Już są - na wczorajszym spacerze zebrałam prawie kilo kurek - i to w krótkim czasie, praktycznie w dwóch miejscach napotkałam takie stada, że napełniłam woreczek.
Teraz siedzę i się zastanawiam co będzie z nich na obiad. Może risotto ? A może podsmażone na maśle i podane z tagliatelle i parmezanem ? A może tradycyjnie w śmietanie z koperkiem + młode ziemniaczki ?
Wszystko nęci