ojciecnieojciec 20.07.14, 11:53 Zapraszam ematki do czytania: Historia pewnego oszustwa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ichi51e Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 11:57 Krzysiu zalosny. Moze czas nauczyc sie korzystania z prezerwatyw. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 12:06 Biedny misio- Krzysio....to jakiś kretyn totalny, zresztą nie bardzo wiem czemu Zosia nie została uznana przez kochającego tatusia zaraz po narodzinach? Wystarczyło pójść do USC i złożyć oświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 12:07 Bo matka chciała pobierać zasiłek z mopsu. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:26 a co ma zasiłek z mops do uznania dziecka bo jakoś nie łapię? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:33 Jak nie ma wpisanego ojca w akcie urodzenia to można pobierać co miesiąc zasiłek dla samotnych matek. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:46 ojciecnieojciec napisał(a): > Jak nie ma wpisanego ojca w akcie urodzenia to można pobierać co miesiąc zasiłe > k dla samotnych matek. Dawno takiej głupoty nie przeczytałam. Aby pobierać zasiłek dla samotnej matki trzeba być samotną matką i nie ma tu nic do rzeczy ojcostwo. Samotna matka to taka która sama wychowuje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:02 tyle że jak jest ojciec wpisany, to trzeba mieć wyrok o alimenty. Bez wpisania ojca w akta sprawa jest łatwiejsza Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:18 Nie znam nikogo kto czułby się dumnym ojcem a w papierach dziecka byłoby nn wpisane. Każdy normalny człowiek w takiej sytuacji założyłby nawet fikcyjną sprawę o alimenty a dziecko miałoby normalną metrykę. Wszyscy znani mi ojcowie z nieformalnych związków z zapałem korektorują nazwisko dziecka w papierach szpitalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:24 czar_bajry napisała: > Każdy normalny człowiek w takiej sytuacji założyłby nawet fikcyjną sprawę > o alimenty a dziecko miałoby normalną metrykę. A od kiedy to 'założenie sprawy o alimenty' powoduje zmiany w metryce??? Panie najeżdżają na autora wątku, że dureń prawa nie znał więc można go dowolnie oszukiwać a same co prezentują? Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:30 araceli może zanim coś napiszesz to pomyśl przez chwilę... założenie sprawy o alimenty nie powoduje zmian w metryce i nie o to chodzi, chodzi o to że jak ojciec nie uzna dziecka to dziecko ma wpisane w miejscu gdzie są dane ojca: ojciec nieznany- naprawdę uważasz że to świetny wpis? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:32 czar_bajry napisała: > araceli może zanim coś napiszesz to pomyśl przez chwilę... Zacytowałam TWOJE słowa. Przyznajesz, że nie myślisz tylko pitolisz od rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:38 Każdy normalny człowiek w takiej sytuacji założyłby nawet fikcyjną sprawę o alimenty a dziecko miałoby normalną metrykę. To są moje słowa i nie ma tu nic o tym że sprawa o alimenty ma cokolwiek wspólnego z metryką.. jest za to napisane iż wystarczyło założyć sprawę o alimenty po uznaniu dziecka ( to jest jasne dla każdego oprócz ciebie) a dziecko miało by normalną metrykę . Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:42 czar_bajry napisała: > Każdy normalny człowiek w takiej sytuacji założyłby nawet fikcyjną sprawę o > almenty a dziecko miałoby normalną metrykę. > > To są moje słowa i nie ma tu nic o tym że sprawa o alimenty ma cokolwiek wspóln > ego z metryką.. Znasz cóż takiego jak konstrukcja zdań? Bo tak się składa, że 'a dziecko miałoby...' wskazuje, że miałoby dzięki pierwszej części zdania. Trudny ten język polski - wiem ale warto się poprawnie wyrażać. No i kolejna bomba w wersji pipy czary_bajery - FIKCYJNA sprawa o alimenty! Pewnie jeszcze przed fikcyjnym sądem co? Dotycząca fikcyjnego dziecka? Ośmieszasz się i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:46 No i kolejna bomba w wersji pipy czary_bajery - FIKCYJNA sprawa o alimen > ty! Pewnie jeszcze przed fikcyjnym sądem co? Dotycząca fikcyjnego dzie > cka? Szkoda mi ciebie to może jeszcze raz postaram się wytłumaczyć twojemu rozumkowi: Fikcyjna sprawa to taka jak oboje rodzice idą do sądu po papier o przyznaniu alimentów właśnie potrzebny do np.mops-u. Ale ty i tak tego nie ogarniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 19:50 Nie ma już czegoś takiego jak ojciec nieznany. Wpisuje się imię męskie podane przez matkę i jej nazwisko Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 12:19 Nie mniej jednak w rozszerzonym akcie urodzenia, na odwrocie w rubryce "uwagi" jest specjalna adnotacja świadcząca o tym, że ojciec dziecka jest nieznany. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:31 •Dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka przysługuje: ◦samotnie wychowującym dziecko matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, jeżeli nie zostało zasądzone świadczenie alimentacyjne na rzecz dziecka od drugiego z rodziców dziecka, ponieważ :drugi z rodziców dziecka nie żyje, ojciec dziecka jest nieznany Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:16 Do tego oszust i kombinator. Wart pac palaca a palac paca Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:20 A Anka kim jest jak nie oszustką i kombinatorką? ona jest pewnie prawdomówną świętą według ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:26 " Któż z nas nie słyszał o porzekadle Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Przywołuje się je wtedy, gdy chce się obrazowo powiedzieć, że ‘jeden wart jest drugiego; że obaj są równi, podobni do siebie’. Chodzi raczej o ocenę negatywną, krytyczną, o to, że dwie osoby oceniamy jednakowo źle, np. Poprzednia ekipa też ma sporo na sumieniu, tak więc wart Pac pałaca, a pałac Paca." Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:22 jeżeli nie zostało zasądzone świadczenie alimentacy > jne na rzecz dziecka od drugiego z rodziców Wystarczyłoby założyć sprawę o alimenty to jest o wiele prostsze niż paskudzenie własnemu dziecku metryki.... cokolwiek byś nie napisał to dla mnie jesteś pipa a nie facet. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:27 czar_bajry napisała: > Wystarczyłoby założyć sprawę o alimenty to jest o wiele prostsze niż paskudzeni > e własnemu dziecku metryki.... cokolwiek byś nie napisał to dla mnie jesteś pip > a a nie facet. W jaki sposób droga 'pipo' można 'założyć sprawę o alimenty' obcemu dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:34 Starasz się specjalnie na potrzeby forum czy na serio masz kłopoty z logicznym myśleniem? Najpierw trzeba uznać dziecko a następnie założyć sprawę o alimenty. Przeciętnie inteligentny człowiek to wie i nie trzeba mu tego jasno tłumaczyć. Rozumiem że starasz się negować i podważać to co piszę ale bardzo cię proszę rób to troszkę inteligentniej i staraj się czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:38 To może pisz składnie a nie pitol? Piszesz głupoty a potem udajesz, że przecież to takie mądre było? Nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:41 Sorry ale ty nawet jakbym ryła słowa w marmurze to ich nie zrozumiesz tak więc musisz się troszkę wysilić albo odpuścić polemizacje ze mną bo ci logika kuleje... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:43 Logiki pipy nawet nie próbuję zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 12:37 czar_bajry napisała: > Wystarczyłoby założyć sprawę o alimenty to jest o wiele prostsze niż paskudzeni > e własnemu dziecku metryki.... Tylko, że te zasądzone alimenty będą się wliczać do dochodu pani i mogą spowodować, że ów dochód przekroczy dopuszczalną kwotę i z zasiłku będą nici. Alimentów można nie wliczać do dochodu tylko wtedy, gdy ich egzekucja jest bezskuteczna, co może potwierdzić jedynie komornik. W tym celu trzeba wszcząć egzekucję komorniczą. A w sytuacji, gdy pani z panem "działają" wspólnie, to zapewne nie będą chcieli, aby komornik deptał facetowi po piętach, bo oznacza to masę nieprzyjemności, więc wygodniej im będzie, gdy dziecko nie będzie miało tatusia w metryce, a matka dostanie pieniądze od nieoficjalnego ojca oraz zasiłek z MOPS-u. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 12:08 moze niekoniecznie zalosny. U moich znajomych zdarzyla sie podobna sytuacja, ona tez miala na imie Ania , a facet mial naprawde powazne zamiary wobec niej i dziecka. Gdy zaszla, okazalo sie, ze grala na co najmniej 2 fronty. Z tym, ze facet dowiedzial sie o tym na tyle wczesne, ze wystapil o badania DNA, zanim zostal wpuszczony w alimenty. Dziewczyna odpuscila i dala mu spokoj. Wyszla za maz za innego. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 13:14 A do twojego znajomego dzwonily tez inne kolezanki sugerujac ze z nimi tez ma dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 13:30 Czyżbyś byla koleżanką Anki, a może ty nią jesteś? Zadzwonić i naopowiadać klamstw nie jest trudno. Zresztą nawet jakbym miał setkę dzieci, nie zmienia to faktu, że Anka oszukała mnóstwo ludzi twierdząc, ze Zosia jest moim dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:22 Wiesz skad sie dzieci biora? Koles stukales sie na prawo i lewo bez prezerwatywy tak? To mogly byc twoje dzieci - cudem nie byly. Chyba kolezanka nie sugerowala ze przez zapatrzenie z toba zaszla Kolorowe pudelka przy kasie - polecam. No i dobra rada? WR? HPV? Robiles badania? Bo moze pula szczescia sie wyczerpala? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:28 O w ten sposób własnie działają kobiety takie jak ty i anka, wyzywają, ale swojej wersji nie przedstawią. Napisałem już wczesniej, nawet jakbym miał setkę dzieci, to nie usprawiedliwa Anki, że okłamała co do ojcostwa. Mogła nie bzykać się z kilkoma na raz, to by wiedziała kto jest ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:43 O w ten sposób własnie działają kobiety takie jak ty i anka, ojojoj ale jaj pojechałeś pewnie się zawstydzi:p... święty misiu co się bzykał na prawo lewo i każda mogła mu ciąże wmówić a jak już wmówiła to biedny misio nie wiedział jak to ugryźć. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:44 to nie usprawiedliwa Anki, że okłamała co do ojcostwa. Mogła nie bzykać si > ę z kilkoma na raz, to by wiedziała kto jest ojcem. Nie usprawiedliwia. Oceny moralnej pani, która nie wie, z kim właściwie ma dziecko się nie podejmę, bo mi wykropkuje. Ale to Ty - mimo wątpliwości- dziecko uznałeś. Czyli liczyłeś się z tym, że ojcostwo może nie być Twoje. A jednak uznałeś. Prawnie ojcem jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 12:07 O mój bosze, jaki biedny misio krzywdzony przez zue kobiety. Jakie szczęście, że autorka blogaska zaopiekowała się bidnym misiem-pysiem. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 13:04 Wyniki Badan DNA wysylane smsem? Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 13:25 pikna historia jakie labolatoruim wysyla wyniki badan dna smsem ? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 13:28 Tak, wyniki dostaliśmy najpierw smsem, potem mailem, a później przyszły pocztą. Laboratorium idzie z duchem czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:41 ta szczególnie ten sms z urzędowym wynikiem tchnie duchem czasu Ale może podsumujmy a raczej podpowiem ci jak takie przypadki wyglądają w naturze zanim kompletnie się pogrążysz... Po pierwsze każdy normalny człowiek niebędący mężem matki uznaje swoje dziecko zaraz po urodzeniu i zasiłek z mops nie ma tu nic do rzeczy - jeśli nie wiesz tak podstawowych rzeczy to może warto wazektomie zastosować aby nie sprowadzać na świat sobie podobnych... Koleżanka zadzwoniła iż podobno jest w ciąży a następnie poroniła itp to sztuki iście na poziomie gimnazjum . Nie wierzę iż dorośli ludzie mogą być tak ograniczeni. A i jeszcze jedno...koniecznie wyślij materiał do badań DNA aby upewnić się iż nowe dziecko jest twoje ( idąc z duchem czasu możesz puścić materiał SMS-em). www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1346926 Odpowiedz Link Zgłoś
bei wyniki 20.07.14, 14:47 widziałam już dawno reklamy takich firm, które bardzo szybko robią testy DNA- i rzeczywiście chwalono się, ze wynik jest wpierw przysylany sms, później mailem a na końcu dociera poczta papierowa... olaromanska.blox.pl/html www.dlaleszka.cba.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: wyniki 20.07.14, 14:53 oj, już czytam- nie wiem, dlaczego nie zauważyłam Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:13 Aby uznać dziecko potrzebna jest zgoda matki. Ona cały czas mówila, ze uznamy Zosię, po ślubie, bo chciała pobierać zasiłek dla samotnych matek. Nie wiem, co ma ta sytuacja w ogóle wspólnego z moją obecną córką. Co do żony i córki nie mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
czar_bajry Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:27 Co do żony i > córki nie mam wątpliwości. Znaczy jesteś pewny że żona jest ta sama którą poślubiłeś Odpowiedz Link Zgłoś
malowanka06 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:03 Straszne te komentarze pod linkiem ;/ widać, że mama dziecka zrobiła nagonkę ze znajomymi. Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 07:47 Owszem, dorośli ludzie są czasem tak ograniczeni - znam bowiem taką historię od kolegi. Rozstał się z laską w grudniu, po czym ona do niego dzwoni w lutym, że jest w ciąży i ,,myslałam że będziesz dumnym ojcem, widziałam nas już razem na kanapie hu,hu,huuu!!!!'' - nastepnego dnia dzwoniła ze szpitala niby, bo poroniła z tego stresu i ,,wróć do mnie, to wszystko przez Ciebie!'' Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:27 Ale oczywiście wiesz, że takie badania są nielegalne (tj. jakieś wymazy od nieswojego dziecka)? I że do prawdziwego badania trzeba próbki DNA od obydwojga rodziców i dziecka? I że takie "laboratoria" bazują na tym, że straszą facetów, że wychowują nie swoje dzieci - mają to nawet w ulotkach reklamowych? Generalnie wiarygodność takiego labu stoi dla mnie na tym samym poziomie co wiarygodność pewnego laboratorium wykrywającego u wszystkich jak leci lamblie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:30 memphis90 napisała: > Ale oczywiście wiesz, że takie badania są nielegalne (tj. jakieś wymazy od nies > wojego dziecka)? I że do prawdziwego badania trzeba próbki DNA od [b]obydwojga[ > /b] rodziców i dziecka? I że takie "laboratoria" bazują na tym, że straszą face > tów, że wychowują nie swoje dzieci - mają to nawet w ulotkach reklamowych? To czemu szanowna mamuśka unika badania? Jeden wymaz i po sprawie... a jednak nieeeeeeee... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:46 Wtedy występuje się do sądu i badania robione są w zakładzie medycyny sądowej. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:51 Nie można nikogo zmusić do badan dna, a Anka się na nie nie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 00:02 ojciecnieojciec napisał(a): > Nie można nikogo zmusić do badan dna, a Anka się na nie nie zgadza. Rly? Wyrokiem sądu nie można? Czyli jest, powiedzmy, gwat z morderstwem, są próbki DNA i podejrzane się nei zgadza na test i sąd może mu naskoczyć? Tylko nie pisz, że to inna sprawa, żeby potem za parę lat nei byo "Anka mi powiedziała, że nei mogę jej zmusić, a ja nie znałem prawa". Dwie sekundy googlowania: Postanowienie Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 5 maja 2000 r. II CKN 869/2000 Jeżeli w sprawie o zaprzeczenie pochodzenia dziecka wszczętej przez prokuratora na podstawie art. 86 kro to z rodziców, które jest uprawnione do wyrażenia zgody na pobranie krwi od dziecka liczącego poniżej 13 lat, zgody tej odmawia, sąd opiekuńczy może na podstawie art. 109 kro zarządzić pobranie krwi, gdy wymaga tego dobro dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 00:14 minor.revisions napisała: > Rly? Wyrokiem sądu nie można? Jak sama wyguglałaś można od dziecka, matki zmusić się nie da. A pisałaś: memphis90 napisała: > I że do prawdziwego badania trzeba próbki DNA od obydwojga > rodziców i dziecka? Słowo 'obydwojga' sama wytłuściłaś. I co teraz? Sąd nakaże pobranie próbki od dziecka, ojciec odda dobrowolnie i badania będą 'nieprawdziwe'???? Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 00:42 > Słowo 'obydwojga' sama wytłuściłaś. nie, to było w cytacie. ja wcale nie twierdzę, że tak jest. www.pewnytato.pl/test_bez_matki/ > I co teraz? "Trzeba jednak zaznaczyć, że taka odmowa może dla Państwa oznaczać przegranie procesu. Przyjmuje się, że jeżeli po dopuszczeniu przez sąd omawianego środka dowodowego strona odmówi zgody na pobranie krwi, sąd powinien rozważy przyczyny odmowy, mając na względzie w szczególności poziom umysłowy oraz stopień wyrobienia życiowego strony odmawiającej i na podstawie art. 233 § 2 oceni jakie znaczenie nadać takiej odmowie (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 27 stycznia 1955 r., sygn. akt I CR 1970/54)" Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions I wisienka na torcie 21.07.14, 00:53 "W pewnych sytuacjach takie rozwiązanie stawiałoby pozwanego mężczyznę na "przegranej" pozycji - gdyby matka odmówiła zgody na pobranie tkanek, a nie byłoby sposobu, niż dowód z DNA, na udowodnienie, że ojcostwo innego mężczyzny jest bardziej prawdopodobne. W orzecznictwie wskazuje się jednak, że nieuzasadniony sprzeciw matki na pobranie próbki krwi, nie pozwalający rozwiać rzeczywistych wątpliwości co do pochodzenia dziecka, zagraża jego dobru i może stać się powodem ograniczenia władzy rodzicielskiej na podstawie art. 109 § 1 k.r.o. (uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 stycznia 2001 r., sygn. akt II CKN 1140/2000, OSNC 2001/10 poz. 152). Takie ograniczenie przyjmie postać nakazania pobrania krwi dziecka nawet wbrew woli matki. Zob. też: Ograniczenie" władzy rodzicielskiej, gdy rodzice żyją osobno i Pozbawienie" i ograniczenie władzy rodzicielskiej/; Sorry, ale o ile oszustwo i zachowanie matki jest obrzydliwe, o tyle pan ojciec się normanie prosi, żeby go wpuścić w kanał i tylko szuka, jakie przepisy lub nieznajomość czego pozwolą mu zrobić z siebie ofiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I wisienka na torcie 21.07.14, 00:58 minor.revisions napisała: > Sorry, ale o ile oszustwo i zachowanie matki jest obrzydliwe, o tyle pan ojciec > się normanie prosi, żeby go wpuścić w kanał i tylko szuka, jakie przepisy lub > nieznajomość czego pozwolą mu zrobić z siebie ofiarę. To co cytujesz TO NIE SĄ PRZEPISY PRAWA!! To ORZECZNICTWO!! Piszesz o znajomości prawa a sama się kompromitujesz Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: I wisienka na torcie 21.07.14, 04:28 > To co cytujesz TO NIE SĄ PRZEPISY PRAWA!! To ORZECZNICTWO!! Piszesz o znajomośc > i prawa a sama się kompromitujesz a czy ja mówię, że to przepisy? chodzi o podejście pana "niedasie", prezentowane w tym wątku. Ja oczywiście rozumiem chore terminy w sądach, stronniczość i takei tam, ale pan się też mocno stara, żeby znaleźć sposoby (albo przynajmniej usprawiedliwienie), żeby mu się nie udało. Wszędzie, gdzie jest cokolwiek napisane na temat odmowy badań DNA, jest jasno napisane, że sąd to najprawdopodobniej zaliczy na niekorzyść osoby odmawiającej, a jeśli nie, to tyko dlatego, że badania dna nei są zdaniem sądu kluczowe dla sprawy. A tutaj pan ojciec prezentuje postawę "byla żona się nei zgadza, jestem więc w dupie". Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: I wisienka na torcie 21.07.14, 04:55 A ja nigdzie nie napisałem ze jestem w dupie tylko ze ona sie nie zgadza na testy. A skoro sie nie zgadza to sąd może uznać moje testy dna i sprawa sie konczy na pierwszej rozprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: I wisienka na torcie 21.07.14, 11:30 minor.revisions napisała: > a czy ja mówię, że to przepisy? chodzi o podejście pana "niedasie", prezentowan > e w tym wątku. Ja oczywiście rozumiem chore terminy w sądach, stronniczość i ta > kei tam, ale pan się też mocno stara, żeby znaleźć sposoby (albo przynajmniej u > sprawiedliwienie), żeby mu się nie udało. Gdyby tak było to by nie próbował, nie odwoływał się i sprawa nie byłaby w sądzie - widocznie nie czytałaś historii ile trudu sobie zadał, żeby się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:44 jeśli jest więź pomiędzy córką a Tobą, jeśli corka uważa Cię za tatę, to nie można na szali stawiać uczuć dziecka i rozgrywek dorosłych . Ustal z mamą Zosi- albo jesteś wciąż ojcem dla jej córki- i wówczas spełniasz się tacierzynsko i wypełniasz tez obowiązki ojca, albo formalizujecie stan biologiczny-to wtedy, gdy mala nie ma z Toba więzi, gdy matka utrudnia widywanie się z dzieckiem i nie zyczy sobie ojca niebiologicznego w zyciu swojej corki. Szkoda dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 14:59 Dokładnie. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Matka kombinuje jak tu mieć frajera który będzie ją utrzymywać a jednocześni nic nie będzie chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:08 Właśnie o to chodzi, że jeszcze gdyby ona zachowała się fair, to w ogóle nie byłoby sprawy bo wszyscy bardzo kochamy Zosię. Gdyby nie utrudniała kontaktów i pozwalała się widywać z nią to moglibyśmy się dogadać i co do płacenia alimentów i kontaktów, ale ona od razu powiedziała aby kontaktować sie wyłącznie z jej prawnikiem, zmieniła numer telefonu, nie otwierała drzwi, a jak ją moi rodzice spotkali na mieście to uciekała. Ja chciałem się dogadać, bo nie chciałem stracić Zosi. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:13 Taaak, a jak tylko się urodziła to wyjechałeś na 6 miesięcy.... no naprawdę najlepszy ojciec świata. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:20 Oczywiście to zawsze jest wina faceta. A może weź pod uwagę po co wyjechał. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:28 Nie nie zawsze jest wina faceta. I ani Ty ani ja nie wiemy po co wyjechał. Jestem już stara i wiem z doświadczenia, że jeśli w jakiejś historii jedna strona pozoruję się na krystaliczną sama ma za uszami zdecydowanie więcej. Nie lubię rzucać wyroków, kiedy mi cos śmierdzi w historii. A w tej coś mi śmierdzi. Tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:35 Wyjechałam na 6 miesięcy do pracy, bo w mieście ciężko było znaleźć jakąś pracę, a skoro urodziło mi się dziecko to trzeba było na nie zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:03 urodziła Ci się córka? Jakbyś był taki krystaliczny to raczej byś ją uznał w USC, a nie uciekł za granicę. Bardzo kochasz córkę ale żeby ją uznać to już nie koniecznie? Wybacz ale Twoja historia łącznie z poznaną w pracy nową żoną, która naglę jest Twoją żoną i jest z Tobą w ciąży. Dziwnie wygląda. Byłeś z panią A. w pracy poznałeś Panią B. i Panią A. porzuciłeś. Nie stop zostałeś porzucony. Biedny krystalicznie czysty... Nie chcę być źle zrozumiana, Pani A. też ma dużo za uszami i to co zrobiła jest niewybaczalne ALE do tanga trzeba dwojga. Chyba, że masz faktycznie upośledzenie umysłowe. Wtedy rozumiem i bardzo żałuję, że dałeś się wkręcić. Jeśli jednak z głową wszystko OK. To nie do końca wierzę w Twoją wspaniałą opowieść wybielającą... Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:06 Przecież napisał że wyjechał by zarobić na dziecko a rejestracji nie chciała matka by dostać zasiłek. Estrogen zalewa ci oczy i nie pozwala czytać? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:12 Nie zostałem porzucony. To ja zakończyłem związek z Anką, z wielu przyczyn, między innymi dlatego, że chciała mną dyrygować. Z obecną żoną owszem, szybko wzieliśmy ślub, ale czy muszę się z tego tłumaczyć? Nie, nie była to ciąża, bo córka urodziła się co do dnia 9 miesięcy po naszym ślubie. Mieliśmy brać ślub rok póżniej, ale ja miałem kupić mieszkanie, a potem doradca finansowy doradził nam RnS. I tak bylismy zaręczeni, więc postanowiliśmy przyśpieszyć ślub i kupić mieszkanie. Ale oczywiście pojawiają się insynuację, że Ankę zdradzałem. Nie było tak. przed 2010 rokiem mieliśmy luźny związek i oboje spotykaliśmy się z różnymi ludźmi, co ona oczywiście traktuje za zdradę. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:33 > ? Nie, nie była to ciąża, bo córka urodziła się co do dnia 9 miesięcy po naszym > ślubie. A ciąża trwa 10 miesięcy Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:40 memphis90 napisała: > > ? Nie, nie była to ciąża, bo córka urodziła się co do dnia 9 miesięcy po > naszym > > ślubie. > A ciąża trwa 10 miesięcy Ciąża trwa 9 do 10 miesięcy czyli nijak nie mogli wiedzieć, że ona jest w ciąży biorąc ślub (nawet na cywilny czeka się miesiąc). Skąd w was tyle jadu i złośliwości? Byle walić po człowieku, który po prostu został oszukany, Perfidnie oszukany. Śmiejecie się z krzywdy dziecka? Wyzywacie, plujecie... czemu ma to służyć? Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:44 Pewnie nie jedna marzy o takim sponsorze... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:49 Śmiejecie się z krzywdy dziecka? Wyzywacie, > plujecie... czemu ma to służyć? > Krzywdą dziecka jest wymiksowywanie się ojca, który raz to dziecko uznał. Gdyby Krzysio opisywał tu walkę w sądzie o ustalenie opieki nad dzieckiem, to byłabym całym sercem za nim. Gdyby pisał, że dziecko biologicznie nie jest jego, ale on i tak chce być jego ojcem i chce o prawo do dziecka walczyć- byłby moim bohaterem. Ojciec to nie dawca plemnika. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:59 Zapomnialem jeszcze o jednej istotnej sprawie. Zosia ma tez drugiego ojca. Partnera Anki który pojawił się jakies pól roku po narodzinach Zosi. I on sam zeznał na sprawie o kontakty, ze Zosia pierwsza do niego powiedziała tato. I sama Zosia wielokrotnie sie przy mojej rodzinie poprawiala, mowila "a tata Pawel, to znaczy wujek Pawel". Widocznie Anka zakazala jej mówić o Pawle tata przy nas. I kto tu mąci dziecku w glowie bardziej? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:28 memphis90 napisała: > Krzywdą dziecka jest wymiksowywanie się ojca, Ojca z życia dziecka wymiksowała matka. Nawet dwóch ojców - biologicznego i autora wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:54 Ehh kobietami jesteście i serio mam wam tłumaczyć jak to jest z ciąża i porodem? Żona urodziła w 40 tygodniu po terminie, a 9 miesięcy wcześniej braliśmy ślub. A data ustalona była 6 tygodni wcześniej. Dalej chcesz się upierać przy tym, że ślub braliśmy z powodu ciąży? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:50 A nie, tak tylko sprostowałam Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:15 Jeżeli masz jakieś wątpliwości, to zadaj konkretne pytania, to postaram się na nie odpowiedzieć. Związek mieliśmy burzliwy, ale ojcem starałem się być najlepszym. Kilkakrotnie mieliśmy brać ślub i uznać Zosię, ale zawsze pojawiało się coś co wszystko psuło i Anka od razu odsuwała ode mnie Zosię. W końcu sam złożyłem wniosek o ustalenie ojcostwa do sądu, bo sam do usc nie mogłem pójść, bo matka musi potwierdzić oświadczenie ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:29 Czyli jak rozumiem, ty tak po prostu zgodziłeś się nie być w Akcie urodzenia dziecka? A myślałeś co się stanie jakby np. Pani A. umarła? Ty nie miałbyś żadnych praw. Naprawdę nie było to dla Ciebie problemem? Dla mnie to już tylko śmierdzi i to mocno. Jak dorosła osoba może się zgadzać na wyłudzanie zasiłku? Bo wiesz w tej historii pewnego oszustwa ty również uczestniczyłeś w wyłudzaniu i się na to godziłeś. Czemu? Skoro jesteś taki krystaliczny? Wiesz, że to jest karalne? I naprawdę wolałeś dla tych kilku stówek, nie mieć żadnego prawa do dziecka? Zazwyczaj jak rodzą się dzieci odpowiedzialni ludzie zastanawiają się kto dziećmi się zajmie jak nas zabraknie i ile normalnie nie trzeba zastanawiać się czy oddadzą mi dziecko pod opiekę jak matka/ ojciec umrą to o tyle w Twoim wypadku byłaby to katastrofa. Więc dalej obstawiam albo jesteś upośledzony albo to jest opowieść wybielająca Twoją osobę albo jesteś Trollem. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:39 Powtarzam po raz kolejny, że ja nie mogłem z tym wiele zrobić. Anka mówiła, że załatwimy sytuację z ojcostwem podczas ślubu i jej wierzyłem. Nie znałem wtedy prawa. Ona tak to tłumaczyła, że chce pobierać zasiłek dlatego uznamy ojcostwo później. Ja z tych pieniędzy nie korzystałem, tylko ona. Musisz zrozumieć, że bez pozwolenia matki nie mogłem uznać dziecka dobrowolnie. A ona wiele razy groziła, że jak się nie dostosuję to ona zabierze dziecko i nigdy więcej ich nie zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:59 Ok. Czyli jesteś niepełnosprawny umysłowo i tyle. W takim razie jest mi Ciebie żal i "łączę się w bulu" razem z Tobą.... Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:48 ojciecnieojciec napisał(a): > Powtarzam po raz kolejny, że ja nie mogłem z tym wiele zrobić. Anka mówiła, że > załatwimy sytuację z ojcostwem podczas ślubu i jej wierzyłem. Nie znałem wtedy > prawa. Ona tak to tłumaczyła, że chce pobierać zasiłek dlatego uznamy ojcostwo > później. Pełnosprawna umysłowo osoba zapoznaje się z prawem w takiej sytuacji,to nie są jakieś tajne dokumenty, zwłaszcza, gdy czarno na białym widzi, że matka nie ma oporów, by to prawo obchodzić (wyłudzanie zasiłku). Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 19:46 ojciecnieojciec napisał(a): Cytat Wyjechałam na 6 miesięcy do pracy, zoja.anna - niepotrzebnie nicka zmienialas. rodzaje Ci sie merdają. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 19:49 To jej matka jej życie zmarnowała. Wow autokorekta i już afera. Pisałem, że żona się tu udziela, nikt tego nie ukrywał. Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:29 Żałosne to są takie pazerne apologetki, oszustki z artykułu jakie się tu wypowiadają a nie facet który staje się ofiarą takich pustogłowych manipulantek. Jest jeszcze wersja że to zwykła wywłoka, rozkładająca nogi tyle razy, że nie wie z kim zaciążyła. To też z resztą jest żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
wrednarzeka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:22 Nie jestem pewna czy z papierów dziecka da się tak na dobre wymiksować faceta który raz tam zaistniał. Pamiętam motyw, że troje dorosłych zgodnie chciało wyprostować dziecku papiery i nie dali rady. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:10 Zosia ma 8 lat a ten, kogo uważała za ojca i kochała- zrzuca z siebie odpowiedzialność bo to nie był jego plemnik Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:34 Otóż to. Przyjmijmy nawet, ze wpis jest ot, żeby nie urazić założyciela wątku. Staram sobie wyobrazić sytuację, w której nagle dowiaduje się, ze moje dzieci (8 lat i niespełna 3) nie są biologicznie moje (zamienione w szpitalu, podstępnie zostałam zapłodniona in vitro, cokolwiek!). I co w związku z tym? Moje dzieci przestają być moimi dziećmi? Przestaje je kochać, o nie dbać, zajmować się nimi, kończę tą znajomość? Moje dzieci są już moje dożywotnio -nie byłabym w stanie ich nie kochać, cokolwiek by się nie okazało. Są najważniejsze na świecie. Gdyby zostały mi zabrane mój świat by się skończył. I materiał genetyczny, teraz po tych wszystkich latach razem, jest już zupełnie sprawa drugorzędną. O sprawach zamienionych w szpitalach dzieci, wychowywanych nie przez rodziców biologicznych słyszałam kilkukrotnie. Nigdy nie słyszałam o przypadku, w którym by rodziny biologiczne powymieniały się dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:38 Prawda.? Dla mnie to tez jest oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:42 Zazwyczaj dla kobiet jest to oczywiste bo ich nikt nie wrobi w dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:02 Zachowanie żony i matki Zosi-PODŁE. Pomijam jednak celowo ocenę tej sytuacji ze względu na to, że nie mam wiedzy z drugiej strony jak również dlatego, że mając jakieś tam zyciowe doświadczenie wiem, że prawda zawsze leży po środku. Zwłaszcza gdy opisywany jest długoletni związek, dziwne jego koleje i sytuacje, śluby i rozstania itd. Ale - JEST DZIECKO Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:15 guderianka napisała: > mając jakieś tam zyciowe doświadczenie w > iem, że prawda zawsze leży po środku. Nieprawda, bardzo szkodliwy stereotyp, który powoduje, że ofiara będzie obwiniana za coś za co nie odpowiada. Zresztą nie wiem co miałoby leżeć po stronie autora, by usprawiedliwić kłamstwo, że jest ojcem dziecka. To, że związek był długoletni i dziwne są jego koleje nie ma znaczenia, autor okłamywany był od samego początku, kiedy związek jeszcze nie był ani długoletni ani dziwny. Jest dziecko, co nie znaczy, że autor ma obowiązek oddawana przez następne lata swoich pieniędzy pani, która świadomie go oszukała. Jeśli prawo nie gwarantuje mu w sposób skuteczny możliwości kontaktu i utrzymywania więzi z dzieckiem, na jakiej podstawie wymusza na nim oddawanie jego pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:27 Właśnie, że prawda OFIARĄ nie jest ona, ani on- OFIARĄ jest dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:30 Oczywiście, że on jest ofiarą. Wierzył w to, że dziewczynka jest jego córką. Okazało się to być kłamstwem. W jaki sposób odpowiada za oszustwo? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:45 Jest dorosły. Jest w pełni władz umysłowych. Dziecko uznał. Mógł sobie ustalać ojcostwo do woli przed uznaniem dziecka, nie chciał tego robić- jego strata. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:47 memphis90 napisała: > Jest dorosły. Jest w pełni władz umysłowych. Dziecko uznał. Mógł sobie ustalać > ojcostwo do woli przed uznaniem dziecka, nie chciał tego robić- jego strata. Nie ma usprawiedliwienia dla oszustwa, szczególnie w tak ważnej dla dziecka kwestii. Tylko oszustki i osoby o tak niskiej moralności jak ta mamuśka nie widzą problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 21:53 Ja mówię o prawie, nie o ocenie moralnej mamusi dziecka. Dzisiaj nikt nikomu lufy do czoła nie przystawia, można uznać dziecko po wykonaniu testów, mają 100% pewności. Jeśli ktoś tego nie robi, to ma świadomość, że ponosi ryzyko, że uznaje nie swojego potomka. Na tej zasadzie najbardziej pokrzywdzeni są mężowie, bo oni stają się ojcami z automatu. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:43 > Jest dziecko, co nie znaczy, że autor ma obowiązek oddawana przez następne lata > swoich pieniędzy pani, która świadomie go oszukała. Prawo chroni przede wszystkim interesy dziecka, bo dorośli- jak widać na tym przykładnie- niekoniecznie potrafią się zachowywać odpowiedzialnie i dojrzale. Nie trzeba być biologicznym rodzicem, żeby uznać dziecko, wystarczy deklaracja. A jeśli dorosły mężczyzna składa deklarację, że niniejszym uznaje dziecko za swoje, to niezależnie od stanu faktycznego, rodzicielstwa biologicznego, zawirowań zyciowych, rozwodów i kłotni z matką, bezrobocia, emigracji itd. - jest za dziecko odpowiedzialny. Do końca życia. Nie ma tak, że już mi z matką nie po drodze, to dzieciak też mnie nie obchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:48 Tak bylo kiedys przed nowelizacja kodeksu rodzinnego w 2009 roku. Teraz kwestia czy dziecko jest biologiczne czy nie ma znaczenie. Chyba, że ojciec uznając dziecko wiedział, ze nie od niego pochodzi. Ja nie wiedziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 21:55 Ciekawe, bo nielegalne adopcje cały czas odbywają się właśnie na zasadzie, że "surogatka" podaje nazwisko "ojca". I on od razu zyskuje 100% praw do dziecka, bez procedur adopcyjnych, bez badań genetycznych; surogatka praw się zrzeka, żona mężczyzny dziecko przysposabia. I już mamy rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:48 memphis90 napisała: > Prawo chroni przede wszystkim interesy dziecka, W interesie dziewczynki jest, żeby mamuśka przypomniała sobie jej prawdziwego ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 20:52 Tylko że w tym przypadku doszło do oszustwa. Pan nie uznał świadomie nieswojego dziecka, on był pewien, że to jego własne, rodzone dziecko. Prawda okazała się inna, jak widać. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 21:59 Trudno. Mógł zrobić badania przed. Prawo jest tak skonstruowane, że dla wygody zainteresowanych żadne badania nie są konieczne. Ale ma to swoje wady- można z rozpędu uznać nie swoje. A jaką masz pewność, że -hipotetycznie- naprawdę nie wiedział; a może wtedy chciał uznać mimo, że nie jego, bo tak kochał matkę, chciał stworzyć rodzinę itd. A teraz się rozmyślił i twierdzi, że został wrobiony... To przecież też jest możliwe, a skąd wiadomo, jak było naprawdę? Prawo natomiast zostało stworzone tak, by chronić dziecko. Po 18 może sobie szukać ojca biologicznego do upadłego, a do tego czasu ktoś musi je zabezpieczać. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 22:12 memphis90 napisała: > Trudno. Mógł zrobić badania przed. Mógł też nie zrobić. Ty chyba nie rozumiesz jednej dość podstawowej rzeczy. Każdy ma prawo do sprawiedliwości, każdy. Nie może być tak że ludzie z powodu tego, że są (nie piszę teraz o autorze) analfabetami, są niedouczeni, są prości, są łatwowierni i nie zabezpieczą się się w każdy możliwy sposób, nie mają prawa do sprawiedliwości jeśli padli ofiarą oszustwa. Dzisiaj oglądałam program o ludziach oszukanych przez dewelopera. Zgodnie z tym co mówisz, trudno, deweloper górą, mogli zrobić rozeznanie lub nie wpłacać mu kasy za dziurę w ziemi. Prawo nie może działać na zasadzie "no trudno, trzeba było myśleć przed", gdy ktoś nas oszukuje i pod wpływem tego oszustwa podejmuje decyzje, jakich byśmy normalnie nie podjęli. > A jaką masz pewność, że -hipotetycznie- naprawdę nie w > iedział; a może wtedy chciał uznać mimo, że nie jego, bo tak kochał matkę, chci > ał stworzyć rodzinę itd. A teraz się rozmyślił i twierdzi, że został wrobiony.. > . To przecież też jest możliwe, a skąd wiadomo, jak było naprawdę? Skąd mam wiedzieć jak było naprawdę, ustali to sąd. My tu rozmawiamy o takiej sytuacji, gdzie hipotetycznie nie wiedział i został wrobiony i do takiej właśnie sytuacji się odnoszę. Sądzisz, że takie sprawy nie istnieją? Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 17:06 guderianka napisała: Pomijam jednak celowo ocenę tej sytuacji ze względu na to, że nie mam wiedzy z drugiej strony jak również dlatego, że mając jakieś tam zyciowe doświadczenie wiem, że prawda zawsze leży po środku. Nie, prawda nie leży zawsze pośrodku. Chociażby w przypadkach, gdy jedna strona dopuściła się oszustwa, tak jak tu. Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:42 Marychno, ale ten pan twierdzi, że on nawet by nie robił tych testów, gdyby dane mu było z dzieckiem mieć normalny kontakt. On tego kontaktu NIE MA. Więc o jakiej więzi my tu mówimy? Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:49 Żeby nie było, że mało się znam i się wymądrzam to zaznaczyłam, ze mój wpis może być ot Odniosłam się do wpisu na blogu, np tego: "Gdy się z Krzyśkiem poznaliśmy miał on jeszcze jedną córkę Zosię. Teraz nie wiadomo w jakim czasie o niej mówić. Bo niby jest, ale jej nie ma. Niby jest ojcem, ale jednak nie." Dla mnie byłoby oczywistym, że rodzicem pozostałabym juz zawsze a moje dziecko moim dzieckiem. Niezależnie od tego czy byśmy się widywali, czy ktoś by je ukradł, schował, cokolwiek. Oczywiście odseparowanie dziecka od rodzica jest wielkim złem ale bycie rodzicem mimo wszystko jest dla mnie w tym wypadku punktem wyjścia. Swoja drogą ciekawa jestem opisu tej historii z punktu widzenia Anny nr 1... Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 15:54 Anna nr 1 oszukała Krzyśka, a teraz perfidnie opóźnia proces i utrudnia kontakty z dzieckiem. Tego się trzymajmy, bo cała reszta to tylko efekt tych działań, w wyniku których poszkodowana jest Zosia, Krzysztof i cała jego rodzina, łącznie z dziadkami, którzy jak widać to na filmie, bardzo cierpią. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:04 Tego się trzymajmy To się trzymaj Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 17:08 guderianka napisała: To się trzymaj Takie są znane okoliczności, więc warto, żeby każdy się ich trzymał, a nie dośpiewywał sobie niestworzone rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: przecenianie biologicznego rodzicielstwa 20.07.14, 16:01 Matka Zosi opowiedziałaby zapewne, że jestem gwałcicielem i próbowałem ją zabić, bo w sądzie często też to powtarza. Napisałaby, że mam kilkoro dzieci które krążą po świecie, że kilka kobiet przeze mnie poroniło, i że jestem seksoholikiem który bzyka wszystko co się rusza. W porządku byłem do czasu kiedy się z nią rozstałem. Potem zaczęła ze mnie robić mordercę i gwałciciela. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielwings Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:11 Biedny to ty może jesteś ale głupi jeszcze bardziej. Wybacz ale z jednej strony kochałeś dziecko z drugiej jak się okazało, że nie jest Twoje to już dziękujemy. Z tej historii wynika wspaniały obraz wykorzystanego faceta i jego pokrzywdzonej nowej żony. A mi się wydaję, że do tanga trzeba dwojga i każda historia ma też drugą stronę. Więc kolego mój drogi może napisz jak było naprawdę. BO jakoś nie chcę mi się wierzyć, że jesteś taki krystaliczny. Nikt nigdy nie jest do końca biały. No chyba, że jesteś upośledzony w formie lekkiej albo i ciężkiej i po prostu dałeś się wykorzystać. Ale jeśli nie jesteś niepełnosprawny umysłowo to sorry ale nie uwierzę, że dorosły normalny i podobno taki wspaniały facet pozwolił sobie na takie akcje. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:24 To wychowywać cudze dziecko które tego nie chce? Nie chce tego również jego matka. Dziecko ma ojca biologicznego który ma obowiązek je utrzymać i wychować. Zupełnie nie rozumiem na jakich podstawach ma być budowana ta miłość do dziecka. Ani nie jest jego ojcem ani ojczymem. Jedynym powodem jest samicza ochota na nie ponoszenie konsekwencji własnych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:35 Jakby to powiedzieć antyk-faceci tego nie rozumieją, bo zazwyczaj kochają ZA COS- smutne acz prawdziwe. Trzeba sobie zasłużyć, coś sobą reprezentować, aspekt materialny jest nader istotny. A 8 lat dzieciaka żyjącego w przekonaniu, ze ma tatę- nic nie znaczy. Ojcem nie jest ten , kto spłodzi. Ojcem mężczyzna się staje Jak widać na zalączonym obrazkiem można się stać-a potem ode-stać Odpowiedz Link Zgłoś
soczek_bez_gazu Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:58 Taa, już wiedzę te tabuny kobiet radośnie wyskakujących co mięsiąc z kasy na dziecko, którego nie widują i z którym nie mają ani więzi emocjonalnej ani biologicznej. Zwłaszcza, kiedy traci na tym blologiczne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:48 > ka. Dziecko ma ojca biologicznego który ma obowiązek je utrzymać i wychować. Zu Dziecko ma wychowywać ten mężczyzna, który jest wpisany w dokumenty jako ojciec. Sorry, tak działa prawo. Biologia nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:50 memphis90 napisała: > Dziecko ma wychowywać ten mężczyzna, który jest wpisany w dokumenty jako > ojciec. Sorry, tak działa prawo. Biologia nie ma nic do rzeczy. Pani mamuśka nie chce, żeby jej córkę wychowywał autor wątku tylko, żeby płacił. A tu się dojna krowa zbuntowała... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:54 memphis90 napisała: > Dziecko ma wychowywać ten mężczyzna, który jest wpisany w dokumenty jako ojciec > . Sorry, tak działa prawo. Biologia nie ma nic do rzeczy. Dlatego powinno się zmienić to prawo, bo jest krzywdzące dla oszukanych i wrobionych w nieswoje dzieci mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:02 Rosa, nie można nikogo "wrobić" w ojcostwo. Każdy może zrobić test DNA przed uznaniem dziecka. Jeśli ojcem nie jest, to żadna siła go nie zmusi do wpisania w akta. Jeśli ktoś uznaje dziecko bez badań, to widać obiektywna 100% prawda nt. plemnika nie jest dla niego istotna. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:06 Może zostać tez ustalone ojcostwo w sadzie na podstawie zeznań i świadków, nawet bez wiedzy ojca. Zdarzają sie takie przypadki. Ze panna uprawdopodobnia dzieki zeznaniom, świadkom, zdjęciom ze taki a taki facet jest ojcem jej dziecka i bum Sąd ustala ojcostwo, a potem taki pan dowiaduje sie po kilku latach ze ma dlug w fa. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:59 Nie, ma je wychowywać ojciec najlepiej biologiczny. Wyobraź sobie że ojcostwo jest niezmywalne i okazuje się w badaniach DNA że ojcem jest ktoś inny. Co wtedy z prawami ojca biologicznego? A może dziecko ma mieć dwóch ojców? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:04 Jeśli jeden mężczyzna dziecko uznał i wychowywał, to drugi - trudno, ma pecha. A czemuż prawdziwy ojciec miałby się wpisywać do akt po latach - żeby dziecko o alimenty na starość pozwać? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:08 A gdzie w tym prawa prawdziwego ojca? Może on chciałby poznać i wychowywać swoje dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:08 Bo jest prawdziwym ojcem? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:37 Ja nie uciekłem, tylko Anka zabroniła mi kontaktów, zmieniła numer telefonu, nie otwierała drzwi, a jak zobaczyła moich rodziców na mieście to uciekała w drugą stronę. Co miałem zrobić? Wyważyć drzwi i zabrać Zosię siłą? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:38 Zachować się jak facet-próbować się dogadać, ustalać kontakty sądowe a nie badać DNA Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:42 Czyli dać się wykorzystać i błagać o jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:06 Męska logika i rozumienie Pewnie, lepiej przestać być ojcem, wpierać że nie było żadnego związku a ta zla kobieta zmuszała do slubów i sypiania i wspólnego życia - a potem zrobić nowe dziecko i zapomnieć o starym Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:08 A to ojcostwo polega wyłącznie na płaceniu? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:10 No właśnie! Sluszne pytanie w kontekście postu założycielskiego i kolejnych-bo z niego wynika że TAK Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:52 Dlatego Krzysio powinien skupić się na sądownym ustaleniu prawa do kontaktu z dzieckiem, a nie na określaniu ojcostwa sms'em. Sam zabiegał, żeby w papierach dziecka się znaleźć, ponoć z miłści do tego dziecka - a teraz nagle robi wszystko, żeby się z papierów wymiksować? A gdzie się podziała miłość? Czemu nie walczy o prawo do dziecka, tylko o to, żeby dziecko spuścić razem z jego matką? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:55 Spuścić- bo jest nowe dziecko i wielka miłość, i kobieta calkiem inna niż tamta, taka zła Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:56 memphis90 napisała: > Dlatego Krzysio powinien skupić się na sądownym ustaleniu prawa do kontaktu Sąd nic nie zrobi jak matka uprze się, że nie - doskonale o tym wiesz więc nie wypisuj głupot. > A gdzie się podziała miłość? Miłość czyli kasa? Ideał ojca na Ematce - milczący bankomat! Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:04 Bo matka skutecznie utrudnia kontakty. Nie mam nawet jak sie z Zosią spotkać. I strasznie czepiasz sie szczegółów, co z tego ze wynik testu dna najpierw przyszedł smsem? A jak napisze, że drugi test przyszedł tylko na maila i poczta to będzie lepiej? Co to za różnica? Zreszta ja chce zapłacić za sadowne testy DNA. tylko Anka sie na nie nie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:08 > Bo matka skutecznie utrudnia kontakty. Nie mam nawet jak sie z Zosią spotkać. > Więc lepiej się odciąć? Zapytam jeszcze raz- na czym Ci tak naprawdę zależy? Na dziecku, czy na zabezpieczeniu portfela? Matka moze zwodzić ojca w sprawie widzenia się z dzieckiem, a mężczyzna może zwodzić matkę w kwestii alimentów -mało to takich, co nie płacą i sąd tak samo jest bezradny? I ta Anka nie ma nic do "zgadzania się" w sprawie testów DNA wykonywanych z polecenia sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:16 Matka go nie chce jako ojca, dziecko go zapewne nie chce jako ojca to jeśli będzie się upierał to wyjdzie z tego stalking. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:20 Siedzę w tej sprawie wiec wiem. Sad nie może nikogo zmusić do badan dna lub badan krwi. Bo prawo reguluje, że człowieka nie można zmusić do żadnych procedur medycznych. Tak według mnie lepiej sie odciąć. Bo nie mam zamiaru być jeleniem którego Anka wykorzystuje. Według ciebie pojęcie dobro dziecka to comiesięczny przelew. A jakbym zostawił sprawę jak jest to bym tak placil do 20 któregoś roku życia i pewnie ani razu się z Zosią nie zobaczył. Wiec dla mnie to mija się z celem. Anka wmawiała Zosi, ze jej ojcem jest tata Paweł, a ja mam tylko płacić kasę. Poradzą sobie doskonale bez moich pieniędzy, a jezeli będą mieli jakieś problemu to będą mogli sie do mnie zwrócić o pomoc. Dobrowolnie jezeli zajdzie taka potrzeba będę pomagal. Zreszta juz pisałem, ze gdyby Anka zachowala sie fair i chciała sie dogadać, pozwalać na spotkania z Zosią to sprawy by w ogóle nie było. Byśmy sie dogadali co do kontaktów i alimentów, ale ona nie chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 06:33 Nawet jesli tak jest w polskim prawie, to wedlug orzeczen europejskiego trybunalu praw czlowieka, ktoremu podlego takze Polska, kazdy ma prawo do poznania swojego pochodzenia i to prawo przewaza nad prawem do odmowy poddania sie badaniu dna. Zwlaszcza ze pobranie probki jest wlasciwie nieinwazyjne. Trybunal nie orzekl jeszcze czy prawo do poznania swoich potomkow mozna utozsamic z tym dotyczacym swojego pochodzenia, ale tez tego nie wykluczyl. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:19 antyk-acap napisał: > A to ojcostwo polega wyłącznie na płaceniu? Rodzielstwo generalnie polega wylacznie na "dawaniu z siebie", rowniez forsy! Cala frajda rodzielstwa jest w tym, ze sie daje nic w zamian nie oczekujac (a im sie wiecej daje, tym czlowiek dziwnie czuje, ze jest kazdego dnia sam obdarowywany - ot taka fascynujaca niekonsekwencja reality ). O to w tym wszystkim chodzi jak czlowiek zostaje matka/ojcem - zeby miec komu dac wszystko co sie ma i jeszcze wiecej. Naprawde trzeba to komukolwiek tlumaczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:25 To może usynowisz mnie? Wystarczy mi 500 PLN miesięcznie... Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:27 bi_scotti napisała: > ala frajda rodzielstwa jest w tym, ze sie daje nic w zamian nie oczekujac (a im > sie wiecej daje, tym czlowiek dziwnie czuje, ze jest kazdego dnia sam obdarowy > wany - ot taka fascynujaca niekonsekwencja reality ). Bardzo fascynująca, ale możliwa wyłącznie wtedy gdy masz z dzieckiem kontakt, a nie gdy ktoś ci go skutecznie utrudnia. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:29 nenia1 napisała: > Bardzo fascynująca, ale możliwa wyłącznie wtedy gdy masz z dzieckiem kontakt, a > nie gdy ktoś ci go skutecznie utrudnia. A to juz zalezy od czlowieka albo raczej nalezaloby powiedziec od tego jak ktos postrzega wlasne czlowieczenstwo tudziez kwestie ponoszenia konsekwencji swoich czynow. Co czlowiek to decyzja. kal widac w tym watku i wielu innych. Life. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:34 Łatwo ci mówić, bo sama łożysz na dzieci, które po pierwsze są twoje własne, po drugi nikt ci z nimi nie utrudnia kontaktu. To jak pani, która od dziecka miała wszystko, pouczała głodującego od lat człowieka, że to bardzo nieetyczne kraść jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:15 nenia1 napisała: > To jak pani, która od dziecka miała wszystko, pouczała głodującego od lat człow > ieka, że to bardzo nieetyczne kraść jedzenie. > Pani ma swoj problem, pan ma swoj problem - life. Ale jesli chodzi o dziecko, jakiekolwiek dziecko, o ktorym sie mysli "moje" (regardless czy w zwiazku z biologia, czy innymi arrangements), to i tak najwazniejsze jest zeby zylo i bylo zdrowe, Reszta to naprawde detale, lacznie z adresem. Jesli facet z opowiesci w tym watku mysli inaczej to musi wlozyc wiecej wysilku w soul searching na temat "co to znaczy byc rodzicem/ojcem?". Zamiast tu skamlec o wspolczucie i potepienie dla Anny #1, powinien czesciej patrzec w lustro i dokonywac auto-refleksji! Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:20 Łatwo mówić gdy masz dziecko obok siebie i nikt nie zabrania Ci z nim kontaktów. Nie, nie mam zamiaru być ojcem tylko po to, aby płacić alimenty, bez możliwości kontaktu z dzieckiem. Matka Zosi zresztą już na pewno swoje opowiedziała Zosi, że pewnie urodziło mi się drugie dziecko i opuściłem Zosię i mam ją gdzieś. Ale trzeba pamiętać, że to ona niszczy jej życie, nie ja. Ja na każdym kroku chciałem się dogadać. Jednak z takimi osobami jak Anka się nie da, bo jak rozmawiać z kimś kto nie chce rozmawiać i się dogadać? Odpowiedz Link Zgłoś
malowanka06 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:29 a ty co zgrywasz mądrzejszą tymi obcymi wtrąceniami? lepiej ci z nimi? facet ma płacić a dziecka nie widzieć, nie wie nawet jakie pranie mózgu mu zrobiła matka, osoba wyjątkowo nieodpowiedzialna? w lustro to chyba matka oszustka powinna popatrzeć, zwłaszcza, że oszukała przede wszystkim własne małe dziecko, któremu wpierała tatusia a potem tego tatusia odebrała, kończąc możliwość sprawowania opieki nad nim, uniemożliwiając wizyty. Swoją drogę ojcze, nie możesz zgłosić na policję, że utrudnia ci przyznany kontakt z dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:31 próbowałem i tego, ale policja nic nie może zrobić gdy nie otwiera drzwi. Spisuje tylko notatki, albo i nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:30 Czyli co, jak będzie płacił dalej pieniądze i dziecka na oczy nie zobaczy, bo pani mu to skutecznie utrudni, to będzie wtedy dobrym ojcem? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:48 nenia1 napisała: > Czyli co, jak będzie płacił dalej pieniądze i dziecka na oczy nie zobaczy, bo p > ani mu to skutecznie utrudni, to będzie wtedy dobrym ojcem? Idealnym wg Ematek Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:13 nenia1 napisała: > Czyli co, jak będzie płacił dalej pieniądze i dziecka na oczy nie zobaczy, bo p > ani mu to skutecznie utrudni, to będzie wtedy dobrym ojcem? A to juz on sam musi sobie odpowiedziec na pytanie czy moze spac spokojnie majac swiadomosc, ze na utrzymanie wlasnego dziecka nie doklada ani grosza. Again, regardless czy jest ono jego "biologicznym" dzieckiem, czy dzieckiem, ktore uznal (!) za swoje i ktore jego uznalo za ojca, i regardless czy je widzi codziennie, co raz na rok ... tudziez czy ma pewnosc, ze dziecku nie brakuje na chleb, czy tej pewnosci nie ma ... Takie rachunki to naprawde mozna tylko we wlasnym sumieniu, nikt tych decyzji za niego nie podejmie choc ogolnie wiadomo, ze jak nie jest jasne o co chodzi to najczesciej chodzi opieniadze W tym przypadku tez trudno w ogole zrozumiec po co bylo to sprawdzanie DNA ale widac wlasnie po "cos". Life. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:17 jakbys czytała uważnie to byś wiedziała. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:57 Daj spokój, ta historia jest bardziej zagmatwana niż Moda na sukces Mieliśmy się pobrać- rozstaliśmy się- była z innym - mieliśmy się pobrać- rozstaliśmy się- była z innym - mieliśmy się pobrać- mielismy uznać ojcostwo- rozstaliśmy się- była z innym - mieliśmy się pobrać- uznałem ojcostwo sądownie -rozstaliśmy się- była z innym - ustaliłem ojcostwo sms'em- była z innym.... a Ty nam się każesz w szczegóły zagłębiać. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:26 Jak czytam takie wątki to widzę jedno. Mechanizm obwiniania ofiary jest zawsze taki sam. Jak gwałcą kobietę to winna bo prowokowała, jak wrabia się faceta w nie jego dziecko to winny, bo mógł używać prezerwatyw. Obojętnie co nie zrobił, czy używał prezerwatyw czy nie, czy miał kochanki czy nie, czy dzwoniły koleżanki czy nie dzwoniły - on tu jest ofiarą oszustwa. To jedno z największych świństw jakie można zrobić człowiekowi, wmówić mu że dziecko jest jego mając świadomość lub podejrzenia, że nie jest - zresztą to świństwo robione nie tylko mężczyźnie, ale i dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:31 Żałosne to są takie pazerne apologetki, oszustki z artykułu jakie się tu wypowiadają a nie facet który staje się ofiarą takich pustogłowych manipulantek. Jest jeszcze wersja że to zwykła wywłoka, rozkładająca nogi tyle razy, że nie wie z kim zaciążyła. To też z resztą jest żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:55 nenia1 napisała: > Jak czytam takie wątki to widzę jedno. Mechanizm obwiniania ofiary jest zawsze > taki sam. > Jak gwałcą kobietę to winna bo prowokowała, jak wrabia się faceta w nie jego dz > iecko to winny, bo mógł używać prezerwatyw. tak, to prawda, ale, kurna, dorosły człowiek, który pisze "ona mi powiedziała, że tak jest i nie mogłem nic zrobić, bo nie znałem prawa" to nie jest bezwolna ofiara, to jest ofiara na życzenie. Nie ma zakazu poznania prawa, konsultacji z prawnikiem czy choćby poszukaniu odpowiednich zapisów w internecie, żeby wiedzieć, na czym się stoi. Zresztą pan nie ma problemu z kontaktem z prawnikami teraz - znaczy, jak chce, to potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:59 minor.revisions napisała: > tak, to prawda, ale, kurna, dorosły człowiek, który pisze "ona mi powiedziała, > że tak jest i nie mogłem nic zrobić, bo nie znałem prawa" to nie jest be > zwolna ofiara, to jest ofiara na życzenie. A jak pani założy miniówkę to gwałt jest na życzenie? Mało ludzi zna prawo - ile wątków na forum jest wątków z pytaniami, gdzie ludzie piszą tak różne rzeczy, zupełnie sobie przeczące. NIC nie usprawiedliwia oszustwa tej kobiety nawet 'głupota' tego pana. NIC nie usprawiedliwia krzywdy jaką wyrządziła swojemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 00:12 > A jak pani założy miniówkę to gwałt jest na życzenie? nie, ale to jest nieporównywalne > > Mało ludzi zna prawo - ile wątków na forum jest wątków z pytaniami, gdzie ludzi > e piszą tak różne rzeczy, zupełnie sobie przeczące. owszem, niemniej jeśli osoba, która zupełnie otwarcie panuje oszustwo i mówi ci, że twoje prawo w tej sprawie jest takie a takie, to jej wierzysz i uważasz, że faktycznie jej możesz naskoczyć, czy jednak sprawdzasz? Nikt nie musi znać całego prawa - nawet prawnicy nie siedzą we wszystkich jego dziedzinach - ale wpis pana to raczej, jeśi się trzymać twojej anaogii, była "gwałciciel mi powiedzi, że jak pójdę na policję, to mnei zamkną, bo prowokowałam, więc nie poszam, bo nie znałam prawa". Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 00:20 minor.revisions napisała: > owszem, niemniej jeśli osoba, która zupełnie otwarcie panuje oszustwo i mówi > ci, że twoje prawo w tej sprawie jest takie a takie, to jej wierzysz i uważasz, > że faktycznie jej możesz naskoczyć, czy jednak sprawdzasz? Ale pan przecież zrozumiał, że takie prawo nie jest i załatwił sprawę formalnie, sądownie jak należało. Więc do czego pijesz? Oszustwo jest oszustwem i tylko degeneraci mogą w tej sytuacji kopać ofiarę. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:17 Ale nie można sankcjonować prawnie oszustwa tylko dlatego, że ktoś jest nieogarnięty czy niekumaty czy mu nogi śmierdzą. Ten człowiek został świadomie wprowadzony w błąd, został oszukany i na skutek oszustwa podjął takie a nie inne czynności. Nie można prawnie zmuszać ludzi do bycia rodzicami jak tymi rodzicami nie są, czy nam się to podoba czy nie. Prawo nie powinno ulegać emocjom, ale powinno zabezpieczać interesy prawne każdej ze stron, także mężczyzn, którzy to rzekomo zawsze są w lepsze sytuacji, od słabych i bezbronnych kobiet. Równouprawnienie nie polega wyłącznie na tym, że my kobiety mamy prawa bo jesteśmy słabsze, powinno wkraczać również w te obszary gdzie słabszy jest mężczyzna. I tak jak można powiedzieć i słusznie piętnować, że dla kobiet problemem jest nieściągalność alimentów, to nie można udawać, że dla mężczyzn problemem nie jest sytuacja, że po pierwsze kobieta może bez żadnych konsekwencji wrobić go w dziecko, a po drugie może dla kaprysu, złości czy zemsty od dziecka go odseparować i wszyscy mogą jej skoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:20 > Ale nie można sankcjonować prawnie oszustwa tylko dlatego, że ktoś jest nieogar > nięty czy niekumaty czy mu nogi śmierdzą. Czyli wszyscy, którzy świadomie uznają nie swoje dziecko powinni być postawieni przed sądem, bo poświadczają nieprawdę? Dzieci z banku spermy powinny mieć wpisywane "ojciec NN", bo przecież mąż matki ojcem nie jest, a wpisanie jego nazwiska to oszustwo? W tym przypadku stan biologiczny znaczenia nie ma, liczy się wola uznającego. Pan tę wolę miał, mógł robić testy, ale zaniechał tego. > Ten człowiek został świadomie wprowadzony w błąd, został oszukany i na skutek o > szustwa podjął takie a nie inne czynności. Ten pan miał wątpliwości od samego początku, ale nic nie zrobił, dziecko na własne życzenie uznał. > Nie można prawnie zmuszać ludzi do bycia rodzicami jak tymi rodzicami nie są, c > zy nam się to podoba czy nie. Niestety dla Ciebie, czy Ci się to podoba czy nie- prawo jak najbardziej zmusza ludzi do bycia rodzicami, o ile są wpisani w akta. . Prawo nie powinno ulegać emocjom, ale powinno zab > ezpieczać interesy prawne każdej ze stron, także mężczyzn, którzy to rzekomo za > wsze są w lepsze sytuacji, od słabych i bezbronnych kobiet. Prawo zabezpiecza interesy dziecka. Ojca można wpisać do akt na 3 sposoby: dzieci małżeńskie wpisuje się z automatu; "siłą", udowadniając mężczyźnie ojcostwo (np. badaniem DNA) lub na podstawie deklaracji woli (bez badań). Tym samym ojciec zyskuje wszystkie prawa i obowiązki wynikające z bycia rodzicem. Sposób 3 jest absolutnie dobrowolny, każdy mężczyzna może wykonać ile tylko chce badań przed uznaniem dziecka, ale kiedy już to zrobi, to odwrotu nie ma. to nie można udawać, że dla mężczyzn problemem nie jes > t sytuacja, że po pierwsze kobieta może bez żadnych konsekwencji wrobić go w dz > iecko, Nie, nikt nikogo nie może "wrobić w dziecko". Skoro ktoś uznaje dziecko ot tak, bez badań, zagłuszając własne wątpliwości co do ojcostwa- to jego sprawa. To było możliwe 100 lat temu, kiedy kobieta pokazywała palcem kto ją zdybał za stodołą, a jej bracia dostarczali winowajcę pod ołtarz, złamanego argumentem siły. Dzisiaj są badania genetyczne i nikt w ojcostwo wrobiony być nie może, tak jak nikt tego ojcostwa się nie wyprze. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:23 Przypominam ze ojcostwo zostalo ustalone sądownie na podstawie zeznań moich i Anki. Ja mialem wątpliwości gdy ona byla w ciąży, po narodzinach Zosi bylem przekonany, ze dziecko jest moje. Zostalem wprowadzony w błąd. Prawnie chroni mnie artykuł 78 krio. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:10 > Przypominam ze ojcostwo zostalo ustalone sądownie na podstawie zeznań moich i A > nki. No i właśnie o to mi chodzi. Mogliście już wtedy zrobić badanie, a jeśli ta Anka wtedy by się zapierała - zrobić tym bardziej... Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:34 memphis90 napisała: > Czyli wszyscy, którzy świadomie uznają nie swoje dziecko powinni być postawieni > przed sądem, bo poświadczają nieprawdę? Nie poświadczają nieprawdy, tylko podejmują decyzję mając wiedzę jak wygląda stan faktyczny, tu pan podjął decyzję będąc wprowadzonym w błąd. Nie ma obowiązku robić testów, prawo nie narzuca takiej konieczności, nie można się powoływać na to, że skoro osoba oszukana nie podjęła wszystkich kroków ostrożności to można ją oszukać. Tak jak ty, gdy będziesz kupować samochód, nie masz obowiązku przeprowadzić wszystkich badań diagnostycznych, bo jak tego nie zrobisz sprzedawca będzie mógł ci wcisnąć bez żadnych konsekwencji powypadkowy samochód zespawany z trzech innych twierdząc, że to nówka niejeżdżona. > Ten pan miał wątpliwości od samego początku, ale nic nie zrobił, dziecko na wła > sne życzenie uznał. To niczego nie zmienia, nie można sankcjonować oszustwa bo ktoś za mało zrobił, żeby je w odpowiednim czasie wykryć. > Sposób 3 jest absolutnie dobrowolny, każdy mężczyzna może wykonać ile tylko > chce badań przed uznaniem dziecka, ale kiedy już to zrobi, to odwrotu nie ma. Od 2009r. z tego co teraz czytam, zmieniono prawo, czyli zauważono, że poprzedni stan prawny był krzywdzący dla mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:15 > Nie poświadczają nieprawdy, tylko podejmują decyzję mając wiedzę jak wygląda st > an faktyczny, > tu pan podjął decyzję będąc wprowadzonym w błąd. Aha, a Anka powie w sądzie "ale ja mu mówiłam, że to może nie być jego, ale wtedy twierdził, że nie ma to znaczenia, że kocha mnie i dziecko i że je uzna za własne". I co wtedy? Słowo przeciw słowu... > Tak jak ty, gdy będziesz kupować samochód, nie masz obowiązku przeprowadzić wsz > ystkich badań diagnostycznych, bo jak tego nie zrobisz sprzedawca będzie mógł c > i wcisnąć bez żadnych konsekwencji powypadkowy samochód zespawany z trzech inny > ch twierdząc, że to nówka niejeżdżona. Analogia nietrafiona. Ale gdybym poszła na przegląd, mrugnęła oczkiem i poprosiła o wbicie przeglądu, a pan mechanik uwierzyłby mi na słowo, że auto sprawne - i przeglądu nie zrobił... Cóż - podpisał, nie sprawdził, a potem stałoby się coś złego... Odpowiadałby za to, że pieczątkę przystawił. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:21 memphis90 napisała: > Aha, a Anka powie w sądzie "ale ja mu mówiłam, że to może nie być jego, ale wte > dy twierdził, że nie ma to znaczenia, że kocha mnie i dziecko i że je uzna za w > łasne". I co wtedy? Słowo przeciw słowu... Dlatego właśnie sąd powołuje świadków. > Ale gdybym poszła na przegląd, mrugnęła oczkiem i poprosi > ła o wbicie przeglądu, a pan mechanik uwierzyłby mi na słowo, że auto sprawne - > i przeglądu nie zrobił... Cóż - podpisał, nie sprawdził, a potem stałoby się c > oś złego... Odpowiadałby za to, że pieczątkę przystawił. Nie, ponieważ mechanik ŚWIADOMIE poświadczył nieprawdę. Ma obowiązek zrobić badania bo tylko wtedy może przystawić pieczątkę. Tu pan nie wiedział, że nie jest ojcem, obowiązku badań nie ma, więc nie można z tego wywodzić, teraz ma płacić alimenty, bo odpowiada za to, że go ktoś oszukał. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:26 CytatAnalogia nietrafiona. Ale gdybym poszła na przegląd, mrugnęła oczkiem i poprosiła o wbicie przeglądu, a pan mechanik uwierzyłby mi na słowo, że auto sprawne - i przeglądu nie zrobił... Cóż - podpisał, nie sprawdził, a potem stałoby się coś złego... Odpowiadałby za to, że pieczątkę przystawił. Idąc tym tokiem myślenia to winny jest sad bo uwierzył Ance na slowo, a powinien zaproponować wykonanie badan dna przed zasadzeniem wyroku,ustalającego ojcostwo. Odpowiedz Link Zgłoś
malowanka06 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:27 ja na twoim miejscu ojcze, nie polemizowałabym już z ujadającymi ematkami, a bym się zajęła tym drugim dzieckiem. Cały dzień tutaj piszesz. Nic to nie wnosi do twojej sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:30 Córka śpi, a odpisać z komórki to nie problem. Odpowiedz Link Zgłoś
malowanka06 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:32 odpisać nie, ale śledzić cały wątek już tak. nic ci to nie da, zjadliwe ematki wydały wyrok, a teraz już tylko bicie piany. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:31 Choc racje mąż, polemizowanie z memphis jest bezsensowne, bo kobieta żyje w jakimś innym świecie gdzie prawo funkcjonuje inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:36 memphis90 napisała: > Czyli wszyscy, którzy świadomie uznają nie swoje dziecko powinni być postawieni > przed sądem, bo poświadczają nieprawdę? ŚWIADOMIE!! Czy Ty rozumiesz to słowo? Matka Zosi poświadczyła w sądzie nieprawdę - ma iść do więzienia? Odpowiedz Link Zgłoś
malowanka06 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:38 memphis ty byłabyś dobrą wyznawczynią buddyzmu lub kryszny, jak mantrę powtarzasz swoją jedyną prawdę ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:04 Neniu, prawo w PL chroni dziecko. Dorosły mężczyzna podejmuje swoje decyzje świadomie, ma zdolności prawne i powinien zdawać sobie konsekwencje prawne decyzji, które podjał. Krzysio biedaczek sam dążył do tego, żeby znaleźć się w aktach jako ojciec. Sam zadecydował o tym, że nie wykonał wiarygodnych testów DNA przed wpisaniem się do akt. Sam opisuje swój burzliwy związek i wątpliwości co do ojcostwa, które miał od samego początku. Wiedząc o swoich wątpliwościach i o tym, że ojcostwo jest w zasadzie niepewne- podjął decyzję, że dziecko uznaje na podstawie samej deklaracji. Oszukany czy nie- sam zadecydował. W sensie prawnym jest ojcem i już nim zostanie. Prawo chroni dziecko, które nie może być pozostawione na pastwę nieodpowiedzialnych, niedojrzałych ludzi, którzy mogą zmieniać zdanie jak chorągiewki. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:08 memphis90 napisała: > Prawo chroni dziecko, które nie może być pozostawione na pastwę > nieodpowiedzialnych, niedojrzałych ludzi, którzy mogą > zmieniać zdanie jak chorągiewki. W jaki sposób prawo chroni to dziecko przed nieodpowiedzialnością niedojrzałej matki? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:22 Napiszę cynicznie - nawet mając nieodpowiedzialną, niedojrzałą matkę, to dziecko ma też kogoś, kto na nie łoży. A skoro matka jest taka zła, to ojciec może wystąpić o prawo do pełnej opieki nad dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:26 W Polsce? Nawet najlepszy ojciec jest gorszy niż najgorsza matka, wiec nie ma podstaw aby pozbawić praw matkę. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 22:16 A widzisz- i ja bym walczyła na tym polu. Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Historia pewnego oszustwa 21.07.14, 09:19 ojciecnieojciec napisał(a): > W Polsce? Nawet najlepszy ojciec jest gorszy niż najgorsza matka, wiec nie ma p > odstaw aby pozbawić praw matkę. Gó... prawda. Mit pielęgnowany przez ojców, którzy tak naprawdę nie chcą przejąć opieki na dzieckiem. Była jest zła, psychopatyczna, kota strach jej powierzyć, ale o opiekę nad dzieckiem tatuś nie wystąpi, bo tak naprawdę - po co. Niech się ktoś inny użera z logistyką okołodziecięcą. Znam z własnego doświadczenia zawodowego ok. 20 przypadków przyznania przez sądy ojcu opieki nad dzieckiem - w ciągu 6 lat. Były to sądy w Warszawie i w Płocku, ale także w kompletnych pipidówach. Oczywiście, znam znacznie więcej przypadków, kiedy ojciec długo, szeroko i głęboko opowiadał o tym, jaka to matka dziecka jest zła - i b. często była, ale o opiekę to już nie wystąpi, bo przecież sądy... itp., itd. Powyższe nie zmienia faktu, że Anka nr 1 zachowała się podle, poniżej wszelkiej krytyki. Głupota i nieznajomość prawa tego całego Krzyśka jej nie usprawiedliwia. Nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby własnemu dziecku coś takiego zafundować. Nie wiem też, co miałby ten Krzysiek takiego zrobić, żeby na zasadzie "winy leżącej po środku" usprawiedliwiać postępowanie Anki nr 1. Najbiedniejsze w tym jest dziecko. Niczemu niewinna zabawka w rękach dorosłych. Polskie prawo chroni dziecko. No i co z tego? Niezależnie od przepisów prawa, Zosia ma matkę o dosyć odrażającym charakterze, a jako ojca wpisanego faceta, który chce się z całego interesu wymiksować. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:10 Tak jak pisałem prawo sie zmienilo w 2009 roku. I naprawdę chyba musisz przeczytać wszystko jeszcze raz bo chyba kiepsko zrozumialas. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:23 I naprawdę chyba musisz przeczy > tać wszystko jeszcze raz bo chyba kiepsko zrozumialas. Błagam, tylko nie to! Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:23 Prawo nie może chronić wyłącznie osób, które wszystko przewidziały albo są wystarczająco kumate. Pan podjął decyzję na skutek oszustwa. Dobro dziecka nie może się opierać na oszustwie oraz na krzywdzie innych osób. Inaczej dopuszczamy opcję, że w imię dobra dziecka można do woli oszukiwać i krzywdzić. Wystarczającym usprawiedliwieniem będzie tłumaczenie rodziców, że kierowali się dobrem dziecka i dlatego korzyści uzyskane na skutek ich oszustw powinny do nich należeć, a osoba pokrzywdzona nie ma prawa nie tylko do rekompensaty, ale również dalej powinna ponosić ciężar finansowy, bo jest dorosła, a jak wiadomo najważniejsze dobro dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:24 > Prawo nie może chronić wyłącznie osób, które wszystko przewidziały albo są wyst > arczająco kumate. Pan podjął decyzję na skutek oszustwa. Pan miał od początku wątpliwości, niemniej decyzję podjął. Bez badań. Jego wybór. Widać zadecydował, że tak czy inaczej dziecko uznaje za swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywała 20.07.14, 15:32 tę sytuację tutaj? Nie zazdroszczę. I doskonale rozumiem. Nie chcesz być jeleniem, który ma wyłącznie same obowiązki, a żadnych praw. Panie tutaj się pytają, co z dzieckiem, od lat przyzwyczajonym do ojca? Przypominam koleżankom, że ten ojciec nie ma możliwości spotykania się z dzieckiem już od jakiegoś czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 15:43 alkocholistka napisała: > Przypominam koleżankom, że ten ojciec nie ma możli > wości spotykania się z dzieckiem już od jakiegoś czasu. \ To nie ważne, matka jest zawsze dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 15:45 nie ma mozliwosci sie spotykac a ma mozliwosc pobrac probke dna ? cuda panie cuda Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 15:46 Jak matka nie pozwoli to jak ma to zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 15:48 Próbka została pobrana ponad rok temu, kiedy udawało się jeszcze czasem ten kontakt nawiązać. Czytamy dokładnie, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 16:06 Skoro udało się nawiązywać kontakt to po co pobierać DNA ? Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 17:10 No cóż, niektórzy wolą żyć w niewiedzy, widać Krzysztof nie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Czy mi się wydaje, czy Twoja żona już opisywa 20.07.14, 18:31 rhaenyra napisała: > nie ma mozliwosci sie spotykac a ma mozliwosc pobrac probke dna ? > cuda panie cuda Laska, czytaj uważnie Odpowiedz Link Zgłoś
pederastwa Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:36 Znam te historie, chyba twoja zona tu pisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:42 Tak pisuje. Sama zaproponowała, aby tu wkleić linka do bloga. Tu nie chodzi o to, aby pokazać mnie jako pokrzywdzonego biednego misia. Chodzi tu o to, aby pokazać jakie bezsensowne są procedury sądowne, gdzie półtora roku już czekam na rozprawę i dzięki jej działaniom będę czekał kolejny rok. I tylko dlatego, że ona chce dłużej dostawać alimenty, bo wie, że nie będzie musiała mi ich zwracać. Powtarzam, gdyby ona tylko chciała sie dogadać, to ja nie miałbym problemu z płaceniem alimentów, gdybym tylko mógł widywać się z Zosią. Ale odkąd Anka dowiedziała, się że znam prawdę, to kazała kontaktować się z prawnikiem, zmieniła numer telefonu, jak nas zobaczy na mieście to ucieka w drugą stronę, a drzwi nie otwiera. Chciałbym być ojcem, ale nie mogę przez nią. Dla niej liczą się tylko pieniądze. Więc skoro mam być ojcem tylko na papierze i dla kasy to to mija się z celem. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:45 Dokładnie. Badanie DNA ojcostwa powinno być robione urzędowo po narodzeniu każdego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:54 Proponuje jeszcze komisyjne stwierdzanie dziewictwa panny mlodej. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 21:27 Wara wszystkim od DNA mojego i moich dzieci! A tym bardziej od badań populacyjnych robionych urzędowo. Uprzedzając komentarz - mąż może sobie badać i 10 razy jak chce, wszyscy inni won. Odpowiedz Link Zgłoś
alkocholistka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 15:46 Współczuję Wam. Sytuacja jet niejednoznaczna i pewnie wiele osób wiesza na Was psy. Uważam, ze nie masz sobie nic do zarzucenia, ale niezależnie od wszystkiego walcz o kontakty z Zosią, są przypadki, gdy mimo wygranej sprawy o zaprzeczenie ojcostwa, sąd umożliwił dalsze kontakty z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:09 Dla niej liczą się tylko p > ieniądze. Więc skoro mam być ojcem tylko na papierze i dla kasy to to mija się > z celem. serio ? i nie ważna jest wladza rodzicielska , nawet ta na papierze ? prawa - jak choćby prawo przy wyrabianiu paszportu ? a co, gdy matka Zosi umrze i mała zostanie sierotą-bo formalnie nikt nie będzie mogł się nia zaopiekować ? co ze wspomnieniami ze wspólnych chwil ?-co było a nie jest nie pisze się w rejestr ? Niedobrze mi Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:10 A jaki będzie miało to dziecko związek z ojcem którego praktycznie na oczy nie widziało? I co z jej ojcem biologicznym? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:15 Jak praktycznie na oczy nie widziało, skoro przez minimum 7 lat miało stały kontakt ? I teraz-to już faktycznie problem, jeśli jest tak jak autor pisze. Wszystko wyglądałoby może inaczej gdyby zamiast DNA autor próbował sądownie zadbać o widzenie SWOJEGO dziecka I co z jej ojcem biologicznym? dobre pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:23 Starałem się, sprawa trwała ponad dwa lata. Najpierw zostaliśmy wysłani na mediację, gdzie udało nam się stworzyć jakąś umowę, jednak przed podpisaniem umowy Anka napisała to pani mediator, że ona tej umowy jednak nie podpisze i sprawa ponownie trafiła do sądu. Nie chciała, abym zabierał Zosię na weekendy, żeby zostawała na noc, nie pozwalała aby zabierał córkę do Warszawy gdzie mieszkam, i mogłem widywać się z nią tylko w mieszaniu moich rodziców w Radomiu. Nie mogłem zabierać jej na święta, o wszystko walczyłem w sądzie, gdy miałem zabezpieczenie kontaktów, to pozwalała mi zabierać Zosię, chyba że jej coś nie pasowało, wiele razy przyjechałem po nią, a nikogo w domu nie było, albo dostawałem smsa, żebym się nie fatygował. Obwiniała mnie o choroby Zosi, również o zapalenie płuc przez które Zosia trafiła do szpitala. Po tym jak dowiedziała się badaniach DNA jak już pisałem wcześniej zmeniła numer telefonu i nie otwierała drzwi i uciekała gdy nas zobaczyła. A na kolejną sprawę w sądzie o ustalenie kontaktów czekałem ponad rok po testach DNA. Żadnego skutku to nie dało, więc w końcu zrezygnowałem ze sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:28 Starałeś się tylko 2lata Wielu ojców nie może wymiksować się tak jak Ty i walczą dalej, ile tylko można DLA DZIECKA> I sa też tacy, którzy dla dobra dziecka () rezygnują całkowicie z kontaktów. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 16:38 Rozumiem że usprawiedliwiłabyś porwanie dziecka przez pana? Odpowiedz Link Zgłoś
soczek_bez_gazu Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:10 Nie bądź śmieszny. Tu nie chodzi o to żeby autor sprawował nad dzieckiem opiekę, chodzi o to żeby płacił pieniądze Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:46 soczek_bez_gazu napisała: > Nie bądź śmieszny. Tu nie chodzi o to żeby autor sprawował nad dzieckiem opiekę > , chodzi o to żeby płacił pieniądze No przecież według ematek miłość ojca wyraża się kasą Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 18:40 ale klepiesz bzdury. Facet został wrobiony w nieswoje dziecko, tak? Co z tego, że przez ileś tam lat był ojcem dla tego dziecka, jeżeli koniec końców się okazało, że to nie jego? Ma pełne prawo odpuścić sobie kontakty z nieswoim dzieckiem. Został oszukany. Baba manerwrowała nim jak lalką, a to, żeby oficjalnie być samotną matką i brać zasiłki, a teraz wyciąga od niego kasę, mimo że to nie jego dziecko. Nieszczęście tej dziewczynki polega na tym, że ma matkę oszustkę i to matka jest w 100% odpowiedzialna za całą sytuację, nie ten nieojciec. Pani nie przyszło do łba, że swoim postępowaniem unieszczęśliwi dziecko, a jak znam życie, to Zosia już jest źle nastawiona do nieojca, że sama pewnie nie chce z nim żdnych kontaktów. Nie ma się tu co roztkliwiać nad dzieckiem, co najwyżej matka tego dziecka powinna ponieść daleko idące konsekwencje za swoje oszustwo. Dziecko, przy takiej mamusi, świetnie sobie poradzi z brakiem ojca. Zapewniam cię. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek, gdzie właśnie "kochana" mamusia zrobiła wszystko, aby jej pociecha znienawidziła ojca i traktowała go jak tylko bankomat. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 20:53 Co z tego, > że przez ileś tam lat był ojcem dla tego dziecka, jeżeli koniec końców się okaz > ało, że to nie jego? Ma pełne prawo odpuścić sobie kontakty z nieswoim dzieckie > m. Został oszukany. no comments Rosa Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 21:31 No właśnie zastanawiam się nad taką sytuacją: mężczyzna jest bezpłodny, mają z żoną dziecko z banku spermy. Małżeństwo się sypie, rozwód- i wtedy mężczyzna mówi "dziecko biologicznie nie jest moje, mam je w d.pie, zapomnij o alimentach". Rosa byłaby pewnie przeszczęśliwa i totalnie wyrozumiała. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 21:40 memphis90 napisała: > No właśnie zastanawiam się nad taką sytuacją: mężczyzna jest bezpłodny, mają z > żoną dziecko z banku spermy. Małżeństwo się sypie, rozwód- i wtedy mężczyzna mó > wi "dziecko biologicznie nie jest moje, mam je w d.pie, zapomnij o alimentach". > Rosa byłaby pewnie przeszczęśliwa i totalnie wyrozumiała. Kompletnie mylisz dwie rzeczy, tu nie chodzi o to, czy dziecko jest biologiczne czy nie biologiczne, ale o to, czy mężczyzna o tym wiedział czy nie wiedział. Ponieważ prawo nie obliguje mężczyzn do badań DNA, nie może się powoływać na to, że skoro pan nie zrobił badań DNA tylko był naiwnym łatwowiernym durniem to niech teraz płaci. Dochodzimy wtedy do stwierdzenia, że jak ktoś jest naiwny, głupi, łatwowierny, mało przewidujący, nieostrożny itd. to można go dymać a prawo powinno to przyklepać. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 22:39 > Kompletnie mylisz dwie rzeczy, tu nie chodzi o to, czy dziecko jest biologiczne > czy nie biologiczne, ale o to, czy mężczyzna o tym wiedział czy nie wiedział. A jak chcesz sprawdzić czy wiedział? Pan powie "zostałem wrobiony", pani powie "mówiłam mu, że nie jestem pewna, ale twierdził, że nie ma to znaczenia, ze kocha nas oboje". > Ponieważ prawo nie obliguje mężczyzn do badań DNA, nie może się powoływać na to > , że skoro pan nie zrobił badań DNA tylko był naiwnym łatwowiernym durniem to n > iech teraz płaci. Skoro prawo nie obliguje to znaczy, że każdy podejmuje decyzję na własne ryzyko. Właśnie dlatego prawo mówi dokładnie to, że skoro nie zrobił badań, to niech płaci. > Dochodzimy wtedy do stwierdzenia, że jak ktoś jest naiwny, głupi, łatwowierny, > mało przewidujący, nieostrożny itd. to można go dymać a prawo powinno to przy > klepać. Powiedz dziecku, że dyma nie tego faceta No naprawdę... Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 22:42 memphis90 napisała: > A jak chcesz sprawdzić czy wiedział? Pan powie "zostałem wrobiony", pani powie > "mówiłam mu, że nie jestem pewna, ale twierdził, że nie ma to znaczenia, ze koc > ha nas oboje" Pani na sprawie o ustalenie ojcostwa zeznała 'nie wiem czy jego' czy 'tak - córka jest jego'? Akta sądowe są przechowywane dość długo, żeby to ustalić. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 22:45 A jak chcesz sprawdzić czy wiedział? Pan powie "zostałem wrobiony", pani powie > "mówiłam mu, że nie jestem pewna, ale twierdził, że nie ma to znaczenia, ze koc > ha nas oboje". > Pani zeznala na poprzedniej sprawie ze nie współżyła z nikim innym oprócz mnie a wiec skladala fałszywe zeznania. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Gude, z całym szacunkiem, 20.07.14, 23:06 memphis90 napisała: > A jak chcesz sprawdzić czy wiedział? Pan powie "zostałem wrobiony", pani powie > "mówiłam mu, że nie jestem pewna, ale twierdził, że nie ma to znaczenia, ze koc > ha nas oboje". Już tak pokrótce - bo zaczynamy kręcić się w kółko. Sąd doskonale wie, że bardzo często strony twierdzą coś przeciwnego - od tego jest całe postępowanie dowodowe, żeby to rozstrzygnąć. Nie można założyć, że skoro jedna strona mówi to, a druga sio, to nic się nie da z tym fantem zrobić. Gdyby było jak mówisz, w większości spraw następował by impas: kobieta mówi, że facet ją zgwałcił, a facet mówi, że nie zgwałcił i co? > Skoro prawo nie obliguje to znaczy, że każdy podejmuje decyzję na własne ryzyko. Nie można sankcjonować oszustwa i utrzymywać fikcję prawną, bo ktoś był za mało przewidujący i nie zrobił wszystkich badań. > . Właśnie dlatego prawo mówi dokładnie to, że skoro nie zrobił badań, to niech > płaci. Nieprawda, wcale tak nie mówi. > Powiedz dziecku, że dyma nie tego faceta No naprawdę... Machasz dzieckiem jak sztandarem, ja wiem, że to jest bardziej rozczulające, ale to nie dziecko dyma, tylko jego matka. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Gude, z całym szacunkiem, 21.07.14, 00:16 nenia1 napisała: > Machasz dzieckiem jak sztandarem, ja wiem, że to jest bardziej rozczulające, > ale to nie dziecko dyma, tylko jego matka. Czyż to nie szokujące ile krzywdy wyrządzonej dziecku można usprawiedliwiać jego 'dobrem'? Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Gude, z całym szacunkiem, 21.07.14, 11:17 > No właśnie zastanawiam się nad taką sytuacją: mężczyzna jest bezpłodny, mają z > żoną dziecko z banku spermy. Małżeństwo się sypie, rozwód- i wtedy mężczyzna mó > wi "dziecko biologicznie nie jest moje, mam je w d.pie, zapomnij o alimentach". > Rosa byłaby pewnie przeszczęśliwa i totalnie wyrozumiała. Na takie sytuacje wymyślono przepis, który mówi, że w takiej sytuacji zaprzeczenie ojcostwa jest niedopuszczalne, czyli skoro pan zgodził się na taki zabieg, to ojcem będzie po wsze czasy i będzie na nim ciążył obowiązek alimentacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:39 Nie szukaj zrozumienia na Ematce - tutaj ideał ojca to niewtrącający się bankomat a 'dobro dziecka' = alimenty. Pisałam już w poprzednim wątku - za taki numer kobiecie powinni odebrać prawa rodzicielskie. Trzeba być niezłym zwyrodnialcem, żeby coś takiego dziecku zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
allatatevi1 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:43 No taka typowa "rodzina" buahhehehe patchworkowa. Kiedyś to się nazywało rodzina patologiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 17:53 Ale o co w ogóle temu facetowi chodzi? Chce uznać to dziecko, nie chce go uznawać? Jakiś kretyn totalny, skoro uważał, że po ślubie w sposób automatyczny zostanie mu dziecko przypisane; kretyn po raz drugi, że sam sądownie wystąpił o uznanie ojcostwa- bez testów wykonanych przez wiarygodne lab medycyny sądowej, tylko na podstawie zeznań. Kretyn po raz trzeci, skoro teraz nagle chce ojcostwo odwołać (na podstawie nielegalnych testów, których wyniki wysyłane są sms'em - to jakieś kuriozum!). Kretyn po raz czwarty, bo skoro mimo uznania ojcowstwa i przyznania praw rodzicielskich eksa robi z nim co tylko chce. I totalny kut..s, skoro po latach walki o dziecko chce je zwyczajnie spuścić w kanał, bo sms'owa wróżka powiedziała, że to nie jego. Sorry, uznał dziecko, wychowywał- teraz nawet testy DNA nie zniosą odpowiedzialności za nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Memphis :) 20.07.14, 18:19 Chapeaux bas! Podsumowanie w krotkich zolnierskich slowach tego, co widac zarowno w cytowanym blogu jak i w tych ponad 100 postach powyzej. Great summary - facet powinien je sobie wydrukowac i oprawic w ramki zeby stworzyc sobie samemu szanse na jakies zakonczenie bycia kretynem. Zrobilas dobry uczynek. Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Memphis :) 20.07.14, 20:59 guderianka napisała: > Krótko i w temacie! Naprawdę popieracie wyzwiska pod adresem ofiary tak okrutnego oszustwa? Jak bardzo trzeba być pozbawionym uczuć, żeby nie rozumieć takiego dramatu DZIECKA! Odpowiedz Link Zgłoś
soczek_bez_gazu Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:39 Może zaapeluj do mamusi, że skoro już wrobiła tego "totalnego kutasa" w cudze dziecko, to może pozwoliłaby mu być ojcem. Przypominam, że oszustwo pani pewnie nie wyszłoby na jaw, gdyby nie utrudniała panu kontaktów z dziewczynką. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 18:08 Z koorwami się nie zadawać. Zdjąc z nosa różowe okulary jak się patrzy na kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: 20.07.14, 18:49 * Baba podla swinia - wrobila faceta w cudze dziecko * Facet du.pa - jakby myslal duza glowa nie mala, to by sie zabezpieczal I trudniej byloby go wpuscic w kanal * Prawo do bani - nie jest fair placic latami na nie swoje dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac zoja.anna rusza do ataku z drugiego frontu 20.07.14, 19:35 forum.gazeta.pl/forum/w,567,151567180,,dziecko_okazuje_sie_byc_nie_wasze_co_robicie_.html?s=0 Zosi zycie marnujecie, ze plakac sie chce. nicka zmieniac nie musialas doprawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Historia pewnego oszustwa 20.07.14, 20:19 Współczuję panu sytuacji, ale szczerze mówiąc ten artykuł powinien mieć tytuł "Głupich nie sieją". Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 20:58 jak by się tu broniącym matki oszustki zmieniła optyka, gdyby dokładnie taka sama sytuacja dotyczyła ich mężów? Też byście tak gardłowały i klepały głupoty o dobru dziecka? Obawiam się, że bardzo wątpię Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:02 rosapulchra-0 napisała: > jak by się tu broniącym matki oszustki zmieniła optyka, gdyby dokładnie taka sa > ma sytuacja dotyczyła ich mężów? Też byście tak gardłowały i klepały głupoty o > dobru dziecka? Obawiam się, że bardzo wątpię Jak nie mąż (bo oczywiście wszystkie ematki mają cudownych mężów, którym 'nigdy by się coś takiego nie przydarzyło') to nich pomyślą, że na taką oszustkę trafi ich syn... Mnie się słabo robi! Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:39 A wyobraź sobie taką sytuację: dziewczyna jest w ciąży, mówi o tym chłopakowi, wyznaje też, że nie jest pewna ojcostwa. On mówi "nie martw się, ja ciebie kocham nad życie, pokocham też dziecko, uznam je za własne". No i żyją sobie jakiś czas, ale związek się psuje, rozstają się. Mężczyzna ma nową żonę i dziecko, więc idzie do sądu i opowiada, że został w poprzednie dziecko wrobiony, że tamta go okłamała, że właśnie zrobił o tak dla zabawy test DNA sms'em i wyszło, ze dziecko nie jego. W moim świecie sąd mówi: trudno, uznałeś, to zajmuj się i płać, podjąłeś się obowiązku, więc jest on na całe życie. W Twoim sąd lituje się nad biedactwem i zwalnia z obowiązku alimentacyjnego, dziecko dowiaduje się, że tatuś już nie jest jego tatusiem, że od teraz ma je w d.pie i więcej tatusia nie zobaczy. Słodkie. Odpowiedz Link Zgłoś
ojciecnieojciec Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:45 Interpretujesz prawo po swojemu, cale szczęście prawo nie działa w ten sposób jak Ty myślisz. W powyższej sytuacji facet owszem może zaprzeczyć ojcostwu. Prawo również zadbało o ciążę z procedur medycznych, czyli np z in vitro. Jezeli facet godzi sie na in vitro gdzie ciąża jest z innego plemnika to nie może zaprzeczyć ojcostwu. W moim przypadku, czyli w oszustwie również prawo stoi po mojej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:50 Sąd nie lituje się nad biedactwem tylko stoi na straży prawa. Prawa powinno być dla wszystkich, nie tylko dla sprytnych, przewidujących i obrotnych. Sąd powołuje świadków i bada sprawę, jeśli żyją ze sobą jakiś czas nie jest tak trudno ustalić jak było naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 22:33 memphis90 napisała: > A wyobraź sobie taką sytuację: dziewczyna jest w ciąży, mówi o tym chłopakowi, > wyznaje też, że nie jest pewna ojcostwa. On mówi "nie martw się, ja ciebie koch > am nad życie, pokocham też dziecko, uznam je za własne". Ta pani nie powiedziała, że się puszczała się puszczała i nie jest pewna kto jest ojcem. 'Prawie' robi różnicę. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 22:51 > Ta pani nie powiedziała, że się puszczała się puszczała i nie jest pewna kto je > st ojcem. 'Prawie' robi różnicę. A tego to nie wiemy... W końcu było to 8 lat temu i znamy wersję tylko jednej strony. A ze swojej strony pani może zeznać wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
murwa.kac Re: Bardzo jestem ciekawa, 21.07.14, 05:56 araceli napisała: CytatJak nie mąż (bo oczywiście wszystkie ematki mają cudownych mężów, którym 'nigdy by się coś takiego nie przydarzyło') to nich pomyślą, że na taką oszustkę trafi ich syn... Mnie się słabo robi! to wychowaj syna, zeby wiedzial skad sie dzieci biora i jak robic, zeby ich nie robic. wychowaj syna tak, zeby wiedzial GDZIE i JAK ma sprawdzic swoje prawa. wychowaj syna tak, zeby przyszedl do Ciebie z takim problemem, zanim jak ciele na rzez prowadzone podpisze jakiekolwiek papiery. wychowaj syna tak, zeby wiedzial jak znalezc MADRA kobiete, a nie oszustke. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Bardzo jestem ciekawa, 21.07.14, 11:36 murwa.kac napisała: > wychowaj syna tak, zeby wiedzial jak znalezc MADRA kobiete, a nie oszustke. No tak - ofiara winna, że nie potrafiła się obronić. Zgwałcona winna gwałtu, a pacjentka Chazana, że nie wiedziała kim on jest. Degeneracja moralna sięgająca dna! Odpowiedz Link Zgłoś
soczek_bez_gazu Re: Bardzo jestem ciekawa, 21.07.14, 13:22 Nie zawsze sie z tobą zgadzam ale tym razem trafiłaś w punkt . Kobieta wmawia facetowi cudze dziecko, po rozstaniu odbiera mu rolę ojca, a przydziela role bankomatu, ale winien chłop bo smie probowac się z tej sytuacji wyrwać Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:33 Gdyby mój mąż ot tak uznał jakiekolwiek nieślubne dziecko (nieważne- jego czy nie jego)- to musiałby płacić. Mogłabym pomstować na jego głupotę, ale uznałabym, że zgodnie z prawem płacić musi. Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 21:46 Tylko zawsze jest ten ojciec biologiczny. Co z nim? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 22:53 Sądzisz, że hipotetyczny ojciec biologiczny hipotetycznego pozamałżeńskiego dziecka mojego męża siedzi gdzieś w kącie i szlocha, że nie dane mu jest płacić alimentów? Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap Re: Bardzo jestem ciekawa, 20.07.14, 23:21 Sądząc po wcześniejszych wypowiedziach ematek o autorze wątku to powinna być jego naturalna reakcja. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: rosa 21.07.14, 07:40 w tym wątku NIE PADLO ANI JEDNO SŁOWO BRONIĄCE MATKI OSZUSTKI! Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: rosa 21.07.14, 11:34 guderianka napisała: > w tym wątku NIE PADLO ANI JEDNO SŁOWO BRONIĄCE MATKI OSZUSTKI! No jasne - bo pisanie 'wina leży po środku' przy tak niegodziwej rzeczy to wcaaaaale nie wybielanie matki. Wcaaaaale! A pisanie o zgwałconej 'sama się prosiła bo założyła mini' to wcaaaaale nie bronienie gwałciciela. Wcaaaale! Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap A fundusz alimentacyjny? 20.07.14, 22:14 W temacie pojawia się wątek zatroskanych ematek twierdzących że dziecko zawsze musi mieć rodzica. A co jeśli ma tylko matkę? Jeśli jest ona na tyle uczciwa że nie wrobiła żadnego frajera? Jest fundusz alimentacyjny. Więc dziecko będzie miało na chlebek. W czym więc jest problem? Przecież nie na ojcostwie bo po pierwsze on nim nie jest a po drugie matka skutecznie go pozbawiła ojcostwa odcinając od dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś