tryggia
04.05.14, 10:45
Mieszkam w Gdańsku, stosunkowo niedaleko od granic Federacji.
Centrum handlowe z IKEĄ, hurtownie dla dzieci są oblężone przez siły rosyjskie. Przy kasach są napisy po rosyjsku.
Do niedawna handlarze zacierali ręce, ich zarobki poszybowały w górę dzięki rosyjskim portfelom.
Ale z drugiej strony, w obecnej sytuacji politycznej - czy nadal są tak mile widzianymi gośćmi?
Pojawiły się jakieś plotki, że oni na swoich forach dyskusyjnych są przekonani o tym, jak wielką łaskę nam robią i że np. w sytuacji wypadku drogowego, to my powinniśmy ponosić jego koszty, bo i tak nieźle na nich zarabiamy. I to wszystko w tonie imperialistycznej wyższości.
Kolega spotkał w hostelu Rosjankę, która miała pretensje, że Rosjanie nie są traktowani z sympatią i szacunkiem w Polsce, a przecież oni chcą dobrze i że nikt nie rozumie, że mają rację. Że trzeba się pogodzić z faktami i wszyscy będą zadowoleni.
Choć w ogromnej części siebie jestem rusofobem, to cały czas staram się sobie tłumaczyć, że to tylko sowieci są zdemoralizowani, a zwykły Rosjanin to też człowiek, ale co raz mniej w to wierzę...
Czytałam gdzieś, że są osoby, które nawołują do tego by traktować ich chłodno lub wręcz nie świadczyć im usług. Ale tak sobie myślę, że to może być kolejny genialnie prosty pretekst by chronić dobro obywateli Federacji Rosyjskiej...
Co o tym myślicie?