dorek3
30.07.14, 20:44
Moje dziecko od zawsze odkłada sobie zaskórniaki. Uzbierał już niezła sumkę bo troszkę ponad 1000 zł. Wyjeżdżając na kolonie potrzebował portfela więc pieniądze zostały wyjęte i luzem wsadzone do szuflady biurka. W trakcie jego pobytu na koloniach robiłam porządki w pokoju i wsadziłam te pieniądze do innego portfela, który znalazłam w ramach porządków. Więcej się tym nie interesowałam aż do dziś kiedy nieoczekiwanie potrzebowałam na szybko zapłacić kurierowi i potrzebowałam pożyczki. Pieniędzy nie było.
Dodatkowe fakty są takie: dziecko nie wróciło z wakacji ani na jeden dzień od czasu wyjazdu na kolonie, ani ja ani mąż nie pożyczaliśmy ani złotówki; mąż właśnie przewala oba pokoje synów w nadziei że może gdzieś kasa została przełożona; w tym czasie dwukrotnie była u nas
pani sprzątająca (ta sama od wielu miesięcy, pieniądze nie raz były w domu i nigdy nic nie zginęło). Tym samym do głowy przychodzą mi dwie możliwości: ja jestem kompletnie nieprzytomna i robiąc porządki nieopatrznie wywaliłam tę kasę i tylko mi się wydaje, że wsadziłam do portfela lub pieniądze wzięła pani sprzątająca. Obie opcje tak samo prawdopodobne i na żadną nie ma dowodów.
Będąc na moim miejscu porozmawiałybyście z panią sprzątającą? Dotąd nie miałam do niej najmniejszych zarzutów w kwestii uczciwości.
Synowi kasę zwrócę tak czy owak.