Dodaj do ulubionych

Asertywność.

19.02.15, 18:13
Na stare lata robię się coraz bardziej wredna , nazwijmy to asertywnościąwink Nie daje sobie wchodzić na głowę , nie przychodzi mi to łatwo bo cale życie byłam dupą wołową.
Mam aktualnie problem. Posiadam na stanie dwóch starszych braci , bratową i mamę wymagającą opieki. Brat starszy jest bezdzietnym wdowcem mieszkającym we Wrocławiu . Brat numer dwa mieszka z bratową i mamą na podwrocławskiej wsi. Od kilku lat bratostwo opiekuje się mama przy pomocy opiekunki , mama od lata 2014 nie wstaje , leży w łóżku.
Nie będę opisywała ze szczegółami naszych konotacji finansowych. O kasę się nigdy nie dochodziliśmy.
Po moim wyjeździe z Polski jeden brat dostał mieszkanie po rodzicach , drugi dobrze prosperującą pasiekę , ja nic.
Mam wyszła drugi raz za mąż i mieszkanie po moim ojczymie odziedziczyłam ja za zgodą braci.
Mogłam wziąść całą kasę ze sprzedaży mieszkania ale sie podzieliłam z mamą i braćmi.
Brat numer dwa u którego mieszka mam za te pieniądze wykończył górę domu w którym mieszka mama i bratostwo.
Mama z jednej strony ma bardzo dobrą opiekę co doceniam a z drugiej strony są rzeczy które mnie irytują.
Moja bratowa nigdy nie była łatwą osobą we współżyciu ale mój brat też ma sporo za kołnierzem . Bratowa zajmuje się mama bardzo dobrze ale bez odrobiny ciepła i serca .
Jestem zła bo mam usiłuje sobie kupić serdeczność bratowej kasą . W tej chwili opiekunka przychodząca sześć razy w tygodniu , cztery godziny dziennie dostaje 1000 zlotych a bratowa 600 za naprawdę niewielką opiekę nad mamą plus jedzenie i oplaty za wodę i prąd które mama zużywa.
Opiekunka jest tak znakomita że nie mam słów , w końcu robię w tej branży od 10 lat i widzę co ta kobieta robi dla mojej mamy , nie ma słów , jest Aniołem.
Bratostwo marszczy nosek na temat opiekunki , chodzi o drobiazgi.
W tej chwili bratostwo jest w Londynie 10 dni , ja sobie dokładnie oglądam co tu sie dzieje.
Na razie pokłócilam sie z bratem telefonicznie o to jak traktuje mnei i opiekunkę , na razie sie nie odzywa.
Mam zamiar przeprowadzić zmiany w pokoju mamy , chcę go tak przemeblować żeby mnie i mamie było wygodnie ale mam obawy co na to bratostwo....
W tym roku będę u mamy trzy razy ale od następnego roku częściej i chcę sobie urządzić wygodne miejsce w mamy pokoju ...

Obserwuj wątek
    • grzalka Re: Asertywność. 19.02.15, 19:16
      Ja bym się póki co nie wtracala. Mama jest u brata, to oni opiekują się nią na codzień, Ty jesteś daleko. Owszem, broń opiekunki, skoro jest dobra, ale nie przestawiaj im mebli! Bratowa naprawdę nie musi zajmować się nie swoją mamą z sercem, i tak ładnie z jej strony, że w ogóle się zajmuje. Nie wprowadzaj własnych porządków- albo zabierz mamę do siebie, albo zostaw jak jest, bądź wdzięczna, że ma opiekę, nie licz pieniędzy (bo z tego też tylko kłopoty potem) i odwiedzaj mamę jak najczęściej.
      • jan.kran Re: Asertywność. 19.02.15, 19:41
        Opieka nad mamą to była decyzja bratowej i jesteśmy , ja i bracia pozytywnie zaskoczeni że się jej podjęła. Mama ma zapewnioną opiekę naprawdę ok ale to jest takie ogarnięcie bez serca , absolutnie nie mam do bratowej o to pretensji bo mama jest zaopiekowana tak jak trzeba.
        Co do opiekunki to przerobiliśmy kilkanaście i ta jest jedna z najlepszych. Nie wyobrażam sobie jak ona nie da rady i odejdzie , wolę o tym nie myśleć.
        O pieniądze się nie dochodzę i nie będę , tutaj tylko napisałam.
        Chce dać opiekunce 200 zlotych w kopercie jak będę wyjeżdżać , może to za mało ? Nie znam polskich realiów..
        Latem ma zapewniony płatny urlop , ja jej zapłacę , myślę o dwóch tygodniach.Mam też zamiar zorganizować jakieś wyjście ze mną i opiekunką latem i jesienią do opery i operetki , wiem że o tym marzy.
        Meble to osobna sprawa ...
        Mama ma swój pokój i chcę go tak urządzić żebym mogła jak najwięcej być z mamą i spać u niej.
        Konsultowałam z córką , opiekunką i koleżanką co ma oko jak chodzi o urządzanie wnętrz
        ( ja nie mam ). Moje pomysły uzyskały akceptację. Nie wtrącam sie w dom bratostwa tylko w mamy pokój pod kątem opieki nad nia . Mam zamiar od przyszłego roku przyjeżdżać jak się da co miesiac - dwa wiec też chcę sobie urządzić wygodny kąciksmile

        • grzalka Re: Asertywność. 19.02.15, 19:53
          Myślę, że płatny urlop i 200 zł w kopercie jest ok. Co do meblowania- pomysł może i dobry, skoro masz zamiar bywas raz w miesiącu, ale dyplomatycznie byłoby najpierw porozmawiać z bratem. Pokój mamy, ale dom ich, nawet jeśli pieniądze na remont góry były Twoje. To są bardzo delikatne sprawy i trzeba to rozegrać umiejętnie. A w ogóle to najlepiej zacznij przyjeżdżać częściej juz teraz, skąd wiesz ile czasu zostało?
        • ib_k Re: Asertywność. 19.02.15, 19:54
          absolutnie nie mam do bratowej o to pretensji bo m
          > ama jest zaopiekowana tak jak trzeba.

          jak nie masz jak masz, napisałaś niżej

          ta jest jedna z najlepszych.

          jesteś z nią kilka dni po kilka godzin a brat od wielu miesięcy, uważasz że wiesz więcej i lepiej??

          > Chce dać opiekunce 200 zlotych w kopercie jak będę wyjeżdżać ,

          hhahhhhhaaaaaaaaaa!

          dobra pani!

          Mam zamiar od przyszłego rok
          > u przyjeżdżać jak się da co miesiac - dwa wiec też chcę sobie urządzić wygodny
          > kąciksmile

          to może na początek poprzyjeżdżaj, posiedź z matką dłużej niż kilka godzin a dopiero potem wprowadzaj zmiany w cudzym domu, a tak w ogóle to ciekawa jestem bardzo co twoja matka ma do powiedzenia (lub mogłaby mieć) na temat twoich planów

          żałosna jesteś
        • joa66 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:24
          Konsultowałam z córką , opiekunką i koleżanką co ma oko jak chodzi o urządzanie wnętrz

          O rany..dopiero teraz to zauważyłam... a mowa o cudzym domu...

    • rasowa_sowa Re: Asertywność. 19.02.15, 19:24
      Myślę, że wpadając 3 razy do roku niewiele wiesz o opiece nad Twoją mamą. Łatwo wytknąć "nieserdeczność" w opiece, obserwując tę opiekę z boku. Zwłaszcza że mówimy o synowej, która nie ma tak naprawdę obowiązku zajmować się Twoją mamą.

      Jeśli planujesz uczestniczyć czynnie w opiece to masz prawo forsować swoje warunki, jeśli jesteś doglądająca z daleka to niestety ale powinnaś zmilczeć. Albo zabrać mamę do siebie.
    • baltycki Re: Asertywność. 19.02.15, 19:29
      > W tej chwili opiekunka przychodząca
      > sześć razy w tygodniu, cztery godziny dziennie dostaje 1000 zlotych

      > a bratowa 600 za naprawdę niewielką opiekę (6x20godzin + 24 w siodmym dniu)
      > nad mamą plus jedzenie i oplaty za wodę i prąd które mama zużywa.



      • verdana Re: Asertywność. 19.02.15, 19:32
        Nic prostszego - weź mamę do siebie i zaopiekuj się nią z sercem.
        • kota_marcowa Re: Asertywność. 19.02.15, 20:22
          verdana napisała:

          > Nic prostszego - weź mamę do siebie i zaopiekuj się nią z sercem.

          Nic dodać, nic ująć.
          I jeszcze możesz to robić za darmo, będziesz lepsza od bratowej.
          • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 19.02.15, 23:00
            10/10
      • claudel6 Re: Asertywność. 22.02.15, 23:53
        10/10
    • evolene Re: Asertywność. 19.02.15, 19:36
      no no..
      Jakby tu powiedzieć, ciesz się, że jest opieka i że możesz sobie mieszkać spokojnie w Norwegii. Przemeblowanie to bardzo ryzykowny pomysł - Ty jesteś tam jednak już gościem, pomimo wszystko. Nie mieszkasz tam, a pomieszkujesz podczas wizyt, tamci ludzie mieszkają tam na stałe i mają jednak prawo decydować o tym jak wygląda ich domostwo?
      I pojechali sobie na urlop, a Ty im wydzwaniasz z pretensjami?Cóż..
    • przystanek_tramwajowy Re: Asertywność. 19.02.15, 19:44
      To nie asertywność tylko zwyczajne chamstwo. Szarogęsisz się w cudzym domu! Nie zdziwiłabym się, gdyby brat z bratową po powrocie zasugerowali ci, żebyś sobie hotel wynajęła. A już wypominanie pieniędzy... Ręce opadają! Trzeba było nie dawać. A to, że dałaś nie uprawnia cię do tego, żebyś się tam wprowadzała.

      ---
      Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
      • jan.kran Re: Asertywność. 19.02.15, 20:32
        przystanek_tramwajowy napisał:

        > To nie asertywność tylko zwyczajne chamstwo. Szarogęsisz się w cudzym
        >
        domu! Nie zdziwiłabym się, gdyby brat z bratową po powrocie zasugerowali c
        > i, żebyś sobie hotel wynajęła. A już wypominanie pieniędzy... Ręce opadają! Trz
        > eba było nie dawać. A to, że dałaś nie uprawnia cię do tego, żebyś się tam wpro
        > wadzała.


        --------> Na razie się dopiero przymierzam do szarogęszenia smile))) Na razie nic nie przestawiam i pilnuję obejścia , wytyczne dostalam i się ich trzymam. Mogę używać maka , palić w piecu i mam dowolny dostep do pralki i lodówkismile)
        I mogę korzystać z ogromnej biblioteki brata. Moge odbierać listy i telefony.I telewizor mi pozwolili używac , pełny wypas tongue_outPP
        Pieniedzy bratostwu nie wypominam i nie wypomnę bo świetnie zainwestowali w rozbudowe domu.
        Wprowadzać sie nie zamierzam póki co , natomiast zawsze jak przyjeżdżam mam do dyspozycji pokój , świeża pościel zapewniona nawet ręcznik mi rzucą smile))





        • przystanek_tramwajowy Re: Asertywność. 19.02.15, 20:35
          jan.kran napisała:

          > Wprowadzać sie nie zamierzam póki co , natomiast zawsze jak przyjeżdżam mam do
          > dyspozycji pokój , świeża pościel zapewniona nawet ręcznik mi rzucą smile))

          Jak będziesz szurać, to szybko może się to zmienić. Okaże się, że pokój właśnie w remoncie i lepiej, żebyś sobie w hotelu pomieszkała. Siedź cicho i ciesz się, że ktoś się opiekuje twoją matką. Bo jak będziesz taka "asertywna" i wkurzysz bratową to matka naprawdę wyląduje w Domu Opieki. I nie wcinaj się w układy z opiekunką - nie ty ją zatrudniłaś i nie ty jej płacisz. I raczej nie konsultuj z koleżanką, jak ludziom meble w domu przestawić.


          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
    • krecik Re: Asertywność. 19.02.15, 19:55
      O ja pierdziu. Asertywnosc, ja nie moge. Mialam w rodzinie dwie sytuacje z takimi "asertywnymi", co to mamusie raz na kilka miesiecy/lat widzialy ale jak przyjezdzaly, to byly najwiekszymi specjalistkami od opieki i mialy najlepsze pomysly i porady, jak ta codzienna opieka powinna wygladac oraz objawione uwagi na temat traktowania i oceny, co jest drobiazgiem nie wartym zawracania sobie glowy.
      Jedna z nich przez ostatnie 10 lat zycia swojej matki odwiedziala ja raz-dwa razy do roku, podczas gdy jej siostra mieszkala i opiekowala sie nia na co dzien.
      Drugiej przeszly wszelkie objawione porady i uwagi, kiedy sytuacja wymusila na niej zaopiekowanie sie matka przez jakies dwa tygodnie.

      Tak wiec, droga asertywna - wez, prosze, swoja mame do siebie i asertywnie pokaz rodzenstwu, jak sie nia profesjonalnie opiekujesz, tak zeby im w piety poszlo.

      Nie wiem, dlaczego uwazasz, ze cokolwiek uprawnia cie do ingerowania w uklad pokoju bez zgody wlasciciela domu oraz do krytykowania podejscia bratowej, ktora opiekuje sie, jak by nie bylo, nie swoja matka.

      Ag
      • przystanek_tramwajowy Re: Asertywność. 19.02.15, 20:02
        To jest dom brata i żebyś mogła przyjeżdżać, to on cię musi zaprosić. Bardzo wątpię, czy to zrobi.

        ---
        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
    • joa66 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:06
      Na stare lata robię się coraz bardziej wredna , nazwijmy to asertywnością

      Nie, to co opisujesz nie nazywa się asertywnością....o rany...
    • jan.kran Re: Asertywność. 19.02.15, 20:09
      Zdaję sobie sprawę że nie mogę opisać w jednym wątku sytuacji która jest dynamiczna od ponad 10 lat , od kiedy Mama miała wylew.
      Jasne , mogę zabrać mamę do Norwegii tylko wtedy z mety by wyladowała w Domu Opieki.
      Ja mamie opieki domowej nie zapewnię , mam swoje życie i problemy.
      Znam takie przypadki , podopieczni którzy ląduja w norweskim Domu Opieki nie znając j
      języka , naprawdę to masakra.

      Sowa , ja wpadam raz na ruski miesiąc ale już wpadnę to się zajmuję Mama 24 /7 a ponieważ mam wieloletnie doświadczenie jako opiekunka osób takich jak moja Mama to wiem co widze i umiem ocenić sytuację.

      Nie forsuję swoich warunków , z bratową obchodzę się ostrożnie i jestem jej wdzięczna .
      Bratowa wielokrotnie konsultuje mnie telefonicznie i słucha co jej radzę.
      Oczywiście najlepiej by było jakbym mogła zamieszkać w Polsce albo wziąść Mamę do Oslo.
      Tylko taki się składa ze jestem w lekkim rozkroku bo oprócz Mamy mam na pokładzie dwoje dzieci , jestem samotną matką i muszę jakoś zarobić na chleb i maslo do niego a jak sie pojawię w Polsce w moim wieku to mnei raczej nikt nie zatrudni.
      Realnie patrząc mogę zarabiać kasę w Norwegii po to żebym mogła jak najwięcej przebywać z Mamą .

      Evolene , nie wydzwaniam z pretensjami tyko zadzwoniłam RAZ w zupełnie innej sprawie
      ( zatkany zlew ) a ja i opiekunka dostalyśmy opieprz za zupelnie błaha sprawę.
      Ja siedzę na podwrocławskiej wsi jutro będzie tydzień i brata nie molestuję w tym Londynie , bratowej takoż . Tak jak napisałam zadzwoniłam RAZ , oni nie odzywają się w ogóle i bardzo dobrze , niech odpoczną.



      • joa66 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:13
        Ja mamie opieki domowej nie zapewnię , mam swoje życie i problemy.

        w przeciwienstwie do Twojego rodzenstwa....
        • triss_merigold6 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:17
          Pewnie, wygodniej jest pilnować czy bratowa jest dla leżącej od lat starszej pani (o ciężkim charakterze, jak autorka kiedys pisała) wystarczająco serdeczna.
        • cosmetic.wipes Re: Asertywność. 19.02.15, 21:19
          Właśnie miałam pytać czy bratowa jest cyborgiem, skoro nie ma życia i problemów. I jeszcze bez serca się opiekuje. No robot jak nic...
      • rasowa_sowa Re: Asertywność. 19.02.15, 20:21
        Ale zdajesz sobie sprawę że taki sporadyczny przyjazd "dobrej pani" z uwagami co do opieki może irytować stałych opiekunów?

        Poza tym, te "dalekie" dzieci są często idealizowane przez starszych ludzi, a te pod ręką jako te gorsze, chociaż to na nich spoczywa obowiązek codziennej opieki. Więc weź pod uwagę że Twoja mama może mieć nieuzasadnione żale.

        Masz swoje życie? To dobrze. Powiem nieczule: ciesz się tym, że masz taką szansę, że ktoś przejął od Ciebie obowiązek opieki nad mamą i jeśli nie dzieje jej się krzywda, to nie wytykaj pierdół. Nie zdziwiłabym się, gdyby brat miał do ciebie ukryty żal że żyjesz sobie wolna, kiedy on jest uwiązany do mamy. Tak jak ty masz do niego żal o te sprawy majątkowe.

        Kwestie przemeblowania ustalaj z bratem i bratową, a nie ze swoimi córkami i opiekunką. I zalecam delikatność, bo łatwo w tej sytuacji o nieprzyjemną atmosferę.
      • kota_marcowa Re: Asertywność. 19.02.15, 20:24
        > Jasne , mogę zabrać mamę do Norwegii tylko wtedy z mety by wyladowała w Domu Op
        > ieki.
        > Ja mamie opieki domowej nie zapewnię , mam swoje życie i problemy.

        Jaasne, nie to, co ta sucz bratowa.
      • mia.lia Re: Asertywność. 19.02.15, 20:24
        Gdyby Twoja bratowa i brat powiedzieli, to samo co ty, czyli sorry, mam swoje zycie i swoje problemy, to wasza mama wyladowalaby w domu opieki.
        A dzieci masz juz chyba bardzo dorosłe, wiec raczej słaba wymówka i jesteś co najwyżej byłą samotna matka (bo idąc Twoim tokiem myślenia, toi moja babcia jest samotna matka i to ma gorzej, bo jedno z dzieci nadal z nią mieszka).

        Osoba leżąca pomocy potrzebuje 24/24, opiekunka na 4 godziny to kropla w morzu potrzeb, wiec bratowa powinnaś na rękach nosić.
      • evolene Re: Asertywność. 19.02.15, 20:26
        ok, w takim razie źle zinterpretowałam to co napisałaś o telefonie., faktycznie nie wynikało z tego co napisałaś wcześniej kto do kogo dzwonił i ile razy.
        Co do reszty, to uważam, że z przemeblowaniem powinnaś zdecydowanie odpuścic, przynajmniej na tym etapie. Skoro bratowa słucha Twoich uwag i pomysłów, to możesz zasugerować jakieś rozwiązania dogodne dla mamy, w jej pokoju. Ale nie wypada Ci samej coś zmieniać pod nieobecność gospodarzy. Lepiej metoda małych kroczków niż podejmowanie decyzji na własną rękę.
        Skoro u Ciebia mama wylądowałaby w domu opieki, to po prostu ciesz, się, że brat i bratowa mają możliwości opieki. Co do pieniędzy to nie poradze, bo nie znam na tyle polskich realiów. Wstrzymaj się z krytykowaniem i komentowaniem, forsuj swoje pomysły ale nie nachalnie, zawsze masz taką przewagę, że masz doświadczenie zawodowe i duże prawdopobieństwo że Cie rodzina wysłucha.
        Twój brat i bratowa też mają swoje życie i problemy, więc nie zniechęcaj ich(naprawdę wiem co piszę).
        Twoje dzieci już chyba dorosłe, a z wątków wynika, że córka mieszka w Niemczech a nie w Norwegii, to chyba jej nie masz na pokładzie?
      • peonka Re: Asertywność. 19.02.15, 20:26
        Ja jestem opiekunką. Lubię tę prace. Jedyne, czego nienawidzę z całego serca, to wizyty córek - wpadają na chwile i właśnie wiedzą lepiej, jak kłaść mamie poduszkę i co jej dać pić...
        I tak, ja też zajmuje się być może "bez serca" - to nie moja mama i nic tego nie zmieni. Wiem jednak, że opiekuje się nią jak najlepsza opiekunka, nie najlepsza córka, ale ma wszystko.
        Jeśli chcesz żeby mama miała opiekę z sercem, weź ja do siebie albo egzekwuj opiekę u brata (syna!) a nie synowej. Jeśli to niemożliwe, co rozumiem, to ciesz się, że mama jest zadbana i zadowolona, mieszka w domu i ma dobrą opiekę. I odwiedzaj ja jak najczęściej. Nie rób przemeblowania - to twojej mamie, bratowej i opiekunce ma być tam wygodnie. One tam są codziennie.
        Jeśli uważasz, że opiekunka zarabia za mało, daj jej więcej niż 200 zł. Co to znaczy ze nie znasz polskich realiów? Przecież widzisz, ile co kosztuje...
      • anilka Re: Asertywność. 19.02.15, 20:28
        to w ogóle nie o to chodzi, że zadzwonilaś raz.
        Chodzi o to , że nie zajmujesz się matką na co dzień, przyjeżdżasz raz na jakiś czas ( raczej rzadko , sądząc po tym jak pytałaś o realia wsi pod Wrocławiem) , komentujesz zachowanie bratowej, planujesz zmiany w cudzym domu i nazywasz to asertywnością. A to jest zwykła bezczelność raczej.
        Ty się mamą zająć nie możesz, masz swoje problemy i sprawy, a oni nie mają niby? Łatwo o okazywanie serca i wynajdywanie cudzych błędów jak się przyjedzie dwa razy do roku.
    • triss_merigold6 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:11
      Nie wtrącaj się.
      • najma78 Re: Asertywność. 19.02.15, 20:54
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin ...eh
        I znowu te teksty o byciu samotna matka zapewniajaca byt dwojgu dzieci...w wieku 28 (29?) i 24 (25?) lat...
        Asertywnosc...wogole wiesz co oznacza to slowo?
        Pieniadze ktorych nie wypokinasz ale jednak gdzies tam wciaz sie pojawiaja.
        Nie mozesz zapewnic matce opieki wiec daj sobie spokoj i nie wtracaj sie, bo ci ktorzy ta opieke zapewniaja maja to zorganizowane calkiem sprawnie. Jesli chcesz zmienic cos w pokoju to raczej powinnas to z nimi uzgodnic. Moze bedziesz czesciej odwiedzac matke, masz prawo ale jak czesto tak realnie? Na tyle ze trzeba przemeblowac pokoj? Poza tym twoja czesta obecnosc iszarogeszenie sie moze irytowac brata I jego zone, pomysl o tym.
    • gaskama Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 20:59
      Wez mame do siebie i zaopiekuj sie nia IDEALNIE.
      • evolene Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:00
        Można przeczytać wątek i nie powielać porad już w nim udzielonych?
        • gaskama Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:21
          Generalnie tak. Dzis nie.
        • jan.kran Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:21
          Kocham ematkę smile Życzę Wam żebyście za kilka lat miały takie problemy jak ja mam oraz żebyście miały taką wspaniałą rodzinę jak ja mamsmile
          Jak bę∂zięcie miały na pokładzie Mamę 80 + i dwóch braci dobijających siedemdziesiątki plus dwoje dorosłych dzieci i będziecie miały same parę lat na karku to porozmawiamy.
          Na razie zakańczam ten miły , jak zwykle napastliwy wątek kiedy sie pojawia mój nickname i idę sie poszarogęsić.
          Mam w ręce dwa telefony bo moje roszczeniowe dzieci napadaja mnie 24 /7 dzielac sie swoim ( udanym ) życiem a teraz lece dorzucic do pieca , ogarnąć kota i obejrzec z Mama kolejny odcinek Ranczosmile
          Dziekuję za wsparcie i dobre rady ,,, czego sie mogłam spodziewac otwierając ten wątek.. jadu złoślowości i kopa w dupę.
          Notopa kochani !!!
          • ib_k Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:24
            oho, kolejna która czuje się napadana za sam nick a nie bzdurną treść postów, rzeczywiście lepiej zajmij się matką...
          • kota_marcowa Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:28
            > Jak bę∂zięcie miały na pokładzie Mamę 80 + i dwóch braci dobijających si
            > edemdziesiątki

            Twoja mama miała 10 lat jak urodziła twoich braci ?suspicious
            • incubus_0 Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:38
              Może mieć 87, 88 lub 89 lat.
              • kota_marcowa Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:44
                No może, ale znając wcześniejsze wpisy autorki, choćby o borykaniu się z samotnym macierzyństwem i nakarmieniu głodnych dziatek (pal licho, że dzieci z trzydziestką na karku big_grin ), to raczej bym się skłaniała ku temu, że mama ma raczej poniżej 85, a synom jednak bliżej do 60 wink
                Juz pomijając fakt, że postawa autorki wobec bratowej jest chamska i bezczelna.
          • przystanek_tramwajowy Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:31
            Nie ma obowiązku przebywania na tym forum. Jest tyle innych for, gdzie się miziają, klepią pieszczotliwie po pupciach i z dzióbków sobie miodek spijają. Nie rozumiem po co się katujesz przebywaniem z wrednymi e-matkami?

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • pe.tronela Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:39
            Jan.kran, na ematce dostaniesz z zasady czesc odpowiedzi zupelnie bzdurnych a czesc sensownych. Ilosci rozkladaja sie roznie. I zasadniczo samemu trzeba pomyslec co ma sens, a gdzie wychodza jakies problemy psychiczne forumek. W wypadku Twojego watku jest latwiej. 100-procentowa zgodnosc forumek. Tu naprawde nie ma nad czym myslec. Jest za to nad kim - nad soba. Duzo stracisz jak sie stad wypiszesz.
            • menodo Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:46
              100/100
          • klamkas Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:45
            Nie mam takich rodziców. Ale moi rodzice zajmowali się swoimi rodzicami. I wiem, jak bardzo to zniszczyło ich relacje z nami (dziećmi) i ich rodzeństwem. Bo dziwny trafem, to rodzeństwo, które "miało swoje życie i problemy, a poza tym nie stać ich na opłacenie wydatków powyżej emerytury" miało najwięcej uwag i wiedziało najlepiej jak się chorym zaopiekować, co chory lubi, co mu służy i jak zorganizować życie chorego i moich rodziców.

            Nie wiem czego się spodziewałaś. Pochwał, że jesteś świetna, bo przyjechałaś na 10 dni i dałaś im całe 10 dni wolnego, po 355 dniach całodobowej opieki nad matką (o, sorry, 20-godzinnej)? Pochwał, że tak świetnie zapewniłaś matce opiekę nie swoimi rękoma? Pochwał niechęci do bratowej, która zajmuje się waszą matką? Pochwał, że przy okazji dokarmisz kota i napalisz w piecu, żeby TOBIE i matce było ciepło?

            Serio, nie rozumiem. Ogólnie lubię twoje posty, ale w przypadku postów o opiece nad mamą przestaję cię lubić, bo jesteś zbyt... zadufana? Zawodowa opieka, to nie samo co całodobowa, wieloletnia opieka nad członkiem rodziny. A tobie wydaje się, że z mamusią na pewno jest łatwiej, tylko oni tacy niewydarzeni...
          • klamkas Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 22:13
            Z tego co pamiętam, ostatnio też się na nas obraziłaś właśnie przy wątku o opiece nad mamą. Może jednak powinnaś co nieco przemyśleć, skoro na forum występuje rzadka zgodność?
          • ginger.ale Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 22:15
            no kopa w dupę to mam nadzieję, że dostałaś, ale w pozytywnym sensie, że docenisz to co inni robią dla i za Ciebie

            wyobraź sobie Twoje życie z Twoją matką w Twoim domu, nawet z "całymi" 6 stówami za niewielką opiekę 20h dziennie i takie uwagi rodzeństwa

            oni robią to co Ty uważasz za niemożliwą komplikację swojego życia samotnej matki (dorosłych dzieci)
          • default Re: Mam idealne rozwiazanie. 20.02.15, 08:17
            jan.kran napisała:
            > Jak bę∂zięcie miały na pokładzie Mamę 80 + i dwóch braci dobijających si
            > edemdziesiątki plus dwoje dorosłych dzieci i będziecie miały same parę lat na
            > karku to porozmawiamy.

            Ja mam mamę 89-letnią, kompletnie zdemenciałą. Nie mam braci ani sióstr, mam za to dorosłą córkę, która może i czasem potrzebuje jakiegoś wsparcia z mojej strony (czy to finansowego, czy psychicznego), ale ja nie postrzegam tego jako jakiegoś obciążenia, to naturalne, że matka zawsze jakoś tam się troszczy o dzieci, nawet dorosłe, ale - bez przesady - to nie jest opieka nad nieletnim. To są relacje z doroslą osobą i działają w obie strony - moja córka także jest dla mnie wsparciem, choćby w opiece nad moją mamą właśnie. Chociaż moja mama jest w domu opieki, gdyż - podobnie jak Ty - nie mam możliwości opiekować się nią w domu - to jednak angażuje czas : jestem u niej w każdy weekend, wożę ją do lekarzy specjalistów, odbieram i realizuję recepty na leki czy pampersy, opiekuję się w czasie jej pobytów w szpitalu. I w tym nieraz zastępuje mnie córka - lub jedziemy do babci razem.
            I jestem niezmiernie zadowolona, że stać mnie na dom opieki i że jest to świetna placówka, ze wspaniałymi opiekunkami i miłą atmosferą.
            Ty masz mamę zaopiekowaną praktycznie za darmo, zarówno w sensie finansowym, jak i logistycznym. Przyjeżdżasz z rzadka, głównie po to by się wymądrzać i podniecać swoim własnym oddaniem i czułością, jaką masz dla mamy, a jakiej nie ma zarobiona i uwiązana bratowa, wstrętna, zimna sucz. Jednocześnie odcinasz się kategorycznie od możliwości świadczenia tej opieki w sposób stały. Pomyśl - masz dwóch braci + pełną poświęcenia bratową, masz naprawdę luksusową sytuację. O Twoich dzieciach nie wspominam, bo zapewne mają zbyt wiele "swoich spraw i swojego życia", by jeszcze babci poświęcić czas.....
            Ja jestem z problemem sama, mam tylko moją córkę do pomocy i wsparcia, przy czym może być to tylko wsparcie logistyczne, bo finansowo jest na razie "na dorobku".
            Za to mam kilka kuzynek, które z odległości 300 km i z perspektywy 1-2 wizyt w roku wiedzą lepiej, jakiej opieki wymaga moja mama. Jedna z nich szczegónie mi Twoją postawę przypomina - odwiedziła moją mamę w domu opieki 1 raz, za to co tydzień pisze do "kochanej cioci" czułe listy, w których co i raz przemyca różne porady/sugestie, będące w sumie zawoalowaną krytyką pod moim adresem. Ponieważ to ja czytam mamie te listy (mama już nie umie czytać), to doskonale to czuję. Jednocześnie kuzynka podnieca się tą swoją szlachetnością i dobrocią ("ach, jaka jestem fantastyczna, piszę do cioci tak często i tak czule"), zupełnie jak Ty w poście o przelewaniu herbaty.
            To takie pitu, pitu. Łatwo Ci przybierać moralizatorskie tony, kiedy to nie na Twojej głowie i odpowiedzialności jest los mamy. Właśnie jeszcze ta odpowiedzialność - Was jest troje, ja musiałam zupełnie sama zmierzyć się z problemem i decyzją, musiałam to wziąc na swoją własną odpowiedzialność, nikt mnie w tym nie wsparł, nie doradził.
            Za to z krytyką zaraz zgłosiło się wielu sad
          • evolene Re: Mam idealne rozwiazanie. 20.02.15, 09:11
            To te dzieci w końcu dorsłe czy na Twoim utrzymaniu?
            Niepotrzebnie się pieklisz, bo na przykład dla mnie Twoj nick, to taki jak każdy inny.
            Napisałaś z prośba o cudzy punkt widzenia, to że on jest rózny od Twojego nie znaczy że niesłuszny, ja rozumiem, byc może to niewygodne dla Ciebie.
            Jesteś nieco wkurzona, choć temu zaprzeczysz, ale przemyśl to co wiele osób tu napisało, nie każdy przecież pisał złośliwie.
            Mam podejrzenia, że i tak zrobisz po swojemu, bo chyba mas trudność w przyznaniu przed sama sobą, że się mylisz. Niebawem pojawi się pewnie wpis o zepsutych relacjach rodzinnych, no ale w końcu Twoja sprawa
            • gazeta_mi_placi Re: Mam idealne rozwiazanie. 20.02.15, 09:18
              Dzieci pełnoletnie od dawna, najmłodsze i najsilniejsze z tego towarzystwa, może one by się zaopiekowały Babcią i odciążyły starszą kobietę?
            • mia.lia Re: Mam idealne rozwiazanie. 20.02.15, 09:25
              Ja to bym bardzo chciała przeczytać wpis owej bratowej, ktora w przeciwieństwie do ukochanych dziatek, myje "nozki", zmienia pampersiki i spełnia zachcianki Mamusi (forma zaczerpnięta z zalinkowanego watku)
              Podczas, gdy główni zobowiązani skoczą do apteki czy przyślą kartkę na swieta z dalekiej Norwegii i w spokoju nad książka kontempluja swoją miłość do rodzicielki.
              Ze tez ludzie godzą sie na uwikłanie w takie relacjeuncertain
        • anorektycznazdzira Re: Mam idealne rozwiazanie. 19.02.15, 21:46
          evolene napisała:
          > Można przeczytać wątek i nie powielać porad już w nim udzielonych?

          Z czego żeś się urwała?
    • klamkas Re: Asertywność. 19.02.15, 20:59
      Na początku byłam pozytywnie nastawiona do tego co piszesz, ale po tekście "ja mam swoje życie i swoje problemy" zmieniałam zdanie. Każdy ma. A nie, wybacz, twoja bratowa nie ma, bo żyje życiem twojej mamy. Ty jesteś w Norwegii, jeden brat (bez rodziny, czyli potencjalnie z większą ilością czasu) robi Bóg wie co, drugi, mieszkający z mamą się nią nie zajmuje (bo o tym nie wspomniałaś ani słowem), bo ma pewnie swoje sprawy, a najmniej zobowiązana bratowa nie dość, że się zajmuje, to zajmuje się dobrze i jeszcze słucha twoich opinii. I w tym wszystkim to ona jest ta najgorsza, bo nie okazuje odpowiednio dużo serca...

      Drobiazgi, które dla ciebie w zachowaniu opiekunki są nieistotne, mogą się stać arcyważne, jeśli obserwujesz je dłużej niż CAŁE 10 DNI w roku. I zachodzą w TWOIM domu. Dla ciebie to drobiazgi. Dla bratowej - codzienność. Możliwe, że te drobiazgi można zmienić i wystarczy porozmawiać z opiekunką, ale tego nie wiem.

      Generalnie - to co opisujesz to nie asertywność, tylko roszczeniowość. Ktoś przejął za ciebie i twoich braci opiekę nad twoją matką. A ty zachowujesz się jak typowe "dalekie" dziecko - wiesz lepiej, robisz lepiej, płacisz lepiej.
    • menodo Re: Asertywność. 19.02.15, 21:35
      Patologia i żenada.
      A miałam cię przez chwilę jan.kran za osobę, której nie dotyczy stereotyp polskich wsiowych emigrantów, wykłócających się z rodzeństwem o kasę w związku z opieką nad chorującą przewlekle matką.
    • ginger.ale Re: Asertywność. 19.02.15, 22:06
      wiesz, skoro jesteś taka asertywna to powinnaś umieć także przyjmować krytykę
      mam nadzieję, że wyrażone tutaj przez innych opinie dadzą Ci jednak do myślenia
      ja akurat mam osobiste doświadczenia w tym temacie

      patrząc trochę z boku Ty:
      - przyjeżdżasz 3 razy w roku, powinnaś bratową na rękach nosić, za opiekę nad TWOJĄ matką i za to, że masz spokój psychiczny, że jest dobrze zaopiekowana;
      - serca wymagaj od braci, swoje racje wyjaśniaj z braćmi i egzekwuj od braci;
      - mama jest 10 LAT po wylewie, nie wyobrażam sobie nawet psychicznego zmęczenia jej synowej tak długotrwałą opieką, zwłaszcza, że od zeszłego roku jest to osoba leżąca (a wierz mi wiem co to znaczy zmienianie pieluch dorosłej osobie, humory, bezsilność osoby chorej i opiekunów, podczas gdy jej córka mieszkająca godz. drogi od nas nie miała czasu przyjeżdżać, to rodzi frustrację);
      - weź pod uwagę, że ten wg Ciebie brak serca to może być jej reakcja na Ciebie, gdy przyjeżdżasz - na zasadzie "córeczka przyjechała to niech się zajmie", nawet podświadomie chęć odreagowania jakiegoś, to nie znaczy, że na codzień mamą opiekuje się niewłaściwie, zresztą np. teraz przyjechałaś to wyjechali, chyba ciężko przeprowadzać obserwacje..
      - kwestię przemeblowania przemyślałaś - ok, ale omów ją, grzecznie pytając, jak już zaczniesz częściej przyjeżdżać;
      - "jestem zła bo mam usiłuje sobie kupić serdeczność bratowej kasą . W tej chwili opiekunka przychodząca sześć razy w tygodniu , cztery godziny dziennie dostaje 1000 zlotych a bratowa 600 za naprawdę niewielką opiekę nad mamą" sorki, ale tutaj to już samo mi się ciśnie coś na usta, opiekunka jest 4h, a ktoś zajmuje się 20h, nie mówię o siedzeniu przy łóżku, bo wybacz ugotować, uprać, spać czy wyjść do sklepu/kościoła czy gdzie tam chodzi "bratostwo" też trzeba (w domu opieki też nie siedzą 24h przy każdej osobie) jest to wielkie zobowiązanie i niestety UWIĄZANIE, jakkolwiek okropnie to brzmi, nie wyjadą na weekend, jak ktoś im to zaproponuje w czwartek,nie pojadą na wesele na 2 koniec polski, nie polecą na last minute, bo wszystko muszą zgrać - m.in. z osobami, które "mają swoje życie i swoje problemy", jak to ujęłaś...
      odpowiedz czy uważasz, że bratowa nie powinna mieć gratyfikacji w tej oszałamiającej kwocie 600zł, czy powinna otrzymywać mniej np. 100 zł/tydzień

      - przykładowy cennik, na chybił trafił z domu opieki działającego we Wrocku:
      Cena

      Koszt pobytu w pokoju 3 osobowym wynosi ok 2 700 zł. miesięcznie
      Koszt pobytu w pokoju 2 osobowym wynosi od 3000 - 3 500 zł. miesięcznie
      Koszt pobytu w pokoju 1 osobowym 3 500 - 4 500 złotych miesięcznie.

      - ile lat mają Twoje dzieci, chyba nie po 10-12, skoro jesteś samotną matką i zamierzasz przyjeżdżać do PL co miesiąc? (na parę dni jak mniemam);


      jeszcze raz przemyśl to wszystko, pomyśl jak zmieniłoby się Twoje życie, gdybyś Ty wzięła odpowiedzialność za opiekę nad matką

      jeśli jednak brak serca, przekupywanie pieniędzmi etc tak Cie dręczą weź "mam" to siebie

      bo jak zaczniesz się obnosić z asertywnością, to bratowa może Ci asertywnie podziękować za współpracę, zaproponować, że złożą się z 2-gim bratem po 3 stówki dla Ciebie i droga wolna, bierz swoją mamę do siebie

      dziękuję za uwagę
      • kocio_007 Re: Asertywność. 19.02.15, 22:52
        Świetny post Ginger, nic dodać nic ująć. Nie mozna było ująć tego lepiej. Ale autorka wątku zapewne będzie " wiedziała swoje"....
        Jan.kran czy to ta matka wiecznych studentów w średnim wieku? Zachwycona ich ciągłym, neverending rozwojem?
        • gazeta_mi_placi Re: Asertywność. 19.02.15, 23:26
          Tak, to ona big_grin
      • jan.kran Re: Asertywność. 20.02.15, 12:55
        ginger.ale napisała:

        > wiesz, skoro jesteś taka asertywna to powinnaś umieć także przyjmować krytykę
        > mam nadzieję, że wyrażone tutaj przez innych opinie dadzą Ci jednak do myślenia
        > ja akurat mam osobiste doświadczenia w tym temacie

        ----
        • kk345 Re: Asertywność. 20.02.15, 13:43
          > Fizycznie opieka nad Mama to parę minut wieczorem sześć razy w tygodniu , plus
          > rano w niedziele i to nie jest ani dużo czasowo ani fizycznie.
          > Tylko trzeba te sześć razy w tygodniu być wieczorem , ergo ani wyjechać ani się
          > ze znajomymi spotkać.

          Jak to możliwe, ze opieka nad osobą leżącą to cztery godziny pracy opiekunki x 6 dni i parę minut dziennie pomocy synowej? A przez resztę doby mama obsługuje się sama?
          • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 07:07
            kk345 napisała:


            > Jak to możliwe, ze opieka nad osobą leżącą to cztery godziny pracy opiekunki x
            > 6 dni i parę minut dziennie pomocy synowej? A przez resztę doby mama obsługuje
            > się sama?

            ------> Rano bratowa robi mamie herbatę (nie wiem czy studzi z sercem tongue_outPP ) i patrzy czy mama mam obydwa piloty do TV i do łóżka.Bratostwo wychodzi do pracy między ósma a dziewiątą .
            Opiekunka przychodzi przed 11 - ą , najpierw śniadanie i plotki , potem gruntowna toaleta mamy.
            Potem jedzą razem obiad , opiekunka przygotowuje mamie jedzenie i picie , mama sama je i sięga po tę swoja kanapkę , jabłuszko , maliny i herbatę , sporo tego jest.Oiekunka wychodzi o 15 -ej.
            Po wyjsciu opiekunki mama gląda TV i drzemie.
            Bratostwo wraca późnym popołudniem , sprawdzają co mama potrzebuje i wieczorem bratowa przewija mamę i z bratem układaja w łóżku , trwa to chwilę.
            Mama jest sprawna umyslowo . dzięki Bogu a w nocy śpi i ogólnie nie sprawia generalnie wiele kłopotu.
            • kk345 Re: Asertywność. 21.02.15, 15:05
              Mama pierwszy posiłek je przed 11-stą? Dziwny rytm...
              No i fakt, przewinięcie dorosłej osoby, pomoc w wieczornej toalecie i podanie jej kolacji plus położenie do łożka to faktycznie kwadransik niewart splunięciasmile No, chyba ze kolacji mama też nie jada, bo posiłki podaje wyłącznie opiekunka między 11 a 15-sta- ale wtedy rozumiem, dlaczego mama jest słaba, to z głodu.
              • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 19:26
                kk345 napisała:

                > Mama pierwszy posiłek je przed 11-stą? Dziwny rytm...
                > No i fakt, przewinięcie dorosłej osoby, pomoc w wieczornej toalecie i podanie j
                > ej kolacji plus położenie do łożka to faktycznie kwadransik niewart splunięcia:
                > ) No, chyba ze kolacji mama też nie jada, bo posiłki podaje wyłącznie opiekunka
                > między 11 a 15-sta- ale wtedy rozumiem, dlaczego mama jest słaba, to z głodu.


                -------> Tak , nawet po 11 - ej. mama ma taki rytm , gdyby chciała mogłaby dostać śniadanie wcześniej.
                Mama leży w łóżku , teraz wieczorna toaleta jest prostsza niż kiedy wstawała. A nie wstaje bo to jest JEJ życzenie a nie nasz kaprys.
                Mama je mało i cały czas ją motywujemy. Pije w miarę ok. Dostaje śniadanie , potem obiad koło 14 -ej. Opiekunka przygotowuje podwieczorek i kolację , kanapki , owoce , ciasto.
                Bratowa przewija mamę koło 22 -ej , czasem póxniej , układają mamę wygodnie w łozku i to nawet jest mniej jak kwandransik.
                Tylko ten kwadransik codziennie to UWIĄZANIE , pisałam o tym wcześniej.
                Dlatego dla bratowej każdy mój pobyt a nie przyjeżdżam na krócej niż dwa tygodnie , oznacza wolność i święty spokój.
                W tym roku będę trzy razy 5 - 7 tygodni w sumie. Od przyszłego roku planuję więcej.

                • przystanek_tramwajowy Re: Asertywność. 21.02.15, 19:39
                  Biorąc pod uwagę, jakie pytanie zadawałaś na tym forum przed wyjazdem do Polski, to ostatni raz byłaś u mamusi chyba z 10 lat temu.

                  ---
                  Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                  • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 20:13
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Biorąc pod uwagę, jakie pytanie zadawałaś na tym forum przed wyjazdem do Polski
                    > , to ostatni raz byłaś u mamusi chyba z 10 lat temu.

                    ------> smile))) Przez ostatnie trzy lata byłam u mamusi sześć razy w zasadzie jak doliczę zaplanowane dwa wyjazdy w tym roku to wyjdzie osiem razy na 3,5 roku.
                  • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 20:22
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Biorąc pod uwagę, jakie pytanie zadawałaś na tym forum przed wyjazdem do Polski
                    > , to ostatni raz byłaś u mamusi chyba z 10 lat temu.

                    ----------> Dodam że pytania jakie zadawałam dotyczyły nowych dla mnie sytuacji , lot liniami których nie znam plus fakt że będę 10 dni sama w domu na wsi.
                    Lot poszedł ok , a dom na razie stoi , w kominku mi od tygodnia nie wygasło a kot i mamusia żyją.
                    Natomiast fakt że się pytałam co jest ważne kiedy zostaje sama z osobą starsza , leżącą w domu którego mediów nie znam i chcę przewidzieć wszystkie możliwości świadczy o tym że jestem odpowiedzialna.
                    Czemu pytania na temat podróży z niemowlęciem do Tunezji lub pytanie co zwiedzić w Paryżu i o tani hotel w Barcelonie nie wzbudzają takich emocji ?
                    Od lat nie mieszkam w PL i na pewno dla mnei wyjazd do Paryża czy Monachium jest prostszy do ogarnięcia logistycznie nżz dom na podwroclawskiej wsi i wszystkie przygody jaki mnei tu moga spotkaćsmile))
                    • iskierka3 Re: Asertywność. 21.02.15, 20:38
                      A naprawde jestes ciekawa czemu tamte watki nie wzbudzaja emocji czy to pytanie retoryczne?
                      • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 21:07
                        Pewnie ten ma większy potencjałsmile
                        Latam między kotem , makiem , mamą i piecem telefonami od moich starych dziecismile
                        mama mi wlaśnie powiedziała :
                        - Ja to bym chciala żebyś ty zawsze ze mną była.
                        - Mamo , wiesz ze nie mogę ale niedługo znowu przylecę.
                        - Tak , tak ja wiem .
                        A potem zaczęłam mamie wychwalać bratową , delikatnie , nie nachalnie .Mama mi przyznała rację , z lekkim sceptycyzmem ale jednak wie co bratowa dla niej robi choć nie studzi tak fajnie herbaty jak ja i nie jest serdecznasmile
                        Potem powiedziałam że chcę dać kasę opiekunce i się zapytała ile ona uważa.
                        Stanęło na 300 złotych , latem mam kolejne pomysłysmile)
                        Operetka i perfumy Chanel.
                        A bratową udało mi się wypchnąć jesienią na tydzień do jej rodziny , teraz pojechali z bratem na 10 dni do Londynu .
                        Latem raczej nigdzie nie pojadą ale jesienią sama im spakuję walizki i gdzieś wyślęsmile
                        Jka chodzi o meble to skonsultuję z bratostwem zanim wpadnę z tragarzamismile


                        www.youtube.com/watch?v=poKypDc58yU
                        • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 21:14
                          Lady , minimum dwa razy użyłam w tym wątku slowa UWIĄZANIE. Pisałam że to nie chodzi o ten czas wieczorem i podanie herbaty tylko o to że bratostwo ma obowiązek .
                          Nie mam pojęcia czemu ja mogę czytać uwaznie każdy wpis i się zastanowić co autor ma na myśli a są osoby które nie maja tyle szacunku żeby zanim coś napiszą przeczytały co w wątku stoi.
                          Dobra , lecę już bo czas na mnei , dobranocsmile
                          • klamkas Re: Asertywność. 21.02.15, 21:24
                            a są osoby które nie maja tyle szacunku żeby zanim coś napiszą przeczytały co w wątku stoi.

                            Może dlatego, że w tym wątku robisz wrażenie roszczeniowej i maksymalnie nieobiektywnej (ty masz problemy, brat i bratowa nie, ty masz życie, oni nie, ty masz dzieci, oni mają, ale jakby mniej są rodzicami, bratowa jest taka i śmaka, opieka nad mamą to pryszcz, mama to anioł, który czasami miewa humorki, itp.)? A im więcej piszesz tym gorzej to wygląda?
                        • anilka Re: Asertywność. 21.02.15, 23:15
                          latem mam kolejne pomysłysmile)
                          > Operetka i perfumy Chanel.
                          Oczywiście te pomysły to dla bratowej? Dobrze, ze chociaż tak jej dziękujesz
        • szamanta Re: Asertywność. 20.02.15, 14:49
          > Fizycznie opieka nad Mama to parę minut wieczorem sześć razy w tygodniu , plus
          > rano w niedziele i to nie jest ani dużo czasowo ani fizycznie

          Nawet sobie nie zdajesz sprawy , ani odrobine co ty teraz napisałaś i jak umniejszasz bratowej prawie całodobową prace ( tak , wbrew pozorom po wyjściu opiekunki nad matka ktoś musi czuwac i być do dyspozycji w każdej chwili, az dziw mnie bierze ze nie pomyslalas o tym)
          Doprawdy weź tak minimum bite 2 miesięce dzień w dzień , noc w noc postaw się na miejscu bratowej i nie pisałabyś w tak umniejszającym tonie. Bardzo bagatelizujesz i umniejszasz obowiązki bratowej jakie ma , bardzo
          Az mnie samej niesmak ogarnał na ten wpis dosyć lekceważący
          • aniani7 Re: Asertywność. 20.02.15, 15:53
            Tylko dodam, że te 600 zł Twoja bratowa przeznacza na utrzymanie Twojej mamy, sama ma z tego zero, a jeżeli jeszcze kupuje pampersy, to dokłada się, dlatego pisanie, że Twoja mama kupuje czyjąś uwagę jest co najmniej nie na miejscu.
        • aniani7 Re: Asertywność. 20.02.15, 16:11
          Jak jeszcze przestaniesz umniejszać rolę bratowej, wyjdziesz na prostą, czego z całego serca życzę.
    • nangaparbat3 Re: Asertywność. 19.02.15, 23:08
      Bratowa jest jaka jest, tego nie zmienisz, niejedna odmowiłaby opieki nad tesciową, a to nawet z pomocą pielęgniarki jest prawdziwy wyczyn. Dziwi mnie też, ze serca domagasz się od bratowej, a przecież to brat jest mamy dzieckiem i głównie od niego oczekiwalabym czułości i ciepła.
      Co do przestawiania mebli w pokoju mamy - ja bym sie wściekla, gdybym na przyklad mieszkała z chorą mamą i miała ją na stale u siebie, a tu wpada brat na dwa tygodnie i przestawia meble. Jestem silnie terytorialna i pewnie bardzo mocno reaguje na takie rzeczy, ale tak czy owak to nawet nie wypada - mozesz co najwyzej zaproponować, poprosic o zgodę, a w razie czego ze spokojem przyjac odmowę - bratowa jest tam na stałe, Ty - na goscinnych występach.
    • kk345 Re: Asertywność. 19.02.15, 23:13
      Dziewczyny już wszystko napisały- ja tylko dorzucę z serca dobrą radę- skoro bratostwo pozwoliło ci w swej wielkoduszności korzystać nawet z maca, to pamiętaj o wykasowaniu historii- bo jak bratowa trafu na ten wątek, to wykaże się taką asertywnoscią, o jaką jej w zyciu nie podejrzewaszbig_grin
    • mynia_pynia Re: Asertywność. 19.02.15, 23:20
      Uwielbiam jak ktos z boku raz na jakis czas sie pojawia i wie wszystko najlepiej i jeszcze ma pretensje o brak usmiwchu i ogolnej radosci na twarzy. Bierz mame do siebie jak chcesz lepiej.
    • jan.kran Re: Herbatka. 19.02.15, 23:27
      Mam takie wspomnienie z dzieciństwa . Mama studziła mi herbatkę przelewając ją z kubka do kubka żebym mogła wypić herbatkę o odpowiedniej temperaturze.
      Teraz, po kilkudziesięciu latach ja studzę Mamie herbatkę przelewając z kubka do kubka.
      Herbatka to dla mnei symbol.Oddaje Mamie to Ona zrobiła dla mnie , dla nas , dla mnie i moich braci.
      Mama nie jest najmłodsza a my troje też już starzy i siwi , każdy ze swoim życiem i problemami.
      Ale każde z nas lata koło Mamusi , staramy się Jej zapewnić jak najlepsze życie , najlepszy koniec życia.
      Jasne że wolałabym mieszkać dwie ulice dalej a nie oddalona sporo kilometrów i problemów od Mamy.
      Każdy przyjazd do mamy żeby Jej tę herbatkę ostudzić , przewinąć , założyć pampers, posmarować , pomasować i co najważniejsze pogadać to przedsięwzięcie logistyczne.
      Musze ustalić urlop , jakoś dolecieć , dojechać , ogarnąć sprawy moich dzieci w Oslo i Monachium.
      Wiem że idealne ematki nie zajmują się swoimi dziećmi po osiemnastym roku życia a opiekę nad niedołężnymi rodzicami załatwiają lekkim krokiem spluwając przez lewe ramie.
      Ja nie jestem idealna. Mam na głowie swoją pracę , jedno dziecko w Monachium które pracuje , studiuje i musi się ogarnąć bo niestety kasa nie spada z nieba i musi na swoje studia przynajmniej częściowo zarobić. Wprawdzie studiuje tysiąc lat ale ma takie sukcesy zawodowe ze może kiedyś o tym napisze.
      O drobiazgu w postaci syna z ZA który aktualnie kończy licencjat z opcją master i innymi sukcesami nie wspominamtongue_outPP
      W czasie pisania tego postu pomknęłam żwawo do Mamy
      coby przesunąć łóżko , podać herbatkę , pogłaskać i zaraz do Niej zajrzę.
      Jeszcze się poszarogęszę , zobacze co robi kot , piec i położę się na sofie w pokoju obok Mamy jakby coś sobie życzyła w nocy.
      I jak przyjadę latem to roszczeniowo zakupię fotel rozkładany obok Mamy żebym mogła ∆ą dogladac w nocy.
      I tak sie cieszymy , ja i bracia , że Ją mamy i że ma mózg na swoim miejscu i a a osobiście marzę żebym mogła Mamę doglądać roszczeniowo jak najdłużej smile))
      • kk345 Re: Herbatka. 19.02.15, 23:32
        Tęcza, jednorożce i jak zwykle obok tematu...
        • pe.tronela Re: Herbatka. 19.02.15, 23:53
          > Tęcza, jednorożce i jak zwykle obok tematu...

          Jan.kran, ja znikam juz z tego watku, ale czuje potrzebe powiedziec jeszcze te jedna rzecz. Otoz ten powyzszy cytat z kolezanki uwazam za Twoj jedyny prawdziwy problem. Podstawowy. Wmawianie sobie, ze rzeczy sa cudne tam, gdzie nie sa. Ze nie boli tam, gdzie boli. Ze jest super tam, gdzie jest do dupy. Strasznie trudno cos zmienic, jesli nie chce sie popatrzec na swiat i ludzi takich, jakimi oni naprawde sa. Szkoda.
          • pe.tronela Re: Herbatka. 20.02.15, 00:11
            I jeszcze dodam, ze nie mam tu na mysli realnego spojrzenia na bratowa bo nic Ci do niej, i czy ona chce fotel w swoim domu i czy w ogole chce Ciebie czesciej goscic, to jej decyzja, ale realne spojrzenie na Twoich braci, Twoja matke, Twoje dzieci, Twoja prace, Twoje mieszkanie, Twoje zycie...
            • nangaparbat3 Re: Herbatka. 20.02.15, 00:26
              A Ty znasz zycie i bliskich Jana, ze czujesz się upowazniona do takich ocen?
              • cosmetic.wipes Re: Herbatka. 20.02.15, 07:11
                Jan obszernie i kwieciście pisząc o swojej rodzinie sama wystawia się pod ocenę.
      • nangaparbat3 Re: Herbatka. 19.02.15, 23:43
        Jan, nie gniewaj sie.
        Problem w tym, ze takiej codziennej szarej krzataniny nie widać, a ona wypala. Nikt tu nie pretensji do Ciebie ze nie bierzesz Mamy do Norwegii, nikt nie oczekuje ze rzucisz pracę. Te "weź mame do siebie" są retoryczne. Ale bronimy bratowej - bo to ona opiekuje sie Waszą Mamą codziennie, dzień po dniu, chociaż to nie ej mama i zaangazowanie emocjonalne bratowej silą rzeczy jest mniejsze niż Twoje.
        Przyjeżdżasz na chwilę (nawet jeśli to miesiac), widzisz wszystko z perspektywy, jestes stęskniona, masz też trochę poczucia winy, ze nie jestes przy Mamie na co dzień, to wszystko dodaje Ci energii, pomyslów, woli dzialania. bratowa jest w dokładnie odwrotnej sytuacji - ona to ma dzień w dzień, szara codzienność, bez fajerwerków.
        No, trzymaj sie cieplutko, a o ten fotel tez kurtuazyjnie zapytaj bratową, naprawdę uwazam, że wypada.
        • jan.kran Re: Herbatka. 20.02.15, 12:15

          nangaparbat3 napisała:

          > Jan, nie gniewaj sie.

          ### Nanga , nie gniewam się. Wręcz przeciwnie czytam kazdy post z uwaga , nawet jeżeli to co piszecie nie jest dl mnie miłe, ssukam odpowiedzi , innej perspektywy.




          > Problem w tym, ze takiej codziennej szarej krzataniny nie widać, a ona wypala.
          > Nikt tu nie pretensji do Ciebie ze nie bierzesz Mamy do Norwegii, nikt nie ocze
          > kuje ze rzucisz pracę. Te "weź mame do siebie" są retoryczne. Ale bronimy brato
          > wej - bo to ona opiekuje sie Waszą Mamą codziennie, dzień po dniu, chociaż to n
          > ie ej mama i zaangazowanie emocjonalne bratowej silą rzeczy jest mniejsze niż T
          > woje.

          -------> Moja bratowa nie usłyszała i nie usłyszy slowa krytyki ode mnie bo wiem co ma na głowie i to doceniam.
          Bratowej jest wdzięczna za każdą chwilę którą poświęcam Mamie.Wiem że Mama ma najlepsza opiekę i nigdy się bratowej nie odwdzieczę,

          > Przyjeżdżasz na chwilę (nawet jeśli to miesiac), widzisz wszystko z perspektywy
          > , jestes stęskniona, masz też trochę poczucia winy, ze nie jestes przy Mamie na
          > co dzień, to wszystko dodaje Ci energii, pomyslów, woli dzialania. bratowa jes
          > t w dokładnie odwrotnej sytuacji - ona to ma dzień w dzień, szara codzienność,
          > bez fajerwerków.
          > No, trzymaj sie cieplutko, a o ten fotel tez kurtuazyjnie zapytaj bratową, napr
          > awdę uwazam, że wypada.

          -------> Naprawdę nie wpadłam na pomysł żeby wpaść z fotelem i meblami i postawic bratostwo przed faktem dokonanym. To będzie długi spokojny proces i dopóki oni nie wyraża zgody żadnego mebla nie przestawięsmile
          • ib_k Re: Herbatka. 20.02.15, 13:09
            Moja bratowa nie usłyszała i nie usłyszy slowa krytyki ode mnie bo
            > wiem co ma na głowie i to doceniam.
            > Bratowej jest wdzięczna za każdą chwilę którą poświęcam Mamie.Wiem że Mama ma n
            > ajlepsza opiekę i nigdy się bratowej nie odwdzieczę,
            > -------> Naprawdę nie wpadłam na pomysł żeby wpaść z fotelem i meblami i po
            > stawic bratostwo przed faktem dokonanym. To będzie długi spokojny proces i dopó
            > ki oni nie wyraża zgody żadnego mebla nie przestawięsmile

            to dobrze ze wreszcie zrozumiałaś że twoja postawa z pierwszego postu była żałosna i chamska, jednak forum uczy, pocieszające

            • nangaparbat3 Re: Herbatka. 20.02.15, 16:01
              Jednych uczy, innych niekoniecznie. Twoj post przypomina mi komplement, jaki uslyszalam od własnej babci: No dobrze że obięłaś te włosy, bo patrzeć na ciebie nie moglam.
              • ib_k Re: Herbatka. 20.02.15, 16:06
                Twoj post przypomina mi komplement, jaki us
                > lyszalam od własnej babci: No dobrze że obięłaś te włosy, bo patrzeć na ciebie
                > nie moglam.

                i taki był mój zamiar, autorka wydaje się być wybitnie irytującym babsztylem
                • nangaparbat3 Re: Herbatka. 20.02.15, 16:23
                  Czyli w normie big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Herbatka. 21.02.15, 07:44
                  ib_k napisała:

                  > Twoj post przypomina mi komplement, jaki us
                  > > lyszalam od własnej babci: No dobrze że obięłaś te włosy, bo patrzeć na c
                  > iebie
                  > > nie moglam.
                  >
                  > i taki był mój zamiar, autorka wydaje się być wybitnie irytującym babsztylem

                  Ty jeszcze bardziej wybitnie irytującym babsztylem się wydajesz..
      • klamkas Re: Herbatka. 19.02.15, 23:45
        Skoro jest tak świetnie, to o co masz pretensje do bratowej?I czemu do niej, a nie do braci, skoro wszyscy zgodnie i świetnie się nią zajmują? I czemu akurat od bratowej wymagasz rodzinnych ciepłych rytuałów w postaci przelewanej herbatki (można ją ostudzić na parapecie, dolać zimniejszej wody, albo odczekać 15 min), a nie od braci i to do niej masz żal o brak ciepła, a nie do nich? (może ona ma inne pojęcie ciepła i inne rytuały?).

        I ostatecznie, czemu ty jesteś ta dobra, a oni ci dobrzy w ostatnim poście w tym wątku, ale ogólnie ci źli (w całej reszcie tych postów)?
      • a1ma Re: Herbatka. 19.02.15, 23:52
        Jan, jak Cie lubie, tak w tym wątku poplynelas zupełnie.
        Jakich codziennych zabiegów wymagają od matki dzieci w okolicach 30?
        Dlaczego Twoja mama, ktora przelewała herbatke trójce swoich dzieci, jest dzis skazana na nieczula opiekę obcej osoby?
        I jakim prawem Ty, ktora jestes najdalej, masz do tej osoby, ktora poświęca swoje życie, zeby zając sie praktycznie za darmo Twoja matką jakiekolwiek pretensje?!
        • anorektycznazdzira Re: Herbatka. 20.02.15, 06:41
          pozwól, że się podpiszę
      • mia.lia Re: Herbatka. 20.02.15, 00:01
        Fotel, to mozesz sobie zakupić, ale bratowa moze poprosić Cie o trzymanie go w hotelu, wraz z reszta Twoich rzeczy.
        Obok chorej teściowej, na głowie jeszcze, wakacjujaca sie latem na wsi, roszczeniowa szwagierka, z wizja przestawiania mebli.
        Tego moze nie znieść nawet złoty człowiek.
        Po tym co przeczytałam, hasło, ze bedziesz wpadała czescie, kobieta moze traktować jak groźbę.
        W sprawach orgsnizacyjnych poproś ja o pomoc, bo w końcu wychodzi na to, ze to jej sie udaje wypełniać Twoje zadania i jeszcze "ogarniać" własne dzieci i wnuki w Anglii.
        Swoją droga jestem ciekawa jak to sie robi w przypadku dorosłych dzieci mieszkającyvh w innym kraju i jak mozna zrobic z tego czasochłonne zajęcie.
        Bo synowi to moze i gatki pierzesz, jesli blisko.
    • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 20.02.15, 07:15
      Janie.Kranie, bardzo dobrze rozumiem co czujesz. Dosłownie za chwilę będę mieć w domu niepełnosprawną teściową (z pieluchami, myciem i pełną obsługą) - gdy moja lekarka zobaczyła jej wypisy ze szpitala, to zwyczajnie zbladła.. i powiedziała mi, że ona powinna mieć zapewnioną opiekę 24h/dobę.
      Na razie przerabiamy dom, aby był w miarę dostosowany do jej potrzeb.
      Wcześniej brat mojego męża płacił ciężkie pieniądze za dom opieki (niejeden, ale kilka, bo to naprawdę trudna do współżycia osoba). Te ciężkie pieniądze to kwota powyżej 3 tys. złotych - niejedna ematka tyle nie zarabia. Do tego koszt leków - a jej niepełnosprawność naprawdę jest kosztowna.
      Rozumiem twoje rozterki. I nie, absolutnie nie jesteś żałosna, jak to napisała jakaś żałosna siksa - może ona kiedyś też zrozumie, że opieka nad starą, schorowaną osobą to orka na ugorze, nie oszukujmy się - to bardzo ciężka robota.
      A zmiany do tego, aby wam się lepiej żyło w jednym pomieszczeniu są po prostu konieczne - ja tak uważam - a ty na pewno wiesz lepiej, w końcu masz długoletnie doświadczenie w opiece nad chory,i i starymi osobami.

      (P.S. Jak sobie pi..nę w łeb, to naprawdę się nie zdziw - już jestem przerażona wink)
      • joa66 Re: Asertywność. 20.02.15, 07:39
        I nie, absolutnie nie jesteś żałosna, jak to napisała jakaś żałosna siksa - może ona kiedyś też zrozumie, że opieka nad starą, schorowaną osobą to orka na ugorze, nie oszukujmy się - to bardzo ciężka robota.

        ale to nie jan.kran zajmuje się tą "orką na ugorze" tylko jej szwagierka..taka drobna różnica.
      • mia.lia Re: Asertywność. 20.02.15, 07:39
        Zupełnie nie zrozumiałas problemu.
        Mozesz wczuć sie najwyżej w sytuację bratowej Jana.
        A wyglądać to bedzie to tak, ze jak juz za jakis czas bedziesz szczerze miała dość zajmowania sie teściową, ktorej będziecie musieli podporzadkowac swoje zycie, wpadnie po pół roku, brat Twojego męża i powie, ze po pierwsze za mało czule to robisz, po drugie za duzo pieniędzy za to sobie bierzesz, po trzecie to w sumie nic nie robisz, bo przeciez na 4 godziny przychodzi opiekunka, a po czwarte, to on wstawi sobie u Was łóżko, przesunie komodę i jak mu sie zatęskni za mama to wpadnie, najchętniej w wakacje czy w innych przyjemnych okolicznościach przyrody.
        I radz sobie sama, bo on ma swoje zycie i problemy, kolidujace z potrzebami matki.
        • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 20.02.15, 07:49
          Naprawdę nie wiesz o czym piszesz.
          • mia.lia Re: Asertywność. 20.02.15, 08:02
            To przeczytaj jeszcze raz opis sytuacji Jana i popraw mnie (i cała resztę piszących).
            Jan NIE zajmuje sie swoją matka, robi to jej bratowa.
            Jan nie ma pojęcia jak męcząca jest stała obecność chorej osoby w domu, bo chociaz sama pracuje z takimi osobami, to po odbebnieniu dniowki, wychodzi zamyka drzwi i zyje swoim zyciem (lub swoich dzieci).
            Jan nie zajmuje sie mama, bo "ma swoje zycie i problemy" (to nie złośliwość a cytat z jej wypowiedzi), natomiast jest pierwsza fo wytykania błędów bratowej.
      • iskierka3 Re: Asertywność. 20.02.15, 07:48
        Rosa, ale Ty jestes/bedziesz w sytuacji tej bratowej a nie autorki watku.
        • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 20.02.15, 08:00
          Autorka wątku będzie co najmniej raz w miesiącu u matki i jak podejrzewam nie na kilka godzin, ale na kilka dni. Ja będę mieć matkę mojego męża na zawsze (strasznie to smutnie brzmi, wiem), ale wiem, że gdyby nie ta kobieta, to ja nie miałabym tego męża, a dzięki niemu nie miałabym tak cudownych dzieci, jakie mam. Bo są doskonałe pod każdym względem i nikt mi tego nie odmówi. Po prostu nie ma do tego powodu.
          I choć nie lubimy się z teściową (którą często nazywam tfuteściową - bardzo na to zasłużyła, uwierzcie), to obie wiemy, że ponieważ ona jest jednym z ogniw w naszym rodzinnym łańcuchu, dzięki któremu (temu ogniwu ofkors) mam najlepsze na świecie dzieci. I za to jestem jej wdzięczna. Nie oszukujmy się - bez niej nie byłoby mojego męża i moich cudownych córek. Koniec i kropka.
          • triss_merigold6 Re: Asertywność. 20.02.15, 08:05
            3x w roku, a nie raz w miesic na kilka dni.
            Doczytaj, zanim uniesiesz się świętym oburzeniem.
      • incubus_0 Re: Asertywność. 20.02.15, 11:05
        Rosa, ale Ty nie zrozumiałaś, o co chodzi. Jan dopiero BĘDZIE u matki częściej (i to od przyszłego roku), póki co przyjeżdża 3 razy do roku na kilkanaście dni, składając jednocześnie codzienną opiekę nad lezącą osobą na barki bratowej, do której ma zastrzeżenia (i do bratowej i opieki). Będąc daleko i de facto nie uczestnicząc w codziennym życiu marki i opiece nad nią usiłuje pouczać tych, którzy to za nią i dla niej robią.
        • rosapulchra-0 Re: Asertywność. 20.02.15, 11:32
          OK. Macie rację. Coś mi się pokopciło pod kopułą. Pewnie dlatego, że sama jestem teraz zafiksowana tym co mnie czeka. I nie tylko mnie, ale moją całą rodzinę. I powiem szczerze - strasznie się tego boję.
        • jan.kran Re: Asertywność. 21.02.15, 06:51
          Czytam sobie wpisy na spokojnie bo dopiero teraz mam czas.
          Na razie nie odnosząc się do nicków napisze że nie uważam mojej bratowej za wredną sucz jak tu któraś forumka napisała. Zawsze Jej dziękuję , nie krytykuję i doceniam to co robi.
          Moja córka przyjeżdża do babuni , ostatnio jesienią 2014 . Była też latem 2014. To właśnie moja córka była świadkiem jak mama nagle zażyczyła sobie nie wstawać i dokładnei obejrzała sytuację i przekazała mi relacje co sie dzieje.
          Przyjechałyśmy jesienią , ja się sprężyłam i nabyliśmy łóżko ortopedyczne . To nie była lekka jazda bo musiałam załatwić sprawę tak żeby bratostwo a zwłaszcza brat byli zadowoleni , przekonani o konieczności kupna łóżka i dwa tygodnie urlopu spędziłam w totalnym stresie ale nikomu słowa nie pisnęłam bo uwazałam z mój psi obowiazek załatwić wszystko tak żeby brtaowej było łatwiej się mamą zająć a mama miała ok.
          Bratostwo nie kumało że przy osobie leżącej MUSI być odpowiednie łóżko , ja nie mogłam patrzeć jak bratowa rujnuje sobie kręgosłup pielęgnując mamę.
          Teraz wszyscy są zachwyceni łózkiem i jest to duża pomoc ale ja musiałam sie wspiąć na wyżyny dyplomacji żeby zrozumieli jego konieczność.
          Córka jesienią 2014 musiała nagle zostawić dwie prace zawodowe gdzie był pożar w burdelu i wyżebrala urlopy , plus zostawiła ważne sprawy związane ze studiami wiec nie jest wredna rozpuszczona wnuczką tylko chce mi i reszcie rodziny pomóc . Cały czas siedziała przy
          mamie , rozruszała ja mentalnie i mnie wspierała.
          Latem przyjadę z obojgiem dzieci i będa mi pomagać przy mamie , dla mnie to jest oczywiste.
      • misterni Rosa, ale to właśnie wszyscy Janowi tlumaczą 22.02.15, 14:23
        że opieka nad starszą, schorowaną osobą, to orka na ugorze, natomiast ona twierdzi, że nienie, to tylko kwadrans dziennie wink
    • anorektycznazdzira Re: Asertywność. 20.02.15, 07:26
      Przeczytałam, widzę, że krytyka Ci nie w smak. Trudno, ale nie możesz udawać, że to bratowa odwala za Was robotę przy mamie i stosuje się powiedzenie, że darowanemu koniowi się w zęby nie zgląda. Mama miała wylew 10 (!) lat temu i leży od roku (!). To dzieki bratowej i bratu możesz "mieć swoje życie i problemy", podczas kiedy oni swoje życie i problemy odsunęli drugi plan.

      Rozważań na temat 600 złotych za opiekę i koszty utrzymania leżącej osoby miłosiernie w ogóle nie skomentujętongue_out

      Poza samozachwytem, jak bardzo kochasz mamę przez obecny tydzień, popatrz z boku ile realnie angażujesz w jej opiekę. Czasu (kilka razy do roku parę dni, jak Ci akurat pasuje do innych spraw), finansów (???). A oni to mają i wykonują na co dzień. Nie jesteś im wdzięczna? Nie czujesz się zobowiązana? Zamiast tego krytyka ich postępowania z opiekunką i "serca" bratowej- no nie, a gdzie serce obu braci? A Twoje? Łatwo mieć serce od święta.
      Weź też pod uwagę, że minimum szacunku dla drugiego człowieka wymaga zapytania go o zdanie, kiedy chcemy mu coś w domu poprzestawiać czy domeblować.
      • anorektycznazdzira errata 20.02.15, 07:29
        nie możesz udawać, że to NIE bratowa odwala za Was robotę przy mamie
    • triss_merigold6 Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 08:22
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,151239118,151239118,Opieka_domowa_.html
      • najma78 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 08:49

        triss_merigold6 napisała:

        > forum.gazeta.pl/forum/w,567,151239118,151239118,Opieka_domowa_.html

        Tiaaa, tak to wlasnie wyglada. Jan Kran to albo kilka osob piszacych dla gazety albo ktos delikatnie mowiac z niezlym bajzlem w glowie.
        Samodzielna opieka nad starymi lidzmi to poroniony pomysl. Po pierwsze takie osoby potrzebuja fachowej opieki czyli jesli nie chodza odpowiednich lozek, podnosnikow itp. Dla osob 50 nie mowiac juz 60+ szarpanie sie codziennie przy podnoszeniu, przebieraniu, myciu itd to koszmar, samemu mozna szybko zdrowie stracic.
        Szczerze to nie wyobrazam sobie tak zyc, to musi byc naprawde ciezkie opiekujac sie jak bratowa Jana ponad 80-latka ktora to w dodatku niezle daje w kosc swoim zachowaniem.
        • kawka74 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 09:39
          > Tiaaa, tak to wlasnie wyglada. Jan Kran to albo kilka osob piszacych dla gazety
          > albo ktos delikatnie mowiac z niezlym bajzlem w glowie.

          Chyba raczej ktoś, kto usiłuje przekonać wszystkich, w tym siebie, że sprawuje opiekę nad matką, chociaż stan faktyczny jest inny - coś jak Kaczyński, który nie był internowany, ale 'miał gorzej'.
          • triss_merigold6 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 09:42
            Miał. Nie internowali go specjalnie, właśnie po to żeby miał gorzej.
            • gazeta_mi_placi Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 09:57
              big_grin big_grin
            • kawka74 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 10:11
              I chyba mu to 'gorzej' zostało...
        • thaures Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 10:29
          Jestem w podobnej sytuacji jak ta bratowa- z tym , ze opiekuje się mamą, a siostra mieszka zagranicą. Mama potrzebuje opieki 24| 7. Siostra spedza latem tu swoj urlop, a ja wyjezdzam na wakacje. Tez ma pomysly, udogodnienia... Mnie nie przeszkadza- robi, wymysla, kupuje sama. Niektore idee super, niektóre w ogóle niepraktyczne, ale skoro ona korzysta.... Siostra wczesniej zawsze pomagala nam finansowo-jest duzo starsza- ba, wykupila mieszkanie rodzicow, ktore jest teraz własnością mojego syna. Zawsze twierdzila, ze nigdy nie splaci tego, ze to ja opiekowalam sie rodzicami. Ona rowniez ma wiecej serca dla mamy. Szykuje jej wymyslne rzeczy, naciera balsamami, opowiada... Ale nigdy nie uslyszalam zarzutu, ze ja tego nie robię. . Ona mamę widzi ciurkiem przez 3 tygodnie w roku, i parę dni z doskoku. Ja zajmuję się nią w pozostały czas. Siłą rzeczy siostra próbuje wynagrodzić swoją nieobecność.
          • przystanek_tramwajowy Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 10:41
            Mną wstrząsnął wpis autorki na temat córki - trzydziestolatki, która "O Boże!" musi zarabiać na swoje utrzymanie. Jakie to okropne! A może wnusia przyjechałaby co jakiś czas opiekować się babcią za to 600 zł, które jej mamusia tak wypomina ciotce? Monachium nie jest na końcu świata.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • najma78 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 11:27
              przystanek_tramwajowy napisał:

              > Mną wstrząsnął wpis autorki na temat córki - trzydziestolatki, która "O Boże!"
              > musi zarabiać na swoje utrzymanie. Jakie to okropne!

              No bo Jan Kran jak sie zapomni to ma utrzymaniu dwoje mocno doroslych dzieci ale jakby co to one zarabiaja na sibie i jeszcze Janowi pomgaja wink

              A może wnusia przyjechała by co jakiś czas opiekować się babcią za to 600 zł, które jej mamusia tak wypomina ciotce? Monachium nie jest na końcu świata.

              Eeee bez przesady, babcia opieke ma, fakt kobieta po 60 tce sie z nia szarpie ale jeszcze daje rade.
              • przystanek_tramwajowy Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 11:31
                najma78 napisała:

                > Eeee bez przesady, babcia opieke ma, fakt kobieta po 60 tce sie z nia szarpie a
                > le jeszcze daje rade.

                Ale źle się opiekuje, bez uczucia znaczy. Wnuczka na pewno zrobiłaby to lepiej. 24 godziny na dobę by się uśmiechała, przelewała herbatkę z kubeczka do kubeczka i oglądała z babcią seriale. big_grin

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • najma78 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 11:42
                  przystanek_tramwajowy napisał:

                  >
                  > Ale źle się opiekuje, bez uczucia znaczy. Wnuczka na pewno zrobiłaby to lepiej.
                  > 24 godziny na dobę by się uśmiechała, przelewała herbatkę z kubeczka do kubecz
                  > ka i oglądała z babcią seriale. big_grin

                  Ano, idealna corka Jana zapewne stanela by na wysokosci zadania. smile
                  A przelewanie herbatki to poparzyc sie mozna, nie lepiej poczekac az wystygnie albo dolac zimnej wody.wink
                  • przystanek_tramwajowy Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 12:06
                    Takie dolewanie zimnej wody to szczyt bezduszności. Nie ma w tym żadnego uczucia. Sama tak co prawda robię, ale ja jestem zdaniem niektórych forumek pozbawiona jakichkolwiek uczuć wyższych. Swoją droga, gdyby chciało mi się pić, a obok mnie ktoś by siedział i tak przelewał z kubeczka do kubeczka, to obawiam się, że bym go tą herbatą oblała.
                    • triss_merigold6 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 12:11
                      big_grin
                      A ja pamiętam z dzieciństwa takie studzenie herbaty w wykonaniu dziadków i matki. I w sumie nie wiem dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, żeby mieć zawsze w jakimś dzbanku wystudzoną przegotowaną wodę do dolania. W każdym razie ja idę na łatwiznę i taka wodę odlaną mam.
                      • klamkas Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 12:13
                        Może i przyszło, ale oni ciebie i siebie kochali, więc przelewali wink.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 12:37
                          klamkas napisała:

                          > Może i przyszło, ale oni ciebie i siebie kochali, więc przelewali wink.

                          To nie miłość, to sadyzm. big_grin Tobie się chce pić, a tu ktoś siedzi naprzeciwko i przelewa herbatkę.

                          ---
                          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                      • baltycki Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 13:59
                        Z kranu tez sie nadaje))
                        • aniani7 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 16:04
                          Teraz tak, ale w komunie z pewnością nie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 16:56
                        Mi też babcia studziła. Najgorsze jednak było podgrzewanie soczku big_grin
                    • najma78 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 12:40
                      przystanek_tramwajowy napisał:

                      > Takie dolewanie zimnej wody to szczyt bezduszności. Nie ma w tym żadnego uczuci
                      > a. Sama tak co prawda robię, ale ja jestem zdaniem niektórych forumek pozbawion
                      > a jakichkolwiek uczuć wyższych.

                      Aha, czyli to przelewanie z kubka do kubka to specjalny rytual dodajacy uczucia tej herbacie ekhm herbatce.
                      • lady-z-gaga Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 14:01
                        Przelewanie z kubka do kubka raz na kwartał jest więcej warte od bezdusznej opieki na co dzień, przez okrągły rok. Tak to sobie autorka wątku wymysliła i dlatego napisała o tym rzewną opowieść. A wredne ematki jak zwykle wbrew...wink
                        • kk345 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 14:16
                          Jeżeli jeszcze kubek będzie z krasnalkiem, to będzie Jeżycjada jak żywa, a teściowa będzie się nazywać Borejkobig_grin
                        • oqoq74 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 14:29
                          Wbrew, ale zgodnie, co się rzadko zdarzasmile
                • jan.kran Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 21.02.15, 06:55
                  przystanek_tramwajowy napisał:

                  > najma78 napisała:
                  >
                  > > Eeee bez przesady, babcia opieke ma, fakt kobieta po 60 tce sie z nia sza
                  > rpie a
                  > > le jeszcze daje rade.
                  >
                  > Ale źle się opiekuje, bez uczucia znaczy. Wnuczka na pewno zrobiłaby to lepiej.
                  > 24 godziny na dobę by się uśmiechała, przelewała herbatkę z kubeczka do kubecz
                  > ka i oglądała z babcią seriale. big_grin

                  -------> Przystanek , jakbyś przy tym byłasmile Córka może nie 24 /7 ale sporo siedzi przy mamie , ogląda z nią seriale o których namiętnie dyskutują i lata z herbatką. i innymi.
                  Nie zaopiekuje sie mama tak intensywnie i codziennie jak bratowa ale jak już jest to stara sie jak może.

                  >
                  • anorektycznazdzira Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 21.02.15, 10:44
                    Ile dni w roku jest?
                  • kk345 Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 21.02.15, 15:03
                    > -------> Przystanek , jakbyś przy tym byłasmile Córka może nie 24 /7 ale spor
                    > o siedzi przy mamie , ogląda z nią seriale o których namiętnie dyskutują i lata
                    > z herbatką. i innymi.
                    > Nie zaopiekuje sie mama tak intensywnie i codziennie jak bratowa ale jak już je
                    > st to stara sie jak może
                    Właśnie dlatego, ze nie jest codziennie- przyjeżdżając zawiesza swoje życie na kołku i jest do dyspozycji cały dzień, a bratowa śmie do pracy chodzić, wredna...
      • kota_marcowa Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 14:15
        Słitaśne.
        Ale przecież bratowa praktycznie nic nie robi, wszak czysty pampers w cudowny sposób sam ląduje na tyłku, leki i pampersy spadają za darmo z nieba, a te 600 zł to takie kokosy, że bratowa bez serca, dwa razy w roku ma za to wycieczkę na Dominikanę i na co dzień milusie usposobienie teściowej gratis.
        • guderianka Re: Jak wygląda ta opieka domowa tu: 20.02.15, 16:30
          a jak się przed snem ze.sra to pachnie fiołkami i wycieranie jej jest czystą przyjemnością
    • oqoq74 Re: Asertywność. 20.02.15, 10:10
      Jakbym czytała o swojej rodzinie. Dziadek powyżej 80tki, po operacjach, z trudem się poruszający. Opiekunka dochodząca na parę godzin i reszta na moich barkach. No i rodzinka, przyjeżdżająca raz na kilka miesięcy i pouczająca co należy zrobić, na co uważać. Ale nikt nie poświęcił więcej niż kilka godzin, by pobyć z dziadkiem, bo każdy "miał własne życie".
      Nikt, kto nie przebywa ze starszą osobą, schorowaną, z humorami (starość jest bardzo przykra), nie wie jakie to obciążenie psychiczne i fizyczne. Wizyta raz na jakiś czas, to nie to samo. Przykre, że nie potrafisz docenić, jak bardzo Twoja bratowa Ciebie i Twoich braci odciąża.
    • guderianka Re: Asertywność. 20.02.15, 13:33
      Nie jest łatwo mieć pod opieką NON STOP starszą osobę, a już zwłaszcza obcą-teściową. Moja ciocia 2,5 roku zajmowała się - wzięła ją do swojego domu- swoją teściową. Ta wymęczyła ją okrutnie, robiła akcje, bywała agresywna, jak często w tym wieku cofnęła się do dzieciństwa i racjowała własną kupą i etc. Ciotka nie chciała pomocy od mnie, bo powiedziała że nie chce żebym ja na takie rzeczy patrzyła i się męczyła. Nie upierałam się, bo babki nie lubiłam, powinności i obowiązku nie czułam. Babka umarła. A ciotka zaczęła pić.

      Do czego zmierzam. Powinnaś bratową po stopach całować a nie wtrącać się i narzucać swoje widzi mi się
    • lelija05 Re: Asertywność. 20.02.15, 13:54
      Współczuję bratowej. Złoty człowiek, taka synowa to skarb.Za 600 zł prawie całodobowa opieka?
      Żenująca jesteś, jak ci nie wstyd.
      • kk345 Re: Asertywność. 20.02.15, 14:18
        Zaraz tam całodobowa- parę minut dziennie, co to jest...
    • lady-z-gaga Re: Asertywność. 20.02.15, 14:05
      Opiekunka 4 godziny dziennie, a bratowa parę minut przed snem...... to kto się w końcu opiekuje Twoją chorą leżącą matką? pominęłas kogoś w swojej opowieści?
      No i ta porażająca hojność - 200 zł jednorazowej gratyfikacji dla wspaniałej opiekunki... naprawdę nie znasz realiow, czy udajesz? przelicz to sobie na euro, albo poproś kogoś tongue_out
      • aniani7 Re: Asertywność. 20.02.15, 16:07
        Też tak pomyślałam, ale później doczytałam, że też płatne wakacje. To już nie tak źle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka