Dodaj do ulubionych

Zbyt wylewne dziecko

22.04.14, 20:37
Jak w temacie.
Co zrobić z dzieckiem, które niepotrzebnie kłapie buzią i chwali się np. że coś zostało jakoś tam załatwione przez rodzica bądź samo dziecko - choć było proszone, żeby tego absolutnie nie robić. I ten wyciek informacji powoduje pewne zgrzyty. A jednocześnie "załatwianie" też dotyczyło dziecka, więc stąd ma ono dość konkretną wiedzę i nie sposób było mu skłamać.
Akurat dzisiejsza sytuacja dotyczy zapisania I-klasistki na zajęcia dla starszych grup - prowadząca stwierdziła, że dziecko się nadaje i że ma inicjatywę, bo samo do niej przyszło (bez mojego proszenia czy ingerencji). Po czym dziecko chwali się wszem i wobec, że załatwiło sobie coś dla starszych, a reszta rodziców zaczyna się bulwersować. Tu nie chodzi o zajęcia w szkole, ale o dodatkowe, gdzie normalnie są sztywne kryteria.
I zresztą niestety to nie pierwsza sytuacja tego typu.
Mówię wręcz łopatologicznie, że nie "chwalimy się" pewnymi układami czy porozumieniami, że klepiąc wszystko wszystkim może postawić kogoś w bardzo trudnej sytuacji, że nie ma wreszcie potrzeby wywalać całemu światu aż tak WSZYSTKIEGO o sobie.
Tłumaczę, że jest różnica między oszustwem, a nie mówieniem o czymś - zwłaszcza, kiedy nikt nie pyta.
Co ja mogę zrobić? Kilka sytuacji moje dziecko po prostu mi popsuło, dzisiaj też było bardzo nieprzyjemnie.
Obserwuj wątek
    • saszanasza Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 20:46
      Nie byłoby problemu, gdybyś tego typu rzeczy załatwiała bez udziału dziecka, tudzież nie informowała dziecka o okolicznościach w jakich udało Ci się coś zalatwić.
      • morekac Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 20:54
        Otóż to. Zalecam większą dyskrecję na przyszłość.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:26
        Akurat dzisiejszą sytuację to dziecko samo załatwiło. Niemniej od razu dałam do zrozumienia, że skoro pani wyraziła zgodę i zrobiła grzeczność, to ma o tym nie gadać. No i w godzinę później oczywiście chlapie językiem.
        Czasem są sytuacje, które nie obejdą się bez wspólnego udziału.
        No i dziecko nie ma przykładowo 4 lata, tylko prawie 8.
    • slonko1335 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 20:59
      Być dyskretnym i nie podpuszczać tekstami o "niemówieniu"-bo to wtedy aż się prosi aby wygadała..
    • bri Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:01
      Możesz poczekać aż dojrzeje do takiej polityki.
    • lauren6 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:06
      Dziecko jak to dziecko, cieszyło się z własnej inicjatywy i chciało pochwalić sukcesem całemu światu. Nie rozumie Twojego "ale". Jak piszą przedmówczynie: poczekaj aż córka dojrzeje do takiej polityki.
    • edelstein Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:11
      O jessu.
      Znam jedna taka,Jak ten dziecior dziala mi na nerwy swym klapaniem dziobem.Wciaz kabluje,opowiada wszystko Jak leci,brrrr.
      Taki lazacy przedluzacz,to co powiesz lub zrobisz bedzie zapodane dalej.
      Powiedz wprost dziecieciu,ze zanim cos powie ma spytac o twa zgode,bo takim klapaniem zrobi sobie wrogow.


      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
      • metro_2033 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:15
        Nie rozmawiaj o wszystkim z dzieckiem. To ośmiolatka a nie dorosły człowiek. Do dorosłych rozmów znajdź sobie dorosłego. Popełniasz częsty błąd samotnych matek - zaczynają traktować dziecka jak partnera życiowego.
        • iwoniaw Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:20
          Zgadzam się - dziecko jest wylewne normalnie jak na 8-latkę, natomiast matka nie powinna go traktować jak dorosłego partnera do rozmów. Nie wszystko jest przeznaczone dla uszu dziecka, po prostu.
          • triss_merigold6 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:33
            Amen. Limitować informacje na użytek dziecka i tyle.
            • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:37
              W sytuacji, o której piszę, NIE DAŁO SIĘ limitować, dziecko siedziało w tym po uszy.
              To jest jakieś 5-10% sytuacji istotnych w moim życiu. A może nawet bardziej istotnych dla dziecka.
              I co dalej z taką paplą, która sama sobie szkodzi, drogie Bravo?
              Bo o zachowywaniu dyskrecji we własnych sprawach to ja świetnie wiem.
              • triss_merigold6 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:40
                No to trudno, opieprz ją solidnie.
                • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:44
                  Powiedziałam jej, jakie skutki to paplanie będzie miało dla niej.
                  Łącznie z tym, że pani nie będzie jej chciała na zajęciach, mając do wyboru kolejną gó...arę, a skargi i kwasy ze strony paru rodziców.
                  Problem w tym, że w takiego typu sytuacji czegoś się pewnie nauczyła.
                  Ale pojawi się inny rodzaj sytuacji i znowu będzie: ale ja nie wiedziałam...
                  Grrrrr.
        • lily-evans01 Czytajcie ze zrozumieniem, please... 22.04.14, 21:35
          Zrozumcie wreszcie - choć widzę, że trzeba napisać po raz drugi.
          Nie rozmawiam z nią na boga o takich dwuznacznych sytuacjach i dorosłych sprawach, po prostu czasem uczestniczy w czymś, co i jej dotyczy i czego nie mogę załatwić bez jej obecności.
          O swoich układach, sympatiach, antypatiach między dorosłymi nie mówię nic w jej obecności.Rozmawiamy o dziecięcych sprawach, o szkole, jej koleżankach, wakacjach, gadżetach, książkach, widzianych razem filmach itp. Zresztą w ogóle mało o delikatnych kwestiach mówię, nawet moja własna matka prawie nic o tym nie wie, choć widzimy się często i gadamy o różnych sprawach. Jeśli ktoś zrobił mi przysługę, trzymam dziób na kłódkę. Jeśli ja coś robię dla kogoś, też milczę i nie chcę, żeby obwieszczał moją dobroć wink czy moje możliwości całemu światu...

          PS. Moja córka absolutnie nie jest dla mnie namiastką partnera życiowego, nie zwierzam jej się ze swoich dorosłych spraw, nawet nie może być partnerką intelektualną i chyba nigdy nie będzie, nie ta kategoria zawodniczki wink
          • slonko1335 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 22.04.14, 21:42
            po prostu czasem uczestniczy w czymś, co i jej dotyczy i czego nie mogę zał
            > atwić bez jej obecności.
            ale zwracasz jej uwagę, że wie coś albo coś się zrobiło gadaniem o niewygadaniu i trzymaniu czegoś w tajemnicy. Nawet jak jest świadkiem czegoś i nie zrobisz z tego wielkiego halo tylko przejdziesz nad tym do porządku dziennego nie będzie się chwalić i klepać na lewo i prawo bo nie będzie miała pojęcia, że w ogóle jest o czym klepać.
            • lily-evans01 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 22.04.14, 21:45
              Słonko, problem w tym, że ona w ogóle dużo ględzi, o sobie samej, o mnie, powtarza komuś, co na jego temat zostało przypadkowo powiedziane itp.
              Nie da się liczyć na to, że nic nie powie o czymś. Uczenie też nie skutkuje.
              No wściekła jestem.
              • gazeta_mi_placi Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 08:54
                Zrób nowe.
                • lily-evans01 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 09:29
                  Eeee. wymyśl coś innego, ta porada już na mnie nie działa - za często ją ostatnio widzę na forum w Twoim wykonaniu big_grin big_grin big_grin.
                  Przy okazji - dzieci starych matek często gęsto bywają dość wybrakowane wink. Nie zdecydowałabym się na dziecko około czterdziestki, nawet z miliarderem wink.
                  • totorotot Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 22:19
                    > Przy okazji - dzieci starych matek często gęsto bywają dość wybrakowane wink. Nie
                    > zdecydowałabym się na dziecko około czterdziestki, nawet z miliarderem wink.


                    Powaliło Cię?
                    No jak takie gadki puszczasz mężowi, to się nie dziwie, że odszedł do innej, normalnej kobiety i ma się dobrze i żyje w spokoju i miłości i bardzo ją kocha.

                    Teraz jeszcze swoje dziwaczne fobie delegujesz na dziecko, żeby miało takie odpały i manie prześladowcze? Ogarnij się złosliwa babo
              • mallard Lily 23.04.14, 09:25
                Masz anielską cierpliwość dziewczyno!
                Nie, nie o dziecko Twe mi chodzi (choć do niego może też).
              • totorotot Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 22:17
                lily-evans01 napisała:

                > Słonko, problem w tym, że ona w ogóle dużo ględzi, o sobie samej, o mnie, powta
                > rza komuś, co na jego temat zostało przypadkowo powiedziane itp.
                > Nie da się liczyć na to, że nic nie powie o czymś. Uczenie też nie skutkuje.
                > No wściekła jestem.


                Z reguły dziecko to kopia matki.
                • gazeta_mi_placi Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 24.04.14, 09:06
                  To nie takie proste, nawet rodzeństwo tej samej płci, z jednej matki i ojca może drastycznie się różnić pod względem intelektu, charakteru, zainteresowań, nawet jeśli sam wygląd podobny, oj znam takie przypadki na pęczki niemal.
                  Mieszanki genowej nie przewidzisz. Z dwóch geniuszy może wyjść przeciętne dziecko, a w rodzinie meneli może trafić się diament.
          • vilez Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 08:58
            > nawet nie może być partnerką intelek
            > tualną i chyba nigdy nie będzie, nie ta kategoria zawodniczki wink

            Lily, tak nie można. Bije z tego jakiś wielki zawód względem córki. Nakrecasz moim zdaniem cos niedobrego.
            • gazeta_mi_placi Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 09:03
              Ale to prawda, niestety często wcześniaki nie osiągają normy intelektualnej. Dlatego szczerze namawiam ją na drugie dziecko, spora szansa, że będzie normalne, a ona mniej sfrustrowana.
              • vilez Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 09:05
                Aaaaa...jesteś wczesniakiem! Wszystko jasne.
              • lily-evans01 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 09:41
                Nie trafiłeś tongue_out.
                Jestem wcześniakiem z mnóstwem obciążeń urodzeniowych, łącznie z zamykaniem przetrwałego przewodu Bottala (uwaga, operacja na sercu), mam IQ 142, skończyłam liceum w 3 lata i 2 kierunki studiów w czasach, kiedy to cokolwiek znaczyło tongue_out. Przepraszam, moim defektem jest niska "inteligencja emocjonalna" i dlatego siedzę zawodowo w miejscu, w którym siedzę, ale nie z braku możliwości intelektualnych (ale to już taki charakter niestety).
                A tak na serio, byłam świadkiem tak ogromnych możliwości rozwojowych dzieci, które rodziły się z wagą poniżej 1 kg i niską punktacją Apgar, że byś się zdziwił wink.

                A tak całkowicie, całkowicie na serio - nie chodzi o to, że jestem zła czy niezadowolona. Tylko o to, że taka papla i pleciuga sobie w niejednej sprawie w życiu poważnie zaszkodzi, zanim nabierze rozumu. A pewne okazje i możliwości będą już stracone. A może i mnie też w czymś zaszkodzić przy okazji, bo nie da się żyć w całkowitym milczeniu i cenzurze, pilnując się, czy przy dziecku nie padło jakieś słówko o czymś albo o kimś.
                Martwi mnie to, i tyle...
                • bri Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 14:15
                  Ale przesadzasz i to stanowczo. Ile ona ma lat, że oczekujesz od niej taktu i dyskrecji jak od dorosłego?

                  Weź sobie do serca swój brak inteligencji emocjonalnej i przestań ją besztać za otwartość i szczerość. Całkiem możliwe, że Twoja córka będzie umiała lepiej sobie sprawy z ludźmi poukładać niż Ty.
                • naomi19 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 20:48
                  że taka papla i pleciuga sobie w niejednej sprawie
                  uważam, że nie powinnaś tak mówić o swojej córce
          • noname2002 Re: Czytajcie ze zrozumieniem, please... 23.04.14, 12:02
            PS. Moja córka absolutnie nie jest dla mnie namiastką partnera życiowego, nie z
            > wierzam jej się ze swoich dorosłych spraw, nawet nie może być partnerką intelek
            > tualną i chyba nigdy nie będzie, nie ta kategoria zawodniczki wink

            Mam nieodparte wrażenie, że jej za to nie lubisz. Kochasz ale jej nie lubisz, rozczarowuje Ciebie.
    • misiu-1 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:20
      Może warto by mu sprawić zimny prysznic i po takiej "niedyskrecji" wypisać je z tych zajęć, informując, że zawdzięcza to zbyt długiemu językowi. "Postawienie kogoś w trudnej sytuacji" może być dla dziecka zupełną abstrakcją. Ale kiedy przykre konsekwencje dotkną ją samą, wówczas może zapamięta.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 22.04.14, 21:38
        Właśnie całkiem poważnie rozważam zrobienie tego.
        • aquella Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 10:13
          misiu dobrze gada, bo ta cecha dziecka wygląda na wadę trwałą ( ja mam taką mamusię uncertain - mega niedojrzała emocjonalnie osoba) i może akcją a nie gadaniem córką trochę potrząśniesz
          ( o ile kara nie będzie dla niej zbyt bolesna).
          Może też pozostaje Ci po prostu poczekanie aż sama kiedyś się przejedzie na tej wylewności bez kontroli, a wiedząc jaka jest po prostu staraj się unikać przecieku info który Tobie siarę robi wink
          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 10:25
            Problem w tym, że taka kara będzie bolesna, była selekcja, zdawało się egzamin, który córka przeszła pomyślnie. Nie będzie więc powrotu i muszę to wszystko rozważyć.
            Matkę też mam wylewną, ale ona uważa, że wszystko wie lepiej, więc ma prawo być nietaktowna, bo ona tak w dobrej wierze, wie lepiej i chce dla wszystkich dobrze wink. Ale ona przynajmniej wie, że powiedziała za dużo - i mam wrażenie, że często gęsto jej gadulstwo jest złośliwe i celowe wink.
    • iwles Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 09:22

      Lily
      ale powiedz szczerze, umiałabyś tak w milczeniu przeżywac swój wielki sukces? big_grin
      no, roznosi ją, bo chciałaby się pochwalić swoim ! (a za sukces uważa udział w zajęciach dla starszych).
      Nie ucz jej, że robiąc cokolwiek dla siebie, ma zawsze patrzeć, czy aby innym nie jest przykro.
      Tutaj pozwól zadecydować pani, która prowadzi te zajęcia.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 09:51
        To podam Ci może inny przykład. I też było rozmawianie, tłumaczenie itd.
        Z pewnych przyczyn zdecydowałam się posłać 7-latkę jeszcze raz do klasy I.
        Było duże zadowolenie, że wchodzi w nową, nie znającą się klasę, że fantastyczna pani, że miła szkoła. Ale były też i teksty, a co będzie, jak ktoś powie, że powtarzam klasę itd.
        Miałam jedną radę - nie mów, nie tłumacz się, nie spowiadaj. Tak, chodziłam do szkoły. Tak, znam litery. Tak, umiem czytać. Koniec i kropka.
        Wychowawczyni jest taka, że mając w klasie 2 tego typu podopieczne nigdy nie puściła pary z ust przed innymi rodzicami, czy dziećmi. Było ok, nikogo nie interesowało, co moje dziecko robiło wcześniej.
        A teraz w szkole popołudniowej upatrzyła sobie koleżaneczkę, którą oczywiście wielbi nad życie, dziewczyna poszła jako 6-latka do klasy I, cienka jak barszcz, ale mama jest zachwycona, że posłała młodszą do szkoły i że ta sobie "radzi".
        Niedługo przed świętami były u nas. Jemy razem ciasto i moja córka wypala: ja wam powiem moją tajemnicę... Powtarzam pierwszą klasę...
        Kobita patrzyła ze zdumieniem i widziałam, jak jej się trybiki w głowie obracają. Bo JEJ córeczka przecież sobie radzi (co z tego, że kończy I klasę i czytać nie umie), a moja to pewnie jakaś upośledzona (mają też w klasie uczennicę powtarzającą, która faktycznie dziwnie się zachowuje, histeryzuje, tarza po podłodze i ta pani w ogóle jest bardzo złego zdania o dzieciach, które nie dały sobie rady).
        No i powiedz mi, po co ględzić o czymś takim? Nieproszona, niepytana?
        To już naprawdę było przykre, czułam się zażenowana jak diabli, a ona sama sobie tym zaszkodziła, przed koleżanką też.
        • iwoniaw Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 10:25
          Cytat Jemy razem ciasto i moja córka wypala: ja w
          > am powiem moją tajemnicę... Powtarzam pierwszą klasę...
          > Kobita patrzyła ze zdumieniem i widziałam, jak jej się trybiki w głowie obracaj
          > ą. Bo JEJ córeczka przecież sobie radzi (co z tego, że kończy I klasę i czytać
          > nie umie), a moja to pewnie jakaś upośledzona


          Nie dość, że jesteś pozerką, dla której najistotniejsze jest "co ludzie powiedzą" i chora na myśl, że ktoś mógłby uznać się za inteligentniejszego/bystrzejszego/lepszego (mając ku temu podstawy lub nie), to jeszcze projektujesz swoje niechętne i pełne wyższości podejście do świata ("jej córeczka cienka jak barszcz") na innych ("ona pewnie myśli, że moja upośledzona"). Kobieto, poszukaj jakiegoś specjalisty dla siebie.
          Dziecko zgodnie z prawdą powiedziało, że powtarza 1 klasę, a ty przeżywasz jakby co najmniej powiedziała, że kogoś zabiła. Dopóki sama się nie pogodzisz z faktem, że córka nie radziła sobie i że to nie dyskwalifikuje jej jako człowieka i nie przestaniesz bezpodstawnie podejrzewać wszystkich wokół, że bez stwarzania pozorów i udawania lepszej niż jesteś będą tobą jedynie pogardzać, to wiecznie będziesz mieć takie problemy z d... wzięte, a co gorsza, zaszczepisz dziecku swoje chore postrzeganie świata i potrzebę akceptacji za wszelką cenę. Zresztą już ci się to udało w dużym stopniu, po czym wściekałaś się na małą za to, że akurat punkt odniesienia miała inny niż ty i wobec kogo innego stosowała wszczepioną przez ciebie kliszę "dobrze wypaść przed idolem".
          Poza tym co uderza w twoich postach, to podejście pt. "tylko ja jestem wystarczająco dobrym wzorcem, którego moja córka może słuchać/brać przykład/wielbić bezkrytycznie". Ojciec dziecka jest głupi i niepoważny, koleżanki w starej szkole wredne i zdemoralizowane, kolejne koleżanki, z którymi młoda zaczyna wchodzić w jakiekolwiek interakcje, do których nie dałaś jej scenariusza i zachęty są "koleżaneczkami", oczywiście za głupimi, "cienkimi jak barszcz" i, rzecz jasna, 8-latka powinna bardziej dbać o utrzymanie pozorów przed ich matkami niż o autentyczną przyjaźń z nimi. Czy ty się w ogóle czytasz? Nie zamkniesz młodej w wieży, ona żyje w społeczeństwie i przestańże wreszcie ingerować w jej kontakty z ludźmi na poziomie cenzurowania gadki o pierdołach z koleżanką - równolatką. Przeginasz i jak ci się młoda za lat 5-6 zerwie z tego krótkiego łańcucha hiperkontroli, to będziesz mogła mieć pretensje tylko do siebie.
          • lily-evans01 Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 10:29
            Dziecko nie miało potrzeby mówić, że powtarza I klasę. Nie było o tym żadnej rozmowy. Nie potrafię więc zrozumieć, czemu nagle wypaliła coś tak niemądrego.
            Równie dobrze może obwieścić każdemu, ile pieniędzy w domu trzymam albo co mam wartościowego.
            Naprawdę uważasz, że trochę ostrożności w życiu i odrobina dystansu, zamiast wylewania wszystkich swoich spraw przed wszystkimi to coś takiego złego?
            Nie widzę, żeby jej koleżanki, wchodzące z nią w relacje, spowiadały się przed nią z każdej sprawy.
            • iwoniaw Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 10:38
              No właśnie o tym Ci już kilka osób napisało - 8-latce naprawdę zbędna jest wiedza, ile pieniędzy w domu trzymasz i jaka była cena telewizora oraz pralki. Natomiast zakaz wobec 8-latki dotyczący opowiadania o jej własnych zwykłych przeżyciach ("powtarzam 1 klasę/byłam na wakacjach nad morzem/boję się pająków/tatuś kupi mi słonia i konia") to nie "trochę ostrożności" tylko daleko posunięta przesada.
              • aneta-skarpeta Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 19:42
                mój syn jest rozgarnięty i mało wylewny, natomiast nawet jemu zdarzało się palnąc tak, że mi kapcie spadały- bo coś usłyszał, coś sobie dopowiedział etc

                z wiekiem mu przeszło

                jesli córka autorki jest tak musztrowana- nie mów, po co to powiedzialaś, nie opowiadaj itd- to w dziecku rośnie bańka tejmnic, które kiedys muszą ujść

                było dla niej ważne , że klasę powtarza i trudne to, że nie może nikomu powiedziec- to w końcu wyrzuciła to z siebie

                z czasem się nauczy

                natomiast przykro się czyta to, co fundujesz swojej córce swoimi schizami
            • gryzelda71 Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 11:08
              Co jest niemądre? Powtarzanie pierwszej klasy, czy po prostu powiedzenie tego? Toż to fakt, powtarza pierwszą klasę.
            • iwles Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 11:26

              nie, Ty próbujesz nauczyć dziecko, że najważniejsze jest, co ludzie powiedzą ?
              Kompleksy jakieś leczysz ?
              Dziecko powtarza klase, i co strasznego?
              Niejeden 6-latek będzie miał odroczenie, i co się stanie?
              całe życie córka ma kłamać, albo używać półprawd, żebyś mogła w oczach innych uchodzić za kogoś... lepszego ? (i co to znaczy "lepszego")
              W ten sposób dziecko nigdy nie nauczy się bronić swojego zdania, bo nie będzie wiedziało, co wolno, a czego nie wolno mówić, i w końcu sama się zgubi, co jest prawdą. I tu już prosta droga do zaburzenia oceny własnej wartości sad
            • guderianka Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 13:10
              Bo dzieci gadają
              Bo to są dzieci
              Bo są szczere
              Po prostu

              Nie rób z niej starej malutkiej i nie wymagaj czegoś, czego nie ma szans osiągnąć. Bo dziecko nie będzie dorosłym.
            • bri Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 14:23
              >Dziecko nie miało potrzeby mówić, że powtarza I klasę.

              Skoro zdecydowała się o tym powiedzieć to najwidoczniej miała potrzebę o tym porozmawiać. Zapewne właśnie dlatego, że jej wbijałaś do głowy, że to tajemnica, o której nie należy mówić to jej to ciążyło.

              Naprawdę uważasz, że trochę ostrożności w życiu i odrobina dystansu, zamiast wy
              > lewania wszystkich swoich spraw przed wszystkimi to coś takiego złego?

              Ileż lat ma Twoja córka? Osiem? Jeszcze ma czas się sparzyć i nauczyć dorosłej polityki informacyjnej, decydowania komu może zaufać, a komu nie itd. Ale jeśli będzie non-stop słyszeć w głowie Twoje brzęczenie "nie ufaj nikomu, nic nie mów" to się tego nie nauczy. Będzie tak jak Ty nieufna czy wręcz wroga wobec wszystkich i samotna.

              > Nie widzę, żeby jej koleżanki, wchodzące z nią w relacje, spowiadały się przed
              > nią z każdej sprawy.

              Ty w ogóle nie powinnaś za dużo wiedzieć o tym, co mówią jej koleżanki, z którymi wchodzi w relacje, bo to nie Twoja sprawa, a ich i Twojej córki. Daj jej nawiązywać własne znajomości i samej decydować komu będzie się zwierzać.





            • totorotot Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 24.04.14, 00:21
              > Dziecko nie miało potrzeby mówić, że powtarza I klasę. Nie było o tym żadnej ro
              > zmowy. Nie potrafię więc zrozumieć, czemu nagle wypaliła coś tak niemądrego.

              Och, to bardzo proste i powiem Ci, czemu.
              Otóż dziewczynka poczuła się siedząc w towarzystwie tych dwóch dam miło, swobodnie, ciepło, a że brak jej tych uczuć na co dzień, to ogarnęła ją euforia, postanowiła więc podzielić się wielką tajemnicą.
            • jakw Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 25.04.14, 17:34
              Może musiała policytować się na jakieś niezwykłości w swoim życiu? A to akurat wpadło jej do głowy bo tak jej wbijałaś, żeby nie mówiła? Dzieci tak mają. Mojemu mężowi teść do tej pory "wypomina" jak to przy zatrzymaniu przez milicjanta za przekroczenie prędkości i twierdzeniu kierowcy "Jakoś wyjątkowo się zagapiłem" wyrzekł: "Bo mój tata to jeździ przepisowo, tylko zawsze za szybko" wink
          • guderianka Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 13:16
            Podepnę się tutaj
            Lily-Ty ciągle masz z nią problem-ciągle kurde coś, i za każdym razem rzuca się w oczy jak wiele widzisz jej wad a jak mało zalet sad
            • magdalenka79k Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 14:23
              Dokładnie. Czytam już któryś wątek tej kobiety o jej córce. Niestety wylewa się z nich bardzo przykry obraz nieakceptacji własnego dziecka.Ogromne kompleksy. I tak jak ktos radził proponuję poszukać terapeuty dla siebie, nie dla córki. Zanim spiep... jej zycie. Dla mnie dodatkowo to jest bolesne bo jakbym słyszała swoją właśna matkę : "nie jesteś partnerem do dyskusji" "mamo dostałam 4+, A co dostała Ania? - 5, No to widzisz nie masz się czym chwalić" "Ja w twoim wieku to..." "Nie mów nikomu gdzie pracuje tata" "Nie mów nikomu że jedziemy na wczasy, -dlaczego? -jestes za mało inteligentna żeby to zrozumieć?" itp całe zycie tak. I tak na podstawie własnego doświadczenia bycia właśnie taką nieudaną córką z dobroci serca ci radzę: chcesz mieć kontakt z dzieckiem gdy dorośnie - nie idź tą drogą...
              • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 14:50
                Kobita jest sfrustrowana bo związek jej się nie udał, dziecko jej się też nie udało. O ile jest przyzwolenie społeczne na narzekanie na mężczyzn tak nie ma przyzwolenia na przyznanie się, że to dziecko nam nie wyszło. Dziecka nie ma prawa nikt nie krytykować, tym bardziej rodzona matka, więc niech chociaż na internecie kobita sobie uleje.
                Ja ją rozumiem. Wokoło propaganda sukcesu, dziecko "ma" być inteligentne, błyskotliwe, lubiane itp. a tu ....cóż, dzieciak lekko nieudany sad
            • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 14:54
              Bo może nie ma zbyt wiele zalet? Niestety tak samo jak są lepsi dorośli i gorsi tak samo są lepsze i gorsze dzieci, mniej lub bardziej zdolne i ogarnięte, jej się trafił akurat ten drugi rodzaj dziecka.
              W społeczeństwie panuje przekonanie, że kobieta nie ma prawa (może poza najdrastyczniejszymi przypadkami) narzekać na swoje dziecko (jednocześnie swobodnie można narzekać na męża, teściową, siostrę), nie może uczciwie przyznać, że dziecka tak naprawdę nie lubi, zawiodło jej oczekiwania.
              • iwles Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:06

                weź może oddaj hasło do loginu temu drugiemuś gazecie_mi_placi, bo odkąd wróciłoś jesteś strasznie kąsliwoś i nieprzyjemnoś.
                • wioskowy_glupek Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:39
                  Ale gazeta ma rację!
                  • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:44
                    Nad czym zresztą ubolewam bo na ogół moja prawda nie jest prawdą społecznie pożądaną sad
                  • iwles Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:47
                    wioskowy_glupek napisała:

                    > Ale gazeta ma rację!

                    może twoją.
              • guderianka Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:35
                Nie ma takiej możliwości, żeby nie miało wielu zalet. To człowiek- żywy, skomplikowany, złożony i fantastyczny. Na pewno ma wiele zalet i na nich trzeba się skupiać, eksponować, rozwijać, zachwycać się, chwalić a nie na 'wadach"-bo to nie 'wady" obiektywne ale chyba subiektywne spojrzenie niezadowolonej mamy sad
                • bergamotka77 Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:40
                  No ale mama lily byla zdolna, błyskotliwa, ba ma nawet wysokie IQ i nie raz pisała, ze boi się, ze dziecko poszło w ojca a raczej drugą córkę ojca, która jest mało zdolna i roszczeniowa o ile pamiętam. I niezaleznie jak bardzo krytykujecie gazete za brak wyczucia i walenie prawdy miedzy oczy w tym co napisala cos jest...
                  • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:42
                    Dlatego wbrew pozorom całkiem szczerze jak są jeszcze możliwości zdrowotne doradzam drugie dziecko.
                    Znam taką parę rodzeństwa. Dziewczyna tłuk nad tłuki, a jej brat prymus.
                    • guderianka Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:50
                      gazeta-myślisz że drugie dziecko wpłynie na zmianę postawy mamy ? jej postawę, historię życia, kompleksy, jakieś traumy z dzieciństwa (prawie każdy je ma tongue_out), relacje z innymi, inteligencję emocjonalną z którą ma problem-jak sama przyznaje ? nie. Stare dziecko wyrzucić i liczyć na to, że nowe będzie lepsze ?
                      Mama powinna się zmienić a nie dzieci..
                    • panidemonka Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 25.04.14, 08:36
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      Świetny pomysł, mądrześ to wymyśliło.
                      Zapomniałoś tylko poradzić, żeby po urodzeniu drugiego, bardziej udanego dziecka rodzice spróbowali załatwić przeszczep mądrości/inteligencji temu "nieudanemu" dziecku.
                      Będzie "Bez mojej zgody2"uncertain

                      Nie ma nikogo na dyżurze? Poproś kogoś z waszego grona, żeby cię na trochę zastąpił w pisaniu. Zyskasz wdzięczność czytających.

                      > Dlatego wbrew pozorom całkiem szczerze jak są jeszcze możliwości zdrowotne dora
                      > dzam drugie dziecko.
                      > Znam taką parę rodzeństwa. Dziewczyna tłuk nad tłuki, a jej brat prymus.
                  • bri Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:48
                    Jeśli naprawdę córka Lily jest mało inteligentna to tym bardziej należy jej się od inteligentnej matki zrozumienie i wsparcie.
              • noname2002 Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 19:15
                Gazeta, co innego dostrzegać wady swojego dziecka czy na nie ponarzekać, a co innego go nie lubić i nie akceptować. To drugie ma bardzo zły wpływ na dziecko, córka Lily na pewno czuje brak akceptacji i będzie jeszcze bardziej "nieudana", bo nie będzie w siebie wierzyć.
                • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 19:22
                  Na nielubienie niestety nie ma żadnej rady swoją drogą.
              • aandzia43 Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 24.04.14, 00:16
                > Bo może nie ma zbyt wiele zalet? Niestety tak samo jak są lepsi dorośli i gorsi
                > tak samo są lepsze i gorsze dzieci, mniej lub bardziej zdolne i ogarnięte, jej
                > się trafił akurat ten drugi rodzaj dziecka.
                > W społeczeństwie panuje przekonanie, że kobieta nie ma prawa (może poza najdras
                > tyczniejszymi przypadkami) narzekać na swoje dziecko

                Niestety Gazeta ma rację. Dzieciak to nie tabula rasa, pewne nieciekawe cechy czy tendencje przynosi ze sobą na świat. Raz jest to niska inteligencja, innym razem jakieś zaburzenia poznawcze czy nadpobudliwość utrudniające zdobywanie kompetencji. I czasem matce zaczyna brakować cierpliwości mimo całego morza miłości. Pamiętam, jak mnie szlag trafiał i rozpacz ogarniała, kiedy moje dziecko paplało od rana do nocy (byle co, byle tylko wyrzucać z siebie dźwięki), jak trudno było zamienić jego bezładną trzęsiączkę na sensowniejszaą aktywność i jak potrzebowało w uj powtórzeń, żeby załapać jakąś zasadę postępowania. Rozumiem zniecierpliwienie Lily i nie wydaje mi się, by z jego powodu była wyrodną matką, ale zdaję sobie sprawę, że jeśli daje wyraz temu znierpliwieniu i frustracji na tyle wyraxźnie, by dzieciak odczuł, to dzieciakowi nie zazdroszczę. Lily pisze bez tej ocieplającej osłony, jaka w naszej kulturze nakładana jest na opisywanie relacji matka-dziecko. Czy to jest wynik problemow kompetencjami spolecznymi (coś chyba o tym pisala), czy faktycznie nie postępuje właściwie ze swoją córką - nie wiem, ale uczucia, które opisuje ja akurat rozumiem.
                • totorotot Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 24.04.14, 00:23
                  >ale uczucia, które opisuje ja akurat rozumiem.
                  >

                  Tak, ja oczywiście jako matka też rozumiem.
                  Niestety dostrzegam u Lili paranoję, układnictwo, matactwo, kombinatorstwo i próba naprawienia dzieckiem swoich "błędów młodości" - pisze, że za mało się podlizywała nauczycielom, szefowi, więc teraz przez to ma się gorzej niż by mogła będąc bardziej fałszywą.

                  TFU
                  • gazeta_mi_placi Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 24.04.14, 09:03
                    Takie jest życie, możesz szczekać że to nie fair (i zgadzam się z Tobą), ale takie jest życie, stosunkowo rzadko sprawiedliwe sad.
                    Nad czym ubolewam.
          • bri Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 14:18
            Popieram w całej rozciągłości, to co napisała Iwoniaw.
          • rhaenyra Re: Wiesz co, ty masz problem, ale ze sobą 23.04.14, 15:18
            amen
        • edelstein Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 11:20

          A teraz w szkole popołudniowej upatrzyła sobie koleżaneczkę, którą oczywiście wielbi nad życie, dziewczyna poszła jako 6-latka do klasy I, cienka jak barszcz, ale mama jest zachwycona, że posłała młodszą do szkoły i że ta sobie "radzi".

          Obrzydliwa jestes.W sumie to jednak dziewczyna nie jest cienka Jak barszcz,bo w przeciwienstwie do twojego dziecka klasy powtarzac nie bedzie musiala.
          Ty jestes toksyczna,zafiksowana na tym co ludzie powiedza i najwyrazniej zazdrosna o osiagniecia innych dzieci.

          "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
          Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
          Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
          Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • antychreza Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 11:37
          Zmień nicka na Hiacynta Kubeł.
          Sytuacja, o której piszesz jest normalna. Dziecko ma przyjaciółkę, to chce jej powiedzieć swoją tajemnicę. No to mówi. Skoro to dla niej ważne, to chce się tym dzielić z ważnymi dla niej osobami. Jak każde małe dziecko, ona nie analizuje czy coś się opłaca, jakie będzie miało konsekwencje, postępuje zgodnie z zasadą dziecko i wariat prawdę ci powie. Choć nie wiem czy robienie tajemnicy z powtarzania klasy jest najbłyskotliwszym pomysłem.
          O co chodzi ze stwierdzeniem, że ona nigdy nie będzie dla ciebie partnerem do rozmowy bo "nie ten poziom"? Przykre, że tak myślisz o własnym dziecku.
          • rhaenyra Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:01
            > Zmień nicka na Hiacynta Kubeł.

            no bez przesady
            hiacynta swoje dziecko lubila
            • agata0 Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 09:26
              To jest widok 30 lat później. Dobrze pamiętam, że syn nie miał nigdy dla niej czasu, tylko zawsze potrzebował pieniędzy?
        • mama303 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:05
          ja pamietam Twój wątek na temat zostawienie córki w I klasie. Byłam zbulwersowana wtedy że mozna tak traktować swoje dziecko jak jakis projekt ale teraz to już naprawde przeginasz.
    • marychna31 chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 09:51

      Bo kojarzę, że takie masz, nie wiem tylko czy akurat o tym dziecku piszesz. To typowy deficyt dla ASD ale oczywiście może się tez trafić bez ASD. Są na to ćwiczenia w ramach treningu umiejętności społecznych. Trwa to różnie - od miesięcy do lat. Jeżeli chodzi o dziecko z ASD to trzeba przyjąć, że trudno mu będzie, bez wspomagania, samemu się tego typu umiejętności wyuczyć. I nie robi tego złośliwie. Takie po prostu jest.

      W przypadku mojego syna to wyglądało w ten sposób, ze jego cień (w przedszkolu ale też w domu, kawiarni, restauracji, na basenie, na placu zabaw) obserwował sytuacje, w których moje dziecko wykazywało się nadmierną "wylewnością". Następnie w sytuacji jeden na jeden omawiał sytuację, przećwiczał sytuację po kilka razy podrzucając dziecku stosowniejsze skrypty. Rekonstruował ją poprawnie a następnie doprowadzał do jej powtórzenia w środowisku rówieśników (np prosząc dziecko z grupy przedszkolnej aby usiłowało namówić moje dziecko do powiedzenia czegoś niestosownego nauczycielowi). W zależności od tego jak mojemu dziecku poszło powtarzał rekonstrukcję sytuacji lub przechodził do następnego problemu, za jakiś czas sprawdzając (za kilka dni, tygodni, miesięcy) czy moje dziecko wciąż ma problem z dopasowaniem wypowiedzi do sytuacji.

      Taka terapia zajęła 3 lata po około 5h dziennie. W tej chwili mój ośmioletni syn nie ma z tym żadnego problemu, raczej wyprzedza pod tym względem rówieśników NT.
      • lily-evans01 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 09:55
        Moje dziecko miało zaburzenia integracji sensorycznej i nic innego u niej nie zdiagnozowano wink.
        Ćwiczenia zakończyły się sporym sukcesem, dobrze sobie radzi z ludźmi, dotykiem, hałasem, motoryką dużą itp.
        Ale jak tak o tym piszesz, to zaczynam się zastanawiać, czy te sprawy nie są jakoś ze sobą powiązane. I może trochę niezależne od dziecka.
        Bo omawiamy takie sytuacje, tłumaczę, że jest to, co prywatne, osobiste, a jest to, czym dzielimy się z przyjaciółmi, wreszcie to, co możemy powiedzieć każdemu, nawet nauczycielowi i księdzu wink. Pokazuję skutki paplania. I niby rozumie, a w następnej, nieco innej sytuacji potrafi znowu wypsnąć się z czymś kłopotliwym - także dla samej siebie...
        Poczytam sobie, dzięki.
        • edelstein Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 11:23

          W jaki sposob ma byc klopotliwym,ze powtarza klase?
          Ludzie Beda gadac,Prawda?a ty chcesz,by gadali same pozytywy.
          Jakbym moja matke widziala,co ludzie powiedza i co ludzie powiedza,bleeeeh.

          "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
          Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
          Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
          Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
          • nisar Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 11:39
            Podejrzewam, że autorce nie chodzi o to, co LUDZIE będą gadac dopóki nie będzie się to przekładało na stosunek do córki.
            W tym konkretnym przypadku łatwo sobie można wyobrazić, że tego typu informacja może spowodować spore zamieszanie wokół dziecka - niestety na pewno znajdą się ludzie, którzy zaczną się podejrzliwie przyglądać dziewczynce - a może upośledzona? a może ma jakieś deficyty emocjonalne? a może choruje na AIDS i nie skończyła pierwszej klasy w terminie bo leżała w szpitalu, na odtruciu alkoholowym i milion innych. To oczywiście znakomicie przełoży się na stosunek do córki, bo "nie koleguj się z nią, nie wiadomo co tam było, znajdź sobie inną koleżankę".
            Wyolbrzymiam? Może trochę. Ale rozumiem Lilly że chciałaby tego typu atrakcji dzieciakowi oszczędzić.
            Co do meritum, obawiam się że niestety dopiero bardzo duże rozczarowanie wynikające z postawy otoczenia po wypaplaniu czegoś przez córkę może ją pohamować. O ile w ogóle. Taki typ, niestety.
            • hellulah Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 19:15
              No to rodzic powinien dziecko wspierać, ale konsekwencje, cóż, dziecko poniesie samo, i samo się z tego czego nauczy, albo nie. Mam wrażenie, oczywiście oceniam po postach, nie znam przecież lily, że to jak z tymi mamami, które zakazują dzieciom np. zjeżdżania na zjeżdżalni, "bo się potłuczesz!!!", zakazują biegania "bo się spocisz!!!", zakazują nawiązywania samodzielnych przyjaźni, "bo wszystko muszę mieć pod kontrolą".
              • zla.m Re: chodzi o dziecko z ASD? 24.04.14, 21:47
                A później jeszcze mają pretensję, że Jasio ciamajda, nieusportowiony i na pewno w ojca się wdał.
        • mamma_2012 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:10
          Uwiklalas dziecko w labirynt przekrętów i niejasnych sytuacji i dziwisz sie, ze nie potrafi ściemniać i kręcić na Twoim poziomie
          • lily-evans01 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:23
            Tzn, jakich przekrętów, przepraszam???????
            • mamma_2012 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:39
              Np. Z umieszcAniem w grupie niezgodnie z zasadami. Jesli jest rewelacyjna i przeskoczyla poziom to powinno być to jasno powiedziane i jesli inne dziecko będzie lepsze tez dołączy do wyższej grupy.
              A co to za tajemnica, ze powtarza klasę i skąd pomysł, ze uda sie to ukryć?
              • gazeta_mi_placi Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:47
                Z tym powtarzaniem klasy nie chodzi o to, że teraz zarówno 7 latki jak i 6 latki (co kto woli) pójść do pierwszej klasy i ona poszła jako 6 latka, ale nie wyszło więc potem jako 7 latka poszła ponownie do pierwszej klasy? Przy takim układzie są bardzo duże szanse, że nigdy to nie wyjdzie bo obecnie zarówno 6 jak i 7 latki mogą zaczynać pierwszą klasę? I nikt nie będzie przez to podejrzewał, że zimowała zwłaszcza, że drugie podejście do pierwszej klasy robiła już w innej szkole?
                • lily-evans01 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:59
                  Zgadza się, dokładnie o to chodzi.
                  Tak samo, jak z dziećmi odraczanymi w tym roku. Uj to będzie kogokolwiek interesować, skoro ciągle roczniki 6- i 7-latków zaczynają I klasę...
              • lily-evans01 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 20:57
                A dlaczego to ja mam o tym mówić i zachęcać postronne osoby?
                Ja nie kiwnęłam nawet palcem, żeby znalazła się w takiej grupie, sama poszła i męczyła kobietę. Pani stwierdziła po prostu, że to ostatnie młodsze dziecko, które weźmie pod swoje skrzydła, bo potem ma utrudnioną pracę. Nie kupowałam kaw, czekoladek, nie dawałam kopert, nawet nie zachęcałam córki do tego naboru, bo oprócz tego ma multum innych zajęć, w tym szkołę popołudniową.
                Każdy może pójść i o coś prosić, prawda? Głowy za to nie urywają.
                Chyba naprawdę nie masz pojęcia czym jest PRZEKRĘT. Jesteś obrzydliwą osobą. Dla mnie EOT.
                • iwoniaw Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 21:06
                  CytatKażdy może pójść i o coś prosić, prawda? Głowy za to nie urywają.

                  Niby nie urywają, ale jak córka poszła, poprosiła i odniosła sukces, to jej mamunia łeb urwać chce, że nie chowa się pod korcem, tylko chwali postronnym, bo, nie daj Boże, jeszcze kto na mamunię krzywo spojrzy albo o coś posądzi. A to przecież ważniejsze niż możliwość okazania radości, że coś się udało, choć matka na każdym kroku pokazuje, że nigdy się dla niej nie będzie dość dobrą. Strasznie to przykre, biedna dziewczynka.
                  • lily-evans01 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 21:12
                    Tylko, jak widzisz, nawet tu na forum zostałam powyżej posądzona o PRZEKRĘTY, jakbym co najmniej na lewo sprzedała osobiście komuś materiały na budowę 200 km autostrady A4... A to boli.
                    • iwoniaw Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 21:19
                      No jak napisałam wyżej - nie dość, że nie lubisz ludzi, to jeszcze przypisujesz im swoje postrzeganie świata. Najpierw sama się rozpisujesz o tym, jakież to sekrety córka wyjawia i że stawia cię to w niezręcznej sytuacji raz po raz - a na sugestię, byś wobec tego nie czyniła - przynajmniej za wiedzą dziecka - rzeczy nielegalnych i/lub wstydliwych (bo wiesz, ludzie się właśnie TAKICH rzeczy ewentualnie wstydzą, a nie tego, że ktoś dowie się o nich nieidealnej ale całkiem nieszkodliwej prawdy...) uważasz, że złośliwie i niesprawiedliwie posądzają cię o Bóg Wie Co. Podczas gdy chyba tylko ty to tak odebrałaś.
                      Naprawdę raczej przyjrzyj się swojemu postrzeganiu świata i ludzi i uratuj się chociaż ze względu na dziecko, któremu przecież dajesz codzienny przykład.
                    • aneta-skarpeta Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 21:23
                      bo sama stworzyłaś aurę "przekrętu", o którym dziecko wie, a nie powinno nikomu mówić bo narobi kłopotów

                      sorry ale jesli nauczycielka zgodziła się przyjąć młodsze dziecko, to wie co robi i naprawdę GŁUPOTĄ jest oczekiwać od takiego malucha że nie rozpowie o swoim sukcesie doslownie wszystkim

                      bo to dziecko i odniosło w jej mniemaniu niebywały sukces- wydreptała sobie miejsce na zajęciach dla straszych

                      KAZDY BY SIĘ CHWALIŁwink- chyba, że dałby kopertę
                • mamma_2012 Re: chodzi o dziecko z ASD? 23.04.14, 21:17
                  Jesli dostała sie do grupy uczciwie, pokonała konkurencje, to dlaczego ma sie z tym ukrywać? Przecież to powód do dumy i dla niej i dla Ciebie, a jedli jeszcze to wszystko zorganizowała sama to należy jej sie wielki szacunek. Każdy kto będzie lepszy tez ma szanse jesli dobrze rozumiem.
                  A co złego w tym, ze powtarza klasę? Czy to powód do robienia tajemnicy? Jeden idzie jsk ma 5 lat, inny 7, czy ktoś powinien czuć sie gorszy? Jedno dziecko radzi sobie lepiej, inne ma jakieś problemy i idzie innym truybem, ale ukrywanie tego jak wyroku za zabójstwo jest bez sensu.
    • bergamotka77 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 12:02
      lily
      tez podejrzewam ze twoja corka tego po prostu nie wyczuwa absolutnie - gubi sie co moze powiedziec a co nie, na tym tez polega inteligencja emocjonalna, o ktorej mowisz ze ci szwankuje. Niektore dzieci ja szybko rozwijaja np. moj syn lat 12 obecnie, kiedys juz jako wrazliwy kilkulatek potrafil sie wkurzyc w domu czy zachowac nieodpowiednio, ale poza domem nigdy nie pokazywal zlego zachowania, agresji, wiedzial jak nalezy odzywac sie do starszych, innych dzieci. Stawiano go za wzor a w domu pozwalal sobie na wiecej co czul ze moze. Ale wyczuwal normy spoleczne, wiedzial co przy kim mozna powiedziec, jak sie zachowac w roznych sytuacjach. I tak moja tesciowa czyhala na kazdy moj blad a on doskonale wyczuwal ze moze o mnie tylko dobrze mowic, bo najmniejsza wpadka bylaby wykorzystana przeciwko mnie wiec mnie zawsze wychwalal. On to wiedzial sam z siebie, wyczuwal jej nastawienie, ja go sama o to nigdy nie prosilam ani nie narzucalam "cenzury".

      Dlatego moze to brak inteligencji emocjonalnej ktora sie dopiero rozwija u niej? Na wszelki wypadek mow jej tylko to co niezbedne, zalatwiaj bez niej delikatne sprawy a wersja oficjalna niech bedzie neutralna. Moze dorosnie i zrozumie z czasem w czym rzecz, skoro tlumaczysz i nie pomaga.

      Nie najezdzajcie tak na lily, jej jako osobie bardzo inteligentnej i bystrej trudniej jest przyjac pewne problemy czy deficyty corki.
    • guderianka Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 12:49
      Nie rozumiem w czym problem ? Co ona takiego niewłaściwego powiedziała ?
      Niepotrzebnie kłapie buzią ? - ja nie widzę tego w sytuacji, którą opisujesz
    • kol.3 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 13:04
      Dzieci często lubią się popisywać zwłaszcza przed kolegami szkolnymi, że mają coś załatwione ekstra, są traktowane na specjalnych zasadach. Pamiętam jak w podstawówce mojego syna była głośno komentowana przez uczniów wypowiedź kolegi klasowego, który otrzymaną trojkę skomentował, oznajmiając wszem i wobec: "Jak to postawiła mi trójkę, przecież moja matka jej zapłaciła" .

      Masz dziecko klepę, nie mów mu wszystkiego.

      • verdana Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 15:53
        Ty nie wymagasz od dziecka dyskrecji - wymagasz życia w kłamstwie. Dziecko, które powtarza pierwsza klasę i chce to ukryć, musi udawać kogo innego, musi cały czas kłamać, bo ono wiele rzeczy dotyczących szkoły zna - a przez następne parę lat ma udawać, że nie zna. Ma ukrywać swój życiorys, udawać kogoś, kim nie jest. To, ze powiedziało prawdę nie jest żadną niedyskrecją, jest normalne i pożądane. Nie ma żadnej mozliwości, aby dorosły człowiek czegoś nie chlapną w tej sytuacji, a mu mówimy o 8-latce.
        Nie rozumiem też w ogóle historii z tym, ze jest mlodsza i ma to ukrywać - innymi słowy mowisz córce, zę to co zrobiła jest złe i trzeba to ukryć, czy że jest oszustwem i trzeba to ukryć? I naprawdę sadzisz, że to fajne? Nie mówiąc już o tym, ze córka, której w ogóle nie doceniasz coś sama załatwiła, odniosła sukces i wtedy słyszy od mamy, ze ten sukces (po wielu klęskach) trzeba ukryć. To chore. Naprawdę.
        Możesz wymagać dyskrecji w stosunku do siebie. Nie możesz wymagać, aby córka nie mówiła o sobie, przedstawiała sie jako kto inny - bo Ty tak chcesz. Ukrywanie części życiorysu jest dla dzieci bardzo traumatycznym przeżyciem i można tego wymagać, gdy zależy od tego życie, a nie opinia jakiejś mamy.
        • yenna_m Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 16:44
          dobrze napisane

          ukrywanie życiorysu rodzi w człowieku naprawdę wielkie napięcie
          takie napięcie trzeba odreagować
          dlaczego to robisz własnemu dziecku?
          nie wierzę, że dzieci z klasy nie wiedzą

          w klasie mojego młodszego dziecka była dziewczynka, która powtarzała pierwszą klasę
          myślisz, że pomimo, że pani nic nie powiedziała, to dzieci na ten temat nic nie wiedziały?
          przecież dziecko nie jest zawieszone w próżni, spotyka się z dziećmi ze starszych klas... a te wyklepią od razu, że dziewczynka z nimi chodziła do klasy i że powtarza klasę...

          sama stygmatyzujesz dziecko, bo pokazujesz mu, że poniosło wielką porażkę powtarzając klasę i że takie coś trzeba ukrywać

          tymczasem w życiu zwykle tak jest, że jak się nie udaje, to "mówi się trudno i płynie się dalej", i że trzeba potrafić nie poddawać się i walczyć o siebie

          jesteś na dobrej drodze do wychowania totalnego neurotyka z zerowym poczuciem własnej wartości...
          • kol.3 Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 06:59
            Ciekawa jestem która tak na około szczerze opowiada wszystko o swoim życiu w imię zasady nie życia w kłamstwie. No, nie rozśmieszajacie mnie.
            • gazeta_mi_placi Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 11:17
              Dokładnie, Verda to przeintelektualizowana Pańcia, bogata z dziada pradziada, z liczącymi się znajomościami itp., inni ludzie jednak mają najczęściej przeciętne, dość ciężkie życie i muszą sobie sami wyszarpać rękami i pazurami życie na jako takim poziomie i muszą między innymi uważać na to co mówią, nawet jeśli nie jest to nic drastycznego najwyżej nieco słabszy punkt.
        • kol.3 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 18:47
          Ale tu nie chodzi tylko o pierwszą klasę (to jeden z przykładów), chodzi o to, że dziecko rozgaduje, jak pisze matka, rożne sprawy, które wg rodziców nie powinny być upubliczniane.
          Wg mnie to kwestia charakteru - są osoby, które wszystko utrzymują w sekrecie, nawet najdrobniejsze własne sprawy, są osoby którym utrzymywanie jakiejkolwiek tajemnicy ciąży i natychmiast dzielą się nią z całym światem, na czym niekoniecznie dobrze mogą wyjść.
          Bycie nadmiernie szczerym często generuje kłopoty.
          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 18:54
            Bingo.
            I wcale mi nie chodzi o to, że dziecko ma ściemniać, bo ukrywam różne dziwne sprawy i matactwa. Pokazałam pewne przykłady, które były istotne.
            Idzie raczej o to, że chciałabym, żeby prywatne sprawy domowe pozostały prywatnymi, a nie obwieszczanymi całemu światu. Pamiętam z kolei, że jako dziecko byłam dyskretna aż do przesady. I wcale nie dlatego, że zmuszano mnie do ukrywania jakichś zakazanych czy nielegalnych rzeczy. Między innymi dlatego też to mnie tak bardzo męczy.
            • iwoniaw Bo córka nie jest tobą 24.04.14, 19:06
              ani przedłużeniem ciebie, ani twoją kopią - jest osobnym człowiekiem i im szybciej się z tym pogodzisz, tym mniej będzie cię męczyć życie z nią.
              A w kwestii tematu przewodniego - powtórzę po raz kolejny to, co napisałam wyżej i co ci radziły dziewczyny na samym początku wątku: nie wtajemniczaj dziecka we wszystkie swe poczynania/przemyślenia, nie rób atmosfery sensacji, a w kwestiach dziesięciorzędnych (do jakich NALEŻĄ także wymieniane przez ciebie przykłady opowiadania o powtarzaniu klasy czy paplania o wieku tatusia i mamusi) po prostu WYLUZUJ.
              I spróbuj to swoje dziecko choć trochę polubić, mimo wszystko, choć nie jest lepszą wersją ciebie.
            • agata0 Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 09:56
              > Pokazałam pewne przykłady, które były istotne.

              Może być tak jak piszesz - że dziecko jest zbyt wylewne, ale przykłady, które pokazałaś raczej obrazują twój problem, a nie problem dziecka. Poszukaj może innych, żeby nas przekonać.

              I jeszcze na dodatek pokazujesz dziecku, że jest problem tam, gdzie on nie istnieje, a raczej mają go ewentualnie inni - jeśli są na tyle głupi, żeby sobie z tego problem robić. Naprawdę, większość ludzi tak naprawdę ZUPEŁNIE NIE OBCHODZI, że twoje dziecko powtarzało klasę. A jeśli są tacy, dla których to problem - to jest ICH problem, a nie twój, czy twojej córki. Zrozum to kobieto, bo robisz dziecku krzywdę.

              Wypisanie z zajęć jako kara? Piękne po prostu. Dziecku się coś ekstra udało, pochwaliło się tym, a ty zastanawiasz się nad zafundowaniem takiej kary. Trzeba nie mieć serca, żeby coś takiego zrobić uncertain Znów: jeżeli to jest problem, to może być problem nauczyciela. On podjął decyzję o przyjęciu córki, niech on ewentualnie zdecyduje o wypisaniu. Wtedy jest szansa, że córka to dobierze jako konsekwencję swojego zachowania, a nie złośliwość ze strony mamy, która tworzy wokół siebie aurę tajemnic.

              Tak sobie myślę o moich dzieciach. Mam gadatliwego syna na przykład. I to na co zwracaliśmy mu uwagę to jedynie nadmierna szczerość, którą można komuś sprawić przykrość (typu: 'a dlaczego ta pani ma takie popsute zęby'). Syn swobodnie opowiadał o życiu domowym, czy swoich sprawach - ja się nie przejmuję, że ktoś ma z tym 'problem'. Z drugiej strony - tak jak dziewczyny pisały - sprawy dorosłych są sprawami dorosłych i na ten temat z dziećmi nie wymieniam poglądów.
    • misterni Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej w 23.04.14, 16:54
      normie. To świat dorosłych jest zmanipulowany i obwarowany sztucznymi konwenansami, o których wszyscy z góry wiedzą, że są nieprawdziwe, ale udają, że tak powinno być.
      • mamagapka Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 18:11
        Znam licealistę który powiedział, że idzie na medycynę bo jego rodzice są lekarzami, wszystkich znają i będzie miał łatwiej. Czy tak jest? Z pewnością. Czy powinien chlapać o tym na prawo i lewo? Nie, bo sam wystawia sobie świadectwo. Tym stwierdzeniem chciał w głupi sposób przydać sobie znaczenia- pewnie tak też robi córka Lily, i przed konsekwencjami tego Lily chce ją uchronić.
        To by, moim zdaniem, tłumaczyło, dlaczego wyrwała się nagle z tym tekstem o pierwszej klasie. Bo wiedziała coś o czym wg niej nie wiedzieli inni, i przez chwilę to właśnie ona była w centrum zainteresowania... (A swoją drogą, też uważam że nierealne było wymaganie od małego dziecka zachowanie tajemnicy w tym względzie... bo dzieci rzeczywiście opowiadają o wszystkim...)
        Nie znam Twojej córki, Lily, ale może tego właśnie jej brakuje? Pochwał i bycia w centrum? Może dlatego sama próbuje się chwalić? Nie ma niskiego poczucia własnej wartości? Może chwalisz ją zbyt rzadko? Nie wierzę żebyś nie miała za co. Bo tutaj, moim zdaniem, jest pies pogrzebany.
        • verdana Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 18:17
          Nie widzisz różnicy miedzy licealistą, który mówi o przekrętach i nieuczciwości rodziny, a dziewczynka, której każe sie kłamać na temat własnego życiorysu?
          • mamagapka Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 18:56
            Tu nie chodzi o wagę informacji tylko powód dla którego ta informacja jest podawana. I w jednym i w drugim przypadku- moim zdaniem z chęci znalezienia się w centrum uwagi. (Licealista z problemami emocjonalnymi, nie do końca dojrzały społecznie, że tak dodam)
            Dlatego uważam, że dziecku tego właśnie bycia w centrum zainteresowania brakuje i radzi sobie jak umie. Opowiada co wie, chwali się. Nie zawsze z korzyścią dla siebie, jak w przypadku tych zajęć dodatkowych.
            Napisałam przecież, że nie popieram ukrywania powtarzania klasy, choć zakładam że Lily zrobiła to w naiwnej trosce o zapewnienie córce spokojniejszego startu w nowej klasie, bez pytań i uprzedzeń.
            • lily-evans01 Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 20:04
              Dziękuję za normalne zrozumienie i rzeczowość, a nie ocenianie - tj. jeżdżenie po mnie, jak po łysej kobyle.
              Dajesz mi do myślenia bardzo wiele tym, co piszesz, o byciu w centrum uwagi. Być może moje dziecko faktycznie tego bardziej potrzebuje niż np. ja kiedykolwiek potrzebowałam, bo nieraz coś klepnie i patrzy, jaką reakcję wywoła. A że jest jeszcze małą dziewuszką, to i metody przyciągania uwagi są takie, a nie inne.

              Co do ukrywania powtarzania klasy - UWAGA, UWAGA: inicjatywa i prośba na ten temat wyszła od niej samej, nie ode mnie. Ja spędziłam cały maj poprzedniego roku, tłumacząc jej, że jest młodsza i że NIE MUSI iść dalej, zwłaszcza w szkole tak bardzo dużo wymagającej i z dziećmi starszymi o rok czy półtora. Starałam się nie robić z tego żadnej afery, cieszyłam się wręcz sama, że zmusiłam szkołę do nie promowania dziecka.
              Tym bardziej więc się dziwię, że wystrzeliła z tym.
              I bardzo się niepokoję, że pochopnie obdarza ludzi zaufaniem, szkodząc sobie i czasem też innym, stąd mój post i zmartwienie.
              • verdana Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 21:15
                Wyszła od niej, to i ona będzie oceniać, kiedy przestanie ukrywać, co robiła cały zeszły rok. Nie Twoja sprawa - dziecko MA PRAWO powiedzieć kolegom, że było juz w szkole.
          • gazeta_mi_placi Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 19:18
            Kłamać? Raczej chyba przemilczać pewne sprawy. Tak jak wiele spraw w życiu dorosłym należy przemilczeć (i niekoniecznie jest to złe). Wychowując dziecko wychowujemy je do życia w dorosłym społeczeństwie.
            • verdana Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 19:37
              Tak - i aby umiało żyć w dorosłym społeczeństwie powinno być pogodzone ze swoim życiorysem, a nie ukrywać go starannie.
              • gazeta_mi_placi Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 20:04
                Przesadzasz, jak mawiał mój znajomy "nigdy nie pokazuj całej dupy", córka autorki wątku nie musi o wszystkim paplać dookoła.
                • lily-evans01 Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 23.04.14, 20:11
                  Jestem wyjątkowo dokładnie tego samego zdania, co gazeta, ech, boziu wink.
              • lily-evans01 Nieprawda 23.04.14, 20:10
                Może zrozum - to nie mnie zależało na "ukrywaniu", ale samemu dziecku, o czym piszę wyżej. Proszę więc nie zarzucać mi, że chcę manipulować zdarzeniami i człowiekiem.
                Ja zrobiłam wszystko, żeby przedstawić jej sytuację we właściwych proporcjach, nigdy też nie użyłam terminu "powtarzasz klasę". Powtarzać to może matoł, a moje dziecko było niepromowane na wniosek rodzica do rady pedagogicznej.
                Ja nie mam w związku z tym dyskomfortu, że jest drugi raz pierwszakiem, bo dobrze jej to zrobiło psychicznie i społecznie, no i ma czas na inne zajęcia.
                Ale mam dyskomfort w związku z tym, że sama najpierw chce o czymś milczeć, a potem wywala swoje sprawy jakimś powierzchownie znanym koleżankom. A inne sprawy często wywala dalszej rodzinie albo znajomym, którzy do mnie przyjdą.
                Widzę u niej taką postawę wobec innych dzieci - kto jej się spodoba, to zaraz przyjaciółka na śmierć i życie, której dałaby z siebie wszystko. I już się na tym sparzyła wcześniej parę razy, ale wciąż nie nauczyła delikatnego, zdrowego dystansu... Czyli lubienia ludzi, a nie bezkrytycznego uwielbienia, mówiąc w skrócie.
                I halo, halo verdano, czy to nie Ty pisałaś, że zdrowy normalny dzieciak powinien trochę umieć kłamać? wink
                • guderianka Re: Nieprawda 23.04.14, 20:22
                  Powtarzać to może matoł
                  ?
                  a moj
                  > e dziecko było niepromowane na wniosek rodzica do rady pedagogicznej.

                  nie
                  powtarzała klasę
                  bez względu na to w jakie słówka to ubierzesz

                  wyżej piszesz że dziewczynka jest "cienka jak barszcz"

                  Ale mam dyskomfort w związku z tym, że sama najpierw chce o czymś milczeć, a po
                  > tem wywala swoje sprawy jakimś powierzchownie znanym koleżankom. A inne sprawy
                  > często wywala dalszej rodzinie albo znajomym, którzy do mnie przyjdą.


                  no to MASZ PROBLEM (Ty ze sobą, nie z nią)
                • mama303 Re: Nieprawda 23.04.14, 20:25
                  lily-evans01 napisała:

                  > Ja zrobiłam wszystko, żeby przedstawić jej sytuację we właściwych proporcjach,
                  > nigdy też nie użyłam terminu "powtarzasz klasę". Powtarzać to może matoł, a moj
                  > e dziecko było niepromowane na wniosek rodzica do rady pedagogicznej.

                  No jak masz takie zdanie o dzieciach powtarzajacych klasę to sama żyjesz w rozdwojeniu jaźni bo bys nie pisała Twoje dziecko własnie powtarza klasę sad
                • bri Re: Nieprawda 23.04.14, 20:27
                  W takim razie w czym w ogóle jest sprawa? Córka nie chciała o tym mówić, do pewnego momentu, ale zmieniła zdanie i powiedziała. Uznałabym to za powód do radości: dziecko najwidoczniej poczuło się pewniej i otworzyło się bardziej. Czemu Ciebie to martwi?
                  • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 20:30
                    Martwi mnie, bo akurat otworzyła się wobec dziewczynki, która potrafi kłamać, wyolbrzymiać swoje zalety i generalnie zmyślać, żeby zrobić dobre wrażenie.
                    Niepokoi mnie, że otwiera się wobec takich osób i takie osoby zawsze robią na niej najlepsze wrażenie. Parę razy sparzyła się na tym, ale niewiele to zmieniło...
                    • guderianka Re: Nieprawda 23.04.14, 20:38
                      No i co z tego ? Widać ta dziewczynka daje jej coś, czego córka teraz potrzebuje
                      Dzieci dogadują się na różnych poziomach- dla Ciebie to jest 'otworzenie się" (nie czaję dlaczego) a dla niej jakaś kolejna babska tajemnica, coś czym może zaimponować, nawiązać więź itd. Rozumiem też, że dziecko które kłamie, wyolbrzymia i zmyśla by zaimponować jest złe ? To Cie zmartwie, -wiele dzieci tak się zachowuje by zdobyć przyjaciół i wyróżnić się w grupie. To nic złego. Nie przeklina, nie bije, nie kradnie. O co Ci więc chodzi ?
                      • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 20:45
                        O nadmiar zaufania i przekonanie, że ktoś tam jest naj naj najlepsiejszy wink - bo po prostu umiejętnie fantazjuje na swój temat i podpuszcza. I czasami to prowadzi do mało przyjemnych sytuacji, typu jeden dzieciak podpuszcza drugiego do czegoś, co będzie miało niespecjalnie fajne konsekwencje.
                        O naiwność też, niestety. Sporo dzieci jednak nie daje się złapać na czyjeś fantazje.
                        • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 20:47
                          I tak na przykład po wizycie koleżanki okazało się, że młoda wymieniła bardzo fajną swoją zabawkę (wcale nie taką tanią też ) na jakieś gówienko... A koleżanka oczywiście po cichutku się z nią naradzała na temat tej wymiany, chyba, żeby nikt dorosły się nie wtrącił... Dziewucha wie, co robi, a moja nie za bardzo.
                          • bri Re: Nieprawda 23.04.14, 20:55
                            Nie wiem czy jest na świecie chociaż jedno dziecko, które takiej wymiany nie zrobiło.

                            Ale pomyśl może o sobie: dałaś sobie zrobić dzieciaka facetowi, który jest Twoim zdaniem niegodny szacunku, i nie miałaś ośmiu lat. Miejże litość dla tego dziecka.
                            • aneta-skarpeta Re: Nieprawda 23.04.14, 21:03
                              ileż to ja razy kiepsko wyszłam na zamianie zabawek, w końcu się nauczyłam- byłam duzo starsza niz autorki córka

                              jednoczesnie jeszcze teraz- jako stara krowa czasem dam się nabrać na kłastewka

                              jak byłam w wieku wczesnoszkolnym i ja fantazjowałam i koleżanki też- przechwalałysmy się która ma lepsze to czy tamto, a mój tata to to, a ja to tamto- choc niekoniecznie to była prawda

                              to wszystko jest w normie

                              a już mieć pretensje do dziecka, że kiedys chcialo robic z czegos tajemnice, ale w końcu przestało chcieć?

                              kuriozum, niestety nie pamietam wątku o pozostawieniu dziecka na drugi rok, a może bym blizej poznała relacje matka - córka

                              a juz pisanie, jako matka, która zostawila córkę na drugi rok, o innym matoł , bo sobie nie do końca z czymś radzi??? brak słów
                            • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 21:07
                              No i właśnie dlatego martwię się, że będzie miała równie beznadziejne, nieudane i pełne durnowatych błędów życie, jakie mam ja...
                              • aneta-skarpeta Re: Nieprawda 23.04.14, 21:08
                                prędzej swoimi fobiami zniszczysz jej życie, niż ona swoją naiwnością
                          • verdana Re: Nieprawda 23.04.14, 21:25
                            Normalne. Poza tym dla dziecka to gó.. może byc cenniejsze, niż zabawka, której nie chce. Albo przyjaźń cenniejsza.
                            • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 21:56
                              Pudło. To był jej ukochany koń - ukochana bohaterka, duży, z bajerami, którego przehandlowała na jakiegoś nieznanego, małego i bez bajerów wink.
                              • verdana Re: Nieprawda 23.04.14, 22:02
                                I rozpacza?
                                • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 22:13
                                  Może nie rozpacza, ale żałuje.
                                  A na mnie próbuje wymusić kupienie nowej Rarity, czego nie zrobię.
                        • guderianka Re: Nieprawda 24.04.14, 10:12
                          No, ale to normalne w dziecięcym świecie ...
                    • iwles Re: Nieprawda 23.04.14, 20:42
                      lily-evans01 napisała:

                      > ... dziewczynki, która potrafi kłamać, w
                      > yolbrzymiać swoje zalety i generalnie zmyślać, żeby zrobić dobre wrażenie.


                      Czyli, wypisz-wymaluj osoba, jaka chcesz zrobic ze swojego dziecka.

                      > Niepokoi mnie, że otwiera się wobec takich osób i takie osoby zawsze robią na n
                      > iej najlepsze wrażenie.


                      Czyli... twoja nauka nie idzie w las sad
                      • iwoniaw 100/100 n/t 23.04.14, 20:51

                    • bri Re: Nieprawda 23.04.14, 20:45
                      Przecież sama chcesz żeby Twoje dziecko nauczyło się kłamać, czemu przeszkadza Ci to u innych? Któż nie wyolbrzymia swoich zalet - to nawet ciężko uznać za wadę? Masz totalnie nierealistyczne wymagania wobec tych dzieci.

                      Ponadto sorry, ale w pierwszym poście akcentowałaś zupełnie co innego. Nie nabieram się jakoś na te racjonalizacje.
                      • lily-evans01 Re: Nieprawda 23.04.14, 20:50
                        Nie przeszkadza, ale chciałabym, żeby moje dziecko odróżniało cudze fantazje od prawdy. Uważam, że cudze kłamstwa są nieszkodliwe, dopóki umiemy je odróżniać od rzeczywistości i nie jesteśmy wobec nich bezkrytyczni.
                        Owszem, w I poście zaakcentowałam coś innego, bo powstała głupia sytuacja wobec dorosłej osoby. Z tym palnięciem o powtarzaniu klasy też powstała dziwna sytuacja. To, co opisuję tutaj, to jakby następny, dalszy element tej układanki, ale bynajmniej nie pozbawiony znaczenia. Nie da się ująć wszystkiego w 1 poście, bo musiałby mieć ze 2 strony A4 wink.
                    • verdana Re: Nieprawda 23.04.14, 21:27
                      Twoja córka przecież miała kłamać i wyolbrzymiać swoje zalety, nie przyznając sie,z ę już była w pierwszej klasie i to wszystko przerabiała. No i miała generalnie zmyślać o tym, co robiła w zeszłym roku - prawda? I w wykonaniu Twojej córki to sie nazywało "dyskrecja", a nie zmyślanie.
                      • aneta-skarpeta Re: Nieprawda 23.04.14, 21:29
                        córka miała być dykretna, a jak "koleżaneczka matoł" wymyslała historie na swój temat to była cwana i chytra !!!!
                        • aneta-skarpeta Re: Nieprawda 23.04.14, 21:33
                          i jeszcze apropos kłamania o tym powtarzaniu klasy
                          być może córka nie radziła sobie z "brakiem odpowiedzi na pewne pytania", stąd decyzja o ujawnieniu, tymbardziej takim ni z gruszki ni z pietruszki

                          dla dziecka to ogromnie stresujące utrzymać tajemnice i nie umieć na pewne pytania odpowiedziec

                          nawet mogło jej się coś wymsknąć gdy opowiadała coś co było w szkole i ktos się zapytał
                          - a to ty już chodziłaś do szkoły?
                          - tak
                          -jak to?
                          .... i co ma takie dziecko odpowiedziec?



                          beataj1, ale nie tylko o sobiewink
                          "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
                    • aandzia43 Re: Nieprawda 24.04.14, 00:52
                      > yolbrzymiać swoje zalety i generalnie zmyślać, żeby zrobić dobre wrażenie.
                      > Niepokoi mnie, że otwiera się wobec takich osób i takie osoby zawsze robią na n
                      > iej najlepsze wrażenie. Parę razy sparzyła się na tym, ale niewiele to zmieniło

                      Wcale się nie dziwię, że cię to niepokoi. Tylko czy faktycznie daje się nabierać bardziej, niż reszta dzieci w jej wieku? Może tylko tak ci się wydaje? A jak rozwój emocjonalny, empatia, rozumienie mowy ciała? Bo pewne triki i próby zmanipulowania normalnie rozwinięte ośmiolatki potrafią przejrzeć (i jeśli córka nie potrafi, to jest jakiś tam problem), ale wielu nie ugryzą.

                      > Parę razy sparzyła się na tym, ale niewiele to zmieniło

                      A jaki miała po fakcie stosunek do tych zajść i jaki ma teraz? Przeanalizowała to jakoś, wyciągnęła wnioski?
                      • lily-evans01 Re: Nieprawda 24.04.14, 12:58
                        No właśnie z tym rozumieniem tych "dodatkowych sygnałów" na razie kiepsko idzie.
                        Pamiętam, że jak byłam w podobnym wieku, a ktoś coś proponował albo opowiadał, ale nie patrzył mi w oczy, coś tam wyczyniał z rękami itp. - to zapalała mi się taka lampka alarmowa, że czuje się zakłopotany, więc chyba coś kombinuje.
                        Moja córa jest ogromnie impulsywna, czyli na fali dobrego nastroju i wspólnej zabawy zrobi wszystko, jak jej nie przystopujesz. No i jak kogoś lubi, to wydaje jej się idealny. Druga strona tej sytuacji jest niestety taka, że jak z kolei ta uwielbiana osoba zrobi coś przykrego, to wtedy odrzuci ją totalnie i na zabój. Nie ma stopniowania typu: tę lubię, z tamtą się nieźle bawię, ale wiem, że ściemnia i że kiedyś mnie rozczarowała, a ta trzecia to najprawdziwszy, serdeczny przyjaciel. Być może z wiekiem to się wypośrodkuje.
                        • totorotot Re: Nieprawda 24.04.14, 19:32
                          Moja córa jest ogromnie
                          impulsywna, czyli na fali dobrego
                          nastroju i wspólnej z
                          > abawy zrobi wszystko, jak jej
                          nie przystopujesz. No i jak kogoś
                          lubi, to wydaje
                          > jej się idealny. Druga strona tej
                          sytuacji jest niestety taka, że jak
                          z kolei
                          > ta uwielbiana osoba zrobi coś
                          przykrego, to wtedy odrzuci ją
                          totalnie i na zabó
                          > j. Nie ma stopniowania typu: tę
                          lubię, z tamtą się nieźle bawię,
                          ale wiem, że ś
                          > ciemnia i że kiedyś mnie
                          rozczarowała, a ta trzecia to
                          najprawdziwszy, serdeczn
                          > y przyjaciel.


                          Obczaj kwestię borderline za parę lat, miej oko na to.

                          Może to też być zwykłe zachowanie kilkulatki.
                        • zla.m Re: Nieprawda 24.04.14, 22:01
                          Szczerze: dużo bardziej lubię (z opisów) Twoją córkę, która wydaje się być szczerym, otwartym i entuzjastycznym dzieckiem (i po dziecięcemu, zupełnie w normie, naiwnym czasem) od starej-maleńkiej jaką niby ty byłaś. Niby, bo jestem przekonana, że jakbyś spytała matkę, to pewnie by się okazało, że ani taka dyskretna ani taka mądrutka w wieku lat 7 nie byłaś.

                          Twoje dziecko JEST FAJNE - weź to sobie zapamiętaj, powtarzaj przed snem i może wreszcie w to uwierz. I przestań je zatruwać pretensjami, że a) nie jest twoją kopią b) jest dzieckiem nieodpowiedniego ojca (bo to, raczej, twoja winka)
                • verdana Re: Nieprawda 23.04.14, 21:16
                  Widocznie dziecku przestało zależeć.
                • demonii.larua Re: Nieprawda 25.04.14, 09:02
                  > Powtarzać to może matoł
                  No i tu przegięłaś. Powtarzać może każdy, z różnych powodów. Nawet jeśli dziecko nie jest w stanie z różnych powodów ogarnąć materiału to nie znaczy, że jest matołem.
                  Nie sądziłam, że jesteś aż takim burakiem.
                  Ogarnij się - Twoje dziecko POWTARZA klasę. I jakbyś tego nie nazywała inaczej nie będzie.
                • totorotot Re: Nieprawda 25.04.14, 09:31
                  > Powtarzać to może matoł, a moj
                  > e dziecko było niepromowane na wniosek rodzica do rady pedagogicznej.

                  Matoł nie matoł, zawsze się podciągnąć jak to uczynił Einstein, a Ty tępą dzidą byłaś, będziesz i pozostaniesz, na wieki wieków AMEN. Albowiem kto się tępą dzidą urodził, nie zemrze kanarkiem.
                • jakw Re: Nieprawda 25.04.14, 17:51
                  lily-evans01 napisała:
                  > Ale mam dyskomfort w związku z tym, że sama najpierw chce o czymś milczeć, a po
                  > tem wywala swoje sprawy jakimś powierzchownie znanym koleżankom.
                  Może najpierw chciała, a teraz jej nie zależy?

                  > Widzę u niej taką postawę wobec innych dzieci - kto jej się spodoba, to zaraz p
                  > rzyjaciółka na śmierć i życie, której dałaby z siebie wszystko. I już się na ty
                  > m sparzyła wcześniej parę razy, ale wciąż nie nauczyła delikatnego, zdrowego dy
                  > stansu...
                  Ale ona ma dopiero 7 lat. Jeszcze nie raz się sparzy.


                  > I halo, halo verdano, czy to nie Ty pisałaś, że zdrowy normalny dzieciak powini
                  > en trochę umieć kłamać? wink
                  Verdana to chyba raczej zawsze pisze w konktekście nastolatków ściemniających rodzicom. wink
              • kol.3 Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 25.04.14, 07:07
                Co to znaczy pogodzone zw swoim życiorysem?
                Ludzie się nauczyli, że np. w pracy każda najdrobniejsza sprawa może być wykorzystana przeciwko Tobie. Przez "życzliwych" współpracowników. Mój kuzyn który jest świeżo upieczonym pracownikiem wspomniał w pracy o swoich dobrze układających się sprawach finansowych i efekt - mimo, że ma dobre oceny okresowe - brak awansu. Doszło do niego pocztą pantoflową, że jak ktoś forsę, to podwyżki nie potrzebuje.
                • iwles Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 25.04.14, 09:11
                  Serio nie widzisz roznicy ????
                  • kol.3 Re: Zachownie dziecka mieści się jak najbardziej 25.04.14, 14:11
                    Widzę to, że informacja o powtarzaniu klasy może dziecku w jakiś sposób kiedyś gdzieś zaszkodzić.
    • ida771 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 18:28
      Dziecko to jeszcze pikuś.
      Ale wyobraź sobie że są tacy dorośli, którzy po pierwsze nie umieją funkcjonować bez "załatwiania", no po prostu nie mieści im się w głowie że się można umówić normalnie do lekarza na termin za miesiąc i na niego przyjść, czy np dostać pracę z ogłoszenia i zostać zatrudnionym "z ulicy"- (śmieszne określenie swoją drogą), a po drugie mówią o tym wszystkim dookoła kto im co załatwił wzbudzając ogólne zażenowanie.
      Powiem tak- nie załatwiaj, działaj zgodnie z regułami a nie będziesz mieć problemów.
      • gazeta_mi_placi Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 19:19
        Tylko wyjątkowo zdolny człowiek może dostać dobrą pracę z ogłoszenia, z ulicy. Cała reszta niestety musi po znajomościach, taka prawda i nie ma co się burzyć.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:12
        Hm, nie zawsze można czekać miesiąc na lekarza wink.
        • ida771 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:55
          Więc ja czekam półtora miesiąca bo zawsze znajdzie się paru takich "załatwiaczy". Sama kształtujesz świat w jakim żyjesz. Chwytaj te swoje "okazje i szanse" tylko żeby ci się czkawką kiedyś nie odbiło.
          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:03
            Akurat nie trafiłaś.
            Nie znam środowiska lekarskiego, jak mam mus, to płacę lepszemu fachowcowi niż ten z państwowej poradni, nawet jak potem muszę zacisnąć pasa do końca miesiąca. Nigdy źle nie wyszłam na wizycie u dobrego lekarza, choć bywało, że kosztowało to naprawdę sporo.
            Ale znam ludzi, którzy dostaną się do lekarza zawsze i wszędzie - czasem są to na tyle poważne i pilne schorzenia, że są zdesperowani.
    • hellulah Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 19:25
      Lily, wypowiem się tylko na podstawie tego, co piszesz. Może się mylę, ok.

      Dziecko musi mieć, moim zdaniem, prawo do własnych decyzji i własnych porażek. W przypadku tego kursu zupełnie nie rozumiem, czemu chcesz ją za karę wypisać - jeśli pani prowadząca kurs zechce córkę zwolnić, to będzie to naturalna kara, ale czemu ty masz to robić?

      Nie chcesz być krytykowana za zachowania nieetyczne - to ich nie rób i nie wciągaj w nie dziecka. A jeśli zachowanie jest etyczne, ale niestandardowe, trudno, niech się dziecko samo nauczy, że być może (bo pewności też nie możesz mieć) komuś to się nie spodoba i co się z tym wiąże. Zadaniem rodzica jest wspierać dziecko, stać po jego stronie. To nie wina córki, że ktoś by ją ewentualnie sekował za niestandardowe rozwiązanie problemu (bo zakładam, że "załatwienie sprawy" to oznacza a nie jakieś nieetyczne coś a la łapówkę czy szantażyk). To problem ten osoby. Co oczywiście nie znaczy, że sytuacji negatywnej nie można zapobiegać - ale tego dziecko musi się samo nauczyć, na własnej skórze.

      Dziecko to _nie_ jest twoja wizytówka. A niech sobie ludzie myślą, co chcą, np. o powtarzaniu klasy. Podejdź do tego normalnie, do tego powtarzania, nie rób z tematu tabu i Wielkiej Mrrrhocznej Tajemnicy.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:20
        To nie ja chciałam robić z czegoś tajemnicę, ale moja córka - choć długo i namiętnie tłumaczyłam jej, że nie POWTARZA klasy, ale IDZIE ZE SWOIM ROCZNIKIEM. Dlatego więc dziwię się temu, co zrobiła. I dziwię się, że zrobiła to wobec w sumie przypadkowej koleżanki. Btw, jest ogromnie bezkrytyczna i pełna zaufania wobec dzieci sprytnych i cwanych, i to mnie martwi. Ta koleżanka podczas wizyty u nas sprzedała jej parę kłamstewek podnoszących jej samoocenę (przypadkiem wiem od jej mamy, że to były zupełnie inne fakty). A ta moja panna łyka to wszystko, jak gęś kluski wink.
        Co do załatwiania - decyzja o przyjęciu jej na zajęcia była z gatunku tych "niestandardowych", tj. pani spodobało się jej podejście i samodzielne załatwienie sprawy, bo ja się w to nie mieszałam ani na milimetr. Prosiłam tylko, żeby nie mówiła, tak, nie mówiła pewnym osobom, bo zaraz będą pretensje: a czemu ona, a nie ja/nie moje dziecko. I tak niestety było.

        Moje "sprawy" nie są z gatunku tych, za które wręcza się łapówki czy kompromituje kogoś zdjęciami z nocnego klubu wink. Ale czasem ktoś zrobi uprzejmość, tak jak i było tutaj, i nie ma potrzeby o tym trąbić na prawo i lewo, bo ten ktoś zostanie postawiony w niezręcznej sytuacji i więcej tych uprzejmości nie będzie, ot i tyle.
        • gryzelda71 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:55
          Skoro nie ty chciałaś robić tajemnicę, a córka uznała, że nie ma już potrzeby ukrywania faktu powtarzania klasy to powinnas odsapnąc z ulgą.
          I nie rób z każdym postem z koleżanki córki okropnego dziecka co podprowadza zabawki i kłamie na potęge.
          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:03
            Akurat moim zdaniem zachowanie koleżanki mieści się w tzw. normie wiekowej.
            Ja nie potępiam tego dziecka za sprytną wymianę zabawek czy zmyślactwo, nie potępiam za cwaniactwo. Mnóstwo ludzi cwaniaczy, stara się robić dobre wrażenie i TAKIE JEST ŻYCIE.
            Problem zaczyna się, kiedy osoba bardziej naiwna po raz kolejny łyka czyjeś "morskie opowieści" i doświadczenie niczego jej nie uczy...
            • gryzelda71 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:05
              Problemem jest to,że tą naiwną jest twoja córka.......
              • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:09
                Zgadza się. To MOŻE być problem w życiu, wcale niemały.
                • gryzelda71 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:12
                  Dla mamusi....
                • mama303 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:50
                  lily-evans01 napisała:

                  > Zgadza się. To MOŻE być problem w życiu, wcale niemały.

                  oczywiscie, wolałabys aby była wyrachowana, cwana, z łatwoscia manipulowała innymi i widziała kiedy skłamac aby dobrze wypaść. Oj nieudane to Twoje dziecko, nawet powtarzanie klasy nie pomaga sad Dalej słabo sobie w życiu radzi.
                  • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:53
                    Może wtedy nie dostawałaby po zadku...
                    Z tego, co widzę, to osoby, których zestaw cech byłaś uprzejma wymienić, świetnie w życiu prosperują, poczynając od I grupy przedszkola, a kończąc na dobrej pracy...
                    • mama303 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:56
                      lily-evans01 napisała:

                      > Z tego, co widzę, to osoby, których zestaw cech byłaś uprzejma wymienić, świetn
                      > ie w życiu prosperują, poczynając od I grupy przedszkola, a kończąc na dobrej p
                      > racy...

                      No i Ty byś bardzo chciała żeby Twoja córka taka była, prawda? ale ona jest inna, jest szczerym, prostolinijnym dzieckiem. Doceń to wreszcie, doceń swoje wyjatkowe dziecko.
                      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:00
                        Wiesz co, za szczerość, prostolinijność i nie podlizywanie się kiedy trzeba, to ja sporo niezłych okazji życiowych zmarnowałam ... Niejednemu się naraziłam, zaczynając od nauczycieli, co miało odbicie w różnych dalszych sprawach (np. koleżanka włazidupa umiejąca mniej więcej tyle co ja dostawała lepszą ocenę, potem było to istotne do średniej do egzaminów do LO itd. itp., a kończąc na relacjach ze zwierzchnikiem. Serio piszę, nie po to, by się bezsensownie wykłócać, trudno, możesz dalej kpić sad.
                        • verdana Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:05
                          Innymi słowy zależy Ci, aby dziecko kłamało, było nieszczere, podlizywało się komu trzeba, starannie ukrywało przekręty - a ona, biedna nie umie sie dostosować do tych wymagań i mówi prawdę? Straszne.
                          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:15
                            To jest poboczna odnoga tej dyskusji, która zaczyna już zmierzać w stronę absurdu.
                            Generalnie chciałabym, żeby nie wyskakiwała do ludzi z tą swoją "prawdą" czy nadmiernymi informacjami nie pytana, zwłaszcza, jeśli podobny temat nie był poruszany w rozmowie i sytuacja absolutnie nie wymagała mówienia o czymś.
                            Mnie samą to jej ciągłe klepanie po prostu już męczy!

                            Co do sprytu jako zalety życiowej - to nie jest tak, że mi ZALEŻY i że naciskam na dziecko, by było takie. Ale z dwojga złego, wolałabym już to, niż ciągłe trąbienie o rodzinie, o tym, gdzie kto pracuje, ile mama ma lat, ile tata, ile babcia, wreszcie o tym, że Bartek w szkole wywalił jej jęzor itp. To naprawdę męczy i mnie odziera z prywatności przed innymi ludźmi. Mam wrażenie, że etap równie idiotycznego gadulstwa dzieci przechodzą w młodszej grupie przedszkolnej.
                            • hellulah Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 08:06
                              Ja tam rozumiem (chyba), o co tobie chodzi. Twoja córka przypomina mi kogoś, kogo dość dobrze znam, samą mnie. Natomiast moje dziecko ma to, czego ty chyba byś chciała u córki - umiejętność dostosowania strategii i taktyk komunikacyjnych do sytuacji i potrzeb. Różnią nas charaktery, ale i wychowanie. Nie wiem, co jest tu ważniejsze. Córka ma nasze (prawie) bezgraniczne wsparcie (prawie, bo jesteśmy po prostu ludźmi i nie zawsze idealnymi rodzicami, zadowala nas bycie rodzicami wystarczająco dobrymi, dążącymi, aby stawać się bardzo dobrymi). Ma też od najmłodszych... tygodni smile prawo do porażek i do własnych decyzji, które bierzemy bardzo serio. Ale jest w tym wszystkim komponent charakterologiczny, też na pewno.

                              Twoja córka jest, jaka jest. Spójrz na gadulstwo pozytywnie (da się!), skanalizuj (jakaś działalność kreatywna? praca w zespole?), zaakceptuj, bo pewnych elementów nie zmienisz.
                            • hellulah Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 08:12
                              Aha, i jeszcze jedno, na koniec (bo znowu spadam z forum smile ) czy aby na pewno córka ma wystarczająco dużo kontaktów z rówieśnikami bez nadzoru, takich swobodnych, no poligonu doświadczalnego do uczenia się relacji z dziećmi?
                        • mama303 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:07
                          lily-evans01 napisała:

                          > trudno, możesz dalej kpić sad.

                          Ja nie kpię tylko szkoda mi Ciebie, starsznie sie pogubiłaś, juz nie wiesz co jest w człowieku dobre co złe i jakie zachowania należy pietnować a jakie podziwiać. Wyrachowanie, kretactwo, kłamstwo, mataczenie to nie sa zalety. Podziwiasz kretaczy i kłamców? naprawdę?
                          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:17
                            Jest różnica między podziwianiem, a obserwacją, że dana strategia jest skuteczna i korzystna. Widzisz różnicę? Mnie może się czyjeś zachowanie nie podobać, ale to nie zmienia faktu, że sprytnym i manipulującym żyje się lepiej i łatwiej.
                            • alexa0000 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:24
                              Nie znosze sprytnych i manipulujacych, a zwłaszcza dzieci.Tępie takie i tępilam,w szkole również.
                            • mama303 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:30
                              lily-evans01 napisała:

                              > Jest różnica między podziwianiem, a obserwacją, że dana strategia jest skuteczn
                              > a i korzystna. Widzisz różnicę? Mnie może się czyjeś zachowanie nie podobać, al
                              > e to nie zmienia faktu, że sprytnym i manipulującym żyje się lepiej i łatwiej.

                              Tego nie możesz byc pewna, może gryzie ich wiecznie sumienie....może sa mniej lubiani i nie umieją stworzyć szczerych relacji i związków z innymi...
                        • gryzelda71 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 07:51
                          Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Trzeba było nie decydować się na dziecko.
                          • gazeta_mi_placi Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 09:00
                            Czasem daleko, nie znasz rodzeństwa z jednych rodziców które diametralnie się od siebie różni? Bo ja znam wiele takich przykładów.
                            Geny mogą być przemieszane w przeróżny sposób, zarówno na bardzo wyraźny plus, jak i w drugą stronę niestety.
                            • gryzelda71 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 09:05
                              No to sie tu wymieszały.....
            • aneta-skarpeta Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:06
              a ty jestes taka pojętna, że od razu wszystkiego się uczysz?

              ona ma kilka lat!!! nie oczekuj, że zacznie patrzec na koleżanki i różne sytuacje życiowe jak dorosła osoba
            • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:10
              Ale czemu ty tych ludzi tak nie lubisz?
              Rozumiem, że można zauważyć, że ktoś jest sprytniejszy niż ja - ale czy to powód, żeby go szufladkować jako cwaniaka?

              I uważam, że dużo lepiej uczyć się ostrożności na konfabulacjach koleżanki niż na kłamstwach narzeczonego. Cieszmy się z koleżanek z fantazją, bo to niska cena za poznanie prawd życiowych!
              • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:14
                Problem w tym, że nie widzę, żeby się nauczyła ostrożności, jak na razie.
                • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:20
                  Bo może tak naprawdę nie było okazji? Może tobie się wydawało, że prawie spłonęła, a ona się ledwo oparzyła w czubek palca? Może nie tyle jest bardziej naiwna, co bardziej odporna niż ty?
                  • bri Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:23
                    Może po prostu nie jest przewrażliwiona.
        • hellulah Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 07:56
          No to skoro to po prostu wasza zaradność/obrotność/siła przebicia, nie ma co traktować tego jak ciemnego sekretu. Córce podnieś samoocenę - ale nie przez gładkie słówka, a pokazując - czy raczej działając - swoją postawą wobec niej (szczery podziw i akceptacja). Ktoś zrobi aferę o coś, bo córka powiedziała? Jakaś mała gwiazdeczka kłamie i podnosi swoje notowania? Moim zdaniem dziecko musi się czasem sparzyć, takie życie, żeby się samo nauczyło, to nie są rzeczy, których może ktoś się "nauczyć" za nas. To jest jeszcze bardzo mała dziewczynka.

    • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:41
      No, takt przychodzi z wiekiem.
      Moja córka jeszcze w zeszłym roku umiała palnąć do swojej babci, tonem entuzjastycznym: "Hej babciu, mama się zgadza, żebyś przyjechała!" (po uprzedniej rozmowie, czy może zaprosić babcię).
      Teraz już takich tekstów nie sadzi. Po prostu trzeba tę liczbę skomplikowanych sytuacji zminimalizować, omówić każdą po fakcie, wyciągnięte wnioski delikatnie przypomnieć przed następnym faktem. Utrwali się, z czasem.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 20:52
        No wiesz, gorzej, jak dziecko powie: Hej babciu, mama nie za bardzo chciała, żebyś przyjechała wink . Bo czasami czegoś w danym momencie nie chcemy, ale robimy to dla dobra innych - tych, na których nam zależy - nieprawdaż?
        • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:01
          Wolałabym jednak dojść do etapu, kiedy dziecko powie "Serdecznie cię zapraszamy", ale może przeginam.
          A z tych sytuacji, które opisujesz, pierwszą bym z dzieckiem omówiła, mówiąc, że pani zrobiła dla niej wyjątek i jeżeli będzie o tym za dużo mówić, będzie miała za dużo chętnych na takie wyjątki. Sytuację z powtarzaniem klasy odpuściłabym całkowicie - ma prawo wybierać, czy o tym mówi, czy nie.
          • verdana Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:23
            Wymagasz od ośmioletniego dziecka
            - aby nie opowiadało o swoim życiu, ściemniało koleżankom - bo nie da sie przez rok ukrywać, że było sie już w pierwszej klasie. Ma to robić dobrze, tak, aby sie nie wydało
            - gdy inne koleżanki robią to samo - innymi słowy ściemniają - Twoja córka ma wiedzieć, ze to, co mówią to nie jest prawda (a inne dzieci nie mają absolutnie zorientować się, że to, co mówi Twoja córka to nie jest prawda)
            -sama kręcisz na potęgę , tłumacząc dziecku powtarzającemu klasę, że tak naprawdę jej nie powtarza - i jednocześnie chcesz, aby dziecko w wypowiedziach innych wyłapywało,że nie są do końca prawdziwe.
            Nie widzisz, ze mącisz dziecku w głowie? Że z jednej strony popierasz zafałszowanie własnej historii, bardzo istotne dla dziecka, a jednocześnie potępiasz inne dzieci, gdy robią to samo? Że Twoja córka ma problemy z rozróżnianiem prawdy i zmyślenia, bo Ty popierasz tworzenie alternatywnych historii jej życia?
            • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:51
              Problem w tym, że jeszcze ZANIM trafiła ponownie do I klasy - też taka była. Biorąca wszystkie słowa za dobrą monetę, łykająca każdą historyjkę, godząca się na niekorzystne zamiany (tu nawet nie chodzi o rzeczy). Skoro więc inni kręcą i kombinują, a wychodzą na tym dobrze, to czemu ona nie może się tego nauczyć?
              • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:02
                Ale nie o to chodzi, żeby być sprytnym, tylko żeby ostatecznie na tym dobrze wyjść - w sensie emocjonalnym, w sensie materialnym wystarczy nie dać się ostatecznie złupić.

                Niekorzystna zamiana dla niej mogła być korzystna, bo dostawała to, co chciała.

                Naprawdę, widziałam w życiu więcej osób nieszczęśliwych z powodu nadmiernej ostrożności - przez cały czas rozglądających się, kto je usiłuje skrzywdzić, spiętych, czujnych - niż nieszczęśliwych z powodu nadmiernej ufności. Po załapaniu naprawdę podstawowych zasad bezpieczeństwa, chroniących życie i zdrowie, tzw. naiwniacy żyją sobie dobrze, zadowoleni z siebie i lubiani przez innych. Co więcej, w osobach, które nie są całkowicie zdemoralizowane, czyjaś ufność wywołuje nieoczekiwane odruchy uczciwości.

                Natomiast klęska jest wtedy, kiedy osobie z natury ufnej uda się wpoić paranoję - bo w takim układzie uzyskuje się osobę, która przez cały czas czuje się pokrzywdzona i ma ludziom za złe, w rezultacie wcale nie jest bardziej zaradna (praw fizyki pan nie zmienisz), ale zgorzkniała.

                Zaakceptuj córkę taką, jaka jest, czyli nadmiernie ufną - to taka sama cecha charakteru, a w zasadzie temperamentu, jak nieśmiałość czy skłonności do wybuchów złości. Nauczcie się z tym żyć, będzie fajnie.
                • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:05
                  Dzięki smile.
                • totorotot Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:34
                  asia_i_p napisała:

                  > Ale nie o to chodzi, żeby być sprytnym, tylko żeby ostatecznie na tym dobrze wy
                  > jść - w sensie emocjonalnym, w sensie materialnym wystarczy nie dać się ostatec
                  > znie złupić.
                  >
                  > Niekorzystna zamiana dla niej mogła być korzystna, bo dostawała to, co chciała.
                  >
                  > Naprawdę, widziałam w życiu więcej osób nieszczęśliwych z powodu nadmiernej ost
                  > rożności - przez cały czas rozglądających się, kto je usiłuje skrzywdzić, spięt
                  > ych, czujnych - niż nieszczęśliwych z powodu nadmiernej ufności. Po załapaniu n
                  > aprawdę podstawowych zasad bezpieczeństwa, chroniących życie i zdrowie, tzw. na
                  > iwniacy żyją sobie dobrze, zadowoleni z siebie i lubiani przez innych. Co więce
                  > j, w osobach, które nie są całkowicie zdemoralizowane, czyjaś ufność wywołuje n
                  > ieoczekiwane odruchy uczciwości.
                  >
                  > Natomiast klęska jest wtedy, kiedy osobie z natury ufnej uda się wpoić paranoję
                  > - bo w takim układzie uzyskuje się osobę, która przez cały czas czuje się pokr
                  > zywdzona i ma ludziom za złe, w rezultacie wcale nie jest bardziej zaradna (pra
                  > w fizyki pan nie zmienisz), ale zgorzkniała.
                  >
                  > Zaakceptuj córkę taką, jaka jest, czyli nadmiernie ufną - to taka sama cecha ch
                  > arakteru, a w zasadzie temperamentu, jak nieśmiałość czy skłonności do wybuchó
                  > w złości. Nauczcie się z tym żyć, będzie fajnie.

                  AMEN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • verdana Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:07
                Albowiem miała wówczas niespełna 6 lat. Wiesz, dzieci zazwyczaj takie są - mówią prawdę. Nie oczekuj, ze małe dziecko będzie sprawnie kłamać i kręcić. Nie bój się, jeszcze nauczy sie byc nieuczciwa, o ile to jest główny cel wychowania - tylko nie licz na to, zę będzie nieuczciwa wobec innych i uczciwa wobec Ciebie.
              • alexa0000 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 22:14
                Wstrętne.
    • amidala Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:19
      Akurat doskonale cię rozumiem. Mój prawie siedmiolatek potrafi świeżo zapoznanej osobie na ławce w parku opowiedzieć jak się nazywa, gdzie mieszka, jak się nazywa mama, tata, jaki ma numer telefonu, jak się nazywają jego koledzy, z którymi akurat jest w parku, i zaraz go dogonią, na co akurat jest chory Filip, który zaraz przyjdzie, bo trzyma się za uszy, ale to dlatego, że mu szóstki rosną...
      Nawet nie próbuję go wtajemniczać w jakieś zawoalowane knowania, bo opowie zanim weźmie oddech, każdemu, kto będzie akurat pod ręką.
      Nie wiem, jak z tym walczyć. Numerów kont bankowych nigdy mu nie podam...
      • aneta-skarpeta Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:26
        ja pierdziele, a co to za wielki sekret nr konta bankowego? tak troszkę z boku tematu?

        dzieci oczywiscie trzeba uczyc rozsądku, ale jesli dziecko jeszcze nie łapie niuansów, to trzeba mu wiedzę dawkować, aby nie powiedziało, że chowamy klucz pod wycieraczkę
        • amidala Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:52
          Twoje poczucie humoru czasami takie czerstwe się wydaje jak baba wielkanocna w okolicach majówki...
      • iwoniaw Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:28
        Cytat Numerów kont bankowych nigdy mu nie podam...

        Obawiasz się jak niegdyś pewien polityk, że ktoś Ci wpłaci pieniądze i będziesz musiała się tłumaczyć w US? wink
        • amidala Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:53
          Tiaaa... bo akurat mnie to spotka smile
    • aka10 Re: Zbyt wylewne dziecko 23.04.14, 21:59
      lily-evans01 napisała:


      > Akurat dzisiejsza sytuacja dotyczy zapisania I-klasistki na zajęcia dla starsz
      > ych grup - prowadząca stwierdziła, że dziecko się nadaje i że ma inicjatywę, bo
      > samo do niej przyszło (bez mojego proszenia czy ingerencji). Po czym dziecko c
      > hwali się wszem i wobec, że załatwiło sobie coś dla starszych, a reszta rodzicó
      > w zaczyna się bulwersować. Tu nie chodzi o zajęcia w szkole, ale o dodatkowe, g
      > dzie normalnie są sztywne kryteria.

      Lilly, dorosly wie, ze nalezy zawsze mowic prawde, ale nie nalezy mowic wszystkich prawd. Z dzieckiem gorzej. Wg. mnie, chciala, to powiedziala, bo sie chciala pochwalic. Takie dziecko nie wie, co mu wypada, a co nie, co moze powiedziec, czego nie. Jezeli pani z tych zajec uznala, ze dziecko sie nadaje na owe zajecia ze starszymi dziecmi, to super. I wtedy wg. mnie innym rodzicom NIC do tego. Swego czasu moje dziecko chodzilo na kursy programowania ze starsza o ladne kilka lat mlodzieza. Ja uwazam, ze dziecko ma prawo sie rozwijac i nie mozna zawsze i wszedzie patrzec na wiek. Nie mozna powiedziec, ze wszystkie 7-latki sa na tym samym poziomie ze wszystkiego. Za powiedzmy 20 lat bedzie to dobitnie widac. Na Twoim miejscu liczylabym sie z tym, ze dziecko moze cos komus powiedziec, czy poinformowac o czyms, co Ty uwazasz w danym momencie za nieodpowiednie. Jesli sie da, redukuj takie sytuacje do niezbednego minimum. W pewnym wieku zacznie samo selekcjonowac.
    • zeldaf Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 10:43
      Ja tak miałam, gdy byłam dzieckiem. Patrząc z dzisiejszej perspektywy uważam, że wynikało to z poczucia wyobcowania i zagubienia. Matka ponownie wyszła za mąż jak miałam lat 7 po uprzednim rozwodzie z moim ojcem i miałam się "nie chwalić" w szkole, że pochodzę z rozbitej rodziny. Było to 30 lat temu, więc opinia społeczna zupełnie inna, do pewnego stopnia można zrozumieć niechęć ujawniania tego rodzaju faktów. Ale ja byłam po prostu za mała na takie tajemnice i za mało miałam wsparcia w domu. Nie wiedziałam nawet, co mówić, kiedy ktoś pytał, ile mam rodzeństwa. Ojciec miał syna z pierwszego związku, który z nim oczywiście został po rozwodzie. Ale jak powiem, że mam starszego brata, to przecież pociągnie za sobą konieczność opowiedzenia reszty...
      Drugim powodem był chłód emocjonalny mojej rodziny, brak bliskich, ciepłych więzi wewnątrz rodziny. Z tego powodu zwyczajnie często nie odróżniałam bliskich od obcych, po prostu nie było wielkiej różnicy.
      Popracuj może nad ociepleniem swojej relacji z córką, a jeśli czujesz, że to dla Ciebie zbyt trudne, zadbaj, aby miała kogoś naprawdę bliskiego: może to być bardzo dobry pedagog lub ktoś z rodziny. Możliwe, że ona po prostu nie ma takich osób, którym mogłaby wszystko bezpiecznie powiedzieć, dlatego jej się ulewa co jakiś czas w niestosownych momentach.
      • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 10:57
        Dziękuję.
        To bardzo sensowne i spójne, co tutaj piszesz.
        Na pewno zastanowię się.
        • triss_merigold6 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 11:14
          Co do zabawki: skontaktuj się z matką dziewczynki i odkręć wymianę.
          Ja bym tak zrobiła , gdyby chodziło o coś droższego czy coś, co dziecko bardzo lubi, a oddało pod wpływem impulsu.
          Moja matka tak zrobiła, kiedy moja siostra dała się wkręcić w takie wymiany starszym koleżankom, które ją w cwany sposób przekonały, że robi super interes.
          Mój syn miał i ma zakaz wymieniania się czymś większym niż drobiazgi w guście naklejek czy plastikowego najtańszego badziewia.
          • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 12:52
            Młoda doszła do wniosku, że jutro widząc się z koleżanką powie, że zmieniła zdanie co do zamiany i że może jej pożyczyć tę zabawkę do ostatnich wspólnych zajęć przed dł. weekendem. A potem zabawki wracają do właścicielek. Sama sobie tak to wymyśliła, więc niech załatwia - zobaczymy, jak to będzie, ale spróbować powinna. I wydaje mi się to bardzo sensownym i mądrym pomysłem.
            Wiesz, ja też zawsze dziecku mówiłam, że zabawki kosztują i że można wymieniać się naklejkami, gazetkami, ale już nawet My Little Pony niekoniecznie. Zwłaszcza, że ich rozpiętość cenowa jest różna, zależnie od wariantu, zdobnictwa i dodatkowych gadżetów.
            • asia_i_p Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 18:56
              Siedmio- czy ośmiolatka, która to sama wymyśliła, jest bardzo dojrzała i zaradna jak na swój wiek. Jeżeli jeszcze przeprowadzi skutecznie, to gratuluję zaradnego i pozbieranego dziecka.
            • agata0 Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 10:13
              > I wydaje mi się to bardzo sensownym i mądrym pomysłem.

              Powiedziałaś jej, że tak uważasz? Powiedz.
              • lily-evans01 Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 11:08
                Powiedziałam i pochwaliłam.
                Wydaje mi się, że to bardzo rozsądna i zarazem w sumie "koleżeńska" opcja.
      • aandzia43 Re: Zbyt wylewne dziecko 24.04.14, 11:15
        Dobrze Zeldaf pisze. Dzieci, wszystkie a szczególnie te o żywiołowym temperamencie i te wymagające dużej ilości powtórzen, nie mówiąc już o tych z deficytami, żeby odnaleźć się w społecznych układach i ich meandrach, muszą mieć wyraźny punkt odniesienia, zaufanie do autorytetu i wyraźnie przez ten autorytet określone zasady. O poczuciu bezpieczeństwa w całym tym chaosie życia już nawet nie.wspomnę smile Da się to zrobić, chociaż wymaga współpracy całej najbliższej rodziny, z tego co pamiętam, ojciec małej ani rozsądny, ani współpracujący nie jest. Lily ma niełatwe zadanie.
    • majenkir Re: 24.04.14, 19:22
      Lily, na prawde masz takie wysokie IQ? Bo sorry, ze to napisze, ale dylematy srednio rozgarnietej kobity. Jezeli corke przyjeto na zajecia ze starszymi dziecmi, to znaczy, ze sie nadaje I inni rodzice nie maja nic do tego. Sama znam dzieci, ktore sa "wyzej", znam tez takie, ktore z powodow jakichs deficytow ida o wiele latwiejszym programem niz reszta.
      I nikogo to nie dziwi. A u Was przeciez chodzi o zajecia dodatkowe! Gdyby sie corka nie nadawala, to by jej nie przyjeli.
      • agata0 Re: 25.04.14, 10:14
        > Lily, na prawde masz takie wysokie IQ?

        Ma niskie emocjonalne po prostu.
        • lily-evans01 Re: 25.04.14, 11:11
          To na pewno i tu się mogę walić sama po łbie codziennie, ale niewiele to zmieni.
          Btw, wielu ludzi z wysokim czy bardzo wysokim IQ jest kompletnymi dziwakami i outsiderami albo, ku zdziwieniu otoczenia, nie robią specjalnie ciekawej kariery zawodowej, niespecjalnie też dogadują się z otoczeniem. Może to zbyt wąska specjalizacja umysłu tylko w jednym kierunku wink.
          • bri Narcystyczna matka - czyż nie pasuje jak ulał? 25.04.14, 12:03
            Pasuje do Ciebie jak ulał opis narcystycznej matki. Współczuję jednocześnie i Tobie (bo musiałaś swoje oberwać, żeby na taką matkę wyrosnąć) i Twojej córce, bo czeka ją wiele cierpienia. W dodatku na to niestety chyba nie ma żadnego lekarstwa sad
            -----------------------------------
            Każdy czyn narcystycznej matki jest dyskusyjny. Zawsze ma zręczną wymówkę lub usprawiedliwienie. Okrutne słowa ubiera w czułe słówka. Napastliwe i wrogie
            działania są przejawem troskliwości. Egoistyczne manipulacje przyjmują postać
            darów. Krytykę i oszczerstwo sprytnie ukrywa pod pozorem troski. Chce dla
            ciebie tego co najlepsze. Chce ci tylko pomóc. Rzadko mówi wprost,
            że jesteś niedoskonała. Za to zawsze gdy mówisz jej, że zrobiłaś coś dobrego,
            ona przyćmiewa twoje dokonanie dokonaniem twojego rodzeństwa, ignoruje cię,
            albo wysłuchuje bez żadnego słowa, a po jakimś czasie, sprawiając ci przykrość
            daje ci do zrozumienia, że masz zbyt wysokie mniemanie o sobie. Jednocześnie,
            wykorzystując odpowiednią ilość czasu, starannie oddziela przyczynę (twoją
            radość z osiągnięcia) od skutku (brak zgody na to, żebyś pożyczyła samochód,
            aby dotrzeć na ceremonię wręczania nagród), w taki sposób, że ktoś kto nie
            doświadczył przemocy z jej strony, nigdy nie dopatrzyłby się jakiegokolwiek
            związku.

            Często upokarza poprzez porównania. Będzie mówić o tym, że ktoś jest wspaniały, lub że zrobił coś wspaniałego – coś w czym ty także odniosłaś sukces. W ten sposób, tak naprawdę bez mówienia o tym bezpośrednio, pokaże ci, że jej zdaniem jesteś do niczego. Potrafi zepsuć twoją radość z czegoś gratulując ci tonem pełnym złości i zawiści, pokazując w ten
            sposób jak bardzo jest niezadowolona. Nie możliwa jest konfrontacja z czyimś tonem głosu, postawą lub sposobem patrzenia, ale żyjąc z narcystyczną matką dobrze wiesz, że potrafi bez słowa zapowiedzieć i rozpętać piekło. W ten sposób, nie wiedząc dlaczego, żyjesz w ciągłym poczuciu strachu i winy.

            Z uwagi na to, że przemoc ze strony matki o osobowości narcystycznej to część trwającej przez całe życie kampanii, oraz to, że osoba taka bardzo skrupulatnie racjonalizuje swoje
            akty przemocy, niezwykle trudno wyjaśnić innym na czym polega „zło” takiej
            osoby. Taka matka jest także niezwykle ostrożna w kwestii tego kiedy i w jaki
            sposób stosuje przemoc. Jest niezwykle skryta (cecha typowa dla większości osób
            stosujących przemoc; „Nie pierz naszych brudów publicznie!”wink i ukarze cię,
            jeśli komukolwiek opowiesz o tym co zrobiła.

            Ostrożnie wybiera czas i miejsce dręczenia, tak aby nikt nie słyszał i nie widział popełnianych przez nią czynów. Publicznie, uchodzi za kompletnie inną osobę aniżeli ma to miejsce w rzeczywistości. Krytykując cię w rozmowie z innymi, uszczypliwe, złośliwe i lekceważące uwagi
            ukryje pod postacią przejawów troski, miłości, oraz zrozumienia („Tak mi szkoda
            biednej Cyntii. Wydaje się, że ciągle ma problemy, ale nie mam pojęcia jak mogę
            jej pomóc!”wink. W rezultacie, dzieci narcystycznych rodziców zwykle twierdzą, że
            nikt nie wierzy w ich słowa („Muszę ci powiedzieć, że ona zawsze mówi o tobie z
            największą troską i oddaniem!”wink.
            Niestety, terapeuci, mając na uwadze wątpliwy charakter działań narcystycznej
            osobowości oraz chęć obrony rodzica-kolegi, często skłaniają się do obrony
            narcystycznego rodzica, a tym samym wzmacniają u dzieci takich rodziców
            poczucie osamotnienia i bezradności („Jestem pewny, że miała co innego na
            myśli!”wink.

            Narcystyczna matka podważa każde twoje osiągnięcie. Twoje sukcesy uznaje tylko wtedy gdy sama może przypisać sobie zasługi za to co osiągnąłeś. W przeciwnym wypadku, ignoruje i
            pomniejsza to co dokonałeś. Kiedy ty jesteś w centrum uwagi a ona nie ma szans
            się pokazać – nie dopuści do tego abyś mogła się cieszyć swoim sukcesem.
            Przykładowo, nie przyjdzie na uroczystość świętowania twojego osiągnięcia,
            wyjdzie wcześniej, będzie udawać, że to nic wielkiego, będzie starać się skupić
            na sobie uwagę, przejdzie do raniących uwag, na przykład, że ktoś inny spisał
            się lepiej od ciebie lub, że to co osiągnęłaś nie jest niczym wielkim.
            Prowokuje kłótnie lub jest szczególnie niemiła tuż przed tym kiedy musisz
            włożyć najwięcej wysiłku w to aby coś osiągnąć. Nie wykazuje chęci wsparcia, a
            nawet odmawia udzielania ci pomocy. Specjalnie będzie dla ciebie nieprzyjemna,
            złośliwa w kwestiach marginesowo związanych z twoim sukcesem. Wszystko po to
            aby zepsuć twoją radość z sukcesu. Nie ważne co osiągniesz, ona zawsze będzie
            starała się poniżyć cię i pomniejszyć twoje dokonania.

            Narcystyczna matka poniża, krytykuje i umniejsza twoją wartość. Na różne sposoby będzie ci
            przekazywać, że ma większy szacunek do twojego rodzeństwa, a nawet innych
            ludzi. Jeśli poskarżysz się, że ktoś cię źle potraktował, narcystyczna matka
            zawsze weźmie stronę takiej osoby, nawet jak nie będzie jej znać. Nie interesują ją inni, nie interesuje jej zasadność twoich skarg. Jedyne czego chce, to pokazanie ci, że w jej oczach nigdy nie masz racji.

            • bri Re: Narcystyczna matka - czyż nie pasuje jak ulał 25.04.14, 12:54
              To oczywiście tylko fragment. Poczytaj sobie więcej. Jest sporo stron na ten temat po angielsku.

              Nie żebym miała nadzieję, że coś to zmieni.

              parrishmiller.com/narcissists.html
              www.daughtersofnarcissisticmothers.com/mothers-with-narcissistic-personality-disorder.html
              psychcentral.com/lib/narcissistic-mothers/0002959
        • totorotot Re: 25.04.14, 11:46
          Emocjonalne można podkształcić jak się chce. A ona nie ma niskiego emocjonalnego, tylko po prostu stworzyła jakąś tam kreację siebie. A w rzeczywistości jest mysią pysią całkiem przeciętną, bez poczucia bezpieczenstwa, siedzącą cicho i trzymającą uszy po sobie, bo się wszystkiego BOI. Świat jest zły, nic nie wolno mówić, trzeba siedzieć cicho i pielęgnować w sobie oportunizm, bo pokorne cielę dwie matki ssie.

          A poza tym sama widzi u wszystkich ich wyimaginowane potknięcia, wady, wszystko, co najgorsze i stara się na ich głowach podnieść swoją wartość. W rzeczywistości jest nadal małą mysią pysią,której wydaje się, że jest taka cwana, bo utrzyma w tajemnicy informacje, gdzie jest święty graal. E. Nie gdzie graal tylko gdzie zajęcia dodatkowe ma jej córka. Ludzie święci.
          • gazeta_mi_placi Re: 25.04.14, 11:49
            Co by nie mówić masz rację, świat generalnie jest zły, jako tako radzą sobie w nim jeszcze jednostki albo wybitnie uzdolnione albo z bogatych domów albo jako tako ogarnięte życiowo czy z natury przebojowe.
            Córka Lily jest jaka jest i też będzie się musiała zmierzyć z tym paskudnym światem, matka chce aby w miarę możliwości uniknęła pewnych błędów, zwłaszcza że córka trochę mniej ogarnięta niż średnia krajowa więc będzie miała i tak ciężej.
            • totorotot Re: 25.04.14, 11:51
              , zwłaszcza że c
              > órka trochę mniej ogarnięta niż średnia krajowa więc będzie miała i tak ciężej.

              To pewnie dlatego, że z matki-wcześniaka
      • mallard Re: 25.04.14, 14:12
        majenkir napisała:

        > Jezeli corke przyjeto na zajecia ze starszymi dziecmi, to znaczy, ze sie nadaje I inni rodzice
        > nie maja nic do tego.

        Oczywiscie, oczywiście, - ja już to słyszę "uszyma wyobrażni", jak potwierdzasz to zdanie jako rzeczony "inny rodzic"!
        • iwles Re: 25.04.14, 16:59
          A ty, jako ten inny rodzic, co bys zrobil?
        • majenkir Re: 25.04.14, 17:34

          Mam nadzieje, ze nie jestem az tak malostkowa wink.

          Moja corka idzie w przyszlym roku do liceum, gdzie kazdy przedmiot jest nauczany na trzech poziomach I o dziwo nie wszyscy sie pchaja na najwyzszy tongue_out. Ludzie powinni zdawac sobie sprawe zarowno z wlasnych ograniczen, jak i mocnych stron. Jak powiedzialam, nie wszyscy sa tacy sami.
    • jakw Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 17:54
      > Co zrobić z dzieckiem, które niepotrzebnie kłapie buzią i chwali się np. że coś
      > zostało jakoś tam załatwione przez rodzica bądź samo dziecko - choć było prosz
      > one, żeby tego absolutnie nie robić.
      Może nie podkreślać tego, że absolutnie nie powinna czegoś mówić? Albo zakneblować?
    • pade Re: Zbyt wylewne dziecko 25.04.14, 23:18
      Lily, bardzo pogardliwie wyrażasz się o koleżankach Twojej córki, przykro się to czyta. Obrażasz te dzieci wyzywając od bachorów, matołów, itd. Widzisz w nich tylko wady, tak, jak w swojej córce, tylko nad nią ciągle pracujesz, żeby ją ulepszyć.
      Jak na taką inteligentną osobę, bo tak się na forum opisujesz, masz zadziwiająco małą wiedzę na temat rozwoju psychicznego dzieci. Widzisz problem tam, gdzie go nie ma. Zakłamujesz rzeczywistość (powtarzanie klasy) i boisz się, że ktoś zobaczy, że Twoje dziecko z czymś sobie nie radzi. A to jest przeciez niedopuszczalnesad Brakuje Ci elastyczności, uznania, że Twoja córka to odrębna istota, inna niż Ty, z innym temperamentem i osobowością. Powtórzę się po raz kolejny: idź na terapię. To najlepsze, co możesz zrobić dla swojej córki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka