ni.mi
21.08.14, 11:28
Zainspirował mnie wątek o ręcznikach w hotelu i mam do was pytanie: Nie brzydzicie się przyjmować gości w swoim domu? Bo ja prawdę mówiąc wiele razy się nad tym zastanawiałam i ja osobiści się brzydzę. Pomijam już to ,że zapraszane osoby korzystają z mojej łazienki, mojego wc, zostawiają na desce, klamkach, ścianach swoje wydaliny z nie wiadomo czym , ale latem dochodzi jeszcze kwestia gołych stóp. Aż mi się słabo nieraz robi jak w 30 stopniowym upale ktoś do mnie przychodzi, ściąga buty (bo tak chce i tak był wychowany) i gołymi stopami bez skarpetek chodzi po moim dywanie. Oczyma wyobraźni widzę jak wyciera spocone, brudne stopy w mój dywan , jak zostawia zarodniki grzybicy , kurzajek i innego syfu na moich podłogach i dywanach. A przecież nie wiem czym dysponują moi teściowie, rodzice, szwagrzy, szwagierki itd. Moja siostra wiem że ma grzybicę stóp a uwielbia chodzić w odkrytych szpileczkach, które po przyjściu w gości ściąga. I co mam zrobić z taką osobą? to nie są wydumane schizy.Przecież nawet na salach zabaw dla dzieci obowiązują skarpetki właśnie ze względu na grzybicę. Gdy ktoś nie zdejmie butów nie jest lepiej. w końcu na podeszwach czają się przyniesione z zewnątrz , z chodników psie kupy, mocz, wymiociny i tym podobne atrakcje. Ja przyznaję brzydzę się. Brud toleruję na zewnątrz, w tramwajach itd., nie mam schiz, ale po przyjściu do domu chcę się od tego odciąć, myję się przebieram, i chcę żyć wśród swoich zarazek. I świadomość ,że moi goście zostawiają u mnie swój pot , brud i swoje bakterie sprawia że odechciewa mi się ich zapraszać. Jestem jedyna?