martirad
08.01.15, 21:36
Pod koniec ubiegłego roku mój syn został skierowany do szpitala z ostrym zapaleniem wyrostka robaczkowego. W szpitalu do którego się zgłosiłam z nim byłby momentalnie operowany (miał wykonanie badanie krwi, moczu, usg brzucha i wszystko wskazywało na wyrostek), ale okazało się, że za mały (operują ewentualnie od 14 r. ż.). Pojechałam ze skierowaniem na SOR do szpitala gdzie jest chirurgia dziecięca (ok 100km) i tam stwierdzili, że poleczą go antybiotykiem. Po 3 dobach stwierdzono, że brzuch ok i wypisano nas do domu, ale jakby bolał to mam jechać prosto do nich wtedy wykonają natychmiast operację. Czy któraś z Was, waszych dzieci lub w rodzinie zna podobny przypadek - wyrostek leczony antybiotykami? Czy wracano do wycięcia? Słyszałam, że prędzej czy później jednak się wraca i wycina. Wśród moich znajomych wszyscy po wycięciu za 2 podejściem. Co Wy emamy na to?