Dodaj do ulubionych

Lato grubych ludzi

21.05.14, 06:58
No i zaczęło się. Najgorsza i przeklęta pora roku właśnie się rozpoczyna. Słońce piecze niemiłosiernie, skwar, duchota. Dla osób takich jak ja - bardzo grubych zaczyna się najgorszy czas w roku. Przede wszystkim problem ciuchów. Ponieważ bardzo się pocę potrzebuję sporo bluzek, tshirtów. Ale ciężko dostać coś ładnego, no i niedrogiego zarazem. Bo są i owszem ładne rzeczy - np. Ulla Popken, gdzie byle bluzeczka kosztuje ponad 200zł. A są i po 400. Więc czasem trzeba nastawiać pranie i dwa razy dziennie. Potrzeba mnóstwa kosmetyków - antyperspirantów, zasypek, kremów. Problem ze stopami - puchną. Ciężko kupić wygodne buty. Wydaję majątek na pedicurzystkę, kremy, balsamy, tarki, dezodoranty. A i rajstopy trzeba nosić okrągły rok, bo odparzają się uda. Kiedyś próbowałam nie nosić - skończyło się bardzo bolesnymi ranami. Pot leje się ciurkiem, najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu, bo ludzie reagują jak reagują. Mimo, że biorę prysznic i pięć razy dziennie nie wyglądam świeżo. A trzeba iść do pracy, zaprowadzić dziecko do szkoły (to też osobny temat) zrobić zakupy itp. Nie ma mowy o basenie, kąpieli w jeziorze. Spacery po chłodnych parkach odpadają ze względu na niemiłe komentarze. Dla mnie lato to najbardziej depresyjna pora roku. Czasem ma się bardzo złe myśli. Bardzo. Tęskni się za chłodnymi, jesiennymi miesiącami, kiedy można się zamaskować i ukryć w mroku. I niech nikt nie mówi, że można schudnąć, bo to takie łatwe, wystarczy mniej jeść. Próbowałam wszystkiego, nie daję rady, mam miliardy kłopotów, które zajadam. Jeśli w lecie spotkacie kogoś takiego jak ja na ulicy nie śmiejcie się, nie komentujcie. My i tak mamy ciężko.
Obserwuj wątek
    • gretchen184 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:02
      ojj,ryzykowny wątek. dowiesz się,że jesteś grubą świnią,że obżerasz się. leżysz przed tv,nie dbasz o siebie i wogóle.
      a co do kłopotów- byłaś u psychologa albo na jakiejś terapii?
    • 18lipcowa3 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:16
      Polecam
      www.poradnikzdrowie.pl/diety/odchudzajace/dieta-1500-kcal-tygodniowy-jadlospis-w-diecie-1500-kalorii-jak-wyglada-jadlospis-na-tydzien-w-diecie_41171.html
      i jeszcze to
      www.google.pl/search?q=rower&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=uzZ8U-SeJ66A7Qa95YAg&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1600&bih=775
      • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:28
        Jesteś jak Korwin-Mikke, raz powiesz coś mądrego, a potem 1000 głupot
        • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:43
          Dlaczego? Choć jak jest bardzo otyła to może nie zmieścić się chyba na rowerze? Może wtedy lepsze intensywne spacery (darmowe, dla każdego) albo basen.
          • 18lipcowa3 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:49
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Dlaczego? Choć jak jest bardzo otyła to może nie zmieścić się chyba na rowerze?
            > Może wtedy lepsze intensywne spacery (darmowe, dla każdego) albo basen.


            Ja tez nie rozumiem, na pocenie sie, smród, ociężałość, brak stosownych ubrań w tanszych sklepach najlepsza radą jest ruch + dieta. Można zrzucic na tyle by nie byc chuda jak szczapa ale o wiele mniej się męczyc.
            To jest za darmo -rower, spacery , bieganie.
            Albo mozna zdecydować sie na operacje żołądka, na NFZ, takie prawidziwe grubasy, powyzej chyba 120 kg to sie kwalifikuja za darmo.
            • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:03
              18lipcowa3 napisała:


              > Albo mozna zdecydować sie na operacje żołądka, na NFZ, takie prawidziwe grubasy
              > , powyzej chyba 120 kg to sie kwalifikuja za darmo.
              >

              znajoma miała - cierpienie niemiłosierne. W 6 miesięcy schudła 25kg. Po roku ważyła tyle samo co przed operacją.
              • 18lipcowa3 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:16
                > znajoma miała - cierpienie iemiłosierne. W 6 miesięcy schudła 25kg. Po roku wa
                > żyła tyle samo co przed operacją.


                No tak bo zapomniała zapewne że potem nie wolno już tak samo żrec.
                • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:24
                  Coś w tym musi być. Bliska przyjaciółka siostry miała taką operację, ważyła naprawdę dużo, ale dużo też jadła, lubiła i nie ukrywała tego, siostrze np. mówiła ile potrafiła zjeść np. czekolad.
                  I też wróciła do dawnej wagi, a naprawdę myślałam że taka operacja rozwiązuje problem.
                  • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:30
                    Niestety nie. Moja tesciowa oglada o tym jakis program i z luboscia opowiada ze sa tez tacy ktorym zoladki pekaja po operacji bo ciagle sobie nie umieja odmowic...
                • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:34
                  18lipcowa3 napisała:

                  > > znajoma miała - cierpienie iemiłosierne. W 6 miesięcy schudła 25kg. Po ro
                  > ku wa
                  > > żyła tyle samo co przed operacją.
                  >
                  >
                  > No tak bo zapomniała zapewne że potem nie wolno już tak samo żrec.
                  >

                  Szczupłe osoby jedzą, nawet jeśli są to tony, grube oczywiście żrą
                  A głupie nigdy nie zmądrzeją niestety
                  • kagrami Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:05
                    Jak ktos jest złoślkiwy w tym wątku to znaczy że nigdy nie miał problemu z nadwagą bo ma np. lepsza przemianę materii. Moja koleżanka je w pracy kanapki 3 razy dziennie - jest szczupła, ja jem 1 jabłko, a po powrocie do domu jakąś przekąskę. Nie jem obiadu. I mam problem a ona mi daje rady, jak to na skakance się łatwo kg zrzuca wink
                    • easyblue Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:16
                      Skoro w pracy jabłko, a w domu tylko przekąska, to co prócz tego jesz? I jaka to przekąska? Kalorycznie ile w ciagu dnia zjadasz?
                      Bo na samym jabłku i przekąsce warzywnej/owocowej schudłabyś ekspresowo.
                      • kagrami Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 12:09
                        Np. miska nieduża spaghetti. Poza tym piję dużo kawy z mlekiem. Czasami zjem słodycz, ale nie codziennie. No i mam prace siedzącą.. To odkad tak pracuję tyłek mi urósł... sad
                        • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:02
                          Gdzie w tym warzywa? Nie zwalaj na siedząca prace.
                        • e_r_i_n Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 22:36
                          Ja też mam pracę siedzącą. Chyba po prostu jesz za rzadko i nieodpowiednio.
                    • e_r_i_n Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:18
                      Przez 8h jedno jabłko i w ogóle obiadu? to masz odpowiedź, skąd problem z wagą.
                    • 18lipcowa3 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:25
                      kagrami napisała:

                      > Jak ktos jest złoślkiwy w tym wątku to znaczy że nigdy nie miał problemu z nadw
                      > agą bo ma np. lepsza przemianę materii



                      jest dokładnie na odwrót
                      spasłam się bo mam to w genach, bo mam tarczycę ale GŁOWNIE dlatego że lubię jeśc, lubie chleb, makarony, sery, fast foody i piwo,
                      odchudziłam się bo się uparłam, zacisnęłam pasa, przestałam jesc kolacje, zaczełam jesc lekko, zredukowałam kalorie oraz zaczełam sie ruszac duzo więcej, TAK żeby schudnąć trzeba sie spocić, nie lubię tego, wolę leżec, ale wolę tez dobrze wyglądac więc sie poswieciłam
                      MOŻNA ? MOZNA
                      • kagrami Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 12:12
                        No to gratuluję.
                        Też tak łatwo kiedys zrzucałam wagę, ale teraz 40 na karku - metabolizm zwolnił i sytuacja wydaje się nie do opanowania.
                      • lafiorka2 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:26
                        18lipcowa3 napisała:


                        >
                        >
                        > jest dokładnie na odwrót
                        > spasłam się bo mam to w genach, bo mam tarczycę ale GŁOWNIE dlatego że lubię je
                        > śc, lubie chleb, makarony, sery, fast foody i piwo,
                        > odchudziłam się bo się uparłam, zacisnęłam pasa, przestałam jesc kolacje, zacze
                        > łam jesc lekko, zredukowałam kalorie oraz zaczełam sie ruszac duzo więcej, TAK
                        > żeby schudnąć trzeba sie spocić, nie lubię tego, wolę leżec, ale wolę tez dobrz
                        > e wyglądac więc sie poswieciłam
                        > MOŻNA ? MOZNA

                        Lipcowa,ale ludzie są różni....
                        Ja miałam diety,ćwiczyłam ,jeżdżę rowerem od wczesnej wiosny do późnej jesieni.3x w tyg staram się zrobić rowerem 15/20km ,jeżdżę do pracy 16km w jedną i drugą i co? I g...no.
                        Tak już mam.

                        Jak byłam młodsza przed ślubem zaparłam się,ale nie miałam dzieci i schudłam 13kg,trzymałam się,nawet p ciąży pierwszej mi zleciało,ale po drugiej już nie.I tak walczę od 4 lat.
                        Mimo,że się chce,to nie zawsze idzie...
                      • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:04
                        Ja potwierdze. Można, trzeba chciec sie zmienic. I diete zmienic na zawsze. nadal jem pizze, makarony , sery ale teraz sa one dodatkiem a nie daniem glownym.
                      • vre-sna Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:15
                        Lipcowa, masz rację.
                        Ale mnie np. wkurza fakt, że trzeba się pilnować, gdy większość níe musi.
                        Swoją ujową wagę zawdzięczam, tak myślę, nieprzejmowaniu się (ale nie jem wiele) i słabości do piwa.
                        Ale lubię po tym rowerze takie zimne...
                        Masz jednak rację z pewną dyscypliną - w okresach pilnowania się i całkowicie niepiwnych, a nawet piwnych, ale bez tarczycy, ważyĺam 10 kg mniej i paradoksalnie martwiłam się wówczas otyłością w cudzysłowie.
                    • mikams75 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 12:24
                      oj roznice w przemianie materii moga byc ogromne... tez widze po szczuplych kolezankach ile one wcisnac potrafia.... ja bym sie juz w drzwi nie miescila. Do tego ja wejde na 5 pietro bez zadyszki a one nie...
                      Ale najlepszym dowodem byl wyjazd na 3 tygodnie z kolezanka wiecznie glodna... Czas spedzalysmy tak samo, tyle samo aktywnosci i jedzenie... z tymze ona na sniadanie wcinala 3 kanapki, ja jedna... po godzinie ona byla glodna i znowu szykowala jakies jedzenie - mnie dokarmiala do towarzystwa. Ja juz na jedzenie patrzec nie moglam a ona bidulka juz sie przy mnie hamowala, bo ja komentowalam, ze ona znowu glodna i cos chce jesc.
                      Po 3 tygodniach ja przytylam a ona schudla.
                      • ira_07 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 20:44
                        A jak z ruchem i jakością jedzenia? Metabolizm da się pobudzić. Bo wiesz, ja też kiedyś jadłam niewiele. Jakaś kromka na śniadanie, coś słodkiego do kawy, makaron na obiad i kromka na kolację. I nadwagi nie miałam co prawda, ale chyba już niewiele brakowało. A teraz, na śniadanie wieeelka owsianka z owocami, w pracy jakiś twaróg i owoc, na obiad makaron z oliwkami, później wessałam koltajl, a teraz sałatkę z fetą i oliwą zagryzam domową bułeczką. Ale aktywność fizyczna duża, a wcześniej dętka. Mało jedzenia, ale kiepskiego, plus gotowce. Wyjazd na 3 tygodnie nie oznaczał, że koleżanka na co dzień ma taką aktywność jak Ty.
                    • lafiorka2 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:23
                      kagrami napisała:

                      > Jak ktos jest złoślkiwy w tym wątku to znaczy że nigdy nie miał problemu z nadw
                      > agą bo ma np. lepsza przemianę materii. Moja koleżanka je w pracy kanapki 3 raz
                      > y dziennie - jest szczupła, ja jem 1 jabłko, a po powrocie do domu jakąś przeką
                      > skę. Nie jem obiadu. I mam problem a ona mi daje rady, jak to na skakance się ł
                      > atwo kg zrzuca wink



                      dokładnie...
                      Ja ciągle na diecie...gruba czy otyła nie jestem,ale te 7kg byłoby super"zgubić"
                      I niby się pilnuję.
                      A moja szwagierka wcina jak wariat,codziennie kawa,koniecznie ze słodkim i co? i chuda jak patyk...
                      No tak jest.
                      Ja się pogodziłam z tym co mam.Nie mam oczywiście takich problemów jak autorka wątku,ale rozumiem.
                • ella_nl Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 12:15
                  18lipcowa3 napisała:
                  >
                  >
                  > No tak bo zapomniała zapewne że potem nie wolno już tak samo żrec.
                  >
                  A nie możesz po prostu napisać "jeść"? Po co to chamstwo?
                  • nowi-jka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 12:28
                    bo jak ktos je to nie ma 40kg nadwagi
                    • kannama Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:31
                      moja koleżanka z pracy żre i też nie ma nadwagi....
        • marychna31 deela 21.05.14, 09:52
          "Tyle" mądrych rzeczy to pewnie miał i do powiedzenia Hitler, np., ze łatwiej się chodzi bez kijka w tyłku niz z kijkiem. Ale to jeszcze nie powód, żeby się deklarować, ze ma się czasami zdanie jak Hitler. Bezdenna głupota, a przede wszystkim podłość bije z każdego wpisu. To, ze w natłoku wpisów zdarzy jej się chlapnąć coś, co nie jest zupełnie od rzeczy to jeszcze nie powód, żeby legitymizować obecność trolla na salonach.
          • deelandra Re: deela 21.05.14, 09:57
            Ano właśnie...
    • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:17
      Szalenie wspolczuje - zwlaszcza tych rajstop. Myslalas moze zeby wyprobowac spodnie luzne materialowe?
      https://bi.gazeta.pl/im/6/11793/z11793756Q.jpg
      • tabakierka2 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:24
        współczuję uncertain
      • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:27
        się wygląda jak Flip i Flap, bardziej jak Flap oczywiście
        • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:13
          Wolalabys w lecie w rajstopach chodzic? A spodenki super na upaly.
          • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:57
            Jak już to w normalnych cienkich spodniach, a nie w takich, w tym się naprawdę wygląda tragicznie
            • kota_marcowa Re: Lato grubych ludzi 22.05.14, 00:23
              Osoba monstrualnie otyła wygląda tak samo źle we wszystkim. Tak więc faktycznie nie ma sensu się męczyć w rajstopach.
              • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 22.05.14, 09:22
                big_grin big_grin big_grin

                Prawda smile
      • easyblue Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:19
        Otyła osoba nie znajdzie takich na siebie. Do tego dochodzą grube uda, a czasami tzw. iksy, które dodatkowo powodują obcieranie ud.
        Ja nie jestem gruba ale lato to też dla mnie mordęga.
      • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:08
        Mozna kupic tez takie spodenki chroniace uda, nawet w tesco dostepne.
    • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:24
      rajstop nie noszę, tylko spodnie i sukienki
      jak noszę sukienki to polecam talk na uda, nie odparzają się, może i być zwykła zasypka na dupsko niemowlaka
      A co do reszty... i tak wolę lato od zimy!
      A komentarze mam w kuprze, sporo się mieści big_grin
      Najlepsze jest to, że po lekach znakomita większość poszła mi w brzuch, przez co wyglądam na notorycznie ciężarną (spora dysproporcja...) co ma i swoje zalety, w autobusach ustępują bo ciężarna i z dwójką małych dzieci, na poczcie mnie ostatnio przepuścili, ja sie już nie bronię, oświadczenie, że nie jestem w ciąży budzi straszną konsternację i zawstydzenie u próbujących mi ułatwić życie ludzi, w sumie to zabawna sytuacja, i mi głupio nie mówić i im głupio dowiedzieć się, to już niech mi będzie głupio
      • zazou1980 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:45
        Sprawdz lepiej, czy nie masz wodobrzusza. Mojej matce tak sie zrobilo po ostaniej ciazy zakonczonej cc. Bardzo dlugo nikt tego trafnie nie rozpoznal...
        • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:24
          A wiesz, że możliwe...
          • rosapulchra-0 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 11:06
            Ja miałam wodobrzusze. Waga Spadała dramatycznie, a nie mogłam spodni dopiąć. Dopiero w szpitalu po założeniu mi sączka z torebką przyszła ulga.
            A w Polsce też miałam po operacji wodobrzusze. Lekarz otworzył fragment rany pooperacyjnej i postawił nerke, po czym naciskał mi brzuch tak długo, aż cała zawartość się wylała. Trochę tych nerek się zapewniło, potem założył mi sączek.
            • 18lipcowa3 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:49
              Sa jakieś choroby których nie miałas?
              • rosapulchra-0 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 17:39
                Więcej niż myślisz.
      • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:42
        Dlaczego głupio? Korzystać i tyle.
    • lauren6 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:25
      Z problemami idź do psychiatry, by Ci dał jakieś tabletki szczęśliwości. W Twoim przypadku chemia jest mniej szkodliwa, niż dalsze tycie. Zmartwień niestety nie da się wyeliminować.
      Dalej dobry dietetyk. Odchudzanie się na własną rękę zazwyczaj nic nie daje.
      • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:27
        Od tabletek szczęścia się niemiłosiernie tyje
        • tabakierka2 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:30
          o co chodzi z tym odparzaniem się ud?
          • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:33
            O to, że jak idziesz to uda się o siebie ocierają, do tego dochodzi pot, który zmiękcza i złuszcza ocierający się o siebie naskórek i masz odparzenia takie, że ja ^&^%^&$%^&$% i boli mniej więcej tak samo, jak się tak załatwisz to potem ciężko chodzić nawet
            • kfffiatek Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:39
              A to ja swego czasu wypróbowałam takie rajstopowe gatki nad kolana, nie jest tak gorąco a uda się nie obcierają. Takie trochę jak u Bridget Jones wink Talk jest fajny ale na krótko, trzeba by go nosić ze sobą. A najprościej nie nosić spódnic i sukienek, niestety sad
            • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:40
              Ale do jakiego stanu trzeba się upaść aby uda ocierały się o siebie? sad
              • mdro Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:49
                Wcale się nie trzeba "upaść", można nawet mieć wagę w normie/ciut powyżej górnej granicy normy BMI i tego rodzaju problemy.
                • incubus_0 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:02
                  Nawet nie. To kwestia budowy, są szczupłe dziewczyny, a uda i tak się obcierają.
              • stacie_o Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:14
                noszę obecnie rozmiar 36/34 a uda mi się ocierają o siebie,
                taka budowa
              • deelandra Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:58
                > Ale do jakiego stanu trzeba się upaść aby uda ocierały się o siebie? sad
                Mi się zawsze ocierały, nawet jak ważyłam 49 kg, po prostu teraz jest gorzej
              • yuka12 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:02
                Mialam swego czasu BMI 21 i tez problem z ocierajacymi sie udami w lecie. Dlatego zawsze wolalam spodnie lub spodenki od spodnic czy sukienek.
              • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:05
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ale do jakiego stanu trzeba się upaść aby uda ocierały się o siebie? sad

                mam z tym problem od zawsze: zarówno gdy nosiłam rozmiar xs jak i teraz, gdy noszę M/L
              • wegatka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:49
                A z ilu metrów trzeba upaść na głowę, żeby zadać tak głupie pytanie?
                Gazeto, nie widziałoś nigdy osoby, która nie jest otyła, a ma taką budowę, że jej się uda obcierają?
                Proszę, moja córka - wzrost 164, waga 52, w pasie można ją rękoma objąć, a uda ma takie, że jej się stykają i może nie ma takiego problemu, żeby latem nie mogła w sukienkach chodzić, ale zdarza się, że jej się spodnie (zwłaszcza dżinsowe) na udach przetrą.
                • latarnia_umarlych Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:04
                  Ja mam taką budowę, że między udami jest spora przestrzeń, ale i tak potrafię się zatrzeć jak np. posiedzę w upał w kawiarni z nogą na nodze i te uda mi się stykną. A jak ważyłam więcej (bmi było jeszcze w normie), to już była rzeźnia. Codziennie zasypka, sudocrem i te sprawy. Nie wiem, może to też problem wrażliwej skóry?
              • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 17:02
                wbrew pozorom nie trzeba byc grubasem aby w upał obcierac sobie uda. zalezy od budowy.
              • dziennik-niecodziennik Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 20:13
                wcale nie trzeba być upasionym. kwestia budowy ciała. mogą być i szczupłe nogi "blisko osadzone" i zacierac się. to tak samo jak z cellulitem - maja go i szczupłe kobiety...
            • kagrami Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:08
              deelandra napisał(a):

              > O to, że jak idziesz to uda się o siebie ocierają, do tego dochodzi pot, który
              > zmiękcza i złuszcza ocierający się o siebie naskórek i masz odparzenia takie, ż
              > e ja ^&^%^&$%^&$% i boli mniej więcej tak samo, jak się tak załatwisz to potem
              > ciężko chodzić nawet

              Chcesz poczuć jak to jest? W mokrym stroju kompielowym (bikini) idź na dłuższy spacer. Najlepiej jak majtki będą mokre słoną wodą ;P Efekt murowany. Tylko trudno potem wrócic z tego spaceru!
        • magda.tyl nie zawsze się tyje 21.05.14, 08:41
          Jak dobrze dobrane to i odpowiednio "rozweselają" i się nie tyje dużo (mnie się udało bo już 2 specyfik zadziałał super i przytyłam tylko 2kg na początku, brałam 2 lata). Leki nowoczesne są w tym względzie lepsze, po starszych typach się tyje - tak mi powiedział lekarz, może coś w tym jest?
          • deelandra Re: nie zawsze się tyje 21.05.14, 09:59
            A to zależy co i zalezy jak na ciebie działa, taka mianseryna to pompuje, że hej
            • easyblue Re: nie zawsze się tyje 21.05.14, 10:21
              Po tabletce mianseryny byłam jak kukła. Zwala z nóg.
        • best_bej Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:07
          tabletki szczęścia zawsze wyhamowywaly mi wilczy psychiczny) głód
        • karola1008 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:41
          deelandra napisał(a):

          > Od tabletek szczęścia się niemiłosiernie tyje
          Deelandra, przez 5 kat leczyłam depresję, brałam naprawdę duże w pewnym momencie dawki leków i nie utyłam niemiłosiernie. Wróciłam po prostu do swojej normalnej wagi, bo przed leczeniem byłam chuda jak śmierć. Serio, to nie głupia kokieteria, po prostu nie mogłam praktycznie nic jeść, tak byłam ciągle przerażona, albo odrętwiała. Jak się podleczyłam, zaczęłam normalnie jeść - bez zajadania stresów, odzyskałam chęć do uprawiania sportu i jest naprawdę w porządku, a uwielbiam jeść.
          • rosapulchra-0 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 11:18
            Rany boskie! Nie jestem tu jedyna, która leczy depresję! A tyle smarten ematek mnie od psychicznych z tego powodu wyzywa.
            • best_bej Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:15
              rosa a u ciebie to napewno depresja? Nie border? Sorry za taką bezpośredniość, ale Twoje wpisy dają mi obraz tzw osoby z pogranicza...
            • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:35
              Widzisz...to typowe dla tego forum. Wszyscy tu siedza i pisza nawet o 3 w nocy a tylko mnie sie czepiaja ze tu mieszkam :p
        • 1matka-polka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:41
          Od tych co podwyższają poziom serotoniny akurat się chudnie smile
        • princess_yo_yo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:44
          bzdura. wiekszosc antydepresantow ma doskonale obojetny efekt jesli chodzi o wage. spadek wagi jest w liscie skutkow ubocznych co akurat jest pochodna czestszego skutku ubocznego czyli nundnosci.
    • mayaalex Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:32
      Bardzo Ci wspolczuje.
      Piszesz, ze zajadasz problemy - zacznij od tych problemow, a nie od odchudzania. Masz dziecko, wiec nie tylko dla siebie ale i dla dziecka. Wiem, ze czasem sytuacja wydaje sie beznadziejna, ale probuj, chocby krok po kroku, moze pomoze psycholog, moze przyjaciele? Na pewno masz kogos zyczliwego w poblizu. Czasem trzeba duzej odwagi, zeby zaczac cos zmieniac ale sama widzisz, ze teraz nie jest dobrze i samo z siebie pewnie lepiej nie bedzie.
      Trzymam za Ciebie kciuki i zycze Ci powodzenia!
      • mruwa9 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 07:39
        nie mowiac o tym, ze zajadajac kompleksy problem sie jedynie poglebia.
        Zamiast cukierkow kupic kije do nordic walking i pojsc z kijami na spacer. Umowic sie z kolezanka i mozna przy okazji sobie poplotkowac. NIe trzeba narzucac intensywnego tempa, mozna je samemu sobie ustalic, wedlug wlasnych mozliwosci i nastroju dnia. Olac, jak sie wyglada i co ludzie beda myslec. IMHO wieloryb plywajacy na basenie czy maszerujacy z kijami i tak wyglada lepiej, niz wieloryb w fotelu przed tv, leczacy kompleksy paczka chipsow.
        • bei Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:09
          Przytulam...
        • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:19
          mruwa9 napisała:


          > IMHO wieloryb p
          > lywajacy na basenie czy maszerujacy z kijami i tak wyglada lepiej, niz wieloryb
          > w fotelu przed tv, leczacy kompleksy paczka chipsow.

          bo najważniejsze jest to co lepiej wygląda uncertain
          • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:40
            Zdrowie jest najważniejsze.
            Swoją drogą na rowerze widziałam tylko raz grubą dziewczynkę, reszta szczupłych dzieci. Dziwna sprawa.
            • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:57
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Zdrowie jest najważniejsze.
              > Swoją drogą na rowerze widziałam tylko raz grubą dziewczynkę, reszta szczupłych
              > dzieci. Dziwna sprawa.

              to się dziw.
            • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:33
              No co w tym dziwnego? Wstydzisz sie nie jezdzisz. A nie raz wsiadlas i pol osiedla lecialo wrzeszczac wieloryb jedzie...
              W d... To mozna miec jak sie jest stara baba matka dzieciom. Takim zreszta dzieci nie dokuczaja.
            • wegatka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 11:01
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Swoją drogą na rowerze widziałam tylko raz grubą dziewczynkę, reszta szczupłych
              > dzieci. Dziwna sprawa.

              Wiele grubych osób znalazłoby dla siebie jakąś formę aktywności, gdyby nie "życzliwe" szczupłe osoby, które potrafią fantastycznie człowieka do wychodzenia z domu zniechęcić.
              Osobiście usłyszałam pod swoim adresem "Ale beka jedzie", gdy popylałam na rowerze pod górę. I to ma mnie zachęcać do ruchu? Wiele osób właśnie dlatego woli zamknąć się w domu, niż narażać na podobne komentarze.
    • e_r_i_n Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:12
      Znam to świetnie, bo jeszcze rok temu wazylam 36 kg więcej.
      I niestety, jedyna rada to schudnąć - ogarnąć emocje, a potem do dietetyka.
      • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:14
        Niezły wynik. Gratulacje.
      • elle.hivernale Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 16:20
        I jesteś zdrowa? Że się tak spytam bez złośliwości. 36 to prawie 3 kg na miesiąc, udało ci się chudnąć tak proporcjonalnie czy na początku więcej plus późniejsze plateau?
        • e_r_i_n Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 17:29
          Jestem w pełni zdrowa, chudlam średnio 1kg tygodniowo, pod opieką dietetyka.
    • rainbow.rainbow Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:21
      Nie załamuj się, musisz powalczyć o siebie, nie oczekując spektakularnych sukcesów od razu. Może warto zacząć od odstawienia słodyczy, cukru, białego pieczywa i makaronu? Spróbuj zmieniać powoli drobne rzeczy w swojej diecie.
      • zoe7 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:13
        Dziewczyny, to jest w głowie.... Żadna wiedza na temat dietetyki i tego JAK to zrobić nie wystarcza. Dla mnie to to samo co alkoholizm i narkomania. Można się starać, nawet x lat wytrzymać w abstynencji, ale przychodzi czas i tak Cię trafia.... I w kółko od nowa....
    • aurita Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:29
      heh, ja sie znowu odchudzam.... i nadal tego po mnie nie widac....
      • zebra51 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:35
        Spróbuj dłuższych gatek, takich kończacych sie nad kolanem - zawsze to lepiej niż w rajstopach.
      • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:38
        Podaj przykładowy dzienny jadłospis.
    • marcelina4 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:35
      wiem, że masz ciężko, współczuję
      ja też za latem nie przepadam, chociaż u mnie odwrotny problem, jestem bardzo szczupła, za bardzo, nie mam żadnych zaburzeń odżywiania, ale też mocno stresujące życie ( ostatnio jakieś apogeum ), tyle że ja w stresującym okresie w ogóle prawie przestaję jeść i to jeszcze pogłębia mój i tak słaby wygląd
      latem upał mnie strasznie męczy, nie mam sił, ubiór to może mniejszy problem, ale na chudym patyku i tak wszystko nie wygląda dobrze, do tego blada skóra i cały efekt powiedzmy marny
      zimą i jesienią lepiej, nie widać chudych nóg i wystających kolan, ani kościstych ramion
      słyszę nieraz komentarze, takie użalające się, że taka bidula, chudzinka, a może powinnam więcej jeść? jedna koleżanka z pracy mówiła o mnie kościotrupek z taką niby troską, no bardzo mi pomagała, musiałam w końcu ją opier....lić, bo nie dawała mi żyć
      nie będę Ci radzić, bo sama nie jestem w super sytuacji, ale trzymaj się, nie bierz wszystkiego do siebie, trzeba jakoś iść do przodu
      • ichi51e Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:35
        Kosciotrupek? Kur..a skad sie ci ludzie biora??
        • tryggia Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:00
          An skąd biorą się ci w tym wątku ("grubas, obżartuch, śmierdzący leń").
          Ten wątek, a w szczególności odpowiedzi to dno dna.
          Gdyby trwałe schudnięcie było takie proste i dostępne wszystkim - nie byłoby ludzi z nadwagą.
          Ale rozum czy logika też nie jest dana wszystkim, stąd tyle pustaków na świecie.
          • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:04
            tryggia napisała:


            > Ale rozum czy logika też nie jest dana wszystkim, stąd tyle pustaków na świecie
            > .

            10/10
          • wegatka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 11:04
            Otóż to.
        • karola1008 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:43
          ichi51e napisała:

          > Kosciotrupek? Kur..a skad sie ci ludzie biora??
          Też to przerabiałam. Tak się złożyło, że wtedy chorowałam na depresję, nie mogłam jeść, no po prostu nie mogłam, a takie komentarze bynajmniej mi nie pomagały.
    • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:38
      Lato jest cykliczne, wiadomo że będzie w czerwcu, zatem od jesieni masz sporo czasu aby latem już być grubą i spasioną.
      Schudnięcie naprawdę jest możliwe.
      • marcelina4 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:58
        gazeta, tobie to nawet cała wieczność nie starczy żeby nabrać rozumu
        • atena12345 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:59
          marcelina4 napisała:

          > gazeta, tobie to nawet cała wieczność nie starczy żeby nabrać rozumu

          do tego potrzebny jest chociaż zalążek, którego gazeta nie posiada
      • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:58
        Nie być - oczywiście miało być smile
        • marcelina4 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:07
          weź się żałośnie nie kompromituj z tym głupim uśmieszkiem na końcu, natury złośliwego starucha nie da niczym przykryć
    • krecik Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:38
      Co do rajstop - masakra, ale rozejrzyj sie za... no kurcze, nie wiem, jak sie nazywaja... No, za takimi jakby spodenkami z materialu halkowego. Nie lycra, ale wlasnie halka w formie luznych spodenek. Przewiewne, chlodzace.
      Ewentualnie poszukaj w aptekach czy drogeriach specjalnych preparatow dla osob z tego typu problemami. Sa bodajze w formie kremow. Naklada sie i zmniejszaja tarcie.

      Ag
    • nowi-jka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:39
      współczuje rozumowania
      lepiej kupować bluzki za 400zł i wydawac fortune na zasypki i dezodoranty na wode przy 5 prysznicach dziennie itd niz rozprawić sie z problemami co by ich nei zajadac i isc do dietetyka czy innego specjalisty
      zamienic zycie w koszmar i nie chceiec nic z tym zrobić, a przepraszam chciec ale nic nie robic w tym kierunku

      twój post to prowokacja ale przeciez na pewno sa tacy ludzie
      • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:58
        Nie trzeba nawet dietetyka tylko zdrowy rozsądek i tyle.
      • mamameg Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:07
        Współczuję rozumowania i braku wyobraźni- naprawdę bywają problemy, których się nie da rozwiązać albo to rozwiązywanie trwa latami np. poważna choroba dziecka.
        • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:22
          Choremu dziecku objadająca się otyła matka niewiele pomoże.
        • nowi-jka Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:35
          a zajadanie problemu pomoże? chorobie tez trzeba stawic czoła, jesli nie zeby ja zlikwidowac to zaakceptowac w swoim zyciu
          chore dziecko i matka która przez wszystkie letnie miesiace ma "depresje" na mysl o wyjsciu z domu to dwie chore osoby w domu, a o jedną moze byc mniej bo o ile autorka zajada problem choroby dziecka na która byc moze nie ma lekarstwa to na jej własna chorobe lekarstwo jest.
          Jeden problem rozwiazany? A własciwie nie jeden bo problem: dobrego samopoczucia, wychodzenia z domu, ubioru, kompleksów, pryszniców, otarć na udach.... To sporo zlikwidowanych problemów których jest jedna przyczyna - duza otyłość. To byc moze bedzie ciezka walka ale chyba warto.
          mówienie ze sie nie da i zajadanie problemu dalej tylko problem pogłebia
      • zoe7 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:16
        Tak to jest, jak ktoś wypowiada się na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia.
      • rosapulchra-0 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 11:28
        Pomyśl zanim cokolwiek napiszesz.
        • zoe7 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 13:50
          To chyba nie do mnie?
          • rosapulchra-0 Re: Lato grubych ludzi 22.05.14, 06:28
            Nie, to nie do Ciebie. Patrz na drzewko smile
      • klawiatura_zablokowana Re: Lato grubych ludzi 22.05.14, 19:12
        Ja się przyznaję, że zaczynam się odchudzać natychmiast, gdy wpada mi do głowy, że można by kupić nowe ciuchy, bo w te stare to ciężko wejść. Odzywa się wtedy moje głęboko na co dzień ukryte skąpstwo wink
    • feel_good_inc Go keto bejbe 21.05.14, 08:39
      Zamiast katować się zacznij jeść dobre rzeczy - ryby, boczek, jajka, ser pleśniowy smile
      Jak zaczniesz gubić kilogram tygodniowo, a wszystkie katujące się pięcioma posiłkami wielkości dłoni kumpele zaczną patrzeć na ciebie z nienawiścią, to ci to jęczenie depresyjne przejdzie.
      www.reddit.com/r/keto
      • saszanasza Re: Go keto bejbe 21.05.14, 08:44
        nigdy nie zaliczyłabym boczku i sera pleśniowego do dobrych rzeczy dla osoby z nadwagą.
        • landora Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:22
          Nigdy nie zaliczyłabym boczku i sera pleśniowego do dobrych rzeczy tongue_out
          • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:38
            landora napisała:
            > Nigdy nie zaliczyłabym boczku i sera pleśniowego do dobrych rzeczy tongue_out

            Każdy ma prawo się mylić big_grin
        • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:37
          saszanasza napisała:
          > nigdy nie zaliczyłabym boczku i sera pleśniowego do dobrych rzeczy dla osoby z
          > nadwagą.

          To dlatego, że nie znasz ludzkiej fizjologii. Jest jedna rzecz*, która sprawia, że ludzie są grubi - cukier - cała reszta to tylko pochodne.

          Przeżeranie się? To huśtawka poziomu cukru we krwi powoduje napady głodu co chwilę.

          Niechęć do ruchu? Cukier rozleniwia - popularny mit o szalejących dzieciach napędzanych colą padł, gdy okazało się, że szaleją, kiedy cukier im spadnie (co następuje dość szybko po wypiciu) a nie kiedy wzrośnie.

          Zażeranie problemów? Wahania poziomu cukru wpływają na nastrój.

          Kiedy usuniesz z diety większość węglowodanów, poziom cukru we krwi się normuje, apetyt wraca do normalnego poziomu i człowiek chudnie bez wk****nia i głodu towarzyszącego zwykłym dietom.

          A może wydaje ci się, że boczek i ser pleśniowy są niezdrowe? Historyjki o szkodliwości tłuszczów zwierzęcych dla układu krążenia i wpływie cholesterolu dietetycznego na jego poziom we krwi zostały już dawno włożone między bajki, choć dalej wielu lekarzy je powtarza. Odetnij kogoś od węglowodanów i daj mu te "straszliwie niezdrowe" rzeczy i sprawdź, jak się będzie zachowywał jego poziom cholesterolu we krwi i ciśnienie. Możesz się mocno zdziwić.

          *)Pomijam choroby wpływające na metabolizm - ma je znikoma liczba otyłych ludzi.
          • zoe7 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:40
            Święte słowa. I sprawdzone.
          • joanekjoanek Re: Go keto bejbe 21.05.14, 10:33
            feel_good_inc napisał:

            > Kiedy usuniesz z diety większość węglowodanów, poziom cukru we krwi się normuje
            > , apetyt wraca do normalnego poziomu i człowiek chudnie bez wk****nia i głodu t
            > owarzyszącego zwykłym dietom.

            To jest święta prawda.

            A 40 kg później przychodzi kliniczna depresja, lądujesz na lekach, żyć nie możesz, a psychiatra informuje, że owszem, ta dieta walnie się do tego stanu mogła przyczynić, bo mózg funkcjonuje na węglowodanach.
            Potem jest jojo. A potem drugi raz już nie ryzykujesz, każda otyłość jest lepsza niż TAKA depresja.
            • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 10:55
              joanekjoanek napisała:
              > feel_good_inc napisał:
              >
              > > Kiedy usuniesz z diety większość węglowodanów, poziom cukru we krwi się
              > normuje
              > > , apetyt wraca do normalnego poziomu i człowiek chudnie bez wk****nia i
              > głodu t
              > > owarzyszącego zwykłym dietom.
              >
              > To jest święta prawda.
              >
              > A 40 kg później przychodzi kliniczna depresja, lądujesz na lekach, żyć nie może
              > sz, a psychiatra informuje, że owszem, ta dieta walnie się do tego stanu mogła
              > przyczynić, bo mózg funkcjonuje na węglowodanach.

              BWAHAHAHAHA! Och, w jakie pierdoły ludzie wierzą smile

              To mówisz, że Inuici, żyjący przez pół roku w depresyjnych ciemnościach i w tradycyjnej diecie nie mający prawie dostępu do węglowodanów, popełniali masowo samobójstwa w depresji, dopóki nie przyszedł do nich zachodni styl żywienia z błogosławieństwem otyłości i chorób serca?

              A może tak samo reagowali Masajowie, żywiący się przez większość roku niemal wyłącznie mlekiem, mięsem i krwią bydła? Pewnie musieli mieć ciężką depresję z powodu bardzo niskiej zapadalności na próchnicę i choroby serca.

              Może choć dzieci leczone dietą ketogeniczną z epilepsji, które latami, w okresie największego rozwoju umysłowego, karmią mózg ketonami? Trafiają potem do pokojów obitych gąbką i z kneblem w ustach, by nie odgryzły sobie języków?

              > Potem jest jojo. A potem drugi raz już nie ryzykujesz, każda otyłość jest lepsz
              > a niż TAKA depresja.

              Przykro mi, wpadam w depresję tylko musząc czytać takie debilizmy.
            • zielonakrufka88 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 11:30
              Lo matko co za bzdury!! Spojrz na sosób odzywiania według Montignaca - bo cięzko to dietą nazwać. Montignac ma naukowo udowodnioną skutecznosć a białej buły tam nie uświadczysz! Dlugo dlugo tak sie odzywiam a depresji niet. W depresji to ja bylam jak sie po raz kolejny napchalam biala buła i popiłam colą a spodni dopiac nie mogłam.
              • aneta-skarpeta Re: Go keto bejbe 21.05.14, 13:30
                Montignac jest super. zeby nie powiedziec, ze zajebisty

                ale to nie dieta, to sposób zywienia- i chyba to najzdrowsza dieta świata
              • lianis Re: Go keto bejbe 21.05.14, 17:02

                W montignac akurat weglowodanow jest bardzo duzo. Nie tylko biala bulka i cukier to weglowodany, wszystkie warzywa i owoce to wegle.

                Mozna byc na diecie czysto bialkowej, rozwalic sobie zupelnie nerki a i tak miec wahania cukru we krwii, bo niewiele osob zdaje sobie sprawe ze w wiekszosci wedlin jest syrop glukozowo fruktozowy i/lub cukier...
                • zielonakrufka88 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 20:47
                  Zgadza się w Montignacu jest dużo węgli ale o niskim ig a to zupełnie co innego niż bezwartosciowa biala maka dmuchane kajzerki i frytki
            • ira_07 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 21:03
              Interesowałam się kiedyś dietami tłuszczowymi w sporcie. I poznałam sporo osób, które żywią się w taki sposób, a zdrowe są i szczupłe, choć często z nadwagą w przeszłości. Gdyby nie moja miłość do piwa i makaronu, też bym spróbowała jakiejś paleo.
          • madzioreck Re: Go keto bejbe 21.05.14, 10:40
            Feel_good, Ty w końcu na Dukanie byłeś czy na boczku? wink
            Jak tam z wagą się trzymasz? Kawał czasu już, jak się odchudzaliśmy smile
            • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 11:04
              madzioreck napisała:
              > Feel_good, Ty w końcu na Dukanie byłeś czy na boczku? wink
              > Jak tam z wagą się trzymasz? Kawał czasu już, jak się odchudzaliśmy smile

              Cheloł bejbe smile
              Jakiś czas próbowałem dukana, ale to nie dla mnie - żarcie bez smaku, do tego wyszła mi skłonność do dny moczanowej, a to praktycznie dyskwalifikuje dietę z tak dużą zawartością puryn.
              Eksperyment z dietą jasno pokazał, że HFLC nic nie pobije. Organizm nieobciążony. Waga, cholesterol i ciśnienie lecą w dół. No i żarcie jest takie, że każdy chce się podłączyć do posiłku. Tłuszczu jako nośnika smaku nie da się pobić dukanowskimi otrębami.
              • madzioreck Re: Go keto bejbe 21.05.14, 11:16
                Ja Dukana zrobiłam do końca II fazy, a później wskoczyłam na tłuściejsze a bez węgli, i, kurde, działało smile
                Choć po ostatnich testach na nietolerancje pokarmowe płaczę, bo nie mogę żadnego nabiału (i piętnastu innych rzeczy, ale sery, ach!), i moja wiedza trochę stanęła na głowie. Wbrew woli poleciało mi 4,5 kg, choć żrę kasze w ilościach znacznych, poszalałam z owocami, i to konkret, banany, winogrona, pomyślałam, a co tam, jak i tak ma mi tyłek urosnąć, to niech coś mam z tego, a tu odwrotnie. No ale z tego, co mi mówili, nietolerancje też mogą powodować kłopoty z utrzymaniem/traceniem wagi. Ponoć wśród sportowców modne teraz testy IgG.
                • przeciwcialo Re: Go keto bejbe 21.05.14, 16:31
                  Ludzie otyli często cierpia na nietolerancje pokarmowe. Wyeliminowanie szkodliwych produktów powoduje że waga sama leci w dól, kalorii liczyc nie trzeba.
          • zielonakrufka88 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 10:42
            Dokladnie, wiele miesiecy temu wyleleiminowałam cukier z diety całkowicie i weglowodany o wysokim ig. Zostały wszelkiego rodzaju sery i sery plesniowe, miesko, warzywa, duzo warzyw, i owoce - ale malo bo nie lubie, wedliny i wegle o niskim ig. NIGDY nie jetsm głodna -jem tyle ile mi sie podoba i w ilosciach jakie lubie, wyniki badan najlepsze w zyciu, waga w doł, 3 rozmiay ubran w dół. Zedchlabym na diecie 1500kcal. Wczoraj zjadlam kopiaty talerz ciemnego makaronu z sosem ze swezym sosem pomidorowym i swieza bazylia - o godzinie 20! wieczorem!
          • przeciwcialo Re: Go keto bejbe 21.05.14, 16:28
            Fuj, to ja wolalabym weganka zostac i zjadac do wypoeku warzyw, owoców, orzechów i nasion. nie znam grubych vegan.
            • ichi51e Re: Go keto bejbe 21.05.14, 16:44
              Polecam watek o grubych vege
              • przeciwcialo Re: Go keto bejbe 21.05.14, 16:51
                Wegetarianie a weganie ciut sie dieta róznią. Na pokarmie roslinnym trudno sie upacs nawet jedzac orzechy i nasiona. Wegetarianie moga dowalic kalorii nabiałem, jajkami, tłuszczami typu oleje, masło, miód .
                Powtarzam, nie znam grubego weganina.
                • ichi51e Re: Go keto bejbe 21.05.14, 19:02
                  Grubi veganie tez sa
                  www.shape.com/healthy-eating/diet-tips/5-vegan-foods-make-you-fat
                  www.myfitnesspal.com/topics/show/689612-mystery-of-the-fat-vegan
                • klawiatura_zablokowana Re: Go keto bejbe 22.05.14, 19:25
                  A ja znam i to trochę. Zarówno grubych wegan jak i wegetarian.
            • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 20:29
              przeciwcialo napisała:
              > Fuj, to ja wolalabym weganka zostac i zjadac do wypoeku warzyw, owoców, orzechó
              > w i nasion.

              Jedno drugiego nie wyklucza. Można być na diecie ketogenicznej wegetariańskiej albo nawet wegańskiej.

              > nie znam grubych vegan.

              Super! Ty nie znasz, to znaczy, że nie istnieją! big_grin
          • katriel Re: Go keto bejbe 22.05.14, 03:36
            > Przeżeranie się? To huśtawka poziomu cukru we krwi powoduje napady głodu co chw
            > ilę.
            Ale ja nie mam napadów głodu. Jakbym miała napad głodu, to bym owszem, wsuwała
            boczek albo ser pleśniowy.
            Ja mam napady apetytu na czekoladę. Z głodem to nie ma nic wspólnego - można być
            przejedzonym do bólu brzucha i mieć apetyt na czekoladę. Ani z chcicą na słodkie -
            cukier z cukiernicy w żaden sposób nie zaspokaja apetytu na czekoladę.

            Raz w życiu mi się zdarzyło bez wysiłku chudnąć (OK, netto chudnąć: być w późnej
            ciąży i nie przybierać). Miałam wtedy cholestazę, więc byłam na diecie wątrobowej:
            zero tłuszczu (boczek i ser pleśniowy wykluczone), za to mnóstwo cukru (no bo
            skądś energię do życia czerpać trzeba).
        • ichi51e Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:39
          Optymalna? Dziala ale niewiadomo w sumie dlaczego.
          • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 09:45
            ichi51e napisała:
            > Optymalna? Dziala ale niewiadomo w sumie dlaczego.

            Doskonale wiadomo. Czego chciałabyś się dowiedzieć? wink
            I owszem, tzw. "optymalna" jest jedną z diet typu HFLC, ale nie jedyną.
        • ira_07 Re: Go keto bejbe 21.05.14, 21:00
          Są dobre dla osób z nadwagą, jeśli takie osoby wyrzucą z diety węglowodany. Tłuszcz syci, więc tłustego zjada się mniej, nie powoduje wrzutów insuliny. Stwierdziłabym, że lepszy boczek na śniadanie, niż chrupki chlebek. Zauważ, ze tuczące rzeczy to głównie węgle: hamburgery, chipsy, pizza, nawet jak kurczak to w panierce.


          Until the very end
      • pederastwa Re: Go keto bejbe 21.05.14, 12:34
        Nazwa tej diety, to od ciał ketonowych, które się ma w ogromnej ilości w moczu podczas stosowania?
        • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 13:15
          pederastwa napisała:
          > Nazwa tej diety, to od ciał ketonowych, które się ma w ogromnej ilości w moczu
          > podczas stosowania?

          Owszem, od ciał ketonowych, które są naturalnym produktem lipolizy, czyli spalania tłuszczów.
          I owszem, występują w moczu i w wydychanym powietrzu, acz nie w wielkich ilościach, bo są zużywane na potrzeby energetyczne organizmu.

          Myli ci się ketoza z ketoacydozą (kwasicą ketonową), będącą patologicznym stanem organizmu w przebiegu cukrzycy. Różnica jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym.
          • pederastwa Re: Go keto bejbe 21.05.14, 13:22
            > Myli ci się ketoza z ketoacydozą (kwasicą ketonową), będącą patologicznym stane
            > m organizmu w przebiegu cukrzycy.

            A skąd pomysł, że coś mi się myli?
            • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 21.05.14, 13:26
              pederastwa napisała:
              > A skąd pomysł, że coś mi się myli?

              A kto pisał o, cytuję "ogromnej ilości ciał ketonowych"?
              Dużo ciał ketonowych w moczu - kwasica ketonowa.
              Mało ciał ketonowych w moczu - ketoza dietetyczna.
              • pederastwa Re: Go keto bejbe 22.05.14, 07:03
                Jak cytujesz, to cytuj dokładnie. Pytałam o genezę nazwy diety.
                • feel_good_inc Re: Go keto bejbe 22.05.14, 12:14
                  pederastwa napisała:
                  > Jak cytujesz, to cytuj dokładnie. Pytałam o genezę nazwy diety.

                  Gdybyś tylko pytała o genezę nazwy to nie napisałabyś o ogromnej ilości, która jasno wskazuje na zaburzenie metaboliczne.
        • madzioreck Re: Go keto bejbe 21.05.14, 15:50
          Chudłam na diecie ketogenicznej i żadnych ciał ketonowych w moczu nie miałam, ani w ilości ogromnej, ani nawet w małej.
    • barbibarbi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:41
      Jakbym miała mieć tak totalnie przechlapane jak opisujesz, a dodatkowo widzieć brak akceptacji i mieć poczucie, że daleko mi do atrakcyjnej kobiety - to wtedy zrobiłabym wszystko żeby schudnąć. No chyba, że to choroba i się nie da, ale w większości przypadków to po prostu nadwyżka kalorii, no sorki taka prawda. Jak komuś wisi zdrowie, wygoda i wygląd to niech sobie waży i 300 kilo, mnie nic do tego, ale jeśli jest to taka straszna droga przez mękę, to mniejszą męką jest po prostu zdecydowanie mniej jeść.
    • lacitadelle Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 08:43
      Na otarcia zdecydowanie polecam krem przeciwko odparzeniom, taki biały typu sudocrem. Trzyma się najdłużej, bo jest gęsty i taki jakby tępy w konsystencji. Ja używam do długich biegów, po 6 godzinach górskiego ultra w upale nic się nie stało, a normalnie po 1,5 h mam rany od stanika czy pasa na bidon.
    • damajah Idź po leki!!! 21.05.14, 08:56
      weź seronoi lub inny lek z fluoksetyną! i nie daj sobie wmówić że szkodliwe, że uzależniają - g. prawda. Znacznie bardziej szkodliwa jest otyłość i to że jesteś nieszczęśliwa (stres!)
      Nie ma siły żebyś nie schudła. Tylko musisz przeczekać pierwsze 2-3 tygodnie bo ten lek nie działa z dnia na dzień!.
      Może dostaniesz też leki na pozbycie się wody z organizmu na jakiś czas.
      BARDZO ważne jest zrobić porządną terapię i nie odstawiać leków po miesiącu czy dwóch.

      Nie rozumiem po co ludzie się tak męczą i dręczą - nie każdy potrafi sam zwalczyć nadwagę czy depresję. Mogę się założyć o duże pieniądze że jak schudniesz i poczujesz się atrakcyjna to większość problemów które zajadasz okaże się do rozwiązania - bo ty poczujesz się pewniej i swobodniej. No i przestaniesz cierpieć z powodu ciepłej pory roku.


      • damajah Re: Idź po leki!!! 21.05.14, 09:04
        co do uzależnienia - nieprawda. Wiem z własnego doświadczenia i kilku osób znajomych.
        Zaczynasz brać od małej dawki, bierzesz taką dawkę jaka u Ciebie będzie działać dobrze (to się dobiera na zasadzie zwiększania aż będzie ok - oczywiście do dawki max. możliwej tylko) Jak kończysz leczenie to pomalutku zmniejszasz dawkę aż przestajesz brać zupełnie i tyle. Nic się nie dzieje! Poza tym że masz szansę na polepszenie życia.

        Ja nie twierdzę że leki są jedynym wyjściem dla każdego, ale rozumiem że niektórzy są w stanie takim że nie potrafią z tego wyjść o własnych siłach. fluoksetyną leczy się zaburzenia odżywiania (oczywiście nie anoreksję bo ten lek bardzo mocno hamuje uczucie głodu na dłuższy czas, to jest antydepresant więc daje też kopa porządnego jeśli chodzi o energię i siłę do życia) i leki są po to żeby z nich mądrze korzystać kiedy naprawdę jest taka konieczność. U takich osób jak ty moim zdaniem jest.
        Chyba że wolisz nadal cierpieć i kupować bluzeczki za cztery stówy ze świadomością że choćbyś kupiła i za 1000 to nadal będziesz się pocić, źle czuć i źle wyglądać co na większość kobiet działa depresyjnie jak cholera.
      • damajah Re: Idź po leki!!! 21.05.14, 09:06
        poprawka: leki na pozbycie się NADMIARU wody z organizmu do zażywania na jakiś czas
    • pade Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:22
      Próbowałam wszystkiego, nie daję rady, mam miliardy kłopotów, które zajadam

      Probowałaś sama czy z fachowcem?
      Bo w takim przypadku, to żadna dieta, a terapia by Ci się przydała, albo chociaż diet coaching.

      ZAJADANIE EMOCJI

      „Natura poskąpiła mi wzrostu. Za to nie poskąpiła mi tuszy. Jestem małą, pulchną, groteskową kobietą o nalanej twarzy. Kiedy ktoś pyta, co jest dla mnie wyznacznikiem szczęścia, odpowiadam niezmiennie: szczupła sylwetka. Ale póki co szczupłość jest daleko ode mnie. Od zeszłego roku mam ponad dwadzieścia kilogramów więcej. Moja nadwaga to ponad trzydzieści kilogramów. Tego nie da się zlikwidować w jeden dzień, tydzień czy nawet miesiąc. Całe życie wierzę, że kiedy schudnę, wtedy dopiero zacznę żyć. Będę kupować modne ciuchy, flirtować z mężczyznami, prowadzić aktywne życie… Kiedy schudnę. Ale czy w ogóle kiedyś?”
      Niejedna z nas patrzy w lustro i myśli: „Gdyby udało mi się schudnąć, chociaż pięć kilogramów, lepiej czułabym się wśród ludzi, mężczyźni patrzyliby na mnie inaczej, mąż zakochałby się we mnie na nowo, a szef awansował.” Sięgamy po kolejne diety: kapuścianą, sałatkową, czy bezwęglowodanową. Przychodzi jednak dzień kryzysu, spadek nastroju, dodatkowy stres w pracy i odreagowujemy stres czekoladą i spaghetti. Potem mamy wyrzuty sumienia, więc zaczynamy kolejną dietę. I tak bez końca. Dlaczego nie potrafimy się trwale odchudzić?
      BO SIĘ ODCHUDZAMY!

      Skąd się bierze efekt jo-jo, wie już pewnie każda z nas. Tabele kaloryczne znamy na pamięć. Podobnie, jak listy dobrych i złych produktów. Wiemy, kiedy powinnyśmy jeść, a kiedy nie. Jesteśmy znawczyniami tematu, tak dobrymi, że same mogłybyśmy doradzać w kwestii odchudzania. Dlaczego więc w dalszym ciągu wyglądamy jak wyglądamy?

      Dobrą intencję zabija ciągła walka. Sama myśl, że za chwilę trzeba się będzie ograniczyć i to poważnie – powoduje nasz stres.

      ODCHUDZAMY SIĘ ZA KARĘ.
      Odchudzamy się nie z miłości do siebie, dbałości o siebie, ale dlatego, bo siebie nie lubimy, albo chcemy się ukarać, za to np., że byłam niegrzeczna i zjadłam całe opakowanie ptasiego mleczka (tu wpisz nazwę twojego grzesznego produktu). Występujemy wtedy z pozycji Rodzica, Nauczyciela, czy Nadzorcy, który łaja nas za nieprzyzwoite zachowanie. Jak wiadomo, nikt nie lubi być traktowany z góry, pouczany, ganiony. Nasze Ego również. Ileż razy już słyszało od nas, że musimy się odchudzić i zacząć chodzić na siłownię, bo wyglądamy jak świnia (znowu wpisz właściwe określenie). Jak dzieciak, któremu rodzić ciągle truje głowę o bałagan w pokoju, tak podświadomość zaczyna ignorować nasze „postanowienia”. Żeby móc się trwale odchudzić, musisz wejść w świat swojego wewnętrznego dziecka. Dowiedzieć się, czego mu potrzeba, czego się boi, na co ma ochotę. Co my tak naprawdę wiemy o sobie? Przy bliższym poznaniu okazuje się, że niewiele.

      NAWYKI
      Zwróćcie uwagę na to, że jemy w określonych porach. Nasza cywilizacja ustaliła pewien rytm dnia: rano śniadanie, potem praca, następnie obiad, może podwieczorek i na zakończenie dnia, kolacja. Opcja dla pracujących w korporacjach: obiad zastępujemy „lekkim lunchem”, reszta bez zmian. Nikt z nas tak naprawdę nie wie, kiedy jest głodny. Odczuwamy głód wynikający z przyzwyczajenia. Jeśli o 12-tej zwykliśmy coś jeść, to na 10 minut przed południem organizm zacznie się domagać swojej zwykłej porcji pożywienia. Nie dlatego że jest głodny, ale dlatego, bo tak go nauczyliśmy. Jeśli jemy, kiedy nie czujemy głodu zadajemy ciału gwałt, z którym ono musi sobie jakoś poradzić. Jak nie ma co zrobić z pożywieniem, który do niego dociera – odkłada do magazynu. Każda z nas wie, gdzie mieści się jej magazyn. Kończymy jak wielbłąd, który dostaje pokarm i wodę nie wtedy, kiedy jest głodny i spragniony, ale wtedy, kiedy dociera do oazy.
      Co możemy dla siebie zrobić to wsłuchać się w potrzeby naszego organizmu. Jedzmy wtedy, kiedy naprawdę jesteśmy głodne, a nie wtedy, kiedy wypada, albo mamy na to czas. Tak, wiem że to trudne, ale korzyść to mniejszy rozmiar ciuchów.

      ZAJADANIE EMOCJONALNYCH BLIZN
      Co za niezdara! Do niczego się nie nadajesz! Jak tyś się ubrała! Czy ty nic nie potrafisz?!
      Takie i setki innych przykrych słów, rzucone bez zastanowienia przez rodziców mogą trwale zaburzyć poczucie własnej wartości dziecka, a potem dorosłego. Przykre sytuacje, których dziecko jest świadkiem lub co gorsza uczestnikiem trwale niszczą jego poczucie bezpieczeństwa. Jest to przestępstwo w białych rękawiczkach. Ofiara nie złoży pozwu. Ofiara nawet nie wie, że jest ofiarą. Dopiero życie jej to pokaże, poprzez zdarzenia, kiedy znowu to dorosłe już dziecko będzie musiało się czuć jak onegdaj.
      Niezmiennie zaskakuje mnie jak niewielka ilość kobiet, z którymi pracuję rozumie, że tycie jest uwarunkowane nie brakiem silnej woli a wzorcami, które powstają głownie wskutek traumatycznych przeżyć z przeszłości. I kiedy piszę o „traumatycznych przeżyciach” mam na myśli nie tylko zdarzenia obiektywnie traumatyczne, jak wszelkiego typu nadużycia, agresję lub chłód emocjonalny któregoś z rodziców, ale także (a może przede wszystkim) zdarzenia z pozoru mało ważne, nic nieznaczące dla dziejów świata, ale dla nas, którzy byliśmy przedmiotem drwin w klasie, lub obudziliśmy się w środku nocy i nie było przy nas nikogo, albo poczuliśmy się odrzuceni z innego, równie „błahego” powodu, dla nas były te wydarzenia krytyczne. Dziecko, jakim wtedy byliśmy przeżywa inaczej niż dorosły, którym teraz jesteśmy. I to dziecko trzeba zrozumieć.

      EFEKT „A CO MI TAM!”
      Pojawia się, kiedy rygorystycznie podchodzimy do naszej diety. Albo jemy bez ograniczeń, albo mamy ich tyle, że czujemy się jak w więzieniu. Nasza podświadomość tylko czeka na moment, kiedy będzie mogła z niego uciec. I kiedy się ten moment trafia, ucieka jak najdalej ze świadomością, że więcej tam już nie wróci. Wtedy umysł mówi „A co mi tam! Dosyć tego katowania się. Miałam dzisiaj gorszy dzień. Zasługuję na pączka”. I oczywiście na tym pączku się nie kończy. Pączek jest symbolem końca deprywacji. Teraz trzeba sobie zrekompensować ten trudny czas. I zaczynamy festyn objadania się. Jemy póki nie opróżnimy lodówki. Czarno-biały scenariusz. Albo rygor diety, albo absolutny brak kontroli. Metabolizm wariuje. Nasz organizm w panice przestawia się z funkcji „przeżyć” na funkcję „gromadzić”, żeby zabezpieczyć się przed kolejnym atakiem głodu stulecia. Gdyby przez dłuższy czas głód się nie pojawił, organizm sam zrezygnowałby z zapasów, a przynajmniej z części, bo i po co nosić taki balast ze sobą. Ale my nie dajemy mu na to szansy. Sięgamy po kolejną dietę i teraz nasz wewnętrzny kontroler będzie strzegł zgromadzonych „skarbów” jak oka w głowie. Wykorzysta każdą okazję, by zwiększyć ich rozmiar, a zarazem nasz rozmiar.
      Jeśli już koniecznie musisz być na diecie postaraj się przynajmniej być bardziej wyrozumiała. Wpadki zdarzają się każdemu. I nie jest to koniec świata. Gdyby tak miało być, nasza cywilizacja nie zaszła by daleko. Więc następnym razem, kiedy złamiesz swoje zasady, nie leć w panice na siłownie, względnie do lodówki, tylko postaraj się zrozumieć siebie, bądź dla siebie jak czuły, dobry rodzic. Najwyższy czas, żebyś i ty takiego miała.
      Pamiętaj: Dopóki dieta jest dla twojego organizmu więzieniem o zaostrzonym rygorze, dopóty twój organizm będzie z niej uciekał.
      • pade cd 21.05.14, 09:26
        POCZUCIE WINY
        Od najmłodszych lat nasze zachowanie jest kontrolowane za pomocą niezwykle sprawnego narzędzia, jakim jest poczucie winy. Osoba, która posługuje się poczuciem winy jest manipulatorem doskonałym. Chyba nie ma człowieka, który byłby odporny na poczucie winy. Po kilku latach ciągłego wzbudzania w nas wyrzutów sumienia potrafimy czuć się winni bez niczyjej zachęty. Ot, wbudowany kod zaczyna działać automatycznie. Jak to się ma do naszej tuszy? Przełożenie jest proste: skoro jest wina, to musi być i kara. Jak nie ukarać lepiej kobiety, jeśli nie dorzucając jej kilka kilogramów ekstra?!
        Pomyśleć, że wystarczyłoby przestać się obwiniać za to, że nie jestem dość dobrą matką, żoną, sprzątaczką domową, pielęgniarką, nie mam motywacji, albo błyskotliwej inteligencji, nie potrafię się zachować w towarzystwie, a może jestem zbyt sztywna, pracuję za dużo, albo za mało. Rzadko zdarzają się momenty szczerego komfortu psychicznego. Z tyłu naszego umysłu nasz wewnętrzny krytyk ciągle nas ocenia i obwinia o całe zło tego świata. Nie ma już rodzica, który łajał nas jako dziecko, więc weszłyśmy w jego rolę. Od tej chwili jesteśmy samowystarczalne.
        Pamiętaj, ilekroć czujesz się winna czemuś, choćby temu, że twoje dziecko gorzej się zachowało, lub mąż nie dostał podwyżki, twoja podświadomość wysyła sygnał do mózgu: „Zwiększyć obwód w pasie!”, „Poszerzyć biodra!”, „Przyszedł materiał na nową oponę, brać się do roboty!”. I nasze komórki macierzyste biorą się do roboty. A my po jakimś czasie patrzymy na dodatkową fałdkę tłuszczu i nie widzimy w niej ciągłego karcenia siebie. Za to automatycznie myślimy o sobie: „Ale się zapuściłam. To dlatego, że podjadam. Mogłabym wreszcie zacząć chodzić na siłownię. Nie mam za grosz silnej woli..” Znowu się karcimy. Ta procedura nie ma końca. Więc następnym razem, kiedy nawalisz w pracy, spóźnisz się z raportem dla szefa, wyniki sprzedaży nie będą satysfakcjonujące, nie uda ci się załatwić czegoś w urzędzie, zapomnisz o wywiadówce syna, mąż łakomym wzrokiem będzie przyglądał się filigranowej blondyneczce – przestań karać siebie.
        W imię szczupłej sylwetki: Daj sobie spokój!

        WSTYD
        Wstyd to demon dzieciństwa, dojrzewania i wieku dorosłego. Na każdym etapie wygląda inaczej. Nigdy nas nie opuszcza. Jest nieodłączną częścią życia człowieka cywilizowanego. Wstyd otrzymaliśmy w darze od naszych rodziców, którzy lubili nas zawstydzać, by w ten sposób wpłynąć na nasze zachowanie. Nauczyciele utwierdzili nas w świadomości, że mamy się czego wstydzić. Rówieśnicy pokazali jak wstyd potrafi boleć. Czasem wstydzimy się za coś, co nie jest nasze. Wstydzimy się, bo ktoś bliski nas wykorzystał, wstydzimy się za naszych rodziców, partnera, dzieci. Jesteśmy przesiąknięci wstydem. Najbardziej podatna na zranienie jest część nas, która ciągle jest dzieckiem. Ona wstydzi się za nas, którzy udajemy, że coś, co się stało wcale nas nie zabolało. Kiedy nasze wewnętrzne dziecko się wstydzi chce się schować. I chowa się za zasłoną naszego ciało. Im bardziej się wstydzi, tym bardziej chce zniknąć, a tym samym większej osłony potrzebuje. A my te osłony próbujemy z niej zedrzeć przemocą, dietą, ćwiczeniami, głodówką. Lecz wewnętrzne dziecko ma lepszy kontakt z naszym ciałem. Bo wewnętrzne dziecko to część naszej podświadomości, a ta steruje wszystkimi procesami życiowymi, naszym metabolizmem, zdolnością przetwarzania i gromadzenia.
        Nie jest łatwo odrzucić wstyd. Dużo prościej przejść na ostrą dietę. A potem drugą i trzecią. Dużo trudniej jest stanąć w obliczu prawdy. Czasem ta prawda jest tak głęboko schowana w nas, że sami nie mamy do niej dostępu. Ale dopóki nie zaczniemy poszukiwań będziemy okłamywać sami siebie. I zamydlać sobie oczy kolejną dietą. Mogłabym powiedzieć, że szkoda Twojego czasu na diety, ale wiem też jak bardzo prawda potrafi boleć, więc zrozumiem, jeśli nie zawalczysz o siebie.

        BRAK POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA
        Nasze wewnętrzne dziecko chroni się w ciele także, a może przede wszystkim, w sytuacjach lękowych. Jeśli żyjesz w niekomfortowych warunkach, męczy Cię brak stabilizacji na gruncie zawodowym lub osobistym – tam upatruj powodów, dla których twoje ciało tak rozpaczliwie trzyma się masy. Twoje wewnętrzne dziecko próbuje się schronić za zasłoną z ciała.
        Jest jeszcze jeden lęk – archetypowy, wywodzący się z braku stabilizacji w naszej pierwotnej rodzinie. Jeśli nie było pokoju między rodzicami, lub jeśli jednego z rodziców w ogóle nie było, jeśli rodzina została dotknięta jakąś tragedią, bez uprzedzenia zabrano dziecku spokój dorastania, wówczas ten podświadomy lęk będzie wdrukowany w jego DNA. Lęk będzie warunkował wiele jego życiowych decyzji. Teraz to dziecko jest już dorosłą kobietą, ale cały czas boi się być opuszczona, boi się biedy, boi się, że zostanie niewłaściwie oceniona. Skąd ona ma czerpać poczucie bezpieczeństwa? Jeśli nie ma go w sobie, przez całe życie będzie samotna, szukając tego bezpieczeństwa u innych. Nawet żyjąc w małżeństwie – dalej będzie samotna. Może zmieniać partnerów jak rękawiczki, lub unikać wchodzenia w związki, znajdować niewłaściwych partnerów, lub szukać nadaremnie. Wszystko dlatego, że ma zaprogramowany w sobie lęk przed związkiem. Przez całe życie będzie towarzyszył jej lęk. Jeśli nie skonfrontuje się z tym lękiem, lub wyprze go do podświadomości, ten jak hydra przekształci się i wedrze w jej życie w innej postaci. Wtedy kobietę zaczną nawiedzać trudne zdarzenia. Pojawią się problemy finansowe, choroby najbliższych, zdrada.
        Nie ma znaczenia, w jaki sposób ta już kobieta będzie sobie radzić z strachem. Może będzie kompulsywnie jadła, a może się będzie głodzić. Może próbować jednego i drugiego. Potem będzie walczyć z uzależnieniem od jedzenia, albo nie przyjmowania pokarmu, względnie od obu. Stara się ze wszelkich sił, ale walczy nie z tym wrogiem, co trzeba. To tak jakby całe nasze oręże, wszystkie armaty skierować w pole. Palimy z armat, wytężamy się w walce, sięgamy po rezerwy broni, zawieramy pakty a pole jak było tak jest. Nie zauważyłyśmy, że cały czas w naszych zmaganiach i w chwilach odpoczynku towarzyszyło nam dziecko. Trzymało nas za rączkę i cicho przyglądało się naszej walce. Bezgłośnie. Nie rozumiejąc, po co to robimy. To jego trzeba było zauważyć. Z nim negocjować. Prawdziwym problemem kobiety jest jej wewnętrzne dziecko, które cierpi na strach. Jeśli nim się zajmie należycie, okaże się, że i los zacznie jej sprzyjać. Receptą na strach jest miłość. Do siebie. Zaopiekowanie się sobą, swoimi nastrojami, lękami, swoim wewnętrznym dzieckiem. Wydaje się, to być proste. Jednak, kto próbował być dla siebie dobry, nie okazjonalnie, lecz zawsze, w różnych okolicznościach, wie jak trudne jest to zadanie.

        UWARUNKOWANIA SPOŁECZNE
        „Anusiu, dlaczego nie zjadłaś tortu?! Jak to nie napijesz się za zdrowie solenizantki?! Nie smakuje Ci?!
        Nie jest łatwo żyć w kraju, gdzie jedzenie jest podstawową atrakcją wszelkich spotkań. Nie jest łatwo odmówić, gdy jest się ceremonialnie częstowanym jedzeniem. Ach, te towarzyskie szantaże. Wszyscy im ulegamy, chyba, że mamy żelazne nerwy i potrafimy stawić czoła niezadowoleniu, cioci, mamy, babci.. Nie chcemy sprawiać przykrości, zwracać na siebie uwagi.. różne motywacje nami powodują. Jedno jest pewne – te szantaże są zawsze skuteczne. Jak łatwo nas pozbawić prawa do własnego wyboru… Jesteśmy karni, nawykli do wypełniania poleceń starszych. Autorytet to rzecz święta. I nawet, jeśli w nocy się buntujemy, to za dnia jesteśmy posłuszni. Zastanów się, jaką cenę za to płacisz. Najbliżsi to kapitalny materiał do testowania swojej asertywności. Odmów. Zrób to tak, aby nie zranić, ale zrób to. Dla siebie. Całe życie musimy wybierać. Kiedy chodzi o dobro i wygodę stawiamy siebie na szarym końcu. Najpierw są dzieci, potem rodzice, gdzieś po drodze sytuuje się mąż, znajdzie się też miejsce dla wielu bliskich, nie zapomnieliśmy o przyjaciółce. Gorzej, że o sobie nawe
        • gazeta_mi_placi Re: cd 21.05.14, 09:33
          Bzdura z tymi uwarunkowaniami społecznymi, połowę życia byłam niejadkiem a i do tej pory większość porcji w restauracjach jest dla mnie za duża i zostawiam.
          Jako młoda osoba byłam mało asertywna, ale nie wmuszałam w siebie jedzenia więcej niż chciał mój żołądek czy u kogoś w domu czy w restauracji choć raz usłyszałam "że kucharzowi będzie przykro". Sama też nie zmuszałam nigdy gości do dokładek, tj. pytałam najwyżej raz i koniec.
        • kagrami cd?? 21.05.14, 10:40
          Do mnie dociera. Czy to koniec??>
          • pade Re: cd?? 21.05.14, 10:58
            Gorzej, że o sobie nawet nie pomyślałyśmy. Więc kiedy przychodzi wybierać pomiędzy czasem dla rodziny a czasem dla siebie – przegrałyśmy. Z miłością jest tak samo. Dbamy o innych nie dbamy o siebie. Więc jeśli chcesz wysłać komunikat swojemu wewnętrznemu dziecku, że jest dla ciebie ważne – postaw na siebie, zrezygnuj z ciasta na imieninach u cioci, albo z imienin cioci, zrób coś dla siebie. I nie musi to być od razu wizyta na siłowni. Wystarczy, że się o siebie zatroszczysz tak jak lubisz. Twoje ciało to doceni i przestanie krzyczeć do Ciebie za pomocą dodatkowych kilogramów. Warto być dla siebie dobrym. To się po prostu opłaca.

            KODY RODZINNE ZAPISANE W GENCH
            Nie jest łatwo walczyć ze sobą, z całym światem i jeszcze z predyspozycjami genetycznymi. Ale zwróćcie uwagę na to, że nawet wśród bliźniaków jeden może być bardziej otyły, drugi mniej. W rodzinach, gdzie wszyscy byli otyli są i dzieci, które wyrastają na szczupłych dorosłych. I odwrotnie. Jak to się dzieje? Inny program na życie i na siebie. Uwarunkowania nie decydują o naszym życiu. To my o tym decydujemy. Świadomie, czy też nie. Warto więc mieć kontakt ze sobą. Dotrzeć do swojego wewnętrznego dziecka i z nim się dogadywać. I to nie tylko w kwestii własnej tuszy. Tą drogą można załatwić mnóstwo innych tematów. Od finansów, poprzez partnera, na tempie starzenia skończywszy.

            Teraz już koniecsmile Ucięło mi, przepraszam.
    • lusitania2 Re: no niemożliweeeeeeee 21.05.14, 09:38
      co ty opowiadasz...
      W dwóch wątkach obok:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,151012581,151012581,A_odchudzanie_dziecka_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,150970875,150970875,Dyskryminacja_otylych_wreszcie_ktos_glosno_walczy.html
      stado forumek przekonuje, jak to bycie grubym jest spox, jakie to one grube szczęśliwe (nie to, co chudzielce), a nawet że bycie grubym jest zdrowsze, niż bycie szczupłym, że odchudzanie to dopiero dramat, nieszczęście i kupa kłopotów a tu takie rzeczy...
      • agrypina6 Re: no niemożliweeeeeeee 21.05.14, 09:43
        Ematka mnie zadziwiasmile. Przecież każda jest szczupła i wygląda na niepełnoletnią, nawet gdy jest po pięćdziesiątce. Wiem, bo wiele razy tu o tym czytałam. Więc skąd nagle tolerancja dla otyłości?
        • tryggia Re: no niemożliweeeeeeee 21.05.14, 10:05
          Ja jestem szczupła, ale nigdy nie twierdziłam, ze toleruję otyłość. Otyłość to choroba, ale tolerancja czy zrozumienie dotyczy O S O B Y z otyłością. Mnóstwo osób przestaje widzieć pod warstwą tłuszczu człowieka i to jest straszne.
    • agrypina6 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:41
      Bardzo Ci współczuję. Może idz do dietetyka? Moje dwie koleżanki były, stosują dietę i chudną. Obie już po trzydzieści kg potraciły.
    • derena33 Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:47
      zamiast rajstop kup sobie takie szorty
      allegro.pl/mewa-majtki-szorty-reformy-jedwabne-140-bezowe-56-i4202265076.html
      • gazeta_mi_placi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 15:51
        Moja babcia (rocznik przedwojenny) takie miała big_grin
        • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 17:14
          Moda co raz wracawink
          Mozna się smiac ale takie spodenki aczkolwiek w innym kolorze wink nosza rownież sportowcy np. piłkarze a do grubych nie należą.
    • mid.week Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 09:47
      A dasz radę opisać kilka z tych milionów kłopotów do zajadania? Może ktoś pomoże ci choć jeden rozwiązać, a w innym wesprzeć i pocieszyć. Zawsze to trochę mniej stresów będzie...?
      • tryggia Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:02
        Wiesz, że wystarczy w pewnym momencie czuć cokolwiek mocniej, żeby już mieć poczucie, ze się zwariuje bez jedzenia? Wiesz jakie są mechanizmy uzależnienia?
        • easyblue Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:35
          Wiem.
          Każdy robi z własnym życiem, co chce. Skoro Autorka wątku nie prosi o pomoc w odchudzeniu, a o poradę odnośnie problemów w lecie z dużym ciałem, to widocznie nie chce w tej materii nic mieniać.
        • przeciwcialo Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 18:17
          Z uzależnieniami nalezy walczyc a nie machnąc reka bo to uzaleznienie.
          • easyblue Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 21:08
            Każdy jest od czegoś uzależniony. Ważne, by uzależnienia nie niszczyły życia i zdrowia.
      • barbibarbi Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:03
        podejrzewam, że to czysty trolling dla podtrzymania ruchu na forum gazety i klikalności reklam. Jednorazowy nick, już pewnie się nie odezwie, a temat modny obecnie.
        • mid.week Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:11
          Może tak, może nie.
    • best_bej Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:02
      hipcia, moja koleżanka też ma problemy z otarciami, latem obcina rajstopy nad kolanem i kosi takie kolarzówki. może to pomoże?
      • best_bej Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:04
        aaa moja ciocia nosiła jedwabne czy satynowe barchanki, takie przed kolanko majtki z golfemsmile może to jest takiś sposób?
    • kropkacom Re: Lato grubych ludzi 21.05.14, 10:14
      Ja lubię lato, ale ja się tak nie katuje. Tobie współczuje. A ludzie... No cóż, ludzie nie docenią, że chcesz mimo dużej wagi wyglądać na zadbaną. Ludzie woleli by pewnie abyś oprócz kilogramów na plus śmierdziała i tak dalej... Co więcej, jak w końcu zaczniesz się odchudzać to i tak dadzą ci w kość zanim widocznie schudniesz. Dla kogoś (wielu ktosiów) i tak całe życie będziesz gruba. Nie myśl o ludziach! Pomyśl o sobie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka