cytrynamalina
08.04.14, 20:05
Bylam u kolezanki wydawalo mi sie bliskiej na weekend. Sytuacja jest taka, ze ja poki co mieszkam jeszcze z rodzicami, a ona juz samodzielnie w innym miescie. Zawsze sie przyjaznilysmy wiec ja przyjezdzam do niej ona do mnie. Byla u mnie i moich rodzicow. Mam rodzicow bardz, bardzo goscinnych, ktorzy podali obiad- zupe, drugie danie. Zrobili ciasto. Podsuwali nam pod nos kanapki i owoce zebysmy sie mogly nagadac do woli. Przyjechalam do niej mialam rtam kurs tzn do jej rodzicow. I tu byl dla mnie szok. Ciasto zrobilymy z kolezanka i ojej fajna zabawa. Obieralam owoce itd. Na obiad zaserwowali jakies danie za 5zl gotowe z biedronki do odgrzania w mikrofali. Ok nie mam za zle chociaz przykro mi sie zrobilo, ze jednak u mnie w domu gosc w dom bog w dom, a tam takie olewactwo. Jednak pomyslalam no coz takie wychowanie i tak widocznie maja. I teraz ta kolezanka sama mieszka wiec mnie zaprosila do siebie na weekend. Przyjechalam z ciastami i winem, a ona pierwsze co to wziela mnie na zakupy bo nie ma nic w lodowce. To p[oszlysmy narobila zapasow na caly tydzien i przy kasie tak mi glupio bylo stac wiec zaproponowalam, ze zaplace za polowe, myslalam, ze ona odmowi, ze cos ty przeciez jestes gosciem ale nie odmowila wiec zaplacilam za ta polowe. Jak mowie zakupow na tydzien. Nie brakuje mi pieniedzy wiec nie o to chodzi, jej tez nie brakuje, chodzi o jakas taka zasade. Gosc przyjezdza to sie staram, nie olwam, a juz napewno nie ciagne go na zakupy zeby placil za wszelkie produkty spozywcze. Przykro mi sie zrobilo. Zwalam to na wychowanie, ze moze tak po prostu ma, ze z domu takie rzeczy wyniosla. Przeciez jak bylam u niej z rodzicami to powinnam wiedziec czego sie spodziewac- tam obieralam te owoce, a nawet z nimi odkurxzalam, sprzatalam i nie z wlasnej woli bylam zaganiana przez mame dziewczyny. Nie, ze nabrudzilam tylko po prostu- sprzatamy. Jemy ciasto- obieramy owoce. Jemy obiad- gosciu obieraj ziemniaki. I nie oczekuj, ze dostaniesz cos lepszego na obiad. Naprawde moze takie wychowanie. Nigdy sie z cvzyms takim nie spotkalam. Jak jezdze do rodziny czy to z rodzicami czy sama kazdy traktuje mnie tak jak prawdziwego goscia. Kiedy przyjezdza ktos do mnie moi rodzice traktuja kogos jak goscia ale nie chca nam przerywac wiec po prostu dla nas gotuja. Kiedy przyjedzie do mamy kolezanka to wtedy oczywiscie my z tata dzialamy w kuchni. Robimy kawe, ciasto. Po prostu staramy się. Niby dobra kolezanka ale bardzo sie z niechecilam. Myslicie, ze niepotrzebnie?