Skoro już tak o książkach... To muszę się zwierzyć z mojego sekretnego zamiaru... Zbliża się wydanie kolejnego tomu WIADOMO CZEGO i jak sobie pomyślę, że jeszcze trzeba będzie czekać na tłumaczenie, to słabo mi się robi. No i wymyśliłam sobie, że kupuję i czytam oryginał. Dla czytających swobodnie po angielsku to pewnie żaden szał, ale ja właściwie nie przeczytałam jeszcze nic w całości w tym języku, choć porozumiewam się w miarę swobodnie, acz niegramatycznie

Używam w pracy, ale nie w jakimś rozbudowanym wymiarze, prosta korespondencja, proste rozmowy telefoniczne... Niemniej oglądając filmy z napisami błędy wyłapuję

i tak się martwię, dam radę? Bo nie wytrzymam...