Dodaj do ulubionych

Dzieci i imprezy

19.04.15, 11:19
Jestem mamą "nadopiekuńczą" - przyznaję się beze bicia. Walczę z tym, ale jak na razie raczej przegrywam. I nie pomaga mi moja nadmiernie rozbudowana wyobraźnia.
Tak się zastanawiam, jak to będzie, kiedy dzieci wkroczą w wiek nastoletni i zaczną chodzić na imprezy, na koncerty. Jak ja dam radę ?!
Ja byłam z tych "wychodzących", jeżdżących na wakacje bez rodziców (ostatni wyjazd z rodzicami po I klasie liceum- wspominałam jako horror wink itd. Byłam rozsądna, nie pakowałam się w sytuacje niebezpieczne itd. Ale dookoła mnie się działo, że hey ! Sex&Drugs&Rock&Roll smile I wszyscy znani mi faceci nieraz mieli więcej szczęścia niż rozumu - to oni pakowali się w niebezpieczne sytuacje - głównie z własnej młodzieńczej głupoty. Fakt, że nikomu znajomemu nic się ostatecznie nie stało, nie licząc blizn na łbach wink
Akurat wczoraj byłam na wieczornej imprezie u przyjaciół - zaczęliśmy wspominać durną młodość i co się wtedy wyrabiało. Normalnie włos się prostuje wink Każdy z nich (facetów)miał przynajmniej po kilka sytuacji, z których cudem wyszedł. A była to tzw. młodzież z dobrych ( wręcz najlepszych) ogólniaków, a później studenci elitarnych wydziałów. Same w sumie inteligentne chłopaki (obecnie panowie prezesie, dyrektorzy,właściciele własnych firm itd).
I jak tak wczoraj sobie wspominaliśmy akcje z młodości, to zaczęliśmy się zastanawiać nad własnymi dziećmi...
Nasi rodzice tak się nie bawili w swej młodości albo to, co my przerabialiśmy w ogólniaku, oni dopiero zaczynali na studiach- w każdym razie i nie za bardzo wiedzieli co się dzieje na naszych imprezach, wyjściach, koncertach. W każdym razie moja matka spała snem spokojnym, gdy ja szlam na imprezę smile
Jestem mamą dwóch chłopaków i już mi się robi słabo na myśl o ich dojrzewaniu... A nie chciałabym aby siedzieli w piątkowe wieczory z mamusią i tatusiem! Jak to pogodzić ?
Wiem, że z dzieckiem trzeba mieć dobry kontakt, wiem, że trzeba tłumaczyć aby później "zbierać to, co się zasiało", ble, ble, ble. Niestety młodość ma swoje prawa , a poza tym można mieć pecha i być najbardziej odpowiedzialnym i rozsądnym człowiekiem, a nożem dostać w jakieś przypadkowej bijatycesad
Jakieś rady od doświadczonych matek???? Jak się na to przygotować, aby w odpowiednim momencie pozwolić dziecku wyfrunąć w świat ? Bo w końcu to co człowiek w tej durnej młodości przeżyje może być jednym z fajniejszych doświadczeń w życiu, a na pewno przyjaźnie wtedy zawarte są tymi najmocniejszymi smile
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Dzieci i imprezy 19.04.15, 11:31
      Ufam rozsądkowi córki.Ze potrafi zadbac o bezpieczenstwo.
      Od 2 lat(w tym roku skończy 15) ma moje pozwolenie na 2 dniowe imprezy- ale nie sa to impry klubowe, tylko imprezy zamkniete -konwenty anime.
      Nie przejawia zainteresowania imprezowaniem w klubach, co mnie osobiscie cieszy.
      Jestem w stanie pozwolic jej na wyjazd wakacyjny w swoim gronie, co jednak przepłacilabym nerwami- jej ufam, nie ufam obcym.
      Czego duzo bardziej sie obawiam to jezdzenia samochodem- odwozenia przez jakiegos swiezo upieczonego kierowce co sie bedzie popisywał.
      Mam nadzieje, ze sama szybko zrobi prawko i bedzie wozic sie sama.
      • lola211 Re: Dzieci i imprezy 19.04.15, 11:36
        w tym roku skończy 17 miało byc.
    • lady-z-gaga Re: Dzieci i imprezy 19.04.15, 11:32
      Ja jestem z tej opcji, ktora wierzy we wpływ środowiska rówieśniczego.
      Jesli grono znajomych jest sensowne, wtedy nawet prawdopodobieństwo przypadkowego wplątania się w niebezpieczną sytuacje jest mniejsze. A nieuniknione szaleństwa wieku nastoletniego mają inną jakość.
    • arwena_11 Re: Dzieci i imprezy 19.04.15, 13:02
      Ja patrząc na to co działo się na imprezach na które chodziłam w liceum, dzieci zamknęłabym w wieży wink. Sex&Drugs&Rock'n'Roll to łagodne określeniewink. Na studiach było już spokojnie. Ja też bym najchętniej dzieci zamknęła w domu i nie puszczała na imprezy.

      Ja mam syna i córkę. I obawiam się że mąż córkę by najchętniej zamknął w wysokiej wieży na szczycie szklanej góry. Ona ma głowę na karku, ale to córeczka tatusia.
      Syn już ma za sobą pierwsze wyjście na noc. Ale to do kolegi i innymi kolegami a w domu byli rodzice, więc raczej to nie to samo. U mnie pewnie będzie tak jak ja miałam. Z imprezy daleko odbierał mnie tata, żadnych taksówek. Mogłam dzwonić do domu niezależnie o której godzinie i tata przyjechał. Mąż pewnie też tak będzie robił, zwłaszcza jeśli chodzi o córkęsmile

      Ja z rodzicami lubiłam wyjeżdżać, zwłaszcza za granicę, jestem jedynaczką, więc pewnie to inaczej. Ostatni raz z rodzicami to byłam jeszcze na studiach w USA, Hiszpanii na Kanarach itd.

      Sama jeździłam na Mazury na obozy jako instruktor odkąd zrobiłam patent sternika, a potem instruktora.

      U mnie mama spała spokojnie, za to tata zawsze wyczuwał kiedy wracam z imprezy i zanim włożyłam klucz w zamek już otwierałsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka