Jako że teraz więcej czasu spędzam w domu i na spacerach, mogłam się przyjrzeć bliżej sąsiadom

i wczoraj naliczyłam, że w naszym kwadracie 20 mieszkań, aż trzy, prawie cztery zamieszkiwane są w układzie dziadkowie, młodzi z przychówkiem. Wiem, nic dziwnego. Ale to są w miarę nowe mieszkania, czyli układ że pan Kowalski mieszkał z rodzicami całe życie czyli 25 lat, potem się ożenił i do swojego pokoju wprowadził żonę, a potem pojawiły się dzieci odpada. Musieli się na taką opcje zdecydować, gdzieś mieszkać wcześniej, transze za kredyt płacić, bo mieszkania tu kupowało się na etapie dziury w ziemi. Nie są to też przestronne lokale, typu każdy ma swój pokój, salon jest i dwie łazienki.
Tak się dziwie z rana