zebra12 25.04.14, 14:45 Niestety. Od kilku tygodni zasuwam na zakupy z wózeczkiem na kółkach. A w upalne dni nogi mnie tak bolą, że nie mogę stać, muszę usiąść choćby na murku. W nocy tez nogi bolą. Czy to już? Tak to się zaczyna? Mam 41 lat. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 25.04.14, 14:47 Tak to już, ale nie przejmuj się. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Babciowacieję już 25.04.14, 14:50 Jak cię to pocieszy to nie jesteś jedyna. Ja zaczęłam chodzić na rehabilitację we wtorek (to jest temat na osobny wątek) i pan rehabilitant po obejrzeniu moich fotek i wysłuchaniu po czorta do niego przyszłam stwierdził, że powinnam przestać dźwigać i się schylać. Od razu mi się lepiej zrobiło Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 14:53 A ja jestem starsza i nie babcieję. Dzisiaj przejadę 16 km na rowerze i poćwiczę przez godzinę. Nogi mnie nie bolą, kręgosłup też nie, żylaków nie mam (jedyny usunięty dawno temu), a od robienia zakupów mam męża. No, ale ja zamierzam żyć do osiemdziesiątki (a może i dłużej), więc jeszcze mi trochę czasu na starość zostało. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Babciowacieję już 25.04.14, 14:51 To u mnie się zaczęło jeszcze w nastolęctwie Mam wadę kręgosłupa i często w ciągu dnia boli mnie kręgosłup, nie mogę zbyt długo stać. Miejsce siedzące zawsze i wszędzie mile widziane. Nad torbą na kółkach już się zastanawiam od jakiegoś czasu Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Babciowacieję już 25.04.14, 14:53 Weź nie strasz, sądząc po opisie myślałam że masz z 60lat Ematka twierdzi, że 40 lat to młodość-więc powinnaś chyba sobie strzelić w łepetynę A tak serio - Robisz na bieżąco badania ?Odpoczywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:00 Staram się, naprawdę, ale kurcze codziennie wstaję o 5 - to mnie po prostu wykańcza. Potem zasypiam na stojąco w autobusie czy tramwaju. Nogi bolą, bo mam przewlekłą niewydolność żylną. W poniedziałek mam operację lewej nogi. No, a z dźwiganiem to sprawa taka, że mam dyskopatię wielopoziomową, przepuklinę, osteofity i ucisk na korzenie. Stąd konieczność używania wózka na zakupy. Jak mi przyjdzie zrobić zakupy dla całej naszej czwórki, to przecież wszystko nawet do wózka nie wchodzi. A soki, woda mineralna czy mleko kupowane zgrzewkami, szybko by mnie załatwiło. No i tak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:03 Czyli nie babciowaciejesz tylko jesteś schorowana. Pomagaj sobie ile wlezie, a te wózeczki trendy są i mają super wzory. Trzymam kciuki za operację! Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Babciowacieję już 25.04.14, 22:20 A mężusiowi rączki ujebało? Oj, to współczuję biedaczkowi. A Ty rób zakupy online. Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Babciowacieję już 25.04.14, 22:26 A, doczytałam, że całego mężusia nimo, sorry więc za tekst o jego rączkach. Rób zakupy online, w tesco online tez sa promocje, jakies kupony, bony rabatowe itp. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:49 Zebra , nie znam Twojej sytuacji , nie chcę Cie urazić bo może moje rady są jak kulą wpłot ale jednak napisze... Nie ma wieku i problemow zdrowotnych takiego żeby nie spróbowac czegoś zrobić. Mam znajomą z pierdylionem kłopotów zdrowotnych w kregosłupie , wypadające dyski , zwyrodnienia , sporo tego. Doszło do tego że mając 50+ nie mogła przejść kilometra. Poszła do neurologa , skierował ją do fizjoterapeuty , masaże , potem powoli sport. Lekarz i terapeuci płatni z polskiej kasy chorych ( pisze od razu bo ciągle słyszę że w PL za wszystko trzeba samemu płacić ). Zaczęła regularnie pilates i yogę , jakiś sport który uprawiała wczesniej ale musiała zaprzestać. Bardzo długo trwalo i sie nacierpiała oraz musiała mocno sprężyć ale jest normalnie funkjonująca , aktywną osobą. Ja starannie doprowadzilam się do takiego stanu że mając 50 lat nie mogłam przejść bez wysiłku kilkuset metrów i w pracy też zaczynały się schody. Ja mam zamiar pracować jeszcze wiele lat i podróżować i perspektyw wózka lub renty mnie otrzeźwiła. Wzięlam sie za siebie , miałam dużą pomoc ale tez chorobliwą otyłość nadciśnienie i artrozę w kolanie. Zaczęłam chodzić na fitnes , u mnie tez był problem z jedzeniem , jadlam za mało i niregularnie.Ogarnęłam odżywianie również. Po ponad roku zaczynam normalnie żyć a trenować bedę dopóki ustoję na nogach. Myślę że powinnaś zaczać od lekarza , znaleźć i złagodzić przyczynę dolegliwości a potem aktywność fizyczna . Ja łykałam voltaren jak cukierki bo ta artrosa mnie wykańczala , teraz o wiele mniej i mimo bólu w kolanie ćwicze bo mi to ewidetnie pomaga. Poza tym lepiej mi mózg działa , stany depresyjne poszły prawie w niepamięć. Mam nadzieje że sie poukłada 41 lat to żaden wiek , możesz sporo zrobić. I nie babciejesz tylko masz problemy , zadbaj o siebie żebyś jak przyjdzie czas była zdrowa i aktywną babcią Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Babciowacieję już 26.04.14, 12:18 w tygodniu nie da rady pewnie, ale staraj sie weekendy maksymalnie wykorzystac na odpoczynek. Twoje dziewczyny sa juz calkiem spore. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_m_am Re: Babciowacieję już 26.04.14, 19:59 zebra12 napisała: No, a z dźw > iganiem to sprawa taka, że mam dyskopatię wielopoziomową, przepuklinę, osteofit > y i ucisk na korzenie. Wiem, jak to boli!!!! Ja tez mam termin operacji odcinka ledzwiowego Mam dyskopatie i przepuklinę. Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:02 Mam 48 i nie, zasadniczo to chyba masz jeszcze czas na babciowacienie. Zrób badania i zadbaj o wypoczynek. Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:08 zebra12 napisała: > Niestety. Od kilku tygodni zasuwam na zakupy z wózeczkiem na kółkach. > A w upalne dni nogi mnie tak bolą, że nie mogę stać, muszę usiąść choćby na mur > ku. W nocy tez nogi bolą. > Czy to już? Tak to się zaczyna? > Mam 41 lat. W takiej sytuacji zamawiałabym sobie zakupy z dostawą do domu. Przynajmniej te "gabarytowe". Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:51 No tak, ale wtedy trudno wybrać tańsze towary. Zwykle w sklepach z dostawą nie ma wyjątkowo okazyjnych cen. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 15:57 fakt. współczuję, jakbyś mieszkała w moim mieście, to bym Cię woziła na zakupy. Może jest tutaj ktoś chętny z Twojego miasta? Przecież się zajedziesz dziewczyno. Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:01 naomi19 napisała: > fakt. współczuję, jakbyś mieszkała w moim mieście, to bym Cię woziła na zakupy. > Może jest tutaj ktoś chętny z Twojego miasta? Przecież się zajedziesz dziewczy > no. Zebra ma córki, które powinny jej pomagać. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:04 ale chyba nie dorosłe? trudno wymagać od dzieci żeby dźwigały ciężary, bo też sobie zajadą stawy, szczególnie kręgosłupa. Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:10 Z tego co pamiętam to średnia i najstarsza już w wieku mocno nastoletnim. Odpowiedz Link Zgłoś
miruka Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:11 Ja mam wózek na zakupy odkąd młodsza wyrosła ze spacerowki, odzwyczailam sie przy dzieciach od noszenia i tak zostanie, nie mam samochodu, na raz kupuje tyle ile wejdzie do wózka więc muszę takie zakupy robić co najmniej 2 razy w tygodniu , nie czuje sie babcia raczej jak rozpieszczona przez wózki mamuska Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Babciowacieję już 25.04.14, 17:35 Ano właśnie, wózek na zakupy sprawiłam sobie dokładnie w momencie, gdy przestałam przy najmłodszym używać spacerówki (która miała koszyk na zakupy pod spodem) i czegoś mi zaczęło bardzo brakować. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:14 --A co robia w tym czasie twoje mocno letnie corki? "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie? Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie, Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?... Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni" Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 25.04.14, 22:03 Najstarsza chyba non stop wymiotuje. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Babciowacieję już 25.04.14, 16:12 I dopiero w 41 wiośnie życia zakupiłaś ten wózeczek? Ja tam wózeczek mam od dobrych paru lat i mój kręgosłup jest mi wdzięczny. Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Babciowacieję już 25.04.14, 17:12 Uroda troche mi sie sypie ale aparat ruchu jeszcze nie. Robie dziennie sporo km pieszo. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 17:23 Zebra, tyś nie babciowa, a schorowana i tyle; za to w Twojej sytuacji maksymalnie oczekiwałabym pomocy ze strony dzieci- jestem po operacji, przez 6 miesięcy nie mam niczego ciężkiego dźwigać i nie robię tego, wszystkie zakupy załatwia mąż i synowie; u Ciebie - mogą córki, dajesz listę i robią. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Babciowacieję już 25.04.14, 17:23 Kobiety, co wyscie robily w dziecinstwie/nastolectwie, ze tak Wam sie dzieje w kwiecie wieku? Nawet sobie nie chce wyobrazac jakie szalenstwa macie na koncie Sypialam w przeciekajaych namiotach, na golej Ziemi Matce, na krzywych deskach w dziesiatkach stodol, uciekalam przed ZOMO, bylam palowana przez owoz, stalam godzinami w kolejkach, pracowalam fizycznie w roznych beznadziejnych warunkach (na kolanach, w wilgoci, w kurzu etc.) i ani zylakow, ani wozeczka, ani siadania w autobusie nie odnotowuje Owszem, siwe wlosy sa, zmarszczki jakies ponoc sa (ja nie widze, bo sie za bardzo nie przygladam ), w najwezsze buty sprzed 5-6 lat juz nie wejde tak bez bolu (ale jak juz wejde to przetancze cala noc i dopiero rano zawyje ), no ale przeciez to nie jest tak, ze sie staruszkowato rozpadam po kawalku choc zem od zalozycielki watku o dobrze ponad 15 lat starsza. No jak slowo daje, tu niektore panie musza miec jakies naughty/amazing wspomnienia z lat durnych i chmurnych, bo tylko takie memories upsrawiedliwiaja taki wczesny rozpad (rozklad?) powloki cielesnej Przypomnial mi sie plakat, ktory wisial w klasie WT w moim LO "jestes bez czesci zamiennych" Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 25.04.14, 17:34 To nie namioty i biegi przełajowe tudzież praca fizyczna rozwala kręgosłup - czyni to cicho, niepostrzeżenie a skutecznie... praca siedząca wymagająca tkwienia w jednej pozycji (np. przed kompem) przez kilka godzin dziennie non stop, zwłaszcza jeśli pracodawca zaoszczędził na ergonomicznych krzesłach. A potem to już ma się zakaz dźwigania i problemy z ruchem, niestety. A zebra jeszcze jest, z tego co kojarzę, nauczycielką, zapewne nosi toboły dorównujące tobołom przeciętnego ucznia, zwłaszcza jeśli jest przypadkiem polonistką/językowcem sprawdzającym stosy prac i tachającym tony ksera w te i wewte. Odpowiedz Link Zgłoś
ortruda Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 25.04.14, 17:52 Zgadzam się w zupełności. Moja ciotka ostatnio mi strasznie wypominała, że ona pracowała do 9 miesiąca ciąży, przed porodem jeszcze latała po mieście coś tam kupować, a ja taka "schorowana", że nie daję rady i musiałam na zwolnienie iść, bo nie wyrabiałam. I jakie to pokolenie marne, no jakie marne. Tylko ja mam pracę: 8 godzin przed kompem na niewygodnym krześle, bez możliwości polatania po mieście, bez możliwości polatania gdziekolwiek. Mogę z tego krzesła ewentualnie wstać, rozciągnąć się i znowu na nim usiąść. No, mogę jeszcze iść do kibla i tam chwilę posiedzieć. Mój kręgosłup nie dał rady i pewnego pięknego dnia po prostu nie doszłam do domu i musiałam taksówkę wzywać, bo jeszcze dziecko do odebrania po drodze. Z pracą niechętnie, ale jednak się pożegnałam, żeby właśnie totalnej kaleki z siebie nie zrobić. W ciąży to teraz mogę biegać, skakać, latać, pływać i nic mnie boleć nie będzie. Wystarczy za to, że zajdę do roboty, żeby coś tam donieść/załatwić i kilka dni z głowy po chwilowym posiedzeniu na moim krześle biurowym Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 25.04.14, 20:14 No dobra, siedzicie 8 godzin ale poza tym mozecie do pracy i z pracy chodzic, mozecie unikac jezdzenia samochodami czy srodkami komunikacji miejskiej, mozecie nosic zamiast torebek plecaczki albo chociaz nosic torby nie na ramie a przez ramie. Co Wy dziwigacie w tych siatach? Przeciez teraz wszystko wszedzie (w PL ) jest, mozna codziennie sobie kupic 2 buleczki, 10 deko sera i malego pomidora. Mozna po pracy wyjsc na zakupy z plecaczkiem i przyniec pol kilo kartofli, 2 marchewki i najmniejszy kawalek ryby etc. etc. Siaty to targalo moje pokolenie i pokolenie moich rodzicow + naszyjniki z rolek papieru toaletowego Moj chlop siedzi przy komputerze cale zycie i nic mu nie dolega ale on jezdzi na rowerze 365 dni w roku (tej zimy o malo sie nie zabil jak mielismy icestorm, ale on sobie nie da powiedziec, ze istnieje jednak pogoda NIE na rower ), plywa, gra w tenisa, jezdzi na nartach (downhill & cross-country), no ogolnie stara sie kompensowac ten czas spedzony na pupie tak zeby jednak byc wciaz sprawnym. Te problemy, o ktorych Wy piszecie nie przychodza z dnia na dzien (z wyjatkiem wypadkow, oczywiscie) - na takie bole i dolegliwosci trzeba sobie niezle zapracowac. Latami Odpowiedz Link Zgłoś
ortruda Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 25.04.14, 21:36 > ale poza tym mozecie do pracy i z pracy chodzic pracując w wielkim mieście, gdzie dojazd do pracy trwa czasem godzinę w jedną stronę? W małym zresztą często też - ludzie ze wsi dojeżdżają do pracy w małych miasteczkach, ludzie z małych miasteczek dojeżdżają do dużych miast > mozecie unikac jezdzenia samochodami czy srodkami komunikacji miejskiej mając do odebrania dziecko ze żłobka/przedszkola, które w połowie drogi między pracą a domem? Ja za chwilę będę miała do odebrania dwoje dzieci. Nawet najlepszy rower mi tego nie załatwi, bo chyba drugie dziecko na głowę musiałabym sobie wsadzić i jechać z nim tak kilkanaście kilometrów. > Co Wy dziwigacie w tych siatach? Przeciez teraz wszystko wszedzie często: laptopa, papiery różnego rodzaju Tak, mam to w plecaku. > Moj chlop siedzi przy komputerze cale zycie i nic mu nie dolega Powszechne użycie komputerów w pracy weszło kiedy? Bo w Polsce w latach 90 jeszcze rzadko kto je na oczy oglądał. I nawet w 1/10 nie w takim wymiarze, jak teraz. Twój chłop siedzi przy komputerze całe życie (pracowe, rozumiem), czyli ma najwyżej 40 lat? I siedział przy nim te 8 godzin ciurkiem w swojej pierwszej pracy? I na pewno siedział już w tej pierwszej pracy na cudownym krześle obrotowym za 99 zł (w promocji za 49 pewnie się trafi)? Ja ostatnio w pracy upolowałam krzesło drewniane, sprzed 20 lat. To cud techniki i niesamowita ulga dla kręgosłupa po tym szajsie obrotowym. i nic mu nie dolega ale on jezdzi n > a rowerze 365 dni w roku (tej zimy o malo sie nie zabil jak mielismy icestorm, > ale on sobie nie da powiedziec, ze istnieje jednak pogoda NIE na rower I zawozi/odbiera codziennie dzieci ze żłobka/przedszkola/szkoły? I potem wiezie je przez godzinę w jedną stronę mówiąc im, że nawet jak jest icestorm, to powinny zrozumieć, że nie ma pogody NIE na rower? pl > ywa, gra w tenisa, jezdzi na nartach (downhill & cross-country), no ogolnie sta > ra sie kompensowac ten czas spedzony na pupie tak zeby jednak byc wciaz sprawny > m. mając małe dzieci na stanie, pracę do której chodzi na 7 (czyli nie widzi dzieci), wychodzi z niej o 15, odbiera dzieci o 16 i na 17 jest w domu? Oczywiście siedzi z tymi małymi dziećmi sam, bo druga połówka ma inaczej ustawione godziny pracy (i te dzieci zawozi)? A dzieci kładą się spać o 22 i do tej 22 trzeba się nimi opiekować i je zabawiać? Gdzie czas na ten bezdzietny tenis i narty? Ja się staram rekompensować ten czas siedzący, ale jak słyszę takie ciocie dobre rady, to mi ręce opadają. Nie każdy ma pracę obok domu. Niektórzy codziennie dojeżdżają do niej nawet po 60 (!) km. Faktycznie - mogliby sobie pochodzić albo rowerem śmignąć, a dzieci... No po co rodzić dzieci? Przecież to taka szkoda dla kręgosłupa. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 25.04.14, 23:22 > na takie bole i dolegliwosci trzeba sobie niezle zap > racowac. Latami A wiesz - niekoniecznie. Ty się ciesz, że wygrałaś na loterii genetycznej i np. nie masz żylaków. Bo imaginuj sobie, można robić to i siamto, a i tak - no, może nieco później czy nieco łagodniej - te żylaki cię dopadną, jeśli masz to zapisane w genach. Zawsze warto się dużo ruszać, dbać o siebie, prawidłowo odżywiać, ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Więc wiesz, ciesz się, tak nawet nie bardzo złośliwie radzę. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 05:09 hellulah napisała: > Ty się ciesz, że wygrałaś na loterii genetycznej i np. > nie masz żylaków. Wiesz jak to z ta loteria ... genetyczna - cos sie wygra, gdzies sie przegra. Life. Nie mam pojecia jak sie teraz (!) traktuje zylaki w PL ale wokol siebie znam iles tam osob, ktore najczesciej w okolicach wczesnej 30-tki lub tuz po przeszly operacje laserowe i maja to "z glowy" (z nogi badz dwoch ). Znam kilka, u ktorych laser nie byl wskazany z jakichs tam wzgledow i te osoby przeszly jakies horrorystyczne wyciaganie/naciaganie zyl przez pachwiny ale to tez byly zabiegi jednorazowe z 2-tygodniowa rekonwalescencja i jest po sprawie. Zapewne sa tacy, ktorzy maja jakies bardziej skomplikowane issues ale tacy "przecietniacy zylakowi" to raczej rozwiazuja ten problem w miare wczesnie (w zyciu) i z tego, co widze wokol siebie, bardzo skutecznie. Zawsze sa powody zeby sobie ponarzekac ale tak ogolnie to wiekszosc dolegliwosci mamy jednak "na wlasne zyczenie". Life. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 05:51 > Zawsze sa powody zeby sobie ponarzekac ale tak ogolnie to wiekszosc dolegliwosc > i mamy jednak "na wlasne zyczenie". Life. Świeta prawda. Na geny najlatwiej zwalic a geny to tylko jakis tam ulamek procenta w powstawaniu choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 18:16 Poczytaj, popytaj, dowiesz się, że problem z niewydolnością żylną nie jest do jednorazowego załatwienia i "z głowy". Akurat w tym przypadku dobry tryb życia wiele pomaga, ale jeśli masz skłonność genetyczną, to nawet przy najwspanialszym trybie życia nie unikniesz choroby i jej nawrotów (nawet u jednego na trzech zoperowanych czy inaczej zaleczonych pacjentów dochodzi do nawrotów, a po 60-tce to żyły sypią się aż furkocze), ewentualnie przebieg będzie lżejszy, o co oczywiście warto się postarać. Ale w przypadku czynników genetycznych nie mamy wpływu na _powstawanie_ żylaków. W Polsce o ile wiem leczy się żylaki tak jak na Zachodzie i tak jak na Zachodzie metoda zależy od stanu żył, stanu zdrowia oraz od ilości pieniędzy, jakie możesz wydać na leczenie. Jak się zapewne domyślasz, z ubezpieczalni jest leczenie najtańsze, odwlekane do poważnych stanów, a prywatnie możesz mieć cuda wianki i leczenie na wczesnym etapie. W tym przypadku - tak, zgadzam się z tobą w zupełności - ludzie mało zarabiający mają nieleczone żylaki "na własne życzenie", bo oczywiście życzą sobie mało zarabiać (mimo uczciwie wykonywanej pracy - często będącej czynnikiem ryzyka, np. stojącej czy siedzącej w dużym wymiarze godzin i bez możliwości zmiany pozycji ciała) oraz mieć żylaki (irony off). Przeciwciału (wpis niżej) razem z tobą polecam siłą woli i trybem życia zapobiegać w 100% zakażeniom (można zredukować ryzyko, można zwiększać odporność czy się szczepić, jasne) czy wypadkom (jak wyżej) czy nowotworom. Podziwiam was bi_scotti i przeciwciało za tę pewność siebie, że każdy niby w pełni kowalem własnego zdrowia, jakby nie było czynników środowiskowych nie do przeskoczenia oraz czynników genetycznych nie do uniknięcia. Ciekawe, czy tak byście pisały, gdybyście np. stały się ofiarą wypadku komunikacyjnego albo zakażenia jakimś solidnym patogenem, pomimo tego idealnego i perfekcyjnego stylu życia. Ja zawsze jestem za minimalizowaniem zagrożeń oraz przewidywaniem. Czyli w przypadku zdrowia: dobra dieta, ruch, szczepienia, profilaktyka. I właśnie dlatego, ponieważ interesuje mnie, jak zachować zdrowie, zdaję sobie sprawę z obciążeń genetycznych, takich czy innych, jako bardzo ważnego czynnika, od którego w przypadku wielu schorzeń nie uciekniesz, nawet choćbyś pękła. To że ciebie bi_scotti obciążenia genetyczne nie dotyczą, nie znaczy, że każdy kto choruje, choruje na własne życzenie. A choremu należy się wsparcie i współczucie, a nie wzgarda i przemądrzałe kiwanko głową, "a nie mówiłam". Bo to niebezpiecznie zbliża się do "niech jedzą ciastka" w wielu przypadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 20:08 Odczytałas co chcialas. gnby determinują wiele ale wielu chorobom da sie zapobiegac lub odciagnąc jej pojawienie sie w czasie, o tym mówią lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 20:08 Geny mialo być. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 07:21 Tak, u mnie żylaki są genetyczne. Mam je od wieku nastoletniego, ale wtedy były mało uciążliwe. Jedną nogę zoperowałam 14 lat temu. Teraz czas na drugą, a tymczasem na pierwszej znów są żylaki. Moja najmłodsza córka ma żylną wypukłość na łydce od wieku 3 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 20:28 I co maja geny do wypadku komunikacyjnego czy zakażenia bakteryjnego? jesli u kogos w rodzinie wystepuja choroby układu krążenia i zawały to wiadome że trzeba prowadzic odpowiedni tryb życia, diete, ruch. Ma się dużą szansę do unikniecia rodzinnej przypadlości. Mozna tez jeśc tłusto, nie ruszac sie i czekać na zawal przed 40-tką. W przypadku nowotworów występujących rodzinnie tez pacjentom przedstawia sie ścieżki diagnostyki, prowadzenia codziennego zycia, obnizania ryzyka. Niekoniecznie trzeba przyjąc bagaz genów i czekac na wyrok. Wielu ludzi walczy, dba o siebie i wygrywają. Jednemu sie uda, innemu nie, ale poddac sie bez walki to troche "tchórzostwo" Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 26.04.14, 23:04 > Przeciwciału (wpis niżej) razem z tobą polecam siłą woli i trybem życia zapobie > gać w 100% zakażeniom (można zredukować ryzyko, można zwiększać odporność czy s > ię szczepić, jasne) czy wypadkom (jak wyżej) czy nowotworom. Podziwiam was bi_s > cotti i przeciwciało za tę pewność siebie, że każdy niby w pełni kowalem własne > go zdrowia, jakby nie było czynników środowiskowych nie do przeskoczenia oraz c > zynników genetycznych nie do uniknięcia. Pozwolisz Hellulah, że podpiszę się pod twoim postem. Tak jak piszesz, większości chorób nie mamy na własne życzenie (jak to sugeruje Bi), tylko z powodu genetyki i czynników środowiskowych nie do przeskoczenia (w przypadku Zebry mogła to być ciężka praca w dziecinstwie). Piszę to ja, szczęśliwa posiadaczka naprawdę dobrych genów dających zdrowie fizyczne do późnych lat życia, brak chorób degeracyjnych i nowotworowych* Wiem, że moja rodzina i ja po prostu mieliśmy dużo szczęścia. Bo akurat super zdrowego tryby życia nikt z rodziny nie prowadził. * Teraz odpukuję w niemalowane drewno i zawiązuję czerwoną kokardę, żeby nie było jak w bajeczce Grotowskego o kotku, co udzielił wywiadu, że ejst zdrów jak ryba Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 02:27 A ja na to po swojemu: poddanie sie chorobom, genom, babciowatosci czy czemu tam sie czlowiek poddaje tkwi w glowie. Wlasciwie od poczatku. Zarowno wtedy gdy sie czlowiek nie bierze za profilaktyke jak i wtedy gdy sam sobie wmawia, ze "tak musi byc, bo geny czy srodowisko, czy god knows what else". Pewnie, choroby sie trafiaja, czesto okropne i wielu zapobiec trudno lub faktycznie w ogole sie nie da. Ale opisywane w tym watku dolegliwosci to w znakomitej wiekszosci efekty okreslonych jednostkowych wyborow, okreslonego life style, jak rowniez ... uwaga, uwaga ... okreslonego attitude. Bo mozna chorowac i chorowac, mozna sie z choroba nauczyc zyc i mozna sie cale zycie nie nauczyc. A roznica twkwi w tym czy sie w to wlozy wysilek gdzies tam w glowie, czy sie go nie wlozy. Wszyscy pewnie znamy ludzi, dla ktorych wszystko w zyciu jest problemem jak rowniez i takich, dla ktorych nic nie jest problemem choc obiektywnie to ci drudzy miewaja czesto wiecej challenges. No wiec to ktorym/jakim z takich dwojga ludzi sie jest, to juz kazdy wybiera/ustala sam dla siebie a potem to juz zycie sobie ... Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 09:51 W pełni sie z Tobą zgadzam. Akurat wczoraj byłam u mojej mamy na herbatce, była tez nasza wspolna znajoma. Moja mama powinna miec na imie PROBLEM. Rozmowa przy herbatce dotyczyła tylko i wyłacznie kłopotow.Swoich(wydumanych) oraz cudzych.I wszystkich chorób swiata.Ani jednego słowa na temat tego, co wydarzyło sie pozytywnego. Ten typ tak po prostu ma. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 09:56 Może zwyczajnie w jej życiu nie ma zbyt wiele pozytywów? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 12:49 Nie ma? Osobiscie uwazam, ze ma jak pączek w masle. Zero prawdziwych zmartwien. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 11:26 hmm, ale wiesz dobrze ze siedzenie w okopie pt 'jestem doswiadczony przez los i nic z tym nie moge zrobic bo nawet znalazlem sobie lekrzy ktorzy wspieraja moj system myslenia' jest trudny do zreformnowania. moj lekarz na poczatku naszej dlugiej juz znajomosci tez probowal twierdzic zgodnie z clinical guidance o zagrazajacej smiercia hipoglikemi ze sport bez medykalizacji to wielkie nie, szybko musial zmienic zdanie i jakos do tej pory jakos razem egzystujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: Nie, moja droga, żadne to ekstrawagancje 27.04.14, 11:15 jako posiadaczka dosc powaznej choroby genetycznej moge jak najbardziej docenic roznice miedzy dobrym i zlym zestawem kart ale wiekszosc problemow 'wieku sredniego' to jest kwestia stylu zycia. niestety brak aktywnosci fizycznej i niezrownowazona dieta to jest cos co przynosi efekty, a ze bywa trudne w realizacji tym efekty bywaja rozne. autorka watku jest w trudnej sytuacji i mam nadzieje ze rehabilitacja i terapia pozwola jej wrocic do bardziej naturalnej sprawnosci. co do zakupow to ma zdaje sie corki ktore moga pomoc, nie kojarze jak sa duze, woda mineralna - nie lepiej przerzucic sie na dzbanki filtrami jesli kranowka nie nadaje sie do picia? i taniej i mniej dzwigania. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 20:28 Nosiłam w dzieciństwie wiadra z wodą i z ziemniakami dla świń. Nieraz po dwa naraz. Ciągnęłam wodę ze studni krowom kilka razy dziennie, a jedna potrafi wypić sporo, więc ze 6-8 wiader musiałam naciągnąć i nalać. I tak w każde wakacje pomagałam starszej już wtedy ciotce dzień w dzień. Do tego nie mieli konia więc pchało się lub ciągnęło wóz ze zbożem, burakami, nawozem itd. Myślę, że to mnie urządziło. A tak lubiłam tą pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Babciowacieję już 25.04.14, 18:02 Dlaczego ty sama tachasz te zakupy. Córki powinny ci pomagac. Odpowiedz Link Zgłoś
stacie_o Re: Babciowacieję już 25.04.14, 18:32 To raz. A dwa zebra jst z Krakowa, tak? Tam dowozi etesco. Mineralna by tesco 0.99 groszy za półtorej litra, ciężko znaleźć taniej. a poza tym, nawte jeśli, to ta oszczędność kilku groszy nijak się ma do komfortu życia. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Babciowacieję już 25.04.14, 18:41 Jak się nie mylę, to najstarsza córka Zebry jest chora i z problemami neurologicznymi, ja nie miałabym sumienia takiego dziecka, nawet jak jest dorosłe, obarczać dźwiganiem. Poza tym zawsze coś do dźwigania się znajdzie, my mamy auto i synów, którzy robią większość zakupów, a ja i tak ciągle z siatami chodzę. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 18:46 Ale Zebra ma 3 dzieci, może młodsze mogłyby chociaż trochę odciążyć- nie mogę dźwigać żadnych siat i ciężarów i tego nie robię, nie chcę mieć problemów po udanej operacji, lekarze mnie przestrzegali, więc nie dźwigam. Z torebunią chadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 19:13 Naprawdę odradzam, żeby dzieci, które się rozwijały nosiły takie ciężary, to może spowodować szkody w ich organizmie, a poza tym, to są sprawy dorosłych, żeby zrobić zakupy. Wiem,że Zebra jest samotną matką, więc musi jej być ciężko. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 19:16 Ale ja nie namawiam do noszenia worów z kartoflami po 50 kg , a chociaż trochę odciążeniu matki: jednak kupi mleko, inna- owoce i ziemniaki na obiad itp.- po prostu Zebra nie musi tego wszystkiego robić sama. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Babciowacieję już 25.04.14, 19:49 Dokladnie. Jak kazda łapnie po 2 kilo to spokojnie zakupy da się przenieśc. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 20:35 tylko nie wiem, że kupienie kartonu mleka coś da przy 4-osobowej rodzinie, to po prostu kropla w morzu Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Babciowacieję już 26.04.14, 05:47 Mozna ten karton kupic codziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Babciowacieję już 26.04.14, 05:48 ewentualnie zamowić 2 zgrzewki z tesco i pod mieszkanie przyniosą. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:05 Dlaczego kupienie jedzenia jest sprawa doroslych?dzieci nie jadaja? A potem rosna takie ciamajdy co w wieku 16lat nigdy na zakupach nie byly,nie wiedza jak obsluzyc automat z butelkami i Maja Problem z porownywaniem cen. Wieksze zakupy zalatwia moj facet,mniejsze robie ja do spolki z synem.Ciekawa rzecz,ze mlody umie zrobic drobne zakupy i doniesc je do domu,a nastoletnie corki zebry to przerasta. Przeciez moga wziac wozek od matki lub dwa razy obrocic,by nie niesc na raz duzego ciezaru. "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie? Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie, Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?... Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni" Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:31 Osobiscie wole sama robic zakupy niz cedowac na nastolatke wybór produktu w sklepie.Moze dlatego,ze jestem wybredna i bardzo uwazam na to, co kupuje.Musialaby nastolatka miec prawo jazdy,by sensownie obskoczyc kilka punktów w miescie, gdzie zostawiam pieniadze.Innym wyjsciem byłyby zakupy wspolne, ale to nie sie uda, bo ciezko nam sie zgrac czasowo. Od zakupów spozywczych jestem ja.Ale mam samochód i niczego nie musze targac.Niedawno był watek zachwalajacy komunikacje miejska i Zebra z tego co pamietam absolutnie nie widziala koniecznosci posiadania samochodu, wrecz przeciwnie, to ponoc same problemy.A ja uwazam, ze samochod jest bardzo przydatny,miedzy innymi po to wlasnie, by komfortowo zrobic zakupy. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 15:12 uważam, że są sprawy, które należą do dorosłych. pojedyncze zakupy to coś innego niż zrzucanie obowiązku (i ciężarów) na nieletnich Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Babciowacieję już 26.04.14, 20:37 Ba Jasne Aż zebra siądzie na wózek Wtedy też ją wyślą na zakupy tylko z większym koszem przyczepionym do niego-bo nie będą wiedziały jak się zabrać za robienie zakupów. Przecież te dziewczyny nie mają 5lat! Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Babciowacieję już 27.04.14, 12:16 Dokladnie. Zebra moze zrobic liste i wyslac corki z wozeczkiem skoro tak sie wszyscy boja o ich kregoslupy.Szkoda,ze corki nie da w stanie wpasc na to,ze powinny pomoc matce. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 19:12 Ale co się zaczyna? Starość? Nie, za wcześnie. Jesteś schorowana i w kiepskiej kondycji. Bardzo współczuję cierpienia i dyskomfortów. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 21:48 Przejdź się do lekarza i powiedz o problemie z nogami. Bolesność nóg jest straszna, dobrze o tym wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Babciowacieję już 25.04.14, 22:55 Jestem twoja rowiesniczka i nie- nie mam tak. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:19 Bo jesteś wychuchaną zamożną Pańcią, do niedawna matką zdrowej jedynaczki. Zebra jest biedna, styrana życiem w biedzie, samotną matką trójki dzieci, w tym chyba jednego czy dwoje przewlekle chorego, jak można porównywać Wychuchane zamożne Pańcie i do 50 roku życia mogą wyglądać o dekadę młodziej od ich styranych życiem w biedzie i trudach rówieśniczek. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:36 Ubawiłam sie. Wiesz kiedy pierwszy raz zarobilam wlasne pieniadze? Jak mialam- uwaga- 14 lat. Jestem bardzo pracowita, co prawda w polu nie orzę, ale spedzam w pracy dzień w dzień minimum 8 godzin. Z nieba mi nie spadło. To o jakim wychuchaniu mowa? Dbam po prostu o siebie,ułatwiam sobie co moge,mam optymistyczne podejscie do zycia i to mi wiele ułatwia. A moja córka równiez we wczesnym dziecinstwie chorowala na przewlekla chorobe. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:43 Moja siostra w wieku 13 lat, moja babcia pracowała w wieku 9 lat i co z tego? Ani jedna ani druga nie dorobiła się majątku (nie, nie mają nałogów ani trutni do utrzymania), babcia umarła wręcz (po latach ciężkiej uczciwej pracy) w wielkie biedzie, gdyby nie pomoc rodziny nie byłaby w stanie samodzielnie się utrzymać z niskich świadczeń (chyba to nawet nie była emerytura). Tak, świat byłby piękniejszym miejscem gdyby każdy pracowity i uczciwy człowiek się dorabiał, a tak nie jest, dorabiają się jednostki, reszta dorabia się nędznej emerytury i garba na grzbiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:46 I jeszcze jedna sprawa, każda przewlekła choroba dziecka to przykra sprawa, ale z zamożnym "mężem" rentierem jakby nieco lepsza sytuacja niż samotnej porzuconej matki mającej jeszcze dwójkę pozostałych i w biedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:59 Ach te leniwe afrykańskie dzieci.... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 14:20 Nawet tu ludzie ciężko i uczciwie pracujący się nie dorabiają, dorabiają się jednostki, taka prawda, cała reszta tyra na niską emeryturę. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Babciowacieję już 25.04.14, 23:29 Daj spokój, jesteś ode mnie trzy lata starsza. Idź do lekarza, to nie są dolegliwości z powodu wieku, skoro się dopiero zaczęły, szybko wytropicie, o co chodzi. A wózeczek to jest akurat bardzo dobry pomysł, sama bym sobie sprawiła, gdybym nie mieszkała na trzecim piętrze bez windy. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 09:21 Przecież to jasne, że córki mi pomagają, gdy idą ze mną na zakupy. Często jednak idę sama, bo ich nie ma. Mają korepetycje, zajęcia czy inne tam. Ale teraz mam wózeczek i nie ma już z tym takiego problemu. Pomyślę nad tym Tesco. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:16 Zebra, Tesco on line jest tanie, koszt dostawy w zależności od pory 5-7 zł. A co do wody mineralnej dałam sobie spokój, że tak naprawdę nie różni się od kranowej, tym bardziej te z dolnych półek, jak gotuję wodę i przelewam do dzbanka, daję cytrynę (wersja ekonomiczna - nie daję) i piję. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Babciowacieję już 26.04.14, 09:51 Tak sobie myślę, że oprócz dolegliwości zdrowotnych ty już jesteś stara mentalnie. Tak piszesz i tak cię widzę. Chyba miałaś ciężkie życie i tak się zestarzałaś od środka. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 10:39 Tez to zauwazylam. Starosc to kwestia głowy. Mam kolezanke, ktora od 10 lat uwaza sie za starzejąca osobe.Ma tyle lat co ja.Miedzy nami przepasc jesli chodzi o podejscie do zycia i postrzeganie swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Babciowacieję już 27.04.14, 07:29 Nie, jestem na co dzień raczej osobą pogodną i wyluzowaną. Czasem mnie taka chandra łapie. Może to przez tą jutrzejszą operację. Poza tym sama się dziwię, że mam te żylaki, bo tyle co ja chodzę, to niejeden w tydzień nie przechodzi. Wiem, że to spadek po tacie. Moja mama nie ma ani jednego, a tata ma od 13 roku życia. No i ja podobnie. Tylko jego nie bolą, a mnie niestety tak. Staram się jednak dbać o kondycję i np raz w tygodniu pływam, a codziennie długo spaceruję z psem. Na ile mi czas pozwala - jestem w ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Babciowacieję już 27.04.14, 10:06 zebra12 napisała: > Nie, jestem na co dzień raczej osobą pogodną i wyluzowaną. Czasem mnie taka cha > ndra łapie. Może to przez tą jutrzejszą operację. Poza tym sama się dziwię, że > mam te żylaki, bo tyle co ja chodzę, to niejeden w tydzień nie przechodzi. Wiem > , że to spadek po tacie. Moja mama nie ma ani jednego, a tata ma od 13 roku życ > ia. No i ja podobnie. Tylko jego nie bolą, a mnie niestety tak. Staram się jedn > ak dbać o kondycję i np raz w tygodniu pływam, a codziennie długo spaceruję z p > sem. > Na ile mi czas pozwala - jestem w ruchu. --------> Zebra , nie znam Twojej historii ale się domyślam. Jesteś wielka.Pływasz raz w tygodniu , może Ci się uda dwa Chodzisz , ruszasz się,jest dobrze))0 Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 11:33 Witam Zebra, daj spokój z tym starzeniem. Jesteś po prostu zmęczona, przeciążona i chora, ale nie stara. Oj, nie, nie. Jak ty coś napiszesz to mi zawsze jakoś tak smutno wręcz smętno na duszy się robi... Uśmiechnij się, no! Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 12:02 No właśnie, uważam tak samo i mam podobne odczucia jak inguszetia. Zebro jesteś bardzo inteligentną osobą, operujesz piękną polszczyzną, ale smutek od ciebie aż bije. Powinnaś coś z tym zacząć robić, masz DOPIERO 41 lat, mam starsze od ciebie znajome które ponownie się zakochują, są szczęśliwe, cieszą się życiem. Drugiego nie będzie. Czasem mam odczucie jakbyś sobie sama nie pozwalała być szczęśliwą. Ktoś ci taki przekaz wmówił. Pozdrawiam cię serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Babciowacieję już 26.04.14, 20:33 A co ma niby smutek od niej nie bić, jak codziennie boksuje się z życiem wstając o 5 rano i wychowując samotnie trójkę dzieci, z czego chyba co najmniej jedno z poważnymi schorzeniami neurologicznymi???? Sytuacja życiowa katastrofalna i ja się nie dziwię, że organizm wysiada. Imho jedynym prawdziwym remedium na te dolegliwości byłoby po prostu jakieś odciążenie z obowiązków i wreszcie jakiś odpoczynek od tego wiecznego kieratu. A nie łażenie do lekarzy i kupowanie medykamentów. Trzeba leczyć przyczynę, a nie skutek - przyczyną jest krańcowe przepracowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Babciowacieję już 26.04.14, 20:35 O to, to. Zebra jest zwyczajnie zarobiona. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Babciowacieję już 26.04.14, 12:14 zebra ja mam 30 i jak ide sama na zakupy to zawsze z wozeczkiem. W zyciu bym siat nie nosila, a jakis czas temu maz wyjechal za granice na rok i sama musialam zakupy ogarniac. Wiem, ze masz trudna sytuacje materialna, ale musisz ( w miare mozliwosci) zadbac o siebie i o swoje zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 12:21 mam 44, pracę8 godz. na stojąco, na zakupy śmigam autem raz w tygodniu konkretnie może jakiś problem z krążeniem, żylaki?? no znam naprawdę babcinki, które zapierniczaja jak małe motorowerki ale to pokolenie chyba na wymarciu, my jeszczze jako tako ale nasze dzieci to już chyba na wózach inwalidzkich bedą się poruszać w naszym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 15:00 beata985 napisała: nasze dzieci to już chyba na wózach inwalidzkich bedą się poruszać w naszym wieku Na wózkach to będą jeździć dzieci, którym w wieku nastoletnim matka nie pozwala 2 kartonów mleka przynieść do domu ze sklepu, bo się bidulki przedźwigają. Tak właśnie hoduje się przyszłe kaleki. Odpowiedz Link Zgłoś
mnb0 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 14:16 Dziwie sie, ze w dzisiejszych czasach ktos jeszcze dzwiga siaty. A co z zakupami przez internet? Nie rozumiem, czemu ludzie tak sie przed nimi bronia. Koszt maly, a jaka oszczednosc zdrowia i czasu. Kupowania wody w sklepie litosciwie nie skomentuje. Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Babciowacieję już 26.04.14, 14:29 Mnie nogi nie bolą, ale marzy mi się wózek na zakupy Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 19:20 Wozeczek oszczędza kręgosłup. Ostatnio widuję coraz bardziej ekskluzywne modele wózeczków i ciągną je osoby w różnym wieku. Ja osobiście wożę magiel w walizce na kółkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 19:22 A jak masz dopiero 41 lat to jesteś jeszcze dziecko. Naprawdę Odpowiedz Link Zgłoś
metro_2033 Re: Babciowacieję już 26.04.14, 19:29 Dziewczyny widząc, że matka się nosem podpiera, z własnej inicjatywy powinny ją wyręczać. Odpowiedz Link Zgłoś
3fanta Re: Babciowacieję już 26.04.14, 20:38 Ja też w twoim wieku.Na szczęście nie czuję się staro ale kręgoslup nawala jak coś dźwigam np córkę.Zakupy też robię jak ktoś powyżej w Tesco przez neta więc rzeczy ciężkie mili panowie przynoszą i jeszcze w kuchni poustawiają.Spacerować z dzieckiem i sterczeć na placu zabaw mogę godzinami.Poza tym nic mi nie dolega. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Babciowacieję już 26.04.14, 21:15 41 lat i dwuletnie dziecko??? Odpowiedz Link Zgłoś
piepe Re: Babciowacieję już 26.04.14, 23:41 Nie mam zadnych problemów zdrowotnych, a i tak chodzę z wózkiem zakupowym. Nie wiem jak inaczej, bez samochodu, miałabym nosić zakupy? Zgrzewki wody, soki, kilogramy ziemniaków, owoce, mięso. Wszelkie niespożywki kupuję przez internet, niestety u mnie w mieścinie nie ma zakupów spozywczych przez net, na 100% bym to robiła, kilkudziesiętozłotowe oszczędnosci w skali miesiaca nie są warte wysiłku. 5 razy więcej się wyrzuca w wyniku braku organizacji i czasu spowodowanego ganianiem za zakupami. Bo bliżej do sklepu drozszego, gdy człowiek wykonczony itd. Owszem, jakims cudem jestem jedyną osobą we wsi chodzącą jak sierota z wózkiem, ale mam to głeboko Odpowiedz Link Zgłoś