baczyn_ska8
06.05.14, 12:54
Tak mnie naszło, po przeczytaniu paru postów o pijanych kierowcach. Wszędzie lecą dobre rady, w stylu: zadzwonić na policję (już widzę, jak wszyscy donoszą na członka rodziny/dobrego znajomego/znajomą), wyrwać kluczyki z ręki itd. Ok, wszystko super i w ogóle zajefajnie. Tylko ile z tych osób, które sypią takimi dobrymi radami jak z rękawa, było w takiej sytuacji, żeby się szarpać z pijanym kierowcą? To nie są przypadkiem tylko takie puste słowa, gadanie dla samego gadania, aby pokazać, jakim to się jest nietolerancyjnym wobec pijaków za kółkiem?
Ok, załóżmy, że jesteśmy na imprezie, na której jest alkohol. Piją wszyscy. Jest wśród tych osób jeden czlowiek, który chce wracać do domu pod wpływem alko. Nie, nie jest to osoba pijana jak świnia, która ledwo patrzy na oczy, ale jednak pijana jest. Co robicie? Wyrywacie kluczyki? No dobra. Chcecie zabrac kluczyki, ale okazuje się, że to wcale takie łatwe i piękne nie jest, bo ta osoba oddać nie chce, reaguje gwałtownie, jest agresywna. Szarpiecie się mimo wszystko z takim osobnikiem, czy jednak odpuszczacie w końcu? Dzwonicie na policję? Tak łatwo Wam przychodzi donoszenie na znajomych (bo co by nie powiedzieć, to jest jednak pewien donos)? No ale, załóżmy że dzwonicie, policja przyjeżdża, potem to już wiadomo, co dalej. Jednak ten znajomy, na którego donieśliście, nie chce Was znać, nie chce utrzymywać z Wami kontaktu, ma wam za złe, że zawiadomiliście policję. Reszta towarzystwa, która wtedy na tej imprezie była, też ma dystans do Was. Byłoby Wam miło? Chciałybyście taką sytuację, gdzie przez taki telefon czy jakiekolwiek inne działanie, tracicie np. dobrego znajomego? Naprawdę tak zupełnie na luzie, bez problemu, zadzwoniłybyście na policję/zabrałybyście kluczyki osobie pijanej, która dobrze znacie?