Dodaj do ulubionych

Przyzwolenie na wymiksowanie się

30.10.14, 10:58
męża, a co za tym idzie ojca z życia rodzinnego pod pozorem pracy.
W nawiązaniu do wypowiedzi volty i morgen.

Nie sądzicie, że znowu zatoczyliśmy kółeczko? Kobieta zarabia mniej więc zostaje w domu z dziećmi, pracę pana ceni się bardziej wymiernie i niewymiernie, więc jest większe przyzwolenie na to, że pan po cichutku wycofuje się z życia rodzinnego i obowiązków domowych na rzecz pracy. Na wielodzietnych jest wątek, w którym babeczki doszły do wniosku, że pan który wraca z pracy, powinien wrócić do ogarniętej chałupy, do czystych dzieci, do ciepłego obiadku i mieć godzinę na poczytanie gazety. A potem radośnie licytacja, której to ślubny, gdy został sam z dzieckiem okazał się bardziej nieporadny.

Już widzę odpowiedzi na posty emamy, która by się skarżyła że pracuje po 10-12 h i nie ma czasu dla dzieci i na ogarnięcie domu. Gross wypowiedzi by było, że się da, i jeszcze wyspać, ugotować gołąbki, mieć hobby i prasować ręczniki, lepić z dziećmi ludziki, kwestia tylko organizacji! Plus radosne wypowiedzi o obiadach z deserem robionych w 10 minut i wspomnienia, że nasze babcie nie miały zmywarek, pralek, pampersów, a sobie radziły i nie narzekały.Dorota Zawadzka kiedyś wspominała, jak biwakowała obok młodych ludzi, którzy uważali się za hiper-super postępowych. Jakie było jej zdziwienie, gdy okazało się, że gotują tylko panie, mimo szumnie głoszonych haseł o równouprawnieniu. Na zwrócenie uwagi, że coś nie halo, panie odpowiedziały, że tak wyrażają miłość, panowie wyrażali miłość jedząc i zapijając browcami.

Są panowie, którzy przykładają się w życie rodzinne, są też tacy którzy z chęcią znajdą powód by zostać dłużej w biurze na ochotnika, bo można sobie na joe monsterze posiedzieć, kawę w spokoju wypić.. Nie demonizuje pozostania w domu z dzieckiem, bo są miłe chwile, ale bywa też ciężko, nudno i brak snu daje się we znaki... Czemu tylko facet ma mieć ulgowe, a kobieta nie?

Z własnego podwórka, spytałam ostatnio jak sobie mój wyboraża funkcjonowanie domu po moim powrocie do pracy (tak gazecia wracam, ku twojemu niezadowoloeniu muszą mnie przyjąć z powrotem), bo tak że on będzie siedział od 8 do 20 bo musi nie będzie, bo ja też muszę mieć czas na pracę, na odpoczynek, na dzieci i nie ma tak że jego jest bardziej niż mojsze i ja będę oczekiwać obiadków oraz godzinki na kanapie stwierdził, że czas poszukać spokojniejszej pracy.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:02
      Nie wiem sama. Ja lubie sie zajmowac dzieckiem. Nawet wstawanie o 3.30 zeby sprawdzic nocna bryze w duzym pokoju ma swoj urok. Niewyspanie no owszem ale nikt nie obiecywal ze bedzie lekko. Stram sie angazowac tz ale w pewnym sensie robie to przeciwko sobie - bo nie oszukujmy sie godzina na fitnesie to godzina kiedy ktos prawdopodobnie buduje garaz-palac albo statek piracki. I czy budujac statek pamieta ze wentylator musi tak stac zeby sie nikt w niego nei wladowal i ze zagiel trzeba mocno przywiazac do czegos co sie nie wywali a w ogole to ja wcale nie chce byc na glupiej jodze tylko bawic sie w nos-nos-nos...
      Ale staram sie nie narzekac - widzialy galy co braly.
      • ichi51e Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:03
        Acha ale ja nie sprzatam i raczej nie gotuje. Byloby to strata czasu :p
        • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:07
          Ichi ty inna inszość. W tamtym wątku, pan panią w bambuko zrobił, wbrew ustaleniom wziął dodatkowe zlecenia, zamiast odciążyć żonę. Nie przymierali głodem, żeby musiał. Ze sprzątającej Marysi też zrezygnowali, bo pan się miał przykładać, a skończyło się że tłucze zlecenia nawet w wolne.

          Mnie też pasuje opieka nad dzieckiem, cała reszta, typu sprzątanie, prasowanie już nie tongue_out
          • ichi51e Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:25
            Mi sie wydaje ze sporo matek wcale nie chce zeby maz zajal sie dziecmi. Tzn chca ale tak naprawde to nie chca - zwlaszcza mowimy o babkach ktore w sumie powinny wrocic do pracy. Jak facet zacznie dzieci i prace ogarniac to w sumie co jej zostaje? Pranie sprzatanie i gotowanie... (Albo ta praca plus dzieci i pranie sprzatanie gotowanie - za "psie" pieniadze) A to srednio wzniosle. A bycie matka to tak ciezko nikt nie pomaga tak szlachetnie i ona to ogarnia i jeszcze obiad na stole i jesc z podlogi mozna... Babki chca sobie ponarzekac poczuc sie docenione w swym jakze wielkim dziele silaczki poplakac ze innym mezowie pomagaja (no ale wiadomo... Smirk smirk - tam butelka a w ogole ona to potwor i herod baba) w takim spoleczenstwie i kraju (bo tu historia rozbiorowa tez ma znaczenie) zyjemy.
            Rozwiazanie to przymusowe urlopy ojcowskie. Najlepiej w kolchozie w ktorym ojciec dziecka musi pod bronia non stop zajmowac sie malym a matka tez na muszce relaksuje sie i wraca do formy.
            • ichi51e Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:33
              Dodam ze problem i patologia pojawia sie (dla mnie) w momencie kiedy facet zaczyn specjalnie w pracy dluzej siedziec zeby bachory juz spaly jak wroci badz wpada na sec po oracy ale juz musi leciec bo sie z kumplami umowil. Dodatkowo jak matka mowi "padam ten weekend macie father-son day lodowka wiesz gdzie jest na obid mozesz mnie obudzic ale tylko jesli bedzie cos co lubie" to facet nie powienien strzelac focha tylko pytac sie czy moze byc domowe czy wynos tylko wchodzi w gre.
            • depompadur Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:13
              A ja myślę, że to w dużej mierze "zasługa" tego co wynieślismy z domu. Matki ogarniały dom i dzieci, ojcowie byli od zarabiania na dom. I dzisiaj też mamy gdzieś w podświadomość wtłoczony schemat, że to kobieta najlepiej zajmie sie dzieckiem. Często same kobiety zniechęcają swojich partnerów do opieki, mówiąc im, że to czy tamto robią źle. A oni chcą to robić po swojemu. Uczą dzieci zupełnie czegoś innego niż matki. I nie każda kobieta sobie z tym radzi, bo czasami wydaje się, że męski sposób nauczania pewnych rzeczy jest zbyt brualny. A mężczyzna ucieka tam gdzie czuje się w miarę pewnie czyli w pracę. A jeśli jego ojciec był typem pasywnym jeśli chodzi o kwestie domowe, to tym bardziej jest mu trudno, bo wszystkiego musi sie uczyć "na czuja". Nie każdemu sie chce podjąc taki trud.
              • aneta-skarpeta Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:25
                mysle, że to jakiego mamy męża to wypadkowa wielu czynników
                mój mąż wychowywał się w tradycyjnym domu, a jednak sam chce tworzyc związek partnerski- jego ojciec generalnie oczywiscie kocha żonę itd, ale wiadomo baby to...

                mój mąz ma zupełnie inaczej w tej kwestii

                nigdy nie czułam aby moj mąż np był dluzej w pracy dlatego ze woli nie zajmowac się domem czy dzieckiem- ale- każde z nas ma prawo powiedziec- ojjj dzisiaj mi się nie chce i to rozumiemy oboje

                mysle, że najważniejsze jest- niestety dla niektorych- to jak bardzo kocha nas nasz mąż i jak bardzo nas szanuje

                mój tata uważa moją mamę za ósmy cud świata- zawsze był dla niej wsparciem, odciążeniem, rozumiał, zawsze chciał być z nią, a nie siedziec w robocie czy z kumplami- zawsze był dla dzieci- choc od noworodków trzymał sie zawsze z daleka, bo się bał- ale wtedy ugotował, posprzątał- no ale ma tez swoje wadywink

                i na szczęscie mój drugi mąż ma podobnie
      • gris_gris Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 22:51
        Stram sie angazowac tz ale w pewnym sensie robie
        > to przeciwko sobie - bo nie oszukujmy sie godzina na fitnesie to godzina kiedy
        > ktos prawdopodobnie buduje garaz-palac albo statek piracki. I czy budujac stat
        > ek pamieta ze wentylator musi tak stac zeby sie nikt w niego nei wladowal i ze
        > zagiel trzeba mocno przywiazac do czegos co sie nie wywali a w ogole to ja wcal
        > e nie chce byc na glupiej jodze tylko bawic sie w nos-nos-nos...

        hmmm dla mnie to co napisalas jest bardzo dziwne... W co Ty sie tak angazowalas zanim mialas dziecko? Serio sie pytam, bo moze to jest kwestia charakteru, takie zupelne skupienie sie na czyms?
      • klamkas Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 23:17
        A co się stanie, jak raz czy drugi się potknie o ten wentylator i na tej podstawie nauczy się, że musi stać inaczej?
        • klamkas Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 23:28
          Pytam dlatego, że mam męża, którego matka nie nauczyła żadnej samodzielności - owszem, umiał uszanować pracę w domu (w sensie nie właził zabłoconymi buciorami na świeżo umytą podłogę), ale nie przyszłoby mu do głowy, że ślady z błota zostawionego przez kogoś można umyć...

          I nauczył się. Jak raz i drugi zastał takie ślady (nie złośliwie -pracowałam tak samo dużo jak on), albo nie miał w czym sobie zrobić herbaty (okazało się, że potrafi uruchomić zmywarkę, albo o zgrozo umyć kubek ręcznie). Albo w lodówce nie było nic do jedzenia, bo ja byłam w pracy dłużej niż on.

          Dzisiaj jest prawie kurem domowym. To ja po otwarciu drzwi widzę podejrzany błysk podłogi i staranniej wycieram buty wink. Ale kosztowało nas to dużo wysiłku - oboje: ja musiałam oddać kontrolę nad domem i jednocześnie przejęłam finanse, on musiał nauczyć się przejmować dom i oddać kasę (dziwne, bo swoją wcześniejszą pracę porzucił z radością, ale nadmiernej kontroli nad rodzinnymi finansami musiał się oduczać). I dzisiaj jesteśmy zgranym zespołem.
    • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:21
      osobiscie uwazam ze awykonalne jest zajmowanie sie dodatkowo obowiązkami domowymi po spędzeniu w pracy 12 godzin. no po prostu nie wiem jak to mozna zrobic. jak sobie pomyslę ze mialabym wrócić po 12 godzinach i jeszcze sama sobie obiad robic to mnie skręca. ja rozumiem w wolnym od pracy dniu, to tak. ale po 12 godzinach to sił by mi starczyło na to żeby sie moze z dziecmi pobawic, pod warunkiem ze bedzie to w miare statyczna zabawa. i jako zona tez bym to wolała - żeby chłop po powrocie z pracy poswiecił czas dzieciom, a nie sprzątał chałupę czy mył garnki. bo to jest moim zdaniem wazniejsze.
      jak sie dokonuje podziału obowiązków to trzeba wziąć pod uwagę takze fizyczne mozliwosci i to ze pewnych rzeczy sie nie da pogodzic po prostu. i niekoniecznie wynika to z tego jak sie ceni pracę pana i pani.
      • wuika Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:30
        Osobiście uważam, że awykonalne jest to, żeby praca tylko jednej osoby była ważna, doceniana i męcząca. Nieporozumieniem jest, kiedy jedna osoba się opieprza, a druga zaiwania, ale tu nie mówimy o takiej sytuacji. Tu są rodziny wielodzietne i multum obowiązków w domu. Nie da się idealnie porównać pracy zawodowej i pracy w domu, bo to się zmienia, z dnia na dzień. Ale założenie, że JEDEN rodzaj pracy jest bardziej, jest nie halo.

        Mam bliźniaczki, pracuję, dom ogarnięty jest średnio. Mam też pomoc mamy. A obiady czasem są, czasem nie ma. Dzisiaj mąż wraca późno z delegacji i nie mam pojęcia, czy z podania czegokolwiek innego niż ryż z warzywami coś wyjdzie. Bo nie wiem. Oczekiwanie, że nieważne, jak ja zarobiona jestem, pewne rzeczy muszą być zrobione jest skrajnie nie w porządku.
        • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:56
          ale ja nie mowie o docenianiu i ważnosci pracy. oczywiste jest ze praca domowa jest jak najbardziej wazna i warta doceniania, i jak najbardziej do porównania z pracą zawodową.
          mowie tylko o tym czy to sie da pogodzic.
          ja to widze tak ze jedna strona pracuje zawodowo, a druga pracuje domowo. owszem, jak najbardziej ta strona pracująca zawodowo powinna sie włączac w obowiazki domowe w miare mozliwosci, ale po 12 godzinach pracy nie wymagalabym cudów. podobnie jak nie wyobrazam sobie żeby mnie ktoś po 12 godzinach pracy w domu wysyłał na dodatkowy dorobek.
          wymaganie zarowno od strony pracującej żeby po pracy zawodowej jeszcze sama sobie obiad gotowała od podstaw albo od strony domowej zeby zawsze niezależnie od wszystkiego na stole obiad trzydaniowy był - uwazam za nie halo. i wtedy ten ryz z warzywami jest bardzo rozsądnym kompromisem.
          • wuika Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:01
            A po 16h w domu na kolejne 4h w domu? Po ciężkim dniu z dziećmi cały wieczór nadal z dziećmi, bo mąż musi odpocząć?

            Już odeszłam od czegoś takiego, że gloryfikuję nie wiadomo jak, jaki ojciec spędza z dziećmi. Mamy taką sytuację, że oboje pracujemy na etacie, mamy dojazdy, możemy godzinami troszeczkę wachlować, ale niewiele. Mamy też ileś tam rzeczy do zrobienia w domu, ale wytrzymałość każdego nie jest z gumy. I np. nie jest tak, że chłop nie musi tego, czy owego, byle się z dziećmi pobawił. Skoro musi być zrobione i wybawienie, spacery, zakupy, jedzenie, sprzątanie, to dzielimy się tym, z możliwością wyboru, oczywiście w granicach rozsądku, a nie wg. zasady "niech wieczorem z gazetą usiądzie i dzieci chwilę popilnuje".
            • aneta-skarpeta Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:30
              ja mysle tak
              jak jestem w domu to każde z nas ma obowiązki

              wczasie gdy mąz pracuje i wywiązuje się z tego obowiązku, czyli zapewnia byt rodzinie, to zona musi zdobyc sie na trud ogarniania dzieci i domu w czasie takiego "etatu"

              a nie oszukujmy sie, przy dobrej organizacji można sobie niezle pomóc czasowo

              i wtedy wieczorem mąż nie wchodzi do chlewu bez obiadu, tylko dom jest ogarnięty, obiad gotowy ( nie musi byc kaczka w pomarańczach). zje, chwile odpocznie i wtedy zajmuje sie dziecmi, jest czas porozmawiac, wykąpać, polozyc spac

              ale bez gonienia

              i wtedy juz wspolnie sie zajmujemy szeroko rozumianym domem, ale nie ma juz sprzatania, prania etc
              • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 20:24
                o, to mialam na mysli smile
              • kropkacom Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 07:43
                > i wtedy wieczorem mąż nie wchodzi do chlewu bez obiadu, tylko dom jest ogarnięt
                > y, obiad gotowy ( nie musi byc kaczka w pomarańczach). zje, chwile odpocznie i
                > wtedy zajmuje sie dziecmi, jest czas porozmawiac, wykąpać, polozyc spac
                > ale bez gonienia

                Co to znaczy zajmuje się dziećmi? W teorii to wygląda tak zazwyczaj, że pan spyta się co u dzieci, a pani nadal biega. U nas nie było takiej opcji. Ba, jak kiedyś napisałam na tym forum, ze mąż wie gdzie jest mop to był lament, że musi podłogi myć big_grin Albo jak umyje naczynia po kolacji. Fakty sa takie, że kiedy pan wraca do domu i palcem kiwnąć nie musi to nie jest to dobre. Dla niego, dla kobiety i dzieci.
                • kropkacom Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 07:52
                  Z drugiej strony nie jest tez dobre jak kobieta nie orientuje się finansach rodziny. Nie płaci rachunków, nie wie komu i jak je płacić.
            • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 20:22
              zauwaz ze odnosimy sie do troche innej sytuacji.
              ja pisze o sytuacji gdy jedna ze stron decyduje sie zostac w domu, a druga zarabiac na rodzine i swiadomie w ten sposób dzielą obowiązki. Twoja sytuacja jest inna - oboje pracujecie zawodowo - w takiej sytuacji podział obowiazkow domowych jest oczywisty.
              • kropkacom Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 07:45
                No ale najczęściej to panie pracują tak aby zdążyć obiad ugotować, posprzątać, z dzieckiem pójść do lekarza, czy lekcje zrobić. To nie jest kwestia czy obie strony pracują.
                • triss_merigold6 O, to ja 31.10.14, 09:01
                  O, to ja teraz. Jak partner pracował w trybie zmianowym 12/24, to on odwoził i odbierał dzieci, przyprowadzał starszaka z treningów, chodził z dzieciakami do lekarza, brał zwolnienia, coś tam ogarniał w domu.
                  Teraz ja pracuję jak pracowałam, a stary po 10 godzin dziennie. Dg, dochody nieporównywalne z poprzednimi, ale pracy bardzo dużo, zlecenie goni zlecenie. Coś za coś. Gotuję w wersji dość minimalistycznej, do sprzątania dostałam panią.
                  • dziennik-niecodziennik Re: O, to ja 31.10.14, 10:17
                    moj kiedys pracował w systemie dwa dni po 12 godzin i dwa dni wolnego. ja wtedy siedziałam na macierzyńskim w domu. i tak, jak pracował to w domu mial wolne - jak wracal o 21.30 to mial cichą chałupę, uspione dziecko, ciepłą kolację i żonę nastawioną na wspolne spedzenie wieczoru. i nie wyobrażam sobie żebym miala go wtedy jeszcze zaganiac do mycia podłóg, okien i zmywania.
                    jak wróciłam do pracy to sie to zmieniło, jak mąż zaczął pracowac w innych rozwiązaniu godzinowym to znów sie zmieniło, jak teraz nie pracuje to znów sie zmieniło.
                    życie, po prostu.
                    • wuika Re: O, to ja 31.10.14, 10:59
                      Jakbyś miała kiepski dzień, marudne dziecko, migrenę, czy tam inne nieszczęścia - choćby nie wiem co, dziecko byłoby uśpione, obiad podany, a żona wypoczęta, prawda?
                      • dziennik-niecodziennik Re: O, to ja 31.10.14, 11:40
                        dziecko było uspione bo o 21.30 zawsze juz dawno spało, mąż dostawał SMS "kolacji nie ma, zjedz cos po drodze", a na powitanie wyglaszałam komunikat "daj mi teraz spokoj, jestem zmęczona, pogadamy pozniej".
                        ale to sa sytuacje awaryjne. a piszemy raczej - przynajmniej ja piszę - o pewnym schemacie dnia codziennego. o ogólnych założeniach.
                • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 10:05
                  jeszcze raz - ja sie odnoszę do postu ktory ten watek zainspirował - w ktorym pani domowa narzeka ze jest zmeczona, a mąż pracujący przebywając w pracy w godzinach od 8 do 18.30 nie pomaga jej w domu. i do tego sie ustosunkowuję.
                  sytuacja w ktorej obie strony pracują jest inna.
                  • mamameg Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 13:22
                    Ale czy tam pani nie była zmęczona z powodu braku snu? Bo dzieci i obowiązki domowe to jedna rzecz, a druga że mając niemowlę i małe dziecko(tam był dwulatek?) można być zwyczajnie wykończonym z powodu niewyspania- nawet ci co chodzą do pracy w nocy mają lepiej, bo po pracy mogą spać kilka godzin jednym ciągiem. Nie wiem kto wtedy jest bardziej zmęczony, ktoś kto długo pracował czy ktoś kto ileś miesięcy nie dosypiał?
                    • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 13:44
                      to niech pan sie zajmie dziecmi w wolne dni, a pani odespi. albo niech sie umowia ze - nei wiem - dwie noce w tygodniu on wstaje.
                      wszystko da sie rozwiązac.
                      • sko.wrona Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 16:11
                        O tym właśnie rozmawiamy.
                        Przeczytaj komentarze w tamtym i podobnych wątkach.
                        Pan pracuje w związku z tym ma prawo do odpoczynku, a pank powinna się cieszyć, że ma męża, który zarabia. Kropka.
                        • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 17:00
                          Ale to wszystko prawda. Pan pracuje, pan utrzymuje (jako główny żywiciel) rodzinę - ma większe moralne prawo do odpoczynku niż żona spędzająca czas w domu z dziećmi, taka prawda.
                          • mamameg Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 13:08
                            Tylko potem może mieć problem z opieką na dzieci jak pani padnie na zawał albo wpadnie w głęboką depresję- brak snu naprawdę kiepsko wpływa na organizm. Nie bez powodu był stosowany jako tortura.
                            • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 14:16
                              Przecież śpią, niejedna e-matka twierdziła, że przy problemowym niemowlaku nie spała przez miesiąc.
                              Tyle, że rekord niespania odnotowany przez księgę Guinessa to 10 dni big_grin
                              Małe kłamczuszki. Jak trzeba nająć nianię do tego samego niemowlaka i niania chce od 10 zł w górę to naraz się okazuje, że za co tyle pieniędzy, przecież nie trzeba żadnych kwalifikacji, nianiom przewraca się w głowie.
                              • black_halo Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 14:22
                                No ale przerywany sen to prawie jak brak snu. Jak mialam daleko do pracy, wychodzilam o 6.30 i wrcalam po 19 to ciagle mi brakowalo czasu na sen bo obcinalam sen kosztem innych rzeczy. I dorobilam sie nadcisnienia a jeszcze troche to pewnie i zawalu. Spac spalam ale stanowczo za malo, 4-5 godzin na dobe.
    • run_away83 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:31
      U nas jest dość scisly podział ról - mąż robi karierę, utrzymuje calą nasza piatkę i zarząrza finansami; ja jestem w domu, wykonuję większość prac domowych, zajmuję się dziećmi kiedy mąż jest w pracy, zarządzam cała okołodomową i okołodzieciową logistyką. Ale z drugiej strony, mój mąż nic ucieka z domu w pracę, pracuje po osiem godzin, przychodzi o stałej porze, nadgodziny bierze tylko w awaryjnych sytuacjach (kilka razy do roku mu się zdarza). Rano i po powrocie z pracy poswięca czas dzieciom (rano - żebym ja mogła na spokojnie sie ogarnąć; wieczorem - żebym mogla szybko i sprawnie spacyfikować najmlodsze dziecię).

      Czas na odpoczynek mamy OBOJE wieczorem, kiedy dzieci już spią i w weekendy, które dzielimy między rodzinną rozrywkę i indywidualne wychodne.

      Ja doceniam komfort finansowy naszej rodziny, który jest zasługa mojego męża. Mąż docenia, źe po pracy wraca do wysprzątanej chałupy, gdzie czekają na niego grzeczne dzieci i cieply obiad na stole. Sielanka wink

      PS. Jeszcze półtora roku temu było mniej sielankowo, bo mąż pracował na kontrakcie, miał nienormowany czas pracy i regularnie wyjeżdżał na tydzień-dwa-czasem trzy. Nie bylo fajnie, dlatego mąż zareagował entuzjazmem na ofertę zmiany warunkow zatrudnienia, a ja przyklasnęłam, choc wiązało się to z przeprowadzką za granicę.

      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
    • maadzik3 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 11:40
      Uważam że to kwestia dogadania się dwojga ludzi (byle oni się zgadzali i było im dobrze). Nie tylko różne są modele (od "co druga pieluszka twoja" po model tzw. tradycyjny: kobieta dom mężczyzna zarobki - z tradycją większości czasów i grup społecznych mający niewiele wspólnego), ale one się jeszcze w ciągu życia zmieniają. Bo raz jedno pracuje więcej raz drugie, czasem jedn czasem drugie więcej zarabia (czasem się to nie zmienia ale często zmienia), dzieci rosną i w ogóle to jest jakaś dynamika. Generalnie uważam że im większa swoboda ułożenia sobie tego przez partnerów tym lepiej bo dopasują to (albo mają większą szansę dopasować) do swojej konkretnej sytuacji. Sama (z tym samym partnerem) przerabiałam kilka wariantów z uwagi na to jak nam się życie zawodowe zmieniało, i mnie i jemu. Żaden model nie był skrajny, ale rzeczy się zmieniały smile
      Natomiast jestem przeciwna narzucaniu jakiegoś modelu jako najlepszego (nie mówiąc o jedynie słusznym) i to zarówno jako tego "naturalnego, od Boga pochodzącego i od wieków tak bywało" (gucio prawda zresztą) jak i tego "postępowego i pełnego równouprawnienia" (bo sytuacja ludzi rzadko jest w kontekście zawodowo-materialnym identyczna a tu niemal takie założenie panuje). A w ogóle nie cierpię narzucania czegoś.
      Problem pojawia się tylko gdy jedna strona czuje się wyrolowana lub niewspółmiernie obciążona, ale wtedy powinni szukać rozwiązania dla siebie a nie jedynie słusznego modelu.
    • priszczilla Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:09
      Istotą równouprawnienia jest możliwość wyboru roli, którą będzie się pełnić. Jeśli obojgu małżonkom pasuje, że kobieta zajmuje się dziećmi, gotuje i sprząta, a facet zarabia poza domem, i mieli realny wybór w tej kwestii, to wcale się to z równouprawnieniem nie kłóci.
    • heca7 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:09
      Nie wiadomo jaki zawód pan wykonuje. Prowadzi jakiś własny biznes? Często jest tak, że nie weźmiesz jednego, drugiego zlecenia to stracisz stałego klienta. Klient pójdzie raz gdzie indziej , potem może znów spróbuje wrócić i znów dostanie odmowę to za trzecim razem zlecenia nie zaproponuje tylko od razu pójdzie do tamtej firmy. Sorry ale życie nie jest tylko czarno-białe. A jak się ma 3 dzieci na garnuszku i prowadzi własną firmę to trzeba patrzyć w przyszłość.
      Piszę o tym z własnego doświadczenia. Też mam 3 dzieci.
      • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:13
        Dokładnie, własna firma najwięcej pochłania czasu wbrew temu co sądzą niektóre tutejsze budżetówki i etatówki.
    • orbital_motion Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:31
      Ja chyba jestem zbyt leniwa, żeby na coś takiego pozwolić...

      Pracujemy oboje, mamy półtoraroczną córkę. Grafik ułożony tak, aby córka była jak najkrócej z nianią - mąż wychodzi rano godzinę wcześniej, wraca godzinę wcześniej i zmienia nianię. Ja wychodze później i wracam później. Odwrotnie ułożyć się tego nie dało - o ile mąż może wyjść o danej godzinie, to mi częściej wypadają jakieś spotkania pod koniec dnia, więc częściej muszę zostać w pracy dłużej.

      Nadrzędną wartością jest spędzanie czasu z córkąsmile Ale tutaj każde z nas chce ten czas spędzać. Jak córka śpi, to ogarniamy wszystko, co trzeba ogarnąć. I nie ma, że ktoś tam z założenia jest zmęczony - oboje jesteśmy zmęczeni, czasami jedno lub drugie bardziej (bo trudny dzień, bo jakaś ogólna niedyspozycja), wtedy czasem któreś z nas sobie odpuszcza. Ale nie ma tak, że np. mąż z założenia ma po pracy godzinkę na kanapie (tzn - ma, ale na kanapie jest też wtedy hiperaktywna córkasmile).

      Nie wiem, czy model związku trzeba wynosić z domu - zarówno u mnie i u męża ojcowie byli typami "z kawusią w fotelu", matki natomiast usługiwały (pomimo pracy zawodowej). U nas to się nie powieliło, mój mąż nie przejawia też patriarchalnych zapędów.
      • heca7 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:38
        Temat dotyczy rodziców z trójką małych dzieci...
        • orbital_motion Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:42
          Czyli rodzice z jednym dzieckiem nie bywają zmęczeni, ojcowie nigdy nie wymiksowują się z obowiązków domowych? Zapamiętambig_grin
          • heca7 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 12:57
            Wymiksowanie się z obowiązku przy jednym dziecku a przy trojgu to zasadnicza różnica.
            Też miałam kiedyś jedno dziecko... sorry ale syty głodnego nie zrozumie tongue_out
            • orbital_motion Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 13:07
              Wiem, że różnica, ale jak ktoś ma potrzebę się wymiksować, to się wymiksuje już przy jednym, nie będzie czekał do trzeciego (czwartego czy piętnastego).

              A co do "syty głodnego..." - skąd wiesz, czy "moje jedno dziecko" nie jest bardziej absorbujące niż czyjaś trójka, co? smile
    • clk Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 13:26
      Drogie dziewczyny.

      Facetow edukuje sie od sameo poczatku i nie ma zmiluj.

      Jesli od poczatku zakochana kobieta robi "wszystko", to po 5-6 latach ciezko wymagac czegokolwiek.

      Od pierwszych dni kiedy zamieszkalam z moim facetem jasno postawilam zasady - robimy wszystko 50 na 50.

      Mozne i jest latwiej bo zarabiamy dokladnie takie same pieniadze, mamy ten sam rozklad dnia. Zadna ze mnie feministka, uwazam, iz obowaiazki powinny byc podzielone rowno.

      Faceci najzwyczajej w swiecie nie wiedza co sie robi w domu, albo nigdy ich to nie interesowalo.
      Dziwne, ale w domu nie ma krowy, lodowka sie sama nie zapelnia, pralka nie gryzie a zelazko nie pasuje samo. Kurz magicznie nie znika smile

      Mam wiele kolezanek, ktore narzekaja "maz nic nie robi" . Coz, jesli nie musial nic robic przez X lat, oczywiscie ze dziwi sie, ze teraz musi.
      • ewa_mama_jasia Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 13:34
        Nie wszystko się da podzielić 50/50 . Np. ciąże czy karmienie piersią. No chyba, ze w imię równouprawnienia kobieta rezygnuje z kp, żeby mąż też mógł karmić butelką. I nie wszystko każdemu pasuje. Po co jedna osoba ma się męczyć przy naprawie żelazka / gniazdka/ remoncie mieszkania. jeśli druga zrobi to szybciej i lepiej. Jeden woli sprzątac, drugi gotowac. To też należy dzielić po równo?
        • clk Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 13:56
          jasne, ze sie nie da.
          Pisalam bardziej o sytuacji "kobieta robi wszystko"
          • aneta-skarpeta Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:33
            oczywiscie obowiązkami trzeba sie dzielic- i te obowiązki są elastyczne i sie zmieniają
            jak pracujemy oboje to jest inaczej, jak kobieta jest ma macierzynskim to jest inaczej, jak facet na tacierzynskim to znowu inaczej itd itd

            wazne aby oboje to rozumieli i nie starali sie wykorzystywac tej drugiej osoby
        • black_halo Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 11:57
          Po co jedna osoba ma się męczyć przy nap
          > rawie żelazka / gniazdka/ remoncie mieszkania. jeśli druga zrobi to szybciej i
          > lepiej. Jeden woli sprzątac, drugi gotowac. To też należy dzielić po równo?
          >

          Ale wiesz, ze zelazka/gniazdka czy pralki nie naprawia sie codziennie ani tez nie robi sie remontu co miesiac. Natomiast gotowac trzeba codziennie (ew. co drugi dzien jesli odgrzewamy), prac majac dzieci tez minimum 3-4 razy na tydzien co implikuje, ze tyle samo razy nalezy cos tam przeprasowac (choc ja staram sie kupowac ubrania niewymagajace), przy dzieciach wiecej sie brudzi a raczkujacego niemowlaka nie puscisz na brudna podloge, prawda? Wiec nawet jesli chlop ogarnia meskie naprawianie zelazka to to jest raz na jakis czas a kobieta musi przetrzec podloge co drugi dzien, codzien dac rodzinie jesc itd. Pol na pol to jest wtedy kiedy jedno gotuje a drugie zmywa ale znowuz, jesli jest zmywarka to jedno gotuje a drugie w tym czasie zmywa podloge i laduje zmywarke.
      • volta2 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:25
        a jak podzielisz obowiązki w małżeństwie takim jak ja - gdzie z założnia w ogóle nie pracuję a dzieci już większe ode mnie.
        też mam męża gonić do gotowania obiadu?

        nie powiem, śniadanka w łikendy robi, bo ja z rana niegramotna jestem i lubię się polenić, ale litości! no chyba nie będę oczekiwała ładowania zmywarki co wieczór?
      • dziennik-niecodziennik Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 20:55
        > Zadna ze mnie feministka, uwazam, iz obowaiazki powinny byc podzielone rowno.

        no to chyba wlasnie jestes feministką.
    • eo_n Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 13:31
      Wg mnie to jest wewnętrzna sprawa każdej pary, zależnie od okoliczności.
      • lucky80 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:14
        3 małych dzieci na głowie jednej tylko osoby to hardcore. Miałam tylko dwójkę na stanie a myślałam, że wyzionę ducha... A jak mały miał 4 msce to córka poszła do przedszkola i zrobił się luuuz. No, ale ja nie jestem z tych matek-polek co to zrobią wszystko z uśmiechem na ustach.
        Każdy niech dzieli jak chce, byle im było dobrze. Nikomu nic do tego, ale jeśli facet faktycznie wymiksowuje się ze wszystkich działań domowych tłumacząc to pracą zawodową, to jest słabe.
        Oczywiście po 12h pracy ma prawo być zmęczony i niechętny pracom domowym (samej mi się zdarza pracować 12h i wiem co mam w głowie po powrocie do domu) ale jeśli jeszcze do tego ma zagwarantowany nocny nieprzerwany odpoczynek, a kobieta zaiwania po 24h na dobę, to jest już na maksa słabe.
        Ja bym swojego męża zabiła za takie zachowania, znam siebie. Co prawda sama wstaję do małego już 2,5 roku w nocy (bo wciąż kp) ale do starszej córki zawsze wstawał tylko i wyłącznie mąż (bo ją karmiłam tylko 6mscy piersią). Niezależnie od tego czy ja wtedy pracowałam zawodowo czy nie.

    • norra.a Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 14:37
      Mój zajmował sie rocznym dzieckiem gdy wyjeżdżałam regularnie do pracy na 2-tygodniowe delegacje. Wkrótce czeka go to samo z dwójką. Zawsze był za równouprawnieniem, ale odkąd spadła na niego wyłączna opieka nad dziecmi i ogarnianie domu stał się największą feministką w okolicy wink

      Sam teraz wynajduje jak usprawniać życie: zatrudnienie kogoś do sprzątania, zakupy spożywcze online, kupno sprzętów np. suszarka elektryczna żeby nie trzeba było prasować.

      Teraz gdy wraca z pracy, a w domu czeka na niego spaghetti ze słoika, a dzieci są wzglednie czyste patrzy na mnie z niedowierzaniem i podziwem wink
      Każdy tatuś powinien czasem wziąć na klatę opiekę nad dziećmi w pojedynkę, tak dla poszerzenia punktu widzenia.
    • foringee Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 20:37
      Cóż, ja mam w firmie przykład, przed Wigilią co roku tak samo - wszystkie mężate kobiety chcą urlop i biegną tyrać w domu, sprzątać, prasować, gotować, piec, przygotowywać wigilię. A panowie specjalnie siedzą w firmie do oporu, choć pracy praktycznie wtedy nie ma, wolą udawać że ciężko pracują w firmie i grać na komputerze niż iść wcześniej do domu by coś pomóc żonie w przygotowaniach. Przykre.

    • arwena_11 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 21:35
      No to u mnie było tak:
      ciążę jedną do polowy przerzygałam a potem leżałam. Syn się urodził 4 kg. Miałam cc. Wychodząc ze szpitala mąż dostał zwolnienie na ok 3 tygodni i usłyszał, że ja przez miesiąc nie mogę nosić więcej niż 3 kg.
      Syn miał kolki, mąż go nosił, usypiał kąpał. Jak syn miał 1,5 miesiąca przeszliśmy na mm.
      Skończyły się kolki, było fajnie. Mąż wracał z pracy późno - ok 18-19. Kąpał syna. usypiał. W nocy karmił - o 24 jak kładł się spać i o 6 rano jak wstawał do pracy. Ja ogarniałam dom, robiłam obiady, chodziłam na spacery, spotykałam się z koleżankami.

      W drugą ciążę zaszłam jak syn miał prawie rok. Od 2 miesiąca byłam na prochach, musiałam się oszczędzać - na spacer mogłam iść, ale sprzątać i przy garach już nie, musiałam dużo leżeć. Do syna mieliśmy opiekunkę, Ukrainkę. Była rewelacyjna i ugotowała i posprzątała i synem się zajęła.
      Niestety musiała wrócić do siebie ze względu na problemy rodzinne. Już nigdy nie udało mi się tak dobrze trafić.
      Córka była dzieckiem bezobsługowym. Do roku właściwie tylko jadła i spałasmile. Mąż ją karmił w nocy ok 24 i potem dopiero ja dawałam butlę ok 8 rano.
      Pani do sprzątania nie mieliśmy, bo ja dochodziłam do wniosku, że jak mam po kimś poprawiać, to wolę zrobić sama.
      W tej chwili dzieci duże ogarniają sie same. Ja do pracy nie wróciłam, bo na etat się nie nadaję. Siedzieć od do nawet jak nie ma co robić to nie dla mnie. Współpracuję z rodzicami, żeby być w miarę na bieżąco z przepisami. Mąż pracuje wraca ok 17-18, potem ma jakieś dodatkowe prace, ale na maila. Ja w ciągu dnia ogarnę dom, zdobię obiad na 2-3 dni i mam czas dla siebie,na kawę z koleżanką. Pomogę córce w nauce, zrobię zakupy. Po prostu dopilnuję żeby wszystko dobrze działało.
      W weekend mąż mi zrobi śniadanie, powylegujemy się, dzieci same się ogarną, i też pośpią. Razem pójdziemy na jakiś spacer, do znajomych. Prac domowych w weekend nie robimy, bo wszystko zrobione w tygodniu.
      Za nic nie poszłabym d pracy, dobrze mi tak jak jest.
      • nickbezznaczenia Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 21:59
        Ty urodziłaś, a mąż był w szpitalu? Niesamowite!
        • arwena_11 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 22:05
          Mąż dostał zwolnienie na opiekę nade mną. Wtedy w 2000roku płatne 100%.
        • arwena_11 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 22:06
          Pisałam za szybko, ale chyba wiadomo o co chodzi. Jak mnie i syna, mąż odbierał ze szpitala dostał zwolnienie żeby się nami opiekować
    • anorektycznazdzira Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 23:05
      No to czyli JA uważam, że jeśli jest sobie pani w domku z dzieckiem, któremu nic specjalnego nie dolega: jest ono zdrowe, nie jest to niemowlę z kolkami które ryczy cały dzień i jest 1-2 tych dzieci a nie np. 4, to jest zasranym pani obowiązkiem sprzątnąć chałupę i zrobić obiad. Gdyby to facet tam siedział z tym zdrowym i normalnym dzieckiem, to ten obowiązek byłby jego.
      Inną sprawą jest, że decyzje o tym, kto zostaje i gotuje a kto kontynuuje pracę bywają oparte na wysoce niesymetrycznych kalkulacjach. Ja bym się zastanowiła, gdzie to się zaczyna. Dlaczego kiedy trzeba decydować, pan już jest na wygranej pozycji, zarabia o połowę (żeby tylko) więcej i bardziej szkoda stracić jego pensję niż jej? Przecież do szkoły poszli w tym samym wieku, w tym samym wieku zdawali maturę i zakładam, że zwykle on nie jest 10 lat starszy?
      • asia_i_p Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 07:12
        Nie, prace domowe nie są niczyim zasranym obowiązkiem, tylko kwestią dogadania się, co kto lubi i w jakiej akurat jest formie. Co oznacza, owszem, że będąc na macierzyńskim przeważnie tę chałupę sprzątnę ja, bo nie lubię bajzlu wokół siebie (chociaż standardy mam raczej niskie, ale w ramach tych standardów nie lubię) ale też są takie dni, kiedy oświadczę, że bajzel zostanie sprzątnięty jutro, a obiadu nie ma, bo syn miał marudny dzień albo JA miałam marudny dzień, katar, ból głowy.

        W kwestii dzieci sprawa się jednak komplikuje, bo dzieci to nie jeszcze jedna praca, tylko żywe osoby mające prawo do kontaktu z obojgiem rodziców.
        • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 08:17
          Asia ma rację smile dodam, że w domu z dziećmi nie ma mercy i dnia off. Teraz oboje nas rozłożyło przeziębienie, i tak niemąż móże sobie wziąć l4 albo wziąć sobie dzień biurowy i jechać z mailami zza biurka popijając kawę, a ja jednak muszę wstac, zwlec się, nakarmić jedno, nakarmić drugie, wyprawić jedno do szkoły, przebrać drugie, podgrzać kaszkę, przebrać, itp.
          • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:14
            Ja w wieku Twojego syna samodzielnie robiłam sobie wszystkie posiłki (oprócz obiadu) i nie znałam słowa "wyprawienie przez mamusię do szkoły" - sama się ubierałam, pakowałam tornister, matka miała często na ranną zmianę i wychodziła dwie godziny przed moim wyjściem.
            Co do niemowlaka, w epoce słoiczków i pampersów to ileż z tym roboty?
        • anorektycznazdzira Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 10:24
          Asiu, jeśli chodzi Ci o brzydką formę, to rozumiem, też bym nie lubiła, gdyby mi ktoś powiedział, że jakiś mój obowiązek jest zasrany. Nie zmienia to faktu, że jak ktoś mnie i 100% naszego potomstwa (w tym 50% przypadające na mnie) utrzymuje, nie szczędząc czasu i wysiłku, to JEST szczytem bezczelności wręczyć mu mopa jak wróci z pracy.
          Nie oznacza to niewolnictwa ani koszarowego drylu, ale w zwykłych warunkach ignorowanie obciążeń domowych i przerzucanie ich na osobę i tak już pracującą zawodowo to żywot pijawki.
          • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 10:51
            Dokładnie. Ciekawe jakie byłyby komentarze gdyby mąż został w domu z dziećmi, pracowała zawodowo tylko matka i po 10 godzinach pobytu poza domem w pracy gdy przychodziłaby do domu nie dostawałaby nawet ciepłej zupy, za to mąż czekałby na progu z mopem i niemowlakiem którym się właśnie obsrał po czym położyłby się na kanapie oglądając serial.
            Ciekawe czy komentarze (że on ma prawo bo cały dzień w domu z dzieckiem) byłyby takie same.
      • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 08:13
        Anorektyczna, nie minęło sto lat odkąd kobiety mają prawa wyborcze, mniej niż sto odkąd kobiety zaczęły publicznie nosić spodnie, sto dziesięć odkąd mają wstęp na uniwersytety w Polsce.
        A ty chcesz żeby były równo traktowane w kraju, w którym dalej panią premier nazywa się straszna babą, ocenia jej kompetencję poprzez pryzmat garsonek i złośliwie wypomina, że mąż ją zostawił.... wszelkie inciajtywy równościowe się tępi, że niby zamach na tradycyjny model rodziny. Właśnie tradycyjny....
        • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:12
          Byłego prezydenta i jego brata też oceniali po wyglądzie (niewielki wzrost), z brata do tej pory ciągle się naśmiewają (w kwestii jego wyglądu i wzrostu) i powstają coraz to nowe "dowcipne" zdjęcia z różnymi złośliwymi podpisami dotyczącymi jego wzrostu.
          Bronek jak został prezydentem musiał zgolić wąsa którego miał od 30 lat. Z Tuska też się wyśmiewano gdy okazało się że jego żona w czasach ich młodości miała romans.
          Kaliszowi bez przerwy wypomina się znaczną otyłość.
        • anorektycznazdzira Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 00:32
          > A ty chcesz
          No chcę.
          smile
      • wuika Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 08:14
        Wyśmiałabym za wrzucanie mi takich zasranych obowiązków. Byłam w domu niecałe rok z bliźniakami, w miarę zdrowymi - spełniam Twoje warunki. Opieka nad dziećmi BYWA tak absorbująca, że obiad często czekał na męża - żeby go zrobił.
        • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 08:23
          Ja też, mam mega marudną córkę, śpi góra pół godziny w dzień, zasypia koło 22, wstaje po 5... oprócz tego zaczęła raczkować i muszę mieć oczy dookoła głowy, jest i starszy który wymaga pomocy przy lekcjach oraz zaprowadzania i odbierania z treningów (tych poza szkołą), jak się nm skrzywił na obiad typu makaron z serem, bo on miał ochotę na jakieś mięsko dostał taką reperymendę że dziś wystarczy tylko zmarszczyć brwi, aby każdy posiłek w jego oczach urastał do ramy uczty.
          • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:08
            Facet po uczciwej pracy (zdaje się na dwóch etatach - u kogoś i dodatkowo DG) ma prawo do ciepłego pełnowartościowego (mięso) obiadu po przyjściu do domu jak żona siedzi w domu z dzieckiem.
            • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:17
              chodź posiedź i ty,
              a przepraszam kotów bym ci nie powierzyła, a co dopiero dzieci.
              ps. mięsko w diecie należy raczej ograniczać tongue_out
            • miedzymorze Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 13:08
              Bredzisz. Jak jest tyle czasu poza domem i tyra, to jest dużo lepiej i sensowniej również dla niego, żeby ten posiłek zjadł w czasie przerwy obiadowej, a nie zasuwał na głodniaka i na wku...e przychodzil do domu.

              pozdr,
              mi
              • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 10:52
                Jeden posiłek w pracy to mało, po pracy też musi coś zjeść.
                • mamameg Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 13:10
                  Sugeruję raczej kanapki, chyba, że jest górnikiem albo budowlańcem wink
                • miedzymorze Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 02.11.14, 23:04
                  No to niech zje drugi po drodze z pracy do domu, ja mu nie żałuję suspicious

                  pozdr,
                  mi
      • mag1_k Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 14:17
        W pełni się z Tobą zgadzam, w końcu jakieś sensowne podsumowanie. Nie jestem w stanie pojąć, jaki problem z ogarnięciem np. dwójki dzieci (więcej nie posiadam, więc się nie wypowiadam), ugotowaniem obiadu i postprzątaniem domu, praniem, prasowaniem itp. Dodatkowo do tego wszystkiego zajmuję się psem, który ma ochotę na spacer o różnych porach, więc muszę wtedy ciągnąć całe towarzystwo, bo dzieci samych nie zostawię w domu. Da się to wszystko spokojnie ogarnąć. Zawsze znajdę dłuższą chwilę na net, czy kawę z koleżanką/.telefoniczne plotki.

        Pytasz, jak to jest, że wybór kobiety często nie jest jej wyborem między pracą czy domem ze względu na spore różnice w wynagrodzeniu statystycznego pracownika płci męskiej i żeńskiej. Cóż przykład z mojego podwórka: mąż awansował, zarabiał coraz więcej, zdobywał doświadczenie w czasie, kiedy ja w pierwszej ciąży leżałam kilka razy na patologii i walczyłam o utrzymanie dziecka. Później wykorzystałam urlop macierzyński. Na krótko wróciłam do pracy, w której zawalili mnie tak robotą, nowymi projektami itp., że zostałam zmuszona do urlopu wychowawczego. Dziadkowie oczekiwani odbioru dziecka po południu, a ja wracałam z pracy regularnie po 12 godzinach o g.19 i padałam na twarz. Nie dało się tego udźwignąć dłużej niż przez ponad rok, bo wyślałam juz powoli o wariatkowie.. Po krótkim czasie zaszłam w ciążę, musiałam walczyć o utrzymanie, i tak poroniłam, bo nie chciałam rezygnować z pracy, aby mnie w końcu nie zwolnili.. I poroniłam.. znowu krótkie zwolnienie z pracy. Zaszłam w kolejna ciążę, którą musiałam utrzymywać na patologii, czyli nie popracowałam za długo w stanie błogosławionym. Po miacierzyńskim już mi podziękowali i wysłali na przymusowy wychowawczy, poradzili sobie w międzyczasie z problemem mojej dłuższej nieobecności...
        Czyli podsumowując problemme wielu kobiet w wieku rozrodczym jest niewielka dyspozycyjność, zwłaszcza jak ciąże są naprawdę zagrożone, a dodatkowo praca "ambitna" z "wyzwaniami". Mój mąż tego problemu w okresie powiększania rodziny nie miał, Wziął dwa dni wolne w dniu porodów, W okresie, kiedy poroniłam był na delegacji i ani myślał wracać kiedy sie dowiedział...crying Pracownik idealny, dyspozycyjny. To moim zdaniem jest standardowy powód różnicowania zarobków i szans na porządną pracę dla kobiet.
    • mynia_pynia Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 30.10.14, 23:34
      Tak, coś, gdzieś nam nie wyszło. Mamy pełnie praw a jednak mam gula że po pracy biegne do domu bo dziecko, bo obiad, bo zwierzyna domowa. Moj mąż pomaga ale nadal ja robie 70% prac domowych i o to mamy ciagle spiecia. Owszem moge miec w dupie dom ale jednak lubie spedzac z synem czas czy to w domu czy na spacerze a domowe jedzenie sobie chwale ponadto lubie czyste ciuchy wink. Owszem mozna miec pomoc domowa tylko to tez kobieta.
    • mruwa9 no mercy 31.10.14, 07:02
      po urodzeniu dziecka, zwlaszcza, ze moj pierworodny byl wyjatkowo wymagajacym i nieodkladalnym niemowlakiem, a ja zamiast prawa do rekonwalescencji po operacji brzusznej , jaka bylo cc, dostalam do reki dracego sie noworodka z ADHD i komunikatem: zajmij sie nim i nikogo nie obchodzi, jak sobie poradzisz , szybko doszlam do wniosku, ze urlop macierzynski to praca na pelny etat, nawet wiecej, bo oznacza calodobowa dyspozycyjnosc i czuwanie na wysokich obrotach. Roznica byla taka, ze moj maz wychodzil do pracy, gdzie przynajmniej mial wyznaczony czas pracy i czas przerwy, czas na spokojne pojscie do toalety i zjedzenie kanapki/wypicie kawy, ja tego czasu nie mialam. ALbo mialam wtedy, kiedy dziecko laskawie mi na to pozwolilo (czytaj: spalo, a spalo krotko i rzadko).
      Nie ma znaczenia, ze on polowal na mamuty a ja siedzialam w jaskini i pilnowalam ogniska, praca to praca, rownie wyczerpujaca i tu, i tam A w jaskini moze nawet bardziej, ze wzgledu na brak mozliwosci relaksu i chociaz symbolicznego dysponowania wlasna osoba.
      I dlatego, gdy maz wracal do domu, oboje bylismy po pelnej, ciezkiej dniowce, wiec nie widzialam zadnego powodu, dla ktorego on mialby miec wieksze prawo do odpoczynku ode mnie. Bylam co najmniej rownie wykonczona.
      I dlatego , gdy maz byl w domu, w miare rowno dzielilismy prace domowe i okolodzieciowe. Jesli mialam w dzien czas i nastroj, moglam ugotowac obiad czy ogarnac dom. Jesli nie mialam- robilismy to razem z mezem, po jego powrocie, lub on to robil po powrocie, lub ja, gdy on przejmowal mlode.
      To samo z nocnymi dyzurami. Ja moglam karmic piersia, ale to on sie zwykle pionizowal, gdy trzeba bylo przewinac czy ponosic mlode. A potem kladl mi dziecko przy piersi.
      Ale nic nie dzialo sie z automatu. Nasza pierwsza, duza klotnia, jeszcze przed slubem (na tyle duza, ze o malo ze soba nie zerwalismy), dotyczyla wlasnie tego, ze on siedzial przy stole, a jego mama skakala wokol i podsuwala talerze z jedzeniem, a ja sie gotowalam w srodku.
      Sama pochodze z rodziny,w ktorej, choc tata chetnie zajmowal sie dziecmi i lubil gotowac, to mama jest przywiazana do tradycyjnych podzialow rol i obowiazkow, wedlug plci. I to mama jest najbardziej zgorszona moimi feministycznymi pogladami, bo z zadnej strony nie odziedziczylam zapedow do przyjmowania roli opiekunki domowego ogniska i brania na siebie caloksztaltu odpowiedzialnosci za funkcjonowanie domu.
      Moj maz byl na urlopie rodzicielskim (np. po powrocie do pracy pracowalismy na zmiane, jeden dzien on, drugi ja a on w domu z dziecmi , potem znow ja, itd). Bez najmniejszych problemow moge go wyslac na wakacje samego z dziecmi czy zostawic w domu z dziecmi i sama wyjechac, i moge spac spokojnie, wiedzac, ze dzieci beda ubrane, nakarmione, zaopiekowane, lekcje odrobione, a dom niekoniecznie zarosnie brudem, no, moze troche.
      Tak samo z zostawaniem w domu z chorymi dziecmi. Rachunek ekonomiczny sprawia, ze dla budzetu rodziny bardziej oplacalne jest ciagle, gdy to ja zostaje, ale gdy trzeba, on tez zostaje.

      Ale nic nie dzialo i nie dzieje sie z automatu, samo. To lata pracy i docierania sie w zwiazku.
      • thaures Re: no mercy 31.10.14, 08:49
        Patrząc na mojego męża i porównując mojego tatę wiem, że mam szczęście. Moj tata w domu nie robił nic. W zyciu nie widziałam go przy kuchni czy sprzatajacego. Aż się zastanawiam jak to mozliwe... U nas sprzata, gotuje ten , kto ma czas. W domu bylam tylko podczas macierzynskich urlopow, poza tym pracowalam na caly etat. A mąż z jednej pracy szedł do drugiej- wtedy wiedzialam, ze muszę zrobic obiad czy posprzątać-bo po prostu bylo mi go żal. Kwestia ustaleń. Mam też niepracującą kuzynke, która nie robi w domu nic, zasuwa jej pracujący mąż- w dwoch pracach i w domu. I mimo, ze to ich życie coraz mniej sympatii mam dla kuzynki-szkoda mi po prostu jego.
        • arwena_11 Re: no mercy 31.10.14, 09:08
          Mój tata w domu i gotuje ( robi to świetnie ) i sprząta i naprawia wszystko.
          Mój teść nie robił nic, bo on pan i władca. Jak go poznałam to nie pracował, bo miał rentę. Teściowa pracowała i obrabiała dom, a teść siedział przed telewizorem. Pamietam kiedyś jak córka miała z 6 miesięcy ( syn wyjechał z moimi rodzcami w góry ), poszliśmy do kina na Władcę Pierścieni. Wróciliśmy ok 23. Ledwo drzwi zamknęliśmy już był telefon od teścia, gdzie jego żona, bo on jest głodny i na kolację czeka.
          Jak się zapytałam czy przypadkiem mu ręce sparaliżowało albo lodówkę ukradli, to była afera. Tylko że ja z tych wrednych i się nie przejmujęsmile A na tekst teścia, że nie mam serca i on do mnie więcej nie przyjdzie to tylko stwierdziłam, że liczę na to że dotrzyma słowa wink
          Chyba do końca życia współczuł mojemu mężowi, który musiał się nauczyć i odkurzać i zrobić śniadanie ( w pierwszej ciąży tak rzygałam, że nie mogłam z łóżka rano wstać bez zjedzenia czegoś, inaczej miałam zawroty głowy ) przed wyjściem do pracy, i dzieckiem się po powrocie zajmować, bo ja szłam się kąpać, poczytać itd.
          A jak przychodzili w gości to mąż robił herbatę, kawę, pomagał mi w kuchni. NIe było jak u teściów, że teściowa cały czas w garach, jadła w locie, a teść jak gość za stołem
          • mynia_pynia Re: no mercy 31.10.14, 10:21
            Moja koleżanka miała teścia który jak nie miał dobrze złożonej koszulki i odpowiednio ułożonej to potrafił założyć tył na przód - dramat wink.
            Zawsze mnie rozbawia ta historia.
            • arwena_11 Re: no mercy 31.10.14, 10:35
              wiesz mnie też śmieszy teraz to wszystko, ale wtedy byłam załamana. Wyszłam z domu, gdzie rodzice byli na równych zasadach. Razem pracowali, robili prace domowe itd. Pewnie że się dzielili i skoro mama moja jest pedantką i non stop sprząta, to tata jej nie wyrywa odkurzacza, tylko gotuje obiad, robi zakupy itd. Ale jak trzeba to i posprząta bo umie i nie jest to problem.
              U teściów wszystko było na głowie teściowej i mój mąż miał takie zapędy jak jego tatuś, ale szybko się oduczyłsmile
              W wieku prawie 25 lat miał pierwszy raz w życiu odkurzacz w ręku. Nauka polegała na tym, że ja leżałam i pokazywałam - kochanie jeszcze tę szafkę odsuń i odkurz za nią, i przesuń krzesła, spod krzeseł też sie odkurza itd. Teraz radzi sobie świetniesmile
              Jak się pytałam teściowej, dlaczego mając w domu trzech chłopów sama myła okna, sprzątała itd to mówiła, że chłopcy zmęczeni, chodzą do szkoły, mają się uczyć. W jakim szoku była kiedyś ( mieszkali w bloku na przeciwko nas ), jak zobaczyła mojego męża po pracy myjącego okna przed wielkanocą. Zadzwoniła od razu czy on da radę, bo przecież był w pracy. Ja bezczelnie wypaliłam, że może mamusia chce synka zastąpić? Bo ja mam mam dziecko i jestem w ciąży, więc latać po parapetach nie będę. Rozłączyła się i już więcej nic nie mówiła, ale mężowi współczuła bardzosmile
              • black_halo Re: no mercy 02.11.14, 21:10
                Ja mam tesciowa nie z tej ziemi. Tp jest kobieta, ktora cale zycie zmieniala 4 komplety poscieli co tydzien, ogarniala trojke dzieci i meza, pracowala na caly etat w fabryce. Zadne z jej dzieci nie zmoczylo raczki przy zmywaniu naczyn a najstarszy syn do 30stki mieszkal w domu i mial pelna obsluge, wlacznie z kanapkami do pracy.

                Kiedys mi sie wypsnelo, ze ciezko jest gotowac pelnowartosciowy obiad jak wracam po 19 domu (wychodzilam 6.30, dojezdzalam 80 km w jedna strone). Poradzila mi pol godziny wczesniej, obrac ziemniaki to juz beda gotowe do wstawienia wieczorem. Myslalam, ze ja udusze i zrobilam wielka awanture bo jej syn dojezdza do pracy 15 minut w jedna strone, spi poltorej godziny dluzej a i tak wraca do domu wczesniej. Na tym polu bylo wiele scysji ale w koncu chlop sie ogarnal i jakis tam obiad zrobi choc moja tesciowa uwaza, ze mecze go ponad miare.
    • edelstein Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 11:47
      Wiekszosc wypowiadajacych sie nie ma pojecia na czym polega wlasna dzialalnosc go spod arcaden szczegolnie taka oferujaca uslugi.Jak Klient przyjdzie i ty mu od mowisz to szansa,ze wroci jest b.niska i co wiecej opowiedzial potem calym innym klientom,ze firma kiepsko dziala.Z wlasnym DG pracuj3 sie piatki,swiatki i popoludnia.Konkurencja,kryzys robia swoje.Rozumiem,ze autorka bedzie b.zadowolona jak maz dzialalnosc zamknie i beda zyc z socjalu.To nie jest tak,ze moja zona urodzila,teraz bede pracowac na pol etatu.Trzeba zaplacic podatki,za wynajem,w przypadku uslug wymagajacych zamowienia towaru trzeba miec kase na jego zamowienie i jeszcze utrzymac rodzine z tego co zostanie.Bierze sie takie zamowienia jakie ma klient.Na krecenie nosem to mozna sobie pozwolic jak sie ma Grube tysiace na kontach.
      Autorka buja w oblokach,albo nie ma zielonego pojecia o pracy meza.
      • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:05
        Całkiem rozsądnie prawisz. Niestety facet nie ma lekko, przypuszczam że to branża fizyczna, kładzenie fliz czy budowlanka, zatem ma święte prawo po pracy odpocząć a nie bawić się w niańkę bo zwyczajnie się wykończy.
      • wuika Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 12:28
        Ale skoro z tego taka fajna kasa, no tylko ten czas, to gdzie się podziała osoba ZA PIENIĄDZE do pomocy?
        • triss_merigold6 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 13:28
          No właśnie. Pierwsze czego powinna oczekiwać autorka wątku, to opiekunka do dwulatka choćby na pół dnia i pani do sprzątania przynajmniej raz w tygodniu. Jak mąż tyle pracuje, to jakieś wymierne efekty finansowe powinny być.
          • gazeta_mi_placi Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 14:17
            Zwłaszcza że to zagranica gdzie nie trzeba nawet tyle tyrać by mieć na godziwe życie wink
        • edelstein Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 10:14
          A kto napisal,ze fajna kasa? DG polega na tym,ze nie wiesz ile bedziesz miala w miesiacu,stale to sa oplaty.Patrzac na aktualna sytuacje watpie czy maz autorki ma kokosy.Jeden z moich znajomych zrezygnowal po 15 latach z DG,lecialo.Na co raz gorzej.Drugi przed ziemlich raczej cienkich i tez szuka innej pracy.
      • zolla78 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 18:48
        To wypowiem się jako osobą mająca działalność i utrzymująca też rodzinę, bo bez mojej kasy, nie dalibyśmy rady. Tak, jest to wymagające, tak odmowa oznacza utratę klienta. Tak - mimo że było to męczące, ograniczyłam pracę w dzień, wzamian nadrabiałam w nocy, by zająć się też dzieckiem.

        A nawiązując do wątku. Skoro rozumiem ona ma się lepiej zorganizować by nic od męża nie wymagać, to może mąż może też się lepiej zorganizować by bywać w domu.
    • zolla78 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 18:45
      Facetowi takie wymiksowanie się ujdzie bardziej nawet wtedy jak nic nie zarabia albo zarabia mniej. Taka polska, ale nie tylko, rzeczywistość.
      Jak mój mąż poszedł sobie na do niczego mu aż tak bardzo niepotrzebne drogie i niespecjlanie wymgające studia, czego efektem było, że nie bywał w domu żaden weekend, to nikt, dosłownie nikt, komu o tym mówił, nie zwrócił uwagi na to, że to oznacza że 1) swoje dwuletnie dziecko będzie widział tylko z 2/3 popołudnia w tygodniu po kilka godzin 2) że to oznacza, ze jestem na każdy weekend uziemniona z dzieckiem w domu. Dosłownie nikt. Wszyscy zachwyceni, ze taki ambitny i mu się chce.
      Jak ja opowiadałam, ze na tydzień wyjeżdżam za granicę - pół służbowo - to pytań jak to? wskazujących zdziwienie, że dziecko 3 letnie na tydzień z ojcem zostawiam było bez liku.
      • stacie_o Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 31.10.14, 21:49
        właśnie, właśnie
    • mnb0 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 11:39
      Dlaczego wszyscy polecaja opiekunke do pomocy zonie, a nikt nie poleca pomocnika do pomocy mezowi w pracy? Tu trzeba placic i tu. Jak firma ma tyyyyle zlecen, to moze jakis dodatkowy pracownik by sie przydal?
      Tak sie boicie, ze klient odejdzie do konkurencji, jak maz zlecenia nie zrobi, a nikt sie nie martwi, ze dzieci urosna, a ojciec nie bedzie o nich nic wiedzial. Smutne to.
      • mamameg Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 13:12
        10/10
    • lolinka2 Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 01.11.14, 12:36
      Nie zgodzę się z tym, że to pokłosie po rodzinie pochodzenia: rodzina męża b. konserwatywna, matka 2 etaty i dom, ojciec 2 etaty i nic więcej; rodzina moja też tradycyjna - matka praca, dom, dziecko, ojciec praca.

      My ustaliliśmy z mężem, że chcemy inaczej, najpierw się liczył rachunek ekonomiczny, potem preferencje i tak na 12 lat prawie on został tatą pełnoetatowym, a ja do pracy na różną liczbę godzin (z duuużą częścią tej pracy ogarnianą z domu). Nie gotowałam, dziećmi się zajmowałam logistycznie od dzwonu wielkiego, raczej od pobawienia się/ pogadania byłam, ja miałam pracę. On miał resztę. W tej chwili oboje pracujemy - on z dojazdami 11 godzin, ja 7 na etacie, resztę w ramach działalności; dzieci duże, więc samoobsługowe, obiady w pracy. Jeśli gotujemy, to w weekendy. Sprzątanie solidarnie wspólnie, pranie solidarnie wspólnie, zmywanie - dzieci, wyprowadzanie psów - dzieci.

      Trochę jest chyba tak, że jeśli traktuje się współmałżonka jako niepełno(s)prawnego, to się go takiego ma. I tak ma się męża, który przy dziecku nic nie umie zrobić, ani ugotować, ani sprzątnąć --> bo żona i matka dzwoni co 3 minuty, zakłada odgórnie, że nikt nie zrobi tego tak, jak ona etc.Mąż i ojciec w jej percepcji jest bankomatem, domowo upośledzonym, którego pojawienie się w domu umniejsza jej wartość, bowiem może się okazać, że on też coś potrafi. Z drugiej strony barykady ma się żonę, która nie zarobi porządnie, nie ceni swojej pracy, ani nikt inny jej nie ceni --> bo mąż i ojciec uważa ją za niepełnoprawnego człowieka i pracownika, a byle lalę w mini z recepcji w swojej korporacji uznaje za mądrzejszą i bardziej kompetentną od własnej żony. Żona jest bowiem w jego percepcji służalczą idiotką, której miejsce jest w kuchni, ew. w pokoju dziecięcym. Praca żony stanowi zagrożenie, gdyż może się okazać, że pan wcale nie jest taki ach ani och, bo ona też potrafi lub - co gorsza - potrafi to robić lepiej.

      Ergo: prymitywna obrona terytorium. Zeszliśmy do poziomu zoologii.
    • sko.wrona Re: Przyzwolenie na wymiksowanie się 02.11.14, 19:42
      Dla mnie, najważniejsze to rozdzielić dwie sprawy.
      Czym innym jest ogarnianie chałupy, czyli prowadzenie domu, a czym innym opieka nad dzieckiem/dziećmi, czyli życie rodzinne.

      I teraz, co do obowiązków domowych, to nie wierzę, że da się je podzielić po równo, ale myślę, że można spróbować podzielić je sprawiedliwie. I tak naprawdę najważniejsze nie jest kto, ile i co, tylko, czy dany układ nam odpowiada.
      Jestem sobie wyobrazić każdy możliwy układ i rozkład. Był czas, że mój mąż był tym biednym misiem, który "pracuje na dwa etaty". Teraz jest czas, kiedy to ja robię w domu właściwie wszystko.

      Druga sprawa to czas dla rodziny/dzieci. Trzeba się zastawnowić, czy ojciec to coś więcej niż dawca spermy.
      Dzieci nie są tylko moje, mąż ma takie samo prawo do spędzania z nimi czasu jak ja. Nie muszę go prosić o to żeby się nimi zajął i mu później za to dziękować, bo zajmujemy się dziećmi wspólnie. I jeśli ma tyle pracy, że dzieci nie widzi prawie wcale, to najbardziej traci na tym on.

      Co do tej konkretnej sytuacji z poprzedniego wątku (matka trójki małych dzieci zostawiona sama sobie). To zdaję sobie sprawę, że ematce, po urodzeniu trzeciego dziecka automatycznie zwiększają się zdolności organizacyjne i wyrasta trzecia para rąk. Do tego trzymiesięczne niemowlę "tylko je i śpi" wink
      Znam całkiem sporo rodzin z trójką dzieci. Kiedy cała trójka jest już w wieku szkolnym, to jest luz i sielanka (powiedzmywink ). Ale nikt nie mówi, że na początku było łatwo. Ba, wszystkie mamy miały na początku kogoś do pomocy (męża na tacierzyńskim, babcię, opiekunkę na parę godzin).
      Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś sobie "nie radzi" z jednym dzieckiem, bo dzieci są różne, w różnej kondycji psychicznej zostaje się po porodzie, różni ludzie, reagują w różny sposób na brak snu. Przykre jest dosrywanie sobie nawzajem, że skoro ja dałam radę, to...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka