Dodaj do ulubionych

Lekarz a dyskrecja

08.10.14, 09:32
Odbieram to podobnie jak pan Żakowski, widziałam wypowiedź doktora zmarłej aktorki i mnie zszokowała wylewnością. Kurczę, czym innym byłaby wypowiedź na temat choroby, zachęcanie do badań itp., a czym innym wylewność odnośnie prywatności pacjenta.
dyskrecja lekarza
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:00
      cenię Żakowskiego, ale jesli naprawde wierzy on w to że lekarze nikomu nic całkiem o swoich pacjentach nie mowia - to jest naiwny jak dziecko.
      lekarz na pewno dostał upowaznienie żeby mówić o chorobie Przybylskiej. bez tego to zawodowe samobójstwo, a nie wierze że byłby tak glupi.
      • iskierka3 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:11
        Na pewno mial pozwolenie rodziny, niemozliwe zeby sie w taki sposob wypowiadal bez niego. Ale i tak jego wypowiedz czyta sie dziwnie i niemilo.
      • marzeka1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:12
        Ale czym innym jest rozmowa lekarzy o konkretnym chorym, a czym innym gadanie o tym w telewizji; gdy mój mąż miał operację, poproszono go o możliwość filmowania tych 12 godzin operacji w ramach pokazywania tego potem studentom itp.- widzieliśmy potem fragmenty, to było tak sfilmowane, że gdybyśmy nie widzieli, że tam leżał mój mąż, nie odkrylibyśmy tego- dyskrecja była.
        I czym innym jest mowa o chorobie: rak trzustki, a czym innym przywoływanie w telewizji tylu szczegółów z jej życia, gdy zachorowała.
      • premeda Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:18
        Cóz z tajemnicą lekarską w Polsce jest jak z fałszowaniem podpisów, wiadomo, że nie wolno, że jest to karalne ale praktyki kwitną w najlepsze. I dobrze, że Żakowski mówi o tym głośno, bo i jedno i drugie powinno być jak najszybciej przywrócone do porządku. Zwróciłam już na to uwagę jak lekarz opowiadał o operacji Ani, że w trakcie wyszły przerzuty. Kurde no, nie wiem czy jej rodzina wyraziła zgodę na takie szczegóły ale dziwnie mi było jak z ust lekarza to słyszałam. No nie chciałabym na takiego trafić. Zwłaszcza, że u mnie był przypadek, gdy o nowotworze znajomego dowiedziałam się przed nim samym i jego rodziną. Wystarczyło, że ciotka bratowej pracuje w szpitalu w zaopatrzeniu. Taki brak przyzwoitości jest chory i powinien być nagłaśniany i bezwzględnie tępiony.
      • crises Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:35
        Wiadomo, że mówią. ale k...a jest różnica między gadaniem żonie przy kolacji "wiesz, kochanie, taki trudny przypadek dziś miałem", a paplaniem w mediach intymnych szczegółów o osobie publicznej.
        • marzeka1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:41
          crises napisała:

          > Wiadomo, że mówią. ale k...a jest różnica między gadaniem żonie przy kolacji "w
          > iesz, kochanie, taki trudny przypadek dziś miałem", a paplaniem w mediach intym
          > nych szczegółów o osobie publicznej.
          >

          - dokładnie, kompletnie nie ruszałoby mnie takie mówienie do żony, toż lekarz jest człowiekiem, może być trudno czasami i to bardzo, ale latać i gadać w taki sposób w telewizji?
        • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:04
          kurcze, moze ja mam skrzywione patrzenie, ale to dla mnie nie były intymne szczegoly. że wyła z bólu? - to się bardzo często zdarza przy nowotworach, problem jest bardzo nagłasniany, moze własnie to w czymś pomoże? jesli nie naukowcom w opracowywaniu jakichs nowych terapii bólu, to moze chociaz chorym bedzie "raźniej" ze swiadomością że znana osoba tez się męczyła, wiec to nie jest tak że "tamtymi" sie lekarze zajmują i dbają, a o "szarych ludzi" nie?
          śmierci i cierpienia osób znanych warto przekuwac w akcje uświadamiające dla ludzi. tak jak po wyznaniu Justyny Kowalczyk (tak, wiem, to nie to samo...) i paru innych sław ludzie jednak inaczej zaczęli patrzyć na depresję, nie traktują tego jak choroby wstydliwej, zaczeli sie przyznawac, szukac pomocy. moze i teraz coś to da?...
          • marzeka1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:07
            Nie wiem, może jestem dziwna, ale dla mnie to nie brzmiało dobrze: inaczej jest powiedzieć: z tą chorobą wiąże się duży ból, który niektórzy chorzy nie mogą znieść, bo..., a inaczej brzmi zdanie, że to pani Anna wyła z bólu.
            No rusza mnie to, tym bardziej, ze na raka trzustki zmarła moja teściowa.
            • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:21
              sorki, ale "z tą chorobą wiąże się duży ból, którego niektórzy chorzy nie mogą znieść" to taki banał z książki wyjęty. przeczytasz, uslyszysz - zapomnisz. niby wszyscy wiedzą, a jakos nie dociera.
              to nie wstrząsa. ludzmi trzeba wstrząsnąć żeby dotarło.
              • premeda Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:41
                Ale po co to ma do nich docierać, że jak są chorzy to będzie bolało? Żeby się bali za wczasu, czy po co? Ogólnie takie bezrefleksyjne pisanie, że po diagnozie żyje się 5m-cy też niczemu dobremu nie służy. A jeszcze jak ktoś chory to przeczyta to już calkiem załamać się można. To ja tak dla promyka nadziei napiszę, że mój M. zna człowieka, który z raka trzustki wyszedł. Ze steranym wcześniej alkoholizmem zdrowiem, a i tak mu się udało.
              • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:22
                Watpie by dla kogos w bolu fakt se cierpiala takze znana osoba byl pocieszeniem. Obchodzi Cie tylko to co Ty czujesz a przede wszystkim zebys jak najszybciej przestal cierpiec. I jaki to ma zwiazek z mowieniem o chorobie jako takiej? Wiadomo ze rak trzustki wiaze sie z wlasciwie wyrokiem smierci, ze nawet wykrycie wczesnie niekoniecznie moze dawac nadzieje na wyleczenie - na razie medycyna jest bezbronna. I tez nie jest to tak czesta odmiana raka jak rak piersi, przy ktorym istotnie trzeba non stop trabic o badaniach i leczeniu sie.
              • crises Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:48
                A po jakiego ...uja pana miałoby do nich cokolwiek docierać w tym konkretnym przypadku?!

                Rak trzustki to nie jest nowotwór, w przypadku którego dałoby się cokolwiek zmienić zwiększaniem świadomości społecznej, jak w przypadku raka piersi czy raka szyjki macicy. Przeżywalność 5-letnia na poziomie 2%, praktycznie zaniedbywalna. Możesz latać co miesiąc na USG jamy brzusznej, i tak nic to nie da.
          • elf1977 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 18:12
            A w czym to ma pomóc? To, co się dzieje na onkologii jest sprawą systemu, wystarczy poczytać o zwłokach podczas czekania na chemioterapię czy problemach z przepisywaniem morfiny.
            Ludzie raczej przy kolacji nie będą gawędzić o szczegółach nowotworowej choroby, natomiast takie wynurzenia w prasie stanowią jednorazową sensację. Niczemu i nikomu to nie służy.
          • mia_siochi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 20:21
            Ależ w Polsce są dostępne wszelkie znane na świecie, bardzo skuteczne sposoby leczenia bólu. BARDZO skuteczne. Ba! Są nawet refundowane, kosztują kilka złoty.
            Gorzej ze świadomością lekarzy...
    • bambzgrozja Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:09
      Też mi szczęka opadła jak słuchałam w poniedziałek wieczorem na TVPinfo wywiadu z tym lekarzem. Wydaje mi się, że nie dostał od rodziny upoważnienia do informowania w tak szczegółowy sposób o przebiegu choroby Ani tylko poniosły go pewnie za bardzo emocje (jak mówił był lekko roztrzęsiony).
    • lilly_about Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:15
      Popieram Żakowskiego w 100%
    • gazeta_mi_placi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:17
      Nie da się tak znieczulić chorego by nie wył? Szczerze mówiąc to mnie bardziej zszokowało.
      • marzeka1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:21
        Nie wiem, być może da się znieczulić, ale nie uważam, ze powinniśmy o tym wiedzieć, o takim bólu w chorobie, jaki przeżywała zmarła aktorka.
        • gazeta_mi_placi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:25
          Ból to coś wstydliwego? Raczej należy się zastanowić co jest nie tak, że nie da się dobrze znieczulić pacjenta onkologicznego, bo skoro znaną aktorkę się nie dało to strach co w sytuacji ubogiego przeciętnego Kowalskiego.
          • marzeka1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:31
            Ale czym innym jest, jak lekarz mówi: to choroba, która łączy się w wielkim bólem, a czym innym przywoływanie chwil z ciężkiej choroby pani Anny. Chodzi o sposób, w jaki to mówił, mówił tak niedyskretnie, niefajnie.
            • gazeta_mi_placi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:39
              Mimo wszystko mnie zmroziło, znam dwie osoby (dziewczyny- kobiety) które miały umierających na nowotwory ojców, obie strasznie to wspominały, wycie z bólu itp.
              Ale to było - 20 i 13 lat temu, myślałam że od tego czasu coś się zmieniło, ale skoro nawet znaną aktorkę nie można dobrze znieczulić to straszne bo to oznacza, że zwykły umierający Kowalski (a takich jest tysiące) zapewne będzie w jeszcze gorszej sytuacji.
              Może eutanazja na życzenie? Ciężka sprawa.
          • elf1977 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 18:17
            Zgadzam się, można wykorzystać taki przypadek nie po to, żeby gwiazdorzyć i opowiadać o aktorce, a po to, by poruszyć problem braków w leczeniu onkologicznym. Dlaczego np. lekarze pierwszego kontaktu nie mogą wypisać recepty na morfinę osobom umierającym? Dlaczego w Polsce jest bardzo niski wskaźnik sprzedaży morfiny przy wysokim - zaawansowanych nowotworów? Dlaczego szwankuje diagnostyka? Jaki jest cel robienia operacji onkologicznych, jeżeli później miesiącami czeka się na radio czy chemioterapię? To są problemy, czy o nich mówił pan doktor?
            • mia_siochi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 20:25


              elf1977 napisała:

              > a po to, by poruszyć problem braków w leczeniu onkologicznym.


              Leczeniem bólu nie zajmują się onkolodzy. Chyba ze bardzo chcą. Zajmują się tym specjaliści medycyny paliatywnej.


              > Dlaczego np. lekarze pierwszego kontaktu nie mogą wypisać recepty na morfinę o
              > sobom umierającym?

              Bo morfina i inne opioidy wymaga miareczkowania, czyli dokładnego ustalenia dawki. To nie jest kwesta rzucenia recepty.

              Dlaczego w Polsce jest bardzo niski wskaźnik sprzedaży morfi
              > ny przy wysokim - zaawansowanych nowotworów?

              I całe szczęście że niski, bo to oznacza, że morfina jest wypierana przez nowsze, lepsze, mniej inwazyjne, skuteczniejsze itd metody.
              W Polsce jest czym leczyć. Nie ma takiego leku przeciwbólowego na świecie, który nie byłby u nas dostępny.


              Dlaczego szwankuje diagnostyka? Ja
              > ki jest cel robienia operacji onkologicznych, jeżeli później miesiącami czeka s
              > ię na radio czy chemioterapię? To są problemy, czy o nich mówił pan doktor?

              A to już zupełnie inna kwestia.
              • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:27
                > Dlaczego w Polsce jest bardzo niski wskaźnik sprzedaży morfi
                > > ny przy wysokim - zaawansowanych nowotworów?
                >
                > I całe szczęście że niski, bo to oznacza, że morfina jest wypierana przez nowsz
                > e, lepsze, mniej inwazyjne, skuteczniejsze itd metody.
                > W Polsce jest czym leczyć. Nie ma takiego leku przeciwbólowego na świecie, któr
                > y nie byłby u nas dostępny.
                >
                >
                Kiedys w Polityce (nie 10 lat temu, tylko max 2-3 lata) byl artykul o tym ze w Polsce w ogole jest duzy problem z leczeniem bolu, ze trudno zostac zrozumianym w tej kwestii nie tylko przez lekarzy ale i system refundacji. Ze wlasnie morfina jest w Polsce srodkiem do ktorego sie najczesciej ucieka. Moze przy terminalnych chorobach nowotworowych jest inaczej ale to w koncu nie jedyne choroby w ktorych sie cierpi.
                • mia_siochi Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 07:27
                  Refundowane są w Polsce wszystkie dostępne na swiecie formy opioidów.
                  Mamy oxycodon, mamy różne formy fentanylu (przezskórne, donosowe, podjęzykowe, podpoliczkowe), mamy metadon. Bodajże hydromorfon nie jest dostępny, ale to akurat mała strata. Morfina jest tania i ogólnodostępna, fakt.
                  Każdy z tych leków może być z powodzeniem zastosowany u chorego onkologicznego- mówię tu o stronie formalnej. Każdy z nich JEST zarejestrowany w bólu nowotworowym. Każdy z nich JEST refundowany.

                  Problem jest gdzieś indziej- pacjenci nie wiedzą, że onkolodzy nie zajmują się leczeniem bólu. Bardzo często przy oddziałach onkologicznych usytuowane są poradnie leczenie bólu. Tam się idzie.
                  A to, że onkolodzy często sami sobie z bólem nie radzą (lub nie są zainteresowani leczeniem) ale i nie informują pacjenta, gdzie ma iść- to jest problem. Nie dostępność i refundacja. To są dwie składowe. Brakuje częsci trzeciej- zainteresowania i umiejętności lekarza.
      • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:31
        czasem sie juz nie da. nie to że nie ma czym, nie to że nie ma chęci - po prostu sie nie da. pompuje sie najwyższe dawki, całe koktajle leków - a ból i tak jest.
        • gazeta_mi_placi Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:40
          A nie można wprowadzić wtedy w stan jak do operacji?
          • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 10:54
            to nie jest rozwiązanie.
            • montechristo4 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:21
              można przeciąć wiązki nerwowe, ale w Polsce rzadko się to praktykuje sad
              • dziennik-niecodziennik Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:35
                to jest znaczne uproszczenie.
                na jakim etapie przeciąć? co z pozostałymi wrażeniami przewodzonymi tą samą drogą? co z pozostałymi mechanizmami biologicznymi powiązanymi z bólem? jeśli wyłączymy "czucie bolu" - skąd bedziemy miec pojęcie o jakichs nowych procesach chorobowych u pacjenta? itd itd...
                • aandzia43 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 12:10
                  Mówimy o.fazie terminalnej choroby. Co choremu po "innych odczuciach", jak zostało mu parę dni, tygodni życia.
                • sanciasancia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 17:55
                  @"czucie bolu" - skąd bedziemy miec pojęcie o jakichs nowych procesach chorobowych u pacjenta? itd itd...
                  W fazie terminalnej?
                  Jak mojego dziadka wypuścili ze szpitala po operacji (rak jelita) w fazie prawie terminalnej (żył jeszcze dwa miesiące) ze względu na niespecjalnie kontrolowaną cukrzycę przenieśli go na insulinę. I po dziś dzień się zastanawiam po na jaki organ męski męczyć tego człowieka kłuciem, zastrzykami, przełomami, niedocukrzeniami, jak on i tak umiera.
                  • lauren6 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 21:08
                    U mnie w rodzinie to samo. Człowiek umiera, ale skutecznych leków przeciwbólowych nie dadzą, bo - uwaga - uzależniają. No kurza twarz, lepiej się zwijać z bólu, ale nie zostać ćpunem na ostatnie miesiące życia. Jak ci lekarze dbają o moralność pacjenta!
              • shige Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:41
                Termolezja sprawdza się tylko przy niektórych bólach nowotworowych. I nie jest prawdą że się ją w Polsce rzadko praktykuje tym bardziej że jest już refundowana przez NFZ. W przypadku raka trzustki rak musi być umiejscowiony w okolicach splotu trzewnego wtedy ta metoda faktycznie pomaga.
                Co do wypowiedzi lekarza dla mnie jako dla lekarza była ona oburzająca.
      • unisex.brace Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:14
        S schorzenia I choroby morfinoodporne.
      • kiddy Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 10:08
        W przypadku raka trzustki często tylko operacyjnie, to jest przez uszkodzenie nerwów splotu słonecznego. Ten rak nie dość, że inwazyjny i wredny, to jeszcze często nacieka na te nerwy powodując straszne bóle. Nie wiem, w jakim stopniu da się uśmierzyć taki ból lekami, ale myślę, że pani Anna była pod bardzo dobra opieką i gdyby łagodzenie bólu do minimum było możliwe, to pewnie byłby łagodzony.
    • kalia-kalia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:37
      Mnie też to zszokowało.
      Nawet jeśli przyjmiemy, że stało się to za zgodą rodziny, to nie sądzę, by rodzina właśnie to miała na myśli, tj. mówienie gdzie dokładnie w tej trzustce był guz, co widzieli w trakcie operacji itd.
      To jest tak bardzo intymne. Jedno to wiedzieć, co to za choroba - jak się objawia, jak się ją leczy, jakie są rokowania, ale co innego znać dokładnie jej przebieg u konkretnej osoby.
      • notting_hill Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 12:11
        Mnie się wydaje, że jest jakieś ogólne przyzwolenie na odzieranie ludzi chorych z intymności- zacząwszy od szpitala, a skończywszy na rodzinie...
        Słyszałam wielokrotnie przekazywane sobie w rodzinie czy bliskich znajomych szczegółów choroby różnych ludzi i uważam to za obrzydliwe. Ale to jest faktem. Sami chorzy dyskutują na temat swojej prostaty, jajników, szyjki macicy, piersi, tak jakby choroba odbierała im wstyd i potrzebę intymności. Pewnie, że nie wszyscy, ale całkiem spora grupa. I pal licho, kiedy to sam chory decyduje o tym, ale kiedy robi to rodzina, to już jak dla mnie hard core. Tak jakby poprzez fakt choroby i zdania się na pomoc bliskich, człowiek odbierał sobie prawo do zachowania tajemnicy na temat swojej fizjologii....
        Wypowiedż tego lekarza bardzo się w ten trend wpisuje, ale oczywiście to nowa tfu! "jakość" w mediach. Czy teraz już wszyscy będą śledzić i kibicować terminalnie chorym celebrytom? Relacja live? Jakoś nie wydaje mi się, że daleko nam do tego...
        • shige Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 13:13
          Dyskutowanie nt. szczegółów choroby z najbliższą rodziną czy przyjaciółmi nie jest złym pomysłem, a na pewno nie jest to hard core. To pomaga pacjentowi i rodzinie zrozumieć chorobę. Często wyczula osoby potencjalnie zdrowe na pewne objawy, które mogą pojawić się u każdego, skłaniają do badań, a w konsekwencji ratują życie.
          Większość chorób, z którymi jako neurochirurg mam do czynienia to choroby całej rodziny. Nie da się nie mówić o tych chorobach nawet ze szczegółami. Co więcej często wiedza jak się trzeba zachować w przypadku gdy pacjent ma niespodziewany nawrót lub atak choroby ratuje tym chorym życie. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że pacjent chce o tym mówić. Wielu pacjentów niestety nie chce niepokoić rodziny.Są pacjenci, którzy chorobę przed najbliższymi zwyczajnie ukrywają. Choroba jest w takich rodzinach tematem tabu.
          > Tak jakby poprzez fakt
          > choroby i zdania się na pomoc bliskich, człowiek odbierał sobie prawo do zacho
          > wania tajemnicy na temat swojej fizjologii....

          W stanach ciężkich, terminalnych ostatnią rzeczą o jakiej myśli pacjent, lekarz, rodzina pacjenta to fizjologia...

          Czy teraz już wszyscy będą śledzić i kibicować terminal
          > nie chorym celebrytom? Relacja live? Jakoś nie wydaje mi się, że daleko nam do
          > tego...

          Niektórzy celebryci już relacjonują zabiegi operacyjne, porody itp. To żadna nowość.
          Relacje z sali operacyjnej, konferencje po operacjach ale za zgodą pacjenta to też żadna nowość.
    • kandyzowana3x Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:41
      Pan Zakowski to moze najpierw by sie zajal etyka wsrod dziennikarzy? Jego wypowiedz odbieram tak jak wypowiedz Joli o zasadach dobrego wychowania na forum .
    • kozica111 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 11:58
      Nie każdy ma swobodę występowania przed kamera, myślę że był to raczej wynik stresu niz przemyślana wypowiedź.
      Sporo ostrych słów pod adresem lekarza....ale żeby ktoś "mówił" to musi tez ktoś słuchać, tak? Nastawiacie uszka, zaglądacie do kolorowych magazynów, otwieracie artykuły na stronach netowych....och wy dobre, idealne istoty z Żakowskim na czele....
    • ewa_mama_jasia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 13:51
      Już pisałam komentarz na stronie głównej. Wydaje mi się, ze ten lekarz ma zgodę rodziny na takie wypowiedzi. Widziałam fragmenty wywiadu w TVP Info, wydawał mi się bardzo przejęty. Nie sądzę że wypowiadał się samodzielnie, bez zgody rodziny. Bo skoro uszanował (a z nim cały zespół szpitala) wolę dyskrecji Ani P w trakcie leczenia to nie widzę powodu dla którego zmienił postępowanie po śmierci.
    • przeciwcialo Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 17:25
      Lekarz pojechał. Mam nadzieje że o ile nie miał zgody rodziny pani Anny to odpowie za takie paplanie jęzorem.
    • sanciasancia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 17:57
      Mam nadzieję, że lekarz ma zgodę rodziny. Ale obstawiam syndrom Boga.
      • lillaj Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 19:21
        Pamiętam przy okazji tej walki z paparazzi jak mówiła, że robi to ze względu na swoje dzieci, córkę, która chodzi do szkoły, czyta gazety i jest jej bardzo przykro, gdy widzi te informacje o chorobie matki w brukowcach. Dlatego nie sądzę, zeby rodzina pozwoliła na takie wypowiedzi i nie sądzę, żeby AP było obojętne, że w szkole dzieci uslyszą o tym jak wyła z bólu, albo rzuci im się w oczy taki tekst z pierwszej strony szmatławca. Myślę, że ona bardzo chroniła dzieci przed takimi sytuacjami.
        • wioskowy_glupek Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:00
          I serio myślisz że żyjąc z nią tego nie widziały ? Nie bądź naiwna.
          • lillaj Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:17
            wioskowy_glupek napisała:

            > I serio myślisz że żyjąc z nią tego nie widziały ? Nie bądź naiwna.

            Nie unoś się tak i nie pokrzykuj. To są zupełnie różne sytuacje: widzieć cierpiąca matkę i czytać w brukowcu, w necie, wysłuchiwać komentarzy. Ja swojemu dziecku chciałabym tego oszczędzić. A cały wątek to oczywiście gdybanie, bo wie o tym tylko rodzina i lekarz. Jednak można było przekazać te informacje inaczej.
      • nickbezznaczenia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 21:17
        Anna Przybylska już się wcale nie liczy, bo przecież nie żyje.
        Co za czasy.

        sanciasancia napisała:

        > Mam nadzieję, że lekarz ma zgodę rodziny.
    • kol.3 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 20:25
      Ja przeczytałam bardziej rozwinięta wypowiedź tego pana, z której wynikało, że początkowo AP miała zdiagnozowany łagodny nowotwór trzustki (mylna diagnoza), a lekarze w ogóle nie podejrzewali, ze kobieta w tak młodym wieku może mieć nowotwór złośliwy. Nie zrobili jej na początku TK, bo nie chcieli jej robić krzywdy(!), uważali, duża dawka promieniowania wpłynęłaby negatywnie na płodność AP, bo kobieta chciałaby mieć jeszcze dzieci (!)
      Kobieta jest śmiertelnie chora a gość się martwi o jej płodność - zabić to mało.
      Z każdym słowem lekarz się pogrążał. Dureń wyjątkowy.
      • lauren6 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 21:10
        I tym samym znów dobre samopoczucie potencjalnego płodu było ważniejsze od zdrowia kobiety. Witamy w Polsce.
        • alexa0000 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:18
          Bez przesady. Nie sadzę, żeby nie przedyskutowal tego z sama zainteresowana. Nie wierzę w to, że wybrał dobro potencjanego płodu. Nadinterpretujesz.
          • wioskowy_glupek Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:01
            Przecież, przeczytałaś już że jest durniem one wiedzą lepiej czy przedyskutował czy nie.
          • kol.3 Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 06:39
            www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1706063,1,lekarz-anny-przybylskiej-opowiada-o-jej-walce-z-choroba,index.html

            Tu jest link do wypowiedzi, nie wynika z tego czy z nią dyskutował czy nie.
            W sprawie nowotworów trzustki wypowiadał się onkolog ze Śląska, który stwierdził, że w Polsce są one źle leczone, ponieważ nie ma obowiązujących wszystkich lekarzy standardów i procedur leczenia, lekarze czasami od początku nie wykonują badań niezbędnych do postawienia prawidłowej diagnozy, a zwłaszcza tomografii.
            Cała ta historia z płodnością AP przypomina mi przypadek, jak pewna bliska mi osoba chorowała na nowotwór, umierała a moja kuzynka mówila: " nie dawaj mu morfiny bo się uzależni." Poziom głupoty mniej więcej taki sam.
          • lauren6 Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 07:02
            Przesadzam? W Polsce kilka lat temu był głośny przypadek młodej kobiety, która zmarła na za późno wykrytego raka. Lekarze odmówili jej badań, bo była we wczesnej ciąży. Nie wiesz jak było w tym wypadku, a po śmierci pani Ani lekarz też będzie krył swój tyłek opowiadając bzdury. Faktem jest, że nie zrobiono jej tomografii choć powinna była ją mieć. Sam lekarz wspomniał coś o dziecku, ciąży, więc moim zdaniem trop jest trafny.
            • lauren6 Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 10:37
              Prosze i dzisiejszy artykuł w tokfm potwierdza co napisałam. Lekarz sie broni (!!!!), ze AP nie chciała miec wiecej dzieci, ale była zdolna do zajscia w ciaze, a TK mogla zaszkodzic potencjalnemu dziecku. Rzyg!!!!!


              Ile jeszcze kobiet w tym kraju musi pójsc do piachu by lekarze wzieli sie za porzadne diagnozowanie i leczenie, nie patrzac na POTENCJALNA ciążę?

              To jest wypowiedz tak skandaliczna, ze w moich oczach ten pan powinien stracic prawo do wykonywania zawodu by juz nigdy nie zaszkodzic zadnej młodej kobiecie.
              • mary_lu Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 10:48
                Daj spokój, to już jest jakiś chory ciąg przeinaczeń i pomyłek. Nie ma sensu tego czytać.

                Z chorą trzustką czy wątrobą daj bóg każdemu trafić do CMI do Zadrożnego.
      • paskudek1 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:19
        ciekawe czy oni jej w ogóle powiedzieli że MOŻNA zrobić takie czy inne badanie ale wiąże się ono z takimi czy innymi EWENTUALNYMI konsekwencjami? Czy też uznali że może będzie chciała dzieci, po co badać itp... Niestety informacje o PEŁNYCH mozliwościach leczenia i konsekwencji kazdej wersji udzielają tylko w Leśnej Górze
      • sanciasancia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:30
        No własnie też na to zwróciłam uwagę. Jak można takie decyzje podejmować za swojego pacjenta, zwłaszcza za kobietę z trójką dzieci? Bo rozumiem takie dylematy u kobiety będącej w ciąży, ale u lekarza płodnej pacjentki, srlsy?
      • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:33
        On to wyjasnil w pozniejszej wypowiedzi ktora przytacza gazeta.pl. na stronie glownej, ze z ta plodnoscia nie chodzilo konkretnie o AP ze ona chciala miec dzieci i stad te obawy tylko ze generalnie jest sie ostrozniejszym w takich wypadkach w razie gdy kobieta chcialaby miec jeszcze dzieci. Co oczywiscie w takim szerszym ujeciu jest malo fajne, plodnosc ponad zdrowiem. Chodzilo mi tylko o to ze lekarz nie mial na mysli konkretnie chec posiadania dzieci AP i ze przeprosil ze moglo zostac to tak zrozumiane.
      • kalia-kalia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:30
        Choć oburza mnie wypowiedź tego lekarza nt. AP, to jednak tę część dotyczącą tomografii zrozumiałam w ten sposób, że nie należy jej (tomografii) wykonywać rutynowo bez wyraźnych wskazań zamiast np. USG, bo nie jest to badanie obojętne dla zdrowia.
        Z tej wypowiedzi nie wynika, że AP nie miała wykonanego tego badania, gdy już wiadomo było, że coś jest na rzeczy.
    • nangaparbat3 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:48
      Wychowalam sie wśrod samych lekarzy, w domu ciągle sie rozmawialo o chorych i chorobach, ale nigdy, absolutnie nigdy nie były opowieści o tym, jak sie ktoś zachowywał doswiadczając bolu, w ogóle żadnych szczegołow nie było.
      Lekarze maja swoje sądy i uważam, że ten pan powinien przed takim odpowiadać - nie żeby go miano karać, ale żeby sami lekarze wypowiedzieli stanowcze "nie".
    • 18lipcowa3 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 22:59
      Nie powiedział nic, czego bym się nie domyslala.
      Poza tym mysle ze miał zgode rodziny.
    • alexa0000 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:28
      Nie rozumiem, po co mówił o wyciu z powodu bólu. To nieludzkie. Chyba że miało to w jakis sposób sprowokowac dyskusje o eutanazji w Polsce. Przyznam,że sadziłam,ze boól udaje sie jakos zniesc przy nowotworach w 21 wieku-mea culpa, nikt z mojej bliskiej rodziny tak nie cierpiał. Dzieki tej wiedzy marze o tym,zeby w momencie, gdy będe w takim stadium ,miec zachomikowany stosik czegos, co pozwoli mi odejsc bez cierpienia.
      • znowu.to.samo Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 18:01
        o to to, taka sama refleksaj mnie naszła. Teraz gdy mam świadomość, że lekarze nie są w stanie uśmierzyć tego rodzaju bólu, mając tego raka i taką perspektywę jak AP, wolałabym sama ukrócić swoje męki
    • semihora Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:31
      Ale chyba nie zdradził żadnych sekretów? Że człowiek chory na raka wyje z bólu? No wyje.

      Dokładnie się nie interesowałam jego wypowiedzią, ale ten wszędzie eksponowany fragment o wyciu mnie nie zniesmaczył.
      • alexa0000 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:39
        Powiem ci, że wiele osób liczy na to,że juz się nie wyje. Jesli tak jest, jak jest, mam zamiar błagać rodzinę o eutanazję, jesli mi sie cos takiego przydarzy. Mam wielką nadzieję ,że cos wymyślą.
      • kalia-kalia Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:47
        Nie każdy chory na raka doświadcza aż tak wielkiego bólu. I nie dotyczy to tylko znikomej części chorych.
        Nie ma co tej choroby dodatkowo demonizować. Tak, część chorych przechodzi ją strasznie i na nią umiera, ale sporo ludzi zdrowieje, jest w długiej remisji, a leczenie i objawy choroby nie w każdym przypadku są aż tak potworne.
    • mruwa9 Re: Lekarz a dyskrecja 08.10.14, 23:47
      mnie jeszcze bardziej zdumiewa komentrz etyka, niewidzacego niczego zdroznego w wypowiedziach lekarza, ktory zachowal sie karygodnie i z naruszeniem prawa.
      Tajemnica zawodowa (lekarska) obowiazuje rowniez po smierci pacjenta, tego ucza juz na studiach .Dziwne, zeby lekarz z wieloletnim stazem tego nie pamietal.
      Dla mnie to skandal i to zarowno w odniesieniu do lekarza, upubliczniajacego informcje o stanie pacjentki, jak i w odniesieniu do etyka.
      • wioskowy_glupek Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:06
        Oczywiście, bo ty wiesz, jaka była wola rodziny Anny P. i jej samej w kwestii informowania o jej chorobie. To była osoba publiczna i na pewno doskonale zdawała sobie sprawę w tego co się będzie działo w mediach jak umrze. Skoro była osobą, która angażowała się w działalność charytatywną to skąd możesz wiedzieć, że nie uzgodniła z lekarzem, że jeżeli odpukać przegra z chorobą, to chciałaby żeby opowiedział w TV o jej cierpieniu, by wywołać dyskusję o stanie leczenia bólu w PL ? Ale dla Ciebie i wielu innych to skandal i brak etyki bo wy oczywiście wiecie na co pozwolenie miał jej lekarz big_grin Zabawne albo żałosne... Jak nie miał zgody to zapewne za to beknie ale nie sądzę by uprawiał publiczne medialne samobójstwo, także opanujcie się trochę.
        • czar_bajry Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:19
          wydaje mi się , że musiał mieć zgodę Ani na takie wyznania skoro przez cały czas choroby nikt ie puścił pary z gęby to trudno uwierzyć że nagle go złe opętało i zaczął za dużo gadać.
    • unisex.brace Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 00:25
      Lekarz nie powiedzial niczego zlego, Zakowski histeryzuje.
      • nangaparbat3 Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 06:50
        Lekarz (ani nikt poza osobą, ktorej to dotyczy) nie ma prawa upubliczniać szczegołow choroby, cierpienia, zachowania sie chorego.
        Sama sobie wyobraź, że cala Polska woja rodzina, znajomi, przyjaciele i wrogowie - czyta i słyszy opowieść, jak to Uni.brax jeczala podczas porodu.
        • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 18:27
          Co wiecej wyobraz sobie jak o tym ze wylas z bolu koledzy "radosnie" informuja Twoje dzieci jak te tylko przyjda do szkoly. Albo mowia ze dlatego ze chcialas miec dziecko nie wykryli wczesniej choroby - wprawdzie lekarz pozniej wyjasnial ze bylo to mowione ogolnikowo, ale kto tam by sluchal wyjasnien.
          • wioskowy_glupek Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 19:11
            Nie no jasne, bo jej dzieci to zapewne ją tylko w TV widziały i nie wiedziały że ona z bólu wyła - zlituj się.
            • nangaparbat3 Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 19:26
              No i co im zalezy, ze ludzie bedą gadać. Zlituj się.
              • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 20:13
                nie no jasne, bedzie im wszystko jedno ze gadaja o ich mamie
            • nathasha Re: Lekarz a dyskrecja 09.10.14, 20:12
              Myslisz ze pozwolila zeby jej male dzieci widzialy jak wyla z bolu? zlituj sie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka