rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:24 Owszem, w Danii jest taki zwyczaj, że na urodziny chłopcy zapraszają wszystkich kolegów z klasy, a dziewczynki - wszystkie koleżanki. Owszem, na klasowym zebraniu rodzice informują się nawzajem, jakiej mniej więcej wartości kupić prezent. Nikt się nie zastanawia, czy to słusznie, czy nie, czy to ingerencja w prywatność. Tak po prostu jest. To tak, jak mówienie wszystkim przechodniom dzień dobry, znasz, czy nie , lubisz, czy nie (dzielnica willowa). Urodziny organizowane są albo w McDonald's, albo w prywatnym mieszkaniu, co oznacza domek z ogrodem. Jeśli dzieciak ma urodziny w miesiącu zimowym, przekłada się je na przykład na maj, by gromada bawiła się raczej na powietrzu. Klasy są nieliczne, do 20 uczniów, zatem przychodzi kilkoro dzieciaków. Wnuk jest lubiany, więc przyszli wszyscy, 11 chłopa. W następnym roku rodzice młodego nie odważyli się już na powtórkę z rozrywki. Nie ma obowiązku chodzić, nie ma obowiązku organizować urodzin. Ale jeśli zapraszasz kolegów w szkole, w szkole wręczasz zaproszenia - to wręczasz wszystkim. W niektórych przedszkolach i szkołach w Polsce też tak jest. Impreza całkiem prywatna, dla wybranych, organizowana jest prywatnymi kanałami; nauczyciele nie muszą widzieć smutku Małgosi czy Jasia, którym zaproszenia nie wręczono. Odpowiedz Link Zgłoś
menodo Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:50 Ale jeśli zapraszasz kolegów w szkole, w szkole wręczasz zaproszenia - to wręczasz wszystkim. W niektórych przedszkolach i szkołach w Polsce też tak jest. Impreza całkiem prywatna, dla wybranych, organizowana jest prywatnymi kanałami; nauczyciele nie muszą widzieć smutku Małgosi czy Jasia, którym zaproszenia nie wręczono." Dla mnie to jest Ok i nie rozumiem, o co tyle hałasu w tym wątku. Dokładnie tak było w przedszkolach/szkołach moich dzieci; buractwem było wręczanie zaproszeń tylko wybranym dzieciom. Oczywiście problem dotyczył tylko tych małych dzieci; wiadomo, że np. późna podstawówka czy wczesne gimnazjum to już inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska no i to chyba o to chodzi 23.09.14, 20:17 > Nie ma obowiązku chodzić, nie ma obowiązku organizować urodzin. > Ale jeśli zapraszasz kolegów w szkole, w szkole wręczasz zaproszenia - to wrę > czasz wszystkim. > W niektórych przedszkolach i szkołach w Polsce też tak jest. > Impreza całkiem prywatna, dla wybranych, organizowana jest prywatnymi kanałami; > nauczyciele nie muszą widzieć smutku Małgosi czy Jasia, którym zaproszenia n > ie wręczono. Dokładnie, Szkola ma nie ingerować, w prywatna imprezę, ale jesli dziecko roznosi zaproszenia w szkole , a panie musza "leczyć smutki" tych nie zaproszonych, to chyba jednak jest troche sprawa szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:29 Skandynawowie mają inną mentalność. To są owe różnice kulturowe, którym istnieniom niektóre panie na emigracji zaprzeczają. Dla Skandynawów bardzo liczy się równość i to byu nikt się nie czuł gorszy, co ma oczywiście, jak zresztą wszystko, swoje plusy i minusy. Szczególnie z naszego, odmiennego spojrzenia. Bo z jednej strony jest duża równość, tolerancja, skromność, ale z drugiej często skoro nikt nie jest gorszy to też nikt nie jest lepszy. Wystarczy popatrzeć na Norweskie domki, które różnią się jedynie kolorami, a i tych kolorów za wiele nie ma - niebieski, czerwony, szary, biały. Bo dla Skandynawów równość oznacza nie wyróżnianie się, nie uważa się za kogoś lepszego itd. Warto sobie przeczytać tzw. prawo Jante. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:34 Właśnie wrzuciłam w google zaczęłam czytać, straszne. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:41 nenia1 napisała: > Warto sobie przeczytać tzw. prawo Jante. Nenia, to byla ksiazka napisana w roku 1933, troche sie od tego czasu zmienilo. > > Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:34 Chyba to niezupelnie tak - z tego co pisze Elske zdaje się wynikać, że to rodzice umawiają się, jakie będą zasady. Umawiają się w szkole, bo tam sie spotykają - a nie, że szkoła narzuca. Inna kultura, róznica jak między ustaleniami w katolickiej parafii i protestanckim zborze. Chyba w ogole podejście do zycia o wiele bardziej kolektywistyczne niz w sobiepańskiej Polsce, mnie by raczej interesowalo, jak tam wygląda kwestia przemocy rowiesniczej, a jak u nas - moze warto by sie na serio pozastanawiać. Co do usprawiedliwień tez jestem zdania, że rodzic nie ma najmniejszego obowiązku tlumaczyc się, dlaczego nie posłał dziecka do szkoły. Ale z drugiej strony naprawdę zdarzają się nadmiernie niefrasobliwi rodzice, ktorzy ewidentnie szkodzą dziecku, na przyklad zatrzymując dla opieki nad młodszym rodzeństwem (notorycznie). wiec może jest jakiś sens w ządaniu uzasadnienia. Co do telefonow - sama umawialam sie z rodzicami, że będę zawiadamiać, jesli delikwent do szkoły nie dotrze. To niezly sposob na wagarowiczow, może gdyby nie czekać, aż zacznie wagarować, tylko zawsze kontaktować się w razie nieobecnosci, mniej uczniow wedrowaloby w nieznane zamiast do szkoły. "Niemców na trybunach dużo, ale jest też sporo afrykańskiego kolorytu" Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:50 nenia1 napisała: > Skandynawowie mają inną mentalność. To są owe różnice kulturowe, którym istnien > iom niektóre panie na emigracji zaprzeczają. Dla Skandynawów bardzo liczy się r > ówność i to by nikt się nie czuł gorszy, co ma oczywiście, jak zresztą wszystk > o, swoje plusy i minusy. O właśnie! I w duńskiej szkole podstawowej wcale nie ma stopni! Żadnych ocen, nawet opisowych. Nie ma świadectw, wszystkie dzieci otrzymują promocję do następnej klasy. Oczywiście, dzieci są oceniane, sprawdzane, co i rusz mają jakieś testy. Dzieci nie wiedzą, że piszą test, nie znają jego wyniku. A o wyniku kolegów to już całkiem nie mają pojęcia. Rodzic ma szansę się dowiedzieć, że potomek pisze np. zawsze na 100%, dziecko - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:51 Przecież rodzic powie dziecku, a dziecko porówna z innymi więc po co te tajemnice. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:55 Nie powie dziecku bo zapewne też jest za to jakaś kara, Panie z opieki społecznej przyjdą i pogrożą paluszkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:10 Rodzic nie powie, bo duńskiego dziecka to nie interesuje. Jak sobie to wyobrażasz, że mały Duńczyk będzie biegał na pauzie i chwalił się, że "ja mam 100% a ty ile?" Tak to tylko w Polsce. Inna mentalność. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:12 Zaraz, dziecko pisze test/sprawdzian i nie jest zainteresowane czy go zaliczyło i czy dobrze mu poszło?To po co ów sprawdzian? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:14 Żeby nauczyciel wiedzial, jak z ktorym dzieckiem pracować? Czy dobrze dobral metody? Czy moze iść dalej, a moze powinien do czegoś wrocić? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:16 Mówię za siebie - lenia, gdyby za moich czasów takie coś funkcjonowało w mojej szkole w ogóle bym nawet do książek nie zaglądała ani nic się w domu nie uczyła. Czy o to chodzi tj. pełen luz? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:19 Nie, nie o to, w zadnym razie nie o to. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:25 gazeta_mi_placi napisała: > Mówię za siebie - lenia, gdyby za moich czasów takie coś funkcjonowało w mojej > szkole w ogóle bym nawet do książek nie zaglądała ani nic się w domu nie uczyła > . > Czy o to chodzi tj. pełen luz? > Gazeciarz, ucza sie ci, ktorym zalezy. Tak to funkcjonuje. Tobie by nie zalezalo, to bys potem przyslowiowe "ulice zamiatal". W tym systemie "szkoda" tylko "inteligentnych leni", ktorzy madrzeja dopiero kolo 30-tki i biora sie za nauke majac juz czesto dwoje dzieci na stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:31 Dzieciom rzadko kiedy samym z siebie zależy na nauce. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:45 gazeta_mi_placi napisała: > Dzieciom rzadko kiedy samym z siebie zależy na nauce. > Szczegolnie, jak rodzice od najmlodszych lat za nie zadania odrabiaja. Wtedy, to rzeczywiscie pojecia nie maja, ze sie ucza dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:51 Odrabianie lekcji w domu to sposób na zohydzenie szkoły i wspaniała metoda tuszowania nieudolności nauczycieli. Ja popieram systemy szkolnictwa, gdzie dziecko siedzi dłużej w szkole, ale jak przyjdzie do domu to ma czas wolny. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:53 riki_i napisał: > Odrabianie lekcji w domu to sposób na zohydzenie szkoły i wspaniała metoda tusz > owania nieudolności nauczycieli. Ja popieram systemy szkolnictwa, gdzie dziecko > siedzi dłużej w szkole, ale jak przyjdzie do domu to ma czas wolny. Otoz to. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 04:37 Ja co prawda nie ze Skandynawii, tylko z Australii, a my tez nigdy nie wiedzilismy jakie oceny maja inne dzieci. Co ciekawe moich dzieci to w ogole nie interesowalo. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:20 Dziwne, mówią że dzieci są ze swej natury ciekawe. Chyba, że tamtejsze społeczeństwo zabija ich ciekawość. Odpowiedz Link Zgłoś
langsam Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 08:04 Bo to jest ciekawe tylko jeżeli najpierw przekonamy dzieci, że to jest ważne, i że dzięki stopniom jest się lepszym albo gorszym. A jeżeli dzieciom tego nie wpoimy, to nie obchodzi ich to tak samo, jak ich nie obchodzi, czy dziecko ma ciotki i wujków, czy nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:15 Widać są religijnym krajem, a powszechnie wiadomo, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:24 Myślisz "po polsku". NIeelastyczna jesteś. Sprawdzian jest dla nauczyciela, by wiedział, nad czym trzeba jeszcze popracować. Dziecko duńskie, szczególnie to małe, uczy się dla przyjemności, nie dla stopni, bo nie wie, co to jest. Oczywiście, w tym systemie zdarzało się, że ten i ów nastolatek - absolwent !!! - nie umiał czytać. (Czytanie i pisanie po duńsku nie jest łatwe). Nowa pani minister oświaty postawiła sobie za cel, by każdy absolwent szkoły podstawowej umiał czytać!!! Od tego roku wszystkie klasy uczą się godzinę dłużej. Płace nauczycieli nie wzrosły. Ubiegłej wiosny belfrzy grozili więc strajkiem, czego skutkiem był lock-out: państwo na kilka tygodni zamknęło szkoły. Wyobrażacie sobie coś takiego u nas? Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:28 rycerzowa napisała: > (Czytanie i pisanie po duńsku nie jest łatwe). Rycerzowa, wszystkie jezyki skandynawskie sa latwiejsze od j. polskiego. Naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:35 Nie. Po polsku nauka czytania polega na syntezie głosek. Załapiesz zasadę - wszystko przeczytasz. Po duńsku nie ma takiej zasady, każdy wyraz pisze się inaczej i trzeba się tego na pamięć nauczyć. Dzieci w pierwszych klasach mają za zadanie na przykład nauczyć się "czytać" 50 słów na tydzień, czyli nauczyć się ich wyglądu na pamięć. Dzieciom w pierwszej i drugiej klasie wolno pisać z błędami - byle pisały jak najwięcej. Nikt im tych błędów nie poprawia, nie wytyka. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:50 rycerzowa napisała: > Nie. > Po polsku nauka czytania polega na syntezie głosek. > Załapiesz zasadę - wszystko przeczytasz. > Po duńsku nie ma takiej zasady, każdy wyraz pisze się inaczej i trzeba się tego > na pamięć nauczyć. > Dzieci w pierwszych klasach mają za zadanie na przykład nauczyć się "czytać" 50 > słów na tydzień, czyli nauczyć się ich wyglądu na pamięć. > Dzieciom w pierwszej i drugiej klasie wolno pisać z błędami - byle pisały jak > najwięcej. > Nikt im tych błędów nie poprawia, nie wytyka. To to samo wobec tego mozna powiedziec o szwedzkim i norweskim. I to nie jest calkiem tak, ze nie ma zasad. Sa wyjatki. A bledow, to sie chyba w ogole nigdy nie poprawia. Po pewnym czasie pisze sie po prostu poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:02 aka10 napisała: > To to samo wobec tego mozna powiedziec o szwedzkim i norweskim. I to nie jest c > alkiem tak, ze nie ma zasad. Sa wyjatki. > A bledow, to sie chyba w ogole nigdy nie poprawia. Po pewnym czasie pisze sie p > o prostu poprawnie. > > Oczywiscie, ze bledy sie poprawia. I robi to nauczyciel. Dzieciaki tez maja zajecia z gramatyki. Za to duzy nacisk jest na czytanie. Czesto , jako zadanie domowe, moja corka miala czytanie przez 20 min wybrana ksiazke. Nie istnieje spis lektor, za to dzieciaki w klasie mialy regal z ksiazkami, kazdy bral ksiazke , ktora go interesowala i czytal przez 20 min. Pozniej w osobnym zeszycie mial krotko opisac to co przeczytal. Moja corka lubi zwierzeta, wiec wybierala ksiazki na temat zycia i hodowli domowej zwierzat ( ksiazki o swinkach morskich, krolikach , chomikach , o ich srodowisku naturalnym, o opiece w domu) . Za to w kazdy piatek moje dzieciaki maja 1 sprawdzian wiadomosci z calego tyg : norweski, angielski , matematyka , czasami dochodzi geografia, etyka . Raz w roku robiony jest ogolnokrajowy test wiadomosci z calego roku. Test trwa kilka dni. Sprawdzana jest matematyka, j.norweski (pisanie, czytanie) , angielski ( test + czytanie). Wyniki omawiane sa indywidualnie z rodzicem i dzieckiem. Mam wglad do calego testu . Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:49 Bez przesady, nie tylko w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:54 A jak dziecko ewidentnie sobie nie radzi np. z dwóch przedmiotów? Dziecko nie upośledzone? I co dalej? Na studiach też nie wiedzą czy się dostali czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:22 gazeta_mi_placi napisała: > A jak dziecko ewidentnie sobie nie radzi np. z dwóch przedmiotów? Dziecko nie u > pośledzone? I co dalej? > Na studiach też nie wiedzą czy się dostali czy nie? > Zanim sie zaczniesz w ogole starac o przyjecie na studia, liczysz swoje punkty i od razu wiesz, czy sie na ktorekolwiek dostaniesz czy kolejne dwa lata spedzisz na nadrabianiu i poprawianiu ocen w szkole dla doroslych. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:32 Ale oni mi wszak nie podadzą tych punktów żeby mi nie było przykro że mam mniej od innych, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:52 gazeta_mi_placi napisała: > Ale oni mi wszak nie podadzą tych punktów żeby mi nie było przykro że mam mniej > od innych, prawda? > Na to pytanie Ci akurat nie odpowiem, bo nie znam zadnej szkoly, ktora tak robi. Nie podaje sie tylko ocen do wiadomosci ogolnej na forum klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:23 Ale ktoś wcześniej pisał, że o wynikach różnych testów i sprawdzianów wiedzą co najwyżej rodzicie i to zapewne też nie zawsze, zatem dziecko nie wie (z tego co ktoś wyżej sam napisał). Dziecko kończy więc szkołę i dopiero wtedy dowiaduje się że było kiepskie (lub dobre oczywiście, ale w tym przypadku akurat nie problem). Może gdyby wiedziało w trakcie edukacji szkolnej, że "to i to" należy poprawić, trochę dłużej posiedzieć to miałoby czas na poprawę. A tu na koniec szkoły dostaje jak obuchem przez łeb, że ma tylko tyle i tyle punktów, a to za mało by pójść dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:18 rycerzowa napisała: Rodzic ma szansę się dowiedzieć, że potomek pisze > np. zawsze na 100%, dziecko - nie. Jestes pewna? O ktore klasy to chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:51 O maluchy . Młody jest w III klasie. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:56 wszystkich odpowiedzi i komentarzy nie przeczytalam, ale wydaje mi sie, ze pojechalas po bandzie, triss. Powielasz plotki jak te o ZSRR ,gdzie ponoc rozdaja samochody.. To nie tak, ze szkola ingeruje w to, kogo dziecko zaprasza na urdziny (BTW nie mieszkam w Norwegii), ale zasada jest taka: jesli dziecko rozprowadza zaproszenia na swoja impreze w szkole, w budynku szkolnym, w czasie godzin lekcyjnych, zaprasza wszystkie dzieci, bo takie okolicznosci sanowia dobra okazje do mobbingu, ktorej szkola ma prawny obowiazek aktywnie przeciwdzialac. Latwo sobie wyobrazic, jak sie czuje np. jedno jedyne pominiete dziecko, gdy cala reszta klasy macha mu przed oczami zaproszeniem , z przeslaniem: "a ty nie jestes zaproszony/a!" To nie oznacza, ze dziecko zawsze i wszedzie musi zapraszac wszystkie dzieci w klasie. Jesli chce zaprosic tylko wybrane przez siebie osoby, moze dwie, moze dziesiec, musi wykorzystac do tego celu prywatne kanaly, czyli np. wyslac zaproszenie poczta na prywatny adres domowy dziecka, czyli w swoim prywatnym czasie, poza terenem szkoly. To wszystko. Co do nieobecnosci w szkole- istnieje obowiazek szkolny dzieci i nie uwazam za nadmierna ingerencje szkoly egzekwowanie tego obowiazku. Takoz- kontakt z rodzicami w razie nieobecnosci dziecka nieusprawiedliwionej, bez uprzedzenia. Chodzi o bezpieczenstwo dziecka. Opiekunowie dziecka , czy to rodzice, czy w godzinach lekcyjnych personel szkoly, musza wiedziec, gdzie sie dziecko podziewa i czy jest bezpieczne. Wolisz sytuacje, ze ty jestes przekonana, ze dziecko jest w szkole, szkola sadzi, ze dziecko jest w domu, pod twoja opieka, a w tym czasie gwalci je jakis pedofil, albo mlode poszlo w miasto i nikt nie wie, gdzie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 22:58 forum.gazeta.pl/forum/w,567,154732494,154732494,Urodziny_kolezanki_z_klasy.html wpis Elske Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:36 Biedna Elske. Dziewczyna nie pisze konfliktowych wątków a albo obrywa za Bóg wie co, albo jej wątki są wywlekane aby zrobić aferę. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:27 Jakie wywlekanie? Bez przesady, nikt ją tu personalnie nie atakuje, dziwią się po prostu pewnym mechanizmom w jej obecnym kraju i co najwyżej krytykują ten system a nie samą Elske. Wywlekanie to jakby napisała Neffi np. botoksowe usteczka Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 00:03 nie zdziwilabym sie, ze tu tez elske zrobila skrot myslowy i rzecz dotyczyla imprezy, gdzie zaproszenia dystrybuowano w szkole. Poza tym zaproszenie wszystkich nie oznacza obecnosci wszystkich. Poza tym sama bylam ofiara mobbingu w podstawowce i inaczej postrzegam sytuacje. Zasady z daleka wydaja sie koszmarne, z bliska- juz zupelnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:01 Kobieto, od kiedy to kolegowanie się z częścią dzieci bardziej i bliżej niż z innymi jest mobbingiem?! Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:11 Zbiorowe ignorowanie jest mobbingiem. Akurat dzisiaj przedstawiono mi wyniki badań - dla uczniow bedących ofiarami przemocy ignorowanie jest bardziej bolesne niz przemoc fizyczna. Zresztą nic nowego, od dawna wiadomo, ze dziecko woli być bite i karane niż niedostrzegane. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:17 Nangaparbat3, ja też wolę się pobić lub być ukarany przez dziewczynę, na której mi zależy, niż zaliczać od niej ignor. Ale taki jest świat, że część osób, na których mi zależy, da mi tego ignora. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:20 Jesteś dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:39 Nie, nie jestem. Ale tu chodzi o to, KIEDY człowiek ma się zderzyć z faktem, że świat to nie są wyłącznie opary miłości bliźniego. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:14 Chodzi o to, żeby nikomu nie było przykro i ogólnie żeby było fajnie, milusińsko, wspólnotowo i inne takie. Zamysł rozumiem, nawet jest szczytny, ale realne życie wygląda kompletnie inaczej. No niestety, kiedyś trzeba wyjść z ochronki i zderzyć się ze światem. Imho odwlekanie rzeczy przykrych wiele nie da - w końcu dziecko będzie przecież musiało kiedyś zrozumieć, że nie wszyscy go lubią i kochają. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:19 W takich krajach wszystko możliwe, tam za klaps idziesz do więzienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_w_kratke Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 00:25 mruwa9 napisała: ale zasada jest taka: jesli dziecko rozprowadza zaproszen > ia na swoja impreze w szkole, w budynku szkolnym, w czasie godzin lekcyjnych, z > aprasza wszystkie dzieci, bo takie okolicznosci sanowia dobra okazje do mobbi > ngu, A więc moja córka, przyjaźniąc się z Kasią, Iwonką i Anią, i chcąc je zaprosić na swoje urodziny, uprawia mobbing. Powinna bowiem przyjaźnić się i zapraszać co roku na urodziny nie trzy najlepsze przyjaciółki, ale jeszcze dodatkowo: Basię, Małgosię, Anetę, Anielę, Natalkę, Dominikę, Martynkę, Oliwkę Patrycję, Kundzię, Paulinę, Beatę, Malwinkę... Precz z przyjaźniami międzyludzkimi, szkoła nie może uczestniczyć w tak odrażającym procederze jak zapraszanie przyjaciół do własnego mieszkania! No proszę, jakich to głupot człowiek może się naczytać na emamusi. To nie oznacza, ze dziecko zawsze i wszedzie musi zapraszac wszystkie dzieci w > klasie. Jesli chce zaprosic tylko wybrane przez siebie osoby, moze dwie, moze d > ziesiec, musi wykorzystac do tego celu prywatne kanaly, czyli np. wyslac zapros > zenie poczta na prywatny adres domowy dziecka, czyli w swoim prywatnym czasie, > poza terenem szkoly. To wszystko. To wszystko... Czy ty aby na pewno przeczytałaś te brednie, zanim je skleciłaś? Proponujesz, żeby do przyjaciółki, z którą np. moja córka siedzi w ławce i codziennie gada z nią na każdej przerwie, wysyłać listowne zaproszenie? Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 08:19 Patrzysz przez pryzmat polskiej szkoły. Tam od początku jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:29 To prawda, więcej swobody. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 11:39 Cytat Proponujesz, żeby do przyjaciółki, z którą np. moja córka siedzi w ławce i codziennie gada z nią na każdej przerwie, wysyłać listowne zaproszenie? Wiem ze Ciebie to zdziwi i rozbawi, ale w Norwegii odpowiedz brzmi TAK. W Norwegii rozsylanie zaproszen jest po prostu czescia zabawy urodzinowej, i jest to norma, tak samo jak w Polsce olewanie tego zwyczaju. Dzieci lubia rozdawac zaproszenia i lubia je dostawac, dopiero gdzies w wieku gimnazjalnym zaczynaja zapraszac sie "ustnie". Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 09:18 Dokladnie tak. Zwlaszcza, ze chodzi rowniez o kontakt z rodzicami, przekazanie namiarow kontaktowych do rodzicow (email, nr tel), zeby potwierdzic obecnosc w ustalonym terminie. Poza tym nie wiem, jak inne dzieci, ale moje uwielbiaja, a przynajmniej uwielbialy w wieku przedszkolnym-wczesnoszkolnym dostawac poczte adresowana do siebie. Osobiscie odczytac swoje imie i nazwisko na kopercie i osobiscie ja otworzyc. Otrzymane poczta zaproszenie dodaje charakteru uroczystosci. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:39 No proszę. Mnie tam się zdawało, że jak się urządza urodziny 'klasowe' (przez co rozumiem imprezę, na którą dziecko chce zaprosić większość klasy), to zaproszenie całej klasy/grupy przedszkolnej, bez wykluczania kogokolwiek, jest kwestią dość elementarnego dobrego wychowania. Takie przekonanie też wpajałam dziecku. A tu się okazuje że to SZOK! SOCJALIZM, i skandal ogólnoświatowy. Czego to się człowiek na forum nie dowie. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 22.09.14, 23:42 Paszczakówna, a jak byłaś mała, to się wszyscy nawzajem zapraszaliście? Bo ja pamiętam, że od maleńkości tworzyłem relacje z wybranymi osobami , a nie z całą klasą. Odpowiedz Link Zgłoś
buba13 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 07:23 1) co kraj to obyczaj. Myślę, ze Norwegów może szokować w Polakach na przykład brak społecznej reakcji na prowadzenie samochodów po spożyciu alkoholu. 2) Jeśli Norwegom taki układ odpowiada - ich broszka. Mają też wymierne skutki takiego a nie innego organizowania się - na przykład poziom zaufania społecznego (w tym - zaufania do nieznanych sobie ludzi), które w Polsce znajduje się na niezwykle niskim poziomie i odgrywa bardzo duży wpływ na to, jak funkcjonujemy jako społeczeństwo. (choć zapewne po Breiviku to się zmieniło). 3) mnie nieodmiennie szokują poglądy (głoszone m.in przez inicjatorkę tego wątku) dotyczące podejścia do nieswoich dzieci, zwłaszcza w kontekście częstowania. Jak dla mnie - kosmos i świat, w którym nie chciałabym żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:11 > Paszczakówna, a jak byłaś mała, to się wszyscy nawzajem zapraszaliście? Bo ja p > amiętam, że od maleńkości tworzyłem relacje z wybranymi osobami , a nie z całą > klasą. Nie masz chyba dzieci w wieku przedszkolnym/wczesnoszkolnym? Obyczaje się zmieniły. Jak ja byłam mała, zapraszało się kilka wybranych osób do domu. Teraz urodziny młodszych dzieci urządza się na ogół w sali zabaw czy czymś w tym stylu dla większej grupy. Ma to swoje wady, ma i zalety. W każdym razie, dobre wychowanie wymaga, że klasa jest dwudziestoosobowa, to nie zaprasza się siedemnastu osób, wykluczając trzy, tylko całe dwadzieścia. Jeśli natomiast zapraszasz trzy - nie ma problemu. Jak w pracy świętowałbyś awans w zespole dwudziestoosobowym, zaprosiłbyś siedemnaście i trzy wykluczył? Mam nadzieję, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:14 Nie mam dziecka w wieku przedszkolnym, to fakt. W pracy zaprosilbym caly dzial na oficjalke. Na nieformalny ochlaj pewnie ze 2-3 osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:48 > W pracy zaprosilbym caly dzial na oficjalke. Na nieformalny ochlaj pewnie ze 2- > 3 osoby. Prawidłowo. Przełóż sobie zatem urodziny na oficjałkę. Nb, w Norwegii nie ma rozróżnienia, w pracy byś albo zasponsorował kawę z ciastkami dla całego działu (przerwa na kawę jest normalnie spędzana i tak wspólnie, są na to pokoje socjalne), albo zaprosił cały dział na ochlaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_w_kratke Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 15:42 paszczakowna1 napisała: > Nie masz chyba dzieci w wieku przedszkolnym/wczesnoszkolnym? Obyczaje się zmien > iły. Ja mam troje dzieci, w tym dwoje w wieku wczesnoszkolnym (pierwsza i trzecia klasa). Naprawdę obyczaje się zmieniły i dzieci wczesnoszkolne już sie nie przyjaźnią ze sobą? W takim razie - wyrazy współczucia. Bo w moim środowisku obyczaje się nie zmieniły. Dzieci, tak jak i dorośli, maja swoich przyjaciół, mają koleżanki bardziej i mniej lubiane, mają swoje grupki, z którymi najlepiej się dogadują, i z którymi najchętniej się bawią. Teraz uro > dziny młodszych dzieci urządza się na ogół w sali zabaw czy czymś w tym stylu d > la większej grupy. Moje dzieci też mają urządzane urodziny w sali zabaw i dla większej grupy. Zapraszają najlepsze koleżanki i kolegów z klasy, przyjaciółki z podwórka, najlepsze koleżanki ze szkoły muzycznej, przyjaciółki z zajęć akrobatycznych. Jest tego rzeczywiście niezła gromadka. Ale zapraszać wszystkie koleżanki z klasy zamiast zaprosić wszystkie najlepsze przyjaciółki? Cóż, jeśli rzeczywiście ktoś tak robi, to mogę tylko powtórzyć: wielkie wyrazy współczucia dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 08:14 Przypomniala mi sie jeszcze sytuacja sprzed parunastu lat: bralam udzial w szkoleniu prowadzonym przez czworo Skandynawów, dwie panie i dwoch panów. Jedna z kolezanek zaprosila do domu tych dwoch panów - stanowczo odmówili, z tego co mowiła zapraszająca, byli urażeni, ze zaprosila tylko połowę grupy. ----------- "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:41 Wyslalam dzieci do szkoly, zjadlam sniadanie i przeczytalam cala dyskusje. Teraz moge odpowiedziec na kilka pytan. Co do urodzin : przyjecie robione jest w domu, przedszkolu, sali gimnastycznej, McDonalds , na sali zabaw (kulki), czy stadninie koni. Kazdy robi tam, gdzie mu wygodnie. Rodzice zgodni sa co do tego, ze zaprasza sie albo wszystkie dzieci z klasy albo nikogo. Ostatecznie stanelo na tym ze dziewczynki zapraszaly tylko dziewczynki, a chlopcy chlopcow. Takie przyjecie trwa 2, gora 3 godz. Na poczatku dzieci jedza pizze lub parowki z bulka , pozniej jest tort (hitem jest ciasto czekoladowe z torebki z polewa czekoladowa i dropsami czekoladowymi) , do tego ciastka , czipsy , jakies zelki , cos do picia. Pozniej otwieranie prezentow , jakies zabawy . Na koniec imprezy dzieciaki dostaja torebki ze slodyczami ( mala torebka a w srodku lizaki, zelki , gumy do zucia , to sa symboliczne ilosci). Jesli chodzi o cene prezentu, to gorna granica to 100 kr . Wszystkie prezenty maja podobna wartosc i sa to drobiazgi : koszulka z h&m, zestaw kredek, gumki do wlosow, male pudeleczko klockow lego , albo 100 kr w kopercie. Nie ma pozniej rozkminy, ze zawsze sie stara , kupuje super ekstra przemyslane prezenty dla swoich kolezanek, a sama dostaje byle co. Nie wiem jak z innymi dziecmi, ale moja corka nigdy nie mowila, ze nie lubi ktorejs z dziewczynek w klasie, nie miala nigdy dylematu kogo zaprosic a kogo nie. U nas zawsze na imprezach byly wszystkie dziewczynki z klasy + kilka ekstra z innych klas i spoza szkoly . To ze zaprosilam tyle dzieci nie oznacza ze wszystkie przychodza. Przewaznie 1/3 gosci odpada ( dzwonia wczesniej ze nie przyjda, nikt sie nie tlumaczy dlaczego) . Nieobecnosc dziecka nalezy zglosic. Jesli nie zglosze do godz.9.00 ( wystarczy wyslac sms na tel swietlicy szkolnej ze takie dziecko dzisiaj nie bedzie w szkole), wychowawdza sam dzwoni do rodzica i pyta, czy cos sie stalo . Dziecko ma prawo do dodatkowych dni wolnych w czasie roku szkolnego , na spedzenie ich z rodzina ( dodatkowe ferie ).Jesli wyjazd przekracza czas 3 dni, trzeba to wczesniej zglosic w szkole. 2 lata temu moja corka opuscila ostani tydzien szkoly . Wiedzialam o tym miesiac wczesniej, zglosilam wychowawcy. Dostalam gotowe podanie do wypelnienia. Zaznaczylam w ktorym tygodniu jej nie bedzie, musialam podac ogolny powod ( bylo do wyboru wyjazd rodzinny, wazna uroczystosc rodzinna i cos tam jeszcze). Tydzien przed wyjazdem dostalam list ze szkoly, ze szkola zezwala na opuszczenie lekcji i w ciagu roku szkolnego mam prawo do 2 (albo 3 , nie pamietam) takich wyjazdow z dzieckiem, bo dziecko ma prawo dodatkowych wakacji z rodzina. Dziecko szkolne musi miec ciagiem 4 tyg wakacji.Po zakonczeniu roku szkolnego , dziecko do konca miesiaca moze przebywac caly dzien na swietlicy szkolnej ( jesli do swietlicy jest zapisane) . Lipiec to wakacje (w lipcu wszyscy maja urlopy, nic nie zalatwisz w urzedzie , duzo firm jest zamknietych). Od 1 sierpnia otwarta jest swietlica szkolna. W czasie przerw miedzy swietami, ferie jesienne, zimowe : dziala swietlica w szkole ( w godz 7.30 -16.30 ). Na wprosbe rodzica , dziecko moze byc przyjete na swietlice od godz.7.00 . I historia odnosnie zapraszania tylko wy branych osob. W przedszkolach norweskich sa tylko 2 grupy wiekowe: 0-3 lat, 3-6 lat. Syn byl miesiac przed 5 urodzinami. To byl pierwszy rok, kiedy mialam urzadzic przyjecie z dziecmi z przedszkola . Pewnego dnia odbieram go z przedszkola i widze ze za szafkach wisza zaproszenia urodzinowe. Kazda szafka podpisana, zaproszenia wisza tylko u chlopcow, w przedziale wiekowym 4-6 . a u mojego syna zaproszenia nie ma. Mysle sobie ok, fajnie nie jest, ale trudno. Mlody nic na ten temat nie mowi. Kilka dni pozniej corka szla na przyjecie urodzinowe do bawialni (1000 m2 , trzy poziomy labiryntu, boisko do gry w siatke, osobna czesc dla maluchow, 5 pokoi urodzinowych, miejsce z automatami do gier) zabralam tez syna. Pomyslalam ze oplace mu wejscie, kupie cos do jedzienia i do picia, sama wypije kawe, poczytam ksiazke. Wchodzimy, a tam niespodzianka: kolega z przedszkola ma przyjecie urodzinowe o tej samej godzinie co kolezanka corki. I na widok mojego syna: o, tez przyszles? Wiesz, ja mam dzisiaj urodziny. Mlody troche zdziwiony, jak to sie stalo, ze przyszli wszyscy jego koledzy a on o tym nie wiedzial. Za to mina rodzicow : BEZCENNE . Zwlaszcza , ze siedzielismy przy stolikach ogolnodostepnych niedaleko siebie, a jedna z mam wpadla na ten sam pomysl co ja i przyszla z dwojgiem mlodszych dzieci i czekala na corke. Pyta mnie czy tez na urodziny. Mowie, ze corka jest na przyjeciu , a syn przyszedl przy okazji ( nasze dzieci byly w tej samej grupie w przedszkolu i w tej samej szkole ). Na urodziny syna zaprosilam wszystkich chlopcow z przedszkola. Od rodzicow tego chlopca dostalam sms, ze niestety nie moze przyjsc. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:56 > Co do urodzin : przyjecie robione jest w domu, przedszkolu, sali gimnastycznej, > McDonalds , na sali zabaw (kulki), czy stadninie koni. Kazdy robi tam, gdzie m > u wygodnie. Rodzice zgodni sa co do tego, ze zaprasza sie albo wszystkie dzieci > z klasy albo nikogo. a jeśli kogoś nie stać na zaproszenie takiej liczby osób? Czy w Norwegii nie ma takich, których nie stać? >Ostatecznie stanelo na tym ze dziewczynki zapraszaly tylk > o dziewczynki, a chlopcy chlopcow. To tez niefajne, bo np. moje córki zazwyczaj oprócz kilku wybranych koleżanek zapraszają też jednego-dwóch chłopców, z którymi się bardziej kolegują. W waszym systemie mogłyby albo zaprosić caluśką klasę (u jednej z moch córek chyba 27 czy 28 osób + trójka moich) albo jednak lubianego kolegę pominąć przy zaproszeniu. Bywają też bliźnięta, chłopiec i dziewczynka, zawsze ich zapraszamy razem, jakos głupio byłoby mi zaprosić tylko dziewczynkę. Takie przyjecie trwa 2, gora 3 godz. Na pocz > atku dzieci jedza pizze lub parowki z bulka , pozniej jest tort (hitem jest cia > sto czekoladowe z torebki z polewa czekoladowa i dropsami czekoladowymi) , nie skomentuję dogłębnie, ale trochę fuj to menu, szczególnie to ciasto z torebki Wszystkie prez > enty maja podobna wartosc i sa to drobiazgi : koszulka z h&m, zestaw kredek, gu > mki do wlosow, male pudeleczko klockow lego , albo 100 kr w kopercie. Nie ma po > zniej rozkminy, ze zawsze sie stara , kupuje super ekstra przemyslane prezenty > dla swoich kolezanek, a sama dostaje byle co. to nawet fajne To > ze zaprosilam tyle dzieci nie oznacza ze wszystkie przychodza. Przewaznie 1/3 g > osci odpada ( dzwonia wczesniej ze nie przyjda, nikt sie nie tlumaczy dlaczego) ale mogłoby się zdarzyć, ze przyjda wszystkie prawda? Powiem wprost, mnie nie byłoby stać, szczególnie, że mam więcej dzieci niż jedno. A nie chciałabym rezygnowac np. z wyjazdu na weekend majowy, żeby mieć na urodziny dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
joanekjoanek Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 08:59 Pragnę zauważyć, że w pięknej ojczyźnie naszej w SZKOLE i w PRZEDSZKOLU organizowane są imprezki pt. Dzień Mamy, Dzień Taty, Dzień Babci i Dzień Dziadka. Nikt, cholera, nie patrzy na to, że rodzina jest sprawą prywatną, a już najmniej na to, że niektórzy nie mają mamy, albo taty, nie mówiąc już o dziadkach. Wuj to kogo obchodzi, wszyscy robią laurki i kwiatki z bibułki, i wuj to kogo obchodzi, że w domu rodzice się żrą, dziadkowie nie żyją, albo dziecko wychowuje ciotka. Dla kontrastu, urodziny ma KAŻDY i nikt z powodu wspólnych urodzin (zapewne organizacyjnie i finansowo na miarę wszystkich) nie musi łez ronić w kwiatki z bibułki. Ale oczywiiiiście skandynawskie lewusy som gupie. Taaaak. Jaaasne. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:02 > Dla kontrastu, urodziny ma KAŻDY i nikt z powodu wspólnych urodzin (zapewne org > anizacyjnie i finansowo na miarę wszystkich) nie musi łez ronić w kwiatki z bib > ułki. No mnie własnie ten koszt intryguje, bo juz zaproszenie kilku osób do kina w weekend to w Polsce koszt 100-150 zł, za całą klasę koszt liczyłabym w tysiącach. Mnie nie stać. Zaproszenie do domu 25-30 osób byłoby tańsze, chyba, że wliczę nieuchronne, wydaje mi się, przy takim tabunie, straty. Zaproszenie do lokalu, sali zabaw itp. - bardzo drogo na taką liczbę dzieci. A jak ktoś ma więcej niż jedno to koszt x 2 czy x 3. Nie wykluczam jednak, że społeczeństwo w Norwegii jest bogatsze i nie ma takich dylematów,bo po prostu nie są to dotkliwe dla nich kwoty, albo u nich organizacja takiej imprezy w lokalu, to w przeliczeniu na PLN, dajmy na to z 200 zł.... Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 11:36 No i ok. W zeszlym roku moje dziecko zaprosilo cala klase, 26 osob. Potwierdzilo obecnosc i przyszlo 8. Impreza ogrodowo-lesna, budowanie szalasu w lesie, lody, sok i jakies ciastka na tarasie poszlo. Bez tysiecznych kosztow. nie wiem, jakiego pecha trzeba by miec, zeby przyszlo 100% zaproszonych osob. I tak, jak juz tu padlo wielokrotnie: chcecie zaprosic tylko kilkoro dzieci , nalezy to zrobic prywatnymi kanalami: poczta, email, telefon. Ale oficjalne rozdawanie zaproszen w szkole jest dozwolone tylko wtedy, gdy zadne z dzieci nie zostanie pominiete. Mnie, jako niegdysiejsza ofiare mobbingu, to przekonuje i zupelnie nie gorszy. Nie Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 11:51 mruwa9 napisała: > No i ok. > W zeszlym roku moje dziecko zaprosilo cala klase, 26 osob. Potwierdzilo obecnos > c i przyszlo 8 Wśród dorosłych proporcje są obecnie mniej więcej takie same Strasznie nam się zagonione i mało rozrywkowe społeczeństwo zrobiło. Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 12:35 > W zeszlym roku moje dziecko zaprosilo cala klase, 26 osob. Potwierdzilo obecnosc i przyszlo 8. Przy zapraszaniu: tak się lubimy, nie wykluczamy i integrujemy, że zapraszamy całą klasę, ale na imprezę przychodzi 8 osób? Bo padnę <lol>. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 16:36 >Przy zapraszaniu: tak się lubimy, nie wykluczamy i integrujemy, że zapraszamy całą klasę, ale na imprezę przychodzi 8 osób? Grunt żeby nikt się nie czuł pominięty Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 18:29 Na szczęście jest proste rozwiązanie: wprowadzenie odgórnej regulacji, że trzeba chodzić na wszystkie urodziny kolegów z klasy. I od razu poziom szczęśliwości dzieciaczków wzrasta Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 22:25 oj tam, oj tam.. rozne sa przyczyny, dla ktorych dzieci nie mogly przyjsc: urodziny babci/kuzyna, zaplanowany wyjazd z rodzina, choroba, treningi, zawody sportowe... Ale mialy wybor i nie zostaly pominiete podczas zapraszania. Nie zostaly na dzien dobry wykluczone, tylko same zrezygnowaly z uczestnictwa, wskutek roznych okolicznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 22:34 Wiesz co, ja nawet rozumiem że w celach integracyjno-towarzyskich wypada 1-2 razy zrobić takie urodziny dla całej grupy/klasy i że dla młodszych dzieci, to może być ważne. Ale co roku?! Tym bardziej że im starsze dzieci, tym silniejsze i trwalsze sympatie i antypatie. Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 08:51 mruwa9 napisała: > oj tam, oj tam.. rozne sa przyczyny, dla ktorych dzieci nie mogly przyjsc: urod > ziny babci/kuzyna, zaplanowany wyjazd z rodzina, choroba, treningi, zawody spor > towe... ... miały (albo ich rodzice) w nosie solenizanta i nie chciało im się przyjść albo rodzice uważają dane dziecko za nieodpowiednie towarzystwo dla swojego, albo... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 09:56 Albo tak naprawdę bliżej się trzyma dziecko z tymi kilkoma osobami niż pozostałymi które też dostały zaproszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
langsam Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 08:19 Bo to nie jest obowiązek, żeby wszyscy bawili się razem - to jest zakaz wykluczenia. Czyli relnie na urodziny może przyjść tyle samo dzieci, co przy dowolności zapraszania, którat tak się tu podoba, tyle że nikomu nie jest przykro, że został pominięty. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 13:48 > W zeszlym roku moje dziecko zaprosilo cala klase, 26 osob. Potwierdzilo obecnosc i przyszlo 8. A czy solenizant nie ma wtedy poczucia, że jest mało lubiany w klasie? Szczególnie, jeśli do innych kolegów przychodzi 15-20 osób? Cz też jest to wiedza tajemna, bo nie wolno o tym rozmawiać? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 13:55 Może w sposób naturalny o tym po prostu nie rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 16:36 Można też rozmawiać, prawda? Zwłaszcza jak zabawa była przednia, dzieci często wspominają nawet dobre kilka dni "po". Chyba, że tego też tam nie wolno... Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 25.09.14, 05:06 > No mnie własnie ten koszt intryguje, bo juz zaproszenie kilku osób do kina w weekend to w Polsce koszt > 100-150 zł, za całą klasę koszt liczyłabym w tysiącach. waśnie niekoniecznie, pod warunkiem, że instytucje typu kina mają takie urodziny w ofercie. Wbrew pozorom urządzanie w domu to masa kosztow typu - podajesz hot-dogi/hamburgery? no to musisz mieć hurtową ilość keczupu, musztardy, talerzyków papierowych, serwetek,, jakieś inne lemoniady, kubeczki, widelce plastikowe, baloniki i inne takie. To wszystko jest tanie, ale jak kupujesz naraz, przy czym wszystkiego i tak nie zużyjesz, to okazuje się, że organizowana impreza wcale nie musi być droższa, zwłaszcza, że nic ci się nei zmarnuje. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 25.09.14, 09:56 ale, kochana, od lat urządzam dzieciom urodziny i te domowe sa dużo tańsze od tych w lokalu. W Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 21:41 joanekjoanek napisała: > Pragnę zauważyć, że w pięknej ojczyźnie naszej w SZKOLE i w PRZEDSZKOLU organiz > owane są imprezki pt. Dzień Mamy, Dzień Taty, Dzień Babci i Dzień Dziadka. Nikt > , cholera, nie patrzy na to, że rodzina jest sprawą prywatną, a już najmniej na > to, że niektórzy nie mają mamy, albo taty, nie mówiąc już o dziadkach. Wuj to > kogo obchodzi, wszyscy robią laurki i kwiatki z bibułki, i wuj to kogo obchodzi > , że w domu rodzice się żrą, dziadkowie nie żyją, albo dziecko wychowuje ciotka Dobra uwaga , sama kiedyś wpuszczalam dzieci w ten kanał, od 10 lat tego nie robię, ale do dzisiaj mi wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:04 Pomysł z obowiązkiem zapraszania całej klasy bardzo dobry.Dziwie się ze nie rozumiecie intencji.Dla dziecka przedszkolnego czy szkolnego taki rodzaj wykluczenia to dramat życiowy, jak człowiek jest starszy to do tego typu spraw podchodzi już z dystansem.Zapominacje że dziecko zawsze może odmówić i nie przyjść /jeśliz a sobą nie przepadają/ ale wtedy to jest jego wybór a nie demonstracja jubilata.Tak patrze na imprezy pracowe, wigilie, imieniny, nie wyobrażam sobie opcji ze robimy wigilie ale Zochy nie zapraszamy bo jej nie lubimy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:19 Ale imprezy pracowe odbywają się w miejscu pracy, prawda? Jeśli urodziny są organizowane w szkole i szkoła w nich uczestniczy, to jasne że cała klasa zostaje poczęstowana i wszyscy biorą udział. Nie widzę powodu dla którego szkoła miałaby narzucać wybór gości na imprezy odbywające się poza jej terenem. Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:22 > Tak patrze na imprezy pracowe, wigilie, imieniny, nie wyobrażam sobie opcji ze robimy wigilie ale Zochy nie > zapraszamy bo jej nie lubimy. Czyli jak robię grilla na działce / parapetówkę / meczyk przy piwku chcę obejrzeć to mam obowiązek zaproszenia całego działu czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 09:23 Wszystkich sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
7dosia Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 13:26 i dzielnicowego Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 12:23 Czyli jak robię grilla na działce / parapetówkę / meczyk przy piwku chcę obejrzeć to mam obowiązek zaproszenia całego działu czy jak? No to wyobraz sobie, ze siedzisz w biurze z 10 innymi osobami, i robisz parapetowke. W pracy zapraszasz 7 z tych osob wrecajac im zaproszenia i rozmawiajac podekscytowana o szegolach i o nowej chacie. Troche nie halo chyba? Albo nawet zapros ich prywatnym kanalem. A nastepnego dnia po przyjeciu zartujcie sobie w 7 osob (z 10) o fajnej imprezie i komentujcie. Moim zdaniem to po prostu niegrzeczne. Co innego jesli zapraszasz, 2-3 osoby z wiekszego grona. Jesli w klasie jest 12 dziewczynek i 8 zostanie zaproszonych, to malym niezaproszonym dzieciom jest z tego powodu bardzo przykro. Uwazam, ze jesli mozna, to trzeba maluchom oszczedzac takich przykrosci. Tak samo z graniem z dziecmi w gry: teoria, ze nawet maluchy powinny przegrywac, zeby sie nauczyc jak to jest, zostala juz jakis czas temu obalona. Dziecku do lat 6-7 nalezy dawac wygrywac jak najczesciej, wlasnie DZIEKI TEMU bedzie sobie lepiej radzilo z porazkami pozniej w zyciu... Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 12:30 Taka sytuacje w PL moglabym sobie wyobrazic, zreszta podobne widywalam. To co mnie szokuje w Norwegii, to fakt ze norweskie dzieci sa bardziej empatycze od polskich doroslych i w szkole na temat zaproszenia na urodziny nie jest podnoszony jezeli nie wszyscy sa zaproszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
falka_85 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 19:40 Myślę, że dramatyzujesz. Oczywiście przy zapraszaniu obowiązują zasady dobrego wychowania, powtarzająca się sytuacja gdy jakieś dziecko nie jest zapraszane jako jedyne z klasy albo nikt mimo licznych zaproszeń do niego nie przyszedł rzeczywiście jest "nie halo" i w takie sytuacje gdy dziecko jest wykluczane z grupy powinien włączać się wychowawca. Ale jeżeli X zaprasza 7 osób (z 10), Y z kolei 5 osób (w tym dwie z poprzednio niezaproszonych) itd. to problem nie istnieje. Jeśli dziecko z jakiegoś powodu taki brak zaproszenia przeżywa to trzeba mu najzwyczajniej w świecie uświadomić, że samo na swoje urodziny też zaprosi kogo będzie chciało i nie musi zapraszać Małgosi, która wyrywa mu zabawki ani Jasia, który popycha na przerwie, ani Karola, z którym się nie bawi. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:03 kozica111 napisała: > Pomysł z obowiązkiem zapraszania całej klasy bardzo dobry.Dziwie się ze nie roz > umiecie intencji.Dla dziecka przedszkolnego czy szkolnego taki rodzaj wykluczen > ia to dramat życiowy, a jak się odniesiesz do aspektu finansowego? Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 23.09.14, 10:19 Skandynawia melduje: moj syn zaprosil KILKA osob z klasy.. Zaproszenia do malpiego gaju roznosl sam, stajac u plota kazdego z zapraszanych. . Maz w dniu imprezy podjechal po dziewczynke zaproszona na jego urodziny do szkoly - impra byla w miescie, a dziewczynka siedziala na swietlicy i zabrala tam tez prezent. Maz musial ja zawiezc, inaczej nie moglaby pojsc. Swietlica byla poinformowana, nikt nie mial nic przeciwko. Fakt, jak nie zaprasza sie calej klasy - nie rozprowadza sie zaproszen w szkole, lub robi to b. dyskretnie Jesli chce sie wykorzystac na przyjecie lokale szkolne - zaprosic trzeba wszystkich. Cukierkow solenizant nie przynosi, to surowo zabronione - dzieci rysuja kazdy kartke dla solenizanta, pani spina je razem, wrecza sie to spewajac tutejsze Happy Birthday i czesc piesni. Na swietlicy zas (o ile na na nia chodzi) solenizant ma pierwszenstwo wybrania zabawy na zbiorce. Takiej do zabawy w kolku, typu gluchy telefon, morderca, chodzi lisek kolo drogi itp. Tak bylo w szkole, w ktorej pracowalam ja. Tyle faktow. Oczywiscie moga znalezc sie nawiedzone panie, ktore obchodzic bedzie wszystko, ale normalnie raczej nikogo nie obchodzi, kogo zapraszasz na prywatne urodziny. Co do dzwonienia: tam gdzie pracowalam, nie dzwonilo sie od razu do wszystkich - glownie do jednostek z tzw problemami, ktore mogly nawiac lub nabroic Zdarzalo sie, ze rodzice dzwonili dopiero na swietlice, albo na drugi dzien. Jesli dzieciak jezdzil z rodzicem, nikt nie scigal telefonami. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner BeNeLux melduje :) 23.09.14, 10:41 Urodziny: urzadzane sa w przedszkolu. Dziecko przynosi jakies ciasto i takie male woreczki-upominki dla wszystkich (w srodku po kilka cukierkow, zelkow czy innego swinstwa). Pani wygospodarowuje jakie pol godziny na swietowanie, spiewanie, ciasto i takie tam. Tyle. jesli oprocz tego dziecko chce urzadzic jakas impreze prywatna, to tak robi, ale szkola w to nie ingeruje. Nieobecnosci: 2 dni choroby moga byc usprawiedliwione przez rodzicow, od trzeciego potrzebne zwolnienie lekarskie. Nieobecnosci z innych powodow np. byly tanie bilety do Tajlandii wiec czmychnelismy 3 dni przed feriami, sa bardzo niemile widziane i raczej nikt tego nie robi. Za pierwszym takim numerem dostaje sie listowne upomnienie od dyrekcji, jak takich dni uzbiera sie wiecej (chyba w sumie 8) - kontrola z gminy. NIE MA wyjezdzania na jakies wlasne prywatne wycieczki poza okresem ferii szkolnych. I ta zasada obowiazuje, mimo iz w szkole mojego syna 95% to ekspaci, ktorzy np. na Swieta jezdza poza Belgie - no trudno, wyjezdzamy dopiero jak dzieciaki maja wolne. Podobniez nie mozna sobie zrobic wolnego, bo chce z dzieckiem pojsc na zakupy, czy odwiedzic znajomych. To, ze jako rodzic jestem w stanie nieobecnosc usprawiedliwic, nie ma tu znaczenia. Oczywiscie mozna zawsze posciemniac, ze dziecko bylo chore (jak juz sie naprawde musi) - tylko taki numer przechodzi ze starszym dzieckiem, bo mlodsze oczywiscie sie wygada. Poza tym - srednio jest to pedagogiczne, bo uczy kombinatorstwa i obchodzenia zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 11:27 ooo, z Tajlandia to niefajnie macie W Szwecji - jest chyba do wykorzystania 10 dni "ledig" czyli wolnego i mozna se jechac do legolandu czy gdzies. Jak chcesz miec wakacje w srodku semestru, musisz napisac podanie do dyra o takie "wolne" - w "mojej" szkole najczesciej jako uzasadnienie podawalo sie "obcowanie z innymi kulturami" lub "nauka i cwiczenie jezyka w praktyce" jesli krajem byla np Hiszpania xD (podanie zwykle podpisuje nauczycielka dziecka, zanim trafia na biurko dyra) Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 11:30 Wiem ... z drugiej strony Skandynawia latem ma chyba tylko miesiac wakacji (rok szkolny zaczyna sie 15.08 n'est pas?), a my mamy dwa. Moze dlatego uwazaja, ze dodatkowe wolne w ciagu roku byloby juz szczytem rozpasania? Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 12:02 Szkola w istocie zaczyna sie okolo 15.8 (zaleznie od kommun, czyli gminy) ale i konczy okolo 12.6 Oczywiscie na pogode wplywu sie nie ma Wglad w podania mialam jako pracujacy w szkole. Szczerze mowiac, nie slyszano o odmowie wakacji nawet osobnikom "z problemami" Odpowiedz Link Zgłoś
aka10 Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 12:15 W Szwecji rok szkolny konczy sie okolo 10-12 czerwca, a zaczyna okolo 20 sierpnia. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 13:08 No to macie troche lepiej z tym dodatkowym wolnym My dwa lata temu pojechalismy 2 dni wczesniej na ferie wielkanocne i po powrocie czekal na nas list od dyrekcji Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 17:32 faktycznie - ogolnie troche pozniej sie zaczyna szkola, aka10 ma racje Jako ze pracowalam na swietlicy, zaczynalam nieco wczesniej. "Chyba" w zdaniu o wolnym do wykorzystania w szkole wzielo sie stad, ze glowy nie dam, ze to akurat 10 dni - sama nigdy tego nie wybieralam. Rodzice po prostu zglaszali, ze Chris bedzie "ledig" tego i tego, wtedy w formularz obecnosci wpisywalo sie L zamiast S/Sj, ktore oznaczalo chorobe. Tam, gdzie pracowalam, duzo dzieci jezdzi(lo) tuz po rozpoczeciu roku, +/- poczatek wrzesnia lub odwrotnie - tuz przed koncem. Plus egzemplarze multikulti, ktore wybieraly sie do swoich rodzinnych krajow (zwykle dosc dalekich) z oczywistych powodow wtedy, kiedy mogli rodzice, co nieraz wypadalo w srodku roku szkolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: BeNeLux melduje :) 23.09.14, 18:49 U mnie w kommune rok szkolny konczy sie w piatek przed 24 czerwca ( jesli 24 przypadaxw piatek , w tym dniu jest zakonczenie roku szkolnego ). Poczatek roku szkolnego zaczyba sie w poniedzialek , mniej wiecej w polowie sierpnia. W tym roku byl to 18.08 , byly to 2 ostatnie tyg miesiaca. Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: Urodziny w Norwegii 23.09.14, 11:00 Cytat(...) Lekko mnie zmroziło info, że oto dzieci muszą zapraszać albo całą klasę albo pół klasy wg. płci (dziewczynki zapraszają dziewczynki, chłopcy - chłopców) i nie ma miejsca na wolność dobierania sobie gości na prywatnej imprezie, (...) Triss, niech Cie nie mrozi, bo nie do konca zrozumialas idee, a rzeczywistosc jest duzo cieplejsza Nie ma nakazu zapraszania calej klasy lub wszystkich dziewczynek/chlopcow, istnieje natomiast zasada, stosowana w kazdej placowce w Norwegii, ze zaproszenie na urodziny mozesz dostarczyc na terenie szkoly tylko jezeli zapraszasz wszystkie dzieci (wszystkie dziewczynki/wszystkich chlopcow). Jezeli zapraszasz dzieciaki wkladajac zaproszenia do skrzynki pocztowej, dzwoniac do rodziow lub poprzez FB (czy jakikolwiek inny kanal), to na 30 osob w klasie mozesz zaprosic 28 i szkola nic do tego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
77kunda Re: Szokująca ingerencja szkoły w prywatność 24.09.14, 09:08 Intencje fajne ale mnie zastanawia aspekt finansowy bo nie każdy ma urodziny w ciepłych miesiącach, nie każdy posiada dom z ogrodem gdzie zmieści się 30 dzieciaków. A po drugie dzieci maja kolegów nie tylko w szkole ale tez poza i teraz zaprosić cala klasę i jeszcze drugie tyle z poza klasy. Moje dzieci chodzą do małych klas i są imprezy dla wszystkich i są dla wybranych i nikt się nie obraża. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 ludzie, potraficie czytac ze zrozumieniem?? 24.09.14, 09:46 Nie ma NAKAZU organizowania imprez dla calej klasy. Jest ZAKAZ dystrybucji zaproszen na terenie szkoly, jesli wiaze sie to z wykluczeniem ktoregos z dzieci. Mozesz zorganizowc impreze dla piatki czy osemki wbranych dzieci, kolegow klasowych , przemieszanych z sasiadami i kuzynostwem, wtedy po prostu zaproszenia rozprowadza sie POZA TERENEM szkoly i POZA GODZINAMI lekcyjnymi. Prywatnymi kanalami (mail, facebook, telefon, poczta, osobista rozmowa z rodzicami, co kto lubi). To wszystko. Nie musisz wcale organizowac dziecku urodzin. Jesli chcesz tylko zaprosic babcie na skromny kawalek tortu, tez jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: ludzie, potraficie czytac ze zrozumieniem?? 24.09.14, 09:54 A jak już zaproszenia rozesłane (oczywiście poza szkołą) to w szkole można poruszać ten temat np. zapytać kolegę z ławki czy już dostał zaproszenie i czy będzie? A po urodzinach można na terenie szkoły wspominać imprezę? Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: ludzie, potraficie czytac ze zrozumieniem?? 24.09.14, 22:18 odpowiem ci znowu z doswiadcznia: mozna. Przynajmniej to drugie. Dzieci na swietlicy czesto wspominaly impry u kolegow z klasy (kto co powiedzial, jakie dawali czipsy i ktory prezent byl fajny) Dzieci, ktorych to nie dotyczylo (bo nie byly, albo nie byly zaproszone) sluchaly, albo i nie zdarzalo sie zadac jakies pytania kolegom - i odchodzily do swoich spraw. Jako byla swietliczanka nie przypominam sobie incydentow dyskryminujacych z urodzinami w tle. A dzieci jak dzieci, wszedzie sa podobne - i w skandynawskiej szkole slyszalam dramatyczny ryk "Ty swinio, nie przyjdziesz do mnie na urodziny!" czyli mobbing na pol podworka I nikt nie robil z tego halo, nastepnego dnia znow byli kumplami. Moj maz zas odbieral odswietnie ubrana (sukienka w czachy, rajstopy z "blyszczykiem") kolezanke z klasy syna zaproszona na urodziny w malpim gaju w godzinach popoludniowych. Poniewaz codziennie kiblowala na swietlicy do 18, byly dwie opcje - odebrania jej ze swietlicy i zawiezienia przez nas, albo niepojscia. Panie o tym wiedzialy z gory - nie kazaly jej zalozyc burki, zeby nikt nie poczul sie urazony brakiem zaproszenia. (Dziewcze typu mortal kombat, zapewne zapytano ja, czemu nagle sie tak wylaszczyla Ubior byl jej wlasnym pomyslem,) Kolektywne rozdawanie zaproszen w szkole wygladalo najczesciej tak, ze rodzice przyklejali je na pudelkach w szatni (kazde dziecko ma w szatki pudlo plastikowe na rezerwowe ciuchy). W szkole, gdzie byly szafki - wkladalo sie do szafek. Kazdy rodzic na poczatku roku dostaje liste klasy z adresami dzieci, data urodzenia i telefonem do jego rodzicow, wiec zdobycie adresu nie jest trudne. Oczywiscie, mozna tez wyrazic zyczenie, zeby na takiej liscie nie figurowac. Odpowiedz Link Zgłoś