwolnila zamiast sie szarpac o szkody.
    • buuenos Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 00:13
      Gdyby kazda pani do sprzatania nie byla zatrudniana na czarno nie byloby problemu.Zaplac jedna z druga ubezpieczenie to i kotek z fajansu sie zwrocismile
      • a1ma Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 00:17
        A co ma jedno z drugim wspólnego?
        Ja nie zatrudniam na czarno, ale nie mam pojęcia, czy pani ma ubezpieczenie. Przecież nie ma chyba obowiązku miec?
        • buuenos Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 00:32
          Po prostu ja zatrudniasz na np.5 godz. tygodniowo, ,oplacasz skl. emerytalne i ubezpieczenie.
          • buuenos Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 00:37
            Nie ubezpieczenie zdrowotne,ale wlasnie jak na wypadek jak cos sie zbije.
            • a1ma Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:33
              Ja mam opłacać jej OC? A z jakiej paki niby?
          • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 08:19
            Oplacasz emerytalne i ubezpieczenie zdrowotne (czyli wypadki przy pracy - jak spadnie z drabiny i urlop zdrowotny) Oc to juz ekstra chyba pani powinna miec na wszelki wypadek.
          • a1ma Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:32
            A od kiedy sprzątanie musi być objęte umowa o prace? Fryzjerce tez opłacasz składki emerytalne? I ekspedientce w piekarni tez?
            Normalne zlecenie, za ktore płacisz, dostajesz rachunek, a składki odprowadza sobie sama zainteresowana. Wszystko.
          • pederastwa Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:06
            Zaraz, a jakie możliwości prawne mam jako osoba prywatna żeby kogoś zatrudnić?
            Jak wołasz malarza, żeby Ci pomalował mieszkanie, to też go zatrudniasz np. na dwa tygodnie po osiem godzin dziennie? Opłacasz składki?
            A mechanika do samochodu? Też mam zatrudnić? Czy jednak mogę założyć, że skoro ktoś świadczy jakieś usługi, to sam dba o legalnośc swojej działalności.
            W opisanym przypadku pani sprząta zawodowo. Skoro chce zaoszczędzić nie rejestrując działalności gospodarczej, nie ma ubezpieczenia, to naraża się właśnie na tego rodzaju koszty.
            • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:15
              Normalnie zatrudniasz. Najwygodniej oczywiscie jak pani ma firme.
              • pederastwa Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:30
                Odpowiedź "normalnie zatrudniasz" niewiele wyjaśnia.
                Zresztą czemu np. dziesięć osób ma panią "normalnie" zatrudniać, każda z nich na przykładowo 1/10 etatu, płacić za nią składki, ubezpieczenie itp? Prowadzić dla niej dokumentację kadrową, ewidencję czasu pracy, plan urlopów,zapewniać szkolenia BHP itp?
                Chyba sytuacja jest tu ewidentna, że pani pracuje na czarno, bo jej tak wygodnie i może sobie więcej oszczędzić. Tylko później jest płacz w sytuacji kiedy trzeba zapłacić za jakieś zniszczenia, bo ubezpieczenia brak. Przy czym stłuczony kotek, czy sfilcowany sweterek, to akurat pierdoły, które sama bym olała. Ale co jesli przez nieuwagę pani zepsułaby pralkę, zmywarkę czy nawet odkurzacz. Tez machniesz ręką? A jeśli nie daj boże ktoś z domowników miałby wypadek z powodu pani błędu? (np. zapomniała zamnknąc bramkę zabezpieczającą schody i dziecko spadło). Co z odpowiedzialnością w takim przypadku?
                • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:38
                  Sprzataczki powiem szczerze nie wiem - moja dubluje jako niania - wtedy to jest naprawde proste - skladasz w zusie dwa formularze do 7dni od podpisania umowy i potem do 14 nastepnego mca dwa nastepne (panie wypelniaja) i potem placisz skladke podlug tego co wylicza przedluza sie automatycznie. Podatek pani rozlicza sama jako inne dochody.
                  Lazenia po zysie jest ale trwa krotko i ogolnie sprawnie.
    • burina Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 01:57
      Kila osób napisało, że sfilcowany sweter to wina męża. Możecie mi wytłumaczyć, o co z tym chodzi? W jakim celu ktokolwiek miałby rozpakowywać już załadowaną pralkę, żeby oglądać, co jest w środku?
      • crises Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:21
        Włączenie pralki przy niesprawdzeniu, co jest w środku, to czysta głupota w tym przypadku (domownicy są bałaganiarzami, w domu bywa sprzątaczka).

        Ogólnie bezpiecznie jest raczej zakładać, że jeśli osoba, która wkładała rzeczy do pralki, nie włączyła jej, to miała ku temu powód.
        • burina Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:50
          Aha.

          No to ja bym jednak się nie mogła na męża gniewać o to, że nie wpadł na to, żeby przeglądać zawartość pralki. Bo jednak bardziej prawdopodobnym motywem zostawienia niewłączonej pralki wydaje mi się 'ktoś zadzwonił', 'zapomniałam', 'nie chciałam hałasować/przeciążać linii' i tysiąc innych niż 'nie włączyłam pralki, bo całej kupie prania schowałam Ci do wyłuskania sweterek córki nadający się tylko do prania ręcznego'.

          Jak już kogoś, to bym osobę pakującą pralkę oskarżała - po co coś, co nie powinno się w pralce znaleźć do tej pralki prać, żeby los kusić, żeby dwa razy tę samą robotę powtarzać? Aczkolwiek największym winowajcą są ludzie, którzy doprowadzili do sytuacji, że brudne ubrania na podłodze się walają i najlogiczniejszym miejscem na ich szybkie upchnięcie wydaje się być pralka. Tak czy siak tę bolesną lekcję bym przyjęła na klatę, a Bogu ducha winnego męża, który był tylko ostatnim trybikiem w tej całej napędzającej tragedię machinie bym jednak oszczędziła.
          • koronka2012 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 21:52
            burina napisała:

            > Jak już kogoś, to bym osobę pakującą pralkę oskarżała - po co coś, co nie powin
            > no się w pralce znaleźć do tej pralki prać, żeby los kusić, żeby dwa razy tę sa
            > mą robotę powtarzać?

            Niektórzy nie posiadają koszy na pranie, i rzeczy wrzucają po prostu do pralki, sortując potem, przed nastawieniem. Nie ma to IMO większej logiki, ale są ludzie, którzy tak robią, i w takim wypadku przed nastawieniem pralki robi się przegląd zawartości.

      • ola_fatyga Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 21:50
        W jakim celu ktokolwiek miałby rozpakowywać już załadowaną p
        > ralkę, żeby oglądać, co jest w środku?

        poniewaz fleje nie posiadają kosza na brudy, brudne ciuchy w zwiazku z tym rzucane sa na podloge w lazience, no i pani sprzatajaca, sprzatajac lazienke, zbiera je z podlogi i umieszcza w pralce
    • jola-kotka Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 02:23
      Nie,bo do mnie przychodzi pani codziennie,robi wszystko i nie istotne,że za kase. Ktoś taki po pewnym czasie staje się członkiem rodziny. Gdybym to ja miała to robić co ona u mnie w domu zniszczonych rzeczy byloby sto razy więcej. A rozwalony kubek,kotek,błąd w praniu może zdażyć się mi,mężowi to czemu nie tej pani. Nawet jeśli jej płacimy to nadal jest ona człowiekiem a nie perfekcyjnym robotem.
      Jeśli ktoś sprząta moje brudy za mnie to ja go kocham miłością nieograniczoną bedąc wdzięczna że sama tego robić nie musze a starty? Nawet jeśli coś zniszczyła to ja o tym nie wiem nie informuje mnie o tym bo niby po co.
      Jolu zbilam kubek.No i co z tego co miałabym odpowiedzieć.
      Szkoda mojej głowy na takie bzdety.
      Ona wie,że nie zawraca mi się głowy rzeczami nieistotnymi.
    • asia_i_p Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 07:39
      Sprzątaczki nigdy nie miałam, miałam nianię i do głowy by mi nie przyszło potrącać za szkody.
      Zresztą ze szkód pamiętam jedną - pożyczyliśmy jej płytę DVD, jej odtwarzacz siadł w trakcie, kiedy odtwarzała i płyta padła (swoją drogą fantastyczny efekt, wyglądała jak ugotowana - w folii między dwoma warstwami plastiku pojawiły się takie jakby konstelacje bąbelków). Nie powiedzieliśmy jej, że padła, bo jeszcze by chciała odkupić.
    • panirogalik Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 08:45
      w żadnym z tych przypadków bym nie potrąciła.
    • inguszetia_2006 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:23
      Witam
      Nie potrącam. Kiedyś mi jedna pani spaliła koszulę różową jedwabną i prawie, że płakała z rozpaczy. To jak tu jeszcze potrącać? Powiedziałam jej, że nie lubiłam tej koszuli i dobrze, że ją spaliła. Nie uwierzyła;-P Ale po tym doświadczeniu mam nauczkę, cenne ciuchy prasuję sama, a porcelany starej i innych takich drogocenności nie pozwalam myć, sama to robię, delikatnie i raz na rok.
      Pzdr.
      Ing
      • una_mujer Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 15:22
        Raz mi się zdarzyło zażądać darmowego sprzątania. Pani miała od zawsze powiedziane, że ma nie wstawiać prania, bo nienawidzę, jak ktoś grzebie w moich brudnych rzeczach, ale uparcie je wstawiała. Jak powiedziałam rano "nie wstawiać", to pamiętała, ale jak w następnym tygodniu nie powiedziałam, to po przyjściu miałam pusty kosz na brudną bieliznę...
        No i w końcu za piątym razem wyprała mi coś tam w 60 stopniach, co było do prania ręcznego. I niestety dopiero po mojej awanturze i konieczności odpracowania przestała wstawiać to pranie...
    • lady-z-gaga Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 09:23
      Po pierwsze - nic Ci do jej oszczędności.
      Po drugie - jesli ktos jest burdelarzem i rzuca ciuchy na podłogę, to powinien zostawic sprzątaczce dokładne instrukcje, co ma z tymi rzeczami robić. Kosza na pranie, jak piszesz, nie ma. Pomysł zwalenia winy za bezmyslność męża na sprzątaczkę - kuriozalny.
      Co do stłuczonych rzeczy - nie prosiłabym o pokrycie kosztow, chyba, że pani notorycznie by coś tłukła. A i wtedy lepiej poszukac nowej wink
    • wielkafuria Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 11:09
      mnie sprzataczka zepsuła głosniki od plazmy. czysciła czyms w areozolu telewizor i mi tam napsikała. przez długi czas charczało, potem przestało. nic nie powiedziałam uncertain bo jej za reke nie zlapałam
    • chipsi Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 11:13
      > Sprzataczka ma placone ok 100 zloty ddziennie dwie prace twierdzi ze w rok odkl
      > ada kosztem ogromnych wyzeczen 30k

      Weź mnie, za te kasę odkupie Ci każdego kotka tongue_out
    • atteilow Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 11:23
      Tez oszczędzisz 30k nie zatrudniajac pani do sprzatania wink
    • slawekopty Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 11:32
      Wygląda mi na to że masz za dużo czasuwink sadząc po twojej obecności na forum ;P najlepiej żebyś sama po sobie i rodzinie sprzątała dom, oszczędzi ci to dylematów moralnych wink a i ilość spamu znacznie spadnie wink No chyba że jesteś upośledzona ruchowo sad albo co gorsza umysłowo sad sad i klepanie w klawiaturę z sensem czy bez wink jest jedyną czynnością którą w miarę potrafisz opanować. To wtedy zgodnie z obowiązująca poprawnością polityczną trzeba ci będzie jeszcze zrefundować kompa, bo chyba potraktujemy go jak sprzęt do rehabilitacji.
      • ichi51e Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 15:45
        Moze bys lepiej watek przeczytal zamiast mnie obrazac? Ja to sie za to zastanawiam jak nudne zycie trzeba miec zeby sledzic kto ile na forum siedzi uncertain
        • slawekopty Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:31
          ichi51e napisała:

          > Moze bys lepiej watek przeczytal zamiast mnie obrazac?

          Przeczytałem wink i staram się być naprawdę delikatny, nie używam słów które cisną mi sie na usta wink

          Ja to sie za to zastanaw
          > iam jak nudne zycie trzeba miec zeby sledzic kto ile na forum siedzi uncertain

          nudne nie nudne wink staram sie od czasu do czasu je urozmaicić wink
    • ksionzka Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 16:35
      Kosz to jeszcze pół biedy. Porozpierdzielają pranie na pół łazienki i mają pretensje. I jeszcze kwitek na drogę: ludzie są dziwni. A mąż: I co pani na to...że wyprałem bo nie wiedziałem bo w sumie żyje w kosmosie.
      Wypadki się zdarzają, autorce pewnie też w pracy.
      Jak można posprzątać łazienkę gdzie są bety, których nie ma gdzie włożyć. Miała je pozbierać na kupkę i umieścić w pokoju gościnnym, wysprzątać i te bety z powrotem do łazienki wnieść na to samo miejsce gdzie były? Bluzka pod umywalką, spódnica obok wanny, koszula na sedesie? Tego chciała autorka, to trzeba było jej to powiedzieć! Ale nie wiem co to za sprzątanie.
      Skoro wiem, że nie mam kosza to gdzie mogą być bety, które były na podłodze w łazience? Zagadka roku nie? chyba logiczne że w pralce. A skoro w pralce się trzyma rzeczy to chyba logicznym jest aby przed jej włączeniem przesegregować rzeczy. Córka urośnie i jak nauczy się nie rozrzucać brudnych rzeczy będzie je wkładać gdzie? Pewnie do pralki i znów mężuś będzie jęczał że on nie wiedział i co ona na to, a autorka doda ze dzieci są dziwne ;/
      • kagrami Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 22:46
        Co to znaczy że mąż ZROBIŁ PRANIE? Znaczy, że nasypał proszku i wcisnął guzik? Oj, to się napracował, faaaaakt ZROBIŁ pranie wink

        IMO pierwsza część prania to segregowanie i dobranie odpowiedniego programu/środka piorącego. Druga częśc to suszenie ewentualnie prasowanie. Środkową część po wciśnięciu guziczka robi pralka a nie człowiek

        "Szacun" dla męża autorki wątku za wciśnięcie guziczka.
    • joanekjoanek Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 17:37
      Ja mam już wszystkie białe staniki szarobure... i gacie...
      Ale akurat pranie to robi mi niania, w godzinach pracy, ale nie w ramach zakresu obowiązków, tylko tak po prostu, jak dziecko śpi, albo czasem razem z dzieckiem. Więc się nie odzywam, no co, stare gacie mam sobie kazać odkupić??? Wprawdzie jak białe rajstopki dziecka stają się szare, to ja trochę wpadam w stupor, bo kobieta jest bardzo bystra, ogarnięta i w ogóle ją kocham, więc zachodzę w głowę, dlaczego sama na to nie wpadnie, że coś nie tak smile Ale nie reaguję, trudno. Niepranie lub prawie niepranie jest warte kilku par szarych gaci.
      • zibi62 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 21:37
        Moja Pani zbiła stolik( szklany) warty sporo, i filiżankę ( jakaś droga, prezent). Nie powiem, żeby mnie to ucieszyło, ale trudno....zdarza sie. Skrucha i rozpacz ( głównie za stolik, bo z ceny filiżanki nie zdawała sobie sprawy) sprawiły, ze w sumie nic jej nie powiedziałam.Chciała za stolik oddawać na raty, ale nie miałabym serca na to. Skończyło sie na tym, ze parę razy przyniosła ciasto, jakieś swojskie wędliny i żyjemy zgodnie do dziś.Mąż jak coś zniszczy dostaje ochrzan, Panią to w sumie jeszcze pocieszałam, bo taka załamana byłasmile
      • yuka12 Re: Sprzataczka - szkody 31.03.14, 23:25
        W moim polskim miescie woda byla tak twarda, ze wiekszosc bialych rzeczy byla szara po kilku praniach. Uzywalam oczywiscie proszkow do bialego, pranie dokladnie segregowalam. Jezeli mi na czyms zalezalo, pozostawal wylacznie wybielacz. Ale wtedy i zycie danej sztuki bylo krotsze.
        Tez kiedys sprzatalam, nigdy niczego nie stuklam, ale kiedys dostalam zaliczke na kolejny tydzien, ktora kazano mi zwrocic, gdy sie rozchorowalam na grype jelitowa i nie moglam w tym tygodniu sprzatac. O pomysle odrobienia pozniej nie chciano slyszec. Zaliczka byla na DANY tydzien i w TYM SAMYM tygodniu mialam pracowac. Nawet z grypa. Zwrocilam pieniadze i juz wiecej nie chcialam tam sprzatac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka