Znowu tranzytowa kotka podrzuciła male kociaki.
Pięć sztuk rozkosznych dzikusów, które teraz trzeba jakoś oswoić, zaopatrzyć w szczepienia i odrobaczanie i wydać w dobre ręce. Zapewne przestala karmić więc zrzuciła kłopot na ludzi

Małe biegają po trawniku, na nasz widok czmychają pod krzewy ogrodu.
Z tranzytowych kocich samców przysposobiliśmy już dwa, a w zeszłym tygodniu od sasiadów przyszło male poldzikie coś o rdzawym kolorze sierści. Sąsiedzi go nie chcieli, bo to też desant niewiadomo skąd.
Rust ma już dom, dzisiaj idzie do kolezanki.
Wczesniej, w ciągu dwóch lat oddaliśmy 4 kocięta - również podrzucone przez nieznaną nam kocicę.
Dlaczego znowu my??

Najchętniej zlapalabym te male dzikusy i wzięła do domu, by szybko oswoiły się z ludzką rasą. Tylko jak je złapać?
Dopiero gdy będą oswojone i zaopatrzone mogę szukac domow.
Chce mi się płakać, kurcze, po co mi ta wrażliwośc na los kotów, same kłopoty