Na wielkich blokowiskach i nowych osiedlach pojawił się nowy trend: ludzie nie chcą być anonimowi. Chcą znać sąsiada i działać na rzecz lokalnej społeczności.
Bo mnie się zrobiło zimno. Działam społecznie i na rzecz lokalnych spraw, ale...Właśnie- spraw. A od więzi ludzkich, to mam przyjaciół i znajomych, ale ich dobór nie zależy od tego, czy mieszkaja w moim bloku czy osiedlu.
Z sąsiadami niektórymi utrzymuję relację (bardziej: utrzymywałam, bo to było w dawnym miejscu zamieszkania), ale to - z wybranymi. Z większościa byłam na "dzień dobry" i to było bardzo dobre

Integrowaliśmy sie w kwestii wspólnych spraw- a takowe bywały. Ale nie pikniki!
Takie integrowanie się odgórne, to mnie mdli. Zaraz mi sie klimaty z socrealu przypominają. Normalnie Kulturalno-Oświatowy z "Rejsu albo inne takie, hehe. No i "działactwo"- tak na prywatny użytek okreslam ludzi nadmiernie społecznie wyrywnych (tu drzewko posadzą, tam podziałają w komitecie osiedlowym, organizują pikniki...no nie). Aaa... jeszcze mi sie Rady Rodziców przypominają i nawoływania, co by podziałać na rzecz szkoły. To znaczy, niech se działają, ale lubić to jak czegos takiego nie lubię, i niech mnie omijają.