Ciekawe czy jestem tu jedyną wyrodną rodzicielką i czy któraś jeszcze się przyzna.
Rozłożyło mnie po wczorajszym kuligu. 100 stopni gorączki, katar do kolan, wypluwam płuca i mam łep jak sklep. Chciałam zadzwonić do pracy że zostaje w domu ale wtedy w moją córkę wstąpił diabeł albo i co gorszego. W życiu tak szybko nie zebrałam się do pracy.
No i koniec dobrego, szef mnie wygonił do domu. Na szczęście młoda już w szkole