stacie_o
23.05.14, 09:05
Nie chcę wywoływać wojny pt mama wózkowa vs rowerzyści. Jedna kwestia mnie nurtuje. U mnie na osiedlu i w okolicy, nie wolno jeździć po chodniku. Ale ludzie jeżdzą, ok zacieniony chodnik lepszy niż smrodliwa ulica. Ja z wózeczkiem idę ładnie, zgrabnie, trzymam się jednej strony, a i tak co spacer znajdzie się z 3, 4 rowerzystów którzy będą na mnie dzwonić. O co kaman??
chodnik szeroki na tyle, wózek wąski, że mogą mnie minąć. A tak, to ja podskakuje, dziecko się budzi i mam ryk. Jaki jest cel tego dzwonienia? O ile mi rowerzyści nie przeszkadzają to po którejś takiej akcji mam ochotę dzwonić na sm lub palnąć wykład o zakazie jeżdzenia po chodniku...