Dodaj do ulubionych

weekend u kolezanki

08.04.14, 20:05
Bylam u kolezanki wydawalo mi sie bliskiej na weekend. Sytuacja jest taka, ze ja poki co mieszkam jeszcze z rodzicami, a ona juz samodzielnie w innym miescie. Zawsze sie przyjaznilysmy wiec ja przyjezdzam do niej ona do mnie. Byla u mnie i moich rodzicow. Mam rodzicow bardz, bardzo goscinnych, ktorzy podali obiad- zupe, drugie danie. Zrobili ciasto. Podsuwali nam pod nos kanapki i owoce zebysmy sie mogly nagadac do woli. Przyjechalam do niej mialam rtam kurs tzn do jej rodzicow. I tu byl dla mnie szok. Ciasto zrobilymy z kolezanka i ojej fajna zabawa. Obieralam owoce itd. Na obiad zaserwowali jakies danie za 5zl gotowe z biedronki do odgrzania w mikrofali. Ok nie mam za zle chociaz przykro mi sie zrobilo, ze jednak u mnie w domu gosc w dom bog w dom, a tam takie olewactwo. Jednak pomyslalam no coz takie wychowanie i tak widocznie maja. I teraz ta kolezanka sama mieszka wiec mnie zaprosila do siebie na weekend. Przyjechalam z ciastami i winem, a ona pierwsze co to wziela mnie na zakupy bo nie ma nic w lodowce. To p[oszlysmy narobila zapasow na caly tydzien i przy kasie tak mi glupio bylo stac wiec zaproponowalam, ze zaplace za polowe, myslalam, ze ona odmowi, ze cos ty przeciez jestes gosciem ale nie odmowila wiec zaplacilam za ta polowe. Jak mowie zakupow na tydzien. Nie brakuje mi pieniedzy wiec nie o to chodzi, jej tez nie brakuje, chodzi o jakas taka zasade. Gosc przyjezdza to sie staram, nie olwam, a juz napewno nie ciagne go na zakupy zeby placil za wszelkie produkty spozywcze. Przykro mi sie zrobilo. Zwalam to na wychowanie, ze moze tak po prostu ma, ze z domu takie rzeczy wyniosla. Przeciez jak bylam u niej z rodzicami to powinnam wiedziec czego sie spodziewac- tam obieralam te owoce, a nawet z nimi odkurxzalam, sprzatalam i nie z wlasnej woli bylam zaganiana przez mame dziewczyny. Nie, ze nabrudzilam tylko po prostu- sprzatamy. Jemy ciasto- obieramy owoce. Jemy obiad- gosciu obieraj ziemniaki. I nie oczekuj, ze dostaniesz cos lepszego na obiad. Naprawde moze takie wychowanie. Nigdy sie z cvzyms takim nie spotkalam. Jak jezdze do rodziny czy to z rodzicami czy sama kazdy traktuje mnie tak jak prawdziwego goscia. Kiedy przyjezdza ktos do mnie moi rodzice traktuja kogos jak goscia ale nie chca nam przerywac wiec po prostu dla nas gotuja. Kiedy przyjedzie do mamy kolezanka to wtedy oczywiscie my z tata dzialamy w kuchni. Robimy kawe, ciasto. Po prostu staramy się. Niby dobra kolezanka ale bardzo sie z niechecilam. Myslicie, ze niepotrzebnie?
Obserwuj wątek
      • niunia19851 Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 20:14
        wiedziałaś dokładnie jakie zasady są u niej w domu a teraz masz pretensje. Już pomijam fakt, że SAMA zaproponowałaś chęć zapłaty za połowę tego jedzenia to czemu masz pretensje ?! Może dziewczyna nie miała czasu zrobić zakupów a może chciała kupić coś w konsultacji z Tobą, a może po prostu robi zakupy raz na tydz. nie licząc świeżego chleba ??
        • cytrynamalina Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 20:19
          No myślałam, że jak zobaczy jak ja ją potraktowałam i moja rodzina to tez jakos bedzie probowała ugoscic. Moze sie czepiam ale nie wiem podswiadomie bardzo sie zniechecilam. Zaproponowałam bo dla mnie było to kulturalne kiedy stoje przy kasie. Byłam pewna, ze odmowi bo jak mowie zakupy na caly tydzien, a ja byłam jedna noc tylko. Tylko tu nawet nie chodzi o te zakupy ale takie ogolnie traktowanie, moze pod tym wzgledem sie roznimy ale mnie to chyba za bardzo zniecheca do niej, niestety.
          • baltycki Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 20:38
            > Zaproponowałam bo
            Chcialam pokazac jaka jestem wspaniala..

            > Byłam pewna, ze odmowi
            I myslalam, ze na pokazaniu sie skonczy.
            A tu zonk.
            Kolezanka wziela moja propozycje serio.. a to sfinia!
                • maggi9 Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 20:43
                  Ale po co proponujesz skoro uważasz, że to jest nie fair, że wzięła? Nie rozumiem tej logiki, serio big_grin Jak coś mi nie odpowiada to nie proponuję. A nie, że proponuję a liczę, że ktoś odmówi. A jak nie to mam focha. Przecież to się mija z celem.
                    • maggi9 Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 20:47
                      Czułaś się zobowiązana, żeby proponować to dlaczego Cię dziwi, że koleżanka przyjęła propozycję?

                      Naucz się, że z ludźmi się załatwia sprawy prosto a nie bawi w jakieś głupie gierki, że może tak albo tak to potem będzie tak a śmiak.

                      Uważasz, że wypadało - zaproponowałaś. Koleżanka uznała, że proponujesz w dobrej wierze, więc przyjęła.
              • memphis90 Re: Czepiasz się ... 10.04.14, 16:23
                > No nawet gdyby to co? na bielt wydałam 100zł na wino ciasto kolejne 70zł i doło
                > żyłam się do jej zakupow ponad 100zł? i uwazasz ze to jest takie fair?
                A za obiadki, owoce i ciasta u Ciebie płacili rodzice, prawda...?
                --
                "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                • cytrynamalina Re: Czepiasz się ... 10.04.14, 16:45
                  Juz pisalam mempis90, ze za nia rowniez placa rodzice i ja finansują. Chodzi o to, ze jechalam 500km no przesadzam 400km z kawalkiem i pierwsze co to zostalam zabrana do supermarketu kiedy bym po podrozy po prostu najchetniej cos wypila herbate chwile dychnela, zjadla jakas salatke a tu godzine biegania po zakupach. Przyjechalam na jedna noc. Jedna. Zjadla jeden obiad i sniadanie bo potem zbieralam sie z powrotem do domu. I tak czulam sie niezrecznie kiedy ktos bierze mnie do supermarketu a razem mamy zjesc wiec zaproponowalam. Poczulam sie olana. I jakas taka nic nie znaczaca. Bo nie rozumiem. Kolezanka przyjezdza z drugiego konca polski a ona nawet glupiej salatki nie skroi?
                  Co do rodzicow. Pisalam, ze ja sama ciasto upieklam, obiqdy i kanapki faktycznie rodzice przygotowali. Jednak nie jestem jakas wykorzystujaca corka. Kiedy przychodza do mamy kolezanki to ja wtedy robie kanapki, odgrzewam obiad czy siekam salatke albo podaje kawe. Tak wymiennie. Po prostu jakos sie tak przyjelo. Przychodzi do mnie chlopak tak samo czasem zrobimy sobie cos do zjedzenia ale czesto idziemy na spacer czy do kina i juz rodzice ugotuja. Nie oznacza, ze im nie pomagam. Jak najbardziej. Chociaz akurat moj tato uwielbia gotowac i mnie czesto z mama odgania od kuchni bo on chce zrobic cos co widzial u paskalasmile wiec z nim naprawde z mama mamy dobrze.
                  U rodzicow kolezanki bylam na 2noclegi- mialam akurat w tym miescie kurs doszkalajacy. Sama mnie zaprosila. Wiedzieli miesiac wczesniej.
                  Naprawde sie tak zniechecilam i mysle, ze wystarczy trzymac sie od siebie na dystans, bardziej jako znajome.
                  • memphis90 Re: Czepiasz się ... 10.04.14, 17:32
                    > Co do rodzicow. Pisalam, ze ja sama ciasto upieklam, obiqdy i kanapki faktyczni
                    > e rodzice przygotowali. Jednak nie jestem jakas wykorzystujaca corka. Kiedy prz
                    > ychodza do mamy kolezanki to ja wtedy robie kanapki, odgrzewam obiad czy siekam
                    > salatke albo podaje kawe. Tak wymiennie.
                    No to miłe, ale zobaczymy, jak sobie poradzisz, jak już będziesz na swoim i nie będzie rodzicielskiego supportu wink Co do zakupów, to akurat ja się nie spinam, jak gospodarze w drodze do domu zabiorą mnie do sklepu (wszyscy pracujemy, wszyscy mamy pełne grafiki), choć pewnie godzinne chodzenie między półkami byłoby męczące.

                    > Naprawde sie tak zniechecilam i mysle, ze wystarczy trzymac sie od siebie na dy
                    > stans, bardziej jako znajome.
                    No i to będzie najlepsze. I nie mówię tego złośliwie.
                    --
                    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                  • kanna Re: Czepiasz się ... 10.04.14, 20:04
                    kiedy bym po podrozy po prostu najchetniej cos wypila herbate chwile dychnela, zjadla jakas salatke

                    Powiedziałaś o tym?

                    Ludzie nie wiedza na co masz ochotę, póki o tym im nie powiesz.
                    --
                    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
                    Jaskier, Pół wieku poezji
          • zona_mi Re: Czepiasz się ... 09.04.14, 10:55
            cytrynamalina napisała:

            > No myślałam, że jak zobaczy

            Najgorzej gdy ktoś myśli, że ktoś się domyśli.

            > mnie to chyba za bardzo zniecheca do niej, niestety.

            Może więc należy rozluźnić kontakty. Po co sprawiać sobie (albo komuś - niezadowolonymi minami) dyskomfort?
            Policz, na co Cię stać - zaakceptować zwyczaje koleżanki w imię przyjaźni, czy odpuścić sobie bliższe spotkania.

            --
            - Ale fajnie, jeszcze tylko 50 cm i będę miał dwa metry!
    • lorelailee Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:22
      hm, nastepnym razem nie proponuj ze zaplacisz za polowe zakupow- rozumiem- dorzucic sie do jakiegos extra dania ktore razem kupujecie specjalnie, ale do zakupow zwyklych to by mi do glowy nawet nie wpadlo proponowac ze sie dorzuce.
      Tak samo ze sprzataniem- no rozumiem, ktos poprosi zebym pomogla obrac ziemniaki (w gosciach u znajomych tez sie zdarza pomagac w przygotowywaniu posilkow) ale kurna odkurzac koms chalupe?? od razu bym powiedziala ze nie, i byc moze jezcze wyszla jakby ktos przy mnie (gosciu badz co badz) zaczal chalupe odkurzac. Co innego jakby to byla osoba chora, ktorej wpadam pomoc, czy umawiamy sie ze pomogam sprzatac przed/po wiekszej imprezie.
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:26
        No wlasnie tez tego za bardzo nie rozumiem. Myslalam, ze tak to moze u niektorych wyglada ale dziwnie sie poczulam. Rozumiem, ze moze chcieli zebym sie swojsko i domowo poczula ale jednak pomoc w czyms drobnym, a nie ze zasuwac z domownikami. Myslalam, ze odpoczne pozwiedzam miasto. Nie odpoczelam, nie zwiedzalam miasta ale odkurzalam.
        • z_lasu Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:14
          A to była wizyta zapowiedziana z wyprzedzeniem (ta u rodziców koleżanki)? Bo dla mnie to wygląda tak, jakby chcieli dać Ci do zrozumienia, że wpadłaś bardzo nie w porę.

          --
          kilka bloków dalej od paru lat mieszka facet, którego podejrzewam o bycie moim pierwszym mężem. by triss_merigold6
        • kanna Re: weekend u kolezanki 10.04.14, 20:05
          Myslalam, ze odpoczne pozwiedzam miasto. Nie odpoczelam, nie zwiedzalam miasta ale odkurzalam.

          Ludzie NIE WIEDZĄ co myślisz i chcesz. Trzeba o tym mówić.
          --
          Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
          Jaskier, Pół wieku poezji
    • lorelailee Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:26
      aha- inna kwestia ze kolezanka zaakceptowala zebys jej sponsorowala zarcie na tydzien (czy tez polowe tego jedzenia) - albo jest wyjatkowo glupia, albo wyjatkowo cwana. Jedno i drugie bym mnie tez zniechecilo - taki brak oglady tez jest chamstwem, nie wazne czy swiadomy czy nie.

      hehe- trzeba bylo polowe tych zakupow sobie zabrac jak wyjezdzals od niej wink zartuje oczywiscie, ale chcialabym zobaczyc reakcje !
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:49
        No wlasnie to mnie tak zniechecilo tez pomyslalam, ze albo jakas glupia albo cwana,. I jakos nie mam ochoty juz na jakies odwiedzanki cacanki. Spotkac sie w neutralnym miejscu na piwo i tyle. I nie mam ochoty na blizsza zazylosc czyli przyjazn. Po prostu pomyslalam dokladnie jak to niestety ujelas uncertain szkoda, ze tak wyszlo
        • memphis90 Re: weekend u kolezanki 10.04.14, 16:27
          > No wlasnie to mnie tak zniechecilo tez pomyslalam, ze albo jakas glupia albo cw
          > ana,.
          A znacie się z tą bliską koleżanką ile...5 minut?
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • maggi9 Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:26
      No ale u was to Twoi rodzice ją ugościli. A ona u siebie jest sama, tak?

      Do głowy by mi nie przyszło, że jak wpadam do koleżanki to, że ona ma mnie obsługiwać, robić ciasta i gotować obiady a ja płaszczę tyłek na kanapie i ładnie wyglądam.
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:29
        Nie, oczywiscie, ze nie. To bylam u niej w domku kiedy mieskzala z rodzicami. Teraz jak w weekend bylam to placilysmy za rtygodniowe zakupy i razem ugotowalysmy. Ugotowac tak ale ciagnac po zakupach, zero jakos nie wiem na goscia byc przygotowanym? ja z ciastem, winem, a ona mnie bierze do supermarketu. Nie wiem dziwnie sie poczulam. Moze tak to juz jest i trzeba isc na kompromisy.
        • maggi9 Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:33
          To tylko koleżanka a nie królowa angielska. Chill.

          Poza tym o rany babskie zakupy i co z tego? Przecież pogadać w trakcie też można.
          Twoich rodziców bym mogła zrozumieć bo starej daty pewnie są ale wy jesteście młode dziewczyny a Ty masz nieco wygórowane żądania moim zdaniem. Następnym razem jak do Ciebie przyjedzie to powiedz rodzicom, żeby nie szaleli i nie skakali wokół niej tylko zachowali się nieco bardziej powściągliwie. Wtedy na rewizycie nie będziesz się czuć dziwnie.

          Co do sprzątania to faktycznie dziwne, jeśli kazała Ci to zrobić, albo poprosiła. Tutaj już tak średnio wypada. Chyba, że sama wyszłaś z propozycją wtedy...masz co chciałaś.
    • niunia19851 Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:27
      Ja rozumiem Twoje zniesmaczenie tylko problem bardziej "tkwi w Tobie" niż w niej a dlaczego? A no dlatego, że dla niej jej zachowanie jest zachowaniem normalnym, takie zachowanie wyniosła ze swojego domu, w którym i Ty byłaś jej gościem już. Wiedziałaś jak u niej w domu jest jakie panują zwyczaje i się na to "godziłaś". Mimo to zdecydowałaś się na kolejny wyjazd do niej więc skąd te żale ?? Albo coś Ci pasuje i się godzisz albo nie pasuje i mówisz/sugerujesz no heloł takie numery to nie ze mną wink
    • peggy_su Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:41
      Po pierwsze niepotrzebnie proponowałaś fundowanie połowy zakupów. Zrobiłabym tak tylko gdybym wiedziała o wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej koleżanki. Zwykle po prostu coś ze sobą przywożę, kupuję wino, czy jakiś dodatkowy poczęstunek i tyle.
      Po co się wyrywałaś skoro teraz Cię to tak boli?

      Po drugie wizyta u rodziny koleżanki, a u niej samej to dwie różne sprawy. Niepotrzebnie to łączysz.

      Ja tam nie lubię jak mnie ktoś szczególnie gości. Gdy na studiach jeździłam do koleżanek, wolałam te domy, gdzie wszystko robiło się razem i mogłam czuć się swobodnie, a nie te gdzie mi usługiwano.

      Na przyszłość rób tylko to co masz ochotę, nie wyrywaj się do tego, do czego naprawdę nie masz, i nie bądź taka drobiazgowa smile
      --
      zcalychsil.blogspot.com/
          • eo_n Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:57
            Cóż, wg mnie to czepialstwo i niefajne rozliczanie. Ty masz takie zwyczaje, koleżanka ma inne.
            Nie proponuj nic, licząc, że ktoś odmówi smile
            Jak na luzackie spotkanie dwóch kumpelek nie szukałabym drugiego dna. Wypada, nie wypada... Czy to ważne? Ważne, czy się dobrze gada.
            A Ty sama przygotowujesz coś ekstra na przyjęcie gości, czy dotąd tylko Twoi rodzice?
            • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:03
              Tak, oczywiscie, ze tak. Pieklam np ciasto. Rodzice tylko przygotowali podgrzali szarlotke i lody dolozyli, wylozyli na talerzyki. Kanapki to oni przygotowywali, obiad bo nie chcieli nam przeszkadzac. Jak pisze jesli goscie sa nie moi ja rewznzuje sie tym samym dla rodzicow czyli pomagam.
              Moze czepialstwo. Mimo wszystko drogo mnie kosztowal ten weekend prawie jak w 4gwiazdkowym hotelu. Gdybym wiedziala, ze kolezanka nie ma, jasne, ze kupilabym. Wyciagac na zakupy? jak bylam zmeczona po podrozy tez niefajne. Moze za duzo wymagam. Trudno. Musze w takim razie znalezc inna kolezanke ktora podobne ma zasady do moich smile bo niepotrzebnie moze sie wkurzam jakos na kolezanke i szkoda zdrowia.
              • eo_n Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:08
                cytrynamalina napisała:

                Musze w takim razie znalezc inna kolezanke ktora podobne ma zas
                > ady do moich smile bo niepotrzebnie moze sie wkurzam jakos na kolezanke i szkoda z
                > drowia.

                Pewnie tak smile Grunt, żeby się dogadywać.
        • peggy_su Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:58
          Proponowanie czegoś z nadzieją że ktoś odmówi, a potem pretensje że jednak nie odmówił, to głupota i tyle.
          A Ty jesteś drobiazgowa i czepialska, i tyle.
          Faktycznie może lepiej będzie dla koleżanki jak rozluźnisz kontakty.
          --
          zcalychsil.blogspot.com/
          • marychna31 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:57

            > Proponowanie czegoś z nadzieją że ktoś odmówi, a potem pretensje że jednak nie
            > odmówił, to głupota i tyle.
            To dziecinada jest ale i autorka wątku jest młodziutka to pewnie wyrośniesmile

            Generalnie autorko wątku twój problem jest taki, że jesteś przekonana, że wszyscy muszą być tacy sami (tzn. tacy jak ty), mieć takie same zwyczaje oraz czytać w twoich myślach.

            Tak nie jest. I zaczęłaś to dostrzegać. Teraz pora to zaakceptować.
        • burina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 02:17
          Bardzo ładnie, że zaproponowałaś. Aczkolwiek... jeśli widziałaś, że są to zakupy na cały tydzień a nie tylko coś, co wspólnie zjecie, to dlaczego nie zaproponowałaś, że się dorzucisz np. 30zł? Byłoby równie kulturalnie, a nie czułabyś się wykorzystana.


          Ponadto: Ty (Twoi rodzice) zacznijcie gościć gości na takim poziomie, żebyście czuli się z tym dobrze, nawet jeśli nie doczekacie się rewanżu. Znam takie rodziny, do których nie można wpaść z dwudniowym wyprzedzeniem, bo oni muszą przed wizytą generalne porządki zrobić, wyszukane menu, plan wycieczki, wolne w pracy wziąć.
        • crulotka Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 11:20
          Można to rozwiązać w inny sposób...np zaproponować, że kupisz składniki na sałatkę...albo nic nie proponować tylko zwyczajnie kupić. Twój sposób postępowania to dla mnie:"poprosiłam kolegę, żeby uderzył mnie najmocniej jak potrafi ...teraz mnie boli ... zgłosić to na policję?'
    • drosetka Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 20:54
      tez mam bliską koleżankę z którą rzadko się widuję ze wzgledu na odległość, odwiedzamy się 2-3 razy w roku na kilka dni z dziećmi. Nigdy nie jade z pustymi rękami, zawsze robię zakupy i wkładam do lodówki mój prowiant. Poza tym razem przygotowujemy posiłki, a nawet ja sama rządze sie u niej w kuchni, gotujac dla wszystkich. Głupio bym się czuła , siedząc tam kilka dni nie uczestnicząc w gotowaniu czy sprzątaniu. Myslę, że wspólne gotowanie to tez frajda, niektórzy robią nawet imprezy na których wspólnie z gośćmi przygotowują posiłki i też nie widzę w tym nic złego. MOzna sie pochwalić swoimi zdolnosciami kulinarnymi i przyjemnie się póxniej robi jak ludzie chwalą twój posiłeksmile
      • melikoto Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:21
        Moja mama tak ostatnio gościła koleżankę która zaproponowała ze zrobi obiad. Moja mama zadeklarowała z uprzejmości ze skoro tak to ona zapłaci za produkty. Koleżanka sie zgodziła, poszły na zakupy a ta zaczęła ładować do koszyka np łososia za 50 zl.
        Watpię by ja jeszcze zaprosiła.
        --
        https://www.suwaczki.com/tickers/f2w33e3kuzpivo7d.png
    • rosapulchra-0 Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:19
      Miałam taką koleżankę. Zaprosiła mnie do siebie na pierwszą wizytę i to łykędową. Gdy tylko do niej przyjechałam, to zaprowadziła mnie do sklepu, powkładała mnóstwo rzeczy do koszyka, a potem przy kasie czekała, aż zapłacę za wszystko. Zapłaciłam.
      --
      Gdy widzisz kogoś odpoczywającego pomóż mu.
      anielska.blog.pl/
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:21
        uncertain nie wiem czy ludzie sa tacy cwani ? czy o co chodzi? ja sie niefajnie poczulam dlatego rozwlekam na forum. Gdybym nie czula sie wykorzystana to bym przeciez nie pisala. Taka niechec poczulam i tyle.
        • mamaemmy Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:32
          jeju ,skąd Wy takich ludzi,znajomych,przyjaciół (!!!) bierzecie ?
          Ja często odwiedzam moje przyjaciółki,tak na łykend,czy tydzień nawet i nie przyjezdzam z pustymi rękoma,ale nawet jakby to pewnie nie byłoby problemu. Jestem zawsze ugoszczona jak królowa,tak samo jak i Emma,czy tez mój mąż,jesli akurat jest ze mną. Zawsze jest tak,jak u rodziców autorki wątku..
          Jak jest rewizyta (u nas) jest podobnie..
          --
          Historia małej Emmy Marii
          • rosapulchra-0 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 09:01
            mamaemmy napisała:

            > jeju ,skąd Wy takich ludzi,znajomych,przyjaciół (!!!) bierzecie ?
            Wypraszam sobie, to nie są przyjaciele, tylko znajomi. Byli znajomi.


            --
            Gdy widzisz kogoś odpoczywającego pomóż mu.
            anielska.blog.pl/
    • cytrynamalina Re: Czepiasz się ... 08.04.14, 21:23
      Ciesze sie, ze kilka osob rozumie o co mi chodzi. Poczulam sie po prostu niefajnie, wykorzystana. I jakbym sie zupelnie nie liczyla. Jesli przeciez czekamy na kogos waznego, bliskiego to cieszymy sie i chcemy jak najfajniej weszystkjo przygotowac.
      • 3-mamuska Re: Czepiasz się ... 09.04.14, 01:02
        cytrynamalina napisała:

        > Ciesze sie, ze kilka osob rozumie o co mi chodzi. Poczulam sie po prostu niefaj
        > nie, wykorzystana. I jakbym sie zupelnie nie liczyla. Jesli przeciez czekamy na
        > kogos waznego, bliskiego to cieszymy sie i chcemy jak najfajniej weszystkjo pr
        > zygotowac.


        Masz racje, kolezanka burak niczego nie nauczona z domu.
        Po prostu albo wiecej jej nie odwiedzaj, lub gdy ona przyjedzie daj jej zupę z puszki, wręczając otwieracz i mówiąc tam jest mikrofala.




        --
        -----------------
        ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • moonshana Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:29
      matko.
      ale czuję niesmak. jakbym spleśniałą cytrynę zjadła (domyślnie).
      taka jesteś wspaniała, a koleżanka buraczka taka beeee. twoi rodzice tacy gościnni a koleżanki rodzice tacy paskudni. itd itd.
      krótko: jakbyś była moją koleżanką, to dostałabyś koooopa w tyyyyyłek. i nigdy więcej nie wpuściłabym cię za drzwi. nie znoszę takich maluczkich, płyciutkich ludzi. rodzice koleżanki potraktowali cię jak domownika ( najlepsze, co mogli zrobić dla bliskiej koleżanki córki) a ty wydziwiasz, że nie potraktowali jak królewny. fuj.
      ps. dla moich gości daję to, co mam najlepsze, staram się aby czuli się dobrze.
      --
      "co prawda nam da
      że ja - to nie ja"
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:36
        No i wlasnie chyba mamy inny poglad co oznaczy goscina. Dla mnie to nie znaczy odkurzanie i obieranie ziemniakow. A tak chcialam zobaczyc i zwiedzic miasto, nie zdazylam. I nie wyolbrzymiaj, ze chcialam byc krolowa.
        • ha-ya Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 17:06
          No bez przesady, ile moze czasu moze zajac odkurzanie i obieranie ziemniakow, ze juz na na zwiedzanie czasu nie starczy.
          Ad rem. o ile uwzazam, ze proszenie goscia o sprzatanie czy odkurzanie to grubs przesada to obieranie owocow (!) czy pieczenie wspolne ciasta jakies wyczerpujace nie jest. Tak samo dostyczy sie serwowanych potraw - niektorzy po prostu nie potrafia/ nie chca gotowac jakis specjalow tylko dlatego, ze goscie wpadli z wizyta. Moi rodzice po pracy raczej nie wpadli by na to zeby corki kolezanke rozpieszczac i ciasta piec. Raczej oczekiwaliby, ze majac 20+ lat potrafie to sama ogarnac.
          Zwrot pieniedzy za zakupy - tu juz twoja wina i nalezy przelknac ta zabe. Sama bylam wpodobnej sytuacji - jechalam z corka na wazne badania do warszawy, wizyty dwa dni pod rzad. Dziecko kilku miesieczne, wiec postanowilam zostac w hotelu. Moj brat ( jechal ze mna) stwierdzil, ze to bez sensu, bo chetnie ugosci nas jego kolega ( student, rodzice kupili duze mieszkanie, w ktorym mieszkal sam, miejsca sporo). Kolege znalam, wiec powiedzialam ,ze w ramach rewanzu zamowimy pizze, zrobimy zakupy kolacyno-sniadaniowe + zaplace za studenckie piwo. Skonczylam z rachunkiem przy kasie na 250 pln + dlugirm wdziecznosci a za 220 mialam nocleg w hotelu ze sniadaniem w samym cenytrum wawy ( nastepnym razem tak zrobilam). Zalu do nikogo nie mam, ot nauczka na przyszlosc wink
    • kota_marcowa Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:33
      Uff, dobrze, że nie mam takich koleżanek jak tytongue_out
      Wyjmij kijek z tyłka, będzie ci się lepiej żyło suspicious

      *Co do partycypacji w zakupach, nie dopatrywałabym się chciwości koleżanki, po prostu zaproponowałaś, to się zgodziła.
    • z_lasu Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 21:56
      OJP... Ty masz 21 lat czy 61? Nie przypominam sobie, żebym poznała choć jednego 21-latka, który realizowałby się karmiąc obcych dorosłych ludzi. Koleżanka jak rozumiem mieszka sama, zapewne nie codziennie gotuje, być może wiele przebywa poza domem. Ona naprawdę na co dzień ma pustą lodówkę, być może rzeczywiście nie miała czasu na zakupy, a może chciała, żebyście wybrały wspólnie. Wiesz, jak się ma rodzinę i gotuje codziennie obiady to naprawdę nie jest problem ugościć jedną osobę "czym chata bogata" i to naprawdę będzie "bogato". Jak się mieszka w pojedynkę (czego jak rozumiem nie miałaś okazji doświadczyć) to się kupuje 2 plasterki szynki i jeden mały twarożek na 2 dni. Z grubsza jeszcze pamiętam jak wyglądały moje kontakty towarzyskie w wieku 21 lat i mogę Cię zapewnić, że nikt na swoich rówieśników nie czekał z dwudaniowym obiadem i deserem. Czekało się z dobrym humorem, często z alkoholem, resztę organizowało się ad hoc.

      Moim zdaniem kompletnie nie znasz życia (bo samodzielnego jeszcze nie zaczęłaś), za to masz wygórowane mniemanie o sobie: o swoich manierach oraz o tym jak inni powinni Ciebie traktować. Idź na swoje, zajmij się samodzielnie utrzymaniem, organizacją, aprowizacją i gotowaniem, zaproś koleżankę, a dopiero potem wymagaj od innych.
      • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 22:04
        A to się mylisz bo ponad rok wynajmowałam samodzielnie mieszkanie. I rozumiem jakby kupiła 2plasterki szynki i twarozek. Kupiła zakupy za ponad 200zł i nie miala skrupulow wziac 50%. Ja musialam doliczyc drogi bilet, a tez zyje jak studentka. Alkohol ja zapewnialam. Czuje sie wykorzystana.
        • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 22:06
          Jak pisałam najlepiej po prostu ochlodzic relacje, mam znajomych ktorzy potrafia ugoscic bez ciast czy obiadow. Przyjezdzam i naszykowana wlasnorecznie zrobiona cytrynowk najtansze chipsy- bo jak to studenci przeda ale potrafia ugoscic tym co mają. Czekaja z ta cholerna cytrynowka na mnie. Wlozyli jakis wklad i wysilek. A tu kompletnie nic. Jeszcze sponsoruj jedzenie. Albo pracuj jak murzyn u jej rodzicow. Nie to nie. I nie oczekuje bog wie czego.
          • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 22:08
            Cytrynówka oczywiście. Sami kupują wódkę i robią wszystko sami. I nie oczekuje suto zastawionego stołu. Czegokolwiek jakiegoś zaangazownia. Widac nie kazdy mnie rozumie ale na szczecie moge miec wlasne zdanie i dzieki temu sama dobierac znajomych.
            • z_lasu Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 22:32
              > Widac nie kazdy mnie rozumie ale na szczecie moge miec wlasne zdanie

              Jak widać po tym wątku większość Cię nie rozumie, ale niekoniecznie dlatego, że masz takie oryginalne poglądy. Sądzę, że raczej z powodu nieumiejętności sformułowania problemu. W zasadzie przez cały wątek przebijały się dwa wyraźne motywy:
              1. "Jak koleżanka śmie nie ugościć mnie dokładnie tak, jak to mają w zwyczaju czynić moi rodzice".
              2. "Jak śmiała przyjąć moją propozycję przy kasie".

              Dopiero z ostatnich postów dowiadujemy się, że dopuszczalna jest dla Ciebie inna opcja niż królewski obiad.
                • z_lasu Re: weekend u kolezanki 08.04.14, 23:15
                  simply_z, ale odróżnij dwie sytuacje:
                  1. "Okrzepła" rodzina podejmuje gości.
                  2. Spotykają się dwie 20-latki.

                  Jak jadę do rodziny, która codziennie gotuje obiad, to mogę się spodziewać, że i mnie tym obiadem ugoszczą (choć i tak lepiej to ustalić z góry). Jak jadę do samotnej kuzynki, która o 17.00-18.00 wraca z pracy, to nie oczekuję obiadu, tylko z góry ustalamy jak rozwiązujemy tę kwestię, żebym ja nie była głodna, a ona nie miała kłopotu. Oczekiwanie, że samotna osoba (prawdopodobnie nie gotująca na co dzień, być może nie umiejąca gotować, bo nie wyniosła tego z domu) będzie specjalnie dla mnie stać przy garach, żeby przygotować coś extra jest moim zdaniem wygórowane. A jeśli jeszcze ta osoba ma 21 lat, to już jest oczekiwanie z kosmosu. Jak wspomniałam wyżej: nikt z moich znajomych w wieku 21 lat nie gotował obiadów tylko po to, by uczcić wizytę rówieśnika. Jak już się spotkaliśmy to się wspólnie ustalało co jemy, po czym dzieliło solidarnie kosztami i robotą. To nie jest kwestia gościnności tylko stylu życia.
              • aniani7 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:16
                Masz w 100% rację. Cytrynomalino masz ogromne problemy z komunikacją, dlatego nie byłaś w stanie dogadać się z koleżanką, a i nam napisać, o co Ci chodzi. Przypuszczam, choć to może być krzywdzące, że lubisz pozory, niedopowiedzenia, bo wydaje Ci się, że tak jest grzeczniej, proponuję więcej szczerości w życiu. To rada pozbawiona złośliwości.
          • paliwodaj Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 06:29
            ilek. A tu kompletnie nic. Jeszcze sponsoruj jedzenie. Albo pracuj jak murzyn u
            > jej rodzicow. Nie to nie. I nie oczekuje bog wie czego.

            ty faktycznie jestes okropny babsztyl, fuj! dobrze ze kolzanka ochlodzi z toba stosunki
          • sweetsimplicity Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 09:46
            Jakie "sponsoruj" - przecież to TY zaproponowałaś, że się dorzucisz polowę.
            Doliczasz swój bilet, jako wydatek na rzecz spotkania, ale to TWÓJ bilet. Koleżanka, jesli u niej spałaś, musiała zapewnić Ci pościel - czyli skołować ekstra kołdrę, poduszke + czystą bielizne pościelową. Jeśli tak drobiazgowo rozliczasz, rozlicz i siebie.
    • hildegarda-z-plocka Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 00:26
      A ja cie rozumiem. ok nie kazdy musi miec zwyczaj jakiegos specjalnego goszczenia znajomego. zwlaszcza w wieku 21 lat. ja tez nie mialam. ale czekalam na goscia w posprzatanym mieszkaniu,z winem i deska serow, czy jakas inna przekaska,a nie w brudnym pie...iku majac w lodowce trzy plasterki sera i czekajac na to az gosc posprzata i zakupi prowiant.

      i rozumiem to,ze czulas sie glupio i zaproponowalas zaplacenie za polowe zakupow. pewnie w sumie nie mialas na msli polowy tylko dorzucenie sie.moze i ja tez bym zaproponowala i oczekiwalabym odpowiedzi "nie nie trzeba" lub tez ewentualnie w przypadu złej syt.finansowej kolezanki "ok, to dorzuc sie prosze 20 zł".nie wiem co to ma wspolnego z kijem w tylku itd. nie ma to jak stawiac goscia w neizrecznej syt.a potem jeszcze mu zarzucac,ze jest ą ę.
      • yvona73pol Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 02:46
        Chyba bym sie spalila ze wstydu jakby mi kolezanka, w dodatku nie smierdzaca groszem, ktora przywiozla "gosciniec" placila za polowe tygodniowych zakupow. Jakby zaproponowala i nalegala, to bym ewentualnie wziela jakas symboliczna zrzute, ze dwie dyszki czy jakos tak.

        --
        obrazy, malunki i nie tylko
      • memphis90 Re: weekend u kolezanki 10.04.14, 16:43
        w wieku 21 lat. ja tez nie mialam. ale czekalam na gosc
        > ia w posprzatanym mieszkaniu,z winem i deska serow,
        W wieku 21 lat z winem i deską serów???

        > nie w brudnym pie...iku majac w lodowce trzy plasterki sera i czekajac na to az
        > gosc posprzata i zakupi prowiant.
        Ale ta koleżanka wcale nie kazała jej sprzątać, a mieszkanie nie było brudne. Gdzie to wyczytałaś???

        nie ma to jak stawiac goscia w
        > neizrecznej syt.a potem jeszcze mu zarzucac,ze jest ą ę.
        A ta koleżanka cokolwiek zarzucała...?
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • franczii Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 04:30
      Kolezanka jest burak i skapa. Rozumiem , wiem o czym piszesz, sama mam jedna skapa pare wsrod znajomych. Kiedy razem wychodzimy cos zjesc lub gdzies jedziemy to oni notorycznie nie maja kasy w sytuacjach kiedy sie placi po polowie bo nie zdazyli wyplacic z bankomatu. Dla nas to niepojete jest, zeby byc tak nieprygotowanym no ale poczatkowo w takich sytuacjach proponowalismy spontanicznie, ze zaplacimy a potem sie rozliczymy no ale potem zwykle szlo w niepamiec a naprawde niezrecznie jest upominac sie. W koncu sie nauczylismy, mowic, ze tez kasy na tyle nie wyplacilismy wiec niech oni placa karta za calosc a my im oddamy polowe w gotowce. Jakos nam to przeszlo choc z trudem. Wiec sie nauczyli wyplacac wczesniej lub szukac bankomatu przed pojsciem do restauuracji (chociaz tez troche glupio by mi bylo wloczyc znajomych w poszukiwaniu odpowiedniego banku no ale niech bedzie). Teraz jestesmy "stratni" tylko o jakies drobne (choc w ciagu dnia lub weekendu spedzonego razem i tu sie uzbiera niezla sumka) bo zwykle my nie mamy drobnych, zeby dac wyliczone wiec oni tylko reszte brakujaca dokladaja np. mamy placic gdzies po 40 euro to my musimy dac 50 bo nie mamy 40 wiec oni dokladaja tylko 30 do rachunku a potem sie niby rozliczymy, czasem nam oddadza czesc, mowiac ze reszte potem bo" teraz nie mamy" tongue_out Wiec to placenie po polowie tak naprawde zawsze wyjdzie na nasza niekorzysc. Kilka razy zdarzylo sie, ze proponowali kolacje u siebie wiec akcje z zakupami podobne do tego co u ciebie. Razem zakupy na te kolacje robimy, oczywiste ze placimy po polowie ale oni zawsze przy okazji tych zakupow kupuja tez cos do domu typu detergenty, zgrzewke mleka itd. i nam glupio jest przy kasie dzielic, ze do tego sie doloze a do tamtego nie, to od nich powinno wyjsc. Nie chodzi o same pieniadze, bo to moga byc dla nas grosze ale o zasade, tym brdziej ze sami skrupulatnie wyliczaja jak za cos oni placili wiec to nie jest tak, ze nie pamietaja lub nie przywiazuja wagi do pieniadza. I naprawde nie chcemy sie czepiac, byc malostkowi ale jak na kazdym kroku i notorycznie tego typu akcje sie powtarzaja to trudno nie zauwazyc i nie czuc sie wykorzystywanym. Zreszta nie tylko my, w naszym gronie znajomosci skapstwo tej pary jest powszechnie znane i jest tematem anegdotek. My zdecydowalismy sie przymknac oko i zaakceptowac ten ich feler, w koncu nikt nie jest doskonaly, a poza ta cecha lubimy bardzo znajomych, dobrze nam sie razem czas spedza i pomijajac sytuacje kiedy przychodzi do placenia za wspolne rozrywki jest naprawde super. Wiec zdecydowalismy, ze ze skapstwa, akcji z kasa i prob wycyckania nas bedziemy sie tylko smiac. Nauczylismy sie tez byc przygotowani (tzn. miec kase w roznych nominalach zwlaszcza tych mniejszychbig_grin) tak, zeby do minimum straty ograniczyc big_grin
    • gryzelda71 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 08:09
      Młode dziewczę z ciebie a dupościsk jak u leciwej matrony.
      Rozumiem focha gdyby koleżanka powiedziała dorzuć się do zakupów. Ale to ty sama zaproponowałaś. I te zakupy,ze tez wolnego nie wzięła żeby samodzielnie je zrobić i na powitanie drinki i przekąski zaserwować ech....
      • mx3_sp a z drugiej strony: 09.04.14, 08:45
        mam takich znajomych, którzy dopiero jak nie pojawią się w drzwiach nie wiadomo czy w ogóle przyjadą, choć mogą pół godz przez zapewniać. Zawsze przygotowywaliśmy się na ich przyjęcia jakby na przyjazd teściowej - chata czyta, zastawiony stół, zaopatrzenie, a oni nie przyjeżdżali. Od jakiegoś czasu nie robimy pompy i raz przyjechali. W lodówce tylko przystawki, a trzeba zjeśc coś na ciepło. Pojechałyśmy do sklepu, koleżanka zapełniała koszyk rzeczami nie za bardzo na kolację (np.odświeżacz powietrza,). Przy kasie okazałao się, że to tylko ja płacę. Ok, myślałam, że podzielimy się paragonem po powrocie, a tu też nic, nie wspomniała ani słowem. Huk, kij w oko poniose koszty całych zakupów, ale niesmak pozostał, zwłaszcza po tym jak przełożyła "swoje zakupy" do oddzielnej torby i zwyczajnie je zabrała.
          • rosapulchra-0 Re: a z drugiej strony: 09.04.14, 09:00
            No przedziwne, ale są ludzie bezczelni tak, że ludzka wyobraźnia tego nie ogarnia. Mam znajomą, która gościła u siebie wspólnych znajomych i też robili zakupy, a jak przyszło do płacenia, to koleżanka tylko portfel wyjęła.
            --
            Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. I ja po babci też jestem za gorzałą.
            anielska.blog.pl/
            • gryzelda71 Re: a z drugiej strony: 09.04.14, 09:04
              Przedziwne, że pani przyjeżdżając do kogoś robi z nim zakupu i wkłada jakieś rzeczy nie związane z pobytem. Ze ktoś nie dorzuci się do składkowego, albo nawkłada czegoś co wiadome jest, że tylko on będzie jadł to wiem bo doświadczyłam.
              • rosapulchra-0 Re: a z drugiej strony: 09.04.14, 20:25
                Nie takie znowu dziwne. Jest naprawdę sporo osób na tym świecie, którzy bezczelnością ugrywają takie akcje.
                --
                A co się okazało jesteś najprawdziwsza z super córkami i mężem.O niebo lepiej wyglądasz niż myślałam(po twoich opisach) jesteś wysoka ,szczupła i fakt w mini chodzisz... by kkalipso
                anielska.blog.pl/
        • aniani7 Re: a z drugiej strony: 09.04.14, 15:23
          Ufff, kiedy z kimś robię zakupy, układam je potem na taśmie w dwie kupki, przedzielam. Gdyby ktoś kazał mi płacić za swój odświeżacz, powiedziałabym, że go nie potrzebuję.
    • kol.3 Re: Nie czepiasz się. 09.04.14, 09:13
      Koleżanka nie wyniosła niczego dobrego z domu. Rozumiem, że przy wizycie bardzo bliskiej koleżanki można ją poprosić o drobną pomoc w przygotowaniu obiadu ale już zaganianie do odkurzania jest niegrzeczne. Tak samo jak podawanie gotowych dań do mikrofalówki, zwłaszcza jeśli jesteś z rewizytą, a wcześniej koleżkę godnie ugościłaś. Robienie zakupów po przyjeździe gościa i jeszcze płacenie z jego portfela... horror jakiś. Inna sprawa że niepotrzebnie wyszłaś z propozycją zapłacenia za połowę zakupów.
      Ja bym zdecydowanie zaprzestała wizyt.
      • zuzi.1 Re: Nie czepiasz się. 09.04.14, 11:07
        Dokładnie, ta koleżanka i jej rodzice są po prostu mocno niekulturalni. Nie chciałabym miec takiej koleżanki, to są schematy zachowań, które się nie zmienią.
    • anomalia_pogodowa81 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 09:44
      Trzeba przyznać autorce, że faktycznie konwencjonalna sztywniara niemiłosierna z niej.
      Ja też mieszkam sama i jako żywo nigdy nie robiłam cudów z goszczeniem ludzi.

      Jeśli ktoś przyjeżdża zapowiedziany na dłużej, to jeszcze tego samego dnia biorę tę osobę na zakupy wspólne, żeby miała okazję kupić to co lubi i na co ma ochotę. Z założenia płacę za te zakupy, ale jeśli gość proponuje, że się dołoży, to - w zależności od aktualnego stanu moich finansów - korzystam z propozycji albo nie. Nikt jakoś z tego powodu nie rozluźniał ze mną kontaktów, może po prostu jestem fajna wink

      Jeśli zaś ktoś wpada z jednorazową wizytą, to - jeśli wiem o tym, wracając do domu - dzwonię do tej osoby i pytam, czy będzie miała ochotę coś przekąsić, w stylu grzanek czy sałatki i kupuję odpowiednie składniki. Jeśli zaś jestem w domu a ktoś mówi, że wpadnie, to mówię wprost - słuchaj, mam pustą lodówę (niemal zawsze mam), kup na co masz ochotę a ja ci oddam kasę.

      I znowu - jakoś nikt się na mnie za to nie obraża smile

      Tak sobie myślę, że skoro PRZEZ COŚ TAKIEGO chcesz rozluźniać stosunki z koleżanką, to albo tak naprawdę w ogóle jej nie lubisz albo straszna z ciebie sztywniara, niedostosowana do życia z ludźmi.
      • mx3_sp Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 09:47
        oj wiesz czasami jak ktoś przyjeżdża z wizytą to podróż może trwać długo i nie uśmiecha się jeszcze lecieć do sklepu zrobić zakupy i potem radośnie pichcić z gospodynią.
      • best_bej Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 10:07
        zgadzam się z anomalią- sztywniara z Ciebie.
        ale Jjeśli czujesz że jest kwas a zależy Ci na przyjazni to powiedz koleżance co jest nie tak, może koleżanka mało domyślna jest i pozostaje w przekonaniu że wszytsko jest ok. W przyszłości pozowli uniknąć rozczarowań.
        • gryzelda71 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 10:12
          W sumie niby czytam,ze mozna na takie denerwujace nas zachowania przymknąć oko, ale prawdę mówiąc chyba nie warto. Bo zawsze coś się znajdzie w tej koleżance, czy znajomych jak raz ich zachowania taki poruszenie spowodowałowink
          Ja np po kolejnym dziwnym zachowaniu koleżanki wymiksowałam się ze znajomości, choć mozna z nią pogadać i takie tam.
          Także autorka niech nie ciągnie tej znajomości, bo nawet na kawie cos wyskoczy,ze poczuje wku..w.
          • franczii Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 10:47
            > W sumie niby czytam,ze mozna na takie denerwujace nas zachowania przymknąć oko,
            > ale prawdę mówiąc chyba nie warto.

            czy warto czy nie to zalezy czy bilans takiej znajomosci wychodzi na plus. My akurat na specyficzne podejscie naszych znajomych do kasy i placenia postanowilismy przymknac oko bo stwierdzilismy, ze mimo wszystko za bardzo ich lubimy, kazdy wypèad z nimi uwazamy za udany pomimo "strat" finansowych, maja inne zalety i szkoda by nam bylo tej znajomosci. Kwasow nie robimy, urazow nie pielegnujemy tylko najwyzej sie posmiejemy juz po fakcie z prob wycyckania nas i z naszych zabiegow zeby sie nie dac.
      • nenia1 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:32
        anomalia_pogodowa81 napisała:

        > Jeśli ktoś przyjeżdża zapowiedziany na dłużej, to jeszcze tego samego dnia bior
        > ę tę osobę na zakupy wspólne, żeby miała okazję kupić to co lubi i na co ma och
        > otę. Z założenia płacę za te zakupy, ale jeśli gość proponuje, że się dołoży, t
        > o - w zależności od aktualnego stanu moich finansów - korzystam z propozycji al
        > bo nie.

        No i co , też sobie robisz zakupy na tydzień na koszt gościa, który wpada na 1 dzień?
        --
        Jaram sie Śląskiem
    • lady-z-gaga Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 10:18
      Ogólnie zgadzam się z Tobą co do oceny zachowania koleżanki, ale denerwuje Twoja pokrętna logika: po co proponowałas, że zapłacisz za połowę zakupow? "bo wypada"
      a dlaczego? jako gość przywiozłas wino i ciasto, koleżanka była wczesniej u Ciebie na Twoj koszt, teraz pora na rewanż, sprawa prosta
      a skoro czułas się zobowiązana do pokrycia części kosztow, to skąd oburzenie, że propozycja została przyjęta? na przyszłość nie rób niczego wbrew sobie, to nie będzie rozczarowań
    • antychreza Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 11:24
      OJP, przyjechała jedna siksa do drugiej siksy i zdziwiona, że nie skaczą koło niej jakby była kandydatką na teściową na pierwszej wizycie. Nie masz znajomych w swoim wieku, że się tak nabzdyczasz? Czy chciałaś mieć darmowy nocleg i żarcie i czas żeby zwiedzać miasto a tu guzik i dlatego się wściekasz?
      Mam różnych znajomych i choć lubię gości, to nie przyszłoby mi do głowy odpieprzać przyjęcia z pięcioma daniami dla znajomych ze studiów albo liceum (choć dla teściów owszem szykuję). A jak ktoś zostaje u mnie na noc, to sam z siebie proponuje, że zrobi zakupy śniadaniowe (nie korzystam, jestem zwykle przygotowana) i sam z siebie sprząta po sobie, a nie czeka żebym mu umyła kubek na kawę. Tak samo moi znajomi rozumieją, ze jak wpadną do mnie w środku tygodnia, to mogę mieć rozpierdziel w mieszkaniu i pustawa lodówkę, bo pracuję po kilkanaście godzin na dobę i ważniejsze jest zrobić pracę, niż wylizać podłogę.
      --
      kuchniazwyrakiem.blogspot.com/
      mojastrefazaczytania.blogspot.com/
        • antychreza Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 14:45
          Rozumiem, że nigdy Ci się nie zdarzyło, że 2 dni przed planowaną wizytą okazało się, że musisz zaiwaniać w pracy po kilkanaście godzin, a zleceniodawca właśnie się ogarnął, że potrzebuje na już pisma, bo przewali termin i przegra sprawę, więc w domu kanapka w łapę i do kompa pracować marsz? W takiej sytuacji chłop ogarnia mi mieszkanie i robi zakupy, a gotuję razem z gośćmi. Wtedy wymyślam coś typu domowa pizza i zaganiam najsilniejszego faceta do wyrabiania ciasta, a resztę do krojenia składników. Chyba się podobało, bo pytają kiedy powtórzymy. Ale moi znajomi nie mają kija w dupie, choć jesteśmy dobre kilka lat starsi od autorki.
          --
          kuchniazwyrakiem.blogspot.com/
          mojastrefazaczytania.blogspot.com/
            • memphis90 Re: weekend u kolezanki 10.04.14, 16:49
              Ale koleżanka nie kazała niczego sprzątać.

              Rodzice koleżanki uskutecznili taki numer (przyznaję- dla mnie to kuriozum), aczkolwiek ja zupełnie nie rozumiem idei wizytowania rodziców koleżanki w jakimkolwiek celu.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • szamanta Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 13:14
      Niektóre tutaj przesądzają najazdem na autorkę, zbyt ostro ja potraktowaliście . Dziewczyna chciała być kulturalna, taktowna, granice przyzwoitości jakieś obowiązują , zaproponowała grzecznościowo teoretycznie zwrot kosztu tygodniowych zakupów ( może to był również test) jest niemile zaskoczona jak została ugoszczona , za to zebrała jeszcze drwiny i kpiny tutaj
      Jeśli tak traktujecie własnych gości jak autorki koleżanki ją ugościła i dla niektórych to jest normalne zachowanie ,żadnej nieprawidłowości nie jesteście wstanie się dopatrzyć, to ja dziękuje w duchu ,ze mijam szerokim łukiem takie osoby
      • peggy_su Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 13:33
        Wiesz, jak przyjeżdza teściowa z wizytacją, to sprzątam, pichcę, przygotowuję wcześniej. Podobnie jak jest oficjalna kolacja z współpracownikiem, wtedy bywa ą ę.
        Jak przyjeżdża koleżanka to chcę oczywiście, żeby dobrze się czuła, ale stopień zażyłości pozwala mi sądzić, że się nie pogniewa, jak wyciągnę ją do marketu po drodze z dworca, czy nie postawię dwudaniowego obiadu bo jestem po pracy i nie miałam kiedy przygotować.

        Co do płacenia za kogoś - gdy kogoś zapraszam, to zakładam, że płacę za zakupy, za restaurację itd. Ale jak ktoś nalega by się dołożyć, to rozumiem że chce, że poczuje się z tym lepiej.
        Nie wpadłabym na to że ktoś mi coś proponuje po to bym odmówiła. To jakieś kuriozum.
        --
        zcalychsil.blogspot.com/
        • szamanta Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 13:41
          > Nie wpadłabym na to że ktoś mi coś proponuje po to bym odmówiła. To jakieś kuri
          > ozum.

          Ne odmówiłabyś koleżance zapłacenia za polowe zakupów twoich tygodniowych ,wiedząc ze gość/kolezanka ma być tylko 1 dobę u ciebie?
          Mi by się piekielnie glupio zrobiło słysząc samą propozycje, becki autorka ode mnie zebrałaby. Bardzo podziękowałabym jej za pytanie z tym pokryciem tygodniowym zakupów ,ale no w życiu na to bym nie przystała, w przeciwnym razie byłby to wyzysk gościa i roszczeniowość wobec niego
          • peggy_su Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 14:02
            Po pierwsze nie wiemy czy to były tygodniowe zakupy. Autorka pojechała do koleżanki na weekend, czyli jak rozumiem co najmniej 2 dni. 200 zł na 2 dni z śniadaniami, obiadami, jakimś poczęstunkiem, owocami, to nie jest dużo.

            Ja bym odmówiła fundowania zakupów, bo jak pisałam, gdy kogoś zapraszam to zakładam pokrywanie kosztów w tym czasie. Ale jak ktoś bardzo nalega? To widać bardzo chce. Może chce się odwdzięczyć za gościnę, nie wiem.

            Autorka przecież była w tym sklepie, widziała co jest wkładane do koszyka. Jeśli uznała że to tygodniowe zakupy to po co zaproponowała pokrycie połowy kosztów?
            Może koleżanka jakaś nierozgarnięta, nie pomyślała, nie wiem tego. Ale trzeba być naprawdę niemądrym, żeby coś proponować, a potem mieć żal że ktoś przystał na propozycję.

            I jeszcze to wypominanie, że pomagała sprzątać u rodziców koleżanki, czy owoce obierać.
            To czemu kontynuowała znajomość, skoro pierwszy incydent tak ją uraził?
            Zaraz zacznie wywlekać, że dwa lata temu zaprosiła koleżankę na kawę, a ta się nie odwdzięczyła.
            --
            zcalychsil.blogspot.com/
            • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 14:24
              tak po pierwszym incydencie bylam zszokowana zachowaniem rodziny, teraz pomyslalam, ze mieszka sama i bedzie inaczej. I teraz juz nie mam ochoty na kontynuowanie zanjomosci na blizszej stopie, tylko znajomosc. Bylam na 1nocleg. Tak myslisz, ze mysmy z koszyka to zjadly co kupila, no cos Ty. Zjadlysmy mrozonbe warzywa na patelnie z ryzem. A na sniadanie zjadlam bulke fakt wypasna z salata serem szynka. Obiadu drugiego nie jadlam bo wracalam do domu. No jak za ta bulke i warzywa na patelnie dalabym 20zł to jest maks. Nie bede sie rozliczala jak zyd bo mam fundusze. Pisalam, ze i mnie i kolezanke stac. Czuje sie zle bo po pierwsze totalne olewactwo, olala moja osobe zupelnie. W czym problem kupic wczesniej pomidor salate jakis ser i skroic to w salatke? albo cokolwiek postawic na stol. Cokolwiek.Widac ludzie zupelnie granic nie znaja, jakiejs oglady jak to tu ktoras ujela. I nie nie jestem sztywniara. Mam mnostwo znajomych, imprezuje bawie sie ale z takim totalnym olaniem sie jeszcze nie spotkalam i w dodatku wyzyskiem. Jak powyzej napisalam. Nie raz odwiedzam znajomych ktorzy mieszkaja w akademiku zyja naprawde jak studenci czyli skromnie i wodke i chipsy potrafia postawic albo nawet jak bylysmy to i jajecznice nam koledzy rano zrobili. Tak tutaj nic. Do sklepu mnie wziela, zaplacilam, razem gotowalysmy chociaz to za duzo powiedziane. Wypila wino, zjadla ciasto i hejka super impreza przyjechal sponsor. Nie mam ochoty na takich znajomych.
              • peggy_su Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 14:33
                To dlaczego widząc co jest w koszyku nie zaproponowałaś dołożenia się np 20 zł, tylko połowę?
                I w czym dopatrujesz się tego olania, w tym że musiałaś iść do marketu, a gotowe dania nie czekały na Was w mieszkaniu? Może koleżanka uważała Cię za osobę, która ma do siebie więcej luzu.
                W czym te chipsy w akademiku były lepsze? W tym że nie musiałaś nigdzie iść? Czy że Ci usługiwano?
                A ogólnie lubisz tę koleżankę? Jest Ci bliska? Miałyście o czym rozmawiać? Ten wspólny weekend nie był fajny, przyjemny, że tak skupiłaś się tylko na pieniądzach i braku sałatki?

                Napisałaś:
                Wypila wino, zjadla ciasto i hejka super impreza

                Ale czego KONKRETNIE oczekiwałaś? Napisz bo nie jestem w stanie pojąć Twoich fochów, a już zaczęły mnie naprawdę ciekawić wink
                --
                zcalychsil.blogspot.com/
                • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 14:41
                  Oczeikwalam po prostu czegos normalnego, chyba napisalam bo to zachowanie dla mnie normalne nie jest. I co mialam powiedziec dam 20zł bo tyle zjem? powiedzialam po prostu zloze sie z tobą, to ze wziela 50% bylam tez w szoku. Tak wydawalo mi sie, ze jestesmy sobie bliskie ale teraz widze, ze jestem traktowana bardzo interesownie. Wyjezdzam na letnia szkole za granice w fajne miejsce juz teraz mi wypisuje kiedy bedzie mogla do mnie przyleciec, nigdy w zyciu ja nie zaprosze po tym jak mnie potraktowala. I teraz jak sie zastanawiam zawsze miala interes w przyjazni ze mna i wydzwaniala tylko kiedy czegos potrzebowala. Widac dla ciebie takie zachowanie jest normalne, dla mnie to jest nienormalne i poczulam sie olana. Chociaz ten watek mnie dodatkowo podkrecil niestety.
                  • peggy_su Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:18
                    Ale nie napisałaś konkretnie co Twoim zdaniem powinna zrobić koleżanka a czego nie zrobiła. Konkretnie. Czyli np: oczekiwałabym żeby zrobiła na moje przywitanie sałatkę i postawiła ja na stole razem z chlebem i herbatą, tymczasem sama musiałam sobie kroić chleb i o to mam pretensje.
                    POwtórzę jeszcze raz, wymień konkrety. Bo póki co rozpisujesz się tylko pieniądzach i o tym, że koleżanka zachowała się źle. Jako przykład poprawnego ugoszczenia podajesz studentów którzy postawili przed Tobą wódkę i chipsy. No trudno naprawdę wywnioskować o co Ci chodzi.

                    Wystarczyło powiedzieć: chętnie dorzucę się do Twoich zakupów i wyjąć z portfela 20 zł. Albo część z zakupów w stylu bułki, sok, ciastka odłożyć na osobny rachunek i samodzielnie za nie zapłacić. Tak robią cywilizowani ludzie, gdy chcą pokryć część kosztów. No tak, ale ty nie chciałaś, a zaproponowałaś z powodu sobie tylko znanych konwenansów.

                    Spoko, też miewałam interesownych znajomych i jakoś tam ucinałam kontakty z nimi.
                    Mam też koleżankę, która jest bardzo dobrą i fajną osobą, ale nie zaprząta sobie głowy czymś takim jak pieniądze, bo ma ich w bród. Potrafi zapomnieć że wisi Ci 200 zł, albo nie widzi nic dziwnego że ktoś płaci jej za zakupy, bo sama też potrafi bez mrugnięcia za czyjeś zapłącić. Po prostu nie przykłada wagi do pieniędzy. Ale ja ją zwyczajnie lubię, znam i wiem że jeśli chodzi o kasę musimy konkretnie ustalać kto, co i ile, żeby nie było niesnasek.

                    Ale Ty nie potrafisz napisać o co tak naprawdę Ci chodzi. Z tego co nam tu napisałaś wynika obraz księżniczki, która wymaga czegoś specjalnego, ale nie potrafi powiedzieć czego.
                    --
                    zcalychsil.blogspot.com/
                    • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:25
                      1. Czegokolwiek na stole- podałam przykład akuat z cytrynowka chipsami i jajecznica bo bylam u kolegow ale oni nawet chociaz sami nie maja potrafia cos zrobic, dac od siebie patrz-cytrynowka ona nic kompletnie nic nie zrobila a mogla chociaz byle szybka salatke
                      2. Powiedzialam, ze zloze sie ale uwazam, ze nie fajnie postapila biorac polowe, bez mrugniecia okiem, a chociaz ja stac nie jest typem ktory zapomina o placeniu- pizza, piwo cokolwiek na uczelni dokladnie pilnowala zeby zaplacic tylko za siebie. Czyli po prostu cwana
                      Zachowuje sie jak ksiezniczka? dobre smile a nawet gdyby to widocznie z kolezanka do siebie nie pasujemy i niech tak zostanie.
                      • sweetsimplicity Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:30
                        a co miała zrobić za te 100 zł - jakieś pranie dodatkowo, czy godzinę komplementy prawić?
                        jestes jeszcze bardzo młoda, ale jak będziesz miała takie podejście do ludzi, to bedzie Ci cięzko
                        Napisałam gdzieś, że ja twój przyjazd tez kosztował. O jak się tak rozliczasz "jak zyd" (cyt. fuuuu, co za epitet, źle o tobie świadczy) to nie zapomnij o jej kosztach, których zdajesz się nie dowidzieć.
                        • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:36
                          A czy ona u mnie nie nocowała?? jakie koszty o czym ty mowisz? wody troche zuzylam i spalam? a czy ona u mnie nie spala i wody nie zuzyla? to juz sa jakies absurdy...
                          Chciclam zostac potraktowana tak jak innych traktuje. Dziekuje ale poki co nie mam problemu z ludzmi z wiekdzoscia dogaduje sie bardzo dobrze.
                          • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:39
                            Potraktowana tak jak ja innych traktuje czylis goscia z szacunkiem juz bardzo mi sie nie podobalo ze jej matka karze mi odkurzac bo sobota ale przymknelam oko myslalc ze coz rodziny sie nie wybiera. Widac po prostu tak nauczona moze troche porznac blazna i czlowieka wykorzystac. zaprosila mnie bo teraz miala w tym interes i nie chodzi o te 100zł za zakupy.
                            • peggy_su Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:43
                              To też dało się z klasą załatwić. Mogłaś powiedzieć wybaczcie ale bardzo zależało mi żeby zwiedzić miasto, chętnie pomogę Wam jak wrócę. Założę się że nikt by nic nie powiedział, a i Ty po powrocie z wycieczki nic już nie musiałabyś robić.
                              No ale Ty widocznie jesteś z tych, co zapominają języka w gębie, a potem mają pretensje do świata że ktoś ich do czegoś "zmusił".
                              --
                              zcalychsil.blogspot.com/
                            • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:42
                              A co to za roznica? u mnie tez nocowała na studiach jak wynajmowalam mieszkanie i nie przypominam sobie sytuacji zebym ja kompletnie olala wyciagnela na zakupy zeby mi kupowala tygodniowe zapasy.
                              • antychreza Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:51
                                Chyba masz inne pojęcie olania niż większość ludzkości. Masz pretensje, że jesteś ciućmą, co zamiast odłożyć trochę rzeczy z koszyka i zapłacić za nie bezpośrednio, daje do łapy stówę i płacze, że jej nie wydali.
                                --
                                kuchniazwyrakiem.blogspot.com/
                                mojastrefazaczytania.blogspot.com/
                          • sweetsimplicity Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:42
                            Jakie koszty? U siebie widzimy, u kogoś to już nie? proszę:
                            jeśli mieszka sama - musiała zakupić kołdrę i poduszkę
                            do nich kupić bieliznę pościelową + prześcieradło
                            po Twojej wizycie zanieść do pralni

                            No, chyba, ze uważasz, że po Tobie to nie trzeba...
                            • cytrynamalina Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:44
                              A u mnie nie nocowała? nie musiała kupowac niczego, bo nie spalam w nowej poscieli. U mnie nie nocowala? nie spala w swiezej poscieli. LOL co za absurdy. Olejemy bliskie osoby, wyciagnijmy po przebyciu 500km na zakupy, a potem powiedzmy ze przeciez wyciagnelismy swieza poscielsmile doprawdy wspaniale trzeba zapisac do poradnika" jak z klasa ugoscic bliskie osoby"
                                • m_incubo Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 16:42
                                  Kogo ona rozlicza? Na idiotyczne pytania padają idiotyczne odpowiedzi - to wy dziewczynie kit wciskacie i popuszczacie wodze fantazji, że samotna koleżanka satynowe pościele i puchowe piernaty musiała specjalnie na jej cześć kupować. I pewnie jeszcze dwie godziny dłużej niż zwykle światło świecić, bo plotkowały do późna, to dopiero są koszty. Ale że koleżanka bez mrugnięcia okiem zapełniła sobie lodówkę na tydzień po brzegi (a może i na dwa tygodnie, no ponoć jest sama, to ileż sama jedna może zeżreć?) to już luzik.
                                  Puknijcie się w głowę, już widzę jak same byłybyście zachwycone "gościną" w analogicznej sytuacji.
                                  Jedyne co autorka zrobiła idiotycznie, to że zaproponowała zrzutkę 50/50, jak się chce być głupio kurtuazyjnym, bo "tak wypada", to czasem i stówę trzeba za to zapłacić.
                                  Ja też gdy na swoje pytanie, czego będąca u mnie kumpela się napije, słyszę "naprawdę niczego, nie rób sobie kłopotu" całkowicie zgodnie z jej życzeniem nie robię sobie kłopotu.
                                  • sweetsimplicity Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 18:51
                                    Nikt nie pisze o satynowych pościelach i piernatach, tp juz Twoja fantazja, a najtańsza kołdra + puduszka z IKEA to wydatek ok 50 PLN, + pościel, pranie. Jak liczymy, to liczymy. Watkodajka w koszty wizyty, ktore jakoś powinny zobowiązywac jej kolezankę wlicza przecież swój bilet smile
                              • sweetsimplicity Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:52
                                Nie dałaś czystej pościeli koleżance??? fuuuuuj, dziwię się (przykładając Twoje standardy) , ze Cię w ogóle przyjęła... smile
                                nie, jednak Ty nic nie rozumiesz, szkoda gadać
                                za to ty jesteś a guest from the hell
                          • klamkas Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 20:55
                            Po pierwsze - nie ty przyjęłaś, ugościłaś i opłaciłaś pobyt koleżanki, tylko twoi rodzice. Po drugie - rodzice koleżanki nie mieli obowiązku opłacać twojego pobytu. Przyszło ci do głowy, że koleżanka cię zaprosiła wbrew ich woli i niezbyt delikatnie ci zasugerowali, że nie traktują cię jako oczekiwanego gościa?

                            Po trzecie - jak czegoś nie chcesz, nie proponuj. Proste. I rozmawiaj z ludźmi, zamiast strzelać fochy nie wiadomo o co. A może koleżanka, która zazwyczaj ma pieniądze miała jakiś niespodziewany wydatek i z ulgą przyjęła twoją ofertę? Ona jest sama, mamusia i tatuś nie zapłacą za nią rachunku za prąd. Za ciebie owszem.

                            Najpierw zacznij na własny koszt i odpowiedzialność żyć i gościć ludzi, potem zakładaj absurdalne wątki na forum.

                            PS. Wcale nie twierdzę, że koleżanka zachowała się dobrze, ale to przekonanie o własnej wyjątkowości i gigantyczne poczucie krzywdy są irytujące, szczególnie w wykonaniu 21-letniej panienki żyjącej u rodziców.
                        • aniani7 Re: weekend u kolezanki 09.04.14, 15:42
                          Podliczmy -udostępnienie łóżka, pościel, którą później trzeba uprać (detergenty+woda+prąd - pranie i prasowanie), woda do kąpieli i trochę się uzbiera. Tak, Twoja koleżanka nie popisała się ogładą, ale Ty masz dużo gorszy problem, ten o którym napisałam wyżej, brak umiejętności komunikacji i tylko dlatego zostałaś tak tu zjechana.