helufpi
01.05.14, 12:10
Co sądzicie o takim zjawisku?
Zaraz po uroczystości przychodzą na posiłek chrzestni i dziadkowie, reszta wraca do domów i przychodzi parę godzin później na podwieczorek. Ja - jako gość drugiej tury - muszę powiedzieć, że oprócz konieczności dwukrotnego dojazdu jestem zadowolona. Nie spędzam całej majowej niedzieli przy stole, będzie bardziej kameralnie i akurat w tym przypadku w sympatyczniejszym towarzystwie. A dla gospodarzy to duża oszczędność, bo mają szansę urządzić w domu, a nie w knajpie, choć wysiłek organizacyjny większy.
Choć byłam już raz na takiej imprezie, niestety w pierwszej turze i chyba ta druga była ważniejsza, bo przez całą "naszą" imprezę czuło się przygotowania organizacyjne do tej drugiej.
Czy to jest do ogarnięcia logistycznego? Pytam platonicznie, bo mam w domu miejsce dla wszystkich i nikt by mi chyba czegoś takiego nie wybaczył.