nadia000
20.10.14, 00:04
Niedługo 1 listopada, dla wielu czas zadumy nad upływającym życiem. Ja niestety myślę nad tym bardzo często, zatruwa mi to życie. Nie potrafię pogodzić się z tym, że nie będzie mnie, mojej rodziny, wszystko się skończy, nigdy więcej się nie zobaczymy. Jestem racjonalistką, ciężko uwierzyć mi w to, że po śmierci jest jakieś inne życie, choć bardzo bym chciała w to wierzyć. Zresztą dla mnie życie ma sens tylko z moimi najbliższymi, z mężem i dziećmi. Nie potrafię pogodzić się z perspektywą śmierci, mam 37 lat i wciąż odmierzam czas...
Jak wy podchodzicie do tego tematu, czy jesteście pogodzone ze śmiercią, że wasze dzieci umrą , wasza rodzina przestanie istnieć? Czy wierzycie ,że jest inne życie po śmierci, wierzycie że spotkacie tam bliskich? A może wierzycie w reinkarnację? Co zrobić aby myśl o kurczącym się nieubłagalnie czasie nie zatruwała życia? Jak pogodziłyście się z tą perspektywą?