maleina
13.05.15, 16:39
Pisałam niedawno pod tym samym tytułem. Rady wzięłam sobie do serca, umówiłam się do psychologa z córką, kontroluję zadania domowe, uwag jest dalej sporo (1-3 w tygodniu pt czegoś zapomniała). Jest roztrzepana maksymalnie .Nie czepiam się jednak, nie ma kazań. Pochwały, kiedy jest za co.
Taka sytuacja teraz:
Ośmiolatka zabiera bez pytania zabawkę należącą do 3,5-letniej siostry (ważną, wyczekaną, otrzymaną dzień wcześniej) do szkoły. Gubi ją (najprawdopodobniej, albo komuś daje - już sama nie wiem). Tego samego dnia wychodzi na jaw brak zabawki w domu, smutek młodszej, prawie godzinne poszukiwania po całym domu (ośmiolatka pomaga dzielnie w tych poszukiwaniach!). Na zadane pytanie wprost czy czasem nie zabrała zabawki do szkoły, po krótkim namyśle zaprzecza. Twierdzi, że nie miała jej w ręku. Młodsza zostaje bez zabawki, kolejna nie zostaje kupiona, skoro ta pierwsza od razu się zgubiła.
Kilka tygodni później podobna sytuacja: znika zabawka młodszej, starsza od razu mówi, że wzięła ją do szkoły i wyciąga z tornistra. Mnie się jakaś tajemna klapka otwiera w głowie i z prawie pewnością w głosie pytam jeszcze raz o tamtą zabawkę.
Bingo! Niestety.
Tym razem nie zrobiłam kazania. I tak niie skutkuje. Kar nie używam, ale jakie tu konsekwencje?
Jak oduczyć kłamstw? Jak pokazać, że się nie opłaca kłamać (skoro w sumie się opłaciło, bo prawda nie wyszła na jaw i miała spokój).
Tata z nią rozmawiał (ja chciałam ochłonąć, no i było mi przykro, że mnie w taki sposób oszukała, nawet mi pomagała szukać tej zabawki - choć z forum już wiem, że przykro mi nie może być, bo to dziecinne...), powiedział jej, że nie bierze się czyjejś rzeczy bez pytania, że jeśli będzie tak dalej robić, to przestaniemy jej wierzyć, że wszystkim jest przykro i kazał jej przeprosić mamę i siostrę. Przytakiwała. Po rozmowie zachowuje się jak gdyby nigdy nic, nie wygląda na zasmuconą. Przeprosin nie ma. Odzywa się jak gdyby nigdy nic.
Znowu moja wina?
Robię z igły widły, czyli dzieci tak mają?
Co robić?