Dodaj do ulubionych

Rowerzystki, "dzwonicie"?

23.05.14, 09:05
Nie chcę wywoływać wojny pt mama wózkowa vs rowerzyści. Jedna kwestia mnie nurtuje. U mnie na osiedlu i w okolicy, nie wolno jeździć po chodniku. Ale ludzie jeżdzą, ok zacieniony chodnik lepszy niż smrodliwa ulica. Ja z wózeczkiem idę ładnie, zgrabnie, trzymam się jednej strony, a i tak co spacer znajdzie się z 3, 4 rowerzystów którzy będą na mnie dzwonić. O co kaman??
chodnik szeroki na tyle, wózek wąski, że mogą mnie minąć. A tak, to ja podskakuje, dziecko się budzi i mam ryk. Jaki jest cel tego dzwonienia? O ile mi rowerzyści nie przeszkadzają to po którejś takiej akcji mam ochotę dzwonić na sm lub palnąć wykład o zakazie jeżdzenia po chodniku...
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:09
      U nas krótkim dzwonkiem czasami ostrzegają, że nadjeżdżąją...może o to chodzi, jak jedzie z tyłu nie widzisz go i możesz wleźć pod rower, zwłaszcza że niekonicznie musisz się spodziewać rowerzysty w tym miejscu-inna sprawa, że po chodniku jeździć nie powinni.
    • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:11
      Jedyny cel- to to bys nagle nie skręciła pod koła. Ale skoro jest zakaz jazdy po chodniku to ja bym twardo o tym informowała. Ostatnio byłam świadkiem jak rowerzysta wyskoczył z mordą na matkę z dzieckiem, bo dziecko weszło mu prawie pod koła. Tyle, że rowerzysta był na chodniku, matka z dzieckiem też, a obok jest elegancka ścieżka rowerowa.
      • stacie_o Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:14
        Kurczę, ale jak mnie nagle ktoś z tej ciszy wyrwie takim dzwonieniem, mała się obudzi (ma jeszcze silny odruch moro) to większe jest prawdopdoobeiństwo, że zrobię nagle niespodziewany ruch. Może te dzwonki zbyt nataraczywe są.
        • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:26
          Pytanie jak dzwonią. Czy jest to lekkie potrącenie dzwonka czy natarczywe dzwonienie.
          Ale skoro budza Ci dziecko to bym bez wahania rzucała teksty o zakazie jazdy po chodniku.
          (ja mam uraz do rowerzystów na chodniku, bo jeden idiota wjechał kiedyś we mnie jak nioslam dwuletnią córkę na ręku- chodnik zwęzony z powodu remontu a ten debil jeszcze na rowerze zasuwał. Po potrąceniu jeszcze do mnie z awanturą i niemal łapami leciał (na szczęście inni przechodnie stanęli w mojej obronie)).
          • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:19
            Mam nadzieję że go złapali i wezwano policję.
            • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:40
              Pan oddalił się bluzgając nadal. Nie wzywałam policji.
              • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:44
                Niestety są anonimowi, jeżdżą bez tablic więc zdają sobie sprawę, że są słabo namierzalni.
        • to_ja_tola Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:14
          stacie_o napisała:

          > Kurczę, ale jak mnie nagle ktoś z tej ciszy wyrwie takim dzwonieniem, mała się
          > obudzi (ma jeszcze silny odruch moro) to większe jest prawdopdoobeiństwo, że zr
          > obię nagle niespodziewany ruch. Może te dzwonki zbyt nataraczywe są.

          chyba jednak trochę przesadzasz....
          dajcie luz.Kurcze niektórym w niczym nie dogodzisz?!
      • nowi-jka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:22
        jesli nei ma sciezki to nie ma zakazu jazdy po chodniku
        • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:27
          Oj nie może poza paroma wyjątkami:
          Sytuacje, w których kierujący rowerem może korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych zostały określone w art. 33 ust. 5 u.p.r.d.:

          1) rowerzysta opiekuje się osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;
          2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;
          3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła.

          rowerzysta w przypadku braku ściezki powinien poruszać się po ulicy.
          • nowi-jka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:14
            uciełas w odpowiednim momencie cytat i wyszło ze musi ulica, słonko przytacza cały i wychodzi ze jak nie ma sciezki to moze ulica lub chodnikiem

            mnie bardziej wkurzaja na ulicy zwłaszcza ze po 15 min udaje ci sie takiego wyprzedzic a on odjezdza do swiateł i znów jest przed tobą
            • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:19
              Słonko tez napisała, ze nie może chodnikiem...
        • slonko1335 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:29
          niekoniecznie:
          "Generalna zasada brzmi: rowerem po chodniku jeździć nie wolno (artykuł 26 Prawa o Ruchu Drogowym).

          Od tej zasady istnieją jednak trzy wyjątki. Rowerzysta może jechać po chodniku gdy:

          jedzie z dzieckiem do lat dziesięciu lub
          podczas złej pogody (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła) lub
          są spełnione jednocześnie trzy warunki:
          chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości,
          ruch na jezdni jest dozwolony z prędkością ponad 50 km/h (w terenie zabudowanym),
          brakuje oddzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla nich przeznaczonego."
          • slonko1335 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:30
            o widzę, że z Melancholią się zgrałam....
            • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:36
              smile
    • mor_lena Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:12
      Ja nie dzwonię. Ale niedawno jechałam po ścieżce wspólnej dla rowerów i pieszych i dojeżdżając do pani i pana idących całą szerokością dróżki powiedziałam "przepraszam", na co pani wyskoczyła na mnie z twarzą, że przesz mam dzwonek to powinnam dzwonić. Nie dogodzisz tongue_out
    • kietka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:14
      kazdy kij ma dwa konce, oprocz procy oczywiscie.
      niestety debilne i bezmysle promowanie cyklingu niestety ma efekt uboczny, w postaci rowerzystów czujących sie mega wyjątkowo i przede wszystkim bezkarnie (bo zwieją, zanim człowiej zdarzy otworzyc paszcze), zeby nie było sama jezdze, ale to, ze widze, to jaksas masakra.
      powinno kłasc sie nacisk na niebezpieczenstwa, jakie czyhaja na rowerzystów, szczegolnie pedzacych tak, ze babcia z balkonikiem moze spowodowac katastrofe w ruchu ladowym, im wmawia się włascie, ze sa swietymi krowami, wyszcy inni uzytkownicy ruchu sa nia ich usługi. Błąd!
      Co z tego, ze moga wyprzedzac z prawej strocy, co z tego, jak kierujacy nie jest w stanie zauwazyc rowerzysty wypadjacego zza zakretu jadacego 4o km/h i kto zginie? na pewno nie kierowca, ale bogu ducha winny czlowiek zycia ma zlamane. MYSLEC, to nie boli.
      • atena12345 kietka 23.05.14, 09:17
        ja się z Tobą zgadzam. Zaskakuje również debilny przepis zezwalający rowerzystom na jazdę równoległą ulicą
      • oqoq74 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:45
        Rowerzysta 40 km/h? W mieście na chodnikach? Wątpię
    • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:15
      Nie tylko Ty masz taki problem, niestety w Krakowie jest plaga cyklistów na chodnikach, jakby jechali ostrożnie wiedząc, że są tam gośćmi i w razie potrzeby (wąski chodnik, pieszy nie ma jak przepuścić roweru chyba, że wchodząc na jezdnię) ustępując pieszemu to ok.
      Ale niestety cykliści często na chodnikach czują się Panami.
      Ostatnio wychodziłam z piekarni i widzę nadjeżdżającą rowerzystkę, chodnik akurat wąski więc idę tuż przy samej ścianie, ale i tak rowerzystka dzwoni, sorry ale bardziej się nie dało, szłam przy samej ścianie, co ona myślała, że wrócę się z powrotem do piekarni (bardziej się nie dało przesunąć) aby ją przepuścić czy jak? Parę metrów dalej szła kobieta z psem na smyczy, też została obdzwoniona.
      Z tydzień wcześniej idę chodnikiem, a naprzeciwko mnie dwie piesze, z tyłu dzwoni na mnie rowerzysta, przesunęłabym się nawet, ale z przeciwka idą powoli (starsze kobiety) dwie piesze i musiałabym wejść na nie albo zejść na jezdnię. Nie zmieniłam więc toru drogi, biedny cyklista to on musiał zjechać na jezdnię.
      Innym razem nie zdzierżyłam i gdy usłyszałam dzwonek powiedziałam, że przepraszam zagapiłam się i weszłam na ścieżkę rowerową (oczywiście żadnej ścieżki nie było tylko chodnik), babka coś o ścieżkach rowerowych, że nie ma. Ok, nie ma, ale czy to moja wina? Idąc chodnikiem zawsze trzymam się jednej strony, najczęściej jednego lub drugiego brzegu, nie chodzę środkiem a i tak cyklistom nawet tacy piesi nie pasują, żenada.
      Straszne chamstwo i nie liczenie się z pieszym na chodniku, bynajmniej w Krakowie.
      • atena12345 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:18
        gazeta_mi_placi napisała:


        > Straszne chamstwo i nie liczenie się z pieszym na chodniku, bynajmniej w Krakow
        > ie.

        to dobrze, że przynajmniej w Krakowie rowerzyści kulturalni
      • stacie_o Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:20
        > Straszne chamstwo i nie liczenie się z pieszym na chodniku, bynajmniej w Krakow
        > ie.

        gazeta, rotfl!
        • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:23
          A Ty nie masz takiego wrażenia bo chyba sama mieszkasz w okolicach Krakowa?
          • atena12345 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:24
            gazeta_mi_placi napisała:

            > A Ty nie masz takiego wrażenia bo chyba sama mieszkasz w okolicach Krakowa?

            big_grin big_grin big_grin
          • stacie_o Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:25
            mam, mam
            ale chodziło mi o użycie bynajmniej zgodne z forumową tendencją
            • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:31
              No właśnie, moja rada nie ustępuj, jak dzwonią powiedz głośno i wyraźnie, że to nie ścieżka rowerowa i czy masz z wózkiem dziecięcym wyjść na jezdnię, ale licz się z tym, że zostaniesz zwyzywana albo cyklista wda się w pyskówkę.
      • nowi-jka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:23
        dzwoni po to zebys nagle nie skrecił mu prosto pod koła
        lepiej ze dzwoni i ostrzega niz jedzie jak wariat i tylko pęd powietzra mówi nam ze własnie obok przejechał
        • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:29
          Rowerzysty na chodniku nie powinno być. Od jazdy rowerem jest ścieżka, a gdy takiej nie ma to ulica.
          Rowerzysta na chodniku ma się poruszać tak, by nikogo nie potrącić, niezależnie w jaki sposób porusza się dana osoba.
          • landora Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:09
            Ja już naprawdę wolę rowerzystów na chodnikach, bo na ulicy się ich zwyczajnie boję. Na wąskich, miejskich uliczkach trudno ich bezpiecznie wyprzedzić, z kolei trudno też jechać za nim całą drogę... Często taki rowerzysta nie jedzie nawet blisko prawej krawędzi jezdni, tylko radośnie chyboce się na środku, blokując cały ruch. A już na trasach szybkiego ruchu to w ogóle pomyłka, zdarza mi się spotykać takich geniuszy na Trasie Katowickiej (dwupasmowa wylotówka z Poznania).
            • klamkas Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:20
              Nie jedzie przy krawędzi bo: a. krawędź jest dziurawa bardziej niż środek, albo tak jak u nas w wielu miejscach wzdłuż drogi parkują samochody, które przy próbie wyjazdu nie mają szans zobaczyć rowerzysty jadącego samą krawędzią. Na dokładkę: jeśli rowerzysta wie, że nie masz możliwości bezpiecznie go wyminąć, to jadąc środkiem zabezpiecza się przed głupimi próbami zrobienia tego bez zachowania bezpieczeństwa - bo jak ty go zaczepisz, to co najwyżej lusterko uszkodzisz, a on może stracić życie.
              • landora Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:09
                Tym sposobem jadę przez miasto 20km/h, a za mną wlecze się cała kolumna samochodów. Często rowerzyści jadą jezdnią mimo, że obok biegnie ścieżka rowerowa. Często jest to chyba po prostu zwykła bezmyślność albo złośliwość, nie wiem sama.
            • mirmunn Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 06:38

              A ja nie, bo chodnik jest dla pieszych.
              Zdałaś na prawo jazdy? To powinnaś umieć jeździć i omijać przeszkody.
              Następna mądra.. może inne auta też powinny jeździć chodnikiem, bo Tobie wygodnie?
        • kietka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:33
          OJP...
          sygnału dzwiekowego uczestnik ruchu drogowego uzywac mogą tylko w WYJATKOWYCH sytuacjach, poruszanie sie po chodniku wbrew przepisom i omijanie pieszego, taka sytuacja NIE jest.
        • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:33
          To on ma na mnie uważać, nie idę slalomem tylko normalnie jak normalny pieszy na chodniku w dodatku trzymając się krawędzi jednej strony i jeszcze źle? Może mam im schodzić z drogi jak Żydzi w czasie II wojny światowej? Nie wchodzę na ich ścieżki rowerowe.
          • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:37
            albo ulica, jak nie ma ściezki.
          • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:35
            Piesi na chodnikach nie są normalnymi pieszymi, tylko pieszymi z fantazją.
            Otóż chodzą środkiem, zmieniają trajektorię ruchu często znienacka, potrafią się również niespodziewanie zatrzymać przy gwałtownym skręcie.
            Oczywiście, mają prawo.
            Ale jako rowerzystka nie będę jechała ulicą, na której nie ma żadnego pobocza. Bo kierowcom się wydaje, że mogą wówczas wyprzedzać na styk - raz to przeżyłam z autobusem - cudem nie straciłam równowagi.
            Doskonale rozumiem w.urw pieszych. Ale co zrobić, gdy nie ma żadnej alternatywy? Tej bezpiecznej?
            A, ja ostrzegam dzwonkiem.
            • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:54
              Pieszy ma prawo iść środkiem chodnika, Ty nie masz prawa nawet w takiej sytuacji na niego dzwonić.
              Zresztą ja jak wspomniałam idę zawsze skrajem chodnika i też na mnie dzwonią, naprawdę nie wiem o co chodzi? Może powinnam chodzić kanałami aby przejść odcinek na pocztę czy do sklepu bezstresowo?
              • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:24
                A czemu? Ja z dzwonka skorzystalam może z 10. razy w ciągu trzech lat jeżdżenia prawie cały czas. I były to bardzo ekstremalne sytuacje np. już ulica z poboczem, przede mną inny rowerzysta wężykiem.
                Lub p. menel idzie zataczając się przy tym.
                Ale powtórzę, jak kiedyś przemknął obok mnie rowerzysta zap.rzając z 40 na godzinę, to zdecydowanie wolę jak dzwonią.
                A Twoje przykłady mówią tylko o tym, że na drodze swej spotykasz niedzielnych rowerzystów.
            • mirmunn Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 06:41
              Jak nie umiesz jeździć i się boisz, chodź pieszo. Jak wjedzie w ciebie na chodniku taka idiotka na rowerze, zmienisz zdanie z prędkością światła.
              Co pieszego na chodniku obchodzi, że ty się boisz i nie umiesz poruszać po jezdni, gdzie twoje miejsce, gdy nie ma ścieżki?
          • drinkit Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:38
            ie idę slalomem tylko normalnie jak normalny pieszy n
            > a chodniku w dodatku trzymając się krawędzi jednej strony i jeszcze źle

            większość ludzi chodzi po chodniku jakby tropiło weża, nawet jak ja idę pieszo to mam problem z wyminięciem tongue_out
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:45
        W Krakowie? Chyba odwrotnie. Przejdź się gazecia pod uek, zobaczysz ludzi w tym matki z wozkami lazace po sciezce rowerowej, gdy tuz obok chodnik dla pieszych i wielgasne znaki. Kolezanki mowily mi, ze na ruczaju jest tak samo.
    • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:22
      Wysłałam długiego posta i się nie wysłało więc drugi raz.
      W ciągu niecałych dwóch tygodni miałam takie sytuacje z cyklistami na chodnikach:

      - wychodzę z piekarni i widzę, że z jednej strony nadjeżdża rower, akurat chodnik w tym miejscu dość ciasny, więc idę blisko brzegu chodnika (akurat ściany budynku), cyklistka na mnie dzwoni. Sorry, ale naprawdę szłam przy samej ścianie i bardziej nie mogłam się przesunąć choćbym chciała, co ona myślała? Że wejdę z powrotem do piekarni by ją przepuścić? Jak widzi wąski chodnik i pieszego niech przez ten krótki odcinek przeprowadzi rower i tyle.
      Kilka metrów dalej szła Pani z psem na smyczy i tak samo została obdzwoniona.
      - idę dość szerokim chodnikiem trzymając się jak zwykle jego krawędzi, nie środkiem, zwłaszcza że z drugiej strony powoli idą dwie starsze Panie, jakiś cyklista dzwoni na mnie (na nas? bo nie wiem czy chciał aby te starsze Panie go przepuściły czy ja), ale niby gdzie miałam wtedy bezpośrednio przesunąć się? Na jezdnię czy roztrącić owe Panie? Szłam dalej i to cyklista musiał zjechać na jezdnię. Sorry, ale dla cyklisty na chodniku nie mam zamiaru schodzić na jezdnię ani roztrącać starszych osób, którzy tak samo mają prawo iść wolniej chodnikiem.

      Niestety cykliści w Krakowie strasznie się panoszą na chodnikach, uważają że mają takie same prawa jak piesi, a chyba większe skoro chcą zmuszać pieszych do zejścia na jezdnię itp.

      Jednej nawet powiedziałam, że to nie ścieżka rowerowa, chwilę potem gdy była w bezpiecznej odległości (taka odważna wink ) nazwała mnie k...rwą.
      • kietka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:36
        kolejna liga cyklistów:
        panienki obydwojga płci przegladajacy sie w wystawach sklepowych, na swoich pieknych holendrach z koszyczkiem w kolorze pastelowym....nie pojrzy pred siebie, tylko podziwia i podziwia, az wjedzie w jakis wozek, czy babcie, ktora nie zdarzy uskoczyc.
        • melancho_lia Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:37
          a wtedy dwie reakcje- albo zdziwienie- no jak to moglo się stać, albo morda i awantura, że pani pod koła ktoś wlazł...
    • default Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:37
      Ale dlaczego w dzwonieniu upatrujecie od razu chamstwa, panoszenia się i złośliwości ? Ja dzwonię (rzadko, bo najczęściej i tak jeżdżę odludnymi leśnymi ścieżkami), by mieć pewność, że osoba idąca przede mną mnie zauważy i np. nie skręci nagle wprost pod koła.
      Z kolei w sytuacji, gdy ja jestem tą pieszą - też wolę być ostrzeżona dzwonkiem, że ktoś za mną jedzie i zaraz mnie będzie mijał - wolę to niż być nagle zaskoczoną nagłym "ziuuuu!" obok siebie, gdy jakiś pędziwiatr śmignie znienacka. Tym bardziej, że najczęściej towarzyszą mi psy i wolę je zawczasu zgonić z trasy rowerzysty (niektóre moje psice gamoniowate są i parę razy była sytuacja, że niemal zostały potrącone przez rower).
      Mnie innego rodzaju rowerzyści wkurzają - ci jadący sobie leniwie środkiem jezdni, we dwóch, trzech obok siebie i zupełnie nie przejmujący się nadjeżdżającym z tylu samochodem. Wyobrażam sobie, jaką by zrobili aferę, gdyby na nich wtedy trąbnąć wink Zarz by było o panoszeniu się kierowców aut.
      • stacie_o Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:45
        ponieważ te dzwonki są jakieś takie głośne, napastliwe i nieuprzejme
        rowerzyści to goście na tych akurat chodnikach
        jak jesteś u kogoś w gościach to nie przestawiasz go, nie dyktujesz mu gdzie ma chodzić , prawda?
        • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:26
          Dokładnie, jak tak bardzo rowerzysta boi się o pieszego niech zjedzie w takiej sytuacji na jezdnię albo przeprowadzi rower ten kawałek chodnika.
        • oqoq74 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:50
          > ponieważ te dzwonki są jakieś takie głośne, napastliwe i nieuprzejme

          to mnie ubawiłosmile
      • kietka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:53
        musisz jechac na tyle wolno, zeby w razie czego zatrzymac rower.
        NIE wilno dzwonic na pieszych na chodniku.
        NIE wolno tobie tam byc (w normalnych warunkach).
        Mało jeszcze na buractwo?
      • daga_j Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:26
        Jestem tego samego zdania. Wolę jak mnie z tyłu rowerzysta uprzedzi dzwonkiem, że się zbliża to nie zrobię mu wstępu pod koła - co ostatnio prawie mi się zdarzyło w Warszawie - idziemy sobie parkową aleją w kilka osób i nie słyszałam zbliżającego się z tyłu roweru, zrobiłam sobie krok w lewo i on wtedy mnie minął o mało co nie wpadając na mnie taki rozpędzony, zdążyłam za nim krzyknąć aby dzwonił! I teraz pewnie chłopak jest skołowany, bo niektórzy piesi jak widać wolą nie dzwoniących, a niektórzy wolą dzwoniących smile Myślę, że jak się prowadzi wózek po gładkiej ścieżce to rzeczywiście mało się robi nagłych zwrotów, prowadzisz wózek prosto optymalnie, ale osoba na nogach robi różne kroki w bok, szczególnie jak jest w kilka osób, no i dzieci są nieprzewidywalne (te chodzące) oraz psy, takie grupki rowerzysta powinien koniecznie uprzedzać, że nadjeżdża.
    • joxanna1 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:39
      Ja jeżdżę czasem chodnikami. Ale wtedy, jeśli na chodniku są ludzie, to jeżdżę bardzo wolno i przepuszczam ile się da. Piesi mają pierwszeństwo. Jeśli muszę wyminąć, to szczerze mówiąc wolę zawołać "uwaga, przepraszam", niż dzwonić. Dzwonek wydaje mi się jakiś nieuprzejmysmile
      • melmire Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:00
        Ja robie "Biiip biip" jak strus pedziwiatr, szybciej wychodzi smile ale ja bippbiiipam na pieszych na sciezkach, po chodnikach nie jezdze chyba ze jest tajfun i mnie zwiewa z jezdni smile
    • beverly1985 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:53
      Nigdy nie jeżdże po chodnikach, i nie znosze niedzielnych rowerzystów, którzy tak robią.
      Dzwonię na scieżkach rowerowych.
    • burina Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 09:57
      Jak mieszkałam we Włoszech, to było tak, że ludzie jeździli nawet po najbardziej zatłoczonych turystami uliczkach. Z tym, że:
      1. rowerzyści nie dzwonili, nie jeździli szybko, nie slalomowali, czekali, a jak chcieli wyprzedzić, albo ominąć, to oznajmiali to paszczą w bardzo miły sposób

      2. piesi pamiętali o tym, że mogą być wśród nich rowery, a na prośbę o przepuszczenie odpowiadali jakoś miło.

      W związku z powyższym, poranne dojazdy do pracy to była dla mnie wręcz psychoterapia smile
      • paniusiapobuleczki Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 15:45
        No popatrz, a ja akurat chciałam dać przykład Włoch gdzie rowerzyści zawsze dzwonili, żeby ostrzec, że są z tyłu.
        • burina Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 16:12
          No bo zdajesz sobie sprawę z tego, że Włochy to duży i zróżnicowany kraj, co nie? Po prostu nie chciałam pisać z pewnych powodów nazwy miasta.

          Poza tym, to pewnie w całym kraju jest podobnie jak wszędzie indziej, czyli różnie. Być może nawet chodziło tylko o moją ścieżkę 'praca-dom', którą też pewnie statystyczny Włoch nie jeździł. A ponadto moje osobiste doświadczenie - po tym jak mieszkałam w innych miejscach, w których dzwonili ile wlezie i byli niemili, to nawet jeśli tylko co trzeci mówił 'permesso' albo gwizdał zauważalnie 'O sole mio', to MOJE wrażenie było, że 'wszyscy'.

          P.S. W Holandii to wręcz lubiłam, gdy rowerzyści dzwonili, bo oni, tak, tak, nie wszyscy, dzwonków typu 'ding-dong' używają.
    • magiczna_marta Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:02
      Poruszam się rowerem codziennie, tam gdzie mogę jechać ścieżką, jadę ścieżką, jak jej nie ma, jadę chodnikiem. Mam 2 dzieci i ulicą jeździć nie będę, bo nie zrobię z własnych dzieci sierot. Poruszanie się rowerem po ulicy jest bardzo niebezpieczne.
      Jeśli jadę chodnikiem to robię to wolniej niż jechałabym ścieżką, ze względu na bezpieczeństwo swoje i przechodniów. Jadąc chodnikiem zdaję sobie sprawę z tego że pierwszeństwo mają piesi, kiedy chcę kogoś wyprzedzić robię to ostrożnie, baa, kiedy ktoś zejdzie mi z trasy mówię "dziękuję". Kiedy jadę ścieżką to dociskam pedały i przemieszczam się dużo szybciej. Ale jak mi piesi wchodzą na ścieżkę (nie celem przejścia na drugą stronę tylko urządzając sobie po ścieżce spacery) to wyprzedzam z dużą prędkością i z premedytacją w małej odległości).
      Mamusie z wózkami lubują się w spacerach po ścieżce, hitem było jak jedna stwierdziła że ona ma prawo poruszać się po ścieżce rowerowej, bo...jej wózek ma koła <ściana>. Zaczęłam się baaaaardzo głośno śmiać i odjechałam, bo mówiła to z takim przekonaniem że aż mi było szkoda tego biednego dziecka, jaką tępą dzidę ma za matkę.
      • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:49
        Też uważam na chodniku. Staram się przewidywać na maksa i do tej pory miałam jeden wypadek z przekoziołkowaniem wraz z rowerem. Od tego zdarzenia oczy mam jeszcze bardziej wszędzie i raczej sama się potłukę niż uszkodzę przechodnia.
        Jak był śnieg, to ścieżki rowerowe były w miarę zaopiekowane, więc ludzie chodzili scieżkami. Nie widziałam problemu.
        A raz trafiłam na zaopiekowany chodnik w przeciwienstwie do ścieżki obok i zaraz pan z panią musieli się wyżyć.
        Myślę, że wszystko zależy od chęci i zrozumienia. Brakuje życzliwości, takiej bezinteresownej.
        • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:51
          Dokładnie, wystarczyłoby przecież nie dzwonić na pieszych, a przez odcinek drogi na której znajduje się pieszy zwyczajnie przeprowadzić rower, potem wsiąść i nadrobić stracony czas na wolniejszej części chodnika.
          • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:07
            Ja tam nie wiem czy nas stać na to, żeby popierdzielać np. trzy kilometry w 40 min. Gdy można to przejechać w 7 minut.
            Nie zawsze się da.
            Poza tym, kiedy ja jestem uprzejma i się nie czepiam to w myśl twojej wypowiedzi powinnam zacząć. Niech starsi ludzie łamią nogi na nieodśnieźonych, zlodowaciałych chodnikach. Moja ścieżka jest najmojsza, bo tam to tylko rowerem!
    • mamameg Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:08
      Mam uraz do rowerzystów, jeden wjechał właśnie na chodniku we mnie i jeszcze mi zrobił awanturę, tymczasem po drugiej stronie ulicy miał ścieżkę rowerową i w ogóle go na tym chodniku nie powinno być. Drugi wjechał w mojego syna, w plecy, ta sama reakcja, wrzeszczał na nas(byłam w zaawansowanej ciąży, więc nawet nie mogłam porządnie odpowiedzieć, bałam się że mnie zacznie szarpać albo uderzy). Też w ogóle nie miał prawa tam być, szliśmy z synem po parku gdzie jest zakaz jeżdżenia na rowerach. Trzeci jadąc z bardzo dużą szybkością prawie wjechał mi w psa, pies nie znoszący rowerów próbował zaatakować, wtedy pan zaczął bluzgać na co wyjęłam kom mówiąc że dzwonię na policję bo jeździ po chodniku, na co się zamknął i odjechał.
      Może rowery tak jak samochody powinny mieć tablice z numerami? można by zapamiętać numer albo zdjęcie kom zrobić i zgłaszać policji albo straży miejskiej najgorsze wybryki?
    • mary_lu Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:08
      Od dwóch lat staram się rozwinąć w sobie ogromna tolerancję na rowerzystów na chodnikach, czasem bardzo mi to utrudniają wink ale mam dług wdzięczności.

      Dwa lata temu mój trzylatek uparł się, że na rowerku biegowym będzie jeździć wyłącznie po ścieżkach rowerowych, bo tam jest znak roweru, on przecież ma rower i koniec. Błagałam i groziłam, nie! I zasuwał slalomikiem po najbardziej uczęszczanych trasach chyba z pięć miesięcy. Ubierałam go w odblaskowe kolory, nawłączałam migających światełek na rowerze i kasku, leciałam za nim gotowa osłaniać go własną piersią i spychać zagrażających mu rowerzystów do rowu, a przede wszystkim - znosić słuszne komentarze. I wyobraźcie sobie, nie było ANI JEDNEGO. Za to co któraś osoba machała z uśmiechem, zagadywała jaki to śliczny chłopiec i jaki fajny rowerek, albo bawiła się w dzwonienie dzwonkami, które to moje małe zaczynało. Dużo osób używało dzwonka, ale bez widocznego wkurzenia, delikatnie - tak jak wiele osób tutaj mówi: po to, aby maluch nie wjechał im pod koła - ostrzegali, że jadą, a nie zganiali.
    • saszanasza Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:10
      Czasami jeżdżę chodnikiem, jeżeli pieszy mi ustępują to im z uśmiechem dziękuję. Niekiedy używam dzwonka, ale mój dzwonek jest z tych, co wydają pojedynczy, cichy dźwięk, nie ma możliwości żeby obudził dziecko, bo ledwo słyszalny.
      • saszanasza Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:11
        piesi miało być
        • saszanasza Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:12
          a właściwie nie wim, czy piesi czy pieszysad
          • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:28
            Może piersi?
            • saszanasza Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 21:44
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Może piersi?

              najpewniej "pierwsi"big_grin
    • run_away83 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:14
      Obdzwanianie pieszego na chodniku to buractwo. Chyba że chodnik to nie chodnik, tylko ścieżka pieszo-rowerowa, a pieszy idzie slalomem albo zatacza się wprost pod koła. Wtedy użycie dzwonka jest uzasadnione wink

      Ja najbardziej niebezpieczny gatunek cyklistów odkrylam po uruchomieniu we Wrocławiu rowerów miejskich - rowerami zaczęli jeździć ludzie totalnie przypadkowi, niestosownie ubrani (ahhh te sukienki w stylu boho wplątujące się w w szprychy), nie znający przepisów, wielu z nich po pijaku. W ciagu miesiąca od wprowadzenia twgo wynalazku kilknaście razy omal nie zostałam staranowana (jako pieszy na chodniku), i omal nie rozjechałam autem kilku idiotów (przyklad nr 1: gość jechał chodnikiem wzdłuż jezdni i nagle zjechał z tego chodnika wprost pod moje koła, przykład nr 2: panienka jechała ulicą, środkiem pasa zamiast prawą stroną i nagle wypierdzieliła się zaplątana we wlasną kieckę). Po kilku tygodniach zaczęlam na wszelki wypadek zakładać, że każdy cyklista na wypożyczonym rowerze to pijany idiota, który kodeksu drogowego nigdy w życiu na oczy nie widział i prawdopodobnie nie potrafi jeździć tak, by nie wypierdzielić się o własne sznurówki . Jak szłam z wózkiem i widziałam rower miejski na chodniku, to od razu patrzyłam gdzie się schować, albo wiałam na drugą stronę ulicy. Jak siedziałam za kółkiem to odruchowo kładłam nogę na hamulec.
      • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:00
        Tu nie chodzi o obdzwanianie. Tu chodzi o ostrzeżenie. I słusznie.
        Nie cierpię, gdy idę chodnikiem, momentu wymijania mnie bez żadnego ostrzeżenia. To potrafi przyprawić o zawał. Oczywiście mówię o specyficznych sytuacjach np. wąski chodnik czy też ścieżka rowerowa podmiejska, ale z braku pobocza i chodnika traktowana jako deptak.
        Sygnalizowanie jest bezpieczniejsze od milczenia.
        • run_away83 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:42
          Na scieźce rowerowej ok. Ale na wąskim chodniku tego rowerzysty nie powinno wcale być.

          Ale to nie tak że cykliści wszystkiemu winni. Po prostu promocję roweru jako środka transportu robi się w Polsce, jak wiele innych rzeczy, od dupy strony. Infrastruktury jak na lekarstwo; ta która jest, często wygląda na zaprojektowaną przez idiotę, który rower widział raz w życiu na obrazku, ale na pewno nigdy nie poruszał się nim po mieście. Nikomu też nie przyszło do głowy by akcje promującye rower uzupełnić podstawowymi informacjami z zakresu Prawa o Ruchu Drogowym.


          W efekcie jak tylko robi się ciepło, w miastach pojawiają się stada pedałujących lemingów, którzy uwierzyli, że jak wsiądą na rower, to będa trędi i eko-sreko, ale nie przyszło im do głowy by zapoznać się z przepisami regulującymi ruch, a z braku stosownej infrastruktury są zmuszeni lawirować między samochodami na jezdni (próba pokonania pewnych odcinków rowerem w zasadzie gwarantuje potrącenie przez samochód) , albo tratować pieszych na chodniku.

          Ubiegłego lata we Wrocławiu byla akcja "rowerem przez miasto" czy jakoś tak. Efekty były imponujące - od czerwca do września nie było tygodnia bez co najmniej jednego poważnego wypadku z udziałem rowerzysty. A tych mniej poważnych, do których nikt nie wzywał policji ani pogotowia, było zapewne codziennie na pęczki (tylko w czerwcu i tylko w ścisłym centrum widziałam na własne oczy kilkanaście).

          Szkoda, bo rower to fajna rzecz. Ale żeby używać go jako środka transportu, to trzeba mieć dostęp do odpowiedniej infrastruktury i mieć jakieś pojęcie o zasadach ruchu drogowego.
          • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 16:42
            Uwierz, mam pojęcie o przepisach.
            Ale masz rację, nie ma infrastruktury.
            Mnie to o tyle irytuje, bo do pracy dojeżdżam rowerem przez okrągły rok. Wyłączając zimę ze śniegiem.
            Nie mam prawa jazdy, autobus stoi w takich korkach (z mojego miejsca zamieszkania jest jeden i ta droga, którą jedzie jest zawsze zakorkowana, w dodatku jedyna), że wolę i jestem szybciej jadąc rowerem.
            Mogę jechać lasem, ale tam urzędują menele.
            Droga zbyt niebezpieczna, chodnik mało uczęszczany, ale jednak uczęszczany.
            Wymaga się od rowerzystów przestrzegania prawa jednocześnie nie dając żadnych bezpiecznych możliwości spełnienia tych żądań.
            I wygląda to tak, że w zasadzie rowerzysta powinien prowadzić rower przez całą trasę gdyż w innym wypadku albo łamie prawo albo naraża się na utratę zdrowia.

            • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 15:36
              A to wszystko wina pieszych?
    • pade Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:23
      ja jeżdżę tylko po ścieżkach rowerowych
      po ulicy nie mam zamiaru, bo nie będę się inhalować spalinami
      ale...piesi to też buraki wg Waszej nomenklatury! non stop włażą na ścieżki! nie rozglądają się, tylko włażą, a potem takiego pieszego omija wataha cyklistów z każdej strony, a ten klnie na czym świat stoi
      no faktycznie dziwne, po ścieżce rowerowej jadą...rowerzyści
      • kietka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:32
        no, to stado buraków powieksza sie smile
        • pade Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:49
          smile
          Własnie się zastanawiam, czy nie powinnam się obrazić, za te panienki w sukienkach na rowerach z koszyczkamibig_grin
          No bo ja panienką już dawno nie jestem, za to mam rower z koszyczkiem, wiklinowym, białym, (cholera, może nie powinnam się przyznawać, bo to wstyd), i jeżdżę w sukienkach...

          I chciałam jeszcze przy okazji podziękować wrocławskim kierowcom, którzy mnie przepuszczają gdy zjeżdżam na jezdnięsmile To jest naprawdę bardzo miłe.

          Aha, i skoro o rowerzystach, to jeszcze mi się przypomniała para, faktycznie buraków. Na ścieżce jadę sobie ja, mąż i dziecko. Gęsiego. Przejeżdżamy przez pasy, córka przejechała a potem mnie wyminęła, ja jadę dalej. Nie zwolniłam ani trochę, cały czas jechałam z taką samą prędkością, aż tu nagle z tyłu słyszę : jak babo jeździsz? I wyprzedza mnie parka. Kobieta ujadała na mnie, ze hej, bo pan musiał wyhamować za mną, bidulek. Wyprzedzili nas oburzeni i po chwili kobieta zajechała drogę mojemu dziecku. Dosłownie zetknęła się z moją córą kołami. Całe szczęście, że córa zachowała zimną krew i nie straciła panowania nad kierownicą.
          Powiedzcie mi, jak można się odegrać w taki sposób na dziecku?
          • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:53
            Może zamienili się zwojami mózgowymi ze swoimi kołami od roweru?
            • pade Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:03
              bardzo prawdopodobnesmile
          • landora Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:05
            Jeśli chodzi o wrocławskich kierowców, to parę tygodni temu moja mama ratowała się ucieczką na trawnik - jakiś idiota zdecydował się wyprzedzać po prawej, wjeżdżając na biegnącą wzdłuż jezdni ścieżkę rowerową. Na szczęście go zauważyła i w ostatniej chwili uciekła.
    • pade Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:26
      I dzwonka tez używam, zwłaszcza jak widzę maluchy lawirujące pomiędzy chodnikiem a ścieżką, a rodzic zazwyczaj gada przez komórkę.
    • dziennik-niecodziennik Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:29
      jak to krótkie "dryń" a nie napierdzielanie "dryńdryńdryńdryń" - to to po prostu ostrzeżenie ze masz rower za sobą. jakbys sie np nagle zatrzymała i podeszła z boku dow ózka żeby coś tam poprawic - rower mógłby Cie potrącic. wiec ostrzegają ze są za Tobą.
      wiem ze powinni uważac korzystajac z chodników, ale moim zdaniem dobrze ze ostrzegają.

      mnie bardziej wkurzaja rowerki popierdzielające po szosie w miejscach gdzie naprawde nei powinny - na rondach, wiaduktach, msotach itd - mimo iż obok mają scieżkę rowerową. i to przewaznie tak robią starsi ludzie, ktorzy z racji braku sił jadą wolno, hamując tym samym ruch bardzo powaznie...
      • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:47
        Dzwonić niech dzwoni na ścieżce rowerowej, tam ma do tego prawo.
        • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:39
          Ja wolę zdrowy rozsądek.
          Bez sensu ta wojna o dzwonienie, w Polsce brakuje na wielu odcinkach bezpiecznych rozwiązań po obydwu stronach.
          Żyj i daj żyć innym, od razu zrobi się przyjaźniej.
          • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 15:35
            A Wy nie dzwońcie na pieszych na chodnikach, od razu będzie przyjemniej.
            Ja naprawdę nie wiem o co chodzi takim rowerzystom, jak piszę nie chodzę środkiem chodnika ani po ścieżkach rowerowych.
            Na chodniku chcę się czuć w miarę bezstresowo, a taki dzwonek przyjemny nie jest, zwłaszcza że tak naprawdę nie wiem o co chodzi dzwoniącemu.
            Chamstwo i tyle, tak myślę.
    • bazylea1 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:48
      dzwonię tylko jeśli nie mogę minąć pieszego. jeżdzę po chodnikach bo z dzieckiem <10lat. jak jest ścieżka to jadę ścieżką, tylko tam gdzie nie ma to po chodniku.
    • malwa51 Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:50
      Nie mieszkam w Polsce. Tutaj rzadko dzwonia, wymijaja szybko i bezglosnie. Sama tez tego raczej nie robie, jesli kogos widze, zwalniam - a jesli ktosiem jest osoba z dzieckiem lub piesiem tongue_out zwalniam maksymalnie - bo wiem, ze dzieci i piesie miewaja rozne dzikie pomysly i wlasciciel mimo najlepszych checi moze nie dac rady utrzymac ich na wodzy. (Tutaj najczeciej sciezka rowerowa ma wydzielony pas dla pieszych)

      Dzwonka uzywalam tylko w sytuacji "idzie grupka srodkiem sciezki rowerowej". Nie dzwonie jak crazy frog - wychodze z zalozenia, ze jesli ktos nie slyszy dukrotnego slyszalnego brzekniecia, to tak zawziecie papla wink albo slucha muzyki, ze wscieklego dzwonienia tez by nie uslyszal, lub uslyszal za pozno.
    • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 10:51
      I jeszcze jedna historia mi się przypomniała, też z Krakowa.
      Jest wiata przystankowa, przed wiatą mały kawałek chodnika, za wiatą większy, taki że spokojnie zmieszczą się nawet dwa rowery obok siebie..
      Jedzie rowerzysta i wybiera stronę chodnika przed wiatą, a w tym mniej więcej momencie nadjeżdża autobus i ludzie siedzący pod wiatą oczywiście wstają i kierują się w stronę jezdni. Rowerzysta zamiast w takiej sytuacji objechać wiatę od tyłu (było miejsce) wjeżdża w tłum ludzi wysiadających i czekających na swoją kolej do wejścia do autobusu, gdy jest parę metrów dalej odwraca głowę w stronę pasażerów którzy właśnie wchodzą do autobusu i puszcza wiązankę przekleństw uncertain
      • pade Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:02
        idiota
        • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:09
          Ja nawet pieszo widząc taką wiatę i zbliżający się autobus wybieram obejście wiaty z tyłu, po co mam się przepychać w tłumie wchodzących i wychodzących.
      • mamameg Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:26
        To jest dokładnie taka sama sytuacja jak w moim poście, tak właśnie najechał na mnie pan nr 1.
      • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:43
        Ja wiaty zawsze objeżdżam od tyłu. Jak jest możliwość. Gdy jej nie ma, to zsiadam z roweru.
        Wnioskując, myślenie nie boli i wiele ułatwia.
    • franczii Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:07
      Pewnie chca ostrzec, ze zbliza sie rower, zebys sie nie przestraszyla jak kolo ciebie smignie znienacka, zebys w razie czego nie wlazla pod ten rower gdyby ci sie nagle zachcialo zmienic tor. Ale to buractwo jest mimo ze intencje sa dobre. Uwazam, ze na chodniku rowerzysta ma sie dostosowac do pieszego a nie pieszy do rowerzysty. Ja nie nie dzwonie jak jade chodnikiem, jestem bardzo ostrozna przy wymijaniu pieszych , zmniejszenie predkosci to minimum a zdarzy mi sie i zejsc z roweru przy wymijaniu dzieci, psow, wozkow.
      • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:10
        Ojej, wredny pieszy na chodniku, zachciało mu się iść tym chodnikiem i skręcić w inną stronę, bezczelny! Powinien kanałami chodzić.
        • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:45
          Nie myślmy tylko o sobie. W przestrzeni publicznej tak by wypadało.
          • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 15:32
            To pomyśl o pieszych, zwłaszcza że w przypadku chodnika jesteś tam intruzem więc pierwszeństwo ma zawsze pieszy i to jego grzeczność, że Ci zejdzie z drogi.
    • aneta-skarpeta Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:20
      mam takie rejony, gdzie muszę jechac np chodnikiem lub skrótem- ścieżką i mijam ludzi

      staram się nie dwonic bo dziecko moze spac, albo człowiek zawału moze dostać

      ale zwalniam i głosno mówię-Uwaga, przepraszam etc

      zdarzało sie, że człowiek nie slyszal, że jadę za nim i akurat skrecił, "zatoczył się" choc był trzeżwy, czy kobieta staneła obeszła wózek
      • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:49
        Matka z wózkiem nie ma prawa czuć się bezpiecznie nawet na chodniku, przykre...
        • aneta-skarpeta Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:56
          nie bój się, ja jej nie przejadętongue_out
          • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:05
            Gazeta się nakręciła bo nie jeździ rowerem.
            Ja nie jeżdżę samochodem, a rozumiem zawał kierowców, którym znienacka wyskoczy nocą nieoznakowany i ubrany na czarno rowerzysta.
            Ale to trzeba umieć wyjść ze swoich butów i wejść w cudze.
            • magiczna_marta Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 19:50
              Gazeciarz nie umie jeździć na rowerze big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 24.05.14, 15:30
              A jakie to ma znaczenia? Mam prawo nie być obdzwaniana na chodnikach, dla pieszych jest chodnik i z niego korzystam, nie wchodzę rowerzystom na ich ścieżki.
              Zresztą podobne zdanie do mojego ma inny znajomy, akurat jeżdżący czasami rekreacyjnie rowerem, był świadkiem jednej z opisanych sytuacji i podobne zdanie.
              Jak pisałam aby ułatwić życie i cyklistom i innym pieszym, którzy na przykład chcieliby mnie wyprzedzić zawsze idę skrajem jednej strony chodnika i jeszcze cyklistom źle bo dzwonią.
              Co mam zrobić w takiej sytuacji aby nie dzwonili na mnie? Może fruwać albo schodzić na jezdnię gdy chodnik wąski i mimo chodzenia skrajem nie zmieścimy się oboje?
    • dzikafoka Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 11:54
      na chodniku jestem gosciem, nie przepycham się, nie używam dzwonka, mam świadomość, że to teren dla pieszych, w razie potrzeby mówię "przepraszam" i "dziękuję". wiem, że jestem w mniejszości smile
      • gazeta_mi_placi Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:09
        I Twoje podejście powinno być normą.
        • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 12:49
          A dlaczego zakładasz, źe tak nie zachowuje się większość myslących rowerzystów?
          A i tak uważam, że dzwonek w określonych sytuacjach ma uzasadnienie.
          • aneta-skarpeta Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:10
            to wszystko zalezy od sytuacji
            idzie matka z wózkie- mowisz przepraszam
            idą chłopcy i sie smieją-dzwonisz i mozna cos powiedziec

            zawsze na końcu podziekować
            • vre-sna Re: Rowerzystki, "dzwonicie"? 23.05.14, 13:39
              O, Aneto trafiłaś w sedno.
              Sytuacja. To od niej zależy, jak się zachowasz.
              Swoją drogą, gdy jadę ulicą, tą bez pobocza, to nie 5 cm od krawędzi drogi. Kierowcy wtedy wyprzedzają na trzeciego prawie 5 cm od mojej kierownicy.
              I wtedy wybierając chodnik wiem, że to ja jestem zagrożeniem dla pieszych. Więc jak dryndnę to wiem też, że uświadamiam idącego do mnie tyłem, że nie jest sam.
              Ale naprawdę zdarza się to rzadko i jak Aneta podała przykład, w specyficznych okolicznosciach.
              Dla mnie to nie ma nic wspólnego z buractwem, tylko z myśleniem o innych uczestnikach ruchu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka