Dodaj do ulubionych

zycie bez matki

15.07.14, 11:24
na fali watkow o tesknocie rodzicow za dziecmi....

moi rodzice rozwiedli sie jak mialam 3 lata, zostalam przy ojcu
z matka mialam sporadyczny, baaaardzo sporadyczny kontakt do 18 roku zycia i od tego czasu cisza

ostatnio czesto mysle o tym dlaczego nie chciala byc obecna w moim zyciu, dlaczego nie walczyla o mnie jak bylam starsza, czy nie tesknila za swoja corka???
mysle o tym jaki to wplyw wywarlo na mnie, moje zycie, moj charakter, moje wybory, ze jestem.... ulomna?

jakie bylybyscie Wy wychowujac sie bez matki?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:26
      Współczuję.
      W moim wypadku to byłby wybór między dżumą a cholerą. Nie mam pojęcia, jaka byłabym wychowując się bez matki, kto to może wiedzieć?
    • andaba Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:29
      Nie znam takich wypadków, żeby dziecko wychowywało się bez matki wskutek rozwodu.
      Za to miałam kilka koleżanek, którym matki umarły- i one takie"biedne" były. Moim zdaniem brak matki to jest najgorsze nieszczęście, jakie może spotkać dziecko.

      Współczuję, bo sytuacja,gdy matki nie ma, bo ona nie chce, jest znacznie gorsza, niz brak matki, bo umarła - na śmierć nie ma mocnych...
      • zlotarybka_1 Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:40
        andaba napisała:

        > Za to miałam kilka koleżanek, którym matki umarły- i one takie"biedne" były. Mo
        > im zdaniem brak matki to jest najgorsze nieszczęście, jakie może spotkać dzieck
        > o.

        Jedno z najgorszych, to pewne.
        Nie chce uprawiac taniej psychologii ale mysle, ze osobiscie poradzilabym sobie lepiej gdyby moja matka umarla niz gdyby mnie porzucila i nie utrzymywala kontaktu. Znam siebie i prawdopodobnie cale zycie zastanawialabym sie co we mnie jest nie tak, ze matka mnie nie chciala. Potrzebowalabym pewnie teriapii. ALe ja to ja - zawsze szukam winy u siebie.
        Znam osobe, ktorej matka "poszla w swiat" - jest normalna, uporala sie z tym bez problemu. Znam niezlych popaprancow, ktorzy wychowywali sie w pelnej rodzinie. Reguly nie ma.
        Kruche ciacho - wspolczuje, Ty nie jestes ulomna, moim zdaniem ulomna jest Twoja matka, trzymaj sie.
        • agaja5b Re: zycie bez matki 16.07.14, 21:13
          Jest nawet udowodnione że dzieci lepiej sobie radzą ze stratą rodzica, zwłaszcza matki gdy wynikła ona z okoliczności niezależnych, niezawinionych tzn nastapiła smierć. Znacznie gorzej jest i większe, długofalowe reperkusje wywołuje świadome porzucenie przez matkę, a to dlatego że archetyp matki jest jednym z najsilniej działających mechanizmów psychicznych, bardzo mocno osadzonych nie tylko biologicznie ale też kulturowo. Tym nie mniej też uważam że to jedna z najwiekszych tragedii dla dziecka.
      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:40
        no wlasni czy ona rzeczywiscie nie chciala? majac wlasne dziecko jest to mysl tak straszna ze az trudna do uwierzenia
        nigdy o tym nie rozmawialysmy co sie wtedy stalo kiedy mialam 3 lata
        • kozica111 Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:50
          A dlaczego zostałaś z tatą?
          • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:55
            ojciec zazadal tego w sadzie i tak dostal
            • grave_digger Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:24
              Musiały być ku temu niezłe podstawy, tak sądzę.

              Mój kolega wychowuje sam córkę. Teraz ona ma lat 10 i ... niech policzę... od 6 już lat bodajże robi to sam. Matka jej, a jego była żona, to osoba niewydolna życiowo, przez narkotyki głównie coraz bardziej popadająca w odrealnienie. Czasem się pojawia, czasem idzie w długą, ogólnie nie wiem co się z nią dzieje. Kolega świetnie daje radę, jest super tatą. Medal mu się należy.
              Jak jego córa to przeżywa? Nie wiem do końca. Ona czasem matkę widzi. Koledze bardzo pomaga jego była teściowa - na zasadzie, źle wychowałam córkę, może uda mi się dobrze wychować córkę.

              Ja miałam dziwne sytuacje ojcowo-ojczymowe, przez które byłam przeogromnie związana z matką. I w tym miejscu bardzo Ci współczuję, bo nie wyobrażam sobie nie mieć matki. Nie mieć ojca to pikuś.

              Czy masz z nią kontakt? Coś z nią jest nie tak?
              Ona ma jakieś dzieci jeszcze?
              Może nie umie być matką?
              • grave_digger Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:25
                * dobrze wychować wnuczkę.
                • grave_digger Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:28
                  No i w tym miejscu przypomniał mi się drugi przypadek.
                  Drugi kolega też wychowuje córkę sam od 3 roku życia (matka wyjechała za pracą za granicę i nigdy nie wróciła). Córka idzie do I klasy gimnazjum i świetnie bez matki sobie daje radę. Jest z ojcem bardzo związana. Trzymają sztamę. Biologicznej matki nie chce znać. Ojciec teraz ma jakąś partnerkę, więc tak sobie razem chodzą.
                  Zawsze wyglądają na szczęśliwych smile
                  • grave_digger Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:30
                    Acha
                    Obiecuję, że to już ostatni raz wink
                    Kolega wychowuje sam syna. Syn już dość dorosły - 20 lat ma?
                    Matka zostawiła ich, gdy ten syn w gimnazjum. Wyjechała za granicę i nie wróciła.
                    Było źle, był psycholog etc. etc.
                    Nie wiem, czy do końca chłopak wyszedł na prostą.
                    Ojciec ma nową partnerkę.
                    • bergamotka77 Re: zycie bez matki 16.07.14, 01:31
                      grave digger sama patologia w twoim otoczeniu. NIe znam faceta ktory samotnie wychowywalby dziecko, w Polsce to margines i o ile matka nie jest alkoholiczka, narkomanka, puszczalska, nie zainteresowana byciem matka to naprawde trudno jest odebrac jej dziecko. To twoj trup w szafie ciacho - nigdy o tym nie rozmawialiscie w rodzicami? Ja pomimo zalu do matki o jakies wqu...ajace drobiazgi uwazam ja za swietna matke.
                      • totorotot Re: zycie bez matki 16.07.14, 01:38
                        > grave digger sama patologia w twoim otoczeniu


                        No ale co Ci po tym, ze Cie 'wychowywała' matka, skoro raz: wcale Cie nie wychowała, a dwa - nawet Cie nie lubi?
                      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 16.07.14, 09:00
                        aha czyli pochodze z marginesu ....
                        bardzo ci dziekuje za podsumowanie
                        • bergamotka77 Re: zycie bez matki 16.07.14, 15:58
                          nie ty kruche ciacho tylko grave digger wink

                          Dziekuje wychowanie dostalam dobre a spijac wszystkim tu z dziobkow nie musze. Mama byla swietna mama i mnie lubi jak mniemam a nawet kocha ale jest czasem cholernie drobnostkowa co mnie wkurza bo mam inny charakter ale nobody's perfect. Jest swietna babcia rowniez.
                          • morgen_stern Re: zycie bez matki 16.07.14, 16:02
                            Ty naprawdę jesteś tak prosto ciosana i gruboskórna czy się zgrywasz?
                      • echtom Re: zycie bez matki 07.10.14, 13:39
                        > NIe znam faceta ktory samotnie wychowywalby dziecko

                        Ja znałam - wywalczył w sądzie opiekę po rozwodzie z winy żony (miała romans i dziecko z innym mężczyzną). Kobieta wykształcona, bez nałogów, chciała zajmować się dzieckiem. Ewidentnie ukarał ją za zdradę - kosztem 3-latki, którą od początku nastawiał przeciw matce. Nie wiem, jak jest teraz, bo nie mam z ludźmi kontaktu.
                        • evee1 Re: zycie bez matki 09.10.14, 04:34
                          Wsrod znajomych moich rodzicow tez byla kobieta, ktora odeszla od meza i od corki, bo "on ja za bardzo kochal i sie dusila". Pani byla wyksztalcona i dobrze wychowana, zadna tam patologia.
                          Twierdzila, ze jak corka dorosnie to ja zrozumie. I tu zonk, bo corka juz dorosla i z matka w ogole gadac nie chce. I wcale jej sie nie dziwie.
              • croyance Re: zycie bez matki 16.07.14, 22:49
                Osobiscie mam inne zdanie. Wychowywalam sie i z mama, i z tata, ale mam o WIELE lepszy kontakt z ojcem, i trudno mi sobie nawet wyobrazic, ze cos by sie mu moglo stac. Z mama rozmawiam przez telefon moze raz na trzy miesiace, z ojcem bardzo czesto - moi rodzice nigdy nie zamierzali sie rozwodzic, sa bardzo fajna para, ale zdecydowanie wolalabym w takiej hipotetycznej sytuacji zostac z ojcem.
      • landora Re: zycie bez matki 09.10.14, 11:06
        A ja znam, w bliskiej rodzinie. Matka odeszła, gdy jej córka miała 7 lat. Od tego czasu odzywa się wyłącznie wtedy, kiedy chce poprosić o odwołanie komornika, kiedy znowu zalega z alimentami. Mimo wysiłków ojca, żeby dziecku to zrekompensować, wyraźnie widać, że odejście matki odcisnęło na tej dziewczynie swoje piętno. A matka odeszła nie dlatego, że "nie czuła się wystarczająca dobra dla swojego dziecka", jak pisze hugu poniżej, tylko po prostu się zakochała w innym i poszła za nim w sina dal.
    • dragica Re: zycie bez matki 15.07.14, 11:58
      Moja matka umarla jak mialam 10 lat. Malo ja pamietam, niektore momenty tak, ale sa to mgliste wspomnienia.
      Na pewno to wplynelo na moje zycie i nie sadze, ze w szczegolnie dobry sposob.Nie mialam wzorca matki-stad pewnie moj brak umiejetnosci stwarzania tzw domowej cieplej atmosfery, nie mowiac juz i szczegolach takich jak nieumiejetnosc gotowania itp. Moje relacje z mezczyznami pewnie tez sa dosc nieprawidlowe-nie mam w glowie wzorca rodziny, prawdziwej rodziny, jaka byc moze chcialabym miec.
      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 12:03
        wspolczuje

        ja wlasciwie niedawno uswiadomilam sobie jak duzy wplyw, wlasciwie znaczacy, moze miec fakt wychowywania sie bez matki dla moich relacji ... no ale to juz cos, jakis punt wyjscia
      • auto.auto Re: zycie bez matki 15.07.14, 21:36
        dragica, mogę się pod tym podpisać obiema rękoma! niedobrze wychowywać się bez matki sad więcej nie piszę, bo zacznę ryczeć wink
    • kamunyak Re: zycie bez matki 15.07.14, 12:02
      a ja znam taki przypadek, we własnej rodzinie.
      Wujek rozwiódł się i oni "podzielili się" dziećmi, wujek wziął syna, jego żona córkę. Od tej chwili nie kontaktowali się.
      Nie wiem, jak tamta dziewczynka ale chłopiec rozwijał się całkiem zwyczajnie. Może dlatego, że wujek ożenił sie drugi raz, z tą drugą żoną dożył sędziwego wieku a chłopak do niej wlaśnie mówił mamo. Kiedy owdowiała to on nadal się nią opiekował.
      O swojej biologicznej matce nie chciał rozmawiać, nie szukał kontaktu.
      Ja za to wychowaywałam sie bez ojca, też od ok. 3 roku zycia.
      Tez specjlnie się mną nie interesował a matka nie wyszła ponownie za mąż.
      Na pewno brak pełnej rodziny ma negatywny wpływ na dziecko. Przy czym właśnie chodzi raczej o pełną rodzinę bo brakującego rodzica moze z powodzeniem zastąpić macocha lub ojczym. Oczywiście rozpatrując "normalne" rodziny, nie żadne patologie.
      • denaturad Re: zycie bez matki 15.07.14, 13:03
        Jak urodzila mi sie corka zaczelam zastanawiac sie nad sobą i nad tym, ze nie mam ojca i nigdy nie mialam i jak to by bylo i dlaczego. Nie dostalam niestety odpowiedzi na to pytanie-moge domniemywac - nie chciał, nie mogl itp.. tak naprawde, to nie nie mogl, ale nie chciał.. do tego potrafil mi zadac pyt. czy go za to nienawidzę, wiedząc, ze wlasnie takie uczucia powinna zywic.. po prostu kreatura ludzka..
        Jako, ze wiem jaki jest nie widze w sobie winy. Nie mialam szans na ojca przy takim czlowieku, to wsza!
    • hugu Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:08
      Z gory przepraszam, że popuszczę wodze fantazji, ale zrobię to dlatego, że bardzo współczuję Tobie i Twojej mamie i szukam hipotez, które moglyby wyjaśnić sytuację.

      Obstawiam totalnie zjechane poczucie własnej wartości u Twojej Mamy.
      Musiała w jakims momencie uwierzyć, że nie jest godna bycia matką i nie zasługuje na Ciebie, bo jest zbyt nieporadna/zła/zagrażająca/bezwartościowa itd.
      Być może pochodziła z dysfunkcyjnej rodziny (przemoc, brak wsparcia itd. - i to niekoniecznie musiało woązać się z biedą, ale, oczywiście, mogło). Może wchodziła w życie z poczuciem bycia gorszą, i z wielką niepewnością siebie. Może próbowała zagłuszać swoje lęki w nieodpowiedzialny sposób... Sama była jeszcze emocjonalnie dzieckiem, a już miała dziecko, za co "dorosły" świat, zamiast pomóc, wesprzeć, umocnić: ukarał, zdeprecjonował i odrzucił. Zapewne popełniała jakieś błędy, które stały się dla Twojego Taty (rodziny Taty) powodem do odrzucenia jej i ukarania poprzez wmówienie, że jest złą matką i nie nadaje się na matkę i finalne odsunięcie jej od Ciebie, czyli dziecka.
      Mogła uwierzyć w to, że jest bardzo złym czlowiekiem, zwyczjnie wstydzić się Ciebie, że nie potrafiła o Ciebie zawalczyć, być bardziej silną, dojrzałą, przezwycieżyć lęku przed męzem/teściową/otoczeniem?... Unikała Cię nie z niechęci, lecz ze wstydu i z niskiego poczucia własnej wartości?..
      W dodatku tak to często jest, ze trzylatki uwialbiają tatusiów (faza edypalno/elektrowa) i sprawiają wrażenie, że nie potrzebują mamy, a najlepszy związek to tata+córeczka). Być może i u Was tak było i ona odebrała to jako kolejny dowód swojej bezwartościowości i porażki. Widziała siebie jako "piąte koło u wozu", które tylko przeszkadza, więc się wycofała. Nie wiedziała, jak bardzo jej potrzebujesz, bo tak bardzo nie wierzyła w swoją wartość, że wydawało jej się, ze ktos tak wspaniały jak Ty nie moze potrzebowac kogoś tak marnego jak ona...
      Porozmawiaj z nią o tym wszystkim. Dowiedz się, czy za odsunięciem Twojej matki na margines Twojego życia nie stoi bardzo wczesne "zmieszanie jej z błotem" jako matki, człowieka, brak wsparcia i sprowadzenie jej poczucia własnej wartości do dna wszystkich den. Prawdopodobnie wmówiono jej, że jest nikim, a nikt nie jest przecież matką, więc ma się odsunąć i nie zakłócać życia Twoim opiekunom.

      Fantazje moje wysnułam na podstawie filmu z Charlize Theron, gdzie była bardzo podobna sytuacja: dziewczyna popełniła w życiu błąd, przez co uznała, że nie zasługuje na bycie matką i, mimo pozorów sukcesu, wierzyła głęboko, że jest nic nie warta jako kobireta, matka, człowiek. Uznała, ze dziecku będzie lepiej z tymi, których widział jako lepszych od siebie. A dziecko kompletnie nie rozumiało, o co chodzi i dlaczego to wszystko...
      • rrrewija Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:16
        hugu napisała:

        > Fantazje moje wysnułam na podstawie filmu z Charlize Theron, gdzie była bardzo
        > podobna sytuacja: dziewczyna popełniła w życiu błąd, przez co uznała, że nie za
        > sługuje na bycie matką i, mimo pozorów sukcesu, wierzyła głęboko, że jest nic n
        > ie warta jako kobireta, matka, człowiek. Uznała, ze dziecku będzie lepiej z tym
        > i, których widział jako lepszych od siebie. A dziecko kompletnie nie rozumiało,
        > o co chodzi i dlaczego to wszystko...

        JAKI TO FILM??
        • hugu Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:45
          Mogę poszukać tytułu, ale może ktoś sobie wcześniej przypomni. Był to film w dwu planach czasowych: współczesnym, czyli z około dwunastoletnią dziewczynką, która pod opieką kumpla taty szuka matki (właściwie kumpel szuka, a dziewczynka i chce, i nie chce, bo ma żal o porzucenie). Tata w złym stanie w szpitalu - pilotując samolot rolniczy mial wypadek. Jest chyba latynosem. Mama aktualnie pełna sukcesów szefowa kuchni, zagłuszająca wewnętrzną rozpacz nieustanną pracą i bezosobowym seksem z przypadkowymi mężczyznami...
          E, lepiej zajrzę do Wiki i poszukam tytułu.
          • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:50
            BURNING PLAIN
            • alba27 Re: zycie bez matki 16.07.14, 08:27
              Cudny film, kiedyś oglądałam i często zdarza mi się o nim myśleć, polecam!
    • filipinka0601 Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:11
      Byłabym nikim...
      • verdana Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:18
        Hm, a tyle dzieci wychowuje sie bez ojców i nikt się nie zastanawia, co takiego było w ojcu, ze sobie od dziecka odszedł.
        Matka może być równie niedojrzała do wypełniania roli matki, jak facet - ojca. Może sama zdawać sobie sprawę, ze się na matkę nie nadaje. Może mieć problemy, albo po prostu nie odnaleźć sie w tej roli. Bywa.
        Ale ojciec, który walczy w sądzie o dziecko, to fajny ojciec. Bardzo mu zależy na dziecku. Czy jest w czymkolwiek gorszy od matki, której zależy na dziecku? Pewnie, lepiej mieć oboje rodziców, ale jedno, które dziecko kocha na ogół wystarczy. I nie musi to być matka.
        • helufpi Re: zycie bez matki 07.10.14, 14:20
          i nikt się nie zastanawia, co takiego
          > było w ojcu, ze sobie od dziecka odszedł.
          Może i nikt nie zastanawia się, co było takiego w ojcu. Ale porzucone przez ojców dzieci bardzo często zastanawiają się, co było nie tak W NICH SAMYCH, że ci ojcowie nie chcieli się z nimi kontaktować. Dzieci nie zwalają winy na rodziców, szukają jej w sobie. Ktoś wyżej napisał, że dla psychiki dziecka lepiej jak rodzic umrze i dotyczy to tak samo ojca, jak matki.
          > Ale ojciec, który walczy w sądzie o dziecko, to fajny ojciec.
          Ojciec, który walczy o dziecko w sądzie to w polskich realiach najczęściej ojciec nienawidzący matki. Nienawiść między rodzicami jest niszcząca dla dziecka, dużo lepiej jeśli rodzice obojętnieją wobec siebie na tyle, żeby wypracować jakąś nową formę kontaktów, bez wzajemnego oczerniania się i grania dzieckiem. Ale to na razie nie u nas, nie znam osobiście żadnej takiej pary.
    • mynia_pynia Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:16
      Był taki odcinek o operacjach plastycznych do którego zgłosiła się dziewczyna która miała problemy z czymś tam. Miała chyba 16-17 latka, matka ją zostawiła rok wcześniej u babci i poszła w tany z nowym mężczyzną życia.
      Tyle rozpaczy było w niej - podłamał mnie ten odcinek strasznie.
    • turzyca Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:34
      A moze to Twoja matka byla ulomna? I moze dzieki jej nieobecnosci w Twoim zyciu jestes lepsza? Mniej ulomna? Nie wiesz, dlaczego odeszla, ale wiesz, ze zostalas z ojcem, ktory w tamtych! czasach umial udowodnic, ze lepiej o Ciebie zadba, umial przewalczyc nie tylko stereotyp, ale i uzus sadowy. Moze po prostu nie umiala byc matka i gdyby zostala w Waszym zyciu, to rozwalilaby je? Przeciez z jakiegos powodu ich malzenstwo sie rozpadlo. Moze gdyby przejela nad Toba pelna opieke, to zniszczylaby Cie dokumentnie? Moze jestes najlepszym, co moglo wyrosnac z dziecka tych dwojga ludzi? Moze mialas niesamowite szczescie, ze zycie potoczylo sie akurat tak, bo kazdy inny scenariusz bylby gorszy?
      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 16:48
        chodzi o to ze moze i ojciec o mnie zawalczyl ale potem juz nie zrobil nic zeby mnie "wychowac"
        tzn ze nasze relacje byly niefajne,chlodne i jakos to teraz mi wszystko chyba wychodzi
        • turzyca Re: zycie bez matki 15.07.14, 17:04
          Tylko nie masz zadnej gwarancji, ze z matka obecna w Twoim zyciu nie byloby jeszcze gorzej. Wiesz, ludzie zazwyczaj mysla, ze gdyby zycie potoczylo sie inaczej, to byloby lepiej. I prawie nigdy sobie nie wyobrazaja, ze moglo byc znacznie, znacznie gorzej. Nie wiem, jak Tobie, ale mnie to odkrycie przynioslo dosc duzo spokoju.
          A ze nie bylo idealnie? Rzadko jest idealnie, trzeba pogodzic sie z niezmienialnym i zmienic zmienialne. Przeszlosc jest przeszloscia, nie zmienisz jej, ale mozesz zmienic siebie. I mozesz wplynac na swoja przyszlosc. A jesli sama sobie nie radzisz ze zmiana, to szukaj pomocy innych, nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia jestes ulomna. Wszyscy jakos jestesmy.
          • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 21:38
            masz racje
    • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 17:04
      po tych wszystkich latach nie mam najmniejszej ochoty na kontakt z nia
      a chyba powinnam miec

      cos we mnie peklo kiedy urodzilam mlodego, ona wiedziala o tym i nawet nie zadzwonila

      mam sporadyczny kontakt z jej druga corka (bo jakos przyrodnia siostra tez mi przez gardlo nie przechodzi)

    • jagienka75 Re: zycie bez matki 15.07.14, 18:13
      myślę, że to miałaś wielkie szczęście, że zostałaś przy ojcu. gdybyś mieszkała z matką, z którą kontakt był sporadyczny a dziś nie masz z nią tego kontaktu wcale, nie byłabyś szczęśliwa.
      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 15.07.14, 21:00
        skad to wiesz? moze ja nie wiem wszystkiego co i jak bylo?
        moze czas rozmow przeminal bezpowrotnie i jest za pozno na grzebanie w przeszlosci, sama nie wiem
        • jagienka75 Re: zycie bez matki 16.07.14, 01:20
          no ja bym chyba jednak nie chciała być przy matce, która by mnie nie kochała.
    • kruche_ciacho rozmawialam z ojcem 16.07.14, 16:15
      bo jakos mnie meczy
      niby wiem co i jak bylo ale jakbym szukala potwierdzenia

      Zdradzala go. Nudzila sie z ojcem. Pod koniec malzenstwa wyszla z domu i wrocila po tygodniu, ludzie tylko mowili gdzie i u kogo nocowala. Jak jezdzila ze mna, malutka, do swojej matki to zostawiala mnie z babcia a sama chodzila po kawiarniach i dyskotekach, cale noce.
      W sadzie nie wykazala zadnej inicjatywy kiedy wniesli o ograniczenie jej praw rodzicielskich.

      Moja matka byla zwykla k***a. I po prostu mnie nie kochala.
      • marzeka1 Re: rozmawialam z ojcem 16.07.14, 16:24
        I chyba jednak dobrze, że taka kobieta była tylko rodzicielką i nikim więcej. Myślę, ze codzienne życie z taką osobą, gdy dorastałabyś i coraz więcej rozumiała, byłoby gorsze.
    • asia_i_p Re: zycie bez matki 16.07.14, 18:34
      Współczuję.
      Moja siostra wychowywała się bez matki, bo mama umarła, kiedy siostra miała niecałe 8 lat, a ja niecałe 18. Jej było bardzo ciężko, mnie chyba jednak lżej, bo więcej pamiętałam, więcej dostałam. Zastanawiam się, jaką byłaby babcią, jakby nam się stosunki układały jako dwóm dorosłym kobietom, tęsknię, ale nie byłam dzieckiem bez matki, a moja siostra była.

      Świat po prostu nie jest przystosowany do dzieci bez matek. Wszystkie reklamy, czytanki w szkole, większość literatury - wszyscy zakładają pełną rodzinę, czasem samotne macierzyństwo. Pamiętam drugi dzień matki po śmierci naszej mamy, jak dzieci robiły w szkole laurki i tępa bezmózga krowa, bo inaczej nie potrafię tego nazwać, która uczyła moją siostrę, na nieśmiałe zastrzeżenie mojej siostry, że jej mama nie żyje, powiedziała, żeby sobie wyobraziła, że żyje. Do dziś równocześnie szlag mnie trafia i płakać mi się chce, kiedy to sobie przypomnę.

      Więc pewnie wycierpiałaś się sporo bez matki, ale myślę, że paradoksalnie dało ci to siłę. Nie sądzę, żeby to wpłynęło na twoje macierzyństwo - moja siostra jest świetną matką. Jeśli już, to możesz mieć skłonność do stawiania sobie nadmiernie wysokich wymagań i wyobrażania sobie, czego to matka nie powinna, więc musisz uważać, żeby dawać sobie luz.
      • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 16.07.14, 19:10
        czy dalo mi to sile? oh, czasem mysle ze jestem jakas cholerna superwoman uncertain
        z dala od rodziny, po rozwodzie, wlacze z przeciwnosciami losu, wychowujac syna i pracujac na pelen etat w obcym jezyku, w obcym panstwie, wciaz na spotkaniach z cholernie waznymi klientami, wciaz pozno w domu .... o tak, jestem zajebista ale czasem wolalabym byc taka normalna, emocjonalna, miec wsparcie w kims kogo jeszcze nie spotkalam bo przeciez jestem taka zajebista ze zaden nie jest mnie wart.....

        (to tak z gorzka ironia bylo)
        • afro.ninja Re: zycie bez matki 16.07.14, 20:19
          Ale nie masz juz szans na spotkanie z mama?
          • kruche_ciacho Re: zycie bez matki 16.07.14, 21:00
            alez oczywiscie
            jak znowu JA podejme inicjatywe jak JA wznowie kontakt

            tylko 35 lat prosic sie o milosc..... troche rozmija sie z celem
            • pomidorpomidorowy Re: zycie bez matki 07.10.14, 17:09
              porozmawiaj kiedys szczerze z matka ale tak od A-Z...bo niestety bedzie sie to za Toba ciagnelo cale zycie sad to naturalne ze dziecko (nawet 35 letnie wink ciagnie do matki
              • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 08:58
                pomidorpomidorowy napisała:

                > porozmawiaj kiedys szczerze z matka ale tak od A-Z...bo niestety bedzie sie to
                > za Toba ciagnelo cale zycie sad to naturalne ze dziecko (nawet 35 letnie wink ciag
                > nie do matki

                Kruche ciacho, ja mam dla Ciebie rade troche podobna do tej powyzej, ale nie calkiem taka sama. To dobra rada Pomidorowopomidorowego i najwiecej by przyniosla pozytku ale nie da sie porozmawiac szczerze z kims, kto takiej szczerej rozmowy na razie nie potzrebuje.
                Kiedy nachodza Cie mysli o matce, to staraj sie na poczatku ukladac sobie w glowie co bys jej chciala powiedziec, gdybyscie sie spotkaly z jej inicjatywy. Niech to bedzie cos, co sobie w glowie ukladasz, probujesz, zmieniasz, wracasz, poprawiasz, dobierasz wlasciwsze slowa.
                Moze juz to teraz robisz w jakiejs skali? Skup sie na sobie, na swoich slowach, ktore zaczna Ci plynac prosto z serca. Sama poczujesz kiedy slowa zaczna byc tymi wlasciwymi, bo to beda te slowa, ktorych w nastepnym "monologu wewnetrznym" juz nie bedziesz potrzebowala zmieniac. Wystarczy, ze zaczniesz od jednego slowa, jednego zdania. Przerabiaj je tak dlugo jak bedzie trzeba, az to bedzie to zdanie. To nie musi byc pierwsze ani ostatnie Twoje zdanie.
                Popatrz, Ty te pierwsze robocze (do brudnopisu) zdania juz masz, wystarczy ze przeczytasz sobie co nam tu napisalas. Jak juz bedziesz miala gotowy chocby fragment swojego monologu, to czesc napiecia, ktore teraz odczuwasz odejdzie i zacznie sie dziac cos dalej. Nie boj sie tego "dalej", zaufaj sobie, tej swojej sile, o ktorej napisalas " oh, czasem mysle ze jestem jakas cholerna superwoman""o tak, jestem zajebista". Gorzka ironia w Twoim glosie byla tam tylko zeby Cie zmylic tongue_out


                f.
                • pomidorpomidorowy Re: zycie bez matki 09.10.14, 10:55
                  a moze tak troche ksiazkowo/filmowo?napisz jej list i wyslij...bedzie miala czas przemyslec, jesli bedzie chciala ocieplic kontakty to to zrobi...inaczej podchodzi sie do róznych spraw kiedy ma sie czas na przemyslenie
    • atojaxxl Re: zycie bez matki 16.07.14, 21:52
      Pierwsze 10 lat życia wychowywałam się bez rodziców, u dziadków.
      Rodzice (mama i ojczym) formalnie byli, ale daleko ode mnie, bardzo rzadko przyjeżdżali, a często obietnice przyjazdu kończyły się na obietnicach. Na przykład na moją I Komunię św. przyjechali tylko do kościoła i dopiero po perswazjach dziadka przyszli na obiad, bo mieli inne plany.
      Gdy wreszcie zabrali mnie do siebie - nie umieliśmy ze sobą nawiązać poprawnych chociażby kontaktów, ot po prostu wydawało im się, że sam tytuł 'rodzice" wystarczy, żebym ich pokochała, słuchała. A ja strasznie tęskniłam do dziadków, do starej szkoły, do moich koleżanek.
      Nigdy nie zbliżyłam się z mamą na tyle, żeby się jej na przykład zwierzać.
      Stawiała mi bardzo wysokie wymagania, nigdy mnie nie pochwaliła , była chłodna wobec mnie, choć bardzo wylewna w uczuciach wobec ojczyma.
      Bałam się, że powtórzę ten model uczuciowy w swoim życiu, ale na szczęście miłości otrzymanej od dziadków wystarczyło, żebym umiała nią obdarzyć swoje dzieci i wnuczęta.
      Czasem myślę, że lepiej by mi było w życiu, gdyby wtedy zostawili mnie u dziadków na zawsze i zajęli się sobą.
    • amy.28 Re: zycie bez matki 16.07.14, 22:12
      ja miałam życie bez matki mając matkę.
      taką która tylko krzyczy, krytykuje, nie rozmawia.
      która posdłuchiwała, szpiegowała, nie wspierała.
      wmawiała setki złych przewinień których nie popełniłam.
      nie wyjaśniła co to miesiączka, wyśmiewała zakrwawione prześcieradła.
      nie nauczyła niczego będąc przy tym wykształconą, wspaniale postrzeganą przez otoczenie kobietą i o zgrozo, matką.
      nie wiem co lepsze.

      do dziś nie wiem co spowodowało że jestem tak dobrą mamą (bo jestem na pewno) dla swoich dzieci, mając tak beznadziejny wzorzec.
      tłumaczę sobie to tak że robię wszystko na odwrót niż ona robiła i dzięki temu wychodzi to dobrze.
      • bergamotka77 Re: zycie bez matki 16.07.14, 23:26
        O kurcze dziewczyny ale zawstydzilyscie mnie, Narzekam na mame, produkuje watki a ona poza byciem czasem troche zbyt czepialska i sfochowana nie ma innych wad. Szacun mamo!
      • princess_yo_yo Re: zycie bez matki 07.10.14, 13:20
        wow, brzmi jak moja matka, praktycznie kropka w kropke!
      • anula_anka Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:07
        Brzmi jak opis mojej matki, na lajcie.
        W końcu wzięła się i zawinęła. Po prostu pewnego dnia nie wróciła do domu, zadzwoniła, że jest za granicą, że poznała kogoś i będzie tam żyć.
        Miała przy tym wielkie poczucie przyzwoitości, że mnie i siostrę odchowała(ja byłam już pełnoletnia, a siostra prawie)

        Jak ją gach kopnął w dupę i wróciła z podkulonym ogonem to nie chciałam jej długi czas znać, później była próba pojednania, ale nic z tego nie wyszło.
        Ojca nie rozumiem, że ją przyjął z powrotem.

        Dziś nie utrzymuję z matką kontaktów.
        Moja siostra zaś jest ukochaną córeczką.
        Mnie wini za tamto odejście matki.
        Tak, tak, z siostrą też nie utrzymuję kontaktów...
    • capa_negra Re: zycie bez matki 16.07.14, 23:09
      Z moja matką nie mam kontaktu od 30 lat.
      I nie pragnę go.
      W lutym usiłowała się do mnie zbliżyć.
      Nic to dla mnie nie znaczy i nie mam na to ochoty
    • kationetta Re: zycie bez matki 07.10.14, 13:08
      Myślę, że skoro nurtuje Ciebie temat, powinnas porozmawiać z matką, nawet na siłe. Może nie uda się za pierwszym razem, może za kolejnym. Nie jesteś winna temu, że straciłąś matkę i temu, że chcesz wiedzieć dlaczego, też nie jesteś winna. Warto wyjaśniać trudne, bolesne dla nas sprawy. Zyczę powodzenia i dużo radości.
    • ezmd99 Re: zycie bez matki 07.10.14, 16:54
      Powiem Ci jaka jestem wychowując sie bez matki. Ułomna, jak to nazwałaś. Inna, nadwrażliwa, zamknięta w sobie, depresyjna. . Moja mma umarła jak miałam 11 lat, wychowywali mie dziadkowie, kochani ludzie, z cierpliwością i wielka miłościa do mnie. Niestety róznica tak naprawde 3 pokoleń nie pomagała, zylismy winnych swiatach, przede wszystkim nigdy nie chciałam ich denerwowac swoimi problemmai i zamnęłam się w sobie.
      Śmierc matki miała niewątpliwie wpływ na moje małżeństwo. Zreszta od początku rodzina męża, a szcególnie babcia, twierdzili, że z dziewczyny bez matki nic dobrego nie będzie. Zresztą przy mnie, mój mąz na to nie reagował, ja jak to piszę to ryczę. Jestem po prostu gorsza, z gorszej gliny ulepiona.
      Po męża zdradzie nie miałam tej najblizszej oosby, żeby sie pożalić, nikt nigdy nie nauczył mnie podejmowania decyzji. Wszystko zawsze było na mojej głowie. I rozpadł sie cały moj swiat, a gdyby zyła, byłoby chociaż bezpieczniej. Byłyby swieta, byłyby wspólne obiady, mozliwośc podzielenia sie swoimi troskami, a tak taka pusta jestem. Dla mnie to trauma na całe zycie. Zwłaszcza odkąd pojawiła sie na świecie córka. Na szceście jeszcze wtedy żyli dziadkowie. Mąz do tego jeszcze zawsze kpił , że" jego teściowa to skarb, głeboko zakopany" No dowcip roku.
      Współczuję wszystkim osobom, z takim bagażem doświadczeń. I nikt, kto nie przeżył , nie zrozumie.
      • bumbunierka1 Re: zycie bez matki 07.10.14, 18:05
        Tak smutno to piszesz. Mam nadzieje, ze znajdziesz kiedys to szczescie, cieplo i bezpieczenstwo, ktorego Ci tak brakuje...
        • ezmd99 Re: zycie bez matki 07.10.14, 18:22
          Nie wiem, może znajdę. Na razie jestem na początku nowej drogi życia. I nic nie jest proste. Dzięki
          • rhaenyra Re: zycie bez matki 07.10.14, 18:39
            plis powiedz ze zabilas tego dekla
            • ezmd99 Re: zycie bez matki 07.10.14, 18:45
              Nie, niestety nie. Za bardzo chciałam być kochana.
            • ezmd99 Re: zycie bez matki 07.10.14, 18:58
              Ale on, aby łatwiej mnie. I teraz codziennie walczę, by iść do przodu i się nie poddawać. I winę siebie nie za rozstanie, tylko za to, że nie kopnęłam go w d... , tylko pozwalała na niszczenie tak ciężko zdobytego ja. O cóż, życie.
              • ezmd99 Re: zycie bez matki 07.10.14, 19:00
                Ale on zabijał mnie - errata. Tak miało brzmieć pierwsze zdanie. SwiftKey działa smile
              • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:08
                To, ze winisz siebie, za to ze go wczesniej nie kopnelas w dupe, to tylko reakcja emocjonalna Twojego organizmu, ktora Cie informuje, ze Twoj proces decyzyjny w tamtym czasie byl wadliwy (troche za polska wiki). No byl, sama rozumowo to teraz widzisz, ze miajac wolny wybor z katalogu mozliwych zachowan wybralas zle.
                "O cóż, życie." jak napisalas.
                Co sie stalo, to sie nie odstanie. Ja tez czasem chcialam zeby sie odstalo.
                Sciskam Cie Siostro smile

                f.
                • pade Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:16
                  To, ze winisz siebie, za to ze go wczesniej nie kopnelas w dupe, to tylko reakcja emocjonalna Twojego organizmu, ktora Cie informuje, ze Twoj proces decyzyjny w tamtym czasie byl wadliwy .

                  Raczej niskie poczucie własnej wartości, które mówi: powinnam zawsze wybierać dobrze, nie mam prawa popełniać błędów.
                  • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 11:04
                    pade napisała:
                    >
                    > Raczej niskie poczucie własnej wartości, które mówi: powinnam zawsze wybierać d
                    > obrze, nie mam prawa popełniać błędów.

                    Pade, z innych Twoich wpisow wnosze, ze masz slabosc do terapii dynamicznej. Popraw mnie jesli sie myle, ale jednoczesnie pozwol, ze za chwile napisze Ci cos w oparciu o to przyjete przeze mnie na moment zalozenie.

                    Ezmd99 napisala " I winę siebie nie za rozstanie, tylko za to, że nie kopnęłam go w d... , tylko pozwalała na niszczenie tak ciężko zdobytego ja."

                    Ezmd99 (sorry, ze pisze jakby Cie tu nie bylo) rozpoznaje istnienie swojego EGO "ja" (istnienia go jest swiadoma), ma uswiadomiony poznawczy trud, ktory wlozyla w wyodrebnienie tego EGO ze swojej nieswiadomosci "ciezko zdobyte" oraz zidentyfikowala zrodlo swoich skomplikowanych stanow emocjonalnych piszac "winie siebie".
                    W mojej odpowiedzi do Ezmd99 przyjelam, ze mam wszelkie przeslanki, zeby podrzucic, byc moze, brakujacy jej do ukladanki element tlumaczacy czym jest wina, ktorej ciezar odczuwa a z ktorym nie da sie zrobic nic innego niz pogodzic. Tym samym potwierdzilam moja swiadoma obserwacje tego, co napisala i dalam jej znac, ze ja z pozycji obserwatora z zewnatrz zgadzam sie z jej wnioskiem, ktory sama napisala "O cóż, życie."

                    Mam nadzieje, ze wytlumaczylam co stalo za moim wpisem.
                    Chetnie poznam co stoi za Twoim wpisem.

                    Pozdrawiam
                    f.

                    P.S. Przepraszam Cie Ezmd99, ale tego posta do Pade nie potrafilam napisac w inny sposob, niz jakby Ciebie w tym watku nie bylo.
                    • pade Re: zycie bez matki 08.10.14, 11:18
                      Fanny, sorry, ale kompletnie Ciebie nie rozumiemsmile
                      A na czym ta moja słabość polega?
                      • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 11:24
                        Czy to slabosc to jeszcze nie wiadomo tongue_out

                        OK. Wiec olej wszystko, co napisalam tlumaczac sie z mojego wpisu i sprobuj mi pomoc sie zrozumiec.
                        Czy potrafisz mi napisac jakie motywy kierowaly Toba, kiedy pisalas i zamieszczalas swoj poprzedni post, ten dotyczacy (potencjalnie) niskiego poczucia wartosci Ezmd99?
                        • pade Re: zycie bez matki 08.10.14, 11:43
                          Motywy? Trochę chciałam się podroczyć, może popisać i przełozyć na polski? Chyba to wszystko razemsmile
                          Nie bardzo rozumiem Twoje wyodrębnienie Ego i nie odróżnienie je od ja (ja jako stan emocjonalny), troszkę zagmatwany jest dla mnie Twój tekst.
                          • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 13:07
                            Dzieki piekne za Twoje wyjasnienie. Pomoglo mi smile

                            > Nie bardzo rozumiem Twoje wyodrębnienie Ego i nie odróżnienie je od ja (ja jak
                            > o stan emocjonalny), troszkę zagmatwany jest dla mnie Twój tekst.

                            Nie wiem czy czytasz po angielsku, a tutaj powod mojego rozroznienia jest w miare przystepnie wyjasniony en.wikipedia.org/wiki/Self_in_Jungian_psychology

                            Pozdrawiam

                            f.
                            • pade Re: zycie bez matki 08.10.14, 13:27
                              A mnie niesmile Bo odróżniam self od ego, ale jak to się ma do tego, co napisałaś o winie dalej nie widzę.
                              "To, ze winisz siebie, za to ze go wczesniej nie kopnelas w dupe, to tylko reakcja emocjonalna Twojego organizmu, ktora Cie informuje, ze Twoj proces decyzyjny w tamtym czasie byl wadliwy "
                              Obwinianie się to reakcja emocjonalna organizmu?
                              Widzisz, ja jestem z tych, co uważają, że poczucie winy to emocja (szkodliwa), wywołana myślami (oskarżaniem się) czyli w drugą stronę.
                              Może napisałas to samo, ale mój inżynierski umysł tego nie ogarniasmile
                              • fanny Re: zycie bez matki 09.10.14, 03:02
                                Pade, sprobuje odpowiedziec ale nie wiem czy potrafie.

                                pade napisała:

                                > Obwinianie się to reakcja emocjonalna organizmu?
                                W moim i Plutchika rozumieniu tak. Ogole to ja czuje w taki sam sposob jak czul Pluchnik smile
                                Czyli uwazamy poczucie winy za polaczone ze soba dwie podstawowe emocje radosc+strach.

                                > Widzisz, ja jestem z tych, co uważają, że poczucie winy to emocja (szkodliwa),

                                Ja jestem z frakcji Plutchika, ktora uwaza, ze nie ma czegos takiego jak szkodliwa emocja. Emocja i szkodliwa/zla to dwa na wzajem sie wykluczajace slowa i nie da sie ich polaczyc w zwiazek frazeologiczny. Emocje sa czyms pierwotnym - sygnalem pochodzacym z innej czesci mozgu niz ta, gdzie zachodza nasze swiadome procesy poznawcze a ktore informowaly pierowotnych ludzi o jakimkolwiek zagrozeniu. A zagrozen w swiecie pierwotnych ludzi nie brakowalo. Niestety/stety obecnie jako ludzie roznimy sie od ludzi pierwotnych w poziomie funkcji poznawczych (zmienila sie ta czesc mozgu) a pierwotna czesc naszego mozgu odpowiedzialna za emocje pozostala bez zmian.
                                Czyli odczuwana emocja jest "czyms" co nas o "czyms informuje". Skoro od tylu tysiecy ta funkcja mozgu nie ewoluowala, to widocznie wczesniej juz byla doskonala i teraz tez jest doskonala. Pozostaje nam tylko, jako wspolczesnym ludziom, w rozumny sposob dostarajac sie swoim zachowaniem do tych czystych w swojej funkcji emocji. Nie da sie bowiem myslami wywolac emocji. Emocja jest zawsze uprzednia w stosunku do myslenia. A myslenie zawsze moze byc uprzednie do dzialania. To jak odruch bezwarunkowy (ten sam obszar mozgu odpowiada za nasze emocje). Tak, to chyba dobre porownanie. Pomysl o tym mlotku, co lekarz nim wali w kolano, albo o mrugnieciu oczami kiedy ktos nam machnie reka przed oczami. Czy jestes w stanie sobie wyobrazic albo po prostu doswiadczylas stanow, ze odczulas impuls emocji czyli zagrozenia ale nie dopuscilas do zachowania w odpowiedzi na odruch? Np. czy zawsze podskakujesz na trzasniecie drzwiami czy nie zawsze, albo czy jak jestes na ematce a dziecko Ci zrobi "buuu" to sie przestraszasz? A po ilu "buuu" przestaniesz reagowac?
                                Czy nie dasz rady przestac reagowac?
                                • pade Re: zycie bez matki 09.10.14, 10:46
                                  Ok. Teraz już wiem o co Ci chodzi, ale miałam problem z ego i self, tzn. ze zrozumieniem jak to się ma do Ezmd, ale to już nieistotne.
                                  Co do teorii emocji. Wiesz, różnie bywa. W grę wchodzą jeszcze przekonania, których człowiek nie jest świadomy, tak w niego wrosły, a są i mają wpływ na odczuwanie. Np. rozczarowanie? Skąd się bierze?
                                  Drugi przykład, kierowcasmile Jedzie sobie jeden za drugim w korku po autostradzie. Jeden czuje złość (delikatnie mówiąc), drugi nie. Dlaczego?
                                  Mamy wobec siebie, innych konkretne oczekiwania, przekonania na temat życia (to tak w skrócie), których generalnie mało jesteśmy świadomi. Uważamy, że tak powinno być, koniec, kropka. No i jak się zetkną dwie osoby z przeciwstawnym zestawem oczekiwań czy przekonań, pojawiają się emocjesmile
                                  Dlatego ja wolę "wieloczynnikową" teorię emocji, uwzględniająca impuls, ale również wzorce, przekonania i myśli.
                                  Strach jest emocją pierwotną , więc tu przekonania czy myśli nie mają żadnego znaczenia. Pełni funkcję adaptacyjną, ma chronić i słusznie (mózg gadzi). W trakcie ewolucji powstał układ limbiczny i on odpowiada za emocje i uczucia, jednakże procesy poznawcze mają na niego wpływ (to, o czym pisałam wyżej).
                                  W sumie to chyba nie ustalimy jak jest naprawdęsmile Bo teorii emocji jest naprawdę dużo.
                                  Co do szkodliwości poczucia winy. Wiem, że emocje nie dzielą się na dobre i złesmile Chodziło mi destrukcyjny charakter tej emocji, która nie prowadzi do zadośćuczynienia, poprawy (jak wstyd), tylko do samooskarżania się, a co za tym idzie braku działania. Samooskarżanie się pozbawia energii koniecznej do działania.
                                  Poczucie winy to emocja mająca związek z oczekiwaniami wobec siebie, a więc nie jest stricte "sygnałowa".
                            • pade Re: zycie bez matki 08.10.14, 14:08
                              Przepraszam, że tak atakująco napisałam. Chyba sfrustrowałam się tym, że próbuję zrozumieć co napisałaś i za nic mi to nie wychodzismile
                              I o co chodzi z tą terapią dynamiczną? Rozpaliłaś moją ciekawość. Odpowiedzsmile
                              • fanny Re: zycie bez matki 09.10.14, 04:07
                                pade napisała:

                                > I o co chodzi z tą terapią dynamiczną? Rozpaliłaś moją ciekawość. Odpowiedzsmile

                                No raz czy dwa a moze trzy razy zauwazylam, ze w swoich wypowiedziach uzywasz slow z psychoanalizy freudowskiej szczegolnie szeroko rozumianych mechanizmow obronnych. Wywnioskowalam z tego, ze takie psychoanalizowanie musi Cie jakos krecic, gdzies cos przeczytalas i akurat to pobudzilo Twoja naturalna, ludzka ciekawosc na tyle, ze pamietasz znaczenie roznych psychologicznych pojec.

                                Freud za najistotniejszy mechanizm obronny metody analitycznej uwazal przeniesienie. Z Jungiem, ktory poczatkowo sie zgadzal z Freudem, poroznili sie na tle znaczenia kontrprzeniesienia dla procesu terapeutycznego.
                                Historia dowiodla, ze racje mial Jung, uwazany za tworce wspolczesnej terapii psychodynamicznej, a Freud jest traktowany jako jego predecessor.
                                Wedlug Junga praktycznie wszystkie zwiazki miedzyludzkie (nie tylko relacja terapeutyczna) oparte sa na wspolgrze przeniesienia i odpowiadajacego mu przeniesienia zwrotnego (kontrprzeniesienia) w ktorej obie strony sa mniej lub bardziej rowne. Ta wspolgre da sie zdekodowac przy pomocy funkcji poznawczych i uczynic ja rozmowa, w ktorej sklonilismy nieswiadomosc do wspolpracy.
                                • pade Re: zycie bez matki 09.10.14, 11:22
                                  Wywnioskowalam z tego, ze takie psychoanalizowanie musi Cie jakos krecic, gdzies cos przeczytalas i akurat to pobudzilo Twoja naturalna, ludzka ciekawosc na tyle, ze pamietasz znaczenie roznych psychologicznych pojec.

                                  Doświadczam znaczenia tych pojęć osobiście (jak każdy) i świadomie.
                                  Ale nie skłaniam sie ku jednej teorii psychoanalitycznej. Raczej "wybieram" z każdej to, co jest mi bliskie, znaczące.
      • asia_i_p Re: zycie bez matki 08.10.14, 14:46
        Ezmd99, wszystko jeszcze przed tobą. Moja siostrzyczka była jeszcze młodsza niż ty, kiedy umarła nasza mama - został nam tato, ale prędko ożenił się po raz drugi, macocha pewnie się starała jak umiała - nie ma co wnikać. To boli bardzo, ale można zbudować potem rodzinę, tylko trzeba trafić na fajnego człowieka, a nie palanta. Wierzę, że ty jeszcze na niego trafisz.

        Rzeczywiście, matki najbardziej brak w momentach przełomowych, i tych dobrych, i tych złych. Teraz mam 4,5-miesięcznego niemowlaka i tak jak przy pierwszej córce po prostu chciałabym pokazać mojej mamie moje dziecko. Albo o coś spytać. Tego się w zasadzie nigdy za sobą nie zostawia, nie przechodzi przez żałobę eleganckimi etapami, tylko to wraca, kiedy coś się zmienia. Ale można z tym żyć i żyć szczęśliwie.

        To, jaka jesteś, to nie jest ułomność. Taka jesteś, to jest twój punkt wyjścia i jeśli się pokochasz, to będziesz potrafiła samą siebie obronić przed palantami i nakierować na dobrych ludzi. I tego ci życzę.
    • jowita771 Re: zycie bez matki 07.10.14, 19:14
      Znałam dziewczynę, która wychowywała się bez matki i jej życie jest mocno pogmatwane, prawie została zakonnicą, ale odeszła z zakonu, potem pracowała jako prostytutka, słyszałam, że nadal tak zarabia na życie. Jej matka rozwiodła się z ojcem, jak dziewczynka była mała, nie chciała jej oddać, ale ojciec walczył i wywalczył, rodzice bardzo mu pomogli w walce i to oni później wychowywali dziecko, facet założył nową rodzinę i miał dziewczynkę w nosie. Tak jak napisał ktoś w tym wątku, rodzice ojca zrobili matce dziecka taki mętlik w głowie, że nie miała siły walczyć o dziecko, miała doły, że jest koszmarną matką, że i tak jej zabiorą. A jak byłą taka załamana, że straci dziecko, to ich adwokat twierdził, że babka jest emocjonalnie niestabilna i takie rzeczy. Potworna historia.
    • guderianka Re: zycie bez matki 07.10.14, 20:17
      Ciężko powiedzieć
      Relacje z mamą mam raczej kiepskie- w dzieciństwie z jej strony czułam chłód emocjonalny, dystans, częste niezadowolenie. Gdyby jej nie było- nie byłoby też tych negatywnych emocji-na pewno wtedy miałabym w sobie tęsknotę i wyidealizowany obraz matki. Dzięki mojej wiem, jaka na pewno nie chcę być wobec moich dzieci-a to duża nauka.
      • e-milia1 Re: zycie bez matki 07.10.14, 21:42
        u mnie podobnie jak u guderianki. matka byla, ale jakby jej nie bylo. do tego nieszczesliwa i niezadowolona ze swojego zycia przelewala cala swa gorycz na nas. wyszlam z domu nienawidzac swego ciala, pelan kompleksow, nieszczesliwa, bez celow w zyciu. kiedys myslalam, ze to normalne, ale teraz majac dzieci, wiem, ze zchwanie mojej mamy nie bylo normalne. nie wiem czy nie lepiej nie zyc bez mamy czasem i miec jej wyidealizowany obraz w glowie. teraz szanuje moja mame i modle sie byly zyla jak najdluzej i cieszyla sie zdrowiem. probuje jaj zrozumiec i jej wybaczyc. wiem, ze nie nauczono jej byc lepsza matka, podejrzewam, ze jej matka nie byla lepsza. nie miala wzorcow, nie miala tez wiekSzego kontaktu z innymi matkami (nie bylo e-matki), skad mogla wiedziec jaka byc matka?
        • 3lato Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:16
          e-milia1 napisała:

          > u mnie podobnie jak u guderianki. matka byla, ale jakby jej nie bylo. do tego n
          > ieszczesliwa i niezadowolona ze swojego zycia przelewala cala swa gorycz na nas
          > . wyszlam z domu nienawidzac swego ciala, pelan kompleksow, nieszczesliwa, bez
          > celow w zyciu. kiedys myslalam, ze to normalne, ale teraz majac dzieci, wiem, z
          > e zchwanie mojej mamy nie bylo normalne. nie wiem czy nie lepiej nie zyc bez ma
          > my czasem i miec jej wyidealizowany obraz w glowie. teraz szanuje moja mame i m
          > odle sie byly zyla jak najdluzej i cieszyla sie zdrowiem. probuje jaj zrozumiec
          > i jej wybaczyc. wiem, ze nie nauczono jej byc lepsza matka, podejrzewam, ze je
          > j matka nie byla lepsza. nie miala wzorcow, nie miala tez wiekSzego kontaktu z
          > innymi matkami (nie bylo e-matki), skad mogla wiedziec jaka byc matka?

          U mnie identycznie sad
        • guderianka Re: zycie bez matki 08.10.14, 14:53
          wiem, ze nie nauczono jej byc lepsza matka, podejrzewam, ze jej matka nie byla lepsza. nie miala wzorcow, nie miala tez wiekSzego kontaktu z innymi matkami (nie bylo e-matki), skad mogla wiedziec jaka byc matka?

          a tego można nauczyć ?
          nauczysz czynności manualnych, technicznych, pielęgnacyjnych
          miłości i czułości nie można nauczyć
          moja mama to ten typ kobiety, który nie powinien zostać mamą- i z racji tego, że jej to nie wychodziło, że tego nie lubiła, że nie czuła się w tym dobrze, że ma przez macierzyństwo zamiast poczucia spełnienia-poczucie porażki. Dobrze, że dożyliśmy czasów, w których coraz jawniej się o tym mówi, i w których można podjąć decyzję zgodną ze swym sumieniem-, że są sposoby poznawania siebie, nazywania emocji itd.
          • guderianka Re: zycie bez matki 08.10.14, 14:55
            p.s.
            moja mama miała 11 rodzeństwa ( żywych 10, bo jedno zmarło w niemowlęctwie)-miałam i mam świetny kontakt z jej rodzeństwem
    • klubgogo Re: zycie bez matki 07.10.14, 21:33
      > jakie bylybyscie Wy wychowujac sie bez matki?

      Nie mam pojęcia, to nie jest hipotetyczne pytanie. Wiem natomiast, że nie wyobrażam sobie życia bez córki, gdyby trzeba było, odpukać, walczyłabym o nią za wszelką cenę.
      • smutek76 Re: zycie bez matki 08.10.14, 02:09
        Wasza mama nie zyje.. Nie zapomne tych slow nigdy.. 11 lat mialam.. Jak to ogarnac? Co to znaczy? Pognalam do kosciola modlic sie o zmartwychwstanie...I nic. Nie wysluchal milosierny Bog. Pogrzeb. Trumna. Do tej pory mam to przed oczami.. Omdlenie.. Trzeba zyc.. Ojca szkoda. Niech sie nie martwi..Do perfekcji opanowalam placz w lazience. Wycie z zamknietymi ustami. Zeby nikt nie slyszal. Wychodzilam z opuchnietymi czerwonymi oczami.. Nie zauwazyl nikt? Moze nie chcial..
        Szkola.. Laurki na Dzien Matki. Koszmar. Wiersze.. "Nasza mama jest kochana" itp.
        Kolezanki skarzace sie bo mama znow taka sama jak wczoraj kanapke zrobila. Mnie nikt prowiantu do szkoly nie robil.. Smutek, zal. Trauma do konca zycia. Ulomna jak ktos napisal. Uposledzona. Mam kochanego meza od lat 18-tu.. Dzieci miec nie chce bo jak pomysle, moglyby przezyc to co ja..Ze mnie zabraknie.. Ech.. Okaleczona jestem do konca zycia..I kazdego dnia tesknie za Nia, moja matka..
        • smutek76 Re: zycie bez matki 08.10.14, 02:47
          Snilo mi sie i sni czasem, ze matka zyje. Ma sie dobrze gdzies daleko. I ogarnia mnie wscieklosc, bol i zal.
          Nie chce jej znac a jednoczesnie czuje ciekawosc. i litosc..Mieszane uczucia i wyjatkowo bolesne..
          • fanny Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:12
            "Snilo mi sie i sni czasem, ze matka zyje."

            Ona zyje w Tobie, Smutku.

            f.
        • 3lato Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:12
          smutek76 napisała:

          > Wasza mama nie zyje.. Nie zapomne tych slow nigdy.. 11 lat mialam.. Jak to ogar
          > nac? Co to znaczy? Pognalam do kosciola modlic sie o zmartwychwstanie...I nic.
          > Nie wysluchal milosierny Bog. Pogrzeb. Trumna. Do tej pory mam to przed oczami
          > .. Omdlenie.. Trzeba zyc.. Ojca szkoda. Niech sie nie martwi..Do perfekcji opan
          > owalam placz w lazience. Wycie z zamknietymi ustami. Zeby nikt nie slyszal. Wyc
          > hodzilam z opuchnietymi czerwonymi oczami.. Nie zauwazyl nikt? Moze nie chcial.
          > .
          > Szkola.. Laurki na Dzien Matki. Koszmar. Wiersze.. "Nasza mama jest kochana"
          > itp.
          > Kolezanki skarzace sie bo mama znow taka sama jak wczoraj kanapke zrobila. Mnie
          > nikt prowiantu do szkoly nie robil.. Smutek, zal. Trauma do konca zycia. Ulomn
          > a jak ktos napisal. Uposledzona. Mam kochanego meza od lat 18-tu.. Dzieci miec
          > nie chce bo jak pomysle, moglyby przezyc to co ja..Ze mnie zabraknie.. Ech.. Ok
          > aleczona jestem do konca zycia..I kazdego dnia tesknie za Nia, moja matka..

          Popłakałam się, współczuję
    • tol8 Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:34
      Znam kilka przypadków wychowywania się dzieci bez matki.
      - Sprawa rozwodowa, para ma dwuletnią córkę. Facet przemocowiec, kobieta opiekuje się dzieckiem. Ona zakłada sprawę o znęcanie, o rozwód, o alimenty. On na sprawę rozwodowa przychodzi z najlepszym adwokatem- ona zostaje pozbawiona dziecka. Kobieta ląduje w psychiatryku po próbie samobójczej.
      -Przykład z rodziny: facet ma dziecko z wpadki, rozstaje się z kobietą, odwiedza dziecko. Po dwóch latach kobieta rodzi drugie, z nowym partnerem, a córkę przywozi do taty, bo już jej przeszkadza.
      -Chłopak 13 lat, oddany przez matkę do ojca do Francji. Matka ma nowego faceta i nowe dziecko, ojciec walczył kilka lat o przyjazd syna do siebie. Sprawa załatwiona dopiero w momencie, gdy mały miał coś do powiedzenia w sądzie. Matka nie protestuje.
      -koleżanka ze szkoły podstawowej- od zawsze wychowywała się bez matki.

      i parę innych
    • malgog Re: zycie bez matki 08.10.14, 09:55
      moja babcia straciła matkę w wieku 11 lat...nawet jako 90-letnia staruszka wspominała czas po jej śmierci jak traumę na całe życie, może dlatego wyszła za dziadka w wieku 16 lat...samą matką była oschłą i mało uczuciową ale babcia cudowną

      koleżanka straciła kolejno matkę w wieku 15 lat, kilka lat później zmarł tez ojciec...w wieku 21 lat była już sierotą z 2 młodszego rodzeństwa...oboje zabrał rak
      zdjęcia rodziców pochowane głęboko, wspomnienia nawet po wielu latach wywoływały łzy ...nie umiała rozmawiać o rodzicach bez płaczu
      świadomie zrezygnowała z macierzyństwa, żeby dzieci nie przeżyły tego co ona...teraz kiedy jest po 50-tce a facet zostawił ja po 27 latach związku niczego tak nie żałuje jak braku dzieci
      byłaby wspaniałą matką ...

      mam najwspanialszą mamę pod słońcem
      • agaja5b Re: zycie bez matki 08.10.14, 10:27
        malgog napisała:

        > moja babcia straciła matkę w wieku 11 lat...nawet jako 90-letnia staruszka wspo
        > minała czas po jej śmierci jak traumę na całe życie, może dlatego wyszła za dzi
        > adka w wieku 16 lat...samą matką była oschłą i mało uczuciową ale babcia cudown
        > ą
        >
        > koleżanka straciła kolejno matkę w wieku 15 lat, kilka lat później zmarł tez oj
        > ciec...w wieku 21 lat była już sierotą z 2 młodszego rodzeństwa...oboje zabrał
        > rak
        Tez miałam koleżankę w podobnej sytuacji, najpierw umarł ojciec kilka lat po nim matka. dziewczyna w wieku niecałych 18 lat została sama jak palec, ani rodzeństwa, ani rodziny dalszej(bo jedyny wujek chlał na umór, ale zyje do tej pory)Do tego żadnych koleżanek, bo matka za życia trzymała ją wiecznie przy sobie. Dopiero jak umarła ta dziewczyna znalazła koleżanki, znajome, ale była w mysleniu i zachowaniu jak stara kobieta, dopiero przy nas uczyła się że jak można byc trochę spontanicznym i pamiętam do dziś jej zwykłe dziecięce wręcz poczucie radosci i szczęścia na jej ślubie, takie uderzające w porównaniu do tego jaka była na codzień. Matką jest jednak oschłą, tresuje te swoje dzieci, ale postęp naprawde spory w porównaniu z jej matką.
        > zdjęcia rodziców pochowane głęboko, wspomnienia nawet po wielu latach wywoływał
        > y łzy ...nie umiała rozmawiać o rodzicach bez płaczu
        > świadomie zrezygnowała z macierzyństwa, żeby dzieci nie przeżyły tego co ona...
        > teraz kiedy jest po 50-tce a facet zostawił ja po 27 latach związku niczego tak
        > nie żałuje jak braku dzieci
        > byłaby wspaniałą matką ...
        >
        > mam najwspanialszą mamę pod słońcem
    • unisex.brace Re: zycie bez matki 09.10.14, 06:06
      z dwojga zlego co jest lepsze?
      brakmkontaktu z zyjaca matka czy niezyjaca matka?
    • kamea_chateau Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicami 09.10.14, 10:48
      z powodu ich opieki nad babcią .... nic się nie liczy tylko ona. Dla mnie nie ma czasu żeby usiąść pogadac spedzić czas... nic z tych rzeczy.
      Babcia spowodowała że moja rodzina nie istnieje, jest dysfunkcyjna, nie ma swiat urodzin imieni spotkać towarzystkich sa moi zmeczeni rodzice i BABCIA>>>>>>>>>>>>>>
      rzygac sie chce
      • agaja5b Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 10:58
        Mówiłaś im o swoich odczuciach? Co spowodowało ze sie tak zapętlili?
      • pomidorpomidorowy Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 10:58
        rzygac sie chce ale jak sie czyta takie wypociny jak twoje ! poczekaj kiedy twoi rodzice zachoruja (niestety starosc jest nieublagana sad czego nikomu nie zycze. Twoje slowa sa okropne, taki wrzask rozwydrzonego bachora....tylko ja , ja, ja, moje, moje , moje
        Zamiast wspierac rodziców w opiece nad babcia , chocby mentalnie (szacun dla nich bo wielu pozbywa sie problemu w inny sposób) to dodajesz im jeszcze zmartwien w postaci swoich zali. ZYCIE dziecinko- dorosnij
        • agaja5b Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 11:02
          Wiesz co? Z jednej strony można to tak odebrac jako wrzask rozwydrzonego bachora, ale z drugiej strony naprawdę moze być taki problem. To, ze ona jest dorosła nie znaczy że przestała miec potrzebę zauważania, przeciwnie, może właśnie teraz zaczęła dostrzegać wokół czego lub kogo całe ich życie się kręci? A jak ona nie chce by jej życie sie kręciło to wypada poza nawias. To jest równie patologiczna sytuacja.
          • pomidorpomidorowy Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 11:11
            to jest "problem" jak kazda choroba, niedoleznosc, ale czy wyjsciem jest pozbycie sie zródla problemu? zwlaszcza ze rodzice chca sie opiekowac babcia?Ja na topatrze z perspektywy choroby mojej babci i podejscia do tego moich rodziców.tez gdybym mogla wybierac to chcialabym aby wtedy spedzala wiecej czasu ze mna ale poprostu organizowalismy wiekszosc spotkan u babci
            • agaja5b Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 13:01
              To wydaje się być normalne rozwiązanie, ale sa różne podejścia np. u babci nie da sie, bo... I wychodzi na to że nigdzie sie nie da, ruszyc z miejsca sie nie da, na miejscu zorganizowac sie nie da. Powody, (a właściwie powód) mogą być podobne jak w przypadku małych dzieci tzn głównie "nie da sie, bo dzieci są małe" i to jest właściwie powód główny tkwiacy w głowie. Moze podobnie jest u kamei?
        • zuzann-a Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 12:40
          Pomidorowy mam takie same odczucia jak Ty.
      • 3lato Re: zycie bez matki -ja tęsknie za moimi rodzicam 09.10.14, 11:03
        kamea_chateau napisała:

        > z powodu ich opieki nad babcią .... nic się nie liczy tylko ona. Dla mnie nie m
        > a czasu żeby usiąść pogadac spedzić czas... nic z tych rzeczy.
        > Babcia spowodowała że moja rodzina nie istnieje, jest dysfunkcyjna, nie ma swia
        > t urodzin imieni spotkać towarzystkich sa moi zmeczeni rodzice i BABCIA>
        > 2;>>>>>>>>>>>>
        > rzygac sie chce

        Ile Ty masz lat???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka