Dodaj do ulubionych

Asertywność.

    • arwena_11 Re: Asertywność. 20.02.15, 14:09
      Przeczytałam cały wątek i wiem jedno. Na rękach bratową nosić powinniście. Za 600 zł ( w tym opłacenie rachunków mamy ) robi 20/24? Cudo nie kobieta. Jak moja teściowa będzie chora to zgłoszę się po kontakt i zapłacę więcej niż 600 zł i się wtrącać nie będę w nic.

      Ja sobie nie wyobrażam siebie opiekującej się teściową i za 10000 miesięcznie. No nie i już.
      • kota_marcowa Re: Asertywność. 20.02.15, 14:21
        Ciekawe czy jan kran w ogóle wie ile kosztuje w Polsce paczka pampersów dla osoby dorosłej.
        • arwena_11 Re: Asertywność. 20.02.15, 14:32
          może nie wiedzieć. ja sie dowiedziałam jak kupowałam dla teścia i po zniżce ( na NFZ) za 120 szt ( przydział na 2 miesiące ) zostawiłam ze 200 zł w aptece a to było ponad 2 lata temu. I według nfz przysługują 2 na dzień, jak chcesz wiecej to sam płać.

          Zdecydowanie bratowa Jana jest cudem że za 600 zł miesięcznie się zgadza na taką opiekę. A swoją drogą to ciekawe czy coś zostaje jej na "waciki" jak poopłaca wydatki na teściową?
          • joa66 Re: Asertywność. 20.02.15, 14:36
            A kto w zasadzie placi te 600 zl ?
            • menodo Re: Asertywność. 20.02.15, 16:18
              > A kto w zasadzie placi te 600 zl ?

              matka jan.kran płaci bratowej jan.kran.
              • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 20.02.15, 16:53
                Moim zdaniem pozostałe rodzeństwo powinno coś się do tego dołożyć.
                • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 20.02.15, 16:54
                  Widziałam kiedyś ogłoszenie - opieka 24 w domu starszej osoby z zakwaterowaniem, cena z ogłoszenia 2800 zł.
                  • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 21.02.15, 08:02
                    Całkiem niedrogo. Dom opieki mojej teściowej to stawka powyżej 3 tysi..
                    • mia.lia Re: Asertywność. 21.02.15, 08:15
                      Ale mając w domu opiekunkę musisz doliczyć jej wyżywienie, płacić rachunki za dom, doliczyć dowóz do lekarzy itd.
                      W żadnym wariancie utrzymanie starszej, niepełnosprawnej osoby nie jest tanie i tanie byc nie moze.
                      • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 21.02.15, 08:59
                        Miałam opiekunkę do dzieci, wiele lat temu, płaciłam jej 250 dolarów miesięcznie, do tego miała pełny wikt i opierunek. No ale to były małe dzieci.
                        Całkowicie zdaję sobie sprawę, że opieka nad starszą osobą znacznie się różni od opieki nad małym dzieckiem i ZDECYDOWANIE więcej kosztuje. Jednak muszę zaznaczyć, że mieszkam w kraju gdzie starsze i ciężko chore osoby są objęte bardzo dobrą opieką. I często, gęsto mało kosztowną. Poznałam kiedyś rodzinę Anglików, którzy mają ogromny dom w centrum miasta (11 sypialni, 3 salony, 2 pokoje komputerowe, 2 kuchnie, 4 łazienki, 6 garaży) i chorą matkę, prawie 90-latkę. Co 3 godziny przyjeżdżała pielęgniarka, która kobietę karmiła, dawała leki, zmieniała pieluchę, myła w razie potrzeby. Czasem to była jedna dziewczyna, czasem dwie, a jeszcze innym razem przyjeżdżała jedna i zaraz po niej druga. Właścicielka tego domu i jednocześnie córka tej staruszki powiedziała mi, że ta opieka jest zupełnie bezpłatna. Co ciekawe, na stole, oprócz leków, które brała staruszka, leżał dziennik wszystkich czynności, które te pielęgniarki wykonywały przy starszej pani. Za każdym razem te dziewczyny musiały wpisywać, co podały staruszce i co przy niej zrobiły i jak ona to reagowała.
                        • mia.lia Re: Asertywność. 21.02.15, 09:11
                          Bogate kraje mogą sfinansować dość porządna pomoc, biedniejsze nie mogą.
                          Jesli kraj ma taka ofertę dla starszych ludzi, jaka opisałaś, to przysługuje wszystkim ubezpieczonym, niezaleznie od ilości garażywink
                          A jesli jest tak dobrze i różowo, to jesli Twoja teściowa przeprowadzi sie do was, to dlaczego nie bedzie mogła skorzystać z takiej samej opieki?
                          Moglobyc tez tak, ze to co opisujesz było bezpłatne, bo wczesniej staruszka opłacala sobie odpowiednia polisę.
                          • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 21.02.15, 09:26
                            Szczegółów nie znam.
                            • mamameg Re: Asertywność. 21.02.15, 22:06
                              To dlaczego w takim razie do opieki nad starszymi osobami w UK są zatrudniane Polki za całkiem niezłe pieniądze? Skoro opieka jest od państwa za darmo?
                              • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 22.02.15, 07:21
                                Bo państwo im płaci?
                            • kandyzowana3x Re: Asertywność. 24.02.15, 15:48
                              a prosze www.payingforcare.org/care-home-fees
                              On average you can expect to pay around ?28,500 a year in residential care costs, rising to over ?37,500 a year if nursing care is necessary*.
                              Currently, if you have assets of more than ?23,250, you will need to pay the full cost of your care.
                              Jesli glupie 30 000 rocznie to dla ciebie za darmo to gratuluje.
                        • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 21.02.15, 13:17
                          >Miałam opiekunkę do dzieci, wiele lat temu, płaciłam jej 250 dolarów miesięcznie, do tego miała pełny wikt i opierunek.

                          To niemożliwe, przecież w Polsce było Wam źle i nie mieliście żadnych konkretnych pieniędzy tylko dziadowaliście (tak wynika z Twoich postów, choć może nie wprost), dopiero odżyliście finansowo po emigracji, to jest w końcu? W Polsce płaciliście całkiem spory wówczas pieniądz na opiekunkę do dzieci, a teraz na emigracji (gdzie Wam jest podobno lepiej finansowo) musicie ściągacie do siebie starych rodziców bo nie stać Was na opiekę do nich? Dziwne rzeczy.
        • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 07:13
          kota_marcowa napisała:

          > Ciekawe czy jan kran w ogóle wie ile kosztuje w Polsce paczka pampersów dla oso
          > by dorosłej.

          ------> Nie wiem. Natomiast wiem że mama ze swojej emerytury płaci opiekunkę , daje pieniądze bratowej , płaci sama za wszystkie leki i sama opłaca pampersy.
          Te słynne 600 zlotych które tutaj przewija sie na zmianę z herbata i moja wrednością tongue_outPP to kasa na jedzenie i opłaty typu prąd i inne etcetery.
          Taka jest umowa , ja sie nie wtrącam co mama daje bratowej .



          ----
          • mia.lia Re: Asertywność. 21.02.15, 07:51
            To chyba jeszcze sama sobie je zmienia, bo wychodzi na to, ze robi to raz dziennie opiekunka i raz Twoja bratowa.
            • iskierka3 Re: Asertywność. 21.02.15, 07:55
              No dokladnie, dwa pampersy dziennie to troche malo.
            • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 08:08
              mia.lia napisała:

              > To chyba jeszcze sama sobie je zmienia, bo wychodzi na to, ze robi to raz dzien
              > nie opiekunka i raz Twoja bratowa.

              --------> Jak już chcesz tak dokładnie wiedzieć to bratowa rano wyjmuje podkład , nie zmienia pampersa.
              Opiekunka zmienia raz , bratowa drugi. Chyba że jest potrzeba zmiany ekstra ale osoba
              leżąca , nie ruszająca się nie wydal wiele . Czy jeszcze jakieś pytania dotyczące fizjologii ?
              Raz w tygodniu czopek ale efektami zajmuje się opiekunka.




              • mia.lia Re: Asertywność. 21.02.15, 08:29
                Nikt chyba juz nie ma watpliwoscie, ze zaraz dojdziesz do wniosku, ze w sumie całe to zamieszanie przy starszej, chorej osobie to w sumie bułka z masłem.
                Podać pilota, zrobic herbatke i inne takie drobiazgi.
                • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 08:36
                  Oczywiście , najbardziej mnie męczy to studzenie herbatytongue_outPP reszta to bułka z maslem.
                  • anorektycznazdzira Re: Asertywność. 21.02.15, 10:51
                    Kobito, ale co CIEBIE może męczyć dwa-trzy razy do roku przez kilka dni, z czego ty się urwałaś?!
                  • evolene Re: Asertywność. 21.02.15, 15:13
                    Weź juz się nie ośmieszaj. Tak, wiem - Ty założyłaś ten wątek, ale najlepiej by było jakbyś już zamilkła i nic na temat opieki nad swoją mamą nie pisała.
          • iskierka3 Re: Asertywność. 21.02.15, 07:52
            Ale to chyba naturalne, ze partycypuje w domowych finansach? To sa normalne zasady wspolnego mieszkania a nie "oplata" dla bratowej. I ciagle mowisz, ze daje bratowej. Chyba daje bratu i bratowej?
          • iskierka3 Re: Asertywność. 21.02.15, 08:35
            Kurcze, piszesz jakby ktos celowo wymyslil herbatke i 600 zl zeby sie wyzlosliwic. To Ty zglosilas dyskomfort, ze mama "kupuje serdecznosc" bratowej za 600zl i Ty podalas przyklad przelewania herbatki jako zajmowanie sie z sercem. Obie te rzeczy budza spezeciw wiec rozmowcy sie do nich odnosza.
          • lady-z-gaga Re: Asertywność. 21.02.15, 09:20
            .>Te słynne 600 zlotych które tutaj przewija sie na zmianę z herbata i moja wrednością tongue_outPP to kasa na jedzenie i opłaty typu prąd i inne etcetery.

            Czyli brat z bratową dostają zwrot kosztów utrzymania starszej pani, a opieka nad nią wykonywana jest gratis. Kupowania serdeczności za te pieniądze trudno się doszukać. Chociaz może dla Ciebie Polska jest trzecim światem,a 600 zł - niewyobrażalną kasą dla tubylcow. Bo jak inaczej tłumaczyć taką rozkoszną finansową nieświadomość ?
          • anorektycznazdzira Re: Asertywność. 21.02.15, 10:50
            > to kasa na jedzenie i opłaty typu prąd i inne etcetery.
            > Taka jest umowa , ja sie nie wtrącam co mama daje bratowej .

            Jak przeczytałaś parę gorzkich słów, to się "nie wtrącasz" a kasa jest na prąd, parę postów wcześniej było to kupowanie sobie serdeczności które Ciebie i martwiło i raziło a przede wszystkim pokazywało bratową w kiepskim świetle i jako osobę bez serca. Weź się zastanów.
          • kota_marcowa Re: Asertywność. 21.02.15, 16:10
            No właśnie, nie masz zielonego pojęcia na temat realiów życia w Polsce (świadczy o tym choćby twój poprzedni wątek, w którym do wizyty w kraju przygotowywałaś się jak na wyjazd w średniowieczną Tajgę), więc twoje słowa o kupowaniu serdeczności za 600zł są niesmaczne. Idę o zakład, że twoja bratowa do całego interesu jeszcze dokłada.
            Dodając do tego zmienianie obsranych pampersów i uwiązanie 24/7 przy uprzykrzającej życie teściowej (sama pisałaś, że twoja matka ma wyjątkowo wredny charakter), twoja bratowa jest święta.
            Już się nie kompromituj bardziej.
            • wies-baden Re: Asertywność. 21.02.15, 16:44
              ...no nie do końca... została przecież obdarowana >świetnie prosperującą pasieką<.
              Chciałabyś , żeby pampersy zmieniała ci synowa, czy profesjonalna opiekunka? W dodatku taka, która mówi, że robi to dla męża, bo dla ciebie nie ruszyłaby palcem w bucie. W tej "story" jest drugie dno, bo czy dochody z pasieki nie pozwalalają na zatrudnienie drugiej osoby, a synowa w nowej sytuacji ograniczałaby się do nadzoru nad opieką.
            • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 21.02.15, 19:03
              Ja proponuję by syn Jana (podobno wcale nie taki chory jak się go maluje skoro potrafi sam ogarnąć międzykontynentalną podróż) wziął tydzień wolnego i raz na rok wyręczył w opiece nad babcią, tak samo córka Kran (zdrowa wybyczona dziewucha) i sam Jan. Przez te trzy tygodnie niech ta biedna bratowa z bratem wyjadą na w pełni zasłużony wypoczynek.
            • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 19:40
              kota_marcowa napisała:



              > Dodając do tego zmienianie obsranych pampersów i uwiązanie 24/7 przy uprzykrzaj
              > ącej życie teściowej (sama pisałaś, że twoja matka ma wyjątkowo wredny charakte
              > r), twoja bratowa jest święta.
              > Już się nie kompromituj bardziej.

              ------> Obsrane pampersy zmienia opiekunka , mama się wypróżnia przy pomocy czopków i rzadko te przyjemność spotyka bratową.
              Nigdzie nie napisałam m że mama ma wredny charakter , miewa swoje złe i dobre chwile ale jest chorym człowiekiem i moja bratowa wiedziała na co się pisze biorąc ją pod opiekę.I jestem jej za to wdzięczna.
              Ja sie nie kompromituję tylko osoby które mimo tego że spokojnie tłumaczę jak jest sytuacja podbijaja bębenek i nie czytaja tego co piszę.
              Pisałam kilka razy że mama jest 10 lat po wylewie ale NIE jest pod opieka bratowej 10 lat tylko krócej i stan mamy sie pogarsza dlatego następują zmiany w systemie opieki.
              A teraz palec pod budkę:
              - która z emam ma 50 + , ma na stanie mamę / teściową wymagającą opieki i dojazd do mamy/ teściowej trwający kilkanaście godzin i kosztujacy konkretna kasę ?
              - która poświeca 95 % swojego urlopu opieka nad mama/ teściowa majac zarazem absorbująca i stresującą pracę
              - i która robi takie fikołki sama bez wsparcia partnera i dryfująca między potrzebami mamy/ tesciowej , rodziny i dzieci ?
              Siedziec za kompem i teoteryzowac to kazdy potrafi , stanąć oko w oko z codziennościa nie każdy ...

              • lady-z-gaga Re: Asertywność. 21.02.15, 19:49
                >Siedziec za kompem i teoteryzowac to kazdy potrafi , stanąć oko w oko z codziennościa nie każdy

                chyba o sobie piszesz? wink
                jakims cudem Twoja bratowa radzi sobie z codziennością, mimo, ze pracuje
                Ty podobno nie możesz matki wziąc do siebie, bo pracujesz
                ot, zagadka
                mama, ktorej podobno wystarczy poświęcić kilka minut z rana i kilkanaście wieczorem wink (resztę robi opiekunka albo chora spędza czas grzecznie w łóżku - Twoje własne słowa)
                i Tobie ta opieka uniemozliwiłaby pracę, a bratostwo jakoś sobie z tym radzą
                • kota_marcowa Re: Asertywność. 21.02.15, 19:54
                  Plus chamskie teksty o kupowaniu serdeczności za zawrotną sumę 600zł sic!

                  > jakims cudem Twoja bratowa radzi sobie z codziennością, mimo, ze pracuje
                  > Ty podobno nie możesz matki wziąc do siebie, bo pracujesz
                  > ot, zagadka
                  > mama, ktorej podobno wystarczy poświęcić kilka minut z rana i kilkanaście wiecz
                  > orem wink

                  Może dlatego, że bratowa nie musi niańczyć dwójki prawie trzydziestolestnich, wiecznych studentów suspicious
                  • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 20:34
                    kota_marcowa napisała:


                    > Może dlatego, że bratowa nie musi niańczyć dwójki prawie trzydziestolestnich, w
                    > iecznych studentów .

                    ------> Mojej córce chwile brakuje do trzydziestki ale jest wieczna studentka z szansą na przejście na status ukończonej studentki w jakiejs dość bliskiej perspektywiewink Trudno mi córkę niańczyć bo od blisko dziewieciu lat nie mieszka ze mna i od roku pomagam jej finansowo bardzo niewiele.
                    Natomiast syn ma 25 lat i fakt że studia zaczał pózno ale dopiero trzy lata temu i robi licencjat w terminie.

                • pe.tronela Re: Asertywność. 21.02.15, 19:59
                  Nie moze bo nie moze. Pamietam z ktoregos watku, ze Jan mieszka w jednym pokoju razem z doroslym synem. Wiec tu nie ma o czym dyskutowac. Caly problem polega na tym, ze mama Jana definitywnie jest trudna i ma upierdliwy charakter. Jan kocha ja nad zycie i to jest fajne. Tyle ze ciezko mu zrozumiec, ze dla bratowej jej matka to tylko trudna i upierdliwa osoba. W dodatku taka, ktora przez lata byla dla niej niemila. Fakty sa takie, ze Jan da matce tyle milosci, ile bedzie w stanie. Od synowej mama dostanie tylle sympatii, na ile sobie zapracowala, jak byla zdrowa, life. Opieke ma dobra. Nikomu sie krzywda nie dzieje. No, moze bratowej nalezaloby sie jedak troche wiecej gratyfikacji.
                • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 20:28
                  lady-z-gaga napisała:

                  > >Siedziec za kompem i teoteryzowac to kazdy potrafi , stanąć oko w oko z co
                  > dziennościa nie każdy
                  >
                  > chyba o sobie piszesz? wink
                  > jakims cudem Twoja bratowa radzi sobie z codziennością, mimo, ze pracuje
                  > Ty podobno nie możesz matki wziąc do siebie, bo pracujesz
                  > ot, zagadka
                  > mama, ktorej podobno wystarczy poświęcić kilka minut z rana i kilkanaście wiecz
                  > orem wink (resztę robi opiekunka albo chora spędza czas grzecznie w łóżku - Twoj
                  > e własne słowa)
                  > i Tobie ta opieka uniemozliwiłaby pracę, a bratostwo jakoś sobie z tym radzą

                  ------> Lady , ja mieszkam w Oslosmile Jak sobie wyobrżzasz przeflancowanie kobiety lat 86 do zupełnie nowego środowiska , załatwienie dla niej norweskiej Kasy Chorych i to że mialabym mamę utrzymywac ?
                  Jej emerytura która w PL pozwala na godne życie to śmieszne grosze w Norwegii.
                  Poza tym nawet jakbym na wpól sparaliżowaną mamę przetransportowała do Oslo ( nie wiem jak i za co ) to podejrzewam że gdyby norweska pielęgniarka domowa zobaczyła mamę natychmiast by mnie zmuszono do umieszczenia mamy w Domu Opieki.
                  • lady-z-gaga Re: Asertywność. 21.02.15, 20:56
                    Jak sobie wyobrżzasz przeflancowanie kobiety lat 86 do zupełnie nowego środowiska , załatwienie dla niej norweskiej Kasy Chorych i to że mialabym mamę utrzymywac ?


                    Jasne, że sobie nie wyobrażam smile musi zostac tak, jak jest, ale drazni mnie umniejszanie skali tej koniecznej opieki - Ty piszesz o poświęcaniu urlopu, a o tym, że brat z bratową są totalnie udupieni, nawet się nie zająkniesz. Nie ważne, ile minut dokładnie poświęcają codziennie, wazne, że nigdzie się nie ruszą, że robią to po pracy, że nie mają szansy na niezaleznośc i spokoj we własnym domu. Choćbyś na uszach stawała podczas swojego pobytu, nie zrównoważysz tego. Nie chodzi o poczucie winy z Twojej strony, bo to niczego nie zmieni, ale o realną ocenę.
                  • kk345 Re: Asertywność. 21.02.15, 22:03
                    > podejrzewam że gdyby norweska pielęgniarka domowa zoba
                    > czyła mamę natychmiast by mnie zmuszono do umieszczenia mamy w Domu Opieki.
                    Ale dlaczego??? Przecież mama to miła staruszka, która nie wstaje, bo nie chce, a opieka nad nią zajmuje kwadransik i polega na przelaniu herbatki??? Norweska służba zdrowia sobie z tym nie radzi???
                  • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 22.02.15, 07:32
                    Janie. Kranie. Nie wiem jak jest w Oslo. Ale ja właśnie czekam na moją ciężko schorowaną teściową, która porusza się na wózku. Już przed jej przyjazdem zawiadomiłam służby medyczne, że będzie u nas taka osoba - dostałam mnóstwo informacji i pełną pomoc w zarejestrowaniu jej u nas w przychodni, w razie wu wiem, do kogo mam dzwonić, a ci, do których mam dzwonić wiedzą, jak się nią zaopiekować.
                    • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 08:08
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Janie. Kranie. Nie wiem jak jest w Oslo. Ale ja właśnie czekam na moją ciężko s
                      > chorowaną teściową, która porusza się na wózku. Już przed jej przyjazdem zawiad
                      > omiłam służby medyczne, że będzie u nas taka osoba - dostałam mnóstwo informacj
                      > i i pełną pomoc w zarejestrowaniu jej u nas w przychodni, w razie wu wiem, do k
                      > ogo mam dzwonić, a ci, do których mam dzwonić wiedzą, jak się nią zaopiekować.


                      ------> W Oslo masz albo Dom Opieki allbo pielęgnarkę domową która w zależności od pacjenta wpada raz na dzień albo kilka.
                      Jeszcze są domy gdzie mieszkasz sama ale opieka jest 24 /7.
                • kk345 Re: Asertywność. 21.02.15, 22:00
                  lady-z-gaga napisała:


                  > jakims cudem Twoja bratowa radzi sobie z codziennością, mimo, ze pracuje
                  > Ty podobno nie możesz matki wziąc do siebie, bo pracujesz
                  > ot, zagadka
                  > mama, ktorej podobno wystarczy poświęcić kilka minut z rana i kilkanaście wiecz
                  > orem wink (resztę robi opiekunka albo chora spędza czas grzecznie w łóżku - Twoj
                  > e własne słowa)
                  > i Tobie ta opieka uniemozliwiłaby pracę, a bratostwo jakoś sobie z tym radzą

                  Celne.
              • asia_i_p Re: Asertywność. 21.02.15, 21:31
                Powiem ci, jak to wyglądało w mojej rodzinie. Kiedy moja babcia była już leżąca, opiekowały się nią mieszkające z nią trzy córki. Dwaj bracia (trzeci jakoś nie) i pozostała siostra płacili za opiekunkę, żeby odciążyć siostrę, płacili za wszystko, co siostry uznawały za konieczne w opiece nad babcią i słowa nie ośmielali się pisnąć nie tylko do sióstr, ale i do nikogo, na temat tego, jak ich zdaniem ta opieka powinna wyglądać. Pozostała siostra przyjeżdżała z Warszawy co miesiąc.

                Te trzy ciotki, mimo tej opiekunki, miały pełne ręce roboty. Pod koniec były śmiertelnie wykończone. Pojęcia nie mam, jak robi to pojedyncza osoba. I nie ma co ograniczać tej opieki do symbolicznego zmieniania pampersów, babcię trzeba było umyć, uczesać, przygotować jedzenie, podać, potem, kiedy zrobiło się gorzej, także nakarmić - podejrzewam, że to wszystko trzeba także zrobić przy twojej mamie. Plus posprzątać jej pokój, wyprać jej rzeczy. To nie jest kilkanaście minut dziennie.
                • pe.tronela Re: Asertywność. 21.02.15, 21:36
                  Nie doczytalas wszystiego - na 4 godziny przychodzi opiekunka i ona przejmuje czesc obowiazkow. Co nie zmienia faktu ze ja tych pozostalych nie podjelabym sie i za 10.000 zl miesiecznie bo to jest albo misja albo rodzaj wiezienia.
                  • asia_i_p Re: Asertywność. 21.02.15, 22:04
                    Doczytałam, ale mowy nie ma, żeby opiekunka w ramach tych czterech godzin obskoczyła wszystkie posiłki, oba mycia i czesania (rano i wieczór).
                    • kk345 Re: Asertywność. 21.02.15, 22:07
                      Rzecz w tym, ze jan.kran właśnie tak wyżej twierdzi- całą robotę wykonuje pielęgniarka, ona też przygotowuje/podaje w ciagu tych czterech godzin cztery posiłki a bratowa tylko kładzie czystą i umyta tesciową spać. Nie wiem, dlaczego kładzie, skoro mama jest leżąca na stałe,no ale to kwadransik zajmuje.Posiłków ewidentnie nie robi ani nie podajesmile
                      • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 07:31
                        kk345 napisała:

                        > Rzecz w tym, ze jan.kran właśnie tak wyżej twierdzi- całą robotę wykonuje pielę
                        > gniarka, ona też przygotowuje/podaje w ciagu tych czterech godzin cztery posiłk
                        > i a bratowa tylko kładzie czystą i umyta tesciową spać. Nie wiem, dlaczego kład
                        > zie, skoro mama jest leżąca na stałe,no ale to kwadransik zajmuje.Posiłków ewid
                        > entnie nie robi ani nie podajesmile

                        ------> Nie pieęgniarka tylko opiekunka.
                        Posiłków podaje dwa plus przygotowuje kanapki , owoce , ciasto które mama je sama.
                        Może sie źle wyraziłam , bratowa przewija mamę , nasmaruje i położtywygodnie. Mma jest umyta , nie trzeba jej przebierać i zajmuje to kwadrans z reguły.
                        • asia_i_p Re: Asertywność. 22.02.15, 10:14
                          I mama sama dopilnowuje przyjęcia leków i zjedzenia przed lekami? Sama sprząta swój pokój i sobie pierze i prasuje?
                    • pe.tronela Re: Asertywność. 21.02.15, 22:14
                      Jest mowa. Wedlug Jana babcia jest myta i czesana tylko rano. Sniadanie i obiad je z opiekunka a kolacje opiekunka przygotowuje i stawia obok babci a babcia zjada potem. Picie tez ma przygotowane i bierze sobie sama. Kupe robi raz na tydzien. Po poludniu nie sika praktycznie wcale (mimo ze pije duzo) a w nocy tylko troche na wklad, ktorego wyjecie zajmuje rano kilka minut. Mozliwe ze babcia Janowi to tez po czesci tak przedstawia. A w praktyce, kazdy kto ma mniej emocjonalny stosunek to tego (a trudno sie dziwic, ze Jan ma emocjonalny), wie, ze tej roboty jest od czorta i troche i przede wszystkim jest to robota okropnie nieprzyjemna, jesli nie robi sie jej dla kogos, kogo sie kocha. Te kolacje trzeba babci podac. Przypilnowac, czy zjadla. Patrzec ile pije i w razie potrzeby dolewac. Zmeiniac smierdzace wklady, pieluchy, czy jak to tam sie nazywa. Pilnowac jak lezy, zmieniac pozycje, bo odlezyn moze dostac w kazdej chwili. Wysluchiwac jej problemow i narzekan. Robic jej zakupy. Sprzatac to, co porozlewa. Zagladac do niej na kazde jekniecie...
                      • yvi1 Re: Asertywność. 21.02.15, 22:29
                        No i dlatego sie dziwie.Widac norweskie ,niemieckie i polskie chore osoby sa zupelnie inne od mamy J.K.
                        Przez 22 lata nie spotkalam osoby ,ktora lezac w lozku,dostaje herbatke,lezy i pachnie fiolkami.
                        • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 07:54
                          yvi1 napisała:

                          > No i dlatego sie dziwie.Widac norweskie ,niemieckie i polskie chore osoby sa zu
                          > pelnie inne od mamy J.K.
                          > Przez 22 lata nie spotkalam osoby ,ktora lezac w lozku,dostaje herbatke,lezy i
                          > pachnie fiolkami.

                          ------> Yvi , gdzie ja napisałam że mama dostaje herbatkę i na tym kończy się opieka ?
                          Opisuję tu dzień codzienny , opieka podzielona między kilka osób tak naprawdę.
                          Jedna logistyka , inna opieka poranna i jedzenie sprzątanie , pranie , bratowa opieka wieczorem i w niedzielę.Ja wspieram jak mogę.

                          Kilka dni wpadła odwiedzić mamę moja przyjaciółka z mężem Po wizycie przyznała się ( nie była od czasu kiedy mama leży ) że bała się zapachu starszej leżącej osoby , bała się co zastanie.
                          Byla pozytywnie zaskoczona bo mama nie pachniała wprawdzie fiołkami ale nie śmierdziała i sprawiala wrażenie osoby zadbanej.
                          Moi podopieczni w pracy i leżący i chodzący też najczęściej nie śmierdzą bo sa codziennie porządnie myci , maja zmieniane ubrania i inne etcetery.

                          • kk345 Re: Asertywność. 22.02.15, 11:28
                            Zaraz bo te byty opiekuńcze nam się jakoś mnożą-
                            -jedna osoba zajmuje się logistyką (kto?)
                            -druga opieką poranną(pisałaś co prawda ze bratowa, ale pewnie się pomyliłaś, bo teraz to już druga osoba) plus pranie, jedzenie i sprzątanie (czyli co, teraz opiekunka sprzata, pierze i gotuje?)
                            -bratowa niezmiennie tylko kwadransik i ta niewarta wspomnienia niedziela
                            • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 12:28
                              I te wszystkie cuda udaje się zrobić w 4 godziny, włącznie ze śniadaniem, obiadem i kolacjąbig_grin
                      • klamkas Re: Asertywność. 21.02.15, 23:35
                        Trudno mi sobie wyobrazić (po rodzinnych doświadczaniach), że osoba "przewijana" TYLKO 2 dziennie nie jest odparzona (nawet jeśli to TYLKO siki). I że "pieluchowa" osoba jest myta tylko raz dziennie i nie ma żadnych problemów skórno-higienicznych). I myślę, że każdy, kto miał do czynienia z osobą leżącą ma wątpliwości, czy da się uniknąć odparzeń i odleżyn przy jednokrotnym myciu i 2 zmianach pieluch dziennie.

                        I że babcia jednocześnie nie narzeka na zleżałą przez ileś godzin kolację od opiekunki, ale narzeka na sposób studzenia herbaty przez bratową.
                        • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 08:37
                          klamkas napisała:

                          > Trudno mi sobie wyobrazić (po rodzinnych doświadczaniach), że osoba "przewijana
                          > " TYLKO 2 dziennie nie jest odparzona (nawet jeśli to TYLKO siki). I że "pieluc
                          > howa" osoba jest myta tylko raz dziennie i nie ma żadnych problemów skórno-higi
                          > enicznych). I myślę, że każdy, kto miał do czynienia z osobą leżącą ma wątpliwo
                          > ści, czy da się uniknąć odparzeń i odleżyn przy jednokrotnym myciu i 2 zmianach
                          > pieluch dziennie.

                          ------> U mnie w pracy pacjenci nie mają odleżyn generalnie a na dobę zużywaja najczęściej trzy pampersy.
                          I nie wynika to z oszczędności, wbrew pozorom częste mycie i nie jest wskazane , podrażnia skórę , porzadna higiena rano i troche mniejsza wieczorem z reguły wystarcza.
                          Mama rano jest myta bardzo dokladnie plus masaż , smarownie . Próbujemy na niej wszystko co sie da ,maści , pudry , plastry i na razie nie ma w zasadzie odleżyn.
                          Miała ale nie jakieś wielkie i działania w postaci maści , plastrów , masażu kładzenia na boku pomaga.
                          Lekarz widzial mame kilka dni temu i twierdzi że mamy odleżyny sie zagoiły lub goją i wygląda to dobrze.
                          Mama ma zmieniana wkładke rano , potem pampers , wieczorem mycie plus pampers.
                          Czyli trzy razy , na razie jest ok.
                          Kiedy odleżyny były większe miała cewnik , bardzo pomogło , teraz materac przeciwodleżynowy od niedawna.

                          > I że babcia jednocześnie nie narzeka na zleżałą przez ileś godzin kolację od op
                          > iekunki, ale narzeka na sposób studzenia herbaty przez bratową.

                          ------> Kolacja nie jest zleżała bo opiekunka wychodzi o 15 . ej zostawia kanapki , ciasto przykryte folia i mama zjada to stosunkowo szybko.
                          Na wieczor ma przygotowane jablko zmiksowane .

                          Klamkas , ten post o herbacie to było moje osobiste i emocjonale opisnie stosunku mojego do mamy.
                          Został przez cześć osób opatrznie zrozumiany.
                          Natomiast w pierdylionie wątków jakie napisałam nie było ani słowa na temat stosunku mamy do tego jak bratowa podaje jej herbatętongue_outPP
                          O ile mi nie wadzi krytyka mnie , wytykanie mi błędów to nadinterpretacja tego co piszę i przekręcanie moich słow owszem.
                          • ada16 Re: Asertywność. 22.02.15, 09:18
                            Przeczytałam sporą część wątku i jak na osobę 50+ z doswiadczeniem w opiece nad osobami niespawnymi wykazujesz wyjątkowe rozdwojenie jaxni i infantylizm.
                            Zarówno w temacie wieczornych , czy wogóle zajęć bratowej wokół mamy , kosztow utrzyamani ( je mało , tym bardziej to jedzenie musi być przemyślane i dobrze zbilansowane , a biorąc pod uwagę nie najlepszy charakter chorej - pewnie też wybrednej, i pewnie nie wszystko chcącej jeść , plus zwyczajne koszty życia - woda, ogrzewanie , światło,proszek do prania , sądzę ze bratowa raczej dokłada niż ma zysk finansowy.
                            Po za tym =- jaka jest rola brata w opiece nad matką - o tym nie wspominasz.
                            Opiekunka , która w ciągu 4 godzin ugotuje , poda kilka posiłow , umyje , posprząta DOM- tak napisałaś.....- notmalnie tytan pracy - a pewnie jeszcze z matką ma czas porozmawiać .
                            I wreszcie ty, opisująca swoją pracę jako wyczerpującą i co tam u was nie robiącą przy chorym.
                            Porownaj to co robi się u was z tym co robi bratowa z pomocą opiekunki. Bo z twoich opisów wynika ze robi dużo mniej niż ty przy swoich podopiecznych, moze trzeba to zgłosić do opieki społecxznej ? wink bo te kilka minut chyba to mało?
                            Co możesz zrobić dla bratowej ? zmobilizuj brata , zeby przejął czesc obowiązków bratowej.
                          • kk345 Re: Asertywność. 22.02.15, 11:33
                            > Mama ma zmieniana wkładke rano , potem pampers , wieczorem mycie plus pampers
                            Ale rozumiem, ze wieczorem na to mycie wpada jeszcze opiekunka? Bo pisałaś, ze bratowa tylko kładzie mamę, nic więcej nie robi przez ten kwadransik?
                          • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 12:30
                            > Mama ma zmieniana wkładke rano , potem pampers , wieczorem mycie plus pampers
                            > .

                            Skoro opiekunka wychodzi o 15, to kto myje mamę wieczorem?
                      • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 07:45
                        pe.tronela napisała:

                        > Jest mowa. Wedlug Jana babcia jest myta i czesana tylko rano.

                        ------> Tak jest. Ja pomagam opiekunce i wiem jak wygląda . Poranna higiena zajmuje sporo czasu rano .


                        Sniadanie i obiad
                        > je z opiekunka a kolacje opiekunka przygotowuje i stawia obok babci a babcia z
                        > jada potem. Picie tez ma przygotowane i bierze sobie sama.

                        ------> Tak właśnie to wygląda.


                        . Kupe robi raz na tyd
                        > zien. Po poludniu nie sika praktycznie wcale (mimo ze pije duzo) a w nocy tylko
                        > troche na wklad, ktorego wyjecie zajmuje rano kilka minut.

                        --------> Tak , wypróznia sie raz , czasem dwa w tygodniu .U mnie w pracy też mamy takich pacjentów. Mam niestety nie pije dużo . Wieczorem wyjmuje sie tylko wkład , czasem zmienia pampers. Rano bratowa wyjmuje wkład , zajmuje to sekundę , sam to robię teraz wiem wiem.




                        Mozliwe ze babcia
                        > Janowi to tez po czesci tak przedstawia.

                        ------> Nie , ja zajmuje sie mamą i ona mi nieczego nie przedstawia tylko ja widze jak jest.


                        A w praktyce, kazdy kto ma mniej emocj
                        > onalny stosunek to tego (a trudno sie dziwic, ze Jan ma emocjonalny), wie, ze t
                        > ej roboty jest od czorta i troche i przede wszystkim jest to robota okropnie ni
                        > eprzyjemna, jesli nie robi sie jej dla kogos, kogo sie kocha.

                        ------> Zgadzam się. Z tym że gros opieki nad mama , takiej fizycznej , wykonuje opiekunka.


                        Te kolacje trzeb
                        > a babci podac. Przypilnowac, czy zjadla. Patrzec ile pije i w razie potrzeby do
                        > lewac. Zmeiniac smierdzace wklady, pieluchy, czy jak to tam sie nazywa. Pilnowa
                        > c jak lezy, zmieniac pozycje, bo odlezyn moze dostac w kazdej chwili. Wysluchiw
                        > ac jej problemow i narzekan. Robic jej zakupy. Sprzatac to, co porozlewa. Zagla
                        > dac do niej na kazde jekniecie...

                        ------> Masz sporo racji . Z tym że kolacji nie trzeba podać bo bratowa wraca wieczorem kiedy mama zjadła. Herbatę robi oczywiście , zmienia pampersy i pozycje mamy, robi zakupy .
                        Musi ja doglądnąć wieczorem i przy mamie jest wiele logistyki.
                        Bratowa mamy raczej nie wysłuchuje i po położeniu , jest to dość póxno wieczorem nie zajmuje się mama generalnie.
                        Ale i tak to co robi to dużo bo jest za nią odpowiedzialna cały czas nawet jak nie siedzi przy łóżku czy jest w pracy. Ja to doceniam bardzo.

                        • kk345 Re: Asertywność. 22.02.15, 11:34
                          > ------> Masz sporo racji . Z tym że kolacji nie trzeba podać bo bratowa wr
                          > aca wieczorem kiedy mama zjadła.
                          We wcześniejszym poście bratowa z bratem wracali po południu- teraz już sie wieczór zrobił..
              • mia.lia Re: Asertywność. 21.02.15, 23:35
                Jesteś samotna osoba, matka dwójki dorosłych dzieci, które z Tobą nie mieszkają i które na tym etapie powinny miec swoje życie.
                Obiektywnie absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś dla zapewnienia swojej matce właściwej opieki, przeniosła sie bliżej i zaczęła życie jakie prowadzi ta bratowa (praca, opieka nad matka, praca, opieka nad matka itd.). Prace znajdziesz, bo i w Polsce opiekunki osób starszych maja wzięcie.

                Wymienione przez Ciebie problemy, mogłyby być sensowne, gdyby chodziło o osobę mająca meza z praca i male dzieci, przez to uwiazana do konkkretnego miejsca.
                To co napisałas to lista wymowek.
                • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 01:07
                  Bardzo rozsadny post.
                • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 08:04
                  mia.lia napisała:

                  > Jesteś samotna osoba, matka dwójki dorosłych dzieci, które z Tobą nie mieszkają
                  > i które na tym etapie powinny miec swoje życie.
                  > Obiektywnie absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś dla zapewnienia swoj
                  > ej matce właściwej opieki, przeniosła sie bliżej i zaczęła życie jakie prowadzi
                  > ta bratowa (praca, opieka nad matka, praca, opieka nad matka itd.). Prace znaj
                  > dziesz, bo i w Polsce opiekunki osób starszych maja wzięcie.
                  -

                  ---------> Jak rozumiesz blliżej ?
                  Gdzie mam zamieszkać we Wrocławiu , bo chyba to oznacza to bliżej.
                  Mam 55 lat. Ciągle czytam że w PL kobiety 50 + maja problemy z otrzymaniem pracy.
                  Załózmy że otrzymam pracę.
                  Czy myślisz że sie utrzymam z tego co zarobię w PL ?
                  Czemu polskie opiekunki wyjeżdżają do roboty do DE a nie pracują w Polsce ?
                  Ja w Norwegii daję radę , tutaj po kilkudziesięciu latach emigracji musiałałabym zacząć życie od poczatku..
                  Kiedy wyjeżdżałam mama była zdrowa i sprawna , nie przewidziałam tego co się stanie , zresztą kto w wieku 23 lat myśli kategoriami opieki nad rodzicami ?
                  Ja uważam że w obecnej sytuacji bardziej pomogę mamie i braciom kiedy będę wpadać regularnie i intensywnie mając spokojną w miarę sytuację ekonomiczną i wolną głowe i czas jak tu przyjeżdżam niż gdybym nagle pojawiła się na stała we Wrocławiu i budowało swoje życie od nowa.



                  >
                  > Wymienione przez Ciebie problemy, mogłyby być sensowne, gdyby chodziło o osobę
                  > mająca meza z praca i male dzieci, przez to uwiazana do konkkretnego miejsca.
                  > To co napisałas to lista wymowek.
                  • mia.lia Re: Asertywność. 22.02.15, 09:32
                    Dwa trudne słówka na dzis to: poświęcenie i obowiazek.
                    Trudno moze Ci w to uwierzyć, ale ludzie z miłości do drugiej osoby rezygnują z pewnych wygod czy spokojnego życia, zeby tej osobie było lepiej.
                    A w tym przypadku, ponieważ chodzi o Twoja matkę, nie jest to uprzejma przysluga, a obowiazek, takze prawny.
                    Nie chcesz rezygnować ze spokojnego życia? Ok, niech Twoje obowiązki na miejscu wypełnia wynajęta przez Ciebie osoba lub regularnie wspieraj rodzine finansowo (a ty wypominasz, pieniadze przekazywane przez matkę na własne utrzymanie).
                    Jesli podskoczysz swojemu rodzeństwu, to Twoja sielanka sie skończy.
                    Taka postawa przypomina mi zachowanie ojca, ktory przez 350 dni nie pomaga w domu i przy potomstwie, a potem mowi, ze jest dobrym ojcem i sie bardzo poświęca, bo cały urlop wykorzystał na dzieci.

                    > Załózmy że otrzymam pracę.
                    > Czy myślisz że sie utrzymam z tego co zarobię w PL ?
                    A jak myślisz? Z czego utzrymuja sie ludzie w Polsce. Skoro płacicie opiekunce 1000 złotych za pół etatu, widac, ze wierzycie, ze za 2000 osoba jest w stanie sie utrzymać.

                    • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 09:41
                      Poza tym skoro na miesieczne utrzymanie osoby lezacej (jedzenie, ubrania, pranie, media) 600 zl miesiecznie to wypas z nadwyzka - powinnas utrzymac sie na luzie;P
                      • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 09:45
                        Poza tym mama faktycznie jawi sie jako ciekawa postac - je jak ptaszek, pije na tyle malo, ze praktycznie nie sika, wyproznia sie raz w tygodniu. Albo jest zaniedbana albo nie istenieje albo autorka sciemnia az sie kurzywink
                        • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 09:51
                          Nie , nie ściemniam.
                          Ale nie będę na razie chwilowo pisać więcej.
                          Do tej pory staralam sie rzeczowo i dokładnie odpisywać .
                          Nie mam na razie siły i chęci ciągnąć tego dalej.
                          Jezeli macie potrzebę wiedzieć mnie jako wygodną i leniwą za to infantylna osobę a moją mame za wredna , zaniedbaną szmatę możecie.
                          Ja wiem jak jest , wy nie musicei bo widziecie tylko fragmenty , do tego układane i interpretowane dowolnie.
                          Kiedy będziecie w moim wieku i w podobnej sytuacji może przypomni wam sie ten wątek.

                          • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 09:57
                            Jednak napiszę dwa slowa.
                            Bracia wspieraja mamę bardzo.
                            A mam sika niestety mało , je niewiele i wypróżnia się też rzadko. Wolelibyśmy żeby było inaczej.



                            • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 10:11
                              > A mam sika niestety mało , je niewiele i wypróżnia się też rzadko. Wolelibyśm
                              > y żeby było inaczej.

                              Wtedy bratowa nie mialaby przestojow i czasu na marudzenie wink

                              Te jatke wywolal Twoj post startowy dot. asertywnosci. I slusznie. Nalezaloby go cytowac w podrecznikach o asertywanosci jako przyklad dla czytelnika, czym rozni sie asertywnosc od roszczeniowosci, bezczelnosci i chamstwa. To sie czesto dzis ludziom myli.
                            • zottarella Re: Asertywność. 22.02.15, 10:20
                              jan.kran napisała:

                              > Jednak napiszę dwa slowa.
                              > Bracia wspieraja mamę bardzo.
                              > A mam sika niestety mało , je niewiele i wypróżnia się też rzadko. Wolelibyśm
                              > y żeby było inaczej.
                              >

                              Aha, wspierają. Wiesz wspierać to i ja mogę, ale faktem jest, że tylko bratowa zapieprza przy Waszej matce, a jako podziękowanie ma wypominanie kasy i brak serdeczności.
                          • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 10:02
                            Jestes niesamowitasmile
                          • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 11:50
                            Kiedy będziecie w moim wieku i w podobnej sytuacji może przypomni wam sie ten wątek.

                            jan.kran - a w jakiej konkretnie sytuacji? Że ktoś inny będzie się zajmował naszymi rodzicami? Gdyby tak się zdarzyło, mam nadzieję, że ten wątek mi się przypomni i nie będę umniejszała pracy tej osoby.

                            Najwięcej powiedział o sytuacji Twój pierwszy post: jest istotne ile komu dała "mamusia" (gdyby nie, po co w ogóle byś o tym pisała oraz to, że absolutnie nie doceniasz kosztów, pracy i wysiłku emocjonalnego swojej bratowej - nawet gdybyś napisała potem tysiąc razy, że jesteś jej wdzięczna i myślisz o czekoladowym spa dla niej (he, he).

                            Pewne rzeczy się czuje - myślę, że dla Twojej bratowej ważniejsze by było SZCZERE docenienie jej pracy niż spa i wodotryski, które tak naprawdę służyć będą poprawieniu Twojego samopoczucia.
                            • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 12:35
                              Ale ja zrozumiałam, że spa i wodotryski to dla opiekunki mają być, nie dla bratowej.
                              • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 12:41
                                A nie faktycznie, spa dla bratowej, pewnie po przemyśleniach forumowych wink
                              • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 12:49
                                Po wpisach forumek chyba i bratowa się załapała. Dopiero wtedy.


                                Poza tym - tak jak pisałam - nie sądzę, że nawet najwspanialsze spa rozwiąże problem tego, że jan.kran nie docenia pracy bratowej - widac to najbardziej w pierwszym poście, ale i potem tego jest sporo. Chociaż "oficjalnie" jan.kran jest wdzięczny itd.

                                IMHO - zanim ja. kran rzuci się na operetki, Chanel i przemeblowywanie pokoju mamusi, powienien przerobić w głowie swój problem. Nie wiem, może go dręczy poczucie winy i tak próbuje sobie z nim radzić? Inni dostali więcej, poza tym to niewielki wysiłek itd? Może to łatwiejsze niż powiedzenie sobie "nie jestem w stanie dać więcej niż daję" ? Może to łatwiejsze niż poczucie , że zadwzięczam coś komuś, że powinnam być/jestem wdzięczna ( a nie tylko mówić, że jestem wdzięczna)

                                ????

                                • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 12:57
                                  Też tak uważam. I myślę, że tą wyjątkową zgodność forumek spowodował początkowy wpis, który był najprawdziwszy, bo pisany zapewne pod wpływem chwili i prawdziwych emocji i wywarł bardzo złe wrażenie na czytających, a późniejsze mętne tłumaczenia i plątanie się w zeznaniach jana krana, tylko to złe pierwsze wrażenie potwierdziły.
                                  I mam wrażenie, że tak naprawdę, jan kran nie poczynił z tej wyjątkowej forumowej zgody żadnych refleksji.
                                  • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:15
                                    Plus to, że jan.kran prawdopodobnie nie radzi sobie z poczuciem winy..

                                    Jeżeli się nie mylę i to o to chodzi, to naprawde jest to sprawa do przerobienia.
                                    • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:25
                                      Myslisz? Obiektywnie nie ma powodu miec poczucia winy. Mama jest dobrze zaopiekowana, jest w domu, autorka ja odwiedza.
                                      Jestem ciekawa czy autorka widzi niespojnosc swoich kolejnych wypowiedzi oraz ich nieadekwatosc do tematu (vide przelewanie herbatkiwink Bo stawialabym, ze naprawde uwaza, ze ludzie czytaja wybiorczo, dowolnie interpretuja i krytykuja ja za wlasne projekcje jej wypowiedzi.
                                      • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:43
                                        Obiektywnie nie ma powodu miec poczucia winy.

                                        Ludzie chyba rzadko mają (lub nie mają) poczucie winy obiektywnie. To najczęściej jest uczucie subiektywne.

                                        I pewnie łatwiej sobie powiedzieć "koszt utrzymania mamy to 600 pl bo je jak ptaszek" niż "nie mogę sobie pozwolić na (systematyczną) pomoc finansową". Łatwiej powiedzieć "opieka nad mamą po 15.00 to tylko kilka minut dziennie" niż "nie jestem w stanie pomóc i brać udział w opiece odpowiednio proporcjonalnie". Nie ma wtedy poczucia winy, które jest ogromnym ciężarem i być może nie mamy już siły psychicznej, żeby to udźwignąć.

                                        Jeżeli mam rację i to nieszczęsne poczucie winy jest powodem całego zamieszania, to jan.kran powinien to przerobić sam lub z psychologiem. Być może dopiero wtedy będzie mógł SZCZERZE i od serca być wdzięcznym bratowej.
                                        • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:46
                                          p.s. poczucie winy nie musi wynikac z obiektywnej sytuacji matki, tylko z oczekiwań jakie jan.kran ma/miała wobec samej siebie i jak sobie wyobrażała swoją rolę.
                                          • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:55
                                            Masz racje z tym obiektywizmem i poczuciem winysmile
                                • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 13:20
                                  > Może to łatwiejsze niż powiedzenie sobie "nie jestem w sta
                                  > nie dać więcej niż daję" ?

                                  Na prawde uczciwie to byloby powiedzenie "NIE CHCE dac wiecej niz daje". Nie chce poswiecac swojego zycia. Nie chce wpasc w tej kolowrot pracy i opieki, pracy i opieki, moze na lata. Nie chce opuszczac Oslo i sprowadzac sie do Wroclawia. Nie chce brac mamy do siebie. Nie chce pogarszac sobie warunkow. Chce miec swoje zycie. Wolne fundusze chce inwestowac raczej w dzieci, ile by lat nie mialy. Taka jest moja decyzja na dzis. Moze wtedy zaczeloby sie to wszystko jakos wyprostowywac i normalniec.
                                  • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:33
                                    Naprawdę tak dużo wiesz o warunkach finansowych jana.krana i o problemach zdrowotnych jej bliskich, żeby powiedzieć, że "nie chce" a nie "nie może"?

                                    Mam wrażenie , że ja bardzo dużo tutaj (na forum) czytałam o jej sytuacji i cały czas nie ośmieliłabym się wydawac takich wyroków, bo ...nie wiem.

                                    Co nie zmienia faktu, że moim zdaniem jan.kran doporowadził do paskudnej sytuacji w swojej głowie jeżeli chodzi o sytuację opieki nad matką. Być może własnie dlatego, że nie umie sobie powiedzieć " nie mogę, nie jestem w stanie"? Dlatego umniejsza pracę bratowej i dlatego pojawił się motyw (usprawiedliwienie?) , że dostała mniej materialnie niż rodzeństwo, a więc ma już swój wkład finansowy w opiekę?
                                    • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 13:39
                                      Joa, no ale uwazasz, ze w ogole w takiej sytuacji jest miejsce na poczucie winy? Mama nie jest zostawiona sama sobie, ma opieke, zazwyczaj ktos z rodzenstwa opiekuje sie intensywniej. W dodatku Jan mieszka daleko, mieszka sama, co tez utrudniloby znacznie opieke. Moim ( tylko moim oczywiscie zdaniem) nie ma obiektywnych powodow do poczucia winy, przynajmniej na podstawie tego co wiemy. Za to chyba nie przepada za bratowa - acz to juz jest moje odczucie z kilku jej wpisow, wiec moze byc calkowicie nieuprawnione.
                                    • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 14:56
                                      "Nie moge" zdarza sie w zyciu nieslychanie rzadko. Kiedy nas choroba przykuje do lozka, kiedy kodeks karny zabrania... Normalne, codzienne zycie to "tak wybieram sposrod wszystkich mozliwosci, tak postanawiam, na to sie decyduje, tak wole, to odpowiada mi bardziej". Jesli mowie o Janie ze "chce" to nie w sensie "bardzo sie cieszy, ze nie zajmuje sie mama" ale "moglaby zajmowac sie mama, ale decyduje sie tego nie robic bo co innego ocenia w tej chwili i w tych warunkach jako dla niej wazniejsze". Prawie zawsze sami dokonujemy wyborow. Ktos tu ja pytal, dlaczego nie sprowadzi sie do Polski. Bo nie dostanie pracy. Oczywiscie, ze dostanie. Nawet moze przejac te platne pol etatu od pielegniarki, ktora mama zatrudnia a reszte sobie gdzies dobrac. Dostanie prace, ale bedzie to marnie platna praca jak u kazdego, kto nie ma specjalistycznego wyksztalcenia i zyje w Polsce. Bratowa ze swojej pracy tez pewnie kokosow nie przynosi a w leb sobie nie strzelila. Jan woli zostac w Oslo i zarabiac tyle, ile tam placa. I tak jest z kazdym podanym tu argumentem pod rzad. Jej wybory wydaja mi sie calkiem rozsadne. Dobrze, ze absolutna szczescliwosc matki Jana i spelnianie jej wszystkich zachcianek nie przeslania jej wszystkiego w zyciu. Gorzej, ze uwaza, ze powinna jej przeslaniac. Mama JEST zaopiekowana. Wszystkiego miec nie musi, bo nie tylko ona jest wazna. I mysle, ze dobrze zdawac sobie sprawe z tego mechanizmu. Jesli czlowiek to od siebie odsuwa, i wmawia sobie, ze on poprostu nie moze, no nie moze, gdyby tylko mogl, to on od razu... , to po pierwsze widzi siebie jako swietego w odroznieniu od tych innych co moga i wykonuja te czarna robote z bledami, wiec sa malo swieci, a po drugie nie ma szans tego poczucia winy i wyrzutow sumienia przepracowac, bo nie przejmuje odpowiedzialnosci, za to co robi, co wybral, na co sie zdecydowal.


                                      • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 15:26
                                        Z jednej strony zgadzam się z Tobą - dopóki ktoś nam fizycznie nie uniemożliwi czegoś, to wybieramy czyli chcemy A nie chcemy B.

                                        To teoria - w praktyce słowa "chcę/muszę" mają ładunek emocjonalny i mogą się wiązac z (samo)oceną.

                                        Na przykładzie skrajnym : Pani X straciła pracę ponieważ przez kilka miesięcy nie stawiała się do niej - a nie stawiała się ponieważ czuwała przy umierającym dziecku. Czy uczciwie będzie powiedzieć, że NIE CHCIAŁA chodzić do pracy?

                                        To są niuanse, ale jakże ważne.
                                        • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 15:35
                                          p.s. przy czym doskonale rozumiem użycie nierzetelnych narzędzi ("to weź matkę do siebie", itd) w sytuacji kiedy sama zainteresowana takich narzędzi używa. Taki kubeł zimnej wody może się przydac.
                                        • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 16:13
                                          > Na przykładzie skrajnym : Pani X straciła pracę ponieważ przez kilka miesięcy n
                                          > ie stawiała się do niej - a nie stawiała się ponieważ czuwała przy umierającym
                                          > dziecku. Czy uczciwie będzie powiedzieć, że NIE CHCIAŁA chodzić do pracy?

                                          Absolutnie! Chciala byc przy dziecku, w tej sytuacji nie chciala chodzic do pracy, wybrala dziecko.
                                          Wyobraz to sobie z perspektywy tego dziecka. Jak odbierasz:
                                          - Matka chciala byc przy mnie w czasie mojej choroby, bez wzgledu na cokolwiek, uznala, ze to jest najwazniejsze, to byl jej wybor. (Tu dziecko stoi bezspornie ponad praca, zostalo wybrane, nie ma nic wazniejszego od bycia przy nim, dlatego, ze ktos chce, a nie dlatego, ze go do tego ktos/cos zmusza)
                                          A jak:
                                          - Matka musiala byc przy mnie w czasie mojej choroby, nie mogla pojsc do pracy, mimo ze chciala. (Jak sie czujesz z ta perspektywa? Moja wina, biedna matka, zmuszona do siedzenia ze mna, a chciala czego innego, no zmuszono ja...)
                                          A teraz z perspektywy matki:
                                          - Musze zostac z dzieckiem, mimo tego, ze chce isc do pracy (kompletne poczucie bezsilnosci)
                                          - Chce zostac z dzieckiem. Wybieram zostanie z dzieckiem. W tej sytuacji nie chce isc do pracy.

                                          Wywala Cie z tej pracy tak czy tak, ale przynajmniej w glowie bedziesz miala jasno poukladane Twoje potrzeby i Twoje priorytety i dziecko bez poczucia winy ze cie do czegos zmusilo (no, to akurat nie u dzieci na szczescie).

                                          Gorsza jest odwrotna sytuacja. Taka, w ktorej uwazasz, ze powinnas zostac z dzieckiem a wybierasz pojscie do pracy, to, czego "nie powinnas". Masa matek dzieci niepelnosprawnych w tym tkwi. Jak ktos wtedy zaakceptuje swoj wybor i jego pobudki, pozwoli sobie na bycie tym, kim jest a nie tym, kim "powinien" byc - odzyska wolnosc.
                                          • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:22
                                            Ale jeżeli dodamy do tego świat zewnętrzny i rozmowę matki z np sąsiadką:

                                            - matka: czuwałam przy Zosi w szpitalu przez rok i straciłam pracę
                                            - sąsiadka: sama tego chciałaś

                                            To brzmi trochę inaczej, prawda?

                                            Dlatego byłabym ostrożna przy tekstach "NIE CHCE przenieśc się do Polski, NIE CHCE zabrać mamy do siebie"
                                            • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:27
                                              Myślę, że kiedy mamy jako takie pojęcie o sytuacji łatwiej nam dostosować słowa do sytuacji. Teraz mimo wszytsko znowu trochę poteoretyzuję. Jeżeli jan.kran ma co najmniej dziecko wymagające jej pomocy i obecności oraz matkę, która jest dobrze zaopiekowana to intuicyjnie czuję, że nie fair jest powiedzenie, że "nie chce" . Problem polega na tym, że ona CHCE obu tych rzeczy, ale one nie są do pogodzenia.
                                              • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:29
                                                Krótko mówiąc wybór rzeczy A nie oznacza, że nie chcemy też rzeczy B.
                                            • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 16:35
                                              Zakladam, ze wystapila wczesniej o jakis urlop bezplatny, ale go nie dostala. Konsekwencje byly, jakie byly.

                                              Odpowiedz jest: Tak. Chcialam byc przy dziecku. Nie chcialam byc w tym czasie w pracy, wiedzac, ze mnie zwolnia. Musialam wybrac (to rzeczywiscie musiala) i wybralam dziecko. W kazdej chwili tak bym wybrala od nowa.

                                              Co jest dla Ciebie prawdziwsze?

                                              • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:42
                                                Moim zdaniem najprawdziwsze mogło być: chciałam być z córką i chciałam być w pracy. Ale nie potrafię się rozdwoić , więc wybrałam to czego chciałam bardziej (co nie znaczy, że tamtej porzuconej rzeczy nie chciałam)
                                                • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 16:47
                                                  Slusznie. Zauwaz, ze nie uzylas nigdzie "musialam".
                                                  • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 16:47
                                                    Ani - bardziej zgodnie z watkiem - "nie moglam".
                                                  • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:55
                                                    To napiszę teraz: nie mogłam się rozdwoić i musiałam wybrać

                                                    smile
                                                  • joa66 Re: Asertywność. 22.02.15, 17:00
                                                    I jeszcze jeden przykład/pytanie:

                                                    Czy uważasz, że jeżeli ktoś staje w obliczu wyboru zajmę się chorym dzieckiem i chorą matką i wybiera dziecko, to czy uczciwe jest powiedzenie o nim "nie chciał zająć się matką"?
                                                  • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 18:22
                                                    Wiesz co, tu nawet nie chodzi o slownictwo. Nie jako sztuka dla sztuki. Nie "nie chcial", bo jak sama zauwazylas, mozna chciec jednoczesnie wielu rzeczy, a jedne wykluczaja drugie. Ja chce na urlop i do Wietnamu i do Japonii. Problematyczna jest ta ucieczka od samego siebie, ktora niesie "musialem", "nie moglem". Bo przeciez, gdzies gleboko, zawsze wiem, ze wybor byl, ze to ja zdecydowalem, co wybiore. I poki sobie czlowiek nie uswiadomi, ze na to wlasnie sie zdecydowal w danych warunkach, i dlaczego akurat na to, to zawsze bedzie nieszczesliwy i zawsze bedzie probowal ten bol na kogos innego przerzucic. Na taka bratowa na przyklad wink A to jest rzadko decyzja pomiedzy: "ciezko uposledzone dziecko" a "obloznie chora matka", bo to jest jeszcze relatywnie proste. W normalnym zyciu pojawiaja sie jako czynniki decyzyjne dzieci malo uposledzone, ale takie, ktorym chcielibysmy mimo to nieba przychylic, wlasne marzenia, wlasny strach, niepewnosc jutra i masa innych rzeczy. Jesli czlowiek jest uczciwy w stosunku do samego siebie, podejmuje decyzje w zgodzie ze soba, a przede wszystim jest ich w ogole swiadomy, to moze miec oczywiscie pretensje do Pana Boga, ze go przed takimi wyborami stawial, ale uniknie tej wewnetrznej schizofrenii, ktora pociaga potem ze soba mase konfliktow, ktore teraz n.p. obserwujemy u Jana.

                                                    Ja np.- chyba - zaraz postanowie posprzatac. Ale gdybym "musiala" posprzatac, to by sie od razu zrobilo nerwowo w mojej rodzinie wink

                                                  • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 18:39
                                                    Prosze jaka madra dyskusja sie wywiazalasmile pytanie czy autorka przeczyta watek raz jeszcze na spokojnie i dojdzie do innego wniosku niz taki, ze siedzi tu grono zlosliwych analfabetekwink
                                                  • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 18:18
                                                    To napiszę teraz: nie mogłam się rozdwoić i musiałam wybrać

                                                    A to jest akurat prawda. smile Brak dzialania to tez dzialanie. Swiat sie toczy, wskazowki zegara przesuwaja do przodu bez wzgledu na to, czy cos robimy czy nie.

                                      • claudel6 Re: Asertywność. 23.02.15, 01:02
                                        no własnie, bo ona te matke tak infantylnie gloryfikuje.. "mamusia to, mamusia tamto". (btw, "mamusia?"). wszystko ma się kręcić w okół tej mamusi, tylko nie kosztem życia jana.krana, ale innych. OJP.
                                  • lady-z-gaga Re: Asertywność. 22.02.15, 13:33
                                    10/10
                                    Ja bym jeszcze dodała rzecz wg mnie najważniejszą: uczciwie byłoby powiedziec sobie "to, co daję (czyli miłość na odległość i okazjonalną czułość i opiekę od święta) TO JEST MAŁO"
                                    Bo wszystkie akrobacje logiczne, jakie Jak Kran prezentuje w tym wątku, biorą się z jednego: z proby przekonania samej siebie, że jej rola jest ważna, kto wie, czy nie najważniejsza (bo kocha najmocniej), a wszystkie te pampresy, obmywania i kolacyjki to nic nie znaczące codziennie drobiazgi. Jak Kran pragnie wierzyć, że matka i tak najbardziej potrzebuje czystej, bezinteresownej miłości i kto jej taka miłość daje? córka oczywiście. smile
                          • fadilla Re: Asertywność. 22.02.15, 13:11
                            Dla mnie jesteś drama queen, rozchwiana emocjonalnie histeryczka.
                          • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 23:27
                            bratowa jest w twoim wieku (chyba nawet starsza) i w dokładnie takiej sytuacji- może jej powspółczuj, zamiast tu jęczec?
                            smile
                            • bergamotka77 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:40
                              i nie zapominajmy ze mamusia nie jest zlozona oblozna choroba tylko latem bodajze odmowila wstawania. No tak - lepiej niech sztab ludzi biega wkolo ciebie i oporzadza. Te staruszeczki bywaja tez czesto roszczeniowe, niezadowolone ze standardow opieki, trudno im dogodzic... Tu lezy Mamusia ponoc na wlasne zyczenie.
                            • bergamotka77 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:43
                              Ale jan. kran robi tam za swiatowa kobiete, co chcecie, ktora lepiej ogarnia Paryz i Monachium niz podwroclawska wies. Ten watek o tym jak sie zabezpieczyc wyjezdzajac na kilka dni pod Wroclaw tez mnie omal smiechem nie zabil. Przygotowania jak na biegun! Janie oderwalas sie mocno od rzeczywistosci - wroc na Ziemie!
                              • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 23:57
                                Zwłaszcza, że autorka kocha Wrocław i bywa tam od latsmile

                                Ale podwrocławska wieś- to insza inszość- znam też te tereny i może rzeczywiście po tych rozległych polach niedźwiedzie jaskiniowe jeszcze mamuty gonią? Kto wie?
                                Moze w tej podwrocławskiej knajpie, gdzie niedawno był rewolucja Gesslerowej ( specjalność: dziczyzna) dają steki z mamuta?
                                Trza wysłać mejla z zapytaniemsmile
                          • claudel6 Re: Asertywność. 23.02.15, 00:56
                            ale tutaj mnóstwo jest kobiet w Twoim wieku! wpisały się co najmniej 4, ktore realnie sprawują na co dzień opiekę nad taka osobą. młodsze kobiety mają np. babcie w takim stanie (np. ja). moja przytomną babcią po wylewie zajmuje się w tej chwili dochodząca opiekunka, jej syn na miejscu i dwoje dojeżdżających (praktycznie codziennie) dzieci.
                  • zottarella Re: Asertywność. 22.02.15, 09:41
                    > Czy myślisz że sie utrzymam z tego co zarobię w PL ?

                    No popatrz, a jakoś miliony Polaków utrzymują się z tego co zarabiają, zwłaszcza Ci samotni.
                    W jaki sposób brat przykłada się do opieki nad mamą? Kilka osób już o to pytało, ale konsekwentnie omijasz to pytanie?
                  • claudel6 Re: Asertywność. 23.02.15, 00:52
                    ja Ci powiem, jak pomozesz bardziej - opłacając dobry dom opieki (4 tys.). albo opiekunkę na 14h. tylko to bedzie jakims realnym wkładem.
    • szamanta Re: Asertywność. 20.02.15, 14:28
      > Jestem zła bo mam usiłuje sobie kupić serdeczność bratowej kasą . W tej chwili
      > opiekunka przychodząca sześć razy w tygodniu , cztery godziny dziennie dostaj
      > e 1000 zlotych a bratowa 600 za naprawdę niewielką opiekę nad mamą plus jed
      > zenie i oplaty za wodę i prąd które mama zużywa.

      A ten 1 tys zł. opiekunce to za miesiąc , czy za tydzień??
      • anilka Re: Asertywność. 20.02.15, 17:04
        ale to nie ma znaczenia ile teraz opiekunka zarabia, bo przecież jan kran przyjedzie i zabierze ją do opery i operetki - ona o tym marzy, a bratowa krana tego nie robi. Właściwie nie wiadomo dlaczego.
        I po co właściwie Jan ma sypiać przy mamusi , przecież to wystarczy tylko chwilka opieki wieczorem i gotowe.
        No, ale wtedy nie mogla by się poradzić koleżanki, która zna się na wnętrzach.
    • aniani7 Re: Asertywność. 20.02.15, 16:12
      Do dupy ta ankieta, bo zakłada, że wychowywali cię oboje rodzice i nie ma opcji wyłączenia jednego z nich.
      • aniani7 Re: Asertywność. 20.02.15, 16:30
        To miało być oczywiście pod wpisem dotyczącym wypełnienia ankiety, ale zgubił mi się gdzieśsmile
    • wies-baden Re: Asertywność. 21.02.15, 09:47

      Po moim wyjeździe z Polski jeden brat dostał mieszkanie po rodzicach , drugi dobrze prosperującą pasiekę , ja nic.

      Mam nieodparte wrażenie, że kasa w tych "wzajemnościach " jest bardzo ważna, dlatego - powtarzam się - należy mocno się zastanowić, zanim podejmie się decyzje o rozdawnictwie.
      • isa1001 Re: Asertywność. 21.02.15, 10:52
        wies-baden napisała:

        >
        > Po moim wyjeździe z Polski jeden brat dostał mieszkanie po rodzicach , drugi do
        > brze prosperującą pasiekę , ja nic.
        >
        > Mam nieodparte wrażenie, że kasa w tych "wzajemnościach " jest bardzo ważna, dl
        > atego - powtarzam się - należy mocno się zastanowić, zanim podejmie się decyzj
        > e o rozdawnictwie.
        >

        Dalej było napisane, że Kran również dostała mieszkanie, sprzedała je i coś z tych pieniędzy dała z własnej woli bratu.
        • wies-baden Re: Asertywność. 21.02.15, 11:50
          Tak , rzeczywiście. Z tego co doczytałam, autorka byłaby najbardziej odpowiednią osobą do opieki nad mamą, skoro pracuje w tym zawodzie w Norwegii - matka miała majątek, mieszkania, >świetnie prosperująca pasiekę<, ponadto cały czas przy zmysłach, rodzeństwo mogłoby poczekać na przejęcie schedy, a synowa, która się nią opiekuje ( rzeczywiście praca nie do pozazdroszczenia) mogłaby odwiedzać teściową i wspólnie wypijać herbatkę....
      • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 21.02.15, 13:13
        Ja zawsze powtarzam - za życia nie dawać żadnych darowizn, nikomu. Gdyby zrobić badania to by wynikło, że wcale najlepiej zaopiekowani przez rodzinę nie są ci co całe życie byli miłymi dobrymi rodzicami, dziadkami czy ciotkami/wujkami, ale ci co dysponując jakimś majątkiem nie zrobili żadnej darowizny więc trzeba się starać do samego końca by coś wpadło wink
    • ailia janie.kranie 21.02.15, 18:50
      Zanim wrócisz do Oslo - wykasuj historię swoich wejść w komputerze brata i bratowej.
      Wątek bardzo ciekawy, ale niestety niezbyt miły dla czytających zorientowanych w szczegółach.
      Nie jesteś anonimowa w sieci. Nikt z nas nie jest.
    • azile.oli Re: Autorko droga... 21.02.15, 19:20
      Lubię Twoje wątki, wydajesz mi się ciepłą osobą. Z życzliwości dam Ci radę - ponieważ nie możesz zajmować się mamą na co dzień, ani zabrać jej do siebie, rób tak, żeby nie zrazić do siebie bratowej. Ja wiem, że jesteś miła, ale czasem po prostu w trakcie uzgodnień ta osoba, która zajmuje się na co dzień może poczuć się urażona. Bo ona na swój sposób ma dość.
      Teraz jestem świadkiem sytuacji, że teściowa została w domu z synową i pod jej opieką, zresztą od lat jest pod jej opieką. Ale syn zmarł i ona jest wdową. Córka wpada do matki codziennie, jest miła, ale dobre rady już bratowej bokiem zaczynają wychodzić i jak tak dalej pójdzie, to córka albo matkę będzie musiała zabrać do siebie, albo poszukać domu opieki.
      A co do tych 600 złotych - to jeśli to są też pieniądze na jedzenie dla mamy, to te 600 złotych to naprawdę mało. Ale rozumiem, że nie znasz polskich realiów.
      Jednak możesz mieć rację co do tego, że Twoja mama chce jakoś synowej za opiekę zapłacić/zaskarbić sobie przychylność. Ale to już problem mamy.
      Ona po prostu daje pieniądze na swoje utrzymanie, a nie płaci synowej za opiekę.
      • jan.kran Re: Autorko droga... 21.02.15, 20:10
        azile.oli napisała:

        > Lubię Twoje wątki, wydajesz mi się ciepłą osobą. Z życzliwości dam Ci radę - p
        > onieważ nie możesz zajmować się mamą na co dzień, ani zabrać jej do siebie, rób
        > tak, żeby nie zrazić do siebie bratowej. Ja wiem, że jesteś miła, ale czasem p
        > o prostu w trakcie uzgodnień ta osoba, która zajmuje się na co dzień może poczu
        > ć się urażona. Bo ona na swój sposób ma dość.

        -------> Ja chodzę delikatnie koło bratowej , zresztą ona sie też stara. Nigdy nie miałyśmy najmniejszej kłótni , konfliktu a jest w naszej rodzinie od około czterdziestu lat.


        > A co do tych 600 złotych - to jeśli to są też pieniądze na jedzenie dla mamy,
        > to te 600 złotych to naprawdę mało. Ale rozumiem, że nie znasz polskich realiów

        -----> Ja teraz kupuje jedzenie dla mamy i wiem ile mama je i ile kosztuje jej utrzymanie. I naprawdę nie chodzi o to czy to jest 600 zlotych czy 600 kasztanów. Mama dawala najpierw 400 potem 500 teraz 600. I to mama mi powiedziała że liczyla na to że jak da bratowej więcej pieniędzy to ona będzie dla niej serdeczniejsza , to nie jest mój wymysł.
        Ja nie mówię ani słowa do bratowej na temat komentarzy mamy , mamę wysłuchuję. I uważam że bratowa wywiązuje sie idealnie z obowiązku który podjeła dobrowolnie i bez nacisku z naszej strony bo nikt się nie spodziewał takiej jej decyzji.
        > .
        > Jednak możesz mieć rację co do tego, że Twoja mama chce jakoś synowej za opiek
        > ę zapłacić/zaskarbić sobie przychylność. Ale to już problem mamy.
        > Ona po prostu daje pieniądze na swoje utrzymanie, a nie płaci synowej za opiek
        > ę.

        --------> Tak wlaśnie jest i trudno żeby za pomocą czarodziejskiej różdżki moja bratowa nagle stała si∑ mamy najlepszą koleżanką.
        • iskierka3 Re: Autorko droga... 21.02.15, 20:33
          Mama nie daje bratowej! Daje synowi i jego zonie, inaczej mowiac doklada sie do wspolnego budzetu. Wcale nie doklada zawrotnej kwoty a bratowej nie "placi" nic.
          • azile.oli Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:20
            Ale starszej osobie może się wydawać, że płaci. Nie wiem, czy jest sens ją uświadamiać.
            Natomiast autorka powinna tę kwotę właśnie potraktować, jako wkład mamy w utrzymanie.
            Co do opiekunki - to obca osoba, wiadomo, pracuje, dostaje wynagrodzenie.
            I tu bym się też nie wtrącała na miejscu Jana. Bo to bratowa ma kontakt z opiekunką na co dzień.
            • iskierka3 Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:42
              Alez starszej osobie niech sie wydaje co chce. Przeciez nie rozmawiam ze starsza osoba tylko z autorka watku na temat przedstawiania faktu komu i za co mama daje daje 600zl. A autorka przedstawia to bardzo tendencyjnie.
              • anorektycznazdzira Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:47
                ... oraz wprost pisze, że obecny stan rzeczy ją "irytuje" oraz, że się o to "pokłóciła telefonicznie z bratem".
                Wprawdzie w kolejnych postach wykręca kota ogonem ile może, ale w pierwszym jest dokładnie tak.
        • asia_i_p Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:35
          Mama dawala najpierw 400 potem 500 teraz 600. I to mama mi powiedziała ż
          > e liczyla na to że jak da bratowej więcej pieniędzy to ona będzie dla niej ser
          > deczniejsza , to nie jest mój wymysł.
          > Ja nie mówię ani słowa do bratowej na temat komentarzy mamy , mamę wysłuchuję.

          Moja babcia, jak była dobrym człowiekiem, tak z lubością jednej córce skarżyła się na drugą - uwielbiała urządzać drobne dramaty rodzinne, prawdopodobnie nudziła się. Dziel przez dwa to, co mama mówi.
          • azile.oli Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:41
            A, to też. Moja babcia potrafiła nawet drugiej córce powiedzieć, że moja mama ją bije.
            A w opisywanym wcześniej przeze mnie przypadku chora na cukrzycę staruszka naskarżyła córce, że synowa nie dała jej leków (a babcia w nocy zjadła pudełko czekoladek, dodam, osoba, która w dzień nie wstawała, w nocy jakoś dotarła do szafki i słodycze zjadła). Córka się na bratową o niepodanie leków wściekła, a po przeliczeniu tabletek okazało się, że zostały podane.
            • yvi1 Re: Autorko droga... 21.02.15, 21:49
              Zaprzeczasz sama sobie.
              86- letnia,na wpol sparalizowana pacjentka wymaga tylko na wieczor troche herbaty i posiedzenia przy niej?
              Sorry,jestem pielegniarka od 22 lat,ty sie opiekujesz starszymi ludzmi w Norwegii.I takie rzeczy tutaj wypisujesz?
              Zmieniasz tylko podklady,bo mama tylko pare kropelek zrobi?
              Sorry.Wspolczuje twojej bratowej z calego serca...
        • claudel6 Re: Autorko droga... 23.02.15, 01:10
          czy mama dostaje jakąs emeryturę? zapewne tak. w tej sytuacji min. 80% jej emerytury powinno iść na konto osoby, która ją utrzymuje i sie nia opiekuje czyli bratowej.
    • esprit.ola Re: Asertywność. 22.02.15, 03:26
      Czy w Polsce mozna sie utrzymac za 600 zl miesiecznie? Bo niedawno czytalam watek o emeryturach i juz sie pogubilam.
      Z Twoich wpisow Janie wynika, ze miesieczny pelny koszt utrzymania sie Twojej mamy to ...? no wlasnie ile dokladnie, bo mowisz tylko o 6 stowkach, z ktorych jeszcze ma wystarczyc na serdecznosc dla bratowj.
      Przeczytalam caly watek, co rzadko mi sie zdarza, i wlosy mi stanely deba.
      Mam jeszcze pytanie, dla kogo planujesz zakup Chanel? Mam nadzieje ze dla bratowej, bo przez chwile pomyslalam ze to dla opiekunki.
      czy partycypujesz w kosztach-opiekunki badz utrzymania mamy? tak aby moze dla tej bratowej rzeczywiscie cos zostalo?
      I trzecia rzecz, nie wierze, ze bratowa z utesknieniem slucha Twoich porad. Staraj sie ich wogole nie udzielac. zapamietaj to. Nic tak nie irytuje jak porady z dalekiego swiata. Wiem co mowie, bo podobnie bylo w mojej rodzinie. Jedyne na co sie moja mama uskarzala to na te szczere porady, telefony i mowienie co nalezy robic, bo ktos kto sie opiekuje 24h/doba nie wie.
      Wiem, ze nie lubisz niektorych wpisow w tym watku, mojego pewnie tez nie, ale licze ze mi odpowiesz.
      Moglabym Ci dac kilka porad, gdybys chciala, bo moja mama byla podobna opiekunka, ale nie tak schorowanej osoby i tylko "do czasu".
      • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 08:19
        esprit.ola napisała:

        > Czy w Polsce mozna sie utrzymac za 600 zl miesiecznie? Bo niedawno czytalam wat
        > ek o emeryturach i juz sie pogubilam.
        > Z Twoich wpisow Janie wynika, ze miesieczny pelny koszt utrzymania sie Twojej m
        > amy to ...? no wlasnie ile dokladnie, bo mowisz tylko o 6 stowkach, z ktorych j
        > eszcze ma wystarczyc na serdecznosc dla bratowj.
        > Przeczytalam caly watek, co rzadko mi sie zdarza, i wlosy mi stanely deba.


        ------> Te 600 złotych to jedzenie , prąd , ogrzewanie.
        Mama je minimalnie więc mam wrażenie że te pieniądze wystarczają.Ale zainspirowana tym wątkiem popytam dokładnei znajomych czy to dość.
        Jestem tu ponad tydzień i widzę ile mama je i robię zakupy wiec powoli mam jakiś obraz.

        > Mam jeszcze pytanie, dla kogo planujesz zakup Chanel? Mam nadzieje ze dla brato
        > wej, bo przez chwile pomyslalam ze to dla opiekunki.


        ------> Chanel dla opiekunki , bratowej też bym kupiła ale wymyśliłam cos innego smile
        > czy partycypujesz w kosztach-opiekunki badz utrzymania mamy? tak aby moze dla t
        > ej bratowej rzeczywiscie cos zostalo?

        > I trzecia rzecz, nie wierze, ze bratowa z utesknieniem slucha Twoich porad. Sta
        > raj sie ich wogole nie udzielac. zapamietaj to. Nic tak nie irytuje jak porady
        > z dalekiego swiata. Wiem co mowie, bo podobnie bylo w mojej rodzinie. Jedyne n
        > a co sie moja mama uskarzala to na te szczere porady, telefony i mowienie co na
        > lezy robic, bo ktos kto sie opiekuje 24h/doba nie wie.
        > Wiem, ze nie lubisz niektorych wpisow w tym watku, mojego pewnie tez nie, ale l
        > icze ze mi odpowiesz.

        ------> Ja nigdy bratowej nie radzę. W praktyce wygląda tak że ja dzwonię regularnie. Ponieważ bratowa uważa mnie za osobę kompetentną z racji mojej pracy wypytuje mnei o wszystko. Ja jak czegoś nie jestem pewna to pytam pielęgniarki w mojej fabryce i przekazuje mojej bratowej ale robię to na jej prośbę a nie wtrącam sie.
        Zawsze jest zadowolona bo sama niekiedy nie jest pewna co zrobić.
        Nie ma znaczenia czy ja jakichs wpisów nie lubie , czytam wszystko jak leci i sie nie obrazamsmile))

        > Moglabym Ci dac kilka porad, gdybys chciala, bo moja mama byla podobna opiekunk
        > a, ale nie tak schorowanej osoby i tylko "do czasu".

        -----> Pomyślę co bym sie mogła zapytać.

        • kk345 Re: Asertywność. 22.02.15, 11:41
          > ------> Ja nigdy bratowej nie radzę. W praktyce wygląda tak że ja dzwonię
          > regularnie. Ponieważ bratowa uważa mnie za osobę kompetentną z racji mojej prac
          > y wypytuje mnei o wszystko. Ja jak czegoś nie jestem pewna to pytam pielęgnia
          > rki w mojej fabryce i przekazuje mojej bratowej ale robię to na jej prośbę a n
          > ie wtrącam sie.
          Mnie nadal frapuje, w jakich kwestiach bratowa potrzebuje porady- bo przecież w zasadzie się mamą nie zajmuje, ot-położy ją wieczorem i poda herbatkębig_grin
          Swoją drogą chyba własnie powstał nowy forumowy bon-mot na miarę bidetu:przelewanie herbatkibig_grin
    • jan.kran Re: Asertywność. 22.02.15, 07:08
      Przeczytałam najnowsze wpisy i w pierwszej chwili pomyślałam że nie ma sensu odpisywać bo ja wiem jak to wszystko wygląda a tłumaczenie i opisywanie spowoduje kolejną dyskusję i tak bez końca...
      Jest wiele wpisów pomocnych i rzeczowych na tym wątku , wiele z odcieniem zlośliwości lub bez pojęcia o czym piszący pisze.
      Ale ten wątek dał mi też materiał do przemyśleń i inną trochę perspektywę.
      Zaznaczam że ani się nie czuję urażona ani zaatakowana , w końcu nie opiszę całej sytuacji jeden do jeden a ktoś kto nie jest w mojej skórze też nie jest w stanie zawsze ocenić właściwie jak to wszystko wygląda i co za tym stoi.
      Odpiszę jednak po kolei i rzeczowo. Nie po to żeby się bronić czy usprawiedliwiać ,nie szukam też wymówek . Nie jest mi to do niczego potrzebne .
      Zaczęłam ten wątek i uważam że powinnam zareagować na to co piszą inni poświecajac swój czas i uwage.
      Jestem dorosłą , doświadczoną kobietą , ponoszę konsekwencje tego co w życiu zrobiłam i z reguły staram się w życiu postępować uczciwie i odpowiedzialnie.
      To napisałam tutaj jest prawdą , niczego nie upiększam ani nie przekręcam.
      Można to co napisze rozumieć , interpretować inaczej niż jest naprawdę w końcu to wirtualna forma rozmowy która powoduje pewne ograniczenie komunikacji.

      Zanim odpowiem na ostatnie wpisy chciałam napisać że dziękuję za zainteresowanie i pozwolenie mi zobaczenia pewnych rzeczy nie tylko z mojej perspektywy.

      • jan.kran Re: Asertywność. SPA. 22.02.15, 07:16
        Zanim zacznę odpisywać jeszcze poproszę o poradęsmile

        Już od dawna chciałam bratowej sprawić jakąś przyjemność , pokazać że doceniam to co robi .
        Ten wątek mnie utwierdził w przekonaniu że powinnam to koniecznie zrobićsmile Wymyśliłam że dostanie ode mnie bon na cały dzień SPA , masaże , kąpiel w czekoladzie , takie tamsmile
        Chyba sie ucieszy ? A może lepiej ją nie zaskakiwać i wymyślić coś innego ?
        Kosmetyki nie wchodzą w grę , nic chwilowo innego mi nie przychodzi do głowy.
        • kk345 Re: Asertywność. SPA. 22.02.15, 11:46
          > Ten wątek mnie utwierdził w przekonaniu że powinnam to koniecznie zrobićsmile Wymy
          > śliłam że dostanie ode mnie bon na cały dzień SPA , masaże , kąpiel w czekolad
          > zie , takie tamsmile
          Ja tak zupełnie poważnie, bez złośliwości, zastanowiłabym się, kiedy bratowa miałaby korzystać z tego SPA skoro jest praktycznie uwiązana między pracą a domem?
    • eliszka25 Re: Asertywność. 22.02.15, 10:38
      przyznam sie, ze przeczytalam jakas 1/3 watku, wiec moze nie wszystko wiem. jednak nie bardzo podoba mi sie to, co piszesz. nie napadam na ciebie, ale nie uwazam, ze to asertywnosc i gdybym byla na miejscu twojej bratowej, to za taka "asertywnosc" pogonilabym cie na cztery wiatry.

      opisze ci pewna historie z zycia naszej rodziny, moze da ci to choc troche do myslenia. moj ojciec przez wiele lat byl sklocony ze swoim bratem i bratowa. poszlo wlasnie o babcie, czyli jego matke. babcia mieszkala z owym bratem i bratowa, ale wtedy byla jeszcze w pelni sil, zajmowala sie wnukami, pomagala w domu, w razie potrzeby ugotowala obiad itd. moj ojciec mial pretensje do bratowej, ze zle traktuje tesciowa. moim zdaniem wina byla po obu stronach, jak teraz na to patrze, ale wtedy bylam dzieckiem i sprawy doroslych, to byly sprawy doroslych. lat temu nascie babcia zaczela byc coraz bardziej niedolezna (w okolicach 90-tki) i potrzebowala coraz wiecej opieki. te opieke przejela moja ciocia, ta niedobra bratowa i synowa. przez ostatnie kilka lat zapewniala tesciowej opieke 24/7, glownie sama, opiekunki nie mieli. moj ojciec byl u matki wlasciwie codziennie, pomagal na ile mial czas, albo wpadal chocby na chwile, zeby przejac na siebie babcine zale i z czasem coraz bardziej zmienial sie jego stosunek do nielubianej bratowej. zaczal doceniac to, ze sie poswiecila dla tesciowej oraz dostrzegac tez wady swojej matki, ktora na starosc stala sie momentami bardzo zlosliwa. moj ojciec byl tam codziennie, wiec widzial, ze ciocia o tesciowa dba, ze matka ma naprawde dobra opieke, ale babcia potrafila opowiadac niestworzone rzeczy i wiecznie narzekala. moj ojciec docenial to, co bratowa robi dla tesciowej i pod wplywem tych ostatnich lat, kiedy jego matka byla praktycznie lezaca, a demencja robila coraz wieksze spustoszenie w jej umysle, pogodzil sie z bratem i bratowa. docenil to, ze matka ma naprawde dobra opieke, a fakt, ze synowa nie zawsze opiekuje sie z bananem na twarzy i piesnia na ustach przestal mu przeszkadzac, bo widzial, ile to wysilku i nerwow, w koncu sam pomagal w tej opiece.

      rozpisalam sie, ale chodzilo mi o to, ze ty bedac daleko i wpadajac raz na jakis czas z wizyta nie bardzo masz prawo wtracac sie w ich relacje. taka opieka na dluzsza mete, to bardzo wyniszczajace doswiadczenie i czasem po prostu nie da sie wykrzesac z siebie chocby krzywego usmiechu. wiesz, co powiedziala siostra mojej tesciowej, ktora opiekowala sie chora matka przez lata, po smierci tej matki? na pogrzebie zwierzyla sie tescowej, ze nie jest w stanie plakac, bo czuje po prostu ulge. ja twoja bratowa podziwiam i moim zdaniem ty tez powinnas byc jej po prostu wdzieczna za to, ze opiekuje sie twoja matka, a ty mozesz miec "swoje zycie i swoje problemy", jak to sama okreslilas.
      • kaskaz1 Re: Asertywność. 22.02.15, 14:33
        Mój mąż jest jedynakiem, teściowa ma 87 lat i paskudny. Charakter. t. I bardzo boje się chwili,kiedy będzie trzeba ja wziąć do siebie. Zrobię to. dla męża, chociaż. bez entuzjazmu. Tym bardziej.ze mąż ma pracę wyjazdowa i opieka.spadnie.na.mnie. Byłabym wdzięczna bardzo. Każdemu kto.zdjął ze mnie ten.ciężar,
        Węd Nie.tylko Jan. n a tym forum.ma starych rodziców .
    • kitek_maly Re: Asertywność. 22.02.15, 14:44
      Dlaczego Twój brat nie uczestniczy w faktycznym zajmowania się własną matką??
      • ada16 Re: Asertywność. 22.02.15, 15:07
        JAn, a co byś zrobiła , gdyby bratowa odmówiła opieki nad mamą , mając zwyczajnie dość . Dosc tego , ze jest w tej opoiece prawie sama, że szwagierka przyjezdza i meble przestawia , bo jest zmęczona , bo kręgosłup....
        Pomyśl , jak wielki ciężar zdjęła z twojej głowy twoja bratowa i co cie być może jeszcze czeka...
    • skiela1 Re: Asertywność. 22.02.15, 16:19
      Mam pytanie a nie chce czytac calego watku....

      "Na razie pokłócilam sie z bratem telefonicznie o to jak traktuje mnei i opiekunkę , na razie sie nie odzywa. "

      Jak cie traktuje brat ?

      bo jezeli wywalil zolc o to,ze nie pomagasz tyle ile powinnas to fakt,powinnas zastosowac tu asertywnosc i zakomunikowac mu w sposob grzeczny i przekonywujacy,ze jednak nie masz takiej mozliwosci.Brat powinien to zrozumiec.Jest jak jest i taka sytuacja wymaga naprawde sporo wyrozumialosci z obu stron.Poki mama zyje to nie czas na licytacje.
    • kalina_lin Re: Asertywność. 22.02.15, 19:20
      Dużo już napisano, ja jeszcze dwa słowa dodam. Dla mamy ty jesteś tą kochaną córunią i każde Twoje zachowanie będzie odbierane jak niezwykła troska (patrz: przelewanie herbatki). Twoja bratowa jest niezbyt lubianą synową, której przychylność musi sobie "kupować".
      Mama jest starszą osobą, ma zaburzenia poznawcze, jest w trudnej sytuacji, uzależniona od innych osób, ma prawo być sfrustrowana.
      Ale od Ciebie możnaby oczekiwać większego krytycyzmu. Pracujesz w branży opiekuńczej, wiesz jak obiążające psychicznie jest to zajęcie. Tak, zapewne bratowa opiekując się Twoją mamą przez cały rok nie chodzi cały czas promienna. Pewnie nie ma czasu i siły przelewać herbatki (BTW - Ty swoim podopiecznym w pracy też herbatki przelewasz?). Może czasem jest znużona, może zniecierpliwiona. Ma do tego pełne prawo. Za to ty nie masz prawa napawać się swoją pozycją kochanej, troskliwej córeczki, bo to żaden wyczyn przez dwa tygodnie w roku być "tą lepszą".
      Przydałby się też krytycyzm w sferze finansowej.W tym domu mieszka tylko brat, bratowa i mama? To policz roczne koszty ogrzewania, rachunki za prąd, wodę, podatki, bieżącą eksploatację i podziel te koszty na 3 osoby. Przyzwoite, ale proste jedzenie dla jednej osoby to pewnie minimum 400 zł miesięcznie. Przypuszczam, że wspomniane 600 zł nie pokrywa kosztów utrzymania mamy.
      Tekst o kupowaniu sobie życzliwości jest bzdurny i strasznie niesprawiedliwy wobec bratowej. Niestety, mam obawy, że łykasz wszystkie żale mamy na jej ciężki los i nastawiasz się negatywnie wobec swojej bratowej. A jeśli ktoś jest Anołem w tej historii, to nie opiekunka, nie Ty, tylko właśnie ona.
      • triss_merigold6 Re: Asertywność. 22.02.15, 19:37
        Mnie bardzo dziwi, jakim cudem osoba która rzekomo zawodowo zajmuje się opieką nad ludźmi mocno starszymi poważnie traktuje wizję rzeczywistości przedstawianą przez blisko 90-letnią osobę.
        • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 19:52
          Niestety Jan tak ma. Jak "mamusia" odmowila wstawienia lozka ortopedycznego, mimo ze postanowila lezec w lozku caly dzien, a bratowej sypal sie kregoslup od podnoszenia jej do zmiany pieluch, to nie nazywalo sie to, ze mamusia jest uparta jak wol i dobrze byloby jej uswiadomic, ze nie jest pepkiem swiata, ale cos w stylu, ze nasza mamusia ma silna wole i zawsze wiedziala czego chce.
          • triss_merigold6 Re: Asertywność. 22.02.15, 20:01
            To bardzo dziwnie ma.
            U mojego partnera w rodzinie jest babunia licząca sobie 90-wiosenek, umiera od dobrych trzydziestu lat, narzeka na wszystko, jest biedna nieszczęśliwa chora głodna i co tam jeszcze sobie wyduma. Na szczęście nikt jej trucia nie traktuje w 300% serio.
            • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 20:10
              Ja myślę, że to ni nieznajomość realiów, tylko chęć poazania, że jest się "lepsiejszą" niż ta sucz, bratowa.
              Która na codzień karmi, obmywa, leki podaje. Pierze posraną pościel, bo leżący chorzy maja permanentne rozwolnienie lub zaparcie, na które trzeba podawać leki i kończy się rozwolnieniem i tak w kółko. Użera sie z fantasmagoriami staruszki z demencją.

              Ale kran jest lepsiejsza- bo przyjedzie raz na rok, rzuci bonem do SPA za stówkę (po reprymendzie na jematce) i przelewa herbatkę.
              A zreszta tak nie całkiem a propos- kran pisze, że dość regularnire w Polsce bywa- we Wrocławiu- więc ta "nieznajomość realiów" jest żenująca.

          • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 20:29
            No właśnie bo cała toaleta czyli zmiana pampersa, masaż, smarowanie, zmiana pozycji, według jana zajmuje bratowej zaledwie sekundę.

            No i jan milczy jak zaklęty na temat dźwigania takiej osoby, a chyba opiekunka osób starszych powinna sobie z tego zdawać sprawę. Wszak rozwalony kręgosłup jest chyba największym problemem zdrowotnym wśród pielęgniarek. I śmieszne jest wypisywanie na każdym kroku, jak to bratowa nic nie robi, bo wymiana pampka zajmuje sekundę i zero wysiłku, bo kto choć raz miał do czynienia z osobą leżącą wie o czym piszę.
            • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 20:55
              Właśnie- ja miałam tak, że na poranną toaletę przychodziła zawodowa pielęgniarka- wtedy było dokładne mycie, masaż, ćwiczenia mięśni itd. , śniadanie, leki. Potem, koło południa, przychodziła pielęgniarka srodowiskowa- było podanie obiadu, zmian pampersa, umycie, nacieranie. Kiedy w grę wchodziła regularna zmiana pościeli czy całościowe mycie i mycie głowy, panie umawiały się tak, żeby być we dwie. Obie miały klucze.
              Ja miałam opiekę po pracy do wieczora- dużo rzeczy mi odpadało- takich typowo pielęgniarsko- rehabilitacyjnych, bo to zrobiły już fachowe osoby, kiedy byłam w pracy. ale i tak "przelewanie herbatki" to z pewnością nie było, o nie.
              I załatwiania; wizyt domowych lekarza i pielegniarek- zastrzyki, wlewy, kroplówki, jeżdżenie po leki, pieluchy, podkłady - tam gdzie było dostępne wszytko za jednym zamachem i w dobrej cenie- spokojnie godzina, półtorej w kolejce w aptece. Przygotowywanie jedzenia, porcjowanie - żeby panie mogły tylko podgrzać i podać- robienie miksów, przecierów, słoiczków- warzywnych, owocowych dla urozmaicenia diety, pasteryzacja- bo w lodówce się nie pomieściło i wolałam zrobić większa porcję na raz. Jeżdżenie po cielęcinę i mięso z królika- bo mama, kiedy już była leżąca, dostawała sensacji żołądkowych po innym mięsie.

              Nie wspominam oczywiście o "pierdołach" rozmowach, czytaniu itd.

              A ja miałam tylko "podać kolację i zmienić pampka wieczorem" bo były przez pół dnia dwie panie. Pięć minut normalniesmile
            • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 21:13
              Kiedy mama jeszcze chodziła na tyle, że wchodziłą do wanny i stała, a ja ją myłam, potem wychodziła z moja pomocą, raz się poślizgnęła- na szczęście niegroźnie, nie uderzyła się, ale osunęła, usiadła na dnie wanny i nie mogła wstać. Ja też nie byłam w stanie jej podnieść i musiałam zadzwonić po osoby do pomocy. Daliśmy radę w trójkę- jedna osoba asekurowała, dwie podnosiły.
              To tyle w temacie lekkiej łatwej i przyjemnej opieki nad niesprawną osobą.
              • bergamotka77 Re: Asertywność. 22.02.15, 21:45
                macie racje dziewczyny - jan,kran chyba spodziewala sie wsparcia dla swojej wizji idealnej coreczki ktora "ma swoje zycie i swoje problemy" ale kocha Mamusie i nie szkodzi, ze jest czasami infantylna jak 5-latek.
                Moi rodzice, glownie mama i opiekunka zajmowali sie moja lezaca wiele lat babcia (zmarla majac 90 kilka lat) i bylam pelna podziwu, To najgorsza praca na swiecie, opiekujac sie dzieckiem widzisz rozwoj, postepy - tu demencje i coraz slabiej kontrolowana fizjologie. Pamietam odor w pokoju po rozwolnieniu babci i obesraniu wszystkiego, nawet wietrzenie, mycie i pranie niewiele pomagaly. To straszna, wymagajaca, czesto niwdzieczna praca i ludzi opiekujacych sie starszymi ludzmi bardzo cenie i szanuje, Leki, pampersy, karmienie przez strzykawke, masaze, nacieranie, pojenie lyzeczka, zmienianie pampersow, mycie, reagowanie na nocne krzyki, uwiazanie, dobre rady rodziny i brak jej zzangazowania choc babcia miala troje dzieci. I tylko moj tata sie nia zajal, reszta rodzenstwa nie pomagala logistycznie, finansowo, jakkolwiek, nawet nie odwiedzali babci. Szacun dla twojej bratowej.
                • yvi1 Re: Asertywność. 22.02.15, 21:55
                  Dziekuje za uznanie smile.
                  To jest wlasnie to denerwujace.
                  Osoby tak chore potrzebuja naprawde wiecej opieki.I jezeli bratowa to robi na normalnym lozku,bo pacjentka sobie ortopedycznego nie zyczyla,to jest dla mnie bohaterka.
                  My mamy podnoszone lozka,przy bardzo ciezkich przypadkach robimy to we dwie,bo niestety kregoslup z tytanu nie jest.
                  Podziwiam z calego serca ta bratowa,znosi humory,jest 24/7 na zawolanie i w zasiegu reki,musi z tej sumy oplacic wszystko i niszczy sobie kregoslup.I jako " zaplate" ma niezadowolenie i krytyke.
                  Swieta i bardzo dobra kobieta to musi byc.
                  • pe.tronela Re: Asertywność. 22.02.15, 22:15
                    > .I jezeli bratowa to robi na n
                    > ormalnym lozku,bo pacjentka sobie ortopedycznego nie zyczyla,to jest dla mnie b
                    > ohaterka.

                    Nie no, lozko ortopedyczne w koncu jest, jak widac z tego watku. Bardzo jestem ciekawa, jak im sie udalo przekonac mamusie, bo pamietam watek w ktorym Jan mowil, ze bratowa pada na pysk noszac mamusie, a mamusia lozka odmowila. Ma silna wole. I czy sa szanse lozko gdzies wypozyczyc na chwile - moze mamusia zmieni zdanie jak zobaczy. Kupic nie mozna, bo mamusia raczej wyrzuci.
                    • triss_merigold6 Re: Asertywność. 22.02.15, 22:26
                      Mnie nieco dziwi, że nikt mamusi nie uświadomił, że mieszkając u syna i jego małżonki, ma guzik do gadania w zakresie organizacji pielęgnacji i opieki.
                      • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 22:31
                        Ło matko, teraz dopiero przeczytałam cały wątek o łóżku ortopedycznym.
                        Powiedzenie, że mamusia ma wredny charakter, to szczyt delikatnościtongue_out
                        • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 22:34
                          rzućcie linką do tego wątkusmile
                          • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 22:38
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,151239118,151239118,Opieka_domowa_.html
                          • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 22:39
                            Ta bratowa, to naprawdę święta kobieta.
                        • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 22:36
                          I ciekawe po jakim czasie opieki nad mamusią 24/7, no 20/7, 365 dni w roku non stop, jak można wnioskować bez pomocy, jana trafiłby szlag przy przelewaniu tej herbatki big_grin
                          • triss_merigold6 Re: Asertywność. 22.02.15, 22:45
                            Kilka takich historii w otoczeniu widziałam:
                            - moja ciotka prawie się wykończyła opieką nad rodzicami - mieli po 90 lat, opiekę dzieliła ze swoją siostrą, 24/7, żaden szpital nie chciał ich przyjąć, bo w sumie poza demencją i zniedołężnieniem nic im nie dolegało. Kilkuletni koszmar. Jak w końcu zmarli, to ciotka wylądowała w szpitalu, wycieńczenie.
                            - znajomy z pracy, tez facet 50+ opiekę nad 90-letnią matką z Alzheimerem dzielił z bratem i opiekunkami. Matuś poza Alzheimerem miała wyjątkowo parszywy charakter i upodobanie do fekaliów, opiekunki rezygnowały b. szybko, a te które trwały liczyły sobie po 20 zł za godzinę. Niedawno zmarła w wieku 94 wiosenek, kolega odżył.
                            • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 22:49
                              Tak, opieka- zwlaszcza nad problematyczną osobą- kosztuje naprawdę ciężką kasę.
                          • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 22:47
                            Pamiętam już, nawet sama coś tam napisałam o łóżku na pilota, dalej nie śledziłam.

                            OJP, ale ja to bym zrobiła sajgon- albo łóżko, albo niech sobie wynajmą dwie pielęgniarki. A jakby się mamusia nie chciała położyć na łóżku- niech śpi na podłodze, albo niech ją synowie i córka do snu utulą. Ja bym więcej do jej pokoju nie weszła i miała opiekę w d..

                            A takie staruszki- jak się je postawi przed faktem dokonanym i jest stanowczym- bardzo szybko pokornieją.
                            • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:08
                              A to prawda, tego typu staruszeczki jak trafia na stanowczego, co nie da sie gonic, nagle robia sie slodkie i urocze.
                            • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 23:12
                              A poza tym- jaki w tych watkach mamy różny obraz- i mamusi i bratowej.

                              A autorka- jeśli ma jakiekolwiek pretensje- to jest po prostu nieźle p... ta.

                              60 - latka zasuwa przy umówmy się: obcej, upierdliwej staruszce, a córunia ma wąty- OJP- ja bym przegoniła na cztery wiatry, a nie gościła.
                              I córunia w trybie natychmiastowym musiałaby się dorzucić do pielęgniarki- tym razem 24/7. Podobnie jak drugi brat. Ja bym tolerowała tylko, że teściowa zajmuje pokój w moim domu i możemy z meżem pokrywać mieszkanie i jedzenie oraz leki. Co do opieki- ma jeszcze dwoje dzieci, niech opłacą opiekunkę.
                              Na pewno bym już w takiej sytuacji palcem nie kiwnęła.
                              A jak się nie podoba- do prywatnego domu opieki- i koszt równo na 3 osoby. Albo niech inne dzieci mamusię biorą do siebie, a mój mąż się dorzuca.
                              • iskierka3 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:19
                                A faktsmile tam bratowa podsuwa smaczne kaski, tu - nie okazuje serca.
                                Tam mamusia wszystkich gania o duperele, tu - siedzi cicho i samowystarczalnie, czekajac na herbatke.
                                Ja tylko jestem strasznie ciekawa czy autorka zdaje sobie sprawe z tych rozbieznosci w swoich relacjach. Bo mam wrazenie, ze nie.
      • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 20:00
        Wszystko to prawda, więc powtarzać się nie będę.
        A takimi tekstami i bezczelnymi komentarzami możesz sobie, /autorko narobić wielu kłopotów.
        Jak bratowa się wkurzy i odmówi opieki, chcąc oddać teściową do domu starców (brat zapewne ani piśnie, bo o jego partycypacji w opiece nie ma ani słowa), to finanse będzie musiało zapewnić całe rodzeństwo- dobrowolnie lub po wyroku sądu- szybkim, polski MOPS bardzo sprawnie to załatwiasmile
        A wtedy należy liczyć się z dużo wyższymi kwotami niż owe 600- i to nie z twojej kieszeni jak na razie chybasmile tylko z kieszeni samej mamy.

        A opiekunka na 5 dni w tygodniu po 6 godzin przez miesiąc pracuje za tysiaka? - to wypada po 8 złotych za godzinę- nie wierzę, że robi wszystko przy mamie. Chyba, ze każdy z braci składa się po 1000. Godzina opieki specjalistycznej- czyli z toaletą i innymi zabiegami wokół leżącego pacjenta- to minimum 15 zł/h.

        A tak po ludzku- ja sama pamiętam, jak osoba kompletnie niezwiązana z codzienną opieką nad moją mamą skomentowała, że u niej mama miałaby lepiej. Pomijając czysty bezsens i abstrakcjonizm tej wypowiedzi- nawet nie była z rodziny i oczywiście nie było mowy o realizacji tego postulatu- to poczułam się tak, jakbym dostała w twarz i kopa w żołądek równocześnie.
        Co prawda potem starała się usprawiedliwić, ciężko się tłumaczyła, że wyraziła się niezręcznie, że to i tamto, że chodziło jej o większą przestrzeń i ogród, ale prawda jest taka, że to zachowanie zapamiętam (choć durnotę wybaczyłam). I bardzo się to odbiło na naszej relacji- duuuuuży dystans jest.

        Tak, ze niech autorka uważa, co mówi do opiekuna i co robi w jego domu, zwłaszcza jeśli sama się opieką nie zajmuje i - z tego co zrozumiałam- partycypuje finansowo także raczej okazjonalnie, tylko, gdy przyjeżdża.

    • mirmunn Re: Asertywność. 22.02.15, 23:49
      A jeszcze taki kwiatek doczytałam
      >>>Mama leży w łóżku , teraz wieczorna toaleta jest prostsza niż kiedy wstawała. A nie wstaje bo to jest JEJ życzenie a nie nasz kaprys.<<<<

      Wiesz co, teraz to już napiszę wprost: jesteś kompletna kretynką.
      Jeśli będąc, jak twierdzisz, zawodową opiekunką nie wiesz, czym grozi pozostawanie zwłaszcza starszej- osoby w bezruchu, albo wiedząc to-tolerujesz- to nie mam więcej pytań.
      Tym bardziej, ze mat,ka była już raz intensywnie rehabilitowana po wylewie.
      Brak słów p prostu.
      • kota_marcowa Re: Asertywność. 22.02.15, 23:53
        Ty chyba nie wierzysz w to, że matka nie wstaje, bo ma taki kaprysbig_grin No proszę ciębig_grin
      • mirmunn Re: Asertywność. 23.02.15, 00:02
        No wiesz, jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że jak upierdliwa staruszka na własne życzenie leży w łóżku, ogląda seriale i drzemie, to umęczona bratowa oddycha z ulgą przez te parę chwil. I nie zachęca mamusi do aktywności.
        Tym bardziej, ze wcześniej chodziła z balkonikiem, wiec mniemam, ze trzeba było na nią uważać.

        Ale opiekunka, która jest pół dnia i płacą jej za to- jak najbardziej powinna prowadzać i ćwiczyć z pacjentką, bo zanik mięśni to parszywa sprawa.
        • jan.kran Re: Asertywność. 25.02.15, 09:46
          mirmunn napisała:

          > No wiesz, jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że jak upierdliwa staruszka
          > na własne życzenie leży w łóżku, ogląda seriale i drzemie, to umęczona bratowa
          > oddycha z ulgą przez te parę chwil. I nie zachęca mamusi do aktywności.
          > Tym bardziej, ze wcześniej chodziła z balkonikiem, wiec mniemam, ze trzeba było
          > na nią uważać.
          -------> Moja mama oprocz tego ze jest upierdliwa staruszka jest osoba ktora ja moi bracia , moje dzieci I jej prawnuki kochamy.Kazde z nas , dzieci , wnuki a nawet prawnuki chca zeby miala godny koniec zycia .Mama miala wylew ponad 10 lat temu. Afazja plus spralizowanie.Wyciagnelismy ja z tego , sporo kosztowala prywatna terapia zaplacilam.
          • jan.kran Re: Asertywność. 25.02.15, 10:25
            Na razie wracam do mojego realnego zycia w Oslo. Wczoraj poznym wieczorem wrocilam. Na lotnisku wzbudzilam poruszenie bo tak plakalam zegnajac sie z bratem ze obce osoby mnie pocieszaly. Mialam wspanials z Mama i z bracmi, przyjaciolmi i znajomymi. Tak sie ciesze ze moje trzy przyjaciolki wpadly na podwroclawska wies zeby odwiedzic Mame nie mnie. Znaja ja 30 -40 lat. Moja Mama jest naprawde super mimo starosci i upierdliwosci. Teraz tylko marze zeby mi dozyla do lata
    • claudel6 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:52
      1000 zł - jak mniemam brutto - za 24h tygodniowo to jest jakas jałmuzna. tu, na warunki polskie. mieszkasz w kraju z najwyższymi zarobkami w Europie, średnia pensja w Norwegii to 4757 euro czyli ok. 20 tys. zł brutto. naprawdę nie stać Cie by uczciwie płacic ludziom?
      • claudel6 Re: Asertywność. 23.02.15, 01:26
        dobra, przeczytałam cały watek. OJP. pensja opiekunki jest najmniejszym problemem, aczkolwiek rzuciła mi się w oczy. praktycznie całodobowa opiekunka czyli bratowa dostaje 0 zł. bo 600 to ledwo starcza na jedzenie i leki. kran, Ty wiesz, ile kosztują leki w Polsce?
        i ta bezproblemowa kochana mamusia ma najwięcej do powiedzenia w kwestii kupna łozka, ktore uchroniłoby jej podstawowa opiekunke od zrujnowania zdrowia. a juz najwięcej do powiedzenia ma jan.kran, która wpada do mamusi 3 razy w roku (ja mieszkając na emigracji wpadałam do zdrowych całkowicie rodziców 4-5 razy w roku).
        • mirmunn Re: Asertywność. 23.02.15, 07:29
          Tia, a jeszcze dodatkowo kran twierdzi, ze starszymi osobami zajmuje się zawodowo i jednocześnie:

          1. nie wie, że z ponad 80 letnią osobą z demencją w pewnych sprawach się nie dyskutuje- mamusia to może sobie wybrać serek na śniadanie, a nie decydować, czy kupić łóżko specjalistyczne, czy nie bo ona na nim leżeć nie będzie- kosmos jakiś.

          2. odpuszcza sprawę leżenia na własne życzenie- kwestia: zwiększonego ryzyka odleżyn, zaniku mięśni, nawet osoby sparaliżowane przewraca się do cholery co 4 godziny! A po udarze jak najszybciej się przywraca zdolność ruchową- na ile to możliwe, oczywiście. Nawet leżacego się ćwiczy- codziennie.

          3. lekceważy sprawę niepicia- odwodnienie, infekcje nerek, Bóg wie co jeszcze się może wydarzyć.

          4. wie, ile kosztuje opieka- jej komentarze o finansach i poszanowanie bezinteresownej opieki-zgroza!

          Może kran się ocknie, jak stanie przed faktem zapewnienia mamusi opieki samodzielnie lub wyłożenia sporej kasy na prywatny zakład (nawet w podziale na 3 os)- bo w państwowych są kolejki na parę lat.
          I czuję, że nastąpi to bardzo niedługo- wszak kran zamierza bardziej "angażować się" i częściej przyjeżdżać- czego jak przypuszczam- bratowa nie zdzierży.
          A może rozmowa odbędzie się już po powrocie opiekunów z Londynu?- obstawiam, ze skończy się to wielką kłótnią.
          No ale kran tego nam pewnie już nie napisze- bo wątek rozwinął się zdecydowanie nie po jej myśli.
          • iskierka3 Re: Asertywność. 23.02.15, 07:52
            Jak mogl sie rozwinac po jej mysli? Nie moge uwierzyc, ze ktos do tego stopnia nie ma wgladu! Moze chce rozruszac forum?wink
            • mirmunn Re: Asertywność. 23.02.15, 08:06
              No wiesz, sądząc po tym, jak opisuje rzeczywistość i ja zaklina- mogły byc takie oczekiwaniasmile
              • mirmunn Re: Asertywność. 23.02.15, 08:14
                Aha - i jeszcze zawodowa opiekunka twierdzi, ze toaleta i obsługa osoby leżącej jest łatwiejsza dla opiekuna niż osoby poruszającej się o własnych siłach- paradne doprawdysmile
                Prywatne domy opieki w większości przyjmują w zasadzie osoby sprawne i samodzielne- jeśli leżące- to naprawdę za ciężką kasę.
                Cytowane tu 2-4 koła to stawka, jaką płaci moja kuzynka za teściową - nie wiem, w iluosobowym pokoju, ale teściowa, choć z demencją- na sto procent jest mobilna, trzeba jej tylko wszystko podać, bo zapomina o jedzeniu i lekach oraz pomóc w myciu i ubieraniu- pod prysznic itd wchodzi samodzielnie, ubiera się, wyciera- tylko trzeba jej to przygotować.
    • atena12345 Re: Asertywność. 23.02.15, 08:10
      podziękuj bratowej, że z takim poświęceniem opiekuje się obcą osobą.
      Albo załatw mamie dom opieki, gdzie będzie miała więcej serdeczności.
      Na prawdę, nie rozumiem, jak możesz mieć pretensje
      • mirmunn Re: Asertywność. 23.02.15, 08:16
        Tak i przypuszczam, ze dla leżącej na własne życzenie i "trudnej"- minimum 6 k miesięcznie
        • jan.kran Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 13:34
          Przeczytalam uczciwie cały watek. Nie obrażam się, nie mam szans skomentować wszystkich wpisów.
          Fakty są takie ze mama nie ma demencji , bywa męcząca ale ogólnie spokojna.
          Ja nie wiem jakie jest wyjście.
          Mama ma najlepsza opiekę jaka może mieć w domu. Może by miała lepszą w Domu Opieki. Ale mama jest myślącą , wrażliwą osobą , chce być jak najdłużej w swoim pokoju , w swoim otoczeniu.
          Ja nie mam poczucia winy . Gdybym mogła wróciłabym do Polski . Ale brutalna prawda jest taka że nie mam gdzie wrócić. Nie umiem zacząć życia od zera we Wrocławiu.
          Moi bracia i bratowa też to rozumieją.
          Ten ponad tydzień który spędziłam z mamą i opiekunką był wspaniały i dużo bym dała żebym mogła tu zostać tu dłużej.
          Ale dzięki kasie jaką zarabiam w Norwegii mogę zasponsorować mamę i bratostwo , jakbym wróciła do Polski i zarobiła jako opiekunka nie mogłabym tak ich wesprzeć.
          Zapełniłam lodówkę , kupiłam mamie leki , produkty kosmetyczne, wsparłam opiekunkę.
          Usiłowałam bratu i bratowej wcisnąć kasę ale nie chcieli wziąść.
          Za kilka godzin lecę do Oslo i będę pracować tyle ile mogę żeby móc otrzymać urlop i pomknąć do Wrocławia.
          Nie przepadam za bratową ale ją doceniam. Dziś ją wyściskałam , wydziękowałam powiedziałam że nigdy w życiu się jej nie odpłacę za to co robi dla mojej mamy.
          Bo to prawda.
          Ona podjęła się opieki nad teściową bo nie może się zająć mamą swoją, zajmują się nią jej siostry.Taki etos.
          Moja mama narzeka trochę na bratowa , generalnie nie ma racji i ja próbuję mamie wyprostować jej obgląd świata ale nie jest to proste.
          Nie jest prosto opisać skomplikowana sytuacje w którą jest zamieszane sporo osób w róznym wieku, w różnych krajach.
          Poza tym myślę że każdy ma gdzieś obawę co będzie jak moi rodzice będa wymagali pomocy i pojawia się projekcja sytuacji.
          Ja piszę tak jak jest , jeżeli ktoś odbiera że ściemniam , kłamię , przekręcam lub mam poczucie winy nie ma sprawy , proszę bardzo niech tak myśli
          Dla mnie jest najważniejsze że się dogaduje z wielopokoleniową rodzina i , mama jest ok i mam nadzieję że mi jeszcze pożyje .
          • atena12345 Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 13:39
            mnie zastanawia jeszcze jedno:
            dlaczego nikt nie ma pretensji do Twojego brata, który jest rodzonym dzieckiem mamy, za to narzeka się na jego żonę?
            A tak poza tym, to ten post już trochę inaczej brzmi niż wcześniejsze
            • mirmunn Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 16:23
              zdecydowanie inaczejsmile
              ale dobrze, że autorka złapała kontakt z rzeczywistościąsmile
          • guderianka Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 13:42
            No i git. I nie miej wyrzutów-każdy robi to co może, jeden daje kasę inny obecność, taki lajf. Tylko nie rób przemeblowania goszcząc w cudzym życiu tylko na chwilę
            • mirmunn Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 16:25
              o, taksmile
              pomagaj i pozwól na decyzje tym, którzy mieszkaja z matką a codzień
          • yenna_m Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 14:37
            Ja bym sie zastanowila (jesli Was stać) nad wzieciem opiekunki na te 2-3 godziny wieczorem. Żeby pomóc mamę do snu oporządzić. Już total wypas to byłyby 2 opikunki na zmianę. Zapytałaś bratowej jak ona to widzi i jak mogłabyś ułatwić jej opiekę nad mamą?
            • jan.kran Re: Asertywność.Reasumując. 25.02.15, 09:19
              yenna_m napisała:

              > Ja bym sie zastanowila (jesli Was stać) nad wzieciem opiekunki na te 2-3 godzin
              > y wieczorem. Żeby pomóc mamę do snu oporządzić. Już total wypas to byłyby 2 opi
              > kunki na zmianę. Zapytałaś bratowej jak ona to widzi i jak mogłabyś ułatwić jej
              > opiekę nad mamą?
              -------> Jak mi juz tyle doradzilyscie , naprawde dziekuje to mam kolejny problem. Wieczor nie wchodzi w gre chwilowo. Przewiniecie mamy I ulozenie jej w lozku zajmuje chwile. Pozatym kiedy bratostwo wraca z pracy chce miec spokoj a nie obca osobe na pokladzie.Natomiast bardzo chetnie widzialabym to zeby opiekunka byla nie cztery godziny w dzien ale 5/6. Ja bym zaplacila za te dodatkowe godziny tylko nie wiem jak delikatnie porozmawiac z bratem na ten temat.
              • yenna_m Re: Asertywność.Reasumując. 25.02.15, 09:34
                Genialny pomysł.
                Ja bym powiedziała, że bardzo doceniam pracę szwagierki, martwię się o jej zdrowie bo to bardzo ciężkie zajęcie i mam propozycję na dodatkowe odciążenie jej. I co ona na to.
              • iskierka3 Re: Asertywność.Reasumując. 25.02.15, 10:35
                Ale czemu nie wiesz jak? Powiedz zwyczajnie, ze bylas z mama jakis czas, widzisz ile trzeba sie naskakac i pomyslalas, ze moze chcieliby opiekunke na dwie godziny dluzej, Ty oplacisz. Zgodza sie albo nie, to juz ich broszka.
                To ja napisalam, ze sciemniasz ( jako jedna z mozliwosci) bo Twoje kolejne posty same sobie przeczyly, ale jesli faktycznie nie przepadasz za bratowa to juz sie nie dziwiewink ja mysle, ze mozna sprobowac rozdzielic te kwestie i bratowej nie musisz wcale kochac z powodu opieki nad mama. I to niezaleznie czy masz powody czy nie bo to drugorzedne. Troche glupio sie czlowiek czuje nie lubiac kogos, komu rownoczesnie czuje, ze powinien byc wdzieczny ale za emocje trudno sie winic. I latwiej powiedziec, ze bratowa robi cos "tylko" z obowiazku, zle czy wcale to nie jest takie meczace bo mozna na luzie nie lubic jej dalejwink a moze akurat dzieki czestszym Twoim wizytom u mamy sie polubicie?wink
              • a1ma Re: Asertywność.Reasumując. 25.02.15, 12:07
                Gdybym chciała byc wredna, ups! ASERTYWNA big_grin , to zapytalabym, co ta opiekunka miałaby robić przez dodatkowe dwie godziny, skoro po jej wyjściu przy mamie jest tylko kilka minut pracy wieczorem? wink

                A gdybym nie chciała, to napisalabym, ze to świetny pomysł. Zrob tak. Jesli możesz, to wydłuża opiekę nawet do 8h, 7 dni w tygodniu.
          • lady-z-gaga Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 15:10
            Zaimponowałas mi spokojem smile wątek się rozbujał i padło sporo opinii bardzo nieprzyjemnych pod Twoim adresem, ale wzięłas to na klatę smile
            myślę, że Twoja wyważona odpowiedź jest najlepszym podsumowaniem, powodzenia życzę smile
            • pe.tronela Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 15:40
              > Zaimponowałas mi spokojem smile

              Mnie takze. Potrafisz przyjac argumenty, odrzucic argumenty (to latwiejsza czesc wink ), zmienic perspektywe, zrozumiec wlasne motywy. Kiedys jeszcze i ematki docenisz... wink
              • guderianka Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 16:08
                zgadzam się z Wami
                • anorektycznazdzira Re: Asertywność.Reasumując. 24.02.15, 21:03
                  i ja też
    • sadosia75 Re: Asertywność. 25.02.15, 10:16
      Koleżanka chyba nie do końca wie na czym taka opieka nad chorym polega. To nie tylko zmiana pampersa, karmienie czy podanie pilota od tv. to też logistyka, jak zorganizować lekarza, dojazd do niego ( bo nie zawsze może przyjść, nie wszystkie badania można wykonać w domu ) , po pracy trzeba też zjeść obiad, posprzątać, poprać. No i do jasnej anielki odpocząć. Świetnie, że bratowa nie ma swoich problemów,życia. Świetnie, że 20/24 h opiekuje się teściową, świetnie, że te 600zł to na cokolwiek starcza. Nie no rewelka!
      A później przyjeżdza córuś i jeszcze meble przestawia bo sobie gniazdko kleci.
      Gdyby moja szwagierka takie zarządzenia zrobiła to bym jej zaproponowała stanowczo hotel a nie mój dom.
      Tobie Janie się wydaje, że to wszystko takie łatwe, takie nic nie męczące. A bratowa z bratem w domu muszą być non stop, żadnej intymności dla siebie nie mają, wolnego czasu. Ciągle muszą brać pod uwagę w swoich planach matkę, która ma jeszcze dwoje innych dzieci ale te dzieci jakoś nie palą się do opieki nad matką.
      te bilety do opery to już lepiej daj bratowej, posiedź z matką z miesiąc w ciągu roku i daj tym ludziom chociaż raz w roku poczuć, ze żyją.
      Opiekuję się teściem w stanie terminalnym, swego czasu miałam do pomocy opiekunkę, pracuję zawodowo, mam 3 dzieci w tym jedno małe, pomaga mi mąż. Gdyby mi moja szwagierka zarzuciła cokolwiek ( brak serca ?!) to bym jej w gardło wsadziła zużytego pampersa i kazała się wypchać podkładami. Bratowa haruje jak wół przy TWOJEJ matce i matce TWOICH braci a ty sobie ot tak bez większego zażenowania zarzucasz kobiecie, że serca nie ma, a zmiana pampersa i podanie herbaty ( źle wystudzonej.... ) to takie jest okropne.
      W czasie kiedy Ty niańczysz swoje dorosłe dzieci, jako samotna matka dorosłych malusich dzieci liczysz na to, że bratowa przymknie oko na przemeblowanko i jeszcze za te 600zł będzie wdzięczna. Az dziw mnie bierze, że bratowa cie jeszcze z domu nie pogoniła i nie przechrzciła wiadrem z lodowatą wodą. To jest dopiero Anioł a nie kobita, która za swoją pracę dostaje wynagrodzenie !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka