Ale mialam awanture, gdyby miala fejsbooka, to bym to wszsytko opisala. Normalnie wycienczyl mnie do 0

Przychodzi z pracy, jest 19, ja z dizeckiem przy lekacjach od 3 godzin, corka zaplakana, bo ona nie bedzie pisac, on pod presją, bo znowu krzyki, ja ze nikt nie krzyczal, tylko ona placze. On, ze nieprawda, bo slyszla (kogo, do cholery!?). Po czym zaczal na mnie wrzeszczeć, kazal mi wyjsc z pokoju!!!, on bedzie wszystko robił, bo nikt nie moze zobaczyc takiej jej zaplakane. Ja-ze nic sie nie stalo, ze zawsze placze przy lekacjach, ze jest rozzalona. No i sie zaczelo.... Po calym dniu lazenia w tym upale, zalatwiania spraw (w tym jego) zrobil mi karczemną awanturę o nic!!!!!!!!!!!! Ale od razu wrocily mi sily do zycia

Nie wiem jak teraz bedzie wygladal wieczor

Ale nie moglam tego lagodzic i mowic, ze wszystko jest w porządku... On przeciez widzi i wie i rozumiem i czuje... Sfatygowal mnie i wyczerpal jak baterie...