kocianna
04.02.15, 09:28
Zostałam zrugana przez właściciela dużego psa (na smyczy), że zgodziłam się, żeby mój mały pies (również na smyczy) podszedł się obwąchać. Oba zwierzaki bawią się, kiedy na spacerze z bernejczykiem jest jego pani, oba są bardzo przyjaźnie do siebie nastawione. Ale pan denerwował się, że to jest 40 kg żywej wagi, machnie łapą w zabawie i przetrąci kręgosłup mojemu jamnikowi.
To jest częsta reakcja właścicieli dużych ras - nie zbliżaj się, gnojku, bo ci się krzywda stanie. Jakieś 15-20 lat temu jej nie obserwowałam, a też miałam wtedy jamniki. Nie uważałam ich nigdy za psy szczególnie delikatne - w końcu to myśliwskie zwierzaki, silne, umięśnione, moje egzemplarze na dodatek nie były irytujące - nie podbiegały z wrzaskiem, tylko grzecznie podchodziły się przywitać z większym kolegą. Może to zalew yorków, które giną od kłapnięcia zębami nad uchem, spowodował taką nadwrażliwość? A może to ja jestem lekkomyślna?