Dziewczyny drogie. Ja wiem, że dla wielu zWas to żaden problem, ale dla mnie jest dlatego proszę o w miarę niezgryźliwe wypowiedzi.
Jedziemy na tydzień do moich rodziców. Dla Małego to właściwie obcy ludzie i obce miejsce, nie byliśmy tam od czterech miesięcy i tyle tez nie widział dziadków. Jest też nieprzyzwyczajony do zostawania beze mnie. Ostatnio zostawiłam go na dwie godziny z tatą jak miał pół roku (cztery miesiące temu) i była histeria. Ale to było dawno, w dodatku w porze spania (zwykle zasypia przy piersi) i do tego następnego dnia dostał strasznego kataru, wiec pewnie się źle czuł no i był tylko na cycku. No w każdym razie żaden to wyznacznik. Przez ostatnie cztery miesiące nie wychodziłam na dłużej niż godzinę, czasem go tata na 1.5 godziny na spacer brał. Nie mamy tu też nikogo znajomego nawet więc nie było jak wyjść tylko we dwoje. W skrócie - mały jest właściwie cały czas ze mną, ewentualnie krótko z tatą. Ale jednocześnie to radosne, pogodne dziecko, otwarte na ludzi i dość odważne

Jak myślicie - jest szansa, że po kilku dniach przebywania non stop z dziadkami i u dziadków będę mogła się wyrwać z mężem do kina a małego zostawić z nimi? Bardzo bym chciała wyjść na chwile z mężem tylko, kiedyś uwielbialiśmy wspólne kino. Od kiedy mały się urodził nie mieliśmy okazji być choć chwilę bez niego. Ale boję się, że maluch będzie bardzo panikował, że się przestraszy, będzie płakał. No wiecie o co chodzi. Gdyby dziadkowie byli na miejscu to zapewne problemu by nie było

film jest krótki, 1.5 godziny. Poszlibyśmy po południu jakoś, kiedy maluch w dobrym humorze jest (wieczorami ostatnio jest straszny problem ze spaniem - pisałam o tym w innym wątku). Ale i tak pewnie ze trzy godziny by nas nie było.... On nawet z tatą nie miał okazji na tyle zostać