Dodaj do ulubionych

Dom bez książek...

05.05.14, 14:46
... chciałabym mieć.
Pozbyłam się już chyba 3/4 ogromnego zbioru książek (własnych, męża, odziedziczonych), ale nadal pozostało ich wiele. Wiem, że do ręki ich nie wezmę nigdy, bo nawet jeśli będę je chciała przeczytać, to wkurzy mnie wersja papierowa i kupię ebooka. Mam ze 30 nieprzeczytanych, które chcę przeczytać, ale jak na nie patrzę, to aż mnie cofa. Z wielbicielki papieru stałam się jego przeciwniczką i zakochałam się kilobajtach.
A miejsca mam mało, bo kolejne dziecko zaraz na świat przyjdzie. Książki dziecka będącego już na świecie zajmują kilka półek i ten księgozbiór cały czas rośnie.

Czy dom bez "dorosłych" książek naprawdę jest taki zły? Czy jak dziecko widzi mnie bardzo często czytającą, to jednak dostarczam mu dobrych wzorców, czy musi być ten papier? Najbardziej szkoda mi tego, że ja odkryłam wiele literackich pozycji właśnie dzięki temu, że były dostępne na wyciągnięcie ręki w domu rodzinnym, u dziadków. I tak się zastanawiam, czy własnym dzieciom właśnie tego nie odbieram uncertain
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:48
      A ja bym nie chciała.
      Za to chciałabym mieć bibliotekę osobną, jak w dworach jaśniepaństwa smile

      Lubię papierowe cegły i nic tego raczej nie zmieni.
      • ortruda Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:51
        Och, gdybym mogła mieć bibliotekę jaśniepaństwa, to zostawiłabym pewnie wszystko smile

        Ale nie mam i raczej mieć już nigdy nie będę. W tej chwili książki papierowe to u mnie tylko i jedynie ozdoba. Nie czytałam takiej od ponad roku chyba.
    • dziennik-niecodziennik Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:49
      osobiście nie wyobrażam sobie domu bez książek. no nie.
      ja wiem ze e-booki itd, ale jednak nie. książka musi byc.
      • mx3_sp Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:52
        u mnie jest mało książek co nie znaczy, że nie czytamy. Każdy ma swój czytnik - takie czasy.
      • roodolff Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:52
        Ale czemu chcesz się pozbyć tych książek? Żeby być taką awangardową? Mało miejsca masz?
        Naprawdę aż tak Ci przeszkadzają?
        Zrobiłabym ostrą selekcję, ale wywalając wszystko rzeczywiście chyba szansę na coś fajnego dzieciakom zabierasz, jak sama napisałaś.
        • ortruda Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:09
          Mam bardzo mało miejsca, a zara będzie go jeszcze mniej. Wyleczyłam się ze wszystkich przydasi i odkryłam, że te papierowe książki nagle takimi przydasiami się dla mnie stały.
          Nie pozbywam się wszystkich, ale u mnie tych książek było zatrzęsienie. Ogromny zbiór mój, zbiór męża i jeszcze to, co odziedziczyliśmy.
          No i np. książki o wątpliwej przydatności, typu bardzo dobre pozycje wydane w drugim obiegu (prędzej się potnę niż to przeczytam przez koszmarny druk) lub kilkadziesiąt przewodników po świecie (wartość sentymentalna, ale z każdą dekadą ich użyteczność maleje). A pozbycie się każdej książki boli, bo może mój syn w wieku 15 lat zachwyci się taką "Astrofizyką układów planetarnych"? Bo to, że ja do tego nie wrócę nigdy, to pewne.
          • vilez Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:34
            Eee, takich to ja sie pozbywam bez wzruszeń. Napisz do róznych antykwariatów, albo sprzedaj na allegro (są różni kojekcjonerzy- także takich przewodników).
            Astrofizykę bym jednak zostawiła smile
          • ira_07 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:42
            Ja też mam mało, nawet deski do prasowania nie mam. I roweru. Nie mam gdzie trzymać. Ale książki się mieszczą wink
          • szarsz Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:58
            Łe no takie to ja wywalam bez litości. Tak samo jak słowniki z lat osiemdziesiątych. Mój mąż oczy zamknął i powtarzał, że mi ręka uschnie. Kiedyś książka to była wartość sama w sobie, aktualnie to zwykła rzecz, wydawana często byle jak, na byle jakim papierze, bywa że i z błędami. Czasem przeciętny albo i podlejszy towar z supermarketu.
    • vilez Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:51
      Nie, nie jest ZUY. Żyj w pokoju (pełnym ebooków) smile
      • vilez Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:05
        Ino dzieciom też kup czytniki.

        Ps. Sama mam sciany pełne książek, a nie mam czytnika. Ale to ja.
    • melancho_lia Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:52
      Ja też sobie nie wyobrażam. Książek mamy multum, różnych- filozofia, fizyka, astronomia, babskie czytadła, kryminały, klasyka...
    • asia_i_p Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:52
      Jak je zapiszesz do biblioteki i dasz tam buszować, to nie odbierasz. Podobnie, jak pozwolisz im nabrać zwyczaju grzebania w twoim Kindle'u.
      Chociaż ja moich książek się pozbywać na razie nie chcę, nie wszystko jest do zdobycia w wersji elektronicznej, a już na pewno nie wszystko jest do zdobycia w wersji elektronicznej tanio. Ale rozumiem, że można nie mieć miejsca. A co cię tak wkurza w papierze - dotyk? nietrwałość? (to tak abstrahując od meritum wątku).
      • ortruda Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:00
        Chyba wkurza mnie to, że czytam wolniej, mniej. Tylko w tym roku przeczytałam już prawie 30 książek (przy papierowych zdarzało się, że tyle było rocznie), bo Kindle mam zawsze przy sobie i czytam w każdej wolnej chwili, nawet jeśli są to 2 przystanki tramwajowe. Z książką papierową tak łatwo nie jest, szczególnie jak są to cegły w twardych okładkach.
        Wkurza mnie, że książki papierowej nie mam już, w tej chwili, kiedy ją chcę. Zdarzało mi się przez pewien czas mieć pierwszą książkę jakiegoś cyklu w wersji papierowej, a potem już tylko ebooki. Wkurza mnie często czcionka, której nie mogę zmienić (nie lubię dużej). Wkurza mnie chyba nawet przerzucanie kartek, tzn. to, że do czytania papierowej potrzebuję obu dłoni.
        No i zawsze mam dużo książek przy sobie, to duży plus smile Gdyby mi ktoś trzy lata temu powiedział, że tak mi się odmieni, to popukałabym się w głowę.

        Ale jednak mam strasznego kaca moralnego, że dużo książek oddałam/sprzedałam/wyrzuciłam...
    • slonko1335 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 14:53
      Ja chyba też, znaczy nie do końca-jakbym miała miejsce to marzy mi się ogromna biblioteka z szezlongiem i bujanym fotelem ale, że miejsca nie mam do przeczytanych raz książek nie wracam i czytam ostatnimi czasy wyłącznie na czytniku to się zastanawiam czy książek się nie pozbyć i zrobić trochę miejsca.
    • kadfael Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:02
      A ja nie wyobrażam sobie swojego domu bez książek. Mam czytnik, ale to nie to samo.
    • lady-z-gaga Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:03
      człowieka oczytanego poznajemy po tym, ze jest oczytany, a nie po ilości półek z książkami smile
      mnie nigdy nic nie zastąpi prawdziwej książki lub gazety, kwestia przyzwyczajenia albo niczym nieuzasadnionych sentymentów smile
      poza tym nie lubię wgapiać się wciąż w ekran, bo i tak za dużo mam powodów, aby to robić
    • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:03
      Czasy się zmieniają. Twoje dzieciaki będą miały na wyciągnięcie ręki znacznie więcej lektur niż Ty - dzięki internetowi.

      Ja też nie gromadzę książek, większość papierowych czytadeł rozdaję, jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.
      • marzeka1 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:12
        Gdy kupiłam sobie swój czytnik 4 lata temu, przez ponad rok nie kupowałam żadnych książek papierowych, nie byłam w swojej bibliotece , którą zawsze regularnie odwiedzałam, bo mają dużo nowości i lubię jej atmosferę. I... po ok. 2 latach przeszło mi, znowu wróciłam do papierowych książek, czytam też ebooki, na wyjazd , w kolejce do lekarza itp. to w ogóle genialny wynalazek, ale znowu z przyjemnością czytam książki papierowe, odwiedzam regularnie bibliotekę.
        • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:23
          Mnie też się zdarza nadal kupować papierowe książki. Nie wszystko można dostać natychmiast na czytnik. Ale do książek już raz przeczytanych (mowa o powieściach) zazwyczaj nie wracam.

          Perspektywa męczenia się ze stosami kurzących się i zawadzających mi książek, bo może kiedyś, za kilkanaście lat moja córka będzie miała ochotę do nich sięgnąć mnie przerasta.
      • ewa_mama_jasia Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:37
        Ciekawe, czy będą z tego korzystały smile
        • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:12
          Moja córka już korzysta. Czyta całkiem sporo, także z czytnika.
    • joanna29 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:11
      A ja bez papierowej ksiazki zyc bym nie mogla, zbiory me siegaja wczesnego XX w., a nawet troche lepiej. Przy malych dzieciach mialam kryzys z czytaniem, ale juz jest coraz lepiej. Wiem gdzie ulozona jest chyba kazda ksiazka w moim zbiorze. Juz zarazilam tym dziecko. Jak bys sie reszty ksiazek pozbywala daj znac smile
    • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:26
      ekhm, jest cos takiego jak biblioteki przeciez.

      U mnie w domu nie bylo ksiazek, nie widzialam nigdy rodzicow czytajacych poza gazetami. Ja tez nie mialam wielu wlasnych ksiazek, a czytalam caly czas, bo chodzilam do biblioteki, bylam tam 2-3 razy w tygodniu.

      Teraz mam jak w domu jasnie panstwa i mam pokoj-biblioteke, wszystkie sciany zatkane polkami od podlogi po sufit i co?, i tak sie nie miescimy. Im wiecej sie ma, tym wiecej sie gromadzi i zacheca do kupowania. Maz kupuje serie cale. Pudel na strychu ogrom, nawet nie wiem, co w ktorym, wiec co z tego, ze mam, jak nie wiem co mam, bo katalogu mi brakuje.

      U nas w LO jest biblioteka bez... ksiazek papierowych, sa tylko na czytnikach od kilku lat i ... czytelnictwo wzroslo, a jest to szkola, gdzie uczeszczaja uczniowie o nizszych statusie socjo-ekono.

      Nie spinaj sie, czytasz? czytasz? dziecko widzi Cie z ksiazka? Widzi. Podrzucaj i pokazuj mu literature odpowiednia i nieodpowiednia do wieku. Jak bedzie mialo czytac to bedzie, jak nie, to chocbys na rzesach stanela, nie bedzie.
    • iwoniaw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:41
      Że dzieciom zabierasz? No chyba nie, skoro jednak czytasz, coś tam im też kupujesz, zresztą biblioteki są. Ja cię po części rozumiem, bo też nie mam miejsca, ale książek się nie pozbędę - ze względu na siebie. Jak napisały dziewczyny - nie wszystko jest do dostania w wersji na czytnik, poza tym ja akurat lubię sobie wyciągnąć z półki co, czego od dawna nie ruszałam, a w ogóle to ebooki ebookami, ale i tak wiecznie coś dokupujemy - i dla nas i dla dzieci. Choć przyznam, że wyleczyłam się z myślenia, że należy trzymać każdą książkę "bo to książka" (kiedyś tak miałam, ręka by mi uschła) - oddałam do biblioteki sporo takich "jednorazowych", tzn. takich, które mi ewidentnie nie podpasowały i byłam przekonana, że na pewno do nich nie wrócę (no, gdybym chciała wrócić, to w każdym razie są we wspomnianej bibliotece więc no problem), do przedszkola i do działu dziecięcego biblioteki takie dziecięce, z których dzieci wyrosły, a które nie były ulubione/nie uznałam ich za najwartościowsze na świecie itd. I tak oczywiście mam pełne regały książek papierowych i w sumie nie zamierzam tego zmieniać, ale doprowadziłam się do rozsądku pt. "kolejnych regałów już nie wstawię, trzeba od czasu do czasu robić czystkę". Efekt jest taki, że ta czystka odbywa się niekoniecznie w książkach i jakoś mieszczę ten zadrukowany papier na odzyskanych przestrzeniach wink
    • awidyna Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:50
      Ja bym zmieniła mieszkanie na większe ;p Wolałabym zmniejszyć zawartość szafy niż oddać książki. I nie rozumiem przyjemności z czytania e-booków. To jak patrzeć na ciasto upieczone na tablecie a nie móc zasmakować i nie czuć zapachu.
      • marzeka1 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 15:57
        No właśnie, "nie rozumiesz"- i nie, porównanie chybione, bo na czytniku mam mnóstwo książek, a waży on 300 gr- wrzucam bibliotekę do torebki smile - na wakacyjny wyjazd, w kolejkę do lekarza- cudowna rzecz.
        • awidyna Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:05
          I mówisz, że pachnie tak samo i strony szeleszczą jak je przewracasz? Ja do lekarza zaieram jedną książkę, bo u nas takich kolejek nie ma ;p
          • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:11
            W ogóle od czasu jak książki są na papierze i szyte, a nie na papirusie i w zwojach to czytanie juz nie takie. Prawdziwych czytelników kochających książki poznaje się nie po tym, ze czytają, tylko po tym, czy mają ten papirus.
            Ja wywaliłam sporo książek, które można mieć w wersji ebooków. Zostawiłam zbiory przedwojennych i XIX wiecznych, naukowe - szybciej przeglądam papierowe i większości nie ma na ebooku, no i część ulubionych. Nowe kupuję tylko wtedy, gdy chcę mieć już, a ebook jeszcze sie nie ukazał.
            Ale w ogóle bez książek sobie nie wyobrażam, właśnie dlatego,że nie wszystko da sie dostać w wersji elektronicznej, a do pracy często potrzebne mi kilka książek otwartych jednocześnie.
          • asia_i_p Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:44
            Nie pachnie tak samo.
            Ale ja jednak nie potrzebuję w książkach zapachu, ja jestem wzrokowcem i potrzebuję głównie druku, a ten jest.

            No i do lekarza starcza jedna książka, ale na wczasy już nie - i miło jest móc zabrać dwadzieścia, w ogóle tego nie odczuwając w wadze bagażu.

            Dolicz kwestię kosztów - wszystko, co jest już w strefie wolnej od praw autorskich, czyli cała klasyka, w oryginale jest dostępna jako darmowe e-booki (Projekt Gutenberg, moja miłość). Papierowa klasyka jest tania, ale jednak nie darmowa - w tych tanich wydaniach Penguinowskich komplet Jane Austin wypada jednak około 80 zł, licząc 10 zł od książeczki, z Gutenberga jest za darmo.
            • awidyna Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:54
              Niestety jestem staromodna i nikt nie przekona mnie, ze e-book to to samo co książka. Książka to nie sam druk. Książka ma to coś czego nie zastąpi kawałek szkła. A kupowanie książek jest dla mnie samą przyjemnością i absolutnie nie zwracam uwagi ile kosztuje jeśli jej treść mi odpowiada. A na wakacje zabieram tzw cegły i spokojnie 2 wystarczają i wrzucić je do samochodu nie stanowi dla mnie problemu wink Jak braknie to co za problem odwiedzić księgarnię wink
              • agni71 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:11
                awidyna napisała:

                > Niestety jestem staromodna i nikt nie przekona mnie, ze e-book to to samo co ks
                > iążka.

                Oczywiście, że to nie to samo. E-book jest wygodniejszy smile

                Książka to nie sam druk.

                Ksiązka to głównie treść. Mam na mysli beletrystyke dla dorosłych, bo co innego ksiązki dla dzieci, albumy, książki dokumentalne, ze zdjęciami itd.

                > A kupowanie książek jest dla mnie samą przyjemnością

                Dla mnie kupowanie e-booków to równie wielka przyjemność, szczególnie, ze ksiązki papierowe tez od lat kupuje niemal wyłącznie on-line.

                > i absolutnie nie zwrac
                > am uwagi ile kosztuje jeśli jej treść mi odpowiada.

                No to jestes szczęśliwym człowiekiem, skoro stac cie na wszystko.

                A na wakacje zabieram tzw c
                > egły i spokojnie 2 wystarczają

                Mnie 2 cegły nie wystarczaja na dwutygodniowe wakacje, w erze sprzed czytnika zdarzało mi się miec wszystko przeczytane kilka dni przed końcem wakacji i był ból.

                i wrzucić je do samochodu nie stanowi dla mnie p
                > roblemu wink

                Problem robi się, jak na wakacje leci sie samolotem, w dodatku nie samotnie a w kilka osób, z których każda chce wziąć co najmniej jedna książkę.

                >Jak braknie to co za problem odwiedzić księgarnię wink

                W niektórych miejscach jest to utrudnione, za granicą ksiązki sa przeważnie droższe, nie ma tego, co sie lubi, żeby mieć duzy wybór trzeba by daleko jechać.

                Ja tam wielbię czytnik, to jeden z lepszych wynalazków.

                Świadomość, że na pewno nie zabraknie mi lektury jest bardzo kojąca smile
                • awidyna Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:20
                  To ja zazdroszczę czasu na czytanie. Jak nie miałam dzieci to książkę dziennie czytałam, teraz jak się uda jedna na tydzień to luksus wink
                  • agni71 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:28
                    Normalnie raczej nie czytam więcej niz jedna ksiązka na tydzień, tylko w wakacje, kiedy nie ma obowiązków - czytam więcej.
              • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 18:19
                Po prostu mało czytasz, więc nie potrzebujesz ebooków. Gdybyś czytała dużo, zrozumiałabyś, dlaczego dwie cegły nie wystarczą i dlaczego trudno, szczególnie za granicą, codziennie odwiedzać księgarnie, gdzie wszystko jest na przykład po węgiersku.
                • komorka25 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:26
                  verdana napisała:

                  > ... trudno, szczególnie za granicą, codziennie odwiedzać księgarnie, gdzie wszystko
                  > jest na przykład po węgiersku.

                  És mi zavar, hogy a magyar?
              • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:45
                awidyna napisała:

                > A na wakacje zabieram tzw c
                > egły i spokojnie 2 wystarczają i wrzucić je do samochodu nie stanowi dla mnie p
                > roblemu wink Jak braknie to co za problem odwiedzić księgarnię wink
                My i tak mamy zwkle problem z miejscem w bagażniku. W ostatnie bezczytnikowe wakacje braliśmy ze sobą średni plecak książek wink
          • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:49
            awidyna napisała:

            > I mówisz, że pachnie tak samo i strony szeleszczą jak je przewracasz?
            A po co mi zapach i szeleszczenie stron? Ostatnio strony w papierowej książce chciałam przewrócić tak jak na czytniku i zdziwiłam się, że to nie działa wink)
      • slonko1335 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:54
        To jak patrz
        > eć na ciasto upieczone na tablecie a nie móc zasmakować i nie czuć zapachu.
        porównanie słabe...chyba, że kupujesz książki nie po to żeby je czytać tylko postawić an tej półce i patrzeć czy posłuchać szelestu papierowych kartek to wtedy jak najbardziej.
        Ciasta z tabletu zjeść się nie da, przeczytać książkę jak najbardziej a zdaje się że w książce treść najistotniejsza jednak i sam zapach książki i szeleszczące kartki od razu każdego piśmidła dobrym i wartościowym nie czynią...
    • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:08
      Dla mnie dom bez książek nie jest domem.
      • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:11
        Ile sztuk trzeba mieć, żeby się na Twoją definicję domu załapać? wink
        • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 21:37
          Nie zastanawiałam się, ale przypomniala mi się taka opowieść kolegi-bibliofila, ktory sam nie ma chyba nic poza książkami, ale tych parę tysiecy.
          Otóz mial on kochankę, ktora z kolei bibliofilką bynajmniej nie byla, miala jedną malą póleczke z kilkunastoma tomami, wiszacą nad lożkiem. I pewnego dnia, kiedy figlowali, półeczka spadła, a ksiązki posypały sie na nich. wtedy ona westchnela: Tak to jest, kiedy sie ma za dużo książek....
      • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:12
        Ale czytnik to są książki. Jak najbardziej są. I dom z czytnikami to nie jest dom bez książek.
      • przeciwcialo Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:21
        i bez kota, bez ksiązek i bez kota to nie dom wink
        Ja dziecięce pooddawalam do przedszkola, szkolnej biblioteki, do biblioteki osiedlowej. Cześć biblioteki biora do księgozbioru, częśc na stolik z napisem do zabrania.
        • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:23
          Kota jednakże nie da sie mieć na czytnikusmile
          • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:34
            O, moja kota sie ostatnio skserowala. To i zeskanować się może.
    • agni71 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:13
      Najbardziej szkoda mi tego, że ja odkryłam wiele literackich po
      > zycji właśnie dzięki temu, że były dostępne na wyciągnięcie ręki w domu rodzinn
      > ym, u dziadków. I tak się zastanawiam, czy własnym dzieciom właśnie tego nie od
      > bieram uncertain

      Mam podobne dylematy, dlatego trochę księgozbioru papierowego zachowuję.

      Ale też "zakochałam się" w ebookach i myślę, ze moje dzieci tez swoje egzemplarze kiedyś dostaną i sobie będziemy pozyczać czytniki smile
      • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:18
        Można mówić "Przegrać ci ? Mam świetną książkę".
        • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:34
          Po ostatnich gimnastykach z odczytaniem/otworzeniem files Andy Warhol saved na floppy disk raptem dwadziescia pare lat temu, mam jeszcze mniej zaufania do gadgets typu Kindle, Kobo etc. W pracy zreszta tez to co wazne (naprawde wazne!) jest archiwizowane jako ... hard copy na staroswieckim papierze (nie na papirusie tongue_out ). Wiec ja bym sie zwyczajnie bala, ze mi taka biblioteka saved na jakims gadget zniknie lub stanie sie nie do odworzenia/odczytania i byloby mi szkoda. Dziwna sprawa, paradoksalnie, choc latwopalny, rozmakajacy i zajmujacy kilometry polek, papier wciaz najpewniejszy big_grin
          • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:41
            Prędzej sama zniknę niż możliwość pozyskania tekstu jakiejś książki...
          • asia_i_p Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:47
            Czy ja wiem - znajomemu mamy spaliła się kuchnia. Pożar w sumie niewielki, ale linoleum czy inne świństwo tliło się i tliło, zasypując wszystko tłustym czarnym lepkim popiołem. Załatwiło mu cały księgozbiór, posklejane brzegi kartek - facet był w rozpaczy.

            Najbezpieczniej byłoby mieć i w formie elektronicznej i papierowej.
            • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:56
              asia_i_p napisała:

              > Najbezpieczniej byłoby mieć i w formie elektronicznej i papierowej.

              Przetrwac przetrwaja ale problem bedzie z odczytaniem/dostepem. I o to mi chodzi. Popatrz chocby na ludzi, ktorzy w latach 80tych nagrywali swoje wazne wydarzenia na video. Zeby miec do nich dostep, wciaz musza update nagranie zgodnie ze zmieniajaca sie technologia, bo malo kto jeszcze trzyma odtwarzacze VHS wink A zdjecia, wywolane i pracowicie wlozone do albumow z tych samych wydarzen - sobie sa i jeszcze stulecia beda. The same with books - pewnie, mozna miec wszystko w elektronicznej formie ale zeby z niej korzystac, trzeba miec zrodlo energii i same gadget musi byc manintained/updated tak zeby mogl sluzyc. Oczywiscie, to jest wszystko zawsze mozliwe dopoki ... jest juz niemozliwe i zostaje tylko stara ksiazka w pomietej oprawce wink
              • bri Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:08
                Dlatego rozumiem, że chce się przechowywać część książek w wersji papierowej: bibliotekę naukową, która może być przydatna w pracy, podręczniki, jakieś szczególne tomiki wierszy, do których chcemy wrócić, itp., ale po co trzymać latami powieści kryminalne, do których powrót nie ma najmniejszego sensu bo pamiętamy "kto zabił"? Albo książki po prostu słabe i niewarte czasu jaki się poświęciło na ich przeczytanie? Jakie są szanse, że się do takich książek wróci, skoro cały czas przyrasta morze nowych, jeszcze nieprzeczytanych książek? Jeszcze bym rozumiała, że ktoś trzyma bo pożycza znajomym, ale większość znanych mi zbieraczy zbiera książki tylko po to, żeby stały na półce i przed pożyczaniem wzbrania się rękami i nogami?.

                Czasem mi się wydaje, że niektórzy zbierają książki ze snobizmu; żeby każdy kto ich odwiedza był poinformowany "tyle przeczytałem".
                • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:32
                  Albo podreczniki, wazace jak cegly, objetosciowo ogromne. Jak prowadzilam wyklady co roku wydawcy przysylali mi zestaw: podrecznik, cwiczenia, materialy pomocnicze, ksiazke z testami, ksiazke z cwiczeniami dla nauczycieli. Wazylo to 10kg jak obszyl, po kilku latach i przeprowadzkach, zostawilam jeden podrecznik, reszte porozdawalam, cwiczenia poszly na przemial. Ostatnio tez zmusilam starego, zeby w koncu pozbyl sie wlasnych podrecznikow akademickich sprzed 20 lat, bo sa juz NIEAKTUALNE!!!!, a wloczymy je za soba jak balast.
                  Wyrzucil, bo tego nawet biblioteki nie chcialy.....
                  • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:38
                    Easy, easy ... ja nie postuluje trzymania wszystkiego, co tylko w reke wpadlo lacznie z broszurkami z odwiedzanych muzeow czy podrecznikami typu "ABC gotowania na gazie" wink Nie wiem ile jeszcze ksiazek zmieszcze w domu; biorac pod uwage, ze w domu, w ktorym mieszkalo nas piecioro, teraz jest nas tylko dwoje - miejsca troche jest wink No i ja ile jeszcze pozyje? 30-40 lat? Przez ile jeszcze lat bede te ksiazki kupowac? Zapewnie nie do konca choc tego obiecac nie moge tongue_out A potem niech sie juz moje dzieci martwia - moga zrobic duze ognisko big_grin Narazie lubie je miec wokol siebie, dotkac czasem, wyjac z polki, przeczytac 2 rozdzialy, odlozyc, popatrzec na okladke, cos sobie przypomniec, wyjac album, poogladac, powspominac podroze, poplanowac nastepne ... Dotyk jest wazny - nie tylko oczami smile
                    • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 18:41
                      No bo to czuly punkt moj na czasie. Tesciowej mojej, bylej high school English teacher i avid reader, zostalo 6-12 miesiecy zycia. MIeszka sama w 3 poziomowym szeregowcu, ktory od piwnicy po strych jest zawalony ksiazkami, i ona nawet teraz wiedzac ile jej zycia zostalo, z wielka niechecia sie rozstaje z ksiazkami. Oddala juz ponad 500 do roznych miejsc i wcale tego nie ubylo, wiec ostatecznie to na nas spadnie i to "niech sie dzieci martwia" troche mnie irytuje. Mieszkamy 500km od niej, i przesortowanie tego ksiegozbioru zycia nie wiem ile czasu nam zajmie, wiec juz sobie obiecuje, ze tego mojemu dziecku nie zrobie. Juz tych ksiazek mamy za duzo i dalej kupujemy, chociaz sie rowniez pozbywamy, ale bilans wciaz dodatni.
                      A po tesciu nam zostanie 85tys fotografii, dokumentow, na szczescie wiekszosc zeskanowanych, ale i tak jest kilka tysiecy rodzinnych fotografii od ponad 100 lat 8x4 ladnie mounted na grubej tekturze i skatalogowanych i podpisanych z tylu. Jak to wyrzucic? A ja na starosc planuje przeprowadzic sie do malego mieszkanka.
                      ech.. sie wygadalam.
                      • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:07
                        Sprzatalam warszawskie mieszkanie po moich rodzicach - 3 pokoje z kuchnia. Tylko w kuchni i lazience nie bylo ksiazek, nawet w korytarzu byly polki. Na dodatek byla duza piwnica ... Wciaz mam do siebie zal, ze posprzatalam za szybko, ze oddalam za duzo, ze na pewno wiele przeoczylam i poszlo albo na smietnik, albo w swiat. Budze sie czasem noca, bo mnie zzeraja wyrzuty sumienia. Niczego tak mi nie zal jak tych niedoswiadczonych, nierozpoznanych ksiazek - to i ja sie wygadalam smile
                        No sama powiedz, ma kobieta jeszcze z rok zycia i ciesza ja ksiazki to jak protestowac? No przeciez sie nie da. A tak w ogole to wspolczuje sytuacji.
                        Ja mam takie swoje dziwactwa na temat robienia sobie "latwiej i wygodniej". Zyje w przekonaniu, ze jak sie za bardzo postaram o latwiej i wygodniej, to predzej czy pozniej za to zaplace w jakiejs innej sferze duza niewygoda i wielkimi utrudnieniami - bilans musi byc na zero, eh wink Wiec targuje sie z zyciem/losem/karma/przeznaczeniem przyjmujac np. niewygode odkurzania ksiazek czy inne tam takie utrudnienia liczac na to, ze los sie zmiluje i w innych sferach zycia mi nie przywali ktoryms tam sierpowym. Taka gra wink
                        • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:35
                          No wiec ja nie protestuje, tylko jak jej syn, a moj maz wlacza sie do checi segregowania teraz, to musze go z tylu kopac, bo on wyprowadzilby wszystko juz teraz, chociaz bibliofilem-kolekcjonerem sam jest, ku protescie matki "ja jeszcze zyje"

                          Mnie na pewno nie bedzie to snu z oczu spedzac, tzn. co wyrzucilam, bo to bedzie balast, juz to co sami zgromadzilismy, nie tylko ksiazki to balast. Ja jestem purger, nie znosze zagracenia, nie potrafie sie zorganizowac. No kazdy ma jakies idiocyncrasy
                          • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 21:00
                            Zdjec rodzinnych, butow i ksiazek - tego by mi bylo najbardziej zal. Potem roslin doniczkowych. Reszte niech diabli biora. W sumie jakby juz bardzo (bardzo!) trzeba bylo to i z tych butow bym pewnie mogla zrezygnowac wink
                            Skoro nie moge miec psa (z roznych wzgledow), to chociaz mam ksiazki. Life.
                      • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 21:44
                        myelegans napisała:
                        > A po tesciu nam zostanie 85tys fotografii, dokumentow, na szczescie wiekszosc z
                        > eskanowanych, ale i tak jest kilka tysiecy rodzinnych fotografii od ponad 100 l
                        > at 8x4 ladnie mounted na grubej tekturze i skatalogowanych i podpisanych z tylu
                        > . Jak to wyrzucic?

                        Jakieś archiwum by nie przyjelo? Biblioteka, lokalne muzeum?
                        • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:50
                          Pewnie nie przyjeloby, bo to wszystko pamiatki rodzinne, chociaz wszystko skatalogowane, wydrikowane i wydane u introligatora jako 5 tomow (sic!) katalogu, tak od wojny secesyjnej, ale toczy wokol calej rodziny
                          No i te cale tomy dokumentow genealogicznych, listow, ktore tesc przez cale zycie zbieral, kolekcjonowal, oprawial, wydawal.
                          Brat meza juz zapowiedzial, ze on sie w to bawil nie bedzie. Po smierci ojca, jak nie bedzie wytycznych, to wyrzuca. MOj maz z tych sentymentalnych, wiec na pewno nie wyrzuci, ale juz prawde powiedziawszy czasami sie zastanawiamy, co my z tym zrobimy.
                          • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:53
                            pamiatki rodzinne, chociaz wszystko skata
                            > logowane, wydrikowane i wydane u introligatora jako 5 tomow (sic!) katalogu, ta
                            > k od wojny secesyjnej, ale toczy wokol calej rodziny
                            > No i te cale tomy dokumentow genealogicznych, listow, ktore tesc przez cale zyc
                            > ie zbieral, kolekcjonowal, oprawial, wydawal.

                            To moze byc kapitalne źrodło dla historykow.
                            I jeszcze opracowane od razu - powinni przyjac z pocalowaniem ręki.
                          • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:05
                            Fascynujace. Taka pasja jest fascynujaca, pewnie niekoniecznie jej rezultaty w 5 tomach wink Moze masz racje - nie nalezy dzieci obciazac sprzataniem po nas. Cos wymysle zeby sama popalic wszystko gdy juz bedzie nadchodzil "ten" czas. Narazie za duzo niewiadomych zeby cos planowac, np.wciaz licze na to, ze gdy mi sie zycie znudzi i zapragne odejsc bede to mogla zrobic w cywilizowanych warunkach blizej niz w Szwajcarii. Jesli by to bylo gdzies w okolicy to bede miec wiecej czasu i pieniedzy na wielki bonfire z fruwajacymi iskrami po papierach smile
                            https://www.nature.com/polopoly_fs/7.3228.1331137695!/image/1.10186.jpg_gen/derivatives/landscape_300/1.10186.jpg
                            • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:49
                              Tez go podziwiam, bo kilka dekad mu zabralo, zeby cala te historie zebrac do kupy, research zrobic, do archiwow, kosciolow, rejestracji roznych chodzic, pisac, i to w dobie przedinternetowej i na prawde nie sadze, ze my jestesmy godnymi spadkobiercami.
                              Wolalabym, zeby on sam, teraz zadysponowal, komu chce to powierzyc: archiwum, bibliotece, towarzystwom historycznym, ale jak na razie nie slysze ruchow w tym kierunku.
                              Ja chce zeby po mnie dobre wspomnienia pozostaly, zeby nikt nie musial wielkiego storage wynajmowac na pol wieku, zeby pamiatki rodzinne przechowac.
                              Tesciowa z rozlicznych podrozy w rozne zakatki swiata ma jedna biblioteczke, taka wielka z IKEI, samych albumow ze zdjeciami. I co my z tym mamy zrobic? Nam to jej podrozy nie przyblizy, a zycie zagraci. Echh.... co robic?
                              • bi_scotti Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:15
                                myelegans napisała:

                                > I co my z tym mamy zrobic? Nam
                                > to jej podrozy nie przyblizy, a zycie zagraci. Echh.... co robic?

                                Kiedys te problemy rozwiazywala wojna, moja babcia wyniosla z plonacej we wrzesniu '39 kamienicy filizanke i zdjecie swojej matki, wszystko inne przepadlo. Ale mozna tez powiedziec, ze przepadajac stworzylo miejsce na nowe.
                                Jest jakas nadzieja w mlodych smile Z trojki moich dzieci tyylko Sredni jest zasiedzialy i obrastajacy w jakies tam dobra, Najstarsza i Najmlodszy zyja na walizkach a wlasciwie nalezaloby powiedziec, ze ona na z walizka i pudelkiem ksiazek a on z plecakiem wedruja przez swiat, nie zbieraja niczego procz wspomnien i adresow email poznanych po swiecie ludzi. 2:3 na korzysc wolnosci od zbieractwa wink
                                • myelegans Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:29
                                  Cytat Najstarsza i Najmlodszy zyja na walizkach a wlasciwie nalezaloby powiedziec, ze ona na z walizka i pudelkiem ksiazek a on z plecakiem wedruja przez swiat, nie zbieraja niczego procz wspomnien i adresow email to jest bardziej moj styl, tez sie wlasnemu zyciu przygladam, przyjechalam tu z 2 walizkami, po drodze dowiozlam wlasnie jakies ksiazki, jakies zdjecia, ale od wielu, wielu lat siedza w pudlach i wiesz co? Nie brakuje mi ich jakos, nie odczuwam pustki, wiec co to oznacza? Ja nie lubie siegac do przeszlosci, wspominac, nie lubie podrozy sentymentalnych. Zyje tu i tym co bedzie....
                              • agni71 Re: Dom bez książek... 06.05.14, 09:03
                                Wynajmijcie taką storage space i przechowujcie. Te zdjęcia z wakacji, to może faktycznie nic fascynującego, ale udokumentowana genealogia rodziny - miodzio. Na strych choćby wsadzić. Moja teściowa robi coś takiego, tylko właśnie na płytach - bardzo fajnie sie to ogląda.
                    • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 21:41
                      bi_scotti napisała:

                      > Easy, easy ... ja nie postuluje trzymania wszystkiego, co tylko w reke wpadlo

                      otóż to


                      > ubie je miec wokol siebie, dotkac czasem, wyjac z polki, przeczytac 2 rozdzialy
                      > , odlozyc, popatrzec na okladke, cos sobie przypomniec, wyjac album, poogladac,
                      > powspominac podroze, poplanowac nastepne ... Dotyk jest wazny - nie tylko ocza
                      > mi smile

                      Wlaśnie - dotyk i zapach, i ja jeszcze bazgrze po ksiązkach, podkreślam, zaznaczam -
              • myelegans Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:27
                Bi_, ale ile tych ksiazek chcesz wokol siebie miec i na jak dlugo? Juz dawno sobie uzmyslowilam, ze wszystkich ksiazek nie przeczytam, do niektorych, ktore zalegaja i zagracaja mi dom nigdy nie wroce i zaczelam sie ich pozbywac, tzn. oddawac bibliotekom, organizacjom kto chcial. Musze przeczesac.
                Gdyby mi jutro powodz zabrala caly arsenal ksiazkowy, pewnie bym specjalnie nie rozpaczala, tylko zaczela od nowa. Mam, ale sie nie przywiazuja, podobnie ze zdjeciami.
              • verdana Re: Dom bez książek... 05.05.14, 18:22
                Jak powiedział mój syn - w razie kataklizmu, kiedy wysiądzie elektryczność, serwery i możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych najmniejszym jego zmartwieniem będzie brak ebooka. Brak wody i swiatła będzie nieco bardziej dotkliwy.
                • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:10
                  verdana napisała:

                  > Jak powiedział mój syn - w razie kataklizmu, kiedy wysiądzie elektryczność, ser
                  > wery i możliwość korzystania z urządzeń elektronicznych najmniejszym jego zmart
                  > wieniem będzie brak ebooka. Brak wody i swiatła będzie nieco bardziej dotkliwy.

                  Ale jak dowodza wszystkie wspomnienia roznych survivors np. obozow czy innych tam kataklizmow, brak ksiazki byl/jest dla wielu rownie dotkliwy jak brak wody czy chleba. Dla niektorych wrecz bardziej dotkliwy. Sama wiesz ... nie samym chlebem etc. Ducha tez trzeba podkarmiac wink
                  • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:39
                    bi_scotti napisała:
                    > Ale jak dowodza wszystkie wspomnienia roznych survivors np. obozow czy innych t
                    > am kataklizmow, brak ksiazki byl/jest dla wielu rownie dotkliwy jak brak wody c
                    > zy chleba. Dla niektorych wrecz bardziej dotkliwy.
                    A ile tych książek weźmiesz ze sobą uciekając przed kataklizmem?
                    • bi_scotti Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:24
                      jakw napisała:

                      > A ile tych książek weźmiesz ze sobą uciekając przed kataklizmem?

                      Ile sie da. Moj ojciec zachowal jedna ksiazke przez cala swoja gehenne w Gulagu i wrocil z nia do Polski po smierci Stalina, nie oddal jej nawet za chleb - takie to juz DNA, nie da sie zmienic wink
              • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:09
                Myślę, że w ekstremalnych sytuacjach to brak książki będzie stosunkowo małym zmartwieniem - chyba że człowiek będzie chciał zużyć ją na opał.
            • nangaparbat3 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:00
              Zaburzyły mi sie chyba proporcje, bo pomyślalam o Bibliotece Aleksandryjskiej sad
          • vilez Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:56
            Też się tego boję. A jak sprzęt padnie smiercią lotnika? (tak, wiem, boblioteka może spłonąc wink )No, ale sie boję, i to mnie wstrzymuje.
            • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:36
              Książki, które zakupiłam w sklepach internetowych - są tam nadal dostępne na moich kontach. A w domu ebooki trzymam jak większość fotografii - podwójnie na 2 dyskach sieciowych.
            • sueellen Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:10
              ebooki mam w czytniku, na kompie i w sklepie internetowym w koszyku. Musiałoby wszystko pasc równoczesnie.
      • jakw Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:32
        U mnie w domu ebooki są na włączenie dysków wink. Jako że już 2 tablety w domu (osób mniej czytających), zostaje głównie oczytnikowanie starszej córki i wszyscy będą mieli wygodny dostęp do ebooka w łóżku. Dla mnie czytnik ma kilka niekwestionowanych zalet:
        1. Mogę ze sobą nosić wiele książek naraz. Przy moim sposobie czytelnictwa czyli kilku książkach będących w trakcie czytania - fajnie jest, że nie muszę dumać, którą z nich miałabym ochotę poczytać w autobusie. Na dokładkę nie muszę kierować się rozmiarami i wagą książki.
        2. Mogę sobie czytać w nocy i nie muszę świecić lampką - mam podświetlenie w czytniku.
        3. No i nie mam problemu : gdzie ja tą książkę odstawiłam przy okazji ostatnich porządków...
        4. Nie muszę aż tak często kombinować co mam zrobić, żeby książki mieściły mi się na półkach/szafkach
        Wadą jest niewątpliwie to, że mój czytnik nie jest wodoodporny , więc póki co książki do wanny biorę papierowe wink. Papierowych teraz kupuję zdecydowanie mniej, z bibliotek korzystamy wszyscy.
    • valtho Re: Dom bez książek... 05.05.14, 16:39
      Mam mnóstwo książek i domu tak kompletnie bez książek chyba sobie nie wyobrażam. Ale też momentami mam dość kurzu, zajmowania miejsca etc. Jedno co robię: to przeczytane, niezbyt wybitne pozycje odnoszę do lokalnej biblioteki. Ostatnio spakowałam i zaraz rozpakowałam książki, z których dzieci wyrosły. Szkoda mi oddawać tych co są mądre i pięknie wydane.
    • madzioreck Re: Dom bez książek... 05.05.14, 17:14
      Na dzieciach się nie znam, więc nie wiem, czy zabierasz. Wydaje mi się, ze jak dziecko widzi, ze rodzice czytają, to jakoś tam chłonie, no ale co ja tam wiem.

      Natomiast dom bez książek... no mój jest taki. Kiedyś sobie nie wyobrażałam, a teraz muszę. Moje wszystkie książki są u rodziców, część w komórce. Nie mogę sobie pozwolić na kurzołapy w domu, a i wcześniej jakoś nie parłam na ściągnięcie swoich książek, bo niestety nie mam na nie miejsca, a nie chcę mieć półeczek, sreczek, regalików i regałów zawalonych książkami od podłogi do sufitu.
      Czytam dużo, nie uznaję kindli ani innych wynalazków, książka ma szeleścić i mieć kartki, nie muszę przy sobie nosić 15, na jedną zawsze mam miejsce w torbie i też czytam w wolnej chwili.
      Ale, żeby nie było - gdybym miała warunki, żeby mieć jaśniepańską bibliotekę wink to tak, miałabym od podłogi do sufitu książki smile No i jeszcze musiałabym mieć kogoś, kto by to odkurzał tongue_out
    • nowi-jka Re: Dom bez książek... 05.05.14, 19:08
      a co masz do pozbycia chetnei "przyjme" za jakas znizka
      • bbuziaczekk Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:04
        W moim domu nie ma książek i nigdy nie było.
        Sa jedynie książki dla dzieci dla mojej 3 latki i dla 5 latka.
        Nigdy nie zbierałam książek.
        Nie libimy czytac książek ani nie mamy na to czasu.
        A jeśli jest cos co chce przeczytać to sobie sciagam na tableta czytam.
        • naturella Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:43
          Nie mam czytnika, mam książki. Dużo, ale tylko takie, do których wracam. Kupuje kilkanaście rocznie, takie, które na pewno chciałabym mieć - resztę wypożyczam z biblioteki, 5 sztuk tygodniowo. Próbowałam czytać na tablecie - zupełnie mi to nie pasuje. Czytam dużo, bo na pewno więcej niz 200-250 książek rocznie.
          • agni71 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:07
            tablet to nie czytnik, mnie tez na tablecie nie chciałoby się czytać ksiązek
            • naturella Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:52
              A cos wskazuje na to, ze nie wiem, ze to nie to samo? Jednakowoz tabletowi bliżej do czytnika, niz czytnikowi do papierowej książki - dla mnie odpada. Książka musi byc w papierzesmile
              • kaka-llina Re: Dom bez książek... 06.05.14, 21:12
                no właśnie nie... czytnikowi bliżej do papierowej książki niż do tableta.
    • ira_07 Re: Dom bez książek... 05.05.14, 20:41
      Dla mnie jest zły. Bo jest tak jak piszesz - książki na wyciągnięcie ręki, to nie to samo co e-booki. Mam czytnik i lubię go, wielce pożyteczna rzecz, zwłaszcza w podróży czy komunikacji miejskiej, ale papierowej książki nigdy nie zastąpi. Papierową biorę z półki i mogę sobie otworzyć w miejscu, które akurat chcę przeczytać. Kindla muszę włączyć, znaleźć książkę, otworzyć i wtedy dopiero wyszukać stronę, a jak nie pamiętam, którą chcę, to kaplica, nie przekartkujesz. Pozbądź się tych pozycji, które są Ci niepotrzebne, zostaw nieprzeczytane, ulubione, klasykę.

      Mam ze 30 nieprzeczytanych, które chcę przeczytać, ale jak na nie pat
      > rzę, to aż mnie cofa.

      ??? To po kiego grzyba kupujesz? I serio, cofa cię na widok KSIĄŻKI?
      • sueellen Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:05
        co Ty pleciesz? w kindlu szuka sie o wiele łatwiej i szybciej niz w książce papierowej! Poza tym czytnik moze byc stale włączony.
        • przeciwcialo Re: Dom bez książek... 06.05.14, 16:22
          zabraknie pradu i nici z czytania wink
          • agni71 Re: Dom bez książek... 06.05.14, 18:15
            bateria w Kindle'u trzyma bardzo długo
            -
    • kocianna Re: Dom bez książek... 05.05.14, 21:29
      też bym chciała.
      Ale się nie da.
      Teraz mam jakieś 60 metrów bieżących książek w dwupokojowym mieszkanku, a zapasy rosną i za Chiny Ludowe nie chcą się odchudzić, mimo licznych wysiłków.
      Kiedy opuszczałam służbowe mieszkanie, pierwsze wyjechały książki. Mieszkałam bez nich jakieś 3 miesiące. I co? Przez ten kwartał nazbierałam kolejny karton papierowej literatury, mimo posiadania czytnika...
    • kkalipso Re: Dom bez książek... 05.05.14, 22:53
      Kiedyś kochałam książki, a później nie wiem co się stało z roku na rok zaczęłam się pozbywać. Na stanie mam kilka ulubionych, podarowanych ( to akurat biografie ) i tyle. Żeby nie było cd nawet najbardziej ukochanych grajków też się pozbyłam. Po co mi to wolę patrzeć na zdjęcia, pamiątki, obrazy, muszle/kamienie z wakacji.
      • vilez Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:22
        Ale w sensie, że nie lubisz mieć, czy czytać?
      • kkalipso Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:29
        Czytać tez już nie lubię, próbowałam ale nic z tego. Tak mi się "po dziecku" zrobiło nie mogę się skupić, wczuć może kiedyś ...Chociaż szczerze mówiąc nie brakuje mi tego, wcale.
    • menodo Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:23
      Źle bym się czuła w domu zupełnie pozbawionym książek, ale chyba jeszcze gorzej czułabym się w ciasnym mieszkaniu zagraconym zakurzonymi książkami.
      Do niedawna miałam pokój -bibliotekę, która powoli zamieniała się w skład makulatury - więc ją zlikwidowałam; zostawiłam tylko te książki, które są dla mnie/dla innych domowników naprawdę ważne.
      Polecam - bardzo oczyszczające doświadczeniesmile
    • mama_kotula Re: Dom bez książek... 05.05.14, 23:24
      Przed przeprowadzką z południa Polski pod Warszawę pozbyliśmy się 3/4 dorosłego księgozbioru na rzecz lokalnej biblioteki. Zostały książki dzieci, choć część też poszła precz - głównie to, co na czytnikach już też mamy, zostały książki albumowe i obrazkowe.
      Na to, co zostało, i tak brakuje miejsca.
      Do tego wygodniej czyta sie nam z czytnika, jedynie syn póki co preferuje papierowe cegły. Więc są w domu 4 czytniki i wciąż kilkaset książek papierowych.
      Miesięcznie kupujemy przynajmniej kilka ebooków, papieru sporo mniej - głównie dla najmłodszej. Do tego mam abonament Legimi. Do tego bibliotekę, choć tu przyznaję, jestem rozczarowana i tęsknię za tą sprzed przeprowadzki, która miała dużo większą ofertę dla dzieci poniżej 3 roku życia - ale w przypadku dzieci starszych daje radę; tu odkrywają "na wyciągnięcie ręki" nowe pozycje.
    • sueellen Re: Dom bez książek... 06.05.14, 00:00
      W moim domu rodzinnym były tysiące książek. W kazdym pokoju kilkaset. I przez długi czas byłam przeciwniczką ebooków, az na BN dostałam kindla, pokochałam go miłością wielką i koniec z papierem. Teraz papierowej cegły nawet nie chcę brac do ręki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka