prosze o rade.

07.09.04, 08:08
co powiecie na to?
mój maz przychodzi po 8,9 godzinach z pracy,pracuje na 5 do 13,14.pracuje
fizycznie,cały dzień na nogach.Mamy synka 7 miesiecy.Ja nnie pracuje,zajmuje
sie dzieckiem,domem.
jak przyjdzie maz to kłocimy sie bo nie chce wziasc dziecka albo na rece,albo
przewinac bo mowi ze zmeczony.I wtedy jest awantura,ja zaczynam,krzycze ze mi
nie pomaga itp.czy ja mam troche racji? co mam powiedziec mu zeby mi pomógł?
wiem ze jest zmeczony,ja równiez.
on mówi ty sobie siedzisz w domu,a ja zapieprzam.
codzienne robie obiad,wychodze sama z dzieckiem na spacery,jestem
zmeczona.Tymbardziej ze synek nie spi wogole w dzien,ja nie moge zrobic
spokojnie obiadu,na chwile go zostawie w pokoju,wytrzyma sam minute albo
nie,nie mam jak usmazyc,czy zrobic cos czegoi nie da sie zrobic w pokoju.np
ziemniaki obieram w pokoju.ale zamieszac zupe czy panierowac kotlety niestety
w kuchni.nauczyłam sie obiady robic w minute.nie dosłownie ale normalnie
latam po kuchni jak głupia.jestem tymi warunkami zmeczona.a tu przyjdzie maz
z pracy i odrazu mnie wkurza.co wy byscie zrobiły?
    • anula30 Re: prosze o rade. 07.09.04, 08:31
      Jeżeli macie taką możliwość to niech mąż weźmie kilka dniu urlopu. Ty w tym
      czasie możesz np codzić po mieście, tylko nie siedz z nim w domu. Jeżeli
      karmisz piersią to wracaj od czasu do czasu na karmienie, albo zostaw mu
      odciągnięty pokarm. Po dwóch dniach doceni to co robisz. A twoje kłótnie z nim
      na niewiele się zdadzą. trzymaj się i powodzenia.
      • yylek Re: prosze o rade. 07.09.04, 08:34
        niestety nie moze wziasc urlopu,wykorzystał i tez mi nie pomógł w czzasie niego
        a ja siedziałam przy dziecku zmeczona.karmie piersią niestety,bo wyszlabym i na
        caly dzien.a stety dla dziecka,nie załuje tego oczywiscie.
    • koleandra Re: prosze o rade. 07.09.04, 08:34
      No niestey, ciężko. Ja pomysł mam taki. Najpierw to by się zdało zostawić
      mężowi dziecko na jeden tylko dzień, ale bez żadnego jedzenia, tak żeby musiał
      zakupy zrobic i obiad ugotować, coby zobaczył co takie siedzenie w domu znaczy.
      Każdego dnia podawaj mu obiad jak wróci z pracy, daj mu godzinkę, dwie na
      odpoczynek a potem niech się on tez troche dzieckiem zajmie.
    • magdusia11 Re: prosze o rade. 07.09.04, 08:48
      Witaj o poranku!

      Ja jestem w innej sytuacji, bo pracuję. Mój mąż pomagał mi ale przeważnie wtedy
      kiedy miał na to ochotę. Też ciągle był zmęczony (to prawda pracuje fizycznie),
      ja natomiast pracuję w biurze. Przychodząc do domu zaczynam drugi
      etat:sprzątanie,pranie, gotowanie no i oczywiście zajmuję się córcią. Mój mąż
      zawsze twierdził,że On potrzebuje więcej odpoczynku, bo jest bardziej zmęczony.
      Znalazłam na niego sposób. Otóż gdy przychodził po pracy do domu to jadł,
      później na godzinę ewentualnie półtorej szedł się zdrzemnąć. Jak wstawał to
      wtedy szedł z córką na spacer, oczywiście jak była ładna pogoda jeśli nie to
      bawił się z nią w domu. Ja w tym czasie zamykałam się w drugim pokoju leżałam
      albo czytałam (takie małe lenistwo). Wyznaczałam mężowi czas, który ma
      poświęcić tylko i wyłącznie dziecku.
      Spróbuj zrobić w podobny sposób, może się uda. Do facetów niestety trzeba
      podchodzić z "wyrozumieniem" nie oznacza to wcale, że mamy wszystko robić.
      Oni już tacy są,że bardzo liczą sobie swoje zasługi (np. praca).
      Moja sytuacja znacznie teraz się zmieniła ponieważ mój mąż wyjechał do pracy za
      granicą, wróci dopiero w grudniu. Całkowitą opiekę nad córcia sprawuję ja
      oczywiście... Nie jest łatwo, bo mam bardzo napięty dzeń (rano Oleńka do
      żłobka, ja szybko do pracy, później pędem do żłobka, zakupy)...
      Ale radzę sobie i jestem szczęśliwa,że jestem Mamą. Njlepszą zaś nagrodą jest
      gdy Oleńka przyjdzie się przuytulić i z pełną ufnością powie MAMA

      Pozdrawiam

      Magda (Mama Oleńki 20.12.2002)
    • margarettka Re: prosze o rade. 07.09.04, 08:52
      hmmm, ja rowniez mam prawie 7 m synka i wiem jak takie dziecko potrafi
      umeczyc...po pierwsze warto by bylo z nim spokojnie porozmawiac o tym jak
      wyglada Twoj dzien, zeby mu pare spraw wyjasnic, a tak w ogole to najlepszym
      wyjsciem jest go zostawic z malym np w weekend na caly dzien. Mleko mozesz
      zostawic odciagniete, albo wpadac na karmienie. I niech tatus sie zajmuje
      synkiem i najlepiej niech jeszcze ugotuje obiad. Wtedy zrozumie (mam nadzieje)
      ze to wcale nie takie proste. Dopoki sam sie na wlasnej skorze nie przekona, to
      bedzie myslal, ze Ty sobie tak wypoczywasz w tym domu, a z nudow ugotujesz
      obiad, a poza tym lezysz plackiem i masz istne wczasy, a tymczasem, to ciezka
      praca i fizyczna i psychiczna.
      Trzymam kciuki!
      • mamakamilaikasi Re: prosze o rade. 07.09.04, 09:26
        ja wierze, ze Twoj maz moze byc zmeczony,
        wydaje mi sie ze najlepsza rade dala Gosia,
        niech Twoj maz odpocznie po pracy (a przychodzi dosyc wczesnie),
        niech pospi, polezy, a Ty tez sie troche nim zajmij (wiesz ze mezczyzni czasami
        jak dzieci i tez sie lubia pouzalac),
        a potem niech pobedzie z dzieckiem, nawet jezeli zacznie sie to od 15 min
        dziennie (a Ty szybko wskocz do wanny, abys nie byla "pod reka" i abys miala
        czas tylko dla siebie smile))
        i nie denerwuj sie na meza, oboje ciezko pracujecie,
        A
    • fiszerowa Re: prosze o rade. 07.09.04, 09:31
      Witaj,
      Nie bede pisac jak "wychowac" meza. Bo tego nie wiem. Ale chcialabym abys
      zwrocila uwage na pewne sprawy:
      1. Maz chodzi do pracy na 5.00, wiec wstaje chyba ok. 4.00? Kurde toz to srodek
      nocy! A do ktorej Ty spisz z dzieckiem? Chyba nie wstajecie razem z nim? Wedlug
      mnie juz chocby z tego powodu ma prawo byc zmeczony i po powrocie do domu
      troche odpoczac zanim wcisniesz mu dziecko.
      2. W innym watku pewna madra kobieta przeprowadzila taka oto analize: jesli
      Twoj maz pracuje od samego rana a natychmiast po pracy dostaje dziecko i ma sie
      nim zajmowac - to w efekcie pracuje non stop. A ty po powrocie meza z pracy
      mialabys "wolne". Maz ma prawo byc zmeczony po kilku godzinach fizycznej pracy!
      Daj mu obiad, niech sobie polezy na kanapie ok. godziny i dopiero popros go o
      pomoc przy dziecku. Nic na sile gdy jest zmeczony i glodny, bo widomo kazdy
      jest wtedy zly i awantura gotowa.
      3. Jeszcze kwestie obiadu. Najwazniejsze jest dziecko. Ja nigdy nie robilam
      czegos kosztem dziecka. Jesli ma zly dzien, jest chore, czy jest piekna pogoda
      to zajmuje sie dzieckiem, ide na spacer a nie robie obiadu. Ja polecam
      gotowanie 2 x wiecej i jedna porcje mrozic. Na gorszy dzien bedzie jak znalazl.
      Zupy, sosy, nalesniki, kotlety - wszystko sie do tego nadaje.
      4. Mezczyzni czesto kochaja dziecko "za cos" a nie bezinteresownie jak matka. 7-
      mio miesieczny maluch nie jest dla nich atrakcyjnym partnerem do spedzania
      czasu. Tak naprawde facet czaly czas przyzwyczaja sie jeszcze do dziecka. Moze
      jak maly bedzie mial ok. roku, bedzie sie sam przemieszczal, zacznie cos mowic
      to tata dostrzeze w nim fajnego czlowieczka i sam bedzie zabiegal o jego
      towarzystwo.
      5. I przede wszystkim nie krzycz. Taka agresja rodzi tylko agresje. Bedziecie
      na siebie tak krzyczec, a cierpi na tym dziecko.

      pozdrawiam i powodzenia
      Fiszerowa
      • lucasa Re: prosze o rade. 07.09.04, 09:42
        moja odpowiedz bylaby taka sama jak trzy powyzsze...
        jak maz wraca z pracy nie wciskaj mu dziecka,
        a tym bardziej nie zostawiaj na caly dzien szczegolnie gdy wczesniej nie
        opiekowal sie dluzej maluszkiem,
        daj mu odpoczac,
        a potem, nawet wieczorem, spedzcie RAZEM troche czasu z dzieckiem,
        i daj tez troche czasu na "oswojenie" sie meza jak sie bawic z synkiem, bo z
        tego co piszesz nie spedza z nim za duzo czasu,

        pozdawiam Cie serdecznie,
        A
      • yylek do fiszerowa 07.09.04, 09:56
        wiem,ze o 4 rano wstać to jest ciężko.Rozumiem go,ale jak ja szłam spać o 1 w
        nocy,od 7 miesiecy tak się kładę i wstaję parę minut po 6.00 to też jestem
        zmęczona.Tyle mi się schodzi po koarmieniu,ostatnie ok.22,23 teraz idą zęby to
        nawet pożniej zasypia dziecko,a jeszcze trochę ogarnoąc czy wziąśc prysznic to
        idę około 1 spać.Ja w dzień to nigdy jeszcze nie mogłam wskoczyć do wanny,nie
        ma czasu,naprawdę.Nieraz byłam klejąca i spocona już wychodząc z wanny,jak
        kąpałam się a dziecko leżało w leżaczku w łazience koło wanny,i pisk czy płacz.
        • ula_max tak nie będzie wiecznie 07.09.04, 10:12
          Dokładnie znam tą bajkę bo ją przeżyłam, nie ciągle przeżywam, mam 20
          miesięcznego synka, chodzi teraz do żłobka, mąż nie pomagał mi przy dziecku i
          nie pomaga nadal. Ile razy kąpałam się mając maluszka w kojcu w łazience, ile
          razy do południa chodziłam nieuczesana, ubrana w pizamy, gotowałam z doskoku
          jak Ty, ciągle w biegu, niewyspana,umorodowana nocnymi karmieniami, pierwszymi
          ząbkami, katarkami, kupkami.Zawsze było coś nie tak. Szkoda czasu aby to
          opowiadać. TAK NIE BĘDZIE WIECZNIE. Wróciłam do pracy. Rano dziecko do żłobka,
          potem praca ok 9 godzin, znowu złobek, zabawy z maluszkiem, jedzenie, spanie,
          gotowanie do późna, pranie itd, itd. Wiesz co mnie trzyma przy życiu? FAKT ŻE
          MUSZĘ DAĆ RADĘ nie licze już (!) na męża, to egoista jak każdy i jeszcze koło
          niego muszę tryndać, bo przecież nie chcę żeby mi ktoś zarzucił, że tylko
          dziecko jest dla mnie najważniejsze. Przeżyjesz to, dasz radę.
        • madelaine6 A propos latania po kuchni 07.09.04, 10:16

          Z mezem to juz ci dziewczyny napisaly,ja dodam tylko:
          rozmawiaj z nim na ten temat,spokojnie,bez klotni.
          Moze wypracujecie jakis kompromis.
          A co do gotowania,to ja zabieralam synka do kuchni,
          albo siedzial w lezaku i czymstam sie bawil (lub
          stawialam go obok siebie i opowiadalam wszystko,co robie-
          bardzo go to wciagalo),albo w krzeselku do karmienia.
          No i na pewno musisz odpoczac,bo sie wykonczysz...
          Swoja droga-Twoje dziecko strasznie malo spi!Moj w nocy
          10-12 godzin i w dzien ok.1,5h.

          W sumie to Ci nie pomoglam,ale trzymam kciuki.
        • fiszerowa Re: do fiszerowa 07.09.04, 10:50
          Alez ja nie twierdze, ze Tobie jest latwiej. Sama mialam baaaardzo absorbujace
          dziecko (i mam, choc dwulatek ptrafi sie 15 minut sam soba zajac) i na dodatek
          mieszkanie dwupoziomowe, wiec dochodzilo mi dzwiganie klocka wszedzie ze soba.
          Po prostu uwazam, ze trzeba to przezyc i starac sie znalezc jakies kompromisy.
          Wiem ze jestes wykonczona, rozumiem, ale Twoj maz tez. Zloscia i agresja nic
          nie zwojujecie. Wciskanie na sile dziecka tez nic dobrego nie przyniesie, bo
          bedzie to dla ojca przykry obowiazek a nie frajda z obcowania z dzieckiem. Ja
          przez pierwszy rok mialam pomoc tylko przy kapieli (pozniej i to sie skonczylo,
          bo syn chcial tylko mame). Mojego meza w ogole nie bylo w domu, wracal bardzo
          pozno i nawet nie mialabym serca wciskac mu dziecka.

          Zycze Wam wszystkiego najlepszego
          Fiszerowa
          • yylek dzięki dziewczyny 07.09.04, 11:40
            dodałyście mi trochę otuchy.Teraz dziecko usnęło,ale od 10 płakało bo wychodzą
            ząbki,umęczyło mnie ze sama na siebie krzyczałam i wydzierałam się.Chyba
            zwariuję psychicznie!
            Gotuję zupę,ale nawet nie maiąłm czasu obrać i wkroić ziemniaków bo cały czas
            rączki i rączki.Nawet żeby zrobić "siku" to nieraz trwa to cąły
            dzień,naprawdę.Jestem tak zalatana jak z trojaczkami albo jeszcze gorzej.
            Mąż przyjdzie za ok 2 godziny to zje,położy się do wieczora,wstanie zjeść
            kolację,którą ja mu muszę zrobić bo inaczej zaśnie głodny,po kolacji pojdzie
            spać bo mówi że rano wstaje,to fakt.Moje życie to tylko noszenie,w wolnej
            chwili siedzę na internecie,jak na sekundę zaśnie.U niego to 10
            minutówki,żadnego dłuższego snu.Już się właśnie budzi.i tak wkółko
            • magduniar3 Re: dzięki dziewczyny 07.09.04, 21:05
              Olej obowiązki domowe i daj trochę dziecku popłakać. Jeśli musisz iść do
              ubikacji lub łazienki nic mu się nie stanie przez pare minut. Poza tym choć
              kilka czynności możesz zrobić nosząc małego w nosidełkach lub specjalnej
              chuście - możesz np. odkurzyć dom, podlać kwiatki itp.
              Mój mąż np. nie jada śniadań jeśli mu nie przygotuje, ale to już jego problem.
              Jak go głód przyciśnie potrafi jednak zrobić.
              Ale tak naprawdę to daj sobie spokój póki co z większością obowiązków domowych.
              Skoro jesteś zmęczona i śpiąca bierz prysznic nawet przed kąpielą małego - 10
              minut mąż jedząc kolacje popatrzy na dziecko. I kładź się spać razem z małym. W
              dzień również kładź się z małym - może potrzebuje twojej bliskości.
              Nie łódź się, że gdy pójdziesz do pracy to odpoczniesz.
Pełna wersja